Świat Prawa i legalizacji marihuany

Parlamentarna wydmuszka ds. legalizacji marihuany – tak należy określić powołany przez Lewicę zespół, który miał pracować nad zmianami w przepisach dotyczących marihuany medycznej, rekreacyjnej oraz konopi włóknistych. Po blisko dwóch latach istnienia zespołu jego działalność można określić jako działanie na pokaz i „pod publiczkę”. Mało tego, zespół pod przewodnictwem posłanki Beaty Maciejewskiej postanowił sabotować działania innych posłów, którzy od dawna pracują nad zmianami w prawie konopnym. Kolejną kwestią jest to, że czytając założenia zespołu co do planowanych zmian, czarno na białym widać, że posłowie nie mają żadnego pojęcia o temacie, którym chcą się rzekomo zajmować. Oto więcej informacji.

Parlamentarna wydmuszka ds. legalizacji marihuany

Parlamentarny zespół ds. legalizacji marihuany powstał blisko dwa lata temu. Na początku jego działalności, środowisko konopne oraz ci, którzy je wspierają, mieli nadzieję, iż prace zespołu doprowadzą do jakichkolwiek zmian na lepsze w polskim prawie dot. konopi.

Pierwsze spotkanie w ramach konsultacji społecznych odbyło się w lutym 2020r., i pozostawiło po sobie uczucia mieszane, aczkolwiek pozytywne. Zebrało się spore grono osób, z których większość można nazwać w swoich dziedzinach konopnym ekspertami, także WeedNews miał swoje przedstawicielstwo. Podczas wspomnianego spotkania mieliśmy wraz z zespołem ustalić, cele oraz drogę do ich osiągnięcia.

O ile cele były względnie jasne, postanowiliśmy pomówić o tym, jak je zrealizować. Bardzo szybko okazało się, że to jest właśnie najtrudniejszy do zgryzienia orzech – wpierw przekonać rząd do rozmów, a potem w trakcie tych rozmów dążyć do porozumienia. Niestety, gdy tylko rozpoczęła się na ten temat rozmowa – przewodnicząca zespołu, posłanka Beata Maciejewska, spotkanie opuściła nie biorąc udziału w debacie!

Należy pamiętać o tym, że polityka kieruje się swoimi prawami. Jeżeli złożony zostaje projekt ustawy, który z góry wiadomo, że zostanie przez rząd odrzucony – jest to polityczne działanie na pokaz i pod publiczkę, a nie dla sprawy, której projekt dotyczy.  Szczególnie gdy temat jest kontrowersyjny, a marihuana takim tematem jest zdecydowanie.

Przekonanie obecnego rządu do jakichkolwiek zmian w kwestii konopi to ciężka i mozolna praca m.in. na komisjach sejmowych. Bez poparcia rządu, upadnie każda poddana pod głosowanie ustawa. Należy też zdobyć odpowiednią wiedzę co do procedowanego tematu, a w przypadku konopi wiedza ta jest bardzo rozległa i momentami bardzo specjalistyczna.

Zanim złoży się do laski marszałkowskiej tego typu projekt – należy wypracować jego poparcie w obozie rządzącym. Oczywiście nic w tym kierunku nie zrobiono. Dlatego posłowie będący członkami zespołu tak naprawdę wiedzą, że ich propozycję na pewno nie przejdą, a wtedy wszyscy zgodnie będą mówić, że oni chcieli dobrze, ale zły rząd nie pozwolił na zmiany. To wszystko jest szopką pod publiczkę, zwykła polityka, a nie chęć zmiany prawa dot. konopi.

To jest działanie pod publiczkę, aby może kiedyś wpadło kilka głosów więcej. Posłanka Maciejewska odpuściła temat przekonania choćby do debaty obóz rządzący – zapewne dlatego, iż wymagało by to sporych nakładów pracy. Dlatego uważam, że było to działanie pozorowane, bo jak określić działania, które z góry wiadomo, że są skazane na porażkę? Ale zawsze można przy tym pokrzyczeć, że chciało się dobrze, ale ten niedobry rząd nie pozwolił.

Należałem do grupy doradców, która jasno mówiła, że złożenie ustaw bez porozumienia z rządem jest działaniem bezcelowym, a jedyny jego cel będzie polityczny. Celem zespołu nie powinno być złożenie ustaw lecz przekonanie do nich rządu.

Niestety, działania parlamentarnego zespołu ds. legalizacji marihuany to czysta polityka i chęć zaskarbienia sobie głosów miłośników ziela oraz pacjentów korzystających z medycznej marihuany, a nie działanie na rzecz obywateli i zmiany prawa. Wskazuje na to wiele rzeczy, przede wszystkim to, że posłanki Lewicy nie wyobrażają sobie pracować nad nowym projektem ustawy wspólnie z posłem Sachajko, który też działa na rzecz konopi lecz robi to znacznie skuteczniej i bez robienia wokół tematu szumu jak to robi Lewica. Czy na Facebook’owym profilu zespołu znajdziemy chociaż jedną informacje o działaniach posła Sachajko? Oczywiście, że nie mimo, iż są na bardziej zaawansowanym etapie prac. Dlaczego? Ponieważ poseł Sachajko kojarzony jest z PiS i prawicą – to że jest w stanie wynegocjować znacznie więcej niż Lewica, nie ma dla posłów z zespołu żadnego znaczenia. To jest czysta polityka, gdyby posłance Beacie Maciejewskiej zależało na polskiej sprawie konopnej – podjęła by w tej materii współpracę z każdym. Rozumiem, że jak by się zgłosił Jarosław Kaczyński mówiąc, że zalegalizuje marihuanę – Lewica by odmówiła bo to się politycznie nie godzi, aby współpracować z PiS.

