Świat Prawa i legalizacji marihuany

Niezależnie od tego, czy jest to legalne czy nielegalne, sprzedaż i konsumpcja marihuany stale rośnie. Właśnie dlatego wiele amerykańskich stanów dąży do legalizacji marihuany poza kręgami medycznymi. W pewnym stopniu to zadziałało; jednak nadal istnieją pewne zastrzeżenia, które zachęcają czarny rynek do prosperowania. A więc dlaczego federalni nie skończą z dealerami na czarnym rynku?

Jak pokazują statystyki, konsumenci wolą kupować swoje zapasy od licencjonowanych producentów marihuany. Kierowanie się takim sposobem, zmniejsza spory dotyczące jakości produktu. Kupowanie u licencjonowanych sprzedawców marihuany zmniejsza również ryzyko kupowania sfałszowanych produktów. Moc również będzie dostosowana tak, aby ograniczyć nawyki uzależniające.

Jakich metod zniechęcania do zakupów na czarnym rynku używają federalni?

Jeśli szczep jest zalegalizowany i łatwo dostępny, oznacza to, że nie potrzebowalibyśmy już czarnego rynku. Co więcej, rząd federalny stara się także zwalczać uprawy sprzedawców, nakładając surowe kary. Federalni, za pośrednictwem DEA, przeprowadzają częste przeszukania nielegalnych kryjówek. Każdemu, kto znalazł się w posiadaniu nielegalnej marihuany, grozi oskarżenie, a nawet więzienie. Bank federalny nakłada także własne kary finansowe, co sprawia, że ​​nielegalni dealerzy nie mogą prowadzić dłużej swojej działalności.

Tak więc najważniejsze pytanie brzmi: dlaczego nadal marihuana notuje wzrost na czarnym rynku? Cóż, w większości przypadków niektóre przepisy federalne tworzą ekonomiczny impas nawet dla licencjonowanych sprzedawców marihuany. Ponownie, fakt, że przepisy federalne różnią się w zależności od państwa, sprawia, że ​​sytuacja jest jeszcze trudniejsza.

Dlaczego regulacje nie działają?

Federalna ustawa o konopiach reguluje liczbę szczepów w poszczególnych państwach. Ponadto przepisy te określają również rodzaj i jakość marihuany, którą można sprzedawać. Federalni ograniczają również ilość marihuany sprzedawanej dla jednego klienta, oraz możliwość uzyskania licencji na sprzedaż marihuany. W wielu stanach wiek legalny do konsumpcji marihuany wynosi 21 lat, a nie zapominajmy, że legalny temat ma wyższą cenę w stosunku do nielegalnego odpowiednika. Kupowanie legalnej trawki może również wymagać od klienta przejechania wielu kilometrów do najbliższego dostawcy.

Legalne szczepy są droższe niż tańsze alternatywy na czarnym rynku. Potrącanie podatków od producentów i dostawców konopi powoduje wzrost ceny; być może także ograniczając ilość marihuany. Regulacje mogą wyglądać świetnie dla federalnych, ale zwykli stonerzy przeważnie uciekają się do alternatywnych opcji. Czarny rynek pozostaje więc nietknięty.

Ponownie, przy warunkach w regulacji, popyt zdecydowanie pokonuje podaż, prowadząc do wzrostu liczby nielegalnych dostawców i producentów. W stanach takich jak Oregon, główną przyczyną istnienia marihuany na czarnym rynku jest fakt, że państwo opóźnia zatwierdzenie nowych dostaw marihuany na rynek. Powstają więc grupy, które zasilają zapotrzebowanie na marihuanę po za regulacjami prawnymi.

Werdykt

Jest tylko jeden sposób, aby pozbyć się handlarzy ziołem na czarnym rynku: sprawić, aby marihuana była łatwo dostępna i tańsza. Nie musisz biec kilku bloków, aby odwiedzić najbliższego dealera. Nie musisz też czekać tygodniami, zanim sklep uzupełni zapasy. Dopiero uregulowanie całkowicie legalnej marihuany będzie skuteczne w wyeliminowaniu karteli czarnorynkowych.

