Dlaczego YouTube usuwa kanały powiązane z marihuaną

Streamowanie video jest już tak bardzo popularne, że konta YouTube czy Netflixa obsługują już ponad 70% szczytowego ruchu internetowego w USA. Każdego dnia miliardy ludzi oglądają video dodawane do serwisu YouTube. Właśnie te ogromne liczby spowodowały, że w 2006 roku Google kupił YouTube’a za 1,65 miliarda dolarów! Firma nieustannie się rozwija dzięki treściom tworzonym przez użytkowników. Wielu twórców korzystających z platformy YouTube zarabiało na swoim kanale przyciągając miliony wyświetleń. Nawet drobni twórcy mogą zarobić wystarczającą ilość pieniędzy, aby utrzymać swój kanał. A wiec dlaczego YouTube usuwa kanały powiązane z marihuaną?

Reklama

Jednak niedawne problemy z reklamodawcami szkodzą całej społeczności, na której to cały serwis się opiera. Problem znany jako „Adpocolypse” nazwany tak ze względu na wielkość exodusu, ponieważ wielu twórców, z wieloletnim stażem, ogromną liczbą subskrybentów nie może dłużej korzystać z platformy. W odpowiedzi na utracone dochody, Youtube musiała wprowadzić znaczące zmiany w swoich algorytmach i zaktualizować warunki korzystania ze swoich usługi.

Youtube usuwa coraz więcej kont związanych z kulturą cannabis

Pomimo dołożenia wszelkich starań, YouTube nie odnotowuje takich zysków z reklam, jak z sprzed okresu „Adpocolypsy„. Podejmując następne kroki, internetowa video platforma zwiększyła liczbę kont, przeciwko którym podejmują stanowcze działania. Obejmuje to demonetyzowanie filmów, usuwanie treści i całkowite zamykanie kont.

Konopny content to kolejny problem dla internetowego giganta. Póki marihuana wciąż widnieje na pierwszej stronie listy narkotyków, google nie może reklamować się w jej towarzystwie bez specjalnych udogodnień. Google zdecydowało więc postawić na stanowczy ruch i po prostu hurtowo zamykają te kanały z małym lub żadnym ostrzeżeniem. Nie ostrzegają dlatego, by dany kanał nie przeciągnął widzów na inną, podobną platformę, której konopna kultura w żaden sposób nie zawadza.

Niestety, sporo wieloletnich kont twórców takich jak CustomGrow420, Jorge Cervantes czy StrainCentral, nie są już mile widziani w serwisie YouTube, a sami twórcy tych kanałów idąc drogą prawną nie mogą z tym nic zrobić. Znikają również polskie kanały, nie tylko nawiązujące do palenia ale także kanały edukacyjne dotyczące środków odurzających.

Polskim przykładem może być kanał Wiem co ćpiem, który z serwisu YouTube usuwany i przywracany był już wiele razy, lub jeden z pierwszych w Polsce Zielonych Kanałów – Spliff TV

Zdezorientowana Zielona Społeczność

W przypadku wcześniejszych zmian w polityce, wszyscy byli informowani na jakiś czas przed ich wprowadzeniem. W tym przypadku nie było żadnego komunikatu ani ostrzeżenia. Wiele kont o dobrej, wieloletniej reputacji, z milionami subskrybentów nagle zniknęły! Jedyną wiadomością był wysyłany po dokonanym fakcie e-mail dotyczący egzekwowania wytycznych dla społeczności YouTube’a.

Nawet tak potężne serwisy jak Leafly.com zostały trafione tym wielkim, banalnym młotem. Najbardziej frustrujące jest to, że egzekwowanie wytycznych jest stosowane nierównomiernie. Istnieje mnóstwo filmów, które łamią wytyczne serwisu bez natychmiastowego odrzucenia. Co więcej, niektóre kanały marihuany pozostają aktywne, podczas gdy inne po prostu znikają w mgnieniu oka.

Co dalej z Zieloną Społecznością?

Youtube nadal nie złożył oświadczenia na temat przyczyny lub metody ostatniego „uboju”. Twórcy usuniętych kanałów czekają z zapartym tchem na każde słowo na temat tego, co może przywrócić i utrzymać przy życiu ich wieloletnią pracę, której często poświęcili wszystko. Ale te oczekiwanie nie potrwa długo, wielu właścicieli kanałów nie może pozwolić sobie na taki zastój i już szukają nowego domu, innych platform, które nie będą utrudniały prowadzenia takiego typu działalności.

Przykładowo kanały „Pro Gun” dot. broni palnej przeniosły się na PornHub, zanim strona zaktualizowała ich warunki korzystania z usług i odesłała te kanały spowrotem. Podobnie może być w przypadku konopi indyjskich, jeśli nowa strona odczuje, że migracja ma szkodliwy wpływ na ich markę lub zyski.

Instagram i Vimeo są silnymi pretendentami do tego ruchu. Być może nie spodoba im się idea hostingu światowej konopnej społeczności i wyrzuci ich w taki sam sposób, w jaki Pornhub wyrzucił społeczność strzelecką. Zieloni YouTuberzy wspólnie stworzyli dodatek jakim jest weedtubers.com. Na jednej z podstron możemy podejrzeć listę kanałów, przy wielu z nich widzimy zerowe liczby subskrybentów, a jeśli jacyś już tam są, oznacza to, że sam kanał nie posiada żadnej zawartości. Ten dodatek jest teraz ich jedyną nadzieją na przetrwanie.

Prawdopodobnie, ludzie tworzący konopną społeczność w sieci, będą zmuszeni do stworzenia swojego centrum udostępniania informacji, filmów i tym podobnych. Może macie już na oku taką platformę?  Zachęcamy do dalszej dyskusji oraz komentowania i nagłaśniania całej sprawy!

