Według badań rządowych, w obecnych czasach marihuana z najwyższej półki, jest silniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Dlaczego marihuana staję się coraz mocniejsza?

Kiedy w 1975 roku agencje federalne zaczęły mierzyć THC w przejętych partiach marihuany, okazało się, że średni poziom THC wynosił mniej niż 1 procent. Dziesięć lat później zawartość THC zwiększyła się do 3 procent. Zaś już w 1995 r., wynosiła prawie 4 procent.

Od tego czasu zaczęły zachodzić trwałe zmiany na rynku marihuany. W 1996 r. Kalifornia stała się pierwszym stanem, który zalegalizował marihuanę do celów medycznych. Dwa lata później w jej ślad poszły takie stany jak: Hawaje, Oregon i Alaska. Od tej pory wraz ze wzrostem uprawy marihuany do celów medycznych, zawartość THC zaczęła się powiększać.

Do 2014 r., według danych federalnych, średnia zawartość THC wzrosła do 12 procent. Oznaczało to przejście od tanich odmian importowanych z Meksyku do odmian uprawianych lokalnie. Inne źródła podawały, że poziom THC jest jeszcze wyższy. „Obecnie widzimy wzrost zawartości THC do około 20 procent” – powiedział Andy LaFrate z laboratorium Charas Scientific w wideo wydanym w 2015 roku przez American Chemical Society.

Na obecnym rynku, odmiany z górnej półki standardowo posiadają 20 procent THC. Wszystko, co jest poniżej 20 procent uważane jest za produkt z niższej półki. Zaś marihuana o zawartości poniżej 15 procent traktowana jest zazwyczaj jako produkt przeceniony.

Najwyższy poziom THC w kwiatach marihuany odnotowany przez federalną agencję ds. walki z narkotykami został określony na 33 procent. Natomiast naukowcy z Uniwersytetu Missisipi mówią, że testowali próbki konopi o zawartości 36 procent THC.

Kwiaty sprzedawane w sklepach mają nawet wyższą zawartość THC. Ale cały czas zachodzi pytanie o trafność tych liczb, ponieważ wykryto pewne laboratoria, które fałszowały wyniki badań.

Od nasion do sensimilla

Rewolucja miała miejsce w połowie lat 70., kiedy to oczekiwania konsumentów zaczęły rządzić rynkiem. Zawsze wymagano, aby kwiaty marihuany zawierały nasiona, dopóki producenci nie usunęli męskich roślin i nie zaczęli produkować bezpłodnych roślin żeńskich zwanych sensimilla (od hiszpańskiego słowa „bez nasion”). Było to doskonałe posunięcie marketingowe. Gdy w późnych latach 70-tych dostępne były oba rodzaje, kolumbijskie odmiany z nasionami wynosiły od 40 do 50 dolarów za uncję, podczas, gdy sensimilla kosztowała od 100 do 120 USD za uncję.

W uprawie marihuany zaczęto stosować nowe praktyki polegające na pozwalaniu kwiatom bardziej dojrzeć i na dokładniejszym ich przycinaniu, które przyczyniały się do zwiększenia poziomu THC. Ale największą rolę odegrała tu selekcja genetyczna stosowana przez hodowców, którzy chcieli wyhodować najsilniejsze odmiany. Odmiany z wysoką zawartością THC przynoszą większe zyski.

Kupowanie według liczb

Teraz, gdy marihuana staje się legalna w coraz większej ilości miejsc, konsumenci zaczynają kierować się liczbami. Oznacza to, że wyższa zawartość THC prowadzi do większej sprzedaży.

Ten sam scenariusz odnosi się do czarnego rynku. Ludzie chcą trawy, która działa lepiej i szybciej, a więc są gotowi za nią zapłacić więcej. Dla czarnorynkowych hodowców jest to potężny bodziec finansowy, aby produkować coraz silniejszą trawkę.

Ponadto, zapotrzebowanie pacjentów na leczniczą marihuanę o dużej sile zwalczania bólu i nudności, popychała producentów do hodowli wyjątkowo silnych odmian charakterystycznych dla XXI wieku. Wielu pacjentów potrzebuje natychmiastowej ulgi w bólu i nie chcą palić podrzędnej trawy.

Ponad THC: Terpeny i inne związki

Dobra marihuana to nie tylko THC. Do dzisiaj nie wiemy, w jaki sposób wszystkie kannabinoidy wchodzą ze sobą w interakcje. Wielu uważa, że różne związki marihuany muszą działać wspólnie, co nazwane zostało „efektem grupy”.

Podobnie, terpeny, związki aromatyczne, które nadają różnym odmianom charakterystyczny zapach, wzmacniają działanie marihuany. Na szczęście konsumenci zaczynają dostrzegać znaczenie tych innych składników rośliny.

Najbliższe kilka lat będzie ekscytującym doświadczeniem, ponieważ dowiadujemy się coraz więcej na temat tego, co wyróżnia najlepszą marihuanę i co czyni ją niezapomnianą.

Policjanci z Głogowa, jak zawsze w okresie zimowym, prowadzili kontrole miejsc przebywania osób bezdomnych. Tym razem z mężczyznami przebywał także 29-letni mieszkaniec powiatu głogowskiego, posiadający stałe miejsce zamieszkania, który miał narkotyki. W trakcie czynności potwierdzono, że jest to marihuana. Mężczyzna usłyszał już zarzuty posiadania środków odurzających, a podczas przeszukania jego mieszkania, funkcjonariusze zabezpieczyli również pistolet. Obecnie trwa sprawdzanie czy posiadał go zgodne z prawem.

