Świat Prawa i legalizacji marihuany

Niemcy: Odbyła się konferencja poświęcona legalizacji marihuany w Europie. Oprócz gospodarzy w spotkaniu udział wzięli przedstawiciele krajów, które krok po kroku wprowadzają zmiany prawne dotyczące konopi –  Luksemburga, Malty, Szwajcarii, Czech i Holandii. Przedstawiciele krajów europejskich spotkali się, aby „wymienić się doświadczeniami w zakresie regulacji marihuany do celów niemedycznych”. Oto więcej informacji.

Niemcy: Odbyła się konferencja poświęcona legalizacji marihuany w Europie

Niemieccy politycy zorganizowali w tym tygodniu międzynarodową konferencję, podczas której przedstawiciele zaproszonych krajów dzielili się swoimi doświadczeniami z legalizacją i regulacją marihuany, ze szczególnym uwzględnieniem zdrowia publicznego i likwidowania nielegalnego rynku.

Niemiecki komisarz ds. uzależnień i narkotyków Burkhard Blienert zaprosił na dwudniowe spotkanie w Berlinie przedstawicieli Luksemburga, Malty, Holandii, Czech i Szwajcarii, aby „wymienić się doświadczeniami w zakresie regulacji marihuany do celów niemedycznych”.

Ministerialna wymiana doświadczeń w tej materii jest kontynuacją konsultacji przeprowadzonych w 2022 r. na zaproszenie Wielkiego Księstwa Luksemburga i w 2023 r. na zaproszenie Republiki Malty. Nacisk położony był na początkowe doświadczenia w zakresie regulacji konopi indyjskich do celów niemedycznych, a także tematy związane z profilaktyką.

Tematyka spotkań „Była skupiona na pierwszych doświadczeniach z regulacją marihuany w celach niemedycznych, a także na kwestiach zapobiegania i dowodów”.

Pomimo dziesięcioleci prohibicji i ścigania karnego, konopie indyjskie były i pozostają jedną z najczęściej spożywanych substancji psychoaktywnych w Europie i na świecie. Jej dostępność, zastosowanie i – ze względu na stale rosnący poziom THC – zagrożenie dla zdrowia stale rosły w ciągu ostatniej dekady. Było jasne: coś musiało się wydarzyć. Jestem pewien, że dzięki profilaktyce opartej na dowodach, zwiększonej edukacji i dekryminalizacji upraw domowych w Niemczech poprzez prawo dotyczące konopi indyjskich, będziemy w stanie znacznie zmniejszyć ryzyko dla zdrowia związane ze spożywaniem konopi indyjskich w celach innych niż medyczne.”

-czytamy na stronie niemieckiego federalnego komisarza ds. narkotyków

Zgodnie z wolą zaangażowanych w spotkanie rządów, wymiana doświadczeń ma być kontynuowana w kolejnych latach.

Celem jest wymiana danych na temat wskaźników i wzorców konsumpcji konopi indyjskich, a także rozwoju sytuacji na rynku konopi indyjskich, a tym samym wzajemne wspieranie się w przyjmowaniu podejścia do regulacji opartego na wiedzy, a nie mitach i uprzedzeniach.

W konferencji udział wzięli przedstawiciele europejskich krajów, które są liderami zmian jeżeli chodzi o podejście do przepisów dotyczących marihuany rekreacyjnej. Niestety każdy z tych krajów zmaga się m.in. z konwencjami ONZ, które podpisali dekady temu, a które teraz uniemożliwiają wprowadzenie zmian.

Państwa biorące udział w konferencji, chcą także wymieniać pomysły na temat nowych podejść do profilaktyki, poradnictwa i leczenia. Ponadto przedstawiciele rządów zgodzili się na wzajemne informowanie o planowaniu politycznym w dziedzinie konopi indyjskich.

Legalizacja konopi indyjskich w Europie co raz bliżej?

Legalizacja marihuany w Europie to niemal pewnik, jedyna niewiadoma to czas – bo kiedy się to stanie bardzo ciężko przewidzieć.

Na chwilę obecna największą, a czasem i jedyną przeszkodą do wprowadzenia pełnej legalizacji łącznie z legalną sprzedażą jest Komisja Europejska, która nie wiadomo czemu blokuje legalizację. A jak nie wiadomo o co chodzi to zapewne chodzi o pieniądze. Chodzi m.in. o fakt, że KE zablokowała Niemcom wprowadzenie pełnej legalizacji wraz z legalnym handlem ziołem. KE swoje działania uzasadniła tym, że Niemcy nadal obowiązuje Międzynarodowa Konwencja o Środkach Odurzających z 1963 r., na mocy której państwa ONZ mają zwalczać handel nielegalnymi narkotykami, a nie sami je sprzedawać. Co ciekawe w USA nie mają z tym problemu, mimo, że ich też konwencja obowiązuje. Mało tego, to właśnie Stany Zjednoczone ją wprowadziły i przymusiły iine kraje na całym świcie, aby ją także podpisały. W innym wypadku USA nie prowadziłoby biznesów z krajami, które dokumentu 60 lat temu nie chciałyby podpisać.

Niestety z drugiej strony niektóre partie w Niemczech naciskają na uchylenie niedawno uchwalonego prawa, które dekryminalizuje posiadanie i uprawę konopi indyjskich na własny użytek. Prawicowe konserwatywne siły polityczne obiecują, że jeżeli wygrają wybory w przyszłym roku to wycofają nowe przepisy i wrócą do stanu poprzedniego, a marihuana znów byłaby nielegalna.

Powstała petycja do premiera Donalda Tuska w sprawie poparcia projektu dekryminalizującego marihuanę. Projekt zakładający depenalizację posiadania do piętnastu gramów ziela oraz uprawy jednej rośliny na własny użytek został złożony do Komisji ds. Petycji, która go nie odrzuciła i skierowała do premiera Donalda Tuska. Premier ma teoretycznie trzydzieści dni na odpowiedź. Utworzona wczoraj petycja ma na celu pokazanie poparcia dla dekryminalizacji ziela i przekonanie Tuska, aby projekt poparł. Oto więcej informacji.

Petycja do premiera Donalda Tuska w sprawie poparcia projektu dekryminalizującego marihuanę

W kwietniu (4.20) Przemysław Zawadzki złożył do Komisji ds. Petycji petycję oraz projekt zmiany ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Zmiany zakładają zaprzestanie karania za posiadanie do piętnastu gramów marihuany oraz uprawę jednej rośliny konopi indyjskich na własny użytek.

