Kryminalne Zagadki Zielonego Świata

Panna młoda dodała zioło do weselnych potraw. Konopiami nafaszerowała ciastka i inne słodkości, chleb oraz dania główne. A dokładniej to zleciła dodanie ziela do wszystkich potraw, a kucharka zadanie wykonała. Potrawami ze specjalnym składnikiem raczyli się wszyscy, zarówno dzieci jak i osoby w podeszłym wieku. Niestety dla niektórych gości dawka była zdecydowanie zbyt duża, Wystąpiły paranoje, lęk, przerażenie, przyspieszona akcja serca, a 8 osób trafiło do szpitala. Teraz zarówno pannie młodej jak i kucharce grozi 30 lat pozbawienia wolności, lub więcej.

Panna młoda dodała zioło do potraw na weselu. Grozi jej 30 lat więzienia

Danya Shea Glenny Svoboda z Longwood w USA chcąc zapewne zadbać o to, aby wszyscy goście mieli dobry humor zleciła dodanie marihuany do weselnych potraw. Wszystkich. Zapewne żeby nie było wątpliwości, że kogoś ominie zabawa. Niestety goście weselni raczej nie będą wspominać tego wieczoru zbyt miło, a przynajmniej nie wszyscy. Dodane do jedzenia ilości gandzi były dla niektórych zbyt duże i ośmioro z nich wylądowało w szpitalu. Marihuana znajdowała zarówno w słodkościach, jak i daniach głównych czy chlebie. W efekcie czego była konsumowana również przez dzieci oraz osoby starsze. Teraz nieodpowiedzialna Amerykanka oraz przygotowująca dania kucharka, mogą spędzić co najmniej 30 lat w więzieniu.

42-letnia panna młoda i odpowiedzialna za catering Joycelyn Montrinice Bryant przygotowały dla gości weselnych nie lada niespodziankę podając dania nafaszerowane marihuaną, niestety u części z nich wywołało lęki, paranoję i problemy z sercem, osiem osób trafiło do szpitala.

Policjanci zajmujący się sprawą znaleźli ślady marihuany zarówno w daniach, jak i na zastawie, na której serwowane były potrawy.

Jedna z obecnych na weselu przyjaciółek panny młodej przyznała, ż myślała, że umrze. Po zjedzeniu potraw infuzowanych THC nie wiedziała co się z nią dzieje i czuła się bardzo źle. Dodała, że czuje się oszukana przez osobę, której ufała.

Zarówno panna młoda jak i kucharka mogą teraz zostać skazane na 30 lat pozbawienia wolności lub więcej, jeśli odpowiedzą za wszystkie stawiane im zarzuty. Rozprawę zaplanowano na lipiec.

Podawanie marihuany w taki sposób osobom tego nieświadomym jest bardzo nieodpowiedzialne. Po pierwsze marihuana w potrawach działa znacznie mocniej niż np. palona. Efekty pojawiają się dopiero po co najmniej godzinie jednak są bardzo silne i trwają 4-8 godzin lub nawet dłużej. Kolejna sprawa to tolerancja, która u niektórych jest ekstremalnie niska i wystarczy im śladowa ilość zjedzonego ziela, aby efekty były tak silne, że aż nieprzyjemne. Podawanie THC dzieciom i niczego się nie spodziewającym osobom w podeszłym wieku to głupota wykraczająca po za skalę.

Kraków: Właściciel marki 4EASE zatrzymany za 800 kg suszu konopi zawierających znacznie więcej niż 0,2% THC. Jeżeli byłeś klientem lub kontrahentem 4EASE koniecznie przeczytaj ten artykuł. O tym, że stojąca za tą marką osoba działa nie do końca, uczciwie mówi się w branży od jakiegoś czasu. Zarzutów wobec właściciela marki jest sporo. Od podrabiania znanych marek konopnych do sprzedawania suszu CBD zawierającego nawet do 4% THC. O ile pierwsza sprawa oznacza kłopoty tylko dla producenta podróbek, o tyle sprzedawanie suszu z tak dużymi stężeniami THC jako susz CBD, jest narażaniem klientów i kontrahentów na spore kłopoty prawne. Mamy informacje, że takie sytuacje faktycznie się zdarzały, a osoby nabywające susz od 4EASE mają dzisiaj sprawy karne o posiadanie znacznych ilości ziela konopi innych niż włókniste. Oto więcej informacji.

