Świat Prawa i legalizacji marihuany

Jak podaje CNN, nowy raport federalnego Centrum Kontroli Chorób (CDC) wykazał, że 12 milionów kierowców w USA przyznało się do prowadzenia pojazdu pod wpływem marihuany w latach 2017-2018. Statystycznie jest to prawie 5% wszystkich obywateli Stanów Zjednoczonych.

12 milionów kierowców na haju

Dane zostały zebrane podczas badania biura ds. Nadużywania Substancji i Zdrowia Psychicznego w 2018 r. Przedmiotem badania było zażywanie narkotyków i jego wpływ na zdrowie i społeczeństwo. Respondentów pytano o spożywanie alkoholu, konopi indyjskich oraz innych narkotyków kontrolowanych przez władze federalne.

„Jazda pod wpływem środków odurzających jest poważnym problemem zdrowotnym, którym należy się zająć w celu ochrony zdrowia oraz bezpieczeństwa wszystkich osób korzystających z drogi, w tym kierowców, pasażerów, pieszych, rowerzystów i motocyklistów”

– napisali autorzy badania CDC.

Podział na wiek

Normalnym w takich badaniach jest też podanie wyników z uwzględnieniem wieku respondentów. Naukowcy ustalili, że młodzi dorośli w wieku od 21 do 25 lat najczęściej spożywali konopie indyjskie zanim wsiedli do auta, przy czym 12,4% tej grupy przyznało się do kierowania pojazdem, gdy było na haju bezpośrednio po zażyciu konopi. Do tego samego przyznało się 9,2% osób w wieku 16-20 lat.

Odkąd w USA ruszyła legalizacyjna fala, temat prowadzenia pod wpływem konopi indyjskich pojawiał się regularnie. Przeciwnicy liberalizacji prawa uparcie twierdzili, że zmiana prawa doprowadzi do gwałtownego wzrostu wypadków na drogach. Ta, jasne, jak by przed legalizacja kierowcy nie mieli dostępu do ziela. Jednak jak pokazało życie (spadek ilości wypadków oraz ofiar śmiertelnych po legalizacji) oraz kolejne badania – legalna marihuana nie wpływa na zwiększenie ryzyka na drogach, wręcz przeciwnie.

Konopie i prowadzenie pojazdów

Marihuana i prowadzenie pojazdów to temat bardziej skomplikowany niż w przypadku alkoholu. Po tym drugim z pewnością nie należy prowadzić. Są jednak narkotyki po których nie ma takich przeciwwskazań np. kofeina czy nikotyna. Wielu by też do nich zaliczyło właśnie konopie indyjskie. Przede wszystkim osoba po marihuanie jest świadoma swojego stanu i uwierzcie mi – jeżeli nie jest w stanie nie wsiądzie za kółko, w przeciwieństwie do alkoholu. Badania wykazały też, że kierowcy jeżdżący pod wpływem marihuany bardzo staraja się przestrzegać przepisów oraz ogólnie jeżdżą bezpiecznie.

Badanie CDC wykazało, że po za konopiami 8% Amerykanów prowadziło pod wpływem alkoholu w tym samym okresie, a 0,9% respondentów przyznało się do używania narkotyków innych niż konopie indyjskie przed uruchomieniem silnika.

Raport podsumował, że ze względu na skale zjawiska prowadzenia pod wpływem używek, nie da się tego wyeliminować poprzez „wyłapanie” nietrzeźwych kierowców. Uznano, że należy prowadzić regularne kampanie edukacyjne w tym zakresie.

Leżący na Karaibach Trynidad i Tobago zmienia przepisy dotyczące konopi indyjskich. Krajowa Izba Reprezentantów właśnie zatwierdziła projekt ustawy, który dekryminalizuje ich posiadanie. Wkrótce rząd Trynidadu i Tobago zajmie się kolejną ustawą – legalizującą oraz regulującą produkcję oraz obrót marihuaną.

Trynidad i Tobago zmienia przepisy dotyczące konopi indyjskich

1.12.2019 Izba Reprezentantów w Trynidadzie i Tobago zatwierdziła projekt ustawy o niebezpiecznych narkotykach (poprawka r. Po zatwierdzeniu przez Izbę projekt przejdzie teraz do Senatu.

