Kryminalne Zagadki Zielonego Świata

Były członek Molesty, Kaczy Proceder został zatrzymany przez CBŚP oraz Straż Graniczną w ramach akcji „Air Gandzia”. Wraz z nim służby zatrzymały kilka innych osób, wszyscy są oskarżeni o przemyt sporych ilości marihuany oraz haszyszu, który odbywał się drogą powietrzną w specjalnie zakupionej do tego celu awionetce. Oto więcej informacji.

Kaczy Proceder zatrzymany przez CBŚP w ramach akcji „Air Gandzia” pod zarzut przemytu 5 ton zioła

Zatrzymanie było efektem śledztwa zachodniopomorskiej Prokuratury Krajowej w sprawie grupy, której członkowie przemycili do Polski ponad pięć ton marihuany i haszyszu oraz pół tony kokainy. Wykorzystywali do tego zakupioną w tym celu awionetkę. Z grupą tą związani byli m.in. chuligani z Warszawy, Śląska i Rzeszowa, a także członkowie motocyklowego gangu Hells Angels.

„Wśród zatrzymanych jest m.in. Marek A. ps. „Kaczy”, Łukasz P. ps. „Skała”, Adam Z. ps. „Łysy” oraz Michał B. „Prokurator ze Szczecińskiej prokuratury przedstawił zatrzymanym zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przemytu i wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków”

– poinformował dział prasowy Prokuratury Krajowej.

Wszyscy zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przemytu i wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków. Sąd zdecydował o tymczasowym areszcie.

Zatrzymania w ramach akcji „Air Gandzia” nie tylko na terenie Polski.

„W Hiszpanii funkcjonariusze Policia Nacional i Guarda Civil przy wsparciu policjantów CBŚP i SG zatrzymali dwóch mężczyzn poszukiwanych europejskimi nakazami aresztowania wydanymi na wniosek zachodniopomorskiego pionu PZ Prokuratury Krajowej. W trakcie czynności zabezpieczono karabinek AK-47. Na lotnisku we Frankfurcie nad Menem policjanci zatrzymali tuż przed odlotem do Kolumbii Michała B. – również poszukiwanego na podstawie ENA. Wobec osób zatrzymanych w Hiszpanii i Niemczech wdrożono już procedurę wydania ich do Polski”

-poinformował prok. Karol Borchólski z zespołu prasowego Prokuratury Krajowej.

Śledczy z zachodniopomorskich „pezetów” i CBŚP pracują nad sprawą od ponad dwóch lat. Sprawę nazwano m.in. „Air Gandzia” ze względu na środek transportu używany do przemytu.

Grupa wybrała rzadko spotykany u nas sposób przerzutu marihuany robiąc to awionetką, którą za 200 tys. euro kupiono na Ukrainie i w częściach przywieziono do kraju.

Pomógł w tym zawodowy pilot, który miał też ustalać niewielkie lotniska w kraju i Europie Zachodniej, na których można było lądować bez wzbudzania wzbudzania niczyjego niepokoju.

Lot na trasie Polska-Niemcy-Francja-Hiszpania zajmował kilka dni. Jednorazowo do samolotu ładowano ok 70-90 kg marihuany. Co ciekawe, jeden z członków gangu odnowił dla potrzeb przemytniczych operacji swoją licencję pilota.

Jakiś czas temu na lotnisku w Zielonej Górze służby zatrzymały kilku mężczyzn, którzy przylecieli awionetką z 73 kg marihuany na pokładzie. Za organizację przemytu mieli odpowiadać członkowie polskiego oddziału gangu motocyklowego Hells Angles.

W Zgorzelcu uchylono immunitet prokuratorowi, który podczas jednego ze służbowych szkoleń, częstował ciastkami z ziołem. Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego uznała, iż umyślne podanie poszkodowanej ciasteczek z marihuaną w czasie szkolenia zawodowego prokuratorów jest czynem o dużej szkodliwości społecznej, za który należy prokuratorowi cofnąć immunitet i postawić go przed sądem. Inny prokurator został zawieszony też za zioło. Oto więcej informacji.

Uchylono immunitet prokuratorowi, który częstował znajomych ciastkami z ziołem podczas jednego ze szkoleń.

