Francuskie Zgromadzenie Narodowe poparło pilotażowy program medycznej marihuany. Projekt ruszy najpewniej w przyszłym roku. Wszystko wskazuje na to, że Francja zostanie kolejnym europejskim krajem, który zalegalizuje konopie indyjskie dla celów medycznych.

Francuski pilotażowy program medycznej marihuany

Pod pewnymi warunkami we Francji od 2013 r. istnieje możliwość terapeutycznego stosowania leków z konopi indyjskich, takich jak Sativex. Jednak dopiero teraz pacjenci będą mogli korzystać z medycznej marihuany w jej naturalnej formie. Projekt pilotażowy, który powinien rozpocząć się w 2020 r. obejmie około 3000 pacjentów i potrwa 2 lata, informuje France Info.

Projekt poparło Zgromadzenie Narodowe, prezydent Macron także poparł leczenie przy pomocy konopi indyjskich. Fakt, że francuski Senat zablokuje ten ruch, jest uważany za mało prawdopodobny.

Zakaz palenia

Palenie jako forma konsumpcji będzie zabronione. Inhalacja ma odbywać się tylko przy pomocy waporyzatora klasy medycznej. Zabrania się również używania tytoniu jako domieszki. Recepty wystawiane będą na konkretne schorzenia. Lekarze zaangażowani w program pilotażowy, przejdą obowiązkowe szkolenie online, aby nauczyć się jak korzystać z konopi indyjskich w celach medycznych.

Czy używanie marihuany w ciąży jest bezpieczne? Profesor Kim Pilyoung z University of Denver postanowiła przeprowadzić badania, które mają to zweryfikować. Profesor Pilyoung podjęła się takiego badania m.in. ze względu na dużą ilość zapytań w tej sprawie. Pojawiła się także kwestia medycznego używania marihuany przez kobiety w ciąży.

Poranne mdłości i wymioty w trakcie ciąży to nic nadzwyczajnego. Te oraz inne dolegliwości towarzyszące przyszłym mamom występują też przy pewnych chorobach, często najlepszym lekiem okazuje się na nie medyczna marihuana. Wiele ciężarnych matek decyduje się na samoleczenie, używając marihuany. Jednak wpływ konopi indyjskich na rozwijający się płód nie został do tej pory zbadany naukowo. Badanie profesor Pilyoung jest pierwszym badaniem, które ma rozwiać wszelkie wątpliwości – informuje Globe Stats

Używanie marihuany w ciąży

Okazuje się, że spora część ciężarnych w Kolorado używa konopi indyjskich. Według CDC 16% kobiet w ciąży w wieku od 18 do 44 lat regularnie używa marihuany.

Jest to wykorzystywane przez grupy będące przeciwko marihuanie. Szef jednej z nich, Luke Niforatos, powiedział w wywiadzie dla Fox News Denver:

„Istnieje wiele potwierdzonych naukowo badań, które wskazują, że używanie marihuany w czasie ciąży jest bardzo niebezpieczne.”

Jednak nie potrafił wymienić żadnego z nich.

W bardziej obiektywnym oświadczeniu Departament Zdrowia Publicznego w Kolorado stwierdził, że „nie jest znana bezpieczna ilość marihuany podczas ciąży.” Aby to stwierdzenie nie było mylące należy dodać, że jak dotąd nie ma też ustalonej niebezpiecznej ilości używania marihuany przez kobiety w ciąży. Dzięki swoim badaniom Kim ma nadzieję to zmienić.

Badania

Badanie prowadzone przez Kim jest dość proste. Po uzyskaniu dofinansowania od National Institute of Drug Abuse, bezzwłocznie przystąpiła do przygotowania swojego eksperymentu. Wraz z kolegami postanowili monitorować dwie oddzielne grupy ciężarnych matek – jedną, która regularnie będzie zażywała konopie indyjskie i drugą, która marihuany używać nie będzie w ogóle. Zespół ma rok na przeprowadzenie badania. Oprócz monitorowania zdrowia i fizjologii zarówno matki, jak i płodu podczas ciąży, zarówno dziecko, jak i matka zostaną poddane MRI po porodzie. Badacze mają nadzieję, że rzuci to światło na neurologiczne skutki, jakie marihuana może mieć na rozwijające się niemowlę.

