Świat Prawa i legalizacji marihuany

Większość z moich znajomych, którzy są naprawdę dobrzy w kodowaniu – pali trawę. Jeśli zajmujesz się branżą IT to bardzo możliwe, że podobnie jest i z tobą, bądź też znasz takie osoby z pracy – powiedział były dyrektor FBI. Temat używania marihuany w FBI został poruszony po dość dwuznacznej wypowiedzi byłego dyrektora. Okazuje się, że obecne prawo stwarza zagrożenie ponieważ utrudnia zatrudnianie najlepszych  specjalistów – ci lubią sobie zapalić jointa.

Wyjaśnienia dyrektora James Comey’a

Po tym, gdy w jego słowach zaczęto doszukiwać się innego sensu, ówczesny dyrektor wyjaśnił, że żartował i jest całkowicie przeciwny, aby młodzi ludzie zażywali marihuanę. Przypomniał o tym, że konopie w stanie Alabama są odpowiednio uregulowane prawnie i nie można ich używać pracując w FBI, i to aż do 3 lat wstecz od dnia ubiegania się o pracę. Jego słowa miały dać wydźwięk, że uregulowania prawne pracy w FBI nie są wygodne dla specjalistów w branży IT.

„Muszę zatrudnić świetnych specjalistów, żeby mieć szansę rywalizować z cyberprzestępcami. Tylko niektóre z tych dzieciaków chcą palić trawkę nawet w drodze na rozmowę kwalifikacyjną”

– stwierdził James Comey, szef FBI

Żeby zrozumieć co Comey miał na myśli, musimy rzucić nieco światła na źródło problemu.

Konopie, a praca w FBI

Fakt, że rząd federalny ma problem ze skompletowaniem kadry specjalistów ds. bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni, nie jest żadną tajemnicą. Głównym powodem, dla którego większość hakerów nie chce pracować dla rządu to fakt, że rynek pozwala im znaleźć bardziej pożądaną pracę niż praca dla rządu (co za niespodzianka…). Jest jeszcze jeden powód, dość powszechny i wydawałoby się, że oczywisty – polityka FBI w zakresie testów narkotykowych.
Z opisanym w Wall Street Journal artykule James Comey wyraził opinię, że jeśli rząd chce zapewnić sobie i obywatelom bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni, musi zmienić politykę stosowania konopi indyjskich. Jego zdaniem, żaden specjalista nie zrezygnuje z tego zwyczaju tylko i wyłącznie dla pracy jaką daje FBI (bo dlaczego?).
Comey przyznaje, że wielu świetnych ekspertów do walki z cyberprzestępczością chciałoby móc połączyć poranną kawę z popularnym jointem.

Skąd taka zmiana nastawienia?

Chęć do zmiany warunków zatrudnienia w FBI nie jest przypadkowa. Ten ruch jest potrzebny, gdyż Kongres nakazał zatrudnienie 2000 nowych osób do końca 2017 r. Większość z nich miała zajmować się przestępczością komputerową. Problem ze skompletowaniem kadry pojawił się między innymi dlatego, że większość ekspertów w tej dziedzinie nie pasuje do schematu FBI.

Obecne przepisy FBI stanowią, że nie można zatrudnić osoby, która paliła marihuanę w ciągu ostatnich trzech lat. Tutaj pojawia się ciekawa luka w prawie, gdyż mowa jest tylko o paleniu, zaś brak komentarzy na temat innych form konsumpcji konopi.
Na początku ubiegłego roku FBI potwierdziło, że rząd nie zapewnia odpowiedniego bezpieczeństwa internetowego, więc ogólnie rzecz biorąc, zmiany przepisów zatrudniania w FBI mają sens. Gregory Wilshusen, który jest dyrektorem informacji w General Accountability Office przyznał, że rząd nie zmienił praktyki zatrudniania od lat 40-50. XX wieku. Najwyraźniej nie zdają egzaminu w dzisiejszych czasach.

Rząd USA oraz FBI powinny wziąć pod uwagę fakt, że większość obywateli Stanów Zjednoczonych Ameryki aprobuje legalizacje konopi indyjskich. Mimo to marihuana nadal widnieje jako narkotyk z listy I.

