W aptekach pojawił się nowy rodzaj medycznej marihuany od Aurora Europe GmbH. Do tej pory polscy pacjenci mieli możliwość nabycia suszu, który zawierał ok. 20 proc. THC i poniżej 1 proc. CBD. Nowy produkt, który można zakupić od kilku dni, ma całkiem inne stężenia kannabinoidów, na co czekało wielu pacjentów. Niestety liczba aptek, w których można zamówić nowy lek, jest stosunkowo mała. 

Nowy rodzaj medycznej marihuany od Aurory

Jak do tej pory, w aptekach na terenie naszego kraju dostępne były różne rodzaje medyczne marihuany, jednak wszystkie miały bardzo podobne stężenie kannabinoidów. Były to:

  • Red No 2 od Spectrum Therapeutics o zawartości THC 19% i CBD poniżej 1% (+/- 10%)
  • Cannabis flos AURORA DEUTSCHLAND GmbH o zawartości THC 20% (nie mniej niż 18% i nie więcej niż 22%) oraz CBD nie więcej niż 1%
  • Cannabis flos AURORA DEUTSCHLAND GmbH o zawartości THC 22% (nie mniej niż 19,8% i nie więcej niż 24,2%) oraz CBD nie więcej niż 1%

Teraz apteki mogą realizować recepty na całkiem inny rodzaj suszu, w którym dominuje kannabidiol tj.:

  • Cannabis flos AURORA DEUTSCHLAND GmbH o zawartości THC do 1% oraz CBD 12% (nie mniej niż 10,8% i nie więcej niż 13,2%)

Nowy rodzaj medycznej marihuany to lek, w którym dominuje CBD (ok. 12%), a niskie stężenie THC (do 1%) sprawia, że nie jest on psychoaktywny. W niektórych przypadkach, gdzie marihuana jest lekiem ratującym życie to właśnie CBD odgrywa kluczową rolę. Tak jest np. w przypadku padaczki lekoopornej  czy zespołu Dravet. Jednak jak potwierdzają pacjenci oraz ich opiekunowie, samo CBD to nie wszystko. Kuracja daje znacząco lepsze efekty gdy włączy się do niej nieco THC. Tak jest w przypadku tego suszu.

Aurora Europe GmbH zarejestrowała w Polsce łącznie 4 odmiany, do aptek nadal nie trafił susz od stężeniu 1 do 1 – 8% THC : 8% CBD. Taki stosunek kannabinoidów podczas badań klinicznych okazał się najskuteczniejszy np. w przypadku leczeniu bólu przy fibromialgii.

Medyczna marihuana o różnych stężeniach dwóch podstawowych kannabinoidów THC i CBD to bardzo dobra wiadomość dla wielu pacjentów ze schorzeniami, w których leczeniu decydującą rolę odgrywa CBD, a THC jest dla niego wsparciem, bądź takich, u których najlepiej sprawdza się terapia zrównoważona.

Niestety, na chwilę obecną lek dostępny jest w stosunkowo niewielkiej ilości aptek, ich listę znajdziesz TUTAJ.

Cena za 10 gramów to 650 – 720 zł.

Przeczytaj też: Oświadczenie Aurora Polska ws. dostaw medycznej marihuany

Medyczna marihuana od Spectrum Therapeutics wróciła do aptek. Susz Red No. 2 dostępny jest od wtorku. Dowiedzieliśmy się ile wyniosła dostawa oraz kiedy można się spodziewać kolejnej partii.

Medyczna marihuana od Spectrum Therapeutics

O tym, że Spectrum ma problem ze sprowadzeniem suszu do polski pisaliśmy jakiś czas temu w artykule „Medyczna marihuana wraca do aptek, poznaj szczegóły„.  Informowaliśmy wtedy m.in., że:

Spółka Spectrum Therapeutics, nadal ma problemy ze sprowadzeniem tak bardzo wyczekiwanego przez pacjentów suszu, który nadal czeka w Niemczech. Susz należący do Spectrum po badaniach wykazał mniejszą ilość THC niż było to deklarowane i od wielu tygodni jest w Niemczech czekając na decyzję GIFu, czy może wjechać do Polski. Problem jest złożony, wnioski firmy odrzucono, ponieważ zawartość THC nie zgadzała się z deklarowaną w zarejestrowanym dokumencie produktu Red No 2. Na ten moment GIF odrzuca wnioski, a na najnowsze złożone pismo, jeszcze nie odpowiedział.

Informowaliśmy także o problemach Spectrum z wprowadzeniem kolejnych produktów na polski rynek.

Spółka uporała się z formalnościami i 7. kwietnia udało się sprowadzić susz do polski, od dwóch dni dostępny jest w aptekach.

Jest to nadal Red No.2 czyli susz o zawartości 19% THC (+ – 10%) oraz poniżej 1% CBD.

Dostarczona partia wynosi 30 kg

Cena to 620 zł za 10 gramów.

Jak się dowiedzieliśmy, kolejnej dostawy można się spodziewać w lipcu.

Kolejna partia 30 kg suszu czeka w Niemczech na transport do Polski. Szacujemy, że wydarzy się to około lipca.

– poinformował nas Tomasz Witkowski, menadżer na kraj w Spectrum Therapeutics

 

Pomimo kryzysu gospodarczego w USA, branża konopna nadal zatrudnia nowych pracowników. Co prawda ofert pracy nie ma aż tak dużo jak przed pandemią, a sporo obecnych wakatów to praca sezonowa. Mimo to, branża konopna w stanach zjednoczonych na tle wielu innych, trzyma się całkiem nieźle. Liczba osób chętnych do pracy w tym stosunkowo nowym sektorze, wzrosła w ostatnich tygodniach kilkukrotnie.

