ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Większość z nas pamięta, kiedy Michael Phelps, najbardziej utytułowany w historii olimpijczyk, został ujawniony jako wielbiciel konopi w 2009 roku. Sprawa ta została ujawniona masom, kiedy to świat obiegło zdjęcie sportowca uchwyconego na imprezie. Phelps został następnie zawieszony na trzy miesiące i stracił co najmniej jednego głównego sponsora, Kellogga. Teraz swoje 5 minut dostał Ross Rebagliati – złoty medalista w korzystaniu z marihuany

Większość obywateli Zielonego Świata najprawdopodobniej nie pamięta jeszcze większego marihuanowego skandalu olimpijskiego.

Minęło 20 lat odkąd kanadyjski Ross Rebagliati zdobył pierwszy w historii złoty medal w snowboardzie. I minęło 20 lat, odkąd stracił ten medal, kiedy testy wykazały pozytywny wynik THC tuż po jego wielkiej, historycznej wygranej. Ale Ross Rebagliati nie został pozbawiony złotego medalu bez walki.

Rebagliati zakwestionował wyniki testu. Stale utrzymywał, że nie użył marihuany w taki sposób, aby wpłynęło to na jego występy olimpijskie. W 1998 roku, przed udaniem się do Nagano w Japonii – gdzie odbywały się w tym roku zawody – Rebagliati uczestniczył w uroczystym spotkaniu. Do dziś utrzymuje, że na tej imprezie wielu ludzi w jego pobliżu zażywało marihuany. Uważa on pozytywny wynik testu został spowodowany wdychaniem dymu z drugiej ręki.

I faktycznie, kiedy wyniki testu zostały publicznie ujawnione, odczyt Rebagliati był na poziomie 17,8 nanogramów na mililitr. Czyli był tylko 2,8 nanograma na mililitr większy od uznawanego za legalny poziomu 15 ng / ml.

Światowa agencja antydopingowa, organ odpowiedzialny za globalne testy narkotykowe dla sportów olimpijskich, zmienił próg THC tylko w ciągu ostatnich dziesięciu lat, osiągając aż 150 ng / ml. Jest to dziesięciokrotnie więcej niż wcześniej ustalony limit 15 ng / ml.

Rzecznik prasowy WADA, Ben Nichols, mówi, że teraz testują w inny sposób.

„Nowy poziom progowy jest próbą zapewnienia wykrycia użycia podczas zawodów i nie używania go w dniach i tygodniach poprzedzających zawody”

– powiedział Nichols.

Po udanym odwołaniu Ross Rebagliati odzyskał złoty medal – i ziarno zostało zasiane. Wierzył on w marihuanę i jej wartości lecznicze.

Dziś Rebagliati przestał ograniczać swoją wiarę w wartości lecznicze marihuany do swojego prywatnego życia. Stworzył on markę sprytnie nazwaną ross 'gold. Obecnie marka sprzedaje fajki wodne i waporyzatory oraz inne urządzenia związane z zażywaniem marihuany. Według ich strony internetowej, od tego czasu firma została zakupiona przez R Gold Ventures Inc.

„Firma posiada doświadczony zespół zarządzający, który stworzył ponad 100 lokalizacji detalicznych w całej Kanadzie, wiedzę o konopiach indyjskich, księgowość / finanse, doświadczenie w zakresie franchisingu i operacji, marketing i inne.”

Mają nadzieję, że wkrótce dostarczą konsumentom wysokiej jakości preparatów leczniczych na bazie marihuany, ponieważ legalizacja marihuany idzie pełną parą w Kanadzie.

Kalifornijczycy wolą czarnorynkową trawkę, niż tą legalną, która jest nieco droższa. Ostatnie badanie wykazało, że jedna piąta Kalifornijczyków dokonała zakupów na czarnym rynku w ciągu ostatnich trzech miesięcy.

Kiedy Kalifornia po raz pierwszy zalegalizowała marihuanę rekreacyjną, władze państwa spodziewały się, że przyniesie ona do budżetu 175 milionów dolarów ze sprzedaży. Jednak jak się okazało, duża część kupujących trzyma się swojego dilera (z czarnego rynku).

Według ostatniego raportu Eaze Insights, który zbadał 1750 użytkowników konopi indyjskich w Kalifornii i Kolorado, jedna piąta Kalifornijczyków zakupiła marihuanę na czarnym rynku w ciągu ostatnich trzech miesięcy.

Konsumenci w południowej Kalifornii twierdzą, że chętniej kupują od swoich sprzedawców niż z aptek. Natomiast 84 procent osób, które kupiły marihuanę na czarnym rynku, twierdzi, że zrobi to ponownie.

Jak czytamy w raporcie Eaze, „Kalifornia wykonała świetną robotę informując konsumentów, że marihuana jest legalna, ale jest długa droga, aby ułatwić uzyskanie bezpiecznej, legalnej i niedrogiej marihuany”.

