Czterech młodych mieszkańców Łodzi zostało zatrzymanych po tym, jak poprosili policjantów o lufkę do palenia. Wszyscy byli pod wpływem alkoholu oraz marihuany.

Jak podała w poniedziałek Katarzyna Zdanowska z Komendy Miejskiej Policji, do zdarzenia doszło w Łodzi przy ul. Piotrowskiej. W piątkowy wieczór funkcjonariusze z Łódzkiego Wydziału Wywiadowczego patrolowali ulice miasta nieoznakowanym radiowozem, kiedy w pewnej chwili podjechał do nich samochód marki Audi, w którym znajdowały się cztery osoby. W pewnym momencie przez uchyloną szybę w stronę funkcjonariuszy padło pytanie, czy nie posiadają oni może fifki do palenia marihuany.

Policjanci bez chwili wahania postanowili wylegitymować i sprawdzić podejrzane osoby. Jak się okazało, jeden z mężczyzn posiadał przy sobie foliową torebkę z marihuaną, a kolejne 12 gramów było ukryte w samochodzie.

„Mężczyźni w wieku 31 i 35 lat oraz dwóch 32-latków, poruszających się tym pojazdem, zapewniało, że mają dużo towaru” – zrelacjonowała Katarzyna Zdanowska.

Wszyscy mężczyźni zostali przebadani alkomatem – wszyscy, włącznie z kierowcą mieli w organizmach od 1 do prawie 2 promili alkoholu we krwi. Kierowca został również przebadany pod kątem obecności środków odurzających w organizmie – badanie potwierdziło obecność THC. 31-letni kierowca stracił prawo jazdy oraz czeka go rozprawa sądowa. Za prowadzenie pod wpływem środków odurzających grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności, a za posiadanie środków odurzających do 3 lat więzienia

Trzej pozostali mężczyźni w wieku 31, 32 i 35-lat również odpowiedzą za posiadanie środków odurzających. W tej sprawie prowadzone są dalsze czynności.

Czy dostawy medycznej marihuany do aptek będą czasowo wstrzymane? Wiele wskazuje na to, że tak. Wszystko ze względu na przeciągające się w czasie formalności. Co na ten temat mówi Główny Inspektorat Farmaceutyczny oraz jedyny na chwilę obecną dystrybutor medycznej marihuany w Polsce, firma Spectrum Cannabis?

Dostawy medycznej marihuany do aptek są objęte rygorystycznymi przepisami. Na każdą kolejną partię potrzeba nowego zezwolenia. Jak do tej pory nie trwało to długo i spółka Spectrum Cannabis zezwolenie na dopuszczenie do obrotu kolejnej partii suszu, czekała ok tygodnia. Jednak tym razem minęło już sporo więcej czasu, a decyzji Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego nie ma.

Dostawy medycznej marihuany czasowo wstrzymane?

Spectrum Cannabis informuje, że jeżeli w tym tygodniu nie otrzyma stosownej zgody, najpewniej dojdzie do przerwy w dostawach do aptek. GIF z kolei informuje, że na decyzję ma 30 dni. Co prawda spółka ma zapas suszu na 2 tygodnie, jednak otrzymanie zgody GIFu to nie wszystko, pozostaje jeszcze procedura importu, a ta trwa ok 10 dni. Pojawiają się głosy, że może dojść do reglamentacji suszu w aptekach.

DGP informuje, że z nieoficjalnych źródeł ma informacje, iż wszystko spowodowane jest reorganizacją pracy urzędu. Ta z kolei spowodowana jest powołaniem nowej komórki GIFu, która ma zajmować się środkami psychoaktywnymi.

Nowy wniosek Spectrum Cannabis trafił do zupełnie nowego działu, a osoby w nim pracujące nie mają jeszcze doświadczenia z rozpatrywaniem wniosków na wprowadzenie leczniczej marihuany do obrotu. W efekcie weryfikacja trwa dłużej niż było to dotychczas, wszystko jest ponoć dokładniej sprawdzane.

