Świat Prawa i legalizacji marihuany

Wybory 2023 – Łukasz Rydzik, reprezentant środowiska konopnego kandydatem na posła. Jest to jedyna osoba startująca w tegorocznych wyborach parlamentarnych, która od kilku lat aktywnie angażuje się w sprawy bliskie naszej społeczności. Łukasz w sprawach konopnych działa na różnych polach od pomagania pacjentom mającym problemy prawne np. z tytułu uprawy roślin w celach medycznych po działania typowo sejmowe. Chwilę przed ciszą wyborczą 2023 przedstawiamy w kilku słowach jego postać. 

Wybory 2023 – Łukasz Rydzik, reprezentant środowiska konopnego kandydatem na posła

Łukasza Rydzika poznałem kilka lat temu przy okazji prac Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany, w którym początkowo byłem doradcą. Później wielokrotnie spotykaliśmy się przy okazji różnych wydarzeń konopnych.

Łukasz jest młodym działaczem Lewicy, który regularnie pojawia się na różnych wydarzeniach konopnych jako gość ale także był inicjatorem kilku akcji np. w obronie pacjentów medycznej marihuany, którzy mieli problemy z tytułu posiadania lub uprawy roślin w celach medycznych.

W 2021 r. Łukasz Rydzik zainteresował ogólnopolskie media sprawą Pana Ryszarda, 69- latka z Jasła, któremu za uprawę konopi na własne potrzeby medyczne groziło 3-15 lat więzienia, a następnie przeprowadził w Krośnie pod Sądem Okręgowym oraz w Warszawie pod Ministerstwem Sprawiedliwości protesty w jego obronie.

Był także inicjatorem akcji #PacjentNiePrzestępca. Dzięki wszystkim tym zabiegom sprawa Pana Ryszarda została warunkowo umorzona.

Łukasz Rydzik jest także inicjatorem projektu 4krzaki, walczącego o możliwość upraw 4 krzaków konopi indyjskich na własne potrzeby pacjentów medycznych.

Łukaszowi trzeba także przyznać duże zaangażowanie oraz pracowitość w sprawach, w które się angażuje.

Widząc jak pracuje Łukasz, znając jego determinację i zaangażowanie uważam, że dla polskiej sprawy konopnej dobrze, aby Łukasz Rydzik został posłem na Sejm w następnej kadencji.

Jest to o tyle istotne, że potrzebny jest człowiek szczerze zaangażowany w kwestie konopne, gdyż może to nas przybliżyć do dołączenia Polski do światowego trendu legalizacji marihuany rekreacyjnej.

Ale Łukasz Rydzik działa także na polu konopi włóknistych i związanym z nimi przemysłem.

Łukasz Rydzik aktywnie działa w temacie rozwoju upraw konopi włóknisptych oraz wspiera przedsiębiorstwa działające w tej tematyce. Dodatkowo w kwietniu 2022 r. na Konwencji Rolniczej Lewicy zaprezentował pakiet rozwiązań mających na celu zwiększenie areału upraw konopi.

W ramach pakietu zaproponował m.in. stworzenie Funduszu Rozwoju Branży Konopnej w celu opracowania i wdrożenia nowych technologii wykorzystywania konopi w przetwórstwie, włókiennictwie czy budownictwie. Powołanie w Ministerstwie Rolnictwa Pełnomocnika ds. rozwoju branży konopnej Stworzenie programu dopłat do budowy biogazowni lub brykieciarek w celu maksymalnego wykorzystania potencjału energetycznego konopi. Ujednolicenie dopłat obszarowych do produkcji konopi (wprowadzenie jednolitej płatności obszarowej do prod. konopi).

Zwiększenie dopuszczalnego poziomu THC w konopiach, tak by dopuścić więcej odmian przemysłowych jest także celem Łukasza.

Z czystym sumieniem mogę polecić tego kandydata każdemu, komu zależy na polskiej sprawie konopnej.

Łukasz Rydzik
Okręg numer 22 – Przemyśl – Krosno (od Lubaczowa, przez Bieszczady aż po Jasło)
Lista wyborcza numer 3
Kandydat numer 1 na liście Lewicy

Konopie jako novel food to temat, o którym osoby dobrze orientujące się w temacie konopi słyszały zapewne nie raz. Co to takiego regulacje novel food i dlaczego dotyczą one konopi? Czy wszystkie produkty konopne w świetle przepisów unijnych stanowią nową żywność? Odpowiedź na te i inne pytania znajdziecie w dalszej części artykułu.

Czym jest novel food?

To określenie alternatywnych produktów żywnościowych, które dzięki specjalnej strategii Unii Europejskiej mogą być wprowadzane do obrotu po spełnieniu szeregu wymogów. Bo tradycyjną żywnością nie są. Przykładem novel food jest mączka ze świerszczy, o której niedawno było dość głośno, cukier z bakterii, mięso in vitro lub oleje z grzybów. W świetle unijnych przepisów nowa żywność (novel food) to produkty lub jej składniki, które nie miały zastosowania spożywczego na terenie UE przed rokiem 1997. Był to rok wprowadzenia w życie Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej (WE) nr 258/97 z dnia 27 stycznia 1997 r. dotyczącego nowej żywności. Produkty, które podlegają temu rozporządzeniu definiowane są także jako żywność innowacyjna, wytworzona przy pomocy nowoczesnych technologii i procesów produkcyjnych, a także żywność, która jest lub była tradycyjnie spożywana poza UE. Co do zasady jest to żywność, dla której brak jest piśmiennych dowodów spożycia datowanych na okres przed 1997 roku, czyli wejściem w życie rozporządzenia. Czy zatem konopie są objęte regulacjami novel food? I tak i nie.

Dlaczego Unia Europejska kwalifikuje konopie jako novel food? Czy konopie to nowa żywność?

W świetle unijnych przepisów produkty żywnościowe, które nie posiadają historii spożywania przed 15 maja 1997 rokiem na terenie krajów dzisiejszej Unii Europejskiej, nie mogą być dopuszczone do obrotu w ramach normalnej procedury jak tradycyjna żywność. W końcu głównym zadaniem Ustawy o novel foods jest zapewnienie konsumentom bezpieczeństwa, bowiem produkty z tego katalogu albo mogą pochodzić z nieznanych źródeł albo mogą nie być przebadane pod kątem działania na organizm człowieka w długoterminowej perspektywie. Zatem konopie jako roślina uprawiana powszechnie na naszych ziemiach od setek lat, spożywana jako pokarm przez naszych praprzodków, nie powinna wpisywać się katalog nowej żywności. W teorii tak – jednak w praktyce nie jest to takie proste. W przypadku produktów z nasion konopi – istnieją liczne, piśmienne dowody na wykorzystanie ich w staropolskiej kuchni. Dlatego produkty takie jak: olej z nasion konopi czy białko konopne zostały wyłączone z listy novel food. W katalogu prowadzonym przez Komisję Europejską znajdziemy następujący zapis Niektóre produkty pochodzące z rośliny Cannabis sativa L. lub jej części, takie jak nasiona, olej z nasion, mąka z nasion konopi, odtłuszczone nasiona konopi, były w przeszłości spożywane w Unii Europejskiej i dlatego nie są nowością.W przypadku części rośliny bogatych w kannabinoidy (liście i kwiatostany) sprawa nie jest już taka prosta. Konopne ekstrakty i części bogate w kannabinoidy zostały sklasyfikowane jako nowa żywność zatem podlegają skomplikowanej procedurze novel food. Według Komisji Europejskiej jest to próba wypracowania odpowiedniej praktyki prawnej wobec konopi, która nadzorowałaby wprowadzanie do sprzedaży ryzykownych artykułów spożywczych. Stosunkowo niedawno, bo 2 czerwca 2023 r. uznano, iż liście konopi, a konkretnie liście wiatrakowe mają historię spożycia na terenie UE przed 1997 rokiem i dlatego zostają wyłączone z katalogu novel food.

Jakie jest stanowisko Unii Europejskiej wobec CBD?

Kannabidiol (CBD) jako jeden ze związków najobficiej występujący w roślinie konopi, nie ma – według unijnych urzędników – historii wykorzystania na terenie Unii Europejskiej, jako środek spożywczy w znacznym stopniu. Oprócz tego proces produkcji olejków CBD obejmuje nowe, nieznane dawniej technologie. Efektem ekstrakcji CO2 czy alkoholowej jest ekstrakt mocno skoncentrowany jak pasta CBD o wysokim stężeniu procentowym. Nie mówiąc już o ekstraktach wysoko oczyszczonych, takich jak destylaty czy izolaty. Tak jak z pierwszym stwierdzeniem można by polemizować (konopne kwiatostany były powszechnie konsumowane od setek lat, łącznie z kannabidiolem) tak w przypadku nowoczesnych metod ekstrakcji i wysoko skoncentrowanych olejków już nie do końca. W związku z tym olejki i inne produkty zawierające CBD podlegają odrębnej procedurze wydawania zezwoleń ustanowionej rozporządzeniem w sprawie nowej żywności. Wprowadzenie ich na rynek wymaga dodatkowych procedur. Według rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2015/2283 z dnia 25 listopada 2015 r. w sprawie nowej żywności produkty należące do tej kategorii muszą spełnić dodatkowe wymogi, by móc zostać wprowadzonymi do sprzedaży. Aby uzyskać zezwolenie na sprzedaż CBD w Polsce konieczne jest wysłanie zgłoszenia do Głównego Inspektora Sanitarnego. Po dokonaniu takiego zgłoszenia do czasu jego rozpatrzenia można już legalnie wprowadzać produkt do sprzedaży. Głównym powodem tych ograniczeń jest konieczność zapewnienia ludziom dostępu do bezpiecznych, sprawdzonych produktów spożywczych. W roku 2020 Unia Europejska zatwierdziła CBD do stosowania w żywności, uznając go za środek pozbawiony działania odurzającego. Obecne stanowisko UE wobec CBD jest takie, że produkty zawierające kannabidiol to nowa żywność wymagająca zezwolenia, aby wprowadzić ją na rynek.

Źródła:

https://prawokonopne.pl/sprzedaz-olejkow-cbd-na-polskim-rynku/

https://www.agroindustry.pl/index.php/2022/01/11/ekspert-konopie-a-nowa-zywnosc/

https://www.gov.pl/web/gis/nowa-zywnosc–novel-food2

Legalizacja marihuany w Niemczech nie dla każdego? Jak się okazuje, niemiecka ustawa legalizująca ziela zawiera paragraf, który sprawia, iż dla pewnej grupy zawodowej nic się nie zmieni i nadal nie będzie im wolno korzystać z konopi indyjskich. O jaką grupę chodzi i skąd taka decyzja? Więcej informacji znajdziesz w artykule.

Legalizacja marihuany w Niemczech nie dla każdego?

Legalizacja marihuany w Niemczech staje się faktem, a tamtejszy rząd w zeszłym tygodniu przyjął projekt ustawy w tej sprawie. Więcej na ten temat przeczytasz w naszym artykule T U T A J .

Jednak jak się okazuje, niemiecka ustawa wyłącza pewną grupę zawodową spod nowych regulacji pozostawiając dla niej marihuanę nadal nielegalną, a dokładniej nielegalnym ma być jej używanie.

Chodzi o Bundeswehrę czyli niemiecką armię.

Wśród nowych przepisów legalizujących marihuanę znajdziemy też taki:

 § 3 – Legalne posiadanie konopi indyjskich

(1) Osoby, które ukończyły 18. rok życia, mogą posiadać do 25.  gramów marihuany do użytku osobistego. Posiadanie ponad 25 gramów konopi indyjskich
jest dozwolone wyłącznie na terenie stowarzyszenia hodowców, posiadającego zezwolenie zgodnie z § 11 ust. 1.

(2) Zakaz posiadania konopi indyjskich przez kobiety i mężczyzn służących w armii Bundeswehra ze względu na przepisy dotyczące ich działalności, pozostaje niezmieniony ustępem 1.

Oznacza to tyle, że ustęp 1. nie dotyczy osób służących w niemieckiej armii.

Ciekawe jest wytłumaczenie takiej decyzji.

Chodzi o rozporządzenie centralne Bundeswehry A-2160/6 w sekcji 1.29 (nadużywanie narkotyków), które zawiera wytyczne zabraniające zażywania narkotyków przez żołnierzy.

Jako powód podaje się fakt, że ostre zatrucie konopiami indyjskimi wyklucza żołnierza z jakichkolwiek działań.

Ale dlaczego żołnierzom zabrania się także używania ziela w czasie prywatnym?

„Nawet po ustąpieniu objawów zatrucia spowodowanych tylko jednorazowym zażyciem, nie można wykluczyć, że efekt odurzenia zaostrzy się ponownie po okresie wolnym od objawów (tzw. echo, retrospekcja), co uniemożliwia kontrolowanie wystąpienia stanu odurzenia, który zmniejsza lub eliminuje zdolność prowadzenia pojazdów i innych zdolności związanych z wydajnością u osoby zażywającej konopie indyjskie. (…) Dlatego zażywanie konopi indyjskich poza godzinami pracy – w przeciwieństwie do zatrucia alkoholem – jest właśnie takim naruszeniem obowiązków służbowych.”

Dokładnie tak, legendarny i mityczny tzw. FLASHBACK po marihuanie, jest oficjalnym powodem zakazu używania dla żołnierzy.

Tzw. flashback to potoczne określenie na ponowne zadziałanie substancji psychoaktywnej np kilka tygodni po zażyciu. I o ile w przypadku mocniej działających substancji jak LSD czy DMT takie raporty się zdarzały (przez nadużywanie) jednak twierdzenie, że substancje z konopi mogą doprowadzić do stanu odurzenia na wiele dni po zażyciu należy włożyć między bajki.

Owszem, metabolity kannabinoidów są w organizmie wykrywalne dość długo, jednak te metabolity już nie odurzają.

Nawet po zmianie prawa, niemiecki żołnierz będzie mógł się tylko napić Jägermeistera, a o blancie będzie mógł tylko pomarzyć.

Legalizacja marihuany w Niemczech staje się faktem, rząd przyjął projekt ustawy. Ustawa, którą teraz zajmie się Bundestag oraz Bundesrat legalizuje m.in. posiadanie oraz uprawę konopi indyjskich na własny użytek i ma szansę wejść w życie jeszcze w tym roku. Oto więcej informacji.

Legalizacja marihuany w Niemczech staje się faktem, rząd przyjął projekt ustawy

Tak jak informowaliśmy w zeszłym tygodniu, ustawa legalizująca posiadanie oraz uprawę konopi indyjskich na własny użytek, została wczoraj przyjęta przez niemiecki rząd w dniu wczorajszym.

Teraz ustawa trafi do Bundestagu oraz Bundesratu, czyli niższej izby parlamentu Niemiec, która składa się 69. członków reprezentujących 16 krajów związkowych Niemiec.

Niemiecki resort zdrowia uważa jednak, że zgoda nie musi być poparta zgodą parlamentów krajów związkowych. Przewiduje się, że zostanie w pełni zatwierdzona oraz wejdzie w życie jeszcze w tym roku tj. w ciągu najbliższych 4. miesięcy.

W dalszej perspektywie niemiecki rząd planuje pełną legalizację oraz komercjalizację obrotu konopiami indyjskimi dla dorosłych.

Na chwilę obecną, nowe prawo legalizuje:

-posiadanie do 25. gramów suszu

-uprawianie do 3. roślin konopi indyjskich na osobę

-powstanie klubów konopnych, które mogą zrzeszać do 500. członków na klub.

Oczywiście nowe przepisy przewidują także pewne ograniczenia, a najważniejsze z nich to:

-zakaz dzielenia się plonami z własnej uprawy z osobami trzecimi. Jedyny wyjątek to wspólne używanie.

-Młodzież do 21 roku życia może w konopnym stowarzyszeniu otrzymywać maksymalnie 30 gramów suszu miesięcznie przy jego ograniczonej zawartości THC wynoszącej maksymalnie 10 procent.

-Przekazywanie konopi indyjskich w stowarzyszeniach hodowców dozwolone jest wyłącznie w czystej postaci, tj. w postaci marihuany (suszone kwiaty i liście konopi w pobliżu kwiatu) oraz haszyszu (żywicy).

-Zakaz uprawy roślin na widoku tj. np. uprawa w ogrodzie będzie nadal zakazana, uprawa odbywać ma się w domu oraz być zabezpieczona przed dostępem osób trzecich.

-Zakaz reklamy dla konopnych klubów / stowarzyszeń.

Więcej informacji na temat legalizacji marihuany w Niemczech znajdziesz T U T A J.

Niemcy: Rząd w przyszłym tygodniu zajmie się ustawą legalizującą marihuanę, poinformował Karl Lauterbach w wywiadzie dla Rheinische Post. Niemiecki Minister Zdrowia wspomniał o wprowadzeniu niewielkich zmian względem wcześniejszych zapowiedzi tego, jakie przepisy zostaną ostatecznie wprowadzone. Wiadomo też, że niemiecka legalizacja rozpocznie się od akcji edukacyjnej mającej na celu zwrócenie uwagi na zagrożenia związane z niewłaściwym używaniem konopi. Oto więcej informacji.

Niemcy: Rząd w przyszłym tygodniu zajmie się ustawą legalizującą marihuanę

Niemiecka ustawa legalizująca marihuanę do użytku rekreacyjnego nie będzie póki co taka, jak życzył by sobie tego niemiecki rząd. Niestety, międzynarodowe traktaty i umowy uniemożliwiają niemieckiemu rządowi przeprowadzenie pełnej legalizacji i komercjalizacji obrotu marihuaną, przeczytasz o tym T U T A J.

Niedługo o tym, jak stało się to jasne, niemieckie władze zaproponowały rozwiązanie polegające na zalegalizowaniu uprawy kilku roślin na własne potrzeby oraz powstanie klubów konopnych (Cannabis Social Clubs), więcej na ten temat przeczytasz T U T A J.

Nie trzeba było długo czekać, a niemieccy politycy przedstawili ostateczne propozycje planowanych zmian, które póki co nie zakładają w pełni skomercjalizowanego modelu legalizacji. Jednak nasi zachodni sąsiedzi nie zamierzają się poddawać i po wprowadzeniu legalizacji uprawy i posiadania, zamierzają nadal podejmować działania zmierzające do pełnej legalizacji i komercjalizacji obrotu. O wszystkim tym, a także o ograniczeniach jakie planują wprowadzić Niemcy przeczytasz T U T A J.

Teraz, niemiecki Minister Zdrowia Karl Lauterbach, podczas rozmowy z Rheinische Post został zapytany o postępy prac związanych z legalizacją marihuany. Polityk SPD powiedział, że ustawa może być głosowana już w przyszłym tygodniu.

Spodziewam się, że zatwierdzenie ustawy o legalizacji marihuany odbędzie się w przyszłym tygodniu. Będą małe zmiany.

-powiedział Karl Lauterbach

Jednak zanim ustawa legalizująca marihuanę wejdzie w życie, rząd zamierza uruchomić kampanię społeczną mówiącą o możliwych zagrożeniach związanych z niewłaściwym używaniu konopi, zwłaszcza wśród młodzieży i młodych dorosłych, którzy nie ukończyli 25. roku życia – to do nich skierowana będzie kampania.

Marihuana jest szczególnie szkodliwa dla mózgu, który nadal się rozwija. Mózg rozwija się do 25 roku życia. Osoby, które spożywają w tym okresie, szkodzą sobie szczególnie

-powiedział Lauterbach dodając:

Moim celem jest zmniejszenie spożycia marihuany wśród młodzieży i uczynienie jej bezpieczniejszą dla tych, którzy chcą jej używać.

W ostatnich tygodniach pojawiły się też opinie, że pomimo znacznego ograniczenia planowanych zmian w tym rezygnacji z otwartej sprzedaży (póki co), niemiecki rząd nadal może mieć problemy prawne stojące na przeszkodzie liberalizacji prawa. Jednak wszystko wskazuje na to, że zmiany zostaną przeprowadzone. To, że jest to „utopijne myślenie ministra zdrowia” mówią jego polityczni przeciwnicy i ciężko oprzeć się wrażeniu, że robią to jedynie w celach politycznych.

Dyrektor IWNiRZ oraz wiceminister rolnictwa kłamią ws. produkcji medycznej marihuany, wprowadzając tym samym w błąd zarówno pacjentów jak i opinię publiczną i to w bardzo bezczelny sposób. Portal Interia.pl opublikował ostatnio tekst na ten temat, ciekawe i szokujące jest to, iż każda jedna wypowiedź dyrektora Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich (IWNiRZ) oraz wiceministra rolnictwa Janusza Kowalskiego to kłamstwa, które postanowiliśmy obnażyć. 

Dyrektor IWNiRZ oraz wiceminister rolnictwa kłamią ws. produkcji medycznej marihuany

Niedawno portal Interia.pl opublikował artykuł zatytułowany „Polskie władze wchodzą w medyczną marihuanę. Kowalski zapowiada miliony”. Można go znaleźć T U T A J

Z artykułu dowiadujemy się, że:

„Hodowlą medycznej marihuany w Polsce zainteresował się Paweł Szramka, szef partii Dobry Ruch. Polityk pytał w resorcie rolnictwa, na jakim etapie są obecne działania mające na celu wdrożenie upraw konopi medycznych w kraju, kiedy rozpoczniemy uprawy na szerszą skalę, ile surowca zostanie wyprodukowane w tym roku oraz jak dużo można zarobić na lekach wyprodukowanych przez Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu.”

To co odpowiedział cytowany przez Interię Janusz Kowalski wskazuje, że wiceminister, który zapowiada dziesiątki milionów zysków z produkcji medycznej marihuany – nie wie nawet czym ona jest, przez co wiceminister bredzi, że:

Uprawa konopi innych niż włókniste w celu wytwarzania surowca farmaceutycznego stanowi dopiero pierwszy etap spośród łańcucha działań niezbędnych do wytworzenia leku recepturowego” – tłumaczy Janusz Kowalski. „Plon z upraw konopi innych niż włókniste musi być bowiem przetworzony w substancję czynną, z której z kolei wytwarzany jest surowiec farmaceutyczny przeznaczony do sporządzania leku recepturowego

– mówi dla Interii polityk Suwerennej Polski.

Dokładnie tak, pan Janusz Kowalski kompletnie nie ma pojęcia o czym mówi wychodząc na kompletnego ignoranta, żeby nie powiedzieć głupca. NIE, plon z uprawy nie jest przetwarzany w substancję czynną, z której wytwarza się następnie surowiec do sporządzania leku. Plon z uprawy wystarczy w odpowiednich warunkach wysuszyć i mamy gotowy lek – medyczną marihuanę.

Wiceminister Janusz Kowalski zapowiada publicznie miliony zarobione na medycznej marihuanie nie wiedząc czym ona jest, ciekawy przypadek.

Dalej czytamy, że:

„Wiadomo też, że instytut uzyskał zezwolenie głównego inspektora farmaceutycznego i przygotował wnioski niezbędne do prowadzenia upraw”

Jest to jawne kłamstwo, za które jak mniemam odpowiada dyrektor IWNiRZ pan Rafał Spachacz.

Nie, instytut z poznania nie otrzymał zgody na uprawę / produkcję medycznej marihuany.

W marcu br. w Sejmie RP odbyła się podkomisja stała ds. biogospodarki i innowacyjności w rolnictwie, która była poświęcona produkcji medycznej marihuany min. przez IWNiRZ, i w której miałem okazję uczestniczyć. Podczas posiedzenia podkomisji, dyr. IWNiRZ pokazał prezentację, w której informował o postępach prac. Znalazła się tam informacja, że IWNiRZ wystąpił do Głównego Inspektora Farmaceutycznego o zgodę na uprawę medycznej marihuany. Niestety, było to kłamstwo pana dyrektora oraz wprowadzenie w błąd opinii publicznej oraz obecnych polityków.

Albowiem szybko okazało się, że instytut takiej zgody nie otrzymał, mało tego – nawet o nią nie występował.

Pisaliśmy o tym a artykule IWNiRZ otrzymał od GIF zgodę na przetwarzanie i dystrybucję medycznego suszu, ale nie na produkcję.

Pisaliśmy wtedy:

„Z treści zezwolenia wydanego dla IWNiRZ przez GIF wynika, że:
-Przede wszystkim, Póki co, IWNiRZ NIE BĘDZIE PRODUKOWAŁ / UPRAWIAŁ MEDYCZNEJ MARIHUANY, mimo składanych od blisko dwóch lat deklaracji.
-IWNiRZ będzie kupował susz medycznej marihuany na rynkach zagranicznych.
-Zakupiony po za granicami naszego kraju susz będzie następnie przez Instytut przetwarzany i w części dystrybuowany.
-W części ponieważ IWNiRZ ma zgodę na przetworzenie 20 kilogramów w skali roku, oraz na dystrybucję ale już jedynie 5 kilogramów w skali roku.”
Co ciekawe, dyrektor IWNiRZ, pan Rafał Spachacz, żądał usunięcia wspomnianego artykułu strasząc pozwem, grożenie sądem za opisywanie prawdy i stanu faktycznego, również jest niepokojące.
 Dalej w materiale Interii czytamy, że:

„- Zgodnie z planem biznesowym Instytut zakłada, że będzie zbywał wytworzony przez siebie surowiec za kwotę około 3,9 mln zł miesięcznie – przekazał Janusz Kowalski.”

Aby wiedzieć ile można zarobić na danej produkcji należy przede wszystkim mieć kosztorys uruchomienia i prowadzenia takiej produkcji, w tym przypadku produkcji medycznej marihuany.
Niestety, wszystko wskazuje, że takiego kosztorysu IWNiRZ nadal nie ma. O kosztorys planowanej produkcji pytałem dyrektora Spachacza w marcu tego roku, usłyszałem wtedy, że zostanie on udostępniony na zaplanowanej na 17 marca wspomnianej podkomisji. W rozmowie dyrektor Spachacz zobowiązał się także do opisania na jakim etapie jest IWNiRZ w zakresie tak podstawowych przygotowań do uruchomienia produkcji jak certyfikaty GACP, EU-GMP, etc. Ku mojemu zdziwieniu, po wielokrotnym ignorowaniu pytania podczas podkomisji, dyrektor w końcu odpowiedział, że wszelkie materiały, które obiecał pokazać podczas podkomisji, dostarczy mi oraz przewodniczącemu (Jarosław Sachajko) drogą mailową.
Obiecanych materiałów jednak pan dyrektor Rafał Spachacz nie wysłał, do dziś.
Dlatego pod koniec kwietnia wysłałem do dyrektora IWNiRZ maila z następującymi, bardzo prostymi pytaniami:
– na komisji sejmowej w zeszłym miesiącu mówił Pan, że wystąpiliście Państwo o zgodę na wytwarzanie surowca farmaceutycznego w postaci medycznej marihuany tymczasem zgoda dotyczy jedynie przetwarzania oraz dystrybucji. Skąd ta rozbieżność?

-czy mogę otrzymać obiecywany od tygodni, w tym publicznie na komisji, kosztorys produkcji medycznej marihuany przez IWNiRZ?

-w związku z otrzymaną zgodą na badania- skąd zamierzacie Państwo pozyskać susz, o którym mowa w zgodzie?

-skoro nie macie Państwo zgody na produkcje to po co to wszystko? Takie badania nie są w żadnym stopniu potrzebne, aby rozpocząć produkcje medycznego suszu dla pacjentów.

-W związku z uprawą (produkcja/wytwarzaniem) medycznej marihuany przez instytut poprosiłbym o przesłanie kosztorysu, o wysłaniu którego mówił Pan na komisji.

Chciałbym tez zapytać na jakim etapie przygotowania do produkcji medycznej marihuany jest IWNiRZ?
-Czy podjęto już prace nad wdrożeniem systemów GAP / GACP dla upraw oraz EU GMP dla przetwórstwa? Czy mogę prosić o informację, którą obiecał pan przekazać podczas podkomisji w  sprawie certyfikacji?

W odpowiedzi otrzymałem wiadomość, że wszystkie informacje znajdę w protokole z posiedzenia komisji.
Dokładnie tak, podczas podkomisji pan dyrektor Rafał Spachacz nie przedstawił dokumentów, które przedstawić się zobowiązał oznajmiając, że wyśle je drogą mailową po komisji. Gdy wysłałem maila z prośbą o obiecane materiały – pan Spachacz odesłał mnie do protokołu z komisji. Jest to bardzo nieudolne mataczenie ze strony dyrektora IWNiRZ, takie zachowanie nie licuje z funkcją dyrektora poważnego państwowego instytutu.
Dalej w artykule Interii czytamy:
„Jeszcze w maju naukowcy z Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich zapowiadali preparat, który ma powstać w kilkanaście miesięcy. – Chcemy uniezależnić się od dostaw zewnętrznych, zagranicznych, które są dla pacjentów niezwykle kosztowne. Nasze produkty mają z założenia być o wiele tańsze, a poza tym (…) Instytut słynie z jakości i standardy GMP i produkcyjne są na najwyższym poziomie
– w rozmowie z TVP 3 powiedział dr Rafał Spachacz, dyrektor placówki.”
Instytut nie posiada kosztorysu produkcji medycznej marihuany, nie posiada przystosowanego obiektu, sama certyfikacja obiektu to ok 2 lata, nie ma możliwości wyprodukowania medycznej marihuany w kilkanaście miesięcy jeżeli nie ma jeszcze nawet wniosków o odpowiednie certyfikacje jakości takiej produkcji, które są niezbędne do jej uruchomienia. Mówi się o niższej cenie nie znając kosztów produkcji – to wszystko kłamstwa.
Ale to jeszcze nic, dalej na stronie Interii czytamy:

„W rozmowie z Interią szef Instytutu Włókien Naturalnych i Zielarskich podkreśla, że w całej sprawie chodzi o wyhodowanie „surowca farmaceutycznego wytwarzanego z ziela oraz żywicy konopi innych niż włókniste krajowej odmiany, przeznaczonego do sporządzania leków recepturowych”. Wyhodowanie odmiany polskich konopi zajmie kilka miesięcy. Potem trzeba zaczekać na uprawę pierwszej partii. Czas niezbędny na rejestrację nowego preparatu to przynajmniej pół roku. 

– Tym samym wprowadzenie na rynek nowego surowca farmaceutycznego (…) wymaga około 12 miesięcy – przekazał nam dr Spachacz. Jak mówi nasz rozmówca, polski surowiec „w istotny sposób obniży ceny leków recepturowych” tworzonych także z innych surowców pochodzenia konopnego.”

Z pierwszego zdania dowiadujemy się, że tak jak wiceminister Janusz Kowalski tak i dyr. Rafał Spachacz nie wie nawet czym jest medyczna marihuana, ale nie to jest najgorsze. Bardziej martwi stwierdzenie, że wyhodowanie krajowej odmiany zajmie kilka miesięcy – co jest nieprawdą oraz dowodzi, że pan Rafał Spachacz zajmuje się czymś o czym kompletnie nie ma pojęcia. Wyhodowanie nowej odmiany, która będzie stabilna trwa ok. trzech lat, a nie kilka miesięcy, jest to podstawowa wiedza o tych roślinach.

W czym zatem rzecz? Dlaczego IWNiRZ mataczy ws. produkcji medycznej marihuany?

Klasycznie – gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze.

Dyrzektor IWNiRZ, zapytany przeze mnie kilka miesięcy temu, czemu wystąpili jedynie o zgodę na przetwarzanie suszu oraz sprowadzanie suszu z zagranicy natomiast nie wystąpili o zgodę na produkcję oznajmił mi, że tak trzeba zrobić, że nie można wystąpić o zgodę na produkcję bez przeprowadzenia wcześniej badań. Jest to oczywiście kolejnym kłamstwem pana dyrektora Spachacza, które w dodatku wmawia posłom m.in. Jarosławowi Sachajko.

Nie, aby uruchomić produkcję medycznej marihuany nie są potrzebne badania naukowe. Potrzebne są przepisy, które na to pozwalają (ustawa), następnie uprawniony podmiot (tu Instytuty rolnicze) przygotowuje obiekt, certyfikuje go na GACP oraz EU-GMP, występuje o zgodę na produkcję i uruchamia produkcję, tyle. Nie ma konieczności badań, nie ma konieczności wymyślania koła na nowo czyli tworzenia nowej polskiej odmiany – no chyba, że można na to wszystko zgarnąć niezłe dofinansowania. Tu nie chodzi o produkcje leku dla pacjentów tylko o prowadzenie badań i otrzymywanie na nie milionowych dotacji.

Powtórka z rozrywki

W lutym 2022 na łamach Weednews.pl opublikowany został artykuł zatytułowany „Narodowe uprawy medycznej marihuany to przekręt?”, który znajdziesz T U T A J.  