Jak już wiadomo firmy z Kanady i Niemiec będą eksportować do Polski medyczną marihuanę, pochodzącą z upraw właśnie w tych krajach. Czy doczekamy się upraw medycznej marihuany w Polsce?

Zgody na import suszu dostały już takie firmy jak Spectrum Cannabis należącą do Kanadyjskiego giganta Canopy Growth Corporation oraz Niemiecka firma Aurora. Ceny importowanego suszu oscylowały by w granicach od 50 do nawet 65zł za jeden gram! Tak drogi susz może być nieosiągalny dla wielu pacjentów. Oczywiście zniwelowanie tej ceny jest możliwe poprzez stworzenie państwowych upraw konopi indyjskich.

Doczekamy się upraw medycznej marihuany w Polsce?

Już 5 października w wywiadzie dla YouTubowego kanału HiCash, Piotr Liroy Marzec zdradził, że powstaną również polskie uprawy konopi indyjskich na cele medyczne. Poseł dodał również, że prezydent podpisał ustawę dotyczącą dopalaczy, w której Liroy zamieścił również zapis o możliwości stworzenia w Polsce upraw medycznej marihuany. Wcześniej zapis ten został wykreślony z przygotowanej przez posła Liroya ustawy dotyczącej medycznej marihuany.

„20 lipca w tzw. ustawie o dopalaczach włożyłem uprawy medycznej marihuany – nie tyle ja, co niejako rękoma policji. Włożyliśmy ustawę, która została przygotowana przez nasz team, do ustawy o dopalaczach. W tej chwili, od 20 lipca jest zatwierdzona przez senat i prezydenta – można uprawiać.”

– powiedział poseł Piotr Liroy Marzec

Gościem programu HiCash był również przedstawiciel firmy Spectrum Cannabis Polska, Tomasz Witkowski. Podczas ich wspólnej rozmowy z gospodarzem programu Patrickiem Ney’em, poseł Liroy wspomniał, że aktywnie poszerzają możliwości stworzenia upraw medycznej marihuany w Polsce, takich jak m.in wspomniana firma Spectrum Cannabis. Witkowski zapewnił, że jeżeli istnieje taka możliwość to na pewno rozważą stworzenie uprawy w Polsce.

Polscy producenci czekają na zielone światło

W Polsce z pewnością znajdziemy kilka firm, które od zaraz byłby gotowe do produkcji. Jedną z takich firm jest wspomniana w wywiadzie Pol Cannabis, której uprawy miałby znajdować się w Kielcach. Liroy zdradza, że istnieje więcej firm, które aktualnie starają się o uzyskanie licencji lub nawet oczekują już jej otrzymania.

Rezygnując z importu z pewnością automatycznie spadłyby ceny suszu medycznej marihuany. Pozbywając się cła i innych kosztów związanych np. z transportem. Oczywiście najrozsądniejszym rozwiązaniem byłaby możliwość domowej uprawy przez pacjentów stosujących medyczną marihuanę. Czy faktycznie doczekamy się polskich upraw medycznej marihuany z prawdziwego zdarzenia? Zachęcamy do aktywnej dyskusji w komentarzach.

Jak czytamy w opublikowanym niedawno sondażu, około 76% obywateli Nowej Zelandii popiera legalizację konopi indyjskich. W ankiecie przeprowadzonej przez Uniwersytet Masseya, udział wzięło 6300 osób, które zostały poproszone o opinie na temat zażywania konopi indyjskich oraz ich pochodnych. Po raz pierwszy, po za pytaniami czy jesteś za czy przeciw zakazowi, zapytano obywateli jaki rodzaj regulacji powinien zastosować rząd Nowej Zelandii.

