Kryminalne Zagadki Zielonego Świata

Kolejny popisowy numer zafundowali dzielni stróże prawa z gminy Łomża aresztując młodego chłopaka, który postanowił poświęcić swój wakacyjny czas na uprawianie ogrodniczego hobby. Teraz 24-latek odpowie za cztery małe sadzonki konopi indyjskich.

W ubiegłą sobotę na terenie gminy Łomża doszło do zatrzymania 24-letniego chłopaka, który zamierzał prowadzić mała uprawę składającą się z 4 roślin.

Dzięki własnym ustaleniom, wiszniccy kryminalni podejrzewali i potwierdzili informacje, że chłopak uprawia konopie indyjskie. Podczas zatrzymania w mieszkaniu ujawniona 4 roślinki o wysokości 15cm.  Zgodnie z ustawą o uprawie konopi innych niż włókniste został aresztowany a sadzonki zostały zabezpieczone.

Młody ogrodnik usłyszał już zarzut oraz dobrowolnie przyznał się do popełnionego przez niego czynu oraz poddał karze. Po za czterema sadzonkami policjanci zabezpieczyli również kwotę pieniężną w wysokości 200zł na poczet przyszłych kar pieniężnych.

Jesteśmy bardzo wściekli z powodu takich sytuacji, w których młody chłopak chce odciąć się od kontaktów ze światem dilerów i na własną rękę próbuje uprawiać dla siebie naturalne ziółko bez chemicznych, tajemniczych dodatków. Jest to kolejna sytuacja, w której polskie prawo niszczy życie młodej osoby za praktycznie zerową szkodliwość społeczną.

 

 

 

Policjanci ze stołecznego wydziału do walki z przestępczością narkotykową w wyniku ustaleń operacyjnych dotarli do posesji na terenie Rembertowa. Okazało się, że w jednym z pomieszczeń domu uprawiane są konopie. Funkcjonariusze zabezpieczyli 90 rosnących krzewów, część ściętego suszu, a także oprzyrządowanie służące do uprawy: lampy grzewcze, filtry, nawiewy.

Do sprawy zatrzymane zostały dwie osoby. 29-letni Karol K. usłyszał zarzut uprawy konopi i został objęty policyjnym dozorem. Natomiast 23-letnia Daria A. odpowie za pomocnictwo w tym przestępstwie.

Policjanci z wydziału do walki z przestępczością narkotykową Komendy Stołecznej Policji na podstawie zebranych informacji operacyjnych oraz własnych sprawdzeń ustalili, że na jednej z rembertowskich posesji w części domu najprawdopodobniej uprawiana jest marihuana.

Policjanci pojawili się pod wskazanym adresem. Kiedy weszli do domu natychmiast poczuli bardzo silną woń charakterystyczną dla marihuany. Okazało się, że w jednej części, oddzielonej kotarą w pokoju faktycznie znajduje się plantacja konopi indyjskich.

Policjanci zabezpieczyli 90 rosnących krzewów, do tego rośliny częściowo wysuszone oraz oprzyrządowanie służące do prowadzenia plantacji, lampy grzewcze, filtry, nawiewy. 23-letnia  Daria A. została zatrzymana. Kobieta twierdziła jednak, że pokój, w którym ujawniono plantację wynajmuje swojemu szwagrowi. 29-letni Karol K. trafił do policyjnej celi dzień później.

Sprawą zajęli się policjanci z komendy przy ulicy Grenadierów. Po skompletowaniu wszystkich materiałów policjanci doprowadzili zatrzymanych do prokuratury. Tam 29-latek usłyszał zarzut uprawy konopi i został objęty policyjnym dozorem. 23-latka odpowie za pomocnictwo w tym przestępstwie.

jw/mb, policja.pl

W mieście Pilar w pobliżu Buenos Aires w „magiczny sposób wyparowała” znaczna ilość zarekwirowanej wcześniej trawy. Policjanci, którzy odpowiedzialni byli za pilnowanie tego, co znajduje się w magazynie twierdzą, że to myszy zjadły 500kg marihuany, której brakuje teraz w magazynie!

Myszy zjadły 500kg marihuany z policyjnego magazynu?

Marihuana, która zarekwirowana przestępcom w ciągu dwóch ostatnich lat powinna równać się wadze sześciu ton. Niestety podczas kontroli wykazano, że w depozycie brakuje ponad pół tony marihuany!

Przesłuchanie przez ekspertów

Myszy zjadły 500kg marihuany

Funkcjonariusz odpowiedzialny za magazyn (Javiera Specia) oraz siedmiu podwładnych mu policjantów zostało przesłuchanych przez specjalnie powołaną komisję, mającą na celu wyjaśnienie braki magazynowe. Główne podejrzenia padły właśnie na Javiere.