Brzmi to wiarygodnie, nie po raz pierwszy urzędnicy w naszym kraju obejmując stanowisko zaczynają od nauki co i jak należy robić. Po co najpierw szkolić kadry, a dopiero nimi obsadzać stanowiska.

Niestety na zaistniałej sytuacji najbardziej ucierpieć mogą pacjenci, którzy zostaną pozbawieni dostępu do leku. Skutkiem może być przerwanie terapii bądź zaopatrywanie się z nielegalnych źródeł.

O sytuacji będziemy informować na bieżąco.

Sędzia Anna Maria Wesołowska to paradokumentalny serial nadawany niegdyś w TVN, a obecnie w TTV. Zna go pewnie większość z naszych czytelników, nawet jeżeli go nie ogląda. Główna bohaterka czyli sędzia Wesołowska, która faktycznie jest sędzią z zawodu, wypowiedziała się kilka dni temu na temat marihuany. Niestety wypowiedź pani sędzi to stek bzdur i prohibicyjne brednie.

Sędzia Anna Maria Wesołowska o marihuanie

W minutowym video udostępnionym kilka dnie temu na fp TTV, sędzia Anna Maria Wesołowska stwierdza krótko: marihuana to najgorszy narkotyk ze wszystkich! Słyszymy dawno już obaloną i zapomnianą „teorię bramy” mówiącą, że marihuana jest wstępem do ciężkich narkotyków. Pani sędzia bredzi też coś o dzieciach, które jak konstytucji bronią marihuany, dzieciach, które mówią, że to przecież lek.

Słyszymy też, że „młodzież sięga po marihuanę żeby zapomnieć i się odstresować” jednak „to zawsze jest placebo”.

Nie do końca rozumiem o co chodzi z dziećmi, ale zakładam, że wspomnienie o dzieciach miało podnieść dramatyzm i grozę gdy mówi się o tej śmiercionośnej używce. Tylko, że to przez obecny system prawny dzieci nie mają najmniejszego problemu z nabyciem jakiegokolwiek nielegalnego narkotyku.

Posłuchajmy pani sędzi:

Nie do końca rozumiemy jaki przekaz ma płynąć z tego filmu poza tym, że pani sędzia Wesołowska ma placebo zamiast rzetelnej wiedzy. Sędzia mówiąc takie rzeczy się ośmiesza, całe szczęście, że akurat ta pani jest już w stanie spoczynku, jednak pokazuje to patologie myślenia wśród zapewne wielu polskich sędziów.

Co do stwierdzenia, że marihuana jest najgorszym narkotykiem gdyż jest brama do innych używek – badania pokazują, że jest to raczej używka wyjściowa, pomagająca wyjść z nałogów związanych z poważnymi narkotykami. A póki co za najgorszy narkotyk uznany jest ALKOHOL, marihuana jest daleko w tyle.

sędzia anna maria wesołowska

Pani sędzi Wesołowskiej polecamy się doedukować, albo przynajmniej nie zabierać głosu w sprawach o których nie ma zielonego pojęcia.

Ta wypowiedź pani sędzi Anny Mari Wesołowskiej jednak doskonale się wpisuje w jej program TV, który też nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i prawdziwymi rozprawami sądowymi.

Jeden z pasażerów samolotu linii American Airlines chciał zapalić jointa na pokładzie samolotu zmuszając tym samym obsługę do awaryjnego lądowania na lotnisku w Denver.

Po około godzinie lotu samolotu linii American Airlines z Phoenix w stanie Arizona do Minneapolis w Minnesocie zaczął wykrzykiwać do innych pasażerów, że jest pod wpływem kokainy. Pilot oznajmił, że istnieje problem z bezpieczeństwem pozostałych pasażerów, i wymagane będzie awaryjne lądowanie w Denver.

