Legalizacja marihuany w Niemczech: Niemiecki minister zdrowia w rządzie kanclerza Olafa Scholza, Karl Lauterbach poinformował w tym tygodniu, iż otrzymał „bardzo pozytywne opinie” w sprawie legalizacji ziela od Komisji Europejskiej. Ze względu na obawy, czy legalizacja będzie zgodna z europejskim prawem, minister Lauterbach zlecił sprawdzenie swojego projektu Komisji Europejskiej. Po uzyskaniu odpowiedzi od KE, wyraził przekonanie, że UE zatwierdzi plany niemieckiej legalizacji. Oto więcej informacji.

Legalizacja marihuany w Niemczech: Minister zdrowia otrzymuje „bardzo pozytywne opinie” od UE

Lauterbach zapowiedział, że „w najbliższych tygodniach” zostanie przedstawiony projekt ustawy, która zalegalizuje marihuanę w Niemczech.

Wkrótce przedstawimy propozycję, która działa, to znaczy jest zgodna z prawem europejskim

– powiedział Lauterbach.

Minister uważa, że jego propozycja ustawy ograniczy przestępczość związaną z narkotykami, a także sprawi, że używanie konopi indyjskich będzie bezpieczniejsze.

Osiągniemy te cele

– powiedział Lauterbach.

Minister Lauterbach chce wprowadzić przepisy pozwalające na nabywanie oraz posiadanie od do 30 gramów marihuany na własne potrzeby. Produkcja suszu ma odbywać się na terenie kraju, a dystrybucja w licencjonowanych punktach. Obywatele natomiast będą mogli uprawiać maksymalnie 3 rośliny konopi indyjskich, to najważniejsze informacje dotyczące planowanych zmian.

Takie informacje płynęły od niemieckiego rządu pod w listopadzie ubiegłego roku i były to większe wartości niż proponowane wcześniej 20 gramów i 2 rośliny. Więcej na ten temat przeczytasz w naszym artykule T U T A J.

Źródło: N-tv

Do aptek trafiła nowa odmiana medycznego suszu od S-Lab: Jack Herer. Jest to hybryda z przewagą genów sativa, stworzona w latach ’90 w Holandii i nazwana na cześć legendarnego działacza i aktywisty, Jacka Herera. Odmiana zyskała uznanie użytkowników oraz zgarnęła sporo nagród. Jack Herer to czwarta odmiana od S-Lab, dopuszczona do obrotu na tej samej rejestracji co trzy poprzednie, co z jednej strony jest sytuacją dobrą (większy wybór odmian), z drugiej jednak niesie za sobą pewne ryzyko, o czym niedawno pisaliśmy. Oto więcej informacji.

Do aptek trafiła nowa odmiana medycznego suszu od S-Lab: Jack Herer

Jack Herer to legendarna hybryda z dominacją genów sativa nazwana imieniem i nazwiskiem równie legendarnego działacza i aktywisty konopnego, autora książki książka „The Emperor Wears No Clothes”.

Odmiana została stworzona przez firmę Sensi Seeds w latach ’90 i z miejsca stała się klasykiem. JH zdobył 9 tytułów Cannabis Cup.

Jack Herer powstał ze skrzyżowania samych legendarnych odmian: Haze  –  Northern Lights 5  –  Shiva Skunk. 

S-Lab Jack Herer dostępny w polskich aptekach zawiera stężenia kannabinoidów na poziomie 18% THC i <1% CBD (+/- 10%)

Odmiana ta, będąca hybrydą z przewagą genów sativa, sprawdza się u pacjentów z depresją, obniżonym samopoczuciem i nastrojem. W mniejszych dawkach wykazuje działanie przeciw lękowe. JH potrafi poprawić samopoczucie i podnieść na duchu i rozweselić.

Głównym dominującym terpenem w Jacku Hererze jest Terpinolen. Oprócz tego w odmianie występują terpeny:
-beta-kariofilen
-ocymen
-mircen
-limonen
-fitol
-beta-pinen
-nerolidol
Wzór recepty na Jacka Herera oraz inne susze od S-Lab:
s-lab jack herer
Dlaczego jedna recepta dotyczy wszystkich dostępnych na dzień dzisiejszy produktów od S-Lab? Jakie mogą być tego konsekwencje oraz jakie ma to znaczenie dla pacjenta? O tym wszystkim pisaliśmy na naszym portalu T U T A J.

Francja rozpoczęła debatę o legalizacji marihuany. Francuska Rada Gospodarcza, Społeczna i Środowiskowa zaproponowała „nadzorowaną legalizację” mającą na celu ochronę zdrowia publicznego oraz zmniejszenie nielegalnego rynku. We Francji powstała też Tymczasowa Komisja ds. Konopi. Czy Francja będzie wkrótce kolejnym krajem, w którym będą trwać prace nad legalizacją ziela? oto więcej informacji.

Francja rozpoczęła debatę o legalizacji marihuany

Rada Gospodarcza, Społeczna i Środowiskowa Francji (Cese) zaproponowała „ nadzorowaną legalizację” marihuany. Proces legalizacji miałby się kierować celami zdrowia publicznego, a także osłabić nielegalny handel narkotykami.

Francja utworzyła Tymczasową Komisję ds. Konopi, która ma wspierać i kontrolować działania pro-legalizacyjne.

„Komisja tymczasowa, w odpowiedzi na wniosek Rady, rozpoczęła prace nad oceną i rozwojem polityk publicznych związanych z konopiami indyjskimi. Początkowo jej kompetencje polegają na ustaleniu, w ramach raportu, globalnej i wspólnej diagnozy, podsumowującą politykę publiczną dotyczące konopi indyjskich.
Po drugie, wyda opinię zawierającą zalecenia, oparte na ustaleniach zawartych w raporcie i uwzględniające medyczne, zdrowotne, prawne, edukacyjne, ekonomiczne i społeczne aspekty tematu.”

-czytamy na stronie komisji

Propozycja, która została zatwierdzona przez wszystkich członków Rady (CESE), przewiduje utworzenie legalnych firm konopnych, które byłyby zobowiązane m.in. do ukończenia obowiązkowego szkolenia w zakresie zapobiegania ryzyku związanym z używaniem konopi i ograniczania go, aby otrzymać licencję na produkcję czy obrót.

Zalecenie Rady jest wynikiem całorocznego badania przeprowadzonego przez Tymczasową Komisję ds. Konopi, z którego wynika, że ​​prawie połowa dorosłych we Francji używała konopi indyjskich w pewnym momencie swojego życia, w porównaniu z około 25% dorosłych w Unii Europejskiej.

