Holenderskie Coffee Shopy znów otwarte! po wyprzedaniu całego towaru wszystkie lokale w związku z rozprzestrzenianiem się pandemii koronawirusa zostały zamknięte wcześniej niż planowano. jednak czy całkowite zamknięcie było dobrym posunięciem?

Prawdziwy bieg w kawiarniach rozpoczął się przedwczoraj po południu, kiedy władze kraju wydały nakaz  zamknięcia wszystkich coffee shopów, restauracji czy pubów do godziny 18:00. Długie kolejki klientów chcących zrobić zapasy ulubionego zioła czy haszu ciągnęły się pod lokalami w każdym mieście.

Problemem uliczny handel

Burmistrzowie miast już wczoraj wezwali gabinet, aby kawiarnie mogły ponownie otworzyć swoje drzwi. Urzędnicy obawiali się, że nielegalny handel marihuaną na ulicach rozkwitnie jeszcze bardziej z powodu przymusowego zamknięcia legalnych źródeł. Rząd usłyszał wezwanie burmistrzów i zdecydował się przystać na ich prośbę.

Wszystkie lokale gastronomiczne, puby czy coffee shopy będą musiały zastosować te same zasady – opcję „na wynos”. Nie będzie możliwości spożywania niczego na miejscu. Właścicielom oraz klientom zaleca się unikania tłumów.

W Holandii zamknięto wszystkie coffee shopy ze względu na poszerzającą się pandemię koronawirusa. Długie kolejki spanikowanych klientów chcących zrobić zapasy można było spotkać dosłownie przed każdym lokalem oferującym trawkę. Niektóre z nich w zaskakująco szybkim tempie wyprzedały swój towar.

Wczoraj, po ogłoszeniu przez holenderski rząd nakazu zamknięcia wszystkich coffee shopów, niektóre z nich specjalnie dla klientów chcących mieć szansę zaopatrzyć się w marihuanę miały być otwarte nawet godzinę dłużej, jednak cały towar został wyprzedany w oszałamiającym tempie, co poskutkowało jeszcze szybszym zamknięciem lokali

W mieście Roemond na południu Holandii większość zapasów zostało wykupionych przez Niemców, którzy musieli zdążyć również przed zamknięciem granicy holendersko – niemieckiej.

Po za coffe shopami zamknięte zostały również zwykłe kawiarnie, restauracje i puby.  Od dziś zamknięte są również szkoły. Ma to potrwać przynajmniej do 6 kwietnia.

Czy legalna marihuana może doprowadzić do zwiększenia ilości śmiertelnych wypadków drogowych? AAA – fundacja non-profit, zajmującą się badaniami i edukacją, których celem jest ratowanie życia poprzez zapobieganie wypadkom drogowym oraz redukcja obrażeń w razie wypadku, wydała w tej sprawie raport. Co wynika z zawartych w raporcie danych? Czy legalna marihuana ma przełożenie na bezpieczeństwo na drogach?

Czy legalna marihuana zwiększa ilość śmiertelnych wypadków na drogach

Fundacja AAA opublikowała ostatnio raport, który pokazuje jak wzrosła ilość kierowców prowadzących pojazdy pod wpływem marihuany. Raport dotyczy stanu Waszyngton gdzie pod koniec roku 2012 zalegalizowano marihuanę rekreacyjną. Wprowadzając nowe prawo uwzględniono w nim także limity THC we krwi kierowców. Uznano, że kierowca po spożyciu (czyt. trzeźwy) może mieć do 5 ng/ml krwi, natomiast większe stężenie to już kierowca pod wpływem.

