Nakładanie miodu na skręta to temat, który jak bumerang powraca na polskich konopnych grupach tematycznych czy też forach. Wiele osób pokazuje swoje jointy posmarowane miodem, na który często przyklejony jest pokruszony susz. Czy taki zabieg  to dobry pomysł czy raczej nie? Jak wpływa na nasze płuca oraz skąd w ogóle wzięła się „moda” na skręty oblane miodem?

Nakładanie miodu na skręta

Czy posmarowanie jointa miodem to dobry pomysł? Wielu użytkowników marihuany, lubi sobie urozmaicić używanie ziela. Jednym z takich urozmaiceń  jest nałożenie na jointa / blunta konopnego ekstraktu (BHO, Rosin). Taki zabieg sprawia, że skręt spala się znacznie wolniej, a ze względu na właściwości ekstraktu jest zdecydowanie mocniejszy i inaczej smakuje. Taki joint / blunt nazywa się Dream Liner.

Nakładanie miodu na skręta
Dream Liner z BHO

Niestety wielu użytkowników marihuany, widząc gdzieś w sieci zdjęcie takiego np. Dream Linera, stwierdza, że jest on obłożony miodem, co wynika z kolorystyki ekstraktów, które często na zdjęciu wyglądają jak miód.  Następnie taki palacz wrzuca na grupie zdjęcie skręta z miodem wychwalając swój pomysł. Jednak czy taki zabieg ma sens? Odpowiedź może być tylko jedna – N I E.

Z czym wiąże się wypalenie takiego skręta? Palony czyli skarmelizowany cukier jest bardzo szkodliwy dla naszych dróg oddechowych oraz płuc. Cząsteczki palonego cukru pokrywają błony śluzowe i oskrzela co może prowadzić do poważnego podrażnienia dróg oddechowych. Ponadto palony cukier odkłada się w płucach i może powodować rozwój komórek rakowych. Mówiąc prościej – palony cukier jest dla nas bardzo szkodliwy.

Osoby stosujące tę praktykę wykazują się elementarnym brakiem wiedzy na temat używki, którą przyjmują. Bardzo często jest to typowa pozerka, żeby pokazać jakim to się jest fajnym i znaleźć trochę atencji na konopnych grupach tematycznych. Jest to dla mnie jedyne wyjaśnienie zważywszy na to, że sieć daje dostęp do niezliczonych ilości informacji na ten temat.

Niestety, komentarze pod wpisami gdzie użytkownicy chwalą się swoimi skrętami z miodem ukazują jeszcze większy brak elementarnej wiedzy niektórych palaczy ziela. Gdy ktoś napisze, że palenie miodu to bardzo zły pomysł, natychmiast pojawia się armia konopnych pozerów twierdzących, że „każdy pali jak chce” oraz wychwalających swój „genialny” pomysł z miodem.  Ale nie to jest najgorsze, czasem odzywają się użytkownicy, którzy twierdzą, że przyjmowanie THC samo w sobie jest szkodliwe i np. uszkadza komórki mózgowe, zatem jeżeli ktoś pali sam susz to i tak sobie szkodzi. Stwierdzenie, że „THC niszczy mózg, a ktoś się czepia jarania smacznego miodku” jest kwintesencją braku wiedzy polskich użytkowników cannabis. A wystarczy użyć google aby wyszukać badania, z których jasno wynika, że konopie nie zabijają substancji szarej w naszym mózgu, a palony cukier jest niebezpieczny i prowadzi do licznych chorób. Tego typu komentarze mogą spowodować, że ktoś kto też nie ma pojęcia i też rzadko korzysta z google uzna, że faktycznie „w sumie to można spróbować”.

Nakładanie miodu na skręta
fragment rozmowy pod postem ze skrętem posmarowanym miodem

Podsumowując, palenie miodu czy innego cukru jest bardzo szkodliwe. Do niedawna część dilerów spryskiwała susz wodą z cukrem aby zwiększyć jego masę. Taki sort się średnio palił, strzelał i był niesmaczny oraz trujący. Każdy takiego materiału unikał. Dziś palacze sami się trują miodem i szukając atencji zachęcają do tego innych – jest to jeden z ekstremalnych przypadków ludzkiej głupoty i braku wiedzy.

Przypominamy – do suszu dodaje się konopne ekstrakty takie jak BHO czy Rosin. Dodawanie do suszu miodu jest oznaką skrajnej głupoty.

Zamaskowany aktywista z Manchesteru jeździ ulicami miasta i rozdaje jego mieszkańcom produkty, które uznał za istotne. Na liście rozdawanych produktów znajdują się m.in. papier toaletowy, woda, środki higieny oraz marihuana. Nie jest to pierwsza taka akcja aktywisty działającego pod pseudonimem Outlaw.