Kraków: Właściciel marki 4EASE zatrzymany za 800 kg suszu konopi zawierających znacznie więcej THC niż 0,2%

Informacja o zatrzymaniu właściciela sklepu z produktami konopnymi CBD / CBG, u którego znaleziono 800 kg marihuany, która miała być dystrybuowana właśnie pod przykrywką sklepu z legalnymi produktami konopnymi, krąży w sieci od kilku dni. Policja poinformowała o zarekwirowaniu ponad 800 kg suszu konopnego. Po przebadaniu pierwszych 205 kg zatrzymanego suszu okazało się, że zawiera on znacznie więcej THC niż dopuszczalne 0,2% (co tak na prawdę dotyczy tylko roślin na polu).

Służby nie podają wielkości przekroczeń informując jedynie, że susz okazał się być marihuaną sprzedawaną pod przykrywka legalnych produktów konopnych.

21 marca małopolscy policjanci przeszukali te budynki, w których znaleźli i zabezpieczyli łącznie ponad 800 kg różnych substancji tj. suszu konopi, olejków „CBD” oraz innych substancji w różnych formach (bryłkach, kulkach). Substancje te w całości trafiły do Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, gdzie są badane przez naszych specjalistów. Do chwili obecnej uzyskano ekspertyzy dotyczące 205 kg suszu konopi, które potwierdziły że mamy do czynienia z suszem konopi innych niż włókniste, których posiadanie jest zabronione przez Ustawę o Przeciwdziałaniu Narkomanii.

– poinformowała Małopolska Policja.

Jesteśmy przekonani, że  po przebadaniu całości zarekwirowanego suszu – znaczna jego większość będzie zawierała 1-4% THC i zostanie uznana przez sąd za marihuanę.

Mamy potwierdzone informacje, że są przedsiębiorcy działający w branży konopnej, którzy mają postępowania karne za posiadanie od 100 do 1000 gramów marihuany. Marihuany, którą nabyli od 4EASE w przekonaniu, iż jest to w pełni legalny susz CBD.

To samo dotyczy klientów detalicznych, jeżeli ktoś miał problemy prawne z powodu przekroczeń w teoretycznie legalnym suszu CBD od 4EASE niech do nas napisze.

Marihuana sprzedawana pod przykrywką legalnych produktów konopnych?

Media głównego nurtu o konopiach wiedzą bardzo mało i podchodzą do tematu mało rzetelnie, stąd Internet od kilku dni obiegają informacje o handlu marihuaną pod przykrywką produktów CBD.

Jednak z punktu widzenia konsumenta – nie jest to marihuana, którą można się odurzyć tak jak typową marihuaną. Wynika to z tego, że nawet 4% stężenia THC to bardzo mało, a w połączeniu z 4-10% CBD nie odurzy ze względu na zawartość CBD. Z drugiej strony znam użytkowników o tak niskiej tolerancji, że po waporyzacji takiego suszu z całą pewnością czuli by odurzenie. Większym zmartwieniem dla klienta mogą być jednak problemy w razie kontroli suszu przez policję.

Z czego zatem wynika cała sytuacja? Otóż jest to najzwyczajniej nieuczciwa praktyka zatrzymanego właściciela firmy. Legalny susz konopny nie może mieć więcej niż 0,2% (wkrótce 0,3) THC. W przypadku suszu CBD niesie to za sobą pewne problemy i ograniczenia. Susz CBD wysokiej jakości, zawierający dopuszczalne stężenia THC, który jednocześnie bardzo dobrze prezentuje się organoleptycznie, który jest bogaty w terpeny etc., jest bardzo trudno wyprodukować / nabyć i jest on też odpowiednio droższy. Nie przekroczenie dopuszczalnych stężeń często oznacza tak naprawdę pogorszenie jakości suszu jako takiego. Susz CBD oferowany przez oszustów jest ładny, ma piękną strukturę kwiatu, pięknie pachnie, cudownie smakuje i… jest nielegalny, a jego nabywca może mieć spore problemy prawne. Jest tez znacznie tańszy i łatwiejszy w produkcji od suszu bez przekroczeń. Tak właśnie działało 4EASE.