W porównaniu do Kolorado, Kalifornijczycy są dwa razy bardziej skłonni do zakupu od nielicencjonowanego dilera, jak stwierdzono w raporcie. Jednak stan Colorado miał znacznie więcej czasu na opracowanie luk w swoim systemie, gdyż był to pierwszy stan, który zalegalizował marihuanę rekreacyjną.

W raporcie podano również, że 90% Kalifornijczyków postrzega marihuanę jako produkt rekreacyjny, co wskazuje, że w dłuższej perspektywie klienci będą mogli korzystać z legalnego rynku ze względu na rygorystyczne standardy testowania i możliwość podawania dokładnych dawek.

Ale kalifornijskie problemy z marihuaną prawdopodobnie nie znikną bez znaczących zmian jeśli chodzi o ceny trawki. Problem był widoczny już w marcu, kiedy prawodawcy zasugerowali obniżenie podatków, aby pomóc legalnym przedsiębiorstwom konkurować z dobrze działającym czarnym rynkiem w Kalifornii.

Państwo rozważa obecnie propozycję, która obniżyłaby podatek akcyzowy z 15 procent do 11 procent.

Chyba każdy użytkownik marihuany uwielbia spędzać czas na łonie natury w czystym i przyjemnym otoczeniu. W dzisiejszych czasach ludzie bezczelnie zanieczyszczają środowisko, nawet te, które bezpośrednio ich otacza, dlatego WEEDNEWS dołącza się do akcji #StonerCleanupInitiative i nawołuje do akcji sprzątania swoich miejscówek!

Akcje sprzątania naszej planety odbywają się co roku w każdym zakątku świata. Jak wiadomo natura zawsze odpłaca nam dobrem za dobro. My pragniemy abyście uprzątnęli swoje ulubione miejscówki, w których lubicie spędzać czas w towarzystwie buszka i znajomych.

Nie musicie zamawiać kontenerów na odpady. Wystarczy podnieść plastikową butelkę, pozbierać rozbite szkło lub zwyczajnie zgarnąć papierek po batoniku, którego wcześniej skonsumowano w ramach gastro, ale dla tych najbardziej zaangażowanych przewidujemy coś specjalnego…

Konkurs!

Mimo, że każdy świadomy użytkownik trawki z własnej inicjatywy powinien dbać o porządek na swoim spocie, to na zachętę postanowiliśmy zorganizować konkurs dla naszych czytelników, w którym obdarujemy jednego z Was waporyzatorem Fenix Mini o wartości 450zł!

Oczywiście każde zgłoszenie musi zostać udokumentowane zdjęciem przed i po sprzątaniu miejscówki, więc łatwo nie będzie. Zdjęcia wstawiajcie na swoim Instagramie lub pod postem konkursowym na naszym facebookowym fanpage. Na zdjęciu obowiązkowo powinna być widoczna karteczka z dopiskiem WEEDNEWS.PL oraz tagiem #StonerCleanupInitiative.

Koniec wakacji to idealny okres na sprzątanie tego, co zostało po różnego typu biwakach i wypadach. Zgłoszenia przyjmowane więc będą do końca wakacji, czyli 31 Sierpnia 2018!

Pokażmy całemu Zielonemu Światu, że my palacze potrafimy zmobilizować się do aktywnego działania i zadbać o otaczającą nas florę i faunę w przeciwieństwie do miłośników napojów wyskokowych, po których często zostaje długi ślad na łonie natury…

 

Zajrzyj na oficjalną stronę inicjatywy #StonerCleanupInitiative 

Śledź nasz profil na instagramie

Czy Chrystus leczył Marihuaną? Ile wzmianek o Cannabis znajdziemy w Biblii? Czy prorok palił marihuanę, a przysięgi składał na liść konopny? Jak maja się do siebie Jezus, Religia i Marihuana?

Konopie i religie świata

Nie jest tajemnicą, iż Konopie od tysięcy lat są powszechnie używane w celach religijnych w Azji i Afryce, w szczególności przez Arabów oraz Hindusów. Dla milionów religijnych osób na całym świecie są nieodłącznym elementem wiary, szczególnie w Ameryce Południowej. Konopie bardzo cenione są wśród wyznawców niektórych gałęzi islamu, hinduizmu, buddyzmu i chrześcijaństwa. Wyznawcy tradycji hinduizmu, buddyzmu i chrześcijaństwa spożywają konopie jako komunię świętą.

Marihuana i Jezus

Słowo „Chrystus” jest greckim tłumaczeniem hebrajskiego wyrażenia „Mesjasz”, które oznacza  „namaszczony”. Imię „Chrystus” zostało przypisane temu, który „miał dar bożego namaszczenia”. Święty olej służący do namaszczania, jak opisano w oryginalnej hebrajskiej wersji Księgi Wyjścia (30: 22-23), składał się z ok. 2,7 kg zioła zwanego kaneh-bosem, zidentyfikowanego przez zespół etymologów, językoznawców, antropologów, botaników i innych badaczy, jako ekstrakt z konopi, i sześciu litrów oliwy z oliwek, a także wielu innych ziół. Starożytni byli namaszczani tą potężną w mocy mieszanką.

