Czy kobiety inaczej odczuwają działanie konopi? Oczywiście, że tak. Dlaczego? Ponieważ kobiety są cykliczne. A to oznacza, że w ciągu cyklu menstruacyjnego zmienia się przede wszystkim poziom hormonów, co ma wpływ na wiele aspektów funkcjonowania organizmu. W szczególności ważne są tutaj wahania estrogenu, ponieważ to właśnie on jest silnie skorelowany z naszym układem endokannabinoidowym, a także przyczynia się do metabolizowania m.in. THC w wątrobie. Oto więcej informacji.

Czy kobiety inaczej odczuwają działanie konopi? Oczywiście, że tak

Zróżnicowany wpływ konopi na kobiety wynika z cykliczności procesów zachodzących w żeńskim organizmie. Cykl menstruacyjny u zdrowej kobiety składa się z 4 faz – które można porównać do pór roku:

Zima (faza menstruacyjna ok. 1-5 dnia cyklu ) – spada wtedy poziom estrogenu i progesteronu -czujemy zmęczenie, potrzebujemy wyciszenia i regeneracji.

Wiosna (faza folikularna ok 6-13 dnia cyklu) – estrogen zaczyna rosnąć – odczuwamy przypływ energii oraz mamy lepszy nastrój.

Lato (faza owulacyjna ok 12-16 dnia cyklu) – szczyt poziomu estrogenu i testosteronu – odczuwamy największą pewność siebie oraz mamy wzrost libido 

Jesień (faza lutealna ok 17-28 dnia cyklu) – progesteron wzrasta a potem spada – jesteśmy bardziej wrażliwe emocjonalnie, to czas w którym powinnyśmy zacząć zwalniać tempo.

Estrogen wpływa na odczucia doznań po konopiach na kilku poziomach, oddziałując na enzymy odpowiedzialne za metabolizm, wrażliwość na kannabinoidy oraz na same receptory układu endokannabinoidowego. 

Wpływ estrogenu na układ endokannabinoidowy

Estrogen, jako hormon steroidowy, oddziałuje z układem endokannabinoidowym (ECS), który reguluje wiele funkcji w organizmie takich jak ból, nastrój, apetyt czy odpowiedź zapalną. Układ ECS obejmuje receptory CB1 i CB2, które wiążą się z fitokannabinoidami, takimi jak THC i CBD.

Estrogen może: 

-Modulować działanie receptorów CB1 i CB2 poprzez wpływ na wrażliwość tych receptorów na działanie kannabinoidów. W okresach większego poziomu estrogenu (np. w fazie owulacji) receptor CB1 w mózgu staje się bardziej wrażliwy na THC, co może powodować, że efekty euforyczne, relaksacyjne lub przeciwbólowe mogą być silniejsze u kobiet w tym okresie. 

-Zmieniać ekspresję receptorów endokannabinoidowych. Badania wykazują, że estrogen wpływa na ekspresję genów związanych z receptorem CB1 w różnych częściach mózgu i ciała. Z tego powodu, wyższy poziom estrogenu może prowadzić do zwiększonej aktywności receptorów, co może wzmacniać reakcję na THC, zwłaszcza w okresach cyklu menstruacyjnego, kiedy estrogen jest podwyższony (owulacja). 

Czy kobiety inaczej odczuwają działanie konopi – metabolizm THC

THC (tetrahydrokannabinol) jest głównym psychoaktywnym i leczniczym składnikiem konopi, a jego metabolizm odbywa się w wątrobie, gdzie jest rozkładany przez enzymy cytochromu P450. Estrogen zwiększa aktywność enzymów P450.

Badania sugerują, że estrogen może przyspieszać metabolizm THC w wątrobie, zwiększając aktywność enzymów cytochromu P45, a zwłaszcza CYP3A4 i CYP2C9. 

To oznacza, że w okresach cyklu menstruacyjnego, gdy estrogen jest w wyższych stężeniach, THC może być szybciej metabolizowane, co wpływa na czas trwania jego efektów, który jest wtedy krótszy.

Szybszy metabolizm może sprawić, że THC działa krócej, co może zmieniać odczucia użytkownika i prowadzić do tego, że kobiety, zwłaszcza w okresach owulacji, potrzebują większych dawek konopi, aby uzyskać pożądany efekt terapeutyczny. Co może prowadzić do szybszego rozwinięcia tolerancji na THC. 

Cykl menstruacyjny i reakcje na konopie

Cykl menstruacyjny u kobiet wpływa na poziom estrogenów, które zmieniają wrażliwość organizmu na kannabinoidy. W zależności od fazy cyklu, kobieta może doświadczać różnego rodzaju reakcji na konopie. 

Wysokie stężenie estrogenu (owulacja): 

W okresie owulacyjnym, kiedy estrogen osiąga najwyższy poziom, kobiety mogą być bardziej wrażliwe na działanie THC. W tej fazie cyklu mogą odczuwać silniejsze efekty euforyczne, przeciwbólowe lub relaksacyjne. 

Estrogen wpływa na zwiększenie wrażliwości receptorów CB1, co prowadzi do bardziej intensywnego doświadczenia efektów konopi. 

Niskie stężenie estrogenu (faza lutealna): Po owulacji, w fazie lutealnej, poziom estrogenu spada. W tym czasie kobieta może odczuwać słabsze działanie THC, ponieważ receptory CB1 mogą być mniej wrażliwe na kannabinoidy. To oznacza, że konopie mogą mieć mniej intensywny wpływ.

Dokładnie tak, estrogen potęguje działanie THC jednocześnie skracając czas jego trwania. Działanie jest silniejsze ale krótsze.

Interakcje estrogenu z innymi kannabinoidami

Choć najwięcej badań koncentruje się na THC, estrogen może również wpływać na działanie innych kannabinoidów, takich jak CBD (kannabidiol). CBD nie wywołuje efektów psychoaktywnych jak THC, jednak też działa na układ endokannabinoidowy tylko w inny sposób. Estrogen może zwiększać działanie przeciwzapalne i przeciwbólowe CBD, chociaż mechanizm tego wpływu jest mniej zbadany niż w przypadku THC.