Reklama

Ostatnio popularne

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Poczytaj więcej

Aktualności

W Macedonii zarekwirowano 40 ton medycznej marihuany, która mimo, iż była wytworzona w licencjonowanych obiektach – miała trafić na czarny rynek. Część z pewnością była przeznaczona na rynek serbski, to właśnie w Serbii ujawniono  styczniu 5 ton nielegalnego suszu, który jak się okazało został wyprodukowany w licencjonowanych obiektach w Macedonii, które zajmują się uprawą konopi indyjskich na cele medyczne. Co ciekawe, susz ujawniono w budynku należącym do Serbskiej Partii Postępowej (SNS) w pobliżu miasta Kruševac. W sprawie podejrzani są też politycy z Macedonii. Oto więcej informacji.

Reklama

Macedonia: Zarekwirowano 40 ton „medycznej marihuany” przeznaczonej na czarny rynek

Skopje, Macedonia – Wieczorem 5 lutego policja i prokuratura ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji przeprowadziły przeszukania w fabryce „GALAFARM GROUP” zlokalizowanej w Skopje, jednocześnie przeprowadzając kontrole w kilku innych lokalizacjach w rejonie Strumicy.

W trakcie zorganizowanych nalotów służby przejęły łącznie około 40 ton marihuany, która rzekomo była uprawiana w celach medycznych. 

10 ton zarekwirowano w okolicy Skopje natomiast pozostałe 30 w niedalekiej Strumicy.

Do działań w Macedonii Północnej doszło po niedawnym przejęciu przez władze serbskie kontrabandy –  pięciu ton marihuany, która miała pochodzić z fabryki w Skopje, posiadającej licencję na produkcję konopi indyjskich do celów medycznych. Marihuanę znaleziono na terenie należącym do  Serbskiej Partii Postępowej (SNS) w pobliżu miasta Kruševac.

Służby podały, że biorąc pod uwagę sposób produkcji, przechowywania i obchodzenia się z zarekwirowaną marihuaną – nie mogła być ona przeznaczona do użytku medycznego, lecz jedynie do sprzedaży ulicznej lub przemytu.

W obiektach, gdzie uprawiano konopie na czarny rynek natychmiast ruszyły kontrole.

Komisja ds. Konopi Indyjskich, we współpracy z Ministrem Spraw Wewnętrznych, przeprowadziła nadzwyczajną kontrolę. Procedura jest nadal w toku, a dalsze ustalenia faktyczne są w trakcie. Na chwilę obecną nie jest możliwe udzielenie dalszych informacji

– poinformowała komisja dziennikarz Radia Wolna Europa.

Według Radia Wolna Europa (RFE), jak dotąd kontrole nie przyniosły żadnych rezultatów. Sprawę bada Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Macedonii Północnej oraz Komisja ds. Zatwierdzania Upraw Konopi do Celów Medycznych przy Ministerstwie Zdrowia. Zgodnie z prawem, komisja jest odpowiedzialna za nadzór nad firmami produkującymi medyczną marihuanę.

Brane Petruševski, poseł rządzącej partii VMRO-DPMNE, oświadczył, że ponad dwie trzecie marihuany skonfiskowanej w rejonie Strumicy pochodziło z firmy należącej do działaczy opozycyjnego SDSM i współpracowników byłego premiera Zorana Zaewa. Wcześniej bezpośrednio powiązał Zaewa z narkotykami skonfiskowanymi w Serbii.

Zoran Zaev zaprzeczył w niedzielę oskarżeniom VMRO-DPMNE, które miały go łączyć z zajętą ​​marihuaną.

To skandaliczne kłamstwo, że mam jakikolwiek związek ze sprawami dotyczącymi marihuany, które przedstawiono opinii publicznej. To również bezczelne kłamstwo, że skontaktowałem się z Administracją Celną w sprawie pięciu ton marihuany, które trafiły do ​​Serbii

-napisał Zaev na Facebooku.

29 stycznia serbska policja skonfiskowała rekordową ilość pięciu ton marihuany we wsi Konjuh niedaleko Kruševaca, której szacunkowa wartość na czarnym rynku wyniosła od siedmiu do dziesięciu milionów euro.

Według serbskiej prokuratury ds. przestępczości zorganizowanej, zorganizowana grupa przestępcza przemyciła marihuanę z terytorium Macedonii Północnej do Serbii w styczniu.

Podejrzani to Aleksandar Mijajlović, Nebojša Spasojević, Rade Spasojević, Ivan Draganić i Uroš Mladenovski.

Prokuratura zaproponowała wydanie nakazu aresztowania, w tym nakazu międzynarodowego, za Aleksandarem Mijajloviciem, który został zidentyfikowany jako organizator grupy przestępczej i obecnie przebywa na wolności.

Mijajlović jest radnym Serbskiej Partii Postępowej w Kruševacu. Opisywano go jako bliskiego współpracownika ministra obrony Bratysława Gašicia.

Reklama

 

Medyczna marihuana nie może być wydawana w oryginalnym opakowaniu producenta – poinformował w swoim komunikacie Główny Inspektorat Farmaceutyczny (GIF). Wynika to z tego, że chociaż dla wielu pacjentów korzystających z terapii konopiami są one lekiem jednak formalnie jest to surowiec farmaceutyczny. W świetle przepisów surowce farmaceutyczne nie są lekiem lecz surowcem, z którego farmaceuta wytwarza lek.  Dlatego medyczny susz objęty jest przepisami obowiązującymi surowce farmaceutyczne i wytworzone z nich leki, a te farmaceuta jest zobowiązany wydać w specjalnym opakowaniu, na którym umieszcza się konkretne informacje m.in. o właścicielu leku. Oto więcej informacji.

