Świat Prawa i legalizacji marihuany

Legalna marihuana sprzedawana będzie tylko osobom zaszczepionym? Na takie rozwiązanie zdecydowały się władze Kanadyjskiej prowincji Quebec, która jest znana z surowych restrykcji oraz niechęci do osób niezaszczepionych. Pomimo wysokiego wskaźnika osób zaszczepionych, który wynosi 85%, liczba zakażeń stale rośnie. Dlatego lokalne władze postanowiły na różne sposoby uprzykrzać życie osobom niezaszczepionym. Oto więcej informacji.

Quebec: Legalna marihuana tylko dla zaszczepionych?

Quebec to region Kanady, w którym zaszczepionych jest 85% obywateli, mimo to liczba pozytywnych testów na korona-wirusy stale rośnie. Dlatego lokalne władze postanowiły uprzykrzyć życie tym obywatelom, który z jakiegoś powodu nie mają zamiaru się szczepić.

Jednym z ograniczeń, które regionalny minister zdrowia zapowiedział podczas zeszłotygodniowej konferencji, jest brak możliwości zakupu marihuany oraz mocnych alkoholi przez osoby niezaszczepione.

Osoby, które w Quebec będą chciały zrobić zakupy w sklepach z alkoholem oraz sklepach z legalną w Kanadzie marihuaną, będą musiały od 18 stycznia pokazać przy wejściu zaświadczenie o zaszczepieniu

– poinformował minister zdrowia prowincji Christian Dubé.

W Kanadzie politycy głównego nurtu utrzymują narracje, że pomimo bardzo dużego odsetka osób zaszczepionych – pandemia nabiera tempa przez kilkanaście proc. osób, które się nie szczepiły.

Jeśli osoby niezaszczepione nie są z tego powodu szczęśliwe, to mam dla nich bardzo proste rozwiązanie – pójść się zaszczepić, to nic nie kosztuje (…) Jeśli nie chcesz się szczepić, pozostań w domu

– powiedział minister Dubé

Ludzie widzą, że zawieszane są terapie w przypadkach nowotworów, planowane operacje, ponieważ na łóżkach szpitalnych leżą osoby, które zdecydowały się nie szczepić: i ludzie są sfrustrowani. Kiedy widzą, że mamy znów lockdowny i poważne restrykcje z powodu ryzyka, jakie stanowią osoby niezaszczepione, ludzie zaczynają być źli

– powiedział premier Kanady Justin Trudeau.

Kanadyjska wojna z obywatelami przybiera na sile stwarzając jednocześnie kolejne szanse rozwoju dla lokalnego czarnego rynku, zarówno marihuany jak i alkoholu. A z czasem zapewne i innych towarów i usług, które w oficjalnym obiegu będą dostępne tylko dla osób zaszczepionych. No i posłusznych.

Alkohol mocniejsze niż piwo oraz legalna marihuana tylko dla zaszczepionych będą w kanadyjskiej prowincji Quebec dostępne od 18 stycznia, enjoy.

Na podstawie dekretu wydanego 31.12.2021, Francja zdelegalizowała susz CBD dla konsumentów! Zakaz nie dotyczy konopnych przedsiębiorstw czy rolników, jednak mogą oni posiadać susz CBD tylko do dalszego przetwórstwa np. na olejki. Zakaz dotyczy jedynie konsumentów, którzy od początku roku nie mogą legalnie posiadać ani spożywać suszu konopi włóknistych. Jak tę decyzję argumentuje francuski rząd? Oto więcej informacji.

Francja zdelegalizowała susz CBD dla konsumentów

Pochodzący z konopi włóknistych susz CBD jest we Francji bardzo popularny. Szacuje się, że 70% konsumentów CBD wybiera właśnie susz.

Jednak rządowy dekret z ostatniego dnia ubiegłego roku stanowi, że sprzedaż kwiatów lub liści konopnych do palenia lub picia w postaci herbaty  bezpośrednio konsumentom – jest obecnie zakazana.

Francuska partia zielonych skomentowała nowe przepisy zakazujące sprzedaży kwiatów i liści CBD, nazywając tę ​​decyzję „głupią i absurdalną” oraz  „najgorszym rodzajem nonsensu” i „prawdziwym prezentem noworocznym dla dilerów”.

Zgodnie z nowymi przepisami dozwolona jest jedynie uprawa, import, eksport oraz przemysłowe i handlowe wykorzystanie odmian Cannabis sativa L. Produkty, które nie zawierają elementów roślinnych będą traktowane jak do tej pory.

Co ciekawe, dekret jednocześnie podnosi dopuszczalny poziom THC w uprawianych roślinach z 0,2 do 0,3%.

Rząd utrzymuje, że dekret wydano, aby wspomóc zdrowie publiczne. Drugi powód to pomoc policji, która może mieć trudności z odróżnieniem produktu CBD od THC. t ponieważ funkcjonariusze nie potrafią odróżnić produktu legalnego od tego zabronionego – postanowiono zdelegalizować także ten legalny, pomimo braku jakichkolwiek przesłanek ku takiej decyzji.

Jednak nowe przepisy wywołały ostrą krytykę ze strony partii zielonych we Francji (Europe Écologie les Verts, EELV). 

Kandydat na prezydenta, ekolog Yannick Jadot, skierowal słowa wsparcia do sprzedawców i producentów CBD 4 stycznia, ponieważ wielu z nich będzie teraz musiało pozbyć się zapasów.

Na Twitterze napisał:

CBD: rząd demonstruje absolutną ignorancję w tym temacie, jest to w nieskuteczna i niebezpieczna polityka represji wobec konopi. 

Politycy oraz komentatorzy biją na alarm, że takie rozwiązanie jest prezentem dla ulicznych dilerów – jakkolwiek to brzmi, teraz zajmą się oni handlem suszem CBD. W rezultacie osoby chcące nabyć kompletnie nie psychotropowy susz konopi siewnych, będą musiały mieć kontakt z dilerem, który przy okazji zaproponuje z pewnością cos mocniejszego.

