Policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z Prokuraturą Rejonową w Chełmie, zakończyli aktem oskarżenia śledztwo przeciwko zorganizowanej grupie przestępczej, której członkowie są podejrzani o wprowadzanie do obrotu środków odurzających. W sprawie zatrzymano 13 osób, z czego 9 usłyszało zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a jedna będzie odpowiadać za kierowanie tą grupą.

 

Policjanci CBŚP z Chełma w ramach śledztwa prowadzonego pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Chełmie ustalili, że na terenie Chełma i okolicznych miejscowości od połowy 2016 roku do końca stycznia 2017 roku działała zorganizowana grupa przestępcza. Jej członkowie są podejrzani o wprowadzanie  do obrotu narkotyków. Z ustaleń śledczych wynika, że jeden z podejrzanych zorganizował i prowadził nielegalną uprawę konopi, wytwarzając marihuanę, po czym przekazywał narkotyki następnym podejrzanym, w celu dalszej dystrybucji. Jak ustalono ten mężczyzna mógł wytworzyć co najmniej 15 kg środków odurzających, po sprzedaży czego mógł osiągnął zysk w wysokości około 130 tys. zł.

Do sprawy zatrzymano 13 osób, z czego 9 usłyszało zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a 1 kierowanie tą grupą. Wszystkie zatrzymane osoby usłyszały zarzuty z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Podczas czynności policjanci zabezpieczyli marihuanę.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego sąd tymczasowo aresztował 10 podejrzanych, 3 osób zostało objętych dozorami policyjnymi oraz dwa poręczenia majątkowe. Na poczet przyszłych kar i roszczeń zabezpieczono ponad 113 tys. zł. Te pieniądze ukryte były w samochodzie podejrzanego o kierowanie grupą.

Prokurator Rejonowy w Chełmie zakończył śledztwo przeciwko członkom tej grupy aktem oskarżenia skierowanym do Sądu Okręgowego w Lublinie.

 

źródło: policja.pl

Czy marihuana może leczyć czkawkę? Wchodzimy obecnie w złoty wiek badań nad konopiami indyjskimi, zaś jeden z ostatnich wyników badań trafił na pierwsze strony gazet: marihuana może wyleczyć czkawkę.

Ale w przeciwieństwie do większości badań nad konopiami indyjskimi, które trafiają do najnowszych wiadomości, wiedza stojąca za tymi odkryciami sięga lat 90., kiedy to pacjent cierpiący na nieuleczalną czkawkę znalazł jedyną ulgę podczas stosowania marihuany.

Czym są trudne do leczenia czkawki?

Bądźmy szczerzy, wszyscy czasami mamy czkawkę. Ale zwykły przypadek czkawki zwykle trwa kilka minut. Jednak niektórzy ludzie cierpią na ciężkie, długotrwałe przypadki czkawki, które doprowadzają do zakłócenia rytmu ich codziennego życia, jedzenia i spania i nie tylko.

Intensywna czkawka jest dolegliwością i nieważne, jak dziwnie to brzmi, jest bardzo poważna. Pacjenci cierpiący na trudne przypadki czkawki mogą cierpieć przez wiele dni. Jak twierdzi WebMD, najdłuższy odnotowany przypadek uporczywej czkawki trwał ponad 60 lat (proszę potraktować to z przymrużeniem oka).

Uporczywa czkawka jest zwykle objawem spowodowanym przez jedną lub więcej przyczyn. Przyczyny te mogą obejmować wszystko, od urazu do zapalenia opon mózgowych, zapalenia mózgu, a nawet udaru mózgu. Gdy podstawowa przyczyna jest leczona, czkawka zwykle ustępuje sama.

Przewlekła czkawka może mieć druzgocący wpływ na pacjenta i znacznie zakłócić jego życie i codzienną rutynę. Najczęściej utrudnia ona jedzenia / picia i spania pacjenta, co może ostatecznie prowadzić do poważniejszych problemów, takich jak skrajna utrata wagi, odwodnienie i wyczerpanie.

Poza tym, trudna do opanowania czkawka może mieć bardzo głęboki wpływ na nastrój pacjenta. Większość ludzi zgodzi się, że czkawka jest uciążliwa, nawet jeśli trwa tylko kilka minut. Jednak jej trwanie przeciąga się przez dłuższy czas może to niezwykle utrudniać życie.