Posłanka Beata Maciejewska będąc przewodniczącą zespołu, nie raczyła nawet zapoznać się z tematyką konopi w Polsce, nie mając pojęcia gdzie tak naprawdę leży problem, podpisuje się pod kompletnie bzdurnymi i przekłamanymi argumentami pod proponowanymi zmianami.

Konsultacje społeczne z przedstawicielami środowiska konopnego też były tylko i wyłącznie na pokaz. Jedyne spotkanie zespołu z doradcami odbyło się w lutym 2020 r. Przewodnicząca zespołu opuściła je zanim rozpoczęła się dyskusja twierdząc, że ma ważniejsze sprawy. Niedługo potem odbyło się kolejne posiedzenie zespołu z doradcami ze środowiska konopnego. Na posiedzenie jednak nie zaproszono już tak licznej reprezentacji środowiska konopnego jak miało to miejsce przy pierwszym posiedzeniu. Mówiąc najprościej – zaproszono osoby, które bardziej niż doradzają, tworzą kółeczko wzajemnej adoracji zamiast rozliczać realne efekty pracy zespołu. Gdy w rozmowie telefonicznej zapytałem posłankę Maciejewską o powód takiej sytuacji usłyszałem, że zespół tworzą posłowie, a nie doradcy oraz, że posłowie nie mają obowiązku czegokolwiek z kimkolwiek konsultować i uzgadniać. A szkoda, bo posłowie z zespołu nie mają pojęcia na tematy, którymi się zajmują.

Najlepszym tego przykładem jest uzasadnienie do zmian mających na celu umożliwienie uprawy medycznej marihuany w Polsce. W uzasadnieniu czytamy, że wysoka cena oraz niska dostępność medycznej marihuany w aptekach są spowodowane tym, że susz sprowadzany jest z np. Kanady, natomiast jego produkcja w kraju zmniejszyła by koszty terapii oraz zapewniła stałą dostępność produktu. Jest to oczywiście totalna bzdura i pisanie takich rzeczy świadczy o tym, że nikt w zespole nawet nie pochylił się nad problemami ceny i dostępności.

Prawda jest natomiast taka, że słaba dostępność medycznej marihuany w polskich aptekach wynika ze skomplikowanych procedur przy wydawaniu zgód na wwiezienie danej partii leku do kraju oraz z tego, że Polska ma największe restrykcje co do zawartości związku czynnego czyli THC. Gdyby nasze przepisy nieco zmienić, a dopuszczalne normy odchyłu ustalić na takim samym poziomie jak reszta Europy to mielibyśmy w Polsce stały dostęp do aptecznego suszu, a jego rodzajów byłoby co najmniej kilkadziesiąt. Wystarczy jedna drobna zmiana w przepisach, szczegółowo pisaliśmy o tym  T U T AJ.

Oczywiście kwestia polskich upraw medycznej marihuany jest sprawą istotną, jednak zanim takie uprawy powstaną minie jeszcze sporo czasu. Natomiast żeby pomóc pacjentom już teraz – należy wprowadzić wspomniane wyżej zmiany w obowiązujących przepisach. Byłoby to na chwilę obecną najlepsze i najszybsze działanie dla dobra polskich pacjentów. Jednak znacznie mniej medialne.

Praca nad zmianami dopuszczalnej normy odchyłu związku czynnego w medycznej marihuanie (THC) nie wzbudzi tyle kontrowersji i nie będzie tematem, wokół którego można zrobić szopkę jaką robi zespół obecnie. Taka praca nie przyniosła by może rozgłosu, za to byłaby bezcenna dla pacjentów, jednak Lewica woli populistyczne hasła i uprawianie polityki kosztem pacjentów.

Jeżeli posłowie składają projekty ustaw, które z góry wiadomo, że nie przejdą to jest do działanie pozorowane i nieszczere. Jest to też działanie wręcz bardzo szkodliwe ponieważ gdy projekty Lewicy zostaną ostatecznie odrzucone (a zostaną gdyż zespół nie zrobił nic, aby było inaczej) będzie musiało upłynąć sporo wody w Wiśle, żeby sejm znów do tematu wrócił. Nie wyobrażam sobie też na chwilę obecną debaty na temat legalizacji czy polskich upraw medycznej marihuany. Gdyby do takiej doszło, byłaby to kompletna porażka posłów z zespołu gdyż nie mają oni pojęcia ani o konopiach, ani o marihuanie, ani o realnych przyczynach problemów pacjentów, natomiast przewodnicząca zespołu jako głównego argumentu wielokrotnie mówiła, że „Jeżeli najdzie mnie taka ochota i będę chciała zajarać – to nikt nie może mi tego zabraniać

W trakcie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w zeszłym miesiącu, podczas której odbyło się pierwsze czytanie poprawek do ustawy (autorstwa posła Sachajko) i debata w tej materii, jako pierwsza głos zabrała posłanka Urszula Zielińska (parlamentarny zespół ds. legalizacji marihuany). Posłanka Zielińska wnioskowała o to, aby posiedzenie komisji… od razu zakończyć. Oczywiście bez pierwszego czytania i bez omawiania poprawek!

Posłanka Zielińska argumentowała swój wniosek tym, że jest wnioskodawcą podobnego projektu w ramach działań zespołu i jej projekt jest już notyfikowany do Komisji Europejskiej, a notyfikacja ma być zakończona 25. października.

Takie działanie należy wprost nazwać sabotowaniem zmian w polskim prawie dot. konopi.

Szczególnie ze względu na to, iż panie posłanki z zespołu z pewnością zdają sobie sprawę, że omawiane poprawki posła Sachajko są wynikiem ustaleń z rządem, który na nie wstępnie przystał. Z posłami reprezentującymi zespół ds. legalizacji marihuany – nikt z rządu nie chce nawet na ten temat rozmawiać.