Wokół badań zapewne będzie trochę kontrowersji jednak jest to chyba jedyna metoda aby się przekonać jaki wpływ na płód może mieć używanie marihuany w ciąży. Ma to szczególne znaczenie dla ciężarnych potrzebujących medycznej marihuany.

Jak donosi Yahoo News, rodzice autystycznego chłopca, którzy każdego dnia zmagają się z trudną sytuacją zdecydowali się podać swojemu synowi kannabidiol, którego cudowne działanie sprawiło, że chłopiec zaczął mówić dosłownie po dwóch dniach kuracji olejkiem CBD.

U Kalela Santiago w wieku 10 miesięcy zdiagnozowano rzadką postać raka zwaną nerwiakiem niedojrzałym. Po kilku ciężkich terapiach ostatecznie zdiagnozowano u niego ciężki autyzm, który uniemożliwił mu mówienie.

Według relacji ojca, chłopiec miał dziwne, niepokojące odruchy oraz nie był w stanie mówić. Nieco później wraz z małżonką odkrył szkółkę terapeutyczną znajdującą się niedaleko ich miejsca zamieszkania. Podano tam chłopcu olejek kannabidiolowy, który może mieć spory potencjał w leczeniu zaburzeń psychicznych, w tym właśnie autyzmu.

Już po dwóch dniach terapii z olejkiem CBD, autystyczny chłopiec był w stanie mówić. Jego rodzina nie mogła w żaden sposób opisać emocji, jakie odczuwała gdy usłyszała słowa wypowiedziane przez chłopca. Podobno pierwsze co powiedział, to że bardzo kocha swoją mamę.

Historia tego chłopca to tylko jeden z wielu przypadków, w których po raz kolejny olej kannabidiolowy stał się furtką ku wybawieniu z codziennego cierpienia.

Wskaźniki autyzmu rosną w całym kraju, być może z powodu lepszych systemów nadzoru, czynników środowiskowych lub innych czynników. Niemniej jednak w najlepszym interesie naszego społeczeństwa leży, abyśmy zrobili wszystko, co w naszej mocy, dla osób żyjących z zaburzeniami ze spektrum autyzmu (ASD). Chociaż wzrost rozpowszechnienia ASD jest nowym zjawiskiem, możemy chcieć zbadać niektóre bardzo stare, tradycyjne środki zaradcze, aby dodać do naszego zestawu możliwych interwencji.

To cudowne uzdrowienie jest wielką radością i nadzieją dla wszystkich, którzy zmagają się z problelem jakim jest ASD. Mamy ogromne nadzieję, że jak najwięcej ludzi zostanie wyleczonych ze swoich chorób i schorzeń, a konopie będą doskonałą alternatywną dla kuracji i leczenia wielu przypadłości.

Użytkownicy marihuany uwielbiają jej zapach, który przeważnie świadczy też o jakości suszu. Kanadyjczycy jednak postanowili uprawiać konopie bez zapachu. CannabCo Pharmaceutical podpisała umowę na wdrożenie upraw niemal bezwonnej marihuany. Jest to pierwszy taki produkt w branży, który według firmy jest na rynku bardzo potrzebny.

Konopie bez zapachu

Zapach ma ogromny wpływ na jakość marihuany, albo mówiąc inaczej – dobrej jakości susz będzie dobrze i nitensywnie pachnąć. Breederzy i growerzy prześcigają się aby ich rośliny pachniały jak najintensywniej, aby profil terpenowy był idealny. Z drugiej strony odpowiedzialne za zapach terpeny wpływają na działanie marihuany, o synergii kannabinoidów, terpenów i flawonoidów wiadomo już od jakiegoś czasu. Również użytkownikom zależy na smaku i zapachu najwyższej jakości. Skąd zatem pomysł na konopie bez zapachu i czy może to mieć wpływ na ich jakość?

Badania sugerują, że kiedy terpeny oddziałują z receptorami kannabinoidowymi, mogą one wspomagać lub hamować działanie kannabinoidów. Od tego czasu produkty o wysokiej zawartości terpenów zyskały na popularności.

