Świat Prawa i legalizacji marihuany

Posłowie chcą wprowadzić limit zawartości THC we krwi kierowców, tak jak jest to w przypadku alkoholu. Takie rozwiązanie ma pomóc wyeliminować sytuację niepotrzebnego karania. Jest to dobry krok dla pacjentów korzystających z medycznej marihuany. Obecnie przepisy nie rozróżniają stanu „po spożyciu” od stanu „pod wpływem”.

Limit zawartości THC we krwi kierowców

Od roku można się w Polsce leczyć medyczną marihuaną. Niestety, jeżeli jesteś pacjentem MM i jednocześnie kierowcą, mogą cię spotkać nieprzyjemności podczas badania trzeźwości. Wszystko dlatego, że nie ma ustalonych limitów stężenia THC, które by określały czy kierowca jest „po spożyciu” czy „pod wpływem”. Pierwsze tyczy się osoby, która jest np. osiem godzin po zażyciu marihuany. Natomiast sytuacja druga to taka, gdy kierowca jest godzinę po spożyciu i stężenie THC w jego krwi jest bardzo wysokie. A THC utrzymuje się we krwi przez wiele dni, dlatego u regularnego użytkownika wynik testu może być pozytywny nawet kilka dni po ostatnim użyciu.

To też jeden z argumentów, którym uzasadniają swoja propozycję posłowie Jarosław Sachajko oraz Paweł Szramka.

W interpelacji do premiera stwierdzają, że w związku z legalnym dostępem do konopi indyjskich, powinno się ustanowić limit zwartości THC we krwi, który stanowiłby granicę odpowiedzialności w razie prowadzenia pojazdu.

„Nie jest istotne, ile nanogramów metabolitów THC na 1 ml krwi ma zatrzymany kierowca – czy 200 (ilość występująca krótko po zażyciu) czy 5 – po kilku lub kilkunastu godzinach. I tak można stracić prawo jazdy. Mało tego – teoretycznie nie powinno się prowadzić nawet do kilku miesięcy po zapaleniu”

-mówią posłowie

To samo tyczy się użytkowników rekreacyjnych, którzy np. wrócili z urlopu w Niderlandach gdzie legalnie raczyli się suszem z Coffee Shop’u. Jeżeli taki kierowca będzie miał wykonany test w kilka dni po powrocie, może narazić się na niemałe problemy.

Kiedy kierowca nie jest już pod wpływem?

Według odpowiedzialnych za projekt posłów, za taki czas należy uznać cztery godziny po użyciu marihuany. Jak argumentują parlamentarzyści, wówczas poziom THC we krwi spada ze szczytowych ok. 200 nanogramów na mililitr do kilku ng/ml. Dodają, iż ważne jest to, że nawet dwa dni po spożyciu konopi we krwi nadal może być ok. 2 ng THC/ml.

Dlatego należy ustanowić przepisy, według których kierowcy z tak niskim stężeniem THC nie będą karani.

Najnowsze badania naukowców z University of Connecticut i Georgia State University dowodzą, że legalizacja marihuany może mieć wpływ na zwiększenie aktywności seksualnej i być powodem wzrostu dzietności w USA.

Kolejnym wnioskiem, który może dziwić, jest spadkowy trend stosowania środków antykoncepcyjnych. Co za tym idzie, rośnie liczba urodzeń. W jaki sposób sprawdzono, że liberalizacja prawa dotyczącego marihuany wpłynęła na te obszary życia społeczeństwa?

Całe badanie polegało na analizie zestawu danych dotyczących „szczegółowych pytań dotyczących aktywności seksualnej i zażywania substancji” u młodych Amerykanów w latach 1997–2011. W ankiecie respondenci odpowiadali wprost na pytania odnośnie używania marihuany, jak i częstotliwości stosunków seksualnych w ostatnim miesiącu.

„Pierwszą zmianą w zachowaniach seksualnych, którą obserwujemy, jest zwiększone zaangażowanie w aktywność seksualną”

– napisali naukowcy

Według danych, „Prawdopodobieństwa uprawiania seksu raz lub więcej w ciągu ostatniego miesiąca” oraz „wzrost częstotliwości uprawiania seksu rozpoczynający się bezpośrednio po zmianie prawa” zanotował wzrost o średnio 4,3%.

