Świat Prawa i legalizacji marihuany

Czy legalna marihuana może doprowadzić do zwiększenia ilości śmiertelnych wypadków drogowych? AAA – fundacja non-profit, zajmującą się badaniami i edukacją, których celem jest ratowanie życia poprzez zapobieganie wypadkom drogowym oraz redukcja obrażeń w razie wypadku, wydała w tej sprawie raport. Co wynika z zawartych w raporcie danych? Czy legalna marihuana ma przełożenie na bezpieczeństwo na drogach?

Czy legalna marihuana zwiększa ilość śmiertelnych wypadków na drogach

Fundacja AAA opublikowała ostatnio raport, który pokazuje jak wzrosła ilość kierowców prowadzących pojazdy pod wpływem marihuany. Raport dotyczy stanu Waszyngton gdzie pod koniec roku 2012 zalegalizowano marihuanę rekreacyjną. Wprowadzając nowe prawo uwzględniono w nim także limity THC we krwi kierowców. Uznano, że kierowca po spożyciu (czyt. trzeźwy) może mieć do 5 ng/ml krwi, natomiast większe stężenie to już kierowca pod wpływem.

Opublikowany przez fundacje AAA raport mówi m.in. o korelacji pomiędzy liczbą śmiertelnych wypadków, a biorącymi w nich udział kierowcami pod wpływem marihuany oraz jej statusem prawnym. Jedną z kluczowych dla raportu informacji przedstawia poniższy, pochodzący z raportu wykres, który obrazuje jak wzrosła liczba kierowców będących pod wpływem marihuany, biorących udział w śmiertelnych wypadkach..

legalna marihuana

Z wykresu jasno wynika, że po zalegalizowaniu marihuany rekreacyjnej, znacznie wzrosła liczba kierowców, którzy prowadzą pojazdy pod jej wpływem. Z tej oraz innych zawartych w raporcie informacji, dla laika w temacie konopi, może wynikać, że legalna marihuana odpowiada za znaczny wzrost śmiertelnych wypadków pod jej wpływem. Ale czy tak jest naprawdę?

Raport pokazuje, że po legalizacji znacznie wzrosła ilość kierowców, którzy zginęli w wypadkach będąc pod wpływem marihuany. Jednak każdy, kto zna specyfikacje tej używki wie, że takie wyniki ardzo łatwo źle interpretować.

Przypomnijmy – marihuana utrzymuje się w organizmie znacznie dłużej niż np. alkohol. Gdy osoba pije regularnie przez tydzień, to 48h po ostatnim drinku będzie zupełnie trzeźwa, a w jej krwi nie będzie śladu alkoholu. Inaczej sprawa ma się z marihuaną, gdy osoba pali przez tydzień po kilka razy dziennie – kilka godzin od ostatniego użycia będzie trzeźwa, natomiast wysoki poziom THC we krwi może utrzymywać się jeszcze przez kilka dni. Tak samo sytuacja wygląda, gdy intensywny palacz marihuany zapali ostatni raz wieczorem, a rano zupełnie trzeźwy usiądzie za kółkiem – jego wynik testu na THC będzie pozytywny, kierowca zostanie uznany za będącego pod wpływem mimo, że jest totalnie trzeźwy. Taki kierowca w przypadku wypadku, zostanie zakwalifikowany jako „pod wpływem marihuany”, będąc trzeźwym.

Po zalegalizowaniu marihuany w stanie Waszyngton, udział kierowców będących pod wpływem marihuany biorących udział w wypadkach śmiertelnych wzrósł z 8,8% do 18%. mimo, że zapewne większość kierowców zakwalifikowanych jako „pod wpływem” była trzeźwa. Niestety ten problem pojawia się w wielu krajach, gdzie konopie indyjskie są w jakiś sposób zalegalizowane.

Tam gdzie prawo się zmienia, wiele osób wybiera właśnie marihuanę zamiast dotychczasowych używek np alkoholu. I tu dopatrywałbym się zwiększonej ilości kierowców mających z nią kontakt. Znacznie więcej osób zaczeło się też leczyć medyczna marihuaną.

Polscy posłowie chcą ustalić limity THC dla kierowców. Według autorów projektu, stan „pod wpływem” zamienia się na „po spożyciu” po 4 godzinach. I to ma sens. Jednak pamiętać należy, że mimo, iż po 4 godzinach od zapalenia jest się już trzeźwym, to wynik testu na THC może pokazać sporą zawartość tego kannabinoidu we krwi. Taka już jego natura.