Nowozelandczycy chcą zmian

Wyniki badania są zdecydowanie na korzyść legalizacji marihuany do celów rekreacyjnych w Nowej Zelandii. 27% respondentów opowiedziało się za systemem „grow your own”, w którym obywatele mogliby uprawiać cannabis na własny użytek bez możliwości sprzedaży, podczas gdy 21% powiedziało, że powinno się je sprzedawać tak jak alkohol. Inne mniej popularne opcje obejmowały sprzedaż marihuany przez państwo lub brak regulacji w ogóle. 19% pytanych stwierdziło, że chce zakazu.

Referendum

Premier Nowej Zelandii, Jacinda Ardern zapowiedziała, że do końca 2020 r. Odbędzie się referendum. W roku poprzednim o takim referendum mówiła partia Zielonych również podając datę 2020.

Nowozelandczycy chcą legalizacji, jedyne nad czym będą teraz debatować do jaką przyjmie ona formę.

Na chwile obecną, na podstawie ustawy o nadużywaniu narkotyków z roku 1975, posiadanie każdej ilości zakazanych substancji jest penalizowane. Marihuana jest czwartą najczęściej stosowaną używka po alkoholu, tytoniu i kawie oraz najczęściej używaną substancja z listy środków zakazanych.

 

Dziś o godzinie 13:30 w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze odbyła się rozprawa, na której sędzia ogłosił wyrok w sprawie Jakuba Marcina Gajewskiego oraz państwa Dołeckich oskarżonych o wewnątrzwspólnotowy przemyt substancji odurzających w formie oleju z konopi w celach leczniczych.

Z informacji, jakie udało się nam uzyskać wynika, że dzisiaj (20.10.2018) w w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze, sędzia ogłosił wyrok w sprawie Jakuba Marcina Gajewskiego oraz państwa Dołeckich, którzy zostali oskarżeni o przemyt oleju z konopi, za co groziła im kara od 3 do nawet 15 lat pozbawienia wolności. Oleju potrzebowali do celów leczniczych, a wymiar sprawiedliwości całą sytuacje określa mianem zbrodni.

Dwa tygodnie temu odbyła się ostatnia rozprawa i przewód sądowy został zamknięty. Sędzia ogłosił, że jest to precedensowe wydarzenie, więc musi je dogłębnie zanalizować, aby podjąć właściwą decyzję. Prokurator zaproponował Nam nadzwyczajne złagodzenie kary i wyroki w zawieszeniu, oraz grzywny, dodając, że nawet najniższa kara będzie dla nas za wysoka. Nasz adwokat udowodnił, że według prawa nasze czyny nie wypełniły znamion przestępstwa, i nie powinniśmy w ogóle podlegać pod ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, ponieważ z narkomanią nie mają nic wspólnego.

– pisze na swoim oficjalnym fanpage Jakub Gajewski

„Po aresztowaniu ludzie zaczęli rozpoznawać mnie na ulicy, i nie rzucają we mnie kamieniami, nie traktują mojej osoby z ostracyzmem, wręcz przeciwnie podają mi ręce w geście wsparcia, i życzą wszystkiego dobrego.

– tłumaczył na poprzedniej rozprawie Gajewski

Wyrok dla Jakuba Gajewskiego i Państwa Dołeckich

Jakub Marcin Gajewski – wiceprezes organizacji Wolne Konopie – usłyszał wyrok dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata. Rodzice Andrzeja Dołeckiego, innego członka zarządu stowarzyszenia Wolne Konopie również byli obecni podczas rozprawy. Dariusz Dołecki usłyszał wyrok jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Ewa Dołecka została uniewinniona.

Adwokat stojący po stronie oskarżonych udowodnił, że według prawa czyny popełnione przez Jakuba Gajewskiego i Państwa Dołeckich, nie wypełniły znamion przestępstwa, i nie powinni oni w ogóle podlegać pod ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, ponieważ jak powiedział adwokat – z narkomanią nie mają nic wspólnego i jest to oczywiście bezapelacyjne ustosunkowanie do sprawy.

Cała sytuacja jest jednym i trafnym słowem – chora! Bo jakim trzeba być człowiekiem jeżeli skazuje się na pozbawienie wolności innego człowieka, za chęci i próbę ratowania życia drugiej osoby? Taka sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca, kiedy chodzi o zdrowie lub życie człowieka.

