Czy tolerancja na CBD może wzrastać? Na tak postawione pytanie, postaramy się odpowiedzieć w poniższym artykule.

Według nowego badania, statystycznie jedna trzecia pacjentów stosujących destylat CBD do zwalczania napadów epilepsji, odczuwa wzrost tolerancji na substancje czynną. Badanie zostało przeprowadzone przez dr Shimrita Uliela-Sibony’ego, ordynatora poradni pediatrycznej w Szpitalu Dziecięcym Dana-Dwek w Izraelu. Wyniki badania przedstawiono podczas corocznego spotkania American Epilepsy Society, które w ubiegłym tygodniu miało miejsce w Nowym Orleanie.

Po wielu latach i licznie przeprowadzonych badaniach, skuteczność CBD w walce z napadami epilepsji została definitywnie potwierdzona. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków zatwierdziła pierwszy w historii lek oparty na Cannabidiolu w celu leczenia dwóch rzadkich i szczególnie niebezpiecznych rodzajów padaczki – t.j. zespołu Lennoxa-Gastauta i zespołu Draveta. Są to rodzaje padaczki lekoopornej, przy których standardowe metody leczenia nie zdają egzaminu. Lek na bazie Cannabidiolu nosi nazwę Epidiolex i stosowany jest doustnie. Produkowany jest przez brytyjską firmę GW Pharmaceuticals na bazie destylatu CBD.

Badanie przeprowadzone przez dr Shimrita polegało na monitorowaniu 92 pacjentów zażywających lek Epidiolex przez okres 20-stu miesięcy. Około 57% pacjentów doświadczyło diametralnego zmniejszenia częstotliwości i nasilenia napadów. Jednakże jedna trzecia pacjentów doświadczyła wzrostu tolerancji na CBD, powodując przy tym mniej skuteczne działanie leku. Dla każdego z 27 pacjentów przepisano zwiększoną o 30% dawkę leku. Spośród 27 osób, dwanaście z nich zareagowało poprawnie na zwiększenie dawki i skuteczność leku była ponownie zauważalna.

„Wynik badania nie jest dla mnie szczególnie szokujący” powiedział Shlomo Shinnar, prezes American Epilepsy Society i dyrektor zarówno Kompleksowego Centrum Leczenia Padaczki, jak i Kolegium Medycyny Alberta Einsteina w Nowym Jorku. „To badanie powinno ochłodzić entuzjazm, ale na pewno nie powinno go eliminować” – dodał. „To wciąż dobry lek. Wprowadzam go do leczenia moich pacjentów.” W branży opieki zdrowotnej nazywane jest to „miesiącem miodowym leku”.

Nowe recepty zazwyczaj są niezwykle skuteczne, ale z czasem zaczynają działać mniej intensywnie.

W rzeczywistości ten „miesiąc miodowy” jest niezwykle powszechny w przypadku leczenia zaburzeń napadowych. W wielu badaniach, leki przeciwpadaczkowe stosunkowo szybko zaczynały działać mniej intensywnie niż na początku – względem leków stosowanych do zwalczania chorób innej klasy. Według dr Leah Zachar „Tolerancja nie ma nic wspólnego z podanymi lekami. Ma to związek z patofizjologią zaburzeń napadowych.”

„Konwencjonalne metody leczenia zaburzeń napadowych niosą za sobą wiele skutków ubocznych. Od supresji szpiku kostnego po dysfunkcje układu hormonalnego, aż do hiperplazji dziąseł. W przeciwieństwie do tych metod, CBD nie ma swoistych skutków ubocznych. Jeśli osoba ma wybór między lekiem, który może pomóc w kontrolowaniu napadów epilepsji, ale jednocześnie niesie ze sobą wiele skutków ubocznych, a może również wybrać lek, który takowych skutków nie ma – decyzja jest raczej jasna. Cannabidiol może iść w parze z innymi lekami przeciwpadaczkowymi dostępnymi obecnie na rynku”

– mówi dr Leah Zachar.

Ciężko spierać się z tak postawioną logiką, ale podsumowując… Wzrost tolerancji w żaden sposób nie wskazuje, że CBD nie może być skutecznym lekiem w leczeniu epilepsji. Prawdopodobnie skuteczność leku nie ma nic wspólnego z samą w sobie tolerancją na CBD.

Tylko czas i więcej badań pozwoli nam ujrzeć szerszy obraz tego, co naprawdę jest najlepsze dla pacjentów dotkniętych tymi wyniszczającymi formami padaczki. Ale jedno jest pewne, CBD zostanie na liście leków przeciwpadaczkowych.

Odkąd ustalono, że za część dobroczynnych właściwości marihuany odpowiada CBD czyli Cannabidiol, powstało ogromne zamieszanie informacyjne. Powstałą dezinformację, niektórzy wykorzystują aby na niej zarobić. W sieci znaleźć można wiele kłamstw, które powtarzają np. osoby sprzedające konopne herbatki. Czy taka herbatka faktycznie ma właściwości lecznicze?

Właściwości CBD

Na ten temat pisaliśmy już nie raz, dla przypomnienia – CBD jest m.in. świetnym przeciwutleniaczem, doskonale radzi sobie z problemami jelitowymi czy z problemami psychicznymi, takimi jak stany lękowe, stany depresyjne. Uspokaja i pomaga się zrelaksować, poprawia też apetyt.

