Będzie akcyza na waporyzatory, 18 marca w dzienniku ustaw pojawił się akt o zmianie ustawy o podatku akcyzowym. Po raz pierwszy do listy wyrobów akcyzowych dodano produkty niezwiązane z nikotyną. Od teraz ustawa nakłada obowiązek akcyzowy także na waporyzatory, zarówno na całe urządzenia ale także na ich części. Jak wysoka będzie stawka akcyzy na waporyzatory? Od kiedy zaczną obowiązywać nowe przepisy i które urządzenia nie zostały nimi objęte? Tego dowiesz się z naszego artykułu.

Będzie akcyza na waporyzatory

18 marca w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej opublikowano ustawę z dnia 20 lutego 2025 o zmianie ustawy o podatku akcyzowym, ustawy o zdrowiu publicznym oraz niektórych innych ustaw.

Nowe przepisy m.in. rozszerzają listę produktów akcyzowych o urządzenia do waporyzacji. Nowe przepisy wprowadzają też nową definicję „wyrobów nowatorskich”, od teraz brzmi ona:

„w dziale IV w tytule rozdziału 3 wyrazy „i wyroby nowatorskie” zastępuje się wyrazami „ , wyroby nowatorskie, urządzenia do waporyzacji, zestawy części do urządzeń do waporyzacji, saszetki nikotynowe i inne wyroby nikotynowe”;

W nowej ustawie czytamy, iż:

Art. 1. W ustawie z dnia 6 grudnia 2008 r. o podatku akcyzowym (Dz. U. z 2025 r. poz. 126 i 222) wprowadza się następujące zmiany:

c) po pkt 34 dodaje się pkt 34a–34f w brzmieniu:

34c) podgrzewacze – urządzenia umożliwiające wytworzenie i spożycie aerozolu z wyrobów nowatorskich bez ich spalania, również te, które wymagają zewnętrznego zasilania lub sterowania;

34d) urządzenia wielofunkcyjne – urządzenia wielorazowe umożliwiające wytworzenie i spożycie aerozolu
zarówno z płynu do papierosów elektronicznych, jak i z wyrobów nowatorskich, również te, które wymagają
zewnętrznego zasilania lub sterowania;

34e) urządzenia do waporyzacji – wielorazowe papierosy elektroniczne, podgrzewacze i urządzenia wielofunkcyjne, z wyłączeniem urządzeń przeznaczonych wyłącznie do celów medycznych;

34f) zestaw części do urządzenia do waporyzacji – komplet części, który może służyć do wytworzenia urządzenia do waporyzacji poprzez złożenie lub połączenie części wchodzących w skład tego kompletu;”

Akcyza na waporyzatory – wyjątkiem są urządzenie do celów medycznych

Jak widać ustawa nie nakłada akcyzy na  urządzenia stosowane wyłącznie do celów medycznych, jednak nie narzuca, że muszą to być waporyzatory klasy medycznej. Teoretycznie urządzenia opisane jako „wyłącznie do użytku medycznego” będą wyłączone z nowych przepisów.

Ustawa nakłada obowiązek akcyzowy także na części do waporyzatorów, co ma zapewne na celu uniknięcia prób ominięcia nowego prawa poprzez sprzedawanie waporyzatorów w częściach.

w art. 8 po ust. 5 dodaje się ust. 5a w brzmieniu:

„5a. W przypadku zestawu części do urządzenia do waporyzacji przedmiotem opodatkowania akcyzą jest:
1) sprzedaż zestawu części do urządzenia do waporyzacji na terytorium kraju osobie fizycznej nie na potrzeby prowadzenia działalności gospodarczej;

2) nabycie wewnątrzwspólnotowe zestawu części do urządzenia do waporyzacji przez osobę fizyczną nie na
potrzeby prowadzenia działalności gospodarczej;

3) import zestawu części do urządzenia do waporyzacji przez osobę fizyczną nie na potrzeby prowadzenia działalności gospodarczej.”

Wysokość akcyzy na urządzenia do waporyzacji

Jeżeli chodzi o to jak duża będzie to akcyza, w ustawie czytamy:

„Art. 99ca. 1. Produkcją urządzeń do waporyzacji w rozumieniu ustawy jest ich wytwarzanie poprzez złożenie
lub połączenie różnych części, a także pakowanie.

2. Podstawą opodatkowania urządzeń do waporyzacji jest liczba ich sztuk.

3. Stawka akcyzy na urządzenia do waporyzacji wynosi 40,00 zł za sztukę.

4. W przypadku produkcji, o której mowa w ust. 1, niezgodnej z art. 47, stawka akcyzy na urządzenia do waporyzacji wynosi dwukrotność stawki, o której mowa w ust. 3.

5. W przypadku nabycia lub posiadania urządzenia do waporyzacji znajdującego się poza procedurą zawieszenia poboru akcyzy, jeżeli nie została od niego zapłacona akcyza w należnej wysokości, a w wyniku kontroli podatkowej,
kontroli celno-skarbowej albo postępowania podatkowego nie ustalono, że akcyza została zapłacona, stosuje się stawkę w wysokości określonej w ust. 4.

Art. 99cb. 1. Podstawą opodatkowania zestawów części do urządzeń do waporyzacji jest liczba sztuk tych
zestawów.

2. Stawka akcyzy na zestawy części do urządzeń do waporyzacji wynosi 40,00 zł za sztukę.

Zatem nowy podatek akcyzowy wynosić będzie od 40 w przypadku dystrybutorów oraz 80 zł w przypadku producentów.