Spencer Boston stanął przed sądem za posiadanie marihuany. Postanowił dać wyraz swojego niezadowolenia z obowiązującego w stanie Tennessee prawa. W trakcie rozprawy wyrażając swoje niezadowolenie z obecnych przepisów wyciągnął z kieszeni jointa po czym szybko go odpalił. Ze skrętem w dłoni zwrócił się do zebranych na sali sądowej wyrażając swój manifest.

20-letni Boston był w sadzony za posiadanie marihuany w niewielkiej ilości. Sprawa odbywała się w sądzie w hrabstwa Wilson w stanie Tennessee, poinformował CNN porucznik Scott Moore z Departamentu Szeryfa Hrabstwa Wilson.

Gdy sędzia Haywood Barry udzielił mu głosu, Boston zaczął wyrażać swoje poglądy na temat tego, dlaczego konopie indyjskie powinny zostać zalegalizowane.
Aby podkreślić swój manifest, sięgnął do kieszeni kurtki i wyciągną jointa po czym go odpalił. Zanim zareagowali sądowi funkcjonariusze, Spencer zdążył zwrócić się z odpalonym jointem do zebranej publiczności, a sala była niemal pełna.

Ludzie zasługują na cos lepszego!

-powiedział do obecnych.


W reakcji na zaistniałą sytuację, zgromadzeni na sali rozpraw zaczęli się śmiać. Do jego czynu wszyscy podeszli z dystansem. Wielu wyraziło poparcie dla jego manifestu jednocześni dodając, że to co zrobił było nieco lekkomyślne. Pojawiły się żartobliwe komentarze np:

„Pomimo, że wszyscy w mieście się uśmiali, bo to było zabawne. Wszyscy jesteśmy pod wrażeniem tego co zrobił w sądzie, ale uważam, że jego rodzice nie będą zadowoleni”

Boston został oskarżony o zakłócanie porządku oraz o kolejne posiadanie marihuany. Za znieważenie powagi sądu skazano go na 10 dni aresztu oraz 3000 dolarów grzywny.

Z pewnością wiedział, że za taką formę protestu spotka go kara, jednak postanowił podjąć to ryzyko, dzięki czemu o jego manifeście zrobiło się głośno. Kontrowersyjne metody często stają się jedynym sposobem zwrócenia uwagi na pewne sprawy.

Kolejne posiedzenie w jego sprawie zaplanowano na 14 kwietnia.

Naama Issachar, obywatelka USA i Izraela, została w zeszłym roku zatrzymana na moskiewskim lotnisku. Powodem zatrzymania było posiadane przez nią 10 gramów marihuany, z którymi przyleciała do Rosji. Jak na tak małą ilość, Naama usłyszała wysoki wyrok 7,5 roku pozbawienia wolności. Teraz złożyła wniosek o ułaskawienie. W jej sprawie interweniował już premier Izraela. Wcześniej głos zabrał też Władimir Putin, a sprawa kobiety pojawiła się także w kontekście Światowego Forum Holocaustu w Izraelu.

7,5 roku za przemyt 10 gramów marihuany

Kłopoty dla Naamy Issachar rozpoczęły się na moskiewskim lotnisku w kwietniu zeszłego roku. To właśnie wtedy została ona zatrzymana za przemyt na teren federacji rosyjskiej 10 gramów marihuany. Za ten czyn, w październiku usłyszała niebywale wysoki wyrok – 7,5 roku pozbawienia wolności. Potraktowano ją jak rasowego przestępcę.

Kobieta podróżowała z Indii do Izraela. Resort spraw zagranicznych Izraela, uznał wyrok za nieproporcjonalny oraz zbyt surowy. Jeszcze w zeszłym roku premier Netanjahu, a także Reuwen Riwlin, prezydent Izraela, interweniowali w tej sprawie u prezydenta Putina wysyłając oficjalna prośbę o ułaskawienie.

Natomiast prawnicy 25-letniej Naamy Issachar poinformowali agencję Interfax, że ich klientka złożyła oficjalny wniosek o ułaskawienie do prezydenta Władimira Putina.

„Naama, jej rodzina oraz pełnomocnicy liczą na szybkie podjęcie przez prezydenta, w ramach jego konstytucyjnych prerogatyw, decyzji o ułaskawieniu i wypuszczeniu na wolność”

– czytamy w oświadczeniu. 