Jest to oszukiwanie klientów poprzez wmawianie i zapewnianie, że nabyte produkty są w pełni legalne. Jest to też niszczenie rynku budowanego przez uczciwych przedsiębiorców, którzy mimo świadomości ułomności prawa się do niego stosują i n nie jest możliwym, aby wygrali z konkurencja, która jest nieuczciwa.

Według ustaleń śledczych, nielegalny proceder trwał co najmniej od ubiegłego roku, a 42-latek uczynił sobie z tej nielegalnej działalności stałe źródło dochodu

– poinformował rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń.

Strona sklepu 4EASE nadal działa jednak nie ma możliwości zakupu produktów. Wszystkie telefony są wyłączone. Usunięto wszystkie aukcje z serwisów jak Allegro.pl. Sprawa jest rozwojowa i gdy dowiemy się czegoś więcej – poinformujemy.

Brittney Griner – koszykarka WNBA aresztowana w rosji za posiadanie olejku z konopi, który zawierał THC. Cała sytuacja miała miejsce na podmoskiewskim lotnisku gdy zawodniczka chciała wylecieć z rosji ze względu na jej napaść na Ukrainę. Brittney z lotniska trafiła do aresztu gdzie z zarzutami m.in. o przemyt znacznej ilości substancji zabronionej przebywa do dziś. Grozi jej do 10 lat pozbawienia wolności. Czy sprawa ma wydźwięk polityczny? Wiele na to wskazuje. Oto więcej informacji.

Koszykarka WNBA zatrzymana i aresztowana w Rosji za posiadanie olejku konopnego

Brittney Griner jest amerykańską zawodniczką WNBA (kobiece NBA) gdzie gra w drużynie Phoenix Mercury. Jest świetna koszykarką grającą na Olimpiadzie gdzie reprezentowała swój kraj.

W czasie przerwy w rozgrywkach WNBA, Griner tak jak wiele innych koszykarek uczestniczy w rozgrywkach federacji rosyjskiej gdzie gra w drużynie UMMC Jekaterynburg. Rosja to kraj gdzie poza sezonem gra wiele zawodniczek WNBA co wynika z dobrych zarobków w rosyjskiej lidze.

Jednak z związku z brutalną napaścią rosji na Ukrainę, Griner postanowiła zerwać kontrakt i wrócić do stanów.

W trakcie opuszczania kraju koszykarka została zatrzymana przez służbę celną na podmoskiewskim lotnisku Szeremietiewo.

Powodem zatrzymania było – jak podają rosyjskie media i władze- posiadanie znacznej ilości substancji zakazanej w postaci oleju haszyszowego (tak nazywany jest ekstrakt konopny zawierający THC) w e-papierosach.

Zawodniczka WNBA została zatrzymana i od co najmniej tygodnia przebywa w areszcie. Grozi jej do 10 lat więzienia.

Jesteśmy w bliskim kontakcie zarówno z nią, jak i jej przedstawicielami prawnymi w Rosji. O wszystkim informujemy też WNBA, jak i NBA, które też monitorują tę sprawę. Jako, że jest ona w toku, nie mogę teraz ujawniać żadnych szczegółów. Robimy wszystko, by jak najszybciej wróciła do domu, bo jej zdrowie psychiczne i fizyczne jest naszym głównym zmartwieniem

-mówi agentka koszykarki, Lindsay Kagawa Colas

Dla jednej z amerykańskich stacji telewizyjnych wypowiedziała się w tej sprawie dawna trenerka zatrzymanej koszykarki. Nie kryła, że całe zajście ją bardzo dziwi gdyż Brittney jest osobą, która dość często podróżuje między różnymi krajami i wie z czym może się dla niej wiązać posiadanie zabronionych w danym kraju substancji.

Pamiętajmy też, że zawodniczka leciała do USA gdzie konopne e-jointy są łatwe do nabycia i w większości stanów już legalne.