Wniosek został początkowo odrzucony, a przewodniczący poinformował posłankę, że o takich kwestiach decyduje marszałek sejmu i nie ma możliwości przyjęcia takiego wniosku. Jednak posłanki z zespołu ds. legalizacji marihuany nie odpuszczały, mimo tego, że przewodniczący komisji poinformował, iż takie odroczenie może mieć odległy termin (czytaj opóźni to zmiany w ustawie) – posłanki nadal na swój pomysł nalegały!

Na szczęście, w trakcie głosowanie wniosek odrzucono zdecydowaną większością.

Tak o wniosku posłanki Zielińskiej mówi Maciej Pawłowski – dziennikarz, konopny działacz i przedsiębiorca oraz współzałożyciel Krajowego Związku Pracodawców Rynku Konopi:

Zmiana ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, zaproponowana m.in. przez posła Sachajko, przyczyni się do poprawy sytuacji rolników w Polsce. Konopie to aktualnie najbardziej opłacalna roślina. Każde opóźnienie zmian ustawy, jest uderzaniem w raczkujący polski przemysł konopny.

Omawiana na komisji ustawa dotyczy tylko i wyłącznie kwestii konopnego rolnictwa. Jej celem jest, aby już od przyszłego roku zlikwidować rejonizację upraw i wydawanie pozwoleń, jeżeli przepisy uda się wprowadzić w miarę szybko to jest duża szansa, aby rejonizacja i wydawanie pozwoleń zniknęły już od przyszłego roku i zostały zastąpione jedynie poinformowaniem o prowadzonej uprawie.

Jeżeli poseł Sachajko „dopnie swego” i nowe przepisy zaczną obowiązywać w ciągu kilku miesięcy – będzie to realna poprawa warunków dla uprawiania konopi włóknistych w naszym kraju.

Gdyby posłanki Lewicy na wspomnianej komisji dopięły swego – byłoby to realne zaszkodzenie polskiemu rolnictwu konopnemu! Posłanki Maciejewska i Zielińska mają gdzieś polski przemysł konopny i polskich konopnych rolników i są w stanie im zaszkodzić dla własnych politycznych korzyści, taka jest prawda.

Portale informacyjne obiegła w ostatnich dniach informacja o zapowiedzi legalizacji marihuany w Luksemburgu. Nikt jednak nie wspomniał, że władze tego małego kraju w połowie roku 2019 zapowiedziały, że w ciągu dwóch lat zalegalizują zarówno handel, posiadanie oraz uprawę konopi indyjskich. Z planu pełnej legalizacji jednak zrezygnowano, a znowelizowane przepisy dopuszczają uprawę do czterech roślin we własnym domu oraz posiadanie do trzech gramów ziela poza nim. Osoba posiadająca jednak więcej suszu – potraktowana będzie jak diler. Oto więcej informacji.

Luksemburg wycofuje się ze wstępnych zapowiedzi legalizacji marihuany. Zmiany będą, jednak nie takie jak zapowiadano

O tym, że Luksemburg planuje legalizacje produkcji, handlu oraz posiadania marihuany informowaliśmy już ponad dwa lata temu. Pierwotnie władze Luksemburga zapowiedziały, że plan legalizacyjny zostanie wdrożony w ciągu pięciu lat. Przeczytasz o ty w naszym artykule T U T A J.

Chwilę później rząd Luksemburga zapowiedział, że pełna legalizacja marihuany rekreacyjnej to kwestia nie pięciu, a dwóch lat. Pisaliśmy o tym T U T A J.

Oto jakie zmiany m.in. planowano wprowadzić:

Posiadanie i uprawa w Wielkim Księstwie

Zgodnie z planami Schneidera i Braza, konsumpcja i posiadanie do 30 gramów marihuany powinno być dozwolone dla osób pełnoletnich. Póki co nie wiadomo jak zostanie uregulowana kwestia uprawy na własne potrzeby. Nowe przepisy zakładają, że młodzież w wieku od 12 do 17 lat nie powinna być karana za posiadanie do pięciu gramów marihuany. Dla nieletnich zatrzymanych za posiadanie marihuany mają powstać programy pedagogiczne, które będą miały za zadanie edukować i ostrzegać przed zagrożeniami związanymi z używaniem marihuany w tak młodym wieku.

Handel

Legalny handel marihuaną będzie podlegać surowym przepisom, których szczegółów jeszcze nie podano. Rząd sugeruje, że powinna zostać wyznaczona górna granica zawartości THC w suszu bądź produktach z THC. Ma to zapobiec zagrożeniom dla psychiki konsumentów. Władze Wielkiego Księstwa chcą wprowadzić też regulację wedle której, marihuana będzie mogła być sprzedawana tylko i wyłącznie obywatelom Luksemburga. Powodem decyzji o ograniczeniu mają być zastrzeżenia władz Niemiec i Francji.

Te plany zostały jednak mocno okrojone.

Minister sprawiedliwości Samantha Tanson planowaną obecnie zmianę ustawy opisuje jako pierwszy krok.

Uważamy, że musimy działać, mamy problem z narkotykami, a konopie indyjskie to narkotyk, który jest najczęściej używany i stanowi dużą część nielegalnego rynku

– powiedziała.

Chcemy zacząć od umożliwienia ludziom uprawiania konopi w domu. Chodzi o to, że konsument nie znajduje się wtedy w nielegalnej sytuacji, gdy spożywa konopie indyjskie i że nie wspiera całego nielegalnego łańcucha, od produkcji, przez transport, po sprzedaż, z którą wiąże się wiele nieszczęść. Chcemy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby coraz bardziej oddalać się od nielegalnego czarnego rynku

-dodała Tanson

Rząd Luksemburga utrzymuje, że jest to pierwszy krok do bardziej fundamentalnej zmiany przepisów dotyczących postępowania z konopiami indyjskimi przez państwo, który ma na celu utrzymanie użytkowników z dala od nielegalnego rynku.

