Świat Prawa i legalizacji marihuany

Słowacja: 15 lat więzienia za uprawę konopi indyjskich dla Josefa Šipoša. Taki wyrok wydał wczoraj sąd rejonowy w Trnawie, który skazał 46-letniego Šipoša na wieloletnie więzienie, a także przepadek domu, w którym ujawniono rośliny. Šipoš poinformował, że będzie się odwoływał od decyzji sądu. Pierwotnie sąd chciał dla oskarżonego kary 20 lat pozbawienia wolności. Josef Šipoš z uprawianych konopi wytwarzał m.in. maści, które udostępniał potrzebującym za darmo. Sąd swój wyrok argumentuje tym, że „uprawa konopi jest szczególnie ciężkim przestępstwem”. Oto więcej informacji.

Słowacja: 15 lat więzienia za uprawę konopi indyjskich dla Josefa Šipoša

Dwa lata temu policja znalazła w domu 46-letniego Josefa Šipoša 14 kilogramów suszu marihuany, którego wartość oceniono na 114 000 euro, czyli jakieś pół miliona złotych.

Według słowackiego prawa, Josefowi, który jest byłym mistrzem Europy w prowadzeniu łodzi motorowych grozi do 25 lat więzienia. Jednocześnie sąd początkowo skazał go na dwadzieścia lat pozbawienia wolności.

Sipoš nigdy nie zaprzeczał, że ​​uprawiał konopie indyjskie, ale jak mówi – nigdy jej nie sprzedawał. Według tego co mówi, z roślin wytwarzał maści lecznicze dla pacjentów onkologicznych i dawał im je za darmo.

Sąd rejonowy ponownie rozstrzygnął sprawę po uchyleniu pierwotnego wyroku 20. lat więzienia, wydanego przez sąd okręgowy w zeszłym roku.

„Sąd Rejonowy w Trnawie ogłosił dziś wyrok, na podstawie którego uznał oskarżonego za winnego szczególnie ciężkiego przestępstwa polegającego na nielegalnej produkcji środków odurzających i psychotropowych, trucizn lub ich prekursorów, ich posiadania i obrotu nimi oraz skazał go na 15 lat pozbawienia wolności z umieszczeniem w zakładzie karnym w celu odbycia kary pozbawienia wolności o średnim stopniu zabezpieczenia. Jednocześnie wymierzył oskarżonemu karę konfiskaty mienia, którego właścicielem staje się państwo”

– powiedziała rzeczniczka sądu, Jana Kondákorová.

Wyrok krytykuje i potępia wiele środowisk w tym pozaparlamentarne Progresívne Slovensko (PS), którzy zwracają uwagę, że mężczyzna został skazany za produkcję maści leczniczych. Ponownie mówi się na Słowacji o potrzebie dekryminalizacji marihuany.

„Wszyscy uważamy, że to niesprawiedliwe, aby za marihuanę ktoś otrzymał wyższy wyrok niż morderca, gangster czy skorumpowany sędzia”

– oświadczył wiceprezes PS Martin Hojsík.

Słowacka partia SaS twierdzi, że taka nieproporcjonalna kara jest niedopuszczalna, zwłaszcza w porównaniu do kar za np. zabójstwo czy nieumyślne spowodowanie śmierci. Dlatego jej posłowie chcą przedstawić w parlamencie poprawkę do nowelizacji Kodeksu karnego, aby znacząco zmniejszyć lub usunąć kary za posiadanie marihuany.

W sądzie pojawili się też aktywiści popierający Józefa, którzy kilkukrotnie wyrażali pogardę dla tego systemu, sędziego oraz prokuratora.

Słowacja to kraj traktujący (prawnie) wszystkie narkotyki tak samo, a kara zależy od wartości ujawnionych substancji. Im jest ich więcej tym większa jest ich wartość, a co za tym idzie wyrok. Dlatego początkowo Józef usłyszał wyrok 20 lat więzienia. Sąd okręgowy nakazał po apelacji ponownie rozpatrzyć sprawę w sądzie rejonowym, który tym razem postanowił nie skazywać oskarżonego za tzw. „odpady roślinne” czyli łodygi czy liście. Gdy łączna wartość skonfiskowanych konopi spadła ze 180 tys. do 114 tys. euro, sąd obniżył karę z 20 do 15 lat. Niestety w przypadku kar od 15 lat wzwyż, oskarżony traci także dom, a tak na prawdę jego rodzina, która będzie musiała poszukać teraz nowego lokum.

Singapur: Tangaraju Suppiah został dziś stracony za rzekomy udział w przemycie kilograma marihuany. Członkowie rodziny i aktywiści od jakiegoś czasu publicznie apelowali o ułaskawienie skazanego oraz kwestionowali podstawy skazania. Przedstawiciele UE, ONZ oraz wiele organizacji broniących praw człowieka na świecie, wezwały Singapur, aby nie wykonywano zasądzonej kary. Niestety Suppiah został dziś powieszony, w majestacie prawa. Oto więcej informacji.

Singapur: Tangaraju Suppiah został dziś stracony za rzekomy udział w przemycie kilograma marihuany

Podczas gdy konopie indyjskie stają się zdepenalizowane oraz zalegalizowane w coraz większej liczbie krajów na całym świecie, Singapur jest tym krajem, który utrzymuje jedne z najsurowszych na świecie przepisów antynarkotykowych. Tamtejszy rząd pozostaje głuchy na argumenty mówiące, że kara śmierci nawet za handel marihuaną jest zdecydowanie nieproporcjonalna do czynu i zdecydowanie za surowa. Władze Singapuru utrzymują natomiast, że takie prawo odstrasza handlarzy narkotyków i nie można tego zmieniać bo pomaga utrzymać bezpieczeństwo publiczne.

Tangaraju został skazany na śmierć w 2018 roku za „podżeganie do handlu ponad jednym kilogramem marihuany (1017,9 gramów)”, zgodnie z oświadczeniem singapurskiego Centralnego Biura ds. Narkotyków (CNB). Sąd ustalił, że skazany rozmawiał telefonicznie z dwoma innymi mężczyznami przyłapanymi na próbie przemytu marihuany do Singapuru.

Dokładnie tak, Suppiah nawet nie widział wspomnianej marihuany, a jedynie kontaktował sie z kimś kto później został z ową marihuaną złapany. To jednak wystarczyło tamtejszemu sądowi, aby skazać go na karę śmierci.

„Wyrok skazujący Tangaraju opierał się głównie na zeznaniach z policyjnego przesłuchania – zebranych bez obecności adwokata i tłumacza – oraz zeznaniach jego dwóch współoskarżonych, z których jednemu oddalono zarzuty”

– poinformowała Amnesty International.

„Tangaraju otrzymał pełny, rzetelny proces zgodnie z prawem i miał dostęp do pomocy prawnej w trakcie całego procesu”

– czytamy natomiast w oświadczeniu CNB.

„Nawet w więzieniu chciał walczyć o swoją niewinność. Wierzył, że proces będzie sprawiedliwy i chciał udowodnić swoją niewinność – na każdym kroku.”

– powiedziała w rozmowie z CNN siostra skazanego,  Leelavathy Suppiah.