Senat będzie omawiać i debatować nad projektem, zanim zostanie on poddany pod głosowanie co ma nastąpić lada dzień..

Jeśli Senat ustali ostateczną wersję projektu ustawy i zatwierdzi go, ustawodawstwo zostanie ostatecznie odesłane do Izby na kolejne głosowanie. Stamtąd w końcu zostanie przekazana prezydent Pauli-Mae Weekes, która swoim podpisem wprowadzi nowe prawo w życie.

Oto jakie zmiany w „Ustawie o niebezpiecznych narkotykach” planuje wprowadzić rząd:

  • dorosły obywatel może posiadać do 30 gramów suszu i pięć gramów żywicy bez żadnych sankcji karnych.
  • Posiadanie od 30 do 60 gramów suszu oraz od 5 do 10 gramów żywicy będzie karane grzywną w wysokości około 200 USD. Co ważne, nie spowoduje to żadnych zarzutów karnych.
  • Posiadanie od 60 do 100 gramów suszu lub 14 gramów żywicy pociągałoby za sobą karę w wysokości 11 092 USD.
  • Obywatele będą mogli uprawiać do czterech roślin konopi w domu. Poprzednia wersja tego prawodawstwa dopuszczała wyłącznie rośliny męskie. Ale to się zmieniło, ponieważ rośliny męskie nie produkują kwiatów.
  • Żadne z powyższych nie powoduje zagrożenia karą więzienia. Jednak uiszczenia grzywny kar może prowadzić do dodatkowych kar i prac społecznych.

Wpływ zmian na region

Trynidad i Tobago są najbogatszym krajem w bloku karaibskim, co nadaje mu dużą wagę i wpływ w całym regionie. Zmiany w tym kraju mogą realnie wpłynąć na kraje sąsiadujące, co byłoby oczywiście pozytywnym skutkiem. Podsumowując, nowe przepisy mogą przynieść duże zmiany w kraju, jednak zmiana prawa może mieć znacznie szersze implikacje w całym regionie, chociażby ze względu na pozycję gospodarczą Trynidadu i Tobago, która z pewnością się teraz umocni.

The Cannabis Control Bill

Tak z kolei nazwano projekt ustawy legalizujący i regulujący produkcję oraz obrót marihuaną.

Projekt ustawy o kontroli obrotu marihuaną został niedawno przeniesiony do wspólnej komisji selekcyjnej Parlamentu. Podobno organ ten wyda Parlamentowi zalecenia ws. projektu na początku 2020 r.

Jeśli ustawa regulująca produkcję i obrót ostatecznie wejdzie w życie, Trynidad i Tobago będzie najbardziej postępowym pod względem konopi krajem na Karaibach.

Lewica chce powołać Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany. Wczoraj wiceszefowa klubu Lewicy Beata Maciejewska, złożyła w tej sprawie wniosek do marszałek Sejmu. Posłanka powiedziała, że celem zespołu będzie opracowanie projektu znoszącego kary za posiadanie marihuany na własny użytek. Przyznała też, że czasem sama lubi zapalić i nie powinno czynić to z niej przestępcy.

Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany

Posłanka Beata Maciejewska stwierdziła, że należy przestać się bać rozmawiać o marihuanie i nie traktować tego tematu jako tabu.

Zależy mi przede wszystkim na tym, jako reprezentantce Lewicy, żeby otwierać strefy, który były dotychczas strefami tabu, bo mamy tak bardzo prawicowy Sejm, tak bardzo prawicowy rząd, że pewne rzeczy zostały wypchnięte z debaty publicznej i one się nie dzieją, są zakazane, albo mówi się, że są to tematy, o których nie powinno się rozmawiać i zawsze czyni się je skandalicznymi

– powiedziała wiceszefowa klubu Lewicy

Posłanka oznajmiła też, że temat depenalizacji posiadania konopi indyjskich na własny użytek należy omówić społecznie oraz z gronem ekspertów i dopiero wtedy będzie można napisać rzetelny projekt owej ustawy.

