Minister Sprawiedliwości Wielkiego Księstwa Luksemburga, Félix Braz i minister zdrowia Etienne Schneider ogłosili plany rządu dotyczące legalizacji produkcji, sprzedaży i konsumpcji marihuany w celach rekreacyjnych – poinformował portal TalkingDrugs.org. Oto kilka założeń z nowej ustawy.

W ciągu ostatnich miesięcy, rząd Wielkiego Księstwa Luksemburga pieczołowicie zgłębiał koncepcje legalizacji marihuany w innych krajach, na przykład podczas podróży edukacyjno-badawczej do Kanady. Teraz władze Wielkiego Księstwa postanowiły ujawnić pewne szczegóły przyszłych regulacji prawnych.

Parlament wprowadzi początkowo przepisy przejściowe, stanie się to do jesieni tego roku. Natomiast całkowite wdrożenie nowych przepisów może potrwać do czterech lat.

Posiadanie i uprawa w Wielkim Księstwie

Zgodnie z planami Schneidera i Braza, konsumpcja i posiadanie do 30 gramów marihuany powinno być dozwolone dla osób pełnoletnich. Póki co nie wiadomo jak zostanie uregulowana kwestia uprawy na własne potrzeby. Nowe przepisy zakładają, że młodzież w wieku od 12 do 17 lat nie powinna być karana za posiadanie do pięciu gramów marihuany. Dla nieletnich zatrzymanych za posiadanie marihuany mają powstać programy pedagogiczne, które będą miały za zadanie edukować i ostrzegać przed zagrożeniami związanymi z używaniem marihuany w tak młodym wieku.

Handel

Legalny handel marihuaną będzie podlegać surowym przepisom, których szczegółów jeszcze nie podano. Rząd sugeruje, że powinna zostać wyznaczona górna granica zawartości THC w suszu bądź produktach z THC. Ma to zapobiec zagrożeniom dla psychiki konsumentów. Władze Wielkiego Księstwa chcą wprowadzić też regulację wedle której, marihuana będzie mogła być sprzedawana tylko i wyłącznie obywatelom Luksemburga. Powodem decyzji o ograniczeniu mają być zastrzeżenia władz Niemiec i Francji.

Kary

Ci, którzy będą łamać przepisy oraz handlujących marihuana nielegalnie, rząd szykuje większe sankcje niż przed legalizacją. Młodzież przyłapana na posiadaniu do 5 gramów nie będzie karana tylko edukowana – tak powinno być na całym świecie! Nie wiadomo jakie będą kary dla obcokrajowców zatrzymanych za posiadanie oraz co grozić będzie sprzedawcy, który turyście sprzeda marihuanę.

Rząd Luksemburga wkłada wiele wysiłku w legalizację marihuany i wygląda na to, że chcą zrobić to jak należy, o czym świadczą wspomniane wyjazdy do krajów gdzie konopie prawnie zalegalizowano. Włodarze Wielkiego Księstwa, chcą pozbyć się czarnego rynku, co jednak może okazać się trudne ze względu na ograniczenia takie jak górny pułap zawartości THC czy zakaz sprzedaży obcokrajowcom. Wielbiciele koncentratów i turyści mogą przyczynić się do utrzymania czarnego rynku.

W ubiegły piątek, Izba Reprezentantów Illinois, zatwierdziła ustawę legalizującą marihuanę rekreacyjną. Jest to jedenasty stan USA, który zalegalizuje posiadanie i sprzedaż marihuany dla dorosłych. Plan został już zatwierdzony przez Senat i rząd J.B. Pritzkera, który od miesięcy prowadził kampanię na rzecz reformy polityki dotyczącej konopi indyjskich. Jednym z głównych powodów liberalizacji prawa, są aspekty ekonomiczne.

Legalizacja dzięki ustawie, a nie referendum

Ustawa sprawia, że Illinois stał się pierwszym stanem legalizującym sprzedaż i posiadanie marihuany rekreacyjnej dorosłym na mocy aktu ustawodawczego. Co prawda ustawa z Vermont zalegalizowała posiadanie konopi w ubiegłym roku, ale ustawodawca nie pomyślał o uregulowaniu sprzedaży marihuany konsumentom. Natomiast posiadanie i sprzedaż marihuany w Dystrykcie Kolumbii i dziewięciu innych stanach zostały zatwierdzone w drodze inicjatyw wyborczych takich jak np. referenda.

Nowe regulacje

Zgodnie z nowym prawem stanu Illinois, osoby dorosłe w wieku co najmniej 21 lat będą mogły posiadać do 30 gramów suszu konopi, podczas gdy odwiedzający stan będą mogli posiadać do 15 gramów. Ustawa legalizuje również posiadanie marihuany w formie jadalnej i niewielkich ilości koncentratów. Ustawodawstwo ustanawia system regulacji i opodatkowania sprzedaży produktów z konopi dla dorosłych poprzez licencjonowane punkty dystrybucji.

