ZIELONE NEWSY

Zielone Newsy

Aktualności

Jak wynika z nowego sondażu wydanego przez Gallupa, pokolenie milenium używa znacznie więcej marihuany niż ich rodzice. Taki wniosek nie jest chyba dla nikogo zaskoczeniem. W sondażu czytamy, że 13 procent Amerykanów regularnie spożywa konopie indyjskie.

Pokolenie millenium, Millenialsi, Generacja Y czyli osoby urodzone w latach 1980 – 2000 zostali zapytani o używki w tym o używanie marihuany, wyniki ankiety nie są chyba dla nikogo zaskoczeniem.

Młodzi palą najwięcej

Badanie wykazało, że osoby w wieku od 18 do 29 lat palą znacznie więcej niż przeciętny Amerykanin, a około jedna czwarta osób w tej grupie wiekowej twierdzi, że pali regularnie w porównaniu do zaledwie 13 procent wśród osób w wieku od 30 do 49 lat. Od tego wieku średnia ilość zużywanej marihuany spada wprost proporcjonalnie do wieku respondentów. Raport podaje, że 6 procent Amerykanów w wieku 65 lat i więcej regularnie pali zioło.

Mężczyźni częściej niż kobiety spożywają konopie indyjskie, a Amerykanie w zachodniej części kraju są około dwa razy bardziej skłonni aby się zapalić, jak wynika z ankiety. Spowodowane jest to prawdopodobnie tym, że legalna marihuana jest łatwo dostępna na zachodnim wybrzeżu gdzie znajduje się sześć z dziewięciu stanów gdzie marihuana dopuszczona jest do celów rekreacyjnych. Dla porównania, na wschodnim wybrzeżu, tylko trzy stany i Dystrykt Kolumbii zalegalizowały używanie i posiadanie konopi dla osób pełnoletnich, podczas gdy żaden ze środkowo-zachodnich stanów  jeszcze tego nie zrobił.

Pokolenie millenium używa znacznie więcej marihuany niż ich rodzice

Więcej marihuany niż papierosów

Badanie wykazało również, że papierosy pali 20 procent Amerykanów, co oznacza, że przeciętni millenialsi palą zioło częściej niż przeciętny Amerykanin tytoń.

W rzeczywistości pokolenie milenium uwielbia marihuanę tak bardzo, że ostatnie badania opublikowane w czasopiśmie Prevention Science wykazały, iż liczba osób z pokolenia Y chcących spróbować marihuany przed jakimkolwiek innym środkiem odurzającym wzrasta. Co ciekawe rośnie też wiek inicjacji, podczas gdy wielu przeciwników legalizacji uważało, że będzie z goła odmiennie i po marihuanę sięgać będą co raz to młodsze osoby.

Starsi zaczynają nadrabiać

Wśród osób w średnim wieku w USA odsetek osób sięgających po marihuanę prawie się podwoił w ciągu ostatnich dziesięciu lat, a wśród osób starszych, użytkowników konopi jest siedmiokrotnie więcej niż dekadę temu.

Około 9 procent mieszkańców USA w wieku 50-64 lat paliło marihuanę przynajmniej raz w ciągu ostatniego roku, a wśród tych powyżej 65 lat – 3 proc. jak pokazały badania, których wyniki opublikowano na łamach „Drug and Alcohol Dependence”.

 

Właściciel Tesli i SpaceX, miliarder Elon Musk pali marihuanę w programie na żywo, zaledwie jeden buszek wystarczył żeby zawrzał internet i nie tylko. Był gościem komika Joe Rogana, jointem „zaciągnął” się na wizji w trakcie audycji, czym wywołał burzę, czy słusznie? Czy doprowadziło to do spadku ceny akcji Tesli?

Wszystko w pełni legalnie

Elon Musk był gościem internetowego show, którego gospodarzem jest amerykański komik Joe Rogan. To właśnie prowadzący program, w pewnym momencie  wyciągnął skręta i go odpalił. Później poczęstował właściciela Tesli, ten skosztował bez większych oporów, w trakcie programu na żywo.Wszystko odbyło się w pełni legalnie. Program realizowany jest w Kalifornii, gdzie posiadanie i palenie marihuany nie jest zabronione prawem.