Teraz postanowiono stworzyć konopie bez zapachu. Bezwonna odmiana została pierwotnie opracowana na rynek medyczny. Nazwano ją „PURECANN”. została stworzona w celu wyeliminowania drażliwości gardła, która występuje podczas palenia marihuany bez utraty jakichkolwiek jej właściwości.

„Konopie indyjskie ze swej natury zwykle powodują kaszel i są bardzo ciężkie podczas wdychania, co jest szczególnie uciążliwe w przypadku nowych użytkowników. Zastosowana technologia eliminuje możłiwość podrażnienia podczas palenia marihuany w postaci suszu, umożliwiając znacznie bardziej tolerowany proces używania marihuany przy jednoczesnym zachowaniu jej podstawowych właściwości”.

-skomentował Mark Novak, dyrektor operacyjny Cannabco

W pełni spełniająca wymogi standardów GMP, firma zamierza wykorzystać nową odmianę do produkcji produktów dystrybuowanych na rynek medyczny oraz rekreacyjny.

„Wyobraź sobie, że ktoś wychodzi na zewnątrz w ciągu dnia zapalić marihuanę i wraca bez zapachu ciągnącego się za jego ubraniem. Kobieta może nosić konopie indyjskie w torebce bez obawy o wydostający się zapach z torebki. Wielu użytkowników oraz osoby palące marihuanę narzekają na zapach, szczególnie w zamkniętych pomieszczeniach i mieszkaniach, nowa odmiana rozwiązuje te problemy”

– skomentował Pellicane.

Firma zajmująca się nową odmianą podaje zalety PURECANN:

– Praktycznie niewykrywalny zapach suchego produktu podczas przechowywania
– Znacznie zredukowany zapach marihuany (praktycznie niewykrywalny) podczas spalania
– Bardzo gładki/delikatny dym podczas spalania
– Może być wykorzystany do wytworzenia produktu „konesera” dla unikalnego segmentu rynku
– Mniej „ciężkiego” poczucia „dzień po” związanego z paleniem marihuany

Przedstawiciele firmy twierdzą, że w końcu będą mogli zaspokoić kluczowy segment rynku, który do tej pory nie istniał oraz, że produkt będzie się cieszył ogromna popularnością. Czy tak rzeczywiście będzie? Jak brak terpenów (lub ich zdecydowane ograniczenie) wpłynie na jakość takiego suszu? Gdy susz trafi na rynek wszystko się okaże.

Stawka 23% VAT, która została zastosowana przy medycznej marihuanie to cios dla pacjentów, którzy z niej korzystają. Dla większości lek może być niedostępny, ponieważ nie podlega refundacji. Dodatkowo Spectrum Therapeutics (wcześniej Spectrum Cannabis) wciąż nie otrzymał zgody na import kolejnej partii surowca, przez co wkrótce może zabraknąć medycznej marihuany w polskich aptekach.

Wysokie ceny medycznej marihuany wręcz wysuszają kieszenie polskich pacjentów, którzy korzystają z niej przy leczeniu swoich schorzeń. Spectrum Pharmaceuticals wciąż walczy o zaniżenie stawki podatku VAT z 23 na 8%, niestety póki co Główny Urząd Statystyczny oraz Krajowa Informacja Skarbowa nie zamierza uchylić się w stronę spółki oraz samych pacjentów. W innych krajach takich jak Niemcy czy Czechy, medyczna marihuana kosztuje podobnie, jednak jest w większości refundowana. W Polsce niestety refundacji nie podlega wcale.

Może zabraknąć medycznej marihuany

Jak zdradza spółka Spectrum Therapeutics, wciąż nie mają oni zgody na kolejny import medycznej marihuany, a zapasy, którymi dysponują wyczerpują się. Główny Urząd Farmaceutyczny tłumaczy, że na podjęcie decyzji ma 30 dni, a spółka Spectrum Therapeutics miała tego pełną świadomość, kiedy planowała kolejną dostawę. Spółka natomiast tłumaczy, że do tej pory zgody na import były wydawane dosłownie w ciągu kilku dni i nie spodziewała się takiego obrotu spraw.