Tysiące sklepów zbankrutuje, gospodarka straci 400 mln euro obrotów, a konsumenci pójdą do zagranicznych sklepów internetowych lub, co gorsza, na czarny rynek

-powiedział François-Michel Lambert, eko-deputowany, przewodniczący partii Liberté Écologie Fraternité i założyciel lokalnej grupy ekonomicznej l’Institut national de l’économie circulaire

Po czym dodał:

2022, rok bez kwiatów, rok idiotyczny

W roku 2020 Francuski rząd zabronił importu CBD co Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał za nielegalne, więcej na ten temat przeczytasz T U T A J

Tak, Malta zalegalizowała marihuanę, prezydent w sobotę podpisał nową ustawę. O rozpoczęciu prac nad zmianą maltańskiego prawa informowaliśmy już trzy lata temu. Jednak początkowe założenia uległy zmianie na lepsze, zrezygnowano m.in. z rejestracji osób używających konopi. Na Malcie powstaną tez specjalne stowarzyszenia zajmujące się dystrybucją nasion, a także samego suszu. O planach liberalizacji prawa w zakresie konopi poinformował ostatnio także niemiecki rząd, jednak oba modele legalizacji, niemiecki i maltański – znacznie się od siebie różnią, oto więcej informacji.

Malta zalegalizowała marihuanę

O planowanej przez maltański rząd legalizacji marihuany informowaliśmy w styczniu 2019 T U T A J, wtedy to rozpoczęto pracę nad nową ustawą. Przepisy proponowane w 2019 różnią się od ostatecznego rozwiązania, na które zdecydował się rząd Malty.

Zrezygnowano przede wszystkim z rejestru użytkowników konopi indyjskich. Zwolennicy tego rozwiązania uważali, że było by to dobre narzędzie przeciwdziałania nadużywaniu konopi indyjskich. Natomiast jego przeciwnicy powtarzali, że ludzie niechętnie będą się do takiego rejestru wpisywać przez co nadal pozostaną zdani na czarny rynek.

Ostatecznie zdecydowano się na legalizację uprawy czterech roślin oraz posiadanie do siedmiu gramów suszu – bez jakichkolwiek konsekwencji.

Palenie marihuany w miejscach publicznych oraz w obecności dzieci pozostanie na Malcie zabronione. Osoba zatrzymana z ilością większa niż dozwolone ustawą siedem gramów i mniejszą niż 28 gramów, otrzyma mandat w wysokości 100 euro. Używanie marihuany w miejscu publicznym jest zagrożone karą w wysokości 235 euro, natomiast palenie przy osobach nieletnich karane będzie mandatem 500 euro.

Powstaną też specjalne konopne stowarzyszenia, które będą uprawiały konopie dla tych członków, którzy z jakichś powodów nie są w stanie uprawiać na własną rękę. Każdy obywatel może należeć do jednego stowarzyszenia, które w jego imieniu uprawia cztery rośliny. osoba korzystająca z tego rozwiązania otrzyma do siedmiu gramów suszu dziennie przy tygodniowym ograniczeniu na poziomie 50 gramów. Konopne stowarzyszenia będą miały charakter non-profit.

Legalizacja marihuany na Malcie znacznie różni się od legalizacji marihuany w Niemczech, o której pisaliśmy T U T A J.

Maltańska zmiana prawa jest ewidentnie nastawiona na konsumentów, aby nie byli zmuszani korzystać z czarnego rynku, który niesie ze sobą więcej zagrożeń niż sama marihuana. Od teraz obywatele Malty mogą zwyczajnie samemu uprawiać rośliny na własne potrzeby, a gdy z jakiegoś powodu nie mogą uprawiać sami – zrobi to za nich lokalne stowarzyszenie konopne, oczywiście non-profit.

Natomiast Niemcy swoją legalizacją ewidentnie chcą podratować budżet i to pieniądze są tu najważniejsze. Póki co niemiecki rząd pytany o domowe uprawy milczy. Na chwilę obecną można odnieść wrażenie, (po zachowaniu rządu) że marihuana będzie legalna ale domowa uprawa już niekoniecznie. Marihuanę będzie natomiast można nabywać w specjalnych punktach na wzór Coffeeshop’ów.

Jaka jest dopuszczalna zawartość THC w suszu? Odpowiedź wydaje się być stosunkowo prosta. Jednak w przypadku konopi bardzo często jest tak, że przysłowiowy diabeł tkwi w szczegółach. Jak oblicza się zawartość THC w suszu konopnym? W jaki sposób susz badają laboratoria kryminalne i urzędy celne? Tego oraz wiele więcej dowiecie się z najnowszego artykułu na naszym portalu.

Jaka jest dopuszczalna zawartość THC w suszu? Co mówią na ten temat przepisy?

Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomani opisuje dopuszczalną w konopi siewnej zawartość delta-9-THC dokładnie tak:
„…suma zawartości delta-9-tetrahydrokannabinolu (THC) oraz kwasu tetrahydrokannabinolowego (kwasu delta-9-THC-2-karboksylowego czyli THCa) w kwiatowych lub owocujących wierzchołkach roślin, z których nie usunięto żywicy, nie przekracza 0,20% w przeliczeniu na suchą masę” Brzmi niby jednoznacznie, jednak w praktyce sprawa wcale nie jest taka prosta…

Wątpliwości rodzą bowiem co najmniej trzy kwestie:
Co oznacza stwierdzenie „w przeliczeniu na suchą masę”?
Czy sumę delta-9-THC i delta-9-THCA podajemy bezpośrednio jako sumę czy po „amerykańsku” tzn. delta-THC +0,87 delta-9-THCA?
Co z niepewnością pomiaru? Podawać czy nie podawać? Liczy się do sumy czy nie?

Dla pierwszej kwestii, z punktu widzenia laboratorium przepisy interpretowane są literalnie tj. tzw. sucha masa z definicji stanowi masę substancji pozbawionej wody. Każda próbka dostarczona do laboratorium powinna być wysuszona do stałej masy w temperaturze poniżej 70C (aby nie przyspieszać dekarboksylacji form kwasowych kannabinoidów).
Korzystniej z punktu widzenia producenta/importera suszu sytuację przedstawiają wytyczne ujęte w „unijnej metodzie ilościowego oznaczania zawartość delta-9-THC w odmianach konopi” (załącznik do rozporządzenie delegowanego komisji (UE) 2017/1155 z dnia 15 lutego 2017 r.). Według jej zapisów konopie należy suszyć w temperaturze poniżej 70C do stałej masy oraz osiągniecia wilgotności w przedziale 8-13%. Problematyczne w ww. zapisach jest wysuszenie materiału roślinnego do stałej masy z jednoczesnym uzyskaniem wilgotności na poziomie 8-13%. Można jedynie wysuszyć próbkę a kolejno przeliczyć wyniki dla uzyskanej masy na zawartość wody wynoszącą 8-13%.

