Świat Prawa i legalizacji marihuany

Amerykanin ocalony przed karą śmierci za udzielanie marihuany w Chinach. Amerykański student spędził osiem miesięcy w chińskim więzieniu po tym, jak fałszywie oskarżono go o dystrybucję marihuany.

Amerykański student wrócił do Stanów Zjednoczonych, po ośmiu miesiącach spędzonych w chińskim więzieniu za fałszywe zarzuty o rzekomą dystrybucje konopi indyjskich. 23-letni Matthew Fellows pochodzący z Gambrills, Maryland, przyleciał do Los Angeles w poniedziałek po południu.

Rodzice Matthew, Donna i Bill Fellows, planowali spotkanie z synem na lotnisku, gdzie na niego czekali. Odczuli ulgę, widząc swojego syna w domu, po tak długiej nieobecności, w której nie mogli go odwiedzić, a nawet z nim porozmawiać.

„Jesteśmy bardzo podekscytowani, nie możemy się doczekać, aby zabrać go do domu i udusić uściskami pełnymi miłości. To był traumatyczny czas dla całej rodziny, cieszymy się, że to już koniec”

– powiedziała Donna Fellows

Amerykanin ocalony przed karą śmierci za sprzedaż marihuany w Chinach

Matthew mówi płynnie po mandaryńsku i przeprowadził się do Chin, aby nauczać dzieci w szkołach języka angielskiego. Następnie został przyjęty jako student na Uniwersytecie w Nanjing.

Po pewnym czasie Matthew został aresztowany i przetrzymywany w areszcie w Nankinie pod trzema zarzutami związanymi z handlem narkotykami. Przebywał w celi przez osiem miesięcy wraz z 15 innymi mężczyznami odsiadującymi wyroki, którzy każdego dnia żyli na miseczce ryżu i owsianki.

Dopiero po czterech tygodniach rodzice 23-latka dowiedzieli się o jego aresztowaniu i zwrócili się o pomoc do ekspertów z Conflict International, firmy zajmującej się badaniami, wywiadem i bezpieczeństwem. Stephen Komorek, dyrektor operacyjny nowojorskiego oddziału firmy, zaoferował pomoc w zapewnieniu pro bono dla chłopaka.

„Natychmiast skontaktowaliśmy się z naszymi aktywistami w chińskim rządzie i mogliśmy szybko ustalić, co stało się z panem Fellowsem”

– powiedział Komorek.

Śledczy dowiedzieli się, że Matthew został oskarżony o odpalenie jointa na kampusie uniwersytetu i przekazanie go znajomym, co w Chinach stanowi przestępstwo o charakterze handlu narkotykami.

Kara śmierci za przekazanie jointa?

Jak tłumaczy Komorek, pan Matthew znalazł się w bardzo tragicznej sytuacji.

„W niektórych miejscach w Chinach kara śmierci nadawana jest już od dwóch zarzutów związanych z handlem narkotykami, pan Fellows miał ich aż trzy. Chińczycy mają zerową tolerancje w takim przypadku. Następnie przeprowadziliśmy własne dochodzenie i współpracując z lokalnymi władzami i systemem sądowym, udało nam się dojść do prawdy”

– dodaje Komorek

Jak się później okazało, najwyraźniej to pewien zazdrosny człowiek powiadomił policję o rzekomo popełnionym przez Fellowsa przestępstwie. Jak się okazało, pewna osoba podkochiwała się i była zazdrosna o rosyjskiego pochodzenia partnerkę pana Matthewa, Victorię Fellows.

„Przestępstwa zostały zgłoszone lokalnej policji z powodu zazdrosnego rywala. Szybko doszliśmy do wniosku, że zbrodnie, o które oskarżono pana Fellowsa, są zmyślone.”