 

Zwykła, codzienna kontrola miejsc przebywania osób bezdomnych, prowadzona przez policjantów Wydziału Prewencji z Komendy Powiatowej Policji w Głogowie, tym razem przyniosła nieoczekiwany efekt. 29-letni mieszkaniec powiatu, posiadający stałe miejsce zamieszkania, ale przebywający razem z bezdomnymi, miał przy sobie środki odurzające.

Działania funkcjonariuszy doprowadziły do ujawnienia i zabezpieczenia w jego mieszkaniu kolejnych substancji zabronionych prawem. Łącznie zabezpieczono 40 porcji marihuany. Policjanci natrafili również na broń, był to pistolet niewiadomego pochodzenia. Został zatrzymany i zabezpieczony.

Obecnie trwa sprawdzanie legalności posiadania tego typu broni przez zatrzymanego.

Mężczyzna usłyszał już zarzut posiadania narkotyków i grozi mu teraz kara do 3 lat pozbawienia wolności.

asp. szt. Łukasz Dutkowiak

 

http://www.dolnoslaska.policja.gov.pl

Były bokserski mistrz świata, wkrótce planuje otworzyć nowy biznes. Nie będą to występy w znanych telewizyjnych show, ani promowanie znanych napojów w reklamach telewizyjnych. Nos Tysona wyczuł pewne i „aromatyczne” źródło dochodu.

Wszyscy dobrze pamiętamy walkę Mike Tyson’a z naszym rodakiem Andrzejem Gołotą, która odbyła się w 2000 roku. Walka została uznana przez komisję bokserską za nieodbytą ponieważ Mike był wtedy pod wpływem marihuany.

w 2018 rok Mike wchodzi z szerokim uśmiechem, w prężnie rozwijający się w wielu krajach, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych – rynek konopny.

Mike stawia na uprawę marihuany, którą cechowała będzie wysoka jakość. Plantacja mieścić się ma na 40-akrową działkę, którą wykupił 100km od Parku Narodowego Doliny Śmierci, a dokładniej – California City.

Legalizacja marihuany w celach rekreacyjnych, która nastąpiła wraz z 2018 rokiem, otworzyła Mike’owi oczy na możliwe szybki zastrzyk gotówkowy. Po za marihuaną rekreacyjną, Mike planuje wiele sił i skupienia włożyć w rozwój odmian medycznych, które również zagoszczą na jego farmie.

Na wykupionym terenie wcześniej nie uprawiano nic, więc jego wybór nie był przypadkiem – ma to dać lepsze efekty w uprawie, ponieważ gleba ta nie jest jałowa, a bogata w niezbędne mikro i makroelementy, posiada również przyjazne dla konopi pH.

W Stanach Zjednoczonych marihuana jest już tak popularna, że jej używanie i wszechobecność nie wzbudza żadnego zdziwienia nawet na twarzach jej przeciwników. Kalifornia liczy na jeszcze większe zyski, które przynieść ma legalizacja marihuany rekreacyjnej. Po za nią, do pełnej legalizacji marihuany doszło także w Waszyngtonie, Oregonie, Massachusetts, Kolorado, Nevadzie, Alasce oraz Maine.

Były mistrz świata wie, że przemysł związany z marihuaną może być dochodowy. W Stanach Zjednoczonych ta używka jest coraz szerzej akceptowana. Do pełnej legalizacji konopi indyjskich doszło w ośmiu stanach – w Waszyngtonie, Oregonie, Maine, Massachusetts, Nevadzie, Kolorado, Alasce i właśnie w Kalifornii.

 

Carl Segan, astromnom, laureat nagrody Pulitzera, utalentowany i płodny twórca science fiction, gwiazda telewizji, autor prawie 600 000 dokumentów przechowywanych w Libery of Congress, a także zapalony miłośnik palenia trawki, żywy dowód potwierdzający że nie trzeba być przykutym do kanapy będąc skopconym.

Fascynacja Sagan’a tematem marihuany objawiała się wdawaniem się w długie dyskusje dotyczące tematu, a także – jeszcze przed oficjalnym potwierdzeniem używania marihuany – napisania i opublikowania w 1971 w „Marihuana Reconsidered” artykułu.

Dzieło zostało wydane pod pseudonimem Mr. X, jednak edytor książki – Profesor Lester Grinspoon wyjawia że chodziło o Sagan’a, dodając „myślę że Carl pali trawkę prawie każdego dnia, za wyjątkiem tych w których podróżuje” a także „jego słowa (Sagan’a) jasno wskazują że część swoich teori rozwinął będąc pod wpływem”

„istnieje pewien mit o byciu na haju: użytkownik ma wrażenie wielkiego oświecenia, które    zwykle nie przechodzi pozytywnie porannej „trzeźwej” weryfikacji. Jestem przekonany, że to błąd, a „olśnienia” które mamy będąc na haju naprawdę nimi są, ale główny problem to podanie tego „olśnienia” w formie którą nasze trzeźwe ja jest w stanie zaakceptować”

Naukowa ciekawość i pragnienie filozoficznej przejrzystości doprowadziło nawet do rozwinięcia teorii na temat bycia na haju godnej osoby o jego umiejętnościach:

„testuje czy jestem na haju zamykając oczy i szukając przebłysków. Przychodzą na długo, nim wystąpią jakiekolwiek inne zmiany postrzegania lub w innych zmysłach. Zgaduje że, chodzi tu o zjawisko ilości szumu do ilości sygnału, związane z bardzo małym poziomem wizualnego szumu  spowodowanego zamkniętymi oczami. Inną – teoretycznie – interesującą informacją jest – przynajmniej w moich przebłyskach – rozpowszechnianie się rysunkowych obrazów – tylko zewnętrzne linie, obrysy postaci, figur, karykatur.