Czy to dużo? w przypadku waporyzatorów kosztujących obecnie 200 zł będzie to 20% podwyżka ceny dla klienta , który zamiast 200 zapłaci teraz 240 zł. Natomiast w przypadku waporyzatorów z górnej półki podwyżka cen wyniesie 2-4%, czyli za urządzenie, które teraz kosztuje 1200, z nową akcyzą klient zapłaci 1230 (3,33% drożej).

Nowe przepisy wejdą w życie od 1 lipca, a niektóre od 1 sierpnia – czyli już tego lata.

Całość nowej ustawy znajdziesz T U T A J

Po wczorajszej publikacji oświadczenia Aurory ws. obniżki cen regularnych swoich produktów, z którego wynika, że za brak obniżek cen dla pacjentów odpowiadają jedynie aptekarze, otrzymaliśmy informacje, że nie jest to do końca prawda. Część farmaceutów została niesłusznie oskarżona o nieobniżenie ceny podczas gdy fakt ten w niektórych przypadkach wynika z błędów w komunikacji pomiędzy aptekami, hurtowniami i producentem. Oto więcej informacji.

Sprostowanie do oświadczenia Aurory ws. obniżki cen regularnych swoich produktów.

W marcu Aurora obniżyła cenę regularną swoich produktów dostępnych obecnie w polskich aptekach, obniżka dotyczy wszystkich produktów oprócz Aurora 8/8 (Equiposa).

Producent podjął działania, aby cena w aptekach została obniżona w trybie natychmiastowym. W tym celu Aurora zobowiązała się zwrócić część ceny zakupu aptekom, aby te także mogły obniżyć cenę dla pacjentów. Jednak w części aptek cena ani drgnęła mimo, iż od wprowadzenia obniżki minęło kilka tygodni.

We wczorajszym materiale na ten temat pisaliśmy, że:

„Otrzymaliśmy oświadczenie Aurory ws. obniżki cen regularnych swoich produktów, które dotyczy faktu, że niektóre apteki nadal nie obniżyły ceny dla pacjenta pomimo, że otrzymały zwrot za już zakupiony produkt po to, aby jego cena dla kupującego była niższa. Niestety zachłanność niektórych aptek powoduje zamieszanie i dezinformacje gdyż do pacjentów dotarła już informacja o nowej cenie regularnej, a część aptek nadal sprzedaje susz od Aurory w starej cenie co należy traktować jako najgorszy rodzaj cwaniactwa.”

Cały artykuł znajdziesz T U T A J.

Po publikacji otrzymaliśmy kilka informacji mówiących o tym, że nie w każdym przypadku jest to wina aptek. Wspomniana sytuacja w niektórych przypadkach wynika z błędów w komunikacji pomiędzy farmaceutami, hurtowniami i producentem, na skutek których apteki nie otrzymały zwrotu.

Sprawa sprowadza się do daty granicznej składania dokumentów ws. zwrotu części ceny produktu, aby apteki mogły obniżyć ceny produktów Aurory już zakupionych i będących na stanach magazynowych. Aurora ustaliła datę graniczną, której przekroczenie wiązało się z brakiem możliwości uzyskania zwrotu różnicy w cenie.

„Dokładnie Panu nie powiem granicznej daty, bo jestem teraz w domu, ale mam maila z hurtowni o dacie granicznej żeby wysłać im maila z dokumentami, aby dostać korekty cenowe z hurtowni, a hurtownia od producenta. Pamiętam, że to chodziło o niedzielę, więc wysłałam w niedzielę, bo w sobotę miałam wolne i w piątek. A we czwartek o 16 niby była informacja ze data graniczna się zmieniła, ale ja już o tym nie wiedziałam bo byłam w domu. O tym dowiedziałam się w mailu zwrotnym z hurtowni, że producent nagle zmienił datę graniczną do wysłania na wcześniejszą, bo mu się tak zachciało. Miałam też maila z drugiego źródła, żeby zrobić to jak najszybciej, więc oczywiście zrobiłam to jak najszybciej, ale i tak już byli za późno. W takiej sytuacji było dużo aptek moich znajomych w tym także moja. Jednym zdaniem producent zmienił sobie w trakcie zdanie i zmienił datę o 2 czy 3 dni wcześniejszą.”

-napisała nam w wiadomości Pani Katarzyna, która prowadzi aptekę w Białymstoku.

Skontaktowaliśmy się zatem z przedstawicielami Aurory, którzy potwierdzili, że faktycznie taka sytuacja miała miejsce.

Przedstawiciele producenta poinformowali nas, że faktycznie wyznaczyli datę graniczną w sprawie zwrotu części kosztów zakupu produktu do apteki, co było skutkiem zamieszania, w efekcie którego część aptek nie zdążyło wysłać dokumentów, a zatem nie uzyskali oni zwrotu.

Aurora do tej pory nie wspominała nam o jakichkolwiek problemach w komunikacji na linii apteki – hurtownie – producent, które mogłyby być przyczyną braku obniżenia cen w niektórych aptekach.

Przyznali natomiast, że taka sytuacja miała miejsce gdy o nią zapytaliśmy.

Dlatego należy uznać, że nie każdy przypadek utrzymania starej ceny wynika z zachłanności farmaceutów. Są apteki, gdzie cena się nie zmieniła tylko i wyłącznie dlatego, że zawiódł obieg informacji ze strony producenta za co aptekarze nie odpowiadają w żadnym stopniu. Oświadczenie Aurory było nie zawierało tej informacji chociaż powinno.