Konopie w Biblii

O tym, że konopie mają swoje miejsce w Piśmie Świętym mówiono od dziesięcioleci. Przełomem okazały się odkrycia polskiej uczonej Sary Benetowej (znanej także jako Sula Benet), która w 1936 roku jako pierwszy naukowiec zwróciła uwagę na błędne tłumaczenie słowa „konopie” w Starym Testamencie. Starożytne słowa kanabos, kannabus (znane z żydowskich ksiąg prawa Miszna) i hebrajskie kanehbosm oznaczają konopie (porównaj z łacińskim cannabis), nie zaś wonną trzcinę (calamus). Błąd popełnili już pierwsi tłumacze Biblii i był on powtarzany we wszystkich narodowych językach. Słowo to pojawia się kilkadziesiąt razy.

Rewelacje Benetowej w ciągu następnych dziesięcioleci potwierdzili inni naukowcy, w tym językoznawcy z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie w 1980 r. W tym samym roku szanowany brytyjski magazyn New Scientist napisał, że dowody naukowe wskazują na to, że w oryginalnych hebrajskich i aramejskich fragmentach Starego Testamentu „święte olejki”, które Bóg nakazał sporządzić Mojżeszowi (Exodus 30:23) zawierały mirrę, cynamon, konopie i kasję. Spostrzeżenia Benetowej potwierdzają też odkrycia archeologiczne w Palestynie i Izrćlu.

Profesor Carl Ruck wykładający klasycyzm na Uniwersytecie Bostońskim, autor wielu książek o dawnych misteriach religijnych, twierdzi, że trudno wątpić w olbrzymią rolę, jaką odegrały konopie w religii judaistycznej. Profesor Ruck wyjaśnia, odnosząc się do obecności konopi w świętych olejkach służących do namaszczania, że ogólna dostępność konopi i długa tradycja ich używania we wczesnym judaizmie bez wątpienia doprowadziły do ich obecności w trakcie pierwszych ceremonii chrześcijańskich. Naukowiec przypomina, że konopie i substancje podobne do „magicznych grzybów” znajdujemy zawsze na początku religijnej drogi ludzkości jako część „mistycznej komunii”

Badacze od dawna twierdza, że w czasach oraz miejscu życia Jezusa, konopie były traktowane z należnym im szacunkiem do tego stopnia, że oficjalne przysięgi sładane były na liść konopny tak jak dzisiaj składane są w USA na Biblię na którą kładzie się dłoń. Ze względu na ich popularność oraz mnogość zastosowań ciężko jest nie wierzyć, iż używał ich także Jezus.

Cannabis i uzdrowienia

Badacze uważają, że Jezus jako uzdrowiciel, który był podobnie jak Budda  nazywany Wielkim Lekarzem lub Uzdrowicielem musiał najpewniej Marihuany np. do leczenia epilepsji, która w tamtych czasach uważana była za „demoniczne opętanie”, czy chorób skóry i oczu. Medyczne zastosowanie konopi w tamtym czasie i regionie potwierdzają odkrycia archeologiczne. W Biblii czytamy o tym, że Jezus uzdrowił ślepca smarując mu oczy błotem. A może ów ślepiec cierpiał na jaskrę, a Prorok użył nie tyle błota co wyciągu z Konopi? Takich przykładów można znaleźć dużo więcej.

Drzewo życia

Stanowią święty sakrament komunii w pewnych tradycjach hinduizmu, buddyzmu oraz w etiopskim Ortodoksyjnym Kościele Chrześcijańskim (Etiopia jest najstarszym chrześcijańskim państwem na świecie). Najbardziej znany członek tego kościoła to światowej sławy muzyk Bob Marley. Konopie indyjskie są oczywiście poważane zwłaszcza w Indiach, szczególnie wśród wyznawców boga Sziwy. Angielska Komisja d/s Konopi w Indiach stwierdziła w specjalnym raporcie (1884 r.): „Konopie są „dawczyniami  radości”, „drogowskazem do nieba”, „niebiańskim przewodnikiem”, „niebem biedaka”, „pocieszycielką  strapionych”. (…) Żaden człowiek nie jest tak dobry jak religijny użytkownik konopi

Babilońsko-asyryjskie święte teksty nazywają konopie „drzewem życia”, bóg Marduk walczy z demonami chaosu dzierżąc w dłoni ziele niszczące wszelkie trucizny. Konopie miały bronić przed szatanem, np. w austriackich legendach często pojawia się młoda kobieta uciekająca przed diabłem w pole konopi. Były znane wśród Zoroastrian, starożytnych Hebrajczyków i innych ludów Bliskiego Wschodu. Konopie znane też są w japońskim szintoizmie czy chińskim taoizmie. Wiele afrykańskich religii opiera się na kulcie konopi. Przestępców zmusza się do konsumpcji potężnych ilości „dagga” – taka konopna kuracja skutkuje i niewielu jest recydywistów. Pigmeje twierdzą, że znają konopie od „początku czasu” i dzięki nim stali się bardziej rolniczym, a mniej myśliwskim narodem. Starożytne ludy wierzyły, że roślina ta jest posłańcem, aniołem, sakramentem i komunią świętą, manifestacją Boskiej mocy. Prawie wszystkie wielkie starożytne światowe religie i kultury korzystały z konopi: Egipcjanie, Asyryjczycy, ludy Afryki, Europy i Azji.