Elon”420″Musk

Stosunkowo niedawno internet obiegła wiadomość, że Elon Musk planuje ustalić cenę akcji Tesli na 420$, co sam podał do informacji. Oczywiście konopny świat chętnie wykrzyknął, że Musk jest jednym z nas, miliarderem, człowiekiem bardzo inteligentnym a przy tym użytkownikiem konopi. Jednak po kilku dniach, Musk zdementował hipotezę, jakoby cena 420$ była nawiązaniem do marihuany. Ciężko powiedzieć jak było na prawdę, wie to zapewne tylko sam zainteresowany. Jednak równie ciężko jest uwierzyć, iż nie zna on znaczenia tak popularnego w stanach symbolu jakim jest liczba 420.

To zapewne ta sytuacja doprowadziła do tego, że prowadzący show postanowił sprowokować Muska, co mu się udało. Z pewnością zyskały na tym słupki oglądalności odcinka.

Reakcje

Ale czy zyskał sam Elon Musk? Niektórzy twierdzą, iż stracił, i to sporo. Następnego dnia po emisji programu, akcje Tesli spadły o 9 punktów procentowych. bardzo szybko pojawiły się tytuły typu „Musk pali marihuanę, akcje Tesli mocno tracą na wartości”  sugerujące, iż to własnie sytuacja podczas audycji poprzedniego dnia doprowadziła do spadku. Jednak każdy kto po za portalami konopnymi czyta też portale gospodarcze wie, że to zmiany personalne i odejście pewnych osób z firmy, spowodowało spadek ceny akcji. Nie miało to kompletnie nic wspólnego z tym, że Musk poczęstowany został jointem.

Po co to wszystko?

Ludzie reprezentujący środowisko konopne, czy to domowi ogrodnicy czy palacze, maja kilka cech wspólnych. Jedną z nich jest zamiłowanie do wszystkiego co ma symbol liścia konopnego czy wychwytywanie w otoczeniu symboli typu 420 lub 710. Szybko tez podchwytują jeżeli jakaś znana osobistość, która jest w dodatku niesłychanie inteligentna, lub jest mistrzem olimpijskim, okaże się też użytkownikiem marihuany. Moim zdaniem jest to skutek wieloletniej prohibicji konopnej i wielokrotnego powtarzania kłamstwa, że palacze zioła to nieudacznicy, a marihuana zawsze prowadzi do zespołu amotywacyjnego przez co rujnuje życie.

Przypadki ludzi wielkich i sławnych, którzy przyznali się do palenia są natychmiast wykorzystywane przez zwolenników liberalizacji prawa narkotykowego, natychmiast są wyciągane na światło dzienne i dowiaduje się o nich całe społeczeństwo. Elon Musk, jako człowiek inteligentny, zdaje sobie z tego doskonale sprawę. Dobrze wiedział jak zostanie odebrany pomysł 420$ za akcje Tesli i jakie wywoła komentarze, z pewnością też wiedział jak świat zareaguje na skosztowanie jointa na antenie. Jednak po wszystkim wyznał, iż nie jest użytkownikiem i wedle jego opinii palenie zioła obniża wydajność więc go nie używa.

Zatem po co to wszystko? Tego się zapewne nie dowiemy. Czy Musk planuje wejść w rynek konopny, a to są tego delikatne sygnały? Może to niewinne żarty? Albo założył się z kolegą palaczem? Jeżeli tak to pewnie o dychę dobrego materiału.

Za pewne wielu z Was zastanawiało się jakich rozmiarów może być największa wodna fajka. Bongzilla – bo tak nazywa się największe na świecie bongo, które powstało w Seattle jako prezent dla muzeum marihuany, które powstaje w Las Vegas.

Cannabition Cannabis Museum jest jednym z pierwszych tego typu miejsc Las Vegas. Muzeum te otrzyma w prezencie ogromne, największe jak dotąd bongo stworzone przez Jasona Harrisa, artystę od lat tworzącego szklane fajki.