Zgorzelecki prokurator Piotr P. w sierpniu 2021 r. podczas szkolenia zawodowego w Lublinie, które było orgaznizowane przez Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury, w pokoju hotelowym poczęstował koleżankę z pracy ciastkami z marihuaną. Według swoich kolegów po fachu, naraził w ten sposób Barbarę D. na poważny uszczerbek na zdrowiu. Czyn ten zagrożony jest karą do trzech lat pozbawienia wolności.

Dowodami w sprawie są zeznania Barbary D. oraz dokumentacja medyczna, wskazującą, że w moczu i we krwi znajdowały się kannabinoidy. Ponadto monitoring hotelu potwierdza przebieg zdarzeń opisany przez poszkodowaną. Zeznała ona, że tego dnia zażyła jedynie leki przypisane przez lekarza, a o składzie ciasteczek nie miała pojęcia.

O ten sam czyn został również oskarżony inny prokurator, Bartosz F. , który 21 marca został zawieszony w czynnościach służbowych.

Na posiedzeniu 9 maja 2023 . Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego w jednoosobowym składzie sędziego Marka Siwka podjęła uchwałę o uchyleniu immunitetu Piotrowi P. Wnioskowała o to prokuratura okręgowa.

„Wniosek prokuratora okręgowego jest zasadny, gdyż prawdopodobieństwo popełnienia przez Piotra P. przestępstwa jest duże. Nie ma wątpliwości, że substancja podana poszkodowanej to było ziele konopi. Wskazywały na to objawy poszkodowanej, SMS, jak i  analizy chemiczne ekspertów. Nie zachodzą  tu okoliczności  wyłączające bezprawność czynu, który był szkodliwy społecznie.”

– wyjaśniał sędzia Siwek

Obecnie prokurator Piotr P. czeka na akt oskarżenia po czym stanie przed sądem.

Sprawa Maty wróci na wokandę? Prokuratura nie odpuszcza i tak jak zapowiadała złożone zostało odwołanie od decyzji umorzenia postępowania. Wiemy kiedy sąd je rozpatrzy. Oto więcej informacji.

Sprawa Maty wróci na wokandę? prokuratura nie odpuszcza

Mata został pod koniec stycznia zatrzymany wraz ze swoim znajomym za posiadania nieznacznych ilości marihuany. W momencie zatrzymania twórca posiadał 1,45 grama, natomiast jego znajomy 0,39 grama suszu konopi indyjskich.

Pod koniec maja prokuratura złożyła do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa aktu oskarżenia w tej sprawie. Więcej na ten temat przeczytasz w naszym artykule – Mata stanie przed sądem za posiadanie 1,45 grama ziela. Czy będzie to proces pokazowy?

Sąd jednak postępowanie umorzył, o czym przeczytasz T U T AJ.

Prokuratura uważa jednak, iż Młody Matczak powinien zostać ukarany,

„Oskarżyciel publiczny nie zgadza się z wydanym przez sąd rozstrzygnięciem. Niezwłocznie po uzyskaniu pisemnego uzasadnienia, prokuratura złoży zażalenie na wydane postanowienie”

– podała Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Zażalenie do sądu faktycznie wpłynęło, a jego zasadności sąd ma się przyjrzeć 11. maja czyli w najbliższy czwartek.

Mata ostatnio zmienił jednak swoją narrację względem marihuany i jej „fajności”, teraz mówi, że „zioło zniszczyło mi życie” i temu podobne oraz rozpoczął terapie w ośrodku MONAR

Więcej na ten temat przeczytasz T U T A J.

Zawód: Nauczyciel. Hobby: Grower. 40-latek stanął przed sądem za uprawę konopi indyjskich, którą ujawniono w powiecie opolskim woj. lubelskie. Na jego posesji służby ujawniły dwa tunele foliowe pełne roślin konopi. W środę przed lubelskim sądem ruszył proces, nauczycielowi grozi do 8 lat więzienia. Oto więcej informacji.

Zawód: Nauczyciel. Hobby: Grower. 40-latek stanął przed sądem za uprawę konopi indyjskich

Oskarżająca 40-latka prokurator Justyna Bugalska z Prokuratury Rejonowej w Opolu Lubelskim na początku rozprawy oskarżyła Dariusza M. o to, że wbrew przepisom ustawy uprawiał 191 krzewów konopi innych niż włókniste, które mogły dostarczyć znaczne ilości ziela konopi o łącznej wadze ponad 14 kg.

