Poczęstował obsługę lotu żelkami z THC, załoga została na jakiś czas uziemiona

żelkami z THC

Pasażer lotu z UK do Los Angeles wpadł na nietypowy pomysł i poczęstował obsługę lotu żelkami z THC. Członkowie załogi chętnie się częstowali smakowitymi żelkami kompletnie zapominając o tym, że nie powinno się brać słodyczy od obcych. Odurzona załoga została uziemiona, a służby poszukują teraz dowcipnisia, który zapewnił załodze lot życia. Oto więcej informacji.

Reklama

Poczęstował obsługę lotu żelkami z THC, załoga została na jakiś czas uziemiona

Trzech członków personelu pokładowego trafiło do szpitala po tym, jak nieświadomie spożyli artykuły spożywcze w postaci żelków, które zawierały do 300 mg THC, a to dla osoby nie używającej na co dzień konopi – bardzo duża dawka.

Pasażer miał poczęstować załogę odurzającymi żelkami już po wylądowaniu na lotnisku w Los Angeles (LAX).

Działanie THC poczuli gdy dotarli z lotniska do hotelu. Gdy poczuli pełną moc konopi zaczęli panikować, jedna ze stewardess opowiadał później o „odczuciu opuszczania ciała”.

Poczuli, że zupełnie tracą kontrolę, wpadli w panikę i przestraszyli się. Objawy się nasilały i cała trójka została przewieziona do szpitala

-opowiadają przełożeni załogi

Lekarze uznali, że w każdym ze słodyczy znajdowało się najpewniej ok. 300 mg THC, co czyni je jednymi z najmocniejszych produktów spożywczych na bazie marihuany, przeważnie 450 mg THC przypada na całe opakowanie konopnych słodyczy, dlatego dawka 300 mg w pojedynczym żelku to bardzo dużo.

Wysłaliśmy zastępczą załogę do obsługi lotu powrotnego i nie miało to żadnego wpływu na plany naszych klientów 

-kontynuował przedstawiciel firmy.

Zarząd British Airways stwierdził, iż nie ma żadnych dowodów na to, że ktokolwiek z załogi wiedział, co spożywa i nikomu nie grożą konsekwencje dyscyplinarne.

Reklama

Ostatnio popularne

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

Kali się jąka bo palił zbyt dużo zioła? Do takiego wniosku doszli internauci po opublikowanej ostatnio rozmowie rapera z Żurnalistą. Po obejrzeniu materiału wiele osób wyraziło swoje zdziwienie faktem, że Kali się na co dzień jąka. Niestety spora cześć internautów uważa, że takie są skutki wieloletniego używania marihuany, która wg. nich po tylu latach  „zniszczyła mu mózg i teraz się jąka”. Oczywiście nikt nie potrafi wyjaśnić w jaki sposób palenie zioła mogło by do tego doprowadzić. Co ciekawe, tego samego zdania są też osoby, które same konopi używają, pokazuje to jak niski poziom świadomości o marihuanie jest w naszym społeczeństwie oraz śród jej użytkowników. Warto też przypomnieć skąd w ogóle wziął się mit o niszczycielskim działaniu konopi na mózg podczas gdy w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. 

Reklama

Internauci uważają, że Kali się jąka bo palił zbyt dużo zioła

Do sieci trafił niedawno wywiad Żurnalisty z Kalim, co jest zapewne częścią promocji nowego albumu. Osobiście całości nie widziałem, jedynie urywki. Natomiast to nie sama rozmowa czy jakieś jej fragmenty przykuły w tym przypadku moją uwagę, a komentarze pod puszczanymi na social media zajawkami rozmowy, których było sporo. 

Wielu słuchaczy zwróciło w komentarzach uwagę, że założyciel Ganja Mafii, się na co dzień jąka. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że większość komentarzy dotyczących problemów Kalego z mową, to wpisy mówiące, iż jest to spowodowane… paleniem zbyt dużych ilości marihuany.

Niestety nikt z tych, którzy tak twierdzą, nie potrafią wyjaśnić z czego miałoby to wynikać. Jedyne co można od nich usłyszeć to stwierdzenie, że marihuana zniszczyła mu mózg i teraz się jąka. Tylko marihuana nie niszczy mózgu, a wręcz przeciwnie. A Kali dzisiaj jąka się znacznie mniej niż miało to miejsce np. kilkanaście lat temu.