 

Nareszcie! Medyczna marihuana wkrótce w polskich aptekach! Dzisiejszego dnia zatwierdzono wniosek firmy Spectrum Cannabis Polska, która należy do ogromnej kanadyjskiej korporacji – Canopy Growth Corporation, który dotyczy importu medycznej marihuany do polskich aptek.

Polski oddział kanadyjskiej korporacji – Spectrum Cannabis Polska w czerwcu zgłosił wniosek o rejestrację suszu kwiatów konopi indyjskich do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, który miałby być importowany z Kanady. Dzisiaj, prawie rok po wejściu w życiu ustawy zezwalającej na stosowanie marihuany w celach medycznych, wniosek ten został zatwierdzony. Kiedy więc możemy spodziewać się medycznej marihuany w polskich aptekach?

Medyczna marihuana wkrótce w polskich aptekach

Pierwsze recepty będzie można zrealizować za ok. miesiąc. Cena medycznej marihuany nie jest jeszcze znana, ale w zeszłym roku szacowało się, że koszt będzie oscylował w granicach 50-60 złotych za jeden gram suszu. W zależności od choroby zmienia się dawkowanie medycznej marihuany. Szacuje się, że miesięczny koszt terapii może wynosić nawet 3000zł.

Pamiętajmy, że stosowanie marihuany w celach medycznych to nie palenie jointów. W przypadku większości chorób stosuje się koncentraty o wysokim stężeniu kannabinoidów. Farmaceuci będą sami przygotowywać preparaty z konopi, o odpowiednim stężeniu oraz informacji na temat dawkowania, na podstawie wystawionej przez lekarza recepty.

Oczywiście cena ta byłaby dużo niższa gdyby rząd zdecydował się na uruchomienie państwowych upraw, z których susz moglibyśmy również eksportować za granicę. Jeszcze bardziej humanitarną opcją byłoby zezwolenie na prowadzenie własnej uprawy na potrzeby realizacji leczenia przy pomocy medycznej marihuany.

Skąd receptę?

Przypominamy, że receptę na medyczną marihuanę może wystawić każdy lekarz z wyjątkiem lekarzy weterynarii, a jej realizacja powinna być możliwa na terenie całego kraju. Niestety apteki mogą prawo odmówić sprzedaży medycznej marihuany i przygotowywania z niej preparatów i mają do tego prawo. Wystarczy, że apteka złoży odpowiedni wniosek do Inspekcji Farmaceutycznej.

Zuraba Dżaparidze – kandydat na prezydenta Gruzji został zatrzymany za rozdawanie jointów podczas „festiwalu legalizacji konopi”, które ma na celu uzyskanie społecznego poparcia dla legalizacji konopi indyjskich w w tym kraju.

Jak relacjonuje agencja Interfax, w trakcie otwarcia imprezy, Zuraba miał wyciągnąć z kieszeni trzy jointy zawierające marihuanę i poczęstował nimi innych uczestników festiwalu. Podczas rozdawania jointów oświadczył, że to co robi jest nielegalne i czeka na reakcję służb.

Oczywiście ich reakcja była natychmiastowa. W ciągu kilku minut, a obok Zuraby stało kilku policjantów.

Nie obyło się bez starć między uczestnikami wydarzenia a policją. Według Ministerstwa Spraw Zewnętrznych Gruzji, była to „próba organizacji przestępstwa i zaangażowania obywateli w nielegalne działania. Po za politykiem zatrzymanych zostało około 10 osób.

Uprawy na cele medyczne

We wrześniu rząd gruziński wystąpił z inicjatywną uprawy konopi indyjskich, których przeznaczeniem byłoby wykorzystywanie w przemyśle farmaceutycznym. Niestety uprawy byłyby przeznaczone tylko i wyłącznie na eksport. Medyczne jak i rekreacyjne stosowanie marihuany w Gruzji wciąż jest nielegalne, a rząd planuje jeszcze bardziej zaostrzyć przepisy dotyczące konsumpcji marihuany w tym kraju.

