Studenci z Oakton Community College właśnie rozpoczęli nowe kursy edukacyjne w zakresie informacji o konopiach indyjskich. Studenci będą mogli poznać przepisy dotyczące handlu oraz leczenia konopiami indyjskimi, a także nabyć ogólną wiedzę w zakresie stosowania konopi w medycynie.

Oakton Community College w Des Plaines jako jedyna uczelnia przygotowuje swoich studentów do podjęcia pracy od 1 stycznia 2020 roku, kiedy to sprzedaż rekreacyjnej marihuany w Illinois zostanie zalegalizowana. Aby wziąć udział w kursie, student musi mieć ukończone 21 lat.

Studenci mają zagłębić wiedzę z przepisów dotyczących handlu marihuaną rekreacyjną oraz elementarną wiedzę dotyczącą stosowania preparatów oraz leczenia medyczną marihuaną. Zagłębią również wiedzę z dziedziny biologii molekularnej.

Oczywiście wykłady nie będą obejmowały praktycznego zastosowania marihuany, ponieważ prawo federalne zabrania tego typu praktyk. Cały program składa się z 7 kursów.

Na tę chwilę jedynie 20, ze 100 studentów ma szansę na zakończenie nauki w terminie, przed wprowadzeniem całkowitej legalizacji 1 stycznia 2029 roku, i tylko te osoby będą miały szansę na podjęcie pracę w branży.

W Nowym Jorku miało miejsce niecodzienne zdarzenie. Pościg za palaczami marihuany skończył się odbiciem porwanego przed trzema dniami 49-latka.

Nietypowa sytuacja miała miejsce w nowojorskim Bronksie, kiedy to policjanci ścigali dwóch młodych mężczyzn, których przyłapali na paleniu marihuany w miejscu publicznym.

Palacze ukryli się w piwnicach jednej z winiarni, więc funkcjonariusze postanowili wbiec tam za nimi. Niestety, ślad po palaczach zagnął, więc postanowili sprawdzić za drzwiami, które otworzył jeden z pracowników winiarni. Niestety w środku nie było śladu po zbiegach, ale to co zauważyli policjanci pozwoliło natychmiastowo zapomnieć o uciekających wielbicielach aromatycznego dymku. Znajdował się tam przywiązany do słupa mężczyzna, który kazał się być porwanym kilka dni wcześniej 49-latkiem.

Mężczyzna miał zostać porwany przez 4 zamaskowane osoby, kiedy przechodził jedną z ulic, następnie został pobity i przywiązany do słupa.

Trwa dochodzenie, czy sprawa miała związek z narkotykami. Zatrzymana została właścielka winiarni, 49-letnia Orintia Gifford. Ustalane są również personalia pracownika, który wpuścił policjantów do miejsca, w którym przetrzymywany był porwany 49-latek.

Paragwajski senat zdekryminalizował uprawianie konopi indyjskich, o ile jest się pacjentem cierpiącym na jedną z dolegliwości, na które pomaga marihuana. W świetle nowego prawa, każdy pacjent potrzebujący suszu bądź jego przetworów, będzie teraz mógł sam uprawiać oraz przetwarzać konopie.

Paragwajski senat zdekryminalizował uprawę jak i posiadanie

Nowy projekt ustawy regulującej status narkotyków w Paragwaju, przewiduje wprowadzenie dwóch ustępów do art. 30 i 33 ustawy. Mówią one, że osoba uprawiająca konopie indyjskie do własnego użytku medycznego, nie podlega odpowiedzialności karnej, informuje Ultima Hora.

Treść dodana w art. 30 stanowi, że: W posiadanie konopi indyjskich lub ich pochodnych, które przeznaczone są do wyłącznego użytku medycznego, nie podlega odpowiedzialności karnej. Niezbędne jet posiadanie odpowiedniego zaświadczenia lekarskiego, które musi być potwierdzone przez Ministerstwo Zdrowia Publicznego i Opieki Społecznej, które zaświadczy, że pacjent cierpi na dolegliwości, które można leczyć medyczną marihuaną.

Artykuł 33 dodaje, że: W przypadku pacjenta lub wyznaczonej przez niego osoby, która do jego wyłącznego użytku leczniczego sieje, uprawia, zbiera, a następnie przetwarza rośliny konopi, nie podlega odpowiedzialności karnej. Warunkiem jest prowadzenie uprawy w nieruchomości zatwierdzonej przez Krajowy Sekretariat ds. Narkomanii.

W trosce o obywateli

Autorzy ustawy, Patrick Kemper i Victor Rios bronili jej mówiąc, że jest to troska o dobro obywateli..

Argumentowali, że obecne przepisy zmuszają Paragwajczyków o niskich dochodach do kupowania importowanego oleju konopnego po wysokich cenach. 

Ustawodawcy skomentowali, że inicjatywa poprawi jakość życia dzieci cierpiących m.in. na epilepsję, raka, choroby zwyrodnieniowe, które powodują ból, którego nie można kontrolować za pomocą innych leków.

Olivia Newton-John i jej walka medyczną marihuaną z nowotworem piersi. 70-letnia aktorka, gwiazda musicalu „Grease” zdradza swoje sposoby radzenia sobie z chorobą.

70-letnia Olivia Newton-John już dwa razy ogłosiła swoje zwycięstwo nad chorobą raka piersi, ale nowotwór zaatakował ponownie.

Jeśli uwierzysz w statystykę, właśnie tak stanie się w twoim życiu. Jeśli ktoś ci powie: „masz jeszcze 6 miesięcy życia”, to jest ogromne prawdopodobieństwo, że właśnie tyle tylko będziesz żyć, bo w to będziesz wierzyć

– powiedziała gwiazda Hollywood.

Olivia Newton-John i jej walka medyczną marihuaną z nowotworem piersi

Pierwsza diagnoza wskazująca na nowotwór piersi została jej postawiona w latach 90. Gwiazda poddała się wtedy mastektomii, ale zabieg ten nie rozwiązał wszystkich problemów.

Aktorka pojawiła się ostatnio na konferencji Cannabis Science w Portland, gdzie zdradziła zalety stosowania medycznej marihuany. Wyznała wprost, odkąd stosuję medyczną marihuanę, jej życie zmieniło się na lepsze. Twierdzi, że marihuana pozwoliła jej pozbyć się stanów lękowych, a także przestała mieć problemy z poruszaniem oraz snem.

Drugą istotną kwestią jaką poruszyła Newton-Jon jest fakt, że dzięki medycznej marihuanie przestała również sięgać po morfinę, od której aktorka bała się uzależnić. Opowiadała również, że kilkanaście lat temu odstawiła leki na depresję dzięki temu, że zażyła Ayahuascę podczas wycieczki do Peru.

Mąż Olivii pomaga jej w walce z ciężką chorobą. Od 2008 roku uprawia specjalną odmianę konopi w ich wspólnym domu.

– Mój mąż jest zawsze przy mnie. Zawsze mnie wspierał. Wierzę, że wygram z chorobą. Taki jest mój cel

– mówiła w wywiadzie.

W 2017 roku znów musiała przerwać karierę z powodu silnego bólu w plecach. Jak się okazało, Olivia W listopadzie 2018 r. Olivia Newton-John poinformowała, że stanęła do kolejnej walki z nowotworem piersi, tym razem z przerzutami.

Policja niedawno poinformowała o największej zlikwidowanej do tej pory plantacji marihuany, o czym pisaliśmy na naszym portalu. Na 4 ha rosło 15 000 krzaków konopi. Zatrzymano dwie osoby, dla których prokuratura domagała się aresztu. Jednak jak się okazuje, rzekoma ogromna plantacja to najpewniej samosiejki, których w tamtych okolicach nie brakuje. Policja zaprzecza i pokazuje wyniki badania roślin na zawartość THC.

Ogromna plantacja czy jednak samosiejki?

Pan Marcin, rolnik i właściciel pola na którym 4 lipca funkcjonariusze zajęli kilkanaście tysięcy krzaków konopi, ma teraz poważne kłopoty. Policja twierdzi, że rośliny to marihuana. W oficjalnym komunikacie policji, z dnia 8 lipca, czytamy:

Kryminalni z Aleksandrowa ustalili, że w Słońsku Górnym została zorganizowana uprawa konopi indyjskich. Plantacja funkcjonowała w bezpośrednim sąsiedztwie Wisły na obszarze 4 ha. Funkcjonariusze zabezpieczyli ponad 15 tysięcy krzewów konopi w różnej fazie wzrostu. Rośliny miały od 30 cm do 1,5 m wysokości. Z tej ilości zabezpieczonych krzewów można uzyskać około 330 kg marihuany o wartości 5,5 mln zł. Do tej sprawy policjanci zatrzymali dwóch mieszkańców powiatu aleksandrowskiego. 32 i 39-latek usłyszeli zarzuty zorganizowania nielegalnej plantacji, której to uprawa mogła dostarczyć znacznej ilości ziela konopi.W najbliższych dniach sąd zadecyduje o ewentualnych środkach karnych wobec zatrzymanych mężczyzn. Grozi im do 8 lat pozbawienia wolności.

Jednak właściciel ziemi zapewnia, że rośliny to samosiejki, które w tamtych rejonach nie są niczym nowym. Jednak komendant stwierdził, że rośliny są posadzone celowo i za pomocą profesjonalnego urządzenia do siewu gdyż rosną zbyt równo.

Właściciel pola, w rozmowie z Onetem powiedział:

 W niektórych miejscach można było odnieść takie złudne wrażenie. Ale to dlatego, że przez pole przejechała brona talerzowa, która tworzy bruzdy. Tam bardziej podsiąka woda i może to wyglądać tak, że tam coś zostało zasiane, a w rzeczywistości rośliny tam mają łatwiej. Rządków jednak nie było.

Poziom THC w roślinach

Oskarżony jak i jego obrońcy od samego początku powtarzają, że cała sytuacja to fatalna pomyłka. Jednak służby nie odpuszczają, kilka dni temu odbyło się już drugie posiedzenie sądu na którym prokuratura domagała się tymczasowego aresztu dla właściciela pola. Na szczęście sąd i tym razem wniosek odrzucił.

Zlecono przebadanie roslin pod kątem zawartości THC, przypomnijmy, że konopie włókniste dopuszczone do uprawy w Polsce nie mogą zawierać więcej niż 0,20% psychoaktywnego THC.

Początkowo biegły sprawdził trzy próbki roślin. Dwie z nich miały wynik dodatni (od 0,48 do 0,68% THC), Następnie do badania przekazano dwie dodatkowe próbki, pochodzące z 1,5 kilograma roślin. Obie miały lekko podwyższone stężenie THC (pomiędzy 0,29 a 0,38% ). Każdy kto ma podstawową wiedzę o konopiach wie, że takie poziomy wskazują na konopie włókniste, że tego typu przekroczenia poziomu THC to nic nadzwyczajnego i nadal są to bardzo niskie stężenia nie czyniące roślin psychoaktywnymi.

Jednak prokurator nadzorujący śledztwo Sławomir Korzeniewski twierdzi inaczej i informuje o tym, że są to duże stężenia THC i ewidentnie mamy do czynienia z marihuaną. Nadal utrzymuje, że była to dobrze zorganizowana ogromna plantacja.

Służby ogłosiły wielki sukces, który niestety dla nich okazał się fatalna pomyłką, żeby nie powiedzieć ośmieszeniem się. Przypomnijmy, że do likwidacji roślin potrzebowano kilku dni pracy wielu funkcjonariuszy oraz pomocy straży pożarnej. Nie liczyłbym na to, że przyznają się do pomyłki i wcale się na to nie zanosi. Pozostaje wierzyć, że sąd wykaże się większym rozsądkiem, a cała sprawa nie zakończy się karą dla Pana Marcina.

Ruch Rastafarian otrzymał od rządu Barbadosu ziemię pod uprawę konopi indyjskich, przeznaczonych do użytku medycznego. Minister rolnictwa Indar Weir, przemawiając w parlamencie oznajmił, że ruch Rastafarian odegra istotną rolę w tworzeniu branży tamtejszego przemysłu medycznej marihuany.

Weir powiedział, że rząd kilkukrotnie spotykał się się z co najmniej dwiema grupami reprezentującymi społeczność Rastafarian i stwierdził, że powinni wspólnie dołączyć do branży – informuje Jamaica Observer.

Ruch Rastafarian rozmawia z rządem

„Spotkałem się z dwiema różnymi grupami i chcę jasno powiedzieć, że chcemy aby były one częścią tej branży i dołożymy wszelkich starań, aby zostały one uwzględnione. Zapewniliśmy im również dostęp do ziemi, jest to 60 akrów terenu udostępnionego na Barbadosie. Był to pierwszy krok w kierunku pokazania, że ​​wspólnota Rastafarian nie zostanie pominięta.”

-powiedział minister Weir

Marihuana do celów religijnych

Kilka dni przed ogłoszeniem porozumienia, prezes Fundacji Dziedzictwa Afryki, Paul Ras Simba Rock, wezwał rząd, aby ten zezwolił Rastafarianom na używanie marihuany do celów religijnych.

Ale Weir powiedział prawodawcom, że proponowane ustawodawstwo dotyczy tylko używania marihuany używanej do celów medycznych.

„Czuję się odpowiedzialny za absolutne zapewnienie, że mamy tutaj do czynienia z marihuaną medyczną i nie dotyczy to marihuany rekreacyjnej. Przedstawiając sprawę rządowi Barbadosu, podniosłem również, że w tej kwestii powinniśmy wyrażać się bardzo jasno”.

W interesie Barbadosu

Przedstawiając ustawę o medycznej marihuanie, Weir powiedział, że przedsiębiorcy z Barbados skorzystaliby na powstaniu branży. Ustawa zakłada, że każdy inwestor zagraniczny, który zaangażował by się w tę sektor, musiałby pozwolić obywatelom Barbadosu na posiadanie min 30% działalności.

„Ma to na celu zagwarantowanie, że każdy ostatni przedsiębiorca ma szansę na udział. Nie faworyzujemy nikogo, każdy zainteresowany może zostać częścią tej branży.”

„Chcemy oczyścić atmosferę i poinformować każdego Barbadosyjczyka, że ​​ten przemysł marihuany pozwoli również im oraz członkom krajów CARICOM (Karaibska Wspólnota i Wspólny Rynek) na posiadanie do 30% udziałów w jakichkolwiek zagranicznych inwestycjach bezpośrednich w tej branży. Nawet jeśli inwestor zagraniczny przyjedzie na Barbados, aby zainwestować w uprawę, przetwórstwo, sprzedaż detaliczną i dystrybucję lub kliniki spa, należy zapewnić, aby Barbadosyjczycy posiadali 30 procent. Na żadnym etapie nie zostaną pominięci.”

Weir zapewnił również, że przemysł będzie ściśle monitorowany solidnym i surowym systemem licencjonowania. Powiedział, że wymagane będą licencje na uprawę, badania i rozwój, laboratorium, przetwarzanie, sprzedaż detaliczną i dystrybucję, import i eksport oraz transport.

Ogromnym szczęściem może pochwalić się pewien mężczyzna ze Szwecji. Uniknął problemów bo w ostatniej chwili mewa zabrała towar, który wyrzucił obok!

Policjanci patrolujący Festiwal Kulturowy w mieście Göteborg zauważyli grupkę młodych osób, która zwróciła swoją uwagę faktem, że z rąk do rąk podawany był odpalony papierosek. Postanowili więc sprawdzić swoje przypuszczenia o konsumpcji marihuany. – czytamy w Szwedzkim serwisie

Kiedy funkcjonariusze zbliżyli się do podejrzanej grupy potwierdzili swoje podejrzenia, gdy ujrzeli trzech mężczyzn oraz jedną kobietę w trakcie palenia marihuany, inny mężczyzna, który obserwował całą sytuację siedząc na pobliskiej ławce i również był w posiadaniu marihuany, postanowił wyrzucić ją w razie, gdyby policjanci postanowili skontrolować i jego. Niestety funkcjonariusze zauważyli podejrzane zachowanie mężczyzny i zwrócili się w jego kierunku.

Jako, że w Szwecji panują bardzo surowe przepisy antynarkotykowe, mężczyzna musiał przeżywać bardzo stresującą chwilę. Kiedy jeden z funkcjonariuszy zmierzał w kierunku torebki z marihuaną, w tym samym momencie nadleciała mewa, która zabrała wyrzucony przez mężczyznę pakunek ratując go tym samym przed surową grzywną lub odsiadką.

Według rzecznika policji w Göteborgu, funkcjonariusze oszacowali, że w torbie mogło znajdować się około 10 gramów marihuany.

Funkcjonariusze wrócili więc do grupy osób, do której zmierzali pierwotnie i aresztowali kobietę palącą jointa.

CBD, kannabinoid znany ze swoich świetnych uspokajających właściwości, odegrał ważną rolę w uznaniu marihuany przez świat oficjalnej medycyny za skuteczne lekarstwo. Jakkolwiek być może nadal jest za wcześnie, aby stwierdzić to definitywnie, zgromadzone do tej pory dowody potwierdzają skuteczność CBD, zwłaszcza w przypadku lęków oraz napadów padaczkowych. Ale czym jest CBN i co odróżnia go od CBD?

Świat nadal zastanawia się, jak sklasyfikować CBD, czy jako substancję dozwoloną, czy może będzie ona w pewnych krajach zakazana. Prędzej czy później będzie musiał odpowiedzieć sobie na to pytanie ponieważ zdobywa sobie coraz to większą sławę nowy kannabinoid. I to w błyskawicznym tempie. Mowa o CBN, inaczej kannabinolu – składnika marihuany, z którym świat marihuany medycznej wiąże wielkie nadzieje, uzasadnione zresztą. Jak zatem CBN prezentuje się na tle CBD?

Czym jest CBN i co odróżnia go od CBD?

Zacznijmy od CBD, niepsychoaktywnego w przeciwieństwie do THC czy CBN kannabinoidu naturalnie występującego w kwiatach konopi. CBD powstaje w procesie dekarboksylacji, kiedy przeszkłatca się z kwasu kannabidiolowego (CBDA) w aktywną formę jaką jest CBD. Podobnie dzieje się w przypadku przemiany kwasu tetrahydrokannabinolowego (THCA) w tetrahydrokannabinol (THC), kwasu kannabigerolowwgo (CBGA) w CBG oraz kwasu kannabichromenowego (CBCA) w CBN.

CBN z pochodzi z mocno przejrzałej marihuany, gdy na poziomie komórkowym łamane są molekuły tworzące THC. Tłumaczy to dlaczego badacze odkryli właściwości kannabinolu (fachowa nazwa CBN) stosunkowo niedawno. Do tej pory uznawano CBN za produkt uboczny, a wręcz odpadek po THC, niewarty uwagi. Wszystko zmieniło się po badaniu przeprowadzonym przez Steep Hill Labs, które wykazało, że CBN może być najbardziej uspokajającym ze wszystkich kannabinoidów. Te odkrycie sprawiło, że świat medycyny ponownie zwrócił swoje oczy na CBN i jego rolę w regulowaniu układu endokannabinoidowego.

Jak tworzy się kannabinol?

Tym co na pierwszy rzut oka różni CBN od CBD jest budowa chemiczna obu kannabinoidów. Podstawą wszystkich znanych jest kwas kannabidiolowy (w skrócie CBGa). On z kolei wytwarza inne komponenty potrzebne do stworzenia THC – CBDa i CBCa (kwasowe formy THC, CBD i CBC). Wszystkie pożądane przez człowieka z racji swoich właściwości kannabinoidy (rekreacyjnych lub medycznych) dają efekt podczas procesu spalania. To dlatego wielu użytkowników marihuany woli ją palić i dabbować, niż spożywać drogą pokarmową.

CBNa, składnik, który rozpada się w CBN, jest produkowany ze „starzejącego” się THC (pod wpływem działania na promieniowanie UV). Dlatego żywa, rosnąca roślinka nie będzie miała w sobie CBN. Proces tworzenia się CBN wymaga czasu, aż kwasy zawarte w marihuanie zaczną ulegać rozpadowi. Roślina bogata w THC, którą przetrzyma się kilka tygodni zacznie w sposób naturalny produkować CBN.

Obecne badania nad kannabinolem

Być może najbardziej uderzający raport co do właściwości terapeutycznych kannabinolu pochodzi ze Steep Hill Labs, które zajmują się badaniem marihuany. Uczeni tej placówki doszli do wniosku, że kannabinol jest najbardziej uspokajającym ze wszystkich poznanych kannabinoidów, a jego skuteczność przewyższa dostępne w użyciu środki farmaceutyczne. Badacze Steep Hill Labs twierdzą, że spożywanie 2.5 do 5 mg kannabinolu daje te same efekty, jak zażywanie 5 do 10 mg diazepamu (Valium). Badanie kojarzy także CBD i CBN, jako naturalną parę sojuszników, która działając wspólnie daje znacznie lepsze efekty.

Niestety nadal nie ma wielu badań związanych ze skutecznością kannabinolu. Jednakże na podstawie tych, które przeprowadzono do tej pory, możne wysnuć optymistyczne wnioski. Badanie z 2012 roku wykazało, że kannabinol jest także bardzo pomocne w stymulowaniu apetytu szczurów. Przy okazji wykazano, że z kolei CBD ma całkowicie przeciwną właściwość – blokuje łaknienie. Badanie z 2006 roku stwierdziło, że CBN może współdziałać synergistycznie z innymi kannabinoidami, co pozwala kontrolować namnażanie się komórek pewnego rodzaju raka płuc. Jeszcze w 1984 roku badacze przeprowadzili testy na szczurach chorych na jaskrę – okazało się, że przewlekłe (trwałe) dostarczanie im kannabinolu znacznie redukowało ciśnienie wewnątrzgałkowego (tzw. ciśnienie w oku).

Jak zatem porównać CBN do CBD?

CBD jest znane na świecie ze swoich „uzdrawiających”, właściwości i braku działania psychoaktywnego. Tutaj widzimy kolejną różnicę między CBD i CBN. Ponieważ kannabinol jest produktem ubocznym THC ma z tej racji niewielkie, delikatne właściwości psychoaktywne – zwłaszcza te pozyskiwane z przemysłowych roślinek, ponieważ nie mogą one zawierać więcej, niż 0,2 % psychoaktywnego THC(w przypadku Polski). Szacuje się, że kannabinol ma zaledwie 1/10 mocy THC, a to oznacza, że aby jego stosowanie dało podobne efekty, trzeba wpakować w siebie potężną dawkę.

Pomijając budowę chemiczną obu kannabinoidów, CBN i CBD reagują z ludzkim systemem endokannabinoidowym w zgoła różny sposób. CBD raczej słabo łączy się z receptorami CB1 i CB2 znajdującymi się w naszym systemie nerwowym i odpornościowym. Zamiast tego zwiększa produkcję endokannabinoidów, które dożą do pożądanej przez układ nerwowy homeostazy. Kannabinolu z kolei niemal w ogóle nie reaguje z oboma receptorami, ale aby wyjaśnić szczegółowe mechanizmy jego działania należy przeprowadzić więcej badań w tym zakresie.

Jakie są zalety zdrowotne kannabinolu?

Jakkolwiek miedzy oboma kannabinoidami występują duże różnice, to CBD i CBN mają niemal te same atrybuty  prozdrowotne. CBN dysponuje dodatkowo świetnymi właściwościami uspokajającymi i jego stosowanie może być w przypadku wielu schorzeń doskonałą alternatywą dla tradycyjnego przyjmowania leków. Wymieńmy zatem tylko niektóre właściwości prozdrowotne CBN:

  • Przeciwbólowe: Badania wykazały, że kannabinol może znosić ból ponieważ „przestawia” drogę sygnałów nerwowych, które są wysyłane do mózgu poprzez neurony
  • Antybakteryjne: CBN jest zagorzałym wrogiem zjadliwej bakterii, gronkowca złocistego (MRSA). Infekcje nią wywołane są bardzo odporne na antybiotyki.
  • Przeciwpadaczkowe: Jako produkt uboczny THC, CBN ma także duże właściwości antykonwulsyjne, co świetnie pozwala zapobiegać atakom na tle padaczkowym.

CBN jest obecnie uznawany za swoisty kompleks uspokajający, który ma potencjał, aby pomóc tym cierpiącym na takie przypadłości, jak np. bezsenności i zaburzenia lękowe. Jakkolwiek rezultaty dotychczas przeprowadzonych badań są obiecujące to należy przeprowadzić kolejne, aby potwierdzić bezsprzecznie przeciwpadaczkowe właściwości kannabinolu.

Skutki uboczne stosowania CBN

Generalnie kannabinoidy są nieszkodliwe dla ludzkiego organizmu, ale wszystkie one mają oczywiście skutki uboczne, jeżeli są przyjęte w nadmiarze, w wielkich dawkach. Kannabinol nie jest tutaj wyjątkiem. Niedoświadczeni użytkownicy wchłaniający dużo CBN w krótkim okresie czasu mogą odczuć niepożądane efekty, takie jak: zmęczenie, splątanie umysłowe, utrata apetytu czy nadmierna senność.

Wszystkiech tych niechcianych efektow nadużycia CBN można uniknąć w bardzo łatwy sposób. Wystarczy tylko dokładnie odmierzać porcję i zaczynać podaż kannabinolu od małych dawek. Skutki uboczne nadmiaru kannabinolu są bardzo podobne do tych związanych z przedawkowaniem CBD.

Czy kannabinol jest legalny?

Jeżeli chodzi o Polskę to legalność kannabinolu regulują przepisy Unii Europejskiej. Produkty z zawartością THC mniejszą, niż 0,2% są legalne – olej konopny, pigułki z CBD, kremy itd. Produkty, w których składzie znajduje się kannabinol można bez problemu nabyć np. w Internecie.

Jaka przyszłość czeka CBN?

Badania nad kannabinolem są nadal w początkowej fazie, ale świat medycyny już opracował pierwsze ekstrakty i tynktury. Bezsenność to często lekceważona przypadłość, która ma jednak długofalowe, negatywne skutki uboczne, a tu CBN ma dużo do zaoferowania takim pacjentom.

Czytaj także: Czym jest CBC (Kannabichromen) i jak to działa?

Podczas transmisji Vuelta a Espana telewizyjny helikopter namierzył uprawę konopi indyjskich na dachu jednego z budynków mieszkalnych. Plantator katalońskiej Igualady miał ogromny niefart, to był ostatni kilometr 8. etapu wyścigu dookoła Hiszpanii.

Był to finisz 8. etapu wyścigu Vuelta a Espana, kiedy operatorzy postanowili przełączyć widok walczących o zwycięstwo kolarzy z perspektywy kamery helikoptera, widzom ukazała się sporych rozmiarów plantacja konopi indyjskich, która znajdywała się na dachu jednego z budynków mieszkalnych.

W Hiszpanii nie nakłada się kar za uprawę marihuany na własny użytek, ale przepisy w tej kwestii są zbyt klarowne, nie określają jasno, ile marihuany można posiadać legalnie. Plantatorom grozi kara grzywny od 600 do 30.000 euro. Łącznie na dachu zabezpieczono 40 roślin konopi. Zgodnie z artykułem 368 hiszpańskiego kodeksu karnego właścicielowi plantacji grozi od trzech do sześciu lat więzienia – donoszą katalońska gazeta „Ara” i ogólnokrajowa „Marca”.

Zwycięstwo w wyścigu odniósł Nikiasa Arndta.

Wielkimi krokami marzenia Zielonych Konsumentów zaczynają się spełniać również w naszym kraju. W wielu krajach możemy spotkać automaty, które oferują produkty żywnościowe i nie tylko. Pierwszy w Polsce automat WEEDPOINT sprzedający susz CBD stanął już we Wrocławiu przy ulicy Ruskiej!

We Wrocławiu pojawił pierwszy automat WEEDPOINT, w którym oferowany jest susz konopny marki CANAPHARM oraz gotowe skręty z jego zawartością. Susz, który można zakupić w automacie zawiera głównie aktywny składnik CBD – niepsychoaktywny kannabinoid o szeregu pozytywnych właściwości – i zawiera tylko maksymalnie do 0,2 procent psychoaktywnego THC, zgodnie z polskim statusem prawnym, który takie stężenie dopuszcza.

Pierwszy automat WEEDPOINT, w którym zakupić można susz konopny CANAPHARM został zainstalowany kilka dni temu w salonie z telefonami komórkowymi przy ulicy Ruskiej 47/48, który możecie odwiedzić w godzinach otwarcia salonu „Pan Od Telefonów” 10:00-18:00. Automat honoruje jedynie karty płatnicze.

„Wzięliśmy przykład z Włoskich oraz Austriackich producentów, którzy w ten sposób dają możliwość szybkiego oraz łatwego dostępu do suszu na przykład na stacji metra, galeriach handlowych, bez ingerencji sprzedawcy. Właśnie w Austrii, takie maszyny są już szeroko dystrybuowane. Znajdziecie je Lienz, Klagenfurcie, Wolfsbergu czy Amstetten. Uważamy, że takie maszyny będą dobrym rozwiązaniem również w Polsce. Niebawem pojawi się więcej naszych automatów WEEDPOINT w innych miastach.” – tłumaczy Denis, prezes marki CANAPHARM

Emocje Wrocławian są dość ogromne, ponieważ jest to nowość w ich mieście. Oczywiście, susz był dostępny już w wielu punktach stacjonarnych, ale automat wyznacza nowe kierunki w sprzedaży produktów CBD. W pierwszych dniach

„Po pierwszych dwóch dniach musieliśmy uzupełniać asortyment. Nasz automat WEEDPOINT oferuje osiem różnych odmian suszu o zróżnicowanym stężeniu CBD oraz aromacie, a także gotowe, skręcone już jointy Puff, zawierające susz naszej marki. Ceny wahają się od 35 do 39zł za jeden gram suszu” – dodaje Denis.

Ogromne boom na CBD nie ogranicza się do kwiatów. Niebawem CANAPARHM pochwali się swojej produkcji olejkami CBD i nie tylko. Ich produkty możecie znaleźć już w wielu sklepach internetowych oraz stacjonarnych w całej Polsce.

Zatem pozostaje czekać na sukcesywny rozwój marki, oraz kolejne automaty w różnych miastach Polski. Gdzie chcielibyście zobaczyć kolejny?

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.