Branża konopna, a kryzys gospodarczy

Jak informuje agencja pośrednictwa pracy w branży konopnej Vangst, spadek zatrudnienia w stosunku do okresu przed pandemią, jest niewielki.  Agencja na chwilę obecną znajduje zatrudnienie dla około 600. osób tygodniowo. Niewielki spadek spowodowany jest mniejszym zapotrzebowaniem na pracowników w punktach dystrybucji, te które pozostały otwarte działają na zasadzie odbioru osobistego po uprzednim zamówieniu lub dostawy kurierem.

Karson Humiston, założycielka i dyrektor generalny agencji Vangst poinformowała, że liczba zgłoszeń osób poszukujących zatrudnienia poprzez ich platformę, wzrosła w kwietniu o 300% w stosunku do marca. Jak się łatwo domyślić, jest to skutek zwolnień w wielu innych branżach.

Zauważyliśmy ogromny wzrost liczby kandydatów oraz dużą liczbę kandydatów, którzy do tej pory pracowali w branży turystycznej, hotelarskiej i handlu detalicznym

– powiedziała Humiston w rozmowie z Bloomberg.

Jedna z największych amerykańskich firm konopnych Trulieve Cannabis Corp., zatrudniła około 250 osób od początku pandemii i nadal ma około 150 miejsc pracy do obsadzenia.

Ta pochodząca z Florydy firma, podwoiła ilość samochodów swojej floty dostawczej oraz odnotowała wzrost połączeń z call center z 25 000 do 65 000 połączeń każdego tygodnia. Pokazuje to, że najlepiej radzą sobie te firmy, które potrafiły błyskawicznie zareagować na zmiany takie jak wymuszona sprzedaż z dostawą. Jednak Truelieve się nie zatrzymuje i pomimo pandemii otwiera kolejne punkty dystrybucji.

Nie wszyscy zyskują

Nie wszystkie podmioty są na plusie. Firma Canopy Growth Corp. oznajmiła kilka dni temu, że jest zmuszona zlikwidować 200 miejsc pracy w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Stanowi około 5% całkowitej siły roboczej Canopy. W marcu Canopy zwolniło 500 osób z powodu zamknięcia dwóch obiektów w Kolumbii Brytyjskiej.

Gdy największa na świecie firmę zajmująca się konopiami zwalnia 700 osób, jest to sygnał co dzieje się na szerszym rynku

– powiedziała Humiston.

Branża konopna w USA

Legalna branża konopna w stanach zjednoczonych zatrudniała 243,7 tys. osób na początku tego roku. Stanowi to wzrost o 15% w porównaniu z rokiem poprzednim i oraz blisko dwukrotnie więcej miejsc pracy niż w roku 2017 r. Niestety liczba ta zaczyna powoli spadać. Wynika to przede wszystkim z tego, że nowe firmy, które się do tej pory bardzo dynamicznie rozwijały, są hamowane przez obostrzenia wynikające z pandemii. Firmom z większym kapitałem łatwiej jest szybko reagować na tak duże zmiany.

CZYTAJ TEŻ: Wpływ koronawirusa na branże konopną

European Industrial Hemp Association wystosowało do władz UE konopny manifest, został on przetłumaczony na 6 języków w tym polski. EIHA to organizacja zrzeszająca hodowców, producentów i sprzedawców konopi, działająca na terenie 25 krajów UE oraz 12 krajów, które do wspólnoty nie należą.  W pierwszych słowach czytamy: „Świat stanął na kolejnym rozdrożu, a Europa ma szansę pójść we właściwym kierunku. KONOPIE MOGĄ WSKAZAĆ NAM DROGĘ!” W swoim manifeście EIHA wystosowało do europejskich władz 10 postulatów, oto one.

„Hemp Manifesto” – konopny manifest EIHA

We wstępie swojego manifestu, EIHA podkreśla jak wiele szkód przyniosła dotychczasowa nierozsądna działalność człowieka oraz o tym, że na szczęście co raz więcej ludzi to dostrzega i zdaje sobie sprawę z tego co jest przyczyną.

„Obserwowane dziś katastrofy ekologiczne i problemy ze zdrowiem są ceną, jaką świat płaci za negatywne skutki globalnego rozwoju gospodarczego, chciwości i braku poszanowania dla innych form życia. Niemniej jednak w obliczu ostatnich wydarzeń społeczeństwa zdają się przyjmować to do wiadomości i przyznają, że większość zagrożeń, którym jesteśmy teraz zmuszeni stawić czoła, to bezpośrednie konsekwencje naszych poczynań. Zmiana w sposobie myślenia musi zostać przełożona na konkretne projekty, a w końcu na zdecydowane działania, ponieważ jedynie drastyczna zmiana paradygmatu może nam pomóc zejść z tej niebezpiecznej drogi.”

– czytamy we wstępie.

Dalej jest nawiązanie do obecnej sytuacji oraz nadciągającego kryzysu, który może być początkiem nowej drogi, nowego myślenia producentów jak i odbiorców.

„Część produkcji i kanałów wymiany handlowej zniknie, zaś inne działalności zostaną relokowane na terenie UE w celu zmniejszenia podatności naszego obecnego systemu gospodarczego na wstrząsające światem wydarzenia. W wyniku tego najprawdopodobniej wzrośnie stopa bezrobocia, zaś wielu obywateli Unii będzie zmuszonych do przekwalifikowania się. Dlatego też potrzebujemy radykalnej zmiany i nowatorskiego podejścia do gospodarki.”

W dalszej części czytamy odezwę EIHA do władz Unii:

„Zgodnie z tym tokiem rozumowania, jako organizacja reprezentująca hodowców, producentów i sprzedawców konopi, EIHA chce podkreślić ogromny potencjał europejskiego sektora konopi w przyspieszeniu przejścia do modelu społeczeństwa korzystającego głównie z produktów ekologicznych i utrzymującego zerową emisję zanieczyszczeń, zgodnie z Europejskim Zielonym Ładem. Z racji swego zrównoważonego podejścia do gospodarki i rolnictwa oraz różnorodnego zastosowania w produktach spożywczych i przetwórstwie, sektor konopi proponuje odnowę obszarów wiejskich. Poprzez przeniesienie produkcji (w szczególności tekstyliów) oraz wspieranie innowacyjnych łańcuchów wartości (w branży materiałów budowlanych, produkcji żywności, ekstrakcji kannabinoidów), nasz sektor może przyczynić się do stworzenia długoterminowego, zrównoważonego wzrostu gospodarczego i miejsc pracy wymagających wysokich kwalifikacji na unijnych obszarach wiejskich. W skrócie, możemy połączyć lokalne pozyskiwanie zasobów ze specjalistyczną wiedzą na poziomie światowym.”

– czytamy w manifeście

W dalszej części, konopny manifest przedstawia podstawowe fakty na temat konopi oraz mówi o ich potencjale.

Konopny manifest EIHA – 10 postulatów

Oto postulaty, które EIHA wystosowało w manifeście do europosłów, w tym polskich, całość przetłumaczono na 6 języków, w tym na polski.

1. Polityki publiczne powinny promować użycie konopi w produkcji żywności, pasz i wyrobów przemysłowych oraz finansować rozwój zrównoważonych łańcuchów wartości.

2. Należy uznać korzyści, jakie uprawa konopi przynosi środowisku oraz zachęcać do wykorzystywania jej jako metody pochłaniania dwutlenku
węgla z gleby.

3. Państwa członkowskie nie powinny stosować przepisów dotyczących kontroli narkotyków wobec konopi i produktów pochodnych, jeśli tylko
zachowane są ustalone limity zawartości THC.

4. Należy przywrócić maksymalną dopuszczalną zawartość THC w roślinach na polu uprawnym do poziomu 0.3%.

5. Podmioty operujące konopiami powinny mieć możliwość zbierania całości rośliny i produkowania z wykorzystaniem wszystkich jej części – łącznie z kwiatami i liśćmi – oraz handlu wszelkiego rodzaju produktami, przy zachowaniu limitów zawartości THC.

6. Nie należy uważać konopi i preparatów konopnych z naturalnie występującą zawartością kannabinoidów za nową żywność.

7. Należy ustanowić rozsądne wartości orientacyjne dla zawartości THC w żywności i paszach.

8. Wszystkie surowce pochodzenia konopnego powinny być dopuszczone do użytku jako składniki kosmetyków.

9. Unia Europejska powinna cenić i promować stosowanie włókien konopnych w produkcji krótkich i długich włókien tekstylnych oraz sprzyjać tworzeniu zrównoważonych łańcuchów wartości.

10. Należy promować wykorzystanie materiałów budowlanych i innych materiałów na bazie konopi zarówno w sektorze publicznym, jak i
prywatnym, otwarcie dążąc do całkowitego lub częściowego zastąpienia pozostałych, mniej zrównoważonych alternatyw.

Każdy z postulatów ma swoje rozwinięcie, całość w języku polskim znajdziecie na stronie EIHA

Mamy nadzieję, że unijni parlamentarzyści wezmą sobie przynajmniej część manifestu do serca i zobaczą, jak potężny potencjał maja konopie!

Legendarny konopny aktywista Jack Herer powiedział:

Nie wiem czy konopie uratują świat, ale jeżeli jest jedna rzecz, która może to zrobić to właśnie one.

Czyżby to był właśnie ten moment? Czy konopny manifest odniesie zamierzony skutek? Czas pokaże.

Przeczytaj też: Resort chce złagodzenia restrykcji uprawy konopi włóknistych

W Izraelu trwają badania nad zastosowaniem konopi w walce z koronawirusem. Aktualnie prace prowadzą trzy niezależne zespoły, które badają zastosowanie kannabinoidów na kilku różnych polach. Podczas gdy jedna grupa skupia się na pacjentach, których stan jest umiarkowany, inny zespół prowadzi badania pod kątem ciężkich przypadków. Oto nad czym dokładnie pracują naukowcy i w jaki sposób może się to przysłużyć wielu pacjentom w przyszłości.

Izraelskie badania nad zastosowaniem konopi w walce z koronawirusem

Znajdujące się w Tel Awiwie Centrum Medyczne Ichilov wkrótce rozpocznie podawać swoim pacjentom z koronawirusem lek oparty o kannabidiol (CBD). Będzie to leczenie eksperymentalne i kierowane dla pacjentów w umiarkowanym stanie.

Czuwający nad przebiegiem leczenia kannabidiolem dr Barak Cohen, starszy anestezjolog i szef oddziału wyznaczonego do leczenia zarażonych koronawirusem w CM Ichilovi wcześniej juz prowadził badania nad konopiami i ich zastosowaniem w medycynie. Dlatego mając świadomość ich pozytywnego wpływu na stany zapalne postanowił wdrożyć konopie do walki z COVID-19. Badanie jest jego autorskim pomyslem i nie jest finansowane przez żadną firmę.

Jest to nowatorskie podejście do leczenia niektórych objawów przy użyciu składnika rośliny konopi, który wiadomo, że jest bezpieczny i nie uzależnia

-powiedział dr Cohen

Kannabidiol ma być podawany pacjentom z różnych oddziałów, a terapia ma rozpocząć się lada dzień.

Badania nad zastosowaniem konopi w stanach zapalnych w Hajfie

Zespół badaczy z Technion Institute of Technology w Hajfie pracuje obecnie nad opracowaniem dwóch uzupełniających się leków opartych na różnych szczepach konopi indyjskich przy zwalczaniu wirusa.

Pierwszy lek ma zmniejszyć odpowiedź immunologiczną pacjenta, podczas gdy drugi ma na celu spowolnienie przebiegu choroby poprzez obniżenie ekspresji receptora, białka, które umożliwia wirusowi przyjmowanie i uwalnianie substancji poza komórkę.