Władze nadal mówią, iż w planach jest system regulowanej przez państwo produkcji i dystrybucji, aby zapewnić jakość produktu. Przychody z obrotu konopiami indyjskimi miały by być inwestowane „głównie w profilaktykę, edukację i opiekę zdrowotną w szerokim zakresie uzależnień”, podają źródła rządowe.

Dubaj: Brytyjczyk Billy Hood został skazany na 25 lat więzienia za e-liquidy z CBD, które znaleziono w jego aucie. 24-letni mieszkaniec Kensington na Bliski Wschód przeniósł się, aby podjąć pracę trenera piłkarskiego, co niestety nie doszło do skutku. Służby zatrzymały go krótko po przybyciu do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Oto więcej informacji.

Brytyjczyk skazany w Dubaju na 25 lat więzienia za e-liquidy z CBD

Na początku roku, zaraz po tym gdy Hood przybył do Zjednoczonych Emiratów Arabskich w celu pracy na stanowisku trenera piłkarskiego, został zatrzymany przez lokalna policję.

24-letni Billy Hood z Kensington został oskarżony i skazany za przemyt, handel i posiadanie narkotyków. Brytyjczyk twierdzi, że do przyznania się został zmuszony przez policje, która kazała mu podpisać dokumenty w języku Arabskim, którego nie zna.

Po znalezieniu zakazanej w ZEA substancji mężczyzna został osadzony na 14 dni w celi izolacyjnej, gdzie nie otrzymał nawet przyborów do higieny. W trakcie pobytu w izolatce, został poinformowany o kolejnych zarzutach.

Olejki, które znaleziono w aucie Brytyjczyka to cztery e-liquidy (e-papierosy) CBD, zawierające śladowe ilości THC.

Ponieważ Hood zeznał, iż olejki pochodzą z Wielkiej Brytanii, sąd w Dubaju uznał to za podstawę do skazania go za przemyt.

Skazany zeznał też, że olejki nie są jego własnością i zostawił je w aucie jego znajomy, który go niedawno odwiedzał.

Zawsze był dobrym chłopcem, nigdy nie sprawiał kłopotów. Pomaga dzieciom, trenerom, wolontariuszom. Nigdy nie brał narkotyków. Mój syn nie zasługuje na utratę całego życia z powodu olejku CBD, który nawet nie był jego

– mówi 55-letnia matka Hooda, Breda.

Sprawą zajmuje się Biuro Spraw Zagranicznych oraz Wspólnoty (Foreign and Commonwealth Office), które zapowiedziało, że „wesprze Brytyjczyka, który został uwięziony w Zjednoczonych Emiratach Arabskich”.

Sprawą zajmują się także prawnicy z lokalnej organizacji Detained in Dubai. Jej szefowa, Radha Stirling, mówi, że w ZEA panuje zerowa tolerancja dla wszystkich substancji mogących nosić znamiona środków odurzających.

Stirling zaznaczyła też, że wymuszanie zeznań to w Emiratach norma.

Zjednoczone Emiraty Arabskie to miejsce, gdzie z używkami lepiej nie mieć nic wspólnego. W 2019 pisaliśmy o Brytyjce skazanej na dziesięć lat więzienia za e-liquidy CBD, kilka gramów haszu oraz gram kokainy. W kwietniu tego roku informowaliśmy także o aresztowaniu Amerykanina, u którego wykryto ślady marihuany w moczu!

 

Program dopuszczający w pełni legalny obrót marihuaną rekreacyjną ma ruszyć w Zurychu już w przyszłym roku. Program uruchomiony na podstawie prawa uchwalonego w 2020 nazywa się „Züri Can, konopie z odpowiedzialnością” i potrwa 3,5 roku. Organizatorzy chcą zbadać model regulowanego obrotu marihuaną oraz jej wpływ na zdrowie i zachowania konsumpcyjne użytkowników. Oto więcej informacji.

Zurych: W ramach badania, miasto zezwoli na legalny obrót marihuaną rekreacyjną

Program, którego pełna nazwa brzmi „Züri Can, konopie z odpowiedzialnością” ruszy już w nadchodzącym roku. Przeprowadzenie badania jest możliwe dzięki zmianie prawa, która została wprowadzona przez szwajcarski parlament w 2020 roku. Ustawa wprowadzona przez szwajcarskie władze zezwala miastom na prowadzenie badań naukowych w zakresie rekreacyjnego korzystania z marihuany oraz tego skutków oraz badanie rynku konopi.

Badanie jest nadzorowane przez szpital psychiatryczny Uniwersytetu w Zurychu, organizatorem badania jest miasto. W projekcie bierze też udział sieć aptek.

W oświadczeniu wydanym wspólnie przez miasto Zurych , lokalną sieć aptek i Uniwersytet w Zurychu czytamy:

Od lat Miasto Zurych i Klinika Psychiatryczna w Zurychu są zaangażowane w obiektywne podejście do używania konopi indyjskich traktując je w kategorii niskiego ryzyka. W połowie maja 2021 r. weszły w życie zmiany w ustawie o środkach odurzających, które umożliwiają testy pilotażowe dla regulowanej sprzedaży konopi indyjskich. Na tej podstawie prawnej Klinika Psychiatryczna w Zurychu, we współpracy z Miastem Zurych, chce zbadać modele regulowanego zakupu marihuany i jej wpływu na zdrowie i zachowania konsumpcyjne konsumenta.

Celem badania w Zurychu jest dostarczenie odpowiedniej wiedzy na temat najlepszego możliwego wykorzystania konopi. Badanie ma na celu promowanie zdrowia publicznego, utrzymanie bezpieczeństwa publicznego i wspieranie ochrony nieletnich.