Komisja petycję rozpatrzyła w dniu 7.11.2024 i wbrew temu co mówiła większość głosów w sieci – nie została odrzucona lecz skierowano ją do premiera Donalda Tuska w ramach dezyderatu. Więcej na ten temat przeczytasz w naszym artykule T U T A J .

Teraz, aby zwiększyć szanse powodzenia i doprowadzić do zmiany w polskim prawie, utworzona została petycja do Donalda Tuska, w której każdy może wyrazić swoje poparcie dla zmian i tym samym się do nich przyczynić.

W petycji czytamy:

„Szanowny Panie Premierze,

Zwracamy się z uprzejmą prośbą o zajęcie pozytywnego stanowiska wobec dezyderatu Komisji Sejmowej ds. Petycji dotyczącego projektu ustawy depenalizującej posiadanie do 15 gramów marihuany oraz uprawę jednego krzewu konopi indyjskich na własny użytek. Prosimy również o przesłanie tej ustawy do dalszego procedowania.

Uważamy, że przyjęcie tej ustawy stanowiłoby istotny krok naprzód w kwestii praw człowieka oraz racjonalizacji polityki narkotykowej w Polsce. Obecna Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii, mimo wieloletniego funkcjonowania, nie spełniła swoich założeń. Zamiast skutecznie chronić społeczeństwo, penalizacja posiadania marihuany prowadzi do niepotrzebnej kryminalizacji obywateli, obciążania wymiaru sprawiedliwości i angażowania sił policji w sprawy o niskiej szkodliwości społecznej. Co więcej, penalizacja nie powstrzymuje młodzieży przed sięganiem po marihuanę, podczas gdy dorosłych ogranicza w ich prawie do decydowania o sobie.”

Petycję znajdziesz i podpiszesz T U T A J

W zaledwie jedną dobę podpisało ją już niemal 1700 osób.

W Sejmie powstał Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany. W zeszłym tygodniu odbyło się jego pierwsze posiedzenie, podczas którego wybrano prezydium i wstępnie omówiono plan pracy nowo powstałego Zespołu. Zespół składa się głównie z członków Koalicji Obywatelskiej oraz Polska2050 – Trzecia Droga, a na jego czele stanęli Ryszard Petru oraz Klaudia Jachira. Kolejne spotkanie Zespołu zaplanowano na przyszły tydzień. Oto więcej informacji.

W Sejmie powstał Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany

Nowy Parlamentarny Zespół ukonstytuował się pod koniec września, a w zeszłym tygodniu podczas posiedzenia organizacyjnego wybrał władze. Wybrano dwoje współprzewodniczących, którymi zostali Ryszard Petru (Polska2050-Trzecia Droga) oraz Klaudia Jachira, posłanka KO z partii Zieloni.

Póki co nie wiemy jakie konkretne działania ma zamiar podjąć nowo powstały zespół.

– Szukamy kompromisowego wariantu, który miałby szanse na uchwalenie

– mówi poseł Ryszard Petru.

Jest to już trzecia tego typu inicjatywa w ostatnich latach oraz druga w obecnej kadencji sejmu. Istnieje także Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany, jednak tworzą go jedynie posłowie Konfederacji.

To co wyróżnia nowy Zespół to fakt, że zasiadają w nim posłowie obozu rządzącego, a nie jak to było do tej pory – opozycji.

Czy powstanie nowego Zespołu coś zmieni?

Rolą takiego zespołu powinno być wypracowanie takich rozwiązań, aby cel, którym jest depenalizacja marihuany, został zaakceptowany przez rząd i większość sejmową.

To należy załatwić politycznie bo taka jest właśnie polityka. Jeżeli taki zespół poddałby pod głosowanie ustawę, której nie załatwiono żadnego politycznego poparcia – to byłaby to farsa i kłamliwe działanie jedynie pod publiczkę, a nie mające na celu jakiekolwiek zmiany. Tak właśnie to niestety wyglądało w przypadku Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany, który powołała Lewica i o którym przeczytasz m.in. w artykule „Parlamentarna Wydmuszka ds. Legalizacji Marihuany”.

Zespół pod przewodnictwem Petru i Jachiry ma więc nieco ułatwione zadanie gdyż jego członkowie należą do obecnie rządzących ugrupowań. Czy zatem jest szansa, aby w kwestii marihuany rekreacyjnej wreszcie coś się zmieniło? Niestety ciężko powiedzieć na samej podstawie faktu powołania nowego zespołu.

Jednak biorąc pod uwagę kilka innych zdarzeń, coś może być na rzeczy. Przede wszystkim obecny premier Donald Tusk, już nie grzmi, że „jeżeli chcecie legalizować narkotyki musicie wybrać innego premiera

Tak Tusk mówił blisko dekadę temu, jednak już w zeszłym roku podczas wydarzenia „Campus Polska Przyszłości” obrał zgoła inną narracje i stwierdził, że nikt nie powinien iść do więzienia za to, że posiada jointa. Poparcie dla liberalizacji prawa konopnego wyraziła także Szymon Hołownia.

Oczywiście, że trzeba przede wszystkim zdepenalizować posiadanie (marihuany — red.) na użytek własny. Państwo ma naprawdę inne rzeczy do roboty, niż ganianie za jednego czy dwa skręty marihuany

— powiedział Szymon Hołownia podczas Kongresu Polskich Stowarzyszeń Studenckich w Amsterdamie.

Nie można też zapomnieć o tym, że w zeszłym tygodniu Sejmowa Komisja ds. Petycji, nie odrzuciła petycji o depenalizację posiadania piętnastu gramów ziela oraz uprawy jednej rośliny konopi indyjskich. Sprawa trafi teraz do Premiera Donalda Tuska gdyż komisja zdecydowała się na dezyderat właśnie do prezesa rady ministrów, więcej na ten temat przeczytasz T U T A J

Jakie działanie podejmie Zespół ds. Depenalizacji Marihuany jako pierwsze? Tego niestety jeszcze nie wiemy. Jego przewodniczący o planach wypowiadają się oszczędnie.

„Idziemy w kierunku depenalizacji posiadania marihuany, ale nie chcę niczego deklarować, bo dopiero rozpoczęliśmy prace”

– mówi Petru

Pełen skład Zespołu ds. Depenalizacji Marihuany znajdziesz T U T A J.