Podczas przesłuchania wszyscy funkcjonariusze upierali się przy teorii, że marihuana została zjedzona przez myszy zamieszkujące magazynowe zakamarki. Niestety teoria została bardzo szybko obalona przez biegłych sądowych, którzy stwierdzili, że taka ilość ziela nie mogła zostać zjedzona nawet gdyby gryzoni było naprawdę dużo.

Drugim argumentem obalającym wyssaną z palca teorię jest fakt, że myszy nie gustują w kwiatach konopi indyjskich i działając instynktownie zwyczajnie nie mogłyby pomylić go ze swoim pokarmem. Co innego gdyby magazynowane były nasiona konopi.

Ośmiu policjantów, którzy „pilnowali” magazynu z narkotykami, w którym znajdowała się spora ilość marihuany zostało już zwolnionych ze służby. W ich  tłumaczenie powodu, z jakiego brakuje ponad pół tony suszu nie uwierzyli przełożeni ani inni policjanci, którzy dokonywali w tej sprawie dochodzenia. Sprawa trafiła już do sądu – najbliższa rozprawa w tej sprawie ma się odbyć już 4 maja.

 

 

Ksiądz uprawiał marihuanę i piekł ciasteczka z jej zawartością. Jeden ze sklepów oferujących sprzęt do domowej uprawy roślin lub nasion był monitorowany przez policję. Niestety pech chciał, że jeden z klientów został namierzony. Okazało się, że jest nim ksiądz Wikariusz z parafii na jednym z Gorzowskich osiedli, który po za głęboką wiarą, umiłował sobie inne hobby – ksiądz uprawiał marihuanę i piekł ciasteczka z jej zawartością. 

Mimo, że sprzęt uprawowy jak i nasiona są w Polsce całkowicie legalne to policjanci postanowili poczekać kilka miesięcy by upewnić się, w jakim celu faktycznie został zakupiony. Przypuszczenia policjantów potwierdziły się – ksiądz wysiał nasiona, przeprowadził całą uprawę i zebrał końcowy plon. Wtedy funkcjonariusze złożyli mu wizytę.

Wjazd na plebanie

Przed świętami Wielkanocnymi odwiedzili plebanie mieszczącą się przy parafii ulicy Gwiaździstej w Gorzowie policjanci złożyli wizytę Wikariuszowi ujawniając przy nim ciasteczka, które po zbadaniu potwierdziły podejrzenia policjantów – były to ciasteczka z marihuaną. Po za ciasteczkami, policjanci odkryli również profesjonalnie przygotowaną uprawę konopi indyjskich.

Prokuratura nie chce ujawniać szczegółów zatrzymania ze względu na dobro śledztwa. Potwierdza jedynie fakt, że w Marcu ksiądz został zatrzymany pod zarzutem posiadania i produkcji środków odurzających i stwierdza, że „coś jest na rzeczy”

Brak odpowiedzialności karnej?

Wcześniej Wikary służył w parafii w miejscowości Serby (Parafia p. w. św. Ap. Piotra i Pawła w Serbach). Portal gorzowianin.com nieoficjalnie podaje, że ksiądz nie będzie już pełnił swojej służby w Gorzowskiej parafii na placu Słonecznym.

Proboszcz parafii zapytany o szczegóły sprawy powiedział jedynie, że „nie może o tej sprawie mówić”.

Kolejny raz system udowadnia, że kościół stoi ponad prawem. Ksiądz umoczył swoje paluszki w demonicznym, nielegalnym Zielonym Świecie, ale czy za to odpowie? Jak w przypadku aktów pedofilii lub innych niemoralnych sytuacji, za pewne sprawa zostanie zamieciona pod dywan, a ksiądz zostanie przeniesiony do innej parafii. Dodatkowo nurtuje nas pytanie, jakim prawem policja monitoruję legalnie funkcjonujący biznes z góry podejrzewając klientów o działania niezgodne z prawem – czy to nazywamy wykrywalnością, czy śledzeniem potencjalnych „przestępców”?

 

Haszyszowy zajączek trafił do jednego z osadzonych w Areszcie Śledczym w Lublinie.  Jak donosi dziennik wschodni, kierowana do jednego z osadzonych kartka świąteczna po części zrobiona była z cracku, co oczywiście jest totalną bzdurą i wprowadzaniem czytelników w błąd.

Brązowy, plastyczny „crack”

Oczywiście kolejny, niedouczony redaktor nie potrafi nawet wykorzystać przeglądarki internetowej w celu potwierdzenia swoich urojeń dotyczących cracku.

Na pierwszy rzut oka świąteczna kartka wygląda na dziecięce wykonanie laurki z okazji świąt – życzenia i  symboliczny, wielkanocny zajączek wykonany z brązowej plasteliny, która dla doświadczonego palacza od razu wydaje się być podejrzana. Z pewnością z twórczość dziecka ingerowała osoba dorosła.