Susz na potrzeby projektu będzie produkowany w Szwajcarii przez lokalne podmioty. W celu zapewnienia odpowiednich standardów jakości produktu, firma ubiegająca się o możliwość produkcji suszu będzie musiała uzyskać pozwolenie od Federalnego Urzędu Zdrowia Publicznego Szwajcarii.

To nie pierwsza informacja o planowanych w Szwajcarii projektach w zakresie marihuany rekreacyjnej. W zeszłym roku informowaliśmy o przedsięwzięciu planowanym na skalę krajową, w ramach którego uczestnicy będą mogli legalnie nabywać oraz konsumować marihuanę. Legalny obrót marihuaną w ramach eksperymentu legalizacyjnego miałby ruszyć w 2022. Przeczytasz o tym T U T AJ.

Cannabis House jest projektem wzbudzającym od lat wiele emocji. Szumne zapowiedzi uruchomienia programu badawczego, w ramach którego uczestnicy badania na określonych zasadach mogą legalnie nabywać susz i ekstrakty konopi indyjskich, kończyły się niestety fiaskiem. Jednak wszystko wskazuje, że Cannabis House udało się w końcu uruchomić program badawczy i pierwszy susz trafi do dyspensariów w ciągu kilku najbliższych tygodni. Działania stowarzyszenia są na chwile obecną szeroko zakrojone i obejmują więcej zagadnień aniżeli tylko wspomniany program badawczy. To właśnie m.in. osoby związane ściśle z CH pracowały przy stałej podkomisji do spraw biogospodarki i innowacji w rolnictwie czego wynikiem będą długo wyczekiwane zmiany w polskim prawie regulującym uprawę, przechowywanie, przetwarzanie i stosowanie konopi. Oto więcej informacji.

Cannabis House uruchamia zapowiadany od lat projekt badawczy

O projekcie Cannabis House, w ramach którego probanci biorący udział w badaniu mogą w określonych warunkach legalnie otrzymywać susz konopi indyjskich mówi się w Polsce od lat. Osoby odpowiedzialne za projekt kilkukrotnie ogłaszali jego uruchomienie, jednak do tej pory wszystkie próby kończyły się fiaskiem.

Teraz wszystko wskazuje na to, że wreszcie się udało, materiał badawczy trafi do dyspensariów skąd probanci będą mogli go odebrać.

„Temat Badania to: Wykorzystanie standaryzowanego suszu konopi innych niż włókniste w procesie działań mających na celu odwyk pacjentów uzależnionych od twardych narkotyków oraz innych syntetycznych substancji psychoaktywnych.
twardych narkotyków oraz innych syntetycznych substancji psychoaktywnych.
To oznacza, że będąc uczestnikiem badania wypełniasz przygotowane przez specjalistów odpowiednie ankiety, oddajesz próbki do analizy a po ostatecznym zakwalifikowaniu do projektu przez lekarzy otrzymujesz susz konopi indyjskich zgodnie z ich zaleceniem. W trakcie wizyty u lekarza masz szansę opowiedzieć jakie jest Twoje podejście do używania konopi, co chciałbyś w związku z tym zmienić, a co zachować. A także jak system prawny wpływa na używanie przez Ciebie konopi innych niż włókniste. Twoja opinia jest dla nas ważna i może pomóc wielu innym użytkownikom konopi.”

-czytamy w broszurze informacyjnej projektu.

Kierownikiem projektu badawczego został utytułowany dr hab. n.med. Dariusz Boroń, Prorektor ds. jakości kształcenia, który czuwa nad merytoryczną stroną projektu i stanowi podporę wysiłków badawczych całego zespołu badawczego.

Głównym Badaczem jest natomiast lek. Michał Kowol, psychiatra w Szpitalu Powiatowym w Chrzanowie i to właśnie on nadzoruje poprawność przeprowadzania ankiet oraz ustanawia wytyczne, na podstawie których kandydat może zostać zakwalifikowany do badań. Pan Kowol o projekcie pisze w następujących słowach:

Szanowny Pacjencie,

   Warunkiem przeprowadzenia badania jest zgoda osób biorących w nim udział oraz złożenie stosownych oświadczeń. Tym samym prosimy o wyrażenie zgody na udział w badaniu. Ma ono za zadanie opracowanie skutecznego sposobu ograniczenia lub rezygnacji przez osoby używające konopi i twardych narkotyków poprzez zastąpienie ich wysokiej jakości zielem i przetworami z konopi.

Udział polega m.in. na wypełnianiu ankiet online i konsultacjach lekarskich. Badani poddawani są też obserwacji przez badaczy. Od badanych pobierane są próbki włosów lub moczu w celach weryfikacji postępów w badaniu. Na czarnym rynku handlarze w celu zwiększenia przychodów zanieczyszczają produkty z konopi substancjami wywołującymi i pogłębiającymi uzależnienie jak np. amfetaminą, metamfetaminą, heroiną czy też innymi syntetycznymi substancjami psychoaktywnymi tzw „dopalaczami”. W efekcie osoby używające zanieczyszczone preparaty konopi wpadają w coraz większe uzależnienie.

W każdej chwili istnieje możliwość odmowy dalszego uczestnictwa w badaniu bez podania przyczyny oraz bez konsekwencji co do sposobu dalszego leczenia.

W broszurze dot. badania czytamy:

“Celujemy w ograniczenie kontaktu osób uzależnionych ze środowiskami przestępczymi, opracowanie nowoczesnych, racjonalnych i skutecznych mechanizmów stabilizujących obrót produktów pozyskanych z konopi, a także wypracowanie odpowiednich modeli przeciwdziałających narkomanii na bazie rzetelnych rozwiązań prawnych poprawiających aktualną legislację.

Jeśli czujesz, że Twoja sytuacja życiowa zmusza Cię do zażywania narkotyków to istnieje inna, być może lepsza droga aby robić to w sposób legalny korzystając przy tym z konopi o farmaceutycznej jakości.”

