Snoop Dogg otworzył coffeeshop w Amsterdamie – S.W.E.D. – Smoke Weed Every Day. Rapowa legenda, człowiek, który jest ikoną nie tylko hip-hopu ale także zioła i konopnej kultury. Podczas ceremonii otwarcia igrzysk w Paryżu niósł ogień olimpijski, a w tym samym czasie, nie tak daleko bo w Amsterdamie, trwały ostatnie przygotowania do otwarcia S.W.E.D. – Smoke Weed Every Day, coffeeshopu, którego nazwa nawiązuje do legendarnego już cytatu Snoopa. Zobaczcie jak nowy punkt na mapie Amsterdamu wygląda w środku.

Snoop Dogg otworzył coffeeshop w Amsterdamie – S.W.E.D. – Smoke Weed Every Day

1. sierpnia Snoop Dogg otworzył swój pierwszy coffeeshop w Amsterdamie – S.W.E.D. – Smoke Weed Every Day. Co prawda na samym otwarciu raper się nie pojawił, ponoć przebywał nadal w Paryżu na igrzyskach olimpijskich, które miał okazję otwierać jako gość honorowy.

Jest to drugi lokal Snoopa, pierwszy punkt S.W.E.D. otwarto niedawno w Los Angeles niedaleko międzynarodowego portu lotniczego LAX.

Jest to znaczące posunięcie w kwestii ekspansji marki S.W.E.D. w skali globalnej. Amsterdam od dziesięcioleci uchodzi za jedno z najważniejszych miejsc światowej kultury konopnej.

Sklep będzie oferował różnorodne produkty i towary z konopi, dając możliwość wyjątkowego doświadczenia dla odwiedzających. Dzięki swojemu kultowemu stylowi i biznesowemu zmysłowi Snoop Dogg z pewnością sprawi, że Coffeeshop SWED stanie się obowiązkowym miejscem do odwiedzenia w Amsterdamie.

Snoop Dogg otworzył coffeeshop w Amsterdamie - S.W.E.D. - Smoke Weed Every Day
Coffeeshop S.W.E.D. – Smoke Weed Every Day i jego wnętrze.

Mamy też nadzieję, że Snoop jako jeden z naczelnych jaraczy świata zadba o to, aby w punktach sygnowanych jego ksywką zioło było najwyższej jakości w normalnej cenie.

Snoop Dogg otworzył coffeeshop w Amsterdamie - S.W.E.D. - Smoke Weed Every Day
Wnętrze coffeeshopu S.W.E.D. – Smoke Weed Every Day

Menu SWED Amsterdam „oferuje unikalną mieszankę wysokiej jakości produktów, ekskluzywnych szczepów, rzemieślniczych artykułów spożywczych i najwyższej klasy akcesoriów konopnych, wszystkie ręcznie wybierane przez samego Snoopa”, czytamy w komunikacie prasowym.

Amsterdam zawsze otaczał się miłością do zioła, tak jak ja. Dlatego cieszę się, że mogę wprowadzić S.W.E.D. do tego ikonicznego miasta, które rozumie radość z dobrej marihuany i dobrej zabawy.

-poinformował Snoop

Snoop Dogg otworzył coffeeshop w Amsterdamie - S.W.E.D. - Smoke Weed Every Day
Wnętrze coffeeshopu S.W.E.D. – Smoke Weed Every Day

Snoop Dogg jest drugą legendarną postacią, która kojarzy się z ziołem i ma własny lokal w Amsterdamie, jako pierwszy swój coffeeshop otworzył tam Mike Tyson, o czym możesz przeczytać T U T A J.

Jednak jak informuje portal Parool ani Snoop, ani Tyson nie są właścicielami licencji na prowadzenie coffeeshopu, co wynika z nowych surowszych przepisów w Holandii, które wprowadziły m.in. zakaz otwierania nowych punktów sprzedaży.

Parool twierdzi, że obie licencje są na nazwisko lokalnego biznesmena Rachida Bahidy i nie jest jasne, jak związał się z tak dużymi amerykańskimi nazwiskami.

Niemiecki rynek legalnej marihuany rośnie w siłę. Wydano trzy znaczące pozwolenia na produkcję suszu. Nowe pozwolenia mają podwoić krajową produkcję medycznego suszu. Wszystko dzięki ustawie CanG , która weszła w życie w Niemczech 1.  kwietnia. Ustawa znacznie uprościła procedury i zniosła część restrykcji dla producentów suszu. Mało tego, już niebawem niemiecki susz będzie mógł trafiać na inny niż medyczny rynek. Czy Niemcy zostaną wkrótce liderem produkcji marihuany w Europie? Oto więcej informacji.

Niemiecki rynek legalnej marihuany rośnie w siłę. Wydano trzy znaczące pozwolenia na produkcję suszu.

1. kwietnia w Niemczech weszła w życie ustawa CanG, która oprócz pozwolenia na uprawę 3 roślin przez każdego pełnoletniego obywatela kraju czy umożliwienia tworzenia „konopnych klubów społecznych” wprowadziła istotne zmiany do obowiązującej od 2017 r. ustawy o marihuanie leczniczej oraz jej produkcji.

Nowe przepisy zniosły m.in. bardzo restrykcyjne limity dla osób posiadających licencję na uprawę konopi indyjskich w kraju.

Zniesiono także procedurę przetargową w celu uzyskania licencji, a wkrótce BfArM zrezygnuje z obowiązku sprzedaży marihuany na cele medyczne, pozwalając zamiast tego firmom sprzedawać ją lokalnym dystrybutorom.

I to ta ostatnia zmiana jest najistotniejsza gdyż pozwala niemieckim podmiotom produkować susz już nie tylko na niemiecki rynek ale także na komercyjne rynki rekreacyjne.

„Oczekuje się, że więcej firm otrzyma pozwolenia na uprawę w Niemczech, co z kolei wpłynie na konkurencyjny rynek upraw krajowych i potencjalnie na nowego międzynarodowego konkurenta eksportowego.”

-powiedział starszy analityk Prohibition Partners, Alex Khourdaji, w rozmowie z portalem Business of Cannabis

Wszystko to sprawi zapewne, iż Niemcy staną się wkrótce Europejskim potentatem produkcji marihuany medycznej oraz rekreacyjnej.

Gdy inne kraje Europy nie maja jeszcze nawet w planach takiej produkcji, inne zaczynają dopiero tworzyć przepisy to umożliwiające – Niemcy już mają potrzebną infrastrukturę produkcyjną, której bardzo szybo przybywa. Mają też ułatwiające produkcję przepisy, dzięki którym wkrótce zapewne posypią się licencje produkcyjne.

Niemiecki rynek legalnej marihuany rośnie w siłę – zniesienie limitów produkcyjnych

Tilray, Aurora i niemiecki Demecan – te trzy firmy wygrały przetarg na uprawę ograniczonych ilości konopi w 2019 r.