Opublikowany przez fundacje AAA raport mówi m.in. o korelacji pomiędzy liczbą śmiertelnych wypadków, a biorącymi w nich udział kierowcami pod wpływem marihuany oraz jej statusem prawnym. Jedną z kluczowych dla raportu informacji przedstawia poniższy, pochodzący z raportu wykres, który obrazuje jak wzrosła liczba kierowców będących pod wpływem marihuany, biorących udział w śmiertelnych wypadkach..

legalna marihuana

Z wykresu jasno wynika, że po zalegalizowaniu marihuany rekreacyjnej, znacznie wzrosła liczba kierowców, którzy prowadzą pojazdy pod jej wpływem. Z tej oraz innych zawartych w raporcie informacji, dla laika w temacie konopi, może wynikać, że legalna marihuana odpowiada za znaczny wzrost śmiertelnych wypadków pod jej wpływem. Ale czy tak jest naprawdę?

Raport pokazuje, że po legalizacji znacznie wzrosła ilość kierowców, którzy zginęli w wypadkach będąc pod wpływem marihuany. Jednak każdy, kto zna specyfikacje tej używki wie, że takie wyniki ardzo łatwo źle interpretować.

Przypomnijmy – marihuana utrzymuje się w organizmie znacznie dłużej niż np. alkohol. Gdy osoba pije regularnie przez tydzień, to 48h po ostatnim drinku będzie zupełnie trzeźwa, a w jej krwi nie będzie śladu alkoholu. Inaczej sprawa ma się z marihuaną, gdy osoba pali przez tydzień po kilka razy dziennie – kilka godzin od ostatniego użycia będzie trzeźwa, natomiast wysoki poziom THC we krwi może utrzymywać się jeszcze przez kilka dni. Tak samo sytuacja wygląda, gdy intensywny palacz marihuany zapali ostatni raz wieczorem, a rano zupełnie trzeźwy usiądzie za kółkiem – jego wynik testu na THC będzie pozytywny, kierowca zostanie uznany za będącego pod wpływem mimo, że jest totalnie trzeźwy. Taki kierowca w przypadku wypadku, zostanie zakwalifikowany jako „pod wpływem marihuany”, będąc trzeźwym.

Po zalegalizowaniu marihuany w stanie Waszyngton, udział kierowców będących pod wpływem marihuany biorących udział w wypadkach śmiertelnych wzrósł z 8,8% do 18%. mimo, że zapewne większość kierowców zakwalifikowanych jako „pod wpływem” była trzeźwa. Niestety ten problem pojawia się w wielu krajach, gdzie konopie indyjskie są w jakiś sposób zalegalizowane.

Tam gdzie prawo się zmienia, wiele osób wybiera właśnie marihuanę zamiast dotychczasowych używek np alkoholu. I tu dopatrywałbym się zwiększonej ilości kierowców mających z nią kontakt. Znacznie więcej osób zaczeło się też leczyć medyczna marihuaną.

Polscy posłowie chcą ustalić limity THC dla kierowców. Według autorów projektu, stan „pod wpływem” zamienia się na „po spożyciu” po 4 godzinach. I to ma sens. Jednak pamiętać należy, że mimo, iż po 4 godzinach od zapalenia jest się już trzeźwym, to wynik testu na THC może pokazać sporą zawartość tego kannabinoidu we krwi. Taka już jego natura.

Jeśli nie wiesz, jak prawidłowo przechowywać marihuanę, może to skończyć się wysychaniem lub rozwojem pleśni w twoim suszu. Sucha trawka utraci znaczną część smaku i mocy, podczas gdy spleśniała marihuana nie jest już zdatna do użycia. Zatem jak przechowywać trawkę przez dłuższy okres?

Jeśli masz wysokiej jakości marihuanę i chcesz, aby tak pozostało, będziesz musiał bardzo się o nią troszczyć, szczególnie jeśli zamierzasz przechowywać ją nieco dłużej. Jeśli pozostawisz marihuanę w torebce twoje pąki staną się kruche w ciągu kilku dni.