Projekt badawczy Cannabis House w praktyce

Jak będzie to wyglądało w praktyce i jak wziąć udział w badaniu?

Probantem (osobą biorącą udział w badaniu) może zostać każdy członek stowarzyszenia Cannabis House, który ukończył 21 lat i ma opłacona składkę członkowską. Po zapisaniu się do projektu, probant będzie mógł w wyznaczonym dyspensarium, na określonych warunkach, będzie mógł odebrać materiał badawczy w postaci suszu konopi indyjskich bądź wykonanego z nich ekstraktu

Obowiązuje limit dzienny/jednorazowy (nie więcej niż 10g/d. Suszu, 5g/d. ekstraktu,) i miesięczny maksymalny (nie więcej niż 30g/mies. Suszu, 15g/mies. ekstraktu).

Probant odbierając materiał badawczy współdzieli koszty infrastruktury użytej do przeprowadzenia badania w wysokości 40 zł za gram suszu oraz 200 zł za gram ekstraktu w stężeniu ok. 60%

W ten sposób każdy kto bierze udział w badaniu staje się też jego sponsorem tego unikalnego projektu.

Wszelkie informacje oraz zapisy znajdziesz na stronie cannabishouse.eu. Aby uzyskać informacje i możliwość zapisania się do projektu badawczego należy wpierw zarejestrować się na stronie stowarzyszenia i zostać jego członkiem gdyż udział w badaniu wziąć mogą tylko członkowie stowarzyszenia.

Nie tylko projekt badawczy

Od stycznia tego roku przedstawiciele stowarzyszenia Cannabis House brali ciągły udział w pracach stałej podkomisji do spraw biogospodarki i Innowacji w Rolnictwie ,dzięki czemu udało się wprowadzić zmiany takie jak 0,3 % THC w konopiach włóknistych czy polskie uprawy medycznej marihuany w ramach instytutów, o ile zmiany te pozostawiają nadal wiele do życzenia to jest to jedyne co w mijającym roku udało się osiągnąć, a przecież poza CH próbowali też inni. Za sprawą spotkań wspomnianej podkomisji 02.08.2021 został zgłoszony projekt Ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii.

O efektach prac tejże podkomisji, które przełożyły się na realne zmiany, przeczytasz T U T A J.

cannabis house

Stowarzyszenie Cannabis House ma w zanadrzu jeszcze kilka dużych projektów, które się już dzieją i o których z pewnością Was niebawem poinformujemy.

Już na wiosnę przyszłego roku we Włoszech może dojść do referendum ws. legalizacji marihuany. Pomysłodawcy w ciągu zaledwie kilku dni zebrali wymagane 500.000 głosów poparcia dla takiego rozwiązania. Sondaże wskazują, że legalizację konopi indyjskich popiera 57 proc. społeczeństwa. Czy Włochy zliberalizują wkrótce prawo dot. konopi? Oto więcej informacji.

Włochy przeprowadzą referendum ws. legalizacji marihuany na początku przyszłego roku? Zebrano wymaganą ilość głosów

Organizatorzy referendum, zwolennicy legalizacji konopi indyjskich, w kilka dni zebrali online wymagane do jego zarejestrowania 500.000 głosów. Czas na zbieranie n podpisów poparcia referendum ws. legalizacji marihuany mają jeszcze do końca miesiąca i akcja nadal trwa.

 To wyjątkowy dzień nie tylko dla organizatorów, ale także dla obywateli

– powiedziała senator, była komisarz UE i była minister spraw zagranicznych Emma Bonino, zwolenniczka i propagatorka akcji.

Włoskie referendum konopne

Zgodnie z włoską tradycją, referenda przeprowadzane są zawsze w niedziele, około 15 kwietnia i 15 czerwca.

We Włoszech funkcjonują trzy rodzaje referendum: abrogatywne, zatwierdzające i lokalne. Najpopularniejsze jest to pierwsze i to w tej formie będzie przeprowadzone referendum ws. legalizacji marihuany w Italii.

Przeprowadzając referendum abrogatywne elektorat może doprowadzić do całkowitego lub częściowego anulowanie istniejącej ustawy lub innego aktu prawnego w mocy ustawy.

Włoskie prawo przewiduje dwie możliwości uruchomienia procedury referendalnej. Pierwsza z nich to inicjatywa obywatelska. Polega ona na tym, że 500.000 obywateli uprawnionych do głosowania może zażądać przeprowadzenia referendum w danej sprawie. Druga możliwość to inicjatywa 5 rad regionalnych (Włochy są podzielone na regiony), przy czym w każdej z tych rad inicjatywa musi zostać zatwierdzona absolutną większością głosów. Następnie trybunał kasacyjny sprawdza prawomocność referendum, a więc wymagane kwestie formalne i oczywiście konieczną ilość ważnych podpisów.

Włoscy działacze konopni postawili na inicjatywę obywatelską i się im udało.

Sondaże wskazują, że legalizację konopi indyjskich popiera 57 proc. społeczeństwa.

Czy Włochy zmierzają ku legalizacji marihuany? Wydaje się to całkiem realne. Kilka dni temu informowaliśmy, że Włochy dekryminalizują uprawę czterech roślin konopi indyjskich na własne potrzeby.

Federalna dekryminalizacja posiadania do sześciu gramów marihuany na własne potrzeby – tak brzmi najnowsza propozycja niemieckiej komisarz ds. narkotyków. Na chwilę obecną polityka względem konopi ma się w Niemczech bardzo różnie. Obecnie sytuacja wygląda tak, że obywatele północnych landów nie muszą się obawiać prawnych konsekwencji posiadania kilku gramów ziela na własne potrzeby podczas gdy na terenie Niemiec południowych prawo jest w tej materii znacznie surowsze i przypominające to, które obowiązuje w naszym kraju. Różne jest też podejście obywateli, które jest zdecydowanie bardziej liberalne na północy. 