Nie tylko Marihuana

Dr Tomasz Sikora z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie (religioznawca) napisał: „Połączenie działań rytualnych z halucynogennymi doświadczeniami mogło w procesie hominizacji odegrać decydującą rolę. Warto jednak przypomnieć ten truizm, że dla społeczności tradycyjnych kultur proces stania się człowiekiem nie był czymś jednorazowo danym w przeszłości i w związku z tym zamkniętym. Z takim założeniem społeczności te nie miałyby szans przetrwania. Każde pokolenie na nowo musiało poddawać się rytualnemu uczłowieczeniu, w czym substancje halucynogenne odgrywały zasadniczą rolę.”  („Użycie substancji halucynogennych a religia”, NOMOS, Kraków 1999, str. 346)

Wolność religijną, wolność wyznania gwarantuje nam konstytucja o której od jakiegoś czasu tak głośno. Obecne anty-konopne prawo jest pogwałceniem tej ponoć nadrzędnej ustawy oraz jest obrazą dla wierzących, bez znaczenia w co gdyż Marihuana występowała od zarania dziejów w wielu kulturach i religiach. Zataja się fakt, że Konopie odegrały niesłychanie istotną rolę w historii tak świata jak i większości religii gdyż nie jest to na rękę „elitom”. Doprowadziło to do tego, że setki milionów katolików na całym świecie twierdzą, iż mówienie o tym, ze Mesjasz używał Marihuany to obraza ich religii. 

Amerykański Urząd ds. Żywności i Leków(FDA) zatwierdził Epidiolex , pierwszy lek na bazie konopi sprzedawany na receptę. Jak podaje Wall Street Journal, producent leku, GW Pharmaceuticals planuje ustalić koszt rocznej terapii na około 32 500 dolarów.

Amerykański Urząd ds. Żywności i Leków zatwierdził bazujacy na cannabidiolu(CBD) Epidiolex w czerwcu. Lek ma zmniejszyć napady padaczki związane z rzadkimi postaciami padaczki takiej jak zespół Lennoxa-Gastauta oraz zespół Dravet (zalicza się do rzadko występujących, uwarunkowanych genetycznie encefalopatii przebiegających z padaczkami lekoopornymi), u pacjentów w wieku 2 lat i starszych.

Cena

GW Pharmaceuticals, z siedzibą w Wielkiej Brytanii, produkuje Epidiolex ze specjalnie wyselekcjonowanego szczepu konopi, wyhodowanego w celu zmaksymalizowania ilości CBD, przy jednoczesnej minimalizacji kanabinoidów, które mają działanie narkotyczne.

Dyrektor generalny Justin Gover, w udzielonym w zeszłą środę wywiadzie,powiedział, że firma ustaliła cenę kierując się ceną innych leków na padaczkę takich jak Onfi Lbsbeck A / S firmy H. Lundbeck. Zauważył, że FDA uznała produkt za „lek sierocy”, co oznacza, że dotyczy rzadkich chorób.

„Chcieliśmy mieć pewność, że wyceniliśmy Epidiolex w taki sposób, żeby dostępność leku, była taka sama jak innych markowych leków na padaczkę, z których ci pacjenci już korzystają” – powiedział.

Refundacje

Koszty leczenia pacjentów przyjmujących Epidiolex mogą wynosić od 5 do 10 dolarów miesięcznie dla osób w państwowych programach Medicaid z pakietami nawet za 200 dolarów miesięcznie (w przypadku niektórych prywatnych planów ubezpieczeniowych) powiedział Julian Gangolli, prezes oddziału firmy w Ameryce Północnej w trakcie konferencji z analitykami we wtorek. Nieubezpieczeni pacjenci mogą kwalifikować się do otrzymania leku za darmo.

Dr Jacqueline French, dyrektor naukowy Fundacji Epilepsji, powiedziała, że ​​na rynku dostępne są tanie leki generyczne na padaczkę, ale wielu pacjentów z rzadkimi postaciami choroby już ich wypróbowało i niewiele one pomogły.

Dr French twierdzi, że Epidiolex ma lepsze wyniki u wielu dzieci uczestniczących w badaniach klinicznych i jest zadowolona, że ​​cena nie jest znacznie wyższa.

Firma spodziewa się, że lek będzie dostępny na rynku po tym, jak amerykańska agencja ds. Egzekwowania przepisów antydopingowych przydzieli mu klasyfikację. Decyzję tę podejmie się pod koniec września. GW Pharmaceuticals będzie rozprowadzać lek za pośrednictwem specjalistycznych aptek, które będą go wysyłać bezpośrednio do pacjentów oraz ich opiekunów.