Licencje, które te trzy firmy otrzymały, obejmowały ścisły limit produkcyjny wynoszący 10 400 kg w ciągu czterech lat, co odpowiadało 2600 kg rocznie.

W trzecim kwartale 2023 r. wolumen krajowej produkcji medycznej marihuany w Niemczech wynosił około 650 kilogramów, podczas gdy sprzedaż w aptekach osiągnęła 4895 kg.

Podczas gdy na niemieckim rynku marihuany medycznej nadal dominują importy z innych krajów, Rada Federalna zaapelowała o zniesienie tych ograniczeń, „aby odpowiednio powstrzymać gwałtowny wzrost importu marihuany medycznej na rzecz krajowej produkcji o odpowiedniej jakości”.

Sam rząd niemiecki spodziewa się, że w kraju powstanie 100 obiektów do uprawy marihuany leczniczej.

Federalny Instytut ds. Leków i Wyrobów Medycznych (BfArM) wydał właśnie pierwsze trzy nowe licencje na krajową uprawę konopi indyjskich. Oczekuje się, że w tym roku ilość produktu uprawianego w Niemczech wzrośnie co najmniej dwukrotnie.

Są to nowe, zaktualizowane pozwolenia dla trzech podmiotów, które otrzymały pozwolenia w roku 2019.

Aurora Europe GmbH

Europejska filia Aurory ogłosiła w zeszłym tygodniu , że otrzymała dwie licencje od BfArM na mocy niedawno znowelizowanej ustawy o marihuanie medycznej.

Jedna z licencji umożliwia firmie kontynuowanie krajowej uprawy w dużym, posiadającym certyfikat GMP zakładzie uprawowym w miejscowości Leuna, w Saksonii-Anhalt. Jakiś czas temu redakcja WeedNews.pl miała możliwość wizytacji tego obiektu, materiał z wizyty na uprawach Aurory znajdziesz T U T A J

Od 2021 r. zakład ten uprawia rocznie około 1000 kg medycznej marihuany na mocy pierwotnej umowy przetargowej zawartej z BfArM.

Teraz, gdy firma Aurora uzyskała nową licencję, planuje wprowadzić na rynek „dodatkowy, zatwierdzony produkt i rozszerzyć swoją ofertę dla szybko rosnącej bazy pacjentów w Niemczech”.

Aurora poinformowała też, że chociaż teraz mogłaby „znacznie zwiększyć produkcję”, póki co nie planuje zwiększać produkcji w swoim zakładzie o powierzchni 3600 metrów kwadratowych w Leunie.

Zamiast tego firma planuje testować nowe produkty, zanim zacznie stopniowo zwiększać produkcję.

Aurora otrzymała też nową licencję na działalność badawczo-rozwojową, która pozwala na testowanie w tym samym ośrodku nawet siedmiu nowych odmian medycznej marihuany.

Demecan

Niemiecka firma Demecan ogłosiła, że ​​również otrzymała rozszerzone pozwolenie na produkcję medycznej marihuany.

Biorąc pod uwagę, że ograniczenia dotyczące uprawy poszczególnych szczepów znacznie się zwiększyły, firma Demecan planuje „uprawiać kilka różnych fenotypów” na rynek niemiecki.

Dzięki nowemu pozwoleniu niemiecki Demecan może teraz osiągając roczną wydajność na poziomie około dwóch ton.

„Teraz możemy podwoić swoje zdolności produkcyjne i w pełni wykorzystać istniejące możliwości produkcyjne”

-mówią przedstawiciele Demecan

„Jesteśmy dumni, że jesteśmy pierwszą niemiecką firmą, która podjęła ten krok i nie możemy się doczekać, aby wkrótce udostępnić nasze wysokiej jakości odmiany konopi. Naszym celem jest dalsze zwiększenie produkcji, a tym samym poprawa bezpieczeństwa dostaw, ponieważ niestety obecnie istnieje wiele wąskich gardeł w opiece nad pacjentami”.

-powiedział Dr Adrian Fischer, lekarz i dyrektor zarządzający odpowiedzialny w Demecan za uprawę

Jednocześnie firma Demecan poinformowała, że od kwietnia odnotowała „silny wzrost sprzedaży” ze względu na „gwałtowny wzrost popytu” na marihuanę medyczną.

Tilray

Europejska spółka zależna Tilral czyli Aphria RX GmbH, którą spółka przejęła w 2021 r., także poinformowała, iż otrzymała nową licencję na krajową produkcję medycznej marihuany.

Początkowa licencja Aphria RX była najbardziej kompleksowa i pozwalała na uprawę trzech szczepów marihuany medycznej zatwierdzonych przez BfArM.

Dzięki uzyskaniu nowej licencji Aphria RX będzie mogła uprawiać aż 31 zatwierdzonych szczepów i spodziewa się pięciokrotnego zwiększenia produkcji.

„Jesteśmy zachwyceni otrzymaniem tej licencji, ponieważ zapewni nam ona większy dostęp do najwyższej jakości medycznej marihuany produkowanej w Niemczech i umożliwi nam poszerzenie zakresu opcji leczenia dostępnych dla pacjentów. Doceniamy zaufanie, jakim rząd niemiecki obdarzył firmę Tilray i jesteśmy dumni z naszego zespołu za pionierską pracę w zakresie uprawy marihuany leczniczej i opieki nad pacjentami”.

-oznajmiła dyrektor ds. strategii i szefowa działu międzynarodowego firmy Tilray, Denise Faltischek

Kannabinoidy to nie tylko składniki obecne w roślinach, między innymi w konopiach. Naukowcy w latach 80. odkryli endokannabinoidy – związki produkowane przez nasze ciało, które są bardzo podobne do tych, znajdujących się w konopiach. Są do tego stopnia powszechne w naszym organizmie, że znajdziemy je nawet w mleku matki. Okazuje się, że w dodatku odgrywają bardzo ważną rolę w rozwoju niemowląt. Czy w związku z tym młode mamy mogą bez obaw stosować konopie w okresie laktacji? Odpowiedź nie jest w cale taka oczywista. Więcej informacji w artykule.

Kannabinoidy w mleku matki jako jego naturalny składnik

Konopie stosowano w medycynie od tysiącleci, jednak dopiero stosunkowo niedawno udało się odkryć na z czego wynika fenomen ten rośliny i jej szerokie działanie lecznicze.

Stało się to w 1988 roku gdy profesor Raphael Mechoulam odkrył układ endokannabinoidowy – jeden z najważniejszych w ludzkim ciele systemów regulujących pracę naszego organizmu. Jest to układ bardzo unikalny oraz istotny, jego rolą jest koordynowanie pracy innych układów oraz regulowanie funkcji neuroimmunologicznych, czy neurohormonalnych, które dotyczą naszej odporności, nastroju, motywacji, temperatury ciała, uczucia głodu czy sytości. Na układ ten składają się receptory kannabinoidowe oraz endokannabinoidy, które utrzymują stabilne środowisko wewnętrzne, tak zwaną homeostazę.