Myślę że jest to związane po prostu z ilością informacji w obrazie; jest niemożliwe ogarnięcie wszystkich informacji jakie zawiera obraz w formie fotografii w ułamku sekundy w której widzimy przebłysk. A i samo zjawisko przebłysku jest jeśli mogę tak powiedzieć „stworzone” dla natychmiastowego uznania.

Carl Sagan uwielbiał upalić się i „wzlatywać” w kosmos

Dla Carl’a trawka nie była jedynie wzmacniaczem świadomości, ale także ścieżką prowadzącą do zrozumienia że „w życiu jest więcej do przeżycia niż tylko nauka (nauka jako dziedzina nie czynność). Przy wsparciu marihuany Carl nauczył się doceniać muzykę i „rozumieć intencję artysty” . Na pewnych poziomach upalenia doświadczył nawet „śmierci ego” odczuwając „religijne aspekty bycia na haju” pomimo że sam określał się jako osobę nie wierzącą „w tradycyjnym rozumieniu tego zwrotu”.

„podwyższona wrażliwość we wszystkich obszarach dała mi wrażenie komunikowania się z     otoczeniem, zarówno ożywionym jak i nie ożywionym. Czasami odczuwam we mnie pewien rodzaj egzystencjalnego postrzegania absurdu który z okropną pewnością ukazuje mi hipokryzję i pozerstwo mnie i podobnych mi ludzi.”

Wraz z tymi doświadczeniami przyszło zrozumienie „problemów społecznych, obszaru nauki zdecydowanie różnych od tych z których jest głównie znany. Potwierdził że podstawą zaników komunikacji międzyludzkiej są „wady w społeczeństwie i systemie edukacji” do których (podstaw których brak) dostęp może być „nieosiągalny bez narkotyków”.

„jestem przekonany że istnieją prawdziwe i ważne poziomy percepcji dostępne jedynie będąc pod wpływem konopi (i prawdopodobnie innych narkotyków). […]” 

Uwaga ta dotyczy nie tylko samoświadomości i pościgu intelektualnego, ale także odbierania ludzi, wzmożonych skłonności do mimiki twarzy, intonacji i doboru słów prowadzącego czasami do czegoś co przypomina wzajemne „czytanie sobie w myślach” przez dwóch ludzi. Carl stanowczo walczył z marihuanową prohibicją i Wojną z Narkotykami. Poza czerpaniem przyjemności ze swoich duchowych i rekreacyjnych doświadczeń Carl był także głównym zwolennikiem legalizacji medycznej marihuany.

„Są ludzie ze zdiagnozowanym śmiertelnym rakiem, lub AIDS którym podawane są na, na przykład ogromne ilości środków chemoterapeutycznych przez które mają nudności i są   niezdolni do przyjmowania pokarmów co prowadzi do gwałtownego pogorszenia się ich stanu zdrowia. […] podczas gdy jest dobrze udokumentowane przeciwdziałające tym nudnością działanie marihuany i w tych kilku przypadkach w których jest ona stosowana niesie to ze sobą niesamowite korzyści dla stanu pacjenta. Czy rozsądne jest więc zabranianie pacjentom stosowania leku pomagającego im dobrze zjeść i nabrać masy ciała? Wydaje się szaleństwem mówienie „obawiamy się że taka terapia przerodzi się w uzależnienie od marihuany”. Nie istnieją dowody potwierdzające że marihuana jest środkiem uzależniającym, ale nawet gdyby istniały – Ci ludzie umierają. Od czego staramy się ich ocalić?”

Sagan wypowiedział się przeciwko Wojnie z Narkotykami w swoim liście do Drug Policy Foundation z 1990r.

„Ile rocznie przeznaczamy pieniędzy na nielegalne narkotyki ? Czy możemy założyć,  że istnienie tak ogromnych kwot nie doprowadzi do korupcji w policji, wojskowych organach egzekwujących, ustawodawcach, agencjach wywiadowczych i organie wykonawczym ?”

Nawet jego książki (Carl’a Sagan’a) zawierają fragmenty w których pierwsze skrzypce gra temat konopny, na przykład  w powieści „Kontakt” z 1985r pojawia się motyw „sklepu znajdującego się we Francji w fabularyzowanej przyszłości 1999 r. w którym sprzedaje się konopie przywożone z Kalifornii i Oregonu”, demonstrując w ten sposób wiedzę Carl’a o najbardziej ruchliwych miejscach na konopnym rynku.

Tom Angell z marijuana.com wspomina także jego pracę z Biblioteki Kongresu pt “four boxes strictly focused on drug policy alone,”  („cztery sprawy ściśle związane wyłącznie z polityką narkotykową”). Ogólnie rzecz biorąc, rzecznictwo Carl’a zostało zdegradowane do drobnych komentarzy na temat trawki. W przeciwieństwie do jawnego aktywizmu jego partnerki  życiowej i zawodowej Ann Druyan. Druyan powiedziała Angellowi, że prowadzi pro-marihuanową, anty-narkotykową działalność wojenną.