Dlaczego jest to korzystne?

Jeśli w badanej próbce uzyskamy zawartość wody na poziomie przykładowo 10% to jednocześnie o 10% mniejsza będzie w niej zawartość delta-9-THC – czyli w przypadku, gdy próbka trafi do organów ścigania, które zastosują się do unijnej wykładni prawa w tej kwestii to prawnie „dopuszczalna będzie wyższa zawartość delta-9-THC” w konopi.

W tym miejscu należy postawić pytanie:

„W jaki sposób badają próbki laboratoria kryminalne oraz urzędy celne w Polsce?”

Zadałem to pytanie wszystkim jednostkom tego typu w Polsce. Otrzymałem odpowiedzi, które można podsumować stwierdzeniem, że stosowane metodyki różnią się dość znacznie w różnych laboratoriach tj.:
Temperatura suszenia: w granicach od temperatury pokojowej, poprzez 35°C, 70°C, nawet do 105°C, a związany z tym
czas suszenia: odwrotnie proporcjonalnie – pomiędzy 48 a 3 godziny, ewentualnie do momentu, aż „materiał roślinny stanie się kruchy”.

Podsumowując, brak jednoznacznych wytycznych (norm) powoduje swojego rodzaju bałagan w stosowanych praktykach laboratoryjnych. Dla nas najważniejsze jest dobro klienta co w naszym rozumieniu skłania nas do postępowania zgodnie z zapisami ustawy o przeciwdziałaniu narkomani, w celu uniknięcia potencjalnych zarzutów prawnych o przekroczenie dozwolonego prawnie poziomu delta-9-THC w posiadanym materiale.

W drugiej kwestii budzącej wątpliwości, podczas importu suszu z zagranicy, czy to w wyniku innych przepisów lokalnych czy próbie zwykłego oszustwa, na sprawozdaniach z badań otrzymywanych od producentów/eksporterów często albo brakuje zawartości delta-9-THCA w ogóle albo jest, ale sprzedawca zapewnia, że ważna jest tylko zawartość delta-9-THC lub suma delta-9-THC jest liczona w następującym stosunku:
delta-9-THC i delta-9-THCA = 0,87delta-9-THCA + delta-9-THC
Gdzie:
0,87- to literaturowy współczynnik molowy dekarboksylacji delta-9-THCA do delta-9-THC.
Na szczęście nie jest to regułą. W przypadku obliczania dopuszczalnej zawartości delta-9-THC ustawa mówi jasno, że jest to suma delta-9-THC i delta-9-THCA. Nie ma w niej mowy o przeliczeniu formy kwasowej na formę zdekarboksylowaną.
Podsumowując, w związku z powyższym na naszych sprawozdaniach całkowita zawartość delta-9-THC w próbce zawsze podawana jest jako bezpośrednia suma delta-9-THC i delta 9-THCA bez stosowania mnożnika.

Trzecia sporna kwestia dotyczy przedstawiania wyników pomiarów z tzw. niepewnością. Każdy pomiar obarczony jest tzw. niepewnością.
Niepewność jest to z definicji rozrzut wartości, które można w uzasadniony sposób przypisać wielkości mierzonej.

Po ludzku można by powiedzieć że jest to dopuszczalny „błąd” laboratorium. Ale… nie do końca tak jest. Nie znaczy to, że raz wysyłając tę samą próbkę do laboratorium otrzyma się wynik oznaczenia raz 0,17% a kolejnym razem 0,23%. Niepewność bowiem jest to parametr wyliczany matematycznie, na który składa się bardzo wiele czynników. W przypadku delta-9-THC na poziomie stężenia 0,20% niepewność Cannalabs to +/- 0,03% co jest spójne z przytaczaną powyżej unijną metoda ilościowego oznaczania zawartość delta-9-THC w odmianach konopi, która dopuszcza „tolerancję” na poziomie właśnie 0,03%.

Jeśli laboratorium nie potrafi podać niepewności dla swojego pomiaru oznacza to, że pracuje na niewalidowanej (niesprawdzonej, o potwierdzonej skuteczności) procedurze.

Ale dlaczego o tym wspominam?

Warto mieć świadomość, że wynik pomiaru nie jest jednym punktem, a przedziałem wartości tzn. dla przykładu:
jeśli minimalna wymagana zawartość cukru w cukrze to 96%, a nasz wyniki to 95% +/- 3% oznacza to, że wynik spełnia wymaganie.
Podobnie, jeśli przykładowy otrzymany wynik oznaczania zawartości delta-9-THC wyniósłby 0,25% a niepewność pomiaru wynosiłaby 0,05%, należałoby uznać, że wynik jest zgodny z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii.

Jest jednak kilka „ale”:
Laboratoria policyjne nie podają niepewności. Nawet jeśli by podawały – byłaby inna dla każdego laboratorium kryminalistycznego.
Sąd z reguły nie rozumie pojęcia niepewności i traktuje wynik jako punkt – tu ważna jest rola adwokata.

Podsumowując, w przypadku, gdy policja zatrzymała partię suszu i zgodne z wynikami badań laboratorium kryminalistycznego, wartość sumy delta-9-THC i delta-9-THCA w tymże suszu jest nieznacznie przekroczona tj. do 0,25%, można spróbować obronić się „niepewnością”, gdyż to, że laboratorium policyjne jej nie podało, nie oznacza, że jej nie ma.