Jak powiedział twórca Bongzilli:

„Las Vegas będzie nowym Amsterdamem świata… Widzę w nim wielką latarnię morską, która mówi «po prostu mnie zapal». „

Co ciekawe, senator Tick Segerblom z Nevady powiedział, że wyobraża sobie dzień, w którym ludzie będą mogli legalnie przypalić z te.omnego bonga. Segerblom, rzecznik adwokata ds. Legalizacji marihuany, powiedział o Bongzilli:

„To, co tutaj robimy idealnie pasuje do naszego wyjętego spod prawa wizerunku partii… Ale mam też nadzieję, że uświadomi to ludziom, że Las Vegas jest idealnym miejscem dla kultury konopi indyjskich, a jeśli zdołamy to zrobić, stanie się to dla nas głównym punktem centralnym. „

Dodał Segerblom

Największe na świecie bongo

Ogromnych rozmiarów bongo noszące dumną i adekwatną do swojej wielkości nazwę – Bongzilla jest dziełem szkockiej firmy Jerome Baker Designs z siedzibą w Seattle. Osiąga ponad 7 metrów wysokości a jego waga dochodzi do 360 kilogramów! Według twórcy Bonzilli i władz muzeum cybuch jest wstanie pomieścić nawet do 100 gramów fajkowego ziela!

Stworzenie tej gigantycznej fajki wodnej wymagało pomocy 15 osób dmuchających w szkło przez osiem godzin dziennie przez cztery dni z rzędu. Po ukończeniu dzieła, musiało ono zostać rozebrane, specjalnie zapakowane i przetransportowane z Seattle do swojego nowego domu – muzeum marihuany w Las Vegas. Potężne bongo będzie tam można oglądać z wysokich, otaczających je schodów

Otwarcie muzeum planowane jest na 20 września tego roku, a jego codzienne godziny otwarcia zaczynać będą się od 4:20 (16:20 naszego czasu)

W Malezji mężczyzna usłyszał wyrok śmierci za produkcję oleju RSO i rozdawanie go, pośród osób w potrzebie, których nie stać na leczenie

30 sierpnia Wysoki Sąd w Shah Alam skazał Muhammada Lukmana na śmierć przez powieszenie, po tym jak został skazany za posiadanie, przetwarzanie i dystrybucję oleju z konopi indyjskich. Według lokalnych źródeł, w jego domu znaleziono 3 litry oleju z RSO i 279 gramów marihuany.

Muhammad Lukman

29-letni ojciec, dostarczał olej konopny pacjentom cierpiącym na dolegliwości trudne bądź niemożliwe do leczenia za pomocą legalnych leków. Lukman nie czerpał z tego tytułu żadnych korzyści majątkowych i za darmo rozdawał olej RSO oraz marihuanę pacjentom, których nie było na to stać. Pomimo braku czerpania korzyści finansowych za swoją ryzykowną, ciężką i potrzebna pracę, jego postępowanie zostało zakwalifikowane do sekcji 39B malezyjskiej ustawy narkotykowej (Dangerous Drugs Act z 1952r.), ktora stanowi, że „Każda osoba, która [handluje nielegalnym narkotykiem] będzie winna przestępstwa przeciwko tej ustawie i będzie karana łącznie z karą śmierci”.

Lekarz, a nie bandyta

Zespół obrońców Lukmana wezwał pacjentów, którzy z powodzeniem używali oleju z konopi do leczenia swoich chorób, i podkreślił, że produkuje oraz dostarcza lek na zasadzie non-profit w celu zapewnienia dobrego samopoczucia i poprawy zdrowia. Prokuratura argumentowała, że ​​niezależnie od zamiarów i dochodów, Lukman wyprodukował i rozprowadził nielegalny lek, który nie jest uznany jako środek o medycznych zastosowaniach przez Ministerstwo Zdrowia lub jakiegokolwiek akredytowanego lekarza malezyjskiego. Ten brak uznania, stwierdził sędzia, unieważnił linie obrony Lukmana.

Chociaż nie zostało to zatwierdzone w Malezji, olej z konopi jest wykorzystywany do leczenia szeregu dolegliwości u dorosłych i dzieci w Kanadzie, wielu stanach USA i wieu krajach europejskich.

Apelacja

Pomimo apelacji adwokata o zmniejszenie wymiaru kary, jego wniosek został odrzucony i Lukman został skazany na śmierć przez powieszenie. Lukman może się jeszcze od wyroku odwołać do Sądu Apelacyjnego, który mamy nadzieję, że się do apelacji przychyli.

