E-recepty na medyczną marihuanę zostają, konopie nie trafiły na listę niebezpiecznych substancji, które należy objąć dodatkowymi procedurami takimi jak np. konieczność osobistego zbadania pacjenta przez lekarza przed wystawieniem recepty. Jest to ulga dla wielu pacjentów. Czy to koniec trwającego ponad dwa lata zamieszania wokół recept online na medyczny susz? Czy pacjenci nadal muszą liczyć się z tym, że każdego dnia może się pojawić nowa informacja o planowanych zmianach? Oto więcej informacji.

E-recepty na medyczną marihuanę zostają, konopie nie trafiły na listę niebezpiecznych substancji

Ministerstwo Zdrowia po raz kolejny w ciągu ostatnich dwóch lat kilkukrotnie podejmowało temat ograniczenia możliwości wystawiania e-recept na medyczną marihuanę. Mimo wielokrotnych zapowiedzi likwidacji możliwości e-konsultacji oraz wystawianych w ich ramach e-recept na medyczną marihuanę – nic takiego do tej pory się nie stało.

Teraz medyczną marihuaną zainteresowano się ponownie przy okazji pojawiających się informacji o tym, że do Polski dotarł fentanyl i są już jego pierwsze ofiary. Ponieważ zarówno fentanyl czy np. Tramadol można na chwilę obecną kupić na podstawie e-recepty wydanej podczas e-konsultacji, czyli jest to banalnie proste, aby legalnie w aptece nabyć jeden z najgorszych narkotyków jaki kiedykolwiek powstał.

Ministerstwo Zdrowia słusznie postanowiło utrudnić i ograniczyć dostęp do autentycznie niebezpiecznych oraz bardzo niebezpiecznych substancji. Powstała lista takich substancji i niestety początkowo zaraz obok fentanylu można było znaleźć medyczną marihuanę. Pisaliśmy o tym T U T A J.

Na szczęście w podanym wczoraj komunikacie w tej sprawie dowiedzieliśmy się, że medyczna marihuana wypadła z listy najniebezpieczniejszych substancji specjalnego nadzoru.

Oznacza to tyle, że medyczna marihuana nie zostanie objęta nowymi przepisami.

W poniedziałek, 12 sierpnia, MZ opublikowało wyczekiwany przez pacjentów MM projekt, z 14-dniowym terminem konsultacji.

„Nowe rozporządzenie ma rozwiązać problem nadmiernego przepisywania substancji kontrolowanych, co skutkuje uzależnieniami, w tym związanymi z koniecznością hospitalizacji lub dalszego leczenia farmakologicznego. Problem ten wynika w dużej mierze z działalności tzw. „receptomatów”, umożliwiających podaż recept na ww. środki niemal równą popytowi, zwłaszcza temu niewynikającemu wprost z potrzeb stricte medycznych, ponieważ uzyskiwanie recept na tego rodzaju preparaty odbywa się często albo w ogóle bez wywiadu medycznego, albo “jest to wywiad pozorowany, któremu nie sposób przydać waloru rzetelności i wiarygodności”

– uzasadnia resort.

W związku z tym rozporządzenie wprowadza wykaz środków odurzających, substancji psychotropowych lub prekursorów kategorii 1, na które wystawienie recepty będzie musiało zostać poprzedzone osobistym zbadaniem pacjenta przez osobę wystawiającą tę receptę.

Oto lista substancji z nowego rozporządzenia:

-morfina
-oksykodon
-tramadol
-tapentadol
-buprenorfina

„W ocenie autorów projektu stosowanie tych substancji w najwyższym stopniu wiąże się aktualnie z ryzykami opisanymi powyżej“

– uzasadnia Ministerstwo Zdrowia.

Samorząd lekarski natomiast uważa, że na te listę powinny trafić także benzodiazepiny.

Niestety, w ciągu ostatnich dwóch lat pacjenci regularnie narażani są na stres związany z pojawianiem się informacji  działaniach mających na celu ograniczenie wystawiania recept na ich leki. Czy w końcu będzie można odetchnąć z ulgą?  Najpierw należy poczekać, aż nowe rozporządzenie wejdzie w życie i dopiero wtedy można będzie się cieszyć. Natomiast należy pamiętać, że ta sytuacja może znowu powrócić.

Źródło: Puls Medycyny

Medyczna marihuana a zaburzenia żołądkowo-jelitowe – pacjenci zgłaszają trwałą poprawę. Niedawno opublikowane wyniki badania oceniającego wpływ medycznych konopi na tego typu schorzenia są pierwszymi, które pokazują wpływ terapii MM na poprawę zdrowia pacjentów zarówno w skali krótko- jak i długoterminowej. Ich wyniki znajdziesz  w artykule.

Medyczna marihuana a zaburzenia żołądkowo-jelitowe  – pacjenci zgłaszają trwałą poprawę.

Zespół badaczy powiązany z Thomas Jefferson University w Filadelfii ocenił zmiany w objawach GI u pacjentów (np. anoreksja, nudności, wymioty, ból brzucha) po 30 dniach, 6. oraz 12. miesiącach. Uczestnicy badania spożywali marihuanę w różnych formach w tym ekstrakty i kwiaty.

„W każdym badaniu uczestnicy zgłaszali znaczący spadek nasilenia objawów ze strony przewodu pokarmowego w przypadku stosowania marihuany leczniczej w porównaniu z sytuacją, gdy jej nie stosowali”

– poinformowali badacze.

„To pierwsze badanie, które badało wydłużone efekty stosowania medycznej marihuany na objawy żołądkowo-jelitowe u pacjentów z opornymi schorzeniami żołądkowo-jelitowymi. Ogólnie rzecz biorąc, uczestnicy zgłaszali znaczną, trwałą, umiarkowaną ulgę w objawach żołądkowo-jelitowych podczas stosowania medycznych konopi. Dodatkowe badania powinny ocenić wpływ różnych proporcji CBD/THC, dawkowania oraz metod podawania  w objawach żołądkowo-jelitowych.”

-dodali

Zaburzenia żołądkowo-jelitowe (GI) takie jak czynnościowe choroby jelit, zespół jelita drażliwego (IBS), czy choroby zapalne jelit, takie jak choroba Leśniewskiego Crohna czy zapalenie okrężnicy, dotykają więcej niż jednego na pięciu Amerykanów, szczególnie kobiety. Podczas gdy niektóre zaburzenia żołądkowo-jelitowe można kontrolować dietą i lekami farmaceutycznymi, inne są słabo leczone przez konwencjonalne metody terapii. Objawy zaburzeń żołądkowo-jelitowych często obejmują skurcze, ból brzucha, zapalenie wyściółki jelita grubego i/lub cienkiego, przewlekłą biegunkę, krwawienie z odbytu i utratę wagi.