Prezydent Rosji był w zeszłym tygodniu w Jerozolimie gdzie odbyło się Światowe Forum Holokaustu w Yad Vashem. Rozmawiał tam z premierem Binjaminem Netanjahu oraz spotkał się matką zatrzymanej dziewczyny Jafą Issachar. 

Putin miał zapewnić, że „wszystko będzie dobrze” oraz, że zna stanowisko premiera Netanjahu.

„Naama pochodzi z bardzo porządnej rodziny i wszystko to będzie z pewnością wzięte pod uwagę przy podejmowaniu ostatecznej decyzji”

– powiedział rosyjski prezydent.

Włoskie władze postanowiły wprowadzić regulacje dla żywności, która w swoim składzie zawiera konopie. Chodzi o dopuszczalną zawartość THC w produktach spożywczych. Produkty z dodatkiem lub oparte na konopiach są różne, od oliwy po ser, herbatniki czy piwo. 16 stycznia we włoskim Dzienniku Ustaw opublikowano dekret, który określa dopuszczalne stężenie THC w tych produktach.

Dopuszczalna zawartość THC w produktach spożywczych

Rozporządzenie wyznacza limit tetrahydrokannabinolu (THC), czyli organicznego związku chemicznego, który odpowiada za psychoaktywne działanie konopi. Jego śladowe ilości można znaleźć także w konopiach przemysłowych, z których produkuje się m.in. żywność. Dekret włoskiego ministerstwa zdrowia stanowi, że limit zawartości THC w mące i produktach mącznych nie może przekraczać 2 miligramów na kilogram. W przypadku oliwy jest to 5 miligramów.

Rolniczy związek Coldiretti, komentując tę decyzję podkreślił, że dekret jest odpowiedzią na wnioski setek firm rolno-spożywczych, które zainwestowały w uprawę konopi. Jak zaznaczono, w ciągu pięciu lat teren takich upraw zwiększył się 10 razy – z 400 do 4000 ha. Ustalenie limitów ma pomóc rozwijać włoski przemysł konopny

Konopie będzie można znaleźć m.in. w składzie włoskich obwarzanków, czyli taralli, herbatników, chleba, a także białego sera ricotta, tofu, napojów wegańskich oraz piwa.

Posłowie chcą wprowadzić limit zawartości THC we krwi kierowców, tak jak jest to w przypadku alkoholu. Takie rozwiązanie ma pomóc wyeliminować sytuację niepotrzebnego karania. Jest to dobry krok dla pacjentów korzystających z medycznej marihuany. Obecnie przepisy nie rozróżniają stanu „po spożyciu” od stanu „pod wpływem”.

Limit zawartości THC we krwi kierowców

Od roku można się w Polsce leczyć medyczną marihuaną. Niestety, jeżeli jesteś pacjentem MM i jednocześnie kierowcą, mogą cię spotkać nieprzyjemności podczas badania trzeźwości. Wszystko dlatego, że nie ma ustalonych limitów stężenia THC, które by określały czy kierowca jest „po spożyciu” czy „pod wpływem”. Pierwsze tyczy się osoby, która jest np. osiem godzin po zażyciu marihuany. Natomiast sytuacja druga to taka, gdy kierowca jest godzinę po spożyciu i stężenie THC w jego krwi jest bardzo wysokie. A THC utrzymuje się we krwi przez wiele dni, dlatego u regularnego użytkownika wynik testu może być pozytywny nawet kilka dni po ostatnim użyciu.

To też jeden z argumentów, którym uzasadniają swoja propozycję posłowie Jarosław Sachajko oraz Paweł Szramka.

W interpelacji do premiera stwierdzają, że w związku z legalnym dostępem do konopi indyjskich, powinno się ustanowić limit zwartości THC we krwi, który stanowiłby granicę odpowiedzialności w razie prowadzenia pojazdu.

„Nie jest istotne, ile nanogramów metabolitów THC na 1 ml krwi ma zatrzymany kierowca – czy 200 (ilość występująca krótko po zażyciu) czy 5 – po kilku lub kilkunastu godzinach. I tak można stracić prawo jazdy. Mało tego – teoretycznie nie powinno się prowadzić nawet do kilku miesięcy po zapaleniu”

-mówią posłowie

To samo tyczy się użytkowników rekreacyjnych, którzy np. wrócili z urlopu w Niderlandach gdzie legalnie raczyli się suszem z Coffee Shop’u. Jeżeli taki kierowca będzie miał wykonany test w kilka dni po powrocie, może narazić się na niemałe problemy.