„To nie wina sędziego, wykonał on tylko swoje zadanie zgodnie ze spisanym prawem”

– powiedział Lukman.

„Jest oczywiste, że nie był świadomy prawdy [medycznej marihuany]. Uważam, że to nie jest ostateczny werdykt. Jeśli tak jednak będzie, to prawa Malezji są okrutne.”

Dr Ganja

Sprawa Lukmana nie jest w Malezji wyjątkowa. Były kapitan wojskowy, Amiruddin Nadarajan Abdullah, jest obecnie sądzony za dostarczanie medycznej marihuany nawet 800 pacjentom – czytamy we Free Malaysia Today. Dawni pacjenci, w tym małe dzieci oraz dziadkowie, tłumnie przybyli do sądu, aby okazać poparcie dla Abdullaha – znanego wśród jego pacjentów jako Dr. Ganja. Jeśli zostanie skazany, Abdullah również stanie w obliczu wyroku śmierci.

Malezja jest jednym z krajów, które zachowały karę śmierci za przestępstwa narkotykowe.

W województwie Lubuskim zlikwidowano dużą fabrykę konopnego oleju RSO zawierającego THC. Funkcjonariusze CBŚP zabezpieczyli 430 kg konopnego suszu, 20 l substancji oleju oraz 300 l substancji niezbędnych do jego wytwarzania. W trakcie nalotu zatrzymano trzy osoby, w tym jak podaje policja, chemika wytwarzającego olej. Dwie osoby zostały tymczasowo aresztowane. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wlkp.

Pierwsza informacja w tej sprawie dotarła do funkcjonariuszy z CBŚP z Zarządu w Gorzowie Wielkopolskim i wynikało z niej, że na terenie woj. lubuskiego produkowany jest olej konopny zawierający THC. Po tygodniach żmudnej pracy i wielu analizach ustalono miejsce, w którym wytwarzano olej. Wszystko wskazywało na to, że w wynajmowanym obiekcie w gminie Krzeszyce dochodzi do produkcji substancji, która następnie jest rozprowadzana poprzez strony internetowe.

Policjanci z CBŚP bardzo dokładnie przygotowali się do realizacji, w trakcie której zlikwidowano „laboratorium” do wytwarzania olejku oraz zatrzymano trzy osoby.

Produkcja w hali

W hali, znajdującej się na wynajętej posesji funkcjonariusze odkryli kompletną linię produkcyjną służącą do wytwarzania oleju. Tam też było kilkadziesiąt worków wypełnionych suszem konopi oraz różnego rodzaju substancje i chemikalia. W hali zatrzymano pierwsze dwie osoby, w tym młodego mężczyznę, który jak wynika z ustaleń śledczych, był odpowiedzialny za właściwą produkcję oleju konopnego. W domu funkcjonariusze znaleźli gotowy do sprzedaży produkt oraz mnóstwo buteleczek i fiolek z dozownikami, które miały być wykorzystane do dalszej dystrybucji. Tam też została zatrzymana trzecia osoba.

Funkcjonariusze CBŚP zabezpieczyli 430 kg suszu konopi oraz 20 litrów oleju gotowego do sprzedaży. Zabezpieczono także 240 litrów izopropylu i 60 litrów etanolu, są to substancje wykorzystywane przy produkcji olejków konopnych. Z zabezpieczonych preparatów można by było wytworzyć około 200 litrów oleju konopnego.

W likwidacji laboratorium, policjantów z Centralnego Biura Śledczego Policji wsparli funkcjonariusze Lubuskiego Urzędu Celno-Skarbowego z Rzepina oraz policjanci z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp. Warto zaznaczyć, że podczas działań zabezpieczono do badań ponad 100 próbek.

Policjanci i prokuratorzy wyjaśniają wszelkie okoliczności sprawy. Śledztwo nadal jest rozwojowe.

Konopie to wyjątkowe i wciąż pełne tajemnic rośliny, których zastosowanie możemy znaleźć praktycznie w każdej gałęzi przemysłu. Rośliny te znalazły swoje miejsce również w medycynie, gdzie powoli zajmują znaczną część uwagi i skupienia środowiska naukowego. Dziś przyjrzymy się bardziej jednej z odmian konopi indyjskich oraz temu, co mają nam do zaoferowania te rośliny, a konkretniej odmiana Painkiller XL i jej właściwości medyczne.