W trakcie przeprowadzonego badania oceniono subiektywną poprawę objawów żołądkowo-jelitowych u pacjentów stosujących medyczną marihuanę.

Uczestnicy wypełniali ankiety w dniu rozpoczęcia badania, po 30. dniach, następnie  po 6 miesiącach oraz 12 miesiącach. Badani odpowiadali m.in. na pytania ankietowe dotyczące nasilenia objawów ze strony przewodu pokarmowego w skali od 1 (łagodne) do 3 (ciężkie).

W każdym badaniu uczestnicy zgłaszali znaczący spadek nasilenia objawów GI podczas stosowania medycznej marihuany w porównaniu z jej niestosowaniem.

Wyniki badania

Spośród 216 uczestników, którzy wyrazili zgodę na udział w pierwszym badaniu, 55 osób spełniło kryteria włączenia na podstawie zgłoszonych przez nich objawów ze strony przewodu pokarmowego.

Próbę podzielono dalej na uczestników, którzy mieli co najmniej jeden objaw GI we wszystkich czterech ankietach (grupa „uporczywa”) i tych, którzy mieli objawy GI, które albo ustały przed ostatnim badaniem, albo ustały, a następnie powróciły podczas późniejszego badania (grupa „zmienna”).

Po 1 miesiącu, 6 miesiącach i 12 miesiącach, odpowiednio 50, 42 i 38 uczestników miało uporczywe objawy. Spośród 162 nieuwzględnionych, 9 miało objawy GI, które zaczęły się po pierwszym badaniu.

Respondenci byli w większości kobietami, nie-Latynosami i białymi. Uczestniczki były znacznie starsze od uczestników płci męskiej. Trzy najczęstsze certyfikowane schorzenia dla stosowania MM to przewlekły ból (30,9%), lęk (45,5%) i PTSD (10,9%). Łączny odsetek zgłaszanych przez pacjentów przyczyn stosowania MM, czyli zapalnej choroby jelit (IBD) i zespołu jelita drażliwego, wynosił 14,4% na początku badania.

Pełne dane i wyniki badania znajdziesz T U T A J.

Medyczna marihuana a zaburzenia żołądkowo-jelitowe – wnioski

„U pacjentów z przewlekłymi objawami GI stosowanie medycznej marihuany może zapewnić trwałe zmniejszenie nasilenia objawów. Ograniczona dostępność produktu i łagodne do umiarkowanych skutki uboczne to czynniki, które należy wziąć pod uwagę przed wypróbowaniem medycznych konopi.”

-piszą we wnioskach autorzy badania

Jakie skutki uboczne?

„Najczęstszymi zgłaszanymi przez pacjentów skutkami ubocznymi stosowania medycznej marihuany były zwiększony apetyt (12–21,4%), zmęczenie (6–16,7%), lęk (4–11,9%), kaszel (4–11,9%), ból głowy (6–7,9%) i suchość w ustach (4–7,1%).”

To pierwsze badanie, które badało długotrwałe efekty MM na objawy GI u pacjentów z opornymi na leczenie schorzeniami GI i nie-GI.

Ogólnie rzecz biorąc, uczestnicy zgłaszali znaczącą, trwałą umiarkowaną ulgę w objawach GI podczas stosowania medycznej marihuany.

Co ważne, nie było różnic w łagodzeniu objawów GI w zależności od wieku, płci, liczby schorzeń i liczby leków przyjmowanych przez pacjenta. Co godne uwagi, różnice w skuteczności medycznej marihuany związane z wiekiem zgłaszano u pacjentów z objawami bólu GI i miednicy wtórnymi do endometriozy.

Przeczytaj też: Niemcy – Cena medycznej marihuany spadła o 50%

Niemcy –  Cena medycznej marihuany spadła o 50%. Jest to jeden z pobocznych efektów wprowadzenia w życie ustawy CanG, na mocy której od 1. kwietnia tego roku na terenie Niemiec obowiązuje częściowa legalizacja zioła. Ustawa oprócz kwestii marihuany rekreacyjnej, wprowadziła nowe regulacje dla suszu o przeznaczeniu medycznym, który trafił na listę leków obłożonych znacznie mniejszymi restrykcjami. Oto więcej informacji.

Niemcy – Cena medycznej marihuany spadła o 50%

Firma Bloomwell Group GmbH opublikowała w kilka dni temu raport na temat prywatnego rynku marihuany medycznej w Niemczech . Spółka znajdująca się we Frankfurcie pełni funkcję scentralizowanej infrastruktury cyfrowej do dystrybucji, konsultacji i leczenia marihuaną medyczną.

Raport przedstawia analizę niemieckiego rynku medycznej marihuany przed raz po wejściu w życie CanG – ustawy częściowo legalizującej marihuanę w Niemczech.

Po wejściu w życie ustawy CanG w kwietniu, cena suszu medycznej marihuany początkowo nieznacznie wzrosła, co było najpewniej efektem jej przeklasyfikowania jako substancji nienarkotycznej. Jednak cena dość szybko się ustabilizował, a następnie zaczęła spadać w czerwcu.

Na chwilę obecną pacjenci płacą średnio połowę ceny za medyczną marihuanę w porównaniu z tym, co płacili na początku 2023 r.

Dzięki platformie Bloomwell, która jest zdecydowanie największą tego typu platformą w Europie, udało nam się zebrać i przeanalizować znaczną ilość danych na temat recept na medyczną marihuanę, preferencji pacjentów i rynku jako całości”

— poinformował Niklas Kouparanis, dyrektor generalny i współzałożyciel Bloomwell Group.

„Oprócz dostosowania się do pacjentów wrażliwych na cenę poprzez niższe i bardziej przystępne koszty recept, nasze ustalenia pokazują, że dzięki importom z ponad 20 krajów — większość z Kanady — mamy stałe dostawy marihuany, aby sprostać zwiększonemu popytowi, oraz ogromną różnorodność odmian kwiatów, aby sprostać preferencjom pacjentów i lekarzy. Jednak w miarę rozwoju naszego rynku będziemy musieli nadal zwiększać ilość importowanej marihuany, ponieważ prognozujemy, że Niemcy będą największym rynkiem medycznej marihuany na świecie”.

-pisze Kouparanis

Wnioski zawarte w raporcie opierają się na wewnętrznych danych Bloomwell Group oraz analizie dziesiątek tysięcy recept zrealizowanych za pośrednictwem platformy medycznej marihuany w okresie od stycznia 2023 r. do czerwca 2024 r. Oto najważniejsze z nich:

-Pacjenci otrzymują większą różnorodność odmian kwiatów konopi niż kiedykolwiek wcześniej. Tylko w czerwcu 2024 r. apteki wydały łącznie 237 różnych odmian kwiatów medycznej konopi za pośrednictwem cyfrowej platformy Bloomwell.