„ (Robiłam to) Dla nas obojga. Był pracownikiem NASA i nie ma wątpliwości, że nie byłby w stanie wykonywać swojej pracy, prowadzić badań nad układem słonecznym i szukać życia gdzie indziej, gdyby zajął tak publicznie stanowisko i zaangażował się w takim stopniu jak ja. […] Marihuana udostępniła nam obojgu większą kreatywność. Rzeczy, wyraziście unikalne w pracach Carla […], były niewątpliwie stworzone pod wpływem perspektywy, która była możliwa dzięki temu, że wiedział, jak to jest być na haju.”

Podczas gdy marihuanowa prohibicja upada w Stanach Zjednoczonych, coraz więcej osób ma dostęp do zwiększonej świadomości oferowanej przez marihuanę. Dokładnie tego oczekiwał Mr X, pisząc:

„Mam nadzieję, że czas [legalizacji] nie jest zbyt odległy; nielegalność marihuany jest oburzająca, i stanowi przeszkodę w pełnym wykorzystaniu leku, który pomaga uzyskać spokój,  inny wgląd, wrażliwość i solidarność tak rozpaczliwie potrzebne w tym coraz bardziej szalonym i niebezpiecznym świecie.”

Policjanci z powiatu wołowskiego zatrzymali młodego mężczyznę podejrzanego o przestępstwa narkotykowe. Funkcjonariusze w jego mieszkaniu znaleźli ukrytą w specjalnym namiocie uprawę konopi. Policjanci zabezpieczyli także urządzenia do uprawy tej rośliny. Zatrzymany odpowie teraz za swój czyn przed sądem. Może mu grozić kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Brzegu Dolnym otrzymali zgłoszenie o dziwnym i agresywnym zachowaniu młodego mężczyzny. Miał on krzyczeć i kopać przedmioty idąc ulicą. Po podjęciu interwencji, świadkowie zdarzenia, wskazali policjantom miejsce gdzie może on mieszkać. W obawie o jego zdrowie policjanci pojechali sprawdzić całą sytuację. Młody mężczyzna w dalszym ciągu był wyraźnie pobudzony, nietrzeźwy i agresywny również w stosunku do policjantów. W wyniku podjętych na miejscu działań w jednym z pokoi mieszkania 29-latka funkcjonariusze ujawnili trzy krzewy marihuany oraz sprzęt do jej uprawy.

W związku z tym mundurowi zatrzymali podejrzanego oraz zabezpieczyli sadzonki i urządzenia służące do uprawy tych roślin.

Obecnie policjanci szczegółowo wyjaśniają wszystkie okoliczności tej sprawy, sprawdzają źródło pochodzenia zabezpieczonych środków odurzających, a także to czy mężczyzna nie zajmował się ich dystrybucją.

Za uprawę i posiadanie marihuany grozić mu może kara do 3 lat pozbawienia wolności.

nadkom. Krzysztof Zaporowski

Źródło: KPP w Wołowie

Jak pomyślnie przejść test na obecność marihuany podczas pobierania wymazu z ust? Nawet jeśli w twoim kraju trawa jest legalna, nie gwarantuje ci to nieograniczonych doznań związanych z konopiami. Wiele osób jest nadal regularnie poddawana badaniom przesiewowym na obecność narkotyków. Zaś policja w stanach dopuszczających trawę dla celów rekreacji próbuje ustalić, jak radzić sobie z (rzekomym) wzrostem liczby kierowców prowadzących pojazdy pod wpływem marihuany.

Krótko mówiąc, im więcej ludzi pali trawę, tym więcej ludzi jest zainteresowanych wprowadzaniem testów na obecność narkotyków, zwłaszcza w pracy i podczas prowadzenia auta. W odróżnieniu od testów z krwi lub z moczu, testy polegające na wymazie z ust są tanie i szybkie. Oznacza to, że warto wiedzieć jak pomyślnie przejść taki test.

Kto najbardziej boi się boi wymazu z ust na obecność narkotyków?

Ten poradnik jest przeznaczony dla każdego, kto stoi lub może stać przed koniecznością przejścia wymazu z jamy ustnej lub testu ze śliny na obecność trawy.

Wykraczamy poza podstawy, oferując praktyczne porady jak pomyślnie przejść wymaz z ust na obecność narkotyków wraz z informacjami na temat tego co ten test wykrywa, kiedy jest się najbardziej zagrożonym, oraz jak się przygotować na odbycie testu, jeśli dowiadujemy się o nim z krótkim lub żadnym wyprzedzeniem.

Co ma za zadanie wykryć wymaz z ust na obecność narkotyków?

Ważne jest, aby zrozumieć, czym różni się test ze śliny od standardowego testu z moczu w celu wykrycia śladów trawy w Twoim organizmie.

Po pierwsze, testy ze śliny i moczu sprawdzają obecność zupełnie innych substancji w twoim organizmie.

Analiza moczu poszukuje w organizmie THC-COOH. Jest to organiczny związek chemiczny z grupy kannabinoidów, drugi główny metabolit THC wytwarzany po spożyciu konopi.

Z kolei wymaz z ust poszukuje aktywowanego THC, czyli delta-9 THC. Innymi słowy, dokładnie tego, co masz po wewnętrznej stronie jamy ustnej po tym,  jak zaciągasz się ulubionym dymkiem.