„Oskarżony zbierał z roślin łodygi, liście i kwiatostany, suszył i rozdrabniał, wytwarzając z nich znaczną ilość środków odurzających w postaci ziela konopi innych niż włókniste o łącznej wadze nie mniejszej niż 964,78 gramów”

– mówiła prokurator.

Wcześniej sąd zdecydował o areszcie tymczasowym dla mężczyzny, który uprawiał rośliny. Na rozprawę został doprowadzony z aresztu. Pytany przez sędzię Joannę Czajkowską odmówił składania wyjaśnień i odpowiadania na pytania. Sędzia odczytała protokoły ze śledztwa, podczas którego mężczyzna nie reagował i także nie odpowiadał na pytania.

Przesłuchano też policjantów, którzy brali udział w zatrzymaniu Dariusza M. Jeden z funkcjonariuszy zeznał, że po zatrzymaniu oskarżony zapytał go o wysokość kary jaka grozi za uprawę konopi, a także o to, w którym zakładzie karnym zostanie osadzony.

Dariusz M. miał funkcjonariuszom powiedzieć, że „wszystko jest czarno na białym i nie wykręci się z tego”.

Źródło: Radio Lublin

Do niecodziennego wydarzenia doszło na jednej z plaż w Hiszpanii, na którą wpadła motorówka. Jej właściciele uciekli w głąb lądu porzucając na plaży motorówkę i znacznie ponad tonę haszyszu, który przemycali. Całą sytuację i sceny rodem z filmu akcji zarejestrowała kamera.

Hiszpania: Uciekając przed służbami porzucili ponad tonę haszyszu na plaży

Operacja ujęcia przemytników przez oddział hiszpańskiej Guardia Civil (hiszp. Straż Obywatelska)  odbyła się w zeszły piątek ok. godz. 4 rano u wybrzeży Majorki. Funkcjonariusze zauważyli łódź przemytników, płynącą z dużą prędkością od strony Afryki Północnej.

Hiszpańskie służby dokonali zatrzymania trzech mężczyzn, którzy motorówką transportowali ponad tonę haszyszu. Przemytnicy gdy tylko zorientowali się, że są obserwowani chcieli początkowo uciec organom ścigania. Na filmie z policyjnej akcji widać, że po krótkim pościgu postanowili porzucić kontrabandę na plaży, a następnie rzucić się do ucieczki między zaskoczonymi plażowiczami.

Ścigani ukryli się w jednym z pobliskich hoteli jednak dość szybko zostali ujęci. Służby przejęły 1,2 tony haszyszu oraz motorówkę, na której się znajdował.

 

 

Policyjny pies wywąchał zioło u uczennicy podczas „lekcji profilaktycznej” w jednej ze szkół w powiecie oławskim (Dolny Śląsk). Sytuacja miała miejsce podczas „lekcji profilaktycznej” prowadzonej przez z udziałem policji, której motyw przewodni to zgubny wpływ używek na życie, a jakże by inaczej. Tego dnia policjantom towarzyszył pies, który na co dzień zajmuje sie znajdywaniem substancji prawnie zabronionych. Niestety dla 16-letniej uczennicy pies wywąchał u niej zioło. Oto więcej informacji.

Policyjny pies wywąchał zioło u uczennicy podczas „lekcji profilaktycznej”

Na Dolnym Śląsku w powiecie oławskim w jednej ze szkół policja prowadziła zajęcie dotyczące zgubnego wpływu używek na ludzi. W pewnym momencie przyprowadzony przez funkcjonariuszy pies do wykrywania narkotyków zainteresował się plecakiem 16-letniej uczennicy. Okazało się, że ta miała w plecaku nieco marihuany oraz szklaną lufkę.

Ku zaskoczeniu wszystkich, w pewnym momencie pies zareagował w sposób wskazujący na to, że wyczuł narkotyki. Szybko też wskazał plecak, dając jasny sygnał, że właśnie tam znajdują się substancje zabronione.