Zmieniony za to został przepis umożliwiający dorosłym uprawę do pięciu roślin konopi indyjskich przez dorosłych. Teraz ma on obejmować tylko pacjentów, którzy marihuany używają w celach medycznych.

Ustawa zezwala również na wymazanie niektórych wyroków dotyczących narkotyków. Wyroki dotyczące ilości konopi do 30 gramów będą rozpoznane przez gubernatora, w ramach procedury ułaskawienia. Natomiast ci obywatele, którzy mają na swoim koncie wyroki za ilości od 30 do 500 gramów mogą zwrócić się do sądu o zwolnienie z wyroku skazującego.

Kwestie gospodarcze

W procesie legalizacji marihuany w Illinois, niemałe znaczenie miała sytuacja ekonomiczna stanu. Gdy na początku roku Jay Robert Pritzker objął urząd gubernatora zapowiedział, że legalizacja marihuany jest jednym ze sposobów poprawy sytuacji gospodarczej. Gotówka z podatków i licencji jest potrzebna, ponieważ Illinois zmaga się z chronicznymi niedoborami budżetowymi, około 7 miliardami dolarów niezapłaconych rachunków i państwowych funduszy emerytalnych (134 miliardy dolarów). Presja fiskalna spowodowała, że rating kredytowy stanu wzrósł do poziomu powyżej poziomu śmieciowego, co spowodowało, że stan Illinois było najgorzej ocenianym stanem w USA (pod kątem fiskalnym).

Konopie pochodzą z Tybetu i mają 28 milionów lat. Dowodzą tego wyniki badania opublikowane 14 maja 2019 r. w czasopiśmie Vegetation History and Archaeobotany, które opisało szczegóły pracy zespołu naukowców z University of Vermont. Badacze przedstawiają dowody na to, że roślina konopi ewoluowała 28 milionów lat temu na określonym obszarze Wyżyny Tybetańskiej.

Zespół badaczy pod kierunkiem Johna McPartlanda z University of Vermont wziął sobie za cel ustalenie najstarszych przodków dzisiejszych roślin konopi. W tym celu, przeanalizowali dane dotyczące rozmieszczenia roślin typu dzikiego, korzystając przy tym ze 155 badań szczątek roślinnych odkrytych w skamieniałościach. Owymi szczątkami był pyłek konopny.

Starając się ustalić nieznane na chwilę obecną pochodzenie współczesnych konopi, kluczowym okazało się ustalenie kiedy konopie oddzieliły się od chmielu, a raczej ich wspólnego przodka. Naukowcy odkryli, że roślina ta kwitła w suchych warunkach stepowych, w rejonie północno-wschodniego Płaskowyżu Tybetańskiego w pobliżu jeziora Qinghai około 28 milionów lat temu. Natomiast Najstarszy pyłek, który pasuje do wszystkich wytycznych i był zgodny z konopiami, pochodził sprzed 19,6 milionów lat. Pyłek został odkryty w Ningxia w Chinach, na granicy Płaskowyżu Tybetańskiego i Wyżyny Lessowej.

Migracja roślin

Z Płaskowyżu Tybetańskiego, jak założono, konopie dotarły do Europy około 6 milionów lat temu i rozprzestrzeniły się aż na wschodnie Chiny ok. 1,2 miliona lat temu.

W ciągu ostatnich kilku tysiącleci konopie migrowały na cały świat.

Syntetyczna marihuana – to mieszanina ziół, mających zastępować naturalną marihuanę. Susz do jej produkcji nasącza się chemicznymi dodatkami (syntetyczne kannabinoidy), które mogą mieć szereg efektów niepożądanych, takich jak drgawki czy psychoza.

Jest uważana za bardziej dużo bardziej niebezpieczną niż naturalna marihuana, którą w ogóle możemy określić mianem niebezpiecznej.

Badania w Holandii nad syntetyczną marihuaną

Trudno jednak było przewidzieć, w jaki sposób syntetyczna marihuana wpłynie na użytkowników, więc grupa naukowców z Holandii przetestowała działanie substancji na 17 zdrowych ochotnikach. Ich odkrycia zostały opublikowane 14 marca w czasopiśmie Cannabis and Cannabinoid Research.

Uczestnicy dwa razy przyszli do laboratorium, w odstępie siedmiu dni. Podczas jednej wizyty otrzymali syntetyczny kannabinoid o nazwie JWH-018 zmieszany z konopiami, a podczas kolejnej wizyty otrzymali placebo (w tym przypadku tylko konopie bez syntetycznej marihuany). Podczas każdej wizyty uczestnikom nie powiedziano, który związek otrzymują.

Pięciu uczestników otrzymało ustaloną dawkę syntetycznej marihuany, przy czym ilość oparta była na ich masie ciała, a pozostałe 12 otrzymało przypadkowe wielkości dawek.