Najpierw spróbujemy zidentyfikować komórki odpornościowe rośliny, które są zdolne do tłumienia odpowiedzi immunologicznej na koronawirusa, który powoduje stan zapalny i choroby. Cząsteczki roślin marihuany (kannabinoidy – przyp. red.) mają zdolność obniżania odpowiedzi układu odpornościowego bez jej całkowitego tłumienia, zapewniając w ten sposób lepsze leczenie uzupełniające niż sterydy, które całkowicie tłumią układ odpornościowy.

– mówił dr Meiri

Drugie badanie zespołu prowadzonego przez dr. Meiri zostanie przeprowadzone na receptorze, który pozwala wirusowi wstrzyknąć swoją ekspresję genetyczną do komórek ludzkich co skutkuje jego namnożeniem się wirusa.

Istnieje proces, który bada również wpływ składników konopi na białka.

– wyjaśnił.

Badamy teraz, które (składniki) są istotne dla tego samego receptora, w celu obniżenia jego ekspresji, co utrudnia wirusowi dostanie się do komórki i namnażanie.

Badania nad zastosowaniem konopi jako wsparcia terapii sterydowej

Kolejne badanie ukierunkowane na COVID-19 zostało zainicjowane przez Izraelską firmę Stero Biotechs i jest już na wczesnym etapie klinicznym. Stero Biotechs współpracuje tu ze swoim głównym partnerem i udziałowcem – Mor Research Applications. MRA to komercyjne ramię największego izraelskiego dostawcy usług medycznych – Clalit.

Stero wytwarza leki z CBD, które pomagają uspokoić zapalenie płuc i tkanek u pacjentów z koronawirusem. Ich głównym celem jest zmniejszenie dawki i poprawienie skuteczności sterydów. Sterydy są bardzo często stosowane w szpitalach dla zmniejszenia stanu zapalnego. Sterydy są stosowane w celu zmniejszenia stanu zapalnego. Zmniejszają ból i sprawiają, że leki przeciwbólowe działają lepiej. Jednak ich podawanie przez dłuższy okres czasu ma bardzo negatywny wpływ na nasz organizm. Teraz zespół Stero ma na celu wsparcie terapii sterydowej terapią konopną, która ma doprowadzić do jej większej efektywności oraz zmniejszenia dawek i skrócenia jej czasu trwania.

Badanie prowadzone przez Stero Biotechs obejmie w początkowej fazie 10 osób i odbędzie się w Rabin Medical Center na przedmieściach Tel Awiwu. W oczekiwaniu na ostateczne zatwierdzenie przez Komitet Helsiński badanie będzie badaniem PoC lub proof of concept, czyli badaniem, które poprzedza szersze badania kliniczne.

Wstępne badanie prowadzone przez Stero Biotechs ma na celu pomóc i pomóc hospitalizowanym pacjentom z COVID-19. Firma informuje, że cykl leczenia potrwa kilka tygodni, tyle samo wyniesie okres obserwacji po zakończeniu kuracji

Szacujemy, że nasze leczenie oparte na CBD może znacznie poprawić obecne leczenie tych pacjentów, którzy znajdują się w stanach zagrażających życiu

-mówi David Bassa, dyrektor generalny Stero Biotechs.

Konopie kontra stany zapalne

O tym, że konopie świetnie sobie radzą z zapaleniem wiadomo nie od dziś. Niestety nie wiedza tego wszyscy, a już na pewno nie wie o tym znaczna większość środowiska medycznego. Również w Izraelu, gdzie badania nad konopiami prowadzone są od lat ( to własnie z Izraela pochodzi dr Raphael Mechoulam, który jako pierwszy wyizolował i opisał THC) lekarze do kwestii leczenia konopiami podchodzą sceptycznie. No cóż, dziesiątki lat panowania koncernów farmaceutycznych mocno dały się w tej kwestii we znaki. W obecnej sytuacji, gdy oczy świata skierowane są na pacjentów z niewydolnością dróg oddechowych i płuc powodowaną stanami zapalnymi, a lekarze i naukowcy prześcigają się w znalezieniu na nie remedium, swoją szansę mają konopie. Szansę aby przebić się do świadomości zarówno lekarzy jak i chorych, aby pokazać, że terapie oparte o konopie mają wielka moc. Oczywiście mało kto robi to z dobroci serca, a raczej większość chce na tym zarobić. O ile nie jest to tak perfidne zarabianie jak w przypadku producentów Epidiolex’u. Osobiście wolę aby firmy zarabiały na leku, który mi przynajmniej nie szkodzi, a którego substytut mogę sporządzić w domu o ile mam odpowiednia wiedzę.

O tym, że premier Nowej Zelandii planuje w tym roku przeprowadzić referendum ws. legalizacji marihuany informowaliśmy już kilkanaście miesięcy temu. Teraz poznaliśmy jego datę oraz szczegółowe założenia nowego prawa, które Nowozelandczycy poprą lub odrzucą już 19 września.

Pod koniec 2018 roku informowaliśmy o tym, że według badań, większość społeczeństwa popiera liberalizacje prawa dot. konopi indyjskich. Wtedy też premier Nowej Zelandii, Jacinda Ardern zapowiedziała, że do końca 2020 r. odbędzie się w tej sprawie referendum. Poznaliśmy już jego datę.

Wrześniowe referendum ws. legalizacji marihuany

Obywatele Nowej Zelandii, opowiedzą się za lub przeciw legalizacji marihuany 19. września przy okazji krajowych wyborów parlamentarnych.

Nowozelandzki parlament przedstawił kilka dni temu ustawę legalizującą konopie indyjskie. Zawarte w niej propozycje są wynikiem badań i konsultacji społecznych.