Aktywista pomaga mieszkańcom, rozdaje papier toaletowy i marihuanę

Mężczyzna o pseudonimie Outlaw,  zasłynął swego czasu rozdając ubogim pieniądze oraz marihuanę centrum Manchesteru.

Aktywista w związku z obecną sytuacją spowodowaną koronawirusem w Wielkiej Brytanii postanowił pomóc obywatelom swojego miasta. Jeździ jego ulicami rozdając niezbędne artykuły takie jak woda, papier toaletowy, środki czystości oraz marihuanę. Outlaw w zeszłym tygodniu rozdał susz o wartości 800 funtów. Produkty zostawia pod drzwiami lub przekazuje zachowując odpowiedni dystans.

W tym tygodniu rozdałem ponad 300 paczek papieru toaletowego, cztery uncje marihuany, setki małych zestawów do dezynfekcji i sześć dużych skrzynek z butelkowaną wodą.

-powiedział

Mężczyzna poinformował, że jeździł swoją furgonetką w centrum oraz na obrzeżach manchesteru puszczając w głośników utwór „Don’t worry, be happy” Bobby’ego McFerrina. Jest też krótki film, na którym widać jak przebiegała akcja.

 

[vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=UQMPjSY9F1w”][/vc_column][/vc_row]

Zapytałem na swoim Instagramie, czy ktoś czegoś potrzebuje – dostałem ponad 6000 próśb dostawy od różnych obserwujących.

Outlaw porusza się po mieście i jego obrzeżach furgonetką z napisem “Free Isolation Essentials. Toilet Roll – Sanitizer – Bottled Water. Mini Grinders – Raws – Pre Rolls – Bud”  co można przetłumaczyć jako „Darmowe niezbędniki do izolacji. Papier toaletowy -środki higieny – woda w butelkach. Mini młynki – bibułki -gotowe skręty – susz.

Takich ludzi nam trzeba w tych ciężkich czasach.

Źródło: Daily Star

Czy koronawirus jest szczególnie niebezpieczny dla palaczy marihuany? Prof. Krzysztof Simon, ordynator w jednym z wrocławskich szpitali twierdzi, że tak. Udało nam się skontaktować z prof. Simonem. Zapytaliśmy o to w jaki sposób, marihuana może spowodować śmierć osoby zarażonej COVID-19.

Koronawirus szczególnie niebezpieczny dla palaczy marihuany?

Profesor Krzysztof Simon, ordynator oddziału chorób zakaźnych w jednym z wrocławskich szpitali, wypowiedział się dla portalu TuWrocław.com ws. koronawirusa. W krótkiej wypowiedzi, prof. Simon stwierdza, że także młode osoby umierają na COVID-19. Powodem tych zgonów nie jest jednak sam wirus, a defekty, które posiadają młode osoby nim zarażone, stwierdza prof. Simon, mając na myśli, że umierają też osoby młode, ale takie, które maja inne znane im lub ukryte defekty zdrowotne.

Prof. Simon sugeruje też, że przyczyną osłabienia organizmu, które może prowadzić do śmierci w razie zakażenia, może być palenie marihuany. Powołuje się na przykład 16. latki, która z powodu koronawirusa zmarła we Francji. Profesor mówi, że wygląd pacjentki wskazywał na to, że mogła ona nadużywać marihuany, ale nie twierdzi, że z pewnością tak było. Oto wypowiedź:

[vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?feature=youtu.be&v=f5RLM46PkSA&fbclid=IwAR1D0fdOQDXHrVOei830NBGcl8jmrbEWYTkCRcfZ1En1l64Tjrfg7koLCnQ&app=desktop#dialog”][/vc_column][/vc_row]

Skontaktowałem się z profesorem Simonem i poprosiłem o rozwinięcie tego, co miał na myśli mówiąc te słowa.

Już na wstępie rozmowy, profesor zaznaczył, że nie chodziło mu o substancje zawarte w marihuanie (kannabinoidy), a jedynie o sam fakt wziewnej metody zażywania konopi.

Profesor w rozmowie przyznał, że przyjmowanie czegokolwiek drogą wziewną, w jakimś stopniu uszkadza drogi oddechowe co sprzyja zachorowaniu na COVID. Prof. Simon stwierdził, że w marihuanie nie są groźne związki psychoaktywne, ale jej sposób przyjmowania w postaci palenia może mieć wyniszczający wpływ na nasz organizm. Prof. Simon oznajmił, że dla palaczy marihuany wirus może być groźniejszy, gdyż poprzez wziewna metodę przyjmowania konopi, mają oni w gorszym stanie drogi oddechowe. Dodał, że tyczy się to wszystkiego co się pali oczywiście z tytoniem włącznie. Profesor wspomniał, że ogólnie osoby, które używają środków negatywnie wpływających na nasz organizm jak np. alkohol, są bardziej zagrożone ciężka chorobą spowodowana koronawirusem co wynika z osłabienia organizmu używkami.