The Transformative Justice Collective (TJC), lokalny ruch abolicjonistyczny, zwrócił uwagę na „poważne problemy” z dowodami użytymi do skazania Tangaraju, opisując je jako „szokująco słabe”.

„Szczególnie oburzające jest to, że Tangaraju został aresztowany, skazany i stracony za przestępstwo związane z konopiami indyjskimi, podczas gdy większość świata posuwa się naprzód w legalizacji marihuany na podstawie ocen lekarskich”

– powiedział CNN Phil Robertson, zastępca dyrektora Human Rights Watch w Azji.

Teraz rodzina skazanego w Singapurze Tangaraju Suppiaha postanowiła rozpocząć batalię, której celem jest zmiana tamtejszego prawa.

W 2022 roku Amerykanie wydali na legalne zioło więcej niż na czekoladę i piwo, czytamy w najnowszym raporcie MjBizDaily, który przedstawia dane za rok ubiegły, a także prognozuje wartość amerykańskiego rynku legalnych konopi na następne lata. Ile zatem Amerykanie wydali na ziele z zeszłym roku, ile wydadzą w tym oraz w latach następnych? Oto więcej informacji.

W 2022 roku Amerykanie wydali na legalne zioło więcej niż na czekoladę i piwo

Od niedzieli już 22 stany USA mają legalny rynek marihuany rekreacyjnej. Skala legalizacji marihuany w Stanach Zjednoczonych rośnie z każdym rokiem bo każdego roku kolejne stany dołączają do legalnego rynku generując przyrost gospodarczy. Legalny rynek konopie indyjskich generuje potężne przychody, które są już na tyle duże, że mają realny wpływ na gospodarkę całego kraju.

Teraz doszliśmy do momentu, w którym Amerykanie wydali w skali roku więcej pieniędzy na legalną marihuanę niż na czekoladę i piwo rzemieślnicze razem wzięte. Mniej warty był także rynek środków przeciwbólowych be recepty.

W roku 22 na legalne zioło Amerykanie wydali 30 miliardów dolarów!

W tym samym czasie łączne kwoty wydane w USA na środki przeciwbólowe czy nawet czekoladę były znacznie niższe wynosząc odpowiednio 22,8 miliarda i 18,2 miliarda dolarów.

MjBizDaily szacuje, iż rynek legalnej marihuany osiągnie wartość blisko 60 miliardów dolarów rocznie w roku 2028.

Czarny rynek marihuany w USA

Co ciekawe, uważa się, że czarny rynek marihuany w USA waży co najmniej tyle samo co rynek legalny. Wynika to z nadmiernych regulacji w niektórych stanach. Statystyki pokazują wprost, że w tych stanach gdzie na marihuanę rekreacyjną nałożone są większe restrykcje czy opłaty np. licencyjne – tam czarny rynek ma się świetnie i jest często większy od legalnego. Sytuacja ma sie nieco inaczej w stanach gdzie regulacje są znacznie mniejsze i tam czarny rynek jest zdecydowana mniejszością.

Kolejne lata przyniosą zapewne legalizację w kolejnych, o ile nie we wszystkich, stanach USA. To z kolei przełoży się na wzrost wartości rynku marihuany. Z pewnością przyczyniłyby si e do tego mniejsze regulacje ze strony władz, aby legalny rynek generował co raz większe przychody.

legalne zioło
Źródło: MjBizDaily

Uzależnienie Maty od marihuany to kolejna szkodliwa manipulacja i propaganda Monaru. Opublikowany na 420 „Mixtape420” okazał się być rozmową Maty z terapeutką uzależnień. Rozmowa zaczyna się od wyznania Matczaka, że „za dużo jaram, straciłem nad tym kontrolę„, że „na początku było fajnie ale po chwili zioło zniszczyło mi życie” i to właśnie tego typu cytaty zostały puszczone w eter jako skrót rozmowy, która ma pokazać, iż marihuana to niebezpieczny narkotyk. Tylko, że to jest jedna wielka manipulacja Monaru oraz pani Marii Banaszak ponieważ z rozmowy jasno wynika, że to nie konopie ani żadna inna używka są tu problemem lecz poważne zaburzenia psychiczne Maty, których dotyczy większość rozmowy. Lecz o tym Monar juz jakoś nie wspomina.

Uzależnienie Maty od marihuany to kolejna szkodliwa manipulacja i propaganda Monaru

Fundacja420 firmowana przez Matę była krytykowana od samego początku. Nic w tym dziwnego gdyż kolejne działania raczej ośmieszały konopie i ich użytkowników niż robiły cokolwiek dobrego dla polskiej sprawy konopnej. Fala krytyki na działania fundacji przetoczyła się przez polski Internet szkodząc konopiom. Przeczytasz o tym m.in. w materiale T U T A J  oraz w artykułach Kolejna konopna kompromitacja Maty, osobie chorej psychicznie doradzał, aby nie odstawiała zioła oraz Mata przeznaczy 420 tys. na działania „pod publikę” w ramach fundacji 420, a także 420 tys. na ultra szkodliwą dla konopi organizacje.

Fundacja420 od roku zapowiadała Mixtape420, który ostatecznie okazał się rozmową Matczaka z Terapeutką uzależnień z Monaru. Nasz tekst na ten temat znajdziesz T U T A J

Materiał Monaru i Fundacji420 jest jednak mocno zmanipulowany przez panią Banaszak, która prowadzi rozmowę z Matą.

Pierwsze 24 minuty ponad godzinnej rozmowy to wyznania Matczaka, że „za dużo jara i się w tym pogubił”.

Mata opowiada swoje początki palenia ziela, wspomina, że na początku dużo mu to dawało, pomagało w życiu i tworzeniu – ogólnie same plusy. Jednak po niedługim czasie palenie zdominowało jego życie, opowiada jak to dzień zaczynał od palenia i palił do wieczora kiedy to już nie było z nim kontaktu.

Mamy tu proszę państwa typową manipulację Monaru – marihuana to zło wcielone, na początku ci się podoba ale po chwili się uzależniasz i zioło rujnuje ci życie.

Matczak wspomniał też o tym, że zioło mu przestało w pewnym momencie wystarczać i rozważał cięższe używki.

W 24. minucie rozmowy mamy jednak przełom, o którym żaden popularny magazyn już nie wspomniał, czyli manipulacja Monaru się udała.

W tym momencie Młody Matczak wyznaje, że od dziecka jest osobą bardzo mocno zaburzona psychicznie. Słyszymy wyznania, że Mata od dziecka nie radzi sobie z emocjami, że gdy mu się cos nie udaje to się okalecza np. rozbijając głowę o ścianę lub się gryząc.

Muzyk wyznaje, że najbardziej w życiu boi się… być przeciętnym bo wtedy straciłby do siebie jakikolwiek szacunek i wolałby ze sobą skończyc niż być przeciętnym.

Mata stwierdza też, że używki traktuje jako coś destruktywnego, że nie używa danej substancji dla odmiennego stanu świadomości tylko żeby sobie, w swoim przekonaniu, zaszkodzić. A jak sam mówi, woli sobie szkodzić celowym nadużywaniem marihuany zamiast walić głową w ścianę czy się gryźć.