Taka inicjatywa oczywiście spotkała się z ogromnym sprzeciwem ze strony niektórych przedstawicieli opozycji i wywołała niemałą burzę w opinii społecznej, a także w Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej. Duchowi przedstawiciele przeprowadzili kilka protestów sprzeciwiających się rządowym pomysłom. Nawet sam prezydent Gruzji Giorgi Margwelaszwili wypowiedział się przeciwko tym przepisom.

Czy przedstawiciele legalnego rynku konopnego nie wjadą do USA? Z dniem wczorajszym w Kanadzie zaczęło obowiązywać nowe prawo narkotykowe, które do pewnego stopnia legalizuje posiadanie i uprawę marihuany w celach rekreacyjnych. Jak na taki stan rzeczy zareagowała administracja Donalda Trumpa?

Zakaz wjazdu do USA dla osób z branży konopnej

Kanada wczoraj wprowadziła nowe regulacje dot. marihuany, a ponieważ graniczy ona ze Stanami Zjednoczonymi musiało na tym polu dojść do jakiegoś zgrzytu. Kilka tygodni temu rząd USA wydał oświadczenie, w którym czytamy, że osoby powiązane z branżą konopną nie będą wpuszczane na teren stanów.

Szybka zmiana decyzji

Mniej więcej tydzień przed wejściem w życie kanadyjskiej legalizacji, rząd USA wydał wyjaśnienie dot. wcześniejszego komunikatu politycznego, po którym wiele osób z branży konopnej obawiało się, że nie wjadą legalnie do USA:

„Obywatel kanadyjski pracujący w sektorze konopnym lub ułatwiający rozprzestrzenianie się legalnego rynku marihuany w Kanadzie, przybywający do Stanów Zjednoczonych z przyczyn niezwiązanych z tym przemysłem, będzie wpuszczony do Stanów Zjednoczonych”

– czytamy we wtorkowym oświadczeniu opublikowanym przez amerykańską służbę celną i służbę ochrony granic (CBP).

Ale…

Nowe wyjaśnienie CBP prawdopodobnie spotka się z ulgą wielu Kanadyjczyków, którzy produkują, sprzedają lub inwestują w marihuanę.

Jednak zaktualizowane oświadczenie ma duże zastrzeżenie.

Jeżeli podróżny przybył do Stanów Zjednoczonych z powodów związanych z przemysłem konopnym, może on zostać niewpuszczony do USA

Oznacza to, że dopóty dopóki przedstawiciele legalnego sektora konopnego nie jadą do stanów w celach służbowych teoretycznie zostaną oni wpuszczeni na ich teren, a jak będzie rzeczywiście to już pokaże czas.

 

Całkowita legalizacja marihuany rekreacyjnej w Kanadzie! Premier Kanady, Justin Trudeau, dotrzymuje obietnicy wyborczej z 2015 roku. W ten sposób państwo chce uderzyć w przestępców i kontrolować sprzedaż marihuany nieletnim. Kanada jest drugim krajem na świecie, która całkowicie zalegalizowała marihuanę. Czy aby na pewno całkowicie?

Posiadanie i uprawianie marihuany było w Kanadzie nielegalne od 1923 roku, Dopiero w 2001 r. zalegalizowano medyczną marihuanę. Dziś jesteśmy świadkami legalizacji marihuany rekreacyjnej. Kanada jest drugim państwem, który całkowicie legalizuje tę używkę, pierwszy był oczywiście Urugwaj.

  „Dzieci miały zbyt łatwy dostęp do marihuany, a grupy przestępcze prosty dostęp do dużych zysków”

-napisał na swoim Twitterze Premier Justin Trudeau

Każdy pełnoletni obywatel będzie mógł legalnie zakupić marihuanę w specjalnych, opodatkowanych punktach i posiadać przy sobie do 30 gramów, oraz uprawiać do czterech roślin konopi indyjskich. Limit uprawy przypada na jedno gospodarstwo domowe. Za próbę lub sprzedaż marihuany nieletnim grozi kara do 14 lat pozbawienia wolności.

Marihuanę w celach komercyjnych mogą produkować tylko firmy, które posiadają odpowiednie licencję. Jedną z takich firm jest Canopy Growth, która również w naszym kraju buduje swoje zielone fundamenty inwestując w polskie firmy zajmujące się produkcją i przetwarzaniem konopi. Canopy Growth to największy producent legalnej marihuany na świecie.

Całkowita legalizacja marihuany rekreacyjnej w Kanadzie. Czy aby na pewno?

Jak się okazuje, nie w każdej prowincji marihuana zyskała legalny status. Kanadyjska federacja składa się z 10 prowincji i 3 terytoriów dzielących się na tzw. census. W zależności od prowincji i terytorium wiek uprawniający do zakupu wynosi 18 lub 19 lat. Każdy legalny produkt powinien być oznaczony opłaconą akcyzą.

W Quebecu, Nowej Szkocji, Nowym Brunszwiku czy na Wyspie Księcia Edwarda legalny susz będzie można zakupić tylko w rządowych sklepach. W Quebecu i Manitobie nie zezwala się na domowe uprawy konopi indyjskich. W Manitobie i Saskatchewan marihuana będzie sprzedawana przez firmy prywatne w punktach stacjonarnych oraz online z dostawą do domu.

W Albercie również sprzedażą stacjonarną zajmą się sklepy prywatne, ale sprzedażą internetową zajmie się już sektor publiczny. W Ontario marihuanę będzie można zakupić tylko i wyłącznie online, fizycznie trawka trafi do sklepów dopiero z początkiem przyszłego roku.

W Kolumbii Brytyjskiej marihuana będzie dystrybuowana i w sklepach należących do prowincji, jak i w tych prywatnych. Nowa Funlandia z kolei podjęła decyzję, że sklepy stacjonarne mogą być prywatne, a sprzedaż internetowa zostaje zarezerwowana dla sektora publicznego

Północno-Zachodnie terytoria Kanady (Jukon i Nunavut) nie dopuszczają działalności prywatnych sprzedawców marihuany.

Jak widać globalna legalizacja w Zielonym Świecie jest faktem. Miejmy nadzieję, że ta szybko dotrze do rządzących w naszym kraju, bo wartość rynku wyceniana jest na 7 mld dolarów kanadyjskich. Wpływy z podatków mogłyby solidnie umocnić państwowy budżet.

Byli światowi przywódcy wzywają do globalnej legalizacji, swój apel uzasadniają tym, że według nich obecna polityka narkotykowa zawiodła.

Raport

Grupa złożona m.in. z dwunastu byłych szefów państw wezwała do legalizacji narkotyków na całym świecie, ponieważ wojna z narkotykami „nie powiodła się” – czytamy w raporcie opublikowanym pod koniec zeszłego miesiąca. Raport „Rozporządzenie: Odpowiedzialna Kontrola Narkotyków” opracowany przez Globalną Komisję ds. Polityki Narkotykowej wykazał, że strategia aresztowania handlarzy czy producentów zakazanych substancji przynosi efekty odwrotne od zamierzonych. Zamiast tego rządy powinny wprowadzić nowe regulacje dot. polityki narkotykowej i w skali globalnej odejść od polityki zakazywania i karania.

Wzrasta popyt i podaż

„Obecna polityka narkotykowa nie zmniejsza popytu ani podaży nielegalnych narkotyków, wręcz przeciwnie. Jednocześnie dzieki obecnemu prawu możliwy jest rozkwit przestępczości zorganizowanej, taka jest smutna rzeczywistość.”

– mówi Ruth Driefuss, były prezydent Szwajcarii i przewodniczący komisji. Po czym dodaje:

„Przejmując kontrolę nad nielegalnymi rynkami narkotykowymi, rządy mogą osłabić potężne grupy przestępcze, które rozwinęły się pomimo dziesięcioleci wysiłków zmierzających do ich wyeliminowania”

Sprawa meksykańska

Komisja postanowiła opublikować raport w Meksyku, którego grupy przestępcze są czołowymi dostawcami heroiny, metamfetaminy, kokainy i marihuany do Stanów Zjednoczonych, a przemoc związana z gangami doprowadziła do morderstw na rekordowym poziomie.

„Meksyk jest najważniejszym krajem w walce z narkotykami”

– powiedział były kolumbijski prezydent Cesar Gaviria. Najnowsza historia Meksyku jest przykładem twierdzenia, że aresztowania producentów i handlarzy narkotykami, mają niewielki wpływ na ich podaż i mogą zwiększać przemoc.

Nieco ponad 10 lat temu Meksyk nasilił swoją walkę z gangami narkotykowymi wysyłając wojsko do walki z przemytnikami i dilerami. Podczas gdy tuziny szefów zostały schwytane lub zabite, liczba gangów działających w Meksyku zwiększyła się, a nowi przywódcy wkroczyli do gry i zaczęli brutalnie walczyć o terytorium i wpływy.

Komisja zaleca rządom otwarte procesy partycypacyjne w celu ukształtowania nowych regulacji. Meksykański prezydent-elekt Andres Manuel Lopez Obrador już zaczął przeprowadzać przeglądy w ratuszu dotyczące przemocy i omawiać potencjalną „amnestię dla pokojowych handlarzy narkotyków i rolników”.

Członkowie jego zespołu powiedzieli, że Meksyk będzie oceniał tworzenie legalnych rynków dla marihuany i opium. W raporcie wezwano do renegocjacji międzynarodowych traktatów, które stworzyły „represyjną” strategię, w której użytkownicy narkotyków i sprzedawcy niewielkich ilości zmagają się ze sztywnymi karami więzienia. Jednocześnie zauważa też, że narody są dalekie od globalnego konsensusu.

 

We wtorek rano Trybunał Konstytucyjny Republiki Południowej Afryki ogłosił niesłychanie istotną dla tamtejszych użytkowników konopi decyzję – RPA zalegalizowało posiadanie marihuany na własny użytek. 

Decyzja wydana przez Trybunał Konstytucyjny Republiki Południowej Afryki jest w tej sprawie ostateczna. Wygląda na to, że 9/18 będzie teraz bardziej znaczącą liczbą dla palaczy z RPA aniżeli 4/20.

Drugie podejście

Sąd Najwyższy Zachodniej Prowincji Przylądkowej sensacyjnie orzekł, że konopie powinny zostać zalegalizowane do użytku osobistego w 2017 r. Niestety, w tamtym czasie państwo odwołało się od tej decyzji, blokując ją na nieco ponad rok. Teraz sprawa zajął się Trybunał Konstytucyjny ogłaszając decyzję, która z pewnością ucieszyła tamtejsze środowiska pro-konopne. Wyrok w imieniu RPA wydał zastępca głównego sędziego, Raymond Zondo.

Jak działać będzie nowe prawo

Rząd ma teraz 24 miesiące, aby stworzyć nową ustawę narkotykową, która będzie wszystko regulowała według nowego prawa. Jednak używanie i posiadanie marihuany na własny użytek jest w RPA dozwolone od wtorku 18 września. Zondo wyjaśnił, że ​​to teraz rząd zdecyduje, jakie ilości będą dozwolone na osobę i co mieści się w granicach „użytku prywatnego”

Krok po kroku

Oficjalnym statusem konopi w RPA na chwile obecną to „zdekryminalizowane”, podobnie jak w niektórych krajach europy (Holandia, Portugalia, Hiszpania, Szwajcaria), jednak sprzedaż marihuany lub jej używanie w miejscu publicznym są zabronione do momentu aż kwestii tych nie doprecyzują przepisy nowej ustawy, która ma regulować także obrót konopiami. Na chwilę obecną to policjant będzie musiał ocenić czy ilość jest „na własny użytek” czy jednak większa.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.