Reklama

GIF: Medyczna marihuana nie może być wydawana w oryginalnym opakowaniu producenta

Z uwagi na coraz większą liczbę identyfikowanych niezgodności dotyczących sporządzania w aptekach leków recepturowych z wykorzystaniem surowców farmaceutycznych pochodzących z konopi innych niż włókniste, Główny Inspektor Farmaceutyczny przypomina, że zgodnie z prawem lekiem recepturowym jest produkt leczniczy sporządzony w aptece na podstawie recepty lekarskiej, a w przypadku produktu leczniczego weterynaryjnego – na podstawie recepty wystawionej przez lekarza weterynarii.

-czytamy w komunikacie GIF wydanym dwa dni temu.

Temat ten co jakiś czas pojawiał się m.in. na grupach zrzeszających pacjentów medycznej marihuany, szczególnie gdy pojawiały się zdjęcia suszu w aptecznych opakowaniach. Wielu pacjentów pytało co to za opakowanie z dołączonymi informacjami na pomarańczowej kartce gdyż oni zawsze swój lek otrzymywali w oryginalnym opakowaniu producenta. 

Praktyka wydawania suszu w oryginalnych opakowaniach to w polskich aptekach standard, a w szczególności gdy pacjent realizuje receptę na dokładnie tyle suszu, ile jest w oryginalnym opakowaniu (5, 10 lub 15 gramów w zależności od producenta). Jednak jest to naruszenie przepisów. Co postanowił w końcu wyjaśnić sam GIF.

Medyczna marihuana jest w Polsce zarejestrowana nie jako lek, a jako surowiec farmaceutyczny do wykonywania leków recepturowych przez farmaceutę. Dlatego medyczny susz objęty jest przepisami surowca farmaceutycznego, które mówią m.in., że farmaceuta jest zobowiązany skontrolować surowiec wydawany pacjentowi – co nie jest możliwe gdy pacjentowi wydaje się surowiec w oryginalnym i zaplombowanym opakowaniu.

Sporządzenie leku recepturowego z wykorzystaniem surowca farmaceutycznego – ziela konopi innych niż włókniste, zgodnie z monografią Leki sporządzane w aptece Farmakopei Polskiej wyd. XIII, wymaga kontroli jakości surowca przez osobę sporządzającą lek oraz jego wydania w odpowiednim opakowaniu aptecznym, zapewniającym jego trwałość, ochronę przed wilgocią i powietrzem oraz dostępem dzieci, z odpowiednią etykietą apteczną spełniającą wymogi określone w przepisach 

-czytamy w komunikacie GIF

GIF przypomina, że etykieta dołączona do opakowania aptecznego musi zawierać takie informacje jak:

Opakowanie leku recepturowego jest oznaczone etykietą apteczną przymocowaną w sposób trwały, zawierającą:
 

  • adres apteki oraz jej nazwę, jeżeli dotyczy
  • skład
  • sposób użycia, jeżeli dotyczy
  • datę sporządzenia
  • sposób przechowywania i termin ważności

Etykieta apteczna leku recepturowego sporządzonego w aptece zawiera dodatkowo:

  • imię (imiona) i nazwisko osoby, dla której jest przeznaczony lek,
  • imię (imiona) i nazwisko osoby wystawiającej receptę,
  • w przypadku osoby niepełnoletniej wiek osoby, dla której jest przeznaczony lek,
  • podpis oraz naniesione w formie nadruku albo pieczątki imię (imiona) i nazwisko osoby sporządzającej ten lek lub produkt,
  • dane o sposobie stosowania, jeżeli został określony.

Etykieta apteczna leku recepturowego jest oznakowana:

  • czarnym napisem na białym tle z dodatkowym oznaczeniem „do użytku wewnętrznego” – jeżeli lek jest przeznaczony do użytku wewnętrznego;
  • czarnym napisem na pomarańczowym tle z dodatkowym oznaczeniem „do użytku zewnętrznego” – jeżeli lek jest przeznaczony do użytku zewnętrznego.

Opakowanie własne apteki, w razie potrzeby, zawiera również znak ostrzegawczy wskazujący, że produkt leczniczy wpływa upośledzająco na sprawność psychofizyczną kierowców i innych osób obsługujących urządzenia mechaniczne w ruchu.

GIF przypomina, że wydawanie surowca jakim jest medyczna marihuana bez tych informacji dołączonych do opakowania jest naruszeniem prawa.

Komunikat GIF w tej sprawie znajdziesz T U T A J

Reklama

Nieznaczna ilość marihuany zostanie w końcu zdefiniowana? Wszystko na to wskazuje gdyż rozwiązanie to ma szerokie poparcie. Czy współpraca Ministerstwa Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego oraz Komendanta Głównego doprowadzi to tego, że w Polsce przestanie się nękać obywateli za posiadanie niewielkich ilości ziela na własny użytek bez zmiany ustawy? Co by to oznaczało w praktyce? Oto więcej informacji.

Reklama

Nieznaczna ilość marihuany zostanie zdefiniowana, Prokurator Generalny oraz Komendant Główny popierają wprowadzenie tabeli wartości granicznych

W połowie stycznia br. informowaliśmy o spotkaniu przedstawicieli stowarzyszenia Wolne Konopie w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Wczoraj w Ministerstwie Sprawiedliwości odbyło się spotkanie z przedstawicielami Wolnych Konopi. W spotkaniu udział wzięli bliscy współpracownicy Ministra Sprawiedliwości Waldemara Żurka, którzy są sędziami, a obecnie pełnią funkcję dyrektorów departamentów w jego Resorcie. „Byli oni bardzo dobrze przygotowani do spotkania, zadawali merytoryczne pytania i pokazali, że są zainteresowani zmianami. W ich mniemaniu obecna Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomanii nie spełnia swoich podstawowych założeń i przynosi więcej strat niż pożytku” – przekazał nam Łukasz Rydzik, który brał w spotkaniu udział. 