Tak naprawdę niemal godzina rozmowy to wynurzenia Matczaka o swoich problemach psychicznych, a nie o marihuanie.

To nie narkotyki są tu problemem tylko to co się dzieje w głowie Maty. Gdyby w jego głowie wszystko było jak należy to najpewniej nie miał by tak destruktywnych zachowań. Gry komputerowe, alkohol, pornografia, marihuana – nieważne na co padnie muzyk robi to nie dla przyjemności ale żeby sobie zaszkodzić, jak sam wyznaje.

To nie jest obraz typowej osoby uzależnionej od marihuany, która lubi sobie zajarać tak bardzo, że przedkłada to nad swoje obowiązki czy pasje. W przypadku Maty jego palenie jest efektem choroby psychicznej, a nie tego, że lubi się najarać.

Odbiór społeczny manipulacji Monaru i Maty

Niestety, po części Monarowi udało się puścić w eter swoją ultra szkodliwą propagandę. Magazyny głównego nurtu jak Vice Wysokie Obcasy czy Vogue oraz dziesiątki innych portali puściło materiały, które mówią jak marihuana ma zły wpływ na Matczaka. I kompletnie nikt po za naszym portalem nie wspomniał, że Matczak to osoba chora psychicznie, co wynika z rozmowy, a nie uzależniona od marihuany!

Niestety przeciwnicy legalizacji i konopi jako takich dostali dzięki Monarowi kolejny przekłamany oręż. Powiedzmy sobie jasno – dawno nikt aż tak nie zaszkodził polskiej sprawie konopnej jak Matczak, który dał argumenty tym, którzy za marihuanę najchętniej dawaliby 25 lat więzienia.

Natomiast młodzi odbiorcy Maty w znacznej części dostrzegają manipulację i komentują, że „co ma chory psychicznie człowiek do marihuany„, że Mata jest taki i siaki ale nie uzależniony od konopi, że ta rozmowa to brednie. A to do młodych miał trafić ma przekaz o szkodliwości zioła, brawo Monar, kompromitacja jak zawsze gdy ten podmiot mówi o konopiach.

Pani Maria Banaszak opisująca się jako „Pani od narkotyków” dopuściła się ohydnej propagandy wykorzystując do tego chorobę psychiczną znanej osoby, brawo. Uzależnienie Maty od marihuany to wymysł tej pani, który ma być poparciem wielu jej zakłamanych teorii o marihuanie, na której się ewidentnie nie zna co wielokrotnie udowodniła mówiąc o konopiach wiele kłamstw.

Rozmowa dostępna jest na kanałach streamingowych Fundacja420 m.in. na Spotify.

Używaj marihuany świadomie

Przypominamy też, że należy kategorycznie podkreślić, iż używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami, znajomymi, pasjami czy pracą. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem.

Marihuana może zaszkodzić, co nie zmienia faktu, że w przypadku Mixtape420 – jest to manipulacja Monaru.

Beata Maciejewska znów szkodzi konopiom! Posłanka Lewicy kłamie publikując prywatną korespondencje jako oficjalny raport od IWNiRZ. Posłanka Maciejewska wraz z Urszulą Zielińską (Zieloni) pod koniec zeszłego roku złożyły wizytę w Instytucie Roślin Zielarskich i Włókien Naturalnych (IWNiRZ). Natomiast 18. stycznia br. Beata Maciejewska opublikowała na swoich mediach społecznościowych raport, który, jak twierdzi, został przygotowany na jej zlecenie. Jest to kolejne kłamstwo Maciejewskiej w temacie konopi ponieważ rzekomy raport był wysłany w formie prywatnej rozmowy i bez jakiejkolwiek zgody na jego upublicznianie. Otrzymaliśmy w tej sprawie oświadczenie jego autorów, z którego wprost wynika, że posłanka Maciejewska zwyczajnie kłamie. Mało tego, niektóre zawarte w „raporcie” twierdzenia są bardzo przekłamane co pokazuje, że Maciejewska nie ma kompletnie żadnej wiedzy o medycznych konopiach w Polsce, a jedynie chce na nich robić politykę.

Beata Maciejewska znów szkodzi konopiom! Posłanka kłamie publikując prywatną korespondencje jako oficjalny raport od IWNiRZ

18. stycznia na oficjalnym profilu posłanki Lewicy Beaty Maciejewskiej pojawił się post, w którym czytamy:

” (…)Pod koniec ubiegłego roku wizytowałam razem z posłanką Urszulą Zielińską znany państwowy Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu, który będzie uprawiał marihuanę medyczną. Może ona trafić do aptek w 2024 roku.
Poprosiłam zespół naukowców o opracowanie na temat wykorzystywania konopi w farmakoterapii, które załączam w komentarzu. Mówi ono o pozytywnych właściwościach marihuany:
„Należy podkreślić, że współdziałanie substancji chemicznych zawartych w konopiach przekłada się na ich potencjał leczniczy, jako środków wspierających terapię nowotworów, łagodzących ból neuropatyczny i zapalny, pobudzających apetyt, przeciwwymiotnych i przeciwskurczowych, łagodzących objawy epilepsji, jaskry, astmy i szeregu innych chorób czy objawów im towarzyszących.
Dziś jednak powszechnie stosuje się inne, budzące wątpliwości substancje, co także zostało przedstawione w raporcie:
„Opioidy i leki oparte na opioidach są powszechnie stosowane w leczeniu bólu przewlekłego, w tym również bólu neuropatycznego. W praktyce klinicznej zaleca się jednak opóźnione ich włączanie do terapii i minimalizację dawek, a także skrócenie czasu leczenia z uwagi na możliwość występowania działań niepożądanych i rozwój silnego uzależnienia.”
Na Beatę Pawlikowską, która krytykowała stosowanie niektórych z tych leków, spłynęła ostatnio fala medialnego hejtu.
Dlaczego w wielu miejscach marihuana medyczna jest zakazana lub wciąż niedostępna, a dopuszczane są substancje, których stosowanie wiąże się z szeregiem powikłań? Bo są grupy, którym jest to na rękę. Na pewno producenci alkoholu, który jest wszechobecnie dostępny w Polsce i stosuje się go także jako „lek na nieśmiałość”, część branży medycznej czy politycy, którzy na straszeniu konopiami robią kariery.
Ich interesy budowane są na cierpieniu ludzi. Dlatego będę dalej upominać się o prawa pacjentów, podobnie jak prawnicy i aktywiści. I walczyć w Sejmie, by marihuana była dostępna dla każdego, kto tego potrzebuje. Jako Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany mamy gotowe projekty ustaw.
Po stronie stosowania konopi w farmakoterapii jest też współczesna nauka. Zachęcam do zapoznania się z całością cytowanego raportu.
Ponieważ w rzekomym „raporcie przygotowanym na zlecenie posłanki Maciejewskiej”, a raczej jego części podsumowującej – znajdziemy sporo nieprawdy na temat medycznej marihuany dostępnej w aptekach, postanowiłem skontaktować się z jego autorami.
Po wymianie maili z autorami oraz Instytutem okazało się, że nie jest to dokument przygotowany specjalnie na wniosek posłanki.
Otrzymaliśmy także pisemnie wyjaśnienia od autorów tekstu, że na jego publikację nikt z autorów nie wyraził zgody.
Można by też odnieść wrażenie, że wola spotkania była po obu stronach – posłanki oraz Instytutu. Okazuje się, że nie do końca gdyż wizyta odbyła się nie jako wizyta w formie Interwencji Poselskiej, która przeważnie wykorzystywana jest jako działanie interwencyjne.
Cel jest tutaj jasny – pokazanie, nawet na siłę, że coś się robi dla polskiej sprawy konopnej. Niestety jest to szopka pod publiczkę i robienie polityki na konopiach, a mało kto szkodzi w ostatnich latach konopiom medycznym oraz jako takim tak jak posłanka Beata Maciejewska i jej zespół.
Mało tego, posłanka Maciejewska publikując ten „raport” kompletnie się ośmieszyła i pokazała, że nie ma pojęcia o medycznej marihuanie i jest ostatnią osobą, która powinna się nią zajmować. Chodzi o to, że w dokumencie, w sekcji podsumowania napisano wiele nieprawdy np. o tym, że leki w polskich aptekach nie mają żadnej specyfikacji, nikt nie wie co znajduje się w środku, nie ma podanych stężeń przez co lekarze nie potrafią dobrać terapii a farmaceuci leku. Można odnieść wrażenie, że osoba to pisząca nigdy w życiu nie widziała nawet na oczy opakowania od takiego leku, a wypowiada się jako ekspert.
W „raporcie” przeczytamy m.in., że: „Od kilku lat w Polsce można legalnie kupić medyczną marihuanę na receptę, przy czym farmaceuci muszą sami przygotować je z produktów konopnych na podstawie recepty, co prowadzi do problemów związanych z dobraniem ilości substancji, dawkowania i postaci leku.”
Co jest oczywiście kompletną bzdurą. W dokumencie jest więcej nieprawd, a posłanka zajmująca się rzekomo od dwóch lat konopiami powinna je wyłapać, a nie publikować jako prawdę. Niestety, do tego trzeba mieć wiedzę a posłanka Maciejewska takowej o konopiach nie posiada, interesuje ją jedynie robienie na konopiach polityki.
Pisemna odpowiedź ws. rzekomego raportu, którą otrzymałem od Dyrektora IWNiRZ:
Beata Maciejewska znów szkodzi konopiom
Chciałem, aby posłanka odniosła się do tej sprawy jednak znowu dowiedziałem się, że nie chce ze mną rozmawiać. Od otoczenia posłanki wiem też, że jest tam zakaz odpowiadania na moje pytania i zarzuty, chociaż jedyne co uczyniłem to kilka artykułów, które zawierały samą prawdę o nieudolnych działaniach Maciejewskiej i jej zespołu. To nie pierwszy raz kiedy rzekomo wolnościowa Lewica ma problem z prawdą i osobami, które zadają niewygodne pytania dot. ich kłamstw.  Zachęcam do zapoznania się z treściami:

Luksemburg legalizuje marihuanę, jednak w mniejszym stopniu niż zakładano. Co ciekawe Luksemburg jeszcze nie tak dawno temu zapowiadał, że będzie pierwszym w Europie krajem, który w pełni zalegalizuje ziele. Niestety, jest to kolejne państwo, które stało się właśnie ofiarą międzynarodowych traktatów jak np. Jednolita Konwencja o Środkach Odurzających, przez podpisanie której państwa nie maja możliwości wprowadzenia pełnej legalizacji. Zmuszone do wycofania się z umożliwienie obrotu konopiami indyjskimi władze Luksemburga zapowiedziały możliwość legalnej uprawy. Oto więcej informacji.

Luksemburg legalizuje marihuanę, jednak w mniejszym stopniu niż zakładano

W połowie 2019 roku Minister Sprawiedliwości Wielkiego Księstwa Luksemburga, Félix Braz i minister zdrowia Etienne Schneider ogłosili plany rządu dotyczące legalizacji produkcji, sprzedaży i konsumpcji marihuany w celach rekreacyjnych. Pisaliśmy o tym T U T A J. Miało to być pierwsze pierwsze państwo z pełna legalizacją marihuany na naszym kontynencie.

Chwilę później, bo jeszcze latem tego samego roku, pojawiły sie doniesienia mówiące, że legalizacja w Luksemburgu może nastąpić jeszcze szybciej niż zakładano pierwotnie. Początkowo rząd Księstwa zapowiedział, że całkowita zmiana prawa dot. konopi to kwestia czterech do pięciu lat. Jednak rząd Luksemburga chciał, aby zajęło to do dwóch lat. Pisaliśmy o tym T U T A J

Niestety, w październiku 2021 pojawiły się pierwsze informacje mówiące, że pełna legalizacja marihuany w tym najmniejszym europejskim kraju nie będzie łatwa.

Chcemy zacząć od umożliwienia ludziom uprawiania konopi w domu. Chodzi o to, że konsument nie znajduje się wtedy w nielegalnej sytuacji, gdy spożywa konopie indyjskie i że nie wspiera całego nielegalnego łańcucha, od produkcji, przez transport, po sprzedaż, z którą wiąże się wiele nieszczęść. Chcemy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby coraz bardziej oddalać się od nielegalnego czarnego rynku.

-mówiła wtedy Minister sprawiedliwości Samantha Tanson.

Niestety, Luksemburg podpisał trzy traktaty ONZ, które stanowią, że kraje muszą prowadzić represyjną politykę w celu zwalczania konsumpcji narkotyków i handlu nimi, w tym konopi indyjskich.

Dlatego postawiono na rozwiązanie, które ma co prawda naruszać pewne międzynarodowe umowy ale jednocześnie zostanie zaakceptowane przez UE.

Dorośli mieszkańcy będą mogli uprawiać cztery rośliny konopi na gospodarstwo domowe – przewidują planowane przepisy. Działania zmierzające do dekryminalizacji konopi mają obniżyć grzywny dla osób, które posiadają trzy gramy lub mniej, z obecnych widełek od 250 euro do 2500 euro, na widełki od 25 do 500 euro. Spożywanie marihuany w miejscach publicznych pozostanie nielegalne.

Legalizacja marihuany w Czechach nabiera konkretnych kształtów. Czeski rząd poinformował, że nowe prawo zezwoli na zakup do 150. gramów ziela miesięcznie na osobę, a także na lokalną produkcję suszu. Każdy kto będzie chciał go nabywać będzie zobowiązany wpisać się do specjalnego rejestru, który ma m.in. umożliwić przestrzegania limitów. Kiedy możemy się spodziewać wejścia nowych przepisów w życie? Oto więcej informacji.

Legalizacja marihuany w Czechach – limit 150 gramów miesięcznie na osobę i legalna produkcja

O tym, że Czechy postanowiły pójść śladami Niemiec i czym prędzej rozpocząć pracę nad legalizacją marihuany w ich kraju. pisaliśmy o tym T U T A J.