Zespół ma kilka celów. Po pierwsze celem jest to, żebyśmy w ogóle zaczęli rozmawiać o tym w szerokim gronie ludzi, którzy są zainteresowani tą kwestią, ekspertami i organizacjami pozarządowymi. Druga rzecz to jest to, żebyśmy mieli zdiagnozowane, jakie skutki ma dzisiaj obowiązujące prawo odnośnie marihuany i jakie będzie miało skutki zdrowotne, gospodarcze i społeczne w określonych wariantach.

– powiedziała Maciejewska

Paliłam w swoim życiu nie raz

Maciejewska oceniła, że obowiązujące przepisy prawa dotyczące posiadania marihuany należy zmienić, aby każdy mógł swobodnie używać konopi indyjskich. Takie zadanie ma mieć Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany.

Będąc osobą dorosłą chce sobie zajarać legalnie i wiem, że są miliony takich osób jak ja, które oprócz wypicia wina do kolacji, chcą sobie czasem przypalić jointa i nie widzę w tym niczego o czym nie można byłoby rozmawiać.

– stwierdziła posłanka i dodała:

Dla mnie najważniejsze jest to, żebyśmy w ogóle o tym rozmawiali, bo mam takie wrażenie, że na dźwięk słowa „marihuana” albo „joint” wszyscy nie wiedzą, co ze sobą zrobić. Jesteśmy dorosłymi ludźmi, ja jestem bardzo dorosłą kobietą, paliłam w swoim życiu nie raz i nie czuję się kryminalistką z tego powodu i czuję, że miliony ludzi, którzy także to robili, też nie czują się osobami, które powinny być za to karane przez Kodeks karny.

Posłanka poinformowała, że w praca zespołu ukierunkowana będzie w kierunku dekryminalizacji posiadania niewielkich ilości marihuany na własny użytek. Nie wspomniano o jakiej ilości mowa. Zaznaczyła też, że warto się zastanowić nad różnymi aspektami, wpływie zmian prawnych na gospodarkę.

Na chwile obecną deklarację przystąpienia do zespołu podpisało 10 osób, są to posłowie klubu Lewicy: Monika Pawłowska, Andrzej Rozenek, Joanna Scheuring-Wielgus, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Małgorzata Prokop-Paczkowska, Adrian Zandberg, Marcelina Zawisza, Paulina Matysiak i Krzysztof Śmiszek.

Zaproszenie do zespołu zostanie także wysłane do pozostałych klubów parlamentarnych.

Brazylia wprowadza przepisy dotyczące medycznej marihuany. Brazylijski organ nadzoru farmaceutycznego Anvisa, zatwierdził we wtorek regulacje umożliwiające obywatelom korzystanie z konopi indyjskich w celach medycznych. Jednak w oddzielnym głosowaniu prawicowi politycy, zablokowali propozycję dopuszczenia krajowych upraw konopi na cele medyczne.

Nowe przepisy dotyczące medycznej marihuany w Brazylii

Zatwierdzenie przez Anvisę zasad regulujących raczkujący rynek medycznej marihuany, to dla chcących z niej korzystać Brazylijczyków duża zmiana.

Jednak decyzja o zakazie krajowych upraw, pokazuje, że Brazylia, pod przewodnictwem skrajnie prawicowego prezydenta Jaira Bolsonaro, nie jest jeszcze gotowa aby dołączyć do sąsiadów i stworzyć własny, krajowy przemysł medycznej marihuany

Rzecznik Anvisa oznajmił, że brazylijskie firmy zainteresowane medyczną marihuaną i opartymi na niej produktami, będą musiały importować susz z zagranicy.

W oświadczeniu informującym o zatwierdzeniu nowych regulacji przez Anvisa poinformowano, że ​​nowe przepisy dotyczące medycznej marihuany, zostaną opublikowane w krajowym dzienniku w ciągu kilku najbliższych dni i wejdą w życie w ciągu kolejnych 90 dni. Anvisa określiła szczegółowe zasady dotyczące produkcji, importu, sprzedaży, pakowania, marketingu i regulacji nowej klasy produktów na bazie marihuany, które będą dostępne w sprzedaży tylko w zarejestrowanych aptekach i na receptę.