Oczywiście internauci piszący o „niszczeniu mózgu przez marihuanę”, nie potrafią wskazać żadnego związku przyczynowo – skutkowego, który mógłby to potwierdzać. Zamiast tego pojawiają się oczywiście inwektywy i typowy hejt.

Co ciekawe, tego typu komentarze pojawiają się także ze strony osób, które same deklarują używanie marihuany, a które uważają, że po sobie samym oraz po swoim otoczeniu widzą, że marihuana ogłupia. 

Ale czy tak jest naprawdę? Czy konopie indyjskie mogą uszkodzić mózg?

Odpowiedź brzmi – NIE.

Skąd zatem się wzięło to społeczne przekonanie, że marihuana ogłupia i „robi dziury w mózgu”?

Rozpowszechnienie teorii jakoby marihuana niszczyła mózg było jednym z filarów trwającej przez dekady konopnej prohibicji w USA. Z powodów politycznych oraz finansowych, marihuana miała być pokazywana jako coś niesłychanie niebezpiecznego i szkodliwego. Tylko pojawił się mały problem – marihuana nie szkodzi fizycznie ani psychicznie (chyba, że się jej nadużywa). 

Postanowiono więc, aby spreparować dowody na szkodliwość marihuany. W tym celu w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia przeprowadzono słynne badanie na małpach. Jednak było to badanie pod tezę, ono nie miało nic sprawdzać, a jedynie potwierdzić, że konopie fizycznie niszczą mózg.

W największym skrócie – w trakcie badania zakładano małpom na głowy szczelne hełmy, a następnie przez jakiś czas do hełmów pompowano dym z marihuany, sam dym, bez dostępu do powietrza. Efektem takiego zabiegu było obumieranie komórek mózgowych z powodu braku tlenu. Następnie naukowcy oznajmili, że za obumarcie komórek odpowiada marihuana. I to kłamstwo ma się w społeczeństwie świetnie aż po dziś dzień.

A do tego ta teoria ma tak silną pozycję, że powtarza ją bardzo duża część społeczeństwa, nigdy tego nawet nie weryfikując. 

Co ciekawe, marihuana ma pozytywny wpływ na mózg działając neuroprotekcyjnie na jego komórki.

Marihuana może też mieć negatywny wpływ na użytkownika – jeżeli ten jej nadużywa i używa szkodliwie.

Marihuana natomiast nie ogłupia trwale, oczywiście, osoba odurzona może mieć pewne deficyty pamięci krótkotrwałej i problemy z koncentracją, jednak wszystko to mija gdy tylko ustanie działanie ziela.

Drugą ciekawostką jest fakt, że używką, która faktycznie trwale upośledza i zwyczajnie ogłupia oraz wpływa destrukcyjnie na mózg jest alkohol, o którym jednak internauci nie piszą tak często, że niszczy szare komórki. Jest to oczywiście jeden z wielu przykładów tego, w jak bardzo zmanipulowanym społeczeństwie żyjemy.

Całą rozmowa Żurnalisty z Kalim znajduje się T U T A J

Przypominamy też, że należy kategorycznie podkreślić, iż nie właściwe używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie używanie szkodliwe czyli nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami i obowiązkami. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem. Nazywa się to ŚWIADOMYM UŻYWANIEM. 

Reklama

W Macedonii zarekwirowano 40 ton medycznej marihuany, która mimo, iż była wytworzona w licencjonowanych obiektach – miała trafić na czarny rynek. Część z pewnością była przeznaczona na rynek serbski, to właśnie w Serbii ujawniono  styczniu 5 ton nielegalnego suszu, który jak się okazało został wyprodukowany w licencjonowanych obiektach w Macedonii, które zajmują się uprawą konopi indyjskich na cele medyczne. Co ciekawe, susz ujawniono w budynku należącym do Serbskiej Partii Postępowej (SNS) w pobliżu miasta Kruševac. W sprawie podejrzani są też politycy z Macedonii. Oto więcej informacji.

Reklama

Macedonia: Zarekwirowano 40 ton „medycznej marihuany” przeznaczonej na czarny rynek

Skopje, Macedonia – Wieczorem 5 lutego policja i prokuratura ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji przeprowadziły przeszukania w fabryce „GALAFARM GROUP” zlokalizowanej w Skopje, jednocześnie przeprowadzając kontrole w kilku innych lokalizacjach w rejonie Strumicy.