Autorem artykułu jest Marek Klein z EkotechLab / Canna Labs, twórca programu certyfikacji produktów konopnych – Golden Cannabis

[vc_row][vc_column][vc_column_text]W Niemczech dilerzy protestują przeciwko legalizacji marihuany, którą pod koniec listopada zapowiedziała tworząca się koalicja rządząca. Dilerzy z za zachodniej granicy twierdzą, że nowe prawo doprowadzi do upadku ich biznesów z wieloletnimi tradycjami. W związku z nowym prawem powstanie kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy, a do budżetu trafi kilka miliardów euro rocznie, ale co z nami? O nas nikt nie pomyślał, mamy teraz iść na bruk? – mówią dilerzy z Berlina. Co ciekawe dilerów popiera także lokalna policja, która teraz będzie się musiała zająć się prawdziwymi przestępstwami. Oto więcej informacji.

Niemieccy dilerzy protestują przeciwko legalizacji

O tym, że niemiecki rząd postanowił zalegalizować sprzedaż marihuany informowaliśmy T U T A J.

Decyzja o zmianie prawa nie była dla nas zaskoczeniem gdyż tamtejsi politycy mówili o tym już od jakiegoś czasu. Legalizacja sprzedaży konopi indyjskich przyniesie wiele korzyści. Głównym argumentem polityków za zmiana obecnych przepisów jest troska o młodzież, która jak wiemy w chwili obecnej ma niczym nie skrępowany dostęp do konopi indyjskich dzięki dilerom. I to właśnie ta czarnorynkowa grupa zawodowa jest z proponowanych zmian najmniej zadowolona co postanowiła wyrazić wychodząc na ulicę z argumentami przeciwko legalizacji.

Do sieci trafiło krótkie video, na którym uwieczniono protesty oraz rozmowę z dilerem, który wyraża swoje obawy związane z nowym prawem. Na początku materiału widzimy krótką scenkę, w trakcie której diler chce sprzedać przechodniowi trochę ziela jednak ten odmawia mówiąc, że woli poczekać na legalne zioło w sklepie – tym bardziej, że to już niedługo.

W dalszej części video widzimy protest oraz dilera mówiącego, że jego zawód kultywowany jest od pokoleń – dilerem był zarówno ojciec jak i dziadek naszego bohatera. To z handlu ziołem (i nie tylko) utrzymuje się od 15 lat i nie podoba mu się, że będzie musiał zrezygnować gdy zalegalizują zioło.

Materiał video pokazuje też rozmowę Z przechodzącą starsza panią, która też jest przeciwna legalizacji, mówiąc, że konopie indyjskie to wstęp do ciężkich narkotyków. W tym momencie diler przyznał pani rację dodając, że to właśnie dzięki nielegalnym konopiom, które są bardzo popularne, dilerzy mogą pozyskiwać klientów na inne, cięższe używki.

Dilerzy mówią też o innych grupach zawodowych, które nie są do końca zadowolone z nadchodzącej zmiany – prokuratorach oraz sędziach, którzy do tej pory dzięki nielegalnej marihuanie mogli sobie poprawiać statystyki bez zbytniego się przemęczania. To samo dotyczy się funkcjonariuszy policji – jeden z nich wyraża swoje niezadowolenie spowodowane legalizacją gdyż, jak sam mówi, teraz będzie się musiał zajmować prawdziwymi przestępstwami lub skrajnie prawicowymi oszołomami.

Oto video, które jest w języku niemieckim ale można ustawić automatyczne tłumaczenie na polski.

Materiał jest oczywiście satyrą.

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=NeWn19qvz8E”][/vc_column][/vc_row]

Niemcy legalizują marihuanę do celów rekreacyjnych! Wkrótce każdy pełnoletni obywatel będzie mógł legalnie nabyć susz konopi indyjskich , którego dystrybucja będzie się odbywała w licencjonowanych sklepach. Jest to realizacja wyborczych obietnic, o których mogliście przeczytać na naszym portalu kilka miesięcy temu. Czy taka zmiana prawa u naszych zachodnich sąsiadów wpłynie na postrzeganie tego tematu przez nasz rząd? Oto więcej informacji.

Niemcy legalizują marihuanę

Legalizacja marihuany to temat, który podczas niedawnej kampanii wyborczej, pojawia l się stosunkowo często. Kandydat na następcę Angeli Merkel – Olaf Scholz, dodał do swojego programu wyborczego legalizację obrotu marihuaną rekreacyjna dla dorosłych obywateli Niemiec, pisaliśmy o tym T U T A J.

Wczoraj niemiecki Der Spiegel poinformował, że Liderzy partii nowej rządowej koalicji w Niemczech osiągnęli porozumienie w kwestii legalizacji marihuany rekreacyjnej na poziomie federalnym ( w całym kraju).

Najprawdopodobniej nowe prawo zostanie uchwalone i wprowadzone podczas najbliższego posiedzenia Bundestagu (Parlament Niemiec). Nowe prawo skupi się także na redukcji szkód związanych z narkotykami, a także ograniczy reklamę tytoniu i alkoholu oraz już wkrótce legalnych konopi indyjskich.

Rządząca koalicja składająca się z Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD), Wolnej Partii Demokratycznej (FDP) i Zielonych – powiedziała, że ​​„wprowadzi kontrolowaną dystrybucję konopi indyjskich wśród dorosłych w celach rekreacyjnych w licencjonowanych sklepach”.

Po czterech latach obowiązywania nowego prawa przeprowadzony zostanie jego audyt i zostanie ono ocenione.

Zarówno SPD, Zieloni i FDP mówią, że proponowane zmiany nie są podyktowane korzyściami finansowymi dla skarbu państwa, a polityką redukcji szkód i chęcią zlikwidowania czarnego rynku. Nowe prawo ma zapewnić lepsza ochronę młodzieży.

Jednak ekonomiczne skutki będą oczywiście także – i to pozytywne. Niemcy przewidują, że legalny rynek marihuany rekreacyjnej to blisko 30.000 nowych miejsc pracy oraz ok. 1,5 miliarda euro rocznie.

Propozycje, na które przystała koalicyjna grupa robocza ds. zdrowia i opieki, zawierają przepisy promujące redukcję szkód, poprzez takie projekty jak np. dostępna dla każdego usługa kontroli jakości posiadanych substancji  pod kątem zanieczyszczeń i niepożądanych domieszek.

Politycy wiodących niemiecki ugrupowań politycznych o legalizacji rozmawiali już od 2017 roku, czego zwieńczeniem jest propozycja legalizacji.