W artykule opublikowanym w Journal of Health Economics czytamy, że „legalizacja marihuany do celów medycznej marihuany przekłada się na dwuprocentowy wzrost narodzin dzieci wśród kobiet w wieku rozrodczym.

„Wyniki te dowodzą, że używanie marihuany ma znaczny, niezamierzony i pozytywny wpływ na przyrost naturalny”

– dodają autorzy.

Zmniejszenie popytu na środki antykoncepcyjne może być spowodowany efektami sensorycznymi marihuany, przez co osoby współżyjące „mogą zmienić stosunek do ryzyka seksualnego, sprawiając, że użytkownicy są mniej zaniepokojeni konsekwencjami stosunku płciowego bez zabezpieczenia, co prowadzi do ograniczenia stosowania środków antykoncepcyjnych”.

Powyższy wniosek może wyjaśnić, skąd się wziął wzrost przyrostu naturalnego. Drugim faktem jest, że naukowcy wiążą nadużywanie marihuany ze zmniejszeniem płodności.

Poniżej przytoczyliśmy kilka ważnych zdań z artykułu.

„Nasze ustalenia dotyczące urodzeń sugerują, że czynniki behawioralne mogą przeciwdziałać zmianom fizjologicznym związanym z używaniem marihuany, które mają tendencję do zmniejszania płodności”

– napisali.

„Stwierdzamy, że wejście przepisów medycznych dotyczących marihuany skutkuje zarówno zwiększonym zaangażowaniem w aktywność seksualną, jak i spadkiem stosowania środków antykoncepcyjnych pod warunkiem bycia aktywnym seksualnie”,

czytamy w podsumowaniu badań.

„Oba mechanizmy sugerują, że reakcje behawioralne mogą wynikać ze zwiększonej uwagi na przyjemność związaną ze stosunkiem płciowym, zwiększonej gotowości do uprawiania seksu, a także z ignorowania przyszłych konsekwencji związanych z seksem”

Czy zmiana prawa dotyczącego marihuany medycznej faktycznie wpłynęła pozytywnie na przyrost naturalny? Być może. Ostatnie badania pokazują, że marihuana ma zdolność do zwiększania przyjemności ze stosunku seksualnego, jak i zwiększa popęd seksualny zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet.

U kobiet jednak nadmierne palenie marihuany może powodować tak zwany efekt „bawełnianej waginy” – jest to nic innego jak suchości w pochwie, o której pisaliśmy jakiś czas temu. Artykuł możecie przeczytać tutaj.

Wczoraj odbyło się drugie posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. legalizacji marihuany. Do grona posłów, którzy postanowili wesprzeć swoją osobą zespół, dołączyli zaproszeni aktywiści oraz działacze, którzy od lat starają się o liberalizację polskiego prawa narkotykowego, które przynosi same szkody. Oto co ustalono oraz o czym mówiono podczas wczorajszego posiedzenia przy ul. Wiejskiej.

Spotkanie rozpoczęło się od formalnego przedstawienia się przez każdego kto dołączył wczoraj do zespołu. Zebrane grono to (po za politykami oczywiście) to osoby, które od lat starają się o liberalizację prawa dot. konopi, o zaprzestanie karania użytkowników oraz szeroki dostęp do medycznej marihuany dla pacjentów.

Pierwsze głosowanie

Zaraz po przedstawieniu się grona konopnych ekspertów, pojawiła się kwestia nazwy zespołu. Nie wszyscy uważali, że obecna nazwa jest odpowiednia, Spór dotyczył głównie słowa „marihuana” w nazwie. Jednak w głosowaniu zdecydowana większość była za utrzymaniem obecnej nazwy. Przewodnicząca zespołu, Pani Beata Maciejewska stwierdziła też, że nie można się ukrywać z tym w jakim celu zespół został powołany i jaki jest jego główny cel – legalizacja marihuany.

Pierwsze ustalenia

Pierwsza dyskusja dotyczyła w jaki sposób osiągnąć główne założenia zespołu. Część zaproszonych ekspertów liczyła na to, że prezydium zespołu ma już nakreśloną swoją wizję jak to osiągnąć i chce ją z nami skonsultować. Okazało się jednak, że prezydium liczyło na to samo ze strony zaproszonych doradców.