Cypr zalegalizował medyczną marihuanę. Nowe zapisy prawne, Izba Reprezentantów przegłosowała w lutym tego roku. Nowelizacja ustawy o środkach odurzających i substancjach psychotropowych umożliwi uprawę, import, posiadanie i używanie marihuany w celach medycznych.

Pozwala to na przyjęcie specjalnych przepisów dotyczących importu nasion i marihuany na Cypr, a także wprowadzenie opłat licencyjnych i rozpoczęcie własnych upraw, informuje portal In-Cyprus

Uprawa

Za własnymi uprawami medycznej marihuany oddano 34 głosy, natomiast 18 członków Izby Reprezentantów było przeciw. Nowelizacja zezwala również na import oraz eksport marihuany medycznej, jak również na jej wykorzystanie do badań medycznych oraz do przygotowania galenowych (roślinnych) farmaceutyków.

Cypryjskie prawo, początkowo będzie licencjonować tylko trzech producentów. Taka sytuacja ma trwać przynajmniej przez pierwsze 15 lat i ma na celu przyciągnięcie stabilnych finansowo firm z doświadczeniem w uprawie marihuany.

Ta ograniczona liczba licencji ma stanowić zachętę dla firm, które zdecydują się zainwestować na Cyprze, ale także ułatwiać kontrole w celu zagwarantowania, że ​​marihuana nie trafi na nielegalny rynek lub zostanie nielegalnie wykorzystana.

Kto się kwalifikuje?

Medyczna marihuana będzie wydawana na receptę, pacjentom cierpiącym na chroniczny i uporczywy ból, który między innymi jest związany z rakiem, HIV, problemami z poruszaniem się, reumatyzmem, problemami z nerkami i jaskrą. Będzie on również dostępny dla osób cierpiących na zespół Tourette’a lub chorobę Chrona.


Król Tajlandii, Maha Vajiralongkorn, podpisał w zeszłym tygodniu królewski dekret legalizujący używanie marihuany do celów medycznych. Umożliwia to lekarzom, pacjentom, rolnikom, przedsiębiorcom – wydawanie, posiadanie i uprawianie medycznej marihuany
. Jest też szansa na legalizacje marihuany w celach rekreacyjnych.

Tajlandia jest znana z jakości lokalnego zioła. Ten ruch wzbudził wiele nadziei. Tajlandzcy aktywiści pro-konopni liczą na to, że dekret królewski otwiera drogę do legalizacji używania i uprawy marihuany w celach rekreacyjnych.

Król Maha Vajiralongkorn podpisał dekret dwa miesiące po jednomyślnym zatwierdzeniu go przez parlament rządu wojskowego, co było drogą legislacyjną wymaganą przez konstytucję.

Pacjenci z receptami mogą teraz otrzymywać medyczną marihuanę ale dekret zalegalizował też Kratom, Mówi się o nim „wiecznie zielone drzewo”, którego liście mają korzyści zdrowotne i stymulujące. Rolnicy do uprawy będą potrzebowali pozwolenia od Wydziału Kontroli Narkotyków.

Rekreacyjne użycie obu roślin nadal nielegalne

Większość marihuany i kratomu do Tajlandii będzie początkowo sprowadzana z USA, Kanady, Izraela i innych krajów, które mają profesjonalne standardy zdrowotne dla produkcji leków na ich bazie.

„To jest teraz trochę jak Dziki Zachód”

-mówiła niedawno Kitty Chopaka z tajlandzkiej grupy aktywistów konopnych – Highland. Dodaje:

„To tak, jakby właśnie otworzyła się złota kopalnia, a ludzie starają się tylko zdobyć łopatę i się do niej dostać”.

Komercyjne uprawy marihuany i kratomu klasy medycznej muszą być prowadzone w ściśle kontrolowanych warunkach i obiektach, a to są koszty rzędu milionów dolarów.

Utrudnia to Tajlandii szybkie rozpoczęcie wytwarzania wystarczającej ilości marihuany, aby sprostać wymaganiom pacjentów.

„Każdy dorosły Taj może zarobić 13 000 $ rocznie uprawiając 6 krzaków marihuany, jeśli prawo zostanie poluzowane i zezwoli się na używanie rekreacyjne”

– powiedział Anutin Charnvirakul, ambitny polityk z partii Bum Jai Thai (BJT).