Nie znamy jeszcze szczegółów w takich kwestiach jak uprawa na własne potrzeby czy limity posiadania (o ile zostaną wprowadzone ale zależy zakładać, że tak będzie).

Gratulując tej decyzji naszym zachodnim sąsiadom, naturalnym jest pojawienie się w głowie myśli, że to przecież nasz bezpośredni sąsiad i czy wpłynie to na postrzeganie marihuany przez nasz rząd. Niestety póki co nie koniecznie musi tak być. Obecny rząd nie pała zbytnio miłością do krajów zachodniej Europy – co nie jest w tej kwestii bez znaczenia.

Z pewnością jednak będzie łatwiej rozmawiać na ten temat z obozem władzy oraz pokazywać przewagę legalizacji nad prohibicją podając jako przykład nie odległą Kanadę czy USA lecz naszych najbliższych sąsiadów, do których codziennie jeżdżą tysiące Polaków.

Skoro Niemcy legalizują marihuanę do celów rekreacyjnych, oznacza to, że nadeszły czasy europejskiej rewolucji konopnej!

Parlamentarna wydmuszka ds. legalizacji marihuany – tak należy określić powołany przez Lewicę zespół, który miał pracować nad zmianami w przepisach dotyczących marihuany medycznej, rekreacyjnej oraz konopi włóknistych. Po blisko dwóch latach istnienia zespołu jego działalność można określić jako działanie na pokaz i „pod publiczkę”. Mało tego, zespół pod przewodnictwem posłanki Beaty Maciejewskiej postanowił sabotować działania innych posłów, którzy od dawna pracują nad zmianami w prawie konopnym. Kolejną kwestią jest to, że czytając założenia zespołu co do planowanych zmian, czarno na białym widać, że posłowie nie mają żadnego pojęcia o temacie, którym chcą się rzekomo zajmować. Oto więcej informacji.

Parlamentarna wydmuszka ds. legalizacji marihuany

Parlamentarny zespół ds. legalizacji marihuany powstał blisko dwa lata temu. Na początku jego działalności, środowisko konopne oraz ci, którzy je wspierają, mieli nadzieję, iż prace zespołu doprowadzą do jakichkolwiek zmian na lepsze w polskim prawie dot. konopi.

Pierwsze spotkanie w ramach konsultacji społecznych odbyło się w lutym 2020r., i pozostawiło po sobie uczucia mieszane, aczkolwiek pozytywne. Zebrało się spore grono osób, z których większość można nazwać w swoich dziedzinach konopnym ekspertami, także WeedNews miał swoje przedstawicielstwo. Podczas wspomnianego spotkania mieliśmy wraz z zespołem ustalić, cele oraz drogę do ich osiągnięcia.

O ile cele były względnie jasne, postanowiliśmy pomówić o tym, jak je zrealizować. Bardzo szybko okazało się, że to jest właśnie najtrudniejszy do zgryzienia orzech – wpierw przekonać rząd do rozmów, a potem w trakcie tych rozmów dążyć do porozumienia. Niestety, gdy tylko rozpoczęła się na ten temat rozmowa – przewodnicząca zespołu, posłanka Beata Maciejewska, spotkanie opuściła nie biorąc udziału w debacie!

Należy pamiętać o tym, że polityka kieruje się swoimi prawami. Jeżeli złożony zostaje projekt ustawy, który z góry wiadomo, że zostanie przez rząd odrzucony – jest to polityczne działanie na pokaz i pod publiczkę, a nie dla sprawy, której projekt dotyczy.  Szczególnie gdy temat jest kontrowersyjny, a marihuana takim tematem jest zdecydowanie.

Przekonanie obecnego rządu do jakichkolwiek zmian w kwestii konopi to ciężka i mozolna praca m.in. na komisjach sejmowych. Bez poparcia rządu, upadnie każda poddana pod głosowanie ustawa. Należy też zdobyć odpowiednią wiedzę co do procedowanego tematu, a w przypadku konopi wiedza ta jest bardzo rozległa i momentami bardzo specjalistyczna.

Zanim złoży się do laski marszałkowskiej tego typu projekt – należy wypracować jego poparcie w obozie rządzącym. Oczywiście nic w tym kierunku nie zrobiono. Dlatego posłowie będący członkami zespołu tak naprawdę wiedzą, że ich propozycję na pewno nie przejdą, a wtedy wszyscy zgodnie będą mówić, że oni chcieli dobrze, ale zły rząd nie pozwolił na zmiany. To wszystko jest szopką pod publiczkę, zwykła polityka, a nie chęć zmiany prawa dot. konopi.

To jest działanie pod publiczkę, aby może kiedyś wpadło kilka głosów więcej. Posłanka Maciejewska odpuściła temat przekonania choćby do debaty obóz rządzący – zapewne dlatego, iż wymagało by to sporych nakładów pracy. Dlatego uważam, że było to działanie pozorowane, bo jak określić działania, które z góry wiadomo, że są skazane na porażkę? Ale zawsze można przy tym pokrzyczeć, że chciało się dobrze, ale ten niedobry rząd nie pozwolił.

Należałem do grupy doradców, która jasno mówiła, że złożenie ustaw bez porozumienia z rządem jest działaniem bezcelowym, a jedyny jego cel będzie polityczny. Celem zespołu nie powinno być złożenie ustaw lecz przekonanie do nich rządu.

Niestety, działania parlamentarnego zespołu ds. legalizacji marihuany to czysta polityka i chęć zaskarbienia sobie głosów miłośników ziela oraz pacjentów korzystających z medycznej marihuany, a nie działanie na rzecz obywateli i zmiany prawa. Wskazuje na to wiele rzeczy, przede wszystkim to, że posłanki Lewicy nie wyobrażają sobie pracować nad nowym projektem ustawy wspólnie z posłem Sachajko, który też działa na rzecz konopi lecz robi to znacznie skuteczniej i bez robienia wokół tematu szumu jak to robi Lewica. Czy na Facebook’owym profilu zespołu znajdziemy chociaż jedną informacje o działaniach posła Sachajko? Oczywiście, że nie mimo, iż są na bardziej zaawansowanym etapie prac. Dlaczego? Ponieważ poseł Sachajko kojarzony jest z PiS i prawicą – to że jest w stanie wynegocjować znacznie więcej niż Lewica, nie ma dla posłów z zespołu żadnego znaczenia. To jest czysta polityka, gdyby posłance Beacie Maciejewskiej zależało na polskiej sprawie konopnej – podjęła by w tej materii współpracę z każdym. Rozumiem, że jak by się zgłosił Jarosław Kaczyński mówiąc, że zalegalizuje marihuanę – Lewica by odmówiła bo to się politycznie nie godzi, aby współpracować z PiS.