28 listopada zeszłego roku, komitet senacki w Brazylii, zatwierdził projekt ustawy zezwalającej na wykorzystanie i uprawę marihuany do celów medycznych. Projekt znosił sankcje karne za uprawianie, posiadanie i spożywanie konopi indyjskich przez pacjentów po wcześniejszym przepisaniu ich przez lekarza. Niestety projekt zezwalający na uprawy upadł.

Źródło; Reuters

Podczas wczorajszej wizyty w radiu RMF FM, premier Morawiecki był pytany m.in. o legalizację marihuany. Po wysłuchaniu co ma w tej kwestii do powiedzenia szef rządu nie do końca wiadomo co myśleć. Głupota? Ignorancja? Ciężko ocenić, z pewnością kłamstwa i manipulacja.

Redaktorzy radia RMF FM w ostatnich tygodniach regularnie pytają najważniejszych polityków w kraju o ich zdanie na temat legalizacji marihuany rekreacyjnej, za co chwała producentom audycji. Tym razem pytanie na ten temat usłyszał szef rządu.

Premier Morawiecki pytany o legalizację marihuany rekreacyjnej

Pierwsze co powiedział premier Morawiecki to to, że nie wie nawet czym jest marihuana rekreacyjna i musiałby się zapoznać z definicją. I było to jedyne co premier powiedział w sprawie samej marihuany. Potem rozpoczęła się seria kłamstw i manipulacji.

Od kolejnego zdania szef rządu mówił już tylko o dopalaczach i o tym jak to rząd PiSu dzielnie broni przed nimi młodzież. Wspomniał dumnie o zaostrzeniu prawa. Wszystko to w tonie klasycznej manipulacji, której nie widzieć mogą tylko osoby z klapkami na oczach. Klasyczne tworzenie w społeczeństwie strachu przed narkotykami, a potem kreowanie się na zbawiciela, który problem zlikwiduje zaostrzając prawo.

Premier zapomniał wspomnieć o kilku sprawach. Po pierwsze za potężną popularność dopalaczy w naszym kraju odpowiadają tylko i wyłącznie politycy! To politycy zaostrzając prawo doprowadzili do powstania rynku legalnych narkotyków zastępczych – dopalaczy. Mowa o politykach nie tylko obecnie od kilku lat rządzących ale też o obecnej opozycji.

Kwintesencja manipulacji

Wypowiedź premiera na temat rekreacyjnej marihuany to szczyt manipulacji. Morawiecki już w pierwszym zdaniu powiedział, że nawet nie wie o co jest pytany, że nie wie co to jest marihuana rekreacyjna. Zaczął bredzić o dopalaczach i kłamać jak bardzo troszczy się o naszą młodzież, że zaostrzy prawo i będzie cacy.

Wszystko to jest oczywiście kłamstwem i populizmem, gdyby premier tak bardzo troszczył się o to aby młodzież nie używała narkotyków to wiedział by czym jest marihuana rekreacyjna – zdecydowanie najpopularniejsza używka wśród młodzieży. Gdyby nie kłamał i rzeczywiście przyjrzał się problemowi używania marihuany przez osoby bardzo młode, wiedziałby, że jedyną skuteczna metodą jest legalizacja i edukacja – pokazują to wyniki badań z miejsc gdzie prawo jest pod tym względem liberalne.

Kolejne kłamstwo to to, że rząd robi wszystko aby młodzież nie miała dostępu do narkotyków. Prawda jest taka, że to dzięki obecnemu prawu dostęp do nielegalnych substancji jest łatwiejszy niż dostęp do legalnego alkoholu. W końcu diler nie zapyta o dowód, prędzej namówi nastolatka na dodatkowy zakup.

Oto pełna wypowiedź premiera.

Źródło : rmf24

Ustawa o legalizacji marihuany na poziomie federalnym stała się najbardziej zaawansowaną w procesie legislacyjnym ustawą, niż jakakolwiek inna propozycja zmiany tej ustawy od czasu wprowadzenia prohibicji. Marijuana Opportunity, Reinvestment, and Expungement Act (MORE) – czyli ustawa, która daje możliwość na wymazanie wyroków związanych z marihuaną (handel, posiadanie itd.)