Rekreacyjna marihuana z czasem może stać się bardzo ważnym źródłem dochodów w kraju, który walczy z Indiami o tytuł największego na świecie eksportera ryżu, powiedział Anutin.

Kolejne kroki

Prognozy wielkich zysków przekonały premiera Prayuth Chan-ocha, który w przyszłym miesiącu czekają na wybory parlamentarne, do szybkich działań pro-legalizacyjnych. Ankiety pokazują, że temat legalizacji marihuany jest popularny wśród wyborców.

Partie pro-demokratyczne mają nadzieję na zdobycie wystarczającej liczby miejsc w Izbie, by stworzyć koalicję przeciwko swojemu głównemu politycznemu oponentowi, panu Prayuthowi. Partia Anutina może wiązać się koalicją z każdym, kto wygra, więc BJT może mieć możliwość uchwalenia swoich postulatów.

Niedawno pan Anutin wzniósł tablice z ilustracjami przedstawiającymi zielony liść konopi, informując wyborców o zobowiązaniu swojej partii do zalegalizowania marihuany zarówno medycznej, jak i rekreacyjnej.

Anutin powiedział, że polityczna propaganda Waszyngtonu w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych skłoniła Tajlandczyków do przekonania, że ​​marihuana jest szkodliwa i uzależniająca. Przyczyniło się do tego tysiące amerykańskich żołnierzy stacjonujących w bazach lotniczych w tym kraju, wspierając jednocześnie wojnę w Wietnamie. W rezultacie przewidywana kara za za marihuanę obejmowała długie kary więzienia.

Aspekt ekonomiczny

„Mamy pięć rodzajów komercyjnych upraw: ryż, palmę [olej], gumę, tapioka i trzcinę cukrową”

– powiedział Anutin.

„Dlaczego nie dodamy jeszcze jednej pozycji do listy? Prognozy pokazują, że nowa pozycja [marihuana] przewyższy zyskami pierwszą piątkę razem wziętą”

Jego grupa robocza przeanalizowała „model kalifornijski” aby dowiedzieć się o legalizacji marihuany rekreacyjnej jak najwięcej.

„Legalna uprawa, sprzedaż i konsumpcja marihuany medycznej i rekreacyjnej powinna być uregulowana w sposób podobny do tytoniu kontrolowanego przez Tajlandzki Urząd Tytoniowy”

– powiedział Anutin.

Rolnicy tytoniowi muszą sprzedawać swoje żniwa do TAOT, który produkuje papierosy, prowadzi badania, określa jakość i współpracuje z rządem w celu zapobiegania nielegalnemu handlowi tytoniem.

„Partia pana Anutina wyraża swoje zaniepokojenie tym, że gdyby tylko medyczna [marihuana] została zatwierdzona w Tajlandii, cena leku będzie wysoka, ponieważ tylko kilka tajskich zakładów będzie w stanie go dostarczyć”

– powiedział pan Julpas.

W zeszłym tygodniu, Pierwsza Izba Sądu Najwyższego w Meksyku poinformowała, że wprowadza nowe zalecenia prawne dla wszystkich sędziów. Nowe wytyczne mówią aby nie karać za posiadanie marihuany w celach rekreacyjnych. Ta z kolei ma zostać zalegalizowana w ciągu trzech miesięcy gdyż obecny stan prawny jest niezgodny z konstytucją. Rezolucję opublikowano 22 lutego.

Po opublikowaniu orzeczenia w Tygodniku Sądowniczym wszyscy sędziowie federalni w meksyku są zobowiązani do niekarania obywateli tego kraju za posiadanie, transport i używanie marihuany. Nowe przepisy nie obejmują celów komercyjnych. Nie oznacza to, że przykładowo za uprawę nie stanie się przed sądem. Jednak sędzia musi kierować się nowymi wytycznymi, które znoszą penalizację posiadania i uprawy na własny użytek.

Orzecznictwo zostało ustanowione na podstawie pięciu skarg rozstrzygniętych przez pierwszą instancję w latach 2015-2018. Pięciokrotne, takie samo orzeczenie sądu w meksyku, jest precedensem dla sądów w całym kraju. Jedna ze spraw dotyczyła byłego senatora Armando Riosa Pitera, który w czerwcu 2018 roku otrzymał pozwolenie na legalną konsumpcję marihuany.