Ludzki organizm wytwarza własne kannabinoidy – endokannabinoidy, m.in. Anandamid , którego struktura chemiczna jest niemal identyczna z THC – psychoaktywnym kannabinoidem wytwarzanym przez konopie. 

Anandamid wytwarza się m.in. podczas aktywności fizycznej. Jak się niedawno okazało, to właśnie endokannabinoidy w odpowiadają za świetne samopoczucie po wysiłku fizycznym (np. bieganie lub inne cardio czy sporty siłowe), do tej pory pozytywne samopoczucie po wysiłku sportowym, tzw.”haj biegacza” przypisywane było endorfinom. Teraz jednak wiadomo, że odpowiadają za nie endokannabinoidy oraz układ endokannabinoidowy. Więcej na ten temat przeczytasz T U T A J.

Kolejnym zaskoczeniem dla naukowców był fakt, że wspomniane endokannabinoidy przypominają budową związki zawarte w konopiach – na przykład delta -9 THC czy CBD. Dzięki temu mogą one wpływać na receptory kannabinoidowe w naszym ciele, prawie tak samo, jak robią to nasze endogenne związki.

Następną niespodzianką było odkrycie wewnętrznych kannabinoidów: 2-arachidonoiloglicerol (2-AG) i arachidonoiloetanoloamid (anandamid) w mleku matki. Łącznie zidentyfikowano 12 związków pochodnych endokannabinoidów, przy czym najobficiej występujących składnikiem w ludzkim mleku jest 2-AG.

Jaką funkcję pełnią kannabinoidy w mleku matki?

Uważa się, że endokannabinoidy w mleku ssaków odgrywają ważną rolę w stymulacji apetytu u niemowlęcia a także przyczyniają się do budowania jego odporności i rozwoju mózgu. Już 2004 roku w badaniu opublikowanym w European Journal of Farmacology poświęconym roli receptorów kannabinoidowych CB1 w rozwoju płodu oraz noworodków, wykazano, że endokannabinoidy zawarte w mleku matki wydają się mieć kluczowe znaczenie dla ssania mleka, sądzono, że aktywują mięśnie jamy ustnej i motorykę ssania.

Nieco później, w badaniu z 2021 roku opublikowanym w czasopiśmie Nutrients, określono normalne zakresy stężeń endokannabinoidów (2-AG i AEA) w mleku matki. Wyniki tego badania dostarczają również dowodów na to, że 2-AG może odgrywać rolę w przekazywaniu niemowlętom informacji o porze dnia i może wpływać na kształtowanie mikroflory jelitowej we wczesnym okresie życia. Inne badanie przeprowadzone nieco później potwierdziło hipotezę analiz naukowców z 2004 roku – że obecność kannabinoidów w mleku ma wpływ na proces neuromodulacji i neurogenezy, zaś jedną z jego funkcji jest stymulowanie procesu nauki nowo narodzonego dziecka, sposobu jedzenia pokarmu, czyli ssania.

To fenomenalne odkrycie pokazuje, że my ssaki z grupy naczelnych, naszą najważniejszą umiejętność z okresu niemowlęcego, potrzebną do przetrwania w wieku niemowlęcym – zawdzięczamy kannabinoidom. Gdyby nie kannabinoidy w mleku matki, noworodki nie wiedziałyby, jak się odżywiać, ani też nie miałyby ochoty jeść, co mogłoby skutkować poważnym niedożywieniem, a nawet śmiercią.

Stosowanie konopi podczas karmienia piersią – co mówi na ten temat nauka?

Wydawać by się mogło, iż ze względu na obecność kannabinoidów w naszym ciele i mleku matki, stosowanie konopi przez osoby karmiące powinno być bezpieczne dla dziecka.

Nic bardziej mylnego. Zawartość w mleku endokannabinoidów takich jak 2-AG działa na dziecko zupełnie inaczej niż THC czy CBD – fitokannabinoidy zawarte w konopiach, które z łatwością przedostają się do mleka matki.

Enzym żołądkowo-jelitowy FAAH, czyli hydrolaza amidów kwasów tłuszczowych, odpowiadająca za rozkład 2-AG, powoduje, że duża ilość tego związku dostająca się do organizmu niemowlaka jest degradowana. Oznacza to, że ten kannabinoid zawarty w mleku kobiecym nie powoduje zbyt dużej neurostymulacji u niemowląt. W przeciwieństwie do THC, które może wiązać się z tymi samymi receptorami co 2-AG i w ten sposób wywierać silną stymujację na receptory kannabinoidowe dziecka zaburzając rozwój układu nerwowego.

Podobnie wygląda to w przypadku CBD, który też w pewnym stopniu oddziałuje na CB1. Obecność fitokannabinidów może blokować zdolność 2-AG do działania jako neuroprzekaźnik, zatem istnieje obawa, że ​​przedostanie się THC czy CBD do organizmu niemowlęcia może mieć wpływ na rozwój układu nerwowego i układu endokannabinoidowego. Z tego względu nie poleca się stosowaniu produktów konopnych w okresie ciąży oraz laktacji, aby chronić rozwój mózgu dziecka.

Jak długo kannabinoidy pozostają w mleku matki?

Stosowanie konopi w czasie karmienia piersią mogłoby przynieść wiele korzyści kobietom cierpiących ma ból, infekcje, depresje czy stany zapalne. Na ten moment jednak odradza się kobietom jednoczesne karmienie i stosowanie konopi w postaci olejków CBD czy marihuany ze względu na ryzyko zaburzenia rozwoju dziecka.

Nawet w przypadku doraźnego stosowania konopi i odciągania pokarmu, istnieje prawdopodobieństwo, że THC czy CBD będzie obecne w mleku matki nawet przez wiele tygodni. W badaniu opublikowanym w czasopiśmie Obstetrics and Gynecology, przyjrzano się próbkom mleka matki od ośmiu anonimowych uczestniczek regularnie przyjmujących konopie. W mleku tych kobiet odkryto spore ilości THC, dzieci przyjmowały szacunkowo 2,5% dawki stosowanej przez matkę. Stężenie konopi indyjskich w mleku matki jest zmienne i zależy od dawki i częstotliwości stosowania, a także sposobu spożywania konopi. Z pewnością jednak konopie różnią się w tym względzie od alkoholu, który spożywany w małej dawce opuszcza ciało w przeciągu doby, zaś w mleku nie występuje już po 5 godzinach.  

Konopie indyjskie i ich metabolity zachowują się jednak zupełnie inaczej, ponieważ są bardzo dobrze rozpuszczalne w tłuszczach i gromadzą się w ciele kobiety. Naukowcy oszacowali średni okres półtrwania THC w mleku matki na około 17 dni. W przypadku jednorazowego stosowania, ten czas skróci się do około 5 dni. Jeśli jednak kobieta stosuje konopie regularnie, CBD lub THC może pozostawać w mleku nawet przez kilka tygodni. Trwałość fitokannabinoidów może być częściowo związana z wyjątkowo wysoką zawartością tłuszczu i lipofilowym charakterem tych związków. Naukowcy podejrzewają, że mleko matki podobnie jak ludzka tkanka tłuszczowa magazynuje THC lub CBD, w pewnym sensie pełniąc rolę rezerwy. W tym względzie wciąż trwają badania.