Efekty uboczne: lęk, paranoja i inne

W okresach wysokiego poziomu estrogenu, kobiety mogą być bardziej wrażliwe na te efekty. Badania wskazują, że wyższy poziom estrogenu może zwiększać ryzyko wystąpienia reakcji niepożądanych na THC, zwłaszcza u osób, które nie mają dużego doświadczenia w stosowaniu konopi. Wynika to z wcześniej wspomnianego faktu, że pod wpływem estrogenu THC działa krócej ale intensywniej co może doprowadzić do chwilowych lęków czy chwilowych lekkich paranoi, które mijają gdy kannabinoidy przestają działać (po ok 2 godzinach)

Podsumowując, estrogen wpływa na odczucia działania konopi w dwojaki sposób. 

-Z jednej strony, estrogen przyspiesza rozkład THC przez enzymy P450 w wątrobie, co skutkuje szybszym usuwaniem THC z organizmu. 

-Z drugiej strony, estrogen zwiększa wrażliwość receptorów CB1, co może sprawić, że efekty psychoaktywne THC będą silniejsze, nawet jeśli metabolizm jest szybszy. 

Wysoki poziom estrogenu, szczególnie w fazie owulacji, może zatem prowadzić do silniejszych odczuć związanych z używaniem konopi, pomimo przyspieszonego metabolizmu THC. 

Czyli – w fazie podwyższonego estrogenu będziemy potrzebować mniejszych dawek THC, ale za to częściej.

Snoop Dogg musiał zmienić nazwę swojego coffeeshopu , który został otwarty zeszłego lata w Amsterdamie. Wszystko ze względu na przepisy, które dotyczą sprzedaży zioła w Holandii. Dlaczego nazwa S.W.E.D. (Smoke Weed Every Day) musiała zniknąć i została zastąpiona nazwą „Dogg House”? Tego dowiesz się z artykułu.

Snoop Dogg musiał zmienić nazwę swojego coffeeshopu w Amsterdamie

Latem zeszłego roku informowaliśmy o otwarciu przez Snoop Dogga coffeeshopu w Amsterdamie, temat wzbudził wtedy nie małe zainteresowanie, a europejscy fani muzyka zapewne się ucieszyli z otwarcia.

„Amsterdam zawsze akceptował marihuanę, ja również. To zrozumiałe, że sprowadzam globalną markę S.W.E.D. do tego kultowego miasta, które rozumie radość płynącą ze świetnej marihuany i dobrej zabawy.”

-mówił w zeszłym roku muzyk.

Lokal nazwany S.W.E.D. – Smoke Weed Every Day to jeden z kilku konopnych biznesów rapera, który nieustannie kojarzony jest z marihuaną.

Niestety Snoop Nie mógł osobiście pojawić się na otwarciu swojego coffeeshopu i honory pełnił za niego jego syn – Cordell Broadus.

Już w dniu otwarcia lokalu, amsterdamska gmina przekazała informację o konieczności zmiany nazwy. Urzędnicy argumentowali, że „Smoke Weed Every Day” zachęca do spożywania marihuany, co narusza lokalne regulacje.

I chociaż holenderskie przepisy dotyczące sprzedaży marihuany i funkcjonowania coffeeshopów są często niejednoznaczne, to właściciele, aby uniknąć kłopotów muszą przestrzegać pewnych reguł. Jedną z nich jest to, że nazwa lokalu czy cokolwiek innego z nim związanego – nie może promować ani zachęcać do konsumpcji marihuany. S.W.E.D. co w wolnym tłumaczeniu brzmi „Jaraj Zioło Każdego Dnia”, zdecydowanie może zostać uznane za złamanie przepisów.

Snoop Dogg się nie sprzeciwiał i przemianował swój coffeeshop znajdujący się przy Marnixstraat na Tha Dogg House.

Wszystko inne pozostało bez zmian, a nowa nazwa także mocno kojarzy się ze Snoop Doggiem.

YouTuberka wypaliła skręta z marihuany uprawianej na prochach jej ojca. Influencerka, która znana jest z treści kulinarnych, zrobiła to w pierwszym odcinku swojego nowego podcastu „Rodiclous”, który ma mieć nieco inne treści niż te związane z gotowaniem. Odcinek otwierający serię, zatytułowała Smoking My Dead Dad (Palenie mojego martwego taty). Oto więcej informacji.

YouTuberka wypaliła skręta z marihuany uprawianej na prochach jej ojca

Influencerka  uczyniła swojego zmarłego ojca „gwiazdą” pierwszego odcinka swojego nowego podcastu, paląc marihuanę pochodzącą z rośliny, która urosła w doniczce z jego prochami.

Odcinek otwierający swój nowy podcast zatytułowała Smoking My Dead Dad (Palenie mojego martwego taty).

To, co początkowo wydawało się być jedynie chwytem marketingowym Rosanny Pansino – gwiazdy mediów społecznościowych, którą obserwuje 14,6 milionów osób – miało być analizowaniem i badaniem żałoby oraz jej wpływu na bliskich, stwierdziła Pansino w pierwszym odcinku swojego podcastu Rodiculous.

„Blant, którego paliliśmy, był przepyszny, smakował tak dobrze”

– oświadczyła Pansino, której prawdziwe nazwisko to Rosanna Reardon.

Ojciec Pansino, Michael Reardon, który często pojawiał się w jej filmach o pieczeniu jako Papa Pizza, zmarł w grudniu 2019 r. po długiej walce z białaczką.

W trakcie podcastu dołączyły do ​​niej jej siostra Molly i matka Jeanne, które wzniosły toast za jego pamięć resztkami butelki whisky, którą sam uwarzył.

„Zanim odszedł, powiedział mi i mojej mamie, co chciałby, żebyśmy zrobili z jego prochami. Na początku mama była trochę niepewna”

– powiedziała Pansino.

„Pomyślałam, że to trochę hipisowskie, a ludzie będą nas oceniać. Jednak z upływem czasu po prostu doszliśmy do wniosku, że nadszedł właściwy czas, aby zrobić to, czego chciał tata i uhonorować go tak, jak on tego chciał”

-dodała YouTuberka

W podcaście znalazł się także obszerny wywiad z uznanym na świecie ekspertem w dziedzinie żałoby i poradnictwa w tym zakresie, Davidem Kesslerem.

Pansino opisuje swojego ojca jako „postać w stylu Willie’ego Nelsona” i wspominała, jak dzielili się cygarem w jej 18. urodziny. Ta wspólna chwila, jak powiedziała, wybrzmiała w kontekście palenia marihuany wyhodowanej w jego prochach.

„Myślę, że jestem taka jak mój tata. Był towarzyskim motylem – myślę, że to na pewno na mnie wpłynęło.”

– powiedziała

Marihuana w coffee shopach przez całe dekady była uznawana za produkt wysokiej jakości. Jednak od wielu lat jakość suszu dostępnego w pół-legalnym obrocie pozostawia wiele do życzenia. W głównej mierze wynika to z tego, że zioło sprzedawane w coffee shop’ach pochodzi z szarej strefy lub wręcz z czarnego rynku gdzie nie funkcjonują żadne normy co do jakości produktu i jego czystości pod względem zawartości patogenów, metali ciężkich etc. Gdy przebadano próbki suszu sprzedawanego w holenderskich konopnych kawiarniach, okazało się, że zawiera on wiele szkodliwych związków, które  mają negatywny wpływ na zdrowie użytkowników. Oto więcej informacji.

Marihuana w coffee shopach zawiera pestycydy, metale ciężkie i patogeny – wykazały badania

W Europie przez całe dekady marihuana z holenderskich coffe shopów uznawana była za produkt wysokiej jakości, wręcz punkt odniesienia do opisywania marihuany z górnej półki. I faktycznie kiedyś, dawno temu, tak było. Niderlandy były miejscem gdzie zjeżdżali growerzy i breederzy (twórcy nowych odmian), którzy przez lata udoskonalali holenderskie zioło.

Niestety w obecnych czasach holenderska marihuana jest co najwyżej przeciętna, a szczególnie tam gdzie jest dużo turystów.

W Holandii marihuana rekreacyjna nie jest legalna. Legalnie można ją jedynie sprzedawać w konopnych kawiarniach jednak produkcja pozostaje prawnie zabroniona. Taka sytuacja doprowadziła w ostatnich latach do ogromu patologi w tej branży. Zdecydowana większość zioła sprzedawanego w Holandii pochodzi z czarnego rynku, od grup przestępczych, które głęboko w poważaniu maja jakość i czystość produktu – liczy się tylko jak największy zarobek. Nikt nie bada produktu zanim trafi do sprzedaży, a jednocześnie podczas uprawy stosowane są szkodliwe dla naszego zdrowia związki, które się w konopiach akumulują. Mowa tu o metalach ciężkich, pestycydach, a także patogenach takich jak grzyb.

Przeprowadzone niedawno przez Holenderski Instytut Zdrowia Psychicznego i Uzależnień (Instytut Trimbos) badanie, miało na celu ustalenie „punktu odniesienia” w zakresie zanieczyszczenia marihuaną i zagwarantowanie bezpieczeństwa produktów pochodzących od licencjonowanych plantatorów. Jest to jeden z kroków do wprowadzenia w Holandii w pełni legalnej marihuany pochodzącej z legalnych holenderskich upraw.

Naukowcy przetestowali 105 próbek suszu konopi indyjskich i haszyszu. Jedna na pięć próbek wykazywała oznaki „przekroczeń mikrobiologicznych”, takich jak bakterie Staphylococcus aureus lub pozostałości grzybów. Około jedna trzecia zawierała ślady pestycydów.

Jedna pobranych próbek haszyszu zawierała prawie sześciokrotnie większą ilość ołowiu (28,5 mg/kg) niż dopuszczalna norma ustalona dla marihuany, która ma być sprzedawana w trakcie zbliżającego finału eksperymentu z legalną marihuaną.

„Tak, w konopiach są zanieczyszczenia. Znaleźliśmy wiele pestycydów, wiele przypadków skażenia mikrobiologicznego i jedną próbkę zawierającą ołów”

– powiedział Pieter Oomen, chemik analityczny i badacz holenderskiego rynku narkotykowego

Obecność potencjalnie szkodliwych bakterii Staphylococcus aureus (Gronkowiec złocisty) świadczy o niewystarczającym poziomie higieny na każdym etapie uprawy, przycinania i pakowania konopi.

Eksperyment, w ramach którego sklepy w 10 gminach będą sprzedawać konopie indyjskie produkowane przez licencjonowanych plantatorów i podlegające ograniczeniom dotyczącym zanieczyszczeń dochodzi powoli do ostatniej fazy, czyli sprzedaży w pełni legalnych produktów od licencjonowanych producentów. Sprzedaż ma ruszyć w kwietniu.

Celem regulowanego eksperymentu z konopiami jest wyeliminowanie obiegu przestępczego i ograniczenie skażenia. Dziesięciu plantatorów przeszło kontrole karne i otrzymało licencję na dostarczanie konopi do kawiarni biorących udział w eksperymencie, czterech jest już gotowych do dostarczania suszu. Ich produkty zostaną przetestowane, aby upewnić się, że nie przekraczają limitów zanieczyszczeń, w tym metali ciężkich, mikroorganizmów, pestycydów i szkodliwych aflatoksyn wytwarzanych przez grzyby.

Szwajcaria zalegalizuje marihuanę, a monopol na sprzedaż będzie miało państwo? Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie. Kilka dni temu, projekt wniosku legalizującego konopie indyjskie do użytku rekreacyjnego, został przyjęty przez komisję zdrowia niższej izby parlamentu, która domaga się, aby osobom dorosłym „przyznano ściśle regulowany dostęp do marihuany”. Takiemu rozwiązaniu sprzeciwiają się szwajcarskie parte prawicowe. Jednak ostateczną decyzję podejmie najprawdopodobniej społeczeństwo w ramach referendum, które w Szwajcarii odgrywa znaczącą rolę i jest narzędziem do realnego wpływu obywateli na przepisy prawa. Oto więcej informacji.

Szwajcaria zalegalizuje marihuanę, a monopol na sprzedaż będzie miało państwo?

Kilka dni temu szwajcarska Komisja Parlamentarna  zaproponowała ustawę, która umożliwiłaby regulowaną sprzedaż i dostęp do marihuany w celach nie medycznych

Projekt wniosku przyjęty przez komisję zdrowia niższej izby parlamentu 14 głosami za, 9 przeciw i 2 wstrzymującymi się, wnioskodawcy chcą, aby osobom dorosłym „przyznano ściśle regulowany dostęp do marihuany”.

W ostatnich latach Szwajcaria przeprowadzała „eksperymentalne programy legalnej sprzedaży konopi indyjskich dla dorosłych”, o czym przeczytasz m.in. T U T A J.

Teraz politycy chcą, aby marihuana rekreacyjna była legalnie dostępna dla osób dorosłych, gdyż badania mówią, że kilka procent obywateli tego Alpejskiego kraju – regularnie używa marihuany rekreacyjnej.

Komisja zaznaczyła, że zdecydowana większość konsumentów pozyskuje narkotyki za pośrednictwem nielegalnych kanałów.

Podkreślając wyniki szwajcarskiego badania z 2022 r., które wykazało, że cztery procent osób w wieku od 15 do 64 lat nielegalnie zażywało marihuanę w poprzednim miesiącu, podkreślono, że „marihuana jest rzeczywistością społeczną”.

Większość komisji uważa, że ​​obecna sytuacja jest niezadowalająca i że podejście prohibicyjne jest błędem

-dodano

Wezwano do legalizacji sprzedaży i używania marihuany w celach niemedycznych, podkreślając jednak, że musi ona być ściśle regulowana jako substancja odurzająca, z uwzględnieniem faktu, że jej spożycie może być szkodliwe dla zdrowia.

Propozycja ta stanowi pierwszy krok w procesie, który może potrwać dość długo, zanim ostateczna ustawa zostanie opracowana i zatwierdzona przez obie izby parlamentu, a najprawdopodobniej także poddana pod głosowanie powszechne w ramach szwajcarskiego systemu demokracji bezpośredniej (referendum).

Prawo musi regulować uprawę, produkcję i handel konopiami indyjskimi, nie może jednak zachęcać do ich konsumpcji” – stwierdziła komisja.

Komisja stwierdziła, że ​​produkcja komercyjna będzie legalna, ale ściśle regulowana, przy czym obowiązywać będą wysokie standardy jakościowe. Dodała również, że wszystkie opakowania powinny być neutralne, bez nazw marek, i powinny być opatrzone etykietami ostrzegawczymi.

Komisja uważa, że sprzedaż marihuany powinna zostać objęta państwowym monopolem, a produkty powinny być dostępne do nabycia wyłącznie w ograniczonej liczbie punktów koncesjonowanych.

Wszelka sprzedaż osobom nieletnim ma pozostać nielegalna.

Prawo powinno zezwalać osobom fizycznym na uprawę do trzech roślin konopi na własny użytek.

Jednak skrajnie prawicowa Szwajcarska Partia Ludowa (SVP) – największa partia w Szwajcarii – potępiła tę propozycję, a parlamentarzystka Celine Amaudruz przysięgła, że ​​„będzie walczyć do końca, ponieważ ta propozycja oznacza banalizację zagrożeń związanych z narkotykami”.

Co ciekawe, komisja podkreśliła, że ​​sprzedaż nie powinna być nastawiona na zysk, a cały dochód powinien być przeznaczony na działania profilaktyczne, redukcję szkód i pomoc w walce z uzależnieniami.

Czy przedterminowe wybory w Niemczech oznaczają koniec legalnej marihuany dla naszych zachodnich sąsiadów? Niestety, taki scenariusz jest możliwy, a nawet zapowiadany i wpisany do programu wyborczego CDU, partii plasującej się w sondażach jako zwycięzca najbliższych wyborów do Bundestagu, które odbędą się w najbliższą niedzielę. Centroprawicowe CDU/CSU zapowiedziało, że jeżeli wygra wybory wycofa CanG – ustawę legalizującą zioło. Takie samo stanowisko ma prawicowa AfD, która wyrasta na drugą siłę polityczną na niemieckiej scenie. Oto więcej informacji.

Wybory w Niemczech: Koniec legalnej marihuany?

Legalna marihuana była jedną z obietnic Olafa Scholza podczas wyborów do Bundestagu w 2021 roku, przeczytasz o tym. Był to pierwszy raz w historii Niemiec, gdy kandydat na kanclerza tego kraju dopisał do swojego programu wyborczego zaprzestanie karania za marihuanę. Więcej przeczytasz na ten temat T U T A J.

Nikt wtedy nie wierzył, że taka zmiana faktycznie nastąpi, zdecydowana większość niemieckich działaczy konopnych uważała, że to tylko „kiełbasa wyborcza dla młodych”

Okazało się jednak, że po wygraniu wyborów, nowy kanclerz Niemiec, Olaf Scholz, faktycznie doprowadził do zmian prawnych. Co prawda, zapowiadanej pełnej legalizacji marihuany Niemcy nie wprowadzili, tłumacząc się międzynarodowymi konwencjami, jednak wprowadzone przepisy i tak znacząco ułatwiły życie miłośnikom marihuany za naszą zachodnią granicą.

Planowo wybory do Bundestagu powinny odbyć się jesienią tego roku. Jednak sytuacja polityczna doprowadziła do rozpisania wyborów przedterminowych.

I tym razem kwestia marihuany jest mocnym punktem wyborczym – jednak tym razem chodzi o ponowną jej delegalizację i powrót do stanu prawnego sprzed 1. kwietnia 2024.

Niemiecka scenę polityczną dominują partie: SPD, ZIeloni, FDP– te rzy ugrupowania tworzą „koalicję sygnalizacji świetlnej” i to właśnie one doprowadziły do wprowadzenia ustawy CanG – która zakończyła karanie za posiadanie i uprawę marihuany na własny użytek.

Oczywiście legalizację popiera także niemiecka Lewica (die Linke).

Z drugiej strony mamy partie, które najpewniej przejmą za tydzień władzę tj.: CDU / CSU oraz AfD, które są przeciwne liberalizacji prawa konopnego i już zapowiedziały, że jeżeli dojdą do władzy to wycofają ustawę, która zalegalizowała marihuanę.

Prawicowe AfD zyskuje w Niemczech coraz większe poparcie, co w sporej mierze jest wynikiem kryzysu migracyjnego w Niemczech jak i całej Europie.

AfD uważa, że ​​osoby używające marihuany w celach rekreacyjnych są chore i chce je leczyć, aby mogły osiągnąć trwałą abstynencję. Kreśli także rasistowskie powiązania między narkotykami, przemocą i przestępstwami seksualnymi, które dziesiątki lat temu były częścią propagandy Harry’ego Anslingera w USA.

A co o obecnych przepisach konopnych myśli Niemiecki społeczeństwo? 59% popiera liberalizację prawa dot. marihuany, natomiast za uchyleniem ustawy CanG i przywróceniem ścigania za marihuanę jest 37% obywateli Niemiec.

Z wielu przyczyn, a głównie z powodu tzw. kryzysu migracyjnego – rośnie w Niemczech poparcie dla prawicowych ugrupowań, które oprócz pozbycia się imigrantów obiecują pozbycie się legalnej marihuany i o ile to drugie jest mniej lub bardziej dla Niemców istotne, to kwestia imigrantów zdaje się przeważać i będą oni w stanie zrezygnować z marihuany na rzecz zmniejszenia liczby uchodźców.

Wszystko wskazuje, że w przyszłą niedzielę wygrają CDU / CSU oraz AfD, jeżeli te partie stworzą rządzącą koalicję to rok po wprowadzeniu ustawy CanG – zostanie ona wycofana, a Niemcy powrócą do karania za marihuanę.

Nadużywanie marihuany zwiększa ryzyko przedwczesnego zgonu? Nie, to tylko medialne kłamstwo, które od kilku dni powielają media głównego ścieku. „Osoby wymagające hospitalizacji z powodu nadużywania marihuany są bardziej zagrożone przedwczesnym zgonem w ciągu kolejnych pięciu lat – wynika z badań prowadzonych w Kanadzie.” Takie nagłówki pojawiają się od kilku dni. Jest tylko jeden problem – omawiane wyniki badań wcale tego nie potwierdzają, co stwierdzają nawet autorzy przytaczanego badania. Z czego wynika ten kompletny brak dziennikarskiej rzetelności? Co powoduje, że duże media chętnie powielają nieprawdziwe treści straszące dużą szkodliwością marihuany? 

Nadużywanie marihuany zwiększa ryzyko przedwczesnego zgonu? Nie, to tylko medialne kłamstwo

Wszystko zaczęło się od opublikowania wyników kanadyjskiego badania zatytułowanego „Wizyty na oddziale ratunkowym i hospitalizacje z powodu zaburzeń związanych z używaniem konopi oraz śmiertelność w ciągu 5 lat

Badanie miało sprawdzić czy osoby wymagające opieki szpitalnej (oddział ratunkowy lub hospitalizacja) z powodu zaburzeń związanych z używaniem konopi indyjskich (CUD – Cannabis Use Disorder) są narażone na zwiększone ryzyko zgonu.

W badaniu kohortowym obejmującym 11,6 miliona osób, którego mediana wynosiła 5 lat, u osób, które wymagały hospitalizacji z powodu CUD, ryzyko zgonu w ciągu 5 lat było 2,8-krotnie wyższe w porównaniu z populacją ogólną.

Czy oznacza to, że osoby, które zażyły zbyt dużą ilość zioła przez co trafiły do szpitala mają blisko 3-krotnie większą szansę na przedwczesny zgon w ciągu kilku lat w porównaniu do osób, które nie nadużywają marihuany?

Odpowiedź jest bardzo prosta: NIE

Na stronie z wynikami badań czytamy, że:

„Wyniki te sugerują, że u osób wymagających opieki szpitalnej z powodu CUD może być zwiększone ryzyko przedwczesnej śmierci.”

Natomiast już dwie linijki niżej czytamy, że:

„Jednak niewiele wiadomo na temat tego, czy CUD są powiązane ze zwiększonym ryzykiem śmiertelności.”

Czemu zatem media głównego ścieku powtarzają od kilku dni coś zupełnie odwrotnego strasząc społeczeństwo?

Przede wszystkim dlatego, że takie click-baity się dobrze „klikają”.

Autorzy badania sami przyznają, że pomimo faktycznie wyższego wskaźnika zagrożenia przedwczesną śmiercią wśród osób hospitalizowanych z powodu CUD – nie ma żadnej korelacji pomiędzy używaniem marihuany, a zgonami.

Przytoczone przypadki przedwczesnej śmierci nie mają związku z samym używaniem zioła lecz z trybem życia, chorobami, wypadkami drogowymi, samobójstwami i wiele innych.

Zebrane dane w żaden sposób ze sobą nie korelują – co podkreślają też autorzy badania.

Na próżno jednak szukać takiej informacji w materiałach głównych mediów, które strasz nagłówkami mówiącymi, że nadużywanie marihuany kilkukrotnie zwiększa ryzyko śmierci w ciągu kilku najbliższych lat.

Skąd pomysł na takie badania?

W ostatnich latach globalna legalizacja marihuany przybiera na sile. Niestety, nie wszystkim się to podoba, z różnych powodów. Dobrym przykładem są Niemcy, którzy niedawno częściowo zalegalizowali marihuanę. Jednak taki rozwój sytuacji nie podoba się przedstawicielom Bawarii, która jest regionem gdzie wręcz wielbi się alkohol.

Alkoholicy z Bawarii widzą w marihuanie potężne zagrożenie i bardzo szkodliwą używkę. Nadal bardzo mocną pozycję mają tam mity, że marihuana to wstęp do heroiny itp.

Dlatego mieszkańcy Bawarii bardzo chętnie powtarzają wszelkie kłamstwa na temat marihuany  twierdzą, że tak mówi nauka. Dlatego całkiem niedawno bawarscy dentyści apelowali o ponowną kryminalizację marihuany.

Teraz bawarscy dentyści podnieśli alarm, jakoby używanie konopi prowadziło do poważnych uszkodzeń przyzębia, a także pięciokrotnie zwiększało zachorowanie na raka szyi oraz głowy. Co mają potwierdzać badania

Niestety metodologia przedstawionych badań pozostawia wiele do życzenia. W skrócie, badanie objęło osoby, które podzielono na osoby używające oraz nieużywające marihuany. Okazało się, że grupa osób używających konopi indyjskich charakteryzuje się zwiększoną zachorowalnością na raka szyi i głowy oraz problemami jamy ustnej. Niestety, nie wzięto pod uwagę żadnych innych czynników takich jak używanie innych substancji, styl i tryb życia, jakość odżywiania i wiele innych czynników wpływających na nasze zdrowie.”

-pisaliśmy pod koniec ubiegłego roku, cały artykuł znajdziesz T U T A J.

W ostatnich latach przeciwnicy legalizacji regularnie powołują się na badania nad marihuaną, których wyniki mówią, że może być ona bardzo niebezpieczną używką. Wszystkie te badania mają jedną cechę wspólną – są zmanipulowane co łatwo udowodnić patrząc na metodologię ich przeprowadzenia. Niestety przeciętny Kowalski tego nie wie, a jeżeli do tego wierzy mediom to później taki zmanipulowany obywatel także będzie przeciwny np. legalizacji marihuany, która jak widać nie wszystkim jest na rękę.

Wieloletnie używanie marihuany nie wiąże się ze spadkiem IQ, jest wręcz przeciwnie – pokazują długoterminowe badania przeprowadzone przez Duńczyków. Zespół Duńskich badaczy zbadała związek między używaniem marihuany, a spadkiem funkcji poznawczych związanym z wiekiem w grupie 5162 mężczyzn. IQ badanych oceniano na wczesnym etapie dorosłości (średni wiek: 22), a następnie ponownie w późnym wieku średnim (średni wiek: 62). Oto co ustalono.

Wieloletnie używanie marihuany nie wiąże się ze spadkiem IQ, jest wręcz przeciwnie – pokazują długoterminowe badania

Obniżony poziom IQ to jeden z najstarszych argumentów zwolenników konopnej prohibicji. Od wielu dekad w przestrzeni publicznej panuje błędne przekonanie, iż osoby regularnie korzystające z marihuany maja mniejsze IQ od tych, którzy jej nie używają. Do tej pory można było temu zaprzeczać na zasadzie anegdotycznej, czyli przytaczać historie ludzi, którzy są niezwykle inteligentni i odnieśli w życiu sporo sukcesów, a jednocześnie są regularnymi użytkownikami marihuany.

Teraz dowodem na to, że marihuana, mówiąc kolokwialnie, nie ogłupia, a wręcz przeciwnie.

Naukowcy ustalili, że uczestnicy badania, którzy od wielu lat używali marihuany, doświadczyli „znacznie mniejszego spadku funkcji poznawczych” w ciągu swojego życia niż osoby nieużywające konopi. Wśród konsumentów konopi ani wiek rozpoczęcia, ani częstotliwość używania nie były powiązane z negatywnymi skutkami dla funkcji poznawczych.

W badaniu udział wzięło 5162 Duńczyków. Ustalono, że średni spadek funkcji poznawczych w społeczeństwie wynosi 6,2 punktów IQ w ciągu średnio 44 lat.

Biorący udział w badaniu użytkownicy marihuany wykazali statystycznie istotnie mniejszy spadek funkcji poznawczych w porównaniu z osobami jej nieużywającymi. W całkowicie dostosowanym modelu, wieloletnie używanie marihuany wiązało się ze spadkiem IQ na poziomie 1,3 punktu. Zatem wieloletni użytkownicy marihuany mają znacznie mniejszy spadek funkcji poznawczych, ich IQ na przestrzeni lat obniżyło się średnio i 1,3 pkt. podczas gdy średnia ogółu społeczeństwa to 6,2 pkt.

Autorzy badania w podsumowaniu stwierdzają, że „te wyniki są zgodne z większością istniejących badań, sugerując brak związku między używaniem konopi a  większym  spadkiem funkcji poznawczych. Wśród użytkowników konopi nie można było wykazać żadnych istotnych powiązań z wiekiem, w którym zaczęto używać konopi. Lata częstego używania konopi były na ogół związane z brakiem istotnych różnic w spadku funkcji poznawczych w porównaniu z brakiem częstego używania. … Potrzebne są dalsze badania, aby zbadać, czy wyniki te odzwierciedlają brak niekorzystnych skutków dla spadku funkcji poznawczych, czy też efekty konopi są tymczasowe i zanikają po dłuższym okresie czasu”.

Zastępca dyrektora NORML, Paul Armentano, powiedział:

-Te wyniki przeczą jednemu z bardziej znanych i długotrwałych stereotypów na temat marihuany i jej konsumentów. Niestety, stereotypy te często pozostają niepodważane w mediach i gdzie indziej. Jeszcze bardziej niefortunne jest to, że badania obalające te długotrwałe stereotypy rzadko otrzymują uwagę głównego nurtu, na jaką zasługują.

Pomimo powtarzających się od dekad zarzutów mówiących, że używanie marihuany negatywnie wpływa na IQ, niewiele badań longitudinalnych potwierdza to twierdzenie. Na przykład brytyjskie badanie ponad 2000 nastolatków wykazało, że ekspozycja na marihuanę przed ukończeniem 15 roku życia „nie przewidywała ani niższych wyników IQ nastolatków, ani gorszych wyników w nauce… po uwzględnieniu potencjalnych czynników zakłócających”.

Podobnie kilka badań z udziałem nastoletnich bliźniaków nie wykazało żadnego przyczynowego wpływu używania marihuany na funkcje poznawcze ani IQ .

Niedawno przegląd literatury opublikowany w JAMA Psychiatry doszedł do wniosku, iż „związki między używaniem marihuany a funkcjonowaniem poznawczym w badaniach przekrojowych nastolatków i młodych dorosłych są niewielkie i mogą mieć wątpliwe znaczenie kliniczne dla większości osób. Ponadto abstynencja dłuższa niż 72 godziny zmniejsza deficyty poznawcze związane z używaniem marihuany”.

Podczas gdy szeroko komentowane badanie z 2012 r. sugerowało, że rozpoczęcie używania konopi we wczesnej adolescencji wiąże się z niższym IQ w średnim wieku, autorzy tego artykułu zostali później skrytykowani za to, że w badaniu nie uwzględnili prawidłowo czynników zakłócających. Odpowiedź na badanie, opublikowana w Proceedings of the National Academy of Sciences , stwierdza, że „Metodologia badania jest wadliwa, a wniosek przyczynowy wyciągnięty z wyników jest przedwczesny. … Skutki przyczynowe oszacowane [przez autorów badania] prawdopodobnie są przeszacowane, a prawdziwy wpływ [konopi na IQ w ciągu całego życia] może być zerowy”.

Inne badania longitudinalne oceniające związek między dożywotnim używaniem marihuany, a IQ również nie wykazały istotnych negatywnych skutków dla sprawności poznawczej. Dane opublikowane w zeszłym roku w Journal of the American Medical Association podobnie wykazały, że dorośli pacjenci, którzy regularnie spożywają medyczną marihuanę, nie doświadczają żadnych istotnych niekorzystnych zmian ani w morfologii mózgu, ani w zdolnościach poznawczych.

Źródło: NORML

Odpowiedź Donalda Tuska na dezyderat ws. depenalizacji marihuany to temat, który od 7. listopada nurtuje miłośników zioła w naszym kraju. W sieci pojawiają się różne teorie na ten temat. Przede wszystkim dlatego, że w świat poszła informacja o tym, iż premier ma 30 dni na udzielenie odpowiedzi w tej kwestii. Tymczasem mamy drugą połowę stycznia, a odpowiedzi nie ma co powoduje powstawanie wielu nieprawdziwych teorii na ten temat. Uspakajamy – wszystko idzie swoim torem. Dlaczego zatem premier milczy na ten temat oraz kiedy poznamy jego stanowisko? Czego nieoficjalnie dowiedzieliśmy się w tej sprawie? Tego dowiesz się z artykułu.

Odpowiedź Donalda Tuska na dezyderat ws. depenalizacji marihuany – kiedy ją poznamy?

7. listopada ubiegłego roku, podczas Sejmowej Komisji ds. Petycji rozpatrywano m.in. petycje ws. dekryminalizacji posiadania do piętnastu gramów marihuany oraz uprawy jednej rośliny konopi indyjskich na własne potrzeby. Petycję w tej sprawie złożył w kwietniu Przemysław Zawadzki. Pisaliśmy o tym T U T A J

Wbrew opinii większości, że petycja zostanie odrzucona, Komisja ds. Petycji postanowiła skierować w jej sprawie dezyderat do premiera Donalda Tuska. Przeczytasz o tym T U T A J.

Czym jest dezyderat? W Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej dezyderaty są tworzone przez komisje sejmowe w określonych sprawach i mogą być skierowane do różnych instytucji w tym przypadku do Prezesa Rady Ministrów. Adresat nie ma prawnego obowiązku wykonania postulatów zawartych w dezyderacie, ale musi zająć wobec nich stanowisko w ciągu 30 dni od dnia otrzymania dezyderatu, chyba że Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej ustali inny termin. Odpowiedź rozpatruje komisja.

Co to dokładnie oznacza i kiedy poznamy odpowiedź premiera?

Wielu myśli, że skoro Komisja o skierowaniu dezyderatu postanowiła 7. listopada, a jego adresat ma wg przepisów 30 dni na odpowiedź powinna pojawić się 7. grudnia.

Tak, premier na odpowiedź będzie miał 30 dni – ale od momentu gdy do jego kancelarii wpłyną dokumenty.

Wygląda to następująco – Komisja zdecydowała o wystosowaniu dezyderatu do premiera. Następnym krokiem jest utworzenie dokumentu, który zostanie do niego przesłany. Lecz dokument ten, tak samo jak każdy inny wychodzący z Komisji – musi poczekać na swoją kolej utworzenia. I tu powstał zator. Dlaczego?

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że przy Komisji ds. Petycji pracuje obecnie tylko jedna osoba zajmująca się przygotowywaniem dokumentów – stąd wydłużony czas ich przygotowania i wysłania ich do premiera.

Dla porównania – Przemysław Zawadzki petycję złożył 20. kwietnia ubiegłego roku, a komisja zajęła się nią 7. listopada czyli pół roku od złożenia dokumentów w Sejmie. Trwało to tyle czasu dokładnie z tego samego powodu – kolejki wynikającej z kolejności procedowania petycji wg. daty ich wpłynięcia.

Dlatego nie ma tu żadnej złej woli czy chęci „uwalenia” projektu po cichu lub braku chęci odpowiedzi. Prawdziwy powodem oczekiwania jest kolejka dokumentów, które są przed dezyderatem o którym mowa.

Jak długo przyjdzie jeszcze poczekać na decyzję premiera? Niestety ciężko jest to przewidzieć gdyż nie wiadomo ile dokumentów czeka na chwilę obecną w kolejce. Dezyderat ws. depenalizacji marihuany może trafić do kancelarii premiera za tydzień lub za dwa miesiące.

Jak tylko pojawią się nowe informacje w tej sprawie – poinformujemy o nich na łamach naszego portalu.

Nie należy robić interesów z ludźmi palącymi marihuanę – oznajmił Robert Rutkowski w trakcie wywiadu udzielonego dla „Ekspert w Rolls-Royce”. Rozmowa, którą obejrzało już znacznie ponad 300 tys. osób dotyczy alkoholu. Jednak zaproszony do Rollce-Royca gość, wspomniał także o użytkownikach marihuany w kontekście robienia z nimi biznesów. Co dokładnie powiedział „ekspert”? Jakie inne kłamstwa o marihuanie powiela pan Rutkowski m.in. w programach śniadaniowych? Oto więcej informacji.

Nie należy robić interesów z ludźmi palącymi marihuanę – twierdzi Robert Rutkowski

„Inspirujące wywiady przeprowadzane w Rolls-Royce’cie z prawdziwymi Expertami, ludźmi najlepszymi w swoich dziedzinach na temat biznesu, życia i przedsiębiorczości”- tak swój kanał opisuje prowadzący go Maciej Wieczorek. Kanał cieszy się sporą popularnością, obserwuje go blisko pół miliona użytkowników YouTube.

Jednym z zaproszonych gości był ostatnio Robert Rutkowski, który jest terapeutą uzależnień. O ile tematem ogólnym rozmowy był alkohol, to Rutkowski nie powstrzymał się także od komentarza dotyczącego marihuany.

„Pewnie też znasz ludzi i za małolata też nie raz spotkałeś, którzy jarali zielsko i którzy odpływali z dygresjami i już nie potrafili wrócić, bo tak działa marihuana, dlatego również marihuana jest demonem. Po prostu marihuana jest demonem w biznesie i każdy kto robi z kimś interesy, a ten ktoś jara zielsko, no to natychmiast włącza się sygnał ostrzegawczy, że ten człowiek nie będzie umiał połączyć kropeczek.”

-mówi Rutkowski i dodaje:

„Chcesz to jaraj, słuchaj sobie czego tam chcesz, zapalaj tego spliffa, ściągaj parę buszków. Możesz to robić, żyjemy w Europie gdzie jest na tom przyzwolenie, w Polsce marihuana stała się legalna. Ale jeżeli chcesz robić interesy to na pewno nie z ludźmi, którzy jarają zielsko”

Jednak prawda jest taka, że prowadzenie interesów i wspólne biznesy z osobami, które używają marihuany czy to rekreacyjnie czy medycznie – nie są obarczone wyższym ryzykiem ze względu na marihuanę.

Może o tym świadczyć chociażby sam przemysł związany z marihuana i konopiami jako takimi. Każdy kto poznał też branżę i bywał np. na biznesowych konferencjach dla branży konopi takich jak m.in. ICBC  czy olbrzymich targach branżowych wie, że można być miłośnikiem konopi oraz korzystać z nich na co dzień, a jednocześnie prowadzić dochodowy biznes.

Wielu menadżerów międzynarodowych korporacji używa marihuany. Wiele osób wykonujących pracę umysłową np. z zakresu IT używa marihuany na co dzień. Robi to wielu polityków, nauczycieli, fizyków, piekarzy czy lekarzy. Osiagając przy tym świetne wyniki zawodowo biznesowe.

Mówiąc „na co dzień” nie mam oczywiście na myśli „jarania zielska od rana do nocy”, lecz m.in. używanie wieczorne dla poprawy jakości i higieny snu oraz odprężenia się po ciężkim dniu pełnym stresu. W ogóle dla osób, których praca jest stresująca (z różnych powodów) wręcz wskazane jest wieczorne używanie zioła celem niwelowania negatywnych skutków zdrowotnych wynikających z pracy w stresie i napięciu.

To, że ktoś używa marihuany nie powinno stanowić problemu z biznesowego punktu widzenia. Natomiast co innego jeżeli ktoś marihuany nadużywa lub używa jej niewłaściwie. Jeżeli ktoś mówiąc kolokwialnie „olewa” ważne sprawy, terminy  i spotkania bo akurat jest pod wpływem marihuany to tak, jest to problem jednak nie leży on w marihuanie lecz w jej użytkowniku i jego sposobie korzystania z zioła.

Jeżeli dla kogoś priorytetem  jest zapalenie jointa to tak, mówimy o problemie. Jednak to samo można powiedzieć dosłownie o każdej używce, a nawet o aktywności fizycznej, która też potrafi uzależnić i wpływać na nasze decyzje.

Nadużywanie marihuany czy korzystanie z niej podczas pracy należy ogólnie krytykować ale znam też programistów, którzy po ziole pracują znacznie wydajniej.

Powiedzenie, że nie należy robić interesów z osobami, które np. używają marihuany wieczorem dla relaksu zamiast lampki wina – jest bardzo szkodliwe i przede wszystkim niesprawiedliwe oraz nie ma potwierdzenia w realnym wiecie.

Rutkowski, marihuana i dziury w mózgu

Pan Robert Rutkowski od dawna publicznie głosi o marihuanie tezy, które są nieprawdziwe i są rodem z czasów głębokiej prohibicji konopnej w USA, podczas której straszono, że marihuana zamieni cie w potwora żądnego krwi i mordowania sąsiadów.

Kilka lat temu w programie „Pytanie na śniadanie” emitowanym na TVP2 Rutkowski pokazał jak marihuana działa na mózg młodej osoby. Pan terapeuta wyciągnął gumowy model mózgu, który na środku rozkładał się na dwie części. Pan Robert mózg „otworzył” po czym wyciągnął z kieszeni nóż i zaczął „dźgać” gumowy model informując przy tym, że tak właśnie marihuana działa na mózg – robi w nim dziury i bezpowrotnie go uszkadza. Wszystkiemu na pasku towarzyszył napis, że już jednorazowe użycie pozostawia powoduje nieodwracalne straty dla mózgu.

Prawda jest jednak taka, że marihuana nie działa degradująco na mózg, a już na pewno nie wyrządza w nim fizycznych szkód i jest na to wystarczająco dużo wiarygodnych badań.

Oczywiście marihuana używana nie właściwie oraz nadużywana może mieć negatywny wpływ na twoje życie, ale nie zniszczy ci mózgu. Nadużywanie marihuany może źle wpłynąć na twoje życie osobiste i zawodowe oraz życie rodzinne czy relacje z przyjaciółmi – ale nie zniszczy ci mózgu. Mało tego – wykazano już wielokrotnie, że marihuana i konopie jako takie działają na mózg neuroprotekcyjnie czyli wręcz mu pomagają – a nie go niszczą.

Film z wypowiedzią, o której mowa, znajdziesz T U T A J

Niewłaściwe używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie używanie szkodliwe czyli nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami i obowiązkami. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem. Nazywa się to ŚWIADOMYM UŻYWANIEM.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.