Czy marihuana może wyleczyć uporczywe czkawki?

Według badań opublikowanych w czasopiśmie medycznym ”The Lancet”, marihuana może w rzeczywistości wyleczyć trudną do opanowania czkawkę.

Badanie to zostało opublikowane w 1998 roku i dotyczyło pacjenta z AIDS i historią kandydozy przełyku, infekcji przełyku, czyli mięśniówki łączącej gardło z żołądkiem. Po przeprowadzeniu drobnego zabiegu u pacjenta rozwinęła się chroniczna czkawka.

Lekarze najpierw przepisali mu chlorpromazynę (lepiej znaną pod nazwą Thorazine), lek przeciwpsychotyczny często stosowany w leczeniu zaburzeń psychotycznych, takich jak schizofrenia, ale również regularnie przepisywany na czkawkę. U tego konkretnego pacjenta pomogło to kontrolować czkawkę podczas snu.

Pacjentowi przepisano następnie nifedypinę, walproinian, lanzoprazol i dożylną lidokainę, ale okazały się one nieskuteczne. W 6 dniu po wystąpieniu czkawki lekarze leczący pacjenta spróbowali akupunktury, dzięki której udało się kontrolować czkawkę w ciągu około 1 godziny po sesji.

Lekarze próbowali także innych alternatywnych metod, takich jak usuwanie włosów z kanału słuchowego pacjenta przed znieczuleniem go marokiną. Niestety żadna z tych metod nie przyniosła pacjentowi ulgi.

W dniu 8 lekarze przepisali pacjentowi marihuanę leczniczą i to zadziałało: czkawki ustąpiły. Następnego dnia czkawka wróciła, ale pacjentowi udało się zlikwidować ją kolejną dawką marihuany.

Czy wobec tego powinniśmy stosować marihuanę leczniczą przeciwko czkawce?

Badanie opublikowane w „The Lancet” było pierwszym i ostatnim tego rodzaju. Jednak należy uświadomić sobie, że badanie przeprowadzono w 1998 r., czyli w badaniach nad konopiami indyjskimi była to epoka kamienia łupanego.

Nawet autorzy badania stwierdzili, że pomimo ich odkrycia, mało prawdopodobne jest, aby inni badacze zajęli się wykorzystaniem konopi do leczenia trudnych uporczywej czkawki. I przynajmniej do tej pory mieli rację.

Ponieważ nie prowadzono już żadnych badań na ten temat, praktycznie niemożliwe jest wyciągnięcie jakichkolwiek solidnych wniosków lub hipotez dotyczących tego, jak konopie indyjskie mogą działać w celu zwalczania czkawki.

Niewątpliwie pojawią się tacy, którzy na podstawie tych badań, będą twierdzili, że marihuana jest nowym cudownym lekiem na czkawkę. I kto wie, czy nie mają racji.

Tak więc, jeśli palisz się do wypróbowania marihuany, aby zwalczyć wyjątkowo nieprzyjemny przypadek czkawki, nie krępuj się. Ale bądźmy szczerzy, Twoja czkawka prawdopodobnie zniknie, zanim skończysz zwijać skręta.

Czy palenie z bibułek wpływa na twoje zdrowie? Każdy doświadczony konsument konopi ma swoją ulubioną metodę palenia lub spożywania konopi indyjskich. Niektórzy ludzie uwielbiają palenie marihuany w fajce wodnej i jej specyficzne bulgotanie, inni lubią oglądać, jak wypełnia się ona kremowym dymem. Inni uwielbiają oglądać worki vaporizera, które wypełniają się pachnącą parą.

Jednak niektórzy ludzie wolą trzymać się tradycyjnych metod i uwielbiają rytuał mielenia kwiatów i zwijania ich w papiery, aby uzyskać idealny stożkowaty skręt.

Skręty stanowią prawdopodobnie uosobienie palenia marihuany i być może jest to jeden z najspokojniejszych i najbardziej tradycyjnych sposobów palenia trawy. Jest coś bardzo terapeutycznego we wspólnym podawaniu sobie skręta podczas relaksu i spotkań towarzyskich w grupie przyjaciół.