źródło: inforlex.pl
—————————————————————–

Sejmowa komisja nie odrzuciła petycji ws. dekryminalizacji marihuany w Polsce, sprawa trafi teraz do premiera. Dziś odbyła się Komisja ds. Petycji, podczas której rozpatrywano petycję ws. dekryminalizacji posiadania do piętnastu gramów suszu oraz uprawy jednej rośliny konopi indyjskich na własny użytek. Wielu przewidywało, że petycja zostanie odrzucona, jednak komisja zdecydowała inaczej i postanowiono o wystosowaniu dezyderatu do premiera. Oznacza to, że teraz do sprawy musi się odnieść Donald Tusk. Oto więcej informacji.

Sejmowa komisja nie odrzuciła petycji ws. dekryminalizacji marihuany w Polsce, sprawa trafi teraz do premiera.

Dzisiaj podczas Sejmowej Komisji ds. Petycji rozpatrywano m.in. petycje ws. dekryminalizacji posiadania do piętnastu gramów marihuany oraz uprawy jednej rośliny konopi indyjskich na własne potrzeby. Petycję w tej sprawie złożył w kwietniu Przemysław Zawadzki przy wsparciu stowarzyszenia Wolne Konopie. Pisaliśmy o tym T U T A J

Petycję przed komisją przedstawiał  Poseł Marcin Józefaciuk (PO). Pojawił się także reprezentujący stowarzyszenie Wolne Konopie Łukasz Rydzik, który mówił m.in., że:

„Od ponad 20 lat użytkownicy marihuany są najbardziej dyskryminowaną grupą społeczną w Polsce! Do przyjmowania marihuany przyznaje się ok. 3 milionów Polaków, co w myśl obowiązujących przepisów oznacza, że na wolności znajduje się kilka milionów niebezpiecznych przestępców. Gdybyśmy chcieli kierować się tą polityką, to oznaczałoby to, że powinniśmy wytoczyć procesy tym wszystkim ludziom i doprowadzić ich do więzienia.

Obecne zapisy ustawy są zatem fikcją, która podważa zaufanie do prawa. Decyzja podjęta ponad 20 lat temu były szkodliwe i w żaden sposób nie miały żadnego pozytywnego wpływu na rzeczywistość. Wręcz przeciwnie. Zniszczyły życie wielu młodym osobom i ich rodzinom.

Dlaczego warto wprowadzić depenalizację użycia marihuany? Wg. kwalifikacji WHO marihuana już 2020 r. została wykreślona z listy niebezpiecznych narkotyków,, a tak jak alkohol czy papierosy UŻYWKĄ Jest ona mniej szkodliwa i mnie uzależniająca od alkoholu.

Z przeprowadzonego przez CBOS badania w lutym bieżącego roku, aż 73,4% dorosłych Polaków jest przeciwna karaniu więzieniem za posiadanie niewielkich ilości marihuany na własny użytek. Jest ona mniej szkodliwa i mnie uzależniająca od alkoholu posiadanie jest czynem o znikomej szkodliwości społecznej, a przewidywane w obecnym stanie prawnym kary pozbawienia wolności są niewspółmierne do popełnionego czynu i nieskuteczne Obciążenia dla budżetu – 22 tys. zatrzymań. dekryminalizacja to oszczędności 17 mln setek milionów złotych obecnie przeznaczanych na działania policji, sądów, prokuratur i więzień. Depenalizacja to więcej czasu na zajmowanie się prawdziwymi przestępcami Zaostrzenie karania za posiadanie marihuany wpłynęło na większą dostępność do dopalaczy”

Komisja ds. Petycji postanowiła skierować w jej sprawie dezyderat do premiera Donalda Tuska.

Co ciekawe oprócz posła referującego petycje, który postulował o dezyderat, takie samo stanowisko zajął zaproszony przez komisję ekspert.

Czym jest dezyderat? W Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej dezyderaty są tworzone przez komisje sejmowe w określonych sprawach i mogą być skierowane do różnych instytucji w tym przypadku do Prezesa Rady Ministrów. Adresat nie ma prawnego obowiązku wykonania postulatów zawartych w dezyderacie, ale musi zająć wobec nich stanowisko w ciągu 30 dni od dnia otrzymania dezyderatu, chyba że Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej ustali inny termin. Odpowiedź rozpatruje komisja.

Oznacza to, że teraz swoje stanowisko w sprawie depenalizacji marihuany w Polsce musi przedstawić Donald Tusk.

Jakie będzie stanowisko premiera? Przypomnijmy, że całkiem niedawno wypowiadał się w tonie, iż nie należy karać za posiadanie marihuany oraz, że nie ma zamiaru przeszkadzać w jej dekryminalizacji.

Nie jestem też zwolennikiem tego, żeby jak ktoś ma ze sobą skręta czy dwa gramy, powinien pójść do więzienia. To byłoby absurdalne. Karanie kogoś, kto ewidentnie nie jest dilerem i nie handluje twardymi narkotykami, wydaje mi się złą praktyką

-mówił latem 2022 Donald Tusk

Czekamy teraz na stanowisko premiera i liczymy, że podtrzyma opinie i nie będzie przeszkadzał we wprowadzaniu zmian.

-powiedział nam Przemysław Zawadzki, pomysłodawca i autor petycji.

Konopne kluby w Niemczech powoli zaczynają działalność, wydano pierwszy susz, który odebrał Niemiec z Polskimi korzeniami – Michael Jaskulewicz. Od lipca 2024 roku w Niemczech dozwolona jest na działalność klubów konopnych zajmujących się wspólną uprawą i przetwórstwem konopi indyjskich. Klub z okręgu Oldenburg jako pierwszy przeprowadził w październiku legalne zbiory konopi, dzięki czemu jako pierwszy wydał susz. Oto więcej informacji.

Konopne kluby w Niemczech – wydano pierwszy legalny susz

W Nadrenii Północnej-Westfalii zatwierdzono dotychczas kilka wniosków od klubów konopnych. Natomiast od soboty w klubie konopnym w mieście Ganderkesse możliwa jest pierwsza legalna dystrybucja konopi indyjskich w Niemczech.

Członkowie Klubu Konopnego Ganderkesee w Dolnej Saksonii mogą teraz legalnie zbierać i udostępniać swoim członkom uprawiane przez siebie konopie indyjskie. Według klubu to pierwszy raz kiedy po zbiorach i obróbce legalnie wydano susz konopny w Niemczech.

Po częściowej legalizacji konopi indyjskich, która weszła w życie 1 kwietnia 2024 r., możliwe są stowarzyszenia zajmujące się niekomercyjnymi uprawami, liczące do 500 członków. Klub konopny Ganderkesee wstępnie przewidywał maksymalnie 100 członków, którzy zobowiązani są dokonać opłaty wpisowej. Klub konopny Ganderkesee szybko osiągnął jednak maksymalną liczbę działaczy.