Wszystko wskazuje na to, że Nowozelandczycy będą za przyjęciem nowego prawa.

Proponowane przez Nowozelandzki rząd rozwiązania

Nowa ustawa to efekt badań przeprowadzonych w 2018 roku. Dlatego ma bardzo duże szanse na wejście w życie. Oto jej podstawowe założenia:

Posiadanie: osoby od 20. roku życia mogą posiadać przy sobie do 14 gramów suszu konopi indyjskich. Ustawa zakłada, że 14 gramów suszonej marihuany można przeliczyć na:

  • – 70 gramów świeżej marihuany
  • – 14 nasion konopi
  • – 210 gramów produktów spożywczych zawierających THC (np. ciasteczka) 
  • – 980 gramów liquidu
  • – 3,5 gramów koncentratu.

Uprawa: każdy obywatel Nowej Zelandii od 20 roku życia może uprawiać 2 rośliny konopi indyjskich na własny użytek. Liczba roślin na gospodarstwo domowe nie może przekraczać 4 szt.

Handel: sprzedaż odbywać się będzie w licencjonowanych punktach, w których będzie można również spożyć zakupione produkty, coś na wzór Niderlandzkich „Coffee Shop’ów” Każdy obywatel od 20. roku życia będzie mógł nabyć jednorazowo do 14 gramów suszu.

Osoba poniżej 20. roku życia, która zostanie przyłapana na posiadaniu bądź uprawie będzie w pierwszej kolejności kierowana na terapię oraz podjęte zostaną wobec takiej osoby działania edukacyjne. Przy kolejnym ujawnieniu suszu u takiej osoby, musi się ona liczyć z grzywną.

Zakazy

Ustawa przewiduje karanie za następujące czyny:

  • – publiczne spożywanie marihuany
  • – posiadanie więcej niż 14 gramów konopi indyjskich (lub ich odpowiedników) w miejscach publicznych
  • – uprawa większej liczby roślin marihuany w domu niż zakłada limit indywidualny lub domowy
  • – uprawianie konopi na widoku (rośliny mają być uprawiane tak, aby nikt postronny nie mógł ich zobaczyć)
  • – zabrania się używania marihuany przy osobach poniżej 20. roku życia
  • – udzielanie / sprzedaż marihuany osobom poniżej 20 roku życia
  • – sprzedaż konopi bez licencji
  • – import lub eksport konopi indyjskich
  • – dostarczanie konopi indyjskich pocztą lub kurierem
  • Kontrola

  • Aby zapewnić przestrzeganie zasad i ograniczenie szkód związanych z konopiami indyjskimi rynek ten ma być nadzorowany przez organ regulacyjny ds. konopi indyjskich – przewiduje ustawa. 

    Urząd nadzorowałby regulację rynku konopi indyjskich w sposób, który:

    • promuje dobrobyt Nowozelandczyków
    • zmniejsza szkody związane z używaniem konopi indyjskich
    • zmniejsza ogólne zużycie konopi (z upływem czasu).

    Nowo powołany urząd będzie m.in.:

    • licencjonować i autoryzować wszelkie działania podmiotów działających w branży konopi indyjskich
    • określać kryteria i warunki dotyczące licencji i zezwoleń na obrót
    • wyznaczać limity THC
    • administrować i pobierać podatek akcyzowy, opłaty i prowizje.
    • przygotować i opublikować raport / plan krajowy co 5 lat.

Obowiązywać będzie też zakaz reklamy marihuany oraz punktów dystrybucji, których wystroje na zewnątrz nie będą mogły sugerować, że można tam nabyć zioło. Początkowo legalny będzie jedynie susz. Urząd ds. regulacji konopi będzie uprawniony do zezwolenia na wprowadzenie na rynek innych licencjonowanych produktów, w tym koncentratów czy produktów spożywczych z zawartością konopi indyjskich, w drodze ustanawiania przepisów.

Przyjęta kilka dni temu przez Nowozelandzki parlament propozycja ustawy zawiera wiele punktów mówiących o bezpieczeństwie i edukacji konopnej wśród obywateli. Wymusza m.in. informowanie o możliwych negatywnych skutkach używania marihuany na opakowaniach. Całość wygląda bardzo sensownie, a zaakcentowanie dobra oraz edukacji obywateli aż z ustawy wycieka bokami, bardzo dobre podejście. Wszystko wskazuje na to, że wrześniowe referendum ws. legalizacji marihuany poskutkuje zmianą prawa i kolejny kraj zyska w tej kwestii normalność.

 

Resort rolnictwa postuluje za złagodzeniem restrykcji dotyczących uprawy konopi włóknistych. Proponuje m.in. zmniejszenie ograniczeń administracyjnych oraz podniesienie dopuszczalnego poziomu THC. Wszystko to ma na celu rozwój rynku konopnego w Polsce.

Inicjatywa resortu rolnictwa to reakcja na rolnicze postulaty, padające m.in. na lutowym posiedzeniu sejmowej podkomisji ds. biogospodarki i innowacyjności w rolnictwie, którego tematem przewodnim były konopie włókniste, a także na interpelacje posła Jarosława Sachajko (PSL-Kukiz’15), który zgłaszał w imieniu plantatorów potrzebę zmian w prawie.

Uprawy konopi włóknistych do 1% THC w suchej masie

Na chwile obecną rolnicy podkreślają, że dużym (o ile nie największym) problemem są zapisy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, która narzuca ograniczenia względem stężenia THC w konopiach włóknistych. Na chwile obecną, jeżeli stężenie THC przekroczy 0,2 proc. plantator w razie kontroli może utracić cały plon i narazić się na niemałe problemy. Mimo uzyskanych pozwoleń i podpisanych umów kontraktacyjnych, zdarza się, że policja rolników uprawiających konopie włókniste traktuje jak przestępców. Druga sprawa to fakt, że podniesienie dopuszczalnego stężenia THC pozwoliłoby polskim rolnikom uprawiać znacznie więcej odmian konopi.