„W miarę ewolucji opinii i coraz większego doceniania psychologicznych, duchowych i medycznych walorów konopi indyjskich, ich biologia jest coraz bardziej dostosowywana do indywidualnych potrzeb.”

– Możemy przeczytać na oficjalnej stronie twórców odmiany Painkiller XL.

Odmiana o której będziemy dzisiaj pisać nosi dumną nazwę Painkiller, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „zabójcę bólu. Sama nazwa od razu zdradza nam, z jakimi dolegliwościami może pomóc nam sobie poradzić, ale o tym w dalszej części artykułu.

Genetyka szczepu Painkiller XL

W ostatniej dekadzie celem hodowców stało się coś, co nazywają „królewskim szacunkiem” – jest to dążenie do osiągnięcia przez krzyżowanie i stabilizację walorów zaspokojających nie tylko potrzeby naszego ciała, ale i ducha. Painkiller XL jest dzieckiem dwóch bardzo uznawanych szczepów: Juanita la Lagrimosa, co wolnym tłumaczeniu z języka hiszpańskiego oznacza „Płaczącą Juanitę”, z kolei jej pochodzenie zawdzięcza się połączeniu Queen Mother z meksykańsko-afgańskiej krzyżówki.

Juanita w połączeniu ze znanym z wysokiej zawartości CBD szczepem Royal Highness, którego rodzicami byl Dance Hall i Respect 13 pozwoliło uzyskać breederom z Royal Queen Seeds znakomity szczep jakim jest Painkiller XL CBD. Genetycznie odmiana ta jest tylko w 25 % indica i aż w 75% sativa, co nie jest typowe dla odmian uprawianych na cele medyczne.

Uprawa i cechy szczepu Painkiller XL

Uprawa odmiany Painkiller XL nie należy do najtrudniejszych, więc bez problemu początkujący ogrodnicy mogą śmiało wybierać ją jako doskonałą pozycję do poznawania tajników uprawy. Odmiana uprawiana w szklarniach (greenhouse) może osiągać do 150cm wysokości dając przy tym całkiem obfity plon. Kwitnienie trwające ok. 8 tygodni kończy wraz z drugą połową września.

XL jako drugi człon w nazwie nie występuje bez powodu – przy optymalnych warunkach można się spodziewać nawet pół kilograma suszu na roślinę. Wielu hodowców uważa, że najlepszą metodą uprawy tego szczepu jest tzw. Screen of Green, czyli przeplatanie młodych jeszcze gałązek między oczkami nadwieszonej nad roślinami siatki, aby te podczas fazy kwitnienia tworzyły równy dywanik puszystych kwiatów, zawieszonych na tej samej wysokości.

Odpowiednio przetworzony i przechowywany, końcowy produkt Painkillera daje wyjątkowe, zmysłowe wrażenia przeszywając nozdrza chemiczno-cytrusowy, ostrawy aromat. Dym pozostawia słodko-mdławy posmak otaczając nas aromatyczną aurą, z kolei waporyzacja gwarantuje niespotykane przeżycia smakowe, jakie gwarantuje nam czysta para bogata w aromatyczne terpeny.

Painkiller i jej właściwości medyczne

Twórcom odmiany udało się uzyskać niemal identyczny stosunek kannabinoli CBD do THC, których poziom sięga 9% co jest jednym z najlepszych osiągniętych do tej pory wyników.

Pacjenci, którzy do tej pory mieli okazję bliżej poznać się z Painkillerem, twierdzą, że dostarcza on znacznego złagodzenia bólu różnego pochodzenia, przy średnich efektach psychiczno – euforycznych. Delikatnie relaksująco – rozluźniający wpływ na całe ciało pozwala normalnie funkcjonować w ciągu dnia, a podczas wieczorowej pory może pomóc w bezproblemowym zaśnięciu.

Skąd wziąć nasiona odmiany Painkiller XL?