Po tym, jak uczestnicy wdychali opary któregokolwiek ze związków, naukowcy monitorowali ich przez 12 godzin. W tym czasie naukowcy wzięli pod uwagę cechy ludzkie, przetestowali ich zdolności poznawcze i kazali uczestnikom okresowo informować, jak się czuli.

Wyniki pokazały, że syntetyczny kannabinoid zwiększał tempo akcji serca podczas pierwszej godziny palenia i znacznie upośledzał pamięć. Zaobserwowano jednak ogromne zróżnicowanie w sposobie zgłaszania odczuć, przy czym tylko około połowa uczestników zgłosiła uczucie „odlotu”. Istniała również duża różnica w ilości substancji, która trafiła do krwiobiegu badanych ludzi.

„Uważamy, że wynika to z naszego sposobu administrowania, który sam w sobie był wyzwaniem” – powiedział Eef Theunissen, badacz wiodący w dziedzinie neuropsychofarmakologii na Uniwersytecie w Maastricht, w Holandii.

Jak przebiegało badanie?

Aby zarządzać przebiegiem badania, naukowcy stworzyli własną szklaną rurkę, która podgrzała substancję, a następnie uczestnicy wdychali powstałą parę przez dołączoną plastikową część.  Kiedy naukowcy przeanalizowali rurkę powietrzną po badaniu, odkryli, że pozostały w niej resztki. Ponadto część pary mogła uciec, więc niektórzy ludzie mogli wdychać mniej.

Jest to jednak zjawiskiem bardzo podobnym do „tego, co dzieje się w prawdziwym życiu”, powiedział Theunissen. „Ludzie wdychają marihuanę na różne sposoby, a ilość, którą wdychają, jest bardzo nieprzewidywalna”.

Ludzie, którzy zgłaszali uczucie „odlotu”, radzili sobie gorzej w testach mierzących czas reakcji niż ci, którzy mieli inne odczucia. (Ta pierwsza grupa również osiągnęła gorsze wyniki w tych testach w porównaniu z osobami, które przyjmowały placebo.) Ponadto, osoby, które zgłosiły uczucie „odlotu”, cechował wyższy poziom dezorientacji, amnezji i dysocjacji, oraz innych objawów, w porównaniu z osobami, które nie zgłaszały uczucia “odlotu”.

Druga część doświadczenia

Ostatnią częścią eksperymentu było podanie drugiej dawki leku. Była ona znacznie niższa niż dawka zgłoszona w przypadkach przedawkowania. Dzięki temu Theunissen i jej zespół doszli do wniosku, że poważne skutki uboczne, które często obserwuje się w przypadku przedawkowania, wynikają prawdopodobnie z wyższych dawek leków lub kombinacji różnych syntetycznych kannabinoidów.

JWH-018 jest „jednym ze starych” syntetycznych kannabinoidów i nie jest już tak popularny, powiedział Theunissen. JWH-018 został zastąpiony nowszymi, silniejszymi związkami, więc wyniki są prawdopodobnie „niedoszacowaniem tego, co dzieje się na ulicach” – dodał.

Problem z syntetycznymi kannabinoidami polega na tym, że jest ich tak wiele, powiedział Theunissen. Rzeczywiście, Live Science wcześniej informowało, że na rynku są tysiące syntetycznych kannabinoidów, a kolejne są stale syntetyzowane. Kiedy jeden konkretny związek staje się nielegalny, producenci nieco ulepszają strukturę, aby substancja nie była objęta przepisami lub nie mogła być wykryta w testach leków.

Chociaż wyniki nowego badania nie mogą być tak naprawdę przełożone na to, co dzieje się na ulicach, „musieliśmy gdzieś zacząć”, powiedział Theunissen.

Był to pierwszy eksperyment, w którym badano syntetyczne konopie w kontrolowanym otoczeniu, a Theunissen powiedziała, że ma nadzieję, że będzie to dobry punkt wyjścia do innych badań, takich jak te porównujące efekty syntetycznego leku z efektami doniczki.

To jednak nie wszystko.

Stosowanie marihuany o dużej mocy wiąże się z ryzykiem psychozy

Badania potwierdzają, że ludzie, którzy używają marihuany codziennie, mogą być narażeni na zwiększone ryzyko rozwoju psychozy, zwłaszcza jeśli stosują marihuanę o dużej mocy – wynika z nowego badania z Europy.

W badaniu przeanalizowano informacje od ponad 1200 osób bez psychozy mieszkających w 10 europejskich miastach i jednym mieście w Brazylii i porównano je z 900 osobami mieszkającymi w tych samych miastach, u których po raz pierwszy zdiagnozowano psychozę. Psychoza oznacza, że człowiek doświadcza utraty kontaktu z rzeczywistością.

Naukowcy odkryli, że osoby, które deklarowały codzienne stosowanie marihuany, były trzy razy bardziej narażone na diagnozę psychozy w porównaniu z osobami, które nigdy nie stosowały tego leku. Co więcej, osoby, które deklarowały codzienne przyjmowanie marihuany o dużej mocy, były pięć razy bardziej narażone na diagnozę psychozy w porównaniu z osobami, które nigdy jej nie stosowały.