Rozpuszczalność CBD w wodzie

CBD posiada wiele dobroczynnych właściwości. Jednak ma też tę samą cechę co każdy inny kannabinoid, a mianowicie CBD nie rozpuszcza się w wodzie! Aby być dokładniejszym – w gorącej wodzie uwalniają się śladowe ilości kannabinoidów.

Oznacza to tyle, że herbatka konopna zaparzona z suszu o zawartości CBD na poziomie nawet 10% w żadnym wypadku nie będzie zawierała CBD w stężeniu, które mogło by w jakikolwiek sposób zadziałać leczniczo.

Jedyne co zawiera taki napar, to flawanoidy oraz terpeny, które oczywiście posiadają pewne działanie, np. delikatnie odprężają – to fakt, jednak nie może być mowy o działaniu leczniczym.

Żerowanie na ludzkiej niewiedzy i kłamstwa dla zysku?

Niestety, sprzedawcy, którzy oferują tego typu herbatki – reklamują je jako napar bogaty w dobroczynne CBD. Kilkukrotnie próbowano mi taką herbatkę sprzedać i zawsze zachwalano dobroczynne właściwości CBD zawartego w naparze. Niestety równie często taki sprzedawca nie był w stanie wyjaśnić mi, w jaki sposób woda miałaby być rozpuszczalnikiem dla kannabinoidów.

Na jednym z głównych polskich portali piszącym o Medycznej Marihuanie reklamowano jakiś czas temu konkretne herbatki konopne jako leczniczy napar bogaty w kannabinoidy. Oczywiście wysłałem zapytanie w jaki sposób ich zdaniem woda jest rozpuszczalnikiem dla CBD i czy uważają, że etycznym z ich strony jest pisanie kłamstw za pieniądze, gdyż był to artykuł sponsorowany. Pisałem kilkukrotnie – odpowiedzi oczywiście nie uzyskałem.

Innym razem napisał do mnie znajomy, którego mama miała raka. Z jego opowieści dowiedziałem się, że w jednym ze stacjonarnych sklepów, który oferuje produkty na bazie konopi, polecono mu konopną herbatkę. Na raka! Po tym jak zakupił kilka opakowań polecono mu też olejek CBD, twierdząc, iż to jest olejek który wyleczy raka, tzw RSO.

Dezinformacja w tej materii jest ogromna, dlatego pamiętajcie aby wszelkie informacje weryfikować oraz pamiętać, że kannabinoidy nie rozpuszczają się w wodzie!

Ponieważ CBD nie ma efektów ubocznych typowych dla szczepów o wysokiej zawartości THC, jest doskonałym wyborem dla pacjentów, którzy muszą zachować czystość głowy podczas leczenia niepokoju, stresu, lęków, nudności, skurczów mięśni czy padaczki. Susz CBD oferuje relaksujące, nie odurzające efekty, które nadają się do różnych zastosowań osobistych i leczniczych.

Susz CBD pozyskiwany jest z kwiatów konopi siewnej, która poddana została selekcji pod kątem zawartości CBD oraz ciekawych profilów terpenowych. Wysokiej jakości susz nie powinien zawierać wiele zanieczyszczeń w postaci liści, kwiaty powinny być przystrzyżone idealnie i nie zwierać nasion. Specjalnie dla naszych czytelników przygotowaliśmy krótką listę popularnych suszy , o największym stężeniu CBD, które zachowują przy tym dopuszczalną zawartość THC oraz bogactwo terpenów. Susz CBD jest w pełni toraz dopuszczony do obrotu na terenie całej Unii Europejskiej.

TOP 5 suszy o największym stężeniu CBD

1. Susz Konopny Gorilla Glue CBD

Gorilla Glue CBD

Gorilla Glue CBD to ręcznie selekcjonowane kwiaty konopi siewne, których stężenie CBD wynosi aż 17%. Kwiaty Gorilla Glue CBD charakteryzują się słodkim, sosnowym aromatem, przełamanym ziemistą nutą. Kwiaty pochodzą z włoskich, kontrolowanych upraw wewnętrznych, dzięki czemu struktura kwiatów jest bardzo mięsista, delikatnie pokryta kryształkami a zawartość aromatycznych terpenów zadziwiająco wysoka. Susz Gorilla Glue CBD ma wiele właściwości prozdrowotnych – wykazuje działanie antydepresyjne, przeciwzapalne, przeciwutleniające, przeciwnowotworowe, przeciwwymiotne, przeciwdrgawkowe i antypsychotyczne.

2. Super Lemon Haze CBD

Super Lemon Haze CBD

Super Lemon Haze CBD to aktualnie jeden z topowych szczepów na całym świecie. Na szczęście włoskim producentom udało się stworzyć wersję Super Lemon Haze CBD, która swoim słodkim aromatem jest bardzo zbliżona do wersji indyjskiej siostrzyczki. Stężenie CBD w suszu Super Lemon Haze CBD wynosi 12,94%. Mocno cytrusowy zapach i przyzwoite stężenie CBD klasyfikuje ten susz jako rekomendowaną pozycję wśród odmian dostępnych na polskim rynku.