Profesor Krzysztof Simon przyznał jednocześnie, że w żadnym wypadku nie jest przeciwnikiem marihuany i popiera jej medyczne zastosowanie.

Niestety, wypowiedź profesora Simona jest mocno niefortunna, gdyż dla większości osób jasno z niej wynika, że palenie marihuany mocno wyniszcza organizm, a doskonale wiadomo, że tak nie jest.

Przeciwnicy legalizacji często powtarzają, że liberalizacja prawa narkotykowego to zagrożenie dla młodych ludzi. Tymczasem spożycie marihuany przez młodzież w Kanadzie spadło o połowę od czasu gdy pod koniec 2018 roku ją zalegalizowano. Kanada oraz inne kraje, które zmieniły swoje prawo dot. konopi, są doskonałym przykładem na to, że tylko w ten sposób można ograniczyć używanie ich przez młodzież.

Spożycie marihuany przez młodzież w Kanadzie

Przed zmianą prawa w Kanadzie, odsetek młodzieży w wieku 15-17 lat, która używała marihuany, wynosił 20 proc., ostatnie dane pokazują, że w ciągu kilkunastu miesięcy od legalizacji, odsetek ten zmniejszył się o połowę i wynosi 10 proc – informuje Statistics Canada’s National Cannabis Survey, jednostka, która na bieżąco monitoruje używanie konopi indyjskich, wyniki są podawane kwartalnie.

Joel Mader mówi, że nie zauważa żadnego uzależnienia od konopi indyjskich wśród swoich nastoletnich klientów, odkąd użycie rekreacyjne narkotyku rozpoczęło się prawie 18 miesięcy temu.

Joel Mader, psycholog pracujący w Kalifornijskim ośrodku pomocy uzależnionym Calgary’s Alberta Adolescent Center stwierdził, że odkąd prawie 18 miesięcy temu zmieniono prawo,  nie zauważył wzrostu liczby młodych ludzi, którzy używają marihuany.

Jedno ze zjawisk, które coraz częściej obserwuję, to podejście do marihuany. Jest legalna, to nic wielkiego

-powiedział Mader, nawiązując do znanej zasady, że zakazany owoc smakuje lepiej.

Mader dodał, że wstępne wyniki badań przeprowadzonych na University of Calgary na grupie 900 do 2200 osób w wieku od 18 do 24 lat pokazują, że nawyki konsumpcyjne nie wzrosły od czasu legalizacji.

Mader oznajmił, że co do ogólnego spożycia konopi indyjskich po ich legalizacji, nie ma wyraźnych sygnałów ani badań mówiących o znacznym wzroście lub znacznym spadku osób ich używających. Wskaźnik utrzymuje się raczej na tym samym poziomie.

Starszy analityk Statistics Canada, Michelle Rotermann, powiedział, że spadek używania wśród nastolatków należy umieścić w kontekście stałego spadku przez ponad dekadę.

Badania przeprowadzone przez Canadian Alcohol, Tobacco and Drug Survey pokazują, że używanie konopi indyjskich wśród osób w wieku od 15 do 17 lat spadło do 15 procent w 2017 roku z 20 procent w 2005 roku, następnie osiągnęło poziom blisko 20 procent w 2018 roku.

Szacunki dotyczące używania marihuany przez młodzież w wieku od 15 do 17 lat w okresie przed legalizacją w 2018 roku wyniosły 19,8 procent, podczas gdy odpowiednie szacunki po legalizacji zebrane pod koniec 2019 roku wyniosły 10,4 procent

-powiedział Rotermann, dodał też, że:

To sugeruje, że konsumpcja w wieku od 15 do 17 lat spadła w pierwszym roku legalizacji.

Goodman, analityk ds. Polityki w kanadyjskim Centrum ds. Zażywania i uzależnienia od narkotyków, mówi, że legalizacja marihuany skłania do bardziej uczciwej dyskusji na temat ryzyka z nią związanego. Goodman uważa, że teraz ludzie mogą swobodnie rozmawiać na ten temat, edukować się bez obawy o sankcje karne.

Wydaje się, że ludzie teraz mają dość dobrą świadomość szkód i badań. Teraz ludzie chętniej o tym mówią, wymieniają się wiedza i doświadczeniami. Wiele z tych dyskusji koncentruje się na negatywnym wpływie marihuany na rozwijający się mózg

– powiedziała Goodman

To pokazuje, że legalizacja i edukacja są znacznie lepszym narzędziem przeciwdziałającym używaniu marihuany przez młodzież, niż grożenie jej więzieniem.