„Obecnie mamy długą listę oczekujących, liczącą ponad 1000 osób”

– powiedziała rzeczniczka klubu.

W klubie można spotkać osoby w wieku od 18 do 76 lat.

Klub uprawia różne odmiany konopi na własnej ziemi. Dokładna lokalizacja jest monitorowana, ale nie jest ujawniana ze względów bezpieczeństwa.

Zgodnie z niemieckim prawem, na jedną osobę zostanie przydzielone maksymalnie 25 gramów suszu.

Zgodnie z ogólnokrajowym rozporządzeniem członkowie, którzy ukończyli 21. rok życia, mogą spożywać maksymalnie 25 gramów dziennie i maksymalnie 50 gramów miesięcznie na własny użytek. Młodszym dorosłym wolno spożywać maksymalnie 30 gramów suszu miesięcznie. Konopie mogą zawierać maksymalnie dziesięć procent substancji odurzającej, tetrahydrokannabinolu (THC)

To wyjątkowy moment, na który czekaliśmy. Każdy gram, który teraz rozdajemy, to gram, którego nie można kupić na czarnym rynku”.

-powiedziała rzeczniczka klubu Social Club Ganderkesee

Według rzeczniczki Federalnego Komisarza ds. Narkotyków, żaden inny klub nie rozpoczął wcześniej swoich zbiorów. Jednakże dodała:

Nie mamy oficjalnych informacji na temat sytuacji w zakresie licencjonowania, jak również zbiorów poszczególnych stowarzyszeń hodowców”.

Władze są świadome, że stowarzyszenie w Ganderkesee jest bardzo zaawansowane w swoim rozwoju.

Legalna uprawa oraz dystrybucja konopi w Niemczech jest możliwa w kolejnych landach. Przykładem może być Arnsberg. Według rzeczniczki, pozytywnie zaopiniowano tam 3 z 19 wniosków.

Kluby konopne znajdują się w Bochum, powiecie Soest i Märkischer Kreis.

Do władz okręgu Münster wpłynęło dotychczas 11 wniosków o zatwierdzenie klubu konopnego, z czego 2 z nich zostały już zatwierdzone, pozostałe są nadal rozpatrywane. Uprawa planowana jest także we Wschodniej Westfalii i Nadrenii. Według władz okręgu Detmold we Wschodniej Westfalii-Lippe, wpłynęło 10 wniosków, z czego 8 wniosków jest w trakcie rozpatrywania, a 2 zostały zatwierdzone.

Władze okręgu Düsseldorf otrzymały aż 31 wniosków, z których żaden nie został jeszcze rozpatrzony. Podobna sytuacja ma miejsce w Kolonii, gdzie wpłynęło 25 wniosków: „Są one zróżnicowane pod względem kompletności i żaden nie jest jeszcze gotowy aby móc podjąć decyzę” – powiedział rzecznik. 

Kluby konopne w Niemczech mają wiele wymagań, które należy spełnić np: 

  • Członkowie muszą być pełnoletni. 
  • Członkowie muszą mieszkać w Niemczech przez co najmniej sześć miesięcy. Turyści niestety nie mogą z nich korzystać.
  • W promieniu 200 metrów od klubu nie może znajdować się żadna szkoła, przedszkole ani plac zabaw. 
  • Rośliny i nasiona muszą być zabezpieczone i zamknięte.

Marihuana rekreacyjna na Florydzie nadal będzie nielegalna pomimo, że za jej legalizacją dla osób powyżej 21 roku życia opowiedziało się 57% głosujących. Referendum odbyło się w ramach wyborów prezydenckich. Co ciekawe za liberalizacją prawa konopnego głosował będący Republikaninem Donald Trump,  który udział w wyborach brał właśnie na Florydzie. Jest to o tyle ciekawe, że gubernator stanu Ron DeSantisa i przywódcy Republikanów z Florydy byli przeciwni zmianom i wydali na kampanie przeciwko legalizacji zioła wiele milionów dolarów. „Legalna marihuana to jedynie zyski dla korporacji i smród marihuany na ulicach.” – twierdzi DeSantis.

Marihuana rekreacyjna na Florydzie pozostanie nielegalna, w referendum zabrakło 3%

Wyborcy na Florydzie odrzucili projekt ustawy, który miał zalegalizować marihuanę rekreacyjną dla osób dorosłych, które ukończyły 21 lat oraz zezwolić im na posiadanie do 3 uncji (ok. 85 gramów) marihuany.

Poprawka uzyskała 57% głosów, aby można ją dalej procedować potrzebne było 60% głosów.

Przypadek Florydy jest dość ciekawy, przede wszystkim dlatego, że to właśnie tam, a dokładnie w West Palm Beach, swój głos oddał Donald Trump. Czemu jest to ciekawa sytuacja?

Trump jest Republikaninem, a ci z reguły nie popierają legalizacji marihuany – nie inaczej było i tym razem na Florydzie. Jednak w tym roku legalizacja marihuany była dość istotnym elementem kampanii prezydenckiej zarówno dla obozu republikanów jak i Demokratów.

Kamala Harris wprost zapowiedziała legalizację marihuany na szczeblu federalnym jeżeli zostanie prezydentem USA. Natomiast Donald Trump pomimo braku tak mocnych deklaracji także wyrażał chęć zmiany prawa i koniec aresztowań obywateli za marihuanę. Więcej na ten temat przeczytasz T U T A J.  Kandydat Republikanów zapowiedział, że oddając swój głos na Florydzie, zamierza także poprzeć w referendum legalizację zioła na Florydzie. Istotne jest też to, że dla wyborców Trumpa ten temat ma dużo mniejsze znaczenie aniżeli dla głosujących na Harris.

Nawet przy poparciu Trumpa, na republikańskiej Florydzie nie udało się osiągnąć wymaganego progu 60%, aby można było przeprowadzić zmiany.

Poprawka nie przeszła nawet pomimo dużych wpłat pieniężnych w wysokości ponad 100 mln dol. (ok. 400 mln zł) na jej promocję. Większość tej gotówki pochodziła od największej w stanie firmy produkującej medyczną marihuanę, Trulieve.

Firma wyrażała też głośno swój sprzeciw wobec reklam uruchomionych w ramach kampanii anty-konopnej przez DeSantisa i Partię Republikańską na Florydzie.