W międzyczasie mężczyzna zamknął się w toalecie, skąd przez ponad 10 minut stewardessy próbowały go wyciągnąć. Kiedy już im się udało, a samolot zbliżał się do lądowania, źle zachowujący się pasażer usiadł na swoim miejscu i wyciągnął skręta z marihuaną, którego usiłował zapalić na pokładzie lecącego Airbusa A321.

Kiedy samolot wylądował na lotnisku w Denver, na mężczyznę czekała już policja. Zdążył on uderzyć jeszcze jednego z pasażerów, a po chwili został zakuty w policyjne kajdanki i wyniesiony na noszach. Po dwóch godzinach wznowiono lot do Minneapolis.

Z rozmów pomiędzy pasażerami wynika, że chodzi o mężczyznę siedzącego w tylnej części pokładu, który podczas lotu przyznał, że jest pod wpływem kokainy.

Policjanci zajmujący się przestępczością narkotykową z Wydziału Kryminalnego KPP w Krotoszynie zlikwidowali uprawę konopi indyjskich prowadzoną w piwnicy jednego z budynków na terenie powiatu. Zabezpieczono 64 rośliny oraz 4 kg suszu.

Prowadził uprawę konopi indyjskich w piwnicy

Zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Powiatowej w Krotoszynie, w wyniku pracy operacyjnej pod koniec września br. zatrzymali mężczyznę podejrzewanego o uprawianie konopi indyjskich. Z uzyskanych wcześniej przez policjantów informacji wynikało, że 33-letni mężczyzna uprawia rośliny w domu.

Policjanci uprawę znaleźli w piwnicy. Liczyła 64 rośliny, które znajdowały się w różnych fazach wzrostu. Przejęto również 4 kg gotowego suszu.

Mężczyzna usłyszał zarzut uprawy konopi innych niż włókniste, z których można byłoby uzyskać znaczną ilość środka odurzającego w postaci ziela konopi. Decyzją Sądu zastosowany został środek zapobiegawczy w postaci dozoru policyjnego. Sprawa ma charakter rozwojowy, a policjanci nie wykluczają kolejnych zatrzymań.

Źródło: Wielkopolska Policja

Czy San Marino będzie pierwszym europejskim krajem z legalną marihuana rekreacyjną? Jest to bardzo prawdopodobny scenariusz. Nie tak dawno temu informowaliśmy o tym, że Luksemburg zamierza zezwolić na posiadanie i obrót konopiami indyjskimi i będzie pierwszym europejskim krajem z pełną legalizacją. Jednak teraz wszystko wskazuje, że najpierw zrobi to San Marino. Władze argumentują to m.in. mniejszą szkodliwością konopi od alkoholu i tytoniu oraz zwiększeniem wpływów z turystyki, która jest dla tego kraju bardzo ważna.

San Marino wprowadza zmiany

W zeszłym tygodniu parlament San Marino sporządził i zatwierdził projekt legalizacji i regulacji konopi indyjskich – informuje San Marino RTV. Teraz wystarczy aby rząd poparł ustawę i może ona wejść w życie. Najprawdopodobniej wydarzy się to szybciej niż w Luksemburgu, którego rząd nie tak dawno temu poinformował, ze daje sobie na to 2 lata. Mimo, iż w Sam Marino jest to dopiero początek drogi legislacyjnej, nowe prawo może wejść w życie już w przyszłym roku.

To bardzo duża zmiana biorąc pod uwagę to, że w kraj ten do tej pory nie miał nawet klasyfikacji zakazanych substancji. Nie rozróżniano też posiadania od handlu.

Klęska konopnej prohibicji

Wnioskodawcy stwierdzili, że polityka represji nie przyniosła żadnych skutków mimo, że są one tam restrykcyjne. Argumentując wniosek powoływano się także na badania świadczące o niższej szkodliwości marihuany od tytoniu i alkoholu. Mówiono też, że zyski ze sprzedaży konopi powinny zasilać kasę państwa, a nie przestępców.

Proponowane zapisy polegają na legalizacji posiadania do 30 gramów na własny użytek, uprawy na własne potrzeby do 4 roślin oraz regulacji handlu konopiami indyjskimi. Model ten porównuje się do Hiszpanii czy Holandii czyli planuje się wprowadzić punkty dystrybucji.

W przeciwieństwie do Luksemburga, prawo dotyczyć będzie wszystkich obywateli łącznie z turystami, San Marino wiąże z tym nadzieję na większą liczbę odwiedzających ten mały kraj.

Nadal stosunkowo mało osób ma świadomość, że ciało każdego z nas wytwarza swoją własną substancję, która jest bardzo podobna do THC, czyli tetrahydrokannabinolu – psychoaktywnego składnika marihuany. Anandamid, bo on nim mowa, to tzw. kannabinoid endogenny, czyli produkowany „własnoręcznie” przez organizm ludzki.

Przeprowadzono wiele badań, które pozwoliły sprawdzić, jak anandamid wpływa na komórki mózgowe naszego ciała. Okazało się, że podobnie jak THC z zioła, wykazuje wszechstronne działanie: od przeciwbólowego, przeciwzapalnego i uspokajającego, po polepszające nastrój, jak i zwiększające przyjemność z, już i tak przyjemnych, czynności, jak np. z uprawiania seksu. Seks i trawa to podstawa – pamiętacie takie powiedzenie?

Anandamid – za co odpowiada?

Ten endogenny kannabinoid został wyizolowany w 1992 roku na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie przez dwóch uczonych: chemika analitycznego z Czech, prof. Hanusa i amerykańskiego doktora farmakologii molekularnej, Williama Devane’a. Anandamid ma skrót AEA.

Po dogłębnym zbadaniu anandamidu okazało się, że jest on neurotransmiterem (neuroprzekaźnikiem) i endokannabinoidem, czyli naturalnie występującym kannabinoidem. AEA jest wytwarzany przez organizm każdego z nas i śmiało można go nazwać naszym własnym THC. Anandamid to związek, który może (i to robi) silnie wiązać się z receptorami kannabinoidowymi ludzkich szarych komórek, ale nie tylko ponieważ jest on obecny w mózgach wielu innych zwierząt.

Nazwa anandamidu wzięła się z języka sanskryckiego, w którym słowo „ananda” oznacza nic innego, jak „szczęście” i „błogość”. Anandamid działa na te same receptory naszego centralnego układu nerwowego, co marihuana – CB1 i CB2 (te ostatnie znajdują się w naszych komórkach immunologicznych, jelicie, żołądku i obwodowym układzie nerwowym).

Liczne badania przeprowadzone na przestrzeni lat, od wyizolowania związku, wykazały, że anandamid ma bardzo pozytywny wpływ na układ krwionośni człowieka – obniża ciśnienie krwi, działa przeciwbólowo oraz znacznie wzmacnia układ odpornościowy. Znacznie polepsza kreatywność, sprawia, że niejadki zaczynają jeść, poprawia procesy kognitywne (poznawcze, jak uczenie się). Dobrze wpływa na libido, czyli popęd seksulany oraz pomaga w zagwarantowaniu dobrego snu. Reguluje także nasze emocje, jak i działa na procesy fizjologiczne zachodzące w ludzkim ciele.

Anandamid poprawia znacznie nastrój osób depresyjnych, łagodzi lęki i przerywa ataki paniki, podobnie jak THC. Wygląda na to, że jego właściwości mogą być bardzo pomocne w przypadku niektórych schorzeń, jak np. schizofrenia, depresja, a nawet przypadłości na tle neurodegeneracyjnym.

Jest jednak jeden wielki minus anandamidu – przyjmowany w dużych dawkach ma działanie poronne i przerywa ciążę. Co ciekawe, w niskich stężeniach pomaga przyszłej mamie donosić potomka. Dużą zaletą tego kannabinoidu endogennego jest to, że znacznie spowalnia rozrost komórek nowotworowych oraz zapobiega ich rozprzestrzenianiu się po organizmie – dodatkowo blokuje powstawanie nowych komórek raka, co pozwala zapobiegać przerzutom.

Anandamid sam się wytwarza i sam się uwalnia

Anandamid został nazwany „szczęśliwy” i „błogi” ponieważ w mózgu człowieka wyzwala się w sposób naturalny, gdy jesteśmy szczęśliwi. Można podkręcić jego uwalnianie się w organizmie – sprzyja temu intensywny lub długotrwały wysiłek fizyczny, ale także przeróżne zabiegi relaksacyjne wykonywane na naszym ciele. Masaże, głaskanie itd. – wówczas także wyzwala się kannabinoid szczęścia.

Działanie anandamidu nie trwa długo. Już po 30 minutach ulega rozkładowi i jest metabolizowany przez nasz organizm. Co istotne, należy uważać ze stosowaniem diet wysokokalorycznych, ponieważ taki sposób żywienia zwiększa poziom anandamidu w wątrobie. Powoduje to przybieranie na masie, a dokładnie tkance tłuszczowej, co po prostu prowadzi do otyłości.

A teraz ciekawostka. Anandamid występuje nie tylko w ciele niektórych zwierząt, ale także i innych organizmów. Znajdziemy go w czarnych truflach oraz w… kakao. To dlatego zjedzenie czekolady potrafi wprawić w doskonały nastrój i skutecznie nas relaksuje.

W dniach 29.11 – 1.12. 2019 r. w stolicy odbędą się Międzynarodowe Targi Konopne Cannabizz Warsaw 2019. Będzie to trzecia edycja wydarzenia. W zeszłym roku przyjechało 70 wystawców. W tym roku ma ich być ok. 80. Organizatorzy liczą, że kolejna edycja przyczyni się do jeszcze większej świadomości Polaków na temat konopi. Oprócz samych targów odbędą się też wydarzenia towarzyszące.

Cannabizz Warsaw 2019

Podczas Targów, które odbędą na powierzchni 10.000 m2, zaprezentują się m.in. producenci: nasion, systemów do uprawy outdoor i indoor, nawozów, odzieży, kosmetyków, produktów CBD, konopnej żywności, napojów ale także materiałów budowlanych.

Konferencje

Odwiedzający będą mieć okazję spróbować wielu produktów pochodzenia konopnego, ale także w ramach międzynarodowej i interdyscyplinarnej konferencji towarzyszącej targom poszerzyć swoją wiedzę na temat konopi. A będzie o czym i kogo słuchać bowiem konopie to roślina wszechstronna, która może być wykorzystana nie tylko w medycynie, ale również w kosmetyce, przemyśle, budownictwie i wielu innych dziedzinach życia. Wykłady i seminaria poprowadzone zostaną przez specjalistów z całego świata. Wszystkie informacje wraz z harmonogramem znajdziecie na stronie cannabizz.pl

Każdy miłośnik konopi na Cannabizz Warsaw 2019 z pewnością znajdzie coś dla siebie.

Na targach czeka na odwiedzających również ogromna liczba próbek, gadżetów i upominków,

Współczesna nauka coraz częściej znajduje pożyteczne zastosowania dla przeróżnych roślin oraz wyekstrahowanych z nich substancji czynnych. Jedną z takich, które mają bardzo szerokie prozdrowotne zastosowanie bez wątpienia są konopie. Pożyteczne zioło potrafi skutecznie pomagać nawet w bardzo ciężkich i zdawałoby się, rozpaczliwych schorzeniach. Najnowsze badania wykazały, że CBD może stanowić doskonałą pomoc w walce z demencją.

Co to jest demencja?

Właściwa nazwa demencji to „otępienie” i nie jest to, wbrew utartemu przekonaniu, choroba osób starszych. Równie dobrze mogą na nią zachorować młode, pozornie zdrowe osoby. Główne jej objawy to zmniejszenie funkcji poznawczych oraz utrata pamięci. Cierpiące na demencję osoby bardzo często odczuwają także zmiany nastroju oraz doznają zmian w swoim zachowaniu. Z tej racji ta choroba jest bardzo wyniszczająca i stanowi wielki problem zarówno dla samego chorego, jak i jego rodziny.