 

Trwająca pandemia bardzo zaszkodziła wielu branżom. Wpływ koronawirusa na branżę konopną, tę legalną oraz tę bardziej podziemną, również jest niemały. Obecna sytuacja różnie wpływa na rynek związany z konopiami indyjskimi, w zależności od lokalizacji, co przeważnie wiąże się z jej statusem prawnym. Oto krótki raport.

Wpływ koronawirusa na branżę konopną

Trwająca pandemia to poważny cios dla wielu branż na całym świecie. W przypadku rynku związanego z marihuaną sytuacja również nie jest zbyt ciekawa. Jednak z zupełnie innymi problemami borykają się użytkownicy oraz przedsiębiorcy konopni z krajów gdzie rekreacyjne używanie marihuany jest legalne, niż mieszkańcy np europejskich krajów, gdzie jest ona nielegalne.

Wpływ koronawirusa na branżę konopną, USA i Kanada

Rynek związany z legalną marihuaną rekreacyjną oraz medyczną mocno traci. Przede wszystkim spadła sprzedaż rekreacyjnej marihuany.  Dodatkowo, właściciele konopnych punktów mają teraz kłopoty np z zaopatrzeniem. Spadek konsumpcji marihuany ma wg analityków kilka powodów. Jednym z nich jest wydane przez władze ostrzeżenie, aby na czas pandemii powstrzymać się od wspólnego używania konopi gdyż niesie to za sobą ryzyko zakażenia, eksperci rynku argumentują tym także wzrost sprzedaży produktów spożywczych zawierających konopie indyjskie (edibles).

Kolejnym powodem jest coś co można nazwać spadkiem aktywności społecznej. Ludzie dużo rzadziej spotykają się popołudniami w grupach, odwołano wiele, jak nie wszystkie imprezy. Kolejna sprawa to powiązanie rynku legalnej marihuany z turystyką. Obie te branże często są ze soba mocno związane, np w Las Vegas. Wiele punktów dystrybucji w LV to miejsca nastawione na turystów, a tych w związku z zaistniałą sytuacją brak.

Dla odmiany, niektórzy notują chwilowe zwiększenie sprzedaży w związku z wprowadzaniem kolejnych ograniczeń poruszania się.

Po tym, jak mieszkańcom San Francisco Bay Area wydano zalecenia aby pozostali w domu, sprzedaż marihuany wzrosła o ponad 150 procent w stosunku do tego samego okresu rok do roku.

-powiedziała Liz Connors, dyrektor ds. Analiz w firmie Headset, która zajmuje się badaniem rynku konopi indyjskich.

Connors dodała, że ​​zakupy artykułów spożywczych, zawierających THC, wzrosły do ​​poziomu zwykle obserwowanego tylko około 20 kwietnia.

Jednak jak łatwo się domyśleć, sprzedaż zacznie spadać jak tylko ludzie zrobią zapasy.

W wielu miejscach w USA władze lokalne jak i federalne wydają zalecenia aby pozostać w domu. Informują też jakie zapasy najpotrzebniejszych rzeczy należy zgromadzić. Co ciekawe, często na tej liście znajduje się właśnie marihuana. Co z pewnością cieszy branżę. Pokazuje to również podejście do konopi indyjskich, w niektórych miejscach jak widać uznawane są za jeden z podstawowych produktów.

Na chwilę obecną wydaje się, że w Ameryce Północnej, najbardziej oberwała branża medycznej marihuany. Eksperci obwiniają za ten stan rzeczy zaburzony łańcuch dostaw. Wskaźnik ETF Horizons Marijuana Life Sciences (Kanada) stracił w ciągu ostatnich tygodni blisko 50 procent. Amerykańskie Center for Disease Control and Prevention wydało zalecenie dla pacjentów MM aby przygotowali sobie zapas na miesiąc, gdyż będą występowały przerwy w dostawach.

Kolejny temat to akcesoria do konsumpcji konopi. Ta część konopnego sektora boryka się obecnie ze sporymi problemami, a to dlatego, że wiele podzespołów, elementów czy wręcz całe produkty końcowe powstają w Chinach. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć jak dużym jest to obecnie problemem.

Wiele firm ponosi straty z powodu odwołanych targów branżowych, które są w wielu firmach kluczowym elementem sprzedaży.

Traci także czarny rynek, spowodowane jest to znacznym utrudnieniem w przemieszczaniu się między państwami. Wiele karteli z Meksyku ma obecnie utrudnione zadanie. W najlepszej sytuacji wydają się być growerzy, którzy swoje rośliny mają pod ręką i nie musza martwic się o dostawy.

Wpływ koronawirusa na branżę konopną, Europa

Nieco inne problemy spowodowane pandemią mają miłośnicy konopi z europy.