3. Susz Konopny Sour Widow CBD

Sour Widow CBD

Sour Widow CBD to kolejna znakomita pozycja wśród suszy CBD włoskiej marki CBWEED, które są dostępne na polskim rynku. Jej stężenie THC nie przekracza dopuszczalnego w Polsce poziomu i nie powoduje tym samym żadnych efektów psychoaktywnych, Wysoka zawartość CBD, która w tej odmianie wynosi aż 12,48% pozwala na odprężenie, pozbycie się depresyjnych nastrojów czy niwelowanie bólu. Kwiaty Sour Widow CBD posiadają tłuste pąki pokryte brązowymi włoskami. Wnętrze kwiatów skrywa wspaniałe, kwaskowo – leśny aromat, któremu nie można się oprzeć.

4. Susz konopny Mango Haze CBD

Mango Haze CBD

Mango Haze CBD to jedna z najczęściej wybieranych pozycji z racji swoich wyjątkowych aromatycznych walorów. Bogactwo terpenów mango kusi każdego, kto poczuje aromat, jaki skrywa wnętrze kwiatów Mango Haze CBD. Po za wyjątkowym profilem terpenowym, kwiaty Mango Haze CBD zawierają 12% CBD. Podobnie jak poprzedniczki, może być wykorzystywana przy kuracjach związanych z depresją, nudnościami czy lękami społecznymi. Kannabidiol (CBD) wykazuje również właściwości przeciwutleniające, przeciwzapalne a nawet antynowotworowe.

5. Susz konopny White Widow CBD

White Widow CBD

White Widow to absolutny klasyk, nie tylko wśród konsumentów gustujących w odmianach konopi indyjskich, ale także w świecie miłośników waporyzacji ziół leczniczych i aromaterapii. Kwiatostany White Widow CBD zawierają 11,4% CBD. Dzięki takiemu stężeniu CBD, susz konopny White Widow możemy śmiało wykorzystywać do codziennej suplementacji CBD. Zbite kwiaty o słodkawym aromacie to gwarancja włoskiej firmy CBWEED.

Przy tak ogromnym zainteresowaniu suszem CBD, na rynku pojawia się wielu handlarzy, którzy oferują susz niskiej jakości, których wyniki badań pod kątem zawartości kannabinoidów mogą pozostawiać wiele do życzenia. Często zdarza się, że wyniki badań są zawyżone poprzez dodanie krystalicznego CBD do suszu, warto zatem wybierać zaufanych dostawców. Sprawdzając oferty wielu sklepów na rynku z wielką satysfakcją możemy polecić sklep cannaworld, który specjalizuje się w sprzedaży produktów z zawartością CBD, takich jak susz, olejki, żywność i wiele innych.

$9mln dolarów darowizny dla Harvardu i Massachusetts Institute of Technology na promocję badań nad konopiami. Taki prezent obu uczelniom sprawił jeden z absolwentów – Charlesa R. Brodericka.

Założyciel Uji Capital, który określa się jako „biuro rodzinne skoncentrowane na możliwościach ilościowych na globalnych rynkach kapitałowych”, Broderick wyróżnił się jako awangardowy inwestor w branży konopi. Wcześnie dostał się na kanadyjski rynek konopi, zajmując pozycje kapitałowe w Tweed i Aphria. Broderick, który prowadzi firmę „Bob”, dokonał również osobnej inwestycji w Tokyo Smoke, spółkę konopną, która połączyła się z DOJA w 2017 r., Aby stworzyć Hiku, które z kolei zostało przejęte przez Canopy Growth Corp. rok później.

W ogłoszonym we wtorek komunikacie Charles powiedział, że przekazuje 9 milionów dolarów – podzielonych równomiernie między dwie instytucje – w celu wsparcia badań nad wpływem marihuany na mózg i zachowanie.

„Chcę zdeterminować rozmowę na temat marihuany – a po części oznacza to przekazanie faktów społeczności medycznej, a także opinii publicznej”

– powiedział Broderick w komunikacie.

Bez wsparcia filantropijnego praca nad wszystkimi tymi kwestiami może zająć wiele lat

Według uczelni jest to „jak dotąd największa dotacja wspierająca niezależne badania naukowe nad kannabinoidami”. Broderick powiedział, że dar był napędzany pragnieniem „wypełnienia pustki badawczej, która obecnie istnieje w nauce o marihuanie”.

Gabrieli powiedziała Boston Globe, że uzyskanie pieniędzy na badania nad marihuaną jest niezwykle trudne.

„To było nielegalne na całym świecie do niedawna”

– powiedziała Gabrieli dla Globe.

Chociaż marihuana jest obecnie legalna w Kanadzie oraz w coraz większej liczbie stanów i miast w Stanach Zjednoczonych – w tym w Massachusetts, gdzie głosujący zalegalizowali rekreacyjną trawkę w 2016 r. – nadal brakuje wiarygodnych badań, które temu zapobiegają od całkowitego zniesienia piętna. Wysiłki badawcze amerykańskiego rządu federalnego w stosunku do marihuany zostały zahamowane, co nadal uważa za niebezpieczny lek, który nie ma wartości medycznej.

W raporcie National Academies of Sciences z 2017 roku na temat inżynierii medycyny wezwano agencje publiczne, organizacje filantropijne i prywatne firmy, między innymi, do „opracowania kompleksowej bazy danych na temat krótko- i długoterminowych skutków używania konopi indyjskich (zarówno korzystnych, jak i szkodliwych skutków ) „Poprzez finansowanie i wsparcie” dla krajowego programu badań nad marihuaną, który dotyczy kluczowych luk w bazie dowodów ”.