Otrzymaliśmy oświadczenie Aurory ws. obniżki cen regularnych swoich produktów, które dotyczy faktu, że niektóre apteki nadal nie obniżyły ceny dla pacjenta pomimo, że otrzymały zwrot za już zakupiony produkt po to, aby jego cena dla kupującego była niższa. Niestety zachłanność niektórych aptek powoduje zamieszanie i dezinformacje gdyż do pacjentów dotarła już informacja o nowej cenie regularnej, a część aptek nadal sprzedaje susz od Aurory w starej cenie co należy traktować jako najgorszy rodzaj cwaniactwa. Oto więcej informacji.

Oświadczenie Aurory ws. obniżki cen regularnych swoich produktów

Ostatni informowaliśmy, że Aurora na stałe obniżyła cenę regularna swoich produktów, które są obecnie dostępne na polskim rynku medycznej marihuany. Przeczytasz o tym T U T A J.

Aurora znacząco bo aż o 33% obniżyła cenę swoich produktów dla hurtowni,  co powinno poskutkować tym, że cena w aptekach powinna oscylować w okolicy 35 zł za gram suszu.

Produkty, które zyskały właśnie nową, niższą cenę to:

  • Aurora Pink Kush (PK)
  • Aurora DeLaHaze (DLH)
  • Aurora Ghost Train Haze (GTH)

Obniżka nie obejmuje produktu Aurora 8/8 (Equiposa), który właśnie pojawił się a aptekach.

Niestety część aptek wykazuje się najgorszym rodzajem cwaniactwa i pomimo tego, że od producenta otrzymały zwrot mający umożliwić obniżenie ceny produktów już znajdujących się na stanach magazynowyc – nie zrobiły tego i utrzymują starą cenę, aby zarobić jak najwięcej.

W związku z pojawiającymi się publicznymi zapytaniami czemu pomimo ogłoszonej przez Aurorę obniżki cen – te nadal w niektórych aptekach się nie zmieniły, producent wydał oświadczenie, oto jego treść:

„W związku z dużą ilością zapytań o ceny produktów AURORA oraz dezinformacji w Social Mediach informujemy, że w marcu br. firma AURORA podjęła decyzję o stałym obniżeniu cen producenta na obecne i przyszłe dostawy. Oznacza to, że cena producenta pozostanie na niższym poziomie bez względu na datę przydatności produktu. Cena jest stała dla produktów: Cannabis Flos Aurora 20/1 czyli PinkKush, Cannabis Flos Aurora 22/1 czyli DelaHaze oraz Cannabis Flos Aurora Deutshland GMBH 22/1 czyli Ghost Train Haze. 

Ostateczna cena produktów AURORA dla Pacjentów w aptece zależy od danej APTEKI i jej wewnętrznych zasad ustalania cen. Każda z aptek sama ustala narzuty, marże i inne opłaty dotyczące wydawania leków recepturowych, stąd widoczne są niekiedy różnice w cenach tego samego produktu np. dla PinkKusha to rozpiętość od 350 zł do +600 zł za 10g (dane z dnia 4.04.2025). 

Z uwagi na fakt, że Aurora obniżyła ceny produktów w hurtowni, jak również ceny dla produktów już zakupionych przez apteki (będących już na stanie apteki), nie znajdujemy racjonalnej odpowiedzi na pytania, dlaczego te różnice są tak kolosalne. „

Dlatego pamiętajcie, aby sprawdzać ceny w różnych aptekach i wybierać te najkorzystniejsze. Szczególnie, że niektóre apteki oferują produkt nawet za więcej niż 60 zł za gram podczas gdy po obniżce ceny ze strony producenta cena powinna wynosić ok. 35 zł za gram.

Przetestowaliśmy Blue Monkey od Cosmy. Jest to nowy produkt na naszym rynku, który własnie trafił do aptek w całym kraju. Blue Monkey to hybryda z dominacją genów Indica, co można wyraźnie odczuć w trakcie sesji. Jest to susz pochodzący w upraw w Portugalii, które przeznaczone są jedynie na nasz rynek. Jak oceniamy jego działanie terapeutyczne i co nas szczególnie zaskoczyło? Tego dowiesz się z artykułu.

Przetestowaliśmy Blue Monkey od Cosmy

Tak jak niedawno informowaliśmy, do aptek trafił kolejny produkt od Polskiej spółki Cosma S.A.  – Blue Monkey.

Blue Monkey to hybryda z przewagą genów Indica (70% Indica, 30% sativa) – co zdecydowanie da się wyczuć w trakcie sesji.

Jest to odmiana powstała ze skrzyżowania Gorilla Glue z (Black Domina x Blueberry) – taka krzyżówka zapewnia efekty terapeutyczne na wysokim poziomie.

Produkt zawiera 21% (+- 10%) THC oraz poniżej 1% CBD, w działaniu idzie bardzo mocno w stronę „Indica” przez co zaleca się stosowanie wieczorne.

W opisie czasem pojawia się nazwa MAC Monkey – jest to błąd, który należy zignorować gdyż ta odmiana nie zawiera w sobie genetyki MAC.

Blue Monkey od CosmyBlue Monkey ma stosunkowo złożony profil terpenowy, dominuje D-Limonen, a następnie jest beta-kariofilen, mircen, linalool, beta-pinen, alfa-bisabolol, alfa-pinen oraz kilkanaście innych występujących w mniejszych stężeniach.