Dzisiaj wiemy już, że Niemcy musieli nieco zwolnic tempo gdyż pełna legalizacja nie jest możliwe ze względu na ratyfikowane przez niemiecki rząd międzynarodowe konwencje. Dlatego Niemcy postanowili, że póki wprowadzą konopne stowarzyszenia podobne do tych w Hiszpanii i legalna uprawę w ograniczonym zakresie. Przeczytasz o tym T U T A J.

W zeszłym tygodniu swoje konkretne pomysły na zmianę prawa przedstawili natomiast Czesi.

Przedstawiciele rządu przedstawili planowane przepisy, które mówią o możliwości legalnego nabycia suszu z dziennym limitem do 5. gramów na osobę oraz miesięcznym limitem 150 gramów na osobę. Ma także obowiązywać kompletny zakaz reklamy i promocji ziela. Opakowania mają być jednakowe i bez jakichkolwiek promocyjnych czy zachęcających grafik.

Wprowadzone limity mają m.in. zapobiegać wprowadzaniu legalnego suszu na czarny rynek.

Susz ma być produkowany na terenie Czech przez licencjonowane firmy.

Zdaniem czeskiego koordynatora polityki antynarkotykowej Jindřicha Vobořila, rynek regulowanego obrotu będzie lepszym narzędziem zapobiegawczym i lepszą bronią w walce z nałogami niż prohibicja. Według jego krytyków, proponowany system nie wyeliminuje czarnego rynku, ponieważ legalnie uzyskaną marihuanę można będzie sprzedawać nieletnim i tym, którzy wykorzystali „miesięczny limit zakupu”. 

Aby produkować lub dystrybuować susz uiścić trzeba będzie opłatę licencyjną. Wielkość tej opłaty ma być uzależniona od powierzchni pomieszczenia do uprawy bądź punktu dystrybucji. Apteki mają być z tego obowiązku zwolnione. Według wstępnych szacunków partii Piratów, już samo pobranie opłat licencyjnych powinno przynieść do skarbu państwa około pół miliarda koron.

Nowe przepisy maja także umożliwić eksport suszu na rynki zagraniczne.

Pomysłodawcy nowych przepisów szacują, że wpływy do czeskiego skarbu państwa z tytułu legalnego obrotu marihuaną rekreacyjną mogą wynieść do dwóch miliardów koron rocznie.

Rozporządzenie jest póki co w formie projektu i będzie przedmiotem debaty w parlamencie w tym miesiącu. Wielu uważa, że jeżeli zostanie wkrótce zatwierdzone, nowe przepisy mogą wejść w życie już w przyszłym roku.

 

Niemcy dekryminalizują posiadanie i uprawę marihuany, będą także konopne kluby. A to wszystko jeszcze w tym roku – poinformował wczoraj niemiecki rząd. Tak jak ostatnio informowaliśmy, ponieważ podpisane także przez Niemcy międzynarodowe konwencje nie dopuszczają możliwości pełnej legalizacji produkcji i obrotu zielem, niemiecki rząd obrał nowy kierunek polegający właśnie na uwolnieniu domowej uprawy, posiadania oraz możliwości powstania klubów konopnych na wzór Hiszpanii. Oto wszystkie szczegóły niemieckiej dekryminalizacji.

Niemcy dekryminalizują posiadanie i uprawę marihuany, będą także konopne kluby

Niedawno informowaliśmy o problemach niemieckiego rządu w kwestii legalizacji marihuany i międzynarodowych przepisach, które im to uniemożliwiają.

„Teraz zarząd Social Demokratów poinformował o problemach prawnych swojej reformy, które póki co uniemożliwiają przeprowadzenie zmian w przedstawianej do tej pory formie tj. pełnej legalizacji.

Niemcy nie zamierzają się jednak tak szybko poddawać i szybko zaproponowały inne rozwiązanie mówiąc o „zmianie propozycji””

-pisaliśmy w artykule, który znajdziesz T U T A J

Niemcy jak powiedzieli tak zrobili i wczoraj na konferencji przedstawione zostały zmiany prawne względem marihuany, które mogą wejść w życie w ciągu kilku następnych miesięcy.

Konopie indyjskie są powszechnym środkiem odurzającym. W Niemczech są często oferowane i używane nielegalnie. Jest to często zagrożenie dla zdrowia. Konopie indyjskie w szczególności upośledzają rozwój społeczny i poznawczy młodzieży. Mimo to coraz więcej młodych ludzi używa tego narkotyku. Towary z czarnego rynku są często zanieczyszczone i stwarzają dodatkowe zagrożenie dla zdrowia. Nie możemy dłużej tego akceptować. Dlatego odważyliśmy się na kontrolowaną sprzedaż marihuany dla dorosłych w wyraźnych granicach i odepchnęliśmy czarny rynek, otoczony środkami zapobiegawczymi dla młodych ludzi. Priorytetem jest ochrona zdrowia. Poprzednia polityka dotycząca marihuany zawiodła. Teraz musimy wejść na nowy grunt.

-powiedział Federalny minister zdrowia prof. Karl Lauterbach

Natomiast minister sprawiedliwości Marco Buschmann dodał, że:

Poprzednie restrykcyjne podejście do marihuany w Niemczech nie powiodło się. Zakaz marihuany kryminalizuje niezliczoną liczbę osób, zmusza ich do kontaktu ze światem struktur przestępczych i niesie za sobą ogromne zasoby w organach ścigania. Czas na nowe podejście, które pozwoli na większą osobistą odpowiedzialność, odepchnie czarny rynek oraz odciąży policję i prokuraturę. Bardziej ufamy ludziom – bez bagatelizowania niebezpieczeństw, które mogą wynikać z używania konopi indyjskich

Karl Lauterbach poinformował wczoraj, że wkrótce prawnie dozwolone będzie uprawianie trzech roślin konopi indyjskich oraz posiadanie do dwudziestu pięciu gramów suszu w miejscach publicznych.  W kraju będą mogły także powstawać konopne stowarzyszenia / kluby, na kształt tych w Hiszpanii.

Na stronach niemieckiego ministerstwa zdrowia pojawiły się informacje szczegółowo opisujące przepisy, które maja niebawem wejść w życie. Czytamy że:

  • W wąskich i jasno określonych ramach prawnych, stowarzyszenia non-profit mogą wspólnie uprawiać konopie indyjskie do celów rekreacyjnych i sprzedawać je członkom na własny użytek. Członkowie powinni być jak najbardziej aktywni w stowarzyszeniu. Udział pracowników stowarzyszeń w uprawie jest dozwolony, jednakże wykluczone jest zlecanie uprawy osobom trzecim.
  • Posiadanie bez kary (noszenie w miejscach publicznych) jest możliwe do spożycia osobistego do 25g; istnieją przepisy karne za posiadanie ponad to, handel i sprzedaż osobom niebędącym członkami, a także dzieciom i młodzieży, a także za sprzedaż konopi indyjskich, które nie są uprawiane w samych stowarzyszeniach.
  • Prywatna uprawa własna bez kary obejmuje maksymalnie 3 żeńskie rośliny kwitnące i musi być chroniona przed dostępem dzieci i młodzieży.
  • Oprócz zebranej rekreacyjnej marihuany, członkowie mogą również otrzymać nasiona i sadzonki wyprodukowane przez stowarzyszenie do ich własnej uprawy. Badane jest, czy iw jaki sposób można uzyskać od stowarzyszeń nasiona i/lub sadzonki do prywatnych upraw po kosztach bez konieczności członkostwa w stowarzyszeniu.
  • Akceptacja i monitoring są prowadzone przez organy państwowe, w zakresie przestrzegania specyfikacji ilościowych, jakościowych i ochrony młodzieży oraz wyrywkowych kontroli i wizytacji na miejscu. Dane osobowe zebrane przez stowarzyszenia w związku ze sprzedażą rekreacyjnej marihuany, nasion i sadzonek członkom nie mogą być przekazywane nieupoważnionym stronom trzecim ani wykorzystywane do innych celów. Członkostwo w więcej niż jednym stowarzyszeniu jest zabronione.