Czy sprawa ma zatem wydźwięk polityczny? Jest to bardzo prawdopodobne, takie sytuacje w rosji zdarzały się już niejednokrotnie.

Antony Blinken – sekretarz stanu USA poinformował, że rząd Stanów Zjednoczonych zapewni Brittney Griner wszelką pomoc i dołoży wszelkich starań, aby koszykarka szybko wróciła do domu.

pUTIN CHUJ!

PS. Zawodnicy NBA od sezonu 20/21 nie są testowani na zawartość marihuany we krwi. Pisaliśmy o tym T U T A J

Dubaj: Brytyjczyk Billy Hood został skazany na 25 lat więzienia za e-liquidy z CBD, które znaleziono w jego aucie. 24-letni mieszkaniec Kensington na Bliski Wschód przeniósł się, aby podjąć pracę trenera piłkarskiego, co niestety nie doszło do skutku. Służby zatrzymały go krótko po przybyciu do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Oto więcej informacji.

Brytyjczyk skazany w Dubaju na 25 lat więzienia za e-liquidy z CBD

Na początku roku, zaraz po tym gdy Hood przybył do Zjednoczonych Emiratów Arabskich w celu pracy na stanowisku trenera piłkarskiego, został zatrzymany przez lokalna policję.

24-letni Billy Hood z Kensington został oskarżony i skazany za przemyt, handel i posiadanie narkotyków. Brytyjczyk twierdzi, że do przyznania się został zmuszony przez policje, która kazała mu podpisać dokumenty w języku Arabskim, którego nie zna.

Po znalezieniu zakazanej w ZEA substancji mężczyzna został osadzony na 14 dni w celi izolacyjnej, gdzie nie otrzymał nawet przyborów do higieny. W trakcie pobytu w izolatce, został poinformowany o kolejnych zarzutach.

Olejki, które znaleziono w aucie Brytyjczyka to cztery e-liquidy (e-papierosy) CBD, zawierające śladowe ilości THC.

Ponieważ Hood zeznał, iż olejki pochodzą z Wielkiej Brytanii, sąd w Dubaju uznał to za podstawę do skazania go za przemyt.

Skazany zeznał też, że olejki nie są jego własnością i zostawił je w aucie jego znajomy, który go niedawno odwiedzał.

Zawsze był dobrym chłopcem, nigdy nie sprawiał kłopotów. Pomaga dzieciom, trenerom, wolontariuszom. Nigdy nie brał narkotyków. Mój syn nie zasługuje na utratę całego życia z powodu olejku CBD, który nawet nie był jego

– mówi 55-letnia matka Hooda, Breda.

Sprawą zajmuje się Biuro Spraw Zagranicznych oraz Wspólnoty (Foreign and Commonwealth Office), które zapowiedziało, że „wesprze Brytyjczyka, który został uwięziony w Zjednoczonych Emiratach Arabskich”.

Sprawą zajmują się także prawnicy z lokalnej organizacji Detained in Dubai. Jej szefowa, Radha Stirling, mówi, że w ZEA panuje zerowa tolerancja dla wszystkich substancji mogących nosić znamiona środków odurzających.

Stirling zaznaczyła też, że wymuszanie zeznań to w Emiratach norma.

Zjednoczone Emiraty Arabskie to miejsce, gdzie z używkami lepiej nie mieć nic wspólnego. W 2019 pisaliśmy o Brytyjce skazanej na dziesięć lat więzienia za e-liquidy CBD, kilka gramów haszu oraz gram kokainy. W kwietniu tego roku informowaliśmy także o aresztowaniu Amerykanina, u którego wykryto ślady marihuany w moczu!

 

Starsza pani uprawiała konopie indyjskie w domu spokojnej starości. Pielęgnacja roślin czy całych ogrodów to zajęcie dość popularne wśród starszych osób, o ile mają taką możliwość. Pewna starsza Pani też postanowiła przyozdobić roślinami balkon swojego lokum w domu spokojnej starości. Kobieta posadziła konopie indyjskie, które niestety wzbudziły podejrzenia opiekunów zatrudnionych na miejscu i sprawa się wydała. Oto więcej informacji.