Jaki wpływ mają THC i CBD na rozwój niemowlaków?

Jeśli chodzi o wpływ mleka zawierającego THC lub CBD na organizm dziecka, tutaj też dysponujemy niewielkim dorobkiem naukowym. W badaniu z 2021 poddano ocenie 136 niemowląt karmionych piersią przez kobiety regularnie używające konopi indyjskich. U 68 niemowląt narażonych na ich działanie w pierwszym miesiącu życia zaobserwowano zmniejszony rozwój motoryczny po pierwszym roku życia w porównaniu z grupą kontrolną, która nie miały kontaktu z konopiami indyjskimi. W szczególności wskazuje się na spadek wskaźnika Bayleya rozwoju motorycznego u takich niemowląt, który był niższy o 1465 punktów.

W innym badaniu porównano 27 niemowląt karmionych piersią narażonych na działanie konopi indyjskich z 35 niemowlętami karmionymi piersią, które nie były narażone na działanie konopi. Po pierwszym roku nie zaobserwowano żadnych różnic w rozwoju motorycznym i umysłowym. Rozbieżności w wynikach badań pokazują, że na tym polu niezbędne są kolejne badania weryfikujące jaki wpływ może mieć stosowanie konopi w czasie karmienia piersią.

Marihuana i seks: 86,1% kobiet zgłasza większą satysfakcję z orgazmów, wynika z wyników badań, które miały ocenić wpływ używania konopi przez stosunkiem partnerskim wśród kobiet mających problemy z osiąganiem orgazmu oraz kobiet bez takich problemów. Oto więcej informacji.

Marihuana i seks: 86,1% kobiet zgłasza większą satysfakcję z orgazmów – badania

Badania wykazują, że problemy z osiąganiem orgazmu dotykają 41% kobiet. Na tym problemie skupili się autorzy badania „Ocena wpływu stosowania konopi przed stosunkiem partnerskim na kobiety z trudnościami w osiągnięciu orgazmu i bez nich

Dysfunkcja orgazmu jest jednostką chorobową, która na chwilę obecną nie ma konkretnej metody czy terapii leczenia.

Badania obejmowały częstotliwość orgazmów, trudności oraz satysfakcję z orgazmów związane ze stosowaniem lub brakiem stosowania konopi przed stosunkiem partnerskim.

Wyniki pochodzą z 387 ankiet przeprowadzonych wśród kobiet w wieku 25 – 34 lata, z których 51% zgłaszało problemy z osiąganiem orgazmu.

Wśród uczestniczek badania, które miały trudności z osiągnięciem orgazmu, 72,8% zgłosiło, że używanie konopi przed stosunkiem zwiększyło częstotliwość orgazmów.

67% badanych stwierdziło, że poprawiło satysfakcję z orgazmu.

71% badanych wskazało, że używanie konopi ułatwiło orgazm.

Wśród uczestniczek badania, satysfakcja z orgazmu wzrosła o 97,7%, przy czym 86,1% kobiet z dysfunkcją orgazmu zgłosiło, że były bardzo zadowolone, umiarkowanie zadowolone lub zadowolone.

Badanie wykazało także, iż osoby używające konopi regularnie – miały lepsze wyniki. Szczególnie wśród osób mających trudności z osiąganiem orgazmu, sytuacja poprawia się wraz z regularnym używaniem marihuany,

Konopie spożywane przed stosunkiem nie miały statystycznie istotnego związku z wiekiem, rasą, dochodem, wykształceniem, religią, orientacją seksualną, statusem związku seksualnego, statusem związku, satysfakcją ze związku, orientacją seksualną, częstotliwością seksu partnerskiego lub częstotliwością masturbacji.

Do badania kwalifikowały się jedynie osoby, które ukończyły co najmniej 18 lat, używały marihuany i uprawiali seks partnerski w ciągu ostatnich 30 dni. Wykluczeni byli: kobiety w ciąży, karmiące piersią i osoby, które używały innych substancji rekreacyjnych w ciągu ostatniego miesiąca. Badania zostały przeprowadzone na grupie osób korzystających z konopi indyjskich.

Leczenie przy użyciu marihuany wydaje się przynosić korzyści kobietom, które mają trudności z osiągnięciem orgazmu lub cierpią na jego dysfunkcję.

„Przyszłe badania powinny skupić się na badaniach nad potencjałem konopi jako opcji leczenia dla kobiet, u których zdiagnozowano problemy ze zdrowiem psychicznym lub które mają historię molestowania seksualnego. Poprzednie badania wykazały, że kobiety z tymi schorzeniami doświadczały bardziej pozytywnych reakcji orgazmicznych i większej satysfakcji, gdy stosowały konopie przed seksem. Istotne jest również zbadanie stosowania konopi jako leczenia pierwotnej anorgazmii, a także dla kobiet, które kiedyś były w stanie osiągnąć orgazm, ale teraz nie są w stanie tego zrobić. To badanie, z anegdotycznymi raportami i mniej ukierunkowanymi badaniami, sugeruje, że konopie mogą również poprawić funkcjonowanie orgazmiczne u tych kobiet.”

-mówią autorzy badania, którego pełne wyniki znajdziesz T U T A J.

Przeczyta też: Znikną e-recepty na medyczną marihuanę? – resort zdrowia zapowiada zmiany

Znikną e-recepty na medyczną marihuanę? – resort zdrowia zapowiada zmiany. Ministerstwo zapowiada koniec możliwości wystawiania recept na leki psychotropowe, opioidy i susz medycznych konopi w ramach e-konsultacji, a także zapowiada, że konieczne będą osobiste wizyty lekarskie. Jest to pokłosie niedawnego wyroku WSA. Planowana zmiana zakłada, że tylko niektórzy lekarze będą mogli wydawać recepty zdalnie, którzy? Oto więcej informacji.

Znikną e-recepty na medyczną marihuanę? – resort zdrowia zapowiada zmiany

„Receptomaty nie mogą wydawać recept na środki psychotropowe, opioidy i medyczną marihuanę bez zbadania pacjenta”

– orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny.

„Podejmujemy jeszcze bardziej intensywne działania wobec tych „receptomatów”, które wystawiają recepty na leki opioidowe, psychotropowe i marihuanę medyczną bez badania pacjenta lub wcześniejszego potwierdzenia leczenia w dokumentacji medycznej”

– napisał po ogłoszeniu wyroku Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Chmielowiec.

Rzecznik Praw Pacjenta uznał, że przepisywanie leków na receptę bez wcześniejszego zbadania pacjenta, jedynie na podstawie ankiety on-line, narusza zbiorowe prawo pacjentów do świadczeń zdrowotnych, o którym mowa w art. 8 ustawy o prawach pacjenta.