 

  • Możliwe są grzywny / więzienie za wielokrotne naruszenia.

 

  • Wielkość upraw i zbiorów jest dostosowana do potrzeb. Istnieją wymogi w zakresie sprawozdawczości i dokumentacji dotyczące wyprodukowanych i dostarczonych ilości. Istnieje zakaz importu lub eksportu marihuany rekreacyjnej.

 

  • Opłaty członkowskie pokrywają koszt własny, rozłożony w zależności od dostarczonej ilości (ewentualnie z podstawową stawką ryczałtową i dodatkową kwotą za dostarczony gram).

 

  • Liczba członków na stowarzyszenie jest ograniczona do maksymalnie 500 osób w wieku co najmniej 18 lat oraz miejsca stałego zamieszkania lub zwykłego pobytu w Niemczech. Liczba stowarzyszeń może być ograniczona gęstością zaludnienia.

 

  • Stowarzyszeniem mogą kierować wyłącznie osoby fizyczne, których wiarygodność została zweryfikowana. Stowarzyszenie jest zarządzane zgodnie z zasadami prawa stowarzyszeniowego. Odpowiedzialność osobista zarządu stowarzyszenia w przypadku strat finansowych lub naruszenia wymogów urzędowych powinna mieć miejsce tylko w przypadku umyślnego działania lub rażącego niedbalstwa.

 

  • Możliwość zakupu nasion do (pierwszej) uprawy w stowarzyszeniach. Badana jest możliwość importu nasion z krajów trzecich.

 

  • Dystrybucja zebranych konopi (kwiatów) jest dozwolona tylko dla członków; obowiązuje zakaz udzielania osobom trzecim; limity to maks. 25g konopi dziennie, maks. 50g miesięcznie, maks. 7 nasion lub 5 sadzonek miesięcznie. Podaż dla młodzieży poniżej 21 roku życia jest ograniczona do ilości 30 g miesięcznie, oprócz limitu dopuszczalnej zawartości THC (limit do ustalenia). Powinno to znaleźć odzwierciedlenie w doborze odmian.

 

  • Badane jest, czy iw jaki sposób można bezpłatnie wymieniać nasiona i sadzonki między stowarzyszeniami w celu zapewnienia jakości.

 

  • Wymagania jakościowe dotyczą upraw stowarzyszeń/klubów ( zakaz stosowania dodatków lub domieszek takich jak tytoń lub aromaty, wymagania dotyczące pestycydów, zakaz stosowania syntetycznych kannabinoidów).

 

  • Dostawa odbywa się wyłącznie w czystej postaci (kwiaty lub żywica) w neutralnym opakowaniu lub luzem z dołączonymi informacjami o produkcie (odmiana, w tym jej średnie stężenie THC i zawartość innych kannabinoidów, takich jak CBD), dawkowanie i zastosowanie oraz ryzyko związane z konsumpcją.

 

  • Konsumpcja na terenie stowarzyszenia jest zabroniona, podobnie jak konsumpcja publiczna w pobliżu szkół, przedszkoli itp . oraz w strefach dla pieszych do godziny 20:00.

 

  • Jednocześnie w klubach obowiązuje zakaz sprzedaży alkoholu, tytoniu oraz innych używek i środków odurzających.

 

  • Dostęp jest dozwolony tylko dla osób dorosłych z surowymi wymogami kontroli wieku.
  • Obowiązują warunki ochrony młodzieży i profilaktyki: powołani przez stowarzyszenie funkcjonariusze ds. ochrony młodzieży, uzależnień i profilaktyki posiadają udokumentowaną wiedzę fachową; istnieje obowiązkowa współpraca z lokalnymi ośrodkami profilaktyki uzależnień lub poradniami i minimalna odległość od szkół, przedszkoli etc.

 

  • Istnieje ogólny zakaz reklamy stowarzyszeń i konopi indyjskich. Dopuszczalne są informacje oparte na faktach.

 

  • Minimalne środki ochronne ( np. pomieszczenia antywłamaniowe, ogrodzenia), które uniemożliwiają dostęp osobom niepowołanym.

 

  • Wartości dopuszczalne w ruchu drogowym, morskim i lotniczym są sprawdzane przy udziale odpowiednich komisji specjalistycznych. Przepisy dotyczące dopuszczalności prowadzenia pojazdu pod wpływem konopi oparte są wyłącznie na wymogach bezpieczeństwa ruchu drogowego.

 

  • Możliwe będzie wpisanie wyroków skazujących wyłącznie za czyny związane z konopiami indyjskimi, za które w przyszłości ustawa nie przewiduje już kary (posiadanie do 25 g/własna uprawa maksymalnie 3 żeńskich roślin kwiatowych) skreślone z do federalnego rejestru centralnego na wniosek. Wraz z wejściem w życie ustawy toczące się śledztwa i postępowania karne dotyczące tych czynów zostaną zakończone możliwościami przewidzianymi już w Kodeksie postępowania karnego.
  • Zakres federalnej ustawy o ochronie przed paleniem zostaje rozszerzony o palenie produktów pochodnych konopi indyjskich; należy zapewnić dodatkową ochronę osób niepalących zgodnie z przepisami dotyczącymi wyrobów tytoniowych.

 

  • Uczestnictwo w programach wczesnej interwencji i profilaktyki dla nieletnich, którzy posiadają lub używają konopi indyjskich, jest obowiązkowe.
  • Po 4 latach zostaną ocenione wymagania dla Filaru 1 w celu zbadania możliwych dostosowań w zakresie ochrony zdrowia i młodzieży oraz ograniczenia czarnego rynku.

 

Ponadto należy wdrożyć zapisy dotyczące ochrony młodzieży i zdrowia sformułowane w dokumencie dotyczącym kluczowych zagadnień z dnia 26 października 2022 r. Celem jest zaprojektowanie proponowanego rozporządzenia w taki sposób, aby nie powstawał obowiązek zgłoszenia.

Legalny obrót na zasadach eksperymentu społecznego

Niemiecki rząd zdecydował się także na przeprowadzenie pięcioletniego eksperymentu społecznego polegającego na regulowanym obrocie marihuaną rekreacyjną dla określonej grupy probantów. Eksperyment taki rozpoczął się niedawno w Szwajcarii, przeczytasz o tym T U T A J.

