Marihuana nie ma zastosowania medycznego w takich przypadkach jak ostry ból czy bezsenność – wynika z opublikowanego niedawno przeglądu badań. Chociaż miliony osób na całym świecie używają marihuany, aby radzić sobie właśnie z bólem i bezsennością, w podsumowaniu przeglądu czytamy m.in., że „dowody naukowe są niewystarczające do uzasadnienia stosowania konopi indyjskich lub kannabinoidów w większości wskazań medycznych”. Z przeglądu wynika, iż medyczne konopie mają zastosowanie jedynie w przypadku wsparcia pacjentów w trakcie chemioterapii, a w ogóle to prawie 30% pacjentów się uzależnia. Ciężko się jednak oprzeć odczuciu, że jest to po prostu kolejna odsłona trwającej od jakiegoś czasu kampanii anty konopnej ponieważ zyskują one coraz większą popularność. Ciekawa jest tez metodologia badań polegająca na badaniu działania pojedynczych, wyizolowanych kannabinoidów i przypisywania ich działania marihuanie jako takiej, która przecież zawiera dziesiątki innych substancji, które tylko razem dają określony efekt. Oto więcej informacji.
Marihuana nie ma zastosowania medycznego – nie działa na ból i nie pomaga w bezsenności – wynika z najnowszego „przeglądu badań”
Amerykańskie media głównego ścieku od kilku dni atakują nagłówkami, które krzyczą, że medyczna marihuana to oszustwo i według niedawnego przeglądu badań – nie ma medycznego zastosowania w takich przypadłościach jak ostry ból czy bezsenność.
Chodzi o opublikowany niedawno przegląd badań, które zostały przeprowadzone w latach 2010 – 2025, a z których wynika, że marihuana ma jedynie bardzo niewielkie zastosowanie medyczne.
Chociaż wiele osób szuka ulgi w marihuanie, nasz przegląd ujawnia znaczące rozbieżności między opinią publiczną a dowodami naukowymi dotyczącymi jej skuteczności w leczeniu większości schorzeń.
-powiedział Dr Michael Hsu, główny autor badania i psychiatra specjalizujący się w uzależnieniach na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles.
Media na całym świecie podkreślają jednocześnie negatywne działanie marihuany, które zostało w przeglądzie mocno podkreślone.
Zauważono między innymi, że około 29% osób, które używają marihuany w celach medycznych, spełnia kryteria „zaburzeń związanych z używaniem marihuany” – ogólnego terminu oznaczającego uzależnienie od marihuany.
Ostatnio popularne
Cały wydźwięk wyników przeglądu – który znajdziecie T U T A J – jest taki, że medyczna marihuana nie działa na wszelkie przypadłości, na które jest stosowana, a na dodatek jej stosowanie wiąże się z dużym ryzykiem uzależnienia.
Doniesienia o braku medycznych zastosowań marihuany pokrywają się z coraz większym zainteresowaniem konopnymi terapiami. Około 27% dorosłych w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie deklaruje, że kiedykolwiek używało konopi w celach medycznych. Szacuje się, że 10,5% populacji USA deklaruje stosowanie kannabidiolu (CBD), ekstrahowanego z konopi, który nie ma działania psychoaktywnego, w celach terapeutycznych.

To są już na tyle poważne liczby, że producenci leków przeciwbólowych i nasennych, postanowili uruchomić swój lobbing, który ma zdyskredytować medyczne zastosowanie marihuany, a wręcz nią straszyć (uzależnienie).
Co ciekawe, publikacja przeglądu nastąpiła pod koniec listopada, na ok. trzy tygodnie przed tym, jak Donald Trump zmienił klasyfikacje marihuany umieszczając ją w kategorii I, w której są substancje o działaniu medycznym, pisaliśmy o tym T U T A J.
Także drogi pacjencie pamiętaj, jeżeli medyczna marihuana ci pomaga, to wyniki badań mówią inaczej, a naukowcy wiedzą lepiej i wcale ci to nie pomaga, lepiej wróć do opioidów.
Marihuana nie ma zastosowania medycznego? Spokojnie, to tylko lobby antykonopne, które zwyczajnie traci część dochodów na rzecz medycznej oraz rekreacyjnej marihuany.

Najlepsze na koniec – badania omawiane w przeglądzie nie dotyczyły stricte medycznej marihuany lecz wyizolowanych kannabinoidów np. THC czy CBD, a nie medycznego suszu.
Metaanaliza randomizowanych badań klinicznych wykazała niewielką, ale istotną redukcję nudności i wymiotów z różnych przyczyn (np. chemioterapia, rak) przy porównaniu przepisywanych kannabinoidów (np. dronabinolu, nabilonu) z placebo lub aktywnymi lekami porównawczymi (np. alizaprydem, chloropromazyną; standaryzowana średnia różnica [SMD], -0,29 [95% CI, -0,39 do -0,18])
-czytamy w raporcie
Natomiast zaraz po tej informacji czytamy, że:
Wytyczne oparte na dowodach naukowych nie zalecają stosowania wdychanej lub silnie stężonej marihuany (≥10% lub 10 mg Δ9-THC) w celach medycznych.
Zaprezentowane wyniki badań należy zwyczajnie włożyć między bajki i gdy zajdzie taka potrzeba – nie bać się terapii konopiami i medyczną marihuana.
Innym przykładem manipulacji i posługiwania się „badaniami” jako argumentem, że medyczna marihuana nie działa i jest jedynie przykrywką do legalnego używania rekreacyjnego jest opisywana przez nas sytuacje sprzed roku.
Wtedy to o stwierdzenie, że nie ma żadnych dowodów na skuteczność medycznej marihuany, pokusił się portal OKO.press, który wypuścił materiał informujący, iż badania nie potwierdzają działania medycznych konopi. I wtedy też powoływano się na badania, które były przeprowadzone nie z użyciem medycznego suszu, a jedynie wyizolowanych kannabinoidów. Pisaliśmy o tym T U T A J.
Marihuana to nie lek z paracetamolem, gdzie mamy jedną substancję czynną. W medycznej marihuanie występuje wiele terpenów i dziesiątki kannabinoidów oraz innych substancji, które wspólnie tworzą tzw. „efekt otoczenia” – który jest kluczowy w kontekście działania marihuany.
Niestety, oficjalnie zarejestrowana substancją czynną w marihuanie jest Δ9-THC, chociaż za konkretny efekt konkretnej odmiany odpowiadają dziesiątki innych zawartych w konopiach związków. Fakt, że jako substancja czynna podane jest jedynie Δ9-THC powoduje, że badania przeprowadzone z użyciem wyizolowanego THC traktowane są jako badania na medycznej marihuanie – co jest kompletną bzdurą.