Blue Monkey od Cosmy

Blue Monkey – wrażenia ogólne i działanie

Wygląd i struktura kwiatów są na bardzo wysokim poziomie. Duża zawartość żywicy, perfekcyjny trym i bardzo zbita struktura kwiatów – tak można opisać wrażenia organoleptyczne, które zaskoczyły bardzo pozytywnie.

Tak samo pozytywnie zaskakuje działanie Blue Monkey. Jest to odmiana stosunkowo mocna, a jej działanie utrzymuje się naprawdę długo. Pomimo tego, że bardzo odpręża i rozluźnia to nie usypia natychmiast po spożyciu. Natomiast gdy użytkownik zaśnie po sesji to Blue Monkey bardzo dobrze wpłynie na higienę snu, a zbyt duże dawki przyjęte wieczorem mogą powodować poranne problemy ze wstaniem. Ta odmiana doskonale sprawdzi się:

  • w przypadku problemów ze snem
  • odprężająco i rozluźniająco (spastyka)
  • przeciwbólowo
  • przy wsparciu leczenia chorób onkologicznych

Jest to produkt, który możemy polecić z czystym sumieniem, szczególnie biorąc pod uwagę jego cenę regularną oscylująca w okolicy 35 zł za gram suszu.

Raport – „Wiedza i postawa Polaków wobec medycznej marihuany”, który przygotowało Beeline Research & Consulting na zlecenie Dr.Max pokazuje stosunek Polaków do medycznej marihuany i konopnej terapii oraz to ilu naszych rodaków uważa, że marihuana faktycznie ma działanie medyczne. Ilu Polaków podjęłoby terapie medycznymi konopiami gdyby zalecił im to lekarz, a ilu uważa, że dostęp do medycznego zioła jest ograniczany z powodów politycznych? Tego dowiesz się z artykułu.

Raport – „Wiedza i postawa Polaków wobec medycznej marihuany”

Raport został przygotowany przez Beeline Research & Consulting na zlecenie Dr.Max – ogólnopolskiej sieci aptek.

Badanie opinii na temat medycznej marihuany zostało przeprowadzone w listopadzie, w 2024 roku, na grupie 1033 dorosłych Polaków, respondenci odpowiadali m.in. na pytania: Czy medyczna marihuana jest lekiem czy używką? Czy powinna być dostępna tylko w aptekach na receptę i stosowana tylko, gdy zawiodą inne metody?

waporyzator do konopi
-REKLAMA-

Głównym i najważniejszym wnioskiem z przedstawionego raportu jest fakt, że niemal 70% ankietowanych uważa, że marihuana ma działanie lecznicze, przeciwnego zdania jest natomiast 4% respondentów.

70% widzi konopie jako skuteczną metodę leczenia długotrwałego bólu oraz wsparcie opieki paliatywnej.

Wzrosła także otwartość wobec medycznej marihuany – 70% respondentów odpowiedziało, że zdecydowałoby się na terapię medyczną marihuaną gdyby takie było zalecenie lekarza.

postawa Polaków wobec medycznej marihuany
– Medyczna marihuana w Polsce. Raport. –

Co ciekawe, 56,5% respondentów uważa, że dostęp do medycznej marihuany w Polsce jest zbyt trudny pomimo, iż  ankieta przeprowadzona była w listopadzie 2024 r. a więc w czasie, gdy dopiero wchodziły zmiany związane z likwidacją możliwości otrzymania recepty na medyczne konopie za pośrednictwem teleporady.

Natomiast 47,6% respondentów twierdzi, że dostęp do medycznej marihuany jest ograniczony z powodów politycznych.

Rynek medycznej marihuany w naszym kraju rozwija się bardzo dynamicznie. W roku 2024 w aptekach sprzedano 7,8 tony medycznego suszu co jest 300% wzrostem w stosunku do roku 2023 gdy sprzedano 2,6 tony medycznej marihuany.

Oczywiście zmiany w wystawianiu recept i koniec możliwości uzyskania ich w ramach teleporady mocno wpłynął na rynek medycznej marihuany. Na chwilę obecną skutkiem owych zmian w wystawianiu recept ich liczba, która obecnie jest o ok. połowę mniejsza niż średnia z zeszłego roku. Jednak należy się spodziewać wzrostu sprzedaży w związku z coraz większą liczbą konopnych klinik przyjmujących pacjentów stacjonarnie.

Jaki jest prawdziwy powód zakazu wystawiania recept na medyczną marihuanę w ramach teleporady? Na ten temat różne serwisy podają różne informacje, a większość z nich jest nieprawdziwa. To, że konopie znalazły się w jednej grupie z tak niebezpiecznymi substancjami jak m.in. fentanyl  jest faktem. Jednak nie oznacza to, iż znalazły się tam z tego samego powodu. Najczęstszą nieprawdziwą tezą na ten temat jest ta mówiąca, że to obecny rząd odpowiada za wprowadzenie regulacji zabraniających wystawiania recept na konopie w ramach teleporady – co nie jest prawdą. Co zatem odpowiada za obecny stan rzeczy i które środowisko najbardziej naciskało na wprowadzenie obecnych przepisów? Oto więcej informacji.

Jaki jest prawdziwy powód zakazu wystawiania recept na medyczną marihuanę w ramach teleporady?