Po kilkudziesięciu minutach dyskusji ustalono, że pierwszym i najważniejszym celem będzie przekonanie obozu rządzącego do przychylenia się do postulatów zespołu, a przede wszystkim doprowadzenie do debaty w tej kwestii. Merytoryczna dyskusja jak to osiągnąć ma odbyć się na kolejnym posiedzeniu.

Jak słusznie zaznaczył obecny na posiedzeniu Piotr Liroy Marzec, zespół może się spotykać przez całą obecną kadencję sejmu jednak bez przekonania do swoich racji obozu rządzącego – nic nie osiągnie. Dlatego teraz politycy oraz działacze powinni zrobić wszystko aby doprowadzić do rzetelnej debaty z udziałem partii rządzącej.

W trakcie kolejnych spotkań zespołu odbędą się merytoryczne dyskusje w celu ustalenia w jaki sposób to osiągnąć.

Parlamentarny zespół ds legalizacji marihuany ma się spotykać co miesiąc, kolejne spotkanie odbędzie się w pierwszej połowie lutego.

Wraz z pierwszym stycznia 2020 roku w Illinois weszła w życie ustawa umożliwiająca posiadanie oraz handel konopiami indyjskimi.. Konsumenci marihuany z Illinois w pierwszy dzień legalizacji wydali 3,2 miliona dolarów

llinois legalizuje konopie indyjskie do celów rekreacyjnych

Jak wspominaliśmy pod koniec czerwca ubiegłego roku, władze stanu Illinois zatwierdziły projekt ustawy, która zezwala na posiadanie, oraz handel marihuaną rekreacyjną.

Każdy dorosły obywatel zamieszkujący stan Illinois od pierwszego stycznia może posiadać przy sobie do 30 gramów suszu marihuany, 5 gramów żywicznych koncentratów oraz produkty żywnościowe zawierające nie więcej niż 500 mg THC. Również osoby przyjezdnym spoza stanu – w tym również obcokrajowcom – przypadają limity, które są mniejsze o połowę.

Pacjenci stosujący marihuanę medyczną będą mieli możliwość zakupu nasion oraz własnej uprawy do pięciu roślin w domu, a 31 grudnia 2019, 11 tys. skazanych za przestępstwa związane z niewielkimi ilościami marihuany zostaną wymazane z rejestru karnego, za decyzją ówczesnego Gubernatora stanu Illinois J.B. Pritzker.

Pierwszy dzień legalizacji

Jak donosi Department of Financial and Professional Regulation, już pierwszego dnia po wejściu w życie ustawy konsumenci marihuany z Illinois wydali blisko 3,2 miliona dolarów, które wygenerowało nieco ponad 77 tys. transakcji. Dla porównania, w zeszłym roku, kiedy to stan Michigan zalegalizował sprzedaż marihuany, przychody wyniosły blisko 221,000 przy około 2200 transakcjach.

Gubernator Illinois pierwszym klientem

W jednym z licencjonowanych punktów sprzedaży marihuany rekreacyjnej, pierwszym klientem była sama gubernator stanu, porucznik Juliana Stratton, która w kolejce wraz z innymi mieszkańcami już od 6 rano oczekiwała na otwarcie wybranego punktu. Podobno ona zakupiła żelki z THC o wartości 100$.

Illinois stał się tym samym jedenastym stanem, który zalegalizował marihuanę rekreacyjną oraz produkty oparte na konopiach indyjskich. Mieszkańcy całego stanu mocno wyczekiwali otwarcia sklepów, ich radość było można odczuć w całym internetowym Zielonym Świecie, gdzie udostępniane były filmiki czy szalone zdjęcia z tego pamiętnego dnia. Ciekawe jakby to wyglądało w Polsce?

Angielska służba zdrowia poinformowała, że od przyszłego roku lekarze będą mogli przepisywać Epidyolex, lek na bazie konopi. Lek przepisać będzie można dzieciom od drugiego roku życia. Ma być on stosowany m.in. w rzadkich i ciężkich przypadkach padaczk i.

Epidyolex, lek na bazie konopi

Substancja czynna w Epidyolexie to kannabidiol (CBD), który daje świetne rezultaty w leczeniu ciężkich rodzajów padaczki, w tym tej lekoopornej. Brytyjska służba zdrowia (NHS) poinformowała, że lek będzie przepisywany przede wszystkim pacjentom zmagającym się z zespołem Lennoxa Gastauta oraz zespołem Dravet, pacjentom cierpiącym na MS oraz przy chemioterapii.