Wtedy to ówczesna pani dyrektor Małgorzata Łochyńska także ukrywała dokładnie te same informacje, które teraz ukrywa dyrektor Spachacz. Wtedy także straszono nas sądem za pisanie prawdy, tak jak teraz robi to obecny dyrektor.

Gdy mimo zapewnień pani Łochyńskiej po jakimś czasie okazało się, że mamy jednak rację, została zwolniona z funkcji dyrektora i na jej miejsce przyszedł pan Rafał Spachacz. Zmienił się dyrektor ale nic więcej, kłamstwa pozostały dokładnie te same tylko teraz są rozpowszechniane na potęgę w różnych mediach.

Mało tego, wspomniana zgoda otrzymana od GIF mówi o przetwarzaniu suszu, może to potwierdzać postawioną w wyżej wymienionym artykule tezę, że IWNiRZ może chcieć zakupić susz na rynku zagranicznym, a następnie jedynie go przepakować co w świetle przepisów określa się jako przetwarzanie / wytwarzanie, a następnie sprzedać z zyskiem.

—-

Przeczytaj też: Z czego wynika cena oraz dostępność medycznej marihuany

Parlament Europejski wzywa Komisję Europejską do rozpoczęcia kontynentalnej legalizacji konopi indyjskich. W lipcu odbyła się historyczna, pierwsza debata skupiająca się na legalizacji ziela zorganizowana przez PE. Europosłowie podczas sesji zatytułowanej „Legalizacja osobistego użytku konopi indyjskich: wymiana najlepszych praktyk” debatowali jak przekonać KE, aby nie blokowali drogi do pełnej legalizacji tak jak to miało miejsce w przypadku Niemiec. Oto więcej informacji.

Parlament Europejski wzywa Komisję Europejską do rozpoczęcia kontynentalnej legalizacji konopi indyjskich

Po raz pierwszy w historii Parlament Europejski debatował na temat legalizacji konopi indyjskich w Europie. Podczas sesji zatytułowanej „Legalizacja osobistego użytku konopi indyjskich: wymiana najlepszych praktyk” politycy debatowali w jaki sposób utorować drogę do zmian prawnych w tej kwestii. Główną przeszkodą dla pełnej legalizacji na starym kontynencie jest Komisja Europejska, która sprzeciwia się zmianom argumentując to m.in. układem z Schengen czy „Ujednoliconą międzynarodową konwencją o środkach odurzających” z 1961 roku, którą podpisały kraje UE, a która m.in. mówi, że marihuana to groźny narkotyk i należy zwalczać obrót nim, a zatem nie można go legalizować.

Debata europarlamentarzystów była współorganizowana przez cztery z siedmiu głównych europejskich bloków politycznych, reprezentujących blisko 50% z 705 wybranych członków Parlamentu.

Wszystko odbyło się się w siedzibie głównej w Brukseli. Posiedzeniu przewodniczył irlandzki polityk Luke Flanagan, poseł do Parlamentu Europejskiego (MEP), który wysłał jasny przekaz do regulatorów Unii Europejskiej, Komisji Europejskiej:

Ważność tego zgromadzenia polega nie tyle na tym, do czego możemy zmusić Komisję Europejską, a raczej na tym, aby nie stawali na drodze i nie utrudniali tego procesu.

-powiedział Flanagan i dodał:

Jako posłowie do PE nie możemy bezpośrednio zmienić prawa, ale możemy upewnić się, że dla każdego państwa, które chce pójść tą drogą, będzie to tak proste, jak to tylko możliwe.

W przesłuchaniu wzięli udział prelegenci z Niemiec, Irlandii i Czech, krajów rozważających obecnie reformę krajowych przepisów dotyczących konopi indyjskich.

Współorganizatorem debaty był czeski polityk Mikuláš Peksa, przewodniczący Europejskiej Partii Piratów, wchodzącej w skład bloku parlamentarnego Zielonych/Wolne Przymierze Europejskie, z udziałem 73 posłów.

Debatę wspierał także drugi co do wielkości blok w parlamencie; Socjalistów i Demokratów, który zrzesza 143 członków z 26 krajów UE, a także blok centroprawicowy, Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów oraz blok Lewicy, które łącznie mają około 100 posłów do PE.

Czescy politycy, którzy obecnie pracują nad zmianami swoich przepisów dot. marihuany przyznali, że napotkali szereg przeszkód.

Komisja Europejska jest naszą największą przeszkodą… zawsze łatwiej jest regulować niż deregulować, a wycofanie marihuany z prawodawstwa europejskiego jest bardzo problematyczne.

-oznajmił czeski poseł Sadilek

Dodał też, że nie ma wstępnych wytycznych KE w sprawie swoich propozycji oraz zidentyfikował trzy potencjalnie problematyczne obszary:

Obejmują one Układ z Schengen w sprawie swobodnego przepływu towarów jako przeszkodę numer jeden, następnie ramy prawne UE z 2004 r. dotyczące handlu narkotykami i trzecie międzynarodowe konwencje narkotykowe.

Zauważył też, że UE egzekwuje te konwencje bardziej niż nawet ich twórcy – Organizacja Narodów Zjednoczonych. Wyraził także swoje obawy, iż Czechy otrzymają od KE jedynie negatywne opinie na temat swojej propozycji zmian. Może to oznaczać, że ​​sprawa trafi przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości.

Poznaliśmy ostateczną wersję niemieckiej legalizacji ziela, o której w środowisku konopnym mówi się od miesięcy. Niestety, niemiecki rząd napotkał spore problemy chcąc w pełni zalegalizować obrót konopiami indyjskimi, co wynika z podpisanych przez Niemcy konwencji. Powstaną natomiast konopne kluby, a obywatele będą mogli uprawiać rośliny na własny użytek w zaciszu swojego domu. Szczególnie ciekawy jest jeden z zapisów dotyczący właśnie uprawy. Jak wygląda podany kilka dni temu przez tamtejszy rząd finalny projekt ustawy? Jakie ograniczenia zostały wprowadzone oraz od kiedy zacznie obowiązywać nowe prawo? Oto więcej informacji.

Poznaliśmy ostateczną wersję niemieckiej legalizacji ziela

O tym, że niemiecki rząd dotrzymał wyborczej obietnicy i podjął proces legalizacji marihuany rekreacyjnej dla osób dorosłych tamtejsi politycy poinformowali pod koniec roku 2021. Od tamtej pory trwają prace nad ostatecznym wyglądem zmiany prawa w tej kwestii.

Pierwotnie rządzący chcieli, aby za naszą zachodnia granicą nastała całkowita legalizacja marihuany, którą można by normalnie kupić w np. dyspensarium, jedyny wymóg to skończone 18 lat.

Niestety, podpisane kilka dekad temu przez niemiecki rząd dokumenty takie jak Jednolita Konwencja o Środkach Odurzających z 1961 r., jak się okazało uniemożliwiają wprowadzenie aż tak daleko idących zmian, mimo to rząd Niemiec się nie poddawał w swoich działaniach, pisaliśmy o tym T U T A J.

Teraz Niemcy pokazali projekt ustawy, który mówi o konopnych stowarzyszeniach (klubach) oraz legalnej domowej uprawie konopi indyjskich.

Według nowego prawa, które ma szansę wejść w życie jeszcze w tym roku, każdy dorosły przebywający na terenie Niemiec będzie mógł posiadać do 25. gramów marihuany na własny użytek bez ponoszenia jakichkolwiek konsekwencji.

Dozwolona będzie domowa uprawa do 3. roślin na osobę. Udostępnianie marihuany będzie dozwolone np. we własnym domu, bezpłatnie i w celu „późniejszego wspólnego spożycia”, zapis ten umożliwia np. wspólne palenie jednego jointa przez kilka osób.

Powstaną stowarzyszenia – konopne kluby typu Cannabis Social Club, gdzie każdy zarejestrowany członek będzie mógł nabyć maksymalnie 25 gramów suszu jednorazowo oraz maksymalnie 50 gramów miesięcznie.

„Stowarzyszenia są zarejestrowanymi stowarzyszeniami non-profit, których celem jest zbiorowa uprawa i dystrybucja konopi indyjskich i materiału siewnego (nasion i sadzonek roślin konopi indyjskich) do użytku osobistego. Zarządzane są zgodnie z zasadami prawa stowarzyszeniowego. Inne formy prawne są niedozwolone (np. spółdzielnie, fundacje, spółki).”

-czytamy na stronie Ministerstwa Zdrowia Niemiec

Obostrzenia

Najważniejszymi z nich będą zapewne:

-zakaz dzielenia się plonami z własnej uprawy z osobami trzecimi. Jedyny wyjątek to wspólne używanie.

-Dozwolone posiadanie do 25 gramów.

-Młodzież do 21 roku życia może w konopnym stowarzyszeniu otrzymywać maksymalnie 30 gramów suszu miesięcznie przy jego ograniczonej zawartości THC wynoszącej maksymalnie 10 procent.

-Przekazywanie konopi indyjskich w stowarzyszeniach hodowców dozwolone jest wyłącznie w czystej postaci, tj. w postaci marihuany (suszone kwiaty i liście konopi w pobliżu kwiatu) oraz haszyszu (żywicy).

-Zakaz uprawy roślin na widoku tj. np. uprawa w ogrodzie będzie nadal zakazana, uprawa odbywać ma się w domu oraz być zabezpieczona przed dostępem osób trzecich.

-Zakaz reklamy dla konopnych klubów / stowarzyszeń.

Zakaz uprawy w ogrodzie oraz zakaz dzielenia się plonami z własnych zbiorów nieco zaskakują. Skoro Niemiecki rząd chce, aby marihuana była w pełni legalna to skąd takie pomysły? Czemu zabraniać dzielenia się legalnymi ziołami?

Czemu uprawa w końcu legalnych roślin jest traktowana jak by były to rośliny szczególnie niebezpieczne, które należy uprawiać w specjalnie zabezpieczonych pomieszczeniach? Czyżby maczali w tym palce bawarscy politycy sprzeciwiający się legalizacji? Tego oczywiście nie wiemy jednak wspomniane zapisy nieco dziwią.

Dwa filary

Niemiecki rząd potwierdził wcześniejsze informacje, że ostateczne zmiany będą podzielone na dwa filary. Pierwszy z nich to kwestie opisane powyżej czyli własna domowa uprawa oraz konopne stowarzyszenia / kluby.

Drugi filar związany jest z dalszymi dążeniami Niemiec do pełnej legalizacji komercyjnego obrotu marihuaną. Mają temu służyć pilotażowe programy sprzedażowe takie jak ten uruchomiony niedawno w Szwajcarii, przeczytasz o nim T U T A J.

„Filar 2 przewiduje regionalne projekty pilotażowe z komercyjnymi łańcuchami dostaw. Projekt ustawy o filarze 2 pojawi się w drugiej połowie 2023 r. i oczekuje się, że zostanie przedłożony Komisji Europejskiej do przeglądu.”

-informuje niemiecki rząd.

Całość projektu znajdziesz T U T A J

Nowe prawo może wejść w życie jeszcze pod koniec bieżącego roku.

Pacjenci stosujący medyczną marihuanę nie chcą być traktowani jak podejrzani, RPO interweniuje u Komendanta Głównego Policji i zadaje pytania o to, co dzieje sie gdy funkcjonariusze znajdą u pacjenta medyczny susz. Rzecznik Praw Obywatelskich określił wymogi posiadania kopii recept czy faktur imiennych na zakup leku jako łamiące zasadę równego traktowania obywateli. Oto więcej informacji.

Pacjenci stosujący medyczną marihuanę nie chcą być traktowani jak podejrzani, RPO interweniuje u Komendanta Głównego Policji

Interwencja Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie pacjentów stosujących medyczną marihuanę rozpoczęła się od listu, jaki do RPO wysłał właśnie jeden z pacjentów.

„pacjenci leczeni preparatami na bazie wspomnianego surowca nie mogą być apriorycznie traktowani jako podejrzani, zatrzymywani, nie może być zatrzymywana bez wydania kopii – ich dokumentacja medyczna, recepty na leki, zaświadczenia o leczeniu i faktury imienne za zakup leków, nie może być przeszukiwane ich miejsce pobytu czy pojazdy, z których korzystają.

Napisał zaniepokojony obywatel i podkreślił fakt, że leczenie sie akurat takim lekiem, nie stanowi przesłanki oraz nie daje uzasadnienia dla takich działań godzących w prawa człowieka.

Wnioskodawca prosi o „zajęcie publicznego stanowiska w sprawie wymogów stawianych pacjentom leczonych lekami na bazie medycznej marihuany odnośnie do stałego posiadania przy sobie dokumentów: zaświadczenia o leczeniu określonymi preparatami, kopii recept, kopii faktur imiennych na zakup leków – jako łamiących zasadę równego traktowania obywateli„.
W wystąpieniu do komendanta głównego policji gen. insp. Jarosława Szymczyka zastępca RPO Stanisław Trociuk przypomina, że art. 33a ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii dopuszcza możliwość zastosowania ziela konopi innych niż włókniste, a także wyciągów, nalewek farmaceutycznych oraz żywicy, jako surowca farmaceutycznego przeznaczonego do sporządzania leków recepturowych. Tym samym całkowicie legalne posiadanie substancji na bazie konopi indyjskich przez pacjentów, którym substancje przepisał lekarz.
RPO zaznacza, że obywatele nie mogą oczekiwać, że uświadomienie policji istnienia takich przepisów będzie równoznaczne z  odstąpieniem od dalszych czynności w przypadku ujawnienia medycznej marihuany.
„Pod użytym pojęciem „dalszych czynności” rozumieć należy te, które wiążą się z potwierdzeniem lub negacją podejrzenia popełnienia czynu zabronionego określonego w art. 58, art. 62 lub art. 64 u.p.n., które dotyczą odpowiedzialności za, odpowiednio, udzielanie lub nakłanianie do użycia środka odurzającego, posiadanie środków odurzających lub substancji psychotropowych oraz zabór w celu przywłaszczenia środków odurzających lub substancji psychotropowych
– mówi Rzecznik Praw Obywatelskich
Co to oznacza w praktyce?
Gdy patrol z jakiegoś powodu zatrzyma na ulicy obywatela, który z przyczyn zdrowotnych stosuje medyczną marihuanę na zalecenie lekarza i znajdą przy nim susz, przeważnie podejmą „dalsze czynności wyjaśniające”. Oznacza to, że pacjent musi się liczyć z przewiezieniem na komisariat, przeszukaniem miejsca zamieszkania i zatrzymaniem suszu do badań – to wszystko można zakwalifikować jako „dalsze czynności wyjaśniające” czyli działania mające na celu ustalenie, czy obywatel mówi prawdę, a susz jest faktycznie z apteki.
Takie działanie policji to oczywiście łamanie zasady równego traktowania obywateli, pacjent posiadający przy sobie leki opioidowe byłby z miejsca puszczony dalej i nikt by nie wymagał od niego noszenia przy sobie dokumentacji medycznej czy dowodu zakupu w postaci faktury imiennej ani zaświadczenia od lekarza, że jest w trakcie terapii. Dlatego RPO (i słusznie) uważa, że pacjenci korzystający z MM są dyskryminowani.
Stanisław Trociuk prosi KGP o stanowisko. Zwraca się także o podanie statystyk przypadków zabezpieczania marihuany medycznej do badań oraz liczby przypadków, kiedy wynik badań stężenia substancji psychoaktywnych wskazywały, iż nie jest to produkt z apteki. Padło też pytanie, czy Policja prowadziła szkolenia dotyczące zagadnienia posiadania marihuany medycznej i czy opracowano metodykę postępowania wobec ujawnienia medycznej marihuany w trakcie czynności.

O tym, że władze Bawarii sprzeciwiają się legalizacji marihuany wspominaliśmy już kilkukrotnie. Tamtejsi politycy twierdzą, że legalizacja niesie za sobą wiele zagrożeń i dlatego będą sie jej zaciekle sprzeciwiać. Teraz Klaus Holetschek, minister zdrowia Bawarii i naczelny przeciwnik zmiany prawa, po raz kolejny wezwał do porzucenia planów niemieckiego rządu twierdząc, iż legalizacja to ogromne ryzyko i zagrożenie. Co ciekawe, Bawaria to niemiecki land, w którym rządzi lejący się strumieniami alkohol i gdzie odbywa sie Oktoberfest. Oto więcej informacji.

Niemcy: Władze Bawarii sprzeciwiają się legalizacji marihuany

Odkąd pod koniec zeszłego roku niemieckie władze ogłosiły swoje plany legalizacji marihuany, władze leżącej na południu kraju Bawarii głośno sie takiej zmianie sprzeciwiają.

Dosłownie kilka dni po tym jak niemieckie władze federalne przedstawiły swoje zamiary, władze Bawarii zaczęły sie temu pomysłowi sprzeciwiać, w listopadzie ubiegłego roku pisaliśmy:

Niemcy: Bawaria przeciwna legalizacji zioła na poziomie federalnym? Tak wynika z wypowiedzi tamtejszych polityków, którzy co ciekawe mają w tej materii zdanie bardzo zbliżone do wielu polskich prawodawców. Bawarscy politycy z chęcią wprowadziliby dożywocie za posiadanie grama suszu po czym poszliby świętować to morzem alkoholu. Zupełnie niczym przedstawiciele polskiej „prawicy”.”

Cały artykuł przeczytasz T U T A J.

Klaus Holetschek od listopada zeszłego roku co tydzień wygłasza tyrady przeciwko legalizacji konopi indyjskich, informują niemieckie media. Teraz oznajmił, że projekt ustawy legalizującej marihuanę to „biurokratyczny potwór”. Polityk CSU twierdzi, że rząd federalny wszedł na złą ścieżkę w kwestii polityki narkotykowej, a ryzyko związane z legalizacją oraz samym używaniem marihuany jest według polityka zbyt duże.

„Żeby nie było nieporozumień: nie życzyłbym sobie projektu ustawy, który byłby łatwiejszy do wdrożenia”

– mówił kilka dni temu minister zdrowia Bawarii, dodając, że:

„W ogóle nie chcę legalizacji marihuany. Nie potrzebujemy legalnej rekreacyjnej marihuany, więc nie potrzebujemy też klubów konopnych”

Ostatnio informowaliśmy o (jak się wydaje) ostatecznej formie niemieckiej legalizacji, która ze względu na międzynarodowe traktaty ratyfikowane przez rząd Niemiec, przyjmie inna formę aniżeli zakładano pierwotnie. Niemcy planują zalegalizowanie uprawy kilku roślin na własne potrzeby oraz utworzenie konopnych klubów, coś na kształt tych funkcjonujących w Hiszpanii, więcej na ten temat przeczytasz T U T A J.

Oczywiście władze Bawarii sprzeciwiają sie i temu rozwiązaniu.

„To naiwne przekonanie, że te kluby konopne wysuszą czarny rynek

– mówił niedawno Klaus Holetschek, oraz dodał:

„Wielu ekspertów zakłada, że ​​czarny rynek będzie nadal kwitł, zwłaszcza w przypadku tańszej marihuany lub marihuany o wyższej zawartości THC”

Ale władze Bawarii idą jeszcze dalej dopatrując się w legalizacji zagrożenia dla swojego kraju ale i całego kontynentu. Holetschek ma obawy, że nowa liberalna polityka narkotykowa Niemiec pogrąży cały kontynent w nieszczęściu.

„Każda forma legalizacji, nawet częściowa, może mieć sygnał dla innych krajów. Dlatego Niemcy nie powinny podążać drogami, które są w oczywisty sposób sprzeczne z prawem międzynarodowym i europejskim, jak to ma miejsce w przypadku planowanych projektów modelowych. To byłoby pęknięcie tamy dla Europy, której nikt sobie nie życzy”

-mówił minister z CSU

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.