Użytkownicy marihuany uwielbiają jej zapach, który przeważnie świadczy też o jakości suszu. Kanadyjczycy jednak postanowili uprawiać konopie bez zapachu. CannabCo Pharmaceutical podpisała umowę na wdrożenie upraw niemal bezwonnej marihuany. Jest to pierwszy taki produkt w branży, który według firmy jest na rynku bardzo potrzebny.

Konopie bez zapachu

Zapach ma ogromny wpływ na jakość marihuany, albo mówiąc inaczej – dobrej jakości susz będzie dobrze i nitensywnie pachnąć. Breederzy i growerzy prześcigają się aby ich rośliny pachniały jak najintensywniej, aby profil terpenowy był idealny. Z drugiej strony odpowiedzialne za zapach terpeny wpływają na działanie marihuany, o synergii kannabinoidów, terpenów i flawonoidów wiadomo już od jakiegoś czasu. Również użytkownikom zależy na smaku i zapachu najwyższej jakości. Skąd zatem pomysł na konopie bez zapachu i czy może to mieć wpływ na ich jakość?

Badania sugerują, że kiedy terpeny oddziałują z receptorami kannabinoidowymi, mogą one wspomagać lub hamować działanie kannabinoidów. Od tego czasu produkty o wysokiej zawartości terpenów zyskały na popularności.

Teraz postanowiono stworzyć konopie bez zapachu. Bezwonna odmiana została pierwotnie opracowana na rynek medyczny. Nazwano ją „PURECANN”. została stworzona w celu wyeliminowania drażliwości gardła, która występuje podczas palenia marihuany bez utraty jakichkolwiek jej właściwości.

„Konopie indyjskie ze swej natury zwykle powodują kaszel i są bardzo ciężkie podczas wdychania, co jest szczególnie uciążliwe w przypadku nowych użytkowników. Zastosowana technologia eliminuje możłiwość podrażnienia podczas palenia marihuany w postaci suszu, umożliwiając znacznie bardziej tolerowany proces używania marihuany przy jednoczesnym zachowaniu jej podstawowych właściwości”.

-skomentował Mark Novak, dyrektor operacyjny Cannabco

W pełni spełniająca wymogi standardów GMP, firma zamierza wykorzystać nową odmianę do produkcji produktów dystrybuowanych na rynek medyczny oraz rekreacyjny.

„Wyobraź sobie, że ktoś wychodzi na zewnątrz w ciągu dnia zapalić marihuanę i wraca bez zapachu ciągnącego się za jego ubraniem. Kobieta może nosić konopie indyjskie w torebce bez obawy o wydostający się zapach z torebki. Wielu użytkowników oraz osoby palące marihuanę narzekają na zapach, szczególnie w zamkniętych pomieszczeniach i mieszkaniach, nowa odmiana rozwiązuje te problemy”

– skomentował Pellicane.

Firma zajmująca się nową odmianą podaje zalety PURECANN:

– Praktycznie niewykrywalny zapach suchego produktu podczas przechowywania
– Znacznie zredukowany zapach marihuany (praktycznie niewykrywalny) podczas spalania
– Bardzo gładki/delikatny dym podczas spalania
– Może być wykorzystany do wytworzenia produktu „konesera” dla unikalnego segmentu rynku
– Mniej „ciężkiego” poczucia „dzień po” związanego z paleniem marihuany

Przedstawiciele firmy twierdzą, że w końcu będą mogli zaspokoić kluczowy segment rynku, który do tej pory nie istniał oraz, że produkt będzie się cieszył ogromna popularnością. Czy tak rzeczywiście będzie? Jak brak terpenów (lub ich zdecydowane ograniczenie) wpłynie na jakość takiego suszu? Gdy susz trafi na rynek wszystko się okaże.

Sędzia Anna Maria Wesołowska to paradokumentalny serial nadawany niegdyś w TVN, a obecnie w TTV. Zna go pewnie większość z naszych czytelników, nawet jeżeli go nie ogląda. Główna bohaterka czyli sędzia Wesołowska, która faktycznie jest sędzią z zawodu, wypowiedziała się kilka dni temu na temat marihuany. Niestety wypowiedź pani sędzi to stek bzdur i prohibicyjne brednie.

Sędzia Anna Maria Wesołowska o marihuanie

W minutowym video udostępnionym kilka dnie temu na fp TTV, sędzia Anna Maria Wesołowska stwierdza krótko: marihuana to najgorszy narkotyk ze wszystkich! Słyszymy dawno już obaloną i zapomnianą „teorię bramy” mówiącą, że marihuana jest wstępem do ciężkich narkotyków. Pani sędzia bredzi też coś o dzieciach, które jak konstytucji bronią marihuany, dzieciach, które mówią, że to przecież lek.

Słyszymy też, że „młodzież sięga po marihuanę żeby zapomnieć i się odstresować” jednak „to zawsze jest placebo”.