W ustnym uzasadnieniu WSA w całości potwierdził nasze stanowisko. Wyrok jest bardzo mocnym dowodem, że mamy rację, i daje nam podstawy do dalszych działań w stosunku do receptomatów

– mówił w rozmowie z  „DGP” Bartłomiej Chmielowiec.

Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że resort planuje całkowitą likwidację zdalnego wystawiania recept m.in. na medyczną marihuanę. Jeżeli planowane zmiany wejdą w życie, zdalnie receptę wystawić będzie mógł jedynie lekarz posiadający kontrakt z NFZ. Ma to na celu likwidację „klinik” zajmujących się wystawianiem recept na podstawie jedynie ankiety online. W takich klinikach mało który lekarz pracuje na kontrakcie z NFZ. W przeciwieństwie do lekarz rodzinnych oraz lekarzy specjalistów z kontraktami z NFZ.

Wszystko sprowadza się do zwiększenia kontroli nad pewnymi grupami leków takich jak opioidy, ma to jak najbardziej sens gdyż np. w USA kryzys opioidowy zaczął się właśnie od leków na receptę, które mają potężny stopień uzależniania. Niestety do tej grupy, leków niebezpiecznych wymagających specjalnego nadzoru, wrzucił także konopie indyjskie.

Mówi się, że medyczna marihuana została objęta większym nadzorem ze względu na spory wzrost jej spożycia, w roku 2023 sprzedano jej 4,6 tony co jest znacznym wzrostem do roku poprzedniego gdy sprzedano ok 1,5 tony suszu.

Jest to już kolejna próba zmiany przepisów dotyczących wystawiania recept na medyczną marihuanę, o takich działaniach resortu pisaliśmy w zeszłym roku T U T A J.

Na chwilę obecną nie wiadomo jak sprawa się potoczy i jakie konkretnie zmiany wprowadzi resort zdrowia, jak tylko pojawią się w tej sprawie nowe informacje – natychmiast je przekażemy.

[vc_row][vc_column][vc_column_text]Słoń o marihuanie – zniszczyła wielu ludziom życie oraz pomaga wejść w cięższe używki. Takie stwierdzenia można usłyszeć z ust poznańskiego rapera, z którym Mestosław przeprowadził blisko dwugodzinną rozmowę głównie o używkach. Słoń opowiedział także działa na niego zioło, niektórzy pewnie będą zaskoczeni. Oto więcej informacji. 

Słoń o marihuanie – zniszczyła wielu ludziom życie oraz pomaga wejść w cięższe używki

Słoń to jedna z bardziej rozpoznawalnych postaci w środowisku rapowym i nie tylko, łączy rap z horrorcore’m. Tworzył WSRH oraz Brain Dead Familia – BDF.

Ze Słoniem rozmawiał niedawno Mestosław, głównym tematem rozmowy były używki. Panowie rozmawiali o różnych substancjach, tutaj jednak skupimy się na wypowiedziach dotyczących marihuany.

Niestety rozmowa pokazała jak małe pojęcie ma zaproszony do rozmowy raper. Okazuje się, że artysta uważa, iż marihuana niszczy ludziom życie.

To ile życia ludziom to zniszczyło, zwykła głupia trawa człowieku, palenie jointów i fifki, człowieku, ja pierdole.

-mówi Słoń o marihuanie

W rozmowie ze strony Słonia padają też takie stwierdzenia:

„Mam gdzieś znajomych, którzy palą od 25 czy 30 lat i mają tym ciężki problem, życie im się jakby posypało. Człowieku, tyle szans mieli, mogli je wykorzystać, zmienić coś. To nie, bo wiesz co, no miałem pojechać, ale nie pojechałem. Bo co? Bo byłeś kurwa spizgany.”

Czy marihuana niszczy życie ludziom? Czy inne używki niszczą życie ludziom? Nie, to podejmowane decyzje niszczą życie wielu ludziom. To nie marihuana niszczy ludziom życia, to nieprawidłowe decyzje, nieprawidłowe używanie i/lub nadużywanie marihuany powoduje kłopoty i niepowodzenia w życiu.

Wszystkich substancji odurzających, czy to będzie legalny alkohol czy substancje prawnie zakazane, należy używać świadomie i z głową!

Jeżeli jesteś osobą, która po marihuanie nie ma ochoty na wykonywanie jakichkolwiek zadań służbowych i będziesz palił przed pracą lub w jej trakcie – zostaniesz najpewniej zwolniony za brak efektów w pracy. Dlatego jeżeli ci na tej pracy zależy, a mimo to będziesz używał marihuany przez co pracę stracisz – nie obwiniaj zioła tylko swoje decyzje.

Przypominamy też, że należy kategorycznie podkreślić, iż używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem.

Każdy użytkownik ziela powinien oceniać, czy nie wpływa ono negatywnie na jego życie, nazywa się to świadomym używaniem.

Co ciekawe, w pewnym momencie rozmowy muzyk też wspomina tym, że to złe decyzje, a nie narkotyki niszczą życia. Wszedł nawet na temat świadomego używania, jednak najpierw mówił w tym kontekście o odurzonych dwunastolatkach, chwilę później jakby zgubił myśl i wątek i temat się urwał. Jednak mówienie, że nie ma w ludziach świadomości i podawanie jako przykład naćpanego dwunastolatka jest nie na miejscu bo tu już mówimy o ciężkiej patologii, a nie świadomym użytkowaniem substancji przez pełnoletnie osoby.

W trakcie rozmowy raper przyznał także, że nie używa marihuany na trzeźwo gdyż ma po niej potężne stany lękowe:

„Jak miałbym palić na trzeźwo trawę, to bym dostał z deklem, wszelkiego rodzaju stany lękowe mi wypierdala na taki poziom, że człowieku ja tego nie kumam, nie? „

-mówi Słoń

Pamiętać należy, że to nie sama używka stanowi problem, przeważnie jest on w użytkowniku. Legendarny mit, jakoby marihuana powodowała brak chęci wykonywania obowiązków czyli tzw. syndrom amotywacyjny, już dawno został obalony, a mimo to nadal jest chętnie powtarzany przez osoby, które są przeciwne używaniu konopi nie mając zielonego pojęcia o wpływie na człowieka. Więcej o marihuanie i syndromie amotywacyjnym przeczytasz T U T A J.

Teoria bramy mówiąca jakoby marihuana miała być furtką do tzw ciężkich narkotyków jak np. opiaty – także została już dawno obalona.