Chociaż ta metoda może być jedną z najbardziej przyjemnych, to na pewno nie jest najzdrowsza, zaś sporo niepokoju wzbudza wdychanie oparów z palących się papierów. Niektórzy twierdzą, że wdychanie dymu z prawie każdej spalanej substancji z większym prawdopodobieństwem może wprowadzić substancje rakotwórcze do twojego układu. A to substancje, które mogą przyczyniać się do poważnych problemów zdrowotnych.

Dym powstający w wyniku spalania marihuany jest związany z dysfunkcją oddechową i stanami przedrakowymi komórek. Chociaż nauka wykazała, że ​​palenie marihuany jest o wiele bezpieczniejsze dla zdrowia płuc niż palenie tytoniu.

W każdym razie, nie dziwi fakt, że dodanie spalania papieru do zwijania skrętów do tej mieszanki oparów zawierających kancerogenne substancje, nie jest najzdrowszym sposobem konsumpcji marihuany.

Chociaż palenie ręcznie zwijanych skrętów jest bardzo przyjemnym sposobem konsumowania konopi indyjskich, lepiej pomyśl dwa razy jakiego rodzaju papieru używasz do zawijania swojego ziółka.

Chemikalia w papierach do zwijania skrętów

Trzeba przyznać, że duży, idealnie zwinięty, biały skręt bez zmarszczeń stanowi piękny widok, a wykonanie idealnego skręta uważane jest nawet za rodzaj sztuki. Jednak ten ładny, jasny odcień bieli kryje za sobą ponurą tajemnicę.

Firmy często wybielają papiery chlorem, aby nadać im ładny wygląd. Jest to bardzo niepokojący fakt, biorąc pod uwagę, że klienci aktywnie wdychają opary tych papierów. Bletki wybielane chlorem mają też inne zadanie poza estetyką. Pomagają papierom spalać się wolniej.

Jeszcze bardziej przerażający jest fakt, że duże firmy, które produkują te niebezpieczne, wybielane produkty, wywierają duży wpływ i starają się scentralizować i zmonopolizować przemysł.

Jednak wybielane bibułki do zwijania skrętów to nie jedyny problem, jeśli chodzi o zdrowie. Uważa się także, że wiele różnych smakowych i barwionych bletek oraz różnego rodzaju materiały użyte do ich produkcji zawierają szereg szkodliwych substancji chemicznych, które nie są dobre do regularnego wdychania.

Zdrowsze alternatywy

Przypalanie skręta i wdychanie oparów papieru nie jest najzdrowsze, jednak okazuje się, że niektóre produkty mogą być o wiele bezpieczniejsze do regularnego użycia.

Wiele firm weszło na rynek z produktami skierowanymi do tych, którzy chcą nieco zdrowszej alternatywy niż jointy zwijane z bielonych bibuł, nie chcą też korzystać z fajek wodnych. Bletki do zwijania skrętów wykonane w 100% z konopi i w 100% z ryżu są już na rynku od jakiegoś czasu i pozbawione dużej ilości niebezpiecznych i toksycznych chemikaliów, które mogą przyczyniać się do złego stanu zdrowia i chorób.

Jednak, mimo że te produkty nie są wybielane, nie oznacza to, że mają niższą jakość.

Niektóre z tych produktów zostały stworzone przy użyciu innowacyjnych technik, które zapewniają, że papiery spalają się powoli, co wspomaga równe spalanie i maksymalizuje czas samej konsumpcji.

Wiele z tych produktów jest również bardzo cienkich i pozbawionych smaku. Oznacza to, że ​​palacz może dobrze wyczuć zarówno smak, jak i zapach gatunku trawy jaki wybrał do palenia, zaś zdane ostre i niepożądane chemiczne dodatki nie psują mu przyjemności zmysłowych, jakie towarzyszą paleniu marihuany.

Ryzyko płynące z parowania marihuany

Wraz z rozwojem nowoczesnej technologii, vaporizery stają się coraz lepsze i coraz bardziej przystępne cenowo. Wielu współczesnych palaczy decyduje się na wykorzystanie technologii parowania marihuany.

Parowanie (vaping) jest znacznie zdrowszym sposobem konsumpcji marihuany, gdyż rośliny poddawane są znacznie niższej temperaturze niż w czasie palenia. Jak się okazuje parowniki nie spalają trawy i nie wytwarzają szkodliwego dymu.