Nie do końca rozumiem o co chodzi z dziećmi, ale zakładam, że wspomnienie o dzieciach miało podnieść dramatyzm i grozę gdy mówi się o tej śmiercionośnej używce. Tylko, że to przez obecny system prawny dzieci nie mają najmniejszego problemu z nabyciem jakiegokolwiek nielegalnego narkotyku.

Posłuchajmy pani sędzi:

Nie do końca rozumiemy jaki przekaz ma płynąć z tego filmu poza tym, że pani sędzia Wesołowska ma placebo zamiast rzetelnej wiedzy. Sędzia mówiąc takie rzeczy się ośmiesza, całe szczęście, że akurat ta pani jest już w stanie spoczynku, jednak pokazuje to patologie myślenia wśród zapewne wielu polskich sędziów.

Co do stwierdzenia, że marihuana jest najgorszym narkotykiem gdyż jest brama do innych używek – badania pokazują, że jest to raczej używka wyjściowa, pomagająca wyjść z nałogów związanych z poważnymi narkotykami. A póki co za najgorszy narkotyk uznany jest ALKOHOL, marihuana jest daleko w tyle.

sędzia anna maria wesołowska

Pani sędzi Wesołowskiej polecamy się doedukować, albo przynajmniej nie zabierać głosu w sprawach o których nie ma zielonego pojęcia.

Ta wypowiedź pani sędzi Anny Mari Wesołowskiej jednak doskonale się wpisuje w jej program TV, który też nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i prawdziwymi rozprawami sądowymi.

Nadal stosunkowo mało osób ma świadomość, że ciało każdego z nas wytwarza swoją własną substancję, która jest bardzo podobna do THC, czyli tetrahydrokannabinolu – psychoaktywnego składnika marihuany. Anandamid, bo on nim mowa, to tzw. kannabinoid endogenny, czyli produkowany „własnoręcznie” przez organizm ludzki.

Przeprowadzono wiele badań, które pozwoliły sprawdzić, jak anandamid wpływa na komórki mózgowe naszego ciała. Okazało się, że podobnie jak THC z zioła, wykazuje wszechstronne działanie: od przeciwbólowego, przeciwzapalnego i uspokajającego, po polepszające nastrój, jak i zwiększające przyjemność z, już i tak przyjemnych, czynności, jak np. z uprawiania seksu. Seks i trawa to podstawa – pamiętacie takie powiedzenie?

Anandamid – za co odpowiada?

Ten endogenny kannabinoid został wyizolowany w 1992 roku na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie przez dwóch uczonych: chemika analitycznego z Czech, prof. Hanusa i amerykańskiego doktora farmakologii molekularnej, Williama Devane’a. Anandamid ma skrót AEA.

Po dogłębnym zbadaniu anandamidu okazało się, że jest on neurotransmiterem (neuroprzekaźnikiem) i endokannabinoidem, czyli naturalnie występującym kannabinoidem. AEA jest wytwarzany przez organizm każdego z nas i śmiało można go nazwać naszym własnym THC. Anandamid to związek, który może (i to robi) silnie wiązać się z receptorami kannabinoidowymi ludzkich szarych komórek, ale nie tylko ponieważ jest on obecny w mózgach wielu innych zwierząt.

Nazwa anandamidu wzięła się z języka sanskryckiego, w którym słowo „ananda” oznacza nic innego, jak „szczęście” i „błogość”. Anandamid działa na te same receptory naszego centralnego układu nerwowego, co marihuana – CB1 i CB2 (te ostatnie znajdują się w naszych komórkach immunologicznych, jelicie, żołądku i obwodowym układzie nerwowym).

Liczne badania przeprowadzone na przestrzeni lat, od wyizolowania związku, wykazały, że anandamid ma bardzo pozytywny wpływ na układ krwionośni człowieka – obniża ciśnienie krwi, działa przeciwbólowo oraz znacznie wzmacnia układ odpornościowy. Znacznie polepsza kreatywność, sprawia, że niejadki zaczynają jeść, poprawia procesy kognitywne (poznawcze, jak uczenie się). Dobrze wpływa na libido, czyli popęd seksulany oraz pomaga w zagwarantowaniu dobrego snu. Reguluje także nasze emocje, jak i działa na procesy fizjologiczne zachodzące w ludzkim ciele.

Anandamid poprawia znacznie nastrój osób depresyjnych, łagodzi lęki i przerywa ataki paniki, podobnie jak THC. Wygląda na to, że jego właściwości mogą być bardzo pomocne w przypadku niektórych schorzeń, jak np. schizofrenia, depresja, a nawet przypadłości na tle neurodegeneracyjnym.

Jest jednak jeden wielki minus anandamidu – przyjmowany w dużych dawkach ma działanie poronne i przerywa ciążę. Co ciekawe, w niskich stężeniach pomaga przyszłej mamie donosić potomka. Dużą zaletą tego kannabinoidu endogennego jest to, że znacznie spowalnia rozrost komórek nowotworowych oraz zapobiega ich rozprzestrzenianiu się po organizmie – dodatkowo blokuje powstawanie nowych komórek raka, co pozwala zapobiegać przerzutom.