W trakcie zorganizowanych nalotów służby przejęły łącznie około 40 ton marihuany, która rzekomo była uprawiana w celach medycznych. 

10 ton zarekwirowano w okolicy Skopje natomiast pozostałe 30 w niedalekiej Strumicy.

Do działań w Macedonii Północnej doszło po niedawnym przejęciu przez władze serbskie kontrabandy –  pięciu ton marihuany, która miała pochodzić z fabryki w Skopje, posiadającej licencję na produkcję konopi indyjskich do celów medycznych. Marihuanę znaleziono na terenie należącym do  Serbskiej Partii Postępowej (SNS) w pobliżu miasta Kruševac.

Służby podały, że biorąc pod uwagę sposób produkcji, przechowywania i obchodzenia się z zarekwirowaną marihuaną – nie mogła być ona przeznaczona do użytku medycznego, lecz jedynie do sprzedaży ulicznej lub przemytu.

W obiektach, gdzie uprawiano konopie na czarny rynek natychmiast ruszyły kontrole.

Komisja ds. Konopi Indyjskich, we współpracy z Ministrem Spraw Wewnętrznych, przeprowadziła nadzwyczajną kontrolę. Procedura jest nadal w toku, a dalsze ustalenia faktyczne są w trakcie. Na chwilę obecną nie jest możliwe udzielenie dalszych informacji

– poinformowała komisja dziennikarz Radia Wolna Europa.

Według Radia Wolna Europa (RFE), jak dotąd kontrole nie przyniosły żadnych rezultatów. Sprawę bada Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Macedonii Północnej oraz Komisja ds. Zatwierdzania Upraw Konopi do Celów Medycznych przy Ministerstwie Zdrowia. Zgodnie z prawem, komisja jest odpowiedzialna za nadzór nad firmami produkującymi medyczną marihuanę.

Brane Petruševski, poseł rządzącej partii VMRO-DPMNE, oświadczył, że ponad dwie trzecie marihuany skonfiskowanej w rejonie Strumicy pochodziło z firmy należącej do działaczy opozycyjnego SDSM i współpracowników byłego premiera Zorana Zaewa. Wcześniej bezpośrednio powiązał Zaewa z narkotykami skonfiskowanymi w Serbii.

Zoran Zaev zaprzeczył w niedzielę oskarżeniom VMRO-DPMNE, które miały go łączyć z zajętą ​​marihuaną.

To skandaliczne kłamstwo, że mam jakikolwiek związek ze sprawami dotyczącymi marihuany, które przedstawiono opinii publicznej. To również bezczelne kłamstwo, że skontaktowałem się z Administracją Celną w sprawie pięciu ton marihuany, które trafiły do ​​Serbii

-napisał Zaev na Facebooku.

29 stycznia serbska policja skonfiskowała rekordową ilość pięciu ton marihuany we wsi Konjuh niedaleko Kruševaca, której szacunkowa wartość na czarnym rynku wyniosła od siedmiu do dziesięciu milionów euro.

Według serbskiej prokuratury ds. przestępczości zorganizowanej, zorganizowana grupa przestępcza przemyciła marihuanę z terytorium Macedonii Północnej do Serbii w styczniu.

Podejrzani to Aleksandar Mijajlović, Nebojša Spasojević, Rade Spasojević, Ivan Draganić i Uroš Mladenovski.

Prokuratura zaproponowała wydanie nakazu aresztowania, w tym nakazu międzynarodowego, za Aleksandarem Mijajloviciem, który został zidentyfikowany jako organizator grupy przestępczej i obecnie przebywa na wolności.

Mijajlović jest radnym Serbskiej Partii Postępowej w Kruševacu. Opisywano go jako bliskiego współpracownika ministra obrony Bratysława Gašicia.

Reklama

 

Medyczna marihuana nie może być wydawana w oryginalnym opakowaniu producenta – poinformował w swoim komunikacie Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF). Wynika to z tego, że chociaż dla wielu pacjentów korzystających z terapii konopiami są one lekiem jednak formalnie jest to surowiec farmaceutyczny. W świetle przepisów surowce farmaceutyczne nie są lekiem lecz surowcem, z którego farmaceuta wytwarza lek.  Dlatego medyczny susz objęty jest przepisami obowiązującymi surowce farmaceutyczne i wytworzone z nich leki, a te farmaceuta jest zobowiązany wydać w specjalnym opakowaniu, na którym umieszcza się konkretne informacje m.in. o właścicielu leku. Oto więcej informacji.