Ponadto badanie jest pierwszym, które sugeruje, że wzorzec używania marihuany na danym obszarze może przyczyniać się do tempa postępu psychozy populacji. Na przykład w Amsterdamie, gdzie marihuana o dużej mocy jest powszechnie dostępna, osoby, które codziennie zażywały marihuanę o wysokiej mocy, były dziewięć razy bardziej narażone na rozwój psychozy w porównaniu z osobami, które nie używały marihuany.

W USA marihuana o dużej mocy jest dziś znacznie bardziej powszechna niż kilka dekad temu.

„Ponieważ status prawny konopi indyjskich zmienia się w wielu krajach i stanach, a biorąc pod uwagę właściwości lecznicze niektórych rodzajów konopi indyjskich, istotne znaczenie dla zdrowia publicznego ma również rozważenie potencjalnych negatywnych skutków związanych z codziennym zażywaniem konopi indyjskich, szczególnie odmiany o dużej mocy”- powiedziała w oświadczeniu dr Marta Di Forti z Instytutu Psychiatrii, Psychologii i Neurologii w King’s College London.

Mimo to ważne jest, aby pamiętać, że badanie wykazało tylko związek i nie może udowodnić, że używanie marihuany faktycznie powoduje psychozę.

Badanie zostało opublikowane wczoraj 19 marca w czasopiśmie The Lancet Psychiatry .

Marihuana i psychoza

Poprzednie badania sugerowały związek między intensywnym zażywaniem marihuany a zwiększonym ryzykiem psychozy. Jednak badania te nie były w stanie określić, w jaki sposób ten związek wpłynął na wskaźniki psychozy w populacji ogólnej.

W nowym badaniu naukowcy odkryli, że około 30 procent pacjentów z psychozą deklarowało codzienne zażywanie marihuany, w porównaniu z zaledwie 7 procentami kontrolowanych (osoby bez psychozy); a 37 procent pacjentów zadeklarowało przyjmowanie marihuany o dużej mocy w porównaniu z 19 procentami kontrolowanych.

Badanie wykazało również, że wskaźnik zażywania konopi indyjskich wśród osób kontrolowanych na danym obszarze był powiązany ze wskaźnikiem psychozy w tej lokalizacji. Większa liczba osób, które używały tego leku codziennie; i im więcej używano marihuany o dużej mocy, tym wyższy jest poziom psychozy.

Naukowcy szacują, że około jeden na pięć nowych przypadków (20 procent) psychozy w 11 miastach badania może być powiązany z codziennym używaniem marihuany; a jeden na 10 nowych przypadków psychozy (12 procent) może być związany ze stosowaniem marihuany o dużej mocy.

Przyszłe badania

Nowe badanie jest „zgodne z wieloma badaniami przeprowadzonymi w ciągu ostatnich kilku lat, pokazującymi związek między stosowaniem marihuany, a początkiem choroby psychotycznej” – powiedział dr David Roane, prezes psychiatrii w Lenox Hill Hospital w Nowym Jorku, który nie był zaangażowany w badanie. „Coraz bardziej oczywistym jest, że użycie marihuany jest czynnikiem ryzyka dla psychozy”, powiedział Roane w wywiadzie dla czasopisma Science.

Mimo to nowe badania nie mogą wykluczyć „odwrotnej przyczyny”, co oznacza, że osoby z psychozą częściej stosują marihuanę niż osoby bez stanu zdrowia psychicznego, twierdzi Suzanne Gage z Wydziału Nauk Psychologicznych Uniwersytetu w Liverpoolu, który napisał komentarz towarzyszący artykułowi. Chociaż w badaniu wzięły udział osoby, u których zdiagnozowano pierwszy epizod psychozy, mogą one odczuwać mniej poważne objawy przed postawieniem diagnozy, zauważyła Gage.

Przyszłe badania powinny mieć na celu identyfikację osób, których stosowanie marihuany może narażać na szczególnie wysokie ryzyko psychozy, powiedział Roane.

W międzyczasie Roane zaleca, aby ludzie byli świadomi powiązania naukowego między używaniem marihuany a psychozą. „Może to być jeden z najważniejszych powodów, aby rozważyć odłożenie stosowania marihuany syntetycznej czy tej o dużej mocy”.

Miniony weekend spędziliśmy w Krakowie na czwartej edycji targów konopnych Kanaba Fair. Całość wyszła genialnie – za co ukłony w stronę organizatorów. W mojej opinii, było to wydarzenie przełomowe dla polskiej kultury konopnej. Zadowoleni wystawcy z pewnością wrócą i przyciągną kolejnych. Obyło się bez przykrych incydentów jak np. nalot smutnych panów. Można było za to spróbować waporyzacji suszy CBD, przetestować konopne kosmetyki, poradzić się speców od growingu czy uzyskać pomoc w zakresie leczenia medyczną marihuaną. Na ponad 10.000 osób, które odwiedziły w tym roku Kanabę, czekało 50-ciu wystawców z całej Europy. Na takie wydarzenie odbywające się na naszej ziemi czekałem od lat.