Niderlandy wprowadziły nowe zasady korzystania z Coffeeshop’ów, które początkowo chciano całkiem zamknąć. Zdecydowano się jednak pozostawić je otwarte, ale na nowych zasadach. Od jakiegoś czasu nie można konsumować zakupionej marihuany na miejscu, należy zrobić to w domu. Gdy początkowo podano informację, że coffeeshop’y w całym kraju zostaną zamknięte, klienci zaczęli je momentalnie szturmować. Towar został wyprzedany na pniu. W mieście Roemond na południu Niderlandów większość zapasów zostało wykupionych przez Niemców, którzy musieli zdążyć również przed zamknięciem granicy aby wrócić do domu.

Burmistrzowie miast, po odgórnej decyzji władz, zwołali gabinet, aby kawiarnie mogły ponownie otworzyć swoje drzwi. Urzędnicy obawiali się, że nielegalny handel marihuaną na ulicach rozkwitnie jeszcze bardziej z powodu przymusowego zamknięcia legalnych źródeł. Rząd usłyszał wezwanie burmistrzów i zdecydował się przystać na ich prośbę i punkty działają nadal, ze zmienionymi zasadami.

Z pewnością najbardziej ucierpią te, które były nastawione na turystów.

W Hiszpanii gdzie funkcjonują konopne kluby sytuacja ma się trochę inaczej. Niestety wszystkie zostały zamknięte ok 15.03. Pomimo, że są zamknięte, to większość co jakiś czas jest na godzinę otwarta i w takim przypadku do lokalu wchodzi się pojedynczo, zakupionego towaru nie można konsumować na miejscu i należy go zabrać do domu. Oferowane są też dowozy na telefon.

W europejskich krajach gdzie marihuana rekreacyjna i handel nią są zabronione sytuacja jest nieciekawa. W Polsce, zarówno jak w wielu innych europejskich krajach, marihuana w znacznej części pochodzi z Niderlandów, Czech czy Hiszpanii. Teraz łańcuch dostaw został poważnie uszkodzony.  Ze względu na sytuacje na granicach w wielu miejscach zaczyna brakować suszu, a jego cena znacząco wzrasta. Wraz z wydłużaniem się obecnej sytuacji, suszu będzie co raz mniej, a jego cena wzrośnie. Z drugiej strony, gdy wszystko wróci do normy, nielegalni europejscy producenci będą mieli nadwyżki, co może spowodować dużą podaż suszu nie najgorszej jakości w dobrej cenie. Z powodu pandemii odwołano wiele znaczących europejskich wydarzeń konopnych, w tym największe targi w europie i jedne z największych na świecie – Spannabis, które na chwile obecną przeniesione zostało na wrzesień.

 

 

W związku z zaistniałą sytuacją, wielu z Was spędzi najbliższy czas w domu. Polecamy jak najlepiej go spożytkować,  w końcu można poczytać, rozgrzać pada czy odmalować mieszkanie. A miłośnicy konopi indyjskich mogą przy okazji ten czas, oraz wszelkie aktywności, uprzyjemnić sobie najlepszymi odmianami tej wspaniałej rośliny. Oto nasze TOP 5 odmian na kwarantannę. 

Top 5 odmian na kwarantannę

Jako, że spędzanie większości dnia w domu sprzyja tzw. „zamułce”, rozpoczniemy od odmian konopi indyjskich z przewagą genów sativa, które napędzają kreatywność, chęć działania oraz rewelacyjnie wpływają na nastrój.

Moby Dick

TOP 5 odmian
Moby Dick, fot.: Teone

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych odmian od Dinafem. Rodzice Moby Dicka to Haze oraz White Widow, taka krzyżówka nie mogła zawieść. Jest to w ok 80% sativa o mocnym działaniu psychodelicznym oraz niewielkim działaniu na ciało. Produkuje sporo THCV, które odpowiada m.in. za rewelacyjny nastrój. Potrafi świetnie wpłynąć na apetyt. Uprawiana w odpowiednich warunkach produkuje duże ilości żywicy, a kwiaty są tak duże że każda gałąź musi być podwiązana. Moby Dick to świetny wybór do lektury, gry planszowej, sesji przy konsoli czy jakiejkolwiek innej aktywności.

AK-47

TOP 5 odmian
AK-47, fot.: Teone

Legendarna AK-47 to głównie sativa o bardzo pobudzającym, euforycznym i przyjemnym działaniu. Efekt jest silny i długotrwały. AK-47 wytwarza spore, mocno zbite kwiaty o bardzo intensywnym działaniu. Jest bardzo prosta w uprawie i wymaga więcej od palacza niż od growera. O jakości AK-47 świadczy 26 nagród jakie „akacz” zgarnął na cannabis cup’ach od 1996 do 2017 roku! Kolejna rewelacyjna odmiana nakręcająca do działania o euforycznym, umysłowym efekcie.