Dodatkowo sąd, wydał orzeczenie, które zmusza rząd meksyku, do legalizacji marihuany w ciągu trzech miesięcy! Po tym okresie, według orzecznictwa, obecne przepisy dot. marihuany muszą się zmienić gdyż są niekonstytucyjne.

Komisja ds. Narkotyków przy ONZ (CND) nie będzie głosować za zmianą klasyfikacji marihuany na najbliższym posiedzeniu Światowej Organizacji Zdrowia, które odbędzie się 7 marca w Wiedniu. Nie jest to pierwsze opóźnienie w tej kwestii i wielu spodziewało się, że tak może być.

Przypomnijmy w czym rzecz

W trakcie grudniowego posiedzenia, WHO zaleciło zmianę klasyfikacji marihuany i usunięcie jej z tabeli środków niebezpiecznych bez wartości medycznych. O dziwo, zamiast jeszcze w trakcie spotkania, poinformowano o tym pod koniec stycznia. Jest to o tyle istotne, że spotkanie państw członkowskich ONZ na którym miało dojść do głosowania zaplanowane jest na początek marca. Czyli czas na podjęcie decyzji został mocno skrócony.

Dodatkowy czas

Sporo spośród 53 państw członkowskich CND poprosiło o dodatkowy czas na rozważenie zaleceń WHO. Wśród nich są np. Japonia, która użytkowników marihuany traktuje równie surowo co używających heroiny; Stany Zjednoczone – gdzie medyczna marihuana jest legalna w 34 stanach, a rekreacyjna w kilkunastu czy też Niemcy, gdzie marihuana medyczna jest dostępna w aptekach.

Zalecenia dotyczące zmiany klasyfikacji marihuany zostały przesłane państwom członkowskim pod koniec stycznia, a Sekretarzowi Generalnemu – szefowi Światowej Organizacji Zdrowia 24 stycznia, a nie zostały ogłoszone zgodnie z oczekiwaniami na grudniowej sesji. Gdyby zalecenia zostały ogłoszone w tym czasie, państwa członkowskie miałyby co najmniej trzy miesiące na rozważenie propozycji przed przewidywanym głosowaniem w trakcie marcowego posiedzenia. Jednak wielu uważa, że to nie miało większego wpływu, a marcowe posiedzenie by nic nie przyniosło i twierdzenie to popierają przykładem dronabinolu. CND miała wielokrotnie możliwość głosowania w sprawie zmiany kwalifikacji dronabinolu gdyż wniosek w tej sprawie od Światowej Organizacji Zdrowia wpłynął w 2012 r. Dronabinol jest niezastrzeżoną nazwą leku sprzedawanego pod nazwą handlową Marinol i Syndros. Kapsułki zawierają jeden ze związków psychoaktywnych występujących w konopiach indyjskich i są wymienione jako „nadużywalne” w Wykazie III amerykańskiej ustawy o substancjach kontrolowanych. Dronabinol jest przepisywany jako środek pobudzający apetyt, lek przeciw bezdechowi sennemu i lek przeciwwymiotny. Jest zatwierdzony przez FDA, jako bezpieczny i skuteczny, wyłącznie w przypadku anoreksji wywołanej przez HIV / AIDS oraz w wywołanych chemioterapią nudnościach i wymiotach.

Co dalej

Niestety prawda jest taka, że ​​CND w ogóle nie musi głosować, nigdy. Wchodzące w jej skład państwa członkowskie mogą w rzeczywistości stosować uniki i może to trwać latami, jak widać na w/w przykładzie.

A może czas najwyższy aby państwa członkowskie same zaczęły podejmować decyzję? Tak jak to zrobiły np. Kanada czy Urugwaj? Dla tych, którzy wyczekują zmian prawnych było by to lepsze rozwiązanie aniżeli bezczynne czekanie i pokładanie nadziei w ciągle odkładanym zbiorowym głosowaniu.

Oczywiście zmiana klasyfikacji marihuany jest bardzo potrzebna i wyczekujemy jej z niecierpliwością.

Katowiccy policjanci zatrzymali podejrzanego o kradzież. 39-letni mężczyzna, który ukradł z Lidla karmę dla psa, miał przy sobie marihuanę. W jego domu znaleziono jeszcze większe ilości środków odurzających.