-informowaliśmy w artykule, który w całości znajdziesz T U T A J.

Podczas wspomnianego spotkania, przedstawiciele resortu sprawiedliwości, którymi są sędziowie, wyrazili swoje poparcie dla wprowadzenia zmian. Sędziowie byli też bardzo dobrze przygotowani do spotkania i zdecydowanie dawali do zrozumienia, że wg. nich zmiana jest konieczna. Przed spotkaniem przygotowali m.in. wyliczenia mówiące na co można by przeznaczyć pieniądze zaoszczędzone na depenalizacji marihuany.

Nieznaczna ilość marihuany zostanie zdefiniowana?

Jednym z punktów rozmowy z przedstawicielami resortu był fakt nierównego traktowania obywateli przez prawo w różnych częściach kraju. Chodzi o to, że za tę samą ilość ziela np 3 gramy, we Wrocławiu sprawa zostanie umorzona, a w Sandomierzu oskarżony zostanie skazany. 

Wszystko to spowodowane jest nieprecyzyjnością przepisów, które każdy sąd może interpretować inaczej. Teraz może się to zmienić.

  • Minister Sprawiedliwości zwrócił się do Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości o zebranie danych dotyczących warunków niekaralności za posiadanie na własny użytek nieznacznej ilości środków odurzających w innych krajach.
  • Temat został wpisany do planu prac naukowo-badawczych IWS i powołano zespół do jego realizacji
  • Prokurator Krajowy zwrócił się do Komendanta Głównego Policji o opinię w przedmiocie wprowadzenia tabeli określającej wartości graniczne narkotyków, które mieściłyby się w pojęciu nieznacznej ilości na własny użytek
  • Komendant uznał za celowe powołanie zespołu eksperckiego
  • Prokurator Generalny zaakceptował działania mające na celu wypracowanie tabeli wartości granicznych

Ustalenie wartości granicznych – co by to oznaczało w praktyce?

Na chwilę obecną Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomanii przewiduje możliwość umorzenia przez prokuratora postępowania o ile sprawa dotyczy nieznacznej ilości na własny użytek. Tylko, że nie zdefiniowano ile to jest nieznaczna ilość i tak naprawdę każdy prokurator może ją inaczej definiować. W praktyce oznacza to, że za tę samą ilość w jednym mieście będzie umorzenie postępowania, a w innym ruszy proces karny, który zakończy się skazaniem. Oznacza to, że prawo nie traktuje wszystkich równo i przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości w końcu zwrócili na to uwagę i uznali, iż należy to zmienić wprowadzając wartości graniczne, które wyznaczą ile to jest niewielka ilość marihuany na własny użytek.

Gdy taka tabela wartości granicznych zostanie ustalona i wdrożona, a nieznaczna ilość ustalona na 10 gramów suszu, każdy zatrzymany posiadający maksymalnie te 10 gramów, zostanie automatycznie zwolniony i żadne postępowanie się nie rozpocznie. Susz zostanie niestety najprawdopodobniej zarekwirowany.

Gdyby tak się stało, byłby to duży krok ku normalności bez potrzeby zmiany ustawy.

O wszelkich postępach prac będziemy informować na bieżąco.

Reklama

Pod koniec stycznia opublikowaliśmy artykuł „Wolne Konopie chcą się spotkać z prezydentem ws. depenalizacji marihuany”, w którym padło stwierdzenie, że Wolne Konopie nie zrobiły kompletnie nic ws. depenalizacji konopi indyjskich gdy był na to najlepszy czas, za to uaktywnili się dopiero teraz. Po uzyskaniu pewnych nieznanych do tej pory informacji uznaliśmy, że stwierdzenie to okazało się nieprawdziwe. Dlatego chcąc zachować rzetelność i w ramach odpowiedzialności za publikowane treści, postanowiliśmy je sprostować. Oto więcej informacji.

Reklama

Sprostowanie do artykułu „Wolne Konopie chcą się spotkać z prezydentem ws. depenalizacji marihuany”

W artykule, o którym mowa, a który w całości znajdziesz T U T A J, zostało napisane:

przypomnijmy, że cały rok 2025 był rokiem, podczas którego do premiera skierowano dezyderat ws. depenalizacji posiadania i uprawy konopi indyjskich na własny użytek. Do zmiany prawa dążył także Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany, który po raz pierwszy w historii wywodził się z obozu rządzącego. 

I w tym potencjalnie najistotniejszym roku dla polskiej sprawy konopnej, Wolne Konopie zawiodły na całej linii, po raz kolejny. 

W wyniku tej bierności, Polska jest jedynym krajem na świecie, gdzie nie odbyła się żadna kampania popierająca zmiany, które były możliwe jak jeszcze nigdy dotąd. W każdym kraju gdzie politycy debatują nad depenalizacją marihuany odbywają się w tej sprawie kampanie społeczne z prawdiwego zdarzenia.

Jesteśmy też jedynym krajem, gdzie stowarzyszenie prokonopne nie robi w ogóle nic sensowego na rzecz zmian, a czasem nawet popiera chore pomysły rządu jak ten z zakazaniem suszu CBD do palenia. Trzon WK od lat skupia się na promocji swoich biznesów bardziej niż na jakichkolwiek sensownych działaniach mogących realnie coś zmienić. „

Po publikacji materiału odbyłem rozmowy, podczas których dowiedziałem się z zaufanego źródła, że przedstawiciele WK coś jednak zrobili.