I to jest dobra i zła wiadomość odnośnie wymazu z jamy ustnej na obecność trawy. Wymazy z ust nie mogą wykryć metabolitów konopi indyjskich, które pozostały w twoim organizmie. Ale potrafią wykryć psychoaktywny, a więc nielegalny THC, który znajduje się w twojej ślinie.

Jaki jest zakres ryzyka związanego z pozytywnym wynikiem wymazu z ust na obecność trawy?

I to prowadzi nas do następnego punktu: bez względu na to, czy jesz czy wdychasz marihuanę, kiedy zachodzi ryzyko, że nie przejdziesz pozytywnie testu wymazu z ust na obecność trawy?

Mówiąc językiem technicznym, ryzykujesz, że nie przejdziesz pomyślnie testu jeśli  stężenie THC w twojej ślinie przekracza dolny próg, który test jest w stanie wykryć.  Próg ten zależy od rodzaju testu. Producenci testów zawsze próbują wybrać idealny próg. Ponadto w różnych stanach istnieją różne ograniczenia prawne dotyczące użycia marihuany, dlatego też testy muszą zgadzać się z przepisami prawa.

Żeby ci oszczędzić szczegółów na temat mikrogramów na litr, znaczenie tego wszystkiego jest w rzeczywistości bardzo proste.

Wystarczy wstrzymać się od używania marihuany jeden lub dwa dni, aby być czystym. Natomiast po tygodniu wstrzemięźliwości jest się naprawdę bezpiecznym. Krótko mówiąc, ryzyko niepowodzenia testu jest bardzo krótkie i trwa jedynie kilka dni.

Dlaczego THC nie pozostaje w ślinie przez  długi czas?

THC po prostu nie pozostaje w twojej ślinie przez bardzo długi czas. Ponadto są sposoby, które omówimy dalej, aby ten proces jeszcze przyspieszyć.

Na szczęście,  metabolity THC, które mogłyby przedostać się przez twoje ślinianki do reszty organizmu, nie zostaną wykryte przez wymaz, który po prostu nie jest przeznaczony do ich poszukiwania.

Po wypaleniu trawy delta-9 THC pozostaje w twojej ślinie i  pokrywa  całą powierzchnię twoich ust. Trwa to tylko dzień lub dwa. Substancja ta może się utrzymywać nawet tydzień, jeśli przykładowo w ogóle nie myjesz zębów.

Jak pomyślnie przejść wymaz z ust na obecność trawy?

Kluczowa jest wiedza o tym, co wykrywa wymaz  i jak długo jesteś narażony na ryzyko wykrycia narkotyków. Jeśli podejrzewasz, że w przyszłości będziesz musiał przejść wymaz z ust, po prostu wstrzymaj  się na kilka dni wstrzymaj się od palenia marihuany.

Spożywanie posiłków może zmniejszyć ryzyko wykrycia narkotyków w twojej ślinie. Jednak naukowcy już pracują nad testami, które wyeliminują usuwanie śladów narkotyków z ust podczas jedzenia.

Czasami jednak nie wiesz z wyprzedzeniem, że masz przejść test. Co zatem zrobić, jeśli bez uprzedzenia dowiadujesz się, że musisz przejść test, na przykład  w pracy lub w punkcie kontroli policyjnej, szczególnie jeśli ostatnio paliłeś trawę?

W takim przypadku istnieją dwa sposoby aby pomyślnie przejść przez wymaz z ust.

Jak przygotować się do wymazu z ust na okoliczność narkotyków, jeśli wiesz o tym z wyprzedzeniem kilku godzin?

Najpierw weźmy pod uwagę najbardziej korzystny scenariusz. Na przykład dowiadujesz się, że za kilka godzin będzie przeprowadzany test w pracy.   Zacznij pić dużo płynów. Energicznie wypłucz usta wodą. Wielokrotnie powtarzaj płukanie ust!

Następnie zjedz najbardziej tłuste potrawy, jakie tylko możesz zdobyć.  Pamiętaj, że THC wiąże się z tłuszczem, dlatego też jedzenie tłustych potraw może pomóc usunąć THC z twoich ust.

Co zrobić jeśli musisz przejść test nagle lub z niewielkim czasem na przygotowanie się.

To jest najgorszy scenariusz: zostajesz nagle zatrzymany i nie masz czasu, żeby cokolwiek zrobić. Ale nie bój się. Po przeczytaniu tego przewodnika będziesz wiedział co robić, aby zwiększyć swoje szanse. Czas nieco rozcieńczyć ślinę, aby oszukać test.

Substancje chemiczne, rozcieńczające ślinę, utrudniają testom wykrywanie narkotyków. Cały czas toczy się wyścig, producenci przygotowują testy niewrażliwe na rozcieńczalniki, a jednocześnie produkowane są coraz mocniejsze rozcieńczalniki.

Najlepsze efekty daje nadtlenek wodoru. Była firma, która umieszczała małe paczuszki w gumie do żucia. Czyli wystarczy otworzyć opakowanie gumy do żucia. Podobne działanie mają płyny do płukania ust, chociaż domyślamy się, że trudno jest dyskretnie wypłukać usta płynem do płukania w samochodzie, gdy masz za chwilę zrobić test.

Pamiętaj, że rozcieńczenie śliny zapewni Ci czystość tylko przez pół godziny. Ale ponieważ jest to rozwiązanie na ostatnią chwilę, mam nadzieję, że to wszystko, czego potrzebujesz.