W przypadku Niemiec mowa jest o pięciu latach trwania badania.

Niemcy podkreślają, że nie rezygnują ze swoich pierwotnych planów pełnej legalizacji marihuany. Jak podkreślają, potrzebują na to więcej czasu niż pierwotnie zakładano.

Niemcy dekryminalizują posiadanie i uprawę marihuany jako pierwszy krok do pełnej legalizacji.

Czy Facebook zezwala na reklamę konopi? Co mówi na ten temat regulamin Meta? Z jednej strony można reklamować produkty zawierające do 0,3% THC, a jednocześnie jest zakaz reklamy CBD i CBG, zabronione jest też np. używanie sformułowania „Wypróbuj olejek CBD już dziś”. Facebook oficjalnie zabrania także pokazywania kwitnących kwiatów konopi. Nie wolno też wspominać, że konopie mają pozytywne właściwości. FB przygotował całą specjalną listę zakazów dotyczących konopi. Oto więcej informacji.

Czy Facebook zezwala na reklamę konopi? Co mówi na ten temat regulamin Meta?

Gdy przeszukamy regulamin Facebook oraz meta pod kątem promowania treści konopnych, okaże się, że konopie lekkiego życia na Facebook’u nie mają. Ich producenci oraz dystrybutorzy także. Okazuje się, że FB bardzo restrykcyjnie traktuje konopie, a dokładniej rzecz biorąc – kannabinoidy.

Ogólny zapis o reklamie konopi na Facebook’u brzmi:

„Reklamy nie mogą promować ani oferować do sprzedaży produktów zawierających tetrahydrokannabinol ani produktów z konopi zawierających pokrewne składniki psychoaktywne.
Reklamy nie mogą promować ani oferować do sprzedaży kannabidiolu (CBD) ani podobnych produktów zawierających kannabinoidy.
Reklamy promujące lub oferujące do sprzedaży produkty z konopi muszą być zgodne z wszystkimi obowiązującymi przepisami lokalnymi, wymaganiami lub normami branżowymi i wytycznymi.”

FB nie zezwala na reklamowanie kannabinoidów, żadnych

W regulaminie Facebook’a czytamy, że:

Nie zezwalamy na reklamy promujące ani oferujące do sprzedaży następujących produktów:
  • Produkty zawierające THC (tetrahydrokannabinol) lub produkty z konopi indyjskich zawierające pokrewne składniki psychoaktywne.
  • Produkty zawierające CBD (kannabidiol) lub podobne produkty zawierające kannabinoidy, takie jak CBG (cannabigerol).

Zakaz nie dotyczy tych rejonów świata gdzie marihuana rekreacyjna została zalegalizowana czyli części USA, w Kanadzie oraz Meksyku reklamowanie konopie jest dozwolone.

Czym wg. Facebook’a są „produkty konopne”, które można reklamować?

Zgodnie z zasadami FB „produkty z konopi to produkty wykonane z konopi indyjskich, które nie zawierają CBD lub w których stężenie THC nie przekracza 0,3%. Przykładowe produkty to nasiona konopi lub włókno konopne. Obejmują zarówno produkty przeznaczone, jak i nieprzeznaczone do spożycia.”

Natomiast produkty CBD FB definiuje jako” produkty z CBD (kannabidiolem) to produkty zawierające CBD lub promowane jako produkty CBD. Obejmują zarówno produkty przeznaczone, jak i nieprzeznaczone do spożycia.”

Na FB nie wolno także wspominać o prozdrowotnych właściwościach konopi.

Oto przykłady treści zabronionych zgodnie z zasadami FB:

  • „Nasze produkty z konopi leczą z zaburzeń lękowych”
  • „Wypróbuj olejek CBD już dziś”
  • „Krem konopny łagodzi zapalenie zatok”
  • „Czy konopie mogą złagodzić Twoją depresję?”
  • „Czy konopie mogą poprawić koncentrację u osób z ADHD?”
  • „Olejek konopny poprawia koncentrację”
  • „Konopie usuwają napięcie, zapewniają odprężenie i poprawiają nastrój”

Nie wolno promować olejków CBD gdyż to „narusza nasze zasady, ponieważ promuje olejek z konopi, który jest uważany za produkt zawierający THC.”

FB zabrania także promowania zdjęć kwiatów konopi gdyż w opinii administratorów FB, wszystkie kwiaty konopi to konopie indyjskie zawierające THC.

Facebook zezwala natomiast na „prowadzenie działań edukacyjnych, promowanie lub przekazywanie ogłoszeń publicznych związanych z konopiami i powiązanymi produktami, pod warunkiem że reklamy nie promują ani nie stanowią oferty sprzedaży produktów objętych zakazem.”

Regulaminy na ten temat znajdziesz T U T A J oraz T U T A J

ONZ sprzeciwia się legalizacji konopi indyjskich w USA twierdząc, że są niebezpieczne. ONZ powołuje się na podpisaną m.in. przez Stany Zjednoczone Jednolitą Konwencję o Środkach Odurzających z 1961 r., która sklasyfikuje konopie indyjskie jako wysoce uzależniające oraz podatne na nadużywanie. Działająca przy ONZ Międzynarodowa Rada Kontroli Środków Odurzających (INCB) twierdzi, że legalizacja prowadzi do zwiększonej konsumpcji, negatywnych skutków zdrowotnych i zaburzeń psychotycznych. Oto więcej informacji.

ONZ sprzeciwia się legalizacji konopi indyjskich w USA twierdząc, że są niebezpieczne

W marcu ONZ przedstawiło roczny globalny raport, w którym Międzynarodowa Rada Kontroli Środków Odurzających (INCB) twierdzi, że legalizacja marihuany do użytku rekreacyjnego prowadzi do zwiększonej konsumpcji, negatywnych skutków zdrowotnych i zaburzeń psychotycznych. Skąd takie stwierdzenia, które są sprzeczne z wieloma badaniami nad legalizacją, które mówią zupełnie co innego?

ONZ powołuje się na Jednolitą Konwencje o Środkach Odurzających (obowiązuje państwa członkowskie ONZ) z roku 1961, a więc z czasów głębokiej konopnej prohibicji. A tam wyraźnie jest napisane, że marihuana stosowana w celach niemedycznych jest niebezpiecznym narkotykiem, który niesie za sobą negatywne skutki zdrowotne i zaburzenia psychotyczne, a jej legalizacja zwiększa jej spożycie.

O tym, że jest wiele badań mówiących zupełnie co innego już nie wspomniano, jedynym argumentem jest to, że tak napisano w konwencji z roku 1961.

W raporcie rocznym za 2022 r. Międzynarodowa Rada Kontroli Środków Odurzających stwierdziła że:

– zauważa, iż ​​Jednolita Konwencja o Środkach Odurzających z 1961 r. sklasyfikowała konopie indyjskie jako wysoce uzależniające i podatne na nadużywanie oraz że wszelkie niemedyczne lub nienaukowe użycie konopi indyjskich jest sprzeczne z konwencją;

– wyraża zaniepokojenie faktem, że ta tendencja wśród niewielkiej liczby rządów, prowadzi do zwiększonej konsumpcji, negatywnych skutków zdrowotnych i zaburzeń psychotycznych;

– zauważa z zaniepokojeniem, że rozwijający się przemysł konopny reklamuje produkty, zwłaszcza wśród młodych ludzi, w sposób zmniejszający postrzeganie ryzyka związanego z ich używaniem;

– uważa, że ​​wpływ legalizacji konopi indyjskich na społeczeństwo jest trudny do zmierzenia, ponieważ modele legislacyjne różnią się w zależności od kraju, a dane są nadal ograniczone.