– komentuje Stephen Komorek

Zespół był w stanie przekonać lokalne władze o niewinności Matthew i został on zwolniony z aresztu w niedzielę. Sąd był w stanie uwierzyć w przedłożone dokumenty i odrzucił postawione zarzuty. Komorek powiedział również, że w pomocy uwolnienia Fellowsa brał udział konsulat USA w Szanghaju, ambasadu USA w Pekinie, rząd Chiński oraz biuro senatora Maryland, Bena Cardina

„Nie nosiłem butów przez 8 miesięcy, nie mówiąc już o chodzeniu więcej niż 3 minuty. Bolą mnie stopy i każdy ruch związany z napięciem mięśni w nogach. Po kilku dniach wszystko wróci do normy i będę chodził normalnie.”  – czytamy w poście Matthewa

Chłopak zaraz po uwolnieniu opublikował na swoim facebooku informacje o swojej sytuacji, oraz swoich przyjaciół i rodzinę o tym jak się czuję.

W greckiej prowincji Kawala dwóch obywateli Niemiec usłyszało wyroki dożywotniego pozbawienia wolności za uprawę 80-ciu roślin konopi, wyrok zapadł 18 czerwca tego roku. Skazani nie zdawali sobie sprawy z surowości greckiego prawa narkotykowego.

W październiku 2017 roku policja, po informacji od sąsiada, znalazła w wakacyjnej posiadłości dwóch berlińczyków 80 krzewów konopi niemal gotowych do zbiorów. Nie skonfiskowano żadnych dużych sum pieniężnych. Mimo, iz waga kwiatostanów nie została ustalona, sąd stwierdził, iż była to marihuana  „w łącznej wartości ponad 75.000 euro”. Obaj oskarżeni zostali również ukarani grzywną w wysokości 100.000 EUR.

dożywocie za 80 roślin konopi
dożywocie za 80 roślin konopi

Mieszkańcy Berlina, którzy wcześniej nie byli karani, zostali skazani na mocy greckiej zreformowanej ustawy narkotykowej z 2013 r. Tak zwana reforma greckiej ustawy o środkach odurzających określa niewielką ilość do własnego użytku na poziomie 0,5 grama. Kto zostanie złapany na uprawie i nie jest w stanie udowodnić, że rośliny ma na własny użyte, musi liczyć się z karą od 8(!) lat pozbawienia wolności i drakońskich kar do jednego miliona euro. Niestety greckie prawo narkotykowe przewiduje także karę dożywotniego pozbawienia wolności za uprawę cannabis.

Jak mówią skazani ogrodnicy, sprawa trwała bardzo krótko, po pół godziny zapadł wyrok.

Wyznali też, że kompletnie nie znali tamtejszego prawa dot. uprawy konopi.

Prężnie rozwijający się przemysł konopny w Polsce staje się ogromnym problemem dla policji. Ich narkotestery określają konopie włókniste jako marihuanę.

Przemysł konopny w Polsce rozwija się bardzo szybko, na rynku pojawiają się wysokiej jakości susze kwiatów konopi włóknistych, które do złudzenia przypominają susz konopi indyjskich. Taki susz zazwyczaj zawiera maksymalnie dopuszczalne stężenie THC, które wynosi 0,2%. Niestety podręczne testery, których używają funkcjonariusze nie są w stanie wskazać jakie stężenie znajduje się w badanym suszu, a jedynie wskaże jego obecność.

Konopie włókniste, a problemy z prawem

Cofnijmy się nieco w czasie do roku 2012 i przyjrzyjmy się sprawie 16-letniego chłopaka, który uciekł z domu dziecka. Po złapaniu go w jednym z mieszkań w Zabrzu, uwagę policjantów zwróciły drzwi, które zasłonięte były folią i kocami. To co policjanci znaleźli za drzwiami, to spora ilość liści konopi. Nastolatek potwierdził, że jest to marihuana, którą dostał do wysuszenia. Liści było aż sześc kilogramów, a towar wstępnie został wyceniony na 130tyś. złotych.

Policjanci, którzy przyjechali po chłopaka poinformowali o znalezisku swoich kolegów z wydziału do walki z przestępczością narkotykową. Ci zjawili się na miejscu niebawem, wyposażeni w podręczne narkotestery przystąpili do badań. Wyniki okazały się pozytywne, nie było wątpliwości, że mają do czynienia z marihuaną.

„Wynik testu nie dawał żadnych wątpliwości, że mamy do czynienia z marihuaną. Kolor był niezwykle intensywny”

– mówił rzecznik zabrzańskiej policji Marek Wypych.

Podczas przesłuchania chłopak powiedział, że dostał te liście od pewnej kobiety, którą policjanci odnaleźli po kilku godzinach. Kobieta znajdowała się w szpitalu ze śladami pobicia. Nie chciała zdradzać żadnych szczegółów, zatrzymano ją pod zarzutem przetwarzania środków odurzających i została aresztowana na wniosek prokuratury.

Nazajutrz odebrano telefon od brata zatrzymanej kobiety. Jak ustalili policjanci, jest to poszukiwany pięcioma listami gończymi Krzysztof R., który przyznał, że to on dał siostrze te liście, ale zapewnił, że są to liście konopi włóknistych i nie da się nimi odurzyć. Dodał również, że to on zerwał liście z pola oraz wskazał gdzie się znajduje. Policjanci oczywiście sprawdzili te miejsce. Była to miejscowość Bieruń znajdująca się niedaleko Tychów. Właśnie tam swoją plantację konopi przemysłowych ma Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu. Konopie z tej plantacji trafiają do przemysłu włókienniczego, zielarskiego, spożywczego, a nawet do produkcji lakierów czy farb. Dla pewności policja na zlecenie prokuratury ma wysłać do analizy więcej próbek.

Jeśli i te badania potwierdzą, że to nie marihuana, zarzuty wobec kobiety zostaną umorzone

– zapowiedziała szefowa prokuratury w Zabrzu.

Szefowa Prokuratury Rejonowej w Zabrzu, Prokurator Joanna Kosińska, na prośbę gazety wyborczej zaleciła policji, by ta przyspieszyła sporządzenie opinii w sprawie zabezpieczonych liści konopi siewnych. Na taką ekspertyzę i decyzję czeka się nawet kilka tygodni, a w tym czasie niewinna kobieta znajdowałby się w areszcie. Końcowa ekspertyza była gotowa już po trzech dniach od wydania polecenia Prokurator Joanny Kosińskie, a jej wyniki sugerowały jasno, że z liści, które znaleziono w mieszkaniu nie ma możliwości wytworzenia środków odurzających.

Kobieta została zwolniona z aresztu z możliwością starania się o odszkodowanie za bezpodstawne zatrzymanie i areszt. Jej brat, Krzysztof R. przyznał, że zerwał konopie aby zrobić drobny szwindel. Jedyny szwindel, jaki udało mu się zrobić, to zafundować swojej siostrze ogromny stres.

Inna sprawa dotyczy naszego kolegi, który znalazł się w złym miejscu o nieodpowiednim czasie i w zupełnie przypadkowej sprawie policja znalazła się w jego mieszkaniu w celu przeszukania. Ujawnili słoiczek z niewielką zawartością marihuany oraz pudełeczko z zawartością suszu CBD. Michał kilkukrotnie przyznawał, że w słoiku znajduje się marihuana, natomiast w pudełeczku legalny susz. Jak się domyślacie, policjanci z uśmiechem na twarzy przesypali susz z pudełeczka do słoika z marihuaną i finalnie oskarżono go o posiadanie większej ilości marihuany, niż w rzeczywistości posiadał.

Czy policja otrzyma lepsze testery?

Policja do wykrycia zakazanych substancji używa narkotesterów, które potrafią wskazać jedynie ich obecność. Oczywiście badany susz konopi siewnych może zawierać do 0.2% THC, czyli dla obecnie używanych testerów jest one obecne w suszu co potwierdza, że badany susz to marihuana i zaczynają się nieprzyjemności.

Do wykrycia dopuszczalnego stężenia THC w badanym suszu niezbędny jest chromatograf, który jest urządzeniem typowo laboratoryjnym, więc wątpliwym jest by był na wyposażeniu radiowozów. W obecnej sytuacji dobrym rozwiązaniem byłby chromatograf, który byłby dostępny na każdym komisariacie, aby jak najszybciej zbadać susz i zakończyć ewentualne postępowanie karne.

Co raz więcej sklepów oferuje chociażby herbatki z suszu konopi siewnych. Zwyczajna pani Krystyna może zakupić sobie w sklepie ze zdrową żywnością paczuszkę legalnego suszu, a po chwili wylądować na dołku z zarzutem posiadania marihuany. Nie wspominamy nawet o sytuacji, w której podczas przeszukania jakiejś osoby ujawniono by wysokiej jakości susz CBD, który również pochodzi z upraw konopi przemysłowych. Wizualnie susz może wyglądać jak naprawdę wysokiej jakości marihuana.

Wątpliwym jest, że funkcjonariusze uwierzą w takiej sytuacji przeszukiwanej osobie, że susz jest w 100% legalny i nie wywołuje żadnych efektów psychoaktywnych. Osoba ta została by zakuta w kajdanki, przewieziona na komisariat, doszłoby do przeszukania miejsca zamieszkania, ewentualnego aresztu by finalnie po kilku tygodniach usłyszeć potwierdzenie swojego tłumaczenia.

Czy właśnie następuje legalizacja marihuany w całej Unii Europejskiej? W Polsce trwają prace nad ustaleniem co to jest nieznaczna posiadana ilość marihuany, która będzie karana mandatem. Tymczasem w Kapitule Unijnej ruszyły prace dotyczące wprowadzenia prawa regulującego pełną legalizację marihuany w krajach należących do wspólnoty.

Jednym z członków wspomnianej Kapituły Europejskiej jest oczywiście poseł Piotr Liroy Marzec, który zdradził w jednym z wywiadów dla internetowej telewizji, że właśnie trwają rozmowy i prace nad wprowadzeniem regulacji prawnych, które pozwolą w pełni zalegalizować konopie indyjskie w krajach należących do Unii.

Liroy zaproponował całkowite usunięcie konopi indyjskich z listy narkotyków. Według posła jest o najrozsądniejsze rozwiązanie i tym sposobem mielibyśmy w pełni legalną marihuanę.

“W Unii Europejskiej był pomysł, żeby zmienić prawo, aby była w pełni legalna, natomiast próbowano to zrobić naokoło. Ja zaproponowałem żeby zamiast regulować – deregulować, czyli z robić to co na początku wydarzyło się najgorszego – wyrzucić marihuanę ze spisu narkotyków. To jest najprostsza rzecz, bo tam trafiła tak naprawdę sztucznie.”

– powiedział Liroy

Legalizacja marihuany w całej Unii Europejskiej?

Pomysł posła Liroya nie przypadł do gustu innym członkom Kapituły. Nie chcą deregulacji aktualnych przepisów. Zamiast tego, Unia Europejska rozważa wdrożenie planu, który w ciągu 10 lat będzie sukcesywnie wdrażał projekt pełnej legalizacji konopi indyjskich.

“W tej chwili chcą przeprowadzić proces 10-cio letni w Wiedniu. W tym miesiącu albo przyszłym będzie duży zjazd. Będzie przedstawiony projekt 10-cio letni 2018-2028, jak przez te 10 lat będziemy systematycznie dochodzić do pełnej legalizacji, ale ten pomysł mi się nie podoba.”

– dodaje poseł Marzec

5-7 grudnia 2018 roku CND (Komisja ONZ ds. Środków Odurzających) ma otrzymać od WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) zalecenia dotyczące kannabidiolu (CBD) i konopi indyjskich we wszystkich formach. Na konferencji International Cannabis Policy Conference, która odbyć się ma 7-9 grudnia w Wiedniu w siedzibie Biura ONZ ds. Narkotyków i przestępczości, zalecenia te mają być przedstawione przedstawicielom wszystkich państw członkowskich.

Niezależnie od tego, czy jest to legalne czy nielegalne, sprzedaż i konsumpcja marihuany stale rośnie. Właśnie dlatego wiele amerykańskich stanów dąży do legalizacji marihuany poza kręgami medycznymi. W pewnym stopniu to zadziałało; jednak nadal istnieją pewne zastrzeżenia, które zachęcają czarny rynek do prosperowania. A więc dlaczego federalni nie skończą z dealerami na czarnym rynku?

Jak pokazują statystyki, konsumenci wolą kupować swoje zapasy od licencjonowanych producentów marihuany. Kierowanie się takim sposobem, zmniejsza spory dotyczące jakości produktu. Kupowanie u licencjonowanych sprzedawców marihuany zmniejsza również ryzyko kupowania sfałszowanych produktów. Moc również będzie dostosowana tak, aby ograniczyć nawyki uzależniające.

Jakich metod zniechęcania do zakupów na czarnym rynku używają federalni?

Jeśli szczep jest zalegalizowany i łatwo dostępny, oznacza to, że nie potrzebowalibyśmy już czarnego rynku. Co więcej, rząd federalny stara się także zwalczać uprawy sprzedawców, nakładając surowe kary. Federalni, za pośrednictwem DEA, przeprowadzają częste przeszukania nielegalnych kryjówek. Każdemu, kto znalazł się w posiadaniu nielegalnej marihuany, grozi oskarżenie, a nawet więzienie. Bank federalny nakłada także własne kary finansowe, co sprawia, że ​​nielegalni dealerzy nie mogą prowadzić dłużej swojej działalności.

Tak więc najważniejsze pytanie brzmi: dlaczego nadal marihuana notuje wzrost na czarnym rynku? Cóż, w większości przypadków niektóre przepisy federalne tworzą ekonomiczny impas nawet dla licencjonowanych sprzedawców marihuany. Ponownie, fakt, że przepisy federalne różnią się w zależności od państwa, sprawia, że ​​sytuacja jest jeszcze trudniejsza.

Dlaczego regulacje nie działają?

Federalna ustawa o konopiach reguluje liczbę szczepów w poszczególnych państwach. Ponadto przepisy te określają również rodzaj i jakość marihuany, którą można sprzedawać. Federalni ograniczają również ilość marihuany sprzedawanej dla jednego klienta, oraz możliwość uzyskania licencji na sprzedaż marihuany. W wielu stanach wiek legalny do konsumpcji marihuany wynosi 21 lat, a nie zapominajmy, że legalny temat ma wyższą cenę w stosunku do nielegalnego odpowiednika. Kupowanie legalnej trawki może również wymagać od klienta przejechania wielu kilometrów do najbliższego dostawcy.

Legalne szczepy są droższe niż tańsze alternatywy na czarnym rynku. Potrącanie podatków od producentów i dostawców konopi powoduje wzrost ceny; być może także ograniczając ilość marihuany. Regulacje mogą wyglądać świetnie dla federalnych, ale zwykli stonerzy przeważnie uciekają się do alternatywnych opcji. Czarny rynek pozostaje więc nietknięty.

Ponownie, przy warunkach w regulacji, popyt zdecydowanie pokonuje podaż, prowadząc do wzrostu liczby nielegalnych dostawców i producentów. W stanach takich jak Oregon, główną przyczyną istnienia marihuany na czarnym rynku jest fakt, że państwo opóźnia zatwierdzenie nowych dostaw marihuany na rynek. Powstają więc grupy, które zasilają zapotrzebowanie na marihuanę po za regulacjami prawnymi.

Werdykt

Jest tylko jeden sposób, aby pozbyć się handlarzy ziołem na czarnym rynku: sprawić, aby marihuana była łatwo dostępna i tańsza. Nie musisz biec kilku bloków, aby odwiedzić najbliższego dealera. Nie musisz też czekać tygodniami, zanim sklep uzupełni zapasy. Dopiero uregulowanie całkowicie legalnej marihuany będzie skuteczne w wyeliminowaniu karteli czarnorynkowych.

Jak już wiadomo firmy z Kanady i Niemiec będą eksportować do Polski medyczną marihuanę, pochodzącą z upraw właśnie w tych krajach. Czy doczekamy się upraw medycznej marihuany w Polsce?

Zgody na import suszu dostały już takie firmy jak Spectrum Cannabis należącą do Kanadyjskiego giganta Canopy Growth Corporation oraz Niemiecka firma Aurora. Ceny importowanego suszu oscylowały by w granicach od 50 do nawet 65zł za jeden gram! Tak drogi susz może być nieosiągalny dla wielu pacjentów. Oczywiście zniwelowanie tej ceny jest możliwe poprzez stworzenie państwowych upraw konopi indyjskich.

Doczekamy się upraw medycznej marihuany w Polsce?

Już 5 października w wywiadzie dla YouTubowego kanału HiCash, Piotr Liroy Marzec zdradził, że powstaną również polskie uprawy konopi indyjskich na cele medyczne. Poseł dodał również, że prezydent podpisał ustawę dotyczącą dopalaczy, w której Liroy zamieścił również zapis o możliwości stworzenia w Polsce upraw medycznej marihuany. Wcześniej zapis ten został wykreślony z przygotowanej przez posła Liroya ustawy dotyczącej medycznej marihuany.

„20 lipca w tzw. ustawie o dopalaczach włożyłem uprawy medycznej marihuany – nie tyle ja, co niejako rękoma policji. Włożyliśmy ustawę, która została przygotowana przez nasz team, do ustawy o dopalaczach. W tej chwili, od 20 lipca jest zatwierdzona przez senat i prezydenta – można uprawiać.”

– powiedział poseł Piotr Liroy Marzec

Gościem programu HiCash był również przedstawiciel firmy Spectrum Cannabis Polska, Tomasz Witkowski. Podczas ich wspólnej rozmowy z gospodarzem programu Patrickiem Ney’em, poseł Liroy wspomniał, że aktywnie poszerzają możliwości stworzenia upraw medycznej marihuany w Polsce, takich jak m.in wspomniana firma Spectrum Cannabis. Witkowski zapewnił, że jeżeli istnieje taka możliwość to na pewno rozważą stworzenie uprawy w Polsce.

Polscy producenci czekają na zielone światło

W Polsce z pewnością znajdziemy kilka firm, które od zaraz byłby gotowe do produkcji. Jedną z takich firm jest wspomniana w wywiadzie Pol Cannabis, której uprawy miałby znajdować się w Kielcach. Liroy zdradza, że istnieje więcej firm, które aktualnie starają się o uzyskanie licencji lub nawet oczekują już jej otrzymania.

Rezygnując z importu z pewnością automatycznie spadłyby ceny suszu medycznej marihuany. Pozbywając się cła i innych kosztów związanych np. z transportem. Oczywiście najrozsądniejszym rozwiązaniem byłaby możliwość domowej uprawy przez pacjentów stosujących medyczną marihuanę. Czy faktycznie doczekamy się polskich upraw medycznej marihuany z prawdziwego zdarzenia? Zachęcamy do aktywnej dyskusji w komentarzach.

Jak czytamy w opublikowanym niedawno sondażu, około 76% obywateli Nowej Zelandii popiera legalizację konopi indyjskich. W ankiecie przeprowadzonej przez Uniwersytet Masseya, udział wzięło 6300 osób, które zostały poproszone o opinie na temat zażywania konopi indyjskich oraz ich pochodnych. Po raz pierwszy, po za pytaniami czy jesteś za czy przeciw zakazowi, zapytano obywateli jaki rodzaj regulacji powinien zastosować rząd Nowej Zelandii.

Nowozelandczycy chcą zmian

Wyniki badania są zdecydowanie na korzyść legalizacji marihuany do celów rekreacyjnych w Nowej Zelandii. 27% respondentów opowiedziało się za systemem „grow your own”, w którym obywatele mogliby uprawiać cannabis na własny użytek bez możliwości sprzedaży, podczas gdy 21% powiedziało, że powinno się je sprzedawać tak jak alkohol. Inne mniej popularne opcje obejmowały sprzedaż marihuany przez państwo lub brak regulacji w ogóle. 19% pytanych stwierdziło, że chce zakazu.

Referendum

Premier Nowej Zelandii, Jacinda Ardern zapowiedziała, że do końca 2020 r. Odbędzie się referendum. W roku poprzednim o takim referendum mówiła partia Zielonych również podając datę 2020.

Nowozelandczycy chcą legalizacji, jedyne nad czym będą teraz debatować do jaką przyjmie ona formę.

Na chwile obecną, na podstawie ustawy o nadużywaniu narkotyków z roku 1975, posiadanie każdej ilości zakazanych substancji jest penalizowane. Marihuana jest czwartą najczęściej stosowaną używka po alkoholu, tytoniu i kawie oraz najczęściej używaną substancja z listy środków zakazanych.

 

Dziś o godzinie 13:30 w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze odbyła się rozprawa, na której sędzia ogłosił wyrok w sprawie Jakuba Marcina Gajewskiego oraz państwa Dołeckich oskarżonych o wewnątrzwspólnotowy przemyt substancji odurzających w formie oleju z konopi w celach leczniczych.

Z informacji, jakie udało się nam uzyskać wynika, że dzisiaj (20.10.2018) w w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze, sędzia ogłosił wyrok w sprawie Jakuba Marcina Gajewskiego oraz państwa Dołeckich, którzy zostali oskarżeni o przemyt oleju z konopi, za co groziła im kara od 3 do nawet 15 lat pozbawienia wolności. Oleju potrzebowali do celów leczniczych, a wymiar sprawiedliwości całą sytuacje określa mianem zbrodni.

Dwa tygodnie temu odbyła się ostatnia rozprawa i przewód sądowy został zamknięty. Sędzia ogłosił, że jest to precedensowe wydarzenie, więc musi je dogłębnie zanalizować, aby podjąć właściwą decyzję. Prokurator zaproponował Nam nadzwyczajne złagodzenie kary i wyroki w zawieszeniu, oraz grzywny, dodając, że nawet najniższa kara będzie dla nas za wysoka. Nasz adwokat udowodnił, że według prawa nasze czyny nie wypełniły znamion przestępstwa, i nie powinniśmy w ogóle podlegać pod ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, ponieważ z narkomanią nie mają nic wspólnego.

– pisze na swoim oficjalnym fanpage Jakub Gajewski

„Po aresztowaniu ludzie zaczęli rozpoznawać mnie na ulicy, i nie rzucają we mnie kamieniami, nie traktują mojej osoby z ostracyzmem, wręcz przeciwnie podają mi ręce w geście wsparcia, i życzą wszystkiego dobrego.

– tłumaczył na poprzedniej rozprawie Gajewski

Wyrok dla Jakuba Gajewskiego i Państwa Dołeckich

Jakub Marcin Gajewski – wiceprezes organizacji Wolne Konopie – usłyszał wyrok dwóch lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata. Rodzice Andrzeja Dołeckiego, innego członka zarządu stowarzyszenia Wolne Konopie również byli obecni podczas rozprawy. Dariusz Dołecki usłyszał wyrok jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Ewa Dołecka została uniewinniona.

Adwokat stojący po stronie oskarżonych udowodnił, że według prawa czyny popełnione przez Jakuba Gajewskiego i Państwa Dołeckich, nie wypełniły znamion przestępstwa, i nie powinni oni w ogóle podlegać pod ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, ponieważ jak powiedział adwokat – z narkomanią nie mają nic wspólnego i jest to oczywiście bezapelacyjne ustosunkowanie do sprawy.

Cała sytuacja jest jednym i trafnym słowem – chora! Bo jakim trzeba być człowiekiem jeżeli skazuje się na pozbawienie wolności innego człowieka, za chęci i próbę ratowania życia drugiej osoby? Taka sytuacja w ogóle nie powinna mieć miejsca, kiedy chodzi o zdrowie lub życie człowieka.

 

Nareszcie! Medyczna marihuana wkrótce w polskich aptekach! Dzisiejszego dnia zatwierdzono wniosek firmy Spectrum Cannabis Polska, która należy do ogromnej kanadyjskiej korporacji – Canopy Growth Corporation, który dotyczy importu medycznej marihuany do polskich aptek.

Polski oddział kanadyjskiej korporacji – Spectrum Cannabis Polska w czerwcu zgłosił wniosek o rejestrację suszu kwiatów konopi indyjskich do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, który miałby być importowany z Kanady. Dzisiaj, prawie rok po wejściu w życiu ustawy zezwalającej na stosowanie marihuany w celach medycznych, wniosek ten został zatwierdzony. Kiedy więc możemy spodziewać się medycznej marihuany w polskich aptekach?

Medyczna marihuana wkrótce w polskich aptekach

Pierwsze recepty będzie można zrealizować za ok. miesiąc. Cena medycznej marihuany nie jest jeszcze znana, ale w zeszłym roku szacowało się, że koszt będzie oscylował w granicach 50-60 złotych za jeden gram suszu. W zależności od choroby zmienia się dawkowanie medycznej marihuany. Szacuje się, że miesięczny koszt terapii może wynosić nawet 3000zł.

Pamiętajmy, że stosowanie marihuany w celach medycznych to nie palenie jointów. W przypadku większości chorób stosuje się koncentraty o wysokim stężeniu kannabinoidów. Farmaceuci będą sami przygotowywać preparaty z konopi, o odpowiednim stężeniu oraz informacji na temat dawkowania, na podstawie wystawionej przez lekarza recepty.

Oczywiście cena ta byłaby dużo niższa gdyby rząd zdecydował się na uruchomienie państwowych upraw, z których susz moglibyśmy również eksportować za granicę. Jeszcze bardziej humanitarną opcją byłoby zezwolenie na prowadzenie własnej uprawy na potrzeby realizacji leczenia przy pomocy medycznej marihuany.

Skąd receptę?

Przypominamy, że receptę na medyczną marihuanę może wystawić każdy lekarz z wyjątkiem lekarzy weterynarii, a jej realizacja powinna być możliwa na terenie całego kraju. Niestety apteki mogą prawo odmówić sprzedaży medycznej marihuany i przygotowywania z niej preparatów i mają do tego prawo. Wystarczy, że apteka złoży odpowiedni wniosek do Inspekcji Farmaceutycznej.

Zuraba Dżaparidze – kandydat na prezydenta Gruzji został zatrzymany za rozdawanie jointów podczas „festiwalu legalizacji konopi”, które ma na celu uzyskanie społecznego poparcia dla legalizacji konopi indyjskich w w tym kraju.

Jak relacjonuje agencja Interfax, w trakcie otwarcia imprezy, Zuraba miał wyciągnąć z kieszeni trzy jointy zawierające marihuanę i poczęstował nimi innych uczestników festiwalu. Podczas rozdawania jointów oświadczył, że to co robi jest nielegalne i czeka na reakcję służb.

Oczywiście ich reakcja była natychmiastowa. W ciągu kilku minut, a obok Zuraby stało kilku policjantów.

Nie obyło się bez starć między uczestnikami wydarzenia a policją. Według Ministerstwa Spraw Zewnętrznych Gruzji, była to „próba organizacji przestępstwa i zaangażowania obywateli w nielegalne działania. Po za politykiem zatrzymanych zostało około 10 osób.

Uprawy na cele medyczne

We wrześniu rząd gruziński wystąpił z inicjatywną uprawy konopi indyjskich, których przeznaczeniem byłoby wykorzystywanie w przemyśle farmaceutycznym. Niestety uprawy byłyby przeznaczone tylko i wyłącznie na eksport. Medyczne jak i rekreacyjne stosowanie marihuany w Gruzji wciąż jest nielegalne, a rząd planuje jeszcze bardziej zaostrzyć przepisy dotyczące konsumpcji marihuany w tym kraju.

Taka inicjatywa oczywiście spotkała się z ogromnym sprzeciwem ze strony niektórych przedstawicieli opozycji i wywołała niemałą burzę w opinii społecznej, a także w Gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej. Duchowi przedstawiciele przeprowadzili kilka protestów sprzeciwiających się rządowym pomysłom. Nawet sam prezydent Gruzji Giorgi Margwelaszwili wypowiedział się przeciwko tym przepisom.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.