Policjanci zostali wezwani do jednego z marketów na terenie Katowic przy ulicy Dudy-Gracza. Podejrzany 39-latek został zatrzymany po kradzieży karmy dla psów o wartości 28zł z jednego ze sklepów sieci Lidl. Za ten czyn został ukarany mandatem karnym. Podczas przeszukania ujawniono przy nim również ponad 6 gramów marihuany.

Funkcjonariusze ustalili też, że mężczyzna wynajmuje dom w województwie śląskim. Podczas przeszukania domu ujawniono ślady wskazujące na to, że mieściła się tam nielegalna plantacja konopi indyjskich. Znaleziono cały sprzęt służący do uprawy oraz ponad kilogram suszu marihuany, który był gotowy do dalszej dystrybucji.

39-latek usłyszał już postawione mu przez prokuratora zarzuty posiadania, i wytwarzania środków odurzających.

Minister zdrowia, Łukasz Szumowski, jest przeciwnikiem legalizacji marihuany w naszym kraju. Swoją opinię na ten temat wyraził w radiu RMF FM. Przyznał też, że marihuanę palił i skutki były fatalne.

Mam nadzieję, że marihuana w Polsce nie będzie zalegalizowana, bo przykłady krajów, gdzie została zalegalizowana, wyraźnie pokazują, że problem z uzależnieniami rośnie

– powiedział minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Nie znam się, ale jestem na nie

Minister zdrowia jasno dał do zrozumienia, że jest przeciwnikiem legalizacji marihuany. Jednak jego argumenty są co najmniej nietrafione. Minister zdrowia powiedział:

– Dane medyczne pokazują niestety, że marihuana jest używką, która po pierwsze prowadzi do uzależnień, a po drugie zwiększa użycie pozostałych narkotyków. I to są raporty rządów, a nie NGO-sów przeciwnych

Ciekawe o jakich raportach mówi pan Szumowski, widzieliśmy kilka takowych i wszystkie stwierdzały coś zgoła odmiennego. W jaki sposób marihuana ma zwiększać użycie innych narkotyków? Czyżby powrót do dawno obalonej teorii bramy? Ta wypowiedź ministra jest poniżej wszelkiej krytyki. A jak działa zaostrzanie prawa?Wystarczy powiedzieć, że w Polsce mimo restrykcyjnego prawa narkotykowego i właśnie ze względu na takie prawo – narkotyki są spożywane w ogromnych ilościach bez żadnej kontroli. Brak odpowiedniej edukacji (no bo po co – lepiej karać) prowadzi do tego, że mamy bardzo niski wiek inicjacji narkotykowej oraz ogromne, szkodliwe spożycie wśród młodzieży. Należy zrozumieć, że przede wszystkim marihuana była, jest i będzie palona. Dlaczego zatem decyzje o tym komu zostanie ona sprzedana maja podejmować grupy przestępcze, które chcąc sprzedać jak najwięcej nie pytają o dowód? Ani o jakość tego co sprzedają. Wolę aby zamiast przestępców, rynek został uregulowany przez państwo. Bo ten rynek istnieje i jest warty miliardy!

Nie znam się to się wypowiem

Minister wspomina, że nie chce aby marihuana była kolejną dostępną dla każdego używką. No cóż, dzięki obecnemu stanowi prawnemu tak własnie jest, dla nieletnich marihuana jest ciężej dostępna tam, gdzie jest legalna!

Minister przyznał, że dla zdrowia szkodliwy jest także alkohol oraz papierosy, ale te używki są w europejskiej kulturze od wieków, co sprawia, że kwestia ich dostępności wygląda inaczej niż marihuany. Taka wypowiedź, sugerująca, że marihuana istnieje w naszej kulturze od niedawna pokazuje, że mamy do czynienia z człowiekiem bez jakiejkolwiek wiedzy w tej materii. Nie znam się to się wypowiem – takich właśnie mamy póki co polityków.

Minister i marihuana

W audycji RMF FM Łukasz Szumowski wyznał też, że raz w życiu palił marihuanę.

 Fatalnie to się skończyło. Nigdy więcej. Nie nadaję się do takich rzeczy. Chyba zbyt mocno reaguję na szczęście

– skomentował.