Międzynarodowa Rada Kontroli Środków Odurzających (INCB) ostrzega w swoim raporcie rocznym 2022, że legalizacja niemedycznego używania konopi indyjskich, która jest sprzeczne z Jednolitą konwencją o środkach odurzających z 1961 r., wydaje się skutkować wyższą konsumpcją, a także mniejszym postrzeganiem ryzyka, zwłaszcza wśród młodych ludzi.

„Według szacunkowych danych najbardziej niepokojącym skutkiem legalizacji konopi indyjskich jest prawdopodobieństwo zwiększonego używania, szczególnie wśród młodych ludzi. W Stanach Zjednoczonych wykazano, że młodzież i młodzi dorośli spożywają znacznie więcej konopi indyjskich w stanach federalnych, w których konopie indyjskie zostały zalegalizowane, w porównaniu z innymi stanami, w których używanie rekreacyjne pozostaje nielegalne. Istnieją również dowody na to, że powszechna dostępność zalegalizowanych produktów z konopi obniża postrzeganie ryzyka i negatywnych konsekwencji związanych z ich używaniem. Nowe produkty, takie jak artykuły spożywcze lub produkty do wapowania sprzedawane w atrakcyjnych opakowaniach, zwiększyły ten trend. INCB stwierdza, że ​​przyczyniło się to do trywializacji skutków używania konopi indyjskich w oczach opinii publicznej, zwłaszcza wśród młodych ludzi.”

-czytamy w komunikacie prasowym INCB

Rozwijający się przemysł konopny sprzedaje produkty związane z konopiami indyjskimi, aby przyciągnąć młodych ludzi, i jest to główny powód do niepokoju, podobnie jak sposób, w jaki bagatelizuje się szkody związane z używaniem produktów z konopi indyjskich o dużej mocy.

-powiedział Prezes INCB, Jagjit Pavadia.

W komunikacie prasowym INCB przeczytamy także, że:

„We wszystkich jurysdykcjach, w których konopie zostały zalegalizowane, dane pokazują, że problemy zdrowotne związane z konopiami indyjskimi wzrosły. W latach 2000-2018 światowa liczba przyjęć medycznych związanych z uzależnieniem od konopi indyjskich i jej odstawieniem wzrosła ośmiokrotnie. Przyjęcia na zaburzenia psychotyczne związane z konopiami indyjskimi wzrosły czterokrotnie na całym świecie.”

Według INCB legalizacja to porażka

Głównymi celami zalegalizowania marihuany przez rządy było ograniczenie działalności przestępczej oraz poprawa zdrowia i bezpieczeństwa publicznego. W swoim raporcie z 2022 r. INCB zaznacza, że ​​cele te nie zostały osiągnięte.

 Dowody wskazują, że legalizacja konopi nie była skuteczna w zniechęcaniu młodych ludzi do używania marihuany, a nielegalne rynki utrzymują się

-powiedział Prezes INCB, Jagjit Pavadia.

Według INCB, dane pokazują, że podaż nielegalnej marihuany utrzymuje się na wysokim poziomie we wszystkich legalizujących jurysdykcjach, osiągając 40 procent w Kanadzie, prawie 50 procent w Urugwaju, a nawet 75 procent w Kalifornii.

Generowanie dochodu podatkowego zostało wymienione jako kolejny ważny cel przez rządy, które promowały legalizację marihuany. INCB stwierdza, że ​​chociaż dochody podatkowe ze sprzedaży konopi indyjskich rosły z roku na rok w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, dochody podatkowe były niższe niż oczekiwano, stanowiąc zaledwie 1 procent budżetu w stanach legalizujących.

W swoim raporcie INCB przypomina państwom członkowskim, że legalizacja marihuany do użytku niemedycznego narusza konwencje antynarkotykowe i podkreśla, że ​​koncepcje dekryminalizacji i depenalizacji oferują alternatywne sposoby postępowania w przypadku przestępstw związanych z konopiami indyjskimi.

Prezes INCB, Jagjit Pavadia, powiedział też, że:

System oparty na konwencji zapewnia państwom znaczną elastyczność w zakresie ochrony młodych ludzi, poprawy zdrowia publicznego, unikania niepotrzebnych więzień oraz zajęcia się nielegalnymi rynkami i powiązaną przestępczością.

Podsumowanie

Czytając raport i jego podsumowanie poczułem powiew niedawnej jeszcze prohibicji konopnej, która wmawiała ludziom, że po marihuanie sięgniesz najpierw po strzykawkę, a potem sięgniesz dna po drodze kradnąc, gwałcąc i mordując po zażyciu diabelskiego zioła.

Z całą stanowczością należy stwierdzić, że twierdzenia zawarte w raporcie są w całości kłamstwem.

przytoczony raport nie powołuje się na żadne badania, żadne analizy ani oficjalne statystyki. Czyli ONZ działa dokładnie jak za czasów konopnej prohibicji – straszy nieprawdziwymi tezami na temat marihuany nie popierając tego żadnymi naukowymi danymi.

Natomiast badania w tej materii prowadzone od lat mówią coś zupełnie innego. Na chwile obecną mamy wyniki różnych badań mówiące, że Legalizacja marihuany nie zwiększa jej spożycia wśród młodzieży ani spożycia szkodliwego, czy te mówiące o braku wpływu legalizacji marihuany na bezpieczeństwo na drogach, a na przykładzie Kanady, gdzie spożycie zioła spadło po legalizacji o połowę, można zobaczyć jakie bzdury publikuje ONZ.

Nikłe wpływy z tytułu opodatkowania legalnej marihuany to także bzdura, którą bardzo łatwo zweryfikować za pomocą Google. W sieci jest od groma materiałów pokazujących jak potężne środki zarabiają poszczególne kraje z tytułu legalnej marihuany rekreacyjnej.

Jedyne co się w raporcie zgadza z prawdą to wzmianki o tym, że w krajach gdzie marihuanę zalegalizowano, nielegalny rynek wciąż na się nieźle. Tylko, że ta sytuacja nie jest czarno-biała i ewidentnie widać, że problemem jest nie tyle sama legalizacja co jej forma, a dokładniej obwarowanie legalnej marihuany ogromem przepisów i kosztownych licencji. Praktyka pokazuje wprost, że im mniej regulacji dla rynku marihuany – tym mniejszy udział w nim ma czarny rynek.

ONZ sprzeciwia się legalizacji konopi indyjskich od dekad powtarzając na ich temat jawne i niczym nie poparte kłamstwa i ten trend jak widać trwa.

ONZ stwierdza w raporcie także to, że na świecie jest za mało dostępnych opioidów. Hhhmmm…

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.