Posłanka Beata Maciejewska będąc przewodniczącą zespołu, nie raczyła nawet zapoznać się z tematyką konopi w Polsce, nie mając pojęcia gdzie tak naprawdę leży problem, podpisuje się pod kompletnie bzdurnymi i przekłamanymi argumentami pod proponowanymi zmianami.

Konsultacje społeczne z przedstawicielami środowiska konopnego też były tylko i wyłącznie na pokaz. Jedyne spotkanie zespołu z doradcami odbyło się w lutym 2020 r. Przewodnicząca zespołu opuściła je zanim rozpoczęła się dyskusja twierdząc, że ma ważniejsze sprawy. Niedługo potem odbyło się kolejne posiedzenie zespołu z doradcami ze środowiska konopnego. Na posiedzenie jednak nie zaproszono już tak licznej reprezentacji środowiska konopnego jak miało to miejsce przy pierwszym posiedzeniu. Mówiąc najprościej – zaproszono osoby, które bardziej niż doradzają, tworzą kółeczko wzajemnej adoracji zamiast rozliczać realne efekty pracy zespołu. Gdy w rozmowie telefonicznej zapytałem posłankę Maciejewską o powód takiej sytuacji usłyszałem, że zespół tworzą posłowie, a nie doradcy oraz, że posłowie nie mają obowiązku czegokolwiek z kimkolwiek konsultować i uzgadniać. A szkoda, bo posłowie z zespołu nie mają pojęcia na tematy, którymi się zajmują.

Najlepszym tego przykładem jest uzasadnienie do zmian mających na celu umożliwienie uprawy medycznej marihuany w Polsce. W uzasadnieniu czytamy, że wysoka cena oraz niska dostępność medycznej marihuany w aptekach są spowodowane tym, że susz sprowadzany jest z np. Kanady, natomiast jego produkcja w kraju zmniejszyła by koszty terapii oraz zapewniła stałą dostępność produktu. Jest to oczywiście totalna bzdura i pisanie takich rzeczy świadczy o tym, że nikt w zespole nawet nie pochylił się nad problemami ceny i dostępności.

Prawda jest natomiast taka, że słaba dostępność medycznej marihuany w polskich aptekach wynika ze skomplikowanych procedur przy wydawaniu zgód na wwiezienie danej partii leku do kraju oraz z tego, że Polska ma największe restrykcje co do zawartości związku czynnego czyli THC. Gdyby nasze przepisy nieco zmienić, a dopuszczalne normy odchyłu ustalić na takim samym poziomie jak reszta Europy to mielibyśmy w Polsce stały dostęp do aptecznego suszu, a jego rodzajów byłoby co najmniej kilkadziesiąt. Wystarczy jedna drobna zmiana w przepisach, szczegółowo pisaliśmy o tym  T U T AJ.

Oczywiście kwestia polskich upraw medycznej marihuany jest sprawą istotną, jednak zanim takie uprawy powstaną minie jeszcze sporo czasu. Natomiast żeby pomóc pacjentom już teraz – należy wprowadzić wspomniane wyżej zmiany w obowiązujących przepisach. Byłoby to na chwilę obecną najlepsze i najszybsze działanie dla dobra polskich pacjentów. Jednak znacznie mniej medialne.

Praca nad zmianami dopuszczalnej normy odchyłu związku czynnego w medycznej marihuanie (THC) nie wzbudzi tyle kontrowersji i nie będzie tematem, wokół którego można zrobić szopkę jaką robi zespół obecnie. Taka praca nie przyniosła by może rozgłosu, za to byłaby bezcenna dla pacjentów, jednak Lewica woli populistyczne hasła i uprawianie polityki kosztem pacjentów.

Jeżeli posłowie składają projekty ustaw, które z góry wiadomo, że nie przejdą to jest do działanie pozorowane i nieszczere. Jest to też działanie wręcz bardzo szkodliwe ponieważ gdy projekty Lewicy zostaną ostatecznie odrzucone (a zostaną gdyż zespół nie zrobił nic, aby było inaczej) będzie musiało upłynąć sporo wody w Wiśle, żeby sejm znów do tematu wrócił. Nie wyobrażam sobie też na chwilę obecną debaty na temat legalizacji czy polskich upraw medycznej marihuany. Gdyby do takiej doszło, byłaby to kompletna porażka posłów z zespołu gdyż nie mają oni pojęcia ani o konopiach, ani o marihuanie, ani o realnych przyczynach problemów pacjentów, natomiast przewodnicząca zespołu jako głównego argumentu wielokrotnie mówiła, że „Jeżeli najdzie mnie taka ochota i będę chciała zajarać – to nikt nie może mi tego zabraniać

W trakcie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w zeszłym miesiącu, podczas której odbyło się pierwsze czytanie poprawek do ustawy (autorstwa posła Sachajko) i debata w tej materii, jako pierwsza głos zabrała posłanka Urszula Zielińska (parlamentarny zespół ds. legalizacji marihuany). Posłanka Zielińska wnioskowała o to, aby posiedzenie komisji… od razu zakończyć. Oczywiście bez pierwszego czytania i bez omawiania poprawek!

Posłanka Zielińska argumentowała swój wniosek tym, że jest wnioskodawcą podobnego projektu w ramach działań zespołu i jej projekt jest już notyfikowany do Komisji Europejskiej, a notyfikacja ma być zakończona 25. października.

Takie działanie należy wprost nazwać sabotowaniem zmian w polskim prawie dot. konopi.

Szczególnie ze względu na to, iż panie posłanki z zespołu z pewnością zdają sobie sprawę, że omawiane poprawki posła Sachajko są wynikiem ustaleń z rządem, który na nie wstępnie przystał. Z posłami reprezentującymi zespół ds. legalizacji marihuany – nikt z rządu nie chce nawet na ten temat rozmawiać.