Za mało, za późno

Peter Carroll, działający na rzecz stosowania konopi w medycynie w rozmowie z BBC powiedział, że to jest „za mało, za późno”, Peter zwraca uwagę, że jest wiele rodzin potrzebujących leków zawierających nie tylko CBD ale tez nieco THC – psychoaktywnego składnika marihuany, który wykazuje bardzo duże działanie terapeutyczne oraz działa synergicznie z CBD. Zaznaczył, że CBD wykazuje znacznie lepsze efekty terapeutyczne przy wsparciu nie dużej ilości THC.

Epidyolex nie jest lekiem na bazie marihuany – nie zawiera THC. CBD, które jest substancją czynną w leku, jest legalne niemal w całej europie. Nie ma informacji o kosztach terapii Epidyolexem, która w USA wyceniona została na 32,000 dolarów rocznie

Administracja Trumpa zaostrza prawo migracyjne ludności do USA. W ciągu 30 najbliższych dni w życie wchodzą nowe przepisy, które mogą sprawić, że osoby posiadające wyrok za posiadanie lub handel marihuaną będą mogły dostać odmowę prawa do azylu w USA.

Przestępstwa związane z marihuaną trafiły tym samym do listy ciężkich przestępstw, takich jak morderstwa czy gwałty. Wszystko dzięki decyzji Departamentu Sprawiedliwości i Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która dotyczy ograniczenia możliwości wnioskowania o azyl imigrantów z wyrokami skazującymi.

Według Departamentu Sprawiedliwości i Bezpieczeństwa Wewnętrznego krok ten ma być znacznym ograniczeniem dla migrantów z Ameryki Południowej.

W swoim uzasadnieniu ustawodawcy piszą, że ci, którzy posiadają substancje kontrolowane, stanowią bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa USA. Rząd odmówi azylu każdemu imigrantowi, który został skazany za posiadanie lub handel substancjami kontrolowanymi, a według obecnego federalnego prawa USA, marihuana wciąż pozostaje substancją kontrolowaną.

Osoby, które zostały skazane za posiadanie do 30 gramów marihuany, wciąż będą mogły starać się o azyl, jednak musi to być wyrok jednorazowy.

Jak podaje CNN, nowy raport federalnego Centrum Kontroli Chorób (CDC) wykazał, że 12 milionów kierowców w USA przyznało się do prowadzenia pojazdu pod wpływem marihuany w latach 2017-2018. Statystycznie jest to prawie 5% wszystkich obywateli Stanów Zjednoczonych.

12 milionów kierowców na haju

Dane zostały zebrane podczas badania biura ds. Nadużywania Substancji i Zdrowia Psychicznego w 2018 r. Przedmiotem badania było zażywanie narkotyków i jego wpływ na zdrowie i społeczeństwo. Respondentów pytano o spożywanie alkoholu, konopi indyjskich oraz innych narkotyków kontrolowanych przez władze federalne.

„Jazda pod wpływem środków odurzających jest poważnym problemem zdrowotnym, którym należy się zająć w celu ochrony zdrowia oraz bezpieczeństwa wszystkich osób korzystających z drogi, w tym kierowców, pasażerów, pieszych, rowerzystów i motocyklistów”

– napisali autorzy badania CDC.

Podział na wiek

Normalnym w takich badaniach jest też podanie wyników z uwzględnieniem wieku respondentów. Naukowcy ustalili, że młodzi dorośli w wieku od 21 do 25 lat najczęściej spożywali konopie indyjskie zanim wsiedli do auta, przy czym 12,4% tej grupy przyznało się do kierowania pojazdem, gdy było na haju bezpośrednio po zażyciu konopi. Do tego samego przyznało się 9,2% osób w wieku 16-20 lat.

Odkąd w USA ruszyła legalizacyjna fala, temat prowadzenia pod wpływem konopi indyjskich pojawiał się regularnie. Przeciwnicy liberalizacji prawa uparcie twierdzili, że zmiana prawa doprowadzi do gwałtownego wzrostu wypadków na drogach. Ta, jasne, jak by przed legalizacja kierowcy nie mieli dostępu do ziela. Jednak jak pokazało życie (spadek ilości wypadków oraz ofiar śmiertelnych po legalizacji) oraz kolejne badania – legalna marihuana nie wpływa na zwiększenie ryzyka na drogach, wręcz przeciwnie.