 

źródło: The Wall Street Journal

Każdy ma chociaż jednego znajomego, który skręca jointy z marihuaną i tytoniem (w niektórych krajach znany również jako „spliff” ). Choć może to być zaskoczeniem dla wielu naszych czytelników, proces mieszania tytoniu i trawki jest dość powszechny w Europie, Australii i innych częściach Zielonego Świata. Dziś dowiemy się, jakie są skutki mieszania trawki i tytoniu.

Powód, dla którego ludzie decydują się na mieszanie marihuany i tytoniu, jest bardzo zróżnicowany, ale większość ludzi robi to z powodu unikalnych efektów, które wytwarza. Większość użytkowników, którzy mieszają marihuanę z tytoniem, doświadcza odurzenia łagodniejszego, bardziej odprężającego i łatwiej poddającego się kontroli niż wtedy, gdy palili czystą marihuanę.

Z drugiej strony, inni twierdzą, że mieszanie marihuany i tytoniu wywołuje bardziej energetyczne efekty. Niektórzy użytkownicy zgłaszają również odczuwanie naprawdę intensywnej euforii, co jest prawdopodobne, ponieważ zarówno marihuana, jak i tytoń wywołują euforię .

Inni użytkownicy mieszają marihuanę i tytoń z bardziej praktycznych powodów. Na przykład wiele osób uważa, że dodanie odrobiny tytoniu pomaga im osiągnąć równomierne, silniejsze palenie się skręta.

Ma to sens, ponieważ lekko wilgotna trawka może nie palić się równomiernie. Podobnie, niektórzy użytkownicy uważają, że fajka zawierająca zarówno trawką, jak i konopie indyjskie pali się bardziej równomiernie i ma mocniejsze działanie.

Użytkownik może również być skłonny do mieszania marihuany i tytoniu, aby używać mniej trawki na raz. Tak czy inaczej, ważne jest, aby zdawać sobie sprawę z tego, że każdy użytkownik konopi ma swoje preferencje dotyczące tego, w jaki sposób używa substancji i dlaczego zdecydowali się to zrobić w ten sposób.

Nie ma szczególnie dobrego ani złego sposobu na używanie marihuany, chyba, że używasz jej w celach leczniczych lub ze względów zdrowotnych, w takim przypadku powinieneś trzymać się z daleka od tradycyjnych metod palenia i zdecydować się na waporyzację lub nalewkę.

Jakie są skutki mieszania trawki i tytoniu?

Istnieje niewiele badań naukowych dotyczących mieszania marihuany i tytoniu, a zatem niewiele jest prawdziwych dowodów dokumentujących różne skutki mieszania tych dwóch substancji. Jedno jest jednak pewne, skutki marihuany i tytoniu zmieniają się w zależności od tego, czy są palone poprzez zmieszanie czy palone osobno.

Konopie indyjskie wchodzą w interakcje z układem endokannabinoidowym naszego organizmu, który w zasadzie składa się z wielu receptorów (głównie CB1 i CB2) rozsianych po naszym ciele i mózgu. Nikotyna działa podobnie, oddziałując z receptorami nikotynowymi znajdującymi się w centralnym i obwodowym układzie nerwowym człowieka.

Zarówno receptory CB1 / 2, jak i receptory nikotynowe znajdują się w szczególnie dużej ilości w hipokampie i ciele migdałowatym, dwóch częściach mózgu, które odgrywają ważną rolę w pamięci, podejmowaniu decyzji, reakcji emocjonalnej, uzależnieniu i wielu innych.

Jedno z badań wykazało, że mieszanie marihuany i tytoniu faktycznie zwiększa zawartość THC w skręcie. Badanie z 2009 r. opublikowane w „Toksykologii inhalacyjnej” uchwyciło i przeanalizowało dym pochodzący zarówno z czystego konopi indyjskich, jak i „spliffa” zawierającego tylko 25% konopi indyjskich.

Poziom THC w czystym konopie indyjskim wynosi w przybliżeniu 32,70 miligrama na gram. Jednak w spliffie liczby te wzrosły do 58,90 miligramów na gram, co doprowadziło naukowców do wniosku, że tytoń wydaje się zwiększać efektywność parowania THC aż o 45%.

Jest to sprzeczne z argumentem niektórych użytkowników, że mieszanie marihuany i tytoniu daje bardziej miękki i łatwy do opanowania odlot. To badanie pokazuje, że konsumowanie marihuany i tytoniu razem powinno przynieść silniejsze efekty. Najważniejsze jest to, że musimy przeprowadzić więcej badań klinicznych dotyczących interakcji marihuany i tytoniu z naszym organizmem, zwłaszcza, gdy są spożywane razem.