Z uzyskanych informacji wynika, że Jakub Gajewski, wiceprezes Wolnych Konopi, poświęcił sporo czasu na przygotowanie bazy merytorycznej w postaci różnych dokumentów zawierających dane pokazujące jak szkodliwe jest obecne prawo względem konopi oraz jak duże korzyści mogą wyniknąć po zmianie złego prawa. Gajewski poświęcił także czas na dojazdy do Warszawy, aby te dokumenty przedłożyć m.in. Parlamentarnemu Zespołowi ds. Depenalizacji Marihuany.

Także stwierdzenie, że WK nie robiło zupełnie nic było krzywdzące i nieprawdziwe, co nie było celowe.

Natomiast podtrzymuję całą pozostałą treść wspomnianego artykułu 

Faktem jest, iż od lat jestem skonfliktowany ze stowarzyszeniem Wolne Konopie i mam wobec nich sporo żalu i zarzutów.

Jednak chcę, aby było jasne – to nie ma, nie miało i nie będzie miało znaczenia przy pisaniu artykułów informacyjnych na WeedNews.pl na tematy, które są związane z WK. 

Reklama

Jaka jest historia marihuany w Polsce? Od kiedy zioło jest objęte w naszym kraju jakimikolwiek przepisami i jak to wyglądało zanim je wprowadzono? Jak wyglądał pierwszy udaremniony przemyt w Polsce? O czym mówią pierwsze wzmianki o rekreacyjnym używaniu konopi nad Wisłą?  Na YouTube trafił niedawno bardzo ciekawy materiał, który w 25 minut opowiada historie konopi na terenie naszego kraju rozpoczynając od pierwszych wzmianek na ten temat wiele lat temu, aż do dnia dzisiejszego. Warto obejrzeć bo to kawał polskiej konopnej historii zebrany w jednym miejscu. 

Reklama

Historia marihuany w Polsce

Polska historia marihuany. Od PRL do III RP. Tak brzmi pełny tytuł filmu, który powinien obejrzeć każdy kogo interesuje temat historii konopi w naszym kraju.

Pierwsze wzmianki w literaturze, pierwszy udaremniony przemyt oraz pierwsze przepisy regulujące status marihuany w Polsce – to wszystko i wiele więcej opowiedziane w bardzo przejrzysty sposób w 25 minut. Kawał polskiej historii konopnej.

Reklama

Palenie jest dla dorosłych – tak nazwano wernisaż oraz całą wystawę prac Ines Ligatur, która w swojej twórczości wplata motywy związane z konopiami. Prace Ines możecie kojarzyć m.in. z targów konopnych WeedFest, na których jej obrazy zawsze wzbudzały zainteresowanie odwiedzających. Wystawa nie ma będzie afirmacją ani krytyką, lecz artystycznym lustrem, które pokazuje dwa światy: rekreację i terapię. Prace Ines są wyjątkowe, mają unikalny styl i klimat. Dlatego serdecznie polecamy obejrzeć wystawę. Wernisaż odbędzie się w walentynki w Warszawie. Oto więcej informacji.

Reklama

Palenie jest dla dorosłych – wernisaż prac Ines Ligatur już 14.02 w Warszawie

Wystawa ma prowokować do myślenia o relacji między dorosłością, wolnością wyboru, uzależnieniem i odpowiedzialnością. Wystawa nie jest afirmacją ani krytyką, lecz artystycznym lustrem, które pokazuje dwa światy: rekreację i terapię.

Odbiorca wystawy ma zadawać pytania: gdzie jest granica między użyciem a nadużyciem, rytuałem a uzależnieniem, lekiem a używką?

Portrety sławnych osób używających konopi mogą skłaniać do refleksji nad odpowiedzialnością jaką niesie za sobą rozpoznawalność. Gdzie sięga nasza wolność? Czy palenie jest dla dorosłych?

Jest to zdecydowanie wystawa, którą powinni zobaczyć miłośnicy konopi.

Palenie jest dla dorosłych

Gdzie? – Metamorfozy, ul. Marszałkowska 81 lok.20, Warszawa

Kiedy? – 14.02.2026

Natomiast T U T A J znajdziesz wydarzenie na FB.

Reklama

Do nietypowej sytuacji doszło ostatnio w Warszawie, gdzie ktoś marihuaną zapłacił bezdomnemu za podwózkę. Osoba będąca w kryzysie bezdomności i mieszkająca w samochodzie została skontrolowana przez patrol policji, który zauważył, iż przebywa w nim już od jakiegoś czasu spędzając tam także noce. W trakcie kontroli funkcjonariusze poczuli zapach zioła co doprowadziło do przeszukania pojazdu i ujawnienia konopnego suszu. Wyjaśnienia właściciela pojazdu okazały się dość nietypowe. Oto więcej informacji.

Reklama

Warszawa: Marihuaną zapłacił bezdomnemu za podwózkę

Wszystko zaczęło się od rutynowej obserwacji. Funkcjonariusze z komisariatu przy ulicy Rydygiera w Warszawie zwrócili uwagę na zaparkowaną Kię, w której od dłuższego czasu przebywał ten sam mężczyzna.

Z ich ustaleń wynikało, że 50-latek uczynił z samochodu swój tymczasowy dom. Gdy funkcjonariusze podeszli do auta, znajdujący się w środku mężczyzna uchylił okno. Niestety dla niego, w tym momencie z wnętrza pojazdu wydostał się intensywny i charakterystyczny zapach marihuany. Policjanci postanowili przeszukać pojazd.