Jak tłumaczy uczelnia Massachusetts Institute of Technology, kwota 4,5 miliona dolarów, w ciągu trzech lat zapewni wsparcie dla czterech naukowców, których przyglądać się będzie związkowi między marihuaną a schizofrenią, oraz wartości konopi dla dorosłych ze schizofrenią, mówiąc, że ostatecznym celem jest poprawa zdrowia i dobrego stanu psychicznego.


„Wysiłki badawcze, które umożliwiła wizja Boba, przygotowały grunt pod odkrycie jednych z najbardziej mylących tajemnic kannabinoidów i ich wpływu na mózg i różne układy narządów”,

– powiedział Wade Regehr, profesor na Harvard’s Department of Neurobiology

Na Uniwersytecie Harvarda 4,5 miliona dolarów zostanie wykorzystane na rozpoczęcie Inicjatywy Badawczej Phytocannabinoid. Sfinansuje podstawowe, translacyjne i kliniczne badania w społeczności Harvard Medical School, w celu wygenerowania fundamentalnych spostrzeżeń na temat skutków wpływu kannabinoidów na funkcje mózgu, różne układy narządów i ogólny stan zdrowia.


Urugwaj po za całkowitym zalegalizowaniu marihuany w celach rekreacyjnych staje się kolejnym, pierwszym w Ameryce Łacińskiej krajem eksportującym medyczną marihuanę. Pierwsza partia ma trafić do Europy!

Urugwaj kolejnym krajem eksportującym medyczną marihuanę

Za produkcję oraz eksport odpowiedzialna jest firma Fotmer, która w czasie zbiorów zatrudniła aż 150 osób, które dbają o finalną jakość produktu końcowego – przycinają nadmierną ilość listków oraz łodyg.

„To jest hiperparanoja, ale jest ona konieczna, biorąc pod uwagę, że „jest to lek jak każdy inny”. ” – skomentował Asim Beg, dyrektor naukowy firmy Fotmer

Cały proces jest ściśle kontrolowany, ponieważ głównymi odbiorcami są koncerny farmaceutyczne. Pracownicy muszą przejść przez specjalną komorę dezynfekcyjną oraz wkładać specjalne maski i uniformy, które mają zniwelować ryzyko zakażenia i zanieczyszczenia roślin.

Firma oferuje pakiety medycznej marihuany – każdy z nich zawiera około trzech kilogramów w cenie od 9 do 21 tyś. dolarów. Fotmer chce eksportować swój susz oraz koncentraty do Kanady, Australii oraz Europy. Pierwszym krajem, który zostanie zaopatrzony w produkt tej firmy będą Niemcy!

Każdy pakiet waży około trzech kilogramów i będzie sprzedawany za 9 000 do 21 000 dolarów na rynku międzynarodowym, gdzie ceny wahają się od 3 do 7 dolarów za gram, chociaż pacjenci w Polsce za gram medycznej marihuany muszą zapłacić około 70zł.

Future #1 – odmiana uprawiana przez 7 Points Oregon w Portland pobiła rekord zawartości THC. Dla pewności testy przeprowadzono kilkukrotnie. Jak do tej pory, najmocniejsze szczyty oscylowały w okolicy 30%, a pewne teorie mówią, że przekroczenie poziomu 35% jest niemożliwe. Jak się okazało, Future #1 znacznie przekroczył ten pułap, wywołało to pewną konsternację oraz dyskusję.

Future #1

to krzyżówka Gorilla Glue #4 oraz Starfightera F2, którą wyhodowało Exotic Genetix. Uprawą zajęli się 7 Points Oregon z Portland, USA. Z 12 nasion regularnych, 9 było żeńskich. W trakcie uprawy rośliny wykazały cztery różne genotypy o wyraźnych różnicach we wzroście oraz profilach terpenowym i flawanoidowym, różnice dotyczyły też potencji. Future (# 1) był najlepszy z czterech, uprawiany przez 7 Points wygrał drugie miejsce w kategorii Najmocniejszy Kwiatostan na Oregon Dope Cup 2017, z wynikiem 32,5% THC.

Jednak growerzy z 7 Points nie spoczęli na laurach i przez rok starali się zmaksymalizować potencjał swojej perełki po czym ponownie oddali szczyty do analizy. Kwiatostany przeanalizowało renomowane MRX Labs, które na wszelki wypadek wykonało chromatografię jeszcze trzykrotnie, kalibrując urządzenia pomiędzy pomiarami, potwierdzając ostatecznie rekordowy wynik 37,28% THC!

Zaskoczenie i dyskusja

Reakcje na ponad 37% stężenia THC wahały się od zaskoczonych i ciekawskich do sceptycznych i podejrzliwych. Pojawiły się oskarżenia o fałszerstwo oraz tezy, że taki wynik jest zwyczajnie niemożliwy.

„Wiedzieliśmy, że może to być kwestia sporna. MRX to laboratorium akredytowane przez ORELAP, a nasze relacje z nimi były bardzo profesjonalne. Słusznie zachowywali ostrożność, gdy po raz pierwszy ujrzeli wyniki. Testy kontroli jakości przeprowadzano jeszcze cztery razy, a sprzęt był pomiędzy nimi kalibrowany. Wszystko zrobili z należytą starannością.”