Czy USA zalegalizuje marihuanę na poziomie federalnym?

Ustawa o legalizacji marihuany na poziomie federalnym stała się najbardziej zaawansowaną w procesie legislacyjnym ustawą. niż jakakolwiek inna propozycja zmiany tej ustawy od czasu wprowadzenia prohibicji.  Marijuana Opportunity, Reinvestment, and Expungement Act (MORE) – czyli ustawa, która daje możliwość na wymazanie wyroków związanych z marihuaną (handel, posiadanie itd.)

Projekt  Marijuana Opportunity, Reinvestment, and Expungement Act, pozytywnie przeszedł głosowanie stosunkiem 24-10. Przewiduje on usunięcie federalnego zakazu marihuany. Wraz ze zniesieniem zakazu, każdy wyrok karny związany z konopiami indyjskimi zostanie wymazany z rejestru. Ustawa przewiduje również nałożenie podatku akcyzowego od przemysłu związanego z konopiami oraz utworzenie Biura Wymiaru Sprawiedliwości ds. Konopi – zajmie się ono pomocą dla osób najbardziej dotkniętych wojną narkotykową.

„Te kroki są już podejmowane za późno. Zbyt długo traktowaliśmy marihuanę jako problem wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych, a nie osobisty wybór i problem zdrowia publicznego – powiedział Jerrold Nadler. „Aresztowanie, ściganie i uwięzienie ludzi na szczeblu federalnym jest nierozsądne i niesprawiedliwe”.

Nowe prawo umożliwi małym przedsiębiorstwom otrzymywanie pożyczek i dotacji na branże konopną. Dodatkowo lekarze w całych Stanach Zjednoczonych otrzymają zielone światło na przepisywanie medycznej marihuany dla pacjentów. Bezprecedensowo opinia publiczna miała wgląd do tego, jak przebiegało głosowanie nad projektem legalizacji.

Republikańscy opozycjoniści byli przeciwni wprowadzeniu projektu w życie i argumentowali swoje zdanie tym, że projekt wprowadzany jest pośpiesznie. Każdy z aspektów powinien być dokładnie przeanalizowany i poddany dyskusji. Strona Demokratów uznała, że rozmów w tej sprawie było wystarczająco i bezsensem jest dalsze kryminalizowanie marihuany.

Konopie indyjskie po 82 latach zakazu wreszcie staną się legalne! Oczywiście – jeśli żadna z komisji nie zawnioskuje o rewizje ustawy i projekt przejdzie pozytywnie glosowanie przez Izbę Reprezentantów Stanów Zjednoczonych. Wprowadzona przez Jerrolda Nadlera (D-NY) ustawa usunie marihuanę z listy narkotyków, a osoby skazane za marihuanę mogą liczyć ponownie na „czyste konto”. Dochody pozyskiwane z podatku akcyzowego w wysokości 5% zostaną zainwestowane w społeczność, która najbardziej ucierpiała wojną narkotykową.

Burmistrz Londynu wezwał do ponownego przemyślenia przepisów dotyczących konopi indyjskich. Potrzebę zmian argumentuje związkiem pomiędzy nielegalnymi substancjami, a brutalną przestępczością. Sadiq Khan oznajmił, że nadszedł czas na „opartą na dowodach” rozmowę na temat legalizacji. Nie tak dawno Khan był przeciwnikiem złagodzenia przepisów dotyczących używek. Co sprawiło, że zmienił zdanie?

Burmistrz Londynu vs. brutalna przestępczość

O zmianie swoich poglądów, burmistrz poinformował po tym jak w Londynie doszło do kolejnego zabójstwa. W tym roku w brytyjskiej stolicy było ich już 122. Sadiqu Khan wreszcie zdał sobie sprawę z pewnego faktu. Duży nielegalny rynek środków odurzających generuje brutalną przemoc. A skoro znaczna większość tego rynku to marihuana, jej legalizacja może znacząco przyczynić się do spadku brutalnej przestępczości.