W proponowanym modelu oczywiście sprzedaż marihuany nieletnim byłaby zabroniona, podobnie jak wszelkiego rodzaju promocja i reklama czy promocje na zioło.

Komisja stwierdziła także, że obecna prohibicyjna polityka karania za używanie konopi jest „gorzką porażką” i że potrzebne jest nowe podejście, aby rozwiązać ten problem.

Propozycja spotkała się z mieszanymi reakcjami m.in. lekarzy, niektórzy wyrazili poparcie dla idei legalizacji, część się temu sprzeciwia, co jest normalnym elementem debaty.

I tak przykładowo Amine Benyamina, ordynator oddziału toksykologii w szpitalu Paul-Brousse w Villejuif, popiera tę propozycję i uważa, że ​​jest to pragmatyczna strategia, która ogranicza zagrożenia dla zdrowia publicznego bez zachęcania do większej konsumpcji.

Z drugiej jednak strony Jean-Claude Alvarez, ordynator oddziału toksykologii w szpitalu w Garches, nie zgodził się z tą propozycją i uważa, że ​​potrzebna jest większa edukacja.

Propozycja CESE ma charakter doradczy i rząd nie jest zobowiązany do przestrzegania jej zaleceń. Pewnym jest na pewno to, iż wywoła debatę w kraju na temat przyszłości polityki dotyczącej konopi indyjskich.

Zalecenie jest również zgodne z rosnącą globalną tendencją do dekryminalizacji i legalizacji marihuany.

Co ciekawe, po publikacji raportu komisji tymczasowej, burmistrz francuskiego miasta Bègles, Clément Rossignol-Puech, zaproponował , aby jego miasto było pierwszym terytorium, na którym będzie przeprowadzany eksperyment z legalizacją marihuany.

Rossignol-Puech uważa, że ​​jedynym sposobem na ograniczenie konsumpcji i uniknięcie negatywnych konsekwencji jest ściśle nadzorowana legalizacja i ma nadzieję na zniesienie tabu i wznowienie debaty na ten temat.

Też mamy taką nadzieję.

Źródło: cannabishealthnews.co.uk

Antek Królikowski jako rzecznik pacjentów medycznej marihuany? Nie milkną echa zatrzymania Królikowskiego pod zarzutem prowadzenia pod wpływem ziela. Przypadek aktora pokazuje, jak niska jest społeczna świadomość na temat medycznego suszu, a także jak bardzo nasze społeczeństwo jest oporne na wiedze i myślenie czego przykłady pokazujemy w materiale. Królikowski wydał kilka dni temu oświadczenie oraz opublikował wyjaśnienia, które złożył w sprawie.

Antek Królikowski jako rzecznik pacjentów medycznej marihuany?

Nadal nie milkną echa zatrzymania Antoniego Królikowskiego pod zarzutem prowadzenia pod wpływem marihuany. Spora część społeczeństwa pluje na aktora jadem zarzucając mu ćpanie i prowadzenie auta po narkotykach, staczanie sie oraz rujnowanie sobie życia. Tymczasem Królikowski był trzeźwy, a marihuana nie sprawia, że się stacza lecz, że pacjent może normalnie funkcjonować mimo choroby, która także ustaje dzięki konopiom.

Treść opublikowanego kilka dni temu oświadczenia brzmi:

„Szanowni,

stało się dla mnie powinnością, by w obecnej sytuacji podjąć rolę rzecznika pacjentów medycznej marihuany, u których THC utrzymuje się w płynach ustrojowych nawet przez kilka dni od ostatniego zażycia i nie jest to związane z upośledzeniem zdolności prowadzenia pojazdów. Jest na ten temat wiele badań naukowych, o czym Wolne Konopie i mój obrońca adw. Stelios Alewras piszą od lat. W celu zachowania pełnej transparentności, zamieszczam zdjęcia złożonych dzisiaj na komisariacie policji wyjaśnień – został mi postawiony zarzut prowadzenia pod wpływem THC wyłącznie w oparciu o ujawnione stężenie THC we krwi. Stężenie wynika z zażycia marihuany medycznej, kupionej w aptece, w oparciu o zalecenie lekarza. Zażyłem leki około 15 godzin przed prowadzeniem pojazdu. Powszechną wiedzą jest, ze efekt psychoaktywny po zażyciu marihuany, w tym zaburzenia zdolności prowadzenia pojazdów, trwają około 4 godzin od zażycia, w przypadku waporyzacji. Podobne w tym zakresie są zalecenia lekarza, który prowadzi moje leczenie marihuaną. Na tym etapie dążymy do ustalenia, czy prokuratura zrealizowała pisemny wniosek mojego obrońcy, o zabezpieczenie nagrań z kamer nasobnych funkcjonariuszy Policji, który będzie wg mnie kluczowym dowodem potwierdzającym, w jakim rzeczywiście byłem stanie w chwili zatrzymania mnie przez policje. Wiem, że wielu pacjentów miało w przeszłości problemy w związku z ignorancją i brakiem wiedzy biegłych sądowych i psychiatrów opiniujących w podobnych sprawach, którzy utożsamiają THC we krwi kierowcy jednoznacznie z upośledzeniem zdolności prowadzenia czy uzależnieniem. będziemy publikować badania, z których wynika, ze jest to rozumowanie błędne, krzywdzące i niszczące zaufanie obywateli do wymiaru sprawiedliwości. Chciałbym także podziękować za napływające do mnie w ostatnich dniach wyrazy wsparcia i solidarności.

Antek Królikowski”

rzecznik pacjentów medycznej marihuany

Królikowski opublikował również treść składanych przez niego wyjaśnień, czytamy w nich, że:

Przedstawione mi w dniu dzisiejszym zarzuty zrozumiałem, do zarzuconego mi czynu nie przyznaję się. Do zarzutu prowadzenia pod wpływem marihuany. Będę składał wyjaśnienia i odpowiadał na pytania mojego obrońcy.

    Jestem pacjentem medycznej marihuany, używam jej w związku z przepisem lekarza, choruję na stwardnienie rozsiane. Ostatnią receptę wykupiłem 11 stycznia 2023 roku, tj. około 1 miesiąc przed zatrzymaniem. Ja używam marihuany zgodnie z zaleceniem lekarza, tj. wieczorem, do snu. Lekarz zastrzegł, ze od zażycia leku do prowadzenia pojazdów powinno upłynąć od 3 do 5 godzin, w zależności od dawki i samopoczucia. Jest wiedzą powszechnie dostępną, te efekt odurzający po marihuanie trwa właśnie ok 4 godzin, wie o tym każdy kto chociaż raz w życiu zapalił skręta, nie jest to żadna tajemna wiedza.