Anandamid sam się wytwarza i sam się uwalnia

Anandamid został nazwany „szczęśliwy” i „błogi” ponieważ w mózgu człowieka wyzwala się w sposób naturalny, gdy jesteśmy szczęśliwi. Można podkręcić jego uwalnianie się w organizmie – sprzyja temu intensywny lub długotrwały wysiłek fizyczny, ale także przeróżne zabiegi relaksacyjne wykonywane na naszym ciele. Masaże, głaskanie itd. – wówczas także wyzwala się kannabinoid szczęścia.

Działanie anandamidu nie trwa długo. Już po 30 minutach ulega rozkładowi i jest metabolizowany przez nasz organizm. Co istotne, należy uważać ze stosowaniem diet wysokokalorycznych, ponieważ taki sposób żywienia zwiększa poziom anandamidu w wątrobie. Powoduje to przybieranie na masie, a dokładnie tkance tłuszczowej, co po prostu prowadzi do otyłości.

A teraz ciekawostka. Anandamid występuje nie tylko w ciele niektórych zwierząt, ale także i innych organizmów. Znajdziemy go w czarnych truflach oraz w… kakao. To dlatego zjedzenie czekolady potrafi wprawić w doskonały nastrój i skutecznie nas relaksuje.

Czy baterie konopne, mogą zastąpić akumulatory litowo-jonowe? Pierwsze baterie Li-ion pojawiły się w roku 1991 jako źródło zasilania kamery Sony. Od tamtej pory niemal zdominowały rynek. Teraz konkurencją mogą być dla nich baterie konopne, które są osiem razy wydajniejsze.

Eksperyment został wykonany na niewielką skalę jednak jego wyniki są bardzo obiecujące.

Przeprowadził go Robert Murray Smith, opowiedział o tym na swoim kanale YouTube , na którym znajdziecie kilka ciekawych filmów dzięki którym kanał zyskuje coraz większa popularność.

Baterie Konopne vs. litowo-jonowe

Smith obserwując krzywą woltów po amperach baterii konopnych oraz litowo-jonowych stwierdził, że moc w przypadku ogniwa konopnego wynosiła 31, podczas gdy moc ogniwa litowego miała wartość tylko 4. Chociaż nie twierdzi, że cokolwiek udowodnił powiedział, że wyniki jego eksperymentu wykazały, że wydajność komórki konopnej jest „znacznie lepsza” niż komórki litowej

Dlaczego konopie?

Inne konopne badania i eksperymenty przeprowadzili W 2014 r. naukowcy z USA. Odkryli oni wtedy, że włókna odpadowe pochodzące z upraw i przetwórstwa konopi można przekształcić w „superszybkie” superkondensatory, które będą „lepsze niż grafen”. Grafen jest syntetycznym materiałem węglowym lżejszym niż folia, a przy tym kuloodpornym. Jednak jego produkcja jest droga. Wersja konopna okazała się lepsza, a przy tym kosztuje jedną tysięczną ceny.

Naukowcy w procesie zwanym syntezą hydrotermalną przetworzyli wewnętrzną cześć konopnej łodygi.

„Ludzie pytają mnie: dlaczego konopie? Mówię, dlaczego nie? ”

– powiedział dr David Mitlin z Clarkson University w Nowym Jorku w wywiadzie dla BBC.

„Tworzymy materiały podobne do grafenu za jedną tysięczną ceny – i robimy to z odpadów”.

Zespół dr Mitlina przetworzył włókna konopne w superkondensatory, urządzenia do przechowywania energii, które mogą zmienić sposób zasilania elektroniki. Podczas gdy konwencjonalne akumulatory przechowują duże rezerwy energii i oddają ją powoli, superkondensatory mogą szybko rozładowywać cały ładunek. Dzięki temu idealnie nadają się np. do maszyn wymagających gwałtownych skoków mocy.

Mitlin mówi, że „można robić naprawdę interesujące rzeczy z wykorzystaniem bioodpadów”. Na przykład ze skórkami bananów:

„Możesz zamienić je w gęsty blok węgla – nazywamy to pseudo-grafitem – i to świetnie w przypadku akumulatorów sodowo-jonowych. Ale jeśli spojrzysz na włókno konopne, jego struktura jest odwrotna – tworzy arkusze o dużej powierzchni – i to bardzo sprzyja superkondensatorom ”.

.

Studenci z Oakton Community College właśnie rozpoczęli nowe kursy edukacyjne w zakresie informacji o konopiach indyjskich. Studenci będą mogli poznać przepisy dotyczące handlu oraz leczenia konopiami indyjskimi, a także nabyć ogólną wiedzę w zakresie stosowania konopi w medycynie.

Oakton Community College w Des Plaines jako jedyna uczelnia przygotowuje swoich studentów do podjęcia pracy od 1 stycznia 2020 roku, kiedy to sprzedaż rekreacyjnej marihuany w Illinois zostanie zalegalizowana. Aby wziąć udział w kursie, student musi mieć ukończone 21 lat.

Studenci mają zagłębić wiedzę z przepisów dotyczących handlu marihuaną rekreacyjną oraz elementarną wiedzę dotyczącą stosowania preparatów oraz leczenia medyczną marihuaną. Zagłębią również wiedzę z dziedziny biologii molekularnej.

Oczywiście wykłady nie będą obejmowały praktycznego zastosowania marihuany, ponieważ prawo federalne zabrania tego typu praktyk. Cały program składa się z 7 kursów.

Na tę chwilę jedynie 20, ze 100 studentów ma szansę na zakończenie nauki w terminie, przed wprowadzeniem całkowitej legalizacji 1 stycznia 2029 roku, i tylko te osoby będą miały szansę na podjęcie pracę w branży.

Ruch Rastafarian otrzymał od rządu Barbadosu ziemię pod uprawę konopi indyjskich, przeznaczonych do użytku medycznego. Minister rolnictwa Indar Weir, przemawiając w parlamencie oznajmił, że ruch Rastafarian odegra istotną rolę w tworzeniu branży tamtejszego przemysłu medycznej marihuany.

Weir powiedział, że rząd kilkukrotnie spotykał się się z co najmniej dwiema grupami reprezentującymi społeczność Rastafarian i stwierdził, że powinni wspólnie dołączyć do branży – informuje Jamaica Observer.

Ruch Rastafarian rozmawia z rządem

„Spotkałem się z dwiema różnymi grupami i chcę jasno powiedzieć, że chcemy aby były one częścią tej branży i dołożymy wszelkich starań, aby zostały one uwzględnione. Zapewniliśmy im również dostęp do ziemi, jest to 60 akrów terenu udostępnionego na Barbadosie. Był to pierwszy krok w kierunku pokazania, że ​​wspólnota Rastafarian nie zostanie pominięta.”

-powiedział minister Weir

Marihuana do celów religijnych

Kilka dni przed ogłoszeniem porozumienia, prezes Fundacji Dziedzictwa Afryki, Paul Ras Simba Rock, wezwał rząd, aby ten zezwolił Rastafarianom na używanie marihuany do celów religijnych.

Ale Weir powiedział prawodawcom, że proponowane ustawodawstwo dotyczy tylko używania marihuany używanej do celów medycznych.

„Czuję się odpowiedzialny za absolutne zapewnienie, że mamy tutaj do czynienia z marihuaną medyczną i nie dotyczy to marihuany rekreacyjnej. Przedstawiając sprawę rządowi Barbadosu, podniosłem również, że w tej kwestii powinniśmy wyrażać się bardzo jasno”.

W interesie Barbadosu

Przedstawiając ustawę o medycznej marihuanie, Weir powiedział, że przedsiębiorcy z Barbados skorzystaliby na powstaniu branży. Ustawa zakłada, że każdy inwestor zagraniczny, który zaangażował by się w tę sektor, musiałby pozwolić obywatelom Barbadosu na posiadanie min 30% działalności.

„Ma to na celu zagwarantowanie, że każdy ostatni przedsiębiorca ma szansę na udział. Nie faworyzujemy nikogo, każdy zainteresowany może zostać częścią tej branży.”

„Chcemy oczyścić atmosferę i poinformować każdego Barbadosyjczyka, że ​​ten przemysł marihuany pozwoli również im oraz członkom krajów CARICOM (Karaibska Wspólnota i Wspólny Rynek) na posiadanie do 30% udziałów w jakichkolwiek zagranicznych inwestycjach bezpośrednich w tej branży. Nawet jeśli inwestor zagraniczny przyjedzie na Barbados, aby zainwestować w uprawę, przetwórstwo, sprzedaż detaliczną i dystrybucję lub kliniki spa, należy zapewnić, aby Barbadosyjczycy posiadali 30 procent. Na żadnym etapie nie zostaną pominięci.”

Weir zapewnił również, że przemysł będzie ściśle monitorowany solidnym i surowym systemem licencjonowania. Powiedział, że wymagane będą licencje na uprawę, badania i rozwój, laboratorium, przetwarzanie, sprzedaż detaliczną i dystrybucję, import i eksport oraz transport.

CBD, kannabinoid znany ze swoich świetnych uspokajających właściwości, odegrał ważną rolę w uznaniu marihuany przez świat oficjalnej medycyny za skuteczne lekarstwo. Jakkolwiek być może nadal jest za wcześnie, aby stwierdzić to definitywnie, zgromadzone do tej pory dowody potwierdzają skuteczność CBD, zwłaszcza w przypadku lęków oraz napadów padaczkowych. Ale czym jest CBN i co odróżnia go od CBD?

Świat nadal zastanawia się, jak sklasyfikować CBD, czy jako substancję dozwoloną, czy może będzie ona w pewnych krajach zakazana. Prędzej czy później będzie musiał odpowiedzieć sobie na to pytanie ponieważ zdobywa sobie coraz to większą sławę nowy kannabinoid. I to w błyskawicznym tempie. Mowa o CBN, inaczej kannabinolu – składnika marihuany, z którym świat marihuany medycznej wiąże wielkie nadzieje, uzasadnione zresztą. Jak zatem CBN prezentuje się na tle CBD?

Czym jest CBN i co odróżnia go od CBD?

Zacznijmy od CBD, niepsychoaktywnego w przeciwieństwie do THC czy CBN kannabinoidu naturalnie występującego w kwiatach konopi. CBD powstaje w procesie dekarboksylacji, kiedy przeszkłatca się z kwasu kannabidiolowego (CBDA) w aktywną formę jaką jest CBD. Podobnie dzieje się w przypadku przemiany kwasu tetrahydrokannabinolowego (THCA) w tetrahydrokannabinol (THC), kwasu kannabigerolowwgo (CBGA) w CBG oraz kwasu kannabichromenowego (CBCA) w CBN.

CBN z pochodzi z mocno przejrzałej marihuany, gdy na poziomie komórkowym łamane są molekuły tworzące THC. Tłumaczy to dlaczego badacze odkryli właściwości kannabinolu (fachowa nazwa CBN) stosunkowo niedawno. Do tej pory uznawano CBN za produkt uboczny, a wręcz odpadek po THC, niewarty uwagi. Wszystko zmieniło się po badaniu przeprowadzonym przez Steep Hill Labs, które wykazało, że CBN może być najbardziej uspokajającym ze wszystkich kannabinoidów. Te odkrycie sprawiło, że świat medycyny ponownie zwrócił swoje oczy na CBN i jego rolę w regulowaniu układu endokannabinoidowego.

Jak tworzy się kannabinol?

Tym co na pierwszy rzut oka różni CBN od CBD jest budowa chemiczna obu kannabinoidów. Podstawą wszystkich znanych jest kwas kannabidiolowy (w skrócie CBGa). On z kolei wytwarza inne komponenty potrzebne do stworzenia THC – CBDa i CBCa (kwasowe formy THC, CBD i CBC). Wszystkie pożądane przez człowieka z racji swoich właściwości kannabinoidy (rekreacyjnych lub medycznych) dają efekt podczas procesu spalania. To dlatego wielu użytkowników marihuany woli ją palić i dabbować, niż spożywać drogą pokarmową.

CBNa, składnik, który rozpada się w CBN, jest produkowany ze „starzejącego” się THC (pod wpływem działania na promieniowanie UV). Dlatego żywa, rosnąca roślinka nie będzie miała w sobie CBN. Proces tworzenia się CBN wymaga czasu, aż kwasy zawarte w marihuanie zaczną ulegać rozpadowi. Roślina bogata w THC, którą przetrzyma się kilka tygodni zacznie w sposób naturalny produkować CBN.

Obecne badania nad kannabinolem

Być może najbardziej uderzający raport co do właściwości terapeutycznych kannabinolu pochodzi ze Steep Hill Labs, które zajmują się badaniem marihuany. Uczeni tej placówki doszli do wniosku, że kannabinol jest najbardziej uspokajającym ze wszystkich poznanych kannabinoidów, a jego skuteczność przewyższa dostępne w użyciu środki farmaceutyczne. Badacze Steep Hill Labs twierdzą, że spożywanie 2.5 do 5 mg kannabinolu daje te same efekty, jak zażywanie 5 do 10 mg diazepamu (Valium). Badanie kojarzy także CBD i CBN, jako naturalną parę sojuszników, która działając wspólnie daje znacznie lepsze efekty.

Niestety nadal nie ma wielu badań związanych ze skutecznością kannabinolu. Jednakże na podstawie tych, które przeprowadzono do tej pory, możne wysnuć optymistyczne wnioski. Badanie z 2012 roku wykazało, że kannabinol jest także bardzo pomocne w stymulowaniu apetytu szczurów. Przy okazji wykazano, że z kolei CBD ma całkowicie przeciwną właściwość – blokuje łaknienie. Badanie z 2006 roku stwierdziło, że CBN może współdziałać synergistycznie z innymi kannabinoidami, co pozwala kontrolować namnażanie się komórek pewnego rodzaju raka płuc. Jeszcze w 1984 roku badacze przeprowadzili testy na szczurach chorych na jaskrę – okazało się, że przewlekłe (trwałe) dostarczanie im kannabinolu znacznie redukowało ciśnienie wewnątrzgałkowego (tzw. ciśnienie w oku).

Jak zatem porównać CBN do CBD?

CBD jest znane na świecie ze swoich „uzdrawiających”, właściwości i braku działania psychoaktywnego. Tutaj widzimy kolejną różnicę między CBD i CBN. Ponieważ kannabinol jest produktem ubocznym THC ma z tej racji niewielkie, delikatne właściwości psychoaktywne – zwłaszcza te pozyskiwane z przemysłowych roślinek, ponieważ nie mogą one zawierać więcej, niż 0,2 % psychoaktywnego THC(w przypadku Polski). Szacuje się, że kannabinol ma zaledwie 1/10 mocy THC, a to oznacza, że aby jego stosowanie dało podobne efekty, trzeba wpakować w siebie potężną dawkę.

Pomijając budowę chemiczną obu kannabinoidów, CBN i CBD reagują z ludzkim systemem endokannabinoidowym w zgoła różny sposób. CBD raczej słabo łączy się z receptorami CB1 i CB2 znajdującymi się w naszym systemie nerwowym i odpornościowym. Zamiast tego zwiększa produkcję endokannabinoidów, które dożą do pożądanej przez układ nerwowy homeostazy. Kannabinolu z kolei niemal w ogóle nie reaguje z oboma receptorami, ale aby wyjaśnić szczegółowe mechanizmy jego działania należy przeprowadzić więcej badań w tym zakresie.

Jakie są zalety zdrowotne kannabinolu?

Jakkolwiek miedzy oboma kannabinoidami występują duże różnice, to CBD i CBN mają niemal te same atrybuty  prozdrowotne. CBN dysponuje dodatkowo świetnymi właściwościami uspokajającymi i jego stosowanie może być w przypadku wielu schorzeń doskonałą alternatywą dla tradycyjnego przyjmowania leków. Wymieńmy zatem tylko niektóre właściwości prozdrowotne CBN:

  • Przeciwbólowe: Badania wykazały, że kannabinol może znosić ból ponieważ „przestawia” drogę sygnałów nerwowych, które są wysyłane do mózgu poprzez neurony
  • Antybakteryjne: CBN jest zagorzałym wrogiem zjadliwej bakterii, gronkowca złocistego (MRSA). Infekcje nią wywołane są bardzo odporne na antybiotyki.
  • Przeciwpadaczkowe: Jako produkt uboczny THC, CBN ma także duże właściwości antykonwulsyjne, co świetnie pozwala zapobiegać atakom na tle padaczkowym.

CBN jest obecnie uznawany za swoisty kompleks uspokajający, który ma potencjał, aby pomóc tym cierpiącym na takie przypadłości, jak np. bezsenności i zaburzenia lękowe. Jakkolwiek rezultaty dotychczas przeprowadzonych badań są obiecujące to należy przeprowadzić kolejne, aby potwierdzić bezsprzecznie przeciwpadaczkowe właściwości kannabinolu.

Skutki uboczne stosowania CBN

Generalnie kannabinoidy są nieszkodliwe dla ludzkiego organizmu, ale wszystkie one mają oczywiście skutki uboczne, jeżeli są przyjęte w nadmiarze, w wielkich dawkach. Kannabinol nie jest tutaj wyjątkiem. Niedoświadczeni użytkownicy wchłaniający dużo CBN w krótkim okresie czasu mogą odczuć niepożądane efekty, takie jak: zmęczenie, splątanie umysłowe, utrata apetytu czy nadmierna senność.

Wszystkiech tych niechcianych efektow nadużycia CBN można uniknąć w bardzo łatwy sposób. Wystarczy tylko dokładnie odmierzać porcję i zaczynać podaż kannabinolu od małych dawek. Skutki uboczne nadmiaru kannabinolu są bardzo podobne do tych związanych z przedawkowaniem CBD.

Czy kannabinol jest legalny?

Jeżeli chodzi o Polskę to legalność kannabinolu regulują przepisy Unii Europejskiej. Produkty z zawartością THC mniejszą, niż 0,2% są legalne – olej konopny, pigułki z CBD, kremy itd. Produkty, w których składzie znajduje się kannabinol można bez problemu nabyć np. w Internecie.

Jaka przyszłość czeka CBN?

Badania nad kannabinolem są nadal w początkowej fazie, ale świat medycyny już opracował pierwsze ekstrakty i tynktury. Bezsenność to często lekceważona przypadłość, która ma jednak długofalowe, negatywne skutki uboczne, a tu CBN ma dużo do zaoferowania takim pacjentom.

Czytaj także: Czym jest CBC (Kannabichromen) i jak to działa?

Wielkimi krokami marzenia Zielonych Konsumentów zaczynają się spełniać również w naszym kraju. W wielu krajach możemy spotkać automaty, które oferują produkty żywnościowe i nie tylko. Pierwszy w Polsce automat WEEDPOINT sprzedający susz CBD stanął już we Wrocławiu przy ulicy Ruskiej!

We Wrocławiu pojawił pierwszy automat WEEDPOINT, w którym oferowany jest susz konopny marki CANAPHARM oraz gotowe skręty z jego zawartością. Susz, który można zakupić w automacie zawiera głównie aktywny składnik CBD – niepsychoaktywny kannabinoid o szeregu pozytywnych właściwości – i zawiera tylko maksymalnie do 0,2 procent psychoaktywnego THC, zgodnie z polskim statusem prawnym, który takie stężenie dopuszcza.

Pierwszy automat WEEDPOINT, w którym zakupić można susz konopny CANAPHARM został zainstalowany kilka dni temu w salonie z telefonami komórkowymi przy ulicy Ruskiej 47/48, który możecie odwiedzić w godzinach otwarcia salonu „Pan Od Telefonów” 10:00-18:00. Automat honoruje jedynie karty płatnicze.

„Wzięliśmy przykład z Włoskich oraz Austriackich producentów, którzy w ten sposób dają możliwość szybkiego oraz łatwego dostępu do suszu na przykład na stacji metra, galeriach handlowych, bez ingerencji sprzedawcy. Właśnie w Austrii, takie maszyny są już szeroko dystrybuowane. Znajdziecie je Lienz, Klagenfurcie, Wolfsbergu czy Amstetten. Uważamy, że takie maszyny będą dobrym rozwiązaniem również w Polsce. Niebawem pojawi się więcej naszych automatów WEEDPOINT w innych miastach.” – tłumaczy Denis, prezes marki CANAPHARM

Emocje Wrocławian są dość ogromne, ponieważ jest to nowość w ich mieście. Oczywiście, susz był dostępny już w wielu punktach stacjonarnych, ale automat wyznacza nowe kierunki w sprzedaży produktów CBD. W pierwszych dniach

„Po pierwszych dwóch dniach musieliśmy uzupełniać asortyment. Nasz automat WEEDPOINT oferuje osiem różnych odmian suszu o zróżnicowanym stężeniu CBD oraz aromacie, a także gotowe, skręcone już jointy Puff, zawierające susz naszej marki. Ceny wahają się od 35 do 39zł za jeden gram suszu” – dodaje Denis.

Ogromne boom na CBD nie ogranicza się do kwiatów. Niebawem CANAPARHM pochwali się swojej produkcji olejkami CBD i nie tylko. Ich produkty możecie znaleźć już w wielu sklepach internetowych oraz stacjonarnych w całej Polsce.

Zatem pozostaje czekać na sukcesywny rozwój marki, oraz kolejne automaty w różnych miastach Polski. Gdzie chcielibyście zobaczyć kolejny?

Czym jest Zespół nadpobudliwości z deficytem uwagi? Jaka jest różnica pomiędzy ADD & ADHD? Jak CBD może leczyć ADHD? Wreszcie, jakie są skutki uboczne zażywania CBD przy ADHD?

Czym jest ADHD

ADHD to najczęściej dziedziczona choroba z grupy zaburzeń psychiatrycznych z obciążeniem dziedziczenia na poziomie nawet 80%! Dzieci, których rodzice lub rodzeństwo choruje na ADHD, mają nawet do ośmiokrotnie większą „szansę” na to, że zostanie u nich zdiagnozowane te same zaburzenie. W samych Stanach Zjednoczonych ponad 10% dzieci ma ADHD.

Ludzie z tym zaburzeniem mają trudności ze skupieniem się, utrzymaniem uwagi oraz koncentracji. To przekłada się na trudności w każdej dziedzinie życia takiej osoby i na każdym etapie, od uczniaka, który ma problemy z uważaniem na lekcjach, aż po podobne problemy w miejscu pracy, już jako dorosła osoba. Ludzie cierpiący na ADHD bardzo często przerzucają swoją uwagę na pierwszy z brzegu stymulant, jaki dotrze do ich zmysłów i błyskawicznie skupiają się na moment tylko na nim. Sprawia to, że nieustannie nie mogą się skoncentrować i marnują mnóstwo czasu męcząc przy okazji swoją psychikę nieustannym przerzucaniem uwagi. Ktoś, kto ma ADHD jest niejako zblokowany we własnej głowie.

Jaka jest różnica pomiędzy ADHD a ADD?

ADD (ang. attention-deficit dis order) to podtyp ADHD, zaburzenie objawiające się deficytem uwagi. Tutaj, w przeciwieństwie do ADHD (ang. attention-deficit hyperactivity disorder), nie występuje nadpobudliwość charakterystyczna dla tej ostatniej choroby. ADHD najczęściej diagnozuje się w dzieciństwie na podstawie takich zachowań, jak: nieustanne mówienie, brak skupienia uwagi, trudności z usiedzeniem w jednym miejscu i problemy w funkcjonowaniu w społeczeństwie. ADD jest możliwe do zdiagnozowania dopiero w dorosłym życiu.

Według stosowanej powszechnie na świecie terminologii medycznej w dziedzinie psychiatrii, pod pojęciem ADHD kryje się zarówno ADHD, jak i ADD (jego podtyp).

Jak i czym klasyczna medycyna akademicka leczy ADHD?

Dostępne obecnie w poszczególnych państwach sposoby leczenia ADHD są niemal identyczne. Polegają na podnoszeniu poziomów dopaminy oraz norepinefryny. Przykładami leków, które tak działają są np. Ritalin (metylofenidat), Adderall (Dekstroamfetamina-Amfetamina), Concerta (metylofenidat) oraz Vyvanse (prekursor dekstroamfetaminy).

W czym zatem leży problem związany z używaniem takich leków, jak Ritalin i Adderall?

Te leki co prawda stymulują mózg i niejako zmuszają go do zachowania uwagi, ale nie radzą sobie z głównym problemem związanym z ADHD – tzw. „białym szumem” w mózgu. To właśnie on sprawia, że osoba cierpiąca na ADHD ma trudności z podzielnością uwagi oraz funkcjonowaniem w społeczeństwie. Ponadto klasyczne leki niestety wywołują skutki uboczne w postaci lęków i uczucia niepokoju. Są także uzależniające.