Miejmy nadzieję, że decyzja importowa zostanie wydana szybko, a w aptekach nie zabraknie surowca, a pacjenci nie przerwą swoich terapii, lub nie będą musieli zaopatrywać się w susz na czarnym rynku.

Większość szczepów posiada swoją urokliwą lub nawet zabawną nazwę. Isaara 01 (Freedom 01) to pierwsza odmiana medycznej marihuany w Azji, która powstała w Tajlandii. Nazwa ta określa to, co naprawdę dzieje się w tej części Zielonego Świata: zdobycie wolności.

Issara 01 (Freedom 01)

Issara 01 jest to pierwszy w Tajlandii oraz całej Azji szczep, który przeznaczony jest na cele medyczne. Odmiana opracowana została przez Uniwersytet Maejo w Chiang Mai, który przyznaje, że jest to skrzyżowanie ich miejscowej odmiany z obcą genetyką „z północy”, ale nie są określają konkretnie z którą.

Stosunek CBD do THC w tej odmianie jest taki sam. Mimo, że większość kojarzy z aspektem leczniczym jedynie CBD, to warto zauważyć, że THC oraz pozostałe kannabinoidy również pełnią funkcję terapeutyczną.

Konopie indyjskie w Tajlandii są obecnie dystrybuowane jako olej. Podaje się go tylko w szpitalach pacjentom przewlekle chorym lub osłabionym. Lekarze są upoważnieni do podawania tej substancji leczniczej. Jeżeli obecne programy działają bez zarzutu, to prawdopodobnie już w medyczna marihuana będzie mogła być przyjmowana również na inne sposoby.

Issara 01 to nie ostatnia Tajlandzka krzyżówka

Centrum uprawy konopi na Uniwersytecie Maejo jest największym w Tajlandii i ma ponad 3000 akrów ziemi z około 12 000 medycznych roślin konopi. Oczekuje się, że mogą wytworzyć około 2,6 tony suszu medycznej marihuany.

„Jeśli pozwolenie na plantację zostanie zatwierdzone, planujemy rozszerzyć uprawę konopi także na obszary zewnętrzne, co prawdopodobnie będzie odpowiednie dla lokalnych szczepów występujących w wielu częściach kraju”

– powiedział Arnat.

„Będziemy również kontynuować nasze badania i rozwój, aby znaleźć idealne szczepy do określonych zabiegów medycznych”

– dodał.

Jak zdradzają badacze z laboratorium Uniwersytetu Maejo to nie ostatnia Tajlandzka krzyżówka. Aktualnie trwają prace nad kolejną krzyżówką – Maejo 01, który jest mieszanką genów miejscowych odmian.

Cierpiący na chorobę Leśniowskiego-Crohna obywatel Holandii odliczył od podatku koszta uprawy marihuany, którą był zmuszony uprawiać na własną rękę, ponieważ ta, którą nabywał w aptece nie dawała oczekiwanych efektów.

Koszta uprawy konopi indyjskich prowadzonych przez pacjentów stosujących medyczną marihuanę mogą zostać odliczone od podatku – taka decyzją zapadła właśnie w Sądzie Rady Najwyższej( De Hoge Raad ) w Holandii – czytamy w serwisie AD.NL

Lekarz pacjenta cierpiącego na chorobę Leśniewskiego-Crohna, stwierdził, że marihuana dostępna w aptece nie ma wystarczającego, pożądanego wpływu na leczenie pacjenta. Pacjent przeprowadził więc uprawę na własną rękę, a w specjalnej rozliczeniowej rubryce „Specyficzne koszta medyczne” ujął jej koszta.

W pierwszej kolejności organy podatkowe( belastingdienst ) oraz sąd odrzuciły odliczenie, po czym podatnik wniósł sprawę do Sądu Najwyższego, który przyznał rację podatnikowi, ponieważ posiadał on receptę na medyczną marihuanę,

Sąd najwyższy stwierdził, że recepta wystawiona przez lekarza wystarczy, aby odliczyć takie koszta, jeżeli pacjent uprawia do pięciu roślin bez użycia pomocy technicznej, takiej jak sztuczne oświetlenie, namioty itd. Odliczeniu nie podlegają także marihuana, haszysz czy koncentraty zakupione w Coffee Shopach.