Reklama

GIF: Medyczna marihuana nie może być wydawana w oryginalnym opakowaniu producenta

Z uwagi na coraz większą liczbę identyfikowanych niezgodności dotyczących sporządzania w aptekach leków recepturowych z wykorzystaniem surowców farmaceutycznych pochodzących z konopi innych niż włókniste, Główny Inspektor Farmaceutyczny przypomina, że zgodnie z prawem lekiem recepturowym jest produkt leczniczy sporządzony w aptece na podstawie recepty lekarskiej, a w przypadku produktu leczniczego weterynaryjnego – na podstawie recepty wystawionej przez lekarza weterynarii.

-czytamy w komunikacie GIF wydanym dwa dni temu.

Temat ten co jakiś czas pojawiał się m.in. na grupach zrzeszających pacjentów medycznej marihuany, szczególnie gdy pojawiały się zdjęcia suszu w aptecznych opakowaniach. Wielu pacjentów pytało co to za opakowanie z dołączonymi informacjami na pomarańczowej kartce gdyż oni zawsze swój lek otrzymywali w oryginalnym opakowaniu producenta. 

Praktyka wydawania suszu w oryginalnych opakowaniach to w polskich aptekach standard, a w szczególności gdy pacjent realizuje receptę na dokładnie tyle suszu, ile jest w oryginalnym opakowaniu (5, 10 lub 15 gramów w zależności od producenta). Jednak jest to naruszenie przepisów. Co postanowił w końcu wyjaśnić sam GIF.

Medyczna marihuana jest w Polsce zarejestrowana nie jako lek, a jako surowiec farmaceutyczny do wykonywania leków recepturowych przez farmaceutę. Dlatego medyczny susz objęty jest przepisami surowca farmaceutycznego, które mówią m.in., że farmaceuta jest zobowiązany skontrolować surowiec wydawany pacjentowi – co nie jest możliwe gdy pacjentowi wydaje się surowiec w oryginalnym i zaplombowanym opakowaniu.

Sporządzenie leku recepturowego z wykorzystaniem surowca farmaceutycznego – ziela konopi innych niż włókniste, zgodnie z monografią Leki sporządzane w aptece Farmakopei Polskiej wyd. XIII, wymaga kontroli jakości surowca przez osobę sporządzającą lek oraz jego wydania w odpowiednim opakowaniu aptecznym, zapewniającym jego trwałość, ochronę przed wilgocią i powietrzem oraz dostępem dzieci, z odpowiednią etykietą apteczną spełniającą wymogi określone w przepisach 

-czytamy w komunikacie GIF

GIF przypomina, że etykieta dołączona do opakowania aptecznego musi zawierać takie informacje jak:

Opakowanie leku recepturowego jest oznaczone etykietą apteczną przymocowaną w sposób trwały, zawierającą:
 

  • adres apteki oraz jej nazwę, jeżeli dotyczy
  • skład
  • sposób użycia, jeżeli dotyczy
  • datę sporządzenia
  • sposób przechowywania i termin ważności

Etykieta apteczna leku recepturowego sporządzonego w aptece zawiera dodatkowo:

  • imię (imiona) i nazwisko osoby, dla której jest przeznaczony lek,
  • imię (imiona) i nazwisko osoby wystawiającej receptę,
  • w przypadku osoby niepełnoletniej wiek osoby, dla której jest przeznaczony lek,
  • podpis oraz naniesione w formie nadruku albo pieczątki imię (imiona) i nazwisko osoby sporządzającej ten lek lub produkt,
  • dane o sposobie stosowania, jeżeli został określony.

Etykieta apteczna leku recepturowego jest oznakowana:

  • czarnym napisem na białym tle z dodatkowym oznaczeniem „do użytku wewnętrznego” – jeżeli lek jest przeznaczony do użytku wewnętrznego;
  • czarnym napisem na pomarańczowym tle z dodatkowym oznaczeniem „do użytku zewnętrznego” – jeżeli lek jest przeznaczony do użytku zewnętrznego.