-Ponad 50% przepisanych kwiatów marihuany medycznej jest klasyfikowanych jako „niedrogie” lub „bardzo tanie”. Średnia cena za gram wynosi mniej niż 9 euro (9,73 USD). Aby to zobrazować, w USA średnia cena za gram kwiatów marihuany medycznej wynosi od 10 do 20 USD.

-Niektóre odmiany kwiatów konopi medycznych, których cena na początku 2023 r. wynosiła 10 euro za gram, obecnie można kupić za 5 euro za gram.

-Przepisywane kwiaty marihuany medycznej zawierają średnio nieco ponad 20% THC.

-Pacjenci i lekarze mają możliwość wyboru kwiatów konopi, które są albo napromieniowane (poddane obróbce w celu wyeliminowania potencjalnych zanieczyszczeń mikrobiologicznych), albo nienapromieniowane; preferencje wskazują, że niewielka większość pacjentów preferuje kwiaty nienapromieniowane. Od początku roku stosunek kwiatów napromieniowanych do nienapromieniowanych był raczej równy.

Raport stwierdza także, że niemiecka branża konopna jest dobrze przygotowana, zapewniając stałe dostawy marihuany, aby sprostać znacznemu wzrostowi liczby nowych pacjentów, który nastąpił po 1 kwietnia.

„To niezwykle obiecujące, że medyczna marihuana staje się coraz bardziej powszechna obok innych cenionych i niezawodnych leków na receptę, a teraz można ją przepisywać płynniej w przypadku takich powszechnych problemów, jak zaburzenia snu i migreny”

— powiedział współzałożyciel Bloomwell Group, dr Julian Wichmann, lekarz medycyny. „

Leczenie pewnych dolegliwości medyczną marihuaną, które zostało zatwierdzone w 2017 r. i okazało się pomocne w łagodzeniu objawów wynikających z powszechnych schorzeń, powodując niewiele lub nawet brak skutków ubocznych, nie powinno być stygmatyzowane. To doskonała wiadomość zarówno dla pacjentów, jak i lekarzy, że skuteczna terapia medyczną marihuana jest teraz szerzej dostępna po reklasyfikacji, aby pomóc osobom z różnymi powszechnymi schorzeniami, które dotykają miliony”.

-dodał dr Wichmann

Niemcy zmienili klasyfikację medycznej marihuany, teraz jest regulowana jak ibuprofen. Uważa się to za wielką rewolucję, będącej pokłosiem wprowadzenia ustawy, która częściowo zalegalizowała w Niemczech marihuanę. Do tej pory lista chorób, na które przepisywany był medyczny susz, była bardzo krótka, a recepty nie mógł wystawić każdy lekarz. Dzięki uproszczeniu procedur liczba pacjentów korzystających z medycznych konopi, podwoiła się w kilka tygodni. Oto więcej informacji.

Niemcy zmienili klasyfikację medycznej marihuany

Do tej pory na terenie Niemiec medyczna marihuana była traktowana jako ostateczność i tylko niewielu lekarzy mogło ją przepisywać na bardzo ograniczoną listę przypadłości.

Wszystko zmieniło się 1. kwietnia  kiedy w Niemczech zaczęła obowiązywać ustawa CanG, która częściowo zalegalizowała marihuanę rekreacyjną, a dokładnie jej uprawę i posiadanie na własne potrzeby.

Od 1 kwietnia marihuana jest regulowana jak ibuprofen 600. Dlatego teraz może ją przepisać każdy  418 000 praktykujących lekarzy w Niemczech.

W efekcie wprowadzonych zmian, w zaledwie 3 miesiące podwoiła się liczba pacjentów korzystających z medycznej marihuany, która niedawno wynosiła 100.000, a już dobiła do 200.000. Eksperci przewidują dalszy wzrost tej liczby.

Niklas Kouparanis, współzałożyciel i dyrektor generalny Bloomwell Group, holdingu medycznej marihuany z siedzibą we Frankfurcie, przewidział taki scenariusz już kilka miesięcy wcześniej.

Liczba pacjentów medycznej marihuany gwałtownie wzrośnie, ponieważ może być przepisywana jako regularny lek na receptę ” — powiedział Kouparanis.

Nasz 83-milionowy kraj, w którym obecnie jest od 200 000 do 300 000 pacjentów, będzie świadkiem wzrostu liczby pacjentów leczonych medyczną marihuaną od siedmiu do dziesięciu razy, sięgającej milionów pacjentów” – mówił Kouparanis.

Przeczytaj też: Legalizacja marihuany w Czechach mocno zwolniła, nie będzie konopnych klubów ani komercyjnego rynku

Używanie marihuany przez rodziców ma pozytywny wpływ na rodzicielstwo, wynika z przeprowadzonych badań. Zioło jest już legalne w formie rekreacyjnej lub medycznej w bardzo dużej części świata. „Nasze wyniki wskazują, że marihuana może mieć znaczący pozytywny wpływ na rozwój dzieci poprzez zwiększenie czasu spędzanego z rodzicami” – podsumowano w badaniu – „szczególnie w przypadku dzieci poniżej 6. roku życia, czyli okresu charakteryzującego się wysokimi długoterminowymi zwrotami z inwestycji rodzicielskich”. Oto więcej informacji.

Używanie marihuany przez rodziców ma pozytywny wpływ na rodzicielstwo – badania

Marihuana staje się co raz „popularniejsza” w związku z ogólnoświatowym trendem jej legalizacji czy to w formie medycznej czy rekreacyjnej. Należy zakładać, iż w ciągu następnej dekady będzie ona całkiem legalna w zdecydowanej większości krajów naszego świata. W związku ze zmianą statusu prawnego zioła, prowadzone są nad nim co raz liczniejsze badania. Dziś omówimy jedno z nich skupiające się na wpływie marihuany na rodzicielstwo. Badanie przeprowadzono mając na uwadze to, że spora część rodziców powinna stosować konopie indyjskie w celach medycznych takich jak np. stres pourazowy (PTSD). Jak używanie marihuany przez rodziców wpływa na ich rodzicielstwo?

„W ciągu ostatniej dekady używanie marihuany wśród nastolatków i młodych dorosłych w Stanach Zjednoczonych stale wzrastało, co prawdopodobnie można przypisać zmieniającemu się krajobrazowi legalizacji marihuany rekreacyjnej. (…) Biorąc pod uwagę silne powiązania między używaniem marihuany a funkcjonowaniem psychospołecznym oraz rosnący nacisk społeczny na zakłócanie międzypokoleniowych wzorców używania substancji, nie dziwi rosnące zainteresowanie badaczy , praktyków i decydentów wpływem używania marihuany przez rodziców na rodzicielstwo i rozwój dzieci.”