Rząd w Pradze wprowadza przepisy, których celem jest refundacja medycznej marihuany. Pacjenci będą mogli liczyć na zwrot do 90% kosztów leku. Koszty mają być pokrywane z ubezpieczenia zdrowotnego. Nowe przepisy mogą zacząć obowiązywać już na początku przyszłego roku.

W Republice Czeskiej medyczna marihuana została dopuszczona do obrotu w 2010 roku. Do tej pory koszty leczenia w pełni pokrywali pacjenci, a ceny suszu w aptekach nie są w żaden sposób regulowane co utrudnia pacjentom dostęp do produktów po zrównoważonej cenie.

Refundacja medycznej marihuany

Na początku tego roku, Czeski rząd rozpoczął pracę nad ustawą dotyczącą zwrotu do 90% kosztów dla pacjentów, projekt ustawy przeszedł przez parlament w ubiegłym tygodniu. Oczekuje się, że nowe przepisy
wejdą w życie na początku przyszłego roku – informuje canex.co.uk

„Od Nowego Roku pacjenci z przewlekłym bólem będą płacić maksymalnie kilkaset miesięcznie (koron – przyp.red.) w stosunku do obecnych wielu tysięcy, tak jak w przypadku innych leków”.

– napisał na Twitterze Minister zdrowia Adam Vojtěch.

W Czechach największy odsetek pacjentów stanowią ci, którzy za pomocą medycznej marihuany radzą sobie z przewlekłym bólem. Szacuje się, że ta grupa stanowi ok 90% wszystkich pacjentów. Spośród pozostałych pacjentów 4% stosuje ten lek w leczeniu stwardnienia rozsianego.

Refundacja medycznej marihuany będzie obowiązywać do 30 gramów miesięcznie. Istnieją również plany, aby Państwowy Instytut Kontroli Leków regulował cenę aptecznego suszu.

Minister Vojtěch uważa, że to wystarczający limit. Uzasadniając:

„Uważamy to za odpowiedni limit, ponieważ dziś jeden pacjent spożywa średnio do 10 gramów suszu miesięcznie. Potwierdziło to badanie przeprowadzone wśród lekarzy wystawiających recepty.”

Jednak w przypadku gdy dla konkretnego pacjenta limit okaże się zbyt mały, także będzie możliwość otrzymania zwrotu kosztów leczenia. Będzie to wymagało wniosku lekarza prowadzącego i zgody lekarza orzecznika.

Czy dostawy medycznej marihuany do aptek będą czasowo wstrzymane? Wiele wskazuje na to, że tak. Wszystko ze względu na przeciągające się w czasie formalności. Co na ten temat mówi Główny Inspektorat Farmaceutyczny oraz jedyny na chwilę obecną dystrybutor medycznej marihuany w Polsce, firma Spectrum Cannabis?

Dostawy medycznej marihuany do aptek są objęte rygorystycznymi przepisami. Na każdą kolejną partię potrzeba nowego zezwolenia. Jak do tej pory nie trwało to długo i spółka Spectrum Cannabis zezwolenie na dopuszczenie do obrotu kolejnej partii suszu, czekała ok tygodnia. Jednak tym razem minęło już sporo więcej czasu, a decyzji Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego nie ma.

Dostawy medycznej marihuany czasowo wstrzymane?

Spectrum Cannabis informuje, że jeżeli w tym tygodniu nie otrzyma stosownej zgody, najpewniej dojdzie do przerwy w dostawach do aptek. GIF z kolei informuje, że na decyzję ma 30 dni. Co prawda spółka ma zapas suszu na 2 tygodnie, jednak otrzymanie zgody GIFu to nie wszystko, pozostaje jeszcze procedura importu, a ta trwa ok 10 dni. Pojawiają się głosy, że może dojść do reglamentacji suszu w aptekach.