Chwilę później mundurowi znaleźli srebrne zawiniątko z konopnym suszem między przednimi fotelami, tuż pod ręką 50-latka. 

Wyjaśnienia mężczyzny były równie zaskakujące, co smutne. Mężczyzna przyznał, że znaleziona przy nim marihuana to nie zioło nabyte od dilera, lecz forma zapłaty.

Pomieszkujący w aucie mężczyzna przyznał, że otrzymał marihuanę od innej osoby w zamian za podwiezienie jej w wyznaczone miejsce. Niestety, w polskim prawie „ziołowaluta” nie jest uznawana za legalny środek płatniczy, dlatego mężczyzna został zatrzymany i przedstawiono mu zarzut posiadania nielegalnych substancji. Ale to nie koniec historii.

Po zakończeniu czynności procesowych funkcjonariusze przeprowadzili z nim rozmowę o dostępnych formach pomocy.

50-latek otrzymał listę instytucji oferujących schronienie, ciepły posiłek oraz wsparcie psychologiczne i socjalne. Sprawą zajmuje się teraz Prokuratura Rejonowa Warszawa Żoliborz, która zdecyduje o dalszym losie mężczyzny żyjącego w aucie. 

A my mamy nadzieję, że postępowanie zostanie umorzone.

Źródło: Kryminalki.pl

Reklama

WeCann 2026 to pierwsze takie wydarzenie w naszym kraju, które kierowane jest do pacjentów korzystających z medycznych konopi. Dlatego z przyjemnością objęliśmy je swoim patronatem. WEcann to wydarzenie, w którym wiedza medyczna spotyka się z siłą społeczności, a za wszystkim stoi BudCare oraz Akademia Spectrum. Prelekcje prowadzone przez ekspertów, praktyczne warsztaty i przestrzeń do zadawania pytań, wymiany doświadczeń oraz konfrontowania mitów z tym, co mówi medycyna i nauka – to wszystko i wiele więcej już 7 lutego w Warszawie, a liczba miejsc jest ograniczona. Oto więcej informacji.

Reklama

WeCann 2026 – pierwsze takie wydarzenie konopne dla pacjentów już w lutym

WeCann 2026 to pierwsze takie wydarzenie w Polsce, które kierowane jest do pacjentów korzystających z medycznej marihuany i chcących zgłębić wiedzę na jej temat. Jest to inicjatywa największej polskiej społeczności medycznej marihuany – BudCare.pl oraz Akademii Spectrum.

WEcann to efekt współpracy BudCare i Akademii Spectrum, która ma na celu połączyć pacjentów, lekarzy i farmaceutów przy jednym stole i prowadzić rozmowę o terapii konopnej w sposób odpowiedzialny, rzeczowy i bez tabu.

Stawiamy na edukację i dialog, a nie „targi dla targów”: są prelekcje prowadzone przez ekspertów, praktyczne warsztaty i przestrzeń do zadawania pytań, wymiany doświadczeń oraz konfrontowania mitów z tym, co mówi medycyna i nauka. Poruszamy tematy od onkologii i bezpieczeństwa, przez sport, aż po seksuologię, a całość uzupełniają kulisy rynku i produkcji – w tym relacja prosto z kanadyjskiej fabryki konopnych.

-piszą o wydarzeniu jego organizatorzy

WEcann to jedno wydarzenie w kilku wymiarach: 

  • strefy tematyczne,
  • część wystawowa,
  • networking, 
  • budowanie większej świadomość i bezpieczniejsze podejście do leczenia, oparte na praktyce i rzetelnej informacji.

Na Wydarzeniu pojawi się także spora reprezentacja polskiej społeczności konopnej – konopni edukatorzy, twórcy konopnych treści, konopni działacze i influencerzy.

A gdzie to wszystko się odbędzie?

W samym sercu artystycznej Pragi, w postindustrialnych wnętrzach 'Małej Warszawy’. Organizatorzy zapewniają łatwy dojazd zarówno komunikacją miejską, jak i samochodem.

Adres: ul. Otwocka 14, 03-759 Warszawa

Więcej informacji oraz bilety znajdziesz T U T A J

Do zobaczenia na miejscu!

Reklama

Wolne Konopie chcą się spotkać z prezydentem ws. depenalizacji marihuany. Stowarzyszenie wysłało do Karola Nawrockiego pismo z prośbą o rozmowę na temat karania za posiadanie ziela na własny użytek. Petycje w tej sprawie jeszcze w grudniu skierował także Przemysław Zawadzki. Czy istnieje szansa, że obecny prezydent podjąłby jakiekolwiek działania na rzecz liberalizacji prawa w zakresie konopi? Jaka jest treść obu dokumentów oraz dlaczego Wolne Konopie nie robiły kompletnie nic podczas gdy była np. procedowana sprawa dezyderatu do premiera? 

Reklama

Wolne Konopie chcą się spotkać z prezydentem ws. depenalizacji marihuany

W piśmie skierowanym do Karol Nawrockiego przez stowarzyszenie Wolne Konopie proszą o spotkanie z prezydentem w imieniu milionów użytkowników. W dokumencie czytamy m.in.:

Szanowny Panie Prezydencie,

   w imieniu Stowarzyszenia na rzecz racjonalnego i efektywnego wykorzystania konopi „Wolne Konopie” zwracamy się z uprzejmą prośbą o możliwość osobistego spotkania w celu omówienia problematyki karania obywateli za posiadanie niewielkich ilości marihuany przeznaczonych na własny użytek.