-piszą autorzy badania we wstępie

Wśród badanych brano pod uwagę wpływ na rodzicielstwo używania przez nich marihuany w wieku dojrzewania oraz używanie obecnie.

Chociaż w bieżącym badaniu skupiliśmy się głównie na początkowym okresie używania konopi przez nastolatków, bieżące używanie konopi zostało również uwzględnione we wszystkich modelach. Co zaskakujące, nie zaobserwowano wpływu bieżącego używania konopi na objawy depresji lub lęku. Dwuwymiarowa korelacja między bieżącym używaniem konopi a objawami depresyjnymi była statystycznie istotna, choć niewielka, i nie była już istotna w pełnym modelu regresji z początkowym okresem używania konopi przez nastolatków i zmiennymi współzależnymi. Odkrycie to jest sprzeczne z wieloma wcześniejszymi badaniami wskazującymi, że używanie konopi wiąże się z objawami lęku i depresji w ogólnej populacji dorosłych”

-piszą autorzy badania

Z przeprowadzonego badania wynika, że stosowanie marihuany nie ma negatywnego wpływu na rodzicielstwo w obszarach wyznaczania granic, proaktywnego rodzicielstwa lub pozytywnego wsparcia behawioralnego. Jedno badanie wykazało, że tylko zaburzenie związane z używaniem konopi, a nie używanie konopi bez zaburzeń związanych z używaniem konopi, było związane z niższym poziomem pozytywnego rodzicielstwa u rodziców.

Oznacza to tyle, że odpowiedzialne i świadome używanie marihuany nie niesie za sobą ryzyka i ma pozytywny wpływ na rodzicielstwo jak i same dzieci. Jednak jej nadużywanie jest czynnikiem, który na wychowanie dzieci wpływa już negatywnie.

Po raz kolejny badania potwierdzają, że to nie samo używanie marihuany może mieć negatywne konsekwencje, lecz jej nadużywanie i używanie nie odpowiednie.

Badanie wykazało też inne ciekawe możliwe zależności. Otóż okazało się, że rodzice, którzy mają niższe wskaźniki dobrego rodzicielstwa oraz częstsze stany depresyjne oraz lękowe(związane z rodzicielstwem) wynikające z używania substancji psychoaktywnych w okresie dojrzewania – stają się lepszymi rodzicami dzięki obecnemu stosowaniu marihuany. Dokładnie tak, receptą na zaburzenia spowodowane zbyt wczesnym zażywaniem np. marihuany, można leczyć właśnie za pomocą marihuany.

W szczególności zmniejszenie lęku rodziców może poprawić reakcję rodziców na ich dziecko, co wspiera rozwijanie przez dzieci umiejętności regulacji emocji, czynnika ochronnego przed nastoletnim używaniem substancji psychoaktywnych.

-piszą autorzy badania

Jednak ponownie nadmienię, że mówimy o świadomym i odpowiedzialnym używaniu marihuany, wszelkie badania wykazują, że jej nadużywanie i używanie nieprawidłowe może mieć znacząco negatywny wpływ na życie użytkownika i jego otoczenie. Co też wykazało badanie.

Badania także wykazały, że stosowanie marihuany może zwiększać ilość czasu poświęconego dzieciom w przypadku chorób, na które pomaga medyczna marihuana takich jak depresja czy przewlekły ból zmuszający do leżenie zamiast spędzania czasu z potomstwem. Poprawa nastroju u rodziców, którzy nadużywali substancji psychoaktywnych za młodu też ma spore znaczenie. Badania wykazały, że dzięki stosowaniu marihuany zwiększa się opieka aktywna na dzieckiem oraz zmniejsza opieka pasywna.

Aktywna opieka obejmuje bezpośrednie zaangażowanie rodziców, takie jak zabawa z dzieckiem, zapewnianie opieki medycznej oraz organizowanie różnorodnych aktywności. Pasywna opieka odnosi się do sytuacji, w których rodzice są obecni przy dziecku, ale angażują się w inne czynności, takie jak czytanie książki, podczas gdy dziecko bawi się w pobliżu.

Pełne wyniki badań znajdziesz T U T A J.

Czytaj także: Kannabinoidy w mleku matki – co łączy konopie z naszym wczesnym dzieciństwem?

Niemiecki rynek legalnej marihuany rośnie w siłę. Wydano trzy znaczące pozwolenia na produkcję suszu. Nowe pozwolenia mają podwoić krajową produkcję medycznego suszu. Wszystko dzięki ustawie CanG , która weszła w życie w Niemczech 1.  kwietnia. Ustawa znacznie uprościła procedury i zniosła część restrykcji dla producentów suszu. Mało tego, już niebawem niemiecki susz będzie mógł trafiać na inny niż medyczny rynek. Czy Niemcy zostaną wkrótce liderem produkcji marihuany w Europie? Oto więcej informacji.

Niemiecki rynek legalnej marihuany rośnie w siłę. Wydano trzy znaczące pozwolenia na produkcję suszu.

1. kwietnia w Niemczech weszła w życie ustawa CanG, która oprócz pozwolenia na uprawę 3 roślin przez każdego pełnoletniego obywatela kraju czy umożliwienia tworzenia „konopnych klubów społecznych” wprowadziła istotne zmiany do obowiązującej od 2017 r. ustawy o marihuanie leczniczej oraz jej produkcji.

Nowe przepisy zniosły m.in. bardzo restrykcyjne limity dla osób posiadających licencję na uprawę konopi indyjskich w kraju.

Zniesiono także procedurę przetargową w celu uzyskania licencji, a wkrótce BfArM zrezygnuje z obowiązku sprzedaży marihuany na cele medyczne, pozwalając zamiast tego firmom sprzedawać ją lokalnym dystrybutorom.

I to ta ostatnia zmiana jest najistotniejsza gdyż pozwala niemieckim podmiotom produkować susz już nie tylko na niemiecki rynek ale także na komercyjne rynki rekreacyjne.

„Oczekuje się, że więcej firm otrzyma pozwolenia na uprawę w Niemczech, co z kolei wpłynie na konkurencyjny rynek upraw krajowych i potencjalnie na nowego międzynarodowego konkurenta eksportowego.”

-powiedział starszy analityk Prohibition Partners, Alex Khourdaji, w rozmowie z portalem Business of Cannabis

Wszystko to sprawi zapewne, iż Niemcy staną się wkrótce Europejskim potentatem produkcji marihuany medycznej oraz rekreacyjnej.

Gdy inne kraje Europy nie maja jeszcze nawet w planach takiej produkcji, inne zaczynają dopiero tworzyć przepisy to umożliwiające – Niemcy już mają potrzebną infrastrukturę produkcyjną, której bardzo szybo przybywa. Mają też ułatwiające produkcję przepisy, dzięki którym wkrótce zapewne posypią się licencje produkcyjne.