„Nadszedł czas, aby brytyjskie społeczeństwo przeprowadziło opartą na dowodach rozmowę na temat konopi indyjskich – na temat prawa, tego, jakie przynosi efekty oraz jakie wsparcie mają osoby zmagające się z uzależnieniem.”

-powiedział Khan w rozmowie z London Evening Standard

Dodał też, że oczywiście będzie wspierał służby w egzekwowaniu obecnego prawa, jednak na jego zmianie skorzystaliby wszyscy Londyńczycy.

Badanie przeprowadzone przez Evening Standard wykazało, że 63% londyńczyków poparłoby legalizację konopi indyjskich do celów rekreacyjnych. Zgodnie z obowiązującymi przepisami w Wielkiej Brytanii, każdy przyłapany na posiadaniu marihuany może zostać skazany na pięć lat więzienia. Jednak komisarz policji, Dame Cressida Dick, powiedział, że posiadanie marihuany nie jest dla londyńskiej policji „przestępstwem o najwyższym priorytecie”, a funkcjonariusze stosują zasadę „trzech ostrzeżeń”, następnie karę grzywny, a aresztowanie jest ostatecznością.

Rekreacyjne używanie konopi indyjskich jest legalne w Kanadzie, Urugwaju i wielu stanach USA. W zeszłym miesiącu, raport posłów z komisji zdrowia wezwał Wielką Brytanię do pójścia w ich ślady, proponując konsultacje rządowe w sprawie dekryminalizacji posiadania marihuany na własny użytek.

Wnioskodawcy argumentują to tym, że dekryminalizacja narkotyków może uratować życie i pozwolić na przekierowanie środków z systemu wymiaru sprawiedliwości na profilaktykę, edukację i leczenie uzależnień. Khan powiedział, że istnieje „wyraźny związek” między wzrostem rynku narkotyków a wzrostem przestępczości z użyciem przemocy. Raport urzędu miasta w zeszłym miesiącu ujawnił, że ponad 4000 londyńczyków, w tym nawet 11-letnie dzieci, zostało wciągniętych w handel narkotykami.

Źródło: Metro.co.uk

Niedawno informowaliśmy, że wkrótce w Tajlandii będzie można uprawiać konopie indyjskie na własne medyczne potrzeby. Jednak Tajski rząd postanowił pójść o krok dalej wprowadzając przepisy, które umożliwiają skupowanie od swoich obywateli zbiorów z uprawianych w domu roślin. Każdy obywatel będzie mógł zostać growerem, a swoje plony sprzedać rządowi.

Tajowie będą mogli uprawiać konopie indyjskie w domu, a rząd odkupi od nich plony

„Jesteśmy w trakcie zmiany prawa, aby zezwalało na swobodne używanie marihuany do celów medycznych”

– powiedział niedawno w Bangkoku minister zdrowia Anutin Charnvirakul. Po czym dodał:

„Jesteśmy przekonani, że marihuana będzie jednym z głównych produktów rolnych dla tajlandzkich gospodarstw domowych. Przyspieszamy zmianę prawa w tym zakresie jednak jest to pewien proces, który wymaga określonego czasu”

Zapewnił także swoich wyborców o płynących z tego projektu korzyściach ekonomicznych dla obywateli. Zaproponował, że rząd odkupi plony za kwotę 2225 dolarów za roślinę. Każde gospodarstwo domowe, które będzie uprawiać konopie indyjskie mogłoby zarobić 13 350 USD na sprzedaży zbiorów z dozwolonych 6 krzaków. Jest to bardzo interesująca perspektywa, biorąc pod uwagę, że średnia pensja w Tajlandii wynosi średnio ok. 8200 USD rocznie.

Rząd także będzie uprawiać konopie indyjskie

Oprócz historycznej zmiany podejścia i legalizacji domowych upraw, Tajlandia zbudowała coś, co rząd określa jako największy na skalę przemysłową zakład produkcji marihuany w Azji Południowo-Wschodniej.