Kilka prostych środków zapobiegawczych zapewni, że twoja trawka będzie aromatyczna, smaczna a zarazem zdatna do palenia, gdy następnym razem po nią sięgniesz. Istnieje kilka sposobów na to, jak przechowywać trawkę przez dłuższy okres czasu

Jak przechowywać trawkę przez kilka tygodni

Temperatura, wilgotność, światło i powietrze – wszystko to ma zdolność do degradacji związków aktywnych w twojej trawce. W rezultacie pozostawienie zioła w plastikowej torbie na stole lub w szulfadzie nie jest dobrym sposobem na przechowywanie jej przez dłuższy czas. To najgorszy sposób.

Zanim przejdziemy do sposobu przechowywania marihuany, zacznijmy od metod, o których możesz zapomnieć.

Możesz myśleć, że lodówka lub zamrażarka sprawi, że pąki będą bardziej świeże, jak w przypadku jedzenia. Jednak temperatura i wilgotność różnych lodówek zmieniają się, co nie jest dobre dla zachowania jakości twojego suszu.

Przede wszystkim odradzamy zamrażania, ponieważ niskie temperatury powodują, że trichomy są oddzielone od pąków. Trichomy zawierają wszystkie te składniki(kanabinoidy i terpeny), dla których używamy marihuany. Mrożenie zioła jest przydatne podczas produkcji haszyszu lub kiefu, ponieważ łatwiej oddzielić trichomy od części roślinnej. Tak więc trzymaj się z daleka od lodówki i zamrażarki. Przechowuj swoje ziółko w miejscu o bardziej stabilnym poziomie temperatury i wilgotności.

Zimno nie jest jedyną rzeczą, o którą musisz się martwić. Trzymanie trawki w gorącym miejscu, na przykład w pobliżu piekarnika, farelki lub kaloryfera, spowoduje, że wyschnie zbyt szybko, straci swój aromat i będzie sianowate.

Szczelny, szklany pojemnik

Aby chronić trawkę przed działaniem niekorzystnych warunków zewnętrznych, zalecamy szczelny szklany pojemnik. Istnieją plastikowe hermetyczne pojemniki, ale muszą być to tworzywa przeznaczone do przechowywania żywności.

Szklany słoik jest najlepszym sposobem, jeśli chodzi o opłacalne, długoterminowe przechowywanie. Każdy szczelny szklany pojemnik się nadaje. Wierzch powinien mieć pełne uszczelnienie, aby całkowicie chronić pąki przed wystawieniem na działanie powietrza. Gdy twoje pąki trafią do szklanego słoika, wystarczy trzymać go z dala od światła i ciepła.

Istnieją również hermetyczne słoiki ultrafioletowe z ciemnego szkła, które pomagają chronić trawkę przed światłem, nawet jeśli postawisz go w oświetlonym miejscu. W szczelnym słoiku ze szkła ultrafioletowego jedynym elementem, o którym musisz się martwić, jest temperatura. Dopóki nie przechowujesz go w szafce nad kuchenką lub gdzieś gdzie jest gorąco, twoje pąki powinny pozostać świeże w takim słoiku.

Jeśli zużyjesz swoją trawkę w ciągu miesiąca, regularnie otwierając słoik, to szczelny szklany pojemnik przechowywany w chłodnym, ciemnym miejscu powinien być wszystkim, czego potrzebujesz. Twoje ziółko powinno utrzymać świeżość do każdej sesji.

Jak przechowywać zioło w dłuższych okresach czasu

Jeśli nie chcesz palić niesmacznej, słabej trawki, która kiedyś była świetna i aromatyczna, podejmij następujące kroki, aby chronić swoją marihuanę przez długi czas.