Wiele sklepów na Zielonym Rynku oferuje tę wspaniałą odmianę, lecz wiele z tych sklepów nie dba o to, w jaki sposób magazynowane są ich nasiona, które wymagają przechowywania w stałej temperaturze, na przykład w lodówce lub zamrażarce, bez dostępu do światła. Złe przechowywanie może skutkować tym, że zakupione nasiona mogą być bezwartościowe jako przedmiot kolekcjonerski, a już na pewno gdy ich celem jest wysadzanie. Oczywiście w krajach, gdzie jest to dozwolone.

Zbyt wysokie różnice temperatur oraz wilgoć są szkodliwymi czynnikami dla nasion, zaleca się, aby  poziom wilgotności powietrza nie przekraczał 9%, a jeśli przechowujemy je w lodówce to nie zaleca się wyciągać ich zbyt często, podobnie jest ze światłem. Wszystkie te czynniki mogą wpłynąć na rozpoczęcie procesu kiełkowania.

Odpowiednio przechowywane nasiona zapewniają optymalną zdolność kiełkowania oraz żywotność nasion. Jednym ze sklepów, które bacznie pilnują przestrzegania powyższych zasad jest taniesianie.pl. Regularne dostawy świeżych partii nasion, które zasilają magazyny tego seedbanku, gwarantują ich wysoką jakość.

 

Kanada przygotowuje się do wprowadzenia do obrotu legalnej marihuany co nastąpi tej jesieni i dzięki czemu szansę stać się międzynarodowym liderem w tym dynamicznie rozwijającym się przemyśle. Jednak okazuje się, że Kanadyjczycy mogą mieć wkrótce nowego silnego konkurenta z Azji, czy Chiny staną się po cichu globalnym konopnym liderem?

Według China Morning Post, Narodowe Biuro Statystyki Chin informuje, że krajowi rolnicy produkują połowę konopi na świecie w postaci konopi przemysłowych. Od początku XXI wieku rząd tego kraju interesuje się wykorzystaniem konopi jako środki ziołowe, materiał budowlany a także jako odzieży dla wojska. Dziś rolnicy, którzy w dużej mierze uprawiają ziemię w suchych północnych prowincjach, zbierają ogromne ilości konopi do użytku w przemyśle tekstylnym i farmaceutycznym.

Kanada a sprawa chińska

Ogromny skok popularności konopi w Chinach rozpoczął się w momencie, gdy kanadyjski przemysł konopny zaczął dostarczać marihuanę medyczną dla krajów takich jak Niemcy i Australia, jednocześnie prowadząc uprawy w Danii i Kolumbii. Chińczycy zauważyli gospodarczy potencjał tkwiący w tej roślinie. Dlatego Chiny postanowiły zostać poważnym graczem i stworzyć konkurencję dla Kanady.

Zgodnie z wewnętrzną notatką uzyskaną przez CBC na wiosnę, chińscy urzędnicy zażądali swego czasu, aby rząd kanadyjski ograniczył nielegalny wywóz konopi indyjskich, który według urzędników zalewał chińskie ulice. Notatka była odpowiedzią na żądania Kanady, że Chiny zrobiły coś w sprawie fentanylu podsycającego kryzys opioidów w Ameryce Północnej.

Patenty

Oprócz ogromnej ilości uprawianych konopi Chiny idą w kierunku patentowania swojej drogi do międzynarodowego przemysłu konopnego.

Analiza danych patentowych ONZ, przeprowadzona przez firmę Quartz, pokazuje, że Chiny posiadają ponad połowę spośród 600 zgłoszonych międzynarodowych patentów związanych z konopiami, które obejmują różne formy podawania leku czy kwestie olejów używanych w plastrach konopnych.

Jedyną rzeczą, która wydaje się być przeszkodą dla Chin, jest to, że marihuana w tym kraju jest nielegalna. Narkotyki są na ogół bardzo tabu w Chinach w wyniku tego, co nazywa się lokalnie „Stuleciem Upokorzenia” – czyli tamtejszej wojny z narkotykami.

Pod koniec XIX wieku Imperium Brytyjskie zalało Chiny opium, kalecząc kraj i umożliwiając jego kolonizację. Wspomnienie tego okresu, znane jako Wojny Opiumowe, do dziś utknęło w pamięci obywatelom Chin i zaowocowało najsurowszymi prawami narkotykowymi na świecie.