91-latka uprawiała konopie indyjskie w domu spokojnej starości

Pracownica jednego z domów spokojnej starości w niemieckiej miejscowości Krumbach (powiat Günzburg) zwróciła uwagę na jedną z roślin uprawianych przez podopiecznych.

Pracownica, Mając podejrzenie, że roślina może być nielegalna, zaalarmowała służby. Gdy policja przybyła do domu spokojnej starości i sprawdziła balkonowe rośliny 91-letniej lokatorki, okazało się, iż są to konopie indyjskie.

Mieszkanka była bardzo zdziwiona, ponieważ nie znała nazwy rośliny i nic nie wiedziała o zakazie uprawy

– poinformowała policja.

Ponieważ jednak lubiła tę roślinę i pielęgnowała ją od dłuższego czasu, nie zgodziła się na przejęcie jej przez urzędników.

Niestety, pomimo protestów właścicielki rośliny, została ona zabrana przez funkcjonariuszy.

Teraz służby starają się ustalić skąd starsza Pani miała nasiona konopi indyjskich, które na terenie Niemiec są również zabronione.

źródło: Der Spiegel

Sąd wydał wyrok w sprawie policjanta wydalonego ze służby za posiadanie marihuany w celach medycznych. O historii i przebiegu rozprawy Pana Kamila, byłego już funkcjonariusza, informowaliśmy kilka dni temu. Oto jaki wyrok zapadł w tej sprawie.

Sąd wydał wyrok w sprawie policjanta wydalonego ze służby za posiadanie marihuany w celach medycznych

Tak o sprawie pisaliśmy kilka dni temu:

„Pan Kamil przez 8 lat pełnił służbę w pionie prewencji polskiej policji. Gdy w jego życiu pojawiły się pewne problemy natury zdrowotnej, funkcjonariusz postanowił podjąć leczenie. Nie chcąc ryzykować skutków ubocznych niektórych leków postanowił, że będzie się leczyć marihuaną.

Niestety, były już dzisiaj policjant uznał, że konopną terapię będzie ukrywał przed światem i leczył się suszem z nielegalnego źródła. Jak tłumaczy, obawiał się, że zostanie zwolniony ze służby gdy do przełożonych dotrze informacja o podjętej terapii z użyciem medycznej marihuany.”

Gdy sprawa wyszła na jaw, a u Pana Kamila znaleziono 27 gramów marihuany, został on wydalony ze służby oraz usłyszał zarzuty karne. Został oskarżony o posiadanie 27 gramów konopi innych niż włókniste oraz posiadanie sprzętu do uprawy.

Cały artykuł na ten temat znajdziesz T U T AJ.

Wyrok w sprawie Pana Kamila

Sprawa przebiegła bardzo szybko, przewód sądowy został zamknięty już na pierwszym posiedzeniu, a ogłoszenie wyroku ustalono na zaledwie 5 dni później. Była to chyba najszybsza sprawa sądowa tego typu, nie przesłuchano lekarza ani biegłego psychiatry, oddalono wszystkie wnioski obrony, o czym też informowaliśmy w poprzednim artykule.

Wyrok Sądu Rejonowego w Radziejowie z dnia 28.09.2021:
– 10 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata,
– kurator,
– grzywna 5 000 zł,
– 5 000 zł na Monar,
– przepadek mienia,
– zakaz wykonywania zawodu przez 3 lata,
– koszty postępowania sądowego (ok. 10 000 zł.)

[vc_row][vc_column][vc_column_text]Policjant wydalony ze służby za używanie marihuany w celach medycznych stanął dziś przed sądem, poznaliśmy przebieg rozprawy. O historii Pana Kamila, funkcjonariusza z ośmioletnim stażem, u którego znaleziono niespełna trzydzieści gramów ziela opowiedział niedawno na swoim kanale Mestosław, przeprowadzając z byłym policjantem obszerną rozmowę, z której dowiadujemy się wielu szczegółów tej sprawy. Dziś odbyła się rozprawa, której towarzyszyły dziwne decyzje sędzi prowadzącej postępowanie. Z sali wyproszono publiczność, a samego posiedzenia zabroniono rejestrować mimo, iż było ono jawne. Oto więcej informacji. 