    W 2014 roku, w trakcie wykonywania pracy zawodowej, były to nagrania do filmu na terenie Jordanii, straciłem przytomność i obudziłem się w szpitalu. Po powrocie, szukając rozwiązania dla problemów z równowagą. które się ujawniły podczas pobytu w Jordanii, udałem sie do specjalisty, który zalecił mi antybiotykoterapię lekiem augmentin. Leczenie te nie było skuteczne, od tamtego czasu zaczęły się moje problemy ze zdrowiem, odczuwałem ciągle osłabienie, zawroty głowy, szybko się męczyłem, stan te się utrzymywał pomimo podejmowania różnych prób leczenia konwencjonalnego.

    W listopadzie 2016 roku w trakcie prób do występu w programie rozrywkowym, nagle poczułem, jak cos wychodzi mi od brzucha do twarzy i ją paraliżuje. Nastąpił połowiczny paraliż twarzy, który trwał miesiąc. Na początku grudnia zostałem skierowany na badania do szpitala celem ustalenia przyczyny paraliżu. Po przeprowadzeniu serii badań, w tym rezonansu magnetycznego, tomografii komputerowej, punkcji i tygodniowym pobycie, postawiono diagnozę: SM jest choroba centralnego układu nerwowego i wiążą się z nią różne komplikacje w tym: stany depresyjne, bezsenność, paraliże. Na przestrzeni ostatnich lat byłem kilkukrotnie leczony sterydami, w związku z rzutami choroby, polegającymi na dysfunkcjach fizycznych związanych z układem nerwowym. Od 2017 roku jest w programie leczenia w szpitalu na ul. [zamazane], początkowo przyjmowałem leczenie farmakologiczne, które nie było skuteczne i wyniszczało florę bakteryjną mojego żołądka. Po kolejnym rzucie choroby w 2021 roku i interwencji sterydami, lekarze podjęli decyzję o zmianie leku, i zrezygnowano z chemicznego rozwiązania, które szkodziło na żołądek, w jego miejsce miejsce wdrożono inne chemiczne rozwiązanie, podawane w postaci wlewów. Raz w miesiącu spędzam ok. 5 godzin w szpitalu pod kroplówką dodatkowo raz do roku jestem poddawany badaniom okresowym, w tym rezonansowi, celem ustalenia czy choroba się nie rozwija. Od ostatniego rzutu w 2021 roku, zacząłem stosować marihuanę w celu niwelowania objawów choroby, w tym stanów depresyjnych, poprawy ogólnego samopoczucia, niwelowania stanów zapalnych, leczenia bezsenności, w tym poprawy jakości snu. Marihuana pomogła mi dodatkowo zrezygnować z używania alkoholu. Do lutego 2022 roku leczenie marihuaną było dla mnie bardzo utrudnione, z uwagi na dezaprobatę mojej ówczesnej partnerki, która traktowała marihuanę tak samo jak twarde narkotyki czy alkohol. W trosce o ratowanie małżeństwa z matką mojego dziecka, podpisałem nawet oświadczenie, że za każdorazowe wykrycie THC w moim organizmie zapłacę 15,000 z1, co też trzykrotnie uczyniłem. Dopiero po rozstaniu z moją ówczesną partnerką, w lutym 2022 roku wdrożyłem regularne i w pełni świadome (strona 2) leczenie marihuaną, co przełożyło się na zanik kolejnych codziennych dolegliwości układu nerwowego. Aktualnie używam marihuany regularnie od roku, co istotnie poprawiło mój stan zdrowia i samopoczucie. Miesiąc temu odebrałem wyniki badań rezonansu, które wskazują na zatrzymanie  rozwoju ognisk zapalnych w mózgu, oznacza to, że choroba się nie rozwija. Co szczególnie istotne, kiedy zacząłem stosować marihuanę, nie zdarzały się rzuty choroby i czuję, że w końcu idzie to w dobrym kierunku.

   THC ujawnione w mojej krwi w sobotę 18 lutego 2023 roku wynikało z regularnego zażywania marihuany w celu leczniczym od roku, w tym w poprzedni wieczór, W moje 34 urodziny, które spędziłem w gronie znajomych w mieszkaniu. Od ostatniego zażycia do prowadzenia pojazdu ok. godz. 16:00 w sobotę upłynęło co najmniej 15 godzin, co może potwierdzić pod przysięgą moja obecna partnerka oraz kilku świadków. Upływ 15 godzin, w tym przespanie nocy, całkowicie niweluje efekt psychoaktywny marihuany i jej jakikolwiek negatywny wpływ na zdolność prowadzenia pojazdów, jest to wiedza powszechnie dostępna. Jest wiele badań potwierdzających brak związku stężenia THC we krwi z zaburzeniami zdolności prowadzenia pojazdów, wynika to faktu, że u regularnych użytkowników marihuany THC może utrzymywać się we krwi nawet przez kilka dni od ostatniego zażycia. Poziom stężenia THC we krwi nie może być więc miernikiem stopnia zaburzeń zdolności prowadzenia pojazdów, gdyż efekt działania marihuany trwa do 4 godzin w przypadku palenia. W badaniach EMCDDA z 2018 roku osoby takie jak ja określa się kierowcy THC – pozytywni, co oznacza, że można wykryć w ich płynach ustrojowych THC, jednak nie musi być to związane upośledzeniem zdolności prowadzenia pojazdów. Zwracam się do Prokuratury dla Warszawy Woli w Warszawie o pilne zabezpieczenie nagrań z kamer nasobnych z dnia zdarzenia, które potwierdzą w jakim byłem stanie w chwili zatrzymania. Jest to kluczowy dowód dla biegłego i sądu, aby mogli samodzielnie ocenić wpływ THC na mój organizm w ujawnionym stężeniu. Nie mogę zrozumieć, dlaczego pomimo ze media w całym kraju znają każdy szczegół z mojej sprawy karnej, to obrońca nie może dowiedzieć się od prokuratury od 3 tygodni, czy zostały poczynione jakiekolwiek ruchy związane z zabezpieczeniem nagrań z kamer nasobnych dnia zdarzania, co wnosił na piśmie. Brak jakiegokolwiek ruchu ze strony organów ścigania w kierunku zabezpieczenia nagrań będzie działaniem zmierzającym do zatajenia dowodów wskazujących w jakim jakim rzeczywiście stanie byłem w dniu zatrzymania przez Policje. Wskazuję dodatkowo, że lekarz, który pobierał mi krew i przeprowadzał ze mną badanie poszczególnych czynności psychoruchowych, w rozmowie i w pisemnym protokole pobrania krwi, który przy mnie wypełniał, nie wskazał na żadne zaburzenie mojej psychomotoryki. Po przeprowadzeniu dowodu z nagrań, wnoszę o umorzenie postepowania. Zobowiązuje się stawiać na każde wezwanie organów ścigania. To wszystko co mam do wyjaśnienia.”