Power Plant

TOP 5 odmian
Power Plant, fot.: Teone

Kolejna legendarna sativa. Generalne porządki czy tez mały remoncik? W końcu trochę czasu na przygotowanie ulubionej potrawy? Te oraz wiele innych czynności, każdemu miłośnikowi cannabis, zdecydowanie umili Power Plant. Jedna z tych odmian, przy których uśmiech pojawia się na twarzy już po kilku minutach i wraz ze świetnym nastrojem pozostaje na długo. Podczas uprawy  indoor rośnie do 2 m i daje ogromne zbiory. Bardzo stabilna odmiana, która przyniosła Dutch Passion sporo nagród.

OG Kush

TOP 5 odmian
OG Kush, fot.: Teone

Gdy po całym dniu nadejdzie czas na wieczorny relaks, świetnie sprawdzi się OG Kush. Jest to 75% indica z genetyką Thai / Pakistani skrzyżowanymi ze słynnym Chemgawg. Wrażenia zapachowo smakowe są dość ciekawe, zapach benzyny natomiast posmak charakteryzują często słodkie nuty.  Po 8 tygodniach kwitnienia OG Kush daje duży plon, a THC w dobrych warunkach dochodzi do 24%. Świetny wybór na wieczorny film, odpręża i relaksuje, ale nie przykuwa do kanapy.

Blueberry OG

TOP 5 odmian
Blueberry OG, fot.: Barneys Farm

Ostatnia propozycja to Blueberry OG. Jest to w 70% indica, hybryda Blueberry oraz opisanego powyżej OG Kush. Odmiana dla koneserów smakowych szczepów, szczególnie gdy jest uprawiana organicznie, co potrafi znacznie podbić profile terpenowe i flawonoidowe. Aromat słodkich owoców wymieszanych z paliwem, po paleniu pozostawia słodki posmak, co jest zasługą genów Blueberry. Połączenie BB oraz OGK dało świetne efekty. Początkowo odpręża i relaksuje by po jakimś czasie dać efekt nieco pobudzający i wzmagający kreatywność. Łatwa w uprawie, daje zbite i kompaktowe kwiatostany.

Mamy nadzieję, że nasze TOP 5 odmian na kwarantannę, nieco ułatwi Wam wybór.

Holenderskie Coffee Shopy znów otwarte! po wyprzedaniu całego towaru wszystkie lokale w związku z rozprzestrzenianiem się pandemii koronawirusa zostały zamknięte wcześniej niż planowano. jednak czy całkowite zamknięcie było dobrym posunięciem?

Prawdziwy bieg w kawiarniach rozpoczął się przedwczoraj po południu, kiedy władze kraju wydały nakaz  zamknięcia wszystkich coffee shopów, restauracji czy pubów do godziny 18:00. Długie kolejki klientów chcących zrobić zapasy ulubionego zioła czy haszu ciągnęły się pod lokalami w każdym mieście.

Problemem uliczny handel

Burmistrzowie miast już wczoraj wezwali gabinet, aby kawiarnie mogły ponownie otworzyć swoje drzwi. Urzędnicy obawiali się, że nielegalny handel marihuaną na ulicach rozkwitnie jeszcze bardziej z powodu przymusowego zamknięcia legalnych źródeł. Rząd usłyszał wezwanie burmistrzów i zdecydował się przystać na ich prośbę.

Wszystkie lokale gastronomiczne, puby czy coffee shopy będą musiały zastosować te same zasady – opcję „na wynos”. Nie będzie możliwości spożywania niczego na miejscu. Właścicielom oraz klientom zaleca się unikania tłumów.

W Holandii zamknięto wszystkie coffee shopy ze względu na poszerzającą się pandemię koronawirusa. Długie kolejki spanikowanych klientów chcących zrobić zapasy można było spotkać dosłownie przed każdym lokalem oferującym trawkę. Niektóre z nich w zaskakująco szybkim tempie wyprzedały swój towar.

Wczoraj, po ogłoszeniu przez holenderski rząd nakazu zamknięcia wszystkich coffee shopów, niektóre z nich specjalnie dla klientów chcących mieć szansę zaopatrzyć się w marihuanę miały być otwarte nawet godzinę dłużej, jednak cały towar został wyprzedany w oszałamiającym tempie, co poskutkowało jeszcze szybszym zamknięciem lokali

W mieście Roemond na południu Holandii większość zapasów zostało wykupionych przez Niemców, którzy musieli zdążyć również przed zamknięciem granicy holendersko – niemieckiej.

Po za coffe shopami zamknięte zostały również zwykłe kawiarnie, restauracje i puby.  Od dziś zamknięte są również szkoły. Ma to potrwać przynajmniej do 6 kwietnia.

Czy legalna marihuana może doprowadzić do zwiększenia ilości śmiertelnych wypadków drogowych? AAA – fundacja non-profit, zajmującą się badaniami i edukacją, których celem jest ratowanie życia poprzez zapobieganie wypadkom drogowym oraz redukcja obrażeń w razie wypadku, wydała w tej sprawie raport. Co wynika z zawartych w raporcie danych? Czy legalna marihuana ma przełożenie na bezpieczeństwo na drogach?