Zgodnie z chińską ustawą o administrowaniu bezpieczeństwem publicznym, handel, przemyt lub uprawianie marihuany może skończyć się karą do do 15 lat więzienia, a nawet karą śmierci, w zależności od stopnia przestępstwa i ilości przemycanych używek.

Mimo to, jeśli Chiny opatentują innowacje związane z konopiami, mogą spokojnie czekać, aż kolejne kraje ja zalegalizują i wtedy zarabiać na patentach

 „Chińscy farmerzy nie stanowią bezpośredniego zagrożenia dla rynków marihuany w USA. Nie mają oficjalnej ani praktycznej drogi handlowej. Jednak, tak jak w przypadku wszystkich rzeczy w Chińskiej Republice Ludowej, wszystko może się zmienić w wyniku kaprysu przywódców. „

-pisze Andre Bourque w Forbes,

Koniec końców konopie od wieków sa zakorzenione w chińskiej kulturze. Według badań opublikowanych w 2008 r., Rośliny zidentyfikowane jako konopie znaleziono na terenie chin, w prawie 3000-letnich grobach. Konopie indyjskie są nielegalne w Chinach od 1985 roku, kiedy rząd podpisał traktat ONZ, którego celem było kontrolowanie używek psychoaktywnych na całym świecie dla wyłącznych interesów USA.

Holandia wyraziła zgodę na znaczące zwiększenie dostaw marihuany do Niemiec, aby pomóc naszym zachodnim sąsiadom w radzeniu sobie z gwałtownym wzrostem popytu na konopie używane w celach medycznych.

Holenderski minister zdrowia Hugo de Jonge i jego niemiecki odpowiednik, Jens Spahn, umówili się na ponad dwukrotne zwiększenie dostaw marihuany z Niderlandów. Na chwile obecną limit wynosił 700 kilogramów rocznie, teraz został podwojony i wynosić będzie 1500 kilogramów, jak podaje dziennik Der Spiegel.

Gwałtowny wzrost popytu

Kanadyjskie i holenderskie firmy uprawiające konopie medyczne eksportują do Niemiec rekordową jak do tej pory ilość marihuany, aby pomóc im znacząco zwiększyć podaż suszu. W poprzednim roku, Niemcy przyjęły 520 kilogramów marihuany od producentów z  Kanady.

W Niemczech ostatnio wznowiono proces legislacyjny aby zwiększyć areały uprawy merihuany do celów medycznych w tym kraju, ale kwota, o której mowa, nadal pozostaje zdecydowanie niższa niż popyt.

Oznacza to, że Niemcy będą uzależnione od importu, aby zaspokoić swoje zapotrzebowanie na konopie indyjskie do co najmniej 2020 roku.

Kanadyjskie firmy, takie jak Aurora Cannabis, Canopy Growth, Cronos i Tilray, zakładają centra uprawowe w całej Europie, aby zaspokoić europejski popyt, co oznacza, że w nadchodzących latach kolejne ilości będą przekraczać granice europejskie, zamiast być wytwarzane na miejscu przez krajowych producentów

Wkrótce ruszy pierwszy w Polsce proces o odmowę leczenia marihuaną. Matka zmarłej dziewczynki, której uniemożliwiono leczenie epilepsji przy pomocy konopi pozywa instytut Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka.

Czteroletnia Ola Janowicz zmarła po ataku epilepsji. Miała przyjmować medyczną marihuanę jednak lekarz z Centrum Zdrowia Dziecka nie chciał wypisać recepty. Prawnicy z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka mówią, że to było niezgodne z aktualną wiedzą medyczną  i sprzeczne z ustawą o prawach pacjenta, a lekarze z CZD po za śmiercią dziecka spowodowali u matki “poważne cierpienie psychiczne”.

Zarzuty

Ola Janowicz od urodzenia zmagała się z atakami padaczkowymi. Zmarła dwa lata temu. Teraz matka Oli pozwała do sądu Centrum Zdrowia Dziecka, które dziewczynkę „leczyło” za to, że jej córka bardzo cierpiała, a ona musiała bezradnie na to patrzeć. Zarzuty są takie, że odmówiono leczenia konopiami dziecku, które tego wymagało – mówi mama Oli. Chodzi o leczenie marihuaną zawierającą psychoaktywną substancję THC.