-powiedziała rzeczniczka komendy powiatowej w oławie, asp. szt. Wioletta Polerowicz

„Plecak należał do 16-letniej uczennicy – mieszkanki powiatu oławskiego, która odpowie za naruszenie przepisów ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Nieletnia po czynnościach została przekazana pod opiekę rodziców, a policjanci o całej sprawie poinformowali sąd rodzinny.”

 -czytamy na stronie policji.

Co policja robi w szkole?

Zawsze stawiam sobie to pytanie słysząc o „zajęciach profilaktycznych” z zakresu narkotyków, prowadzonych przez policjantów. Przede wszystkim, ci ludzie nie są od tego ani nie mają do tego odpowiedniej wiedzy. Niemal zawsze na takich zajęciach policja jest pośmiewiskiem, cichym ale jednak. Nic dziwnego, są do tego kompletnie nie przygotowani. Jest to najgorsza możliwa forma edukacji o używkach jaka można sobie wyobrazić. Funkcjonariusze są przeważnie niewiarygodni powtarzając reguł rodem z głębokiej konopnej prohibicji nie mając np. właśnie o marihuanie i jej wpływie na człowieka, kompletnie żadnej wiedzy.

„W instrybutor nie strzel” – kobieta wjechała w stację benzynową bo wypaliła jointa? Dwa lata po wydarzeniach na stacji benzynowej w Rymaniu, ich główna bohaterka zabrała głos tłumacząc, co zaszło feralnego dnia oraz czemu wjechała w budynek stacji. Do sytuacji doszło podczas powrotu pani Katarzyny z Niderlandów do kraju. 40-latka przyznaje, że przed zajściem, z którego filmik obiegł Internet i zapewne każdy z was go widział, wypaliła jointa. Oto więcej informacji.

Kobieta wjechała w stację benzynową bo wypaliła jointa?

W lutym 2021 do sieci trafił krótki filmik nagrany na stacji benzynowej w Rymaniu, nagranie błyskawicznie stało się „hitem” ze względu na jego autora, który nazwał dystrybutor paliwa „instrybutorem” krzycząc do policjantów: „w instrybutor nie strzel”.  Jednak po za wspomnianym „instrybutorem”, nagranie było raczej tragiczne i poważne niż zabawne.

Teraz, dwa lata po całym zajściu, głos zabrała jego sprawczyni. Kierująca pojazdem 40-letnia pani Katarzyna postanowiła opowiedzieć, jak zajście wyglądało z jej perspektywy.

Na nagraniu widzimy, że pani Katarzyna początkowo lekko uderzyła w drzwi stacji benzynowej. Później jednak wycofała i ponownie z impetem ruszyła w kierunku budynku wjeżdżając do środka. Całe zdarzenie obserwowali dwaj policjanci, którzy ewidentnie nie potrafili się w tej sytuacji odnaleźć. Następnie kobieta wycofała i zatrzymała się tuż obok dystrybutora z paliwem. Wówczas policjanci oddali kilka strzałów w kierunku pojazdu. Chwilę później jeden z nich próbował wybić szybę, by dostać się do środka,  w tym momencie samochód odjechał.

Pani Katarzyny mówi, że tego dnia wracała na stałe z Niderlandów, jechał z nią znajomy, który prowadził auto. Doszło między nimi najpewniej do sprzeczki gdyż po wjechaniu na stację benzynową w Rymaniu, kobieta kazała opuścić znajomemu pojazd. Poszła też na stację benzynowa, aby wezwać policje gdyż czuła się z jego strony zagrożona.

Pani Katarzyna mówi, że po policje zadzwoniła o godz. 17, a patrol przyjechał o 23.

„Wyskoczyłam do nich z taką nadzieją, że w końcu ten człowiek mnie zostawi w spokoju. Policja zamieniła dwa zdania z nim i odjechała. O godzinie mniej więcej 0:20 policja przyjechała drugi raz. Postanowiłam już nie wysiadać z samochodu. Ja im powiedziałam, że zapaliłam jointa, że ja nie czuję się na siłach, żeby jechać dalej i on mówi do mnie: masz oddać mu kluczyki, macie stąd odjeżdżać. To była sekunda, gdyby mi nie dali takiego polecenia, że mam oddać mu kluczyki i stąd odjeżdżać, to tej decyzji by nie było. To właśnie wtedy sobie pomyślałam pal sześć te drzwi (stacji benzynowej – red.)”

