[vc_row][vc_column][vc_column_text]Słoń o marihuanie – zniszczyła wielu ludziom życie oraz pomaga wejść w cięższe używki. Takie stwierdzenia można usłyszeć z ust poznańskiego rapera, z którym Mestosław przeprowadził blisko dwugodzinną rozmowę głównie o używkach. Słoń opowiedział także działa na niego zioło, niektórzy pewnie będą zaskoczeni. Oto więcej informacji. 

Słoń o marihuanie – zniszczyła wielu ludziom życie oraz pomaga wejść w cięższe używki

Słoń to jedna z bardziej rozpoznawalnych postaci w środowisku rapowym i nie tylko, łączy rap z horrorcore’m. Tworzył WSRH oraz Brain Dead Familia – BDF.

Ze Słoniem rozmawiał niedawno Mestosław, głównym tematem rozmowy były używki. Panowie rozmawiali o różnych substancjach, tutaj jednak skupimy się na wypowiedziach dotyczących marihuany.

Niestety rozmowa pokazała jak małe pojęcie ma zaproszony do rozmowy raper. Okazuje się, że artysta uważa, iż marihuana niszczy ludziom życie.

To ile życia ludziom to zniszczyło, zwykła głupia trawa człowieku, palenie jointów i fifki, człowieku, ja pierdole.

-mówi Słoń o marihuanie

W rozmowie ze strony Słonia padają też takie stwierdzenia:

„Mam gdzieś znajomych, którzy palą od 25 czy 30 lat i mają tym ciężki problem, życie im się jakby posypało. Człowieku, tyle szans mieli, mogli je wykorzystać, zmienić coś. To nie, bo wiesz co, no miałem pojechać, ale nie pojechałem. Bo co? Bo byłeś kurwa spizgany.”

Czy marihuana niszczy życie ludziom? Czy inne używki niszczą życie ludziom? Nie, to podejmowane decyzje niszczą życie wielu ludziom. To nie marihuana niszczy ludziom życia, to nieprawidłowe decyzje, nieprawidłowe używanie i/lub nadużywanie marihuany powoduje kłopoty i niepowodzenia w życiu.

Wszystkich substancji odurzających, czy to będzie legalny alkohol czy substancje prawnie zakazane, należy używać świadomie i z głową!

Jeżeli jesteś osobą, która po marihuanie nie ma ochoty na wykonywanie jakichkolwiek zadań służbowych i będziesz palił przed pracą lub w jej trakcie – zostaniesz najpewniej zwolniony za brak efektów w pracy. Dlatego jeżeli ci na tej pracy zależy, a mimo to będziesz używał marihuany przez co pracę stracisz – nie obwiniaj zioła tylko swoje decyzje.

Przypominamy też, że należy kategorycznie podkreślić, iż używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem.

Każdy użytkownik ziela powinien oceniać, czy nie wpływa ono negatywnie na jego życie, nazywa się to świadomym używaniem.

Co ciekawe, w pewnym momencie rozmowy muzyk też wspomina tym, że to złe decyzje, a nie narkotyki niszczą życia. Wszedł nawet na temat świadomego używania, jednak najpierw mówił w tym kontekście o odurzonych dwunastolatkach, chwilę później jakby zgubił myśl i wątek i temat się urwał. Jednak mówienie, że nie ma w ludziach świadomości i podawanie jako przykład naćpanego dwunastolatka jest nie na miejscu bo tu już mówimy o ciężkiej patologii, a nie świadomym użytkowaniem substancji przez pełnoletnie osoby.

W trakcie rozmowy raper przyznał także, że nie używa marihuany na trzeźwo gdyż ma po niej potężne stany lękowe:

„Jak miałbym palić na trzeźwo trawę, to bym dostał z deklem, wszelkiego rodzaju stany lękowe mi wypierdala na taki poziom, że człowieku ja tego nie kumam, nie? „

-mówi Słoń

Pamiętać należy, że to nie sama używka stanowi problem, przeważnie jest on w użytkowniku. Legendarny mit, jakoby marihuana powodowała brak chęci wykonywania obowiązków czyli tzw. syndrom amotywacyjny, już dawno został obalony, a mimo to nadal jest chętnie powtarzany przez osoby, które są przeciwne używaniu konopi nie mając zielonego pojęcia o wpływie na człowieka. Więcej o marihuanie i syndromie amotywacyjnym przeczytasz T U T A J.

Teoria bramy mówiąca jakoby marihuana miała być furtką do tzw ciężkich narkotyków jak np. opiaty – także została już dawno obalona.

Przeczytaj też: Na 420 Mata wyznał, że zaczyna terapie w Monarze bo zioło ma na niego destrukcyjny wpływ i m.in. prowadzi do ciężkich narkotyków

Cała rozmowa ze Słoniem:[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=BIolMyDpjmk”][/vc_column][/vc_row]

Tajlandia: Marihuana pozostanie legalna. Pomimo wcześniejszych planów, aby zioło ponownie uznać za nielegalny narkotyk, a nawet podania daty wejścia, ostatecznie premier Srettha poinformował o rezygnacji z ponownej kryminalizacji konopi. Politycy uznali, że ziele pozostanie legalne przy jednoczesnym wprowadzeniu dodatkowych regulacji. Kwestia zmiany statusu marihuany budziła w ostatnich miesiącach wiele kontrowersji wśród wielu obywateli Tajlandii, jedne stowarzyszenia popierały planowane zmiany, a drugie chciały, aby nic się nie zmieniało – były demonstracje, dochodziło nawet do strajków głodowych. Oto więcej informacji.

Tajlandia: Marihuana pozostanie legalna, poinformował premier Srettha.

Informacje, jakoby marihuana rekreacyjna miała by ponownie trafić na listę zabronionych narkotyków, pojawiają się w mediach na całym świecie od blisko roku. Podchody do zmiany prawa rozpoczął nowy rząd Tajlandii ustanowiony właśnie w zeszłym roku.

Ale po kolei…

Marihuana w Tajlandii została zalegalizowana w roku 2022. Tajlandia wybrała dość unikalną w skali świata metodę zmiany prawa dot. konopi indyjskich, ich uprawy, przetwarzania oraz sprzedaży. A mianowicie Tajski rząd zwyczajnie usunął marihuanę z listy narkotyków, i tyle.

Od tego momentu konopie indyjskie nie były objęte jakimikolwiek przepisami, ich status prawny był taki jak np. bananów – każdy może uprawiać banany, każdy może jeść banany (nawet dzieci), każdy może postawić na ulicy stragan i sprzedawać banany. Dokładnie taki sam status miało zioło, przez brak przepisów zapanował pewien konopny chaos.

Dlatego zaczęły się pojawiać przepisy regulujące kwestie związane z marihuaną. Wprowadzono licencję na handel oraz produkcję. Wprowadzono zakaz sprzedaży nieletnim, a sklepy z ziołem nie mogą znajdować się w pobliżu szkół, przedszkoli, świątyń, etc.

Wtedy zmienił się w Tajlandii rząd. Nowy premier stosunkowo szybko zapowiedział, że legalizacja marihuany przeprowadzona była chaotycznie oraz ze szkodą dla społeczeństwa i należy ją ponownie zdelegalizować uznając za narkotyk.

Przez kolejne miesiące premier Tajlandii regularnie informował o dążeniu do ponownej kryminalizacji marihuany. Pomysł ten miał mieć początkowo poparcie wszystkich 11 partii koalicyjnych, które tworzą tamtejszy rząd. Jednak w jednym z pierwszych głosowań okazało się, iż proponowana zmiana nie uzyskała odpowiedniej liczby głosów.

Już wtedy wiele wskazywało na to, że politycy zaczynają traktować stanowisko premiera jako jego prywatną opinię w kwestii marihuany, którą nie trzeba się przejmować.

Kolejne doniesienia medialne tylko potwierdzały, że status marihuany w Tajlandii nie ulegnie zmianie. Dlatego nie potrafię zrozumieć mediów (konopnych jak i głównego nurtu), które na podstawie komunikatów Tajskiego rządu informowały, że ten chce zdelegalizować marihuanę.

Wiele nieporozumień wynikało z nieznajomości Tajskiej specyfiki oraz bardzo dla nie-azjatów trudnego języka tonalnego. Dlatego w komunikatach prasowych np. Reutersa czy CNN pojawiały się informacje w pierwszej części mówiące, że Tajlandia zdelegalizuje zioło, a w kolejnej, że producenci oraz sprzedawcy marihuany zostaną objęci dodatkowymi regulacjami – informacje się wzajemnie wykluczały.

Zaledwie kilka tygodni temu premier ponownie poinformował o mianie statusu prawnego marihuany i mocnych obostrzeń co do użytku rekreacyjnego. Zmiany miały wejść w życie od 1. stycznia przyszłego roku.

Informacje te spowodowały liczne protesty na Tajskich ulicach, grupa aktywistów rozpoczęła też głodówkę żądając od premiera pozostawienia obecnego statusu marihuany.

Tajlandia Marihuana pozostanie legalna
Pro-konopni aktywiści na ulicach Bangkoku w zeszłym miesiącu.

Właściciele konopnych biznesów także wyrazili swoje niezadowolenie dając do zrozumienia, że w przypadku zmiany prawa będą żądali odszkodowań, mowa o ok 20.000 podmiotów sprzedających lub produkujących marihuanę.

Faktem jest też to, że marihuana przynosi pewne wpływy do budżetu Tajlandii, która jest obecnie w tracie kryzysu i stara się zrobić wszystko, aby ściągnąć do siebie jak najwięcej turystów. Dlatego m.in. po wielu latach zniesiona została alkoholowa prohibicja w ciągu dnia. W Tajlandii do tej pory oficjalnie był zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach 14.00 – 17.00 oraz 00.00 – 11.00.

Kolejna sprawa to specyfika Tajlandii, gdzie bardzo dużą władzę realną mają osoby z wysoko postawionych rodzin (system kastowy), wojsko oraz policja – mówiąc najprościej – przedstawiciele tych grup chcą zarabiać na legalnej marihuanie.

Tajlandia – marihuana zostanie legalna, będzie nowa ustawa

Mimo, że premier Srettha zmienił zdanie i zgodził się uregulować kwestię używania marihuany za pomocą ustawy, to jednak ostatnie słowo należy do parlamentu, powiedział agencji Reuters Prommin Lertsuridej, sekretarz generalny premiera.

„To będzie kwestia prawa i debaty w parlamencie. Czy to narkotyk, czy nie, zależy od parlamentu.”

– poinformował Prommin.

Nie do końca wiadomo co ostatecznie wpłynęło na zmianę stanowiska obecnego premiera. Mówi się o politycznej decyzji, jednak omawianie politycznej sytuacji i zawirowań w Tajskim rządzie nie będziemy tu omawiać.

Jeżeli obie izby Tajskiego Parlamentu przyjmą nową ustawę, a ta najpewniej będzie, wejdzie ona w życie z początkiem przyszłego roku. Poinformujemy gdy tylko się to stanie.

A teraz zobacz Tajskie uprawy prowadzone przez Polaków, materiał wideo znajdziesz T U T A J.

Przeczytaj też: Czeski rząd zrezygnował z komercyjnego rynku marihuany

[vc_row][vc_column][vc_column_text]Paluch nagrał numer o medycznej marihuanie – M&M, który od kilku dni lata po serwisach muzycznych. Utwór jest lekki, a sam refren wpada w ucho przez co wielu przewiduje, że stanie się jednym z hitów tego lata, szczególnie wśród użytkowników zioła. Niestety warstwa tekstowa  pozostawia wiele do życzenia, a sam klip przedstawia pacjentów jako zwykłych „zjarusów” cały dzień oglądających Netflixa w towarzystwie Coca-Coli i czipsów. 

Paluch nagrał numer o medycznej marihuanie

„Bo to medyczna marihuana, dzisiaj legalna, choć kiedyś zakazana, nie jeden ziomal grzał przez to lata puchę, bo leczył głowę, bez podatku buchem.”

Nawija Paluch w swoim nowym numerze M&M – Medyczna Marihuana.

Paluch to jeden z najbardziej znanych polskich raperów, który na scenie jest już od lat. Dlatego większość rzeczy, które tworzy – odbija się szerokim echem.

Utwór utrzymany jest w luźnym, lekko popowym letnim klimacie, który z pewnością wielu przypadnie do gustu, a w szczególności użytkownikom zioła.

Niestety, M&M uważam za zmarnowaną szansę, Palec mając tak duże zasięgi mógł jednak coś zrobić dla konopi i postarać się o merytoryczny przekaż traktujący np. o pozytywnych aspektach korzystania z marihuany lub o tym, iż należy to robić z głową i świadomie. Mógł wspomnieć ciężki los biedniejszych pacjentów uprawiających własne rośliny, którzy robią to ryzykując swoją wolność, aby ratować swoje zdrowie, a czasem życie.

Zamiast tego mamy bardzo przeciętny tekstowo utwór, który medyczną marihuanę ma tylko w tytule. Obraz powstały do numeru także nie pozostawia wątpliwości, że mówimy o używaniu marihuany w celach rekreacyjnych.

Zamiast konopnej merytoryki mamy też promowanie najgorszych stereotypów związanych z używaniem marihuany. Teledysk do M&M przedstawia Palucha jarającego sobie na luzie z ziomkami, wszyscy wspólnie siedzą w pokoju jarając zioło, pijąc Coca-Colę i zajadając się czipsami etc. Klip momentami przypomina bardziej reklamę Coca-Coli niż rapowy teledysk.

Szkoda, że postanowiono przedstawić pacjentów medycznej marihuany jako zjarusów, którzy tylko oglądają Netflixa wpierdalając przy tym wysoko przetworzony syf i popijając go Coca-Colą. 

Na plus natomiast należy wspomnieć propagowanie waporyzacji, jednak i tu mamy powielanie bzdur gdyż palenie marihuany nie zniszczy ci płuc substancjami smolistymi – w przeciwieństwie do tego co mówi Paluch płuca wieloletnich palaczy zioła są w bardzo dobrym stanie co potwierdzają badania.

A oto wspomniany teledysk, oceńcie sami:

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=2R34bXRINrw”][/vc_column][/vc_row]

Euro 2024: Niemiecka policja zachęca do palenia zioła zamiast picia alkoholu, co ma na celu poprawę bezpieczeństwa i zmniejszenie agresji w trakcie rozgrywek. Piłka nożna to jedna z nielicznych dyscyplin sportowych, która niesie ze sobą ryzyko wszelkiego rodzaju rozrób wśród kibiców przeciwnych drużyn. Nic zatem dziwnego, że władze i służby wolą promować uspakajającą marihuanę, zamiast powodującego agresję alkoholu. W kilku krajach akcja doprowadziła przy okazji do rozległej dyskusji na temat konopi indyjskich i ich legalizacji. Oto więcej informacji.

Euro 2024: Niemiecka policja zachęca do palenia zioła zamiast picia alkoholu

Mecze piłki nożnej niosą ze sobą ryzyko zamieszek wynikające z chęci bitki pomiędzy kibicami niektórych drużyn. Część meczy, które są obarczone wysokim ryzykiem rozróby, obłożone jest dodatkowymi regulacjami mającymi podwyższyć poziom bezpieczeństwa.

Jednym z takich spotkań był wczorajszy mecz Anglii z Serbią, który miał status „podwyższonego ryzyka” i odbywał się w Gelsenkirchen. Według niemieckich mediów na meczu miała zjawić się licząca około 500 osób grupa chuliganów z Bałkanów. Dlatego służby porządkowe zdecydowały o wprowadzeniu specjalnych środków bezpieczeństwa.

Z tego powodu m.in. sprzedawane podczas rozgrywki piwo, mogło mieć maksymalnie 2,8% alkoholu.

I tu pojawia się rzecznik niemieckiej policji, który kibicom rozczarowanym słabym piwem – poleca zapalenie przed meczem marihuany.

Niemiecka policja zachęcając kibiców do wyboru zioła zamiast alkoholu zaznacza, że kibic upalony, to kibic spokojny i wręcz zachęca do śmiałego palenia na ulicach

-„ Nie jest problemem dla kibiców palenie marihuany na ulicy. Jeśli widzimy grupę ludzi pijących alkohol i wyglądających nieco agresywnie oraz inną grupę palącą marihuanę, to oczywiście przyjrzymy się grupie pijącej alkohol. Picie alkoholu może sprawić, że ktoś będzie bardziej agresywny, a palenie marihuany sprawia, że ludzie będą wyluzowani. Skupimy się na fanach, którzy piją i mogą stać się agresywni, dlatego wprowadziliśmy środki ostrożności dotyczące alkoholu”

– wyjaśniał rzecznik policji w rozmowie z brytyjskim tabloidem.

Niestety, podczas samego meczu rozegranego na Veltins Arena, nie można w środku nic palić, można było natomiast kupić piwo o wspomnianej obniżonej zawartości alkoholu.

Postawa niemieckiej policji wywołała dyskusję, w której klasycznie wypowiadają się zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy takiej kampanii. Jak to niestety przeważnie bywa, głosy przeciwne powielają dawno już obalone stereotypy jak np. „teoria bramy”, wg której marihuana prowadzi do uzależnienia od ciężkich narkotyków. I gdyby wykluczyć komentarze oparte na mitach, zostaną same chwalące taki rozwój sytuacji w Niemczech.

Marihuana jest w Niemczech częściowo zalegalizowana od 1 kwietnia tego roku. Można posiadać do 25 gramów suszu w miejscach publicznych, 50 w domu oraz uprawiać do 3 roślin konopi indyjskich w domowym zaciszu. Powstały także Społeczne Kluby Konopne. Nadal zakazany jest handel. 

Postępujący światowy trend dekryminalizacji marihuany póki co nie dotyczy Polski. Niestety, od pojawienia się Ustawy o zapobieganiu narkomanii z 1985 roku, konopie indyjskie są uznawane w naszym kraju za prawnie zakazany narkotyk. Mimo zalegalizowania medycznej marihuany 2017 roku, THC jest w dalszym ciągu substancją zabronioną – nie wolno jej posiadać o uprawie konopi indyjskich na własny użytek nawet nie mówię gdyż ta, może zostać w Polsce uznana za zbrodnię. Okazuje się jednak, że ponad 70% Polaków chce dekryminalizacji marihuany. Czy władze się do tego ustosunkują?

Czym jest dekryminalizacja marihuany?

Na całym świecie kolejne kraje wprowadzają regulacje umożliwiające legalne korzystanie z konopi, czy to na użytek medyczny czy rekreacyjny. Legalizacja medycznej marihuany to zwykle pierwszy krok ustawodawców w kierunku liberalizacji prawa narkotykowego. Czasem jednak zdarza się, że w kraju dużo wcześniej wprowadzono już dekryminalizację posiadania niewielkich ilości marihuany, zwykle wykorzystywanej na własny użytek. Dekryminalizacja jest to zaprzestanie karania za posiadanie tych niewielkich ilości, czasem jest to 1, czasem 5, a czasem 15 gramów suszu konopi indyjskich.

Osoba posiadająca nieznaczną ilość ziela,  zatrzymana przez policję nie podlega wtedy pod kodeks karny – czyn jest traktowany jako wykroczenie i często obarczony jedynie grzywną lub upomnieniem funkcjonariusza. W każdym razie sprawa nie trafia do sądu i nie jest zakładana żadna kartoteka. Osoba, która nie posiada więcej niż dopuszczalny, ustawowy limit surowca na własny użytek, nie trafia też na komisariat i nie są podejmowane wobec niej żadne dodatkowe czynności, oprócz ewentualnej konfiskaty suszu. Przykładem krajów z takim podejściem do THC jest między innymi Estonia, Luksemburg czy Belgia. Wiele stanów USA, jak Kolorado czy California, przed prowadzeniem pełnej legalizacji najpierw, wiele lat wcześniej zrezygnowało z karania swoich obywateli za posiadanie i konsumpcję konopi.

Obecny status prawny konopi w Polsce i Europie

Na dzień dzisiejszy marihuana spożywana do celów rekreacyjnych pozostaje w Polsce nielegalna. Główna substancja psychoaktywna czyli tetrahydrokannabinol (THC), nadal znajduje się na liście substancji kontrolowanych (odurzających) w Ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii z 2005 roku. Zarówno posiadanie marihuany jak i uprawa konopi indyjskich, dystrybucja czy konsumpcja są w Polsce zabronione i grozi za to kara pozbawienia wolności do lat 3. Nawet jeśli są to nieznaczne ilości na własny użytek. Mało tego, w naszym kraju można dostać wyrok już za samo posiadanie akcesoriów do używania marihuany takich jak faja wodna (bongo).

Jest to najgorszy możliwy scenariusz, bowiem posiadanie przysłowiowego jointa stawia nas już w świetle prawa karnego. czyniąc z użytkownika przestępcę.

Wyjątkiem jest stosowanie marihuany do celów medycznych, które w Polsce jest legalne od 2017 roku. Możliwość leczenia się medyczną marihuaną jest dostępna dla pacjentów po wydaniu specjalnej recepty od lekarza prowadzącego. Lek w postaci suszu lub wyciągów medycznych można kupić na receptę w polskich aptekach. Na ten moment mamy w Europie wiele krajów ze znacznie bardziej liberalnym podejściem prawnym do konopi indyjskich, należą do nich wymienione wcześniej Estonia, Luksembiurg i Berlgia, a także: Czechy, Szwajcaria, Holandia, Hiszpania oraz dwa kraje, które wprowadziły już pierwszą fazę legalizacji konopi indyjskich na cele rekreacyjne, czyli Malta oraz Niemcy. Jesteśmy jako Polska w tyle – zarówno, jeśli chodzi o swobody obywatelskie w tym zakresie jak i rozwijanie niezwykle dochodowego sektora konopi indyjskich.

Polacy chcą dekryminalizacji marihuany

Polski aktywista i przedsiębiorca konopny – Przemysław Zawadzki, zlecił przeprowadzenie badania opinii publicznej odnośnie dekryminalizacji marihuany. Zawadzki znany jest między innymi z akcji dostarczenia bukietu konopi indyjskich do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów czy protestowania pod Sądem Rejonowym w Warszawie poprzez zamknięcie się w klatce razem z sadzonką konopną. To z jego inicjatywy przeprowadzono badanie polskiej opinii publicznej zrealizowanej przez CBOS, które zostało sfinansowane przez konopną społeczność. Badanie miało za zadanie zweryfikować poparcie Polaków dla sprawy dekryminalizacji konopi indyjskich. Wyniki opublikowane w marcu 2024 roku pokazały, że 73,4% ankietowanych jest przeciwnych karaniu za posiadanie marihuany na własny użytek. Na pytanie: Czy uważa Pan/Pani, że posiadanie niewielkich ilości marihuany na własny użytek powinno być karane więzieniem?

27% (266 osób) odpowiedziało zdecydowanie nie

38% (376 osób) odpowiedziało raczej nie

11,4% (112 osób) odpowiedziało, że trudno powiedzieć

7 osób odmówiło odpowiedzi

15,5% (153 osoby) uważa, że raczej tak a 8,1% (80 osób), że zdecydowanie tak

Zmiany popierają różne grupy wiekowe – zarówno osoby młode jak i osoby 65+, mieszkańcy wsi oraz miast, osoby zarabiające poniżej i powyżej średniej krajowej, osoby o różnych poglądach politycznych, osoby z różnych grup zawodowych (rolnicy, biznesmani, prezesi, emeryci, renciści, studenci, robotnicy). Każda zbadana grupa społeczna popiera dekryminalizację marihuany na własny użytek. Grupy opowiadające się raczej za karaniem za posiadanie zioła to głównie osoby bezrobotne oraz z wykształceniem podstawowym.

W badaniu wzięło udział 2113 osób, nie jest to duża próba, nie mniej jednak wynik powyżej 70% poparcia dla dekryminalizacji nie pozostawia tutaj złudzeń. Prawdopodobnie Polacy zmienili swoje zdanie na temat konopi na przełomie ostatniej dekady, nie bez znaczenia są też działania innych krajów w tym zakresie.

Projekt dekryminalizacji marihuany posiadanej na własny użytek

1 kwietnia 2024 roku do Sejmu wpłynął projekt ustawy także powstały z inicjatywy Przemka Zawadzkiego, dekryminalizujący posiadanie 15 gramów marihuany na własny użytek a także możliwość uprawy 1 rośliny konopi indyjskich na osobę. Nie jest to pierwsza próba przepchnięcia u władz liberalizacji prawa narkotykowego, wiele jednak wskazuje na to, że obecna koalicja rządząca jest bardziej przychylna dekryminalizacji. Wcześniejsza grupa rządząca ewidentnie nie była skłonna pochylić się w stronę większych swobód dla obywateli i zaprzestania karania za korzystanie z używki w postaci mniej szkodliwej od alkoholu czy papierosów używki. Główną przeszkodą była wtedy frakcja ziobrystów, która za marihuanę najchętniej wyznaczyłaby karę 25 lat pozbawienia wolności, o czym kiedyś zresztą mówili.

Czytaj też: Wpływ marihuany na aktywność fizyczną – kolejne badania obalają mit „leniwego palacza”

Wpływ marihuany na aktywność fizyczną to kwestia, wokół której przez ostatnie dekady narosło wiele mitów. Większość osób, które nie miały zbyt wiele wspólnego z konopiami indyjskimi uważa, że ich używanie prowadzi do spadku aktywności fizycznej. W mit „leniwego palacza” wierzy tak duża część społeczeństwa ponieważ był i jest to argument używany przez propagatorów konopnej prohibicji. Jednak kolejne badania pokazują, że argument ten jest nieprawdziwy. Mimo wszystko użytkownicy konopi czy to rekreacyjnych czy medycznych powinni pamiętać, że ich niewłaściwe używanie oraz nadużywanie mogą faktycznie prowadzić do rozleniwienia.

Wpływ marihuany na aktywność fizyczną – kolejne badania obalają mit „leniwego palacza”

Wraz z trwającym od kilku lat światowym trendem pro-legalizacyjnym, prowadzone są kolejne badania nad wpływem konopi indyjskich na ich użytkowników i ich zdrowie.

Spora część badań prowadzona jest właśnie dlatego, że co raz więcej osób ma dostęp do legalnej marihuany rekreacyjnej. Z roku na rok przybywa także pacjentów stosujących medyczną marihuanę.

Dlatego kolejne zespoły badawcze przyglądają się wpływowi marihuany na jej użytkowników – ich zdrowie, nawyki, czy wpływ konopi na społeczeństwo.

Opublikowane w tym miesiącu wyniki badaniaNiedawne używanie konopi indyjskich oraz aktywność fizyczna i siedzący tryb życia mierzona akcelerometrem wśród dorosłych w młodym i średnim wieku: analiza krajowego badania ankietowego dotyczącego zdrowia i odżywiania w latach 2011–2014„, jako kolejne, wykazały, że stereotyp „leniwego „palacza” jest nieprawdziwy.

Wyniki badania pokazują, iż aktywność fizyczna u osób używających marihuanę wcale nie jest mniejsza niż u osób, które marihuany nie używają.

Wyniki badania, opublikowane w tym miesiącu na łamach “Cannabis and Cannabinoid Research“ są efektem pracy naukowców z University of Toronto oraz dwóch szpitali w Ontario. Badacze przeanalizowali dane z zebranych w ramach National Health and Nutrition Examination Survey (NHANES) z lat 2011-2014 obejmujące 4666 dorosłych uczestników, w wieku od 18 do 59 lat. Uczestnicy nosili akcelerometry nadgarstkowe, które monitorowały ich aktywność fizyczną, oraz wypełniali kwestionariusze dotyczące używania konopi indyjskich.

Badanie wykazało, że nie ma znaczących różnic w poziomie aktywności fizycznej pomiędzy osobami używającymi, a nie używającymi marihuany.

To samo wyniki mówią o czasie spędzonym w pozycji siedzącej. Nie ma znaczących różnic pomiędzy użytkownikami marihuany a osobami, które jej nie używały. Dane z akcelerometrów pokazały, że użytkownicy marihuany spędzają trochę więcej czasu na lekkiej aktywności fizycznej (średnio 102 minuty dziennie) w porównaniu do osób nie używających konopi. (99 minut dziennie). Nie stwierdzono natomiast różnic w czasie spędzonym na umiarkowanej do intensywnej aktywności fizycznej.

Nasze odkrycia dostarczają dowodów przeciwko istniejącym obawom, że używanie konopi indyjskich niezależnie promuje siedzący tryb życia i zmniejsza aktywność fizyczną. Konieczne są przyszłe badania prospektywne w celu ustalenia, czy ustalenia te można uogólnić na określone populacje używające konopi indyjskich, w tym na pacjentów z bólem przewlekłym.

-piszą autorzy badania

Marihuana, a aktywność

Jak już wspomniałem, jest to kolejne badanie na przestrzeni ostatnich lat, którego wyniki obalają kłamstwa popularyzowane przez zwolenników konopnej prohibicji. Jakiś czas temu opublikowaliśmy na ramach naszego portalu artykuł Zespół amotywacyjny po marihuanie to mit, potwierdzają to badania naukowców z Cambrige, gdzie opisane zostały wyniki badania dotyczące poziomu motywacji u użytkowników marihuany. Obalają one kolejny popularny mit – brak motywacji u osób używających marihuanę.

Inne badanie pokazuje natomiast, że używanie marihuany nie ma negatywnego wpływu na zdrowie publiczne.

Negatywny wpływ marihuany na jej użytkowników

Marihuany używają sportowcy, olimpijczycy i mistrzowie świata w różnych dyscyplinach. Palą artyści, dyrektorzy i menadżerowie dużych korporacji. Palą naukowcy, profesorowie i nauczyciele. I wszyscy ci luzie pozostają aktywni, odnoszą sukcesy – marihuana natomiast często pomaga im się wieczorem odprężyć po ciężkim dniu, poradzić sobie z bólem lub bezsennością czy stresem.

Jednak należy kategorycznie podkreślić, że używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie używanie szkodliwe /nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem.

Każdy użytkownik marihuany powinien oceniać, czy nie wpływa ono negatywnie na jego życie, nazywa się to świadomym używaniem.

Snoop Dogg przestał palić zioło. Raper o swojej decyzji poinformował na X. Jest to sytuacja dla wielu lekko szokująca, gdyż Snoop oprócz muzyki, kojarzony jest właśnie z ziołem. Swego czasu zatrudnił nawet człowieka na stanowisko „joint rollera”, czyli po prostu skręcacza gibonów dla muzyka. Oto więcej informacji.

Snoop Dogg przestał palić zioło

52-letni raper znany jest z dwóch rzeczy – swojej muzyki oraz zamiłowania do marihuany, której wypalał tak dużo, że potrzebował zatrudnić osobę, która skręcała mu jointy. Pisaliśmy o tym T U T A J

Snoop jest od lat uważany za jedną z osób potrafiących wypalić najwięcej zioła np. w trakcie jednej sesji. Marihuana od lat jest nieodłącznym elementem wizerunku i życia Snoopa, któremu udało się zapalić nawet w Białym Domu, siedzibie prezydenta USA.

Teraz ma się to jednak zmienić, tak przynajmniej wynika z treści, którą raper zamieścił na portalu X, dawnym Twitterze

Po długich rozważaniach i rozmowach z rodziną zdecydowałem się rzucić palenie

-czytamy na X.

Proszę, uszanujcie teraz moją prywatność.

– napisał Snoop, a właściwie Calvin Broadus, na X.

Snoop Dogg przestał palić zioło
Snoop Dogg przestał palić zioło

W komentarzach pojawiają się różne domysły fanów, dlaczego Snoop podjął taką decyzję.

„Dzisiaj nie jest Prima Aprilis, Snoop” – skomentował wpis jeden z obserwujących.

Inni natomiast uważają, że to taka, nomen omen, zasłona dymna i Snoop przerzuca się na zioło w postaci do zjedzenia jak np. ciastka (tzw. Edibles – produkty spożywcze z marihuaną).

Jeszcze inni twierdzą, że może chodzić o pewne problemy natury zdrowotnej.

„W zeszłym roku miałem zatorowość płucną i musiałem też rzucić palenie; więc dla Edible Dee jest więcej artykułów spożywczych; ale wiem, jak trudna jest ta zmiana, szczególnie dla kogoś jak ty. Poświęć zdrowiu tyle czasu, ile potrzebujesz.”

-pisze inny obserwujący.

Póki co nie wiemy dlaczego Snoop Dogg  rzucił palenie i czy jest to decyzja długoterminowa, musimy poczekać na kolejne informacje w tej sprawie.

Po dziesięciu godzinach Snoop na swoich socjalach zamieścił swoje zdjęcie z podpisem: „Uszanujcie moją prywatność”.

Chcąc Was wprowadzić do świata terapeutycznego działania konopi, o którym będę pisać na łamach WeedNews.pl – postanowiłam zacząć od kwestii absolutnie podstawowej: dlaczego i w jaki sposób konopie działają na nasz organizm oraz czym jest układ endokannabinoidowy, który aktywują.

Konopie oraz ECS

Konopie – rośliny z rodziny Cannabis Sativa L. – zawierają szereg różnych substancji aktywnych, wśród których znajdziemy dość unikatowe związki (zawiera je niewiele roślin natomiast w konopiach występuje ich najwyższe stężenie) są to fitokannabinoidy takie jak np. CBD, THC, CBG, etc. To właśnie one, kannabinoidy, w największym stopniu oddziałują na nasz organizm (1), a ich działanie modyfikowane jest z kolei przez zawarte w konopiach terpeny.

Dlaczego tak się dzieje?

Otóż wszyscy posiadamy układ endokannabinoidowy (ECS), który jest za to odpowiedzialny. Układ ten występuje u wszystkich kręgowców.

Układ endokannabinoidowy został odkryty w 1988 r. przez zespół nieżyjącego już niestety – Prof. Raphaela Mechoulama . Pomimo że odkryto go 35 lat temu – wyewoluował już bardzo dawno temu i posiadają go nawet tak prymitywne organizmy jak ŻACHWY– są to niewielki organizmy morskie z rodziny osłonic (2).

ECS pełni w naszym organizmie szereg istotnych funkcji (np.: Funkcja ECS w cyklu rozrodczym kobiet oraz schorzeniach związanych z płodnością)

Układ endokannabinoidowy jest m.in. centrum logistycznym do przesyłania informacji pomiędzy poszczególnymi układami oraz narządami. ECS jest niesłychanie istotny dla wszystkich organizmów, które go posiadają gdyż to właśnie on posiada funkcję regulacji wielu innych układów w tym np. układu immunologicznego, który m.in. odpowiada za naszą odporność na wszelkie infekcje. Aktywny układ kannabinoidowy pozytywnie wpływa m.in na układ wydalania wewnętrznego, układ nerwowy, układ rozrodczy, układ trawienia, układ rozrodczy, układ oddechowy, układ trawienia, układ hormonalny czy układ moczowy i inne. Jak widać konopie i zawarte w nich składniki aktywne mogą zdecydowanie poprawić jakość życia na bardzo wielu płaszczyznach zdrowotnych.

Czym jest Układ endokannabinoidowy ECS

ECS tworzą receptory kannabinoidowe rozmieszczone w całym naszym organizmie, w różnym natężeniu dla różnych organów.

Dwa najlepiej poznane/zbadane to receptor CB1 oraz receptor CB2.

To właśnie z tymi receptorami łączą się zawarte w konopiach kannabinoidy poprzez co oddziałują na nasz organizm i na naszą świadomość

Receptory kannabinoidowe znajdziemy w każdym układzie, w każdym narządzie – z wyjątkiem pnia mózgu oraz rdzenia przedłużonego (a mówiąc dokładniej – jest ich tam bardzo mało)

Jak wcześniej wspomniałam z receptorami fitokannabinoidy zawarte w konopiach łączą się z receptorami kannabinoidowymi CB1 oraz CB2. Aktywacja systemu endokannabinoidowego to nic innego jak dostarczenie kannabinoidów to receptorów CB1 i CB2.

Co ciekawe, aktywujące ECS kannabinoidy produkują nie tylko konopie, wytwarzamy go także my, ludzie.

Nasze organizmy produkują substancje bardzo podobne do tych znajdujących się w konopiach I jest to kolejna składowa naszego układu endokannabinoidowego, mowa o – endokannabinoidach, czyli naturalnie produkowanych przez nasz organizm kannabinoidach.

Dwa najbardziej poznane/zbadane endokannabinoidy to Anandamid I 2Arachidonyloglicerol.

Endokannabinoidy łącząc się receptorami kannabinoidowymi pełnią szereg ważnych funkcji w naszym
organizmie.

Bardo ciekawe i pokazujące moc kannabinoidów jest to, że niedawne badania wykazały, iż za tzw. haj biegacza odpowiedzialne są nie endorfiny, a właśnie endokannabinoidy, które nasz organizm wytwarza podczas wysiłku fizycznego. Dokładnie tak, za bardzo przyjemne uczucie po skończonym treningu odpowiada kannabinoid – anandamid. Co ciekawe, jego struktura chemiczna jest zbliżona do struktury innego kannabinoidu – THC. Wiecej na ten temat przeczytasz T U T A J.

Ważną częścią Układu endokannabinoidowego są też enzymy odpowiedzialne za syntezę oraz degradację kannabinoidów. Na przykład hydrolaza amidów kwasów tłuszczowych pełni kluczową rolę w usuwaniu anandamidu z naszego organizmu.(4)
Wspomniany już wcześniej Anandamid (ze starohinduskiego Ananda oznacza błogość, euforię, ekstazę)
ma działanie psychoaktywne podobne do działania ^9 tetrahydrokannabinolu zawartego w konopiach
Indyjskich.(podobne, a nie takie samo)(5)

Niebawem napiszę o paru trikach odnośnie wpływania na działanie tego enzymu, ponieważ spowalniając jego działanie anandamid nie zostaje usunięty z organizmu, co za tym idzie następuje jego kumulacja co prowadzi do uczucia szczęścia.

Prawidłowa praca układu endokannabinoidowego jest kluczowa do utrzymania homeostazy, czyli ogólnego zdrowia i należy o nią zadbać na wielu płaszczyznach – aktywność fizyczna, używanie konopi, sen oraz dobra dieta, w której występują konopie potrafią zdziałać cuda.

Układ endokannabinoidowy pełni istotną role dla naszego organizmu i zdrowia, a jego aktywacja potrafi znacząco podnieść komfort życia. Co ciekawe, ECS został odkryty właśnie dzięki konopiom i badaniom nad nimi.

Wspomniany wcześniej Profesor Raphael Mechoulam z żywicy konopi Indyjskich najpierw wyizolował poszczególne fitokannabinoidy, (CBD, THC, CBG, etc.) a następnie dzięki nim odkrył receptory kannabinoidowe z którymi łączą się owe substancje. (3)

źródła:

1. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/31580774/
2. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8125337/
3. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/32648908/
4. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/9452020/
5. https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/17210800/

Legalizacja marihuany w Niemczech nie dla każdego? Jak się okazuje, niemiecka ustawa legalizująca ziela zawiera paragraf, który sprawia, iż dla pewnej grupy zawodowej nic się nie zmieni i nadal nie będzie im wolno korzystać z konopi indyjskich. O jaką grupę chodzi i skąd taka decyzja? Więcej informacji znajdziesz w artykule.

Legalizacja marihuany w Niemczech nie dla każdego?

Legalizacja marihuany w Niemczech staje się faktem, a tamtejszy rząd w zeszłym tygodniu przyjął projekt ustawy w tej sprawie. Więcej na ten temat przeczytasz w naszym artykule T U T A J .

Jednak jak się okazuje, niemiecka ustawa wyłącza pewną grupę zawodową spod nowych regulacji pozostawiając dla niej marihuanę nadal nielegalną, a dokładniej nielegalnym ma być jej używanie.

Chodzi o Bundeswehrę czyli niemiecką armię.

Wśród nowych przepisów legalizujących marihuanę znajdziemy też taki:

 § 3 – Legalne posiadanie konopi indyjskich

(1) Osoby, które ukończyły 18. rok życia, mogą posiadać do 25.  gramów marihuany do użytku osobistego. Posiadanie ponad 25 gramów konopi indyjskich
jest dozwolone wyłącznie na terenie stowarzyszenia hodowców, posiadającego zezwolenie zgodnie z § 11 ust. 1.

(2) Zakaz posiadania konopi indyjskich przez kobiety i mężczyzn służących w armii Bundeswehra ze względu na przepisy dotyczące ich działalności, pozostaje niezmieniony ustępem 1.

Oznacza to tyle, że ustęp 1. nie dotyczy osób służących w niemieckiej armii.

Ciekawe jest wytłumaczenie takiej decyzji.

Chodzi o rozporządzenie centralne Bundeswehry A-2160/6 w sekcji 1.29 (nadużywanie narkotyków), które zawiera wytyczne zabraniające zażywania narkotyków przez żołnierzy.

Jako powód podaje się fakt, że ostre zatrucie konopiami indyjskimi wyklucza żołnierza z jakichkolwiek działań.

Ale dlaczego żołnierzom zabrania się także używania ziela w czasie prywatnym?

„Nawet po ustąpieniu objawów zatrucia spowodowanych tylko jednorazowym zażyciem, nie można wykluczyć, że efekt odurzenia zaostrzy się ponownie po okresie wolnym od objawów (tzw. echo, retrospekcja), co uniemożliwia kontrolowanie wystąpienia stanu odurzenia, który zmniejsza lub eliminuje zdolność prowadzenia pojazdów i innych zdolności związanych z wydajnością u osoby zażywającej konopie indyjskie. (…) Dlatego zażywanie konopi indyjskich poza godzinami pracy – w przeciwieństwie do zatrucia alkoholem – jest właśnie takim naruszeniem obowiązków służbowych.”

Dokładnie tak, legendarny i mityczny tzw. FLASHBACK po marihuanie, jest oficjalnym powodem zakazu używania dla żołnierzy.

Tzw. flashback to potoczne określenie na ponowne zadziałanie substancji psychoaktywnej np kilka tygodni po zażyciu. I o ile w przypadku mocniej działających substancji jak LSD czy DMT takie raporty się zdarzały (przez nadużywanie) jednak twierdzenie, że substancje z konopi mogą doprowadzić do stanu odurzenia na wiele dni po zażyciu należy włożyć między bajki.

Owszem, metabolity kannabinoidów są w organizmie wykrywalne dość długo, jednak te metabolity już nie odurzają.

Nawet po zmianie prawa, niemiecki żołnierz będzie mógł się tylko napić Jägermeistera, a o blancie będzie mógł tylko pomarzyć.

Mentzen: marihuana ryje beret, zachęcam do picia alkoholu, a konkretnie oczywiście piwa. Takie rewelacje można było ostatnio usłyszeć od Sławomira Mentzena podczas jednego z niedawnych wywiadów gdy został zapytany właśnie o konopie i alkohol.

Mentzen: marihuana ryje beret, zachęcam do picia alkoholu

Żyjemy w kraju, gdzie politykiem chce zostać człowiek namawiający obywateli do narkotyku, który od lat regularnie wyniszcza nasze społeczeństwo, jest bardzo szkodliwy i uzależniający, a pod jego wpływem często dochodzi do śmiertelnych wypadków. Problem alkoholowy jest w naszym kraju ogromny, pokazuje to np. sprzedaż tzw. „małpek” w godzinach bardzo porannych, o czym niedawno rozpisywały się media.

Z drugiej strony mamy marihuanę, używkę, która stosowana niewłaściwie też może nieść za sobą pewne negatywne dla użytkownika konsekwencje. Jednak zioło wyrządza znacznie mniej szkód niż alkohol, nawet gdy jest nadużywane. Natomiast negatywne skutki nadużywania marihuany czy też jej używania niewłaściwego używania ustępują dość szybko po zaprzestaniu stosowania. Czego nie można powiedzieć o alkoholu.

Dodatkowo marihuana stosowana (odpowiednio) w celach rekreacyjnych, może jednocześnie pozytywnie wpływać na zdrowie użytkownika.

Marihuana jest lekiem, jest kompatybilna z naszym organizmem, który jest wyposażony w układ endokannabinoidowy aktywowany przez związki zawarte w konopiach.

Alkohol jest trucizną, która ogłupia swoich użytkowników i dosłownie „ryje beret” uszkadzając struktury mozgu, a także szkodzi wielu innym organom wewnętrznym.

W przeciwieństwie do marihuany, nie ma czegoś takiego jak zdrowa czy nieszkodliwa ilość alkoholu – każda jego dawka jest szkodliwa dla zdrowia.

Mimo to, Sławomir Mentzen ma inne zdanie i mówi, że:

„- Trawa ryje beret. Niestety, znam osoby, które pod wypływem zażywania narkotyków bardzo na tym straciły albo miały problemy psychiczne. Uważam, że nadużywanie tej substancji jest szkodliwe i nie należy tego robić, ale jak ktoś chce, to niech pali, to jest to jego życie, niech robi co chce”

Aby chwilę później dodać, że:

„-Ja mówię wprost, że dobrze jest pić piwo i do tego zachęcam”

To jest już wyższy poziom odklejenia się od rzeczywistości w wykonaniu Sławomira Mentzena.

Alkohol ogłupia, to fakt. Sławomir Mentzen alkohol promuje bardzo namiętnie. Czyżby liczył na masowe ogłupienie społeczeństwa, aby to wtedy być może chętniej na niego głosowało w październiku?

Wypowiedź pana od piwa znajdziecie na kanale FB konopnego działacza Przemka Zawadzkiego o T U T A J.

Przemek opatrzył całość swoim komentarzem, z którym się jak najbardziej zgadzamy.

Przeczytaj też: Różnice pomiędzy marihuaną rekreacyjną, a medyczną

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.