Federalna dekryminalizacja posiadania do sześciu gramów marihuany

Taki pomysł wyszedł ostatnio ze strony niemieckiej komisarz ds. narkotyków –  Danieli Ludwig (partia CSU).

Moim zdaniem limit posiadania sześciu gramów na terenie całego kraju jest do przyjęcia.

– oznajmiła przedstawicielka rządu ds. narkotyków

 Wartość graniczna, powyżej której posiadanie konopi powinno być nadal traktowane jako przestępstwo karne, a nie jako wykroczenie administracyjne, musi być ustalana z ostrożnością, ponieważ ma pewien efekt sygnałowy i wpływa na zachowanie konsumentów

-dodała komisarz Ludwig

Ustawa legalizująca konopie indyjskie dla dorosłych obywateli, którą próbowano wprowadzić w zeszłym roku nie przeszła. Teraz Daniela Ludwig proponuje dekryminalizacje posiadanie niewielkiej ilości marihuany na własny użytek, jako drogę środka.

Niemieccy aktywiści konopni podkreślają jednak, że w dzisiejszych czasach konopie indyjskie to nie tylko susz ale także otrzymane z nich produkty takie jak ekstrakty czy żywność z dodatkiem THC i innych kannabinoidów. Zmiana prawa powinna zatem uwzględnić i te pozycje oraz powinny zostać ustalone przeliczniki suszu na np. ekstrakt.

Po tym, jak Niemcy opierały się diametralnej liberalizacji prawa dot. konopi, można odnieść wrażenie, iż nasi zachodni sąsiedzi obierają jednak kurs na całkowite uwolnienie konopi spod jarzma kryminalizacji. Wiodący obecnie kandydat na nowego kanclerza Niemiec dopisał do swojego programu legalizacje produkcji oraz obrotu marihuana dla dorosłych obywateli. Zapowiedział, że zmiany są konieczne oraz, że należy je rozpocząć właśnie od dekryminalizacji posiadania na własny użytek, która powinna zacząć według niego obowiązywać jak najszybciej na terenie całego kraju. Artykuł na ten temat przeczytasz T U T A J.

We wczorajszym głosowaniu Czescy posłowie przegłosowali ostatecznie poprawki do ustawy o środkach odurzających, które zostały zaproponowane już kilka miesięcy temu. Najważniejsze zmiany to zwiększenie limitu THC w konopiach włóknistych oraz produktach konopnych do 1%, a także nowe regulacje dotyczące uprawy marihuany na cele medyczne, które znoszą wymóg posiadania drogich certyfikatów. Oto więcej informacji.

Czechy: 1% THC w konopiach włóknistych i produktach konopnych oraz duże zmiany w uprawie medycznej marihuany

Złożone kilka miesięcy temu przez partię Piratów poprawki do Czeskiej ustawy o środkach odurzających, zostały ostatecznie przyjęte podczas wczorajszego głosowania w tej sprawie. Czeskie media konopne informują, że droga do celu nie była łatwa, a część czeskich senatorów znacznie ją utrudniała. Jednak mimo przeciwności, Partia Piratów doprowadziła do zmiany przepisów na lepsze.

bardzo się cieszę, że otrzymaliśmy dzisiaj więcej niż wymagane 101 głosów ZA. Nowelizacja została więc przyjęta w najlepszej możliwej formie (przynajmniej w stosunku do obecnych realiów politycznych). Wielkie podziękowania dla mojego szanownego kolegi Radka Holomčíka, który od ponad roku toruje drogę do sukcesu Komisji Rolnictwa. PS i Ministerstwu Rolnictwa.

Dziękuję również wszystkim, którzy brali udział w przygotowaniu naszych propozycji. Jest was wielu, więc nie będę ich wymieniał, ale tym bardziej dziękuję!

-napisał na łamach magazin-konopi.cz Tomáš Vymazal, poseł Republiki Czeskiej i członek Partii Piratów.

Oto najważniejsze zmiany w czeskich przepisach, które zaczną obowiązywać od 1. stycznia 2022 r.:

-Limit zawartości THC w konopiach włóknistych zostanie zwiększony do 1%. Rolnicy nie będą więc musieli martwić się kryminalizacją z powodu ładnej pogody i innych warunków korzystnie wpływających na uprawę, a co za tym idzie – wyższych stężeń kannabinoidów.

 

-Rolnicy uprawiający konopie włókniste z europejskiego katalogu nie będą musieli udowadniać zawartości THC w w swoich roślinach. Wystarczy, że przedstawią tylko świadectwo pochodzenia nasion.

 

-Dzięki bardziej dostępnym licencjom finansowo i administracyjnie nawet zwykli przedsiębiorcy będą mieli możliwość uczestniczenia w produkcji marihuany do użytku medycznego.

-Zniesienie konieczności posiadania certyfikatu dobrych praktyk produkcyjnych (GMP), który jest bardzo kosztowny.

-Dzięki umożliwieniu ekstrakcji konopi do celów medycznych dla większej ilości podmiotów, zakres postaci oraz dawkowania dla pacjentów leczonych konopiami indyjskimi zostanie znacznie rozszerzony.

 

-Wszystkie ekstrakty z konopi, które mają zawartość THC do 1% wagowo i które jednocześnie nie mają działania odurzającego, zostaną całkowicie zwolnione z reżimu substancji odurzających. Oznacza to, że na przykład maść zrobiona z nieodurzającej odmiany konopi (maść CBD) nie będzie traktowana jak substancja odurzająca, chociaż zawiera THC i chociaż oryginalna roślina konopi może przekraczać 1% THC. Dzięki rozcieńczeniu substancji czynnych podczas produkcji maści powstaje „ekstrakt”, który nie będzie substancją odurzającą w rozumieniu prawa.