Co ciekawe nawet samo DEA (amerykańska policja antynarkotykowa) podejmuje działania mające na celu reklasyfikację marihuany jako mniej niebezpiecznego narkotyku.

Jednak zdominowana przez Republikanów Floryda ma długą historię sprzeciwiania się legalizacji marihuany.

Dzisiaj wieczorem zdecydowana większość mieszkańców Florydy poparła legalizację marihuany rekreacyjnej dla dorosłych. Chociaż wyniki poprawki 3 nie przekroczyły progu 60 procent, chętnie współpracujemy z gubernatorem i liderami ustawodawczymi, którzy zgadzają się z nami w sprawie dekryminalizacji marihuany rekreacyjnej dla dorosłych, zajęcia się kwestią konsumpcji publicznej, kontynuowania skupienia się na bezpieczeństwie dzieci i rozszerzenia dostępu do bezpiecznej marihuany poprzez uprawę domową.

-napisali przedstawiciele Smart & Safe Florida, sponsora kampanii pro-legalizacyjnej i dodali:

Chcemy wyrazić naszą szczerą wdzięczność większości wyborców z Florydy, którzy zagłosowali „tak” na poprawkę nr 3 i wszystkim, którzy stanęli z nami w tym wysiłku. Nadal jesteśmy zaangażowani w orędowanie za mądrzejszą i bezpieczniejszą Florydą i będziemy nadal pracować nad rozwiązaniami, które przyniosą korzyści wszystkim mieszkańcom Florydy”.

Dekryminalizacja marihuany w Polsce – 7 listopada Sejm rozpatrzy projekt. Będzie to miało miejsce podczas Komisji Sejmowej zaplanowanej właśnie na czwartek. Za petycję w tej sprawie oraz projekt ustawy odpowiada Przemysław Zawadzki przy wsparciu stowarzyszenia Wolne Konopie. Projekt zakłada depenalizację posiadania do piętnastu gramów suszu oraz uprawę jednej rośliny konopi indyjskich na własne potrzeby. Projekt będzie przedstawiał poseł Marcin Józefaciuk. Czy jest szansa, że Polska dołączy do światowego trendu liberalizacji prawa konopnego? Oto więcej informacji.

Dekryminalizacja marihuany w Polsce -7 listopada Sejm rozpatrzy projekt

W kwietniu (4.20) tego roku Przemysław Zawadzki złożył petycję wraz z projektem ustawy zakładającym depenalizację posiadania do piętnastu gramów marihuany oraz uprawę jednej rośliny konopi indyjskich na własne potrzeby. W maju natomiast projekt „15g + 1 krzak” został przez Marszałka Sejmu skierowany do Komisji do Spraw Petycji.

To właśnie ta komisja zdecyduje czy całość odrzucić czy może jednak warto się nad projektem pochylić.

Podczas zaplanowanej na czwartek komisji, petycję wraz z projektem przedstawiał będzie Poseł Marcin Józefaciuk (PO).

Projekt zakłada, że posiadanie do 15 gramów marihuany oraz uprawa jednego krzaka konopi nie będą już traktowane jako przestępstwa kryminalne. Posłowie zaangażowani w sprawę, w tym przedstawiający projekt Marcin Józefaciuk, zaznaczają, że takie rozwiązanie mogłoby nie tylko zmniejszyć obciążenie sądów i policji, ale też być krokiem w stronę traktowania zioła podobnie do innych legalnych używek – tytoniu i alkoholu. 

Na mediach społecznościowych Przemysława Zawadzkiego czytamy:

„Panie pośle, użytkownicy zioła to dziś jedna z największych (ok 3 mln) i najbardziej dyskryminowanych grup społecznych w Polsce. Traktowanie ich na równi z gwałcicielami, oszustami i złodziejami jest kosztowne (to 10% wszystkich przestępstw kryminalnych), nieskuteczne (spożycie nie spada mimo restrykcyjnej polityki nark*tykowej) i przede wszystkim niemoralne, bo czym różni się ktoś kto zapali sobie dziś wieczorem jointa od kogoś kto przechyli kieliszek? Z kolei problem osób uzależnionych, to problem społeczny i zdrowotny, a nie kryminalny. Jak można karać chorych ludzi?”

I trudno się z tym nie zgodzić.

Czy dekryminalizacja marihuany w Polsce jest w obecnej chwili możliwa? Patrząc na światowy trend pro legalizacyjny wydawałoby się, że karanie za przysłowiowego jointa to w obecnych czasach coś, co nie powinno mieć miejsca. Jednak polityka ma tek wiele zawiłości, że ciężko jest w obecnej chwili cokolwiek przewidzieć.

Stosunkowo niedawno bo pod koniec sierpnia informowaliśmy o poparciu wydziału ds. uzależnień w ministerstwie zdrowia właśnie dla depenalizacji posiadania i uprawy konopi indyjskich na własne potrzeby. Co ciekawe pisaliśmy wtedy o zgodzie na 25 gramów oraz 4 rośliny na własny użytek. Więcej na ten temat przeczytasz T U T A J.

W zeszłym lipcu natomiast, przedstawiciele WK spotkali się także z wiceministrem rolnictwa Michałem Kołodziejczakiem, który zadeklarował, iż także popiera zmiany.

Czy zatem projekt zakładający totalnie minimalne ilości tj. 15 gramów posiadanego suszu oraz 1 roślinę konopi indyjskich ma szanse powodzenia skoro ostatnio mamy w tej sprawie tyle pozytywnych sygnałów? No właśnie niekoniecznie. Polityka taka już jest.

Ciężko się jednak oprzeć wrażeniu, że jesteśmy na właściwym peronie, teraz trzeba tylko wsiąść do pociągu zwanego liberalizacja prawa konopnego, który się niestety spóźnia.

USA: Kamala Harris obiecuje legalizację marihuany na poziomie federalnym, jeżeli wygra wybory. Kandydatka Partii Demokratycznej na prezydenta Stanów Zjednoczonych  wpisała wprowadzenie zmian na szczeblu federalnym do swojego programu wyborczego. Jest to pierwsza taka sytuacja, gdy kandydat na prezydenta USA zajmuje tak jednoznaczne i zdecydowane stanowisko w tej sprawie. Ale czy w Stanach Zjednoczonych prezydent ma tak silną pozycję żeby zainicjować i przeprowadzić taką zmianę? Co na temat legalizacji ziela uważa jej kontrkandydat Donald Trump i komu deklaracja liberalizacji prawa może bardziej pomóc w wygraniu wyborów? Oto więcej informacji.

Tegoroczne wybory prezydenckie w USA są wyjątkowe dla miłośników konopi indyjskich. Zarówno obecna wiceprezydent Kamala Harris, jak i były prezydent Donald Trump są zasadniczo zgodni co do potrzeby reformy prawa dot. marihuany rekreacyjnej w USA.

Istnieje zgoda między kandydatami, że obywatele nie powinni być aresztowani, ani trafiać do więzienia, za posiadanie marihuany na własny użytek. Można jednak dostrzec dość istotne różnice w stanowisko obu tegorocznych kandydatów. Wyborcy, którym zależy na kwestiach związanych z polityką dotyczącą marihuany, mogą uznać te różnice za na tyle istotne, aby wziąć je pod uwagę oddając swój głos we wtorek 5 Listopada 2024. Jaki stosunek do marihuany mają kandydaci obu partii?

Kamala Harris obiecuje legalizację marihuany na poziomie federalnym

Prawo federalne, pełni funkcję nadrzędną nad lokalnym prawem w poszczególnych stanach Ameryki, reguluje kwestie dotyczące Stanów Zjednoczonych jako całego kraju.

Wiceprezydent Kamala Harris zobowiązała się podczas kampani wyborczej, że jeśli zostanie wybrana, doprowadzi do federalnej legalizacji marihuany. Oznacza to, że marihuana do celów rekreacyjnych byłaby legalna we wszystkich stanach.

Prolegalizacyjne stanowisko kandydatki na prezydenta partii Demokratów nie było dla nikogo zaskoczeniem mimo tego, że początkowo nie wspominała o tym w swoich programie wyborczym. Harris propagowała ustawę legalizacyjną gdy zasiadała w senacie Stanów Zjednoczonych w Senacie i oczywiście wyrażała swoje poparcie dla reformy. Kandydatka powtórzyła to stanowisko później w swojej kampanii, mówiąc, że jeśli wygra i zamieszka w Białym Domu, zobowiązuje się do sprowadzenia postrzegania legalizacji konopi jako prawa do wolności.

Na początku października Kamala Harris zapowiedziała walkę o legalizację marihuany, zobowiązując się do federalnej legalizacji marihuany, zapewniając, że dostęp do konopi indyjskich będzie takim samym prawem jak prawo do wolności. Co w USA jest mocną deklaracją. Zapowiada, że jeśli zostanie wybrana, przełamie niesprawiedliwe bariery prawne, które stygmatyzują czarnoskórych mężczyzn i innych obywateli USA w związku z używaniem i posiadaniem konopi indyjskich.

Plan Harris dotyczący legalizacji marihuany na szczeblu federalnym jest częścią tego, co w kampanii nazywa „programem możliwości”, mającym na celu zdobycie głosów w szczególności czarnoskórych obywateli USA. W tym celu sztab kandydatki oznajmia, że Harris będzie walczyć o to, by w miarę kształtowania się krajowego przemysłu konopi indyjskich, czarnoskórzy mężczyźni, którzy przez lata byli nadmiernie nękani przez policję za używanie marihuany, mieli łatwiejszy dostęp do miejsc pracy na tym nowym rynku. Chodzi o to, aby w pierwszej kolejności na legalizacji zyskały te społeczności, które poniosły najwięcej konsekwencji wadliwego prawa.

Po prostu czuję, że ludzie nie powinni iść do więzienia za palenie zioła, z historii wiemy, co to oznaczało i kto poszedł do więzienia„.

-powiedziała Harris podczas podcastu All the Smoke, gdzie była gościem.

Harris w przeszłości opowiadała się za federalną legalizacją, na przykład podczas zamkniętego spotkania przy okrągłym stole z osobami ułaskawionymi w marcu tego roku. W swojej poprzedniej kampanii prezydenckiej Kamala Harris poparła również pełną federalną dekryminalizację posiadania narkotyków na własny użytek.

Jako wiceprezydent, Kamala Harris wielokrotnie zachwalała działania administracji zmierzające do masowego ułaskawiania osób, które popełniły federalne przestępstwa związane z posiadaniem konopi indyjskich. Krytycznie odniosła się do tego, co określiła jako biurokratyczne opóźnienia, szczególnie jeśli chodzi o rolę Drug Enforcement Administration (DEA), czyli policji narkotykowej USA.

Podczas jej kadencji w Senacie, najbardziej znaczącym wkładem Kamali Harris w ustawodawstwo dotyczące reformy konopi indyjskich było sponsorowanie przez nią ustawy Marijuana Opportunity, Reinvestment and Expungement (MORE) Act, której założeniem była legalizacja marihuany na szczeblu federalnym, promowanie równości społecznej, a także położenie nacisku na rehabilitację osób najbardziej poszkodowanych przez złe prawo. 

 Kamala Harris jako senator po raz pierwszy opowiedziała się za legalizacją marihuany w 2018 r., dodając swoje nazwisko do innej daleko idącej ustawy wprowadzonej przez senatora Cory’ego Bookera – Marijuana Justice Act. Ustawa zakładała usunięcie konopi indyjskich z listy substancji zakazanych na szczeblu federalnym, a także ukaranie poszczególnych stanów USA, w których przepisy dotyczące marihuany są egzekwowane nieproporcjonalnie wobec koloru skóry. Kandydatka partii Demokratów była również współ-wnioskodawcą wersji ustawy z 2019 roku.

Oprócz ustawy MORE Act i Marijuana Justice Act, Kamala Harris była także wnioskodawczynią ustawy Secure and Fair Enforcement (SAFE) Banking Act, która miała na celu chronić przed karami federalnymi banki współpracujące z firmami zajmującymi się konopiami. Chodzi o to, że firmy zajmujące się marihuaną w stanach gdzie jest ona legalna, nie mogą korzystać z usług banków gdyż marihuana jest nadal nielegalna na szczeblu federalnym, a to ten szczebel reguluje prawo bankowe w USA.

Co ciekawe, wiceprezydent Kamala Harris nie zawsze popierała legalizację marihuany. Przykładem może być fakt, że  jako prokurator generalny Kalifornii podała argument opozycyjny przeciwko głosowaniu w sprawie legalizacji konopi. Prezydent Donald Trump, jego zwolennicy oraz przeciwnicy Kamali Harris wielokrotnie podkreślali podczas kampanii, że w czasie kiedy ludzie byli ścigani za konopie indyjskie, Kamala Harris pełniła funkcję prokuratora okręgowego w San Francisco. Oznacza to, że stawiała obywatelom zarzuty związane właśnie z marihuaną. Twierdziła wtedy, że legalizacja poważnie zagraża bezpieczeństwu lokalnych społeczności i miejscom pracy. Kamala Harris obiecuje legalizację marihuany na poziomie federalnym, a co na to jej oponent?

Donal Trump i jego stosunek do legalizacji marihuany

Na chwilę obecną spośród 50 stanów USA rekreacyjne używanie marihuany jest legalne w 24 stanach, natomiast w 38 stanach dozwolone jest stosowanie marihuany do celów medycznych. Wybory prezydenckie 2024 to także w USA czas referendów na różne tematy. Jedno z nich odbędzie się na Florydzie i będzie dotyczyło stanowej legalizacji marihuany rekreacyjnej dla dorosłych. Donald Trump, który głosować będzie właśnie na Florydzie, zapowiedział poparcie dla legalizacji ziela w tym stanie. 

Kandydat partii Republikańskiej powiedział również, że medyczna marihuana jest „absolutnie niesamowita” dla pacjentów, a inicjatywa legalizacji na Florydzie do użytku rekreacyjnego będzie bardzo dobra dla stanu.

W przemówieniu ogłaszającym jego kandydaturę Trump początkowo zasygnalizował, że polityka narkotykowa będzie głównym punktem jego kampanii. Jednak nie miał na myśli legalizacji. Mówił o prowadzeniu wojny z kartelami oraz współpracy z Kongresem w celu uchwalenia przepisów nakładających karę śmierci na handlarzy narkotyków, którzy są odpowiedzialni za śmierć, masakry i przestępczość.

Pomimo wcześniejszego ekstremistycznego stanowiska, we wrześniu 2024 Trump poparł propozycje reformy konopi indyjskich.

Aktualnie, cztery lata po przegranej reelekcji z prezydentem Joe Bidenem, kandydat partii Republikańskiej wyraził poparcie dla federalnej reformy marihuany i dostępu do bankowości dla branży konopi, jednocześnie zobowiązując się do głosowania za inicjatywą legalizacji konopi wyłącznie na Florydzie.

Zapewne kandydat na prezydenta Donald Trump przewidział, że wyborcy na Florydzie zatwierdzą inicjatywę legalizacji, argumentując, że obywatel USA nie powinien być przestępcą na Florydzie, skoro konopie są legalne w tak wielu innych stanach USA. 

Zdaniem Trumpa potrzeba, aby ustawodawca stanowy odpowiedzialnie stworzył przepisy zabraniające używania marihuany w miejscach publicznych, aby pozostali obywatele nie byli narażeni na jej zapach w miejscach publicznych, dodał, że obecnie ma to miejsce w wielu miastach rządzonych przez Demokratów. Zdaniem Prezydenta Trumpa nie ma potrzeby rujnować życia obywateli oraz marnować pieniędzy podatników, aresztując dorosłych posiadających ten narkotyk w ilościach na użytek własny. Donald Trump zauważa również, że dzięki legalizacji konopie stosowane przez obywateli będą posiadały certyfikaty jakości, co pomoże zapobiec niepotrzebnym zgonom z powodu marihuany zawierającej na przykład fentanyl. 

Przyjęcie przez Trumpa ustawy o konopiach indyjskich na Florydzie, a także federalnej zmiany regulacji i dostępu do bankowości w branży konopi nie było łatwe do przewidzenia. Po sformalizowaniu swojej kandydatury do reelekcji, Trump w dużej mierze stosował agresywną retorykę antynarkotykową, na przykład wyrażając poparcie dla wprowadzenia kary śmierci dla osób sprzedających nielegalne substancje.

Podczas sprawowania urzędu w ograniczonym stopniu wypowiadał się na temat marihuany, wstępnie popierając ustawodawstwo pozwalające poszczególnym stanom USA na ustalanie własnej polityki, ale nie podejmując żadnych kroków administracyjnych w celu ujednolicenia tej polityki.

Za czasów jego kadencji, prokurator generalny, Jeff Sessions, uchylił wytyczne z czasów Obamy, które zachęcały do uznania oficjalnego stanowiska prokuratora  przy federalnym egzekwowaniu przepisów dotyczących konopi indyjskich dotyczących od ścigania za konopie indyjskie, po wdrożenie polityki uniemożliwiającej imigrantom uzyskanie obywatelstwa, jeśli używają marihuanę lub pracują w branży konopi indyjskich.

W jednym z nagrań widniejących w sieci pochodzącym z 2020 roku, Trump powiedział, że używanie marihuany sprawia, że ludzie obniżają swój poziom IQ. Ponadto, chociaż obecnie Donald Trump popiera legalizację marihuany na Florydzie, jeszcze w tym roku wzywał Republikanów, aby nie umieszczali inicjatywy reformy marihuany w stanowych parlamentach.

Po swoich początkowych uwagach na temat reformy konopi indyjskich, we wrześniu 2024 r. kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych Donald Trump  powiedział, że jeśli ponownie zostanie wybrany na prezydenta, jego administracja będzie koncentrować się na działaniach, aby wyjąć medyczne zastosowania marihuany ze stygmatu narkotyku i współpracować z Kongresem w celu uchwalenia zdroworozsądkowych przepisów, w tym bezpiecznej bankowości dla firm autoryzowanych przez państwo i wspieranie praw poszczególnych stanów do uchwalania przepisów dotyczących marihuany, takich jak na Florydzie, które równie dobrze mogą mieć wpływ na ich obywateli. 

Były prezydent zobowiązał się również do złagodzenia wyroku operatora Silk Road (serwis do handlu nielegalnymi towarami w darknecie) Russa Ulbrichta, jeśli zostanie ponownie wybrany w listopadzie. Dzieje się to pomimo jego ogólnego stanowiska, że osoby sprzedające nielegalne narkotyki powinny podlegać karze śmierci.

Prezydent Trump spotkał się też z szefem dużej firmy zajmującej się konopiami indyjskimi, dyrektorem generalnym Trulieve, Kimem Riversem, przed ogłoszeniem swojego poparcia dla inicjatywy legalizacji konopi indyjskich w głosowaniu na Florydzie, a także z senatorem stanowym GOP, który popiera wykorzystywanie konopi. 

Ponadto, choć może to być zaskoczeniem, 30 lat temu Trump opowiadał się za legalizacją wszystkich narkotyków. Wtedy mówił “Przegrywamy wojnę z narkotykami. Aby wygrać tę wojnę, trzeba zalegalizować narkotyki. To, co chciałbym zrobić, to wywołać wystarczająco dużo kontrowersji, aby rozpocząć dialog na temat narkotyków, aby ludzie zaczęli zdawać sobie sprawę, że jest to jedyna odpowiedź, nie ma innej odpowiedzi„. 