-informuje 7 Points Oregon

Po za stwierdzeniami, że badania są sfałszowane, pojawiły się opinie, że to już zbyt wysoki poziom THC, że marihuana to coś więcej niż ten jeden kannabinoid, tu sie akurat zgadzamy. Sami growerzy z 7 Points Oregon przyznają, że już odmiany z zawartością ok. 30% to dla nich za mocne palenie. Wolą oni skupiać się na takich aspektach konopi jak terpeny oraz rzadsze kannabinoidy np. CBC czy CBG, obsesja THC ich zdecydowanie nie dotyczy. Jednak jak mówią, właśnie tego poszukuje klient w USA, dlatego takie szczepy będą tworzone i uprawiane.

Górna granica

„Generalnie wydaje się, że fizyczny limit wynosi około 35%. Ale tak naprawdę tego nie rozumiemy ani tego dlaczego tak jest. Po prostu zgadujemy. Czy więc roślina może osiągnąć 37 lub 38 procent? Może. Prawdopodobnie. Nie jest to niemożliwe. Jest to jednak rzadkością. Główną kwestią jest tutaj: dlaczego, kurwa, chcesz, żeby roślina była tak silna?”

-powiedział Mowgli Holmes, autorytet w kwestii uprawy konopi, dyrektor generalny Phylos Bioscience.

Czy przyjdzie nam zatem za jakiś czas napisać o nowym rekordzie? Zapewne tak, to bardziej kwestia kiedy, a nie czy. Póki co, Future #1 wydaje się być mocno ugruntowanym liderem w kategorii zawartości THC. Uzyskanie takiego wyniku wymagało z pewnością sporo pracy oraz ogromu wiedzy i umiejętności.

źródło: Portland Mercury

[vc_row][vc_column][vc_column_text]

W ostatnich latach przemysł konopny wyszedł z ciemnych zakamarków i wszedł na salony, a wszystko za sprawą CBD (Kannabidiolu). Ze względu na swoje właściwości medyczne wiele państw zmieniło swój stosunek do konopi i wprowadziły bardziej liberalne przepisy dotyczące marihuany. Kannabidiol nie tylko przyczynił się do legalizacji marihuany w wielu krajach, ale również zmienił wzorce konsumpcji. W przypadku każdej rzeczy, która idzie w modzie, powstaje wiele mitów dotyczących CBD. Rzetelna informacja jest kluczem do świadomej konsumpcji, dlatego spróbujemy sprostować najbardziej rozpowszechnione mity na temat Cannabidiolu.

 

 

Obalamy mity na temat CBD

 

 

Mit numer 1: CBD nie ma wpływu na ludzką psychikę

Kannabidiol nie jest określany jako substancja psychoaktywna i sami w wielu artykułach używaliśmy takiego sformułowania, gdyż w najprostszy sposób oddaje samą idee – zażywając CBD nie osiągniemy haju. Termin psychoaktywny odnosi się do wszystkich substancji chemicznych wpływających na centralny układ nerwowy i sposób jego funkcjonowania np. THC.

Mimo, że CBD nie zmienia naszego sposobu postrzegania rzeczywistości i nie wpływa na naszą motorykę – w przeciwieństwie do THC – istnieją dowody, że Cannabidiol ma działanie przeciwlękowe, przeciwpsychotyczne i poprawiające samopoczucie, więc mimo że nie jest kwalifikowany jako „psychoaktywny” wpływa na naszą psychikę.

 

Mit numer 2: CBD jest medyczne, a THC rekreacyjne

Jest to jedna z najczęściej rozpowszechnianych informacji, która z prawdą nie ma nic wspólnego. Oba związki stosowane są zarówno w medycynie jak i w rekreacji. Szczepy bogate w CBD spowodują mniej psychoaktywny efekt, niż wgniatający w kanapę Godfather OG. Jeśli planujemy aktywnie spędzić dzień w towarzystwie Mary Jane warto wybrać odpowiednią krzyżówkę. Teoria dotycząca efektu synergii twierdzi, że szczepy z bogatym spectrum kannabinoidów mają mocniejsze działanie, gdyż efekt kumuluje się i otwiera drzwi do nowych doświadczeń.

 

Mit numer 3: CBD działa uspokajająco

Kannabidiol nie jest środkiem uspokajającym, choć jego działanie przeciwlękowe może nasuwać taki wniosek. W rzeczywistości jest przeciwnie, istnieją badanie sugerujące, że CBD może rzeczywiście poprawić nasze samopoczucie i zadziałać pobudzająco. Wiele zamieszania wynika z faktu, że większość szczepów bogatych w CBD jest również bogata w terpen zwany mircenem, który działa uspokajająco. Pacjenci w przeprowadzonych badaniach klinicznych wykazali trend zgłaszania większego pobudzenia po przyjęciu dużych dawek kannabidiolu. Izolowany kannabidiol nie wywołuje senności.