Niemiecki rynek legalnej marihuany rośnie w siłę – zniesienie limitów produkcyjnych

Tilray, Aurora i niemiecki Demecan – te trzy firmy wygrały przetarg na uprawę ograniczonych ilości konopi w 2019 r.

Licencje, które te trzy firmy otrzymały, obejmowały ścisły limit produkcyjny wynoszący 10 400 kg w ciągu czterech lat, co odpowiadało 2600 kg rocznie.

W trzecim kwartale 2023 r. wolumen krajowej produkcji medycznej marihuany w Niemczech wynosił około 650 kilogramów, podczas gdy sprzedaż w aptekach osiągnęła 4895 kg.

Podczas gdy na niemieckim rynku marihuany medycznej nadal dominują importy z innych krajów, Rada Federalna zaapelowała o zniesienie tych ograniczeń, „aby odpowiednio powstrzymać gwałtowny wzrost importu marihuany medycznej na rzecz krajowej produkcji o odpowiedniej jakości”.

Sam rząd niemiecki spodziewa się, że w kraju powstanie 100 obiektów do uprawy marihuany leczniczej.

Federalny Instytut ds. Leków i Wyrobów Medycznych (BfArM) wydał właśnie pierwsze trzy nowe licencje na krajową uprawę konopi indyjskich. Oczekuje się, że w tym roku ilość produktu uprawianego w Niemczech wzrośnie co najmniej dwukrotnie.

Są to nowe, zaktualizowane pozwolenia dla trzech podmiotów, które otrzymały pozwolenia w roku 2019.

Aurora Europe GmbH

Europejska filia Aurory ogłosiła w zeszłym tygodniu , że otrzymała dwie licencje od BfArM na mocy niedawno znowelizowanej ustawy o marihuanie medycznej.

Jedna z licencji umożliwia firmie kontynuowanie krajowej uprawy w dużym, posiadającym certyfikat GMP zakładzie uprawowym w miejscowości Leuna, w Saksonii-Anhalt. Jakiś czas temu redakcja WeedNews.pl miała możliwość wizytacji tego obiektu, materiał z wizyty na uprawach Aurory znajdziesz T U T A J

Od 2021 r. zakład ten uprawia rocznie około 1000 kg medycznej marihuany na mocy pierwotnej umowy przetargowej zawartej z BfArM.

Teraz, gdy firma Aurora uzyskała nową licencję, planuje wprowadzić na rynek „dodatkowy, zatwierdzony produkt i rozszerzyć swoją ofertę dla szybko rosnącej bazy pacjentów w Niemczech”.

Aurora poinformowała też, że chociaż teraz mogłaby „znacznie zwiększyć produkcję”, póki co nie planuje zwiększać produkcji w swoim zakładzie o powierzchni 3600 metrów kwadratowych w Leunie.

Zamiast tego firma planuje testować nowe produkty, zanim zacznie stopniowo zwiększać produkcję.

Aurora otrzymała też nową licencję na działalność badawczo-rozwojową, która pozwala na testowanie w tym samym ośrodku nawet siedmiu nowych odmian medycznej marihuany.

Demecan

Niemiecka firma Demecan ogłosiła, że ​​również otrzymała rozszerzone pozwolenie na produkcję medycznej marihuany.

Biorąc pod uwagę, że ograniczenia dotyczące uprawy poszczególnych szczepów znacznie się zwiększyły, firma Demecan planuje „uprawiać kilka różnych fenotypów” na rynek niemiecki.

Dzięki nowemu pozwoleniu niemiecki Demecan może teraz osiągając roczną wydajność na poziomie około dwóch ton.

„Teraz możemy podwoić swoje zdolności produkcyjne i w pełni wykorzystać istniejące możliwości produkcyjne”

-mówią przedstawiciele Demecan

„Jesteśmy dumni, że jesteśmy pierwszą niemiecką firmą, która podjęła ten krok i nie możemy się doczekać, aby wkrótce udostępnić nasze wysokiej jakości odmiany konopi. Naszym celem jest dalsze zwiększenie produkcji, a tym samym poprawa bezpieczeństwa dostaw, ponieważ niestety obecnie istnieje wiele wąskich gardeł w opiece nad pacjentami”.

-powiedział Dr Adrian Fischer, lekarz i dyrektor zarządzający odpowiedzialny w Demecan za uprawę

Jednocześnie firma Demecan poinformowała, że od kwietnia odnotowała „silny wzrost sprzedaży” ze względu na „gwałtowny wzrost popytu” na marihuanę medyczną.

Tilray

Europejska spółka zależna Tilral czyli Aphria RX GmbH, którą spółka przejęła w 2021 r., także poinformowała, iż otrzymała nową licencję na krajową produkcję medycznej marihuany.

Początkowa licencja Aphria RX była najbardziej kompleksowa i pozwalała na uprawę trzech szczepów marihuany medycznej zatwierdzonych przez BfArM.

Dzięki uzyskaniu nowej licencji Aphria RX będzie mogła uprawiać aż 31 zatwierdzonych szczepów i spodziewa się pięciokrotnego zwiększenia produkcji.

„Jesteśmy zachwyceni otrzymaniem tej licencji, ponieważ zapewni nam ona większy dostęp do najwyższej jakości medycznej marihuany produkowanej w Niemczech i umożliwi nam poszerzenie zakresu opcji leczenia dostępnych dla pacjentów. Doceniamy zaufanie, jakim rząd niemiecki obdarzył firmę Tilray i jesteśmy dumni z naszego zespołu za pionierską pracę w zakresie uprawy marihuany leczniczej i opieki nad pacjentami”.

-oznajmiła dyrektor ds. strategii i szefowa działu międzynarodowego firmy Tilray, Denise Faltischek

Kannabinoidy to nie tylko składniki obecne w roślinach, między innymi w konopiach. Naukowcy w latach 80. odkryli endokannabinoidy – związki produkowane przez nasze ciało, które są bardzo podobne do tych, znajdujących się w konopiach. Są do tego stopnia powszechne w naszym organizmie, że znajdziemy je nawet w mleku matki. Okazuje się, że w dodatku odgrywają bardzo ważną rolę w rozwoju niemowląt. Czy w związku z tym młode mamy mogą bez obaw stosować konopie w okresie laktacji? Odpowiedź nie jest w cale taka oczywista. Więcej informacji w artykule.

Kannabinoidy w mleku matki jako jego naturalny składnik

Konopie stosowano w medycynie od tysiącleci, jednak dopiero stosunkowo niedawno udało się odkryć na z czego wynika fenomen ten rośliny i jej szerokie działanie lecznicze.