Za ponad 70% przypadków zdiagnozowanej demencji odpowiada choroba alzheimera. Pozostałe 30% wynika z innych przyczyn. Wśród nich najczęstsze to choroby neurologiczne, problemy naczyniowe oraz uwarunkowania genetyczne. Bardzo często nie jest możliwe dokładnie zdiagnozowanie powodów powstania tego wyniszczającego schorzenia.

Główną przyczyną otępienia jest uszkodzenie połączeń neuronowych w mózgu. Skutkuje to blokowaniem połączeń między neuronami co zaburza komunikację między nimi. Osłabione i „nieużywane”, z racji zblokowania, obumierają.

W przypadku demencji wywołanej chorobą alzheimera dochodzi bezpośrednio do uszkodzeń białek co skutkuje wytwarzaniem charakterystycznych tzw. blaszek oraz pojawianiem się fragmentów białek w przestrzeniach połączeń neuronowych. Alzheimer powoduje nieodwracalne uszkodzenia i jest nieuleczalny.

Zdawałoby się tragiczną sytuację chorych na demencję pogarsza fakt, że w zależności od swojej przyczyny, jest ona nie do zatrzymania – da się ją tylko i wyłącznie spowolnić co przekłada się tylko i wyłącznie na zmniejszenie jej objawów.

Okazje się jednak, że można także zatrzymać postęp choroby. Jak? Chodzi o CBD.

CBD może pomóc w walce z demencją

W 2016 roku NIH (National Institute of Health – Amerykański Narodowy Instytut Zdrowia) w ramach przeprowadzonych przez siebie badań wykazał, że dzięki aktywacji receptorów CB2 w mózgach pacjentów znacznie poprawiło się jego ukrwienie. Receptory CB2 reagują bezpośrednio pod wpływem CBD. Gdy były stymulowane zmniejszały uszkodzenia komórek nerwowych w mózgu – tych związanych bezpośrednio z powstawaniem otępienia. Sprzyjały także zwiększonej aktywności komórek mózgowych. Poskutkowało to znacznym złagodzeniem u chorych objawów demencji oraz poprawieniem ich pamięci krótkotrwałej oraz koncentracji.

Badania wykazały także, że CBD reguluje dobowy rytm snu chorych. W przypadku chorób neurologicznych kwestia odpowiedniej regeneracji mózgu jest sprawą kluczową. Dlatego odpowiednia długość oraz jakość snu są takie ważne. Choroby neurologiczne postępują w przypadku niedosypiania. CBD poprawia jakość snu oraz ułatwia zasypianie. Wydłuża także czas trwania w objęciach Morfeusza co zapewnia odpowiednią dawkę regeneracji dla mózgu poprzez wydłużanie fazy głębokiego snu. Wówczas osoby, które były w związku z niedosypianiem rozdrażnione lub wręcz maniakalne odzyskują równowagę i mogą wypocząć podczas snu w pełni.

Dyrektor ds. Medycznych Revera, Dr Rhonda Collins, jest częścią zespołu, który prowadzi badania w ponad 20 placówkach opieki długoterminowej w Ontario (Kanada). We współpracy z Canopy Growth bierze udział w badaniu około 500 osób starszych, które cierpią na otępienie, czyli demencję. Będą badani zarówno przed, jak i po badaniach polegających na podawaniu im CBD w celu zwalczenia bezsenności lękowej i zaburzeń demencji, które objawiają się destruktywnymi lub agresywnymi zachowaniami. Już pod koniec 2019 roku mają być udostępnione oficjalne wyniki tych badań.

Jak CBD leczy demencję?