Czy legalna marihuana zwiększa ilość śmiertelnych wypadków na drogach

Fundacja AAA opublikowała ostatnio raport, który pokazuje jak wzrosła ilość kierowców prowadzących pojazdy pod wpływem marihuany. Raport dotyczy stanu Waszyngton gdzie pod koniec roku 2012 zalegalizowano marihuanę rekreacyjną. Wprowadzając nowe prawo uwzględniono w nim także limity THC we krwi kierowców. Uznano, że kierowca po spożyciu (czyt. trzeźwy) może mieć do 5 ng/ml krwi, natomiast większe stężenie to już kierowca pod wpływem.

Opublikowany przez fundacje AAA raport mówi m.in. o korelacji pomiędzy liczbą śmiertelnych wypadków, a biorącymi w nich udział kierowcami pod wpływem marihuany oraz jej statusem prawnym. Jedną z kluczowych dla raportu informacji przedstawia poniższy, pochodzący z raportu wykres, który obrazuje jak wzrosła liczba kierowców będących pod wpływem marihuany, biorących udział w śmiertelnych wypadkach..

legalna marihuana

Z wykresu jasno wynika, że po zalegalizowaniu marihuany rekreacyjnej, znacznie wzrosła liczba kierowców, którzy prowadzą pojazdy pod jej wpływem. Z tej oraz innych zawartych w raporcie informacji, dla laika w temacie konopi, może wynikać, że legalna marihuana odpowiada za znaczny wzrost śmiertelnych wypadków pod jej wpływem. Ale czy tak jest naprawdę?

Raport pokazuje, że po legalizacji znacznie wzrosła ilość kierowców, którzy zginęli w wypadkach będąc pod wpływem marihuany. Jednak każdy, kto zna specyfikacje tej używki wie, że takie wyniki ardzo łatwo źle interpretować.

Przypomnijmy – marihuana utrzymuje się w organizmie znacznie dłużej niż np. alkohol. Gdy osoba pije regularnie przez tydzień, to 48h po ostatnim drinku będzie zupełnie trzeźwa, a w jej krwi nie będzie śladu alkoholu. Inaczej sprawa ma się z marihuaną, gdy osoba pali przez tydzień po kilka razy dziennie – kilka godzin od ostatniego użycia będzie trzeźwa, natomiast wysoki poziom THC we krwi może utrzymywać się jeszcze przez kilka dni. Tak samo sytuacja wygląda, gdy intensywny palacz marihuany zapali ostatni raz wieczorem, a rano zupełnie trzeźwy usiądzie za kółkiem – jego wynik testu na THC będzie pozytywny, kierowca zostanie uznany za będącego pod wpływem mimo, że jest totalnie trzeźwy. Taki kierowca w przypadku wypadku, zostanie zakwalifikowany jako „pod wpływem marihuany”, będąc trzeźwym.

Po zalegalizowaniu marihuany w stanie Waszyngton, udział kierowców będących pod wpływem marihuany biorących udział w wypadkach śmiertelnych wzrósł z 8,8% do 18%. mimo, że zapewne większość kierowców zakwalifikowanych jako „pod wpływem” była trzeźwa. Niestety ten problem pojawia się w wielu krajach, gdzie konopie indyjskie są w jakiś sposób zalegalizowane.

Tam gdzie prawo się zmienia, wiele osób wybiera właśnie marihuanę zamiast dotychczasowych używek np alkoholu. I tu dopatrywałbym się zwiększonej ilości kierowców mających z nią kontakt. Znacznie więcej osób zaczeło się też leczyć medyczna marihuaną.

Polscy posłowie chcą ustalić limity THC dla kierowców. Według autorów projektu, stan „pod wpływem” zamienia się na „po spożyciu” po 4 godzinach. I to ma sens. Jednak pamiętać należy, że mimo, iż po 4 godzinach od zapalenia jest się już trzeźwym, to wynik testu na THC może pokazać sporą zawartość tego kannabinoidu we krwi. Taka już jego natura.

Jeśli nie wiesz, jak prawidłowo przechowywać marihuanę, może to skończyć się wysychaniem lub rozwojem pleśni w twoim suszu. Sucha trawka utraci znaczną część smaku i mocy, podczas gdy spleśniała marihuana nie jest już zdatna do użycia. Zatem jak przechowywać trawkę przez dłuższy okres?

Jeśli masz wysokiej jakości marihuanę i chcesz, aby tak pozostało, będziesz musiał bardzo się o nią troszczyć, szczególnie jeśli zamierzasz przechowywać ją nieco dłużej. Jeśli pozostawisz marihuanę w torebce twoje pąki staną się kruche w ciągu kilku dni.