Stało się to w 1988 roku gdy profesor Raphael Mechoulam odkrył układ endokannabinoidowy – jeden z najważniejszych w ludzkim ciele systemów regulujących pracę naszego organizmu. Jest to układ bardzo unikalny oraz istotny, jego rolą jest koordynowanie pracy innych układów oraz regulowanie funkcji neuroimmunologicznych, czy neurohormonalnych, które dotyczą naszej odporności, nastroju, motywacji, temperatury ciała, uczucia głodu czy sytości. Na układ ten składają się receptory kannabinoidowe oraz endokannabinoidy, które utrzymują stabilne środowisko wewnętrzne, tak zwaną homeostazę.

Ludzki organizm wytwarza własne kannabinoidy – endokannabinoidy, m.in. Anandamid , którego struktura chemiczna jest niemal identyczna z THC – psychoaktywnym kannabinoidem wytwarzanym przez konopie. 

Anandamid wytwarza się m.in. podczas aktywności fizycznej. Jak się niedawno okazało, to właśnie endokannabinoidy w odpowiadają za świetne samopoczucie po wysiłku fizycznym (np. bieganie lub inne cardio czy sporty siłowe), do tej pory pozytywne samopoczucie po wysiłku sportowym, tzw.”haj biegacza” przypisywane było endorfinom. Teraz jednak wiadomo, że odpowiadają za nie endokannabinoidy oraz układ endokannabinoidowy. Więcej na ten temat przeczytasz T U T A J.

Kolejnym zaskoczeniem dla naukowców był fakt, że wspomniane endokannabinoidy przypominają budową związki zawarte w konopiach – na przykład delta -9 THC czy CBD. Dzięki temu mogą one wpływać na receptory kannabinoidowe w naszym ciele, prawie tak samo, jak robią to nasze endogenne związki.

Następną niespodzianką było odkrycie wewnętrznych kannabinoidów: 2-arachidonoiloglicerol (2-AG) i arachidonoiloetanoloamid (anandamid) w mleku matki. Łącznie zidentyfikowano 12 związków pochodnych endokannabinoidów, przy czym najobficiej występujących składnikiem w ludzkim mleku jest 2-AG.

Jaką funkcję pełnią kannabinoidy w mleku matki?

Uważa się, że endokannabinoidy w mleku ssaków odgrywają ważną rolę w stymulacji apetytu u niemowlęcia a także przyczyniają się do budowania jego odporności i rozwoju mózgu. Już 2004 roku w badaniu opublikowanym w European Journal of Farmacology poświęconym roli receptorów kannabinoidowych CB1 w rozwoju płodu oraz noworodków, wykazano, że endokannabinoidy zawarte w mleku matki wydają się mieć kluczowe znaczenie dla ssania mleka, sądzono, że aktywują mięśnie jamy ustnej i motorykę ssania.

Nieco później, w badaniu z 2021 roku opublikowanym w czasopiśmie Nutrients, określono normalne zakresy stężeń endokannabinoidów (2-AG i AEA) w mleku matki. Wyniki tego badania dostarczają również dowodów na to, że 2-AG może odgrywać rolę w przekazywaniu niemowlętom informacji o porze dnia i może wpływać na kształtowanie mikroflory jelitowej we wczesnym okresie życia. Inne badanie przeprowadzone nieco później potwierdziło hipotezę analiz naukowców z 2004 roku – że obecność kannabinoidów w mleku ma wpływ na proces neuromodulacji i neurogenezy, zaś jedną z jego funkcji jest stymulowanie procesu nauki nowo narodzonego dziecka, sposobu jedzenia pokarmu, czyli ssania.

To fenomenalne odkrycie pokazuje, że my ssaki z grupy naczelnych, naszą najważniejszą umiejętność z okresu niemowlęcego, potrzebną do przetrwania w wieku niemowlęcym – zawdzięczamy kannabinoidom. Gdyby nie kannabinoidy w mleku matki, noworodki nie wiedziałyby, jak się odżywiać, ani też nie miałyby ochoty jeść, co mogłoby skutkować poważnym niedożywieniem, a nawet śmiercią.

Stosowanie konopi podczas karmienia piersią – co mówi na ten temat nauka?

Wydawać by się mogło, iż ze względu na obecność kannabinoidów w naszym ciele i mleku matki, stosowanie konopi przez osoby karmiące powinno być bezpieczne dla dziecka.

Nic bardziej mylnego. Zawartość w mleku endokannabinoidów takich jak 2-AG działa na dziecko zupełnie inaczej niż THC czy CBD – fitokannabinoidy zawarte w konopiach, które z łatwością przedostają się do mleka matki.

Enzym żołądkowo-jelitowy FAAH, czyli hydrolaza amidów kwasów tłuszczowych, odpowiadająca za rozkład 2-AG, powoduje, że duża ilość tego związku dostająca się do organizmu niemowlaka jest degradowana. Oznacza to, że ten kannabinoid zawarty w mleku kobiecym nie powoduje zbyt dużej neurostymulacji u niemowląt. W przeciwieństwie do THC, które może wiązać się z tymi samymi receptorami co 2-AG i w ten sposób wywierać silną stymujację na receptory kannabinoidowe dziecka zaburzając rozwój układu nerwowego.

Podobnie wygląda to w przypadku CBD, który też w pewnym stopniu oddziałuje na CB1. Obecność fitokannabinidów może blokować zdolność 2-AG do działania jako neuroprzekaźnik, zatem istnieje obawa, że ​​przedostanie się THC czy CBD do organizmu niemowlęcia może mieć wpływ na rozwój układu nerwowego i układu endokannabinoidowego. Z tego względu nie poleca się stosowaniu produktów konopnych w okresie ciąży oraz laktacji, aby chronić rozwój mózgu dziecka.

Jak długo kannabinoidy pozostają w mleku matki?

Stosowanie konopi w czasie karmienia piersią mogłoby przynieść wiele korzyści kobietom cierpiących ma ból, infekcje, depresje czy stany zapalne. Na ten moment jednak odradza się kobietom jednoczesne karmienie i stosowanie konopi w postaci olejków CBD czy marihuany ze względu na ryzyko zaburzenia rozwoju dziecka.

Nawet w przypadku doraźnego stosowania konopi i odciągania pokarmu, istnieje prawdopodobieństwo, że THC czy CBD będzie obecne w mleku matki nawet przez wiele tygodni. W badaniu opublikowanym w czasopiśmie Obstetrics and Gynecology, przyjrzano się próbkom mleka matki od ośmiu anonimowych uczestniczek regularnie przyjmujących konopie. W mleku tych kobiet odkryto spore ilości THC, dzieci przyjmowały szacunkowo 2,5% dawki stosowanej przez matkę. Stężenie konopi indyjskich w mleku matki jest zmienne i zależy od dawki i częstotliwości stosowania, a także sposobu spożywania konopi. Z pewnością jednak konopie różnią się w tym względzie od alkoholu, który spożywany w małej dawce opuszcza ciało w przeciągu doby, zaś w mleku nie występuje już po 5 godzinach.  