Opakowanie własne apteki, w razie potrzeby, zawiera również znak ostrzegawczy wskazujący, że produkt leczniczy wpływa upośledzająco na sprawność psychofizyczną kierowców i innych osób obsługujących urządzenia mechaniczne w ruchu.

GIF przypomina, że wydawanie surowca jakim jest medyczna marihuana bez tych informacji dołączonych do opakowania jest naruszeniem prawa.

Komunikat GIF w tej sprawie znajdziesz T U T A J

Reklama

Nieznaczna ilość marihuany zostanie w końcu zdefiniowana? Wszystko na to wskazuje gdyż rozwiązanie to ma szerokie poparcie. Czy współpraca Ministerstwa Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego oraz Komendanta Głównego doprowadzi to tego, że w Polsce przestanie się nękać obywateli za posiadanie niewielkich ilości ziela na własny użytek bez zmiany ustawy? Co by to oznaczało w praktyce? Oto więcej informacji.

Reklama

Nieznaczna ilość marihuany zostanie zdefiniowana, Prokurator Generalny oraz Komendant Główny popierają wprowadzenie tabeli wartości granicznych

W połowie stycznia br. informowaliśmy o spotkaniu przedstawicieli stowarzyszenia Wolne Konopie w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Wczoraj w Ministerstwie Sprawiedliwości odbyło się spotkanie z przedstawicielami Wolnych Konopi. W spotkaniu udział wzięli bliscy współpracownicy Ministra Sprawiedliwości Waldemara Żurka, którzy są sędziami, a obecnie pełnią funkcję dyrektorów departamentów w jego Resorcie. „Byli oni bardzo dobrze przygotowani do spotkania, zadawali merytoryczne pytania i pokazali, że są zainteresowani zmianami. W ich mniemaniu obecna Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomanii nie spełnia swoich podstawowych założeń i przynosi więcej strat niż pożytku” – przekazał nam Łukasz Rydzik, który brał w spotkaniu udział. 

-informowaliśmy w artykule, który w całości znajdziesz T U T A J.

Podczas wspomnianego spotkania, przedstawiciele resortu sprawiedliwości, którymi są sędziowie, wyrazili swoje poparcie dla wprowadzenia zmian. Sędziowie byli też bardzo dobrze przygotowani do spotkania i zdecydowanie dawali do zrozumienia, że wg. nich zmiana jest konieczna. Przed spotkaniem przygotowali m.in. wyliczenia mówiące na co można by przeznaczyć pieniądze zaoszczędzone na depenalizacji marihuany.

Nieznaczna ilość marihuany zostanie zdefiniowana?

Jednym z punktów rozmowy z przedstawicielami resortu był fakt nierównego traktowania obywateli przez prawo w różnych częściach kraju. Chodzi o to, że za tę samą ilość ziela np 3 gramy, we Wrocławiu sprawa zostanie umorzona, a w Sandomierzu oskarżony zostanie skazany. 

Wszystko to spowodowane jest nieprecyzyjnością przepisów, które każdy sąd może interpretować inaczej. Teraz może się to zmienić.

  • Minister Sprawiedliwości zwrócił się do Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości o zebranie danych dotyczących warunków niekaralności za posiadanie na własny użytek nieznacznej ilości środków odurzających w innych krajach.
  • Temat został wpisany do planu prac naukowo-badawczych IWS i powołano zespół do jego realizacji
  • Prokurator Krajowy zwrócił się do Komendanta Głównego Policji o opinię w przedmiocie wprowadzenia tabeli określającej wartości graniczne narkotyków, które mieściłyby się w pojęciu nieznacznej ilości na własny użytek
  • Komendant uznał za celowe powołanie zespołu eksperckiego
  • Prokurator Generalny zaakceptował działania mające na celu wypracowanie tabeli wartości granicznych

Ustalenie wartości granicznych – co by to oznaczało w praktyce?