– opowiada pani Katarzyna w rozmowie z Polsatem.

Oczekiwałam bardziej, że ochroni mnie, że przynajmniej zwrócą temu człowiekowi uwagę, żeby się ode mnie odczepił, żeby tej mojej przestrzeni nie naruszał, żeby nie walił mi w szybę. Przecież on siedem godzin się dobijał do auta.

– mówi pani Katarzyna.
Z relacji kobiety wynika, iż zdawała sobie sprawę z tego, że nie powinna kierować pojazdem ze względu na wypalonego jointa i nie miała póki co zamiaru tego robić. Liczyła na to, że funkcjonariusze pomogą jej się uporać ze znajomym, który według niej stwarzał dla nie j zagrożenie.

Jednak gdy policjanci kazali im wspólnie odjechać, zdesperowana (jak twierdzi) kobieta postanowiła gwałtownie odjechać z miejsca zdarzenia.

Z przygotowanego na ten temat materiału telewizji Polsat jasno wynika, że pani Katarzyna to osoba z problemami i to sporymi. Całość przeczytasz T U T A J.

Jednak spora część opinii publicznej wydala już wyrok – przejarana ćpunka i narkomanka z urojeniami. No bo w końcu używa marihuany.

Na taki, a nie inny rozwój sytuacji (wjechanie w stację benzynową) wpłynęło zapewne kilka czynników takich jak zmęczenie fizyczne i psychiczne podróżą oraz faktem spędzenia sześciu godzin w oczekiwaniu na policję i konflikt ze znajomym, a także nieciekawa sytuacja życiowa pani Katarzyny.

Kobieta nie czuła się na siłach i nie chciała odjeżdżać z miejsca dopóty, dopóki policjanci odmówili jej pomocy i nakazali wsiąść ze znajomym do auta, oddać mu kluczyki i odjechać. Niestety użytkownicy FB wiedzą lepiej, oto kilka przykładów, a niestety widziałem tego sporo więcej.

wjechała w stację benzynową bo wypaliła jointa

wjechała w stację benzynową bo wypaliła jointa

wjechała w stację benzynową bo wypaliła jointa

Uwiecznieni na nagraniu funkcjonariusze zostali ukarani dyscyplinarnie, jednak nie za fakt użycia broni ale za inne ich działania i postawy w trakcie całej sytuacji.

Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Źródło: Polsatnews.pl

Aktor Antoni Królikowski zatrzymany pod zarzutem jazdy pod wpływem THC. Do sytuacji doszło wczoraj na jednej z warszawskich ulic. Auto aktora został zatrzymany przez patrol policji. Aktor został poddany badaniu alkomatem, a gdy ten nic nie wykazał policjanci użyli narkotestu, który wskazał obecność THC w organizmie. Aktor wydał w tej sprawie oświadczenie, które mówi, że nie był pod wpływem ani nie zażywa narkotyków. Dodał też, że leczy się konopiami i twierdzi, iż była to wystawka mająca mu zaszkodzić. Oto więcej informacji.

Antoni Królikowski zatrzymany pod zarzutem jazdy pod wpływem THC.

W sobotę 18 lutego w godzinach popołudniowych w Warszawie przy ul. Karolkowej, patrol policji zatrzymał auto Antoniego Królikowskiego. Po przebadaniu alkomatem ustalono, że kierowca był trzeźwy. Wtedy mundurowi postanowili użyć narkotestu, który wskazał na zawartość THC w organizmie Królikowskiego.

Aktor twierdzi, że patrol na niego czekał gdyż ktoś poinformował służby, że w tym czasie będzie kierował pojazdem w stanie nietrzeźwości.

Służby temu nie zaprzeczają twierdząc, że istniały „uzasadnione powody, żeby uznać, że może to być osoba w stanie nietrzeźwości„.

Funkcjonariusze z uwagi na otrzymane zgłoszenie, że o tej godzinie i w tym miejscu pojawię się rzekomo pod wpływem nielegalnych substancji, czekali na mnie w okolicy miejsca zamieszkania. Zostałem zatrzymany do kontroli. Alkotest wykazał, że jestem trzeźwy. Jednak narkotest wykrył THC, którym wspomagam moje leczenie i którego używałem poprzedniego wieczoru.