 

Mit numer 4: CBD z konopi siewnych jest mniej skuteczne niż z odmian bogatych w CBD

Jakość CBD ma niewiele wspólnego ze źródłem ekstrakcji, bez względu na to czy są to konopie siewne czy też odmiany konopi bogate w CBD. Jedyne co się zmieni to wynikowa zawartość CBD, czyli ilość kannabidiolu zawarta w oleju już w końcowych procesie ekstrakcji. Tutaj szczepy bogate w CBD notują dużo lepsze wyniki, ponieważ dzięki procesom hodowlanym ich zawartość jest znacznie większa. Dobrym przykładem jest Dinamed CBD Plus, który zawiera do 20% CBD.

 

Mit numer 5: po CBD nie ma skutków ubocznych

CBD może powodować działania niepożądane, takie jak zmęczenie, zmiana apetytu i wagi. Reakcje te są znacznie łagodniejsze niż w przypadku innych metod leczenia chorób, w których stosowanie kannabidiolu okazało się skuteczne m.in. padaczki. Z tego powodu tendencja do mówienia, że CBD jest wolne od skutków ubocznych stała się powszechna. Oczywiście wszystkie kannabinoidy nie wywołują większego zagrożenia dla naszego zdrowia, nawet w przypadku zażycia dużych dawek.

 

Mit numer 6: CBD to lekarstwo na wszystko

Sława jaką zdobył kannabidiol spowodowała, że często uważany jest on za lekarstwo na wszystko. Oczywiście nie jest to prawdą i mimo, że medycznych właściwości CBD jest wiele, nie jest on Świętym Graalem medycyny. Jak każda substancja czy lek, działa skutecznie w określonych warunkach. Tak więc przed rozpoczęciem terapii z pomocą kannabidiolu zalecamy zasięgnąć porady lekarza. Nie traktuj CBD jak cudownej substancji, która niesie same korzyści.

 

Mit numer 7: Im więcej CBD, tym lepiej

Każda substancja, której nadużywamy działa niekorzystnie dla naszego organizmu. Tak samo jest w przypadku CBD. Stosowanie zawyżonych dawek Kannabidiolu nie jest równoznaczne z lepszą kondycją zdrowotną. Oczywiście w sytuacjach stresowych CBD może okazać się wielką pomocą, jednak cały czas nie przebadano jak stosowanie dużych dawek CBD wpływa na nasze zdrowie. Dlatego warto odpowiedzialnie korzystać z Kannabidiolu w celu utrzymania zdrowego trybu życia.

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Artykuł „Czy Wolne Konopie szantażują Spectrum Cannabis” opublikowany w zeszły wtorek wywołał sporą burzę. Zarzucono mi celowe oczernianie stowarzyszenia, stronniczość oraz trzymanie strony korporacji, a nie pacjentów. Z żadnym z tych zarzutów nie mogę się zgodzić. Dlatego postanowiłem napisać sprostowanie do wspomnianego artykułu.

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że artykuł zamieszczony na łamach portalu WeedNews nie różnił się od artykułów zamieszczonych na różnych innych portalach, z tym, że ja nie podałem sugerowanej przez Spectrum przyczyny natomiast napisałem jak mogło to wyglądać w mojej opinii zaznaczając, iż nie ma pewności, że tak było. Nie miałem na celu atakowania stowarzyszenia i jeżeli ktoś to tak odebrał to przepraszam. Miałem na celu jedynie pokazanie, iż w tym przypadku WK postanowiło załatwić sprawę z sposób niewłaściwy mimo tego, iż mają rację. Poparłem to przykładem innego niewłaściwego zachowania. Mimo, iż to co napisałem nie rozmija się z prawdą faktycznie mogłem się powstrzymać od pisania o innych sprawach, darować sobie prywatne wycieczki i skupić się na tylko tej jednej za co czytelników przepraszam. Miałem na celu jedynie dobro pacjentów.

Kwestia wątpliwej jakości suszu pojawia się od jakiegoś czasu. Też miałem okazję widzieć susz od Spectrum i już na pierwszy rzut oka wzbudził on moje wątpliwości. Jednak skoro po tylu latach czekania na możliwość legalnego leczenia się marihuaną, po tym jak udało się zmienić ustawę i wprowadzić procedury uważam, że należy ich przestrzegać w obie strony. Stowarzyszenie Wolne Konopie mówi, iż nie chcieli zgłosić sprawy do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego bo to mogłoby doprowadzić do wycofania leku, a tym samym zaszkodzić pacjentom. Po pierwsze, jeśli produkt jest wadliwy to tak – należy go wycofać ze względu na dobro pacjentów właśnie. Po drugie powinni stanowczo odradzić pacjentowi tę drogę, którą niestety poszedł. Skoro chciał sprawę nagłośnić to z pewnością zainteresowałby się nią GIF. Efekt? Reklamacja nie doszła do skutku, a Spectrum złożyło zawiadomienie na policję.

Uważam, że Wolne Konopie mają rację i coś należy zrobić ze słabą jakością suszu od Spectrum (jeżeli jest partia nie spełniająca wymogów należy ją wycofać). Jednak uważam, że tak jak w przypadku każdego innego leku należy się trzymać procedur reklamacyjnych.