Przeczytaj też: Na 420 Mata wyznał, że zaczyna terapie w Monarze bo zioło ma na niego destrukcyjny wpływ i m.in. prowadzi do ciężkich narkotyków

Cała rozmowa ze Słoniem:[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_video link=”https://www.youtube.com/watch?v=BIolMyDpjmk”][/vc_column][/vc_row]

Tajlandia: Marihuana pozostanie legalna. Pomimo wcześniejszych planów, aby zioło ponownie uznać za nielegalny narkotyk, a nawet podania daty wejścia, ostatecznie premier Srettha poinformował o rezygnacji z ponownej kryminalizacji konopi. Politycy uznali, że ziele pozostanie legalne przy jednoczesnym wprowadzeniu dodatkowych regulacji. Kwestia zmiany statusu marihuany budziła w ostatnich miesiącach wiele kontrowersji wśród wielu obywateli Tajlandii, jedne stowarzyszenia popierały planowane zmiany, a drugie chciały, aby nic się nie zmieniało – były demonstracje, dochodziło nawet do strajków głodowych. Oto więcej informacji.

Tajlandia: Marihuana pozostanie legalna, poinformował premier Srettha.

Informacje, jakoby marihuana rekreacyjna miała by ponownie trafić na listę zabronionych narkotyków, pojawiają się w mediach na całym świecie od blisko roku. Podchody do zmiany prawa rozpoczął nowy rząd Tajlandii ustanowiony właśnie w zeszłym roku.

Ale po kolei…

Marihuana w Tajlandii została zalegalizowana w roku 2022. Tajlandia wybrała dość unikalną w skali świata metodę zmiany prawa dot. konopi indyjskich, ich uprawy, przetwarzania oraz sprzedaży. A mianowicie Tajski rząd zwyczajnie usunął marihuanę z listy narkotyków, i tyle.

Od tego momentu konopie indyjskie nie były objęte jakimikolwiek przepisami, ich status prawny był taki jak np. bananów – każdy może uprawiać banany, każdy może jeść banany (nawet dzieci), każdy może postawić na ulicy stragan i sprzedawać banany. Dokładnie taki sam status miało zioło, przez brak przepisów zapanował pewien konopny chaos.

Dlatego zaczęły się pojawiać przepisy regulujące kwestie związane z marihuaną. Wprowadzono licencję na handel oraz produkcję. Wprowadzono zakaz sprzedaży nieletnim, a sklepy z ziołem nie mogą znajdować się w pobliżu szkół, przedszkoli, świątyń, etc.

Wtedy zmienił się w Tajlandii rząd. Nowy premier stosunkowo szybko zapowiedział, że legalizacja marihuany przeprowadzona była chaotycznie oraz ze szkodą dla społeczeństwa i należy ją ponownie zdelegalizować uznając za narkotyk.

Przez kolejne miesiące premier Tajlandii regularnie informował o dążeniu do ponownej kryminalizacji marihuany. Pomysł ten miał mieć początkowo poparcie wszystkich 11 partii koalicyjnych, które tworzą tamtejszy rząd. Jednak w jednym z pierwszych głosowań okazało się, iż proponowana zmiana nie uzyskała odpowiedniej liczby głosów.

Już wtedy wiele wskazywało na to, że politycy zaczynają traktować stanowisko premiera jako jego prywatną opinię w kwestii marihuany, którą nie trzeba się przejmować.

Kolejne doniesienia medialne tylko potwierdzały, że status marihuany w Tajlandii nie ulegnie zmianie. Dlatego nie potrafię zrozumieć mediów (konopnych jak i głównego nurtu), które na podstawie komunikatów Tajskiego rządu informowały, że ten chce zdelegalizować marihuanę.

Wiele nieporozumień wynikało z nieznajomości Tajskiej specyfiki oraz bardzo dla nie-azjatów trudnego języka tonalnego. Dlatego w komunikatach prasowych np. Reutersa czy CNN pojawiały się informacje w pierwszej części mówiące, że Tajlandia zdelegalizuje zioło, a w kolejnej, że producenci oraz sprzedawcy marihuany zostaną objęci dodatkowymi regulacjami – informacje się wzajemnie wykluczały.

Zaledwie kilka tygodni temu premier ponownie poinformował o mianie statusu prawnego marihuany i mocnych obostrzeń co do użytku rekreacyjnego. Zmiany miały wejść w życie od 1. stycznia przyszłego roku.

Informacje te spowodowały liczne protesty na Tajskich ulicach, grupa aktywistów rozpoczęła też głodówkę żądając od premiera pozostawienia obecnego statusu marihuany.

Tajlandia Marihuana pozostanie legalna
Pro-konopni aktywiści na ulicach Bangkoku w zeszłym miesiącu.

Właściciele konopnych biznesów także wyrazili swoje niezadowolenie dając do zrozumienia, że w przypadku zmiany prawa będą żądali odszkodowań, mowa o ok 20.000 podmiotów sprzedających lub produkujących marihuanę.

Faktem jest też to, że marihuana przynosi pewne wpływy do budżetu Tajlandii, która jest obecnie w tracie kryzysu i stara się zrobić wszystko, aby ściągnąć do siebie jak najwięcej turystów. Dlatego m.in. po wielu latach zniesiona została alkoholowa prohibicja w ciągu dnia. W Tajlandii do tej pory oficjalnie był zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach 14.00 – 17.00 oraz 00.00 – 11.00.

Kolejna sprawa to specyfika Tajlandii, gdzie bardzo dużą władzę realną mają osoby z wysoko postawionych rodzin (system kastowy), wojsko oraz policja – mówiąc najprościej – przedstawiciele tych grup chcą zarabiać na legalnej marihuanie.

Tajlandia – marihuana zostanie legalna, będzie nowa ustawa

Mimo, że premier Srettha zmienił zdanie i zgodził się uregulować kwestię używania marihuany za pomocą ustawy, to jednak ostatnie słowo należy do parlamentu, powiedział agencji Reuters Prommin Lertsuridej, sekretarz generalny premiera.

„To będzie kwestia prawa i debaty w parlamencie. Czy to narkotyk, czy nie, zależy od parlamentu.”

– poinformował Prommin.

Nie do końca wiadomo co ostatecznie wpłynęło na zmianę stanowiska obecnego premiera. Mówi się o politycznej decyzji, jednak omawianie politycznej sytuacji i zawirowań w Tajskim rządzie nie będziemy tu omawiać.

Jeżeli obie izby Tajskiego Parlamentu przyjmą nową ustawę, a ta najpewniej będzie, wejdzie ona w życie z początkiem przyszłego roku. Poinformujemy gdy tylko się to stanie.

A teraz zobacz Tajskie uprawy prowadzone przez Polaków, materiał wideo znajdziesz T U T A J.

Przeczytaj też: Czeski rząd zrezygnował z komercyjnego rynku marihuany

Czeski rząd zrezygnował z komercyjnego rynku marihuany, dozwolona jedynie uprawa na własne potrzeby. Od kilku dni w sieci pojawiają się informacje mówiące, że Czescy politycy chcą wprowadzić pełną legalizację zioła wraz z jego komercyjnym obrotem oraz uprawą na własne potrzeby. Faktycznie, był taki plan i wiele wskazywało na to, że może się udać. Niestety, część polityków uznała, że jest to jednak zmiana zbyt duża. Oto więcej informacji.

Czeski rząd zrezygnował z komercyjnego rynku marihuany, dozwolona jedynie uprawa na własne potrzeby.

Jeszcze wczoraj informowaliśmy o planowanej przez czeski rząd pełnej legalizacji marihuany wraz z utworzeniem rynku komercyjnego. Przeczytasz o tym T U T A J.

Niestety nie wszystkim partiom tworzącym rządową koalicję się ten pomysł spodobał.

„Koalicja jest bliska porozumienia co do konkretnego brzmienia ustawy, zmiana powinna uwzględniać legalizację uprawy na własne potrzeby”

– powiedziała Lucie Ješátková, rzeczniczka Biura Rządu, odnosząc się do obecnej sytuacji.

Propozycja utworzenia regulowanego rynku konopi indyjskich, którą przedstawił rządowi odchodzący Krajowy Koordynator ds. Narkotyków Jindřich Vobořil, spotkała się ze sprzeciwem głównie ze strony KDU-ČSL.

„Chcemy zalegalizować marihuanę, ale nie chcemy wypuścić dżina z butelki legalizując rynek konopi indyjskich i udostępnieniu ich ogółowi społeczeństwa. Myślę, że problemów, jakie mamy na scenie narkotykowej, jeśli chodzi o poziom uzależnienia, ale także alkoholowego, mamy tutaj całkiem sporo. Byłbym bardzo ostrożny w podejmowaniu tak ogromnych, rewolucyjnych kroków.”

– powiedział wicepremier i szef KDU-ČSL Marian Jurečka.

Zdaniem Vobořila, który naciska na rynek regulowany, opcja kompromisowa, nad którą obecnie dyskutują politycy, nie wystarczy do ochrony konsumentów i większej kontroli nad jakością i ilością konopi indyjskich na rynku.

„Mimo kontrowersji wokół ustawy, którą przedstawiłem rządowi, jest ona jedyną, która ma sens. Zawiera środki zapobiegawcze dotyczące dostępności dla nieletnich i jednocześnie środki przeciwko czarnemu rynkowi”

– ​​powiedział Byznys Vobořil, który mimo tego, że nie jest już Krajowym Koordynatorem ds. Narkotyków, nadal czynnie bierze udział w pracach nad zmiana prawa.

„Ważny jest także fakt, że z tego, co jest we wniosku, docelowo skorzysta cała Europa w ramach zmian w prawie europejskim. Zakładam, że stanie się to w ciągu dziesięciu lat. Nie widzę powodu, aby stać na końcu, skoro możemy być na początku tej zmiany. Róbmy to po swojemu i miejmy na to wpływ”

– dodał Vobořil.

Jednak zdaniem niektórych polityków to nie koniec batalii i w kolejnych rundach negocjacji nie można wykluczyć szansy na rozszerzenie propozycji tak, aby ostatecznie powstał w Czechach rynek regulowany.

„Dzięki legalnej dostępności konopi indyjskich w krajach, w których ten rynek już działa, możliwe było ograniczenie nielegalnego rynku lub nabywania konopi indyjskich przez nieletnich i inne grupy ryzyka. I wpłynęło miliardy do budżetów państw. Takie działanie byłoby nam potrzebne także w naszym kraju”

– dodał Minister Rozwoju Regionalnego.

Ostateczny projekt ustawy może zostać poddany procedurze komentowania już jesienią tego roku. Dyskusja w Izbie Deputowanych mogłaby odbyć się pod koniec tego lub na początku przyszłego roku.

Jaka będzie ostateczna forma czeskiej ustawy nadal tak na prawdę nie wiadomo.

Czechy zdekryminalizowały marihuanę w 2010 r. i od tego czasu posiadanie nie więcej niż 15 g marihuany jest uważane za przestępstwo cywilne, a nie karne. Uprawa nie więcej niż 5 roślin również została zdekryminalizowana. Takie przestępstwa pociągają za sobą grzywnę w wysokości 15 000 CZK, ale w większości przypadków nakładane są niższe grzywny. Handel marihuaną jest nadal przestępstwem, za które grozi kara więzienia od 2 lat za drobny handel do 18 lat za poważny handel.

Źródło: seznamzpravy.cz

Czechy planują legalizację konopi indyjskich oraz utworzenie komercyjnego rynku dla dorosłych – wynika z niedawno ujawnionych dokumentów. Republika Czeska ogłosiła swoje plany dotyczące legalizacji zioła zaraz po tym, gdy taka informacja wyszła od rządu niemieckiego. Jednak rząd Czech w przeciwieństwie do naszych zachodnich sąsiadów, tworzy bardziej sensowne przepisy jak np. górny limit posiadanego suszu dla osób uprawiających konopie na własne potrzeby ma wynieść 1,5 kg. Oto więcej informacji.

Czechy planują legalizację konopi indyjskich oraz utworzenie komercyjnego rynku dla dorosłych

Ostatni raz o sytuacji związanej z czeską deklaracją legalizacji marihuany rekreacyjnej pisaliśmy w kwietniu zeszłego roku T U T A J.

Informowaliśmy wtedy, że:

„Legalizacja marihuany w Czechach nabiera konkretnych kształtów. Czeski rząd poinformował, że nowe prawo zezwoli na zakup do 150. gramów ziela miesięcznie na osobę, a także na lokalną produkcję suszu. Każdy kto będzie chciał go nabywać będzie zobowiązany wpisać się do specjalnego rejestru, który ma m.in. umożliwić przestrzegania limitów. „

Pod koniec listopada 2023 r. zlecono natomiast przygotowanie ustawy określającej zasady legalizacji marihuany. Za projekt odpowiedzialny był Jindřich Vobořil, do niedawna Krajowy Koordynator ds. Narkotyków.

Propozycja ustawy została przedstawiona na początku tego roku, jej założenia jednak były daleki od tego, czego życzyli by sobie konopni aktywiści. Projekt nie został przyjęty zbyt entuzjastycznie gdyż nie uwzględniały utworzenia rynku komercyjnego.

Jednakże okazało się, że pierwsza propozycja ustawy była celowo okrojona, a zabieg miał na celu wywarcie presji na przeciwników liberalizacji prawa oraz pokazanie skali społecznego poparcia dla ustawy zakładającej regulowany rynek komercyjny dla dorosłych.

Dlatego Vobořil (już nie Krajowy Koordynator ds. Narkotyków ale nadal doradca w kwestii legalizacji marihuany) oraz czeski  rząd przygotowali drugi, rozszerzony projekt ustawy zawierający regulacje dla rynku komercyjnego oraz uprawy na własne potrzeby.

Czechy planują legalizację konopi indyjskich – założenia ustawy

Czescy politycy idą znacznie dalej niż ich niemieccy koledzy i już na wstępie projektu informują, iż bez regulowanego rynku marihuany, nie jest możliwe zwalczanie rynku nielegalnego.

„Z punktu widzenia Krajowego Koordynatora Polityki Narkotykowej ta propozycja jest niewystarczająca i uważam, że ustawa o zarządzaniu konopiami, która zawiera trzy filary: samodzielną uprawę, udzielanie i regulowany rynek konopi, jest skuteczna w minimalizowaniu nielegalnego rynku konopi”

– czytamy w dokumencie.

„Dlatego pozwalam sobie przedstawić przedstawicielom politycznym kompleksowy projekt ustawy o zarządzaniu konopiami, który rozszerza obecną propozycję o filar regulowanego rynku konopi. Czyniąc to, spełniam również oczekiwania niektórych partnerów koalicyjnych.”

Ustawa m.in. zakłada, że użytkownicy marihuany zostaną podzieleni na trzy grupy:

-osoby uprawiające konopie na własny użytek

-zarejestrowanych członków stowarzyszeń konopnych (na wzór niemiecki)

-użytkowników nabywających konopie w wyznaczonych do tego punktach (rynek komercyjny).

1,5 kg na własne potrzeby oraz śledzenie od nasiona do sprzedaży

Projekt ustawy zakłada, że wszystko ma być rejestrowane. W przypadku roślin ma powstać system śledzenia „od nasiona do sprzedaży”, a użytkownicy z wymieniowych wyżej trzech grup zobowiązani są do rejestracji w specjalnej bazie, która ma gwarantować anonimowość.

Aby uprawiać, zostać członkiem stowarzyszenia czy nabywać susz na rynku komercyjnym, osoba musi zarejestrować się w systemie i otrzymać kartę zawierającą unikalny identyfikator potwierdzający upoważnienie do uprawiania / używania zioła.

Każda osoba musi być pełnoletnia oraz, co ciekawe, będzie mogła należeć tylko do jednej z trzech wspomnianych grup.

Osoby uprawiające będą miały limit uprawowy wynoszący trzy metry kwadratowe uprawy. Każda osoba uprawiająca konopie indyjskie będzie mogła posiadać do 1,5 kg suszu w domu oraz do 30 gramów w miejscach publicznych.

Członkowie stowarzyszeń konopnych i klienci punktów sprzedaży, będą mogli również posiadać 30 gramów w miejscach publicznych lub do 180 gramów w swoich domach.

osoby nie zarejestrowane w żadnej grupie będą mogły posiadać do 10 gramów suszu, która jest zdefiniowana jako:  „sucha masa konopi indyjskich, ekstrakt z konopi indyjskich i nalewka lub inna forma przetworzonej rośliny konopi indyjskich, łącznie odpowiadająca nie więcej niż 10 gramom suchej masy konopi indyjskich zawierającej 10% substancji z grupy tetrahydrokanabinoli”.

DO tej pory uważano, że skoro Niemcy bały się wprowadzić u siebie pełną legalizację – Czesi nie zrobią tego tym bardziej.

Jednak najnowsze informacje w tej sprawie mówią coś zupełnie innego.

Oczywiście wiele może się jeszcze zmienić, jednak miejmy nadzieję, że Czesi faktycznie pójdą dalej niż Niemcy.

Źródło: businessofcannabis.com

 

Pierwszy w Polsce konopny Rosin w standardzie farmaceutycznym jest już dostępny dla pacjentów. Rosin jest formą ekstraktu wykonanego z suszu medycznej marihuany. Konopny ekstrakt tego typu pozyskiwany jest bezrozpuszczalnikowo, a co za tym idzie jest to jego najczystsza z możliwych form. Oto więcej informacji na temat tego produktu.

Pierwszy w Polsce konopny Rosin w standardzie farmaceutycznym

Odkąd w naszym kraju pojawiła się możliwość legalnego korzystania z kuracji medyczną marihuaną, na rynku co jakiś czas pojawiają się produkty alternatywne do standardowego suszu konopi indyjskich. Jakiś czas temu informowaliśmy np. o możliwości zakupu konopnego ekstraktu w formie „Vape Pena” – przeczytasz o tym T U T A J.

Medyczna marihuana występuje także w formie ekstraktu przyjmowanego drogą oralną (olejek RSO), który wytwarza m.in. Konopny Farmaceuta.

Teraz pojawiła się możliwość nabycia medycznego ekstraktu w nowej formie, która nazywa się Rosin, co można przetłumaczyć jako „żywica”.

Podstawową różnicą pomiędzy Rosinem, a innymi ekstraktami jest to, iż do jego wytworzenia nie stosuję się żadnego rozpuszczalnika, stąd nazwa – ekstrakt bezrozpuszczalnikowy (z angielskiego solventless). Jest to zatem najczystsza forma ekstraktu.

Ekstrakt typu Rosin uzyskiwany jest za pomocą prasy o nacisku dziesięciu ton, prasa rozgrzana jest też do odpowiedniej temperatury – ok. 80 stopni Celsjusza.

Rosin jest bogaty w kannabinoidy oraz terpeny i składa się głównie właśnie z nich.

Ekstrakt wyciskany jest z dostępnych w aptekach odmian medycznej marihuany, natomiast to ile otrzyma się Rosinu np. z dziesięciu gramów suszu, zależy od procentowej zawartości kannabinoidów oraz terpenów (mówiąc ogólniej – zawartości żywicy na i w kwiatach). Dlatego w zależności od wybranej odmiany, z dziesięciu gramów można uzyskać średnio 1,5 do 2 gramów ekstraktu.

Konopne ekstrakty działają na pacjenta inaczej aniżeli sam susz (palony lub waporyzowany) dlatego każdy zainteresowany powinien samemu sprawdzić jak to na niego podziała, są grupy pacjentów preferujące tylko taką metodę przyjmowania.

konopny Rosin – jak spożywać

Ekstrakt tego typu można spożywać na kilka sposobów, np:

Waporyzatory – wiele z urządzeń tego typu posiada specjalne, dodatkowe komory na żywicę, które instaluje się w miejscu komory na susz (elementy wymienialne)

Specjalne bonga (fajki wodne) do ekstraktów – są to specjalne fajki przeznaczone do spożywania ekstraktów drogą wziewną. Ekstrakt w nich także nie jest spalana, a jedynie odparowywany. Taka fajka zamiast komory na susz, posiada komorę właśnie na ekstrakt ( co ciekawe, wystarczy zakupić tę końcówkę i z powodzeniem można ją stosować w tradycyjnej fajce wodnej typu bongo), komorę się nagrzewa (palnikiem gazowym) do odpowiedniej temperatury po czym do tak rozgrzanej komory nakłada się odrobinę ekstraktu. Przykłady takiego sprzętu znajdziesz T U T A J

Jeżeli jesteś pacjentem korzystającym z medycznej marihuany i interesuje cię taka forma terapii skontaktuj się z  Konopnym Farmaceutą lub odezwij się do kliniki Konopny Med po więcej szczegółów.

 

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.