Waporyzator ogrzewa trawę do temperatury, w której jej aktywne związki, takie jak kannabinoidy, gotują się i wyparowują z ziela jako opary. Natomiast w czasie palenia roślina się spala, a palacz wdycha dym i szkodliwe substancje smoliste.

W ten sposób możesz czerpać korzyści z kannabinoidów, bez wdychania szkodliwego dymu i cieszyć się w pełni z bogatego aromatu, jaki gwarantuje waporyzacja.

Okazało się także, że parowanie jest także zdrowsze dla skóry konsumentów konopi indyjskich.

16 Grudnia Katowiccy policjanci zatrzymali podejrzanego o posiadanie środków odurzających mężczyznę. Ich podejrzenie wzbudził unoszący się wokół aromat palonych konopi indyjskich.

Jest wtorek, późne popołudnie – ok. godziny 18 – młody mężczyzna w wieku 32 lat spokojnie spacerując po Parku Hallera, postanowił zwyczajnie urozmaicić wieczorny relaks o zielonego dymka, którego tak bardzo cenimy sobie jako znakomity dodatek relaksacyjny.

Spacerując parkowymi alejkami, zaciągał się i wypuszczał aromatyczny, gęsty dym, nikomu nie wadząc i nie wzbudzając żadnych negatywnych podejrzeń.

W pobliżu rejonu, gdzie znajduje się dąbrowski park wodny swój, odbywał się rutynowy, policyjny patrol. Gdy policjanci przecinali parkowe alejki, zauważyli idącego z naprzeciwka mężczyznę, który zachowywał się normalnie i pewnie podążał w ich kierunku. Kiedy mężczyzna minął patrol, policjanci wyczuli znajomą woń marihuany. Natychmiast przystąpili do legitymowania i przeszukania mieszkańca Sosnowca.

Śledczy po zbadaniu substancji potwierdzili, że jest to marihuana. Towar został zabezpieczony a mężczyzna zatrzymany, aktualnie oczekuję na finał swojej przygody, o którym zadecyduje sąd.

Kolejny raz polski status prawny dotyczący posiadania nawet nieznacznych ilości marihuany na własny użytek, skutkuje zagrożeniem pozbawienia wolności i nabrudzeniu w papierach zwykłego obywatela, który nie robiąc nikomu krzywdy , chciał tylko oddać się uwielbianej przez siebie przyjemności w otoczeniu natury.

 

Ostatnio poruszyłem temat tabu, o którym w Polsce w ogóle się nie dyskutuje. Była to kwestia seksualności osób niepełnosprawnych i ich potrzeb w tej sferze. Dzisiaj natomiast chciałbym poświęcić uwagę innemu równie ważnemu wątkowi, jakim jest sprawa medycznej marihuany w naszym kraju.

Przez wiele lat ten temat wywoływał ogromne kontrowersje. Niestety, nic w tym temacie nie robiono mimo niezaprzeczalnego faktu, że konopie pomagają w leczeniu lub zmniejszaniu bólu w przypadku wielu schorzeń. Ostatnio nastąpił jednak przełom w tej kwestii, albowiem Polska zalegalizowała medyczną marihuanę. W teorii, bo w praktyce nadal jej brakuje, koszty są wysokie, a my zamiast na tym zarabiać, dajemy zarobić innym.

Marihuana jest skutecznym naturalnym środkiem w leczeniu wielu schorzeń takich jak m.in. anoreksja, zespół Tourette’a, lekooporna padaczka, choroba Parkinsona oraz różnego rodzaju nowotwory.

Właściwości leczniczych konopi indyjskich jest tak wiele, że ciężko je wszystkie wymienić.

Nie od dziś wiadomo, że marihuana jest skutecznym naturalnym środkiem w leczeniu wielu schorzeń.

To m.in. anoreksja, zespół Tourette’a, lekooporna padaczka, choroba Parkinsona oraz różnego rodzaju nowotwory. Dalej możemy wymieniać inne schorzenia, takie jak stwardnienie rozsiane, Alzheimer, anemia, astma, reumatyzm, bezsenność, depresja, nerwica, migrena, dystrofia mięśniowa i wiele, wiele innych. W przypadku każdej z tych chorób można by napisać osobne artykuły o tym, w jaki sposób marihuana pomaga lub łagodzi cierpienie. Ilość informacji na ten temat jest ogromna. W sieci można znaleźć setki artykułów w dodatku do opracowań zawartych w książkach naukowych.