Propozycje zmian przepisów resort rolnictwa przekazał do Ministerstwa Zdrowia, które musi zabrać głos w sprawie, bo zmiany mają dotyczyć ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Podsekretarz stanu w resorcie rolnictwa Jan Białkowski tłumaczył, że zmiany mają dotyczyć zmniejszenia obciążeń i ograniczeń administracyjnych związanych z monitorowaniem upraw oraz skupu konopi, kierunków ich zagospodarowania, penalizacji producentów uprawiających odmiany konopi dopuszczonych do uprawy w kraju, a także definicji konopi włóknistych.

W odpowiedzi na uwagi i interpelacje, ministerstwo rolnictwa podkreśla wagę „stworzenia możliwości rozwoju przetwórstwa i przemysłowego wykorzystania konopi w celu wdrożenia innowacyjnych produktów konopnych, dla których gwałtownie rozwija się rynek zarówno europejski, jak i światowy”. „Polskie rolnictwo i gospodarka mają szansę wykorzystać koniunkturę. Szansą dla tej sytuacji jest uruchomienie krajowych programów wsparcia sektora konopi przemysłowych we współpracy z Ministerstwem Rozwoju oraz Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego” – czytamy w datowanej na 1 kwietnia br. odpowiedzi wiceministra Białkowskiego na interpelację posła Jarosława Sachajko (PSL-Kukiz’15), szefa sejmowej podkomisji ds. biogospodarki i innowacyjności w rolnictwie.

„Mając na uwadze dalszy rozwój uprawy konopi włóknistych w Polsce, pismem z dnia 4 marca 2020 r. przekazałem do Ministerstwa Zdrowia, jako resortu wiodącego, propozycję zmian przepisów ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz. U. z 2019 r. poz. 852, z późn. zm.)
w zakresie uprawy konopi włóknistych. Zaproponowane zmiany między innymi dotyczą zmniejszenia obciążeń i ograniczeń administracyjnych związanych z monitorowaniem upraw oraz skupu konopi, kierunków ich zagospodarowania, penalizacji producentów uprawiających odmiany konopi dopuszczonych do uprawy w kraju, a także definicji konopi włóknistych”

– poinformował minister.

Resort odniósł się także do postulatu wpisania do Wspólnotowego Katalogu Odmian Roślin Rolniczych odmian konopi o zawartości do 1%. THC. Jak wyjaśnia, przepisy Unii Europejskiej w zakresie nasiennictwa nie uzależniają wpisu odmian konopi siewnych do krajowych rejestrów od zawartości THC. Jedynie przepisy w zakresie płatności bezpośrednich uzależniają możliwość uzyskania dopłat od zawartości THC poniżej 0,2% w suchej masie.

Oznacza to, że górną granicę zawartości THC w konopiach włóknistych, wyznacza ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii. To własnie tam należy wprowadzić zmiany.

Wiceminister zaznaczył, że Polska cechuje się dobrymi warunkami glebowo-klimatycznymi do uprawy konopi włóknistych, których uprawa na naszych ziemiach ma długie tradycje. W piśmie wiceministra czytamy:

„Szansami rozwoju sektora konopi siewnej są rosnący popyt w kraju i zagranicą, gdyż konsumenci dostrzegają walory użytkowe, zdrowotne i ekologiczne włókien naturalnych oraz oleju konopnego. Dużym atutem rozwoju uprawy konopi jest jej pozytywy wpływ na bioróżnorodność i zrównoważony charakter produkcji rolnej”

W ostatnich latach nastąpił znaczny wzrost zainteresowania uprawą konopi włóknistych w Polsce. Od 2012 roku areał upraw konopi włóknistych wzrósł z ok. 0,6 tys. ha do ok. 3 tys

Źródło: farmer.pl

Tak jak w przypadku innych roślin, uprawa konopi rozpoczyna się od wykiełkowania nasiona, które zostanie następnie zasadzone. Jednak na to czy nasiono wykiełkuje po czym wyrośnie z niego dorodna roślina, ma wpływ kilka czynników. W tym tekście wyjaśniamy jak zrobić to prawidłowo oraz na co szczególnie należy zwrócić uwagę.  

Jeżeli mieszkasz w miejscu, gdzie uprawa konopi indyjskich na własny użytek nie jest przestępstwem i postanowiłeś uprawiać mały ogródek na własny użytek twoim pierwszym krokiem będzie zakup odpowiednich nasion. Gdy już będziesz miał w rękach upatrzone nasiona, z pewnością będzie ci zależało aby wszystkie wykiełkowały. Oto kilka wskazówek, jak prawidłowo zabrać się do pierwszego elementu uprawy – kiełkowania.

Uprawa konopi – kiełkowanie

Kwestia wykiełkowania nasion jest ekstremalnie banalna. Mimo to, nie zdając sobie sprawy z pewnych zależności można doprowadzić do tego, że nasze nasiona nie wykiełkują, a my zamiast siebie obwinimy np. bank nasion, w którym dokonaliśmy zakupu.

Są dwie podstawowe szkoły kiełkowania. Jedni najpierw wrzucają nasiono do wody na kilka ew. kilkanaście godzin po czym pestka trafia na wilgotny ręcznik papierowy / gazę / watę i zostaje przykryta. Drudzy natomiast pomijają ten element moczenia nasion. Obie metody są poprawne przy czym dwóch naszych zaprzyjaźnionych growerów nigdy nasion nie moczy, lecz od razu dają je na wilgotny materiał. Panowie mają kiełkowalność na poziomie 99% .