Na naszym fanpage’u na FB odbyła sie transmisja live z targów, znajdziesz ją TUTAJ.

Foto: Teone

Kierownik berlińskiego Görlitzer Park wyznaczył dilerom specjalne strefy i oświadczył, że jeżeli mają handlować w parku – to właśnie tam. Strefy zostały wyznaczone różowymi liniami Jak informuje Berliner Zeitung, kierownik parku chce w ten sposób chronić przed uporczywymi dilerami osoby odwiedzające park.

Wyznaczone strefy dla dilerów

Kierownik parku, Cengiz Demirci, wyznaczył różową farbą miejsca, w których liczni dilerzy funkcjonujący w parku mają prowadzić swoją działalność. Sam proceder pozostaje oczywiście nielegalny, a zaproponowana regulacja sprzedaży, nie ma na celu sygnalizowania jakiegokolwiek przyzwolenia na handel substancjami zakazanymi. Taki środek ma na celu jedynie umożliwienie osobom nie zainteresowanym używkami, odwiedzenia parku wolnego od nękania przez osoby, które nimi handlują. A jest ich na terenie parku około setka.

W dzień pikniki, wieczorem narkotyki

Görlitzer Park jest jednym z ulubionych miejsc wypoczynku mieszkańców dzielnicy Kreuzberg. Rodziny urządzają pikniki, funkcjonuje tam małe zoo, jest sielska i rodzinna atmosfera. Ale park jest też w Berlinie znany z tego, że można tam łatwo różnego rodzaju używki, przeważnie marihuanę. Władze niejednokrotnie próbowały zakończyć ten proceder, jednak jak do tej pory bezskutecznie. Sposoby były różne. Swego czasu, park został uznany za strefę zerowej tolerancji dla konopi. Oznaczało, że ​​w przeciwieństwie do reszty Berlina, na terenie parku, nie wolno było posiadać do 15 gramów marihuany i uniknąć kary (taka ilość jest na własny użytek, a jej posiadanie zdepenalizowane). Na terenie parku karano nawet na niewielkie ilości. Jednak próba strefy zerowej tolerancji zakończyła się niepowodzeniem.

Kilka lat temu, burmistrz dzielnicy Friedrichshain-Kreuzberg, Monika Herrmann z partii Zieloni, zaproponowała zgoła odmienne rozwiązanie. Hermann chciała otworzyć na terenie Görlitzer Park co najmniej jeden punkt na wzór holenderskich coffeeshop’ów, w którym marihuana sprzedawana byłaby legalnie i pod kontrolą. Realizacja jej planów wymaga jednak zbyt dużych zmian w prawie, że nie doszła do skutku.

Nie wszyscy są za

Propozycja wyznaczania w parku dilerom strefy działania zamiast walka z nimi ma oczywiście swoich przeciwników. Oburzona jest berlińska policja, która uważa, że jest to działanie na rzecz zorganizowanej przestępczości, a z narkotykami trzeba walczyć. Niestety ta sama policja, od kilku dekad, nie jest w stanie sobie z tym zjawiskiem poradzić. Mimo wszelkich starań, handel zakazanymi substancjami kwitnie tam od dziesięcioleci.

Racjonalne podejście

Biorąc to wszystko pod uwagę, takie rozwiązanie wydaje się być bardzo racjonalne. Skoro handlu zabronionymi używkami nie da się zatrzymać, należy sprawić aby nie wpływał on negatywnie na osoby odwiedzające to miejsce oraz żeby osoby, które tego nie chcą, nie miały z nimi styczności. Na chwilę obecną, dilerzy zagadują każdego kto mija bramę parku, nie zawsze są mili. Nowy pomysł zakłada, że osoby odwiedzające park w celu dokonania zakupu, będą wiedziały gdzie należy się udać, natomiast osoby tym nie zainteresowane – nie będą niepokojone. Brzmi sensownie, czy się uda? Czas pokaże.

Naukowcy z Uniwersytetu Kansas, sprawdzili czy legalizacja marihuany w celach medycznych lub rekreacyjnych ma wpływ na bezpieczeństwo na drogach. W ramach badań zebrano dane z przeszło dwudziestu lat.

Legalizacja marihuany, a bezpieczeństwo na drogach

Prowadzący badania Andrew Young z Kansas State University ocenił dane z ostatnich 23 lat. W celu oceny wpływu legalizacji na bezpieczeństwo na drogach wykorzystał dwa modele. W pierwszym modelu Young ocenił całkowitą liczbę ofiar śmiertelnych w USA, w drugim porównał stany, w których konopie indyjskie mają inny status prawny. Z obu analiz nie wynika żadna korelacja między przepisami dotyczącymi marihuany, a liczbą zgonów w ruchu drogowym w każdym badanym stanie.