W wielu państwach widok marihuany nikogo już nie zaskakuje.

Polska natomiast zaliczana jest do grupy krajów, które stosują bardzo surową politykę odnośnie posiadania bądź używania marihuany. U nas za samo jej posiadanie można trafić do więzienia.

Sytuacja wydaję się komiczna biorąc pod uwagę fakt, że jest to używka, która na liście substancji zakazanych jest najmniej szkodliwa, o ogromnych właściwościach leczniczych i bardzo niskim potencjale uzależnienia czy jakichkolwiek szkód dla zdrowia. Dodać również trzeba, że nigdy nie odnotowano ani jednego przypadku zgonu spowodowanego przez tę roślinę. Alkohol z kolei, który w Polsce jest całkowicie legalną, opodatkowaną, silnie uzależniającą używką, zabija rok w rok średnio 10 000 naszych obywateli…

W Polsce Alkohol zabija ponad 10 000 osób każdego roku.

W Polsce dyskusja na temat medycznej marihuany przez wiele lat praktycznie nie istniała. Garstka polityków miała odwagę poruszać ten temat, który spotykał się ogromnym sprzeciwem większości.

Pod koniec 2017 roku nastąpił przełom. Pierwszego listopada medyczna marihuana została zalegalizowana poprzez ustawę. Lekarz wypisuje receptę i można legalnie się leczyć.

Brzmi pięknie, prawda? Niestety, wcale nie jest tak kolorowo. Nie jest, bo jak dotąd zdecydowana większość aptek nie ma na stanie tego surowca i nie ma pojęcia, kiedy ma się pojawić. Powodem jest to, że musimy sprowadzać ten produkt z Holandii lub innych krajów zamiast sami uprawiać konopie i kontrolować ich dystrybucje. Obecny rząd odrzuca ten pomysł twierdząc, że uprawa konopii, nawet pod ścisłą kontrolą, mogłaby się rozlać na czarny rynek.

Szacuje się, że w Polsce jest ok. 300 000 osób, którym medyczna marihuana mogłaby ulżyć w chorobie. Ale co z tego, skoro jej zwyczajnie nie ma, a jeśli jest, to dla wielu zbyt droga. Czy zdziwi więc to, że wielu ludzi nadal będzie sięgało po marihuanę dostępną na czarnym rynku? Bo mnie ani trochę… Co roku wydajemy ogromne pieniądze na ściganie osób, które lubią sobie popalić trawkę nie wyrządzając przy tym krzywdy nikomu, zamiast skupić się na obywatelach, którzy potrzebują tej substancji do walki z najróżniejszymi schorzeniami.

Mówimy, że jesteśmy biednym państwem. Niskie renty, niewydolna służba zdrowia, głodowe pensje – to tylko kilka problemów, na które wiecznie narzekamy. A tam gdzie są dziury, które można byłoby łatać opodatkowując m.in. marihuanę (zgłosiłem w ostatnim wpisie podobny postulat odnoszący się do prostytucji), która leczy wiele osób, wyrzucamy ogromne pieniądze na ściganie osób lubiących sobie zapalić lub takich, które wręcz muszą to robić w celach leczniczych. Holandia, Czechy, Hiszpania czy Portugalia dostrzegły, że – według statystyk – po zalegalizowaniu tzw. „miękkich narkotyków” problem narkomanii w tych państwach znacznie zmalał. To nie są wymyślone teorie, tylko czyste fakty, które można łatwo zweryfikować. Mówi się, że zakazany owoc smakuje najlepiej. Jeżeli zalegalizujemy marihuanę, nie będzie ona być może już tak kusząca.

Bardzo fajnie, że Polska wprowadziła pewne zmiany i dostrzegła przynajmniej to, że są ludzie, którzy potrzebują marihuany w celach leczniczych. Ale co z tego, kiedy i tak nie mają do niej dostępu, lub zwyczajnie nie stać ich na drogi lek, dostępny tylko i wyłącznie w aptekach? Patrząc na pozytywy – pierwszy etap za nami. Uznaliśmy oficjalnie, że marihuana leczy. Może w niedalekiej przyszłości doczekamy polskich upraw? Być może wtedy faktycznie zacznie się debata nad opłacalnością pełnej legalizacji. Tego obawiają się politycy. Jednak na razie koszty ich obaw ponoszą potencjalni beneficjenci. Zezwolenie na hodowlę konopi w Polsce – co umożliwi chorym dostęp do leków na bazie marihuany – to kolejny temat, o którym warto mówić głośno!