DGP informuje, że z nieoficjalnych źródeł ma informacje, iż wszystko spowodowane jest reorganizacją pracy urzędu. Ta z kolei spowodowana jest powołaniem nowej komórki GIFu, która ma zajmować się środkami psychoaktywnymi.

Nowy wniosek Spectrum Cannabis trafił do zupełnie nowego działu, a osoby w nim pracujące nie mają jeszcze doświadczenia z rozpatrywaniem wniosków na wprowadzenie leczniczej marihuany do obrotu. W efekcie weryfikacja trwa dłużej niż było to dotychczas, wszystko jest ponoć dokładniej sprawdzane.

Brzmi to wiarygodnie, nie po raz pierwszy urzędnicy w naszym kraju obejmując stanowisko zaczynają od nauki co i jak należy robić. Po co najpierw szkolić kadry, a dopiero nimi obsadzać stanowiska.

Niestety na zaistniałej sytuacji najbardziej ucierpieć mogą pacjenci, którzy zostaną pozbawieni dostępu do leku. Skutkiem może być przerwanie terapii bądź zaopatrywanie się z nielegalnych źródeł.

O sytuacji będziemy informować na bieżąco.

Współczesna nauka coraz częściej znajduje pożyteczne zastosowania dla przeróżnych roślin oraz wyekstrahowanych z nich substancji czynnych. Jedną z takich, które mają bardzo szerokie prozdrowotne zastosowanie bez wątpienia są konopie. Pożyteczne zioło potrafi skutecznie pomagać nawet w bardzo ciężkich i zdawałoby się, rozpaczliwych schorzeniach. Najnowsze badania wykazały, że CBD może stanowić doskonałą pomoc w walce z demencją.

Co to jest demencja?

Właściwa nazwa demencji to „otępienie” i nie jest to, wbrew utartemu przekonaniu, choroba osób starszych. Równie dobrze mogą na nią zachorować młode, pozornie zdrowe osoby. Główne jej objawy to zmniejszenie funkcji poznawczych oraz utrata pamięci. Cierpiące na demencję osoby bardzo często odczuwają także zmiany nastroju oraz doznają zmian w swoim zachowaniu. Z tej racji ta choroba jest bardzo wyniszczająca i stanowi wielki problem zarówno dla samego chorego, jak i jego rodziny.

Za ponad 70% przypadków zdiagnozowanej demencji odpowiada choroba alzheimera. Pozostałe 30% wynika z innych przyczyn. Wśród nich najczęstsze to choroby neurologiczne, problemy naczyniowe oraz uwarunkowania genetyczne. Bardzo często nie jest możliwe dokładnie zdiagnozowanie powodów powstania tego wyniszczającego schorzenia.

Główną przyczyną otępienia jest uszkodzenie połączeń neuronowych w mózgu. Skutkuje to blokowaniem połączeń między neuronami co zaburza komunikację między nimi. Osłabione i „nieużywane”, z racji zblokowania, obumierają.

W przypadku demencji wywołanej chorobą alzheimera dochodzi bezpośrednio do uszkodzeń białek co skutkuje wytwarzaniem charakterystycznych tzw. blaszek oraz pojawianiem się fragmentów białek w przestrzeniach połączeń neuronowych. Alzheimer powoduje nieodwracalne uszkodzenia i jest nieuleczalny.

Zdawałoby się tragiczną sytuację chorych na demencję pogarsza fakt, że w zależności od swojej przyczyny, jest ona nie do zatrzymania – da się ją tylko i wyłącznie spowolnić co przekłada się tylko i wyłącznie na zmniejszenie jej objawów.

Okazje się jednak, że można także zatrzymać postęp choroby. Jak? Chodzi o CBD.

CBD może pomóc w walce z demencją

W 2016 roku NIH (National Institute of Health – Amerykański Narodowy Instytut Zdrowia) w ramach przeprowadzonych przez siebie badań wykazał, że dzięki aktywacji receptorów CB2 w mózgach pacjentów znacznie poprawiło się jego ukrwienie. Receptory CB2 reagują bezpośrednio pod wpływem CBD. Gdy były stymulowane zmniejszały uszkodzenia komórek nerwowych w mózgu – tych związanych bezpośrednio z powstawaniem otępienia. Sprzyjały także zwiększonej aktywności komórek mózgowych. Poskutkowało to znacznym złagodzeniem u chorych objawów demencji oraz poprawieniem ich pamięci krótkotrwałej oraz koncentracji.