Konopie indyjskie i ich metabolity zachowują się jednak zupełnie inaczej, ponieważ są bardzo dobrze rozpuszczalne w tłuszczach i gromadzą się w ciele kobiety. Naukowcy oszacowali średni okres półtrwania THC w mleku matki na około 17 dni. W przypadku jednorazowego stosowania, ten czas skróci się do około 5 dni. Jeśli jednak kobieta stosuje konopie regularnie, CBD lub THC może pozostawać w mleku nawet przez kilka tygodni. Trwałość fitokannabinoidów może być częściowo związana z wyjątkowo wysoką zawartością tłuszczu i lipofilowym charakterem tych związków. Naukowcy podejrzewają, że mleko matki podobnie jak ludzka tkanka tłuszczowa magazynuje THC lub CBD, w pewnym sensie pełniąc rolę rezerwy. W tym względzie wciąż trwają badania.

Jaki wpływ mają THC i CBD na rozwój niemowlaków?

Jeśli chodzi o wpływ mleka zawierającego THC lub CBD na organizm dziecka, tutaj też dysponujemy niewielkim dorobkiem naukowym. W badaniu z 2021 poddano ocenie 136 niemowląt karmionych piersią przez kobiety regularnie używające konopi indyjskich. U 68 niemowląt narażonych na ich działanie w pierwszym miesiącu życia zaobserwowano zmniejszony rozwój motoryczny po pierwszym roku życia w porównaniu z grupą kontrolną, która nie miały kontaktu z konopiami indyjskimi. W szczególności wskazuje się na spadek wskaźnika Bayleya rozwoju motorycznego u takich niemowląt, który był niższy o 1465 punktów.

W innym badaniu porównano 27 niemowląt karmionych piersią narażonych na działanie konopi indyjskich z 35 niemowlętami karmionymi piersią, które nie były narażone na działanie konopi. Po pierwszym roku nie zaobserwowano żadnych różnic w rozwoju motorycznym i umysłowym. Rozbieżności w wynikach badań pokazują, że na tym polu niezbędne są kolejne badania weryfikujące jaki wpływ może mieć stosowanie konopi w czasie karmienia piersią.

Marihuana i seks: 86,1% kobiet zgłasza większą satysfakcję z orgazmów, wynika z wyników badań, które miały ocenić wpływ używania konopi przez stosunkiem partnerskim wśród kobiet mających problemy z osiąganiem orgazmu oraz kobiet bez takich problemów. Oto więcej informacji.

Marihuana i seks: 86,1% kobiet zgłasza większą satysfakcję z orgazmów – badania

Badania wykazują, że problemy z osiąganiem orgazmu dotykają 41% kobiet. Na tym problemie skupili się autorzy badania „Ocena wpływu stosowania konopi przed stosunkiem partnerskim na kobiety z trudnościami w osiągnięciu orgazmu i bez nich

Dysfunkcja orgazmu jest jednostką chorobową, która na chwilę obecną nie ma konkretnej metody czy terapii leczenia.

Badania obejmowały częstotliwość orgazmów, trudności oraz satysfakcję z orgazmów związane ze stosowaniem lub brakiem stosowania konopi przed stosunkiem partnerskim.

Wyniki pochodzą z 387 ankiet przeprowadzonych wśród kobiet w wieku 25 – 34 lata, z których 51% zgłaszało problemy z osiąganiem orgazmu.

Wśród uczestniczek badania, które miały trudności z osiągnięciem orgazmu, 72,8% zgłosiło, że używanie konopi przed stosunkiem zwiększyło częstotliwość orgazmów.

67% badanych stwierdziło, że poprawiło satysfakcję z orgazmu.

71% badanych wskazało, że używanie konopi ułatwiło orgazm.

Wśród uczestniczek badania, satysfakcja z orgazmu wzrosła o 97,7%, przy czym 86,1% kobiet z dysfunkcją orgazmu zgłosiło, że były bardzo zadowolone, umiarkowanie zadowolone lub zadowolone.

Badanie wykazało także, iż osoby używające konopi regularnie – miały lepsze wyniki. Szczególnie wśród osób mających trudności z osiąganiem orgazmu, sytuacja poprawia się wraz z regularnym używaniem marihuany,

Konopie spożywane przed stosunkiem nie miały statystycznie istotnego związku z wiekiem, rasą, dochodem, wykształceniem, religią, orientacją seksualną, statusem związku seksualnego, statusem związku, satysfakcją ze związku, orientacją seksualną, częstotliwością seksu partnerskiego lub częstotliwością masturbacji.

Do badania kwalifikowały się jedynie osoby, które ukończyły co najmniej 18 lat, używały marihuany i uprawiali seks partnerski w ciągu ostatnich 30 dni. Wykluczeni byli: kobiety w ciąży, karmiące piersią i osoby, które używały innych substancji rekreacyjnych w ciągu ostatniego miesiąca. Badania zostały przeprowadzone na grupie osób korzystających z konopi indyjskich.

Leczenie przy użyciu marihuany wydaje się przynosić korzyści kobietom, które mają trudności z osiągnięciem orgazmu lub cierpią na jego dysfunkcję.

„Przyszłe badania powinny skupić się na badaniach nad potencjałem konopi jako opcji leczenia dla kobiet, u których zdiagnozowano problemy ze zdrowiem psychicznym lub które mają historię molestowania seksualnego. Poprzednie badania wykazały, że kobiety z tymi schorzeniami doświadczały bardziej pozytywnych reakcji orgazmicznych i większej satysfakcji, gdy stosowały konopie przed seksem. Istotne jest również zbadanie stosowania konopi jako leczenia pierwotnej anorgazmii, a także dla kobiet, które kiedyś były w stanie osiągnąć orgazm, ale teraz nie są w stanie tego zrobić. To badanie, z anegdotycznymi raportami i mniej ukierunkowanymi badaniami, sugeruje, że konopie mogą również poprawić funkcjonowanie orgazmiczne u tych kobiet.”

-mówią autorzy badania, którego pełne wyniki znajdziesz T U T A J.

Przeczyta też: Znikną e-recepty na medyczną marihuanę? – resort zdrowia zapowiada zmiany

Znikną e-recepty na medyczną marihuanę? – resort zdrowia zapowiada zmiany. Ministerstwo zapowiada koniec możliwości wystawiania recept na leki psychotropowe, opioidy i susz medycznych konopi w ramach e-konsultacji, a także zapowiada, że konieczne będą osobiste wizyty lekarskie. Jest to pokłosie niedawnego wyroku WSA. Planowana zmiana zakłada, że tylko niektórzy lekarze będą mogli wydawać recepty zdalnie, którzy? Oto więcej informacji.