Na chwilę obecną Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomanii przewiduje możliwość umorzenia przez prokuratora postępowania o ile sprawa dotyczy nieznacznej ilości na własny użytek. Tylko, że nie zdefiniowano ile to jest nieznaczna ilość i tak naprawdę każdy prokurator może ją inaczej definiować. W praktyce oznacza to, że za tę samą ilość w jednym mieście będzie umorzenie postępowania, a w innym ruszy proces karny, który zakończy się skazaniem. Oznacza to, że prawo nie traktuje wszystkich równo i przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości w końcu zwrócili na to uwagę i uznali, iż należy to zmienić wprowadzając wartości graniczne, które wyznaczą ile to jest niewielka ilość marihuany na własny użytek.

Gdy taka tabela wartości granicznych zostanie ustalona i wdrożona, a nieznaczna ilość ustalona na 10 gramów suszu, każdy zatrzymany posiadający maksymalnie te 10 gramów, zostanie automatycznie zwolniony i żadne postępowanie się nie rozpocznie. Susz zostanie niestety najprawdopodobniej zarekwirowany.

Gdyby tak się stało, byłby to duży krok ku normalności bez potrzeby zmiany ustawy.

O wszelkich postępach prac będziemy informować na bieżąco.

Reklama

Pod koniec stycznia opublikowaliśmy artykuł „Wolne Konopie chcą się spotkać z prezydentem ws. depenalizacji marihuany”, w którym padło stwierdzenie, że Wolne Konopie nie zrobiły kompletnie nic ws. depenalizacji konopi indyjskich gdy był na to najlepszy czas, za to uaktywnili się dopiero teraz. Po uzyskaniu pewnych nieznanych do tej pory informacji uznaliśmy, że stwierdzenie to okazało się nieprawdziwe. Dlatego chcąc zachować rzetelność i w ramach odpowiedzialności za publikowane treści, postanowiliśmy je sprostować. Oto więcej informacji.

Reklama

Sprostowanie do artykułu „Wolne Konopie chcą się spotkać z prezydentem ws. depenalizacji marihuany”

W artykule, o którym mowa, a który w całości znajdziesz T U T A J, zostało napisane:

przypomnijmy, że cały rok 2025 był rokiem, podczas którego do premiera skierowano dezyderat ws. depenalizacji posiadania i uprawy konopi indyjskich na własny użytek. Do zmiany prawa dążył także Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany, który po raz pierwszy w historii wywodził się z obozu rządzącego. 

I w tym potencjalnie najistotniejszym roku dla polskiej sprawy konopnej, Wolne Konopie zawiodły na całej linii, po raz kolejny. 

W wyniku tej bierności, Polska jest jedynym krajem na świecie, gdzie nie odbyła się żadna kampania popierająca zmiany, które były możliwe jak jeszcze nigdy dotąd. W każdym kraju gdzie politycy debatują nad depenalizacją marihuany odbywają się w tej sprawie kampanie społeczne z prawdiwego zdarzenia.

Jesteśmy też jedynym krajem, gdzie stowarzyszenie prokonopne nie robi w ogóle nic sensowego na rzecz zmian, a czasem nawet popiera chore pomysły rządu jak ten z zakazaniem suszu CBD do palenia. Trzon WK od lat skupia się na promocji swoich biznesów bardziej niż na jakichkolwiek sensownych działaniach mogących realnie coś zmienić. „

Po publikacji materiału odbyłem rozmowy, podczas których dowiedziałem się z zaufanego źródła, że przedstawiciele WK coś jednak zrobili.

Z uzyskanych informacji wynika, że Jakub Gajewski, wiceprezes Wolnych Konopi, poświęcił sporo czasu na przygotowanie bazy merytorycznej w postaci różnych dokumentów zawierających dane pokazujące jak szkodliwe jest obecne prawo względem konopi oraz jak duże korzyści mogą wyniknąć po zmianie złego prawa. Gajewski poświęcił także czas na dojazdy do Warszawy, aby te dokumenty przedłożyć m.in. Parlamentarnemu Zespołowi ds. Depenalizacji Marihuany.

Także stwierdzenie, że WK nie robiło zupełnie nic było krzywdzące i nieprawdziwe, co nie było celowe.

Natomiast podtrzymuję całą pozostałą treść wspomnianego artykułu 

Faktem jest, iż od lat jestem skonfliktowany ze stowarzyszeniem Wolne Konopie i mam wobec nich sporo żalu i zarzutów.

Jednak chcę, aby było jasne – to nie ma, nie miało i nie będzie miało znaczenia przy pisaniu artykułów informacyjnych na WeedNews.pl na tematy, które są związane z WK. 