Badania wykazały także, że CBD reguluje dobowy rytm snu chorych. W przypadku chorób neurologicznych kwestia odpowiedniej regeneracji mózgu jest sprawą kluczową. Dlatego odpowiednia długość oraz jakość snu są takie ważne. Choroby neurologiczne postępują w przypadku niedosypiania. CBD poprawia jakość snu oraz ułatwia zasypianie. Wydłuża także czas trwania w objęciach Morfeusza co zapewnia odpowiednią dawkę regeneracji dla mózgu poprzez wydłużanie fazy głębokiego snu. Wówczas osoby, które były w związku z niedosypianiem rozdrażnione lub wręcz maniakalne odzyskują równowagę i mogą wypocząć podczas snu w pełni.

Dyrektor ds. Medycznych Revera, Dr Rhonda Collins, jest częścią zespołu, który prowadzi badania w ponad 20 placówkach opieki długoterminowej w Ontario (Kanada). We współpracy z Canopy Growth bierze udział w badaniu około 500 osób starszych, które cierpią na otępienie, czyli demencję. Będą badani zarówno przed, jak i po badaniach polegających na podawaniu im CBD w celu zwalczenia bezsenności lękowej i zaburzeń demencji, które objawiają się destruktywnymi lub agresywnymi zachowaniami. Już pod koniec 2019 roku mają być udostępnione oficjalne wyniki tych badań.

Jak CBD leczy demencję?

Mechanizm na poziomie komórkowym wygląda tak, że kiedy kannabinoidy, jak CBD, zostaną wprowadzone do organizmu, powstaje sygnał, który informuje o potrzebie wytworzenia nowych receptorów dla przyjętych właśnie kannabinoidów. Tutaj ma szczególne znaczenie receptor CB1. Wielu badaczy uważa, że jego stymulowanie przez podaż CBD jest korzystne dla osób chorujących na demencję – poprawiaj pracę mózgu i układu nerwowego. Receptor CB1 znajduje się w hipokampie, części mózgu, którą dotyka demencja. Jednym z uczonych, którzy uważają, że CBD jest skuteczne w walce z otępieniem jest prof. David Schubert z Salk Instutute. Według niego CBD usuwa toksyczne dla mózgu białko amyloidowe.

W Szwajcarii przebadano 10 pacjentów cierpiących na ciężką demencję. Podawano im lek, który łączył w sobie kanabidiol (CBD) oraz tetrohydrokanabinol (THC) – dwa główne związki aktywne zawarte w marihuanie. Wyniki tego badania zaskoczyły uczonych. Okazało się, że podawanie chorym CBD i THC radykalnie zmniejszyło ich problemy behawioralne (związane z zachowaniem). Lek oparty na tych substancjach pomógł połowie pacjentom całkowicie zaprzestać stosowania leków przeciwpscyhotycznych oraz przeciwbólowych.

CBD potrafi także zatrzymać postęp demencji działając neuroprotekcyjnie. Zabezpiecza zdrowe komórki układu nerwowego co chroni je przed postępującą degeneracją, a to jest właśnie kluczowe w poskromieniu demencji.

Dużym atutem przemawiającym za tym, że świat medycyny coraz częściej sięga po CBD jest fakt, iż jest on bezpieczny dla zdrowia. Nie powoduje jakichkolwiek stanów otępienia czy odurzenia. Wielu badanych chorych twierdzi, że zażywanie tej substancji wyraźnie łagodzi ich objawy związane z demencją. Ilość takich zeznań jest naprawdę duża, wystarczy poczekać na potwierdzające je badania naukowe, a tych prowadzi się coraz więcej, zwłaszcza klinicznych.

Pacjenci, którzy na własną rękę zażywają CBD poddają się nim często na ochotnika, aby udowodnić lekarzom, że cenny kanabidiol naprawdę im pomaga i jest skuteczny w leczeniu demencji.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.