Stołeczni policjanci z wydziału do walki z przestępczością narkotykową udaremnili przemyt ponad 57 kilogramów marihuany o czarnorynkowej wartości 2 milionów 800 tysięcy złotych. Dzięki funkcjonariuszom narkotyki nie trafią na warszawski rynek, a organizator tego procederu oraz kurier, którzy trafili w ich ręce, już usłyszeli w prokuraturze zarzuty. Marihuana została przewieziona na terytorium RP z Hiszpanii w specjalnie skonstruowanej skrytce w zbiorniku paliwa. Za to przestępstwo grozi kara co najmniej 3 lat więzienia.

Policjanci ze stołecznego wydziału zajmującego się zwalczaniem przestępczości narkotykowej uzyskali informację o organizowanym na dużą skalę przemycie marihuany z Hiszpanii. Wszystko wskazywało na to, że narkotyki miały być przewożone w specjalnie skonstruowanych skrytkach w ciągniku siodłowym marki DAF. Z ustaleń funkcjonariuszy wynikało także, że ten nietypowy transport może trafić na warszawski rynek narkotykowy.

Pod Warszawą zatrzymano dwóch mężczyzn, którzy poruszali się tirem. Policjanci dokładnie sprawdzili pojazd, a ponieważ ich podejrzenia wzbudził jeden ze zbiorników, poprosili o pomoc funkcjonariuszy z Placówki Straży Granicznej Warszawa Okęcie. Dzięki specjalistycznemu sprzętowi wyszło na jaw, że w zbiorniku wyodrębniono miejsce do ukrycia narkotyków. Po jego demontażu znaleziono tam 115 toreb z roślinnym suszem o wadze około pół kilograma każdy. Funkcjonariusze zabezpieczyli je i po badaniach przeprowadzonych w Laboratorium Kryminalistycznym KSP okazało się, że jest to ponad 57 kilogramów marihuany.

Policjanci zabezpieczyli u organizatora tego procederu, 39-letniego Jacka K., 60 tys. złotych oraz dwa samochody: porsche i renault na poczet przyszłych kar.

Po zebraniu materiału dowodowego w tej sprawie mężczyźni zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Organizator tego procederu oraz kurier usłyszeli tam zarzuty. 54-letni Ryszard D. oraz 39-letni Jacek K. są podejrzani  o przemyt znacznej ilości narkotyków z Hiszpanii na terytorium Polski. Sąd zadecydował już o ich tymczasowym aresztowaniu. Za to przestępstwo grozi co najmniej 3-letni pobyt w więzieniu.

źródło: policja.pl

Z przykrością pragniemy poinformować naszych czytelników, że wczoraj, tj. 6 kwietnia 2017 w Krakowie, zmarł Profesor Jerzy Adam Gracjan Vetulani, urodzony 21 Stycznia 1936 roku, w Krakowie. Miał 81 lat.

Polski psychofarmakolog, neurobiolog, biochemik, profesor nauk przyrodniczych, członek Polskiej Akademii Nauk i Polskiej Akademii Umiejętności.

(fot. Lech Polcyn)

Pan Jerzy zmarł w szpitalu, w którym przebywał po wypadku w śpiączce farmakologicznej.

Vetulani interesował się funkcjonowaniem ludzkiego mózgu oraz zależnością między neurobiologią a społeczeństwem i kulturą. W ostatnich latach swojego życia aktywnie działał i edukował w kwestii legalizacji/depenalizacji marihuany w celach leczniczych i rekreacyjnych, dla osób pełnoletnich.

Był autorem wielu książek poświęconych tematyce ludzkiego mózgu np. W 2015 r. wraz z Marią Mazurek napisał książkę pt. „Bez ograniczeń. jak rządzi nami mózg”. Neurobiolog wielokrotnie wypowiadał się również ws. legalizacji marihuany w Polsce. W 2016 r. po raz kolejny, wraz z Marią Mazurek – napisali książkę „A w konopiach strach”.

Vetulani był także jednym ze współtwórców legendarnej „Piwnicy pod Baranami”. Był bardzo lubiany w środowisku studenckim, w 2002 roku startował także w wyborach na prezydenta miasta Kraków.

Vetulani z pewnością zostanie na długo w pamięci aktywistów i pasjonatów konopnych, za swoją odwagę, walkę oraz wiedzę, którą nam zdążył przekazać. Niech spoczywa w pokoju. Rest in Peace!

THC nie tylko w konopiach – czy to możliwe? W ostatnim czasie, naukowcy prowadzący badania nad syntetycznymi kannabinoidami, mogącymi zastąpić te naturalne, tańszym kosztem, niż ich ekstrakcja z kwiatów za pomocą substancji chemicznych.

Jak produkować THC bez uprawiania konopi

W tym celu naukowcy zmodyfikowali drożdże – „zmusili” je, by produkowały najbardziej rozsławiony związek psychoaktywny, znajdujący się w kwiatostanach konopi – tetrahydrocannabinol (THC).

Po za „zmuszeniem” drożdży do produkcji wcześniej wspomnianego związku, udało się też, nakłonić je do produkcji innego, również bardzo pożądanego w medycynie związku – Kannabidiolu (CBD). W podobny sposób, nauczono drożdże produkcję morfiny.

Syntetyczne kannabinoidy są już stosowane w medycynie od jakiegoś czasu, głównie podawane są w kapsułkach, na przykład przy łagodzeniu skutków ubocznych chemioterapii.

Konkluzja

Koniec końców – wygrana nadal leży po stronie matki natury. Konopie produkują więcej kanabinoidow efektywniej, bo nawet do 30% szybciej niż „niewolnicze” drożdże.

Mimo to, naukowcy nie poddają się i wręcz zapewniają nas, że wkrótce drożdże dorównają w produkcji THC i CBD naszym kochanym roślinkom, w ich naturalnej uprawie.

Pyszne konopne przekąski, mieszanie konopnego betonu, stoiska tematyczne z akcesoriami ogrodniczymi jak i dla tych lubiących puścić dymka. Zobaczyć będziecie mogli ekspozycje szkolące w uprawie INDOOR, OUTDOOR czy też wykorzystania konopi w medycynie, przemyśle czy hodowli zwierząt – będzie wszystko, czego Wasza konopna dusza zapragnie, oczywiście na targach konopex 2017!

Wielkimi krokami zbliża się kolejna edycja Targów konopi – Konopex, u naszych czeskich sąsiadów, a dokładniej 21-23 kwietnia w Ostrawie, będziecie mogli poczuć mocno przepełniony zielenią klimat.

Kogo spotkamy?

Oprócz stoisk z całego świata, nie może zabraknąć naszych rodaków. W Ostravie spotkać będziecie mogli między innymi chłopaków z Jointbrohers czy ekipę kusHaze, gdzie będziecie mogli zamienić z nimi słowo czy też zakupić coś z oferowanego przez nich asortymentu.

Dodatkowo, organizatorzy przygotowali dla Was całą masę atrakcji, wykładów, konferencji czy nawet giełdę konopną, gdzie wymienicie doświadczenie i pohandlujecie z ekspertami w tej dziedzinie. Organizatorzy nie zapomnieli również o konkursach czy afterparty.

Podsumowując, końcówka Kwietnia szykuje dla nas miły weekend, w którym każdy ceniący się konsument czy hobbysta powinien choć raz w życiu wziąć udział, i poczuć unikalny klimat, którzy tworzą ludzie, kreujący kulturę cannabis.

Przedwczoraj (tj. 2 Lutego 2017) odszedł do lepszych, bardziej zielonych światów, urodzony we Włoszech, 20 maja 1974 Holenderski breeder – Franco Loja. 

Franco był członkiem ekipy Green House Seeds oraz serii filmów dokumentalnych Strain Hunters poświęconych ekspedycjom w poszukiwaniu lokalnych, dzikich i oryginalnych szczepów konopi.

Współtwórca wielu znanych w świecie cannabis szczepów konopi, twórca m.in rozsławionej i cenionej przez palaczy jak i growerów odmiany Super Lemon Haze. Ikona i wzór w świecie cannabis, która teraz stała się legendą i na zawsze zostanie w sercach i pamięci przyjaciół oraz wielbicieli.

Przyczyną śmierci prawdopodobnie była Malaria, którą Franco został zarażony podczas ekspedycji w Kongo. Był ojcem, synem i bratem

„Franco pewnie chodzi teraz po zielonych chmurach palaczy z całego świata”

R.I.P Franco Loja – The Strain Hunter

Z Proceedings of the National Academy of Sciences dowiadujemy się, że ludzie, którzy nadużywają marihuany słabiej reagują na dopaminę. Naukowcy zauważyli, że gdy nadużywającym marihuany poda się metylofenidat, lek stymulujący produkcję dopaminy, osoby takie nie wykazują zmian spowodowanych zwiększonym poziomem dopaminy.

Obecnie nie wiadomo wiele o tym, w jaki sposób nadmierne spożycie marihuany wpływa na mózg. Wydaje się, że marihuana nie oddziałuje na mózg tak, jak inne narkotyki, które zwykle stymulują produkcję dopaminy. Część badań sugeruje pojawianie się dodatkowych ilości dopaminy, natomiast autorzy innych badań nie stwierdzili takiego zjawiska. Wiadomo natomiast, że u osób zażywających nadmierne ilości alkoholu, nikotyny, kokainy, metaamfetaminy czy heroiny dochodzi do zaburzeń uwalniania dopaminy. Organizm ma problemy z jej produkcją, przez co uzależniony, aby uzyskać przyjemność jaką daje dodatkowa dawka dopaminy, zwiększa dawkę narkotyku. Dotychczas nie udało się znaleźć związku pomiędzy marihuaną a zmniejszoną produkcją dopaminy.

Uczeni z Brookhaven National Laboratory, New York University oraz National Institute on Alcohol Abuse and Alcoholism postanowili sprawdzić, czy osoby nadużywające marihuany reagują na dopaminę tak, jak osoby niezażywające narkotyku. W tym celu 24 osobom, które średnio paliły marihuanę 5 razy dziennie przez 5 dni w tygodniu przez 10 lat podano metylofenidat (Ritalin), który stymuluje produkcję dopaminy. Lek podawano też grupie kontrolnej.

Gdy następnie porównano reakcję organizmów badanych na podanie metylofenidatu okazało się, że w grupie kontrolnej doszło do większego wzrostu rytmu serca oraz ciśnienia krwi niż w grupie osób nadużywających marihuanę. Osoby z grupy kontrolnej informowali też o większym podnieceniu i niepokoju niż palacze marihuany.

U uczestników eksperymentu wykonano też badania tomograficzne mózgu. Wykazały one, że w grupie kontrolnej metylofenidat wywołał większe zmiany w móżdżku i prążkowiu niż u palaczy.

Zdaniem badaczy, nadużywanie marihuany prowadzi do pojawienia się problemów w ośrodku nagrody. Nawet jeśli ich mózgi produkują duże ilości dopaminy, to nie reagują normalnie na jej obecność. Tezę tę potwierdzają testy osobowości, które wykazały, że grupa nadużywająca marihuany częściej doświadcza negatywnych emocji, w tym depresji, niepokoju czy irytacji niż grupa kontrolna. To oznacza, że nałogowi palacze marihuany mają trudności z doświadczeniem przyjemnych rzeczy.

Obecnie naukowcy nie są w stanie rozstrzygnąć, czy to nadużywanie marihuany prowadzi do uszkodzeń układu nagrody, czy też to osoby z już uszkodzonym układem nagrody zażywają duże ilości narkotyku, poszukując w ten sposób trudno im dostępnej przyjemności.

źródło: kopalniawiedzy.pl

Autor książki “Jak kontrkultura lat sześćdziesiątych ukształtowała przemysł komputerów osobistych”John Markoff zawarł w niej informacje z wczesnych lat 70-tych, dotyczące grupy studentów z koledżu Stanford, którzy mieli dokonać pierwszej internetowej transakcji. Pierwszą rzeczą jaka została sprzedana przez internet była trawka.

Jak czytamy w książce John Markoff’a przedmiotem pierwszej transakcji internetowej dokonanej przez studentów koledżu Stanrof była właśnie marihuana! To bardzo zdumiewający fakt, zwłaszcza dla całego Zielonego Świata!

 

Jak doszło do „Zielonej Transakcji”?

Oczywiście, dzisiaj nie jest problemem zaopatrzyć się w trawkę praktycznie w całej Europie, a w USA można ją kupić nawet w specjalnych, medycznych punktach lub zamówić z dostawą do domu z domowego komputera.

Ale zastanawiacie się pewnie, jak dokonali tego wcześniej wspomniani studenci?

A więc, używając konta ARPANET w Pracowni Sztucznej Inteligencji Uniwerystetu Stanforda, udało im się nawiązać kontakt i dokonywać wymiany handlowej z podobnymi do nich grupami z Massachusetts Institute of Technology.

Niektórzy podważają to, iż była to pierwsza sprzedaż internetowa ponieważ płatność odbyła się gotówką. Jednak dziś niemal każde zakupy w sieci maja opcje płatności przy odbiorze i są traktowane jako handel internetowy, zatem jak najbardziej można do tej kategorii zaliczyć zamówienie ziela przez ARPANET.

Podobno ilości, jakie zostały sprzedane za pomocą sieci do dziś nie są znane. Zanim więc powstał darknet, sieć tor czy nawet eBay i Amazon, studenci podbijali już internetowy rynek

Pisarz i aktywista Jack Herer, którego książka z 1985 roku, „The Emperor Wears No Clothes” zainicjowała współczesny ruch na rzecz legalizacji marihuany, zmarł 15 kwietnia 2010 roku z powodu komplikacji po wcześniejszym ataku serca, który powalił go w kilka chwil po przemówieniu na zlocie w Portland. Jack Herer, ojciec ruchu na rzecz legalizacji marihuany, zmarł w wieku siedemdziesięciu lat w Eugene.

Herer od jakiegoś czasu kurował się w Eugene. Jego żona Jeannie, była przy jego boku w chwili śmierci w domu, który para wynajmowała.

Jak przyjaciele i rodzina wspominają Herer’a?

Koledzy aktywiści wyrazili żal ze straty człowieka, który przejechał po kraju setki tysięcy mil, od blisko czterdziestu lat agitując na rzecz przywrócenia roślin konopi amerykańskiemu rolnictwu.

Nigdy nie zaakceptowałam tego, że naprawdę odejdzie,” powiedziała Jeannie Herer. „Smutno mi, że się to wydarzyło, ale jestem zadowolona, że wydarzyło się w Eugene. Wszyscy byli tutaj dla nas wspaniali„.

Był jednym z moich osobistych bohaterów” powiedziała Madeline Martinez z Portland, dyrektor wykonawczy oregońskiego oddziału Narodowej Organizacji na rzecz Reformy Prawa o Konopi.

Herer zmarł gdy ruch nabiera rozpędu. Oregon i trzynaście innych stanów plus dystrykt Columbia zezwala teraz na medyczną marihuanę. Ostatniej jesieni administracja Obamy stwierdziła, że nie będzie ścigać za posiadanie w stanach, w których dopuszczono medyczną marihuanę.

W listopadzie mieszkańcy Kalifornii będą głosować w sprawie legalizacji; aktywiści w Oregonie i Waszyngtonie zbierają teraz podpisy pod podobną inicjatywą.

Ten polityczny postęp wyrósł z krucjaty Jacka Herera.

Mieszkał w Portland na początku 1980 roku kiedy napisał „Emperor„, który obecnie doczekał się już 11-ego wznowienia.

Książka mówi o tym, że rząd zakazał konopi w 1939 jako część kampanii na rzecz wyeliminowania plagi znanej z meksykańskiego slangu jako marihuana. Jednak niewielu ludzi, jak pisał Herer, zdawało sobie sprawę, że marihuana jest wysuszonym kwiatem żeńskiej rośliny konopi, którego od tysięcy lat ludzie używali jako leku.

Pozostałe części rośliny konopi, jak utrzymywał Herer, mogły wręcz uratować świat. Od tysiącleci ludzie produkowali włókno, ubrania, liny, paliwa i wysokobiałkową żywność z tej szybko rosnącej i łatwej w uprawie rośliny, i mogliby to robić znowu.

Herer głośno ogłaszał prawo do bycia na haju, twierdząc, że w istocie ludzie powinni być na haju rano, w południe i w nocy. Dotarł do badań medycznych wskazujących, że marihuana może chronić organizm przed rakiem .

Urodzony w Nowym Jorku, Herer dorastał w Buffalo, N.Y, jako najmłodsze z trójki dzieci. Rzucił szkołę średnią i zaciągnął się do armii, służąc w Korei. Po odsłużeniu swojego podjął pracę jako malarz znaków.

Na początku lat sześćdziesiątych przeniósł się z żoną i rodziną do Los Angeles. Wkrótce potem się rozwiódł, ale pozostał w bliskich relacjach z dziećmi. Żenił się i rozwodził jeszcze dwa razy zanim wziął ślub z Jeannie Hawkins w 2000 roku.

Herer stosunkowo późno zetknął się w swoim życiu z marihuaną, swojego pierwszego jointa zapalił koło 30-tki. Rzucił malowanie znaków i otworzył headshop w Venice Beach, potem na całe życie zaprzyjaźnił się z „Kapitanem” Edem Adair, właścicielem innego headshopu i wieloletnim orędownikiem marihuany w Los Angeles.

W 1973 ślubowali, że będą prowadzić kampanię póki marihuana nie będzie legalna, każdy uwięziony za posiadanie zwolniony lub kiedy osiągną 84 rok życia. Adair zmarł w 1991, a Herer walczył dalej.

Herer został aresztowany w 1981r za wkroczenie na teren federalny podczas zbierania podpisów pod inicjatywą wyborczą w Kalifornii. Odsiedział 14 dni w areszcie i rozpoczął pisanie „Emperor wears no clothes”.

Po zwolnieniu Herer przeniósł się do Portland, by otworzyć headshop The Third Eye, obecnie stały element na Southeast Hawthorne Boulevard. Ukończył swoją książkę w Portland, wydrukował ją na papierze konopnym i rozpoczął swoją wieloletnią podróż po kraju.

W 2000 roku na festiwalu konopi koło Eugene, Herer doznał udaru mózgu i przeżył długą, bolesną rekonwalescencję. Zdrowie poprawiło się w ostatnich latach i wznowił swoje przemówienia. Swoje lepsze zdrowie przypisywał codziennemu stosowaniu wysoko skoncentrowanego oleju z marihuany.

Wrócił do napiętego grafiku podróży, który obejmował 12 września przemówienie na Portland Hempstalk w Kelley Point Park. Wygłosił płomienną mowę , zszedł ze sceny i upadł po ataku serca.

Przeżył i ostatecznie jego żona wynajęła dom w Eugene, gdzie opiekowała się nim aż do śmierci. Herer pozostawił żonę, sześcioro dzieci, brata i siostrę.

Chcielibyśmy podzielić się z wami nowym, domowym sposobem na żywiczny koncentrat z marihuany.  Metoda, którą pragniemy Wam zaprezentować jest o wiele bezpieczniejsza i prostsza niż sposoby z użyciem rozpuszczalników. Metoda ta nosi dumną nazwę – Rosin Tech.

Do tej pory przy ekstrakcji używano do tego zmarzniętego butanu, który przepuszczało się przez tubę wypełnioną materiałem lub wysokoprocentowego alkoholu. Sposoby te są dosyć niebezpieczne, jeśli nie zastosujemy się do wymaganych środków bezpieczeństwa.

Żywiczny koncentrat z marihuany

Czym będziemy dokonywać ekstrakcji, jeśli nie gazem? Rozgrzaną prasą, w tym wypadku prostownicą do włosów! Rosin (od resin – żywica, rosin – kalafonia), bo tak nazywa się otrzymany produkt, wytwarza się użyciem odrobiny własnej energii oraz ciepła nagrzanej prasy. Ekstrakt ten osiągać może podobną zawartość THC do ekstraktów butanowych(BHO), również nadaje się do palenia w specjalnych bongach do olejków/ekstraktów.

Czego będziemy potrzebować?

-Prostownica do włosów, koniecznie z porcelanowymi płytkami oraz regulacją temperatury, bądź prasa do prasowania nadruków na ubraniach (to tyczy się już większych ilości)
-marihuana
-Papier do pieczenia
-Żyletki do zebrania żywicy

Do eksperymentu użyłem łącznie 1,5g kwiatów Super Silver Haze i Auto Cheese (po 0,75g) oraz odrobiny kiefu(odseparowanej sitem żywicy)

A więc jak się za to zabrać?

Zacznijmy od najprostszej czynności. Przygotuj sobie spory kawałek papieru do pieczenia, potrzebna jest nam ta bardziej śliska strona, gdyż klejąca żywica łatwo od niej odchodzi. Ja pociąłem go na kilka małych kwadracików, każdy na jeden kawałek kwiatuszka. W międzyczasie możesz rozgrzewać prostownicę, 150-160 stopni Celsjusza jest optymalne. Nie eksperymentuj z wyższymi temperaturami gdyż grozi to wyparowaniu terpenów z zioła co zaowocuje nam znikomą mocą ekstraktu i słabszym aromatem.

Gdy nasza prostownica jest rozgrzana do wspomnianej wcześniej temperatury, zaginamy papierek (śliską stroną do wewnątrz) i ładujemy tam kawałek przygotowanego wcześniej topka:

Całość wkładamy między rozgrzane łopatki prostownicy i ściskamy nią w miejscu, gdzie znajduje się nasz top (uważając na paluszki, by się nie oparzyć!). Powinno to trwać ok. 2-3 sekund, gdy słyszysz, że zaczyna skwierczeć natychmiast przerwij zabieg, by wydobyta żywica nie spaliła się na papierku.

Oczywiście zgniecione kawałki kwiatków możemy zgnieść w pół i ponownie z cisnąć w celu wydobycia maksymalnej ilości żywicy.

Tutaj prezentuję gotowe już ekstrakty w świetle kuchennych reflektorów – SSH dał jaśniejsze ubarwienie i jest bardziej klarowne, Auto Cheese wyszedł ciemniejszy ale może spowodowane jest to dodatkiem kiefu.

Warto spróbować

Metoda otrzymywania rosionu jest bardzo prosta i sympatyczna. Nie jest to sposób komercyjny ale wystarczający by zaspokoić chęć przypalenia czegoś mocniejszego, w mniejszej ilości. Moc takiego ekstraktu może osiągnąć do 70% THC.

Po dodaniu go do nabicia w moim bongu poczułem potężne uderzenie na głowie, które powoli spłynęło po moim ciele w dół. Potężny, intensywny haj w asyście wspaniałych przeżyć aromatycznych – z chęcią sprasuję coś mocniejszego w większej ilości.

Na pewno jeszcze nie raz wrócę do Rosinu, planuję zakup porządnej prasy, a Wam radzę nie psuć prostownic swoim kobietom.

Samochód którego karoseria wykonana jest z włókien konopi może wkrótce zmienić podejście inżynierów, do materiałów ekologicznych. Bruce Michael Dietzen to człowiek, który stoi za stworzeniem tego pojazdu. Auto zostało wykonane na podwoziu marki Mazda i wkrótce może być on widoczne na drogach na całym świecie

Konstruktor z Florydy ma on nadzieje, że przyjazny dla środowiska samochód z konopi pomoże w szerzeniu informacji na temat zastosowań tej rośliny.

Ten ekologiczny pojazd składa się z trzech warstw włókna konopnego, które jest lżejsze i bardziej wytrzymałe niż obecnie stosowane włókno szklane. Konstruktor szacuje, że karoseria samochodu jest co najmniej 10 razy bardziej odporna na wgniecenia niż stal.

“Karoseria samochodu jest wykonana z konopi i waży około 50 kilogramów.”

Inspiracją do budowy samochodu była historia Henry’ego Forda, który korzystając z konopi, w 1941 roku zbudował pierwszy na świecie auto tego typu. Był on również jednym z pierwszych, którzy w celu napędzenia samochodu zastosowali biopaliwo z konopi.

Budowa samochodu z konopi nie była jednak łatwym zadaniem dla konstruktora, pozyskanie materiału okazało się trudniejsze, niż się spodziewał.

“Mieszkam na Florydzie, gdzie uprawa konopi przemysłowych nadal jest nielegalna, więc musiałem importować materiał z Chin.”

Samochód napędzany jest biopaliwem z przetworzonych odpadów rolniczych, według założeń powinien mieć o wiele mniejszą emisję dwutlenku węgla, niż w przypadku standardowych samochodów elektrycznych, które trafiają do masowej produkcji.

 

“Wiele krajów zaczyna legalnie uprawiać konopie przemysłowe. Powinniśmy dążyć do tego, abyśmy mogli uprawiać konopie na biopaliwo, papier, plastik i wszystko co możliwe.”

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.