Jak dotąd mamy tylko dowody, że systemy odpowiedzialne za sposób, w jaki nasz organizm przetwarza antagonistów znalezionych w tytoniu, marihuanie i innych substancjach, są ze sobą powiązane. Na przykład badanie opublikowane w European Journal of Pharmacology w 2007 r. wykazało, że długotrwałe narażenie na nikotynę wywoływało długotrwałe działanie na receptory CB1, zwiększając liczbę receptorów w hipokampie przy jednoczesnym zmniejszaniu liczby receptorów w innych regionach.

Ponownie, nie pozwala nam to sformułować żadnych konkretnych wniosków na temat skutków mieszania marihuany i tytoniu. Do czasu przeprowadzenia dalszych badań prawdopodobnie będziemy musieli polegać na anegdotycznych dowodach od użytkowników. Użytkownicy, którzy spożywają marihuanę i tytoń razem, zgłaszają następujące ogólne efekty:

  • Zwiększona euforia.
  • Zwiększony relaks.
  • Zwiększona adrenalina.
  • Ogólnie silniejszy odlot lub zauważalnie bardziej łagodny odlot.
  • Zwiększona energia i mniejsze ryzyko niechęci do działania.

Ryzyko palenia trawki wymieszanej razem z tytoniem

Jednym z głównych problemów związanych z praktyką mieszania marihuany i tytoniu jest ryzyko dla zdrowia związane z paleniem tytoniu. Wszyscy wiemy, że palenie tytoniu jest dla ciebie szkodliwe; niezliczone badania wykazały związane z tym ryzyko dla zdrowia, a wyniki są dobrze udokumentowane.

Palenie tytoniu nie jest zdrowe, ale palenie marihuany również nie jest tak zdrowe. Ważne jest, aby uświadomić sobie, że palenie bez względu na to czy będzie to tytoń, marihuana lub jakaś inna mieszanka wymaga spalenia tych substancji.

To spalanie rozbija wiązania chemiczne w związkach organicznych znajdujących się w roślinach i przekształca je w „wolne rodniki”, które mogą łączyć się ze sobą lub z innymi cząsteczkami w celu wytworzenia szerokiej gamy produktów, z których większość jest wyjątkowo toksyczna. Ten związek chemiczny tworzy się w dymie z wypalonego produktu, a wdychanie tego dymu bezpośrednio naraża cię na te substancje.

Dlatego tak popularne są waporyzatory, które pozwalają ogrzewać konopie indyjskie (lub jakiekolwiek inne suszone zioła) do temperatury, w której wciąż ekstrahuje się główne związki z rośliny, nie spalając jej. Okazało się, że para wytwarzana przez odparowywacz zawiera około 95% kannabinoidów, gdzie połączenie trawki z tytoniem zawierało jedynie około 25%.

Tak więc, jeśli naprawdę martwisz się o wpływ palenia na zdrowie, nie marnuj czasu na pouczanie kogoś, kto lubi posypanie trawki fajną warstwą tytoniu o zaletach palenia „czystym”. Zamiast tego kup waporyzator.

Myślicie, że funkcjonariusze policji są pozbawieni poczucia humoru jeżeli chodzi o ich pracę? No to posłuchajcie tej historii – policja znalazła plantacje i zostawiła zabawną kartkę dla jej właściciela.

Po otrzymaniu informacji, które doprowadziły funkcjonariuszy do zalesionego obszaru w pobliżu Wolvercote Mill Stream i autostrady A34 w Oksfordzie, policja z Thames Valley (TVP) znalazła uprawę krzaków konopi. Na miejscu nie było nikogo kto by się nimi opiekował. Gdy gliniarze nie zdołali ustalić przedsiębiorczych ogrodników odpowiedzialnych za tę uprawę, zostawili im taką oto notatkę:

Policja znalazła plantacje i zostawiła zabawną kartkę
Policja znalazła plantacje i zostawiła zabawną kartkę

Na oficjalnym zawiadomieniu funkcjonariusz napisał:

Ups, wygląda na to, że się minęliśmy jednak nie krępuj się zadzwonić do mnie na nr 101 abyśmy mogli zawrzeć umowę! Dużo miłości!

-Policja.

Policja z manierami

Na Twiterze tamtejsza policja poinformowała, że notatka została pozostawiona dla plantatorów w ramach akcji Brytyjskiej policji „#WeveGotManners”, która ma na celu pokazać, że chociaż prawo może być pozbawione poczucia humoru, to już jego egzekwowanie wcale nie musi takie być. Taka reakcja policji jest przyjemnym odstępstwem od tego jak funkcjonariusze zachowują się na co dzień traktując uprawę konopi jako zbrodnie a plantatorów jako zbrodniarzy.

I z poczuciem humoru

Notatka została napisana na oficjalnym zawiadomieniu policji, które mogłoby sugerować, że wiadomość powinna być czymś o bardziej formalnym tonie. Choć po bliższym przyjrzeniu się, nawet samo wezwanie zaczyna się od wesołego powitania „Przepraszamy ale Cię nie zastaliśmy” sugerując, że nie jest to pierwsza sytuacja gdy funkcjonariusze wykazali się poczuciem humoru.