Kiedy kierowca nie jest już pod wpływem?

Według odpowiedzialnych za projekt posłów, za taki czas należy uznać cztery godziny po użyciu marihuany. Jak argumentują parlamentarzyści, wówczas poziom THC we krwi spada ze szczytowych ok. 200 nanogramów na mililitr do kilku ng/ml. Dodają, iż ważne jest to, że nawet dwa dni po spożyciu konopi we krwi nadal może być ok. 2 ng THC/ml.

Dlatego należy ustanowić przepisy, według których kierowcy z tak niskim stężeniem THC nie będą karani.

Najnowsze badania naukowców z University of Connecticut i Georgia State University dowodzą, że legalizacja marihuany może mieć wpływ na zwiększenie aktywności seksualnej i być powodem wzrostu dzietności w USA.

Kolejnym wnioskiem, który może dziwić, jest spadkowy trend stosowania środków antykoncepcyjnych. Co za tym idzie, rośnie liczba urodzeń. W jaki sposób sprawdzono, że liberalizacja prawa dotyczącego marihuany wpłynęła na te obszary życia społeczeństwa?

Całe badanie polegało na analizie zestawu danych dotyczących „szczegółowych pytań dotyczących aktywności seksualnej i zażywania substancji” u młodych Amerykanów w latach 1997–2011. W ankiecie respondenci odpowiadali wprost na pytania odnośnie używania marihuany, jak i częstotliwości stosunków seksualnych w ostatnim miesiącu.

„Pierwszą zmianą w zachowaniach seksualnych, którą obserwujemy, jest zwiększone zaangażowanie w aktywność seksualną”

– napisali naukowcy

Według danych, „Prawdopodobieństwa uprawiania seksu raz lub więcej w ciągu ostatniego miesiąca” oraz „wzrost częstotliwości uprawiania seksu rozpoczynający się bezpośrednio po zmianie prawa” zanotował wzrost o średnio 4,3%.

W artykule opublikowanym w Journal of Health Economics czytamy, że „legalizacja marihuany do celów medycznej marihuany przekłada się na dwuprocentowy wzrost narodzin dzieci wśród kobiet w wieku rozrodczym.

„Wyniki te dowodzą, że używanie marihuany ma znaczny, niezamierzony i pozytywny wpływ na przyrost naturalny”

– dodają autorzy.

Zmniejszenie popytu na środki antykoncepcyjne może być spowodowany efektami sensorycznymi marihuany, przez co osoby współżyjące „mogą zmienić stosunek do ryzyka seksualnego, sprawiając, że użytkownicy są mniej zaniepokojeni konsekwencjami stosunku płciowego bez zabezpieczenia, co prowadzi do ograniczenia stosowania środków antykoncepcyjnych”.

Powyższy wniosek może wyjaśnić, skąd się wziął wzrost przyrostu naturalnego. Drugim faktem jest, że naukowcy wiążą nadużywanie marihuany ze zmniejszeniem płodności.

Poniżej przytoczyliśmy kilka ważnych zdań z artykułu.

„Nasze ustalenia dotyczące urodzeń sugerują, że czynniki behawioralne mogą przeciwdziałać zmianom fizjologicznym związanym z używaniem marihuany, które mają tendencję do zmniejszania płodności”

– napisali.

„Stwierdzamy, że wejście przepisów medycznych dotyczących marihuany skutkuje zarówno zwiększonym zaangażowaniem w aktywność seksualną, jak i spadkiem stosowania środków antykoncepcyjnych pod warunkiem bycia aktywnym seksualnie”,

czytamy w podsumowaniu badań.

„Oba mechanizmy sugerują, że reakcje behawioralne mogą wynikać ze zwiększonej uwagi na przyjemność związaną ze stosunkiem płciowym, zwiększonej gotowości do uprawiania seksu, a także z ignorowania przyszłych konsekwencji związanych z seksem”

Czy zmiana prawa dotyczącego marihuany medycznej faktycznie wpłynęła pozytywnie na przyrost naturalny? Być może. Ostatnie badania pokazują, że marihuana ma zdolność do zwiększania przyjemności ze stosunku seksualnego, jak i zwiększa popęd seksualny zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet.