Kilka pocieszających słów na koniec

Mamy nadzieję, że oddychasz z ulgą wiedząc, że wymaz z ust jest testem, który najłatwiej przejść pomyślnie. Wymaz z ust wyrywa  THC Delta-9, czyli substancję, która nie pozostaje w ustach długo. I dodatkowo, możesz zneutralizować swoją ślinę. W rzeczywistości te testy są tak niewiarygodne, że możesz nawet przejść pomyślnie ten tekst kilka godzin po wypaleniu trawy. Powodzenia!

Policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Narkotykową KWP w Łodzi wspólnie z funkcjonariuszami ruchu drogowego zatrzymali mężczyznę, który przewoził z terenu Czech znaczne ilości narkotyków. W mieszkaniu podejrzanego funkcjonariusze zabezpieczyli dodatkowo słoik z suszem roślinnym. Sąd tymczasowo aresztował mężczyznę na trzy miesiące.

 

24 grudnia 2017 roku funkcjonariusze podjęli obserwacje trasy S8 na odcinku Zduńska Wola – Łask. Z ustaleń funkcjonariuszy wynikało, że wspomniana drogą może poruszać się osoba przewożąca znaczne ilości marihuany.

Około godziny 3:00 funkcjonariusze zauważyli wytypowany pojazd. Pojazd zatrzymano do kontroli. Za kierownicą siedział 22-letni mieszkaniec woj. łódzkiego. Mężczyzna już w wstępnej fazie interwencji bardzo nerwowo się zachowywał, jednocześnie zaprzeczał, że może posiadać środki odurzające. Z samochodu dobiegał bardzo specyficzny zapach marihuany.

Funkcjonariusze przeszukali hondę i pod siedzeniem kierowcy znaleźli dwa pakunki wypełnione suszem roślinnym. Już wstępne badania potwierdziły przypuszczenia policjantów. Mężczyzna przewoził łącznie ponad 700 gramów marihuany. Na tym jednak policjanci nie poprzestali i sprawdzili mieszkanie podejrzewanego.

W lokalu zabezpieczyli dodatkowo ponad 45 gramów narkotyku. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy wskazuje, że zabezpieczone środki odurzające pochodziły z terenu Czech. W śledztwie prowadzonym przez Komendę Powiatowa Policji w Łasku pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Łasku podejrzanemu ogłoszono zarzuty dokonania wewnątrzwspólnotowego nabycia i przywozu na teren Polski znacznych ilości środków  odurzających  w postaci  709 gramów  marihuany  a nadto posiadania środków odurzających w postaci ponad 45 gramów suszu konopi innych niż włókniste.

Podejrzany przyznał się do zarzutów  i złożył wyjaśnienia.Prokuratura Rejonowa w Łasku skierowała wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego i Sąd zastosował areszt na trzy miesiące.  Za tego rodzaju przestępstwa Ustawa o Przeciwdziałaniu narkomani przewiduje karę do 15 lat pozbawienia wolności.

policja.pl

Jeśli krzykniesz „nie strzelaj do posłańca”, nie spowoduje to, że posłaniec będzie czuł się bardziej komfortowo. Muzyka pochodząca z Meksyku znacznie zyskała na popularności w ciągu ostatnich dwóch dekad, a strach artystów o ich bezpieczeństwo, nie może być bardziej uzasadniony, gdyż zarabiają oni na życie…rymując dla karteli. W obszernym dziele, Nathaniel Janowitz, reporter Buzzfeed, bada narco rap, muzyczny produkt uboczny meksykańskiej  wojny narkotykowej. Brzmi szokująco?

Gdy pod koniec lat 90tych załamały się główne kartele narkotykowe Ameryki Południowej, od roku 2000 rozgorzała nowa i szczególnie krwawa wojna, gdy gangi zaczęły walkę o najlepsze szlaki handlowe do Stanów Zjednoczonych. Kartel z zatoki, najstarszy w kraju, rósł w postępie geometrycznym, zatrudniając eks-wojskowych, by działali jako ich szwadrony śmierci.

Pod koniec 2006 roku, kraj formalnie wezwał do wojny z kartelami. Setki tysięcy osób zginęło wskutek przemocy, podczas gdy tysiące innych, uznano za zaginione. Przemoc w tym kraju nie oszczędza nikogo: jej ofiarą padają zarówno zwykli ludzie, reporterzy, a ostatnio nawet scenograf, szukający lokalizacji do filmu. Nawet status celebryty nie chroni muzyków tego kraju.

W swoim utworze, Janowitz spotyka się z narko-raperami Big Los i 5050, dwoma najpopularniejszymi w kraju, którzy  piszą teksty o twardym życiu i   okrucieństwie w kartelach, nie tylko w swoich utworach, ale robią to również na zlecenie. Jest to znana praktyka i istnieje spory rynek na  artystów tego rodzaju. Janowitz rozmawiał z jednym z „tanich”, Lirik Dogiem, którego stawka wynosi tylko 200 USD. Janowitz twierdzi, że praktyka ta rozpoczęła się w  2009 roku od piosenki „El Tigre”  autorstwa MC Babo, członka grupy rapowej Cartel de Santa, której treść dotyczyła członka Gulf Cartel. Big Los zalicza się do najdroższych, kasuje ponad 3000 $ za utwór, i dodatkowo 3000 USD na wideo, które ma miliony wyświetleń na YouTube.

Podczas, gdy obraźliwe komentarze  pod filmami na YouTube są czymś normalnym, to groźby zawarte w samych filmach mają znacznie większą wagę. W artykule opublikowanym w Washington Post w roku 2007, YouTube  stało się publicznym forum, dla karteli i ich zwolenników, do obrzucania siebie groźbami.