W sierpniu zeszłego roku departament wysłał wiadomość w dniu, rozgrywek piłkarskich Premier League, która brzmiała:

„Używając telefonu w trakcie prowadzenia auta może spowodować, ze dostaniesz więcej punktów niż Arsenal”.

Nie przeprowadzono żadnych aresztowań w związku z przydrożnymi uprawami.

 

 

Czy zapłaciłbyś za bilet do kina żeby obejrzeć kolejne Home Alone – Kevin Sam w Domu? A co jeśli w remake’u główną rolę zagra Ryan Reynolds, grając głupkowatego zjarusa, który powstrzymuje złodziei przed napadnięciem na jego chatę? Tak, Najarany Kevin Sam w Domu już wkrótce trafi na ekrany kin.

Jak zapewniają producenci, scenariusz zawiera wszystkie żarty i numery, które wykręcał włamywaczom Kevin z oryginalnego Home Alone – Kevin Sam w Domu, tyle, że z mocna dawką jarania. Bohaterowi granemu przez Reynoldsa ucieka samolot na wakacyjną wyprawę narciarską, nie pozostawiając mu żadnej innej możliwości jak tylko zostać w domu i się upalać.

Będąc samemu i totalnie najaranym u bohatera pojawia się paranoja i wydaje mu się, że słyszy złodziei. Okazuje się, że to nie tylko jego wyobraźnia. Według klasycznej konwencji zaczyna bronić domu przed intruzami. Genialne pomysły na zmyslne pułapki tworzone na haju – to musi zadziałać. A czy zadziała

Chociaż nie jest to technicznie kontynuacja serii Home Alone, to jest utrzymana w tej samej formule. Główna różnica? Zioło. Za filmem stoi Augustine Frizzell, który wyreżyserował Never Goin 'Back, podobną komedię z ziołem jako jednym z motywów przewodnich, która miała swoją premierę w tym roku w Sundance.

Oryginalny Home Alone zarobił dla Warner Bros 476 milionów dolarów i stworzył tradycję oglądania filmów świątecznych. Osiągnięcie takiego statusu jest mało prawdopodobne, ale jeśli jest ktoś, kto potrafi stworzyć lekko dziwaczną wersję komediowej klasyki, to Reynolds.

Nie ma słowa o tym, czy gwiazda Home Alone – Macaulay Culkin będzie miał jakiś udział w projekcie.

Po czterech latach podróży dr Jacques-Joseph Moreau – Ojciec chrzestny Haszyszystów, założyciel Club des Hashischins, wrócił do Paryża w 1840 roku, sądząc, że znalazł klucz do swoich badań. Wepchnięty głęboko na dnie bagażu, wiózł nowe narzędzie do badania umysłu – haszysz!

Uczęszczając do szkoły medycznej, Moreau uczył się pod kierunkiem doktora Jean-Étienne Dominique’a Esquirola, francuskiego psychiatry uważanego za ojca zorganizowanej francuskiej psychiatrii i podzielił się z nim fascynacją ludzkim umysłem. Dr Esquirol zaproponował Moreau pracę polegającą na towarzyszeniu bogatym pacjentom Esquirola na przepisanych wycieczkach terapeutycznych na Bliski Wschód i do Włoch. Będący świeżo po szkole, Moreau skorzystał z możliwości nauki w dziedzinie psychiatrii.

Haszyszowe „podróże”

Podczas swoich podróży Moreau czytał raport Louisa Rémy Aubert-Roche, twierdzące, że haszysz ma działanie terapeutyczne na takie choroby, jak dur brzuszny i dżuma. Zaintrygowany tym raportem, spróbował haszyszu podczas pobytu w Syrii. Włożył do ręki część jadalnej mieszanki, połknął nową substancję i był zaskoczony wynikami. W napisanym przez siebie raporcie „Haszysz i choroby psychiczne„, Moreau stwierdził, że jest zafascynowany tym doświadczeniem, pisząc

„Nie mogę opisać tysiąca fantastycznych pomysłów, które przeszły przez mój mózg podczas trzech godzin, kiedy byłem pod wpływem haszyszu”.

Zdając sobie sprawę z potencjału haszyszu, napisał później:

„Widziałem w haszyszu, a raczej w jego wpływie na zdolności umysłowe, znaczący sposób badania genezy chorób psychicznych. Byłem przekonany, że to rozwiąże zagadkę chorób psychicznych i doprowadzi do ukrytego źródła tajemniczego nieładu, który nazywamy „szaleństwem”.

Aby zbadać to szaleństwo, wymyślił nowy sposób zrozumienia złożonej choroby, lub, jak to pisze,

„Aby zrozumieć bzdury szaleńca, trzeba samemu wczuć się w umysł szaleńca, ale nie tracąc świadomości swojego szaleństwa, nie tracąc mocy do oceny zmian psychicznych zachodzących w umyśle. Ponieważ potrzebował “oszaleć”

Moreau wierzył, że haszysz mógłby wprowadzić go w tymczasowe szaleństwo, zachowując jednocześnie przy zdrowych zmysłach, że

„haszysz daje każdemu, kto poddaje się jego wpływowi, siłę do badania na sobie zaburzeń psychicznych.”