Aby jednak pąki pozostały niezmienione nawet przez miesiące, możesz włożyć specjalną torebkę regulującą wilgoć do hermetycznego pojemnika, w którym przechowujesz swoje „smakołyki”

Torebki pochłaniające wilgoć mają różne poziomy pochłaniania wilgotności, już wyschnięty materiał potrzebuje wyższej wilgotności względnej, aby powrócić do życia. Jednak w przypadku świeżej odpowiednio konserwowanej marihuany, można lub wręcz należy zastosować pochłaniacz wilgoci, aby zachować jakość i zapobiec rozwojowi pleśni. Torby pochłaniające wilgoć kupisz w dobrych sklepach z akcesoriami dla palaczy lub ze sprzętem do uprawy.

Marihuana przechowywana w szczelnym, szklanym pojemniku z paczką utrzymującą wilgotność, przechowywanie w chłodnym, ciemnym miejscu powinna pozostać świeża przez wiele miesięcy. Szklany słoik przepuszczający promienie UV powinien być wystarczający do krótkotrwałego przechowywania twojego ziółka.

Spencer Boston stanął przed sądem za posiadanie marihuany. Postanowił dać wyraz swojego niezadowolenia z obowiązującego w stanie Tennessee prawa. W trakcie rozprawy wyrażając swoje niezadowolenie z obecnych przepisów wyciągnął z kieszeni jointa po czym szybko go odpalił. Ze skrętem w dłoni zwrócił się do zebranych na sali sądowej wyrażając swój manifest.

20-letni Boston był w sadzony za posiadanie marihuany w niewielkiej ilości. Sprawa odbywała się w sądzie w hrabstwa Wilson w stanie Tennessee, poinformował CNN porucznik Scott Moore z Departamentu Szeryfa Hrabstwa Wilson.

Gdy sędzia Haywood Barry udzielił mu głosu, Boston zaczął wyrażać swoje poglądy na temat tego, dlaczego konopie indyjskie powinny zostać zalegalizowane.
Aby podkreślić swój manifest, sięgnął do kieszeni kurtki i wyciągną jointa po czym go odpalił. Zanim zareagowali sądowi funkcjonariusze, Spencer zdążył zwrócić się z odpalonym jointem do zebranej publiczności, a sala była niemal pełna.

Ludzie zasługują na cos lepszego!

-powiedział do obecnych.


W reakcji na zaistniałą sytuację, zgromadzeni na sali rozpraw zaczęli się śmiać. Do jego czynu wszyscy podeszli z dystansem. Wielu wyraziło poparcie dla jego manifestu jednocześni dodając, że to co zrobił było nieco lekkomyślne. Pojawiły się żartobliwe komentarze np:

„Pomimo, że wszyscy w mieście się uśmiali, bo to było zabawne. Wszyscy jesteśmy pod wrażeniem tego co zrobił w sądzie, ale uważam, że jego rodzice nie będą zadowoleni”

Boston został oskarżony o zakłócanie porządku oraz o kolejne posiadanie marihuany. Za znieważenie powagi sądu skazano go na 10 dni aresztu oraz 3000 dolarów grzywny.

Z pewnością wiedział, że za taką formę protestu spotka go kara, jednak postanowił podjąć to ryzyko, dzięki czemu o jego manifeście zrobiło się głośno. Kontrowersyjne metody często stają się jedynym sposobem zwrócenia uwagi na pewne sprawy.

Kolejne posiedzenie w jego sprawie zaplanowano na 14 kwietnia.

Na przeciw zapotrzebowaniom rynku oraz łatwej dostępności suszu o każdej porze dnia i nocy wychodzi firma CANAPHARM, która w ten weekend udostępni dla was kolejne samoobsługowe automaty w Gdańsku i Gdyni. Organizatorzy przewidują darmowe próbki suszu!

Z każdym dniem zapotrzebowanie na susz zawierający kannabidiol rośnie. Nic dziwnego, związek ten dzięki swoim właściwościom terapeutycznym, z powodzeniem wykorzystywany jest się w medycynie. Jest on zaraz po THC najbardziej pożądanym kannabinoidem występującym w konopiach.