U kobiet jednak nadmierne palenie marihuany może powodować tak zwany efekt „bawełnianej waginy” – jest to nic innego jak suchości w pochwie, o której pisaliśmy jakiś czas temu. Artykuł możecie przeczytać tutaj.

Wczoraj odbyło się drugie posiedzenie parlamentarnego zespołu ds. legalizacji marihuany. Do grona posłów, którzy postanowili wesprzeć swoją osobą zespół, dołączyli zaproszeni aktywiści oraz działacze, którzy od lat starają się o liberalizację polskiego prawa narkotykowego, które przynosi same szkody. Oto co ustalono oraz o czym mówiono podczas wczorajszego posiedzenia przy ul. Wiejskiej.

Spotkanie rozpoczęło się od formalnego przedstawienia się przez każdego kto dołączył wczoraj do zespołu. Zebrane grono to (po za politykami oczywiście) to osoby, które od lat starają się o liberalizację prawa dot. konopi, o zaprzestanie karania użytkowników oraz szeroki dostęp do medycznej marihuany dla pacjentów.

Pierwsze głosowanie

Zaraz po przedstawieniu się grona konopnych ekspertów, pojawiła się kwestia nazwy zespołu. Nie wszyscy uważali, że obecna nazwa jest odpowiednia, Spór dotyczył głównie słowa „marihuana” w nazwie. Jednak w głosowaniu zdecydowana większość była za utrzymaniem obecnej nazwy. Przewodnicząca zespołu, Pani Beata Maciejewska stwierdziła też, że nie można się ukrywać z tym w jakim celu zespół został powołany i jaki jest jego główny cel – legalizacja marihuany.

Pierwsze ustalenia

Pierwsza dyskusja dotyczyła w jaki sposób osiągnąć główne założenia zespołu. Część zaproszonych ekspertów liczyła na to, że prezydium zespołu ma już nakreśloną swoją wizję jak to osiągnąć i chce ją z nami skonsultować. Okazało się jednak, że prezydium liczyło na to samo ze strony zaproszonych doradców.

Po kilkudziesięciu minutach dyskusji ustalono, że pierwszym i najważniejszym celem będzie przekonanie obozu rządzącego do przychylenia się do postulatów zespołu, a przede wszystkim doprowadzenie do debaty w tej kwestii. Merytoryczna dyskusja jak to osiągnąć ma odbyć się na kolejnym posiedzeniu.

Jak słusznie zaznaczył obecny na posiedzeniu Piotr Liroy Marzec, zespół może się spotykać przez całą obecną kadencję sejmu jednak bez przekonania do swoich racji obozu rządzącego – nic nie osiągnie. Dlatego teraz politycy oraz działacze powinni zrobić wszystko aby doprowadzić do rzetelnej debaty z udziałem partii rządzącej.

W trakcie kolejnych spotkań zespołu odbędą się merytoryczne dyskusje w celu ustalenia w jaki sposób to osiągnąć.

Parlamentarny zespół ds legalizacji marihuany ma się spotykać co miesiąc, kolejne spotkanie odbędzie się w pierwszej połowie lutego.

Wraz z pierwszym stycznia 2020 roku w Illinois weszła w życie ustawa umożliwiająca posiadanie oraz handel konopiami indyjskimi.. Konsumenci marihuany z Illinois w pierwszy dzień legalizacji wydali 3,2 miliona dolarów

llinois legalizuje konopie indyjskie do celów rekreacyjnych

Jak wspominaliśmy pod koniec czerwca ubiegłego roku, władze stanu Illinois zatwierdziły projekt ustawy, która zezwala na posiadanie, oraz handel marihuaną rekreacyjną.

Każdy dorosły obywatel zamieszkujący stan Illinois od pierwszego stycznia może posiadać przy sobie do 30 gramów suszu marihuany, 5 gramów żywicznych koncentratów oraz produkty żywnościowe zawierające nie więcej niż 500 mg THC. Również osoby przyjezdnym spoza stanu – w tym również obcokrajowcom – przypadają limity, które są mniejsze o połowę.

Pacjenci stosujący marihuanę medyczną będą mieli możliwość zakupu nasion oraz własnej uprawy do pięciu roślin w domu, a 31 grudnia 2019, 11 tys. skazanych za przestępstwa związane z niewielkimi ilościami marihuany zostaną wymazane z rejestru karnego, za decyzją ówczesnego Gubernatora stanu Illinois J.B. Pritzker.