Mechanizm na poziomie komórkowym wygląda tak, że kiedy kannabinoidy, jak CBD, zostaną wprowadzone do organizmu, powstaje sygnał, który informuje o potrzebie wytworzenia nowych receptorów dla przyjętych właśnie kannabinoidów. Tutaj ma szczególne znaczenie receptor CB1. Wielu badaczy uważa, że jego stymulowanie przez podaż CBD jest korzystne dla osób chorujących na demencję – poprawiaj pracę mózgu i układu nerwowego. Receptor CB1 znajduje się w hipokampie, części mózgu, którą dotyka demencja. Jednym z uczonych, którzy uważają, że CBD jest skuteczne w walce z otępieniem jest prof. David Schubert z Salk Instutute. Według niego CBD usuwa toksyczne dla mózgu białko amyloidowe.

W Szwajcarii przebadano 10 pacjentów cierpiących na ciężką demencję. Podawano im lek, który łączył w sobie kanabidiol (CBD) oraz tetrohydrokanabinol (THC) – dwa główne związki aktywne zawarte w marihuanie. Wyniki tego badania zaskoczyły uczonych. Okazało się, że podawanie chorym CBD i THC radykalnie zmniejszyło ich problemy behawioralne (związane z zachowaniem). Lek oparty na tych substancjach pomógł połowie pacjentom całkowicie zaprzestać stosowania leków przeciwpscyhotycznych oraz przeciwbólowych.

CBD potrafi także zatrzymać postęp demencji działając neuroprotekcyjnie. Zabezpiecza zdrowe komórki układu nerwowego co chroni je przed postępującą degeneracją, a to jest właśnie kluczowe w poskromieniu demencji.

Dużym atutem przemawiającym za tym, że świat medycyny coraz częściej sięga po CBD jest fakt, iż jest on bezpieczny dla zdrowia. Nie powoduje jakichkolwiek stanów otępienia czy odurzenia. Wielu badanych chorych twierdzi, że zażywanie tej substancji wyraźnie łagodzi ich objawy związane z demencją. Ilość takich zeznań jest naprawdę duża, wystarczy poczekać na potwierdzające je badania naukowe, a tych prowadzi się coraz więcej, zwłaszcza klinicznych.

Pacjenci, którzy na własną rękę zażywają CBD poddają się nim często na ochotnika, aby udowodnić lekarzom, że cenny kanabidiol naprawdę im pomaga i jest skuteczny w leczeniu demencji.

Policjanci z CBŚP zlikwidowali pokaźną, urządzoną w pieczarkarni plantację. Zabezpieczono blisko 1300 krzaków konopi indyjskich. Dodatkowo zabezpieczono 30 kg gotowego suszu. Zatrzymany 39-letni Krzysztof O. usłyszał już zarzuty uprawy i wprowadzania do obrotu znacznych ilości środków odurzających.

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji z Zarządu we Wrocławiu ustalili, że na terenie powiatu bolesławieckiego znajduje się plantacja konopi indyjskich. Wszystko wskazywało na to, że uprawa znajduje się w pomieszczeniach, gdzie powinna znajdować się uprawa pieczarek. Podczas akcji przypuszczenia policji potwierdził charakterystyczny zapach konopi indyjskich wydobywający się z budynku. Cały obiekt był też objęty monitoringiem.

Blisko 1300 krzaków konopi indyjskich

Zanim policjanci weszli na teren hali, mężczyzna żądał „nakazu przeszukania”, niestety nie udało mu się udaremnić wejścia, a jego nerwowe zachowanie tylko potwierdziło przypuszczenia policjantów. W jednym z pomieszczeń hali funkcjonariusze odkryli rosnące krzewy. Po dokładnym ich zliczeniu okazało się, że jest ich 1280.

W pomieszczeniach biurowych funkcjonariusze odkryli worki foliowe, a w nich 30 kg gotowej już marihuany. Dodatkowo podczas przeszukania kolejnego lokalu policjanci znaleźli i zabezpieczyli paralizator i broń.

Źródło: policja.pl

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.