Pan Kamil przez 8 lat pełnił służbę w pionie prewencji polskiej policji. Gdy w jego życiu pojawiły się pewne problemy natury zdrowotnej, funkcjonariusz postanowił podjąć leczenie. Nie chcąc ryzykować skutków ubocznych niektórych leków postanowił, że będzie się leczyć marihuaną.

Niestety, były już dzisiaj policjant uznał, że konopną terapię będzie ukrywał przed światem i leczył się suszem z nielegalnego źródła. Jak tłumaczy, obawiał się, że zostanie zwolniony ze służby gdy do przełożonych dotrze informacja o podjętej terapii z użyciem medycznej marihuany.

Jednak o prowadzonym na własna rękę leczeniu marihuaną, dowiedzieli się przełożeni Kamila, u którego ujawniono 27 gramów ziela. Został on wydalony ze służby oraz postawiono mu zarzuty.

Dziś Pan Kamil jest w pełni legalnym pacjentem, który swój lek nabywa legalnie w aptece i jak twierdzi, żałuje, że postąpił tak od razu. Rozmowę Mestosława z Panem Kamilem znajdziesz poniżej.

Policjant wydalony ze służby za używanie marihuany w celach medycznych stanął dziś przed sądem

Obrony Pana Kamila podjął się Adwokat Stelios Alewras, który jest w tego typu sprawach specjalistą. Dowiedzieliśmy się, że na salę rozpraw nie wpuszczono publiczności mimo, że osoby te wcześniej zgłosiły chęć udziału w rozprawie w roli publiczności. Obrońcy zabroniono też rejestrować przebieg rozprawy mimo, że posiedzenie było jawne. Obie te sytuacje nie powinny mieć miejsca w przypadku jawnego posiedzenia sądu. Jedynym wyjątkiem i podstawą do tego typu decyzji jest ryzyko naruszenia prawidłowości postępowania, które w tym przypadku nie zachodziło. 

Art. 358 Kodeksu Postępowania Karnego brzmi:

„Jeżeli nie przemawia przeciw temu wzgląd na prawidłowość postępowania, sąd na wniosek strony wyraża zgodę na utrwalenie przez nią przebiegu rozprawy za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk.”

Mimo to sędzia na rejestrowanie posiedzenia nie zezwoliła.

Sędzia w trakcie posiedzenia oddaliła wszystkie wnioski obrony, poprosiła o mowy końcowe i zamknęła przewód sądowy.

Niestety, sąd oddalił wnioski obrony, a ta wnioskowała m.in. o wywiad środowiskowy, przesłuchanie lekarza prowadzącego w szczególności w kontekście poprzedniego leczenia farmakologicznego w zestawieniu z terapią konopną czy też powołanie biegłego celem ustalenia czy Pan Kamil jest uzależnionym narkomanem czy jednak pacjentem korzystającym z marihuany w celach medycznych.

Prokuratura wnioskuje o karę jednego roku pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres trzech lat, pięciu tysięcy grzywny oraz nawiązki na MONAR. Wyrok ma zapaść za kilka dni, 28.09.2021[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_video link=”https://youtu.be/kxytcwNVUg8″][/vc_column][/vc_row]

Dwójka niemieckich studentów, którzy przyjechali do Wrocławia, została zatrzymana pod zarzutem posiadania narkotyków. Gdy funkcjonariusze zapytali turystów czy posiadają narkotyki, w odpowiedzi usłyszeli, że mają przy sobie jedynie konopny susz zakupiony legalnie w jednym z automatów na terenie miasta. Obywatele Niemiec zostali zatrzymani na ponad dobę. Twierdzą, że zostali upokorzenia, a funkcjonariusze kazali im się m.in. rozebrać i robić przysiady, jeden z policjantów miał przy tym śpiewać „Deutschland, Deutschland über alles”. Poseł KO zawiadomił w tej sprawie prokuraturę. Oto więcej informacji.