Jako organizacja społeczna reprezentująca ponad 2 miliony użytkowników marihuany, od lat prowadzimy działania na rzecz racjonalnej polityki konopnej, opartej na faktach i danych naukowych. Nasze działania koncentrują się na ochronie praw obywatelskich, edukacji oraz wskazywaniu rozwiązań, które realnie służą interesowi narodowemu, bezpieczeństwu społecznemu oraz zdrowiu publicznemu.

Dokument, który skierowano do prezydenta:

prezydentem ws. depenalizacji marihuany

Czy propozycja zostanie przyjęta przez głowę państwa przyjęta? A jeżeli tak to czy można liczyć na jakiekolwiek zmiany, które mogłyby z tego wyniknąć? Na chwilę obecna raczej nie ma na to szans ponieważ całkiem niedawno Karol Nawrocki się na ten temat wypowiedział, a jego słowa niestety nie napawają optymizmem. 

W trakcie kampanii prezydenckiej, czyli stosunkowo niedawno, wypowiadał się na ten temat tak:

-A zalegalizował by Pan marihuanę?

-Ja nie jestem za legalizacją narkotyków, nie jestem tego zwolennikiem, nie będę w tym uczestniczył. Natomiast mam podejście wolnościowe o czym mówiłem wielokrotnie w odniesieniu do różnych sektorów życia społecznego.

-mówił Karol Nawrocki w rozmowie z RMF FM, więcej na ten temat przeczytasz T U T A J

Dlaczego Wolne Konopie podjęły tego typu działania teraz, a nie gdy był na to odpowiedni czas?

Bo przypomnijmy, że cały rok 2025 był rokiem, podczas którego do premiera skierowano dezyderat ws. depenalizacji posiadania i uprawy konopi indyjskich na własny użytek. Do zmiany prawa dążył także Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany, który po raz pierwszy w historii wywodził się z obozu rządzącego. 

I w tym potencjalnie najistotniejszym roku dla polskiej sprawy konopnej, Wolne Konopie zawiodły na całej linii, po raz kolejny. 

W wyniku tej bierności, Polska jest jedynym krajem na świecie, gdzie nie odbyła się żadna kampania popierająca zmiany, które były możliwe jak jeszcze nigdy dotąd. W każdym kraju gdzie politycy debatują nad depenalizacją marihuany odbywają się w tej sprawie kampanie społeczne z prawdiwego zdarzenia.

Jesteśmy też jedynym krajem, gdzie stowarzyszenie prokonopne nie robi w ogóle nic sensowego na rzecz zmian, a czasem nawet popiera chore pomysły rządu jak ten z zakazaniem suszu CBD do palenia. Trzon WK od lat skupia się na promocji swoich biznesów bardziej niż na jakichkolwiek sensownych działaniach mogących realnie coś zmienić. 

Inicjatywa Przemysława Zawadzkiego

Swoja inicjatywę wykazał też konopny działacz i aktywista Przemysław Zawadzki, który w grudniu wysłał do kancelarii prezydenta petycję ws. zmian prawnych dot. konopi. 

„Działając w interesie publicznym wnoszę o podjęcie inicjatywy ustawodawczej w przedmiocie zmiany ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz. U. 2005 Nr 179 poz. 1485 z późn. zm.) tak, aby osoby posiadające nieznaczne ilości marihuany nie były karane lub aby czyn ten był wykroczeniem, a nie jak obecnie przestępstwem zagrożonym karą 3 lat pozbawienia wolności.

Może to być dodanie w art. 62 ustępu 4 w brzmieniu: jeżeli przedmiotem czynu, o którym mowa w ust. 1 jest żywica konopi lub ziele konopi innych niż włókniste w ilości mniejszej niż 15 gramów, sprawca nie podlega karze.”

-czytamy w petycji, której całą treść wraz z uzasadnieniem znajdziesz T U T A J.

Reklama

Marihuana z USA zalewa Europę, a ostatni rok to potężny wzrost przemytu z Ameryki Północnej. W 2025 r. ponad 10 ton zioła z USA skonfiskowano jedynie na lotnisku Kolonia/Bonn, w samej Antwerpii (Belgia) udaremniono w zeszłym roku przemyt 20 ton. Z kolei władze w Holandii przechwyciły aż 65 ton suszu – wszystko to są wzrosty o kilkaset procent względem roku poprzedniego co pokazuje, że fala zielonej kontrabandy do Unii Europejskiej bardzo mocno przybiera na sile, a niemieckie media piszą, że wg. logiki Donalda Trumpa, to właśnie on jest mózgiem operacji przemytu zioła do Europy. Oto więcej informacji.

Reklama

Marihuana z USA zalewa Europę

W ostatnim roku drastycznie wzrósł przemyt marihuany ze Stanów Zjednoczonych do Europy. Wzrost widoczny jest w różnych kategoriach – przemyt morski w kontenerach oraz drogą lotniczą w bagażu rejestrowanym.

Konopie indyjskie przemycone z USA zazwyczaj nie są szczególnie dobrze ukryte. Czasami jest to pół kilograma, a czasami 30 kilogramów, zapakowane do walizek jak bagaż. Czasami między pakunkami ukrytymi w walizce rozsmarowywana jest musztarda, pasta curry lub kawa. Celnicy na lotnisku Kolonia/Bonn znaleźli nawet środki do czyszczenia muszli klozetowych, które miały maskować zapach ziela. Często są to też przesyłki lotnicze.

W dokumentach wysyłkowych wymienione są towary, które mniej więcej odpowiadają rozmiarem i wagą: dżinsy, ozdoby świąteczne, kosz do koszykówki ze stojakiem. Przesyłki z konopiami mają jeszcze jedną wspólną cechę: nadawcę zza Atlantyku.