napisał: Łukasz Kazanowski, autor książki – biografii „Luzak na kółkach”

Konopie, a dokładniej ich włókna od tysięcy lat wykorzystywane były w celu wytwarzania mocnych lin czy tkanin, z których produkowano szaty. Materiał utkany z włókien jest bardzo wytrzymały, naturalny i zdrowy! Przed Wami HEMP Wear – czyli konopna rewia mody w Zielonym Świecie!

Kontakt konopnego materiału ze skóra nie wywołuje żadnych podrażnień czy reakcji alergicznych. Odzież wykonana z tkanin konopnych znakomicie sprawdzi się zimą jak i latem. W chłodne dni znakomicie zatrzymuje ciepło naszego ciała, w upalne zaś oddycha, oraz odbija ciepło zapewniając nam przyjemny chłodek.

Podobne właściwości wykazuje beton konopny, z którego wybudowany dom potrafi zaoszczędzić mnóstwo energii oraz pieniędzy na ogrzewaniu czy klimatyzowaniu go, ale nie odbiegajmy od tematu.

Na rynku spotkać możemy co raz więcej sklepów, szwalni oferujących odzież wykonaną z konopi włóknistych, ale co z projektantami światowego formatu, takimi jak Donatella Versace czy Ralph Lauren? Czy są obojętni na wielkie, konopne bum w tej branży? Nic bardziej mylnego! Pierwsze pokazy mody wielkich projektantów, którzy prezentowali swoje konopne kolekcje odbyły się już w 2008 roku!

Przed Wami HEMP Wear – czyli konopna rewia mody:

Karen Walker

 

Derek Lam

 

Twinkle Creation

 

Donna Karan

 

Calvin Klein

 

Yves Saint Laurent

 

Versace

 

Ralph Lauren

 

Kiedy konopie znalazły już swoje miejsce w kreowaniu mody i wyznaczania jej trendów, mamy ogromną nadzieję, że przemysł konopno-odzieżowy będzie rozwijał się dość prężnie w całym Zielonym Świecie!

Skuteczna praca operacyjna i dochodzeniowo-śledcza gorzowskich policjantów pozwoliły na zatrzymanie i aresztowanie dilera narkotykowego. 38-latek zatrzymany przez pododdział antyterrorystyczny usłyszał łącznie pięć zarzutów i od stycznia 2017 roku przebywa w areszcie. Dzięki żmudnej pracy funkcjonariuszy zatrzymano w tej sprawie ponad 30 osób, które odpowiedzą przed sądem za przestępstwa narkotykowe.

Na przełomie 2016 i 2017 roku gorzowscy policjanci zajmujący się walką z przestępczością narkotykową prowadzili działania operacyjne w związku z podejrzeniem handlu narkotykami przez jednego z mieszkańców Kostrzyna nad Odrą. Według informacji Policji 38-latek miał rozprowadzać i uczestniczyć w obrocie znacznych ilości marihuany, amfetaminy i innych środków odurzających.

Szczegółowa analiza pracy funkcjonariuszy, poprzedzona żmudnymi działaniami dochodzeniowo-śledczymi, operacyjnymi oraz szeregiem innych czynności wymagających zaangażowania policjantów wielu wydziałów pozwoliła na przełomowe wnioski. Te dały podstawę do zatrzymania 38-letniego dilera. W efekcie 23 stycznia 2017 roku gorzowscy policjanci wspierani przez antyterrorystów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim zatrzymali w jednym z mieszkań Kostrzyna nad Odrą mężczyznę, który podczas zatrzymania posiadał przy sobie znaczną ilość narkotyków. Dalsze czynności procesowe dały policjantom możliwość przedstawienia 38-latkowi łącznie 5 zarzutów: za udzielanie środków odurzających innym osobom, posiadanie znacznych ilości narkotyków, a także wprowadzanie ich do obrotu oraz przygotowanie do wprowadzenia. Tych przestępstw mężczyzna dopuścił się już wcześniej co wiązało się z tym, że będzie on odpowiadał w warunkach recydywy. Dodatkowo 38-latek usłyszał zarzut „prania brudnych pieniędzy” uzyskanych w wyniku przestępstw narkotykowych. Za popełnione czyny grozi mu nawet 13 lat pozbawienia wolności. Decyzją sądu w styczniu 2017 roku mężczyzna został tymczasowo aresztowany.