Konopie i prowadzenie pojazdów

Marihuana i prowadzenie pojazdów to temat bardziej skomplikowany niż w przypadku alkoholu. Po tym drugim z pewnością nie należy prowadzić. Są jednak narkotyki po których nie ma takich przeciwwskazań np. kofeina czy nikotyna. Wielu by też do nich zaliczyło właśnie konopie indyjskie. Przede wszystkim osoba po marihuanie jest świadoma swojego stanu i uwierzcie mi – jeżeli nie jest w stanie nie wsiądzie za kółko, w przeciwieństwie do alkoholu. Badania wykazały też, że kierowcy jeżdżący pod wpływem marihuany bardzo staraja się przestrzegać przepisów oraz ogólnie jeżdżą bezpiecznie.

Badanie CDC wykazało, że po za konopiami 8% Amerykanów prowadziło pod wpływem alkoholu w tym samym okresie, a 0,9% respondentów przyznało się do używania narkotyków innych niż konopie indyjskie przed uruchomieniem silnika.

Raport podsumował, że ze względu na skale zjawiska prowadzenia pod wpływem używek, nie da się tego wyeliminować poprzez „wyłapanie” nietrzeźwych kierowców. Uznano, że należy prowadzić regularne kampanie edukacyjne w tym zakresie.

Leżący na Karaibach Trynidad i Tobago zmienia przepisy dotyczące konopi indyjskich. Krajowa Izba Reprezentantów właśnie zatwierdziła projekt ustawy, który dekryminalizuje ich posiadanie. Wkrótce rząd Trynidadu i Tobago zajmie się kolejną ustawą – legalizującą oraz regulującą produkcję oraz obrót marihuaną.

Trynidad i Tobago zmienia przepisy dotyczące konopi indyjskich

1.12.2019 Izba Reprezentantów w Trynidadzie i Tobago zatwierdziła projekt ustawy o niebezpiecznych narkotykach (poprawka r. Po zatwierdzeniu przez Izbę projekt przejdzie teraz do Senatu.

Senat będzie omawiać i debatować nad projektem, zanim zostanie on poddany pod głosowanie co ma nastąpić lada dzień..

Jeśli Senat ustali ostateczną wersję projektu ustawy i zatwierdzi go, ustawodawstwo zostanie ostatecznie odesłane do Izby na kolejne głosowanie. Stamtąd w końcu zostanie przekazana prezydent Pauli-Mae Weekes, która swoim podpisem wprowadzi nowe prawo w życie.

Oto jakie zmiany w „Ustawie o niebezpiecznych narkotykach” planuje wprowadzić rząd:

  • dorosły obywatel może posiadać do 30 gramów suszu i pięć gramów żywicy bez żadnych sankcji karnych.
  • Posiadanie od 30 do 60 gramów suszu oraz od 5 do 10 gramów żywicy będzie karane grzywną w wysokości około 200 USD. Co ważne, nie spowoduje to żadnych zarzutów karnych.
  • Posiadanie od 60 do 100 gramów suszu lub 14 gramów żywicy pociągałoby za sobą karę w wysokości 11 092 USD.
  • Obywatele będą mogli uprawiać do czterech roślin konopi w domu. Poprzednia wersja tego prawodawstwa dopuszczała wyłącznie rośliny męskie. Ale to się zmieniło, ponieważ rośliny męskie nie produkują kwiatów.
  • Żadne z powyższych nie powoduje zagrożenia karą więzienia. Jednak uiszczenia grzywny kar może prowadzić do dodatkowych kar i prac społecznych.

Wpływ zmian na region

Trynidad i Tobago są najbogatszym krajem w bloku karaibskim, co nadaje mu dużą wagę i wpływ w całym regionie. Zmiany w tym kraju mogą realnie wpłynąć na kraje sąsiadujące, co byłoby oczywiście pozytywnym skutkiem. Podsumowując, nowe przepisy mogą przynieść duże zmiany w kraju, jednak zmiana prawa może mieć znacznie szersze implikacje w całym regionie, chociażby ze względu na pozycję gospodarczą Trynidadu i Tobago, która z pewnością się teraz umocni.