Farmakologia ziołowa w leczeniu chorób psychiatrycznych

Zaintrygowany swoimi początkowymi odkryciami, nadal eksperymentował z haszyszem bez żadnej pomocy. Wkrótce jednak uświadomił sobie, że specyfik ten może zniekształcić wrażenia, dlatego uznał, że potrzebowałby pomocy w wyrażeniu jego efektów i możliwości.

W 1840 roku Moreau wrócił do pracy i kontynuował naukę w Szpitalu Salpêtrière w Paryżu, gdzie również sprowadził swój haszysz. Zaczął pracować z kilkoma lekami, badając ich wpływ na centralny układ nerwowy.

Najpierw przestudiował inny pradawny narkotyk, Datura stramonium (Bieluń dziędzierzawa), uważając, że skutki narkotyków również odzwierciedlają szaleństwo. W 1841 roku Moreau opublikował swoje odkrycia na temat Datury w Gazette Medicale de Paris pod tytułem „Leczenia halucynacji przy pomocy Datura Stramonium„, stając się jednym z pierwszych psychiatrów, którzy stosowali farmakologię ziołową w leczeniu chorób psychicznych.

Ale nie zapomniał on o haszyszu. Wspominał, że:

„Po mojej podróży na Wschód efekty haszyszu były dla mnie poważnym i wytrwałym przedmiotem nauki. O ile byłem w stanie przy użyciu wszelkich dostępnych mi środków, starałem się rozpowszechniać tę wiedzę wśród publicznej opinii medycznej „.

Club De Hashischins

Po pracy z daturą, Moreau rozszerzył swoje studia o haszysz i rekrutował uczestników, którzy mogli opisać myśli i uczucia podczas prób z haszyszem. Ta nowo utworzona grupa elity artystycznej stała się znana jako Club De Hashischins.

Moreau był nazywany „Dr. X ” za dostarczenie wielbicielom haszyszu jego haszyszowej mieszanki zwanej dawamesk, słodkiej jadalnej mieszanki robionej z haszyszu, cynamonu, goździków, gałki muszkatołowej, pistacji, cukru, soku pomarańczowego, masła i hiszpańskiej muchy.

W 1845 r. Dr Moreau opublikował swoją książkę „Haszysz i choroby psychiczne”. W swoich badaniach Moreau uważał haszysz za skuteczne narzędzie w leczeniu dolegliwości związanych z chorobami psychicznymi, w tym z depresją. Napisał:

„Jednym z efektów haszyszu, który uderzył mnie najmocniej i na który na ogół najbardziej zwraca się uwagę, jest to, że maniakalnemu podnieceniu zawsze towarzyszyło odczuciu wesołości i radości niewyobrażalnej dla tych, którzy nigdy jej nie doświadczyli. Widziałem w tym środek skutecznego zwalczania depresji. „

Moreau nadal studiował haszysz wypróbowując go na sobie i swoich pacjentach przez całe swoje życie. Sam nawet uprawiał marihuanę z nasion uzyskanych z Włoch.
Pozostał wierny swemu przekonaniu, że haszysz może pomóc w chorobach psychicznych i nieustannie zachęcał ludzi, aby go wypróbowali, jak pisał w „Haszysz i choroby psychiczne”,

„dla tych, którzy po przeczytaniu moich słów wciąż mają poważne wątpliwości, mogę tylko powtórzyć: rozumiem twoje wątpliwości, ponieważ w przypadku spraw psychologicznych wiem, że nie jest możliwe zrozumienie tego, czego nie doświadczyłeś. Z iluzjami i halucynacjami … Mogę powiedzieć jedno, i sam się przekonasz jeśli pójdziesz za moją radą. Rób to, co zrobiłem: weź haszysz, eksperymentuj sam ze sobą i przekonaj się sam. „

Włoskie służby ujawniły 20 ton haszyszu na statku badawczym zmierzającym do Turcji. W trakcie przeszukania jednostki w porcie w Palermo funkcjonariusze znaleźli 20 ton haszyszu spakowane w jutowe worki i ukryte w zbiornikach paliwa.

Przemytnicy na statku „Remus” pod panamską banderą, byli obserwowani od wypłynięcia z portu Gran Canaria. W czasie podróży wzdłuż Afryki Północnej, statek wielokrotnie maskował swoje położenie. Statek był oznaczony jako jednostka badawcza.

Wartość przejętego ładunku , który najprawdopodobniej był przeznaczone na rynek europejski, wynosi od 150 do 200 milionów euro. Jedenastoosobowa załoga z Czarnogóry została aresztowana, a statek skonfiskowany. Według gazety „La Repubblica” kontrola „Remusa” rozpoczęła się 1 sierpnia i trwała sześć dni.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.