Świąteczna korespondencja

Jak informuje Służba Więzienna, pies tropiący, przeszkolony pod kątem wyszukiwania narkotyków wskazał jeden z listów z życzeniami świątecznymi adresowany do jednego osadzonych.

Po zbadaniu narkotesterem okazało się, że podejrzany zajączek ulepiony został z haszyszu, który jak dobrze wiadomo pod wpływem ciepła daje się formować niczym plastelina.

Sprawa „haszyszowego zajączka” została przekazana policji. Aktualnie trwa w tej sprawie świąteczne dochodzenie.

Jeleniogórscy policjanci zatrzymali w trakcie kontroli drogowej pasażera, który posiadał marihuanę. Jak ustalili funkcjonariusze, mężczyzna marihuanę kupił w Czechach z zamiarem sprzedaży w Polsce. Łącznie zatrzymany udzielił co najmniej 83 razy środki odurzające różnym osobom odpłatnie i nieodpłatnie. Teraz grozić mu może kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

Funkcjonariusze z Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze zatrzymali podczas kontroli drogowej 30-letniego mężczyznę podejrzanego o posiadanie narkotyków, ich przemyt z Czech oraz o handel nimi.

Mężczyzna został zatrzymany przez policjantów w trakcie kontroli drogowej. Posiadał marihuanę, z której można było uzyskać ponad 20 porcji handlowych.

Funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego z Komisariatu I Policji w Jeleniej Górze prowadząc czynności w tej sprawie ustalili, że 30-latek 18 marca br. kupił w Czechach marihuanę z zamiarem jej sprzedaży w Polsce. Z zakupionych narkotyków mężczyzna mógł uzyskać ponad 70 porcji handlowych. Funkcjonariusze potwierdzili, że od stycznia do marca br. podejrzany udzielił co najmniej 83 razy narkotyki odpłatnie i nieodpłatnie różnym osobom z Jeleniej Góry i okolic.

Jeleniogórzanin trafił do policyjnego aresztu. Obecnie funkcjonariusze wyjaśniają szczegółowo wszystkie okoliczności tej sprawy.  Za popełnione przestępstwa podejrzanemu grozić może kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

 

Źródło: KMP w Jeleniej Górze
podinsp. Edyta Bagrowska

Brytyjczyk połknął worek z marihuaną i przyleciał z nią do Polski mając tym samym nadzieję, że uda mu się ją przemycić na terytorium Polski. Obywatel Wielkiej Brytanii aktualnie zamieszkuje teren województwa podkarpackiego w okolicach Krosna, gdzie widocznie nie potrafił poradzić sobie z brakiem dostępu do dobrej jakości marihuany. Niestety, 49 letni mężczyzna po wylądowaniu na lotnisku w Jasionce i opuszczeniu samolotu, Bryan U. został zatrzymany przez policję. 

Do zdarzenia doszło 27 Lutego bieżącego roku. Jak poinformowała Edyta Lenart, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie – funkcjonariusze z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie otrzymali informacje o tym, że jeden z pasażerów może przemycać na pokładzie samolotu marihuanę do Polski.  Jak wiadomo w Polsce używka ta jest mocno demonizowana i chętnie poszukiwana przez organy ścigania w celu budowania statystyk wykrywalności.

Podczas przeszukania nie ujawniono marihuany. Funkcjonariusze ustalili więc, że mężczyzna prawdopodobnie połknął ją przed wylotem aby bezpiecznie przewieźć ją przez granicę. Podejrzany został przewieziony do pobliskiego szpitala w celu potwierdzenia tych informacji.

Udaremniony „wielki” przemyt

Jak się okazało, w żołądku zatrzymanego znajdował się woreczek z suszem o łącznej wadze 1,3g. Policjanci natychmiast udali się dokonać przeszukania mieszkania, gdzie ujawnili kolejne 4 gramy.

Brytyjczyk przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Postawiono mu zarzut przemytu oraz posiadania marihuany.  Przebieg całej akcji musiał być dość kosztowny, na co jak zwykle poszły podatki obywateli. Ujawniono lekko ponad 5 gram niegroźnej substancji odurzającej u obywatela cywilizowanego Państwa, dając tym samym przykład jak bardzo zacofanym krajem jest Polska w sprawach polityki narkotykowej.

W Wielkiej Brytanii mężczyzna dostałby co najwyżej grzywnę, niestety polski system nie był dla niego tak łaskawy – za posiadanie marihuany grozi mu kara pozbawienia wolności do lat 3, natomiast za przemyt kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Dzierżoniowie zatrzymali mężczