Do fali globalnej legalizacji, już w listopadzie, może dołączyć stan Michigan. To właśnie jesienią odbędzie się tam referendum w tej sprawie. Jednak tym razem dojdzie bardzo ważne pytanie – Czy chcesz aby skazani za marihuanę zostali ułaskawieni i zwolnieni z więzień? Tak, w Michigan szykuje się konopna amnestia.

Przedstawiciel demokratów, Sheldon Neeley, przedstawił ostatnio projekt umożliwiającej taki zabieg ustawy. Miałaby ona zastosowanie tylko wtedy, gdy wyborcy z Michigan  w listopadzie zatwierdzą legalizację marihuany.

„Mam nadzieję, że posłuchamy woli ludzi. Jeśli listopadowe głosowanie da klarowny sygnał, że ludzie tego chcą, postaramy się sprawnie wprowadzić legalizacje rekreacyjnej marihuany w stanie Michigan”

-mówi Neeley.

„Zdecydowanie nie chcemy, aby ludzie byli karani za przestępstwo bez użycia przemocy, o zerowej szkodliwości społecznej, które w dodatku od listopada nie będzie przestępstwem, o ile ustawa przejdzie”

Ile osób obejmie konopna amnestia?

O jakiej liczbie wieźniów mówimy? Szacuje się, że amnestia obejmie ok. 50.000 osób, to sporo. Większość ludzi wierzy, że wyborcy Michigan zatwierdzą w listopadzie inicjatywę i zalegalizują rekreacyjną marihuanę. Sondaże wskazują na około 60 procent poparcia dla inicjatywy.

Neeley przedstawił swoją ustawę w połowie tego miesiąca, nie jest jednak pewien, czy kontrolowana przez Republikanów instytucja prawodawcza rozważy ją przed głosowaniem w listopadzie. Dodaje jednak, że planuje ją ponownie wprowadzić pod obrady, jeśli inicjatywa się powiedzie. Republikanie prawdopodobnie będą wtedy bardziej otwarci.

 

(źródło: Detroit Free Press)

Gdzie w Anglii najlepiej uprawiać i palić zioło? Wielka Brytania jest krajem o stosunkowo liberalnym podejściu do tematu narkotyków. Bardzo ciężko wpaść w poważne kłopoty jeżeli jest się tylko użytkownikiem. Obecny minister spraw wewnętrznych zapowiedział ostatnio rewizję statusu medycznej marihuany ale jednocześnie dodał, że nie ma mowy o liberalizacji prawa dotyczącego rekreacyjnego używania konopi. Jest jednak w Anglii hrabstwo, gdzie lokalna policja nie ściga za uprawę i posiadanie na własny użytek przyznając, że ma ważniejsze sprawy.

Simpa Carter palący spokojnie w centrum Durham

Simpa Carter, delektuje się skrętem stojąc na ulicy w pobliżu centrum Durham, po kilku buchach wskazuje na miasto za sobą.

„Policja nam tu nie przeszkadza”, powiedział 29-letni aspirujący pisarz. „Cieszę się, że mogę chodzić swobodnie po ulicy paląc jointa i wiedząc, że nie zostanę zatrzymany lub aresztowany. Najgorsze, co się może tu stać, to to, że policjant powie: „synu, nie w centrum miasta”.

W 2015 r. Ron Hogg, komisarz ds. przestępstw i ofiar z policji w Durham, ogłosił, że funkcjonariusze w hrabstwie skupią się na walce z gangami narkotykowymi i dilerami, a nie na growerach, którzy uprawiają na użytek własny. Taka polityka podzieliła mieszkańców, ale pomimo kontrowersyjnej decyzji, lokalna policja Durham została oceniona przez Inspektorat Policji Jej Królewskiej Mości jako jednostka wybitna, trzeci rok z rzędu.

Debata nad takim podejściem została wznowiona w zeszłym tygodniu, gdy Federacja Policji jednogłośnie zagłosowała za nową liberalną polityką dotyczącą narkotyków, twierdząc, że 100 lat zakazu zawiodło.

Brytyjski Minister Spraw Wewnętrznych Sajid Javid, ogłosił ostatnio rewizję medycznego stosowania konopi indyjskich, ale wykluczył złagodzenie prawa dotyczącego używanie rekreacyjne, pomimo wezwania do dekryminalizacji przez Lorda Hague’a z Richmond. Były konserwatywny przywódca nakłaniał rząd do „bycia odważnym” i podążania za Kanadą w kwestii legalizacji marihuany do celów rekreacyjnych.

właściwy kierunek

Pan Carter jest zadowolony z lokalnego prawa. Twierdzi, że miasto nie jest „jakąś utopią narkotykową”, ale zamiast tego lokalna policja „przeszła długą drogę we właściwym kierunku”. Powiedział, że mieszkańcy mogą uprawiać własne krzaki zamiast zaopatrywać się na ulicy w susz niewiadomej jakości i pochodzenia.

Carter i jego przyjaciele założyli firmę Durham City Cannabis Alliance, a w marcu zorganizowali wydarzenie znane jako Hemp Field. Około 700 osób pojawiło się, by wspólnie konsumować i wymieniać się gandzią. Niestety wydarzenie zostało ostatecznie zakończone przez policję.

Mike Barton, główny konstabl, powiedział, że debata na temat narkotyków „wydaje się generować dużo ciepła i mało światła. Spędziłem 38 lat na pierwszej linii, mówiąc o narkotykach, a ustawodawstwo ma na celu ochronę ludzi – [ale] to absolutnie nie działa, ponieważ ludzie nie są chronieni.” Dodał, że ludzie, którzy obecnie regulują rynek, to” złoczyńcy „. Powiedział też:

„Kiedyś ostrzegałem, że grozi nam stworzenie wielkiej mafii w Wielkiej Brytanii i myślę, że jest już za późno – stworzyliśmy mafię, która na nielegalnych narkotykach zarobiła miliardy funtów w ciągu ostatnich 30 lat i przez te pieniądze stała się potężna”

I dodał:

„Moim głównym argumentem jest to, że musimy wyciągnąć pieniądze z kieszeni złoczyńców. W samej Kalifornii zarabiają miliony funtów z tytułu regulacji i podatku od konopi indyjskich, a pieniądze te finansują np. szkolnictwo i opiekę zdrowotną”

Nie wszyscy podzielają jego poglądy

W lutym dyrektor szkoły podstawowej musiał powiedzieć rodzicom, żeby przestali palić zioło przed bramą wejściową, a starsi mieszkańcy wydają się mniej wspierać liberalną politykę. William Hardy, lat 72, powiedział, że marihuana jest narkotykiem. „Musi istnieć wyraźna granica, aby młodzi ludzie wiedzieli, co jest dobre, a co złe, i tak musi być w przypadku, gdy kupowanie i używanie narkotyków jest złe” – powiedział.

72-letnia Carol Langan stwierdziła, że „nie ma problemu” z używaniem konopi ze względów zdrowotnych, jak w przypadku chłopca z epilepsją, Billy’ego Caldwella, ale wymagałoby to odpowiedniego uregulowania i przepisania przez lekarzy.

Jednak Matthew Cannon i Olivia Baker, studenci z Durham University, uważają, że używanie narkotyków wśród studentów jest mniejsze niż w ich miastach tj. Doncaster i Manchesterze. „Widzimy tu tego bardzo mało” – powiedziała pani Baker.

 

Źródło: The Times

 

Porozmawialiśmy z kilkoma ekspertami z branży BAS Reaserch i Cloudponics, żeby przekonać się o odwiecznym konflikcie: Indica czy Sativa? Kiedy marihuana jest środkiem uspokajającym, a kiedy nie? Dzisiaj postaramy się rozwiązać tę zieloną zawiłość, która dzieli środowisko naukowe, medyczne czy rekreacyjne.

Który z rodzajów konopi jest środkiem uspokajającym, zapytasz? W dzisiejszych czasach nawet Twój ojciec może powiedzieć Ci, że szczepy odmiany indica powodują zmęczenie, natomiast szczepy sativa pobudzają cię, ale czy to całkowite B.S.? Rozmawialiśmy z niektórymi ekspertami z branży, żeby przekonać się, czy klasyfikacja narkotyków jest jakąkolwiek prawdą.

Początki konfliktu indica kontra sativa

Indica i sativa to nazwy, które zostały pierwotnie użyte do opisania cech konopi. Krótkie, krzaczaste rośliny o szerokich liściach, którym odpowiadał chłodny klimat nazywano indica, natomiast wysokie rośliny z cieńszymi liśćmi i kwiatami, lubiące klimat cieplejszy nazywano sativa. Dlaczego teraz używamy tych nazw w nawiązaniu do prowadzonego doświadczenia?

„Na początku sądzono, że różnice morfologiczne konopi korelują z wyraźnymi różnicami doświadczalnymi”

– mówi Robert Sindelar, Chief Science Officer (CSO) w BAS Research w Berkley w Kalofornii.

„W miarę upływu czasu, linia genetyczna pomiędzy indica a sativa zaczęła się stopniowo zacierać, zwłaszcza wraz z poszerzaniem wiedzy i zrozumienia aktywności między roślinami. Powiedziałbym nawet, że obecnie jest to pewnym artefaktem.”

Sindelar nawiązuje też do istotnej kwestii: granica pomiędzy indica a sativa jest bardzo rozmyta, ponieważ wiele odmian konopi zostało stworzonych sztucznie, w celu uzyskania hybrydy, którą dzisiaj znamy i kochamy. W rzeczywistości czyste szczepy sativa i czyste szczepy indica są bardzo rzadkie, ponieważ były one uprawiane w celu poprawienia określonych cech, takich jak: odporność rośliny, wydajność rośliny oraz jej wytrzymałość.

Sindelar patrzy śmiało w przyszłość. Oznajmił Herkowi, że wierzy iż

„społeczność naukowa jest w dużym stopniu zainteresowana zastąpieniem tego związku morfologicznego efektami biologicznymi, przy pomocy skuteczniejszego i solidniejszego systemu. Tak, by doprowadziło to do odpowiedniego informowania opinii publicznej, zwłaszcza tej jej części, która szuka medycznych zastosowań konopi”.

Mamy nadzieję, że pojawi się nowy model, taki, który będzie odpowiedzią na Twoje poszukiwania i będzie miał przewidywane efekty uspokajające, pozwalające Ci zrelaksować się oraz spokojnie zasnąć w nocy.

Terpeny są ważniejsze, niż podział na indica i sativa

Jeśli jeszcze nie miałeś okazji przeżyć działania terpenów, masz wiele przed sobą. Koneserzy marihuany wierzą, że te pachnące olejki, produkowane także w gruczołach żywicznych konopi i dają wiele jeżeli chodzi o doświadczenie oraz korzyści medyczne. Sindelar ostrzega jednak „Istnieje o wiele więcej anegdotycznych dowodów, niż naukowe, jeżeli chodzi o działanie związków, jakimi są terpenami”.

Spytaliśmy Sindelara, kiedy poszukujemy odpowiedzi na pytanie, który z rodzajów konopi jest chwastem, szkodnikiem i czy są szczególne terpeny, których należy szukać. Ponownie powiedział, że potrzebne jest więcej badań naukowych, ale wymienił nazwy kilku, tj. linalol, kariofylen, terpinolen. Opowiedział nam również ciekawą anegdotę na temat jednego terpenu, o którym pewnie myślisz, że zapomniał, czyli o myrcene.

„Uważa się obecnie, że poziom myrcene modyfikuje działanie uspokajające (poziom wysoki, high level) w porównaniu z działaniami stymulującymi (niski poziom, low level) efektami marihuany”

– opowiada Sindelar.

„Zabawne jest, że kiedy testujemy ten rodzaj terpenów szczepów dominujących indica i sativa, odkrywamy że oba rodzaje szczepów mogą mieć jednocześnie dwa rodzaje poziomów myrcene”.

Jasne jest więc, że dzieje się więcej.

Co z kannaboidami przy rozważaniu, który rodzaj jest uspokajający?

Kannabinoidy, takie jak THC, CBD oraz inne muszą zostać zauważone, gdy próbuje się ocenić, która z konopi jest bardziej uspokajająca.

„Jak wpływa na to [konopie indyjskie] aktywność człowieka, zależne jest od równowagi kannabinoidów oraz równowagi układu endokannabinoidowego u osoby, która spożywa kannabinoidy” – wyjaśnia Sindelar. „Jeśli ktoś chciałby generalizować, wówczas można powiedzieć, że CBD ma pewne właściwości uspokajające, podczas, gdy psychoaktywne efekty THC mogą powodować stymulację. Jednak działanie każdego kannabinoida z terpenami może spowodować utrudnienie identyfikacji, zwłaszcza w przypadku braku dużej ilości odpowiednich danych.”

Z uwagi na efekt entourage, czyli ze względu na to, że wszystkie związki składające się na marihuanę dają różne efekty, przyglądanie się tylko kilku kannabinoidom nie daje pełnego obrazu działania.

Dodatkowo, również dawka odgrywa dużą rolę w tym, jak konopie będą na Ciebie działać i która okaże się uspokajająca, a która pobudzająca. Sindelar podkreśla, że używanie tego samego szczepu konopi w różnych dawkach powodować może zupełnie inne odczucia.

„Żeby uczynić tę kwestię bardziej złożoną, należy zauważyć, że istnieją dane, które sugerują, że interakcje z konopiami indyjskimi oraz ich kannabinoidami są zazwyczaj dwufazowe. Oznacza to, że taki sam stosunek kannabinoidów albo chemotypów może dać przeciwstawne efekty w zależności od niskiego lub wysokiego stężenia”.

Efekt dwufazowy może tłumaczyć, dlaczego wielu użytkowników marihuany uznaje, że mikrodozowanie jej pomaga im ukoić lęk, a używanie większej ilości, zwłaszcza szczepów o dużej zawartości THC zwiększa u nich niepokój.

Czy indica kontra sativa stanowi sumę B.S.?

Odpowiadając na to pytanie: niezupełnie. W dalszym ciągu stanowi to uzasadniony sposób opisania morfologii niektórych roślin. Gdy próbuję zdecydować, która konopia jest szkodliwa, pojawiają się głosy, że tak naprawdę jest to uzależnione od osoby. Sindelar na przykład, wyjaśnia, że wszyscy posiadamy różne systemy, z indywidualnymi zaburzeniami równowagi, więc trudno byłoby przyjąć, że takie same proporcje mają taki sam wpływ na różnych ludzi albo nawet wpływ na tych samych ludzi, lecz w różnych stężeniach konopi.

Nie wszyscy w branży marihuany są przekonani, że istnieje jakakolwiek zasługa w klasyfikacji indica kontra sativa. Do sceptyków należy Nicolas Ruiz, Chef Product Officer Cloudponics.

„Nie mam pojęcie, czy jeśli spożyjesz sativę nocą, nie będziesz w stanie zasnąć, a jeśli spożyjesz indica w czasie dnia, nie będziesz działać produktywnie”

– mówi Ruiz –

„Efekt będzie taki, jaki chcesz by był”.

„Moim zdaniem jest przesadnie dużo szumu wokół szczepu indica, co powoduje, że czujesz się tak, jak mówią, że powinieneś i to samo dotyczy sativy. Większość Twoich odczuć znajduje się w głowie. Wierzę, że ważna jest moc oraz czas trwania określonego efektu, jednak sam efekt jest zależny przede wszystkim od konsumenta”

– dodaje Ruiz.

Jeśli poszukiwałeś odpowiedzi, który rodzaj rośliny działa uspokajająco, a który pobudzająco, mam nadzieję, że artykuł Ci pomógł. Faktycznie, nie ma wielu badań i dowodów, które potwierdzają przekonanie, że indica powoduje zmęczenie, a sativa pobudza. Jednak wiele osób uważa, że u nich to się sprawdza, a więc jest prawdziwe.

Sprawdź także inne nasze artykuły na temat właściwości odmian Bubba Kush CBD oraz Euforia.

Operacyjna praca policjantów z Mrągowa pozwoliła na zlokalizowanie i ujawnienie nielegalnych upraw marihuany. W Mrągowie zlikwidowano 8 poletek konopi indyjskich. Zabezpieczono ponad 300 krzewów marihuany w zaawansowanym stadium wegetatywnym.

Po ustaleniu, że na terenie gminy Mrągowo, na nieużytkach w kompleksach leśnych uprawiane są krzaki konopi innych niż włókniste. Poletka były bardzo dobre ukryte i zabezpieczone przed ingerencją osób trzecich tzw. foto-pułapką, która niestety w tym wypadku zawiodła właściciela namierzonych przez służby spotów. Po odnalezieniu pierwszej plantacji funkcjonariusze natrafiali na ślad prowadzący do kolejnej. W ten sposób ujawnionych zostało jeszcze 7 miejsc z krzewami konopi indyjskich. Łącznie zabezpieczono 312 roślin.

Podczas dzielnej likwidacji nikomu niezawadzających poletek funkcjonariuszom udało się również ustalić do kogo należała plantacja. Był nim 30 letni mężczyzna zamieszkujący powiat Mrągowski. Podejrzanego o nielegalny proceder udało się ująć i trafił do policyjnego aresztu. Za uprawę zabronionych w świetle polskiego prawa roślin, grozić mu może kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności.

„Ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii w art. 63. mówi, że kto, wbrew przepisom ustawy, uprawia mak, z wyjątkiem maku niskomorfinowego, konopie, z wyjątkiem konopi włóknistych, lub krzew koki, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Tej samej karze podlega, kto, wbrew przepisom ustawy, zbiera mleczko makowe, opium, słomę makową, liście koki, żywicę lub ziele konopi innych niż włókniste. Jeżeli uprawa może dostarczyć znacznej ilości słomy makowej, liści koki, żywicy lub ziela konopi innych niż włókniste, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

W zeszły piątek Sąd Rejonowy w Mrągowie zastosował wobec ogrodnika dozór policyjny oraz poręczenie majątkowe. Ogrodnikowi grozi kara pozbawienia wolności do lat ośmiu.

Obecnie funkcjonariusze wyjaśniają wszystkie okoliczności całej sprawy oraz ustalają źródło pochodzenia zabezpieczonych roślin oraz jakie miało być ich finalne przeznaczenie. 30 latek jest kolejną ofiarą systemu, który walczy z uprawą roślin o znikomej szkodliwości społecznej, a nawet z wielkimi dla społeczeństwa korzyściami.

Po latach zajmowania się męskim orgazmem, w końcu pojawili się „sex workerzy”, którzy chcą pomóc kobietom w osiąganiu częstszego i lepszego, intensywniejszego orgazmu. Na to wszystko zaradzić ma lubrykant z konopi indyjskich, który stworzony został by wspomagać i spotęgować kobiecy orgazm.

Pani Matisse, edukatorka seksualna z Seattle, pisarka i profesjonalna dominatrix, od lat jest poważną figurą w świecie perwersji oraz seksu. Jej cotygodniowa kolumna „Control Tower” publikowana w „The Stranger”, była pierwszą kolumną o seksie w pełni dedykowaną perwersji. Na Twitterze Matisse samą siebie opisuje jako „perwersyjną, płodną, profanum, polityczną, panseksualną, poliamoryczną dominatrix i pisarkę”.

Nie jest więc zaskoczeniem, że odnalazła się w branży konopi indyjskich.

Lubrykant z konopi indyjskich

Jestem profesjonalną dominą od dwudziestu lat, a seks uprawiam jeszcze dłużej” – mówi – „Być może moje życie jako dominy oznacza, że taki quasi-legalny przemysł dobrze do mnie pasuje”. To nawet mało zaskakujące, że jej pierwszym produktem jest lubrykant z marihuany, o nazwie Velvet Swing.

Podczas gdy konopie – pierwsza, prawdziwie skuteczna pomoc dla kobiet – nie są niczym nowym, Velvet Swing wyróżnia się, ponieważ jako pierwszy lubrykant rozpuszcza się w wodzie. Jest pierwszym, który ma takie właściwości. Lubrykanty na bazie oleju nie są, technicznie rzecz biorąc, bezpieczne i dobre przy używaniu prezerwatyw. Powoduje to, że, takie produkty jak Foria lub Bond Sensual Oil mają skuteczność ograniczoną do monogamicznych związków.

Technologia do przygotowania tego typu lubrykantu jest stosunkowo nowa i tylko kilka firm jest w stanie to zrobić. Proces ten nazywa się „nanoemulsją”, a firma, która pierwsza doprowadziła ją do perfekcji to Tarukino.

Globulki zostaną powleczone dokładnie żywicznym polimerem, dzięki czemu będą mogły być używane z lateksem” – mówi Matisse – „Specyfik jest stworzony na bazie wody. Jest przyjazny dla środowiska pochwy, które posiada zbilansowane pH i nie można go zmieniać. Lubrykant nie zabarwia twoich prześcieradeł ani bielizny. Nie ma też żadnego zapachu, ponieważ jest wolny od aromatów. Ma słodkawy smak, ale nie smakuje jak marihuana”.

Matisse wspomina swoją przyjaciółkę, Chelsea Cabara adwokata od praw seksualnych, która pomogła jej w opracowaniu profilu kannabinoidowego produktu. Gdy Matisse została odesłana do Tarukino przez innego przyjaciela, który dołączył do firmy, gwiazdy zaczęły im sprzyjać. „Kombinacja moich [Chelsea’s] umiejętności z połączona z rozpuszczalną wodzie formułą jest dla mnie prawdziwie rewolucyjna” – powiedziała.

Jest również dumna z faktu, że Velvet Swing jest marką całkowicie opracowaną przez „seks-pomocników”. Cebara, jej przyjaciółka-adwokat, także pojawiła się na rynku jako producent produktów dla Tarukino. Obecnie Tarukino stanowi główną firmę popularyzującą konopie indyjskie. Zespół Velvet Swing składał się z sex workerów. Matisse podkreśla, że ma nadzieję, że w przyszłości będzie ich więcej, zwłaszcza jako ambasadorów marki.

Gdy jest to możliwe zatrudniam byłych albo obecnych pomocników do tego działu” – mówi – „Są doskonali w tym co robią i są świetnymi sprzedawcami. Są przystojni i jest to dla nich sposób, żeby mieć coś w swoim życiorysie, jeśli kiedykolwiek będą tego potrzebować”.

Matisse zauważa, że wielu pomocników-seksualnych ma problemy z wyjściem z tej branży, głównie z uwagi na brak odpowiedniego doświadczenia w innych dziedzinach.

Jednym z moich celów dla Velvet Swing, jest zmiana społeczności i przybliżenie ludziom tego, gdzie chcą być” – mówi – „Staram się, żeby mój biznes doszedł do punktu, w którym będę mogła zatrudniać wielu sex workerów, którzy chcą opuścić tę branżę”.

Jednakże podkreśla, że praca seksualna jest tak samo uzasadniona, jak korzystanie z konopi indyjskich oraz, że są pomiędzy nimi znaczne podobieństwa.

Wolność seksualna a wolność konopi indyjskich

Utrudniamy wszystko mitami, w ten sam sposób, jak legalizacja marihuany była powstrzymywana przez mity” – mówi – „To szaleństwo. Co mamy? Ludzi, którzy mówią, że wszyscy pomocnicy seksualni to praktycznie niewolnicy seksualni. Podczas, gdy tak po prostu nie jest.

Echa walki o legalizację konopi trudno jest ignorować. Tak samo, jak organizacje anty-marihuany, które argumentują, że jej legalizacja jest równoznaczna z dawaniem działki nastolatkom. Matisse zauważa, że jest to trudne dla niej, jako sex workera, oddzielać to, co robi od okropnych obrazów handlu dziećmi, które spotyka w mediach.

Jeżeli moglibyśmy w jakiś magiczny sposób usunąć ten mit, myślę że szybko osiągnęlibyśmy dekryminalizację” – mówi – „Ale to odpowiedzialne, że nikt nie chce żeby ludzie byli seksualnie zniewoleni, łącznie ze mną i wszystkimi sex workerami. Powoduje to napięcia między nami, chcemy być wolni i nie stygmatyzowani, i jednocześnie nie chcemy, żeby ludzie byli wykorzystywani”.

Innym podobieństwem, jakie istnieje między konopiami a sex workerami, jest ich kryminalizacja.

„Kryminalizacja szkodzi najbardziej zmarginalizowanym ludziom” – ostrzega – „Ludzie, którzy są krzywdzeni najbardziej przez takie prawo są ekstremalnie biedni, często żyją na ulicy. Mogą mieć problemy ze zdrowiem psychicznym i nie móc podejmować tradycyjnej pracy, lecz dobrze radzą sobie jako pomocnicy seksualni i są szczęśliwi w takiej pracy. Kolorowi ludzie są w oczywisty sposób marginalizowani, zarówno jako pomocnicy seksualni, jak i jako klienci. W czasie, gdy konopie indyjskie stały się częścią głównego rynku – o ironio są mniej ryzykowne, niż oryginalny zawód Matisse – praca seksualna pozostała w tle. „Dla nas nadal jest jak w latach sześćdziesiątych” – mówi.

Obecne ataki na aukcje online – znane jako FOSTA-SESTA – zawierają witryny internetowe odpowiedzialne za nielegalną działalność prowadzoną przez użytkowników stron trzecich. „Jest to wyjątkowo szkodliwe” – mówi. – „Gdyż pozbawia sex workerów bezpiecznego i bezpośredniego sposobu kontaktowania się z klientami. Zmusza ich do powrotu do ryzykownego podziemnego rynku, na takiej samej zasadzie, jak wojna narkotykowa przekazała konopie w ręce karteli.

Wiele osób alarmuje, że alfons kontaktuje się z nimi i pyta: co zamierzasz teraz zrobić? Potrzebujesz klientów. Potrzebujesz mnie” – mówi – „I jest to naprawdę okropne”.

Postęp, byłby dla niej czymś tak prostym, jak zlikwidowanie jej okręgowego prokuratora, Dana Satteberga. Jego ataki wywołały wstrząsy w społeczności sex workerów w Seattle. Konkurent Satteberga przeciwstawia się takiemu stylowi działania.

To niewielka rzecz” – mówi Mattise – „To tylko jedno miasto, ale myślę, że to musi się tak dziać. Cal po calu. Krok po kroku. Tak zrobiła marihuana. Jest to stopniowy postęp, zazwyczaj poprzez głosowanie. To będzie działo się, cal po calu.” Pomimo, że ona i jej towarzysze wciąż walczą o każdy cal, ona cieszy się też swoją przygodą w branży konopi indyjskich. „Od lat pomagam wielu mężczyznom mieć lepsze orgazmy” – mówi ze śmiechem –  „chciałabym zacząć pomagać w tym także kobietom, aby miały lepszy orgazm”.

Do zdarzenia doszło już miesiąc temu na terenie województwa mazowieckiego. Żandarmeria wojskowa rozbiła grupę rozprowadzającą narkotyki właśnie w tym województwie.

Żandarmeria w ramach zintegrowanych działań operacyjnych, przeprowadziła uderzenie w grupę przestępczą trudniącą się handlem środkami odurzającymi oraz ich produkcją. W trakcie przeszukań pomieszczeń, gdzie narkotyki mogły być przechowywane, ujawniono ok. 120g amfetaminy, 25g marihuany oraz 7 roślin konopi indyjskich. Dodatkowo zabezpieczono również przyrządy do porcjowania narkotyków jak waga i woreczki strunowe.

Grupę tworzyło ok. 15 osób, w tym żołnierze, pracownicy dwóch mazowieckich jednostek wojskowych oraz cywile. Wszyscy zostali zatrzymani i doprowadzeni do aresztu śledzego. W stosunku do jednego z zatrzymanych cywilów, prokurator Wydziału ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie wystąpił do Sądu z wnioskiem o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu na okres 3 miesięcy. Wobec 4 zatrzymanych żołnierzy zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozoru przełożonego wojskowego lub policyjnego.

Podejrzanym zarzuca się wprowadzanie do obrotu znacznych ilości substancji psychotropowych, udzielanie innym osobom oraz posiadanie narkotyków, a także uprawianie konopi indyjskich, czyli popełnienie przestępstw określonych w art. 56 ust. 3, art. 59 ust. 1, art. 62 ust. 1 oraz art. 63 ust. 1 ustawy z dnia 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu narkomanii.

Jak można zauważyć, macki Zielonego Świata oplatają nawet „Zielone Ludziki” naszej armii, gdzie uprawa i handel konopiami indyjskimi kwitnie w najlepsze bo przecież rozbicie tej grupy to jedynie wierzchołek góry lodowej. Czy nie byłoby piękniej, gdyby żołnierz mógł spokojnie koić stres i relaksować się po całodziennym wykonywaniu koszarowych rozkazów? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach.

 

 

Od kilku dni Brytyjskie media donoszą, że Polak uprawiał marihuanę dla swojej chorej córki aby opłacić jej leczenie. Zamieszkujący Wielką Brytanię mężczyzna aktualnie przebywa w angielskim areszcie. Grozi mu deportacja do Polski oraz więzienie.

50 latek stworzył 3 pokojową plantację konopi indyjskich mieszących się w jego domu w miejscowości Stoke w środkowo-zachodniej Angli. Mazurek zamieszkuje Wielką Brytanię od 2014 roku, a od 3 lat prowadził swoją Zieloną Działalność.

Na pomoc chorej córce

Biegli ustalili, że z roślin można było otrzymać towar o wartości 41 tyś. funtów. Aresztowany mężczyzna tłumaczył, że plantację założył w akcie desperacji by dzięki zarobionym z niej pieniędzy wesprzeć leczenie córki, która w Polsce zmaga się z nowotworem kości i jest to dla niej ostatnia deska ratunku. Przyznał się do wszystkich postawionych mu zarzutów a jego adwokat zaciekle walczył o przekonanie sądu, o dobrych intencjach oskarżonego.

Niestety sąd nie dał wiary tłumaczeniom Andrzeja Mazurka, twierdząc, że nie ma na to żadnych dowodów i na tej podstawie zostanie skazany na pozbawienie wolności oraz, że wystarczy to aby deportować oskarżonego do Polski w celu odbycia kary, ponieważ jak powiedział sędzia „Mamy tutaj wystarczającą liczbę takich przestępców jak Pan”. Mężczyźnie dodatkowo postawiono mu zarzut „niebezpiecznego poboru prądu”

„W UK lepiej niż w Holandii…”

Jak mawia wielu Polaków zamieszkujących Wyspy – jest tam lepiej niż w Holandii, każdy sadzi i jara gdzie popadnie a policja w ogóle się tym nie przejmuje.

Wbrew powszechnie panującej opinii dotyczącej niekarania za posiadanie czy uprawy konopi indyjskich na terenie Wielkiej Brytanii rzeczywistość rysuje się nieco inaczej. Faktem jest, że tamtejsza policja w przeciwieństwie do naszej ma na głowie dużo ważniejsze sprawy niż wykrywanie „demonicznej” rośliny.. Tamtejsze prawo w dalszym ciągu zabrania uprawy i sprzedaży środków odurzających i trzeba liczyć się z konsekwencjami.

Oczywiście w tym przypadku sąd zbyt surowo podszedł do sprawy – zwłaszcza, że mężczyzna działał w akcie desperacji by ratować życie własnego dziecka.

 

Borelioza od kilku lat budzi kontrowersje. Wielu lekarzy błędnie ją diagnozuje, a niektórzy sądzą, iż jest to choroba umysłowa. W przypadku boreliozy występuje wiele objawów, wiele wyniszczających i bolesnych dolegliwości, często jest błędnie diagnozowana jako stwardnienie rozsiane, przewlekłe zmęczenie, toczeń lub problem psychiczny. Choroba ta jest często skutkiem ugryzienia kleszcza. Sprawdzamy jak sprawdza się marihuana w leczeniu Boreliozy.

Boreliozę wywołują krętki bakterii z rodzaju Borrelia. Krętki te składają się z około 40% DNA i posiadają podwójne membrany, które utrudniają ich namierzenie i zabicie. Są w stanie ukryć się w głębokiej tkance i zmienić kształty, aby ukryć swoją tożsamość.

Częstym problemem jest zdiagnozowanie choroby gdyż tam cechuje się całym wachlarzem objawów i atakuje wiele organów. Borelioza wpływa również na układ nerwowy i mózg.

Leczenie jest często loterią, a antybiotyki, powodując wyniszczenie organizmu, nie zawsze wyleczą pacjenta do końca.

Jednak jak się okazuje, z boreliozą świetnie radzi sobie marihuana.

Marihuana w leczeniu Boreliozy – sukcesy

Istnieją dwa poziomy radzenia sobie z boreliozą przy pomocy konopi: opanowanie objawów przez palenie marihuany lub całkowite remisja choroby za pomocą oleju RSO.

Alexis, zdiagnozowana z późną postacią boreliozy, jest przykładem osoby, która odstawiła leki „tradycyjne” i zastąpiła je paleniem marihuany. Brała antybiotyki wystarczająco długo, aby uszkodzić przewód pokarmowy i być hospitalizowana z krwotocznym zapaleniem okrężnicy.

Gdy lekarze zrezygnowali z antybiotyków, dostała kilka recept na środki, które przynosiły znikome efekty przy dużej ilości negatywnych skutków ubocznych. Gdy to wszystko zawiodło, spróbowała zapalić marihuanę.

Efekty były zauważalne od razu, zniknęły mdłości, ból, bezsenność, wrócił natomiast apetyt (co dla osłabionego organizmu ma ogromne znaczenie) oraz dobry nastrój. Jak przyznaje pacjentka – spróbowanie marihuany było jej najlepszym wyborem.

Alexis pisze:

„W szpitalu potrzebowałam morfiny lub lorazepamu, aby osiągnąć to, co wypalenie dwóch gramów marihuany robi w zaciszu mojej kanapy, w ułamku sekundy.” A

le Alexis szuka długoterminowego rozwiązania. Uważa, że jest nim olej RSO.

Dziesięć ataków dziennie

Borelioza Shelly White była bardzo wyniszczająca, przez półtora roku miała przynajmniej 10 ataków dziennie. Wtedy zaczęła palić marihuanę z fajki, a następnie przeszła na waporyzację. Jej napady ustały. Następnie postanowiła przejść na kolejny poziom – olej z konopi.

Po miesiącu stosowania RSO mogła wrócić do pracy i szkoły. W chwili pisania swojej historii z przyjemnością ogłosiła, że ​​może teraz się wyprowadzić, usamodzielnić i żyć samodzielnie, cieszyć się normalnym życiem towarzyskim.

Internetowy program radiowy pod tytułem „High Noon” przeprowadził wywiad z kilkoma ofiarami boreliozy, które z powodzeniem stosowały marihuanę. Osoby cierpiące na boreliozę powinny zainteresować się terapią przy użyciu konopi, która jak się okazuje świetnie radzi sobie z dolegliwościami związanymi z boreliozą przy zerowych skutkach ubocznych.

W ciągu całego roku, jest kilka specjalnych dni, które łączą się z wręczaniem prezentów. Święta, urodziny, dzień babci czy też dzień ojca. Ten ostatni już za kilka dni. A jaki prezent wybrać gdy obdarowywany jest miłośnikiem konopi? Oto kilka naszych propozycji na prezenty dla palącego taty.

Propozycji dostępnych obecnie na rynku jest sporo, od kosmetyków przez smakołyki, sprzęt do palenia do książek o tematyce konopnej. Wszystko zależy od preferencji obdarowanego, budżetu czy dostępności produktów. Oto kilka naszych propozycji.

Sprzęt do palenia

Jest to chyba najpopularniejsza kategoria prezentowa, każdy palacz lubi dostać bongo. A do tego każdy palacz wie, że bongo od bliskiej osoby to często fajka na specjalne okazje, a palenia z niej ma +10 do jakości. W tym przypadku sporo zależy od kwoty jaka planujemy na prezent przeznaczyć. Ciekawy asortyment z tej kategorii (i wielu innych), w rozsądnych cenach znajdziecie na sklepie KusHaze.pl.

Jeżeli natomiast fundusz jest nieco ograniczony, świetnym wyborem jest np. wysokiej jakości młynek lub poducha wyglądająca jak worek ziela .

 

A co, jeżeli osoba dla której wybieramy prezent woli kręcić niż nabijać? W takim przypadku polecamy zainteresować się ofertą od JointBrothers.eu. W swojej ofercie posiadają designerskie podstawki do kręcenia jointów. Jeżeli trzeba zrobią tez unikatową na zamówienie, jakość produktów jest najwyższa, są wykonane bardzo precyzyjnie, a materiały z jakich są zrobione to np. bambus.

W ofercie JointBrothers znajdziecie też świetnie wykonane i bardzo dobrze wyglądające lampki z motywami konopnymi, nieduży kosz, a prezencik ciekawy.

Kosmetyki i smakołyki

Kosmetyki, książki, odżywki dla sportowców, herbatki, ciastka i inne przyjemności zawierające w swoim składzie konopie to zawsze dobry upominek dla miłośnika konopi. Korzyść jest podwójna gdyż w większości przypadków są to produkty dużo lepsze i zdrowsze aniżeli ich nie zawierające konopi odpowiedniki. Duży wybór tego typu produktów znajdziecie w Punkcie Konopnym.

Growing

Jeżeli sam jesteś growerem lub znasz kogoś doświadczonego, świetnym i dość oryginalnym pomysłem jest zdobycie genetyki, której u nas nie dostaniesz, mówiąc u nas mam na myśli Europę, misja niełatwa, coś dla prawdziwych pasjonatów.

Jednak dobrym prezentem będzie też książka dotycząca uprawy bądź też innych tematów związanych z gandzią.

Właściciele kawiarni w Paryżu twierdzą, że marihuana, którą sprzedają, nie jest przeznaczona do palenia. Jednak klienci ustawieni w kolejce, aby odwiedzić sklepy są nieugięci i jak sami przyznają – zamierzają to robić.

Dzięki niedawnemu złagodzeniu rygorystycznych przepisów antynarkotykowych we Francji, legalne jest, aby sklepy sprzedawały konopie zawierające mniej niż 0,2% THC. Produkty są obecnie sprzedawane przez dwie kawiarnie z konopiami indyjskimi w bardzo modnej, 11 dzielnicy Paryża. Jak donosi The Telegraph – kolejki chętnych do przypalenia ziółka z kawiarni są ogromne. Jednak Joaquim Lousquy, właściciel kawiarni „Cofyshop„, twierdzi, że jego produkty nie są przeznaczone do palenia.

CBD a działanie psychoaktywne

Nie ma efektu psychoaktywnego. To nie jest lekarstwo ani środek rekreacyjny ” – powiedział Joaquim, dodając „Nie radziłbym nikomu palić tej marihuany. Sprzedajemy ją jako przedmiot, dekoracje, tak jak w sklepie z meblami sprzedaje się stoły i krzesła.

Podczas gdy twierdzenia Lousquy’ego o braku efektów psychoaktywnych są prawdopodobnie prawdziwe, twierdzenie, że produkty nie są przeznaczone do palenia, jest sztucznym unikaniem konsekwencji.

„Marihuana, którą sprzedają, nie jest przeznaczona do palenia”

W przeciwieństwie do stołów i krzeseł, jego produkty są prawdziwymi kwiatami konopi i bardzo łatwymi i wręcz kuszącymi do spalenia. Wielu ludzi z linii swobodnie przyznaje, że są tam, aby przypalić bucha, mając nadzieję, że będą cieszyć się chociaż niektórymi efektami jakie może zaoferować nam CBD.

Jeden z klientów, Marc powiedział – „Chcę się przekonać, czy sprzedawane przez ciebie „rzeczy” sprawią, że poczuje się upalony„. Marc jest świadom tego, co chce palić „Teoretycznie ma mniej niż 0,2 procenta THC, ale słyszałem, że zawiera więcej CBD [cannabidiol, legalny kannabinoid] i powinno to przynieść przynajmniej efekt przyjemnego relaksu”.

Stéphane Bélaiche, właściciel drugiej kawiarni konopnej w Paryżu oraz sklepem oferującym e-papierosy i liquidy, powiedział, że sprzedaje kwiaty bogate w CBD jako „Kolejny ciekawy smak w kawiarni, którego warto spróbować„, ale również twierdzi, że same kwiaty nie służą do palenia. Ale nie oszukujmy się, sprzedają aromatyczne kwiaty marihuany, a ludzie świadomie ustawiają się w kolejkach by przypalić francuskiego, relaksacyjnego ziółka przy aromatycznej kawie i croissancie.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.