-czytamy w oświadczeniu aktora, które zamieścił na swoim kanale Instagram.

Wykonano badanie krwi, oczekujemy na wyniki. W przypadku regularnego stosowania medycznej marihuany, nawet w małych ilościach, stężenie może się utrzymywać, mimo że w dniu zatrzymania nie używałem konopii.

Chciałbym zaznaczyć, że nie zażywam narkotyków, co wykazały dzisiejsze testy, więc bardzo proszę o zaprzestania pomówień. Ponadto tegorocznych urodzin nie świętowałem w żadnym warszawskim klubie.

-dodał Królikowski

Antoni Królikowski zatrzymany

Przedstawiciel Antoniego Królikowskiego przekazał, że aktor zgadza się na publikację wizerunku.

Problemy pacjentów stosujących medyczną marihuanę

Niestety, problem z medyczną marihuaną jest taki, że stosując ją np. jedynie wieczorami w czasie wolnym od pracy (np. w celu zaśnięcia, przeciwbólowo) to następnego dnia można mieć problemy w pracy czy podczas kontroli drogowej gdyż metabolity THC utrzymują się w organizmie dość długo. Nawet gdy pacjent już kompletnie nie jest pod wpływem marihuany i nie odczuwa żadnego jej działania testy mogą pokazać co innego.

Przypominamy: stan „po spożyciu” to sytuacja gdy osoba używała marihuany np. pięć godzin wcześniej i pomimo, iż we krwi znajduje się jeszcze THC, to osoba jest zupełnie trzeźwa. Mało tego, THC, w przeciwieństwie do alkoholu, może utrzymywać się we krwi wiele dni. W takim przypadku osoba używająca marihuany na kilka dnie przed prowadzeniem pojazdu, jest traktowana jak pijany kierowca. Natomiast stan „pod wpływem” występuje wtedy, gdy osoba zażyła konopie po czym wsiadła za kierownicę, będąc jeszcze pod wpływem THC.

Przeczytaj też: Odpowiedź ministerstwa ws. wyznaczenia dopuszczalnych limitów THC we krwi kierowców

Sąd umorzył postępowanie w sprawie Maty. Prokuratura twierdzi, że ukaranie twórcy jest konieczne, a jego zachowanie jest wysoce szkodliwe społecznie. Takie stanowisko prokuratura podkreślała wnosząc o ukaranie Młodego Matczaka. Dziś postępowanie sądowe zostało umorzone, orzeczenie nie jest prawomocne. Oto więcej informacji.

Sąd umorzył postępowanie w sprawie Maty

Mata wraz ze swoim znajomym zostali na początku ubiegłego roku zatrzymani za posiadanie marihuany. Michał M. posiadał wtedy 1,45 grama, a jego znajomy 0,39 grama. Pisaliśmy o tym T U T A J.

Wszystko wskazywało na to, że będziemy mieli do czynienia z procesem pokazowym. Szczególnie, że sam fakt składania aktu oskarżenia w tak błahej sprawie wskazywał właśnie na pokazówkę.

A już zdecydowanie przekonały nas do tego słowa prokuratora w tej sprawie.

Takie zachowanie oskarżonego, podjęte kilka dni po tym, kiedy zostało wobec niego wszczęte postępowanie karne jest niewątpliwie wyrazem jego bezrefleksyjnej postawy. Oskarżony Michał M. co prawda wyraził skruchę podczas przesłuchania w dniu 28 stycznia 2022 r., jednak już kilka dni później publicznie wypowiadał się w innym tonie, pochwalając zażywanie środków odurzających

-mówił przedstawiciel prokuratury nawiązując do założenia przez Matę Fundacji420.

Konieczność ukarania Maty oraz wysoką szkodliwość społeczna jego czynu prokuratura tłumaczyła takimi słowami:

„W ocenie Prokuratury orzeczenie kary wobec oskarżonych jest celowe, ponieważ wymagają tego względy wychowawcze oraz zapobiegawcze, a w szczególności pożądane jest ukształtowanie u oskarżonych postawy akceptowanej społecznie, czemu zdaniem Prokuratury nie służyłoby umorzenie postępowania. Decyzja o umorzeniu postępowania stanowiłaby w istocie wyraz pewnego rodzaju aprobaty dla szkodliwego stosowania środków odurzających, a także uznania działań podejmowanych przez oskarżonego Michała M. po przedstawieniu mu zarzutu.”