„Legalna marihuana nie jest statystycznie istotnym czynnikiem w statystykach dotyczących śmierci na drogach”

– podsumowuje Young.

„Taki wynik badań oznacza, że ​​legalizacja marihuany zarówno dla celów medycznych jak i rekreacyjnych nie jest powiązana ani ze spadkiem, ani ze wzrostem liczby zgonów na przejechane 100 000 mil (160 000 km)”

-dodaje Young

Bezpieczny kierowca – z pięcioma nanogramami THC

Przykładowo w stanie Arizona, gdzie marihuana jest legalna, jest tyle samo śmiertelnych ofiar wypadków, co w stanach Wyoming czy Południowa Dakota, gdzie marihuana jest prawnie zakazana. Kolorado miało znacznie więcej ofiar śmiertelnych w 2001 r. w porównaniu ze stanami Georgia i Iowa. Od 2003 r. Wszystkie trzy stany miały taki sam wskaźnik śmiertelności na drogach, co nie zmieniło się wraz z legalizacją marihuany i rekreacyjnego używania konopi indyjskich w Kolorado. Liczba zgonów w Waszyngtonie D.C. spadł po legalizacji przez radę miasta i pozostaje niższy niż w Utah lub Wirginii, gdzie konopie są zakazane. To tylko trzy przykłady z długiej serii, którą Young starannie udokumentował w swojej pracy.

W większości stanów USA, gdzie zalegalizowano konopie, istnieje limit stężenia THC we krwi kierowców i wynosi on pięć nanogramów THC / ml krwi. Kierowców nie przekraczających tej normy uważa się za bezpiecznych. W Europie dopuszczalne stężenie THC u kierowców jest często kilkukrotnie mniejsze. W Polsce jest to 2 – 2,5 nanograma THC / ml krwi, a w Niemczech 1 nanogram / ml krwi.

Future #1 – odmiana uprawiana przez 7 Points Oregon w Portland pobiła rekord zawartości THC. Dla pewności testy przeprowadzono kilkukrotnie. Jak do tej pory, najmocniejsze szczyty oscylowały w okolicy 30%, a pewne teorie mówią, że przekroczenie poziomu 35% jest niemożliwe. Jak się okazało, Future #1 znacznie przekroczył ten pułap, wywołało to pewną konsternację oraz dyskusję.

Future #1

to krzyżówka Gorilla Glue #4 oraz Starfightera F2, którą wyhodowało Exotic Genetix. Uprawą zajęli się 7 Points Oregon z Portland, USA. Z 12 nasion regularnych, 9 było żeńskich. W trakcie uprawy rośliny wykazały cztery różne genotypy o wyraźnych różnicach we wzroście oraz profilach terpenowym i flawanoidowym, różnice dotyczyły też potencji. Future (# 1) był najlepszy z czterech, uprawiany przez 7 Points wygrał drugie miejsce w kategorii Najmocniejszy Kwiatostan na Oregon Dope Cup 2017, z wynikiem 32,5% THC.

Jednak growerzy z 7 Points nie spoczęli na laurach i przez rok starali się zmaksymalizować potencjał swojej perełki po czym ponownie oddali szczyty do analizy. Kwiatostany przeanalizowało renomowane MRX Labs, które na wszelki wypadek wykonało chromatografię jeszcze trzykrotnie, kalibrując urządzenia pomiędzy pomiarami, potwierdzając ostatecznie rekordowy wynik 37,28% THC!

Zaskoczenie i dyskusja

Reakcje na ponad 37% stężenia THC wahały się od zaskoczonych i ciekawskich do sceptycznych i podejrzliwych. Pojawiły się oskarżenia o fałszerstwo oraz tezy, że taki wynik jest zwyczajnie niemożliwy.

„Wiedzieliśmy, że może to być kwestia sporna. MRX to laboratorium akredytowane przez ORELAP, a nasze relacje z nimi były bardzo profesjonalne. Słusznie zachowywali ostrożność, gdy po raz pierwszy ujrzeli wyniki. Testy kontroli jakości przeprowadzano jeszcze cztery razy, a sprzęt był pomiędzy nimi kalibrowany. Wszystko zrobili z należytą starannością.”

-informuje 7 Points Oregon

Po za stwierdzeniami, że badania są sfałszowane, pojawiły się opinie, że to już zbyt wysoki poziom THC, że marihuana to coś więcej niż ten jeden kannabinoid, tu sie akurat zgadzamy. Sami growerzy z 7 Points Oregon przyznają, że już odmiany z zawartością ok. 30% to dla nich za mocne palenie. Wolą oni skupiać się na takich aspektach konopi jak terpeny oraz rzadsze kannabinoidy np. CBC czy CBG, obsesja THC ich zdecydowanie nie dotyczy. Jednak jak mówią, właśnie tego poszukuje klient w USA, dlatego takie szczepy będą tworzone i uprawiane.