2 września naukowcy z Maejo University posadzili 12 000 sadzonek konopi indyjskich w Chiang Mai w północnej Tajlandii, wszystko pod okiem urzędników rządowych. Jak podaje Asia Times, sadzonki zostały dostarczone przez rządowy Departament Służby Medycznej.

Urzędnicy zakładają, że pierwsza partia medycznej marihuany z tego projektu, będzie gotowa w ciągu pół roku. Rządowa Organizacja Farmaceutyczna (GPO) ma nadzieję, że z uprawianych roślin zostanie zebrana ilość suszu wystarczająca do wyprodukowania miliona butelek oleju konopnego o pojemności pięciu mililitrów.

Kontrola jakości

Niestety na chwilę obecną, rząd Tajlandii nie podał szczegółów co do kwalifikacji jakości skupowanego suszu. Aby rośliny dały plon o odpowiedniej, medycznej jakości, potrzebna jest pewna wiedza oraz odpowiedni sprzęt.

Konopie w Tajlandii

Minister Anutin uważa, że ​​Tajlandia może zyskać przewagę konkurencyjną, tworząc niszowe odmiany na eksport.

Maejo University opracował podobno szczep marihuany, który nazywa się „Issara” (Wolność), o czym niedawno informowaliśmy na łamach weednews.pl

Tajlandia stała się pierwszym narodem w Azji Południowo-Wschodniej, który zalegalizował medyczną marihuanę i kratom w 2018 roku. Marihuana rekreacyjna dla dorosłych pozostaje na terenie królestwa nielegalna. Jeśli jednak Anutin utrzyma obecny impet zmian prawnych, wkrótce może to już być przeszłością.

Anutin przewiduje, że w pełni zalegalizowana marihuana będzie bardziej znaczącą i lukratywną dla Tajlandii niż uprawiane tam obecnie ryż, trzcina cukrowa, tapioka, guma lub inne produkty w gospodarki rolnej tego kraju.

Źródło: Forbes

Wczoraj w porannej rozmowie RMF FM marszałek senatu Tomasz Grodzki, był pytany m.in. o legalizację marihuany do celów rekreacyjnych. „Marihuana, to jest pytanie od moich wydawców. Nie wiem czemu akurat o to młodzi ludzie chcą pytać.” – powiedział redaktor Robert Mazurek. Jakie stanowisko ma w tej kwestii marszałek?

Gdy w trakcie wczorajszej porannej rozmowy w RMF FM marszałek senatu Tomasz Grodzki był pytany o różne kwestie bieżące oraz o sprawy światopoglądowe. Wśród nich pojawiła się kwestia podejścia do marihuany rekreacyjnej oraz jej legalizacji.

Marszałek senatu o marihuanie

Pan Grodzki rozpoczął swoja wypowiedź od stwierdzenia, że marihuana jest mitologizowana.

„Marihuana jest w Polsce jak zwykle wyolbrzymiana i mitologizowana, bo to nie jest ani najsilniejszy lek przeciwbólowy ani najsilniejszy lek biorelaksacyjny”

Pan marszałek, jak widać, ma bardzo niską świadomość na temat medycznej marihuany. W wielu przypadkach występowania bólu (np. fibromialgia) jest to nie tyle najsilniejszy co jedyny pomagający środek. O padaczce lekoopornej już nie wspominając.

Jednak redaktor Mazurek szybko nakierował rozmowę na temat marihuany rekreacyjnej:

„Ale nikt nie pyta o medyczną marihuanę, co najwyżej o relaksacyjną, jak pan to ujął. Pytanie jest proste – czy będzie można w Polsce, jeżeli by to od pana zależało, kupować sobie legalnie marihuanę w kioskach, sklepach”

Senator odpowiedział, że najchętniej to by wyplenił tytoń, a co dopiero mówić o marihuanie. Z wypowiedzi wywnioskować można, że pan Grodzki uważa, iż konopie indyjskie są równie lub bardziej szkodliwe aniżeli tytoń. Co oczywiście jest bzdurą.

Marszałek senatu jest jak widać oderwany od rzeczywistości skoro zakłada, że karanie za marihuanę zmniejszy jej używanie. Jak pokazuje praktyka, takie podejście nie ma żadnych pozytywnych skutków.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.