Nie jestem, jak to kilka osób sugeruje, przeciw pacjentom. Nie jestem też za Spectrum. Też uważam, że powinna być możliwość uprawy własnego lekarstwa w domu bądź miejscu zrzeszającym pacjentów. Jednak nawet kiedy już do tego dojdzie to pamiętajmy, że nie każdy będzie miał możliwości uprawy i dla takich osób susz musi być sprzedawany w aptekach, jako lek. Jako lek jest obwarowany przepisami i wymogami standardów. czekaliśmy na to latami więc czemu teraz sami nie możemy przestrzegać przepisów i procedur gdy coś jest nie tak?

Niestety po opublikowaniu tekstu, pewne osoby związane z WK zamiast używać argumentów i dyskutować jak normalni ludzie dopuściły się serii kłamstw i pomówień. Co napisano i jaki jest do tego mój komentarz przeczytacie TUTAJ.

Spectrum Cannabis to pierwszy w Polsce podmiot, który zaopatruje apteki w medyczną marihuanę. Spółka właśnie złożyła na policję zawiadomienie w sprawie szantażu. Jak się okazuje w sprawę zamieszane jest stowarzyszenie Wolne Konopie. O komentarz poprosiliśmy obie strony.

Chodzi o e-maile, które otrzymujemy. Autor wiadomości, domniemany klient, powołuje się na rzekome różnice między poszczególnymi partiami naszych konopi i wylicza koszty, jakie podobno z tego tytułu poniósł, szacowane na 2,5 tys. zł. Żąda od nas podjęcia konkretnych działań, czyli w domyśle wypłaty odszkodowania. W przeciwnym razie, jak zostało podkreślone kilkukrotnie w e-mailach, sprawą zostaną zainteresowane media. Robi to, jak tłumaczy, w ramach reklamacji.

-mówił Tomasz Witkowski, menedżer na kraj w Spectrum Cannabis, pierwszej spółce oferującej polskim pacjentom medyczną marihuanę, w rozmowie z Dziennik Gazeta Prawna

Zaznaczył, że spółka nie zamierza ulec i jest przekonana o wysokiej jakości swojego produktu. Jako dowód podają badania laboratoryjne, przeprowadzane każdorazowo zanim susz trafi na rynek. Takie badania są konieczne, by Główny Inspektor Farmaceutyczny wydał zgodę na import marihuany do Polski.

No i mamy świadomość, że jeśli ulegniemy, to otrzymamy lawinę pism z żądaniem odszkodowania

– mówi w rozmowie z DGP Witkowski.

Skąd w sprawie wzięło się stowarzyszenie Wolne Konopie? Tomasz Witkowski informuje, że ich podejrzenie wzbudził podmiot, który zlecił badania laboratoryjne, które miały rzekomo potwierdzić złą jakość marihuany. Jak się okazało badania zleciło właśnie stowarzyszenie Wolne Konopie.

Naszym zdaniem niezadowolony użytkownik powinien w pierwszej kolejności zwrócić się z roszczeniem czy reklamacją do apteki, w której nabył produkt

– mówi Tomasz Witkowski.

Gdy spółka zaproponowała właśnie takie rozwiązanie usłyszeli, że rzekomy pacjent nie ma czasu na takie procedury.

Jeśli zlecono badania naszego produktu w laboratorium, musiałoby to wydłużyć czas takiej reklamacji. Nie mamy jednak pewności, czy był to nasz produkt

– dodaje Tomasz Witkowski.

Zwróciło się do nas ponad 30 osób rozczarowanych jakością leczniczej marihuany. Chodzi zwłaszcza o ostatnią dostawę. Postanowiliśmy ich wesprzeć w procesie reklamacji, służąc doświadczeniem i dostępem do laboratorium, w którym zbadaliśmy przesłane do nas próbki zakupionego produktu. Próbki pochodziły z różnych źródeł, z różnych miast. Ryzyko zmowy jest nikłe.

-Mówi w rozmowie z DGP Andrzej Dołecki, prezes stowarzyszenia.

Przedstawiciele Spectrum Cannabis twierdzą, że przedstawione badania nie mają wartości.

Wykonywane na nasze zlecenie badania to długa lista pozycji, a nie tylko dwie jak w tym przypadku. Ich koszt to 1500 euro, a nie 700 zł, bo tyle za analizę żądają renomowane certyfikowane laboratoria

– mówi Tomasz Witkowski.

Organizacja Wolne Konopie zapewnia, że badania, które przeprowadził dla nich Zakład Analiz i Toksykologii Żywności z Wrocławia są rzetelne i wiarygodne.

Prezes stowarzyszenia Andrzej Dołecki mówi, że nie ma na celu szkodzenia Spectrum Cannabis, a jedynie dobro pacjentów, inaczej opisał by całą sprawę na Facebooku, stronie organizacji i złożył zawiadomienie do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego (GIF).

Oczekuję tylko, że do pacjentów będzie trafiał produkt dobrej jakości. Myślę, co zrobić, jeśli spółka nie dogada się z klientem. Nagłośnienie sprawy może zaszkodzić pacjentom. Zwłaszcza jeśli zostanie wstrzymana sprzedaż produktu. Dla osób z lekooporną padaczką konopie medyczne to jedyny skuteczny lek.

– mówił Dołecki.