Wniosek został początkowo odrzucony, a przewodniczący poinformował posłankę, że o takich kwestiach decyduje marszałek sejmu i nie ma możliwości przyjęcia takiego wniosku. Jednak posłanki z zespołu ds. legalizacji marihuany nie odpuszczały, mimo tego, że przewodniczący komisji poinformował, iż takie odroczenie może mieć odległy termin (czytaj opóźni to zmiany w ustawie) – posłanki nadal na swój pomysł nalegały!

Na szczęście, w trakcie głosowanie wniosek odrzucono zdecydowaną większością.

Tak o wniosku posłanki Zielińskiej mówi Maciej Pawłowski – dziennikarz, konopny działacz i przedsiębiorca oraz współzałożyciel Krajowego Związku Pracodawców Rynku Konopi:

Zmiana ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, zaproponowana m.in. przez posła Sachajko, przyczyni się do poprawy sytuacji rolników w Polsce. Konopie to aktualnie najbardziej opłacalna roślina. Każde opóźnienie zmian ustawy, jest uderzaniem w raczkujący polski przemysł konopny.

Omawiana na komisji ustawa dotyczy tylko i wyłącznie kwestii konopnego rolnictwa. Jej celem jest, aby już od przyszłego roku zlikwidować rejonizację upraw i wydawanie pozwoleń, jeżeli przepisy uda się wprowadzić w miarę szybko to jest duża szansa, aby rejonizacja i wydawanie pozwoleń zniknęły już od przyszłego roku i zostały zastąpione jedynie poinformowaniem o prowadzonej uprawie.

Jeżeli poseł Sachajko „dopnie swego” i nowe przepisy zaczną obowiązywać w ciągu kilku miesięcy – będzie to realna poprawa warunków dla uprawiania konopi włóknistych w naszym kraju.

Gdyby posłanki Lewicy na wspomnianej komisji dopięły swego – byłoby to realne zaszkodzenie polskiemu rolnictwu konopnemu! Posłanki Maciejewska i Zielińska mają gdzieś polski przemysł konopny i polskich konopnych rolników i są w stanie im zaszkodzić dla własnych politycznych korzyści, taka jest prawda.

Portale informacyjne obiegła w ostatnich dniach informacja o zapowiedzi legalizacji marihuany w Luksemburgu. Nikt jednak nie wspomniał, że władze tego małego kraju w połowie roku 2019 zapowiedziały, że w ciągu dwóch lat zalegalizują zarówno handel, posiadanie oraz uprawę konopi indyjskich. Z planu pełnej legalizacji jednak zrezygnowano, a znowelizowane przepisy dopuszczają uprawę do czterech roślin we własnym domu oraz posiadanie do trzech gramów ziela poza nim. Osoba posiadająca jednak więcej suszu – potraktowana będzie jak diler. Oto więcej informacji.

Luksemburg wycofuje się ze wstępnych zapowiedzi legalizacji marihuany. Zmiany będą, jednak nie takie jak zapowiadano

O tym, że Luksemburg planuje legalizacje produkcji, handlu oraz posiadania marihuany informowaliśmy już ponad dwa lata temu. Pierwotnie władze Luksemburga zapowiedziały, że plan legalizacyjny zostanie wdrożony w ciągu pięciu lat. Przeczytasz o ty w naszym artykule T U T A J.

Chwilę później rząd Luksemburga zapowiedział, że pełna legalizacja marihuany rekreacyjnej to kwestia nie pięciu, a dwóch lat. Pisaliśmy o tym T U T A J.

Oto jakie zmiany m.in. planowano wprowadzić:

Posiadanie i uprawa w Wielkim Księstwie

Zgodnie z planami Schneidera i Braza, konsumpcja i posiadanie do 30 gramów marihuany powinno być dozwolone dla osób pełnoletnich. Póki co nie wiadomo jak zostanie uregulowana kwestia uprawy na własne potrzeby. Nowe przepisy zakładają, że młodzież w wieku od 12 do 17 lat nie powinna być karana za posiadanie do pięciu gramów marihuany. Dla nieletnich zatrzymanych za posiadanie marihuany mają powstać programy pedagogiczne, które będą miały za zadanie edukować i ostrzegać przed zagrożeniami związanymi z używaniem marihuany w tak młodym wieku.

Handel

Legalny handel marihuaną będzie podlegać surowym przepisom, których szczegółów jeszcze nie podano. Rząd sugeruje, że powinna zostać wyznaczona górna granica zawartości THC w suszu bądź produktach z THC. Ma to zapobiec zagrożeniom dla psychiki konsumentów. Władze Wielkiego Księstwa chcą wprowadzić też regulację wedle której, marihuana będzie mogła być sprzedawana tylko i wyłącznie obywatelom Luksemburga. Powodem decyzji o ograniczeniu mają być zastrzeżenia władz Niemiec i Francji.

Te plany zostały jednak mocno okrojone.

Minister sprawiedliwości Samantha Tanson planowaną obecnie zmianę ustawy opisuje jako pierwszy krok.

Uważamy, że musimy działać, mamy problem z narkotykami, a konopie indyjskie to narkotyk, który jest najczęściej używany i stanowi dużą część nielegalnego rynku

– powiedziała.

Chcemy zacząć od umożliwienia ludziom uprawiania konopi w domu. Chodzi o to, że konsument nie znajduje się wtedy w nielegalnej sytuacji, gdy spożywa konopie indyjskie i że nie wspiera całego nielegalnego łańcucha, od produkcji, przez transport, po sprzedaż, z którą wiąże się wiele nieszczęść. Chcemy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby coraz bardziej oddalać się od nielegalnego czarnego rynku

-dodała Tanson

Rząd Luksemburga utrzymuje, że jest to pierwszy krok do bardziej fundamentalnej zmiany przepisów dotyczących postępowania z konopiami indyjskimi przez państwo, który ma na celu utrzymanie użytkowników z dala od nielegalnego rynku.

Władze nadal mówią, iż w planach jest system regulowanej przez państwo produkcji i dystrybucji, aby zapewnić jakość produktu. Przychody z obrotu konopiami indyjskimi miały by być inwestowane „głównie w profilaktykę, edukację i opiekę zdrowotną w szerokim zakresie uzależnień”, podają źródła rządowe.

Dubaj: Brytyjczyk Billy Hood został skazany na 25 lat więzienia za e-liquidy z CBD, które znaleziono w jego aucie. 24-letni mieszkaniec Kensington na Bliski Wschód przeniósł się, aby podjąć pracę trenera piłkarskiego, co niestety nie doszło do skutku. Służby zatrzymały go krótko po przybyciu do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Oto więcej informacji.

Brytyjczyk skazany w Dubaju na 25 lat więzienia za e-liquidy z CBD

Na początku roku, zaraz po tym gdy Hood przybył do Zjednoczonych Emiratów Arabskich w celu pracy na stanowisku trenera piłkarskiego, został zatrzymany przez lokalna policję.

24-letni Billy Hood z Kensington został oskarżony i skazany za przemyt, handel i posiadanie narkotyków. Brytyjczyk twierdzi, że do przyznania się został zmuszony przez policje, która kazała mu podpisać dokumenty w języku Arabskim, którego nie zna.

Po znalezieniu zakazanej w ZEA substancji mężczyzna został osadzony na 14 dni w celi izolacyjnej, gdzie nie otrzymał nawet przyborów do higieny. W trakcie pobytu w izolatce, został poinformowany o kolejnych zarzutach.

Olejki, które znaleziono w aucie Brytyjczyka to cztery e-liquidy (e-papierosy) CBD, zawierające śladowe ilości THC.

Ponieważ Hood zeznał, iż olejki pochodzą z Wielkiej Brytanii, sąd w Dubaju uznał to za podstawę do skazania go za przemyt.

Skazany zeznał też, że olejki nie są jego własnością i zostawił je w aucie jego znajomy, który go niedawno odwiedzał.

Zawsze był dobrym chłopcem, nigdy nie sprawiał kłopotów. Pomaga dzieciom, trenerom, wolontariuszom. Nigdy nie brał narkotyków. Mój syn nie zasługuje na utratę całego życia z powodu olejku CBD, który nawet nie był jego

– mówi 55-letnia matka Hooda, Breda.

Sprawą zajmuje się Biuro Spraw Zagranicznych oraz Wspólnoty (Foreign and Commonwealth Office), które zapowiedziało, że „wesprze Brytyjczyka, który został uwięziony w Zjednoczonych Emiratach Arabskich”.

Sprawą zajmują się także prawnicy z lokalnej organizacji Detained in Dubai. Jej szefowa, Radha Stirling, mówi, że w ZEA panuje zerowa tolerancja dla wszystkich substancji mogących nosić znamiona środków odurzających.

Stirling zaznaczyła też, że wymuszanie zeznań to w Emiratach norma.

Zjednoczone Emiraty Arabskie to miejsce, gdzie z używkami lepiej nie mieć nic wspólnego. W 2019 pisaliśmy o Brytyjce skazanej na dziesięć lat więzienia za e-liquidy CBD, kilka gramów haszu oraz gram kokainy. W kwietniu tego roku informowaliśmy także o aresztowaniu Amerykanina, u którego wykryto ślady marihuany w moczu!

 

Program dopuszczający w pełni legalny obrót marihuaną rekreacyjną ma ruszyć w Zurychu już w przyszłym roku. Program uruchomiony na podstawie prawa uchwalonego w 2020 nazywa się „Züri Can, konopie z odpowiedzialnością” i potrwa 3,5 roku. Organizatorzy chcą zbadać model regulowanego obrotu marihuaną oraz jej wpływ na zdrowie i zachowania konsumpcyjne użytkowników. Oto więcej informacji.

Zurych: W ramach badania, miasto zezwoli na legalny obrót marihuaną rekreacyjną

Program, którego pełna nazwa brzmi „Züri Can, konopie z odpowiedzialnością” ruszy już w nadchodzącym roku. Przeprowadzenie badania jest możliwe dzięki zmianie prawa, która została wprowadzona przez szwajcarski parlament w 2020 roku. Ustawa wprowadzona przez szwajcarskie władze zezwala miastom na prowadzenie badań naukowych w zakresie rekreacyjnego korzystania z marihuany oraz tego skutków oraz badanie rynku konopi.

Badanie jest nadzorowane przez szpital psychiatryczny Uniwersytetu w Zurychu, organizatorem badania jest miasto. W projekcie bierze też udział sieć aptek.

W oświadczeniu wydanym wspólnie przez miasto Zurych , lokalną sieć aptek i Uniwersytet w Zurychu czytamy:

Od lat Miasto Zurych i Klinika Psychiatryczna w Zurychu są zaangażowane w obiektywne podejście do używania konopi indyjskich traktując je w kategorii niskiego ryzyka. W połowie maja 2021 r. weszły w życie zmiany w ustawie o środkach odurzających, które umożliwiają testy pilotażowe dla regulowanej sprzedaży konopi indyjskich. Na tej podstawie prawnej Klinika Psychiatryczna w Zurychu, we współpracy z Miastem Zurych, chce zbadać modele regulowanego zakupu marihuany i jej wpływu na zdrowie i zachowania konsumpcyjne konsumenta.

Celem badania w Zurychu jest dostarczenie odpowiedniej wiedzy na temat najlepszego możliwego wykorzystania konopi. Badanie ma na celu promowanie zdrowia publicznego, utrzymanie bezpieczeństwa publicznego i wspieranie ochrony nieletnich.

Susz na potrzeby projektu będzie produkowany w Szwajcarii przez lokalne podmioty. W celu zapewnienia odpowiednich standardów jakości produktu, firma ubiegająca się o możliwość produkcji suszu będzie musiała uzyskać pozwolenie od Federalnego Urzędu Zdrowia Publicznego Szwajcarii.

To nie pierwsza informacja o planowanych w Szwajcarii projektach w zakresie marihuany rekreacyjnej. W zeszłym roku informowaliśmy o przedsięwzięciu planowanym na skalę krajową, w ramach którego uczestnicy będą mogli legalnie nabywać oraz konsumować marihuanę. Legalny obrót marihuaną w ramach eksperymentu legalizacyjnego miałby ruszyć w 2022. Przeczytasz o tym T U T AJ.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.