WHO czyli Światowa Organizacja Zdrowia w końcu podała długo wyczekiwaną informacje o wyłączeniu marihuany z grupy IV czyli substancji niebezpiecznych. Jest to pierwsza taka zmiana w międzynarodowym prawie narkotykowym. Jest ona efektem kilku poprzednich posiedzeń Komitetu Ekspertów ds. Narkomanii pod czas których, przedstawione zostały naukowe argumenty dotyczące m.in korzyści medycznych oraz zagrożeń związanych z konopiami.

Wyniki spotkań w 2018 r. wyraźnie potwierdziły medyczne właściwości marihuany i poskutkowały zmianą stanowiska WHO z 1954 r. które brzmiało: ​​”należy podjąć wysiłki w celu wyeliminowania konopi indyjskich z jakiejkolwiek praktyki medycznej”.

Obecne przeklasyfikowanie pozwoli również innym organom międzynarodowym, takim jak Międzynarodowa Rada Kontroli Narkotyków (INCB), udzielać wskazówek państwom ONZ w celu np. monitorowania dostępności konopi indyjskich i kannabinoidów w systemach opieki zdrowotnej na całym świecie. W następnym raporcie, który spodziewany jest w dalszej części tego miesiąca, WHO ujawni więcej szczegółów na temat reklasyfikacji.

Kiedy dalsze zmiany?

Teraz 53 kraje członkowskie ONZ muszą zaakceptować rekomendację zwykłą większością w głosowaniu, które wstępnie zostało pierwotnie zaplanowane na marzec tego roku jednak w wyniku dwumiesięcznego opóźnienia publikacji wyników, może się ono przesunąć na przyszły rok.

Faaat.net, organizacja pozarządowa, która odegrała kluczową rolę w przeklasyfikowaniu, ma już kilka szczegółów oficjalnego stanowiska ONZ. W związku z tym wydaje się pewne, że preparaty z konopi zostaną ponownie sklasyfikowane. Nowa kategoria to „Preparaty i substancje odurzające”, natomiast obowiązująca od lat kategoria IV to wykaz „szczególnie niebezpiecznych substancji narkotycznych”. Oznaczałoby to również, że WHO uznaje korzyści płynące z preparatów zawierających THC.

CBD

Stosunek WHO do CBD jest pozytywny, w raporcie czytamy:

„Kannabidiol znajduje się w konopiach indyjskich oraz konopnej żywicy, ale nie ma właściwości psychoaktywnych i nie ma możliwości nadużywania lub uzależnienia. Nie ma znaczącego negatywnego wpływu. Okazało się, że kannabidiol jest skuteczny w leczeniu niektórych chorób epileptycznych u dzieci opornych na leczenie. Został zatwierdzony do tej w USA w 2018 r. I jest obecnie poddawany przeglądowi przez UE w celu zatwierdzenia.”

Cały raport WHO z dnia 24 I 2019 znajduje się tutaj.

Początek zmian?

Ta wyczekiwana od miesięcy decyzja otwiera nowe możliwości. To właśnie na podstawie dotychczasowych klasyfikacji i przepisów, które teraz maja się zmienić, konopna prohibicja ogarnęła znaczną część świata. Teraz rządy krajów będą miały zdecydowanie lepsze warunki do liberalizacji prawa dot. konopi.

Portugalia od lat ma stosunkowo liberalną politykę narkotykową i stawia na redukcję szkód zamiast kryminalizacji użytkowników. Takie podejście okazało się skuteczne i sprawdza się już od kilkunastu lat przynosząc pozytywne efekty. Teraz niektórzy politycy proponują legalizację handlu marihuaną oraz jej legalne uprawianie na własny użytek. Dwie partie złożyły projekty ustaw w tej sprawie. Oto jaką formę legalizacji proponują portugalscy politycy.

 

Partia Blok Lewicowy (Bloco de Esquerda – BE) oraz mniejsze ugrupowanie Ludzie-Zwierzęta-Natura (Pessoas-Animais-Natureza – PAN) wzywają Portugalski rząd do legalizacji marihuany do celów rekreacyjnych. Według doniesień The Portugal News, na chwilę obecną dyskutowane są dwa różne projekty ustaw, które zostały przedłożone portugalskiemu parlamentowi.