Górna granica

„Generalnie wydaje się, że fizyczny limit wynosi około 35%. Ale tak naprawdę tego nie rozumiemy ani tego dlaczego tak jest. Po prostu zgadujemy. Czy więc roślina może osiągnąć 37 lub 38 procent? Może. Prawdopodobnie. Nie jest to niemożliwe. Jest to jednak rzadkością. Główną kwestią jest tutaj: dlaczego, kurwa, chcesz, żeby roślina była tak silna?”

-powiedział Mowgli Holmes, autorytet w kwestii uprawy konopi, dyrektor generalny Phylos Bioscience.

Czy przyjdzie nam zatem za jakiś czas napisać o nowym rekordzie? Zapewne tak, to bardziej kwestia kiedy, a nie czy. Póki co, Future #1 wydaje się być mocno ugruntowanym liderem w kategorii zawartości THC. Uzyskanie takiego wyniku wymagało z pewnością sporo pracy oraz ogromu wiedzy i umiejętności.

źródło: Portland Mercury

Jednym z nieprawdziwych stereotypów jest to, że użytkownicy marihuany są bardziej otyli niż osoby nie używające zioła. Wielu palaczy wie jednak, iż jest to nieprawda, a większość konsumentów zioła to jednak osoby o których nie można powiedzieć, że są otyli. Potwierdzają to kolejne badania.

Użytkownicy marihuany mniej narażeni na otyłość?

Wyniki nowego badania zostały opublikowane w połowie tego miesiąca na łamach International Journal of Epidemiology. Najnowsze badania pokazują, że użytkownicy marihuany są mniej narażeni na otyłość w porównaniu z osobami, które nie są użytkownikami.

Naukowcy z Michigan State University w swojej pracy podparli się danymi z National Epidemiologic Survey on Alcohol and Related Conditions (NESARC), które dysponuje przekrojową i reprezentatywną dla całego kraju próbą badawczą obywateli USA w wieku 18 lat i starszych. W sumie przeanalizowano odpowiedzi pochodzące od ponad 33 000 osób.

Pierwszy etap badania polegający na serii wywiadów odbył się w latach 2001-2002. Uczestnicy badania zostali zapytani, czy używają marihuany, a jeśli tak, to kiedy robili to ostatnio oraz jak często używają konopi. Kolejne wywiady przeprowadzone zostały w latach 2004-2005, uczestnicy ponownie byli pytani o to, czy używali marihuany od ostatniego wywiadu, a jeśli tak to w jakiej częstotliwości.

W okresie pomiędzy wywiadami, naukowcy śledzili wzrost wskaźnika masy ciała (BMI) we wszystkich respondentów – tych, którzy konopi nigdy nie używali, osób, które zaprzestały używania oraz nowicjuszy i stałych użytkowników marihuany

Uczestnicy w wieku powyżej 65 lat zostali wykluczeni ponieważ badania pokazują, że spadek BMI u osób starszych jest często spowodowany utratą masy mięśniowej.

Wyniki badania pokazały, że wzrost wskaźnika BMI u używających konopi indyjskich jest mniejszy w porównaniu z osobami, które nigdy marihuany nie używały.

Osoby, które używały marihuany, w trakcie badanie też przybrały na wadze, jednak zdecydowanie mniej niż osoby, które jej nie używały.

„W NESARC uporczywe osoby zażywające konopie indyjskie i inicjowane były niedostatecznie reprezentowane w stabilnie otyłych podgrupach”, stwierdza badanie. „Ponadto te same aktywne podgrupy używające konopi były niedostatecznie reprezentowane wśród nowych przypadków otyłości obserwowanych w W2”.

Jaka jest tego przyczyna?

Badanie sugeruje kilka teorii wyjaśniających, dlaczego użytkownicy marihuany doświadczają mniejszego przyrostu masy ciała. Jedna z nich mówi o tym, że jest to powiązane ze zmniejszaniem się gęstości oraz ilości aktywnych receptorów kanabinoidowych (CB1), które wynika z długotrwałego używania konopi. Jest to teoria, która została po raz pierwszy wygłoszona w zeszłym roku przez oddzielny zespół naukowców z Indiana University South Bend.

„Dla wielu pacjentów, konopie indyjskie mogą być lepszym rozwiązaniem w celu utraty wagi niż chirurgia lub farmaceutyki”

-napisano w metaanalizie opublikowanej w grudniu

Inna sugerowana możliwość związku między używaniem marihuany a mniejszym przyrostem BMI ma związek z właściwościami przeciwzapalnymi innego receptora kannabinoidowego – CB2.

„Związek stanów zapalnych i otyłości jest szeroko rozpowszechniony w badaniach przedklinicznych i klinicznych”

– piszą autorzy badania.