„Internet stał się zabawką meksykańskiej przestępczości zorganizowanej”, powiedział Victor Clark, wykładowca i ekspert ds. Narkotyków. „To zabawka, nie tylko do zabawy, ale też do zastraszania ludzi.”

YouTube usuwa filmy o największym natężeniu przemocy tak szybko, jak uda mu się je wykryć, ale dokładne sprawdzanie treści nigdy nie jest całkowite. Oficjalne filmy z Big Los i 5050 oferują coś bardziej „nieszkodliwego”, pojawiają się w nich zdjęcia kobiet, broni i władzy, które  w teledyskach stają się coraz bardziej powszechne.

Nie oznacza to jednak, że ci raperzy cieszą się swoimi sukcesami. Tak naprawdę Narco-raperzy są zastraszonymi więźniami, którzy obawiają się karteli, które mogły uznać teksty ich piosenek za obrazę. Są zbyt zastraszeni, aby wyjść poza granice ich chronionego terytorium.

Zanim Janowitz spotkał się z nim, raper Big Los, został deportowany z Teksasu do Matamoros, meksykańskiego miasta granicznego, w którym kartele walczą ze sobą. W wywiadzie dla czasopisma Vice, Narco raperzy Cano y Blunt twierdzili, że byli nękani i torturowani także przez władze meksykańskie.

 „Jeśli ktoś poprosi mnie o piosenkę, napiszę ją” – powiedział dla czasopisma Cano. „W każdym razie bardziej obawiam się rządu meksykańskiego niż karteli narkotykowych.”

Raper 5050 próbuje iść drogą do sukcesu podobną,  jaką wybierają raperzy w USA. „Próbuję pisać także inne rodzaje piosenek, abym mógł zostać komercyjnym raperem, ale jest to naprawdę trudne” – 5050  powiedział Janowitzowi. „Zawsze będą oglądać moje piosenki na YouTube i zawsze będę uważany za Narco rapera”.

 

Muzyczna propaganda

Muzyka, jako propaganda nie stanowi tylko fenomenu Meksyku. Od lat tworzone są piosenki propagandowe, nie tylko dla karteli, ale także dla władz imigracyjnych USA. Janowitz rozmawiał również z raperami, którzy tworzą utwory dla armii meksykańskiej.

Krótko przed rozpoczęciem meksykańskiej wojny z kartelami narkotykowymi, nominowany do nagrody Grammy wokalista, Valentín Elizalde, został zamordowany po tym,  jak wydał piosenkę wyśmiewającą Los Zetas (meksykańska grupa przestępcza, uznawana za jedną z najbardziej brutalnych).

Meksykańska wojna z kartelami narkotykowymi  z roku na rok zmienia się w coraz bardziej groteskową manifestację przemocy, której końca nie widać. Wysiłki administracji USA zmierzające do deportacji nielegalnych imigrantów i obalenia polityki DACA będą tylko zwiększać chaos. Kraj ten od dawna miał nadzieję, że Kalifornia zalegalizuje wreszcie marihuanę w nadziei, że zaszkodzi to zyskom karteli narkotykowych.

 

Legnica: Zamiast odsiadywać wyrok, uprawiał konopie indyjskie w mieszkaniu. Pewien 22-letni legniczanin, który do odsiedzenia miał wyrok 1,5 roku pozbawienia wolności, znów trafił do aresztu. Zamiast odbywać wyrok, uprawiał konopie indyjskie w mieszkaniu. Teraz grozi mu już 8  lat odsiadki.

Funkcjonariuszom z Legnickiej policji udało się ustalić miejsce pobytu 22-letniego, poszukiwanego mężczyzny, który odbywać powinien właśnie wyrok w zakładzie karnym.

Gdy funkcjonariusze byli już na miejscu, gdzie zastali młodego mężczyznę, wyczuli słodkawą woń marihuany. W trakcie przeszukania mieszkania, w jednym z pokoi ujawnili nielegalną plantację marihuany. Liczyła ona 100 krzewów w początkowym stadium kwitnienia.

Po za krzewami, policjanci zabezpieczyli również cały sprzęt uprawowy; lampy, systemy wentylacyjne, nawadniające, nawozy. Jak mówi mł. asp. Jagoda Ekiert z zespołu prasowego legnickiej policji. – „z krzewów można było uzyskać blisko dwa kilogramy narkotyku” – Można było, ale nie uzyskano, więc skąd takie dane Pani Jagodo?

Młody Legniczanin odbywa już zaległą karę, przy okazji oczekując na kolejny proces, który niestety, znacznie wydłuży jego odsiadkę. Nie pochwalamy sytuacji, gdzie młody, przedsiębiorczy człowiek dostaje od systemu dodatkowe lata pozbawienia wolności, zamiast złagodzenia kary i dania możliwości rozwoju biznesu i odprowadzania podatków.

Wszyscy znamy historię, jak zielsko rozpalało przyjaźnie. To jest akurat naturalny efekt działania tego magicznego zielska: zbliża ludzi, wszystkich ludzi. Zielska nie interesuje sława i kasa, jego interesuje: Ty i twoi kumple. Ono chce, aby obcy ludzi dzielili je między sobą, żeby tworzyły się przyjaźnie na całe życie i aby starzy kumple wracali do siebie. Nie ma od tego wyjątków. Nawet Celebryci zaprzyjaźnili się, paląc grube jointy.