Lotnisko Kolonia/Bonn to jeden z największych węzłów przeładunkowych w Europie. Każdej nocy przechodzi przez nie od 600 000 do 700 000 paczek; w okolicach Bożego Narodzenia liczba ta może sięgać nawet miliona. Służby celne mogą skontrolować jedynie ułamek z nich. Na podstawie analizy ryzyka celnicy decydują, które paczki prześwietlić, a które przekazać psom tropiącym. Stany Zjednoczone od dawna znajdują się na samym szczycie listy krajów wysokiego ryzyka prób przemytu.

Na lotnisku Kolonia/Bonn, prawie każdej nocy 15 psów tropiących narkotyki znajduje marihuanę, ani musztarda, ani środek do czyszczenia muszli klozetowej nie pomagają. Ich nosy są zbyt wrażliwe.

Obecnie mamy do czynienia z napływem przesyłek marihuany z USA. Jesteśmy nią zalewani, nie da się tego inaczej ująć

-mówi Jens Ahland z Głównego Urzędu Celnego w Kolonii.

W Europie już w 2023 i 2024 roku urzędnicy celni zaczęli napotykać rosnącą liczbę przesyłek lotniczych, a nawet całe kontenery wypełnione marihuaną z Ameryki Północnej. 7 listopada ubiegłego roku, Europejski System Ostrzegania przed Narkotykami (EUDA) wysłał ostrzeżenie do wszystkich państw członkowskich w ramach „komunikatu o ryzyku w ramach Europejskiego Systemu Ostrzegania przed Narkotykami”. Eksperci EUDA zwrócili w nim uwagę, że liczba konfiskat marihuany z USA i Kanady ponownie gwałtownie wzrosła w 2025 roku.

Dane dla całej Europy za cały rok 2025 nie są jeszcze dostępne, ale: w samej Belgii celnicy skonfiskowali w zeszłym roku ponad 21 ton marihuany, to prawie pięć razy więcej niż w 2024 roku. Większość z nich odkryto w kontenerach z Kanady, które dotarły do ​​portu w Antwerpii.

Holenderskie służby celne odnotowały czterokrotny wzrost liczby konfiskat, do 65 ton, głównie z Ameryki Północnej.

W Luksemburgu liczba ta wyniosła prawie trzy tony, prawie w całości ze Stanów Zjednoczonych.

Niemieckie służby celne nie opublikowały jeszcze danych za 2025 rok, zostaną one przedstawione wiosną na konferencji prasowej z udziałem ministra finansów. Wszystko wskazuje jednak na to, że trend z poprzednich lat utrzyma się również w Niemczech, w wygląda to tak:

  • 2022 – po raz pierwszy w historii konfiskata marihuany przekroczyła tonę
  • 2023 – skonfiskowano już ponad 2 tony marihuany
  • 2024 – skonfiskowano ponad 4 tony marihuany
  • 2025 – skonfiskowano ponad 10 ton marihuany, 95% ma pochodzić z USA (informacje podały niemieckie media)

Jak widać trend wzrostu jest znaczący i jak tak dalej pójdzie, to już w tym roku do Europy dotrze kilkaset ton marihuany ze Stanów Zjednoczonych. Liczby są potężna, a przecież mówimy o nielegalnym przemycie, który został przechwycony, czyli zaledwie ułamku tego, co zostało faktycznie wysłane.

Marihuana z USA zalewa Europę – jaki jest tego powód?

Oczywiście wszystko zaczyna się od zmiany prawa i uznania marihuany za legalny produkt. Boom na konopie indyjskie po ich legalizacji był duży, ale rynek zbytu już nie, podaż była i jest dużo większa niż popyt. Nadprodukcja powoduje, że producenci szukają zbytu dla swoich produktów, a gdy opcje na legalnym rynku się wyczerpują – pozostaje szara strefa i czarny rynek.

W Oklahomie, badanie z 2023 roku wykazało, że nawet licencjonowane przez stan firmy produkowały około 64 razy więcej medycznej marihuany, niż było potrzebne do zaopatrzenia zarejestrowanych użytkowników w tym stanie. Nawet rzekomo legalna marihuana była w dużej mierze przeznaczona na czarny rynek. Śledztwa przeprowadzone przez dziennikarzy śledczych z ProPublica i The New York Times pokazują, że głównymi graczami na nielegalnym handlu marihuaną w USA są chińskie grupy przestępcze.

Nadprodukcja marihuany w USA i Kanadzie to także niższe ceny produktu, co jest zachętą dla przemytników.

Pomimo ogólnej inflacji, ceny na legalnym rynku marihuany gwałtownie spadły zarówno w USA, jak i Kanadzie, właśnie z powodu ogromnej nadprodukcji. Nie jest jasne, czy marihuana, która trafia obecnie do Europy, pochodzi z legalnie wyprodukowanych nadwyżek, czy nielegalnych plantacji.  We wspomnianym ostrzeżeniu wysyłanym do państw UE przez EUDA, organizacja powołała się na doniesienia władz USA, że nielegalne plantacje stosują nadmierne ilości pestycydów, a zatem marihuana z tych upraw może być silnie zanieczyszczona.

Bardzo istotnym elementem jest także panująca od lat moda na tzw. „Cali Weed”, czyli najwyższej jakości odmiany marihuany uprawiane w Kaliforni. Ale nie chodzi jedynie o Kalifornie bo w Europie zioło z USA na ogólnie bardzo dobrą opinie, co nie zawsze przekłada się na faktyczna jakość tego suszu, który jest do EU przemycany.

Podobna sytuacja chociaż na mniejsza skalę ma miejsce także w przypadku Tajlandii i przemytu z niej zioła do Europy – więcej na ten temat przeczytasz T U T A J

Reklama

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.