rzecznik pacjentów medycznej marihuany

rzecznik pacjentów medycznej marihuany

Społeczna nieświadomość

Po przeczytaniu oświadczenia oraz wyjaśnień Królikowskiego, każdy myślący człowiek powinien zrozumieć, że aktor zażył lek w postaci marihuany poprzedniego wieczoru, kilkanaście godzin zanim miał prowadzić pojazd. Królikowski nie był odurzony, nie chciał prowadzić na haju, a pozytywny wynik testu na obecność THC w organizmie można uzyskać nawet kilka czy kilkanaście dni po ostatnim użyciu. Niestety myślenie nie jest naszą mocną narodową stroną.

rzecznik pacjentów medycznej marihuany

Oto dwa przykładowe komentarze pod oświadczeniem Królikowskiego. Pierwszy to cytat ze strony jednej z klinik leczenia medyczną marihuaną. Niestety jest to kompletna bzdura czyniące tę klinikę mało wiarygodną. Każdy znający się na rzeczy lekarz powie wam, że jeżeli marihuanę stosujecie wieczorem, to następnego dnia śmiało możecie prowadzić samochód. Stwierdzenie, że prowadzenie pojazdów w trakcie terapii MM jest bezwzględnie zabronione jest kłamstwem.

Natomiast drugi komentarz pokazuje to co większość komentarzy – nie znam sie ale się wypowiem i to krytycznie. Brak słów.

Królikowski jako rzecznik pacjentów medycznej marihuany może pomóc uświadomić przynajmniej część społeczeństwa wykorzystując do tego szum medialny wokół jego osoby i sprawy i wydaje się, że już zaczął to robić.

Przeczytaj też:  Czym różni się medyczna marihuana od marihuany rekreacyjnej

W wieku 92 lat zmarł prof. Raphael Mechoulam, nazywany ojcem chrzestnym medycyny konopnej. To właśnie prof. Mechoulam jako pierwszy wyizolował THC z konopi. Nazywany też „ojcem badań nad konopiami”, wciąż był aktywny zawodowo badając konopie oraz regularnie biorąc udział w wydarzeniach im poświęconych, gdzie dzielił sie swoja wiedzą. „Większość ludzkiej i naukowej wiedzy na temat konopi została zgromadzona dzięki prof. Mechoulamowi. Utorował drogę przełomowym badaniom i zainicjował współpracę naukową między naukowcami z całego świata.”

W wieku 92 lat zmarł prof. Raphael Mechoulam, nazywany ojcem chrzestnym medycyny konopnej

Profesor Uniwersytetu Hebrajskiego Raphael Mechoulam, uważany za „ojca badań nad konopiami indyjskimi”, zmarł w Izraelu w miniony piętek 09.03.2023.

Raphael Mechoulam urodził się w Bułgarii w 1930 roku skąd w 1949 roku wyemigrował z rodziną do Izraela, gdzie później studiował chemię. Związał się z Instytutem Weizmanna w Rehovot, na którym otrzymał stopień doktora. w 1958 r.

Po studiach podoktoranckich w Instytucie Rockefellera w Nowym Jorku (1959-60), Mechoulam był pracownikiem naukowym Instytutu Weizmanna w latach 1960-1965, skupiając się na izolacji, wyjaśnianiu struktury i syntezie głównych aktywnych składników konopi.

Mechoulam przeniósł się na Uniwersytet Hebrajski w Jerozolimie i został profesorem zwyczajnym w 1972 roku.

W latach 60. Mechoulam i jego zespół badaczy jako pierwsi na świecie przeprowadzali eksperymenty z kannabinoidami w Izraelu. To właśnie zespół naukowców pod nadzorem profesora Meuchoulama, jako pierwszy w historii, wyizolował  oraz opisał strukturę delta-9 THC.

Prof. Mechoulam odpowiada także za zsyntetyzowanie kilku nowych kannabinoidów o potencjale terapeutycznym jako leków farmaceutycznych.

Większość ludzkiej i naukowej wiedzy na temat konopi została zgromadzona dzięki prof. Mechoulamowi. Utorował drogę przełomowym badaniom i zainicjował współpracę naukową między naukowcami z całego świata

– ​​powiedział rektor Uniwersytetu Hebrajskiego, Asher Cohen .

Był pionierem medycznej marihuany, a także członkiem-założycielem Międzynarodowego Stowarzyszenia Leków Kannabinoidowych i Międzynarodowego Towarzystwa Badań nad Kannabinoidami.

W 1994 został wybrany na członka Izraelskiej Akademii Nauk i Nauk Humanistycznych.

Spannabis 2023 – największe europejskie wydarzenie konopne odbędzie się już w ten weekend. Odbywające się w Barcelonie targi oraz towarzyszące im wydarzenia od lat są wiodącymi w Europie. Atmosfera, lokalne prawo, ludzie i kilka innych czynią to wydarzenie jedynym w swoim rodzaju. Oczywiście na Spananbis 2023 nie może zabraknąć ekipy WeedNews.pl relacjonującej wydarzenie dla tych, którym dotrzeć sie nie uda. Warto też przyjrzeć się wydarzeniom towarzyszącym, które w tym artykule także przybliżamy. Oto więcej informacji

Spannabis 2023 – największe europejskie wydarzenie konopne już w ten weekend

Spannabis to zdecydowanie największe konopne wydarzenie w Europie. Od 2002 roku do Barcelony zjeżdżają miłośnicy zioła z Europy i całego świata. Już za kilka dni Fira de Cornellà w Barcelonie stanie się na kilka dni światową stolicą zioła. Jak co roku.