Jak zrobić to prawidłowo? Zalecamy użycie ręczników papierowych, a to ze względu na to, że kiełki mogą się poplątać z innymi materiałami jak np wata czy gaza. Należy też pamiętać o bardzo ważnej rzeczy – nasiono do wykiełkowania potrzebuje tyle wody ile samo waży! Dlatego pamiętaj, aby papierowy ręcznik nie pływał w wodzie tylko był mocno wilgotny. Gdy ułożysz papier i zalejesz go niedużą ilością wody, przechyl całość tak, aby jej nadmiar spłynął i dopiero połóż nasiona. Następnie całość przykryj kolejnym ręcznikiem papierowym (najlepiej złożonym w pół aby potem przy sprawdzaniu się nie porwał) dodaj kilka kropli wody i dla pewności przechyl całość aby odpłynął jej nadmiar. Wszystko przykryj aby w środku było ciemno, a ręczniki nie wyschły zbyt szybko. Większość nasion potrzebuje ok 48 h aby mogły trafić do ziemi. Idealna temperatura dla kiełkowania to 23-25 stopni Celsjusza. Gdy po 48-72h nasiono się nie otworzyło, można mu pomóc. Należy wtedy je bardzo delikatnie ścisnąć aż nastąpi delikatny „trzask” skorupki i  ponownie umieścić je na wilgotnym podłożu.

Nie sadź nasiona gdy tylko wykiełkuje, poczekaj aż  kiełek będzie miał ok. 1 cm i wtedy go zasadź.

Jak można zatem zepsuć nasiono przy kiełkowaniu? Podstawowy błąd wielu ogrodników to wybór wody. Wiele osób uważa, że woda to woda i nie ma znaczenia jakiego jest pochodzenia. Jest to oczywiście bardzo błędne założenie. Skład wody może źle wpłynąć na nasze nasiona. Najgorsza woda do kiełkowania to woda mineralna. Zawiera ona wiele składników w tym dużo sodu (Na), który upośledza kiełkowanie. Jeżeli chcesz użyć wody ze sklepu, przede wszystkim wybierz wodę źródlaną o jak najniższej zawartości sodu. Różnica w poszczególnych wodach jest ogromna, niektóre zawierają 80-100 mg sodu na litr, inne natomiast 2 mg/l.

Woda z kranu nie jest dobrym pomysłem gdyż przeważnie nie znamy jej składu. Woda z filtra odwróconej osmozy jest najlepszym wyborem. Pamiętaj, że nasiono zawiera w sobie wszelkie potrzebne do rozpoczęcia życia składniki.

Uprawa konopi – sadzenie

Gdy nasionko wykiełkowało, trzeba je zasadzić. Wykonując tę czynność należy pamiętać, że konopie najlepiej rosną w glebie przewiewnej (próchniczej), wynika to z zapotrzebowania konopnych korzeni na tlen. Zbita ziemie się do tego nie nadaje.

W ziemi należy np. wykałaczką zrobić otwór, który będzie odpowiednio duży na kiełek. Nie zalecamy zasypywania części kiełka ze skorupką, najlepiej aby delikatnie wystawał ponad poziom gleby lub był  z nim na równi (bez przysypywania). Ziemia, tak samo jak uprzednio papierowe ręczniki, ma być tylko wilgotna, podlej ją zanim umieścisz w niej nasiono. Gdy ziemia będzie zbyt zbita lub mokra – wykiełkowane nasiono ma spore szanse aby zgnić.

Staraj się nie dotykać kiełka, pestkę za pomocą wykałaczki lub pęsety staraj się łapać jak najbliżej górnej części kiełka (tej ze skorupką).

Uprawa konopi – przesadzanie

Wielu początkujących ogrodników sadzi swoje rośliny od razu do docelowych doniczek. Jednak zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest posadzenie rośliny w małej doniczce (ok 0,2 – 0,3 l.), a następnie po 10-14 dniach przesadzenie jej do doniczki docelowej. Wynika to z faktu, że stosując taki zabieg zdecydowanie powiększamy bryłę korzeniową, co jest zobrazowane na poniższym obrazku. Pamiętając, że naziemna część rośliny jest odwzorowaniem jej systemu korzeniowego, warto użyć początkowo mniejszej doniczki, aby porządnie rozbudować bryłę korzeniową.

Uprawa konopiPrzesadzając swoje pociechy zachowaj szczególną ostrożność, aby nie uszkodzić korzeni. Nie wykonuj tego zabiegu gdy gleba jest mokra gdyż wtedy zadanie będzie trudniejsze ze względu na rozpadającą się mokrą ziemię. Gdy roślina jest 2 dni po podlaniu zdecydowanie łatwiej ją wyjąć z doniczki.

Przeczytaj także JAK UPRAWIAĆ KONOPIE

Tekst ma charakter informacyjno-edukacyjny i przeznaczony jest dla polskojęzycznych obywateli Europy. Przypominamy, że uprawa konopi innych niż włókniste na terenie Polski jest zabroniona i do niej nie zachęcamy.

Kolejne państwo legalizuje marihuanę w celach gospodarczych. Władze Libanu postanowiły zalegalizować uprawę konopi indyjskich do celów medycznych, aby w ten sposób podratować będącą w poważnym kryzysie gospodarkę. Ma to być jeden ze sposobów na ratowanie finansów państwa, który władzom Libanu zaleciła międzynarodowa firma konsultingowa. 

Liban legalizuje marihuanę aby ratować gospodarkę

Liban, który swego czasu był krajem bogatym obecnie boryka się z kryzysem, który trwa od kilku lat, a który został dodatkowo wzmożony obecną sytuacja na świecie. Kraj dotknęły bezrobocie, gwałtowna inflacja i poszerzające się ubóstwo. Zadłużenie państwa wynosi 92 miliardy dolarów, co sanowi 170% jego PKB i jest to jeden z najwyższych wskaźników na świecie. Blisko połowa populacji żyje obecnie poniżej granicy ubóstwa. Za dolara płaci się obecnie 3200 funtów libańskich, a banki zamroziły konta dewizowe. Wypłacają takie pieniądze wg kursu 1507 funtów za 1 $. Od 2019 r. wypłaty z kont bankowych są ograniczane, czasami do równowartości 100 USD na tydzień.