Na tym jednak gorzowscy policjanci nie poprzestali. Dalsza praca dochodzeniowo-śledcza i skuteczne działania operacyjne w tej sprawie pozwoliły funkcjonariuszom na kolejne istotne ustalenia. Wynikało z nich, że „klientami” 38-latka mogło być nawet kilkadziesiąt osób. Policjanci dołożyli wszelkich starań aby poniosły one konsekwencje popełnionego przestępstwa jakim jest posiadanie narkotyków. W efekcie, przez blisko cały 2017 rok, funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim docierali do osób mających związek z tą sprawą. Ponad 30 Lubuszan usłyszało zarzuty, z których będą tłumaczyć się przed sądem.

W sprawie tej intensywne czynności wykonali policjanci z Komendy Miejskiej oraz Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim. Akt oskarżenia został już skierowany do Sądu.

 

 

 

Opracował: st. sierż. Mateusz Sławek
Zespół Prasowy KWP w Gorzowie Wlkp.

Funkcjonariusze Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu współdziałając z innymi policjantami dolnośląskiej komendy przeprowadzili na przełomie roku szereg czynności wymierzonych przeciwko osobom zajmującym się handlem środkami odurzającymi.

Efektem tych działań było zatrzymanie na terenie województwa 3 mężczyzn podejrzanych o tego typu czyny i zabezpieczenie w sumie blisko 2,3 kg substancji odurzających, wśród których była amfetamina, metamfetamina i marihuana.

 

W jednej z prowadzonych spraw policjanci zatrzymali młodego mężczyznę, który podejrzany jest o handel i posiadanie narkotyków. Okazało się, że 26-letni wrocławianin w miejscu pracy i zamieszkania, a także samochodzie posiada znaczne ilości środków odurzających oraz przedmioty wskazujące o obrocie nielegalnymi substancjami. W sumie funkcjonariusze ujawnili w tej sprawie ponad 1 kg środków psychoaktywnych, wśród których była m.in. amfetamina, metamfetamina. Ponadto zabezpieczono wagę do porcjowania narkotyków, kilkadziesiąt woreczków strunowych.

Kolejna realizacja to efekt współdziałania ze sobą policjantów dolnośląskiej komendy z pionu antynarkotykowego, Wydziału ds. Zwalczania Przestępczości Pseudokibiców, Cyberprzestępczości i Wydziału Kryminalnego z Komendy Powiatowej Policji w Środzie Śląskiej przy wsparciu oddziału antyterrorystycznego. W tych czynnościach prowadzonych na szeroką skalę uczestniczyło ponad 50-ciu funkcjonariuszy, którzy sprawdzili 7 miejsc zamieszkania osób podejrzewanych o posiadanie i obrót środkami odurzającymi. Policjanci zatrzymali w tej sprawie dwóch mężczyzn z powiatu średzkiego w wieku 24 i 35 lat. W miejscach zamieszkania oraz ich samochodach ujawniono ponad 1,2 kg marihuany. Zabezpieczono również wagę elektroniczną, 8 telefonów komórkowych, oraz zapiski świadczące o sprzedaży nielegalnych substancji.

Obecnie policjanci wyjaśniają wszystkie okoliczności obu tych spraw, które nadzorowane są przez Prokuraturę Rejonową w Oławie i Środzie Śląskiej.

Sąd wydał już postanowienie o tymczasowym areszcie wobec 26-letniego mężczyzny na 3 miesiące. Zatrzymanym za czyny, o które są podejrzani może grozić kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności.

 

(KWP we Wrocławiu / kp)
policja.pl

 

Jakiś czas temu przedstawialiśmy Wam kilka pozycji filmowych związanych z tematem Zielonego Świata, które idealnie nadają się na długie, jesienne wieczory w towarzystwie dymka.

Jedną z pozycji, którą dla Was przygotowaliśmy, była krótkometrażowa, seryjna, komediowa produkcja, która skradła serca stonerów na całym świecie – „Rodzina w oparach!”