Przypomnijmy, że na chwile obecną, wg. polskiego prawa, każdy produkt zawierający powyżej 0,2% THC uznawany jest za narkotyk, nawet jeśli nie posiada właściwości odurzających.

Czechom gratulujemy postępu i czekamy na zmiany także na naszym podwórku!

Źródło: magazin-konopi.cz

Włochy dekryminalizują uprawę do czterech roślin konopi indyjskich na własne potrzeby. Ustawa zatwierdzona wczoraj przez komisję sprawiedliwości niższej izby parlamentu jednocześnie podnosi kary za handel oraz przemyt. Wszystko to jest efektem decyzji Rzymskiego sądu z grudnia 2019 roku, który orzekł, iż uprawa konopi na własny użytek nie może być przestępstwem. Oto więcej informacji.

Włochy dekryminalizują uprawę konopi na własny użytek

W grudniu 2019 roku, sąd w Rzymie orzekł, iż nie wolno karać obywateli za uprawę niewielkiej ilości konopi indyjskich na własny użytek, pisaliśmy o tym T U T A J.

W swoim orzeczeniu sąd nie sprecyzował, co stanowi prawnie dozwoloną niewielką liczbę krzaków. Omawiane orzeczenie pochodziło ze sprawy, w której oskarżony uprawiał dwie rośliny i został początkowo skazany przez sąd niższej instancji na karę roku pozbawienia wolności oraz grzywnie w wysokości 3000 €.

Doprecyzowanie „niewielkiej liczby roślin” oraz wprowadzenie zmian w życie należało do polityków, którzy będąc zwolennikami liberalizacji prawa w tej materii zabrali się do pracy nad zmianami. Największe obawy oraz niechęć do normalizacji prawa wyrażali oczywiście politycy włoskiej prawicy. Jednak zmiana się dokonała.

Zaakceptowana wczoraj przez niższą izbę Włoskiego parlamentu reforma, która została zaproponowana przez włoskiego posła Riccardo Magi, dekryminalizuje uprawę do czterech roślin konopi we własnym domu.

Nowe przepisy przewidują też zwiększenie kar za przemyt i handel konopiami indyjskimi, przy czym maksymalny wymiar kary wzrasta z sześciu do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

W ten sposób Włochy staja się kolejnym europejskim państwem gdzie obywatele nie są zagrożeni pozbawieniem wolności za uprawę kilku roślin konopi na własne potrzeby.

Na stronie internetowej niderlandzkiego Lidla pojawiło się ostrzeżenie mówiące, że konopna herbata wprowadzona niedawno przez sieć do obrotu, zawiera zbyt duże stężenie THC i z tego powodu prosi o niespożywanie produktu oraz jego zwrot. Oto treść ostrzeżenia przed spożyciem śladowych ilości THC w kraju, gdzie podejście do marihuany jest stosunkowo normalne w porównaniu do takich samych ostrzeżeń wydawanych przez Polski GIS.

Niderlandy: Konopna herbata wycofana z Lidla ze względu na zbyt wysoki poziom THC

Na stronie niderlandzkiego Lidla kilka dni temu pojawiło się ostrzeżenie mówiące, że konopna herbata marki Mogota zawiera zbyt duże stężenie THC. Na stronie sieci czytamy:

„To ostrzeżenie dotyczące bezpieczeństwa dotyczy tylko produktu „Herbata konopna” marki „Mogota” , z datą przydatności do spożycia 31-12-2022 i kodem kreskowym 3830001230185. „

„W herbacie konopnej stwierdzono zwiększoną zawartość tetrahydrokannabinolu (THC). Spożywanie tej herbaty może mieć niepożądane skutki zdrowotne, takie jak wahania nastroju i zmęczenie. Dlatego zachęca się klientów, aby nie spożywali herbaty, ale zwracali ją do sklepu. Oczywiście pełna kwota zakupu zostanie zwrócona. „

Producentem feralnej herbaty jest firma ze Słowacji.

Polska: GIS ostrzega przed zbyt dużym stężeniem THC w olejku konopnym CBD

Z ostrzeżenia wydanego przez niderlandzkiego Lidla nie wynika, że pomimo zwiększonej zawartości THC produkt jest szczególnie niebezpieczny, a jedynie może u niektórych powodować wahania nastroju czy senność, nic specjalnie groźnego.

Inaczej jest natomiast w naszym pełnym absurdów kraju. Tu Główny Inspektorat Sanitarny ostrzega, że spożycie olejku CBD, w którym wykryto stężenie THC na poziomie 0.001 % stwarza „istotne ryzyko dla zdrowia konsumentów”

Zgodnie z oceną ryzyka Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny niniejsze produkty należy uznać za niedopuszczone do spożycia przez ludzi i mogące stwarzać istotne ryzyko dla zdrowia konsumentów”

-brzmiała informacja podana przez GIS.

Dodatkowo na stronie GIS można było przeczytać:

„Główny Inspektorat Sanitarny ostrzega przed stosowaniem olejków konopnych PREMIUM QUALITY HEMP OIL – 10-procentowego oraz 5-procentowego (5 ml i 10 ml). Badanie laboratoryjne próbek tych produktów potwierdziło obecność kannabinoidów, w tym zawartość Δ9-THC, wynoszącą 0,9 g/kg i 1,5 g/kg w olejku konopnym 5% oraz 1,2 g/kg w olejku konopnym 10%.”

1 g/kg to stężenie 0.001 %. Takich sytuacji było już w Polsce kilka, omawiany przykład jest z wiosny tego roku.

Wydanie tego typu opinii jest ośmieszeniem się dla GIS oraz Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny, którzy wydawać tego typu ostrzeżenia jak widać powinni się jeszcze nauczyć.

Przeczytaj też: Konopne herbaty – fakty i mity

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.