Kolejne samoobsługowe automaty z suszem CANAPHARM stanęły w Gdańsku i Gdyni

Jakiś czas temu pisaliśmy o nowo powstałych, samoobsługowych punktach we Wrocławiu, które mogą pomóc w rozwiązaniu problemu z nabyciem suszu podczas tzw. niedzieli niehandlowej. Dziś po raz kolejny zostaliśmy zaskoczeni prężnym działaniem marki CANAPHARM. Kolejne automaty z wysokiej jakości suszem CBD możecie znaleźć w Gdańsku, przy ulicy Bitwy Oliwskiej 20, tuż obok wejścia do Szybkiej Kolei Miejskiej

Drugi z automatów został zainstalowany w Gdyni w Centrum Handlowym „Chylonia”, przy ulicy Gniewskiej 21. Oba automaty są do waszej dyspozycji przez 24h, siedem dni w tygodniu!

Taka forma zakupów niesie ze sobą wiele korzyści; transakcja odbywa się w formie bezgotówkowej, dzięki zainstalowanym terminalom do kart płatniczych, a realizacja zamówienia trwa zaledwie parę sekund! Każdy z automatów oferuje szeroki wybór suszu; Mango Skunk, Blue Cheese, Choco Loco Haze, Strawberry Kush czy OG Kush, a także gotowych już jointów, tzw. pre-rollsów.

Prawdopodobnie w niektórych automatach mają pojawić się także liquidy CBD iPuff w trzech smakach do wyboru. iPuff jest to najnowszy produkt marki CANAPHARM.

Wielkie otwarcie już w niedzielę! Będzie darmowy susz!

Oficjalne otwarcie automatów ma mieć miejsce w niedzielę. Organizatorzy zdradzili nam już, że przez cały będą rozdawać darmowe próbki suszu CBD, zatem to kolejny powód by pojawić się na tym wydarzeniu! Więcej informacji znajdziecie w wydarzeniu organizowanym na facebooku, gdzie CANAPHARM będą informował was na bieżąco!

Poniżej znajdziecie listę wszystkich automatów CANNAPHARM:

  • Wrocław: Pasaż Zielińskiego ul. Swobodna 37 Stoisko 9.17,
  • Wrocław: „Pan od Telefonów” ul. Ruska 47/48,
  • Wrocław: (24H) Pętla Autobusowa ul. Dworcowa,
  • Wrocław: (24H) Przystanek Autobusowo-Tramwajowy „Jana Kochanowskiego”,
  • Wrocław: (24H) DELIKATESY w Hotelu Sofitel ul. Św. Mikołaja 67 ,
  • Kędzierzyn-Koźle: (24H) ul. Juliusza Głowackiego 7,
  • Zielona Góra: GALERIA ŹRÓDLANA ul. Rzeźniczaka 3A,
  • Leszno: Galeria Manhattan Aleje Jana Pawła II 16

Zachęcamy do zgłębiania tematyki szerokiego zastosowania produktów CBD oraz do zapoznania się z asortymentem firmy Canapharm.

Jak podaje CNN, nowy raport federalnego Centrum Kontroli Chorób (CDC) wykazał, że 12 milionów kierowców w USA przyznało się do prowadzenia pojazdu pod wpływem marihuany w latach 2017-2018. Statystycznie jest to prawie 5% wszystkich obywateli Stanów Zjednoczonych.

12 milionów kierowców na haju

Dane zostały zebrane podczas badania biura ds. Nadużywania Substancji i Zdrowia Psychicznego w 2018 r. Przedmiotem badania było zażywanie narkotyków i jego wpływ na zdrowie i społeczeństwo. Respondentów pytano o spożywanie alkoholu, konopi indyjskich oraz innych narkotyków kontrolowanych przez władze federalne.