The Cannabis Control Bill

Tak z kolei nazwano projekt ustawy legalizujący i regulujący produkcję oraz obrót marihuaną.

Projekt ustawy o kontroli obrotu marihuaną został niedawno przeniesiony do wspólnej komisji selekcyjnej Parlamentu. Podobno organ ten wyda Parlamentowi zalecenia ws. projektu na początku 2020 r.

Jeśli ustawa regulująca produkcję i obrót ostatecznie wejdzie w życie, Trynidad i Tobago będzie najbardziej postępowym pod względem konopi krajem na Karaibach.

Lewica chce powołać Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany. Wczoraj wiceszefowa klubu Lewicy Beata Maciejewska, złożyła w tej sprawie wniosek do marszałek Sejmu. Posłanka powiedziała, że celem zespołu będzie opracowanie projektu znoszącego kary za posiadanie marihuany na własny użytek. Przyznała też, że czasem sama lubi zapalić i nie powinno czynić to z niej przestępcy.

Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany

Posłanka Beata Maciejewska stwierdziła, że należy przestać się bać rozmawiać o marihuanie i nie traktować tego tematu jako tabu.

Zależy mi przede wszystkim na tym, jako reprezentantce Lewicy, żeby otwierać strefy, który były dotychczas strefami tabu, bo mamy tak bardzo prawicowy Sejm, tak bardzo prawicowy rząd, że pewne rzeczy zostały wypchnięte z debaty publicznej i one się nie dzieją, są zakazane, albo mówi się, że są to tematy, o których nie powinno się rozmawiać i zawsze czyni się je skandalicznymi

– powiedziała wiceszefowa klubu Lewicy

Posłanka oznajmiła też, że temat depenalizacji posiadania konopi indyjskich na własny użytek należy omówić społecznie oraz z gronem ekspertów i dopiero wtedy będzie można napisać rzetelny projekt owej ustawy.

Zespół ma kilka celów. Po pierwsze celem jest to, żebyśmy w ogóle zaczęli rozmawiać o tym w szerokim gronie ludzi, którzy są zainteresowani tą kwestią, ekspertami i organizacjami pozarządowymi. Druga rzecz to jest to, żebyśmy mieli zdiagnozowane, jakie skutki ma dzisiaj obowiązujące prawo odnośnie marihuany i jakie będzie miało skutki zdrowotne, gospodarcze i społeczne w określonych wariantach.

– powiedziała Maciejewska

Paliłam w swoim życiu nie raz

Maciejewska oceniła, że obowiązujące przepisy prawa dotyczące posiadania marihuany należy zmienić, aby każdy mógł swobodnie używać konopi indyjskich. Takie zadanie ma mieć Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany.

Będąc osobą dorosłą chce sobie zajarać legalnie i wiem, że są miliony takich osób jak ja, które oprócz wypicia wina do kolacji, chcą sobie czasem przypalić jointa i nie widzę w tym niczego o czym nie można byłoby rozmawiać.

– stwierdziła posłanka i dodała:

Dla mnie najważniejsze jest to, żebyśmy w ogóle o tym rozmawiali, bo mam takie wrażenie, że na dźwięk słowa „marihuana” albo „joint” wszyscy nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, ja jestem bardzo dorosłą kobietą, paliłam w swoim życiu nie raz i nie czuję się kryminalistką z tego powodu i czuję, że miliony ludzi, którzy także to robili, też nie czują się osobami, które powinny być za to karane przez Kodeks karny.

Posłanka poinformowała, że w praca zespołu ukierunkowana będzie w kierunku dekryminalizacji posiadania niewielkich ilości marihuany na własny użytek. Nie wspomniano o jakiej ilości mowa. Zaznaczyła też, że warto się zastanowić nad różnymi aspektami, wpływie zmian prawnych na gospodarkę.

Na chwile obecną deklarację przystąpienia do zespołu podpisało 10 osób, są to posłowie klubu Lewicy: Monika Pawłowska, Andrzej Rozenek, Joanna Scheuring-Wielgus, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Małgorzata Prokop-Paczkowska, Adrian Zandberg, Marcelina Zawisza, Paulina Matysiak i Krzysztof Śmiszek.

Zaproszenie do zespołu zostanie także wysłane do pozostałych klubów parlamentarnych.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.