Świat Prawa i legalizacji marihuany

Co myśli Donald Tusk o legalizacji ziela? Przeszło 12 lat temu jako ówczesny szef rządu oznajmił, że jeżeli chcemy legalizacji musimy wybrać innego premiera. Deklarował też, iż nie jest jego intencją zamykanie w więzieniach użytkowników lecz dilerów i producentów. Niedawno na spotkaniu ze studentami lubelskiego UMCS w stronę byłego szefa rady ministrów ponownie padło pytanie o legalizację. Oto co odpowiedział były przewodniczący Rady Europejskiej.

Donald Tusk o legalizacji ziela

12 lat temu, w ramach walki z dopalaczami (oczywiście przegranej), wielokrotnie padało stwierdzenie, że w krajach gdzie podejście do marihuany jest bardziej liberalne – dopalacze nie są tak ogromnym problemem. U nas niestety za marihuanę można iść do więzienia, a w tamtym okresie dopalacze jako nowe substancje nie były jeszcze zakwalifikowane prawnie. Były za to łatwe do przedawkowania i już krótkotrwałe spożywanie mogło mieć fatalne skutki zdrowotne. Jednak zażywanie ich nie wiązało sie początkowo z ryzykiem problemów prawnych więc młodzież zażywała je na potęgę.

Nie będę rzecznikiem legalizacji miękkich narkotyków, koniec i kropka. Jeśli chcecie legalizacji marihuany – wybierzcie innego premiera

– mówił premier Donald Tusk w programie TVN24 „Drugie śniadanie mistrzów”.

12 lat później

O to samo postanowił niedawno zapytać jeden ze studentów lubelskiego UMCS w ramach ich spotkania z Donaldem Tuskiem.

Wiem, że mój pogląd nie spodoba się wielu osobom, nie jestem zwolennikiem legalizacji narkotyków

– mówi dziś szef PO, ale dodaje też:

Nie jestem też zwolennikiem tego, żeby jak ktoś ma ze sobą skręta czy dwa gramy, powinien pójść do więzienia. To byłoby absurdalne. Karanie kogoś, kto ewidentnie nie jest dilerem i nie handluje twardymi narkotykami, wydaje mi się złą praktyką

Przy obecnym rządzie nie ma takiej możliwości, aby prawo dot. konopi zostało zliberalizowane. Należy pamiętać, że rządza nami ludzie, którzy blokowali z całych sił podniesienie z 0,2 do 0,3% dopuszczalnego stężenia THC w konopiach włóknistych argumentując to „ryzykiem rozlania sie po kraju fali narkomanii”, także sami widzicie.

Jedyną szansa na zmianę w tej materii jest zmiana rządu. Tu należy postawić sprawę jasno, w Polsce rządzi POPiS – albo wygrywa PO albo PiS i nie zanosi się, aby ten dwupartyjny podział miał sie skończyć.

Czy zatem zmiana obozu rządzącego na PO pozwoli na zmiany? Tego nie wiadomo, wiadomo natomiast, że ciężko będzie znaleźć inne ugrupowania, które tak jak obecnie rządząca prawica  – nawet nie chcą o temacie rozmawiać, a to od rozmów zaczyna się zmiana.

[vc_row][vc_column][vc_column_text]Mata przeznaczy 420 tys. na działania „pod publikę” w ramach fundacji 420, a także 420 tys. na ultra szkodliwą dla konopi organizacje – dowiedzieliśmy się z opublikowanego wczoraj video. Młody Matczak w opublikowanym materiale informuje, że w 2040 wystartuje w wyborach prezydenckich, że przeznaczy milion złotych na start-up’y  dla młodych oraz, że przeznaczy 420 tys. na, jak sam to określił, „działania pod publikę”. Ale to jeszcze nic, Mata przeznaczy 420 tys. na… Monar, który jest dla sprawy konopnej i depenalizacji organizacją ultra szkodliwą. Przedstawiciele Monaru od lat twierdzą, że medyczne konopie nigdy nie powinny się znaleźć w aptekach oraz, że zdecydowanie prowadzą do ciężkich narkotyków, są zwolennikami ideologii „zero tolerancji dla konopi”. Oto więcej informacji.

Mata przeznaczy 420 tys. na działania „pod publikę” w ramach fundacji 420, a także 420 tys. na ultra szkodliwą dla konopi organizacje

W opublikowany materiale widzimy performance Maty, w którym przemawia z mównicy mającej wyglądać jak mównica prezydencka, a w tle wisi plansza „Mata 2040”.

Młody Matczak wpierw informuje, iż grozi mu 11 lat pozbawienia wolności, 3 za posiadanie 1,5 grama marihuany oraz 8 za nielegalną imprezę masową na nadwiślańskich bulwarach w Warszawie.

Michał poinformował także, że przekaże 420 tys. złotych na, jak sam to ujął, „działania pod publikę” w ramach fundacji 420. Przytoczył też konkretne cele, na które środki będą miały być wydane. Mają to być m.in. płyta spod szyldu fundacji 420, badania opinii publicznej oraz… przeprowadzenie kampanii społecznej.

Wydanie albumu i badania opinii publicznej  – ok, jeżeli ktoś po raz kolejny chce robić to co było już zrobione wielokrotnie to jego sprawa. Pamiętajcie tylko kochani, że nie można w kółko robić tego samego i oczekiwać nowych rezultatów.

Moją uwagę przykuł jednak pomysł kampanii społecznej przy tak nikłym budżecie. Kampania społeczna kosztuje przynajmniej kilka milionów złotych, jestem osobiście przekonamy, że Matczak zdaje sobie sprawę, że za takie pieniądze ciężko zrobić jakąkolwiek kampanię społeczną, no chyba, że w jednym województwie. Z drugiej strony, jak sam Michał przyznał – mają to być działania pod publikę, zatem nie ma co spodziewać się rewelacji, a juz na pewno nie rewolucji.

Kolejnym ciekawym newsem jest to, że raper chce przekazać 420 tys. złotych na Monar. Nie wiem co ma na celu ten ruch, ale wiem jedno – mało która organizacja tak bardzo szkodzi sprawie konopnej jak właśnie Monar. Przedstawiciele tej instytucji od wielu lat przedstawiają marihuanę jako demoniczne ziele, przez które ludzie staczają się na dno oraz zaczynają brać ciężkie narkotyki jak heroina. Przedstawiciele Monaru od lat powtarzają, że medyczna marihuana w aptekach to jest nieporozumienie i powinna ona stamtąd zniknąć. Jest to organizacja wyznająca teorie „zero tolerancji”. Monar zakłamuje rzeczywistość, aby doprowadzić do zaostrzenia kar za posiadanie konopi. W jaki sposób? W rejestrach Monaru znajdziemy setki jak nie tysiące osób uzależnionych od marihuany, które wymagały leczenia. Czy to oznacza, że mamy w Polsce tysiące uzależnionych od ziela do tego stopnia, że trzeba ich zamykać w ośrodkach? Tak twierdzi Monar, a prawda jest taka, że wielu młodych ludzi złapanych z powiedzmy 3,5 g. marihuany, staje przed sądem i ma do wyboru – więzienie lub leczenie, którego tak naprawdę nie potrzebuje. Oczywiście każdy wybierze leczenie zamiast więzienia, co Monar wykorzystuje do manipulowania prawdą.

Oczywiście zdarzają się osoby, które chciały by z marihuany zrezygnować bądź ją ograniczyć. Dla takich osób są specjalne terapie, które organizują osoby świadome i wiedzące, że po marihuanie nie ma się raczej ochoty na kompot czy heroinę. Wynika to z tego, że wiedzą co robią i posiadają odpowiednie przygotowanie merytoryczne. Jednym z takich programów, który z powodzeniem funkcjonuje od wielu lat jest np. Candis. I takie programy należy wspierać i promować. Ale jak się ma znikomą wiedzę i doradców, którzy też jej za bardzo nie posiadają to wspiera się Monar.[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_video link=”https://youtu.be/bhv0jkADve8″][/vc_column][/vc_row]

Czym jest HHC i czy jest legalne w Polsce? To pytanie słyszę ostatnio dość często, co raz częściej widzimy też wzmianki o HHC w sieci. Na temat legalności tego stosunkowo słabo znanego kannabinoidu pojawiały się ostatnio sprzeczne informacje. Dlatego postanowiłem przybliżyć ten temat naszym czytelnikom. Zatem czym jest HHC, jak działa i czy jest u nas legalne?

Czym jest HHC i czy jest legalne w Polsce?

HHC (Heksahydrokannabinol – C21H32O2) to uwodorniona pochodna tetrahydrokannabinolu. Jest to naturalnie występujący fitokannabinoid , który rzadko był identyfikowany ze względu na jego śladowe ilości występujące w roślinach konopi. HHC może być też wytwarzany syntetycznie poprzez uwodornienie konopnych kannabinoidów. HHC został po raz pierwszy zsyntetyzowany w 1947 roku przez Rogera Adamsa przy użyciu naturalnego THC znajdującego się w roślinie konopi. Jednak heksahydrokannabinol rzadko był izolowany z rośliny ze względu na jego bardzo niskie stężenie określane jako śladowe.

Działanie HHC

W działaniu kannabinboid ten przypomina nieco delta-8-THC. Działanie odurzające jest wielokrotnie mniejsze niż działanie THC. Użytkownik marihuany stosujący ją regularnie, po spożyciu HHC może w ogóle nie odczuć efektów lub będą one znikomo wyczuwalne.  Nie ma wiarygodnych i rzetelnych materiałów na temat jego medycznego zastosowania.

Legalność w Polsce

Firma Cannalabs, która na co dzień zajmuje się laboratoryjnym testowaniem suszu konopi otrzymywała ostatnimi czasy sporo zapytań o legalność tego kannabinoidu w Polsce. Wysłano w tej sprawie zapytanie do odpowiedniego urzędu i otrzymano taką oto informację, z której wynika, że HHC nie jest substancją w Polsce zakazaną.

hhc

Odpowiedź Biura do spraw Substancji Chemicznych jest nieco zadziwiająca, gdyż HHC (pod nazwą 6a,7,8,9,10,10a-hexahydro-6,6,9-trimethyl-3-pentyl- 6H-Dibenzo[b,d]pyran-1-ol) od dawna widnieje w załączniku do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Co prawda jest najpewniej błędnie zakwalifikowane do grupy „tetrehydrokannabidioli” czyli pochodnych i izomerów THC.

hhc
HHC w załączniku do u. o p. n.

Po przeszło tygodniu urząd wysłał jednak drugą odpowiedź i opinie. Tym razem GIF poinformował, że substancje jest nielegalna i wymieniona w załączniku do ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. No cóż, dobrze, że urzędnicy w ogóle sie zorientowali, że wystawili błędną opinię na podstawie, której można było wnioskować, że nielegalna substancja jest w gruncie rzeczy legalna.

hhc

Także pamiętać należy, że jest to substancja u nas zabroniona. Szczególnie, że za pomocą mediów społecznościowych można niejednokrotnie otrzymać ofertę nabycia H H C i wysyłki do Polski. Sam kilka takowych otrzymałem i wchodząc w rozmowę z nadawcą wiadomości, za każdym razem upierał się on, że jest to substancja w naszym kraju legalna.

Skąd ostatnio taki boom na ten otrzymywany w labach kannabinoid? Jest to po prostu sposób, aby poekstrakcyjny odpad w postaci THC, który powstaje przy produkcji ekstraktów CBD zamienić na substancję legalną w wielu miejscach, ale niestety nie u nas.

Za konsultacje do materiału dziękuję naszemu partnerowi, firmie Cannalabs by Ekotechlab.

[vc_row][vc_column][vc_column_text]Premier Mateusz Morawiecki sprzeciwia się legalizacji marihuany gdyż nie posiada na jej temat podstawowej wiedzy? Tak wynika z wypowiedzi prezesa rady ministrów. Czy gdyby premier posiadał wiedzę jak jest naprawdę to szansa na zmianę prawa byłaby większa? Czy gdyby wiedział jak bardzo się myli, a jednocześnie uświadomił sobie jak potężne wpływy do budżetu przyniosłaby legalizacja to zmienił by zdanie? Możliwe. Wypowiedź premiera pokazała też jak bardzo oszukał wszystkich pewien parlamentarny zespół, który zobowiązał się w pierwszej kolejności do konopnej edukacji polityków obozu rządzącego. Oto więcej informacji.

Premier Mateusz Morawiecki sprzeciwia się legalizacji marihuany gdyż nie posiada na jej temat podstawowej wiedzy

Stosunkowo niedawno, gościem kanału „Przygody Przedsiębiorców” był premier Mateusz Morawiecki. Adrian Gorzycki, gospodarz programu, zadał szefowi rady ministrów pytanie o legalizacje marihuany rekreacyjnej. Co odpowiedział Mateusz Morawiecki?

„Ja jestem przeciwny. Lecznicza marihuana to jest jedna rzecz, a używanie miękkich narkotyków w celach rekreacyjnych to jest coś, co moim zdaniem tworzy ryzyko wejścia w całą tą przestrzeń narkotykową. Komuś może nie wystarczyć potem miękki narkotyk, sięgnie po twardy narkotyk i dochodzi do tragedii.”

-mówił Mateusz Morawiecki, i dodał:

„Jestem przeciwnikiem narkotyków we wszelkich postaciach. Musiałbym być długo przekonywany, aby zgodzić się na coś takiego, ponieważ uważam, że miękkie narkotyki też są groźne. Widziałem statystyki z innych krajów – Holandii i Belgii, które pokazują, że jednak miękkie narkotyki też prowadzą do twardych narkotyków i bardzo bym się tego obawiał”

Prowadzący zadał tez pytanie o alkohol i o to czemu zatem mocne alkohole są ładnie opakowane i dostępne na każdym rogu, oto co odpowiedział Morawiecki:

„Jesteśmy społeczeństwem wolnym, jesteśmy społeczeństwem odpowiedzialnych ludzi i dlatego tego typu ograniczeń nie zamierzamy wprowadzać. Proszę zauważyć, że w Polsce i w różnych innych krajach są ograniczenia dotyczące reklamy alkoholu, albo możliwości sprzedawania alkoholu oraz ekspozycji alkoholu w różnych miejscach, aby młodzi ludzie byli mniej narażeni na sięganie po alkohol, więc nie jest to towar dostępny bez ograniczeń.”

Skąd u premiera taka niewiedza na temat marihuany?

Teoria bramy (gateway drug) – tak nazywa się błędna teoria rozpowszechniana przez dekady przez propagatorów konopnej prohibicji. Ten niezwykle popularny mit mówi, że marihuana jest bramą, wstępem do sięgnięcia po tzw. twarde narkotyki.

O tym, że jest to kompletna bzdura i nie ma żadnej korelacji przyczynowo skutkowej pomiędzy używaniem marihuany, a sięganiem po inne używki wie niemal każdy użytkownik marihuany zarówno rekreacyjnej oraz medycznej. Mit ten został też obalony naukowo. Mało tego, badania wykazały ponad wszelką wątpliwość, że jedynym „gateway drug” jest… alkohol.

Tutaj nasuwa się jedna myśl: Czy serio marihuana rekreacyjna jest w Polsce nielegalna ponieważ rządzący nie maja na jej temat podstawowej wiedzy? Czy serio do naszego budżetu nie wpływa ok. 10 mld złotych każdego roku z tytułu sprzedaży rekreacyjnej marihuany bo rządzący z premierem na czele nie maja na jej temat podstawowej wiedzy? Czy serio osadza się w aresztach i brudzi w papierach tysiącom młodych Polaków za posiadanie marihuany bo rządzący z premierem na czele nie mają na jej temat podstawowej wiedzy?

Dokładnie tak. Marihuana jest u nas nielegalna bo nie ma świadomości na jej temat.

Powołany ponad 2,5 roku temu Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany, podczas pierwszego spotkania z doradcami społecznymi zobowiązał się, że przede wszystkim zajmie się edukacją posłów oraz rządzących z zakresu konopi. Przewodnicząca zespołu, poseł Beata Maciejewska w trakcie tego spotkania przyznała, że złożenie ustaw (które były już gotowe) bez uprzedniego wyedukowania posłów obozu rządzącego – nie ma sensu. Wypowiedzi premiera świadczą natomiast o tym, jak bardzo pani Maciejewska i cały zespół zwyczajnie oszukali całe środowisko konopne nie robiąc niczego po za złożeniem projektów ustaw i zrobienia wokół tego politycznej szopki, traktując środowisko konopne jak idiotów, którzy nie wiedzą na czym polega realna polityka. Jestem przekonany, że żaden z posłów nie otrzymał materiałów edukacyjnych, które pani Maciejewska zobowiązała się posłom dostarczyć. Wypowiedź premiera o marihuanie rekreacyjnej jest na to najlepszym dowodem.

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_video link=”https://youtu.be/Ka3l7fA0ELo?t=2296″][/vc_column][/vc_row]

Trwają wzmożone naloty służb na sklepy konopne na terenie całego kraju. Do sklepów wchodzą funkcjonariusze KAS oraz Służby Celno-Skarbowej, rekwirują wszelkie produkty konopne, zastraszają pracowników traktując ich jak przestępców. Na jakiej podstawie trwają te czynności? Czy Polska branża konopna ma problem duży czy bardzo duży? Czy można było się przed tą sytuacją zabezpieczyć? Oto więcej informacji.

Naloty służb na sklepy konopne w całym kraju

Naloty służb na sklepy konopne trwają tak na prawdę od kilku tygodni. Początkowo były to tylko kontrole skarbowe, podczas których rekwirowano produkty konopne nadające się do palenia bez oznaczeń akcyzowych. O temacie akcyzy na produkty konopne pisaliśmy T U T A J. Niestety do dnia dzisiejszego zdecydowana większość produktów, które powinny wg. ustawy być akcyzowane – akcyzy nie posiada.

Osobiście znam więcej przedsiębiorców konopnych uważających, że skoro majeranek w sklepie nie ma akcyzy to konopie tez nie muszą, niż takich, którzy chcą działać zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ogromna większość branży udawała do tej pory, że jak by nie zna tych przepisów przez co tak naprawdę powstała ogromna konopna szara strefa. Ogromna większość branży udaje, że nie rozumie pojęcia „przeznaczenie produktu”. Branża konopna zamiast pogodzić się z akcyzą i dążyć do tego, aby jej progi były możliwie najniższe – wolała udawać, że tematu nie ma i w ogóle nie trzeba o tym myśleć.

I w taki oto sposób powstała konopna szara strefa, której ktoś postanowił sie przyjrzeć.

Naloty na sklepy konopne w związku z prawem farmaceutycznym

Drugi powód nalotów na sklepy konopne to prawo farmaceutyczne. W momencie wejścia w życie ustawy legalizującej używanie marihuany do celów medycznych, THC czyli substancja czynna leku, trafiło do tabeli leków z grupy I-N. Środki z tej grupy są ściśle kontrolowane i mogą być wydawane jedynie przez farmaceutę po okazaniu odpowiedniej recepty. Prawda jest taka, że wg. obecnych przepisów każda ilość THC w produkcie (nawet 0,1%) sprawia, że produkt powinien być na receptę RPW. Kupując kilogram legalnego suszu CBD, który zawiera 0,2% THC, wchodzimy w posiadanie 20 gramów THC, substancji ściśle kontrolowanej którą może wydać tylko farmaceuta.

W październiku 2020 zapadł wyrok sądu administracyjnego, który mówi, że jakakolwiek ilość THC w produkcie w klasyfikuje go jako lek grupy I-N.

Wyrok, o którym mowa wraz z uzasadnieniem znajdziesz T U T A J.

Powołując się na ten wyrok, służby rekwirują także produkty konopne z akcyzą. Wielu właścicieli sklepów konopnych zawiesiło bądź częściowo zawiesiło swoją działalność. Takiego kryzysu do tej pory nasze konopne podwórko nie widziało odkąd CBD na dobre zagościło w naszej świadomości.

Co ciekawe, mamy informacje, że poseł Jarosław Sachajko, odpowiedzialny za ostatnia nowelizację ustawy konopnej, w trakcie pracy nad nią konsultował różnymi resortami i służbami to czy może dojść do takiej sytuacji i słyszał zapewnienia, że nie. Do tej pory nikt też nie słyszał o tym, prawomocnym wyroku. Ok, prawie nikt, mamy informacje, że wiedziało o nim kilku znanych działaczy i adwokatów konopnych, którzy zachowali tę wiedzę dla siebie. Dlaczego? To wiedzą tylko oni.

Na chwile obecną sytuacja wygląda dla branży fatalnie, w świetle prawa nie wolno sprzedawać produktów, które zawierają jakąkolwiek ilość THC. Warto dodać, że sławetne 0,3% dopuszczalnego stężenia THC dotyczy tylko i wyłącznie rolników i ich upraw oraz plonów.

Jedyne możliwe oraz stosunkowo szybkie rozwiązanie sytuacji w chwili obecnej, to szybka nowelizacja przepisów, która doprowadzi do klasyfikacji medycznej marihuany (THC) od określonego stężenia, np. 0,3%. Tylko wtedy produkty konopne będą mogły być ponownie i w pełni legalnie dystrybuowane.

[vc_row][vc_column][vc_column_text]Pod koniec maja Adam Feder z Super Expressu przeprowadził na ulicach Warszawy sondę. Przechodniom zadawał pytanie czy marihuana powinna zostać zalegalizowana, oto co Polacy mają w tej kwestii do powiedzenia.

Uliczna sonda Super Expressu: Polacy BŁAGAJĄ rząd o legalizację MARIHUANY

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=WWoGbLQCPKQ”][/vc_column][/vc_row]

Kolejna konopna kompromitacja Maty była kwestią czasu. O tym, że sygnowana przez rapera Fundacja420 oraz on sam ze swoimi działaniami szkodzi dążeniom do depenalizacji oraz stawia konopie w bardzo złym świetle, powiedziały już chyba wszystkie media w kraju. Teraz Młody Matczak potwierdził, że jest ostatnią osobą, która powinna być adwokatem konopi – chorej psychicznie osobie doradzał, aby nie rezygnowała z używania zioła. Takie zachowanie jest niedopuszczalne i pokazuje, że Mata jest ostatnią osobą, która powinna być kojarzona z konopiami. Oto więcej informacji.

Kolejna konopna kompromitacja Maty, osobie chorej psychicznie doradzał, aby nie odstawiała zioła.

„Queen of the Black, czyli Julia Pelc to bardzo kontrowersyjna postać w polskim Internecie. Kobieta nieustannie twierdzi, że ma problemy psychiczne, na czym buduje swoją popularność. Ponadto samookaleczała się podczas transmisji na żywo, uderzała głową w lustro i chciała wyskoczyć z balkonu na pierwszym piętrze. Jej vlogi też nie stronią od dziwnych treści, jak np. „Robię tatuaż na twarzy w wieku 17 lat” czy „Byłam uzależniona od zioła?!”

-czytamy na portalu Glamrap.pl

W czwartek dziewczyna została zatrzymana najprawdopodobniej za posiadanie marihuany. Po wyjściu z komendy opublikowała film, w którym w tle słyszymy „Patoprohibicję” Maty. Gdy ktoś zarzucił Julii, że „wcale nie zna się z Matą” (cokolwiek miało by to oznaczać). Dziewczyna, aby udowodnić swoją znajomość z raperem opublikowała zrzut z rozmowy, który, mówiąc delikatnie, jest dla Maty kompromitujący jako osoby, która chce walczyć o depenalizację. Gdy dziewczyna pisze, że nie zamierza przestać używać marihuany, genialny PatoMata doradza jej, aby załatwiła sobie receptę. Ba, deklaruje, że sam jej w tym pomoże!

konopna kompromitacja Maty

Jest to zachowanie godne osiedlowego patusa lub innego osobnika bez mózgu. Jeżeli Mata serio myśli o sobie jako o aktywiście konopnym – to jest nieźle odklejonym szkodnikiem.

Co powinien w takiej sytuacji zrobić każdy świadomy użytkownik konopi i w ogóle każdy kto ma mózg? Przede wszystkim doradzić odstawienie jakichkolwiek używek, skupienie się na samorozwoju, podjęcie terapii, poszukanie zajęcia i wiele, wiele innych. Należy pamiętać, że choroby psychiczne i konopie oraz wszelkie inne używki to może nie być dobre połączenie. Używki są spoko ale tylko wtedy gdy się ich używa z głową i będąc w dobrym zdrowiu psychicznym – w innym wypadku czy to alkohol czy marihuana mogą wyrządzić dodatkowe skody! Ktoś kto chce być konopnym aktywistą i adwokatem polskiej sprawy konopne – nigdy nie może o tym zapomnieć.

Na naszym rodzimym podwórku daaaawno nie było postaci, która by zaszkodziła wizerunkowi konopi tak bardzo jak robi to od kilku miesięcy Mata. To co wyczynia Młody Matczak powinno całkowicie wyeliminować go z dyskusji o zmianach prawnych względem konopi i ich użytkowników, a wszelkie konopne środowiska powinny się odciąć od tego co Michał mówi i robi.

O tym dlaczego projekt maty „Fundacja420” to najgorsze co Michał mógł zrobić dla konopi przeczytasz T U T A J.

Aktualizacja 5.06.2022, godz. 14:20

Queen of the Black:
Nie wiem czy powinnam się chwalić, ale pisałam z Matą i on mi się postara ogarnąć receptę, także już bez przypału.
Nie wiedzieliśmy, że Mata został lekarzem. Gratulujemy i życzymy samych sukcesów. Wideo, z którego pochodzi cytat znajdziesz T U T A J.

Mata stanie przed sądem za posiadanie zawrotnych ilości ( aż 1,45 grama ) konopi innych niż włókniste. We wtorek prokuratura złożyła do sądu akt oskarżenia przeciwko raperowi. Nie podlega żadnej wątpliwości, że sprawa Michała M. powinna zostać umorzona na podstawie art. 62a ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Tak się jednak nie stało, a prokuratura uważa, że Mata powinien zostać sądownie ukarany – mógł przecież zamiast odpoczywać przy skręcie nawalić się wódą, zrzygać i iść spać. Oskarżony jest także kolega Maty, który posiadał całe 0,39 grama. Oto więcej informacji.

Mata stanie przed sądem za posiadanie 1,45 grama ziela. Czy będzie to proces pokazowy?

Mata wraz z kolegą zostali na początku roku zatrzymani za posiadanie marihuany. Michał M. posiadał wtedy 1,45 grama, a jego znajomy 0,39 grama.

Zostałem złapany za posiadanie marihuany. Wiele osób uważa, że była to akcja promocyjna. Chciałem to zdementować. Po prostu byłem w pracy, był ciężki dzień. Skończyłem pracę, chcieliśmy pograć z kolegami w piłkę i się trochę wyluzować. Wtedy złapali nas panowie policjanci. (…) W związku z tą sytuacją chcę nagłośnić temat marihuany w Polsce i rozpocząć walkę o depenalizację tego narkotyku, ponieważ uważam, że jest ważny szczególnie w naszej społeczności artystycznej. Jest od wielu lat inspiracją dla muzyków.

– oznajmił podczas tegorocznej Gali Bestsellerów Empiku Mata.

Akt oskarżenia przeciwko Macie i jego koledze

Teraz prokuratura złożyła do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa aktu oskarżenia przeciwko raperowi i jego znajomemu.

Wszystko wskazuje, iż jest to pokazówka ponieważ sprawa Michała M. i jego kolegi powinna zostać umorzona już na etapie postępowania prokuratorskiego, właśnie dla takich sytuacji zastosowanie ma art. 62a ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, który stanowi, że:

Jeżeli przedmiotem czynu, o którym mowa w art. 62 odpowiedzialność karna za nieuprawnione posiadanie środków odurzających lub substancji ust. 1 lub 3, są środki odurzające lub substancje psychotropowe w ilości nieznacznej, przeznaczone na własny użytek sprawcy, postępowanie można umorzyć również przed wydaniem postanowienia o wszczęciu śledztwa lub dochodzenia, jeżeli orzeczenie wobec sprawcy kary byłoby niecelowe ze względu na okoliczności popełnienia czynu, a także stopień jego społecznej szkodliwości.

1,45 grama Maty i 0,39 grama jego kolego to są ewidentnie ilości na własny użytek. Nic ponad to nie znaleziono też w miejscach zamieszkania oskarżonych. Nie ma żadnego powodu ani sensownej podstawy prawnej, aby ich sądzić i karać.

O ile ilości posiadanego ziela były nie znaczne, o tyle ojciec Maty znacząco uprzykrzał i uprzykrza życie obecnej autorytarnej władzy. Pan Marcin Matczak jest znanym prawnikiem oraz wrogiem obecnego obozu władzy, który ma pod swoją władzą zarówno prokuratorów jak i sędziów. Czy proces Maty to forma zemsty na jego rodzinie?

Za proces Maty, o którym będziemy informować na bieżąco, zapłacimy oczywiście z podatków.

Mamy szczerą nadzieję, że na tej pokazówce prokuratura polegnie, a sąd wykaże się zdrowym rozsądkiem.

Przeczytaj też: Mata założył Fundację 420 mającą na celu działania pro-legalizacyjne.

Po bardzo długim czasie i po pokonaniu wielu przeszkód wystartował projekt Cannabis House. 20 maja probanci odebrali swój susz we wrocławskim dyspensarium. Wiele wskazywało na to, że ogólnopolskie badania nad użytkowaniem konopi innych niż włókniste organizowane przez stowarzyszenie Cannabis House ostatecznie ruszy na jesień 2021, niestety urzędnicy postarali się, aby tak nie było. Jednak po latach starań udało się i w miniony piątek pierwsi probanci odebrali z wrocławskiego dyspensarium pierwsze pół kilograma suszu. Oto więcej informacji.

Wystartował projekt Cannabis House, probanci odebrali pierwsze pół kilograma suszu

Po bardzo długim czasie i pokonaniu niezliczonej ilości urzędniczych przeszkód wystartował projekt Cannabis House. Wiele wskazywało na to, że pierwszy susz zostanie wydany probantom jesienią 2021, niestety urzędnicy postarali się, aby ten okres jeszcze wydłużyć. Pisaliśmy o tym w artykule „Cannabis House odradza się niczym Feniks z popiołu i uruchamia zapowiadany od lat projekt badawczy

Pisaliśmy wtedy m.in.:

„O projekcie Cannabis House, w ramach którego probanci biorący udział w badaniu mogą w określonych warunkach legalnie otrzymywać susz konopi indyjskich mówi się w Polsce od lat. Osoby odpowiedzialne za projekt kilkukrotnie ogłaszali jego uruchomienie, jednak do tej pory wszystkie próby kończyły się fiaskiem.

Teraz wszystko wskazuje na to, że wreszcie się udało, materiał badawczy trafi do dyspensariów skąd probanci będą mogli go odebrać.

“Temat Badania to: Wykorzystanie standaryzowanego suszu konopi innych niż włókniste w procesie działań mających na celu odwyk pacjentów uzależnionych od twardych narkotyków oraz innych syntetycznych substancji psychoaktywnych.
twardych narkotyków oraz innych syntetycznych substancji psychoaktywnych.
To oznacza, że będąc uczestnikiem badania wypełniasz przygotowane przez specjalistów odpowiednie ankiety, oddajesz próbki do analizy a po ostatecznym zakwalifikowaniu do projektu przez lekarzy otrzymujesz susz konopi indyjskich zgodnie z ich zaleceniem. W trakcie wizyty u lekarza masz szansę opowiedzieć jakie jest Twoje podejście do używania konopi, co chciałbyś w związku z tym zmienić, a co zachować. A także jak system prawny wpływa na używanie przez Ciebie konopi innych niż włókniste. Twoja opinia jest dla nas ważna i może pomóc wielu innym użytkownikom konopi.”

-czytamy w broszurze informacyjnej projektu.”

Susz miał być wydawany jeszcze na jesieni zeszłego roku, jednak urzędnicy postarali się, aby start projektu przedłużyć jeszcze o kilka miesięcy. Mamy wiosnę 2022 i w końcu się udało!

W piątek 20 maja br. we wrocławskim dyspensarium odbyło się pierwsze wydanie suszu w ramach projektu Cannabis House. 54. probantów odebrało po 10 gramów suszu konopi indyjskich.

Cele projektu

Badanie Wykorzystanie standaryzowanego suszu konopi innych niż włókniste w procesie działań mających na celu odwyk pacjentów uzależnionych od twardych narkotyków oraz innych syntetycznych substancji psychoaktywnych” jest eksperymentem społecznym. Jego założenia to m.in.:

-Wyeliminowanie konopi pochodzących z niepewnego źródła, zawierających domieszki niebezpiecznych, uzależniających substancji.

-Ograniczenie lub całkowitą rezygnację z zażywania syntetycznych środków psychoaktywnych.

-Kontrolę rynku poprzez wydawanie czystego i przebadanego ziela oraz przetworów z konopi.

-Upowszechnienie konopi zawierających bezpieczny poziom stężenia THC, CBD, flawonoidów i terpenów.

-Ograniczenie badanym kontaktu ze światem przestępczym oraz wyeliminowanie nielegalnych źródeł i czarnego rynku narkotyków.

-Wypracowanie odpowiednich modeli przeciwdziałania narkomanii.

Wszelkie informacje związane z projektem znajdziesz na stronie Cannabis House oraz w naszym poprzednim artykule na ten temat, który znajdziesz T U T A J.

Gdy tylko zostaną uruchomione kolejne dyspensaria – poinformujemy o tym.

Szwajcaria uruchamia pilotażowy program legalnej sprzedaży marihuany, o którym po raz pierwszy informowaliśmy dwa lata temu. Rok później pojawiła się informacja, że pierwszym miastem, które weźmie udział w projekcie będzie Zurych. Dziś wiadomo już, że pierwsze miasto, które uzyskało zgodę na uruchomienie zapowiadanego dwa lata temu projektu to Bazylea. Uchwalone w 2020 prawo dopuszcza uruchomienie kontrolowanej sprzedaży w ramach programu pilotażowego w każdym mieście i wiele wskazuje na to, że wkrótce poinformujemy o kolejnym. Oto kto i na jakich zasadach będzie mógł już od września legalnie nabywać i konsumować zioło w Bazylei.

Szwajcaria uruchamia pilotażowy program legalnej sprzedaży marihuany

Prawo zezwalające na uruchomienie pilotażowego programu kontrolowanej sprzedaży marihuany rekreacyjnej osobom dorosłym, zostało w Szwajcarii uchwalone blisko dwa lata temu. Informowaliśmy o tym T U T A J. Wdrożenie programu jest m.in. efektem poparcia legalizacji marihuany przez Szwajcarską Komisję Zdrowia w 2019 r.

Pilotażowy program legalizacji marihuany ma trwać pięć lat. Susz dystrybuowany w ramach programu ma pochodzić wyłącznie ze szwajcarskich upraw prowadzonych wg. szwajcarskich standardów uprawy ekologicznej.

Uchwalając nowe przepisy, Zgromadzenie Narodowe odrzuciło wiele punktów nakładających dodatkowe regulacje oraz ograniczenia związane z programem, które dotyczące miały jego uczestników. Zrezygnowano m.in. z:

  • informowania szkoły bądź pracodawcy o udziale w projekcie.
  • zawieszenia prawa jazdy na czas udziału w programie
  • rejestrowania użytkowników
  • zakazu uczestnictwa w programie osobom, które w przeszłości miały problemy z narkotykami
  • ograniczenia poziomu THC do 15% ( ostatecznie ustalono poziom do 20%)

Jak poinformował Federalny Urząd Zdrowia Publicznego, wprowadzenie programu ma pomóc poznać i zrozumieć „alternatywne formy regulacji”, takiej jak właśnie legalny, w pełni kontrolowany obrót suszem konopi indyjskich.

Początkowo mówiło się, że pierwszym miastem, które uruchomi program będzie Zurych. Taka informacja pojawiła się blisko rok temu, informowaliśmy o tym T U T A J. Program nazwany “Züri Can, konopie z odpowiedzialnością”  jest zapowiadany na ten rok jednak nie jest jeszcze znana konkretna data jego uruchomienia.

Finalnie pierwszym szwajcarskim miastem gdzie w ramach programu czterysta dorosłych osób będzie mogło legalnie nabywać i konsumować susz konopi indyjskich będzie Bazylea.

Pod koniec lata tego roku około 400 osób ze szwajcarskim paszportem będzie mogło legalnie nabyć marihuanę w ustalonych punktach sprzedaży na terenie Bazylei. Osoby biorące udział w programie będą obserwowane i regularnie badane przez naukowców oraz lekarzy, którzy na koniec programu wydadzą opinię o fizycznym i psychicznym stanie zdrowia osób biorących udział w projekcie.

Nad projektem czuwa Uniwersytet w Bazylei i jego kliniki psychiatryczne, a także wydział zdrowia. Całość jest możliwa dzięki ustawie wprowadzonej w 2020 r., która dopuszcza prowadzenie konopnych programów pilotażowych przez szwajcarskie miasta.

Federalne Biuro Zdrowia Publicznego poinformowało, że odstępowanie bądź odsprzedawanie nabytej w ramach programu marihuany, będzie karane.

 

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.