Zastanówmy się jednak chwilę, czy to jest normalna droga postępowania? Gdy kupuję lek i nie spełnia on ściśle określonych norm to składam reklamację tak jak w przypadku każdego innego wadliwego produktu oraz składam ew. zawiadomienie do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. Tu natomiast została wysłana (kilkukrotnie) wiadomość e-mail, że albo Spectrum Cannabis zapłaci 2,5 tys. zł. albo rzekoma słaba jakość ich produktów zostanie rozgłoszona po mediach oraz mediach społecznościowych. Gdy poprosiłem Dołeckiego o komentarz do sytuacji nie uzyskałem żadnej informacji po za zaprzeczeniami. Prezes Wolnych Konopi zaprzeczył, iż to oni wysyłali wiadomości. Nie potrafił jednak odpowiedzieć na pytanie czy to Wolne Konopie inicjowały te działania. [edit: po zaskakująco długim namyśle Andrzej Dołecki odpowiedział na pytanie, oczywiście przecząco]

Nie uważam aby chodziło o świadome szkodzenie spółce czy pacjentom. W środowisku konopnym nie od dziś wiadomo, że Wolne Konopie wysyłają do firm działających na naszym konopnym podwórku wiadomości np. z żądaniem pieniędzy za to, że w ogóle mogą w naszym kraju funkcjonować argumentując to tym, że bez WK działać by nie mogli więc teraz co miesiąc powinni im płacić. Dołecki oczywiście jak zwykle to dementuje, po czym stwierdza, że w istocie uważa, iż tylko dzięki WK jest możliwe to, że firmy z tej branży w ogóle mogą funkcjonować. WK na różne sposoby regularnie próbują wyciągać od różnych podmiotów pieniądze, czy w tym przypadku jest podobnie? O tym nie przesądzamy, sprawą teraz zajmie się prokuratura, a o postępach będziemy informować na bieżąco.

Oświadczenie Spectrum Cannabis otrzymaliśmy dziś popołudniu:

Spectrum Cannabis pragnie poinformować, że skład jakościowy i ilościowy konopi medycznych sprowadzanych do Polski jest ściśle określony oraz kontrolowany na każdym etapie produkcji. Są to substancje pochodzące z surowca roślinnego, starannie przygotowywane, w odpowiednim procesie produkcji, zgodnie z zasadami Dobrych Praktyk Wytwarzania (GMP) oraz zgodnie z wytycznymi Farmakopei Niemieckiej. Tym samym Spółka dostarcza pacjentom gwarancję bezpieczeństwa. 

Spectrum Cannabis zapewnia, że każda z partii suszu przed wprowadzeniem ich do obrotu w Polsce jest obejmowana badaniami przeprowadzanymi przez niezależne, certyfikowane laboratorium GMP. Spółka dysponuje certyfikatem zgodności partii, wskazującym, że partia R2N8016F4B5 jest zgodna ze wszystkimi cechami jakościowymi. Badania tego typu są bowiem warunkiem koniecznym, niezbędnym do wydania zgody przez Głównego Inspektora Farmaceutycznego na import produktu do Polski.

Michał Trybusz z Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego informuje, że jak dotąd nie wpłynęły skargi na złą jakość konopi medycznych dostępnych od tego roku na rynku.

O dalszym rozwoju sytuacji będziemy informować na bieżąco.

12 kwietnia o 19.00 w Dolnośląskim Centrum Filmowym we Wrocławiu wyświetlony zostanie pierwszy polski pełnometrażowy film dokumentalny o medycznej marihuanie „Podziemie Nadziei” w reżyserii Jana Bluza. Film zdobył Nagrodę Publiczności na 18. festiwalu Watch Docs. Będzie to kinowa premiera, w następnych miesiącach film będzie można zobaczyć na pokazach w kilkunastu miastach Polski. O czym opowiada film?


Obraz w reżyserii Jana Bluz przedstawia historie pierwszych polskich pacjentów leczonych medyczną marihuaną – legalnie i nielegalnie. Niestety, tych drugich w naszym kraju jest znacznie więcej – najprawdopodobniej nawet tysiące. Polska jako kraj z jedną z najsurowszych polityk antynarkotykowych w Unii Europejskiej nie definiuje ściśle możliwości medycznych zastosowań marihuany. 

Mimo, że w 2017 roku w Polsce oficjalnie zalegalizowano użycie marihuany do celów leczniczych, ta wciąż jest prawie niedostępna w aptekach, a pacjenci zaopatrują się na czarnym rynku, bądź decydują się na nielegalną uprawę. A wtedy przed sądem mogą odpowiadać nie tylko jako zwykli użytkownicy narkotyków, a nawet jako dilerzy i producenci. Film realizowany był nie tylko w Polsce – twórcy odwiedzili z kamerą Izrael, Hiszpanię i Słowenię, gdzie nie tylko przeprowadzili wywiady z tamtejszymi naukowcami, ale także pacjentami, lekarzami i aktywistami. „Podziemie Nadziei” to niezależny projekt, współfinansowany przez crowdfunding. 

Po projekcji zapraszamy na spotkanie z bohaterami i twórcami filmu. Z widzami spotkają się Joanna i Krzysztof Jaśkowiakowie i Paulina Janowicz (bohaterowie), a także operator i montażysta Przemysław Chojnacki, kompozytor ścieżki dźwiękowej Suwal oraz operatorzy kamery Radosław Furmanek i Kamila Mysłek. Spotkanie poprowadzi Monika Pławucka. 

Więcej informacji TUTAJ.


Wydarzenie na Facebooku


Zwiastun

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.