Po pierwszym sezonie amerykańskiego sitcomu (rodzaj serialu komediowego, w którym dominuje tzw. humor sytuacyjny)„Disjoined”, zdobył ogromną rzeszę fanów, którzy leniwie i z uśmiechem na twarzach, wspólnie przeżywali perypetie bohaterów – pracowników punktu medycznego, oferującego leczniczą marihuanę.

„Ruth Whitefeather Feldman prowadzi aptekę z medyczną marihuaną i zachęca swoich lojalnych pacjentów, by wyluzowali i cieszyli się odlotowym życiem.”

„Rodzina w oparach” – Premiera drugiego sezonu!

Nareszcie! Światło dzienne ujrzał drugi sezon zielonej serii, to super informacja dla fanów serialu. Netflix opublikował dziesięć, trzydzieści minutowych odcinków, w których zamyka się drugi sezon.

Wszystkich fanów seriali zachęcamy do odpalenia… Odtwarzacza na platformie Netflix, by razem z nami kontynuować śledzenie losów całej gromadki, zwłaszcza uwielbianej przez widzów, wiecznie upalonej pary – Dank i Dabby, stali klienci medycznego punktu, którzy w serialu prowadzą swój Video Blog. Para ta, stała się jednym z głównych powodów oglądalności serialu.

(Dank i Dabby)

Już wkrótce przedstawimy kolejne, trzy ciekawe propozycje na długie, zimowe wieczory w zadymionym klimacie!

 

 

 

 

GORZÓW WLKP: policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o posiadanie i uprawę narkotyków. Skuteczna praca operacyjna funkcjonariuszy pozwoliła ustalić miejsca plantacji, zabezpieczyć ponad kilogram marihuany oraz przedstawić zarzuty mężczyznom zajmującym się nielegalnym procederem.

 

Codzienna praca gorzowskich policjantów polega na zapewnianiu szeroko rozumianego bezpieczeństwa mieszkańcom całego powiatu. Jednym z aspektów tej pracy jest zwalczanie przestępczości narkotykowej. Tym zajmują się funkcjonariusze z Wydziału Do Walki z Przestępczością Narkotykową, którzy w środę (3 stycznia) rozwikłali kolejną sprawę.

Operacyjne działania policjantów pozwoliły im ustalić adres, pod którym mogła znajdować się plantacja marihuany. Funkcjonariusze sprawdzili swoje informacje i w jednym z gorzowskich mieszkań ujawnili ponad 30 krzewów konopi indyjskich. Zatrzymali także 37-latka, który na co dzień przebywał pod tym adresem.

Jeszcze tego samego dnia policjanci dotarli do kolejnej osoby, która miał zamieszkiwać wspólnie z 37-letnim mężczyzną. Szybkie działanie kryminalnych pozwoliło na zatrzymanie 67-latka przy jednym z gorzowskich marketów. Ten podczas zatrzymania posiadał przy sobie słoik z marihuaną.

Zatrzymanie obu mężczyzn i przeprowadzenie z nimi dalszych czynności procesowych pozwoliło ustalić adres, pod którym miała znajdować się jeszcze jedna plantacja narkotyków. Tym razem funkcjonariusze przeszukali posesję w powiecie strzelecko-drezdeneckim, gdzie znaleźli ponad 1 kilogram marihuany oraz sprzęt mogący służyć do jej uprawy.

Zebrany przez gorzowskich policjantów materiał dowodowy w tej sprawie wystarczył aby przedstawić mężczyznom zarzuty z Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii. Obaj odpowiedzą za przestępstwa z art. 62 ust.1 oraz 63 ust. 1, które popełnili wspólnie i w porozumieniu. Natomiast 67-latek odpowie także za przestępstwo z art. 62 ust. 2.

 

Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomanii:

Art. 62:

1. Kto, wbrew przepisom ustawy, posiada środki odurzające lub substancje psychotropowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

2. Jeżeli przedmiotem czynu, o którym mowa w ust. 1, jest znaczna ilość środków odurzających lub substancji psychotropowych, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10

Art. 63:

1. Kto, wbrew przepisom ustawy, uprawia mak, z wyjątkiem maku niskomorfinowego, konopie, z wyjątkiem konopi włóknistych, lub krzew koki, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

 

Opracował: st. sierż. Mateusz Sławek

Zespół Prasowy KWP w Gorzowie Wlkp.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.