Dwa projekty – zasadnicza różnica

Ustawa zaproponowana przez Blok Lewicowy jest pierwszą, która zostanie rozpatrzona przez portugalskich parlamentarzystów. Obejmuje ona aspekty uprawy, przetwarzania oraz handlu, który miałby się odbywać odbywać się w wyznaczonych do tego punktach. Każdy taki punkt musiałby otrzymać koncesje na sprzedaż marihuany oraz jej przetworów. Natomiast drugi projekt ugrupowania Ludzie-Zwierzęta-Natura zakłada, iż sprzedaż powinna być prowadzona tylko przez apteki. Argumentują to tym, że personel apteki jest przeszkolony farmakologicznie, dzięki czemu może lepiej wyjaśnić efekty i i możliwe skutki używania marihuany.

Podobieństwa

Oczywiście w obu koncepcjach występują też podobieństwa. Obie zakładają minimalny wiek, który należy osiągnąć aby móc legalnie nabywać oraz używać konopi indyjskich i w obu przypadkach jest to 18 lat. Ponadto projekty zakładają zakaz możliwości nabycia marihuany dla osób ze stwierdzonymi problemami psychicznymi. Oba ugrupowania uważają, że powinien obowiązywać ogólny zakaz reklamy, a opakowanie powinno być neutralne i informacyjne. Zamiast kolorowych etykiet powinny być widoczne ostrzeżenia o ewentualnych zagrożeniach dla zdrowia.

Uprawa

Projekt bloku lewicowego zakłada, że osoby dorosłe będą mogły uprawiać do pięciu roślin na własny użytek. Natomiast drugi projekt proponowany przez PAN, dopuszcza uprawę sześciu roślin. Obie strony chcą, aby do domowych upraw wykorzystywano tylko nasiona pochodzące z licencjonowanych specjalistycznych sklepów.

Rząd Malty pracuje nad projektem liberalizacji przepisów dotyczących marihuany. Założenia nowego prawa to legalizacja, rejestracja użytkowników i edukacja. Każdy, kto po zmianie prawa będzie chciał legalnie posiadać konopie, będzie musiał się oficjalnie zarejestrować jako użytkownik marihuany, donosi magazyn Love Malta.

Legalizacja oraz rejestracja

W ubiegłym roku Malta zaczęła uprawiać konopie indyjskie w celach medycznych. Na chwile obecną, rząd dąży również do liberalizacji prawa w kwestii używania rekreacyjnego. Prace nad nowym projektem ustawy są już dość zaawansowane i można usłyszeć o pierwszych założeniach nowego prawa. Rzecznik rządu powiedział, że prawodawcy chcą stworzyć ramy prawne, w których można lepiej radzić sobie z uzależnieniem od narkotyków. W tym celu konsumenci powinni rejestrować aby można gromadzić dane dotyczące ich zachowań. Jakich? tego nie wiemy.

Edukacja

Kolejnym elementem dotyczącym możliwej legalizacji marihuany do celów rekreacyjnych, jest minimalny wiek wymagany do legalnego nabycia produktów z konopi indyjskich, który ma zostać ustalony na 21 lat. Minimalizacja szkód, szczególnie wśród nastolatków, to aspekt, który rząd stawia na pierwszym planie maltańskiego modelu legalizacji. Dlatego planowane są kompleksowe kampanie edukacyjne, na przykład „konopie, a prowadzenie pojazdów”.

Przeciwnicy

Krytycy systemu rejestracji, jaki istnieje w Urugwaju, zakładają, że konsumenci mogą być zniechęceni do rejestracji i pozostaną na czarnym rynku, przynajmniej część z nich. Pojawiają się też obawy dotyczące ochrony zebranych danych oraz tego, kto do takich danych miałby dostęp. W dzisiejszych czasach niebezpodstawne są argumenty o inwigilacji naszego codziennego życia przez państwo czy inne organizacje.

Na chwile obecną prawo na Malcie przewiduje grzywnę w przypadku jednorazowego posiadania niewielkiej ilości na własny użytek. Kolejne przyłapanie to już stanięcie przed komisja, która zadecyduje o formie „resocjalizacji”. Nie podporządkowanie się doprowadzi do zarzutów karnych mogących skończyć się odsiadką.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.