Zagłębiając się w Świat Medycznej Marihuany napotkaliśmy się na kolejną godną uwagi odmianę, którą postanowiliśmy wam opisać – Dance World i jej właściwości. Bez wątpienia jest to pozycja, która zasługuję na większą uwagę pacjentów stosujących medyczną marihuanę.

Odmiana Dance World narodziła się w słonecznej Hiszpanii a za jej hodowlę i selekcję odpowiedzialny jest znany na całym świecie breeder – Royal Queen Seeds, którego szczepy budzą zaufanie pacjentów i growerów w każdym zakątku globu. Szczepy ze stajni RQS zdobywają również wiele nagród w takich wydarzeniach jak Cannabis Cup.

Genetyka szczepu Dance World

Ten wysokiej jakości szczep sativa jest krzyżówką pomiędzy takimi odmianami jak Dancehall i Juanita La Lagrimosa. Dance World posiada dziedzictwo przede wszystkim genów afgańskich i meksykańskich.

Wcześniej wspomniani rodzice tego szczepu przekazali najbardziej oczekiwane przez hodowców cechy. Dancehall – ojciec – przekazał typowo sativowe, aktywne działanie, które motywuje do działania i przyczynia się do pozytywnego myślenia, podnosi na duchu.

Cechy odmiany Dance World

Mimo, że genetyka rośliny nastawiona jest bardziej na energetyczną, wpływającą na kreatywność sativą, to jej budowa potrafi zaskoczyć nie jednego ogrodnika. Odmiana ta tworzy szeroko palczaste liście, które typowo charakteryzują szczepy indica. Rośliny są krępe, nie rosną zbyt wysokie – do 130cm w warunkach indoor.

Swoją budową kwiaty również nawiązują do cech odmian indica, podobnie jak okres kwitnienia, który trwa do 8 tygodni. Zapach roślin w czasie okresu kwitnienia nie jest zbyt intensywny, dzięki czemu łatwiej kontrolować nam zainteresowanie osób trzecich.

Produkt końcowy tego szczepu gwarantuje intensywne doznania zmysłowe. W dymie dominować będą pikantne smaki, które po chwili przytłumiają subtelne, owocowe nuty. Kiedy rozerwiemy kwiat, z którego wnętrza wydobędzie się pełnia aromatów, wyczuć możemy złożony zapach ziemi i korzennych przypraw.

Medyczne właściwości odmiany Dance World

Dance World CBD to odmiana o wysokim potencjale medycznym. Działanie jest bardzo pobudzające, poprawiające humor i motywację do działania, dzięki czemu mogą stosować je osoby z nudnościami czy depresją.

Odmiana ta jest bardzo bogata w CBD, które jak wiadomo posiada szereg właściwości takich jak działanie przeciwzapalne, zmniejszenie lęków czy redukcja skurczy. Dodatkowo można bez problemu stosować ją przeciwbólowo i uspokajająco. Stosunek CBD do THC w tym szczepie jest praktycznie identyczny ( CBD 11 % / THC 12%).

Skąd wezmę nasiona Dance World?

Polski rynek dosłownie zalany jest sklepami, które oferują pełną gamę nasion kolekcjonerskich. Niestety, wielu sprzedawców oferuję stare, leżące latami nasiona, często przepakowywane i podrabiane. Warto poznać opinię innych klientów, którzy dokonywali wcześniej zakupów w danym seedbanku.

Nasiona Dance World CBD bez problemu znaleźć można w ofercie największego w Polsce seedbanku – TANIESIANIE, który oferuje pełną paletę odmian producentów z całego świata, w tym również Royal Queen Seeds – twórcę szczepu o którym dziś piszemy. Profesjonalna obsługa i pełna dyskrecja transakcji to podstawa działań tego seedbanku.

nasiona marihuany, taniesianie, weednews

 

 

Growerzy – niedawno przestępcy, a dziś pożądani pracownicy. Zjawisko, które było łatwe do przewidzenia i o którym mówimy już od lat. Rolnicy wyklęci, ludzie, którzy pozostając przez lata w cieniu doskonalili swój kunszt ogrodniczy, metodą prób i błędów dochodzili do tego jak uzyskać najlepsze jakościowo oraz ilościowo plony na ograniczonej, ukrytej przestrzeni, dosłownie z dnia na dzień stają poszukiwanymi oraz cenionymi pracownikami. A dyrektorzy firm zajmujących się produkcją marihuany (medycznej jak i rekreacyjnej) witają ich w swoich firmach w otwartymi ramionami. Mało tego, w nowo powstałej branży konopnej jedno z czołowych, najlepiej opłacanych stanowisk to osoba prowadząca plantacje – Master Grower.

Najważniejsze są efekty

Kiedy CBC zapytało Dyrektora Generalnego Aphria Vic Neufeld o to, dlaczego zatrudnił pracowników, którzy wcześniej pracowali na czarnym rynku, aby rozwinąć legalne plantacje swojej firmy, po prostu odpowiedział, że przynosi to świetne rezultaty. Wydaje się, że wśród wielu osób w przemyśle konopnym panuje przekonanie, iż na chwile obecną najbardziej wykwalifikowani pracownicy to tacy, którzy byli niedawno przestępcami uprawiającymi zakazane rośliny.

Firma z siedzibą w Lamington (Ontario) jest jednym z największych producentów legalnej marihuany w Kanadzie, zatrudniającym ponad 250 pracowników w miasteczku usianym zielonymi pomidorami. Ponieważ w październiku Kanada ma zamiar wprowadzić na rynek marihuanę rekreacyjną, Aphria chce zatrudnić kolejnych 25 pracowników i nie wydaje się, by mieli jakiekolwiek obawy co do zatrudniania kogoś, kto łamał prawo, o ile posiadaj wymagane umiejętności, aby pomóc firmie odnosić sukcesy na nowym rynku.

Kanada legalizuję marihuanę

W czerwcu kanadyjski parlament przyjął ustawę o legalizacji marihuany rekreacyjnej, której sprzedaż rozpocznie się 17 października. Według Deloitte branża ma przynieść 23 miliardy dolarów kanadyjskiej gospodarce, a duży wzrost produkcji przyniesie około 150 000 miejsc pracy, stanowisk, które będą musieli objąć doświadczeni kandydaci. Skoro do tej pory rynek pozostawał w szarej strefie (czy też czarnej dupie), naturalną koleją rzeczy jest to, że zdobywane latami umiejętności growerskie są nagle bardzo pożądane na rynku pracy.

„Ci faceci rozwijają się od dłuższego czasu”, powiedział Greg McLeish z Mackie Research Capital Corporation jesienią ubiegłego roku, a pozostawienie ich poza przemysłem, jak twierdzi, byłoby ogromnym błędem.

Przede wszystkim dlatego, że szkoły takie jak Kwantlen Polytechnic University, które oferują programy przeznaczone do szkolenia pracowników branży konopnej, jeszcze nie wyedukowały odpowiedniej liczby wykwalifikowanych pracowników, których ten przemysł będzie potrzebował.

AAA Growera zatrudnię

Oczywiście Aphria nie jest jedynym kanadyjskim gigantem, który zatrudnia osoby zajmujące się tym jeszcze niedawno nielegalnym procederem. Ci pracownicy, dzięki swoim umiejętnościom, pomogli także takim firmom jak Aurora stać się największym producentem konopi indyjskich na świecie. Szefowie tych firm, doskonale zdają sobie sprawę, że najlepsze zioło robią ci, którzy umiejętności zdobywali latami, nierzadko w partyzanckich warunkach odnosząc kolejne ogrodnicze sukcesy, Dziś gdy do dyspozycji mają dobrze naświetlone i wyposażone w najnowsze nowinki techniczne hale uprawowe, gdy mają spokojny sen gdyż ich praca jest teraz legalna i dobrze opłacana.

„Aurora postawiła sobie za cel zatrudnienie ludzi o największym doświadczeniu i pasji do prowadzenia plantacji”, powiedział dyrektor generalny Aurora, Cam Battley, „co oznacza, że ​​w szczególności angażujemy ludzi ze świata medycznej marihuany i szarej strefy.”

Te praktyki zatrudniania ogrodników jeszcze wczoraj wyklętych, zdaniem Battley pomogą rządowi osiągnąć cel, jakim jest wyeliminowanie czarnego rynku. Co wydaje się być dość logicznym i sensownym tokiem myślenia.

Firmy powiązane z rządem

Mimo że kanadyjski przemysł konopny otworzył swoje drzwi dla pracowników z niedawnego czarnego rynku, nadal pozostają pytania dotyczące rządowych detalistów, takich jak Ontario’s Cannabis Retail Corporation (OCRC). Jeśli OCRC stosuje takie same praktyki zatrudniania, jak jego macierzysta korporacja, Liquor Control Board of Ontario, to jej przyszli pracownicy mogą oczekiwać kontroli w tle w ramach ich podania o pracę. Osoby karane mogą mieć problem ze znalezieniem zatrudniania w firmach, które są powiązane z rządem. Oczywiście stracą na tym owe podmioty, a takie działania  mogą uniemożliwić OCRC stanie się konkurencyjnym sprzedawcą detalicznym. Ogrodnicy raczej nie będą mieli problemu ze znalezieniem pracy w swoim fachu.

 

 

 

 

Po 17 latach Ruszają zdjęcia do How High 2. Fani Method Mana i Redmana już rozsiadają się wygodnie na kanapie wraz ze zgromadzonym wcześniej, niezbędnym do seansu asortymentem.

Po 17 latach od premiery pierwszej części przygód stonerówz How High nareszcie przyszła pora na długo wyczekiwaną przez fanów Zielonego Świata, drugą część przygód Silasa (Method Man) i Jamala (Redman) w stale towarzyszących im oparach dymu. Zdjęcia ruszą w drugiej połowie tego lata.

Produkcja i reżyseria

Produkcja ponownie wyjdzie spod skrzydła MTV.  Za scenariusz How High 2 odpowiedzialni są Artie Johann i Shawn Ries – twórcy animowanego serialu „Family Guy”, który cieszy się ogromną popularnością na całym świecie, dodatkowo fani mogą czuć się zapewnieni, że twórcy dołożą wszelkich starań aby druga część How High była naprawdę zabawna i zaskakująca.

How High 2 nie będzie kontynuacją pierwszej części perypetii. Jak zdradzają reżyserzy – tym razem bohaterowie powracają do Atlanty jako przedsiębiorcy – biznesmani w poszukiwaniu zagonionego zioła. Podczas podróży trafiają na odkrycie ogromnej rządowej konspiracji.

Niestety, jak już wspominaliśmy najbardziej zagorzali widzowie będą musieli wygodnie rozsiąść się na swoich kanapach, ponieważ produkcja nie będzie miała swojej premiery w kinach i póki co nie są nam znane tego powody. O dokładnej dacie premiery postaramy się Was informować na bieżąco.

 

Gigant tytoniowy inwestuje w marihuanę, jedna z największych firm branży tytoniowej – Imperial Brands, zainwestowało w Brytyjski start-up badań nad konopiami – Oxford Cannabinoid Technologies (OCT), stawiając jednocześnie pierwsze kroki w inwestowaniu w marihuanę sporych pieniędzy przez koncerny tytoniowe.

Ile zainwestowali?

Szczegóły transakcji tytoniowego giganta nie zostały opublikowane, ale Business Insider informuje, że OCT zebrał prawie 10 milionów dolarów od Imperial Brands i innych inwestorów. Kolejnym istotnym nabywcą OCT była firma inwestycyjna Snoop Dogga, Casa Verde Capital.

Mimo że inwestycja jest początkiem tego, co może być dużym wprowadzeniem tytoniu do branży konopi indyjskich, OCT jest ściśle firmą badawczą skupiającą się na terapeutycznych zastosowaniach konopi indyjskich i ich zastosowaniu w medycynie.

„Dzięki naszej inwestycji Imperial może wspierać ważne badania OCT przy jednoczesnym budowaniu głębszego zrozumienia medycznego rynku konopi indyjskich” – powiedział w oświadczeniu szef działu rozwoju Imperial Brands, Matthew Phillips.

Jest to pierwsza oznaka, tego o czym mówiliśmy już lata temu – branże „używkowe” poczekają na zmianę statusu prawnego marihuany, ew. widząc pozytywne sygnały zaczną lobbować za legalizacją czy też finansować badania, które zaowocują liberalizacja prawa lub przynajmniej doprowadzą do upowszechnienia stosowania konopi w medycynie. Co jest oczywiste – wiążą się z tym ogromne zyski i to już w niedalekiej przyszłości.

Oxford Cannabinoid Technologies

OCT jest firmą badawczą skupiającą się na terapeutycznych zastosowaniach konopi indyjskich i ich zastosowaniu w medycynie.

„Dzięki tej inwestycji Imperial może wspierać ważne badania OCT przy jednoczesnym budowaniu głębszego zrozumienia medycznego rynku konopi indyjskich” – powiedział w oświadczeniu szef działu rozwoju Imperial Brands, Matthew Phillips.

Imperial Brands

Chociaż jest to pierwszy finansowy krok w tym kierunku dla Imperial Brands, zakładamy, że jest to część rozwijającej się strategii dywersyfikacji działania firmy, która z czasem bardziej angażuje się w sektor konopny, ponieważ co raz więcej krajów zamierza ją zalegalizować.
Zeszłego lata Imperial Brands  wprowadziło do zarządu prezesa firmy farmaceutyczne PharmaCielo – Simona Langeliera. To bardzo wyraźny sygnał w którą stronę firma zamierza się rozwijać.

W 2015 r. Zmienili nazwę marki z Imperial Tobacco na obecną nazwę, co zdaniem kierownictwa firmy było „lepszym odzwierciedleniem dynamicznego, ukierunkowanego na markę biznesu, jaki tworzymy teraz”.

Wielu uznało, że mają zamiar przejść na alternatywne produkty, takie jak e-papierosy, chociaż inni postrzegali to jako dyskretny krok w kierunku przygotowania się do wejścia w branżę konopi indyjskich. Wówczas tylko cztery państwa – Colorado, Washington, Alaska i Oregon – zalegalizowały marihuanę rekreacyjną, a rząd kanadyjski ogłosił plany legalizacji w całym kraju.

W lutym amerykańska firma tytoniowa Alliance One International ogłosiła, że kupiła 75% firmy, która zajmuje się medyczna marihuaną – Island Garden.

Pozostaje tylko czekać kiedy kolejne firmy i branże dostrzegą potencjalne możliwości płynące z legalizacji marihuany zarówno medycznej jak i rekreacyjnej. Zrobią to oczywiście tylko i wyłącznie w niepohamowanej żądzy zysku, jeżeli jednak efektem będzie globalna liberalizacja prawa dot. konopi to kibicujemy.

Współczesny szaman nagrywa muzykę konopi. Każdy szczep ma swój unikalny utwór, który można odkryć i nagrać za pomocą urządzenia EKG. Oto szamańska mądrość. Zdaniem antropologa Jeremy’ego Narby, duchy natury są melodiami, a każda roślina wibruje własną melodią. „Praca szamana” – mówi w „Intelligence in Nature” – polega na zbieraniu danych melodii każdego gatunku.

„Uczeń Narby’ego, Loretta Bolt żyje dzięki tej filozofii. 34-letni współczesny szaman z Filadelfii tworzy profile muzyczne szczepów konopi, aby uczynić każdego z nich… słyszalną. Nazywa swoją pracę nową formą „ekologii akustycznej” i opisuje Cannatunes jako „multisensoryczny, multimedialny projekt, który działa na rzecz tworzenia głębszych związków z konopiami indyjskimi poprzez badanie zdolności do poszerzania własnej świadomości i uzdrawiania ducha”.

Komunikacja roślin

Nie martw się kwiecistą retoryką, Cannatunes. W jej rdzeniu, ma to być naukowe przedsięwzięcie opierające się na odkrywaniu unikalnej piosenki, a tym samym świadomości każdej rośliny doniczkowej. Podobnie jak zarodniki grzybów mogą komunikować się z drzewami oddalonymi od nas, aby dać im do zrozumienia, że choroba przenika przez glebę, wyjaśnia Bolt, konopie indyjskie i wszystkie inne rośliny są w stanie przenosić impulsy elektryczne poprzez swoje systemy korzeniowe i do gleby, nadając ogromną komunikację.

Bolt, ekspert w dziedzinie rolnictwa biodynamicznego z dyplomem z prawa ochrony środowiska, podłącza elektrokardiogram lub urządzenie EKG – takie jak monitorujące rytm serca pacjenta – do liści konopi lub trzonu rośliny doniczkowej, aby odczytać jej sygnały elektryczne. Te sygnały elektryczne odpowiadają różnym częstotliwościom w skali Hertza, a więc różnym nutom. Nagrywanie muzyki może trwać od kilku godzin do kilku tygodni. Rośliny nie mają mózgów, tylko system elektryczny – mówi Bolt.

„Ale w gruncie rzeczy są to mózgi, te rośliny podejmują świadome decyzje, aby komunikować się lub nie komunikować ze sobą i otaczającym je środowiskiem.”

Ranga Cannatunes wykracza poza tworzenie kapryśnych melancholijnych melodii; ma również praktyczny cel. W przypadku kultywatorów konopi, Cannatunes można wykorzystać jako narzędzie diagnostyczne do określenia zdrowia i szczęścia rośliny.

„Kiedy rośliny są szczęśliwe i zdrowe, ich muzyka jest złożona, spójna i rytmiczna, ale kiedy nie są one szczęśliwe lub zdrowe, ich muzyka jest niezgodna i pozbawiona tempa”

– mówi Bolt.

Rośliny konopi uprawianych na zewnątrz mają na przykład bardziej złożone melodie, podczas gdy te uprawiane w pomieszczeniach wydają się nieco bardziej monotonne. Tymczasem dla konsumentów, „pejzaż dźwiękowy” szczepu może pomóc im w określeniu jego cech i osobowości. Konopie siewne, na przykład, wydają  wysokie dźwięki, podczas gdy konopie indyjskie mają tendencję do niższych tonów i wolniej melodii.

„Naprawdę chcę, aby konsumenci mogli używać muzyki jako sposobu na wybór marihuany”

– mówi Bolt.

Leczenie medyczną marihuaną za pomocą jej muzyki

Podczas, gdy teraz konsumenci mogą wybrać swój ulubiony szczep w oparciu o to, jak pachnie, ma nadzieję, że w końcu dostarczy aptekom instalacje Cannatunes, aby dodać wymiar dźwięku również do ich procesu selekcji. Dodatkowo Cannatunes ma na celu stworzenie nowej platformy wellness.

Pracując z uzdrowicielami dźwięku, Bolt umieszcza prezentacje Cannatunes dla poszczególnych osób i grup ludzi, aby uleczyć ich za pomocą dźwięków wytwarzanych przez konopie indyjskie. Może wydawać się to naciągane, ale Bolt nie jest jedynym, który robi coś podobnego. Teresa Helgeson, uzdrowiciel dźwięku, mistrz reiki i certyfikowany hipnoterapeuta, prowadzi obecnie badania z biochemiką dr Glen Reinem, badając potencjał dźwięków roślinnych w obniżaniu poziomu cholesterolu.

Kilku pacjentów cierpiących już na Rouleau zauważyło, że ich białe lub czerwone krwinki aktywnie zaczynają lepiej funkcjonować po zaledwie trzech sesjach muzyki roślinnej, mówi. Helgeson już pracuje z muzyką generowaną przez konopie, aby leczyć klientów z różnych emocjonalnych lub fizycznych dolegliwości. Opowiada ona na przykład o jednym przypadku, w którym pacjent z problemami górnych dróg oddechowych, gotowy do zabiegu chirurgicznego, słuchał każdej nocy echinacei podczas snu i był w stanie całkowicie obejść operację.

W swoich własnych badaniach Helgeson pracowała również nad odkryciem świadomości rośliny poza podstawowym ludzkim zrozumieniem. Rośliny, jak mówi, grają różne melodie w zależności od odbiorców.

„W jakiś sposób rośliny są w stanie dostosować muzykę za każdym razem, gdy znajdują się przed osobą, aby dopasować ją do potrzeb”

– mówi.

Łączenie technologi z naturą

Różne dźwięki odpowiadają różnym częstotliwościom w skali Hertza, które mierzą fale elektromagnetyczne – wyjaśnia Maggie Wilson, sommelierka konopi indyjskich, praktykująca reiki. Różne częstotliwości, mają różne wibracje lecznicze. Wilson sama pracuje z siedmio-nutową skalą adnotacji o nazwie Skala Solfeggio, to częstotliwości dźwięku używane w starożytnych gregoriańskich pieśniach. Każda nuta odpowiada innemu celowi. Na przykład 174 Hz jest jednym z najniższych tonów, mającym być naturalnym znieczuleniem.

(Wygenerowane przez konopie (szczep Trainwreck) impulsy elektryczne lub ich biorytmy tworzą niesamowitą kompozycję dźwiękową).

W prezentacjach Cannatunes Bolt pozwala odwiedzającym na interakcję z roślinami poprzez dotyk. Mówi, że rośliny reagują, zmieniając ich ton i melodie na podstawie tego, kto je dotyka. Nazywa to doświadczenie „współpracą międzygatunkową” między roślinami i ludźmi i ma nadzieję, że pewnego dnia duża liczba ludzi nie tylko zostanie uzdrowiona przez spożywanie konopi indyjskich, ale także przez słuchanie ich.

„Chcę stworzyć paradygmat, w którym ludzie mówią poprzez muzykę do roślin, a rośliny odpowiadają na nie”,

– mówi Bolt.

„Zawsze istniał taki pomysł, że technologia nieustannie oddziela nas od natury, ale staram się wykorzystywać technologię do tworzenia głębszych połączeń z ziemią”.

Co uważacie na temat nagrywania muzyki konopi? Czy leczenie za pomocą impulsów zarejestrowanych przez urządzenie EKG faktycznie może znaleźć swoje miejsce w dzisiejszej medycynie? Zapraszamy i zachęcamy do dyskusji w komentarzach lub w naszej grupie Zielone Dyskusje.

Do fali globalnej legalizacji, już w listopadzie, może dołączyć stan Michigan. To właśnie jesienią odbędzie się tam referendum w tej sprawie. Jednak tym razem dojdzie bardzo ważne pytanie – Czy chcesz aby skazani za marihuanę zostali ułaskawieni i zwolnieni z więzień? Tak, w Michigan szykuje się konopna amnestia.

Przedstawiciel demokratów, Sheldon Neeley, przedstawił ostatnio projekt umożliwiającej taki zabieg ustawy. Miałaby ona zastosowanie tylko wtedy, gdy wyborcy z Michigan  w listopadzie zatwierdzą legalizację marihuany.

„Mam nadzieję, że posłuchamy woli ludzi. Jeśli listopadowe głosowanie da klarowny sygnał, że ludzie tego chcą, postaramy się sprawnie wprowadzić legalizacje rekreacyjnej marihuany w stanie Michigan”

-mówi Neeley.

„Zdecydowanie nie chcemy, aby ludzie byli karani za przestępstwo bez użycia przemocy, o zerowej szkodliwości społecznej, które w dodatku od listopada nie będzie przestępstwem, o ile ustawa przejdzie”

Ile osób obejmie konopna amnestia?

O jakiej liczbie wieźniów mówimy? Szacuje się, że amnestia obejmie ok. 50.000 osób, to sporo. Większość ludzi wierzy, że wyborcy Michigan zatwierdzą w listopadzie inicjatywę i zalegalizują rekreacyjną marihuanę. Sondaże wskazują na około 60 procent poparcia dla inicjatywy.

Neeley przedstawił swoją ustawę w połowie tego miesiąca, nie jest jednak pewien, czy kontrolowana przez Republikanów instytucja prawodawcza rozważy ją przed głosowaniem w listopadzie. Dodaje jednak, że planuje ją ponownie wprowadzić pod obrady, jeśli inicjatywa się powiedzie. Republikanie prawdopodobnie będą wtedy bardziej otwarci.

 

(źródło: Detroit Free Press)

Gdzie w Anglii najlepiej uprawiać i palić zioło? Wielka Brytania jest krajem o stosunkowo liberalnym podejściu do tematu narkotyków. Bardzo ciężko wpaść w poważne kłopoty jeżeli jest się tylko użytkownikiem. Obecny minister spraw wewnętrznych zapowiedział ostatnio rewizję statusu medycznej marihuany ale jednocześnie dodał, że nie ma mowy o liberalizacji prawa dotyczącego rekreacyjnego używania konopi. Jest jednak w Anglii hrabstwo, gdzie lokalna policja nie ściga za uprawę i posiadanie na własny użytek przyznając, że ma ważniejsze sprawy.

Simpa Carter palący spokojnie w centrum Durham

Simpa Carter, delektuje się skrętem stojąc na ulicy w pobliżu centrum Durham, po kilku buchach wskazuje na miasto za sobą.

„Policja nam tu nie przeszkadza”, powiedział 29-letni aspirujący pisarz. „Cieszę się, że mogę chodzić swobodnie po ulicy paląc jointa i wiedząc, że nie zostanę zatrzymany lub aresztowany. Najgorsze, co się może tu stać, to to, że policjant powie: „synu, nie w centrum miasta”.

W 2015 r. Ron Hogg, komisarz ds. przestępstw i ofiar z policji w Durham, ogłosił, że funkcjonariusze w hrabstwie skupią się na walce z gangami narkotykowymi i dilerami, a nie na growerach, którzy uprawiają na użytek własny. Taka polityka podzieliła mieszkańców, ale pomimo kontrowersyjnej decyzji, lokalna policja Durham została oceniona przez Inspektorat Policji Jej Królewskiej Mości jako jednostka wybitna, trzeci rok z rzędu.

Debata nad takim podejściem została wznowiona w zeszłym tygodniu, gdy Federacja Policji jednogłośnie zagłosowała za nową liberalną polityką dotyczącą narkotyków, twierdząc, że 100 lat zakazu zawiodło.

Brytyjski Minister Spraw Wewnętrznych Sajid Javid, ogłosił ostatnio rewizję medycznego stosowania konopi indyjskich, ale wykluczył złagodzenie prawa dotyczącego używanie rekreacyjne, pomimo wezwania do dekryminalizacji przez Lorda Hague’a z Richmond. Były konserwatywny przywódca nakłaniał rząd do „bycia odważnym” i podążania za Kanadą w kwestii legalizacji marihuany do celów rekreacyjnych.

właściwy kierunek

Pan Carter jest zadowolony z lokalnego prawa. Twierdzi, że miasto nie jest „jakąś utopią narkotykową”, ale zamiast tego lokalna policja „przeszła długą drogę we właściwym kierunku”. Powiedział, że mieszkańcy mogą uprawiać własne krzaki zamiast zaopatrywać się na ulicy w susz niewiadomej jakości i pochodzenia.

Carter i jego przyjaciele założyli firmę Durham City Cannabis Alliance, a w marcu zorganizowali wydarzenie znane jako Hemp Field. Około 700 osób pojawiło się, by wspólnie konsumować i wymieniać się gandzią. Niestety wydarzenie zostało ostatecznie zakończone przez policję.

Mike Barton, główny konstabl, powiedział, że debata na temat narkotyków „wydaje się generować dużo ciepła i mało światła. Spędziłem 38 lat na pierwszej linii, mówiąc o narkotykach, a ustawodawstwo ma na celu ochronę ludzi – [ale] to absolutnie nie działa, ponieważ ludzie nie są chronieni.” Dodał, że ludzie, którzy obecnie regulują rynek, to” złoczyńcy „. Powiedział też:

„Kiedyś ostrzegałem, że grozi nam stworzenie wielkiej mafii w Wielkiej Brytanii i myślę, że jest już za późno – stworzyliśmy mafię, która na nielegalnych narkotykach zarobiła miliardy funtów w ciągu ostatnich 30 lat i przez te pieniądze stała się potężna”

I dodał:

„Moim głównym argumentem jest to, że musimy wyciągnąć pieniądze z kieszeni złoczyńców. W samej Kalifornii zarabiają miliony funtów z tytułu regulacji i podatku od konopi indyjskich, a pieniądze te finansują np. szkolnictwo i opiekę zdrowotną”

Nie wszyscy podzielają jego poglądy

W lutym dyrektor szkoły podstawowej musiał powiedzieć rodzicom, żeby przestali palić zioło przed bramą wejściową, a starsi mieszkańcy wydają się mniej wspierać liberalną politykę. William Hardy, lat 72, powiedział, że marihuana jest narkotykiem. „Musi istnieć wyraźna granica, aby młodzi ludzie wiedzieli, co jest dobre, a co złe, i tak musi być w przypadku, gdy kupowanie i używanie narkotyków jest złe” – powiedział.

72-letnia Carol Langan stwierdziła, że „nie ma problemu” z używaniem konopi ze względów zdrowotnych, jak w przypadku chłopca z epilepsją, Billy’ego Caldwella, ale wymagałoby to odpowiedniego uregulowania i przepisania przez lekarzy.

Jednak Matthew Cannon i Olivia Baker, studenci z Durham University, uważają, że używanie narkotyków wśród studentów jest mniejsze niż w ich miastach tj. Doncaster i Manchesterze. „Widzimy tu tego bardzo mało” – powiedziała pani Baker.

 

Źródło: The Times

 

Porozmawialiśmy z kilkoma ekspertami z branży BAS Reaserch i Cloudponics, żeby przekonać się o odwiecznym konflikcie: Indica czy Sativa? Kiedy marihuana jest środkiem uspokajającym, a kiedy nie? Dzisiaj postaramy się rozwiązać tę zieloną zawiłość, która dzieli środowisko naukowe, medyczne czy rekreacyjne.

Który z rodzajów konopi jest środkiem uspokajającym, zapytasz? W dzisiejszych czasach nawet Twój ojciec może powiedzieć Ci, że szczepy odmiany indica powodują zmęczenie, natomiast szczepy sativa pobudzają cię, ale czy to całkowite B.S.? Rozmawialiśmy z niektórymi ekspertami z branży, żeby przekonać się, czy klasyfikacja narkotyków jest jakąkolwiek prawdą.

Początki konfliktu indica kontra sativa

Indica i sativa to nazwy, które zostały pierwotnie użyte do opisania cech konopi. Krótkie, krzaczaste rośliny o szerokich liściach, którym odpowiadał chłodny klimat nazywano indica, natomiast wysokie rośliny z cieńszymi liśćmi i kwiatami, lubiące klimat cieplejszy nazywano sativa. Dlaczego teraz używamy tych nazw w nawiązaniu do prowadzonego doświadczenia?

„Na początku sądzono, że różnice morfologiczne konopi korelują z wyraźnymi różnicami doświadczalnymi”

– mówi Robert Sindelar, Chief Science Officer (CSO) w BAS Research w Berkley w Kalofornii.

„W miarę upływu czasu, linia genetyczna pomiędzy indica a sativa zaczęła się stopniowo zacierać, zwłaszcza wraz z poszerzaniem wiedzy i zrozumienia aktywności między roślinami. Powiedziałbym nawet, że obecnie jest to pewnym artefaktem.”

Sindelar nawiązuje też do istotnej kwestii: granica pomiędzy indica a sativa jest bardzo rozmyta, ponieważ wiele odmian konopi zostało stworzonych sztucznie, w celu uzyskania hybrydy, którą dzisiaj znamy i kochamy. W rzeczywistości czyste szczepy sativa i czyste szczepy indica są bardzo rzadkie, ponieważ były one uprawiane w celu poprawienia określonych cech, takich jak: odporność rośliny, wydajność rośliny oraz jej wytrzymałość.

Sindelar patrzy śmiało w przyszłość. Oznajmił Herkowi, że wierzy iż

„społeczność naukowa jest w dużym stopniu zainteresowana zastąpieniem tego związku morfologicznego efektami biologicznymi, przy pomocy skuteczniejszego i solidniejszego systemu. Tak, by doprowadziło to do odpowiedniego informowania opinii publicznej, zwłaszcza tej jej części, która szuka medycznych zastosowań konopi”.

Mamy nadzieję, że pojawi się nowy model, taki, który będzie odpowiedzią na Twoje poszukiwania i będzie miał przewidywane efekty uspokajające, pozwalające Ci zrelaksować się oraz spokojnie zasnąć w nocy.

Terpeny są ważniejsze, niż podział na indica i sativa

Jeśli jeszcze nie miałeś okazji przeżyć działania terpenów, masz wiele przed sobą. Koneserzy marihuany wierzą, że te pachnące olejki, produkowane także w gruczołach żywicznych konopi i dają wiele jeżeli chodzi o doświadczenie oraz korzyści medyczne. Sindelar ostrzega jednak „Istnieje o wiele więcej anegdotycznych dowodów, niż naukowe, jeżeli chodzi o działanie związków, jakimi są terpenami”.

Spytaliśmy Sindelara, kiedy poszukujemy odpowiedzi na pytanie, który z rodzajów konopi jest chwastem, szkodnikiem i czy są szczególne terpeny, których należy szukać. Ponownie powiedział, że potrzebne jest więcej badań naukowych, ale wymienił nazwy kilku, tj. linalol, kariofylen, terpinolen. Opowiedział nam również ciekawą anegdotę na temat jednego terpenu, o którym pewnie myślisz, że zapomniał, czyli o myrcene.

„Uważa się obecnie, że poziom myrcene modyfikuje działanie uspokajające (poziom wysoki, high level) w porównaniu z działaniami stymulującymi (niski poziom, low level) efektami marihuany”

– opowiada Sindelar.

„Zabawne jest, że kiedy testujemy ten rodzaj terpenów szczepów dominujących indica i sativa, odkrywamy że oba rodzaje szczepów mogą mieć jednocześnie dwa rodzaje poziomów myrcene”.

Jasne jest więc, że dzieje się więcej.

Co z kannaboidami przy rozważaniu, który rodzaj jest uspokajający?

Kannabinoidy, takie jak THC, CBD oraz inne muszą zostać zauważone, gdy próbuje się ocenić, która z konopi jest bardziej uspokajająca.

„Jak wpływa na to [konopie indyjskie] aktywność człowieka, zależne jest od równowagi kannabinoidów oraz równowagi układu endokannabinoidowego u osoby, która spożywa kannabinoidy” – wyjaśnia Sindelar. „Jeśli ktoś chciałby generalizować, wówczas można powiedzieć, że CBD ma pewne właściwości uspokajające, podczas, gdy psychoaktywne efekty THC mogą powodować stymulację. Jednak działanie każdego kannabinoida z terpenami może spowodować utrudnienie identyfikacji, zwłaszcza w przypadku braku dużej ilości odpowiednich danych.”

Z uwagi na efekt entourage, czyli ze względu na to, że wszystkie związki składające się na marihuanę dają różne efekty, przyglądanie się tylko kilku kannabinoidom nie daje pełnego obrazu działania.

Dodatkowo, również dawka odgrywa dużą rolę w tym, jak konopie będą na Ciebie działać i która okaże się uspokajająca, a która pobudzająca. Sindelar podkreśla, że używanie tego samego szczepu konopi w różnych dawkach powodować może zupełnie inne odczucia.

„Żeby uczynić tę kwestię bardziej złożoną, należy zauważyć, że istnieją dane, które sugerują, że interakcje z konopiami indyjskimi oraz ich kannabinoidami są zazwyczaj dwufazowe. Oznacza to, że taki sam stosunek kannabinoidów albo chemotypów może dać przeciwstawne efekty w zależności od niskiego lub wysokiego stężenia”.

Efekt dwufazowy może tłumaczyć, dlaczego wielu użytkowników marihuany uznaje, że mikrodozowanie jej pomaga im ukoić lęk, a używanie większej ilości, zwłaszcza szczepów o dużej zawartości THC zwiększa u nich niepokój.

Czy indica kontra sativa stanowi sumę B.S.?

Odpowiadając na to pytanie: niezupełnie. W dalszym ciągu stanowi to uzasadniony sposób opisania morfologii niektórych roślin. Gdy próbuję zdecydować, która konopia jest szkodliwa, pojawiają się głosy, że tak naprawdę jest to uzależnione od osoby. Sindelar na przykład, wyjaśnia, że wszyscy posiadamy różne systemy, z indywidualnymi zaburzeniami równowagi, więc trudno byłoby przyjąć, że takie same proporcje mają taki sam wpływ na różnych ludzi albo nawet wpływ na tych samych ludzi, lecz w różnych stężeniach konopi.

Nie wszyscy w branży marihuany są przekonani, że istnieje jakakolwiek zasługa w klasyfikacji indica kontra sativa. Do sceptyków należy Nicolas Ruiz, Chef Product Officer Cloudponics.

„Nie mam pojęcie, czy jeśli spożyjesz sativę nocą, nie będziesz w stanie zasnąć, a jeśli spożyjesz indica w czasie dnia, nie będziesz działać produktywnie”

– mówi Ruiz –

„Efekt będzie taki, jaki chcesz by był”.

„Moim zdaniem jest przesadnie dużo szumu wokół szczepu indica, co powoduje, że czujesz się tak, jak mówią, że powinieneś i to samo dotyczy sativy. Większość Twoich odczuć znajduje się w głowie. Wierzę, że ważna jest moc oraz czas trwania określonego efektu, jednak sam efekt jest zależny przede wszystkim od konsumenta”

– dodaje Ruiz.

Jeśli poszukiwałeś odpowiedzi, który rodzaj rośliny działa uspokajająco, a który pobudzająco, mam nadzieję, że artykuł Ci pomógł. Faktycznie, nie ma wielu badań i dowodów, które potwierdzają przekonanie, że indica powoduje zmęczenie, a sativa pobudza. Jednak wiele osób uważa, że u nich to się sprawdza, a więc jest prawdziwe.

Sprawdź także inne nasze artykuły na temat właściwości odmian Bubba Kush CBD oraz Euforia.

Operacyjna praca policjantów z Mrągowa pozwoliła na zlokalizowanie i ujawnienie nielegalnych upraw marihuany. W Mrągowie zlikwidowano 8 poletek konopi indyjskich. Zabezpieczono ponad 300 krzewów marihuany w zaawansowanym stadium wegetatywnym.

Po ustaleniu, że na terenie gminy Mrągowo, na nieużytkach w kompleksach leśnych uprawiane są krzaki konopi innych niż włókniste. Poletka były bardzo dobre ukryte i zabezpieczone przed ingerencją osób trzecich tzw. foto-pułapką, która niestety w tym wypadku zawiodła właściciela namierzonych przez służby spotów. Po odnalezieniu pierwszej plantacji funkcjonariusze natrafiali na ślad prowadzący do kolejnej. W ten sposób ujawnionych zostało jeszcze 7 miejsc z krzewami konopi indyjskich. Łącznie zabezpieczono 312 roślin.

Podczas dzielnej likwidacji nikomu niezawadzających poletek funkcjonariuszom udało się również ustalić do kogo należała plantacja. Był nim 30 letni mężczyzna zamieszkujący powiat Mrągowski. Podejrzanego o nielegalny proceder udało się ująć i trafił do policyjnego aresztu. Za uprawę zabronionych w świetle polskiego prawa roślin, grozić mu może kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności.

„Ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii w art. 63. mówi, że kto, wbrew przepisom ustawy, uprawia mak, z wyjątkiem maku niskomorfinowego, konopie, z wyjątkiem konopi włóknistych, lub krzew koki, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Tej samej karze podlega, kto, wbrew przepisom ustawy, zbiera mleczko makowe, opium, słomę makową, liście koki, żywicę lub ziele konopi innych niż włókniste. Jeżeli uprawa może dostarczyć znacznej ilości słomy makowej, liści koki, żywicy lub ziela konopi innych niż włókniste, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

W zeszły piątek Sąd Rejonowy w Mrągowie zastosował wobec ogrodnika dozór policyjny oraz poręczenie majątkowe. Ogrodnikowi grozi kara pozbawienia wolności do lat ośmiu.

Obecnie funkcjonariusze wyjaśniają wszystkie okoliczności całej sprawy oraz ustalają źródło pochodzenia zabezpieczonych roślin oraz jakie miało być ich finalne przeznaczenie. 30 latek jest kolejną ofiarą systemu, który walczy z uprawą roślin o znikomej szkodliwości społecznej, a nawet z wielkimi dla społeczeństwa korzyściami.

Po latach zajmowania się męskim orgazmem, w końcu pojawili się „sex workerzy”, którzy chcą pomóc kobietom w osiąganiu częstszego i lepszego, intensywniejszego orgazmu. Na to wszystko zaradzić ma lubrykant z konopi indyjskich, który stworzony został by wspomagać i spotęgować kobiecy orgazm.

Pani Matisse, edukatorka seksualna z Seattle, pisarka i profesjonalna dominatrix, od lat jest poważną figurą w świecie perwersji oraz seksu. Jej cotygodniowa kolumna „Control Tower” publikowana w „The Stranger”, była pierwszą kolumną o seksie w pełni dedykowaną perwersji. Na Twitterze Matisse samą siebie opisuje jako „perwersyjną, płodną, profanum, polityczną, panseksualną, poliamoryczną dominatrix i pisarkę”.

Nie jest więc zaskoczeniem, że odnalazła się w branży konopi indyjskich.

Lubrykant z konopi indyjskich

Jestem profesjonalną dominą od dwudziestu lat, a seks uprawiam jeszcze dłużej” – mówi – „Być może moje życie jako dominy oznacza, że taki quasi-legalny przemysł dobrze do mnie pasuje”. To nawet mało zaskakujące, że jej pierwszym produktem jest lubrykant z marihuany, o nazwie Velvet Swing.

Podczas gdy konopie – pierwsza, prawdziwie skuteczna pomoc dla kobiet – nie są niczym nowym, Velvet Swing wyróżnia się, ponieważ jako pierwszy lubrykant rozpuszcza się w wodzie. Jest pierwszym, który ma takie właściwości. Lubrykanty na bazie oleju nie są, technicznie rzecz biorąc, bezpieczne i dobre przy używaniu prezerwatyw. Powoduje to, że, takie produkty jak Foria lub Bond Sensual Oil mają skuteczność ograniczoną do monogamicznych związków.

Technologia do przygotowania tego typu lubrykantu jest stosunkowo nowa i tylko kilka firm jest w stanie to zrobić. Proces ten nazywa się „nanoemulsją”, a firma, która pierwsza doprowadziła ją do perfekcji to Tarukino.

Globulki zostaną powleczone dokładnie żywicznym polimerem, dzięki czemu będą mogły być używane z lateksem” – mówi Matisse – „Specyfik jest stworzony na bazie wody. Jest przyjazny dla środowiska pochwy, które posiada zbilansowane pH i nie można go zmieniać. Lubrykant nie zabarwia twoich prześcieradeł ani bielizny. Nie ma też żadnego zapachu, ponieważ jest wolny od aromatów. Ma słodkawy smak, ale nie smakuje jak marihuana”.

Matisse wspomina swoją przyjaciółkę, Chelsea Cabara adwokata od praw seksualnych, która pomogła jej w opracowaniu profilu kannabinoidowego produktu. Gdy Matisse została odesłana do Tarukino przez innego przyjaciela, który dołączył do firmy, gwiazdy zaczęły im sprzyjać. „Kombinacja moich [Chelsea’s] umiejętności z połączona z rozpuszczalną wodzie formułą jest dla mnie prawdziwie rewolucyjna” – powiedziała.

Jest również dumna z faktu, że Velvet Swing jest marką całkowicie opracowaną przez „seks-pomocników”. Cebara, jej przyjaciółka-adwokat, także pojawiła się na rynku jako producent produktów dla Tarukino. Obecnie Tarukino stanowi główną firmę popularyzującą konopie indyjskie. Zespół Velvet Swing składał się z sex workerów. Matisse podkreśla, że ma nadzieję, że w przyszłości będzie ich więcej, zwłaszcza jako ambasadorów marki.

Gdy jest to możliwe zatrudniam byłych albo obecnych pomocników do tego działu” – mówi – „Są doskonali w tym co robią i są świetnymi sprzedawcami. Są przystojni i jest to dla nich sposób, żeby mieć coś w swoim życiorysie, jeśli kiedykolwiek będą tego potrzebować”.

Matisse zauważa, że wielu pomocników-seksualnych ma problemy z wyjściem z tej branży, głównie z uwagi na brak odpowiedniego doświadczenia w innych dziedzinach.

Jednym z moich celów dla Velvet Swing, jest zmiana społeczności i przybliżenie ludziom tego, gdzie chcą być” – mówi – „Staram się, żeby mój biznes doszedł do punktu, w którym będę mogła zatrudniać wielu sex workerów, którzy chcą opuścić tę branżę”.

Jednakże podkreśla, że praca seksualna jest tak samo uzasadniona, jak korzystanie z konopi indyjskich oraz, że są pomiędzy nimi znaczne podobieństwa.

Wolność seksualna a wolność konopi indyjskich

Utrudniamy wszystko mitami, w ten sam sposób, jak legalizacja marihuany była powstrzymywana przez mity” – mówi – „To szaleństwo. Co mamy? Ludzi, którzy mówią, że wszyscy pomocnicy seksualni to praktycznie niewolnicy seksualni. Podczas, gdy tak po prostu nie jest.

Echa walki o legalizację konopi trudno jest ignorować. Tak samo, jak organizacje anty-marihuany, które argumentują, że jej legalizacja jest równoznaczna z dawaniem działki nastolatkom. Matisse zauważa, że jest to trudne dla niej, jako sex workera, oddzielać to, co robi od okropnych obrazów handlu dziećmi, które spotyka w mediach.

Jeżeli moglibyśmy w jakiś magiczny sposób usunąć ten mit, myślę że szybko osiągnęlibyśmy dekryminalizację” – mówi – „Ale to odpowiedzialne, że nikt nie chce żeby ludzie byli seksualnie zniewoleni, łącznie ze mną i wszystkimi sex workerami. Powoduje to napięcia między nami, chcemy być wolni i nie stygmatyzowani, i jednocześnie nie chcemy, żeby ludzie byli wykorzystywani”.

Innym podobieństwem, jakie istnieje między konopiami a sex workerami, jest ich kryminalizacja.

„Kryminalizacja szkodzi najbardziej zmarginalizowanym ludziom” – ostrzega – „Ludzie, którzy są krzywdzeni najbardziej przez takie prawo są ekstremalnie biedni, często żyją na ulicy. Mogą mieć problemy ze zdrowiem psychicznym i nie móc podejmować tradycyjnej pracy, lecz dobrze radzą sobie jako pomocnicy seksualni i są szczęśliwi w takiej pracy. Kolorowi ludzie są w oczywisty sposób marginalizowani, zarówno jako pomocnicy seksualni, jak i jako klienci. W czasie, gdy konopie indyjskie stały się częścią głównego rynku – o ironio są mniej ryzykowne, niż oryginalny zawód Matisse – praca seksualna pozostała w tle. „Dla nas nadal jest jak w latach sześćdziesiątych” – mówi.

Obecne ataki na aukcje online – znane jako FOSTA-SESTA – zawierają witryny internetowe odpowiedzialne za nielegalną działalność prowadzoną przez użytkowników stron trzecich. „Jest to wyjątkowo szkodliwe” – mówi. – „Gdyż pozbawia sex workerów bezpiecznego i bezpośredniego sposobu kontaktowania się z klientami. Zmusza ich do powrotu do ryzykownego podziemnego rynku, na takiej samej zasadzie, jak wojna narkotykowa przekazała konopie w ręce karteli.

Wiele osób alarmuje, że alfons kontaktuje się z nimi i pyta: co zamierzasz teraz zrobić? Potrzebujesz klientów. Potrzebujesz mnie” – mówi – „I jest to naprawdę okropne”.

Postęp, byłby dla niej czymś tak prostym, jak zlikwidowanie jej okręgowego prokuratora, Dana Satteberga. Jego ataki wywołały wstrząsy w społeczności sex workerów w Seattle. Konkurent Satteberga przeciwstawia się takiemu stylowi działania.

To niewielka rzecz” – mówi Mattise – „To tylko jedno miasto, ale myślę, że to musi się tak dziać. Cal po calu. Krok po kroku. Tak zrobiła marihuana. Jest to stopniowy postęp, zazwyczaj poprzez głosowanie. To będzie działo się, cal po calu.” Pomimo, że ona i jej towarzysze wciąż walczą o każdy cal, ona cieszy się też swoją przygodą w branży konopi indyjskich. „Od lat pomagam wielu mężczyznom mieć lepsze orgazmy” – mówi ze śmiechem –  „chciałabym zacząć pomagać w tym także kobietom, aby miały lepszy orgazm”.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.