Znikną e-recepty na medyczną marihuanę? – resort zdrowia zapowiada zmiany

„Receptomaty nie mogą wydawać recept na środki psychotropowe, opioidy i medyczną marihuanę bez zbadania pacjenta”

– orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny.

„Podejmujemy jeszcze bardziej intensywne działania wobec tych „receptomatów”, które wystawiają recepty na leki opioidowe, psychotropowe i marihuanę medyczną bez badania pacjenta lub wcześniejszego potwierdzenia leczenia w dokumentacji medycznej”

– napisał po ogłoszeniu wyroku Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Chmielowiec.

Rzecznik Praw Pacjenta uznał, że przepisywanie leków na receptę bez wcześniejszego zbadania pacjenta, jedynie na podstawie ankiety on-line, narusza zbiorowe prawo pacjentów do świadczeń zdrowotnych, o którym mowa w art. 8 ustawy o prawach pacjenta.

W ustnym uzasadnieniu WSA w całości potwierdził nasze stanowisko. Wyrok jest bardzo mocnym dowodem, że mamy rację, i daje nam podstawy do dalszych działań w stosunku do receptomatów

– mówił w rozmowie z  „DGP” Bartłomiej Chmielowiec.

Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że resort planuje całkowitą likwidację zdalnego wystawiania recept m.in. na medyczną marihuanę. Jeżeli planowane zmiany wejdą w życie, zdalnie receptę wystawić będzie mógł jedynie lekarz posiadający kontrakt z NFZ. Ma to na celu likwidację „klinik” zajmujących się wystawianiem recept na podstawie jedynie ankiety online. W takich klinikach mało który lekarz pracuje na kontrakcie z NFZ. W przeciwieństwie do lekarz rodzinnych oraz lekarzy specjalistów z kontraktami z NFZ.

Wszystko sprowadza się do zwiększenia kontroli nad pewnymi grupami leków takich jak opioidy, ma to jak najbardziej sens gdyż np. w USA kryzys opioidowy zaczął się właśnie od leków na receptę, które mają potężny stopień uzależniania. Niestety do tej grupy, leków niebezpiecznych wymagających specjalnego nadzoru, wrzucił także konopie indyjskie.

Mówi się, że medyczna marihuana została objęta większym nadzorem ze względu na spory wzrost jej spożycia, w roku 2023 sprzedano jej 4,6 tony co jest znacznym wzrostem do roku poprzedniego gdy sprzedano ok 1,5 tony suszu.

Jest to już kolejna próba zmiany przepisów dotyczących wystawiania recept na medyczną marihuanę, o takich działaniach resortu pisaliśmy w zeszłym roku T U T A J.

Na chwilę obecną nie wiadomo jak sprawa się potoczy i jakie konkretnie zmiany wprowadzi resort zdrowia, jak tylko pojawią się w tej sprawie nowe informacje – natychmiast je przekażemy.

Pierwszy w Polsce konopny Rosin w standardzie farmaceutycznym jest już dostępny dla pacjentów. Rosin jest formą ekstraktu wykonanego z suszu medycznej marihuany. Konopny ekstrakt tego typu pozyskiwany jest bezrozpuszczalnikowo, a co za tym idzie jest to jego najczystsza z możliwych form. Oto więcej informacji na temat tego produktu.

Pierwszy w Polsce konopny Rosin w standardzie farmaceutycznym

Odkąd w naszym kraju pojawiła się możliwość legalnego korzystania z kuracji medyczną marihuaną, na rynku co jakiś czas pojawiają się produkty alternatywne do standardowego suszu konopi indyjskich. Jakiś czas temu informowaliśmy np. o możliwości zakupu konopnego ekstraktu w formie „Vape Pena” – przeczytasz o tym T U T A J.

Medyczna marihuana występuje także w formie ekstraktu przyjmowanego drogą oralną (olejek RSO), który wytwarza m.in. Konopny Farmaceuta.

Teraz pojawiła się możliwość nabycia medycznego ekstraktu w nowej formie, która nazywa się Rosin, co można przetłumaczyć jako „żywica”.

Podstawową różnicą pomiędzy Rosinem, a innymi ekstraktami jest to, iż do jego wytworzenia nie stosuję się żadnego rozpuszczalnika, stąd nazwa – ekstrakt bezrozpuszczalnikowy (z angielskiego solventless). Jest to zatem najczystsza forma ekstraktu.

Ekstrakt typu Rosin uzyskiwany jest za pomocą prasy o nacisku dziesięciu ton, prasa rozgrzana jest też do odpowiedniej temperatury – ok. 80 stopni Celsjusza.

Rosin jest bogaty w kannabinoidy oraz terpeny i składa się głównie właśnie z nich.

Ekstrakt wyciskany jest z dostępnych w aptekach odmian medycznej marihuany, natomiast to ile otrzyma się Rosinu np. z dziesięciu gramów suszu, zależy od procentowej zawartości kannabinoidów oraz terpenów (mówiąc ogólniej – zawartości żywicy na i w kwiatach). Dlatego w zależności od wybranej odmiany, z dziesięciu gramów można uzyskać średnio 1,5 do 2 gramów ekstraktu.

Konopne ekstrakty działają na pacjenta inaczej aniżeli sam susz (palony lub waporyzowany) dlatego każdy zainteresowany powinien samemu sprawdzić jak to na niego podziała, są grupy pacjentów preferujące tylko taką metodę przyjmowania.

konopny Rosin – jak spożywać

Ekstrakt tego typu można spożywać na kilka sposobów, np:

Waporyzatory – wiele z urządzeń tego typu posiada specjalne, dodatkowe komory na żywicę, które instaluje się w miejscu komory na susz (elementy wymienialne)

Specjalne bonga (fajki wodne) do ekstraktów – są to specjalne fajki przeznaczone do spożywania ekstraktów drogą wziewną. Ekstrakt w nich także nie jest spalana, a jedynie odparowywany. Taka fajka zamiast komory na susz, posiada komorę właśnie na ekstrakt ( co ciekawe, wystarczy zakupić tę końcówkę i z powodzeniem można ją stosować w tradycyjnej fajce wodnej typu bongo), komorę się nagrzewa (palnikiem gazowym) do odpowiedniej temperatury po czym do tak rozgrzanej komory nakłada się odrobinę ekstraktu. Przykłady takiego sprzętu znajdziesz T U T A J

Jeżeli jesteś pacjentem korzystającym z medycznej marihuany i interesuje cię taka forma terapii skontaktuj się z  Konopnym Farmaceutą lub odezwij się do kliniki Konopny Med po więcej szczegółów.

 

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.