Reklama

Jaka jest historia marihuany w Polsce? Od kiedy zioło jest objęte w naszym kraju jakimikolwiek przepisami i jak to wyglądało zanim je wprowadzono? Jak wyglądał pierwszy udaremniony przemyt w Polsce? O czym mówią pierwsze wzmianki o rekreacyjnym używaniu konopi nad Wisłą?  Na YouTube trafił niedawno bardzo ciekawy materiał, który w 25 minut opowiada historie konopi na terenie naszego kraju rozpoczynając od pierwszych wzmianek na ten temat wiele lat temu, aż do dnia dzisiejszego. Warto obejrzeć bo to kawał polskiej konopnej historii zebrany w jednym miejscu. 

Reklama

Historia marihuany w Polsce

Polska historia marihuany. Od PRL do III RP. Tak brzmi pełny tytuł filmu, który powinien obejrzeć każdy kogo interesuje temat historii konopi w naszym kraju.

Pierwsze wzmianki w literaturze, pierwszy udaremniony przemyt oraz pierwsze przepisy regulujące status marihuany w Polsce – to wszystko i wiele więcej opowiedziane w bardzo przejrzysty sposób w 25 minut. Kawał polskiej historii konopnej.

Reklama

Palenie jest dla dorosłych – tak nazwano wernisaż oraz całą wystawę prac Ines Ligatur, która w swojej twórczości wplata motywy związane z konopiami. Prace Ines możecie kojarzyć m.in. z targów konopnych WeedFest, na których jej obrazy zawsze wzbudzały zainteresowanie odwiedzających. Wystawa nie ma będzie afirmacją ani krytyką, lecz artystycznym lustrem, które pokazuje dwa światy: rekreację i terapię. Prace Ines są wyjątkowe, mają unikalny styl i klimat. Dlatego serdecznie polecamy obejrzeć wystawę. Wernisaż odbędzie się w walentynki w Warszawie. Oto więcej informacji.

Reklama

Palenie jest dla dorosłych – wernisaż prac Ines Ligatur już 14.02 w Warszawie

Wystawa ma prowokować do myślenia o relacji między dorosłością, wolnością wyboru, uzależnieniem i odpowiedzialnością. Wystawa nie jest afirmacją ani krytyką, lecz artystycznym lustrem, które pokazuje dwa światy: rekreację i terapię.

Odbiorca wystawy ma zadawać pytania: gdzie jest granica między użyciem a nadużyciem, rytuałem a uzależnieniem, lekiem a używką?

Portrety sławnych osób używających konopi mogą skłaniać do refleksji nad odpowiedzialnością jaką niesie za sobą rozpoznawalność. Gdzie sięga nasza wolność? Czy palenie jest dla dorosłych?

Jest to zdecydowanie wystawa, którą powinni zobaczyć miłośnicy konopi.

Palenie jest dla dorosłych

Gdzie? – Metamorfozy, ul. Marszałkowska 81 lok.20, Warszawa

Kiedy? – 14.02.2026

Natomiast T U T A J znajdziesz wydarzenie na FB.

Reklama

Do nietypowej sytuacji doszło ostatnio w Warszawie, gdzie ktoś marihuaną zapłacił bezdomnemu za podwózkę. Osoba będąca w kryzysie bezdomności i mieszkająca w samochodzie została skontrolowana przez patrol policji, który zauważył, iż przebywa w nim już od jakiegoś czasu spędzając tam także noce. W trakcie kontroli funkcjonariusze poczuli zapach zioła co doprowadziło do przeszukania pojazdu i ujawnienia konopnego suszu. Wyjaśnienia właściciela pojazdu okazały się dość nietypowe. Oto więcej informacji.

Reklama

Warszawa: Marihuaną zapłacił bezdomnemu za podwózkę

Wszystko zaczęło się od rutynowej obserwacji. Funkcjonariusze z komisariatu przy ulicy Rydygiera w Warszawie zwrócili uwagę na zaparkowaną Kię, w której od dłuższego czasu przebywał ten sam mężczyzna.

Z ich ustaleń wynikało, że 50-latek uczynił z samochodu swój tymczasowy dom. Gdy funkcjonariusze podeszli do auta, znajdujący się w środku mężczyzna uchylił okno. Niestety dla niego, w tym momencie z wnętrza pojazdu wydostał się intensywny i charakterystyczny zapach marihuany. Policjanci postanowili przeszukać pojazd.