Więcej na temat złożenia aktu oskarżenia przeciwko Macie przeczytasz T U T A J.

Postępowanie ws. Maty i jego kolegi umorzone

7. lutego sąd umorzył postępowanie w sprawie Maty. Orzeczenie sądu nie jest prawomocne, prokuratura może się od niego odwołać. Na pytania dziennikarzy o komentarz prokuratorka poinformowała, że o ewentualnej decyzji o złożeniu zażalenia na decyzję sądu media poinformuje rzecznik prasowy prokuratury. Śledczy mają na to 7 dni od otrzymania uzasadnienia.

Czy prokuratura będzie chciała się odwołać? Jeszcze niedawno twierdzono, że jego czyn nosi znamiona wysokiej szkodliwości społecznej w związku z czym można się spodziewać apelacji.

Obrońca kolegi Maty, Adw. Rafał Karbowniczek, w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że spodziewa się, iż prokuratura złoży zażalenie na decyzję sądu.

Na dziś jest satysfakcja. Jest poczucie sprawiedliwości. Patrząc na całokształt tej sprawy, ilość środków, rodzaj środków, całokształt innych okoliczności uwzględnionych w toku dochodzenia, ta decyzja jest po prostu słuszna i sprawiedliwa. Sąd rejonowy nie mógł podjąć innej decyzji.

-powiedział Adw. Rafał Karbowniczek

Adwokat został też zapytany, czy uważa, że wnoszenie aktu oskarżenia przeciwko jego klientowi mogło być spowodowane towarzystwem Maty:

To trudne pytanie. Odpowiem w ten sposób: bez wątpienia akt oskarżenia w stosunku do jego osoby nie powinien być wniesiony

– powiedział.

Natomiast obrońca Maty oznajmił, że:

Dziwi od samego początku zachowanie prokuratury w tej sprawie. Materiał dowodowy był gromadzony po dwóch tygodniach. Dochodzenie zgodnie z polską procedurą karną powinno być zakończone po dwóch miesiącach. To trwało cztery.

Obrońcy oskarżonych uznali akt oskarżenia za tendencyjny.

Postępowanie zostało umorzone na podstawie art. 62a Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii.

Źródło: Vibez.pl

95 litrów ekstraktu z konopi zamiast miodu. Na Terminalu Lotniska Chopina w Warszawie w przesyłce nadanej drogą lotniczą w USA, która miała zawierać 95 litrów miodu, funkcjonariusze ujawnili prawnie zabronione substancje – poinformowała policja. Ekstrakt zawierał dwa nielegalne w naszym kraju kannabinoidy w tym HHC, które niektórzy błędnie uważają za legalne. Wartość zatrzymanych produktów oszacowano na 6 mln. zł. Oto więcej informacji.

95 litrów ekstraktu z konopi zamiast miodu

Pod koniec minionego roku Policjanci wydziału kryminalnego komisariatu policji Portu Lotniczego Warszawa Okęcie we współpracy z funkcjonariuszami Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego ujawnili próbę przemytu niedozwolonych substancji pochodzących z konopi indyjskich tj. tetrahydrokannabinolu (THC) i heksahydrokannabinolu (HHC).  O HHC oraz jego statusie prawnym w Polsce pisaliśmy T U T A J. Warto na to zwrócić uwagę, gdyż w sieci wciąż można natknąć się na firmy mające w swojej ofercie HHC lub produkty zawierające HHC.

Miód, to nawet nie był on

Nie dziwi nas, fakt, że rzekomo słodka przesyłka wzbudziła wątpliwości służb, albowiem pojemniki, które miały zawierać pszczeli produkt, niczym nie przypominały dobrze znanych nam słoików gdyż domniemany miód rozlany był w… szklane naczynia laboratoryjne.

Jak wykazały badania, złotym płynem była substancja zawierająca, nielegalne w Polsce THC i HHC. Stołeczni Policjanci wartość zabezpieczonego mienia określili na blisko 6 milionów złotych.

ekstraktu z konopi

Źródło: Policja.pl

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.