-mówił kiedyś Trump

Podsumowanie

Podobnie jak w przypadku każdych wyborów, nie można przewidzieć, w jakim stopniu, jeśli w ogóle, zwycięski kandydat spełni swoje obietnice z kampanii, a kwestie związane z marihuaną nie są wyjątkiem. Co więcej, podczas gdy zarówno Harris, jak i Trump poparli kluczowe zmiany w polityce, perspektywy kompleksowej reformy pod rządami którejkolwiek z administracji będą prawdopodobnie zależeć od składu Kongresu.

Można natomiast odnieść wrażenie, że to Kamali Harris bardziej autentycznie zależy na wprowadzeniu konopnych zmian na szczeblu federalnym, a fakt, że wpisała legalizację jako jeden z punktów programu wyborczego daje możliwość egzekwowania tej obietnicy. To właśnie Kamala Harris obiecuje legalizację marihuany na poziomie federalnym.

Wypowiedzi i działania Trumpa mogą natomiast sugerować, że jest to działanie bardziej pod publikę, aby zdobyć więcej głosów.

Nie jest też tajemnicą, że to wyborcom Harris bardziej zależy na zmianach, niż ludziom głosującym na Trumpa.

W przypadku Harris, zwolennicy mają dłuższą historię, na której mogą oprzeć swoją decyzję. Sponsorowanie ustawodawstwa legalizacyjnego w Senacie i zobowiązanie się do dążenia do zniesienia federalnej prohibicji, jeśli zostanie wybrana, prawdopodobnie daje kandydatce Demokratów większe referencje w porównaniu z bardziej skoncentrowaną na państwie platformą reform przyjętą przez Trumpa. Z drugiej jednak strony, jeśli zostanie on wybrany i będzie nadal naciskał na tę kwestię, niektórzy uważają, że może to ośmielić republikańskich prawodawców, którzy wcześniej wstrzymywali ustawodawstwo dotyczące konopi indyjskich. 

Wybory prezydenckie w USA odbędą się 5. listopada.

USA: Kościół katolicki sprzeciwia się legalizacji zioła. Biskupi katoliccy na Florydzie wzywają mieszkańców do głosowania przeciwko inicjatywie referendalnej mającej na celu legalizację marihuany rekreacyjnej w ich stanie. Argumenty księży w tej kwestii, po raz kolejny pokazują hipokryzję i zakłamanie kościoła katolickiego. Oto więcej informacji.

USA: Kościół katolicki sprzeciwia się legalizacji zioła

Podczas zbliżających się wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych Ameryki, mieszkańcy stanu Floryda będą mogli wyrazić swoje poparcie dla legalizacji marihuany rekreacyjnej dla osób powyżej 21 roku życia.

Co ciekawe, jest to najdroższa kampania prokonopna w historii. Zwolennicy liberalizacji prawa na swoją kampanię na rzecz legalizacji wydali już ok. 90 milionów dolarów, podczas gdy przeciwnicy zmian wydali do tej pory 14 milionów dolarów.

Poparcie dla legalizacji na Florydzie wyraził także kandydat na prezydenta Donald Trump, który głosować będzie właśnie na Florydzie i jak zapowiedział, zagłosuje za legalizacją.

Aby przyjąć poprawkę drodze referendum, zwolennicy legalizacji muszą stanowić 60% głosów. Niektóre sondaże wykazały, że próg ten zostanie osiągnięty, inne, że nie.

Okazuje się, że Konferencja Biskupów Katolickich Florydy (FCCB) oraz różne diecezje katolickie w całym stanie należą do grona przeciwników legalizacji ziela na Florydzie.

Legalizacja marihuany sprawia, że ​​staje się ona bardziej dostępna, usuwa sankcje karne i piętno z nią związane, a także stwarza wrażenie, że jej używanie jest bezpieczne. Łącznie czynniki te ostatecznie prowadzą do zwiększonego stosowania narkotyku — nawet o 20% w przypadku osób dorosłych”

– czytamy w oświadczeniu wydanym przez FCCB.

Biskupi ostrzegają także przed zwiększonym stężeniem THC w suszu, które jak mówią, kiedyś nie było tak wysokie. Twierdzą, że może to zaostrzyć skutki zażywania ziela, prowadzić do utraty koordynacji, upośledzenia podejmowania decyzji i osłabienia funkcji mózgu pod wpływem marihuany.

Duchowni mają też dotyczące długoterminowych skutków dla rozwijającego się mózgu i zagrożeń dla nienarodzonych dzieci, jakie niesie za sobą spożywanie marihuany przez kobiety w ciąży.

Oświadczenie powołuje się także na katechizm kościoła katolickiego, który naucza, że ​​„używanie narkotyków wyrządza bardzo poważne szkody zdrowiu i życiu człowieka”, a używanie narkotyków poza leczeniem określa „poważnym wykroczeniem”. Ciekawe jakimi badaniami podpierali swoje twierdzenia autorzy katechizmu.

Oczywiście nie ma co liczyć, że ci sami księża w jakikolwiek sposób oprotestują jeden z najgorszych narkotyków na świecie, który zbiera potężne żniwo każdego roku – alkohol. Biskupi powielają bzdury i dawno naukowo obalone mity na temat marihuany, a sami spożywają alkohol, który jest wręcz elementem ich kultu, w postaci wina.

Nie ma co też liczyć, że przedstawiciele kościoła zapoznają się z licznymi i co ważne rzetelnymi badaniami mówiącymi, że wszystko to o czym piszą jest zwyczajnie nieprawdą.

Biskupi Florydy odwołują się natomiast do wypowiedzi papieża Franciszka, w której głowa kościoła nazywa narkotyki „złem” i stwierdza, że ​​„nie może być ustępstw ani kompromisów”, wzywając „nie dla każdego rodzaju zażywania narkotyków”.

Żenujące jest to, że głowa kościoła mówi tak o marihuanie, a nigdy nie wspomni o w pełni legalnych tytoniu i alkoholu, które przecież odpowiadają za miliony śmierci, patologii, zła, rozbitych rodzin, etc.

Biskupi przekazali swoje oświadczenie proboszczom i parafiom w całym stanie Floryda.


Czytaj też: Poziom THC we krwi nie ma liniowego związku z prowadzeniem pojazdów, wynika z przeglądu badań   

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.