Pierwszy dzień legalizacji

Jak donosi Department of Financial and Professional Regulation, już pierwszego dnia po wejściu w życie ustawy konsumenci marihuany z Illinois wydali blisko 3,2 miliona dolarów, które wygenerowało nieco ponad 77 tys. transakcji. Dla porównania, w zeszłym roku, kiedy to stan Michigan zalegalizował sprzedaż marihuany, przychody wyniosły blisko 221,000 przy około 2200 transakcjach.

Gubernator Illinois pierwszym klientem

W jednym z licencjonowanych punktów sprzedaży marihuany rekreacyjnej, pierwszym klientem była sama gubernator stanu, porucznik Juliana Stratton, która w kolejce wraz z innymi mieszkańcami już od 6 rano oczekiwała na otwarcie wybranego punktu. Podobno ona zakupiła żelki z THC o wartości 100$.

Illinois stał się tym samym jedenastym stanem, który zalegalizował marihuanę rekreacyjną oraz produkty oparte na konopiach indyjskich. Mieszkańcy całego stanu mocno wyczekiwali otwarcia sklepów, ich radość było można odczuć w całym internetowym Zielonym Świecie, gdzie udostępniane były filmiki czy szalone zdjęcia z tego pamiętnego dnia. Ciekawe jakby to wyglądało w Polsce?

Angielska służba zdrowia poinformowała, że od przyszłego roku lekarze będą mogli przepisywać Epidyolex, lek na bazie konopi. Lek przepisać będzie można dzieciom od drugiego roku życia. Ma być on stosowany m.in. w rzadkich i ciężkich przypadkach padaczk i.

Epidyolex, lek na bazie konopi

Substancja czynna w Epidyolexie to kannabidiol (CBD), który daje świetne rezultaty w leczeniu ciężkich rodzajów padaczki, w tym tej lekoopornej. Brytyjska służba zdrowia (NHS) poinformowała, że lek będzie przepisywany przede wszystkim pacjentom zmagającym się z zespołem Lennoxa Gastauta oraz zespołem Dravet, pacjentom cierpiącym na MS oraz przy chemioterapii.

Za mało, za późno

Peter Carroll, działający na rzecz stosowania konopi w medycynie w rozmowie z BBC powiedział, że to jest „za mało, za późno”, Peter zwraca uwagę, że jest wiele rodzin potrzebujących leków zawierających nie tylko CBD ale tez nieco THC – psychoaktywnego składnika marihuany, który wykazuje bardzo duże działanie terapeutyczne oraz działa synergicznie z CBD. Zaznaczył, że CBD wykazuje znacznie lepsze efekty terapeutyczne przy wsparciu nie dużej ilości THC.

Epidyolex nie jest lekiem na bazie marihuany – nie zawiera THC. CBD, które jest substancją czynną w leku, jest legalne niemal w całej europie. Nie ma informacji o kosztach terapii Epidyolexem, która w USA wyceniona została na 32,000 dolarów rocznie

Administracja Trumpa zaostrza prawo migracyjne ludności do USA. W ciągu 30 najbliższych dni w życie wchodzą nowe przepisy, które mogą sprawić, że osoby posiadające wyrok za posiadanie lub handel marihuaną będą mogły dostać odmowę prawa do azylu w USA.

Przestępstwa związane z marihuaną trafiły tym samym do listy ciężkich przestępstw, takich jak morderstwa czy gwałty. Wszystko dzięki decyzji Departamentu Sprawiedliwości i Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która dotyczy ograniczenia możliwości wnioskowania o azyl imigrantów z wyrokami skazującymi.

Według Departamentu Sprawiedliwości i Bezpieczeństwa Wewnętrznego krok ten ma być znacznym ograniczeniem dla migrantów z Ameryki Południowej.

W swoim uzasadnieniu ustawodawcy piszą, że ci, którzy posiadają substancje kontrolowane, stanowią bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa USA. Rząd odmówi azylu każdemu imigrantowi, który został skazany za posiadanie lub handel substancjami kontrolowanymi, a według obecnego federalnego prawa USA, marihuana wciąż pozostaje substancją kontrolowaną.

Osoby, które zostały skazane za posiadanie do 30 gramów marihuany, wciąż będą mogły starać się o azyl, jednak musi to być wyrok jednorazowy.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.