Marihuana kontra padaczka

Dzieci z padaczką lekooporną pod jej wpływem mają zdecydowanie mniej ataków – potwierdza to doktor Marek Bachański, który w Centrum Zdrowia Dziecka zajmował się takimi pacjentami. Przepisywał i podawał im marihuanę w celach medycznych.Trzy lata temu szpital zwolnił doktora Bachańskiego, a dzieci, którymi się zajmował, przejął inny lekarz. Po tej zmianie okazało się, że mała Ola nie otrzyma leku, ktory mial byc sprowadzony w formie , nie dostała. – Pani Paulinie powiedziano, że wobec jej córki konopna terapia nie zostanie zastosowana. Wystosowano oświadczenie, że szpital takiej terapii nie prowadzi, co nie było prawdą. Dlatego składamy pozew przeciwko tej placówce – mówi adwokat Monika Diehl.

Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Paulinie Janowicz z Wrocławia w sprawie przeciwko Instytutowi Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka pomagać będzie Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Matka pozwała szpital za odmowę leczenia z wykorzystaniem marihuany na skutek czego jej czteroletnia córka Aleksandra zmarła w wyniku ataku epilepsji w maju 2016 roku. Sprawa prowadzona jest w ramach Programu Spraw Precedensowych HFPC, Paulinę Janowicz będą reprezentować pro bono adwokaci z kancelarii Clifford Chance.

Szczytny cel

Mama małej Oli domaga się 150 tysięcy złotych zadośćuczynienia za naruszenie jej dóbr osobistych – nie mogła z powodu choroby córki nawiązać z nią relacji. Pieniądze mają być przekazane na Fundację Ola, która pomaga pacjentom chcącym skorzystać z leczenia marihuaną.

Pieniążki, jeżeli je wygramy, przeznaczymy na to, żeby zakupić ekstrakty i je rozdawać najbardziej potrzebującym

– tłumaczy Paulina Janowicz. Już po śmierci Oli Sejm znowelizował prawo. W tej chwili teoretycznie każdy lekarz może wypisać receptę na lek z marihuaną medyczną(jednak kto się tematem interesuje wie, że ta ustawa to bubel), a doktor Marek Bachański został decyzją sądu przywrócony do pracy w Centrum Zdrowia Dziecka. Jak mówi lekarz, po wyroku sądu starał się powrócić do leczenia medyczną marihuaną, nie udało się. Pozew Pauliny Janowicz i jej córki Oli jest objęty specjalnym programem spraw precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

 

Od dziesięcioleci, przeciwnicy ponownego zalegalizowania marihuany, jako jeden ze swoich „argumentów” podnosili to, iż konopie rzekomo powodują choroby psychiczne, a jako tę najczęstszą przeważnie podawali schizofrenię. Jednak najnowsze i największe jak do tej pory przeprowadzone badania w tej kwestii wykazały, że marihuana nie powoduje schizofrenii. 

Konopie indyjskie są częściej przyjmowane przez osoby cierpiące na schizofrenię niż same wywołują zaburzenia psychiczne, wynika z badań. Największe dotychczas badania nad genami i predyspozycjami do schizofrenii w kontekście używania konopi, które to wykazały zawierają dane od 180 000 osób.

Słabe dowody na związek przyczynowy

Naukowcy zidentyfikowali 35 genów związanych z używaniem konopi indyjskich, z najsilniejszym skojarzeniem w CADM2.

„CADM2 już kojarzy się z ryzykownym zachowaniem, osobowością i np. piciem alkoholu”

-powiedziała Jacqueline Vink z Uniwersytetu Radboud w Holandii, główny autor badania. W artykule, opublikowanym w Nature Neuroscience, naukowcy napisali:

„Znaleziono słabe dowody na związek przyczynowy pomiędzy używaniem konopi indyjskich, a schizofrenią i dużo silniejsze dowody na związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy chorobą i używaniem marihuany. Sugeruje to, że osoby ze schizofrenią mają większe ryzyko rozpoczęcia używania konopi indyjskich, natomiast osoby używające marihuany nie są z tego powodu narażeni na tę chorobę”

Stwierdzili, że wyniki były odmienne od poprzednich badań sugerujących, że stosowanie konopi indyjskich zwiększa ryzyko schizofrenii.

Reklama

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.