„Jazda pod wpływem środków odurzających jest poważnym problemem zdrowotnym, którym należy się zająć w celu ochrony zdrowia oraz bezpieczeństwa wszystkich osób korzystających z drogi, w tym kierowców, pasażerów, pieszych, rowerzystów i motocyklistów”

– napisali autorzy badania CDC.

Podział na wiek

Normalnym w takich badaniach jest też podanie wyników z uwzględnieniem wieku respondentów. Naukowcy ustalili, że młodzi dorośli w wieku od 21 do 25 lat najczęściej spożywali konopie indyjskie zanim wsiedli do auta, przy czym 12,4% tej grupy przyznało się do kierowania pojazdem, gdy było na haju bezpośrednio po zażyciu konopi. Do tego samego przyznało się 9,2% osób w wieku 16-20 lat.

Odkąd w USA ruszyła legalizacyjna fala, temat prowadzenia pod wpływem konopi indyjskich pojawiał się regularnie. Przeciwnicy liberalizacji prawa uparcie twierdzili, że zmiana prawa doprowadzi do gwałtownego wzrostu wypadków na drogach. Ta, jasne, jak by przed legalizacja kierowcy nie mieli dostępu do ziela. Jednak jak pokazało życie (spadek ilości wypadków oraz ofiar śmiertelnych po legalizacji) oraz kolejne badania – legalna marihuana nie wpływa na zwiększenie ryzyka na drogach, wręcz przeciwnie.

Konopie i prowadzenie pojazdów

Marihuana i prowadzenie pojazdów to temat bardziej skomplikowany niż w przypadku alkoholu. Po tym drugim z pewnością nie należy prowadzić. Są jednak narkotyki po których nie ma takich przeciwwskazań np. kofeina czy nikotyna. Wielu by też do nich zaliczyło właśnie konopie indyjskie. Przede wszystkim osoba po marihuanie jest świadoma swojego stanu i uwierzcie mi – jeżeli nie jest w stanie nie wsiądzie za kółko, w przeciwieństwie do alkoholu. Badania wykazały też, że kierowcy jeżdżący pod wpływem marihuany bardzo staraja się przestrzegać przepisów oraz ogólnie jeżdżą bezpiecznie.

Badanie CDC wykazało, że po za konopiami 8% Amerykanów prowadziło pod wpływem alkoholu w tym samym okresie, a 0,9% respondentów przyznało się do używania narkotyków innych niż konopie indyjskie przed uruchomieniem silnika.

Raport podsumował, że ze względu na skale zjawiska prowadzenia pod wpływem używek, nie da się tego wyeliminować poprzez „wyłapanie” nietrzeźwych kierowców. Uznano, że należy prowadzić regularne kampanie edukacyjne w tym zakresie.

Willie Nelson jest znanym muzykiem country i aktorem. Jest też jedyną osobą, która „przepaliła” Snoop Dogga, zdarzyło mu się też palić skręta na dachu Białego Domu. W ostatnich dniach światowe media obiegła informacja, że Willie rzucił palenie marihuany gdyż ta mu szkodziła. Artykuły na ten temat pojawiły się także w polskich serwisach, ich treść to jednak stek bzdur. Legendarny muzyk nie zrezygnował z zioła, teraz je po prostu je oraz waporyzuje.

Willie Nelson, w niedawnym wywiadzie dla KSAT oznajmił, że jego płuca są mocno nadwyrężone, a doprowadził do tego jego styl życia.

„W przeszłości dość często nadużywałem płuc, więc oddychanie jest nieco trudniejsze i muszę być ostrożny”.

-mówił muzyk w trakcie wywiadu.

Dodał też, że nadużywał papierosów i od tego zaczął się problem. W efekcie musiał też zrezygnować z palenia marihuany, gdyż mogło by to mu zaszkodzić.

Nie wiedzieć czemu, media na całym świecie zaczęły się rozpisywać, że Willie Nelson rzucił marihuanę, gdyż ta mu szkodziła. Uspakajamy, nie rzucił marihuany tylko zaprzestał ją palić – teraz ją je oraz waporyzuje.

Oto oświadczenie syna Williego wydane kilka dni temu:

” Pojawiło się wiele artykułów mówiących, że mój ojciec nie pali już trawki. Jest prawie rok 2020 i sposoby w jakie ludzie przyjmują konopie się zmieniły. Jest waporyzacja, jedzenie, żelki, krople itp. Myślę, że bezpiecznie można stwierdzić, iż Willie nigdy nie przestanie cieszyć się Mary Jane! „

-Lukas Nelson i Promise Of The Real (@lukasnelson) 4 grudnia 2019 r.

Czasami mam wrażenie, że media tylko czekają na jakiekolwiek negatywne informacje na temat marihuany. A gdy na taką trafią, podają ją dalej bez jakiejkolwiek weryfikacji.

Dzięki marihuanie jestem lepszą mamą – wyznała popularna blogerka. Caitlin Fladager na swoim blogu opisuje swoje życie i macierzyństwo komentując je na swój sposób. Otwarcie pisze o swoich problemach oraz tym jak sobie z nimi radzi. Jeden z jej ostatnich wpisów był o tym, że Caitlin codziennie używa marihuany co pomaga jej w byciu lepszym rodzicem dla dwójki swoich dzieci.

Dzięki marihuanie jestem lepszą mamą

„Tak jestem matką dwójki dzieci. Tak palę zioło codziennie. To zabawne, jak ludzie postrzegają palenie marihuany. Nikt nie patrzy się krzywo, gdy kobieta mówi, że pije lampkę wina, gdy jej dzieci śpią. Ale gdy mama mówi, że pali trawkę, to jest wielki szok. Marihuana bardzo mi pomogła w byciu mamą. Nigdy nie byłam tak cierpliwa do swoich dzieci. Zioło sprawia, że lepiej śpię, budzę się wypoczęta i ze świeżym umysłem”

-pisze na swoim kanale Caitlin Fladager

View this post on Instagram

Yes, I have two kids. Yes, I smoke weed daily. ⁣ ⁣ It’s so funny to my how frowned upon marijuana is. No one looks twice when a mom says she enjoys “mom juice” aka wine, after her kids are in bed. But when a mom says she smokes weed, it’s a huge shock. ⁣⁣ ⁣⁣ I talk about this to bring awareness. I feel as not enough people talk about this. Marijuana has helped me so much, especially when it comes to being a mom. ⁣⁣ ⁣⁣ I have never been the most patient with my two kids. Weed makes me a better mom, as I get a good night sleep after I smoke. I wake up well rested, and with a more clear mind. ⁣⁣ ⁣⁣ It’s okay to smoke weed after your kids go to bed. ⁣⁣ ⁣⁣ It’s okay to smoke it to help with anxiety. Mine has been SO much better since I started smoking. ⁣⁣ ⁣⁣ It’s okay to smoke it to gain weight. I’ve always been dangerously underweight. Now, I am at the healthiest weight I have ever been in my life. ⁣⁣ ⁣⁣ It’s okay to smoke it, to help you get off medication. I was able to completely stop my anti depressants because smoking helped me so much. ⁣⁣ ⁣⁣ It’s okay to smoke instead of drink. I used to have a problem with drinking, and my behaviour that came along with that. Weed has helped me to stop drinking so much, and to be honest, I much prefer smoking over drinking. ⁣⁣ ⁣⁣ Marijuana is my glass of wine. ⁣⁣ ⁣⁣ It’s my can of beer. ⁣⁣ ⁣⁣ It’s my relaxation time. ⁣⁣ ⁣⁣ You can still be a kick ass mom, and smoke weed.