Odkrycia te są ważne dla przyszłych badań biomedycznych dotyczących kannabinoidów – zwłaszcza, że medyczna marihuana jest często sugerowana jako lek zapobiegający utracie wagi u pacjentów np. z HIV, chorych na raka czy stwierdza badanie.

Jednak naszym zdaniem pominięty został istotny fakt. Od dawna wiadomo, że kannabinoidy, a w szczególności THC jest swojego rodzaju regulatorem pracy naszego mózgu oraz całego organizmu. Najlepszym tego przykładem jest to, w jaki sposób THC reguluje pracę neuroprzekaźników w mózgu. Idąc tym torem łatwo dojść do wniosku, że funkcje regulacyjne kanabinoidów mogą dotyczyć także kwestii wagi oraz przemiany materii.



Większość z moich znajomych, którzy są naprawdę dobrzy w kodowaniu – pali trawę. Jeśli zajmujesz się branżą IT to bardzo możliwe, że podobnie jest i z tobą, bądź też znasz takie osoby z pracy – powiedział były dyrektor FBI. Temat używania marihuany w FBI został poruszony po dość dwuznacznej wypowiedzi byłego dyrektora. Okazuje się, że obecne prawo stwarza zagrożenie ponieważ utrudnia zatrudnianie najlepszych  specjalistów – ci lubią sobie zapalić jointa.

Wyjaśnienia dyrektora James Comey’a

Po tym, gdy w jego słowach zaczęto doszukiwać się innego sensu, ówczesny dyrektor wyjaśnił, że żartował i jest całkowicie przeciwny, aby młodzi ludzie zażywali marihuanę. Przypomniał o tym, że konopie w stanie Alabama są odpowiednio uregulowane prawnie i nie można ich używać pracując w FBI, i to aż do 3 lat wstecz od dnia ubiegania się o pracę. Jego słowa miały dać wydźwięk, że uregulowania prawne pracy w FBI nie są wygodne dla specjalistów w branży IT.

„Muszę zatrudnić świetnych specjalistów, żeby mieć szansę rywalizować z cyberprzestępcami. Tylko niektóre z tych dzieciaków chcą palić trawkę nawet w drodze na rozmowę kwalifikacyjną”

– stwierdził James Comey, szef FBI

Żeby zrozumieć co Comey miał na myśli, musimy rzucić nieco światła na źródło problemu.

Konopie, a praca w FBI

Fakt, że rząd federalny ma problem ze skompletowaniem kadry specjalistów ds. bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni, nie jest żadną tajemnicą. Głównym powodem, dla którego większość hakerów nie chce pracować dla rządu to fakt, że rynek pozwala im znaleźć bardziej pożądaną pracę niż praca dla rządu (co za niespodzianka…). Jest jeszcze jeden powód, dość powszechny i wydawałoby się, że oczywisty – polityka FBI w zakresie testów narkotykowych.
Z opisanym w Wall Street Journal artykule James Comey wyraził opinię, że jeśli rząd chce zapewnić sobie i obywatelom bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni, musi zmienić politykę stosowania konopi indyjskich. Jego zdaniem, żaden specjalista nie zrezygnuje z tego zwyczaju tylko i wyłącznie dla pracy jaką daje FBI (bo dlaczego?).
Comey przyznaje, że wielu świetnych ekspertów do walki z cyberprzestępczością chciałoby móc połączyć poranną kawę z popularnym jointem.

Skąd taka zmiana nastawienia?

Chęć do zmiany warunków zatrudnienia w FBI nie jest przypadkowa. Ten ruch jest potrzebny, gdyż Kongres nakazał zatrudnienie 2000 nowych osób do końca 2017 r. Większość z nich miała zajmować się przestępczością komputerową. Problem ze skompletowaniem kadry pojawił się między innymi dlatego, że większość ekspertów w tej dziedzinie nie pasuje do schematu FBI.

Obecne przepisy FBI stanowią, że nie można zatrudnić osoby, która paliła marihuanę w ciągu ostatnich trzech lat. Tutaj pojawia się ciekawa luka w prawie, gdyż mowa jest tylko o paleniu, zaś brak komentarzy na temat innych form konsumpcji konopi.
Na początku ubiegłego roku FBI potwierdziło, że rząd nie zapewnia odpowiedniego bezpieczeństwa internetowego, więc ogólnie rzecz biorąc, zmiany przepisów zatrudniania w FBI mają sens. Gregory Wilshusen, który jest dyrektorem informacji w General Accountability Office przyznał, że rząd nie zmienił praktyki zatrudniania od lat 40-50. XX wieku. Najwyraźniej nie zdają egzaminu w dzisiejszych czasach.

Rząd USA oraz FBI powinny wziąć pod uwagę fakt, że większość obywateli Stanów Zjednoczonych Ameryki aprobuje legalizacje konopi indyjskich. Mimo to marihuana nadal widnieje jako narkotyk z listy I.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.