Na łamach Gazety Wyborczej, profesorka Uniwersytetu Wrocławskiego Urszula Glensk, opisała historię grupy niemieckich studentów, którzy w połowie lipca spędzali weekend we Wrocławiu. Gdy po całonocnej zabawie wychodzili z jednego z klubów, zastali otoczeni przez policję.

Jak relacjonuje Urszula Glensk, prywatnie ciotka jednego z zatrzymanych, funkcjonariusze zaczęli wypytywać młodych ludzi o narkotyki. Jeden z nich miał przyznać, że posiada przy sobie susz konopny kupiony legalnie w Polsce w jednym z automatów znajdujących się na terenie miasta. Wtedy policjanci zakuli w kajdanki jego oraz drugiego z turystów, przy którym rzekomo znaleziono okruszki tabletki ekstazy. Studenci zostali wepchnięci do radiowozu, gdzie zostali zrewidowani, a następnie przewiezieni do komisariatu przy ulicy Trzemeskiej.

Prof. Glensk, na podstawie relacji od zatrzymanych opowiedziała Gazecie Wyborczej, że w komisariacie ośmiu umundurowanych funkcjonariuszy kazało rozebranym do naga zatrzymanym robić przysiady. Studenci twierdzą, że byli upokarzani a jeden z funkcjonariuszy miał śpiewać „Deutschland, Deutschland über alles”, jeden z nich twierdzi, że poddano go rewizji intymnej w małym, ciemnym i odosobnionym pokoju. Na komendzie spędzili 35 godzin. Mówią, że mierzono do nich z broni. Za susz CBD i rzekome okruszki tabletki ekstazy.

Obywatele Niemiec zatrzymani – policja twierdzi, że nie ma sobie nic do zarzucenia

Jak w większości tego typu przypadków – policja utrzymuje, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami, a artykuły na ten temat określa jako „nierzetelne”.

Wobec obydwu, jak się okazało ob. Niemiec, istniało uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, a konkretnie posiadania narkotyków. Mężczyźni zostali zatrzymani i doprowadzeni do jednostki Policji, o czym niezwłocznie został powiadomiony konsulat Niemiec. Po wykonaniu wstępnych czynności w niezbędnym zakresie, przed osadzeniem w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych dokonano sprawdzenia osób zgodnie i na podstawie par. 5 ust. 2 regulaminu pobytu osób umieszczanych w policyjnych pomieszczeniach dla osób zatrzymanych

-twierdzi Łukasz Dutkowiak, rzecznik wrocławskiej policji.

Zostałem zabrany do zaciemnionego pomieszczenia. Grożono mi bronią. Kazano rozebrać się do naga i kilkakrotnie przykucnąć z wyciągniętymi rękami. Odmawiano tłumacza i kazano podpisywać pisma, których nie rozumiałem

-relacjonuje jeden z zatrzymanych

Zawiadomienie do prokuratury

Poseł Krzysztof Mieszkowski (Koalicja Obywatelska) złożył do Prokuratury Rejonowej we Wrocławiu-Stare Miasto zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy policji biorących udział w zatrzymaniu niemieckich studentów. Mieszkowski w uzasadnieniu pisze o przemocy, agresji i niedoświadczeniu dolnośląskiej policji oraz o przekraczaniu uprawnień wobec obywateli, co skutkuje utratą zaufania wobec mundurowych.

Poniżanie ludzi nie jest rolą polskiej policji. Polska policja zobowiązana jest do dbałości o poszanowanie godności każdego człowieka, niezależnie od tego, czy jest sprawcą, świadkiem, osobą podejrzaną czy skazanym za dokonanie danego czynu. Godność ludzka jest wartością najwyższą” – pisze poseł KO i zaznacza, że oczekuje od organów ścigania „podjęcia wszelkich możliwych działań mających na celu ściganie przestępstw opisanych w niniejszym zawiadomieniu

-napisał poseł

Po raz kolejny polska policja pokazała brak profesjonalizmu i przygotowania do pełnienia swojej funkcji należycie. Po raz kolejny na komisariacie przy ul. Trzemeskiej we Wrocławiu mają miejsce sytuacje, które nigdy nie powinny się wydarzyć. Po raz kolejny funkcjonariusze z Trzemeskiej pokazują, że są bardziej oprawcami niż stróżami prawa i porządku.