Chwilę później mundurowi znaleźli srebrne zawiniątko z konopnym suszem między przednimi fotelami, tuż pod ręką 50-latka. 

Wyjaśnienia mężczyzny były równie zaskakujące, co smutne. Mężczyzna przyznał, że znaleziona przy nim marihuana to nie zioło nabyte od dilera, lecz forma zapłaty.

Pomieszkujący w aucie mężczyzna przyznał, że otrzymał marihuanę od innej osoby w zamian za podwiezienie jej w wyznaczone miejsce. Niestety, w polskim prawie „ziołowaluta” nie jest uznawana za legalny środek płatniczy, dlatego mężczyzna został zatrzymany i przedstawiono mu zarzut posiadania nielegalnych substancji. Ale to nie koniec historii.

Po zakończeniu czynności procesowych funkcjonariusze przeprowadzili z nim rozmowę o dostępnych formach pomocy.

50-latek otrzymał listę instytucji oferujących schronienie, ciepły posiłek oraz wsparcie psychologiczne i socjalne. Sprawą zajmuje się teraz Prokuratura Rejonowa Warszawa Żoliborz, która zdecyduje o dalszym losie mężczyzny żyjącego w aucie. 

A my mamy nadzieję, że postępowanie zostanie umorzone.

Źródło: Kryminalki.pl

Reklama

WeCann 2026 to pierwsze takie wydarzenie w naszym kraju, które kierowane jest do pacjentów korzystających z medycznych konopi. Dlatego z przyjemnością objęliśmy je swoim patronatem. WEcann to wydarzenie, w którym wiedza medyczna spotyka się z siłą społeczności, a za wszystkim stoi BudCare oraz Akademia Spectrum. Prelekcje prowadzone przez ekspertów, praktyczne warsztaty i przestrzeń do zadawania pytań, wymiany doświadczeń oraz konfrontowania mitów z tym, co mówi medycyna i nauka – to wszystko i wiele więcej już 7 lutego w Warszawie, a liczba miejsc jest ograniczona. Oto więcej informacji.

Reklama

WeCann 2026 – pierwsze takie wydarzenie konopne dla pacjentów już w lutym

WeCann 2026 to pierwsze takie wydarzenie w Polsce, które kierowane jest do pacjentów korzystających z medycznej marihuany i chcących zgłębić wiedzę na jej temat. Jest to inicjatywa największej polskiej społeczności medycznej marihuany – BudCare.pl oraz Akademii Spectrum.

WEcann to efekt współpracy BudCare i Akademii Spectrum, która ma na celu połączyć pacjentów, lekarzy i farmaceutów przy jednym stole i prowadzić rozmowę o terapii konopnej w sposób odpowiedzialny, rzeczowy i bez tabu.

Stawiamy na edukację i dialog, a nie „targi dla targów”: są prelekcje prowadzone przez ekspertów, praktyczne warsztaty i przestrzeń do zadawania pytań, wymiany doświadczeń oraz konfrontowania mitów z tym, co mówi medycyna i nauka. Poruszamy tematy od onkologii i bezpieczeństwa, przez sport, aż po seksuologię, a całość uzupełniają kulisy rynku i produkcji – w tym relacja prosto z kanadyjskiej fabryki konopnych.

-piszą o wydarzeniu jego organizatorzy

WEcann to jedno wydarzenie w kilku wymiarach: 

  • strefy tematyczne,
  • część wystawowa,
  • networking, 
  • budowanie większej świadomość i bezpieczniejsze podejście do leczenia, oparte na praktyce i rzetelnej informacji.

Na Wydarzeniu pojawi się także spora reprezentacja polskiej społeczności konopnej – konopni edukatorzy, twórcy konopnych treści, konopni działacze i influencerzy.

A gdzie to wszystko się odbędzie?

W samym sercu artystycznej Pragi, w postindustrialnych wnętrzach 'Małej Warszawy’. Organizatorzy zapewniają łatwy dojazd zarówno komunikacją miejską, jak i samochodem.

Adres: ul. Otwocka 14, 03-759 Warszawa

Więcej informacji oraz bilety znajdziesz T U T A J

Do zobaczenia na miejscu!

Reklama

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.