Jak widać, sytuacja w Libanie nie jest kolorowa. Dlatego władze tego Arabskiego kraju zleciły międzynarodowej firmie konsultingowej McKinsey & Cie przygotowanie „planu naprawy gospodarki Libanu”.

Eksperci, którzy opracowali raport, zawarli w nim punkt mówiący o tym, że jednym z elementów ratowania gospodarki może być zalegalizowanie upraw marihuany do celów medycznych. Rząd z siedzibą w Bejrucie przychylnie podszedł do tej propozycji i ustawa w tej sprawie już przeszła przez parlament. Władze liczą na milionowe zyski.

W czasie obrad parlamentu, w Bejrucie odbywała się kolejna demonstracja. Jej uczestnicy zamknięci w swoich autach protestowali przeciwko parlamentarzystom i całej klasie politycznej, która oskarżana jest o korupcję i niekompetencję. Przeciw legalnej marihuanie nic jednak nie mieli.

Liban nie jest pierwszym krajem, legalizuje marihuanę aby wspomóc swoją gospodarkę, takie ruchy poczyniły już m.in. władze Tajlandii. Jest natomiast pierwszym krajem Arabskim, który zdecydował się na taki krok.

Nakładanie miodu na skręta to temat, który jak bumerang powraca na polskich konopnych grupach tematycznych czy też forach. Wiele osób pokazuje swoje jointy posmarowane miodem, na który często przyklejony jest pokruszony susz. Czy taki zabieg  to dobry pomysł czy raczej nie? Jak wpływa na nasze płuca oraz skąd w ogóle wzięła się „moda” na skręty oblane miodem?

Nakładanie miodu na skręta

Czy posmarowanie jointa miodem to dobry pomysł? Wielu użytkowników marihuany, lubi sobie urozmaicić używanie ziela. Jednym z takich urozmaiceń  jest nałożenie na jointa / blunta konopnego ekstraktu (BHO, Rosin). Taki zabieg sprawia, że skręt spala się znacznie wolniej, a ze względu na właściwości ekstraktu jest zdecydowanie mocniejszy i inaczej smakuje. Taki joint / blunt nazywa się Dream Liner.

Nakładanie miodu na skręta
Dream Liner z BHO

Niestety wielu użytkowników marihuany, widząc gdzieś w sieci zdjęcie takiego np. Dream Linera, stwierdza, że jest on obłożony miodem, co wynika z kolorystyki ekstraktów, które często na zdjęciu wyglądają jak miód.  Następnie taki palacz wrzuca na grupie zdjęcie skręta z miodem wychwalając swój pomysł. Jednak czy taki zabieg ma sens? Odpowiedź może być tylko jedna – N I E.

Z czym wiąże się wypalenie takiego skręta? Palony czyli skarmelizowany cukier jest bardzo szkodliwy dla naszych dróg oddechowych oraz płuc. Cząsteczki palonego cukru pokrywają błony śluzowe i oskrzela co może prowadzić do poważnego podrażnienia dróg oddechowych. Ponadto palony cukier odkłada się w płucach i może powodować rozwój komórek rakowych. Mówiąc prościej – palony cukier jest dla nas bardzo szkodliwy.

Osoby stosujące tę praktykę wykazują się elementarnym brakiem wiedzy na temat używki, którą przyjmują. Bardzo często jest to typowa pozerka, żeby pokazać jakim to się jest fajnym i znaleźć trochę atencji na konopnych grupach tematycznych. Jest to dla mnie jedyne wyjaśnienie zważywszy na to, że sieć daje dostęp do niezliczonych ilości informacji na ten temat.

Niestety, komentarze pod wpisami gdzie użytkownicy chwalą się swoimi skrętami z miodem ukazują jeszcze większy brak elementarnej wiedzy niektórych palaczy ziela. Gdy ktoś napisze, że palenie miodu to bardzo zły pomysł, natychmiast pojawia się armia konopnych pozerów twierdzących, że „każdy pali jak chce” oraz wychwalających swój „genialny” pomysł z miodem.  Ale nie to jest najgorsze, czasem odzywają się użytkownicy, którzy twierdzą, że przyjmowanie THC samo w sobie jest szkodliwe i np. uszkadza komórki mózgowe, zatem jeżeli ktoś pali sam susz to i tak sobie szkodzi. Stwierdzenie, że „THC niszczy mózg, a ktoś się czepia jarania smacznego miodku” jest kwintesencją braku wiedzy polskich użytkowników cannabis. A wystarczy użyć google aby wyszukać badania, z których jasno wynika, że konopie nie zabijają substancji szarej w naszym mózgu, a palony cukier jest niebezpieczny i prowadzi do licznych chorób. Tego typu komentarze mogą spowodować, że ktoś kto też nie ma pojęcia i też rzadko korzysta z google uzna, że faktycznie „w sumie to można spróbować”.

Nakładanie miodu na skręta
fragment rozmowy pod postem ze skrętem posmarowanym miodem

Podsumowując, palenie miodu czy innego cukru jest bardzo szkodliwe. Do niedawna część dilerów spryskiwała susz wodą z cukrem aby zwiększyć jego masę. Taki sort się średnio palił, strzelał i był niesmaczny oraz trujący. Każdy takiego materiału unikał. Dziś palacze sami się trują miodem i szukając atencji zachęcają do tego innych – jest to jeden z ekstremalnych przypadków ludzkiej głupoty i braku wiedzy.

Przypominamy – do suszu dodaje się konopne ekstrakty takie jak BHO czy Rosin. Dodawanie do suszu miodu jest oznaką skrajnej głupoty.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.