Wystawcy

Spannabis 2023 to ponad 340 wystawców z całego świata. W dużej mierze są to topowe światowe marki czy to nasion, nawozów czy sprzętu do uprawy.

Raczej nie uraczycie tam producentów suszu CBD, Spananbis to wydarzenie gdzie zdecydowanie panuje THC.

Listę wystawców znajdziesz T U T A J.

Wydarzenia towarzyszące Spannabis 2023

Przy okazji święta konopi, którym Spannabis jest bez wątpienia, odbywają się wydarzenia towarzyszące mniej lub bardziej związane z samymi targami. Jakie wydarzenie odbędą sie w  tym roku?

Konferencja ICBCCzołowi eksperci z branży konopi indyjskich i politycy z całego świata spotkają się na jednodniowym wydarzeniu B2B International Cannabis Business Conference dzień przed Spannabis w Auditori Cornella 9 marca 2023 r. Spannabis połączył siły z International Cannabis Business Conference w 2019 r. Współpraca okazała się ogromnym sukcesem, od samego początku The International Cannabis Business Conference w Barcelonie było i nadal jest największym wydarzeniem B2B poświęconym konopiom indyjskim w Hiszpanii.

Więcej informacji Internationalcbc.com .

Spannabis Champions Cup jest bez wątpienia jeden z najważniejszych pucharów w Hiszpanii i jednen z najważniejszych na świecie. Podczas edycji 2023 po raz pierwszy Puchar Spannabis będzie miał, oprócz zwykłego jury VIP, ogólne jury, które przyzna własne nagrody.

Ceremonia wręczenia nagród jury VIP odbędzie się 10 marca 2023 r. o godz. 19:30 w audytorium Spannabis. Natomiast ceremonia wręczenia nagród popularnego jury odbędzie się w nocy 10-go, począwszy od godziny 21:00, w lokalu w centrum Barcelony, gdzie odbędzie się przyjęcie, na które wszyscy uczestnicy zostaną zaproszeni.

World Cannabis ConferenceW 2023 wraz ze Spannabis odbędzie się dziewiąta edycja World Cannabis Conference . To nowe wydanie zostanie zaprezentowane przez osobistości naukowe, medyczne i polityczne; jak również odpowiednich przedstawicieli sektora konopi indyjskich.

Światowa Konferencja Konopna stała się wydarzeniem wzorcowym dzięki przekazywaniu postępów i wysiłków podejmowanych w dziedzinie konopi indyjskich. Poprzez bloki tematyczne w formie forum, a także konkretne konferencje, można zgłębić różne wymiary tej, niestety, kontrowersyjnej rośliny. Więcej informacji na www.worldcannabisconferences.com

Premiera i prezentacja nowej linii nasion F1 od Royal Queen Seeds – Tuz przed tym jak otworzą się bramy Spannabis, w pobliskim hotelu Novotel odbędzie się uroczyste śniadanie, a zaraz po nim prezentacja nowej linii nasion F1 od RQS. Redakcja WeedNews.pl otrzymała od Royal Queen Seeds zaproszenie na to wydarzenie, które będziemy dla Was relacjonować. Prezentacja zaplanowana została na godzinę 10.00, dnia 10.03.20223.

BARCELONA – jednym z największych plusów wydarzenia jest miejsce, w którym sie ono odbywa. Barca to od lat europejska stolica konopi indyjskich, stosunkowo ciepły klimat, konopne kluby z suszami i koncentratami z górnej półki, zajebista atmosfera miasta, plaża i może – to oraz wiele więcej czyni niesamowity klimat miasta, do którego lubimy wracać.

W sobotę ok. południa zapraszamy na nasz kanał na Faceboook’u, gdzie odpalimy LIVE ze Spananbis 2023!

Wszystkie informacje oraz bilet znajdziesz na stronie wydarzenia T U T A J.

Książę Harry: marihuana pomogła mi poradzić sobie z traumą. Kontrowersyjny członek brytyjskiej rodziny królewskiej w trakcie przeprowadzonego kilka dni temu wywiadu na żywo, wyznał, iż początkowo konopi używał w celach rekreacyjnych. Okazało się jednak, że pomagało mu to zmagać się z różnymi problemami natury psychicznej, np. ze zdiagnozowanym deficytem uwagi (ADD). Po emisji wywiadu pojawiły się głosy, że mówienie o tym, iż konopie pomogły uporać się z trauma jest nieodpowiedzialne i głupie. Na wyspach trwa dyskusja. Oto więcej informacji.

Książę Harry: Marihuana pomogła mi poradzić sobie z traumą

W swojej niedawno wydanej autobiografii zatytułowanej „Spare”, brytyjski książę Harry przyznał się do regularnego używania m.in. konopi indyjskich. W książce opisuje m.in., jak w 2015 roku mieszkając w Nottingham Cottage na terenie Pałacu Kensington, palił marihuanę.

Kilka dni temu w trakcie telewizyjnego wywiadu na żywo z księciem, który prowadził dr Gabor Mate, autor książki The Myth Of Normal: Trauma, Illness & Healing In A Toxic Culture (Mit normalności: Trauma, choroba i leczenie w toksycznej kulturze) pojawiały się tematy takie jak używanie przez niego marihuany czy alkoholu.

Książę Harry przyznał, że używał także kokainy, jednak jak stwierdził „kokaina nie zrobiła dla mnie nic dobrego, nie pomogła mi psychicznie”

Inaczej natomiast wypowiadał się o marihuanie.

Marihuana jest inna, to naprawdę mi pomogło.

-powiedział Harry, po czym dodał:

To było jak czyszczenie przedniej szyby, usuwanie filtrów życia tak samo jak usuwanie filtrów na Instagramie, tych wszystkich warstw filtrów.

Zacząłem to robić rekreacyjnie, a potem zacząłem zdawać sobie sprawę, jakie to dla mnie dobre. Powiedziałbym, że jest to jedna z podstawowych części mojego życia, która mnie zmieniła i pomogła mi uporać się z traumami i bólem z przeszłości

Harry w trakcie wywiadu wspominał także o śmierci jego matki, księżnej Walli Diany, gdy ten miał 12 lat.

Dr Mate powiedział w trakcie rozmowy, że „Czytając tę ​​książkę, diagnozuję u ciebie ADD… Postrzegam to jako normalną reakcję na normalny stres”, mając na myśli sięganie po używki. Dodał, że traumę można wyleczyć w każdym wieku.