Jak CBD może leczyć ADHD?

System endokannabinoidowy w naszym ciele odpowiada za regulowanie jego procesów na poziomie biochemicznym, u podstaw. Dzięki niemu organizm sam się oczyszcza i dlatego endokannabinoidy są idealnym sposobem na „wyregulowanie” psychiki i przywrócenie umiejętności skupienia się i pozbycia gonitwy myśli. Pozwala to skoncentrować się na jednym celu czy zadaniu. CBD zapewnia także pełny, kompletny wypoczynek mózgu podczas snu i dzięki niemu osoby cierpiące na ADHD mogą pozbyć się lęków związanych np. z przebywaniem wśród innych ludzi (fobie).

Jak CBD może leczyć ADHD? Niektórzy traktują korzystanie z CBD jako część ich codziennego planu zdrowotnego. Walczą z dolegliwościami ADHD zanim te się pojawią – prewencja na najwyższym poziomie.

Jak odkryto, że CBD może pomagać osobom chorującym na ADHD?

Takie badania ukazały się w 2013 roku na łamach Journal of Substance Use and Misuse. Ich wyniki wyraźnie wskazały, że wiele osób używało CBD na własną rękę, w celu samo leczenia z nadpobudliwości oraz impulsywności.

Co prawda badane osoby nie cierpiały także na ADD, ale miały wyraźne symptomy tego podtypu ADHD.

Z kolei w 2015 roku ukazały się wyniki badań przeprowadzonych przez niemieckich badaczy. Omawiały one efekty stosowania CBD przez 30 pacjentów, na których nie działały już klasyczne leki farmakologiczne, takie jak Ritalin czy Adderal.

No i co? Okazało się, że po zażyciu CBD większość z pacjentów odnotowała szereg benefitów: zwiększenie koncentracji, poprawę jakości snu oraz redukcję impulsywności i nadpobudliwości. CBD pozwalało tym osobom na normalną pracę i prowadzenie codziennego życia bez potrzeby wspierania się lekami i zmagania się z ich skutkami ubocznymi, wśród których wymienić można choćby stany lękowe, bezsenność czy nawet anoreksję.

A jakie skutki ubocznie niesie ze sobą stosowanie CBD w leczeniu ADHD?

Żadne. Tak, dobrze przeczytaliście. CBD może chorym na ADHD i ADD tylko pomóc.

Podkreślmy: Jak CBD może leczyć ADHD?

Jego używanie sprawia, że chorzy są znacznie bardzie zrelaksowani i wyluzowani. Znikają opory i lęki przed kontaktem czy przebywaniem wśród innych ludzi. CBD pozwala „odciążyć” mózg i bardziej wczuć się we własne ciało. Pacjenci z ADHD dzięki CBD znacznie lepiej sypiają, poprawie ulega ich koncentracja, a nadpobudliwość jest skutecznie niwelowana.

Mówiąc w skrócie – dzięki stosowaniu CBD osoby chore na ADHD mogą w pełni korzystać z życia i wykorzystywać swój potencjał w pełni.

14 000 ton żelbetonu, ściany grubości 24 cm, 400 kamer, zasieki typu NATO i koncepcyjny system obrony dronami – tak wygląda pierwsza w Niemczech uprawa medycznej marihuany.

„Pracujemy w krypcie” – mówi dla tagesschau.de Hendrik Knopp, dyrektor zarządzający firmy Aphria Niemcy, która jest pierwszym licencjonowanym producentem medycznej marihuany w Niemczech

Knopp opisując przygotowywaną plantację, zwraca uwagę na wysoki poziom zabezpieczeń uprawy, w której już wkrótce będą rosły konopie przeznaczone dla niemieckich pacjentów.

Pierwsze rośliny będą uprawiane od przyszłego lata. Zbiory planowane sana jesień.

Wysokie wymagania

Żelbetowa konstrukcja w której umieszczona jest uprawa medycznej marihuany jest zlokalizowana w dzielnicy handlowej na południu Neumünster w Szlezwiku-Holsztynie. Warunki uzyskania zezwolenia były bardzo rygorystyczne. Plantacja ma być zabezpieczona na tyle aby nikt nie był w stanie się włamać ani sforsować ścian.

Niemiecki popyt na medyczną marihuanę

W Niemczech tak samo jak w innych krajach UE zapotrzebowanie na medyczną marihuanę rośnie. Knopp podaje, że obecnie w Niemczech używa jej od 50 000 do 60 000 pacjentów. Aphria jest w stanie tylko częściowo zaspokoić rosnące zapotrzebowanie. Braki w podaży pokrywa import.

Ministerstwo Zdrowia kupi tonę kwiatów od Aphria pod warunkiem, że będą one spełniały normy zawarte w umowie takie jak zawartość substancji czynnych. W przeciwnym razie plon musi zostać zniszczony.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.