Kilka dni temu 17-letnia mieszkanka Jastrzębia Zdroju trafiła do szpitala po zapaleniu marihuany. Dla nastolatki był to pierwszy kontakt z konopiami indyjskimi. Poczęstował ją nimi o rok młodszy znajomy, który jak twierdzi, palił już wcześniej. Sytuacja mogła skończyć się dużo gorzej, gdyby wymiotującej dziewczyny nie zauważyła przechodząca kobieta. Policja zatrzymała 52-letniego mężczyznę, który sprzedał im susz.

nastolatka trafiła do szpitala po zapaleniu marihuany

Na stronie śląskiej policji czytamy:

Pogotowie zaalarmowała spacerująca po parku jastrzębianka, która zauważyła, że z dziewczyną leżącą na trawie dzieje się coś złego, a obecny przy niej kolega nie jest w stanie jej pomóc.

Przyczyna złego samopoczucia młodej dziewczyny została szybko ustalona. Okazało się, że jej o rok młodszy kolega poczęstował ją marihuaną. Sam twierdził, że palił ją już wcześniej. Dziewczyna, nie mając zapewne świadomości ani informacji na temat marihuany wypaliła najpewniej zbyt dużo. A może miała świadomość ale przeceniła swoje możliwości?

Wymioty po marihuanie?

Czy wymioty lub nawet chwilowa utrata przytomności po zapaleniu marihuany się zdarzają? A może to sprawka nieznanego pochodzenia domieszek? Otóż takie sytuacje po zapaleniu marihuany przez niedoświadczonego użytkownika mogą mieć miejsce. Chwilowe omdlenia po konopiach zdarzają się też u osób, które zbyt długo trzymają dym w płucach w skutek czego następuje niedotlenienie, substancje zawarte w konopiach nie odgrywają tu roli. Zbyt duża dawka substancji znajdujących się w marihuanie może u niedoświadczonych palaczy wywołać mdłości i wymioty.

Co robić gdy jesteśmy świadka mi takiej sytuacji? Przede wszystkim pamiętać należy o odpowiednim ułożeniu osoby w taki sposób, aby nie zadławiła się własnymi wymiocinami – to może doprowadzić do zgonu na wskutek uduszenia!

Poza tym, należy taką osobę uspokoić, pomóc złapać kilka głębokich wdechów powietrza, podać wodę i jeżeli są na to warunki pozwolić się jej zdrzemnąć. Nigdy nie należy panikować, nawet ekstremalnie duże dawki substancji zawartych w marihuanie nie zaszkodzą zdrowiu ani życiu.

Marihuanę nastolatkom sprzedał 52. latek, u którego znaleziono pół kilograma suszu. Decyzją sądu trafił on do aresztu na 3 miesiące.

Wkrótce na HBO Max odbędzie się premiera serialu animowanego, który promować będą żelki z THC. Promujące nową produkcję zatytułowaną „Close Enough” kannabinoidowe żelki, będą w kilku wersjach, a każda z nich swoim działaniem ma nawiązywać do jednej z głównych postaci serialu. O czym natomiast będzie nowy serial?

Seria „Close Enough” to surrealistyczna komedia skupiającą się się na „małżeństwie, ich pięcioletniej córce i dwójce rozwiedzionych najlepszych przyjaciół / współlokatorów mieszkających razem, żonglowaniu pracą, realizacji marzeń przy jednoczesnym unikaniu podróżujących w czasie ślimaków, striptizerów i morderczych manekinów.”  – czyli po konopnych smakołykach oglądać się będzie jeszcze przyjemniej.

Co ciekawe, w serialu marihuany nie znajdziemy, żadem motyw konopny nie znalazł się również w zapowiedzi.

Żelki z THC, którego zawierają 10 mg na sztukę są wytwarzane przez firmę Kanha. Produkt dostępny będzie oczywiście tylko w USA w wybranych dyspensariach na terenie Kalifornii, a także za pośrednictwem platformy Eaze. Smakołyki powstały z kilku wersjach, a każda mieszanka została opracowana w celu uzyskania efektów, które według producentów odzwierciedlają osobowości czterech głównych bohaterów „Close Enough”. Serial premierę będzie miał na HBO Max 9 lipca.

żelki z THC
żelki z THC

Skoro serial nie ma tematyki konopnej to skąd akurat taki pomysł ma jego promocję?

Bardzo ekscytujące było dla mnie stworzenie kampanii dla Close Enough, która będzie autentyczna

– powiedział w komunikacie prasowym Peter Sherman, starszy wiceprezes ds. Marketingu programowego w HBO Max.

Tworząc dowolną kampanię, naszym celem jest zawsze zapewnienie widzom wrażeń, które są autentyczne i ekscytujące, a współpraca z Kanha uderza w sedno tego założenia. Jesteśmy bardzo podekscytowani tym i nie możemy się doczekać, aby zobaczyć jak zareagują fani.

Różne postacie, różne żelki z THC

Każdy smak żelek przypisany jest innej postaci i każdy smak ma inne działanie – tak jak różne są charaktery bohaterów. Oto jak opisuje je HBO:

JOSH: Fajny tata, mąż i przyszły światowej sławy projektant gier wideo, Josh lubi odpoczywać ze swoimi żelkami Indica o smaku truskawki.

EMILY: Emily to logiczna i zorganizowana planistka – reprezentuje wszystko, czym nie jest jej mąż Josh. Jest kochającą matką i silną kobietą pracującą, która stara się ogarnąć to wszystko. Zajęta mama Emily uwielbia swoje ananasowe żelki Sativa.

Alex: Alex jest neurotycznym najlepszym przyjacielem Josha z liceum. Mieszka w garderobie mieszkania, które dzieli z Joshem, Emily, Candice i Bridgette (jego byłą żoną). Kiedy Alex chce się zrelaksować i podumać sięga po swoje Hybrydowe żelki o smaku arbuza.

BRIDGETTE: Bridgette jest skuteczna influecerką na mediach społecznościowych – przynajmniej jej zdaniem.  Jej „praca” to hobby, które miesza z imprezowaniem. Bridgette utrzymuje imprezę i bryluje wśród znajomych dzięki różowym żelkom 1: 1 (THC / CBD)

W nocy z wtorku na środę, w miejscowości Busko Zdrój miała miejsce nietypowa sytuacja. Tuż po północy na schodach tamtejszej komendy policji pojawił się młody mężczyzna. Zachowywał się nietypowo, dyżurny postanowił wezwać patrol. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, mężczyzna odpalił jointa.

Palił jointa pod komendą tłumacząc to „wewnętrzną potrzebą”

Mężczyzna zjawił się na schodach przed komendą policji w Busku Zdroju w środę tuż po północy. – Zachowywał się jakby był pod wpływem alkoholu. Dyżurny wezwał na miejsce patrol interwencyjny

– relacjonował Tomasz Piwowarski, oficer prasowy buskiej policji.

Jak poinformował rzecznik, w momencie, gdy policjanci przyjechali na miejsce, 21-latek ostentacyjnie odpalił skręta, a w powietrzu czuć było charakterystyczny zapach palonej marihuany.

Zielony żartowniś

Chwilę po przybyciu na miejsce patrolu i odpaleniu jointa, mężczyzna został oczywiście zatrzymany.

Wstępne badanie suszu roślinnego, którym wypełniony był skręt wykazało, że jest to marihuana. Zapytany o powód wyboru miejsca do palenia zakazanego suszu 21-latek odparł, że poczuł taką „wewnętrzną potrzebę”

– poinformował oficer prasowy, Tomasz Piwowarski.

Jak poinformował rzecznik, rano zatrzymany mężczyzna tłumaczył, że „to miał być żart”. Kiedy natomiast usłyszał jakie konsekwencje mu grożą miał przyznać, że żart był jednak mało zabawny.

Ocenę czy żart był zabawny pozostawiamy wam.

Źródło: Policja Busko-Zdrój

O tym, że premier Nowej Zelandii planuje w tym roku przeprowadzić referendum ws. legalizacji marihuany informowaliśmy już kilkanaście miesięcy temu. Teraz poznaliśmy jego datę oraz szczegółowe założenia nowego prawa, które Nowozelandczycy poprą lub odrzucą już 19 września.

Pod koniec 2018 roku informowaliśmy o tym, że według badań, większość społeczeństwa popiera liberalizacje prawa dot. konopi indyjskich. Wtedy też premier Nowej Zelandii, Jacinda Ardern zapowiedziała, że do końca 2020 r. odbędzie się w tej sprawie referendum. Poznaliśmy już jego datę.

Wrześniowe referendum ws. legalizacji marihuany

Obywatele Nowej Zelandii, opowiedzą się za lub przeciw legalizacji marihuany 19. września przy okazji krajowych wyborów parlamentarnych.

Nowozelandzki parlament przedstawił kilka dni temu ustawę legalizującą konopie indyjskie. Zawarte w niej propozycje są wynikiem badań i konsultacji społecznych.

Wszystko wskazuje na to, że Nowozelandczycy będą za przyjęciem nowego prawa.

Proponowane przez Nowozelandzki rząd rozwiązania

Nowa ustawa to efekt badań przeprowadzonych w 2018 roku. Dlatego ma bardzo duże szanse na wejście w życie. Oto jej podstawowe założenia:

Posiadanie: osoby od 20. roku życia mogą posiadać przy sobie do 14 gramów suszu konopi indyjskich. Ustawa zakłada, że 14 gramów suszonej marihuany można przeliczyć na:

  • – 70 gramów świeżej marihuany
  • – 14 nasion konopi
  • – 210 gramów produktów spożywczych zawierających THC (np. ciasteczka) 
  • – 980 gramów liquidu
  • – 3,5 gramów koncentratu.

Uprawa: każdy obywatel Nowej Zelandii od 20 roku życia może uprawiać 2 rośliny konopi indyjskich na własny użytek. Liczba roślin na gospodarstwo domowe nie może przekraczać 4 szt.

Handel: sprzedaż odbywać się będzie w licencjonowanych punktach, w których będzie można również spożyć zakupione produkty, coś na wzór Niderlandzkich „Coffee Shop’ów” Każdy obywatel od 20. roku życia będzie mógł nabyć jednorazowo do 14 gramów suszu.

Osoba poniżej 20. roku życia, która zostanie przyłapana na posiadaniu bądź uprawie będzie w pierwszej kolejności kierowana na terapię oraz podjęte zostaną wobec takiej osoby działania edukacyjne. Przy kolejnym ujawnieniu suszu u takiej osoby, musi się ona liczyć z grzywną.

Zakazy

Ustawa przewiduje karanie za następujące czyny:

  • – publiczne spożywanie marihuany
  • – posiadanie więcej niż 14 gramów konopi indyjskich (lub ich odpowiedników) w miejscach publicznych
  • – uprawa większej liczby roślin marihuany w domu niż zakłada limit indywidualny lub domowy
  • – uprawianie konopi na widoku (rośliny mają być uprawiane tak, aby nikt postronny nie mógł ich zobaczyć)
  • – zabrania się używania marihuany przy osobach poniżej 20. roku życia
  • – udzielanie / sprzedaż marihuany osobom poniżej 20 roku życia
  • – sprzedaż konopi bez licencji
  • – import lub eksport konopi indyjskich
  • – dostarczanie konopi indyjskich pocztą lub kurierem
  • Kontrola

  • Aby zapewnić przestrzeganie zasad i ograniczenie szkód związanych z konopiami indyjskimi rynek ten ma być nadzorowany przez organ regulacyjny ds. konopi indyjskich – przewiduje ustawa. 

    Urząd nadzorowałby regulację rynku konopi indyjskich w sposób, który:

    • promuje dobrobyt Nowozelandczyków
    • zmniejsza szkody związane z używaniem konopi indyjskich
    • zmniejsza ogólne zużycie konopi (z upływem czasu).

    Nowo powołany urząd będzie m.in.:

    • licencjonować i autoryzować wszelkie działania podmiotów działających w branży konopi indyjskich
    • określać kryteria i warunki dotyczące licencji i zezwoleń na obrót
    • wyznaczać limity THC
    • administrować i pobierać podatek akcyzowy, opłaty i prowizje.
    • przygotować i opublikować raport / plan krajowy co 5 lat.

Obowiązywać będzie też zakaz reklamy marihuany oraz punktów dystrybucji, których wystroje na zewnątrz nie będą mogły sugerować, że można tam nabyć zioło. Początkowo legalny będzie jedynie susz. Urząd ds. regulacji konopi będzie uprawniony do zezwolenia na wprowadzenie na rynek innych licencjonowanych produktów, w tym koncentratów czy produktów spożywczych z zawartością konopi indyjskich, w drodze ustanawiania przepisów.

Przyjęta kilka dni temu przez Nowozelandzki parlament propozycja ustawy zawiera wiele punktów mówiących o bezpieczeństwie i edukacji konopnej wśród obywateli. Wymusza m.in. informowanie o możliwych negatywnych skutkach używania marihuany na opakowaniach. Całość wygląda bardzo sensownie, a zaakcentowanie dobra oraz edukacji obywateli aż z ustawy wycieka bokami, bardzo dobre podejście. Wszystko wskazuje na to, że wrześniowe referendum ws. legalizacji marihuany poskutkuje zmianą prawa i kolejny kraj zyska w tej kwestii normalność.

 

Nakładanie miodu na skręta to temat, który jak bumerang powraca na polskich konopnych grupach tematycznych czy też forach. Wiele osób pokazuje swoje jointy posmarowane miodem, na który często przyklejony jest pokruszony susz. Czy taki zabieg  to dobry pomysł czy raczej nie? Jak wpływa na nasze płuca oraz skąd w ogóle wzięła się „moda” na skręty oblane miodem?

Nakładanie miodu na skręta

Czy posmarowanie jointa miodem to dobry pomysł? Wielu użytkowników marihuany, lubi sobie urozmaicić używanie ziela. Jednym z takich urozmaiceń  jest nałożenie na jointa / blunta konopnego ekstraktu (BHO, Rosin). Taki zabieg sprawia, że skręt spala się znacznie wolniej, a ze względu na właściwości ekstraktu jest zdecydowanie mocniejszy i inaczej smakuje. Taki joint / blunt nazywa się Dream Liner.

Nakładanie miodu na skręta
Dream Liner z BHO

Niestety wielu użytkowników marihuany, widząc gdzieś w sieci zdjęcie takiego np. Dream Linera, stwierdza, że jest on obłożony miodem, co wynika z kolorystyki ekstraktów, które często na zdjęciu wyglądają jak miód.  Następnie taki palacz wrzuca na grupie zdjęcie skręta z miodem wychwalając swój pomysł. Jednak czy taki zabieg ma sens? Odpowiedź może być tylko jedna – N I E.

Z czym wiąże się wypalenie takiego skręta? Palony czyli skarmelizowany cukier jest bardzo szkodliwy dla naszych dróg oddechowych oraz płuc. Cząsteczki palonego cukru pokrywają błony śluzowe i oskrzela co może prowadzić do poważnego podrażnienia dróg oddechowych. Ponadto palony cukier odkłada się w płucach i może powodować rozwój komórek rakowych. Mówiąc prościej – palony cukier jest dla nas bardzo szkodliwy.

Osoby stosujące tę praktykę wykazują się elementarnym brakiem wiedzy na temat używki, którą przyjmują. Bardzo często jest to typowa pozerka, żeby pokazać jakim to się jest fajnym i znaleźć trochę atencji na konopnych grupach tematycznych. Jest to dla mnie jedyne wyjaśnienie zważywszy na to, że sieć daje dostęp do niezliczonych ilości informacji na ten temat.

Niestety, komentarze pod wpisami gdzie użytkownicy chwalą się swoimi skrętami z miodem ukazują jeszcze większy brak elementarnej wiedzy niektórych palaczy ziela. Gdy ktoś napisze, że palenie miodu to bardzo zły pomysł, natychmiast pojawia się armia konopnych pozerów twierdzących, że „każdy pali jak chce” oraz wychwalających swój „genialny” pomysł z miodem.  Ale nie to jest najgorsze, czasem odzywają się użytkownicy, którzy twierdzą, że przyjmowanie THC samo w sobie jest szkodliwe i np. uszkadza komórki mózgowe, zatem jeżeli ktoś pali sam susz to i tak sobie szkodzi. Stwierdzenie, że „THC niszczy mózg, a ktoś się czepia jarania smacznego miodku” jest kwintesencją braku wiedzy polskich użytkowników cannabis. A wystarczy użyć google aby wyszukać badania, z których jasno wynika, że konopie nie zabijają substancji szarej w naszym mózgu, a palony cukier jest niebezpieczny i prowadzi do licznych chorób. Tego typu komentarze mogą spowodować, że ktoś kto też nie ma pojęcia i też rzadko korzysta z google uzna, że faktycznie „w sumie to można spróbować”.

Nakładanie miodu na skręta
fragment rozmowy pod postem ze skrętem posmarowanym miodem

Podsumowując, palenie miodu czy innego cukru jest bardzo szkodliwe. Do niedawna część dilerów spryskiwała susz wodą z cukrem aby zwiększyć jego masę. Taki sort się średnio palił, strzelał i był niesmaczny oraz trujący. Każdy takiego materiału unikał. Dziś palacze sami się trują miodem i szukając atencji zachęcają do tego innych – jest to jeden z ekstremalnych przypadków ludzkiej głupoty i braku wiedzy.

Przypominamy – do suszu dodaje się konopne ekstrakty takie jak BHO czy Rosin. Dodawanie do suszu miodu jest oznaką skrajnej głupoty.

Zamaskowany aktywista z Manchesteru jeździ ulicami miasta i rozdaje jego mieszkańcom produkty, które uznał za istotne. Na liście rozdawanych produktów znajdują się m.in. papier toaletowy, woda, środki higieny oraz marihuana. Nie jest to pierwsza taka akcja aktywisty działającego pod pseudonimem Outlaw.

Aktywista pomaga mieszkańcom, rozdaje papier toaletowy i marihuanę

Mężczyzna o pseudonimie Outlaw,  zasłynął swego czasu rozdając ubogim pieniądze oraz marihuanę centrum Manchesteru.

Aktywista w związku z obecną sytuacją spowodowaną koronawirusem w Wielkiej Brytanii postanowił pomóc obywatelom swojego miasta. Jeździ jego ulicami rozdając niezbędne artykuły takie jak woda, papier toaletowy, środki czystości oraz marihuanę. Outlaw w zeszłym tygodniu rozdał susz o wartości 800 funtów. Produkty zostawia pod drzwiami lub przekazuje zachowując odpowiedni dystans.

W tym tygodniu rozdałem ponad 300 paczek papieru toaletowego, cztery uncje marihuany, setki małych zestawów do dezynfekcji i sześć dużych skrzynek z butelkowaną wodą.

-powiedział

Mężczyzna poinformował, że jeździł swoją furgonetką w centrum oraz na obrzeżach manchesteru puszczając w głośników utwór „Don’t worry, be happy” Bobby’ego McFerrina. Jest też krótki film, na którym widać jak przebiegała akcja.

 

[vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=UQMPjSY9F1w”][/vc_column][/vc_row]

Zapytałem na swoim Instagramie, czy ktoś czegoś potrzebuje – dostałem ponad 6000 próśb dostawy od różnych obserwujących.

Outlaw porusza się po mieście i jego obrzeżach furgonetką z napisem “Free Isolation Essentials. Toilet Roll – Sanitizer – Bottled Water. Mini Grinders – Raws – Pre Rolls – Bud”  co można przetłumaczyć jako „Darmowe niezbędniki do izolacji. Papier toaletowy -środki higieny – woda w butelkach. Mini młynki – bibułki -gotowe skręty – susz.

Takich ludzi nam trzeba w tych ciężkich czasach.

Źródło: Daily Star

Czy koronawirus jest szczególnie niebezpieczny dla palaczy marihuany? Prof. Krzysztof Simon, ordynator w jednym z wrocławskich szpitali twierdzi, że tak. Udało nam się skontaktować z prof. Simonem. Zapytaliśmy o to w jaki sposób, marihuana może spowodować śmierć osoby zarażonej COVID-19.

Koronawirus szczególnie niebezpieczny dla palaczy marihuany?

Profesor Krzysztof Simon, ordynator oddziału chorób zakaźnych w jednym z wrocławskich szpitali, wypowiedział się dla portalu TuWrocław.com ws. koronawirusa. W krótkiej wypowiedzi, prof. Simon stwierdza, że także młode osoby umierają na COVID-19. Powodem tych zgonów nie jest jednak sam wirus, a defekty, które posiadają młode osoby nim zarażone, stwierdza prof. Simon, mając na myśli, że umierają też osoby młode, ale takie, które maja inne znane im lub ukryte defekty zdrowotne.

Prof. Simon sugeruje też, że przyczyną osłabienia organizmu, które może prowadzić do śmierci w razie zakażenia, może być palenie marihuany. Powołuje się na przykład 16. latki, która z powodu koronawirusa zmarła we Francji. Profesor mówi, że wygląd pacjentki wskazywał na to, że mogła ona nadużywać marihuany, ale nie twierdzi, że z pewnością tak było. Oto wypowiedź:

[vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?feature=youtu.be&v=f5RLM46PkSA&fbclid=IwAR1D0fdOQDXHrVOei830NBGcl8jmrbEWYTkCRcfZ1En1l64Tjrfg7koLCnQ&app=desktop#dialog”][/vc_column][/vc_row]

Skontaktowałem się z profesorem Simonem i poprosiłem o rozwinięcie tego, co miał na myśli mówiąc te słowa.

Już na wstępie rozmowy, profesor zaznaczył, że nie chodziło mu o substancje zawarte w marihuanie (kannabinoidy), a jedynie o sam fakt wziewnej metody zażywania konopi.

Profesor w rozmowie przyznał, że przyjmowanie czegokolwiek drogą wziewną, w jakimś stopniu uszkadza drogi oddechowe co sprzyja zachorowaniu na COVID. Prof. Simon stwierdził, że w marihuanie nie są groźne związki psychoaktywne, ale jej sposób przyjmowania w postaci palenia może mieć wyniszczający wpływ na nasz organizm. Prof. Simon oznajmił, że dla palaczy marihuany wirus może być groźniejszy, gdyż poprzez wziewna metodę przyjmowania konopi, mają oni w gorszym stanie drogi oddechowe. Dodał, że tyczy się to wszystkiego co się pali oczywiście z tytoniem włącznie. Profesor wspomniał, że ogólnie osoby, które używają środków negatywnie wpływających na nasz organizm jak np. alkohol, są bardziej zagrożone ciężka chorobą spowodowana koronawirusem co wynika z osłabienia organizmu używkami.

Profesor Krzysztof Simon przyznał jednocześnie, że w żadnym wypadku nie jest przeciwnikiem marihuany i popiera jej medyczne zastosowanie.

Niestety, wypowiedź profesora Simona jest mocno niefortunna, gdyż dla większości osób jasno z niej wynika, że palenie marihuany mocno wyniszcza organizm, a doskonale wiadomo, że tak nie jest.

Przeciwnicy legalizacji często powtarzają, że liberalizacja prawa narkotykowego to zagrożenie dla młodych ludzi. Tymczasem spożycie marihuany przez młodzież w Kanadzie spadło o połowę od czasu gdy pod koniec 2018 roku ją zalegalizowano. Kanada oraz inne kraje, które zmieniły swoje prawo dot. konopi, są doskonałym przykładem na to, że tylko w ten sposób można ograniczyć używanie ich przez młodzież.

Spożycie marihuany przez młodzież w Kanadzie

Przed zmianą prawa w Kanadzie, odsetek młodzieży w wieku 15-17 lat, która używała marihuany, wynosił 20 proc., ostatnie dane pokazują, że w ciągu kilkunastu miesięcy od legalizacji, odsetek ten zmniejszył się o połowę i wynosi 10 proc – informuje Statistics Canada’s National Cannabis Survey, jednostka, która na bieżąco monitoruje używanie konopi indyjskich, wyniki są podawane kwartalnie.

Joel Mader mówi, że nie zauważa żadnego uzależnienia od konopi indyjskich wśród swoich nastoletnich klientów, odkąd użycie rekreacyjne narkotyku rozpoczęło się prawie 18 miesięcy temu.

Joel Mader, psycholog pracujący w Kalifornijskim ośrodku pomocy uzależnionym Calgary’s Alberta Adolescent Center stwierdził, że odkąd prawie 18 miesięcy temu zmieniono prawo,  nie zauważył wzrostu liczby młodych ludzi, którzy używają marihuany.

Jedno ze zjawisk, które coraz częściej obserwuję, to podejście do marihuany. Jest legalna, to nic wielkiego

-powiedział Mader, nawiązując do znanej zasady, że zakazany owoc smakuje lepiej.

Mader dodał, że wstępne wyniki badań przeprowadzonych na University of Calgary na grupie 900 do 2200 osób w wieku od 18 do 24 lat pokazują, że nawyki konsumpcyjne nie wzrosły od czasu legalizacji.

Mader oznajmił, że co do ogólnego spożycia konopi indyjskich po ich legalizacji, nie ma wyraźnych sygnałów ani badań mówiących o znacznym wzroście lub znacznym spadku osób ich używających. Wskaźnik utrzymuje się raczej na tym samym poziomie.

Starszy analityk Statistics Canada, Michelle Rotermann, powiedział, że spadek używania wśród nastolatków należy umieścić w kontekście stałego spadku przez ponad dekadę.

Badania przeprowadzone przez Canadian Alcohol, Tobacco and Drug Survey pokazują, że używanie konopi indyjskich wśród osób w wieku od 15 do 17 lat spadło do 15 procent w 2017 roku z 20 procent w 2005 roku, następnie osiągnęło poziom blisko 20 procent w 2018 roku.

Szacunki dotyczące używania marihuany przez młodzież w wieku od 15 do 17 lat w okresie przed legalizacją w 2018 roku wyniosły 19,8 procent, podczas gdy odpowiednie szacunki po legalizacji zebrane pod koniec 2019 roku wyniosły 10,4 procent

-powiedział Rotermann, dodał też, że:

To sugeruje, że konsumpcja w wieku od 15 do 17 lat spadła w pierwszym roku legalizacji.

Goodman, analityk ds. Polityki w kanadyjskim Centrum ds. Zażywania i uzależnienia od narkotyków, mówi, że legalizacja marihuany skłania do bardziej uczciwej dyskusji na temat ryzyka z nią związanego. Goodman uważa, że teraz ludzie mogą swobodnie rozmawiać na ten temat, edukować się bez obawy o sankcje karne.

Wydaje się, że ludzie teraz mają dość dobrą świadomość szkód i badań. Teraz ludzie chętniej o tym mówią, wymieniają się wiedza i doświadczeniami. Wiele z tych dyskusji koncentruje się na negatywnym wpływie marihuany na rozwijający się mózg

– powiedziała Goodman

To pokazuje, że legalizacja i edukacja są znacznie lepszym narzędziem przeciwdziałającym używaniu marihuany przez młodzież, niż grożenie jej więzieniem.

 

Trwająca pandemia bardzo zaszkodziła wielu branżom. Wpływ koronawirusa na branżę konopną, tę legalną oraz tę bardziej podziemną, również jest niemały. Obecna sytuacja różnie wpływa na rynek związany z konopiami indyjskimi, w zależności od lokalizacji, co przeważnie wiąże się z jej statusem prawnym. Oto krótki raport.

Wpływ koronawirusa na branżę konopną

Trwająca pandemia to poważny cios dla wielu branż na całym świecie. W przypadku rynku związanego z marihuaną sytuacja również nie jest zbyt ciekawa. Jednak z zupełnie innymi problemami borykają się użytkownicy oraz przedsiębiorcy konopni z krajów gdzie rekreacyjne używanie marihuany jest legalne, niż mieszkańcy np europejskich krajów, gdzie jest ona nielegalne.

Wpływ koronawirusa na branżę konopną, USA i Kanada

Rynek związany z legalną marihuaną rekreacyjną oraz medyczną mocno traci. Przede wszystkim spadła sprzedaż rekreacyjnej marihuany.  Dodatkowo, właściciele konopnych punktów mają teraz kłopoty np z zaopatrzeniem. Spadek konsumpcji marihuany ma wg analityków kilka powodów. Jednym z nich jest wydane przez władze ostrzeżenie, aby na czas pandemii powstrzymać się od wspólnego używania konopi gdyż niesie to za sobą ryzyko zakażenia, eksperci rynku argumentują tym także wzrost sprzedaży produktów spożywczych zawierających konopie indyjskie (edibles).

Kolejnym powodem jest coś co można nazwać spadkiem aktywności społecznej. Ludzie dużo rzadziej spotykają się popołudniami w grupach, odwołano wiele, jak nie wszystkie imprezy. Kolejna sprawa to powiązanie rynku legalnej marihuany z turystyką. Obie te branże często są ze soba mocno związane, np w Las Vegas. Wiele punktów dystrybucji w LV to miejsca nastawione na turystów, a tych w związku z zaistniałą sytuacją brak.

Dla odmiany, niektórzy notują chwilowe zwiększenie sprzedaży w związku z wprowadzaniem kolejnych ograniczeń poruszania się.

Po tym, jak mieszkańcom San Francisco Bay Area wydano zalecenia aby pozostali w domu, sprzedaż marihuany wzrosła o ponad 150 procent w stosunku do tego samego okresu rok do roku.

-powiedziała Liz Connors, dyrektor ds. Analiz w firmie Headset, która zajmuje się badaniem rynku konopi indyjskich.

Connors dodała, że ​​zakupy artykułów spożywczych, zawierających THC, wzrosły do ​​poziomu zwykle obserwowanego tylko około 20 kwietnia.

Jednak jak łatwo się domyśleć, sprzedaż zacznie spadać jak tylko ludzie zrobią zapasy.

W wielu miejscach w USA władze lokalne jak i federalne wydają zalecenia aby pozostać w domu. Informują też jakie zapasy najpotrzebniejszych rzeczy należy zgromadzić. Co ciekawe, często na tej liście znajduje się właśnie marihuana. Co z pewnością cieszy branżę. Pokazuje to również podejście do konopi indyjskich, w niektórych miejscach jak widać uznawane są za jeden z podstawowych produktów.

Na chwilę obecną wydaje się, że w Ameryce Północnej, najbardziej oberwała branża medycznej marihuany. Eksperci obwiniają za ten stan rzeczy zaburzony łańcuch dostaw. Wskaźnik ETF Horizons Marijuana Life Sciences (Kanada) stracił w ciągu ostatnich tygodni blisko 50 procent. Amerykańskie Center for Disease Control and Prevention wydało zalecenie dla pacjentów MM aby przygotowali sobie zapas na miesiąc, gdyż będą występowały przerwy w dostawach.

Kolejny temat to akcesoria do konsumpcji konopi. Ta część konopnego sektora boryka się obecnie ze sporymi problemami, a to dlatego, że wiele podzespołów, elementów czy wręcz całe produkty końcowe powstają w Chinach. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć jak dużym jest to obecnie problemem.

Wiele firm ponosi straty z powodu odwołanych targów branżowych, które są w wielu firmach kluczowym elementem sprzedaży.

Traci także czarny rynek, spowodowane jest to znacznym utrudnieniem w przemieszczaniu się między państwami. Wiele karteli z Meksyku ma obecnie utrudnione zadanie. W najlepszej sytuacji wydają się być growerzy, którzy swoje rośliny mają pod ręką i nie musza martwic się o dostawy.

Wpływ koronawirusa na branżę konopną, Europa

Nieco inne problemy spowodowane pandemią mają miłośnicy konopi z europy.

Niderlandy wprowadziły nowe zasady korzystania z Coffeeshop’ów, które początkowo chciano całkiem zamknąć. Zdecydowano się jednak pozostawić je otwarte, ale na nowych zasadach. Od jakiegoś czasu nie można konsumować zakupionej marihuany na miejscu, należy zrobić to w domu. Gdy początkowo podano informację, że coffeeshop’y w całym kraju zostaną zamknięte, klienci zaczęli je momentalnie szturmować. Towar został wyprzedany na pniu. W mieście Roemond na południu Niderlandów większość zapasów zostało wykupionych przez Niemców, którzy musieli zdążyć również przed zamknięciem granicy aby wrócić do domu.

Burmistrzowie miast, po odgórnej decyzji władz, zwołali gabinet, aby kawiarnie mogły ponownie otworzyć swoje drzwi. Urzędnicy obawiali się, że nielegalny handel marihuaną na ulicach rozkwitnie jeszcze bardziej z powodu przymusowego zamknięcia legalnych źródeł. Rząd usłyszał wezwanie burmistrzów i zdecydował się przystać na ich prośbę i punkty działają nadal, ze zmienionymi zasadami.

Z pewnością najbardziej ucierpią te, które były nastawione na turystów.

W Hiszpanii gdzie funkcjonują konopne kluby sytuacja ma się trochę inaczej. Niestety wszystkie zostały zamknięte ok 15.03. Pomimo, że są zamknięte, to większość co jakiś czas jest na godzinę otwarta i w takim przypadku do lokalu wchodzi się pojedynczo, zakupionego towaru nie można konsumować na miejscu i należy go zabrać do domu. Oferowane są też dowozy na telefon.

W europejskich krajach gdzie marihuana rekreacyjna i handel nią są zabronione sytuacja jest nieciekawa. W Polsce, zarówno jak w wielu innych europejskich krajach, marihuana w znacznej części pochodzi z Niderlandów, Czech czy Hiszpanii. Teraz łańcuch dostaw został poważnie uszkodzony.  Ze względu na sytuacje na granicach w wielu miejscach zaczyna brakować suszu, a jego cena znacząco wzrasta. Wraz z wydłużaniem się obecnej sytuacji, suszu będzie co raz mniej, a jego cena wzrośnie. Z drugiej strony, gdy wszystko wróci do normy, nielegalni europejscy producenci będą mieli nadwyżki, co może spowodować dużą podaż suszu nie najgorszej jakości w dobrej cenie. Z powodu pandemii odwołano wiele znaczących europejskich wydarzeń konopnych, w tym największe targi w europie i jedne z największych na świecie – Spannabis, które na chwile obecną przeniesione zostało na wrzesień.

 

 

W związku z zaistniałą sytuacją, wielu z Was spędzi najbliższy czas w domu. Polecamy jak najlepiej go spożytkować,  w końcu można poczytać, rozgrzać pada czy odmalować mieszkanie. A miłośnicy konopi indyjskich mogą przy okazji ten czas, oraz wszelkie aktywności, uprzyjemnić sobie najlepszymi odmianami tej wspaniałej rośliny. Oto nasze TOP 5 odmian na kwarantannę. 

Top 5 odmian na kwarantannę

Jako, że spędzanie większości dnia w domu sprzyja tzw. „zamułce”, rozpoczniemy od odmian konopi indyjskich z przewagą genów sativa, które napędzają kreatywność, chęć działania oraz rewelacyjnie wpływają na nastrój.

Moby Dick

TOP 5 odmian
Moby Dick, fot.: Teone

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych odmian od Dinafem. Rodzice Moby Dicka to Haze oraz White Widow, taka krzyżówka nie mogła zawieść. Jest to w ok 80% sativa o mocnym działaniu psychodelicznym oraz niewielkim działaniu na ciało. Produkuje sporo THCV, które odpowiada m.in. za rewelacyjny nastrój. Potrafi świetnie wpłynąć na apetyt. Uprawiana w odpowiednich warunkach produkuje duże ilości żywicy, a kwiaty są tak duże że każda gałąź musi być podwiązana. Moby Dick to świetny wybór do lektury, gry planszowej, sesji przy konsoli czy jakiejkolwiek innej aktywności.

AK-47

TOP 5 odmian
AK-47, fot.: Teone

Legendarna AK-47 to głównie sativa o bardzo pobudzającym, euforycznym i przyjemnym działaniu. Efekt jest silny i długotrwały. AK-47 wytwarza spore, mocno zbite kwiaty o bardzo intensywnym działaniu. Jest bardzo prosta w uprawie i wymaga więcej od palacza niż od growera. O jakości AK-47 świadczy 26 nagród jakie „akacz” zgarnął na cannabis cup’ach od 1996 do 2017 roku! Kolejna rewelacyjna odmiana nakręcająca do działania o euforycznym, umysłowym efekcie.

Power Plant

TOP 5 odmian
Power Plant, fot.: Teone

Kolejna legendarna sativa. Generalne porządki czy tez mały remoncik? W końcu trochę czasu na przygotowanie ulubionej potrawy? Te oraz wiele innych czynności, każdemu miłośnikowi cannabis, zdecydowanie umili Power Plant. Jedna z tych odmian, przy których uśmiech pojawia się na twarzy już po kilku minutach i wraz ze świetnym nastrojem pozostaje na długo. Podczas uprawy  indoor rośnie do 2 m i daje ogromne zbiory. Bardzo stabilna odmiana, która przyniosła Dutch Passion sporo nagród.

OG Kush

TOP 5 odmian
OG Kush, fot.: Teone

Gdy po całym dniu nadejdzie czas na wieczorny relaks, świetnie sprawdzi się OG Kush. Jest to 75% indica z genetyką Thai / Pakistani skrzyżowanymi ze słynnym Chemgawg. Wrażenia zapachowo smakowe są dość ciekawe, zapach benzyny natomiast posmak charakteryzują często słodkie nuty.  Po 8 tygodniach kwitnienia OG Kush daje duży plon, a THC w dobrych warunkach dochodzi do 24%. Świetny wybór na wieczorny film, odpręża i relaksuje, ale nie przykuwa do kanapy.

Blueberry OG

TOP 5 odmian
Blueberry OG, fot.: Barneys Farm

Ostatnia propozycja to Blueberry OG. Jest to w 70% indica, hybryda Blueberry oraz opisanego powyżej OG Kush. Odmiana dla koneserów smakowych szczepów, szczególnie gdy jest uprawiana organicznie, co potrafi znacznie podbić profile terpenowe i flawonoidowe. Aromat słodkich owoców wymieszanych z paliwem, po paleniu pozostawia słodki posmak, co jest zasługą genów Blueberry. Połączenie BB oraz OGK dało świetne efekty. Początkowo odpręża i relaksuje by po jakimś czasie dać efekt nieco pobudzający i wzmagający kreatywność. Łatwa w uprawie, daje zbite i kompaktowe kwiatostany.

Mamy nadzieję, że nasze TOP 5 odmian na kwarantannę, nieco ułatwi Wam wybór.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.