Jeszcze w 2014 roku Waka Flocka Flame potrzebował pomocnej dłoni, takiej która będzie kręcić najlepsze tłuste jointy, jakie tylko istnieją. Tak więc użył Instagrama, aby szukać swojego „osobistego zwijacza” i zaoferował pensję w wysokości  50,000 dolarów rocznie.

Wszystkie CV mają być przesłane w postaci papieru do zwijania blantów” – tak tweetował raper urodzony w Nowym Jorku. Kto, by nie chciał takiej pracy? Dlatego raper dostał ponad 60,000 podań o pracę. Wkrótce przyszła krótka wiadomość od guru kręcenia blantów-  Setha Rogena, który odpowiedział po prostu “mogę zwijać, sprawdź mnie”.

Oczywiście Seth został wybrany do tej roboty. Waka Flocka zdecydował się w trzy dni. A jako zwieńczenie poszukiwań wstawił zdjęcie, na którym jego twarz została wklejona (przy pomocy photoshopa), do ciała Jamesa Franco z filmu „Boski chillout” z 2008 roku.

 

Snoop Dogg i Sublime

Spójrzmy prawdzie w oczy, te dwie legendy musiały się w pewnym momencie spotkać! Pojawiający się na muzycznej scenie lat  90-tych na Long Beach w Kalifornii, Snoop i Sublime oboje byli znani jako wielbiciele trawy.

Właściwie to nie wiemy, co działo się za kulisami między Snoopem a Sublime. Niektórzy nawet wątpią, czy kiedykolwiek postawili stopę w tym samym studio. Ale jesteśmy pewni, że jednak tak się stało, a dowodem tego jest remix Sublima „Doin’ Time”, gdzie wystąpił też Snoop Dogg. Został on wydany po śmierci Bradleya Nowella w boxie „Everything Under the Sun„, w którym Snoop śpiewa jedną frazę i trzeci werset.

 

Bill Murray i Chevy Chase

 

Te dwie ikony komedii nie zawsze były przyjaciółmi.  Mieli nawet słynną burdę zakulisową, tuż przed tym, jak Chase miał wyjść na scenę, aby prowadzić program  „Saturday Night Live”. Chase opuścił program „Saturday Night Live”, żeby poświęcić się karierze filmowej i wrócił, aby poprowadzić epizod trzeciego sezonu. Zupełnie „jak dupek”, jak twierdzi  Murray.

Niecały rok później, jesienią 1979 r., trawa odegrała pewną rolę w zbliżeniu tych dwóch komików do siebie. Chase, został obudzony o 3 nad ranem, gorączkowym pukaniem do drzwi jego pokoju hotelowego na Florydzie. Był to Bill Murray,  grający razem z nim  w filmie „Golfiarze”. Szukał trawy. W usuniętej scenie filmu dokumentalnego „Drunk Stoned Brilliant Dead”, Chase wspomina tę historię:

„Spałem i usłyszałem walenie w drzwi, myślę, że to był Bill i może Brian Doyle-Murray … było ich kilku. Nie mam na myśli kilku Murrayów, choć jest ich 11, a to jest więcej niż byśmy chcieli”.

Kiedy Chase odpowiedział, że nie ma trawy, polowanie się zaczęło. Poszli razem korytarzem do pokoju Rodneya Dangerfielda, skąd zabrali to, co Chase określił jako „torebkę na kanapki wypełnioną trawą”, a oni wciąż ją palą i są przyjaciółmi po dziś dzień!

 

James Franco, Seth Rogen i Jason Segel

James Franco i Seth Rogen rozśmieszają nas od czasów ich wczesnych występów w salach High School Williama McKinleya w serialu „Luzaki i kujony”. Dziś ci dwaj są absolutnie nierozłączni. W wywiadzie udzielonym dla New York Times w 2014 r. Franco przyznał się nawet do napisania wiersza o ich przyjaźni

Zapytany o ich przyjaźń, Franco przypomniał sobie czasy, kiedy on i Seth przebywali w domu Jasona Segela i przeglądali scenariusz serialu „Luzaki i kujony”, kiedy nie mieli wiele pracy przy powtarzaniu scen, po prostu odpoczywali, oglądali filmy Stanleya Kubricka i palili trawkę.

James Franco i Seth Rogen rozśmieszają nas od czasów ich wczesnych występów w salach High School Williama McKinleya w serialu „Luzaki i kujony”. Dziś ci dwaj są absolutnie nierozłączni. W wywiadzie udzielonym dla New York Times w 2014 r. Franco przyznał się nawet do napisania wiersza o ich przyjaźni

Po koncercie, Rogen i Franco pokłócili się i dwa lata minęły, kiedy nie odzywali się do siebie.

„Był taki moment, że większość ludzi w serialu mnie nie lubiła, ponieważ traktowałem siebie zbyt poważnie” – powiedział Franco. „Uważałem się za Marlona Brando czy coś takiego.”

Wszyscy znamy historię, jak zielsko rozpalało przyjaźnie. To jest akurat naturalny efekt działania tego magicznego zielska: zbliża ludzi, wszystkich ludzi. Zielska nie interesuje sława i kasa, jego interesuje: Ty i twoi kumple. Ono chce, aby obcy ludzi dzielili je między sobą, żeby tworzyły się przyjaźnie na całe życie i aby starzy kumple wracali do siebie. Nie ma od tego wyjątków. Nawet w przypadku celebrytów.

 

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.