Kilka prostych środków zapobiegawczych zapewni, że twoja trawka będzie aromatyczna, smaczna a zarazem zdatna do palenia, gdy następnym razem po nią sięgniesz. Istnieje kilka sposobów na to, jak przechowywać trawkę przez dłuższy okres czasu

Jak przechowywać trawkę przez kilka tygodni

Temperatura, wilgotność, światło i powietrze – wszystko to ma zdolność do degradacji związków aktywnych w twojej trawce. W rezultacie pozostawienie zioła w plastikowej torbie na stole lub w szulfadzie nie jest dobrym sposobem na przechowywanie jej przez dłuższy czas. To najgorszy sposób.

Zanim przejdziemy do sposobu przechowywania marihuany, zacznijmy od metod, o których możesz zapomnieć.

Możesz myśleć, że lodówka lub zamrażarka sprawi, że pąki będą bardziej świeże, jak w przypadku jedzenia. Jednak temperatura i wilgotność różnych lodówek zmieniają się, co nie jest dobre dla zachowania jakości twojego suszu.

Przede wszystkim odradzamy zamrażania, ponieważ niskie temperatury powodują, że trichomy są oddzielone od pąków. Trichomy zawierają wszystkie te składniki(kanabinoidy i terpeny), dla których używamy marihuany. Mrożenie zioła jest przydatne podczas produkcji haszyszu lub kiefu, ponieważ łatwiej oddzielić trichomy od części roślinnej. Tak więc trzymaj się z daleka od lodówki i zamrażarki. Przechowuj swoje ziółko w miejscu o bardziej stabilnym poziomie temperatury i wilgotności.

Zimno nie jest jedyną rzeczą, o którą musisz się martwić. Trzymanie trawki w gorącym miejscu, na przykład w pobliżu piekarnika, farelki lub kaloryfera, spowoduje, że wyschnie zbyt szybko, straci swój aromat i będzie sianowate.

Szczelny, szklany pojemnik

Aby chronić trawkę przed działaniem niekorzystnych warunków zewnętrznych, zalecamy szczelny szklany pojemnik. Istnieją plastikowe hermetyczne pojemniki, ale muszą być to tworzywa przeznaczone do przechowywania żywności.

Szklany słoik jest najlepszym sposobem, jeśli chodzi o opłacalne, długoterminowe przechowywanie. Każdy szczelny szklany pojemnik się nadaje. Wierzch powinien mieć pełne uszczelnienie, aby całkowicie chronić pąki przed wystawieniem na działanie powietrza. Gdy twoje pąki trafią do szklanego słoika, wystarczy trzymać go z dala od światła i ciepła.

Istnieją również hermetyczne słoiki ultrafioletowe z ciemnego szkła, które pomagają chronić trawkę przed światłem, nawet jeśli postawisz go w oświetlonym miejscu. W szczelnym słoiku ze szkła ultrafioletowego jedynym elementem, o którym musisz się martwić, jest temperatura. Dopóki nie przechowujesz go w szafce nad kuchenką lub gdzieś gdzie jest gorąco, twoje pąki powinny pozostać świeże w takim słoiku.

Jeśli zużyjesz swoją trawkę w ciągu miesiąca, regularnie otwierając słoik, to szczelny szklany pojemnik przechowywany w chłodnym, ciemnym miejscu powinien być wszystkim, czego potrzebujesz. Twoje ziółko powinno utrzymać świeżość do każdej sesji.

Jak przechowywać zioło w dłuższych okresach czasu

Jeśli nie chcesz palić niesmacznej, słabej trawki, która kiedyś była świetna i aromatyczna, podejmij następujące kroki, aby chronić swoją marihuanę przez długi czas.

Aby jednak pąki pozostały niezmienione nawet przez miesiące, możesz włożyć specjalną torebkę regulującą wilgoć do hermetycznego pojemnika, w którym przechowujesz swoje „smakołyki”

Torebki pochłaniające wilgoć mają różne poziomy pochłaniania wilgotności, już wyschnięty materiał potrzebuje wyższej wilgotności względnej, aby powrócić do życia. Jednak w przypadku świeżej odpowiednio konserwowanej marihuany, można lub wręcz należy zastosować pochłaniacz wilgoci, aby zachować jakość i zapobiec rozwojowi pleśni. Torby pochłaniające wilgoć kupisz w dobrych sklepach z akcesoriami dla palaczy lub ze sprzętem do uprawy.

Marihuana przechowywana w szczelnym, szklanym pojemniku z paczką utrzymującą wilgotność, przechowywanie w chłodnym, ciemnym miejscu powinna pozostać świeża przez wiele miesięcy. Szklany słoik przepuszczający promienie UV powinien być wystarczający do krótkotrwałego przechowywania twojego ziółka.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.