A post shared by Caitlin Fladager (@caitlinfladager) on

Rodzicielstwo i marihuana

Używanie marihuany przez rodziców jest jeszcze niestety stygmatyzowane. Oczywiście nikt nie ma nic przeciwko wypiciu piwa czy lampki wina po ciężkim dniu gdy potomstwo już śpi. Co z tego, że alkohol to jeden z najbardziej szkodliwych narkotyków. Jednak gdy się okaże, że młody rodzic lubi palić wieczorem marihuanę, pojawiają się słowa krytyki. Takie są skutki powtarzanych przez dekady kłamstw na temat marihuany.

Tymczasem marihuana wpływa na nasz organizm zdecydowanie lepiej niż alkohol. Pomaga się odprężyć, polepsza jakość snu i pomaga wypocząć przed kolejnym dniem. W przeciwieństwie do alkoholu, konopie pomagają utrzymać na wodzy emocje i nerwy co w przypadku rodzicielstwa może się często przydać.

Czy używanie marihuany w ciąży jest bezpieczne? Profesor Kim Pilyoung z University of Denver postanowiła przeprowadzić badania, które mają to zweryfikować. Profesor Pilyoung podjęła się takiego badania m.in. ze względu na dużą ilość zapytań w tej sprawie. Pojawiła się także kwestia medycznego używania marihuany przez kobiety w ciąży.

Poranne mdłości i wymioty w trakcie ciąży to nic nadzwyczajnego. Te oraz inne dolegliwości towarzyszące przyszłym mamom występują też przy pewnych chorobach, często najlepszym lekiem okazuje się na nie medyczna marihuana. Wiele ciężarnych matek decyduje się na samoleczenie, używając marihuany. Jednak wpływ konopi indyjskich na rozwijający się płód nie został do tej pory zbadany naukowo. Badanie profesor Pilyoung jest pierwszym badaniem, które ma rozwiać wszelkie wątpliwości – informuje Globe Stats

Używanie marihuany w ciąży

Okazuje się, że spora część ciężarnych w Kolorado używa konopi indyjskich. Według CDC 16% kobiet w ciąży w wieku od 18 do 44 lat regularnie używa marihuany.

Jest to wykorzystywane przez grupy będące przeciwko marihuanie. Szef jednej z nich, Luke Niforatos, powiedział w wywiadzie dla Fox News Denver:

„Istnieje wiele potwierdzonych naukowo badań, które wskazują, że używanie marihuany w czasie ciąży jest bardzo niebezpieczne.”

Jednak nie potrafił wymienić żadnego z nich.

W bardziej obiektywnym oświadczeniu Departament Zdrowia Publicznego w Kolorado stwierdził, że „nie jest znana bezpieczna ilość marihuany podczas ciąży.” Aby to stwierdzenie nie było mylące należy dodać, że jak dotąd nie ma też ustalonej niebezpiecznej ilości używania marihuany przez kobiety w ciąży. Dzięki swoim badaniom Kim ma nadzieję to zmienić.

Badania

Badanie prowadzone przez Kim jest dość proste. Po uzyskaniu dofinansowania od National Institute of Drug Abuse, bezzwłocznie przystąpiła do przygotowania swojego eksperymentu. Wraz z kolegami postanowili monitorować dwie oddzielne grupy ciężarnych matek – jedną, która regularnie będzie zażywała konopie indyjskie i drugą, która marihuany używać nie będzie w ogóle. Zespół ma rok na przeprowadzenie badania. Oprócz monitorowania zdrowia i fizjologii zarówno matki, jak i płodu podczas ciąży, zarówno dziecko, jak i matka zostaną poddane MRI po porodzie. Badacze mają nadzieję, że rzuci to światło na neurologiczne skutki, jakie marihuana może mieć na rozwijające się niemowlę.

Wokół badań zapewne będzie trochę kontrowersji jednak jest to chyba jedyna metoda aby się przekonać jaki wpływ na płód może mieć używanie marihuany w ciąży. Ma to szczególne znaczenie dla ciężarnych potrzebujących medycznej marihuany.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.