Książe Harry krytykowany za wyznanie o marihuanie

Książę Harry został skrytykowany przez psychiatrę, dr. Maxa Pembertona za „głoszenie korzyści płynących z używania nielegalnych narkotyków , takich jak marihuana i halucynogenna ayahuasca, mówiąc, że pomogły mu uporać się z „traumą””.

Dr Max Pemberton oskarżył Harry’ego o bycie „nieodpowiedzialnym” i „branie udziału w debacie na temat zdrowia psychicznego z lekkomyślną ignorancją”

Psychiatra w rozmowie z Daily Mail powiedział, że książę Sussex jest przykładem tego, co badacze medyczni nazywają „N=1”, co oznacza, że ​​jego obserwacje dotyczące działania leku opierają się wyłącznie na jego własnym doświadczeniu.

Wywiad oraz to co powiedział w nim wywołał w Wielkiej Brytanii doprowadziły do szerokiej debaty na temat stosowania marihuany zarówno w celach rekreacyjnych jak i terapeutycznych. Oczywiście przeciwnicy legalizacji rzucają w Harrego kamieniami oraz nazywają go głupim i nieodpowiedzialnym.

Na szczęście słyszalnych jest też sporo głosów osób mających świadomość jakie korzyści może przynieść stosowanie konopi indyjskich, a także jak ważne jest mówienie o tym publicznie.

Książę chwalił sobie także ayahuascę, mówiąc, że także ma pozytywny wpływ na jego psychikę.

Komunikat GIF: Pozwolenia na przywóz medycznej marihuany wkrótce nie będą wydawane. We wczorajszym komunikacie, Główny Inspektorat Farmaceutyczny poinformował, że przyznany dla Polski limit wwozu na teren kraju medycznej marihuany właśnie się kończy, a dopiero zaczął się marzec. Czy pacjenci pozostaną bez leku na osiem miesięcy? Oto więcej informacji.

Komunikat GIF: Pozwolenia na przywóz medycznej marihuany wkrótce nie będą wydawane. Pacjenci pozostaną bez leku na osiem miesięcy?

Wczoraj Generalny Inspektorat Farmaceutyczny opublikował komunikat dotyczący pozwoleń na przywóz albo wewnątrzwspólnotowe nabycie ziela konopi innych niż włókniste oraz jego preparatów. Czytamy w nim, że:

„Główny Inspektor Farmaceutyczny informuje, że wydane dotychczas w 2023 r. pozwolenia na przywóz albo wewnątrzwspólnotowe nabycie ziela konopi innych niż włókniste oraz jego preparatów (łącznie określanych jako cannabis) obejmują obecnie 2 704 928 g czystego środka odurzającego. Podkreślenia wymaga, że oszacowanie rocznego zapotrzebowania Rzeczypospolitej Polskiej na ten środek odurzający na rok 2023 zostało określone na poziomie 3 000 000 g – zgodnie z art. 19 Jednolitej Konwencji w sprawie środków odurzających z 1961 r.”

Oznacza to, że w styczniu i lutym GIF wydal pozwolenia na wwiezienie przeszło 2,7 tony suszu do Polski. Ile suszu faktycznie trafiło do polskich aptek? Według naszych ustaleń – poniżej 300 kg. Skąd zatem 2,7 tony w komunikacie GIF?

Jest to ilość suszu, na której przywiezienie złożono wniosek i wydano zgodę, a nie susz, który faktycznie trafił do hurtowni i aptek. Skąd ta rozbieżność, która wynosi blisko 2,5 tony?

Możliwości jest kilka, są firmy, które chciałyby obracać suszem medycznej marihuany – np. hurtownie ale także inne podmioty. Taka firma, zanim złoży zamówienie na susz, musi uzyskać na to zgodę od GIF. Podmiot składa wniosek podając konkretną ilość suszu jaką chce sprowadzić. Gdy GIF wydaje na to zgodę, automatycznie z puli 3 ton (pula dla Polski na 2023) odejmuje się ilość widniejącą na pozwoleniu. Niestety, następnie z różnych przyczyn firmie nie udaje sie wprowadzić produktu na rynek. W takiej sytuacji, mimo, iż na dokumentach widnieje, że do Polski trafiła jakaś ilość suszu, to w rzeczywistości nigdy ona do naszego kraju nie dotarła. Niektóre podmioty, które dostały zgodę, nie potrafią takowego suszu zdobyć.

W dalszej części komunikatu GIF czytamy:

„W konsekwencji powyższych okoliczności, mając na względzie ograniczenia przywozowe i produkcyjne określone w art. 21 Konwencji, Główny Inspektor Farmaceutyczny informuje, że pozwolenia na przywóz albo wewnątrzwspólnotowe nabycie cannabis, których wydanie doprowadziłoby do przekroczenia limitu określonego w oszacowaniu (z uwzględnieniem wywozu), nie będą wydawane.”

W praktyce oznacza to, że od maja pacjenci mogą pozostać bez suszu.

GIF deklaruje, że w tym roku zezwoli na wwiezienie na teren RP jeszcze jedynie 300 kg suszu.

Z czego to wynika?

Załóżmy, że firma X złożyła w tym roku wniosek na sprowadzenie 800 kg suszu do jej hurtowni.

Jeżeli, firmie nie uda się sprowadzić towaru na czas, nie jest to realny import tylko produkowanie pustych papierów (pozwoleń), które niestety przez urząd są traktowane jako zrealizowane nawet jeżeli produkt nie trafi do obrotu.

Natomiast jeżeli taka firma złoży trzy wnioski po 800 kg na trzy różne rejestracje ( trzy produkty), wykorzysta 2,4 tony z przewidzianych dla Polski 3 ton. W ten sposób można nieetycznie zdominować rynek, pozbyć się konkurencji i dyktować ceny.

Wspomniana sytuacja dla pacjenta może skończyć się słabym wyborem produktów oraz wyższymi cenami.

Bardzo istotne jest też to, że zezwolenie na wwóz wydawane przez GIF ważne jest trzy miesiące. Zatem jeżeli podmioty, które w dokumentach  zadeklarowały sprowadzenie blisko 2,5 tony suszu nie zrobią tego do najpóźniej maja doprowadzą do braku leku w aptekach gdyż żaden inny podmiot już nie będzie mógł go sprowadzać.

Błędna interpretacja przepisów przez GIF?

Limity wwozu substancji odurzających na tereny krajów objętych „Jednolitą Konwencją o Środkach Odurzających” są odgórnie narzucone i znajdziesz je T U T A J.

O tym, że nie wolno przekraczać dopuszczonych limitów mówi art. 21 Konwencji, na który powołuje się także GIF. Niestety wszystko wskazuje, że Główny Inspektorat Farmaceutyczny źle zinterpretował art. 21 konwencji, który nie mówi o limitach wydawanych pozwoleń lecz o limitach realnego obrotu suszem, realnego importu, ilości faktycznie spożytej. Art. 21 Konwencji brzmi:

1. Całkowita ilość każdego środka odurzającego, wyprodukowanego i przywiezionego przez każdy kraj
lub każde terytorium w ciągu danego roku, nie może przekroczyć sumy następujących ilości:
(a) ilości spożytej, w granicach odpowiedniego oszacowania, do celów leczniczych i naukowych,
(b) ilości zużytej, w granicach odpowiedniego oszacowania, na wyrób innych środków odurzających,
przetworów zawartych w Wykazie III oraz substancji nie objętych niniejszą konwencją,
(c) ilości wywiezionej,
(d) ilości dodanej do zapasów w celu doprowadzenia ich do poziomu ustalonego w odpowiednim
oszacowaniu, i
(e) ilości przekazanej, w granicach odpowiednich oszacowań, na potrzeby specjalne.

Wczorajszy komunikat GIF znajdziesz T U T A J.

„W instrybutor nie strzel” – kobieta wjechała w stację benzynową bo wypaliła jointa? Dwa lata po wydarzeniach na stacji benzynowej w Rymaniu, ich główna bohaterka zabrała głos tłumacząc, co zaszło feralnego dnia oraz czemu wjechała w budynek stacji. Do sytuacji doszło podczas powrotu pani Katarzyny z Niderlandów do kraju. 40-latka przyznaje, że przed zajściem, z którego filmik obiegł Internet i zapewne każdy z was go widział, wypaliła jointa. Oto więcej informacji.

Kobieta wjechała w stację benzynową bo wypaliła jointa?

W lutym 2021 do sieci trafił krótki filmik nagrany na stacji benzynowej w Rymaniu, nagranie błyskawicznie stało się „hitem” ze względu na jego autora, który nazwał dystrybutor paliwa „instrybutorem” krzycząc do policjantów: „w instrybutor nie strzel”.  Jednak po za wspomnianym „instrybutorem”, nagranie było raczej tragiczne i poważne niż zabawne.

Teraz, dwa lata po całym zajściu, głos zabrała jego sprawczyni. Kierująca pojazdem 40-letnia pani Katarzyna postanowiła opowiedzieć, jak zajście wyglądało z jej perspektywy.

Na nagraniu widzimy, że pani Katarzyna początkowo lekko uderzyła w drzwi stacji benzynowej. Później jednak wycofała i ponownie z impetem ruszyła w kierunku budynku wjeżdżając do środka. Całe zdarzenie obserwowali dwaj policjanci, którzy ewidentnie nie potrafili się w tej sytuacji odnaleźć. Następnie kobieta wycofała i zatrzymała się tuż obok dystrybutora z paliwem. Wówczas policjanci oddali kilka strzałów w kierunku pojazdu. Chwilę później jeden z nich próbował wybić szybę, by dostać się do środka,  w tym momencie samochód odjechał.

Pani Katarzyny mówi, że tego dnia wracała na stałe z Niderlandów, jechał z nią znajomy, który prowadził auto. Doszło między nimi najpewniej do sprzeczki gdyż po wjechaniu na stację benzynową w Rymaniu, kobieta kazała opuścić znajomemu pojazd. Poszła też na stację benzynowa, aby wezwać policje gdyż czuła się z jego strony zagrożona.

Pani Katarzyna mówi, że po policje zadzwoniła o godz. 17, a patrol przyjechał o 23.

„Wyskoczyłam do nich z taką nadzieją, że w końcu ten człowiek mnie zostawi w spokoju. Policja zamieniła dwa zdania z nim i odjechała. O godzinie mniej więcej 0:20 policja przyjechała drugi raz. Postanowiłam już nie wysiadać z samochodu. Ja im powiedziałam, że zapaliłam jointa, że ja nie czuję się na siłach, żeby jechać dalej i on mówi do mnie: masz oddać mu kluczyki, macie stąd odjeżdżać. To była sekunda, gdyby mi nie dali takiego polecenia, że mam oddać mu kluczyki i stąd odjeżdżać, to tej decyzji by nie było. To właśnie wtedy sobie pomyślałam pal sześć te drzwi (stacji benzynowej – red.)”

– opowiada pani Katarzyna w rozmowie z Polsatem.

Oczekiwałam bardziej, że ochroni mnie, że przynajmniej zwrócą temu człowiekowi uwagę, żeby się ode mnie odczepił, żeby tej mojej przestrzeni nie naruszał, żeby nie walił mi w szybę. Przecież on siedem godzin się dobijał do auta.

– mówi pani Katarzyna.
Z relacji kobiety wynika, iż zdawała sobie sprawę z tego, że nie powinna kierować pojazdem ze względu na wypalonego jointa i nie miała póki co zamiaru tego robić. Liczyła na to, że funkcjonariusze pomogą jej się uporać ze znajomym, który według niej stwarzał dla nie j zagrożenie.

Jednak gdy policjanci kazali im wspólnie odjechać, zdesperowana (jak twierdzi) kobieta postanowiła gwałtownie odjechać z miejsca zdarzenia.

Z przygotowanego na ten temat materiału telewizji Polsat jasno wynika, że pani Katarzyna to osoba z problemami i to sporymi. Całość przeczytasz T U T A J.

Jednak spora część opinii publicznej wydala już wyrok – przejarana ćpunka i narkomanka z urojeniami. No bo w końcu używa marihuany.

Na taki, a nie inny rozwój sytuacji (wjechanie w stację benzynową) wpłynęło zapewne kilka czynników takich jak zmęczenie fizyczne i psychiczne podróżą oraz faktem spędzenia sześciu godzin w oczekiwaniu na policję i konflikt ze znajomym, a także nieciekawa sytuacja życiowa pani Katarzyny.

Kobieta nie czuła się na siłach i nie chciała odjeżdżać z miejsca dopóty, dopóki policjanci odmówili jej pomocy i nakazali wsiąść ze znajomym do auta, oddać mu kluczyki i odjechać. Niestety użytkownicy FB wiedzą lepiej, oto kilka przykładów, a niestety widziałem tego sporo więcej.

wjechała w stację benzynową bo wypaliła jointa

wjechała w stację benzynową bo wypaliła jointa

wjechała w stację benzynową bo wypaliła jointa

Uwiecznieni na nagraniu funkcjonariusze zostali ukarani dyscyplinarnie, jednak nie za fakt użycia broni ale za inne ich działania i postawy w trakcie całej sytuacji.

Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Źródło: Polsatnews.pl

Dwie nowe odmiany medycznej marihuany od Aurory wkrótce powinny pojawić się w aptekach. Powinny, ale już wiadomo, że pojawią sie później niż byłoby to możliwe. Niestety, Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL), który dwa nowe produkty powinien zarejestrować do 10. lutego – nadal tego nie zrobił. W sprawie interweniowało Ministerstwo Zdrowia. O jakie nowe odmiany chodzi i czemu urząd stwarza problemy przy ich rejestracji? Oto więcej informacji.

Nowe odmiany medycznej marihuany od Aurory wkrótce w aptekach niestety URPL stwarza problemy z ich rejestracją

Na chwilę obecną Aurora ma w Polsce zarejestrowane cztery produkty. Są to Aurora 8/8, Aurora 1/12, Aurora 20/1 oraz Aurora 22/1.

Teraz producent postanowił wprowadzić dwie nowe odmiany. Mowa o Pink Kush oraz Delahaze.

Gdy produkty zostaną zarejestrowane, Aurora będzie pierwszym producentem medycznego suszu, który w swojej ofercie będzie posiadał dwie odmiany „indica” oraz dwie odmiany „sativa”.

Pink Kush jest odmiana o charakterystyce „indica”, natomiast Delahaze to odmiana o charakterystyce „sativa”. Na chwilę obecną Aurora ma w swoim polskim katalogu odmianę „indica” i jest to LA Confidential (Aurora 20/1) oraz odmianę typu „sativa”, którą jest Ghost Train Haze (Aurora 22/1)

Problemy z rejestracją nowych produktów

Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych miał czas na rejestracje zgłoszonych nowych produktów do 10. lutego. Niestety nadal tego nie uczynił.

Z czego wynika opieszałość urzędu, która powoduje opóźnienia w pojawieniu sie leku na aptecznych półkach? Z tego co udało się ustalić redakcji WeedNews.pl  – chodzi o nazewnictwo konkretnych produktów.

Upraszczając – URPL chce rejestrować wszystkie produkty pod nazwami opisującymi ich skład substancji czynnej (kannabinoidów). Dlatego produkty nazywają się np. Cannabis flos AURORA DEUTSCHLAND GmbH THC 22%, CBD 1% czy Cannabis flos AURORA DEUTSCHLAND GmbH THC 20%, CBD 1%. Aurora 22/1 to na chwile obecną Ghost Train Haze natomiast Aurora 20/1 to wspomniany wcześniej LA Confidential. Będące w trakcie rejestracji dwie nowe odmiany, mają takie same profile kannabinoidowe jak odmiany już zarejestrowane i dopuszczone do obrotu.

URPL chciałby, aby zarówno nowy Delahaze oraz dostępny od dawna Ghost Train Haze nazywały sie tak samo i żeby obie te odmiany sprzedawać jako Aurora 22/1, a dwie odmiany „indica” czyli LA Confidential oraz nową Pink Kush sprzedawać jako Aurora 20/1.

Z czego to wynika? Z kompletnej ignorancji oraz niewiedzy urzędników z URPL, wedle których w medycznej marihuanie znaczenie ma tylko stężenie kannabinoidów, a to nieprawda. Trzy odmiany typu „indica” mogą mieć zupełnie różne od siebie działanie terapeutyczne. Wynika to z różnych kombinacji terpenów dla każdej odmiany. W przypadku marihuany nie tylko kannabinoidy decydują o jej działaniu, potężny wpływ mają na to terpeny, które w przypadku tego leku nie są uznawane ani za substancje pomocniczą ani aktywną – tak jak by nie miały żadnego działania. A to właśnie terpeny decydują o działaniu konkretnej odmiany, to terpeny definiują działanie kannabinoidów.

Więcej na ten temat oraz o wpływie terpenów na działanie konkretnej odmiany przeczytasz T U T A J.

Wszystko wskazuje na to, że według myślenia urzędników z URPL, wszystkie odmiany np. o stężeniu THC 20%, należy sprzedawać na jednej rejestracji bo liczy się tylko zawartość kannabinoidów, nawet jeżeli działają na zupełnie inne dolegliwości – pełna ignorancja i działanie urzędników na szkodę pacjentów.

Według myślenia urzędników z URPL, zarówno Pink Kush  oraz LA Confidential powinny być sprzedawane jako ten sam produkt Aurora 20/1. Jest to oczywiście sytuacja niedopuszczalna i szkodliwa dla pacjentów co tłumaczyliśmy T U T A J.

Aurora chce, aby dwa nowe produkty miały oznaczenie kultywaru (odmiany), tak że produkt byłby nazwany „Aurora 22/ Delahaze” i to zaznaczyła w zgłoszeniu rejestracji nowych produktów. Niestety urząd ma z tym problem, jaki? tego nie udało nam się ustalić.

Do sprawy włączyło sie także Ministerstwo Zdrowia, resort wysłał zapytanie do Aurora Polska czemu produkt, który miał być zarejestrowany do 10. lutego 2023, nadal nie znajduje się na aptecznych półkach, czemu pacjenci nadal nie mają do niego dostępu.

Jedyne co mógł zrobić w tej sytuacji producent, to przesłać zapytanie dalej, do URPL.

Kiedy nowe odmiany medycznej marihuany mogą pojawić się w aptekach?

Gdy URPL wyda decyzję rejestracyjną dla dwóch nowych odmian – będą one dopuszczone do obrotu na terenie Polski. Następnie producent będzie musiał złożyć odpowiednie dokumenty potrzebne dla uzyskania pozwolenia na wwóz konkretnej partii produktu na teren RP. Na decyzje o pozwoleniu producent będzie musiał poczekać od jednego do ok. czterech tygodni.

Dostarczenie suszu do hurtowni skąd trafi do aptek to kwestia kilku dni gdyż produkty leżą w magazynie przetestowane i gotowe do transportu.

Przewidywany czas pojawiania sie nowych odmian w aptekach to 1 do 4 tygodni plus tyle, ile będą zwlekać urzędnicy zatrudnieni w URPL i póki co działający na szkodę pacjentów.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.