Policja zlikwidowała uprawę konopi indyjskich, która była zorganizowana 6 metrów nad ziemią, na drzewie a konkretnie wierzbie. Niestety całość była słabo zamaskowana, a uprawa zauważona i zgłoszona służbom. Skąd taki pomysł i czy uprawa na drzewach ma w ogóle sens? 

Policja zlikwidowała uprawę konopi znajdującą się na drzewie

Policjanci z Wydziału Kryminalnego buskiej komendy (Busko-Zdrój) otrzymali informację, że w miejscowości na terenie gminy Stopnica, znajduje się nielegalna uprawa konopi indyjskich.

W miniony piątek funkcjonariusze udali się na wskazaną lokalizację. Po przybyciu na miejsce zauważyli wierzbę, na której na wysokości około 6 metrów nad ziemią umieszczone zostały pojemniki, w których rosły rośliny konopi. W dwóch pojemnikach pełniących funkcje doniczek rosło 8 konopnych krzaków. Rośliny były w różnej fazie wzrostu i mierzyły od 100 do 220 centymetrów wysokości. Zabezpieczone krzewy zostały przewiezione do komendy, a następnie trafią do policyjnego laboratorium, gdzie za pieniądze podatników zostaną przebadane w celu ustalenia czy są to konopie inne niż włókniste. Jest to kompletnie bezcelowe gdyż organizatorów uprawy wysokościowej typu „wierzba” nie ustalono.

Uprawa konopi na drzewie

Doniesienia o zlikwidowanych uprawach mieszczących się na drzewach pojawiają się każdego roku. Czy taka operacja ma w ogóle sens?

Organizatorzy tego typu uprawy maja przeważnie jeden powód czemu wybrali tę opcję – wydaje się ona być dyskretna. I coś w tym faktycznie może być jednak żeby taka uprawę zamaskować należy się nieźle napracować – tak samo jak w przypadku upraw na ziemi. Organizacja oraz obsługa takiego ogródka jest oczywiście dość trudna.

W niektórych miejscach na ziemi (np USA) zdarzają się growerzy, którzy urządzają uprawy wysoko w koronach drzew nawet kilkadziesiąt metrów nad ziemią, aby jak twierdzą – dostarczyć roślinom możliwie najwięcej światła, którego jest mało na zalesionych terenach i jednocześnie zakamuflować uprawę.

Źródło: Świętokrzyska policja 

20-letnia mieszkanka miejscowości Pionki chciała dostać się do domu z Radomia. W okolicy dworca PKP o podwózkę zwróciła się do dwóch mężczyzn, którym w zamian zaproponowała zioło. Na swoje nieszczęście, młoda kobieta zamiast do domu trafiła na komisariat. 

Zaproponowała zioło za podwózkę… policjantom po cywilnemu

Do bardzo pechowej dla 20-letniej mieszkanki Pionek sytuacji doszło niedawno w okolicy Radomskiego dworca PKP. Młoda kobieta szukając transportu do domu podeszła do dwóch mężczyzn. Za podwózkę do oddalonych od Radomia o 30km Pionek zaproponowała… marihuanę.

Chwilę później okazało się, że brak transportu będzie jej najmniejszym zmartwieniem, gdyż panowie okazali się policyjnymi wywiadowcami z Wydziału Patrolowo Interwencyjnego KMP w Radomiu.

Młoda kobieta dzień zakończyła na komisariacie. Jak się można domyślać, oprócz samego posiadania konopi indyjskich, kobieta usłyszy także zarzut udzielania środków odurzających, co pogarsza jej sytuację.

Przypominamy, że posiadanie marihuany w celach rekreacyjnych jest w Polsce prawnie zabronione. Udzielanie środków odurzających nieznajomym osobom jest co najmniej lekkomyślne. W tym kraju w ramach podziękowań tolerowane są jedynie ciężkie narkotyki w butelce o pojemności nie mniejszej niż pół litra, będące powodem wielu chorób, tragedii i patologii, a przy tym w pełni legalne.

 

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.