Zakaz wystawiania recept na medyczna marihuanę w ramach teleporady został wprowadzony w ramach rozporządzenia 7 listopada 2024 r. Marihuana medyczna została „dorzucona” do rozporządzenia, które miało ograniczyć i lepiej kontrolować przepisywanie środków naprawdę niebezpiecznych jak np. fentanyl. Nowe przepisy miały uniemożliwić uzyskanie niebezpiecznych środków za pomocą tzw. receptomatów.

Podczas projektowania rozporządzenia w tej sprawie pojawiało się sporo zamieszania gdyż w jego pierwszej wersji na liście substancji niebezpiecznych pojawiła się medyczna marihuana, która następnie została z listy wykreślona. Przeczytasz o tym T U T A J.

Wykreślenie z owej listy medycznej marihuany ucieszyło pacjentów ale nie spodobało się Naczelnej Izbie Lekarskiej – jednak w żadnym wypadku nie dlatego, że lekarze uznali marihuanę za podobnie niebezpieczną jak np. opioidy.

waporyzator do konopi
-REKLAMA-

Sednem sprawy jest fakt, że lekarze uznali, że zrobiono z nich dilerów legalnej marihuany, która została w ten sposób częściowo w Polsce zalegalizowana.

Recepty na marihuanę wypisywane były przede wszystkim w receptomatach i zdaniem lekarzy nie miały wiele wspólnego z potrzebami osób chorych. Według niektórych szacunków nawet 90 proc. recept wystawianych było dla celów „rekreacyjnych”. Pisaliśmy o tym T U T A J.

To rzecz oczywista, że grupa chorych którym marihuana może pomóc jako środek przeciwbólowy lub przy innych dolegliwościach, nie ma aż takich potrzeb. Marihuana jest przepisywana przede wszystkim jako używka.

-mówił wtedy Jakub Kosikowski, rzecznik NIL w rozmowie z Gazetą Wyborczą.

Kosikowski dodał też, że:

Jeśli rząd uważa, że to jest dobre, może ją wprost zalegalizować, znosząc recepty. A jeśli nie chce tego zrobić, to powinien zabronić przepisywania jej w receptomatach, bo w ten sposób robi z nas, lekarzy, dilerów.

Stanowisko NIL i OROZ w kwestii medycznej marihuany

W ostatnich tygodniach miałem okazję porozmawiać zarówno z przedstawicielami Naczelnej Izby Lekarskiej jak i z niektórymi Okręgowymi Rzecznikami Odpowiedzialności Zawodowej , którzy wykonują czynności sprawdzające, a także prowadzą postępowania wyjaśniające w sprawach odpowiedzialności zawodowej lekarzy.

-REKLAMA-

Wszyscy, z którymi rozmawiałem zgodnie twierdzą, że to nie medyczna marihuana jest tutaj problemem samym w sobie. Mało tego, żaden z moich rozmówców nie ma też negatywnego zdania o marihuanie czy to medycznej czy rekreacyjnej.

Zresztą to właśnie z Ministerstwa Zdrowia wyszła jakiś czas temu informacja mówiąca, że resort ten popiera legalizację marihuany w Polsce, pisaliśmy o tym T U T A J.

W czym zatem rzecz i czemu środowiska lekarskie domagały się dopisania do rozporządzenia medyczną marihuanę?

Według lekarzy wystawianie recept na medyczną marihuanę odbywało się z naruszeniem sztuki lekarskiej – i to jest prawdziwy powód likwidacji konopnych teleporad.

Ważna jest też skala – liczba recept na medyczną marihuanę rosła lawinowo, w poprzednim roku w Polsce sprzedano 7,8 tony medycznego suszu co jest 300% wzrostem w stosunku do roku poprzedniego i ten trend się nie tyle utrzymywał co nasilał. Dlatego lekarze widząc szybko rosnącą liczbę recept wystawianych na medyczne konopie, uznali, że ze względu na skalę zjawiska nie ma innej możliwości jak zmiana przepisów.

Oczywiście nowe przepisy formalnie wprowadził rząd bo tylko tak można wprowadzić nowe prawo. Jednak pomysł dopisania do rozporządzenia medycznej marihuany wyszedł ze środowiska lekarskiego i to ono bardzo intensywnie na takie rozwiązanie nalegało. Rząd jedynie wprowadził to, o co prosiło środowisko lekarskie.

Na rynku pojawił się medyczny haszysz z Maroka. Od teraz legendarna marokańska „czekolada” będzie dostępna w Europie na receptę. Pierwszy w historii medyczny hasz z Maroka jest wprowadzany na rynek przez firmę Medropharm, która specjalizuje się w medycznych konopiach. Maroko może na tym zarobić krocie gdyż tamtejsze produkty konopne znane są na całym świecie. Oto więcej informacji.

Na rynku pojawił się medyczny haszysz z Maroka

Maroko od dekad jest jednym z największych producentów i eksporterów haszyszu na świecie, mimo panujących tam dość surowych przepisów zakazujących jego produkcji, które obowiązują od 1974 r.

Jednak czasy się nieco zmieniły i w roku 2021 rząd Maroko wyraził zgodę na produkcję marihuany na cele medyczne. Taka decyzja była zapewne podyktowana chęcią uczestnictwa w dynamicznie rozwijającym się światowym rynkiem marihuany medycznej.

Pierwszym namacalnym efektem tej decyzji jest właśnie medyczny haszysz z Maroka.

Konopie, z których kwiatostanów wytwarzany jest medyczny haszysz są uprawiane w Maroku, skąd surowiec trafia do Szwajcarii. Tam na terenie zakładu znajdującego się w Schönberg an der Thur są przetwarzane w produkty klasy farmaceutycznej, które posiadają wszelkie niezbędne certyfikaty i dokumenty.

Produkt jest obecnie przeznaczony na eksport do Wielkiej Brytanii oraz Australii.

Marokańska Krajowa Agencja Regulacji Działalności Związanych z Konopiami dba o to, aby ze strony marokańskiej wszystko przebiegało sprawnie i zgodnie z procedurami. Kontrole oraz inspekcje fabryk są częścią planu na rzecz w pełni kontrolowanego i legalnego przemysłu konopnego.

Firma Medropharm od ponad dwóch lat prowadzi badania na lokalnym rynku marihuany we współpracy z Ambasadą Szwajcarii w Maroku.

„Maroko jest głęboko zakorzenione w roślinie konopi. Przejście z nieuregulowanego rynku do przemysłu kontrolowanego przez farmaceutyki to ogromny krok naprzód – zarówno pod względem ekonomicznym, jak i społecznym”.

-powiedziała dr Claudia Zieres-Nauth, CEO Medropharm AG

waporyzator do konopi
-REKLAMA-

Nowe formy terapii medyczną marihuaną to większe spektrum możliwości terapeutycznych dla pacjentów. Jedną z nowych możliwości w Polsce jest medycznej klasy oczyszczony ekstrakt 80% THC z terpenami do waporyzacji w formie poręcznego „vape pena”. Przeczytasz o tym T U T A J

Kobieta nie odczuwa bólu ani lęku, wszystko przez nieprawidłową pracę układu endokannabinoidowego. Pokazuje to jak jest on istotny dla naszego zdrowia. Efektem rzadkiej mutacji genetycznej genu będącego częścią układu endokannabinoidowego, mieszkająca w Szkocji kobieta żyje praktycznie bez bólu, szybciej zdrowieje i szybciej goją się jej rany, a także nie miewa lęków czy niepokojów – za wszystkie te kwestie odpowiada właśnie układ endokannabinoidowy, który aktywują m.in. konopie. Oto więcej informacji.

Kobieta nie odczuwa bólu ani lęku, wszystko przez nieprawidłową pracę układu endokannabinoidowego.

Układ endokannabinoidowy te jeden z najważniejszych układów w naszym organizmie, odpowiada on m.in. za ogólną regulację organizmu, wpływa na homeostazę, a jego aktywacja pomaga zwalczyć ból, poprawić nastrój, pomóc wyzdrowieć oraz utrzymać odporność organizmu i wiele więcej. O układzie endokannabinoidowym (ECS) więcej przeczytasz T U T A J.

Układ endokannabinoidowy aktywują kannabinoidy endogenne oraz egzogenne. Te pierwsze wytwarzane są przez nasz organizm np. w trakcie wysiłku fizycznego (to właśnie ECS odpowiada za „Haj biegacza, a nie endorfiny, przeczytasz o tym T U T A J) Natomiast kannabinoidy egzogenne to te, które znajdziemy w konopiach m.in. THC, CBD, CBG, CBN oraz wiele innych. ECS można aktywować zatem na dwa sposoby, pierwszy to wysiłek fizyczny, a drugi zażycie konopi. Co ciekawe, najistotniejszy kannabinoid wytwarzany przez nasz organizm czyli Anandamid, ma budowę niemal identyczną jak THC, występujące w konopiach indyjskich.

Mieszkająca w Szkocji Jo Cameron każdego dnia odczuwa wszystkie pozytywne działania kannabinoidów na nasz organizm – ma zawsze dobry nastrój i nie odczuwa lęków czy niepokoi, nie odczuwa bólu, a jej rany goją się znacznie szybciej niż u innych. Z czego to wynika?

Mówiąc najprościej – w ramach różnych funkcji ECS istnieje też taka, która odpowiada za rozkładanie dostarczonych do organizmu kannabinoidów, zarówno endo oraz egzogennych. To dlatego marihuana działa na nasz organizm przez określony czas, tak samo dobre samopoczucie po treningu po jakimś czasie mija. Dostarczone do organizmu kannabinoidy aktywują układ endokannabinoidowy, który je po jakimś czasie rozkłada.

W przypadku Jo Cameron nie dochodzi do wspomnianego rozkładu kannabinoidów, które przecież jej organizm regularnie wytwarzał w ciągu życia. Można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby Jo zapaliła marihuanę, „haj” nigdy by się nie skończył.

waporyzator do konopi
-REKLAMA-

Co dokładnie odpowiada za taki stan rzeczy?

Mieszkająca w Szkocji Jo Cameron, została po raz pierwszy skierowana do genetyków bólu w UCL w 2013 r., po tym jak jej lekarz zauważył, że nie odczuwa bólu po poważnych operacjach biodra i ręki.

Po latach badań okazało się, że Jo ma dwie mutacje, jedną w genie kodującym działanie hydrolazy amidów kwasów tłuszczowych (FAAH) i drugą w pseudogenie FAAH-OUT, który moduluje ekspresję hydrolazy amidów kwasów tłuszczowych.

Natomiast FAAH to enzym metabolizujący kannabinoidy. Oznacza to, że hydrolaza amidów kwasów tłuszczowych, będąca członkiem rodziny enzymów hydrolaz serynowych, odpowiada za metabolizm (rozpad) kannabinoidów.

Obszar genomu zawierający FAAH-OUT  do tej pory był uważany za „śmieciowe” DNA, które nie ma żadnej funkcji. Odkryto jednak, że pośredniczy on w ekspresji FAAH , genu, który jest częścią układu endokannabinoidowego i jest dobrze znany ze swojego wpływu na ból, nastrój i pamięć.

Zespół naukowców badających przypadek Jo Cameron, zaobserwował, że FAAH-OUT reguluje ekspresję FAAH . Gdy jest ona znacząco zmniejszona w wyniku mutacji przenoszonej przez Cameron, poziomy aktywności enzymu FAAH są znacząco zmniejszone, co przekłada się na znaczące zmniejszenie metabolizmu kannabinoidów.

Dr Andrei Okorokov (UCL Medicine), starszy autor badania, powiedział:

Gen FAAH-OUT to tylko jeden mały zakątek ogromnego kontynentu, który to badanie zaczęło mapować. Oprócz molekularnych podstaw bezbolesności, te eksploracje zidentyfikowały ścieżki molekularne wpływające na gojenie się ran i nastrój, wszystkie pod wpływem mutacji FAAH-OUT . Jako naukowcy mamy obowiązek to badać i myślę, że te odkrycia będą miały ważne implikacje dla obszarów badań, takich jak gojenie się ran, depresja i inne”.

Naukowcy przyjrzeli się fibroblastom pobranym od pacjentów, aby zbadać wpływ osi FAAH-OUT-FAAH na inne szlaki molekularne. Podczas gdy mutacje, które przenosi Jo Cameron, wyłączają FAAH , badacze znaleźli również kolejne 797 genów, które zostały aktywowane i 348, które zostały wyłączone. Obejmowało to zmiany w szlaku WNT, który jest związany z gojeniem się ran, ze zwiększoną aktywnością genu WNT16 , który wcześniej był powiązany z regeneracją kości.

Dwa inne kluczowe geny, które zostały zmienione to BDNF , który wcześniej był powiązany z regulacją nastroju i ACKR3 , który pomaga regulować poziom opioidów. Te zmiany genów mogą przyczyniać się do niskiego poziomu lęku, strachu i bezbolesności Jo Cameron.

„Początkowe odkrycie genetycznego źródła unikalnego fenotypu Jo Cameron było momentem olśnienia i czymś niezwykle ekscytującym, ale obecne odkrycia to moment, w którym sprawy naprawdę zaczynają się robić interesujące. Dzięki dokładnemu zrozumieniu tego, co dzieje się na poziomie molekularnym, możemy zacząć rozumieć zaangażowaną biologię, co otwiera możliwości odkrywania leków, które pewnego dnia mogą mieć daleko idące pozytywne skutki dla pacjentów.

-powiedział profesor James Cox (UCL Medicine), starszy autor badania

W ostatnim czasie Konopny Farmaceuta zaprezentował vape pen z ekstraktem 80% THC (extractum purum). Jest to lek recepturowy, który został wytworzony z medycznego suszu. Produkt ten oferuje nieco inne działanie w porównaniu do samego suszu. Jest to koncentrat przez co całkiem inaczej wygląda też dawkowanie. Taki pen to dyskretne urządzenie do waporyzacji, które można ze sobą wszędzie zabrać jeżeli pacjent chce mieć lek pod ręką.

Medyczna marihuana – Vape Pen z ekstraktem 80% THC – recenzja

Wspomniany pen z ekstraktem 80% (Sol 80% THC extractum purum cannabis flos) jest produktem, który oferuje nieco inne działanie niż susz medycznej marihuany czy ekstrakt w postaci olejku doustnego.

Produkt ma wiele kilka unikalnych zalet, które wynikają z jego formy i stężenia. We współpracy z Cannabis Spot nagraliśmy materiał, w którym go przetestowaliśmy, oceniliśmy i wyjaśniliśmy kilka istotnych kwestii z tym związanych.

Vape Pen 80% THC jest już dostępny w kilku miastach w Polsce.

Jeżeli masz pytania, na które nie znalazłeś odpowiedzi w materiale wideo, chcesz się dowiedzieć w jakim najbliższym mieście dosteniesz ten produkt→ napisz do Konopnego Farmaceuty, o T U T A J.

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=c63s3mAx2is[/embedyt]

Używanie marihuany sześciokrotnie zwiększa ryzyko zawału serca? Tak wynika z badań, które na szczęście są niewiarygodne. Nie przeszkadza to jednak mediom głównego ścieku w tym, które atakują nagłówkami o śmiertelnym niebezpieczeństwie jakim jest używanie zioła. Autorzy „badania” stwierdzili, że społeczeństwo powinno traktować używanie konopi jako jeden z głównych czynników zagrażających zdrowiu serca tak samo jak otyłość i palenie tytoniu. Ciężko oprzeć się wrażeniu, że są to kolejne „badania”, które mają być orężem dla lobby anty-konopnego, które następnie używa tych pseudo naukowych wyników do przekonywania społeczeństwa, że konopie to czyste zło i powinny pozostać nielegalne. Oto więcej informacji.

Używanie marihuany sześciokrotnie zwiększa ryzyko zawału serca? Tak wynika z badań, które na szczęście są niewiarygodne

Marihuana jest legalna w wielu miejscach na świecie, a ich liczba stale rośnie. Rośnie też liczba przekłamanych badań z fatalną metodologią ich przeprowadzania. Wyniki tych badań mówią, że marihuana to używka niezwykle groźna i będąca przyczyną wielu zgonów.

Całkiem niedawno informowaliśmy, że pojawiły się wyniki badań mówiące, że nadużywanie marihuany zwiększa ryzyko zgonu.

Wcześniej pisaliśmy o niemieckich dentystach straszących, że marihuana pięciokrotnie zwiększa ryzyko raka szyi i głowy więc jak najszybciej zdelegalizować.

A teraz pojawiły się wyniki kolejnych „badań, które mówią, że marihuana znacząco zwiększa ryzyko chorób serce i zawału, którymi palacze marihuany są sześciokrotnie bardziej zagrożeni w porównaniu do osób konopi nie używających.

Wyniki pochodzą z retrospektywnego badania ponad 4,6 miliona osób opublikowanego w JACC Advances oraz metaanalizy 12 wcześniej opublikowanych badań, które zostaną w tym miesiącu zaprezentowane na dorocznej sesji naukowej American College of Cardiology

Autorzy analizy, która obejmowała 4,6 miliona pacjentów przez trzy lata, stwierdzili, że społeczeństwo powinno brać pod uwagę używanie konopi jako jeden z głównych czynników ryzyka złego stanu zdrowia serca, w tym zawału, w takim samym stopniu jak otyłość, używanie tytoniu czy uwarunkowania genetyczne. Według nich, tak samo powinni do tego podchodzić lekarze.

Należy wydać uczciwe ostrzeżenie, aby osoby spożywające marihuanę wiedziały o ryzyku, jakie się z tym wiąże

– powiedział główny autor badania, dr Ibrahim Kamel z Uniwersytetu w Bostonie.

Dodał też, że:

„Pytania o używanie konopi powinny być częścią pracy lekarzy nad zrozumieniem ogólnego ryzyka sercowo-naczyniowego pacjentów, podobnie jak pytania o palenie papierosów. Na poziomie polityki należy wydać uczciwe ostrzeżenie, aby osoby spożywające konopie wiedziały, że istnieją zagrożenia”

Kamel i jego zespół przeprowadzili badanie retrospektywne, wykorzystując dane z TriNetX, globalnej sieci badań medycznych, która zapewnia dostęp do elektronicznej dokumentacji medycznej. Według nich, w ciągu obserwacji trwającej ponad trzy lata, użytkownicy konopi mieli ponad sześciokrotnie większe ryzyko zawału serca, czterokrotnie większe ryzyko udaru niedokrwiennego, dwukrotnie większe ryzyko niewydolności serca i trzykrotnie większe ryzyko zgonu z przyczyn sercowo-naczyniowych.

Wszyscy uczestnicy badania byli młodsi niż 50 lat i nie mieli znaczących chorób współistniejących układu sercowo-naczyniowego na początku badania, z ciśnieniem krwi i poziomem cholesterolu LDL w zdrowym zakresie i bez cukrzycy, palenia tytoniu lub wcześniejszej choroby tętnic wieńcowych.”

-czytamy w podsumowaniu wyników.

Badania zostały ocenione jako umiarkowanie lub dobrze jakościowe pod względem metodologii (a jakże by inaczej). Spośród 12 badań 10 przeprowadzono w Stanach Zjednoczonych, jedno w Kanadzie i jedno w Indiach. Niektóre badania nie zawierały informacji o wieku uczestników, ale średni wiek wynosił 41 lat wśród tych, które je zawierały, co sugeruje, że połączona próba odzwierciedlała stosunkowo młodą populację.

„Powinniśmy zachować pewną ostrożność w interpretacji wyników, ponieważ spożycie konopi jest zwykle powiązane z innymi substancjami, takimi jak kokaina lub inne nielegalne narkotyki, które nie są uwzględnione” — powiedział Kamel.

Skąd ten wsyp przekłamanych badań?

Częstotliwość pojawianie się tego typu publikacji w ciągu ostatniej dekady rośnie wprost proporcjonalnie do postępującej legalizacji. Co ciekawe wszystkie te publikacje mają kilka cech wspólnych:

  • Wstęp do omówienia badań niemal zawsze zaczyna się od zdania w stylu „marihuana rekreacyjna jest legalna w coraz większej liczbie krajów. Ale czy jej używanie jest tak bezpieczne jak się uważa? Nowe wyniki badań mówią, że nie.”
  • Materiały podsumowujące wyniki tych „badań” zawsze pełne są informacji mówiących, jak niebezpieczna jest marihuana, jest to podkreślane wielokrotnie także w cytatach autorów. Każde takie podsumowanie zawiera jedno zdanie, które mówi, że badania te nie są zbyt miarodajne ze względu na poważne luki w metodologii i pomijanie w badaniach wielu istotnych czynników. Jednak takie pojedyncze zdanie przeważnie ginie w morzu informacji opisujących wyniki.

Zresztą przeciwnicy legalizacji na takie detale nie zwracają uwagi i już zaczęli korzystać z argumentów zawartych w takich „badaniach”. Obecnie bardzo mocno powołują się na nie przeciwnicy legalizacji marihuany w Niemczech, którzy domagają się ponownej kryminalizacji konopi indyjskich. Należy zakładać, że na zmanipulowane wyniki będą się powoływać kolejne środowiska lobbujące za kryminalizacją marihuany, a nagłówki mówiące, że używanie marihuany zwiększa ryzyko bardzo niebezpiecznych powikłań zdrowotnych, a nawet zgonu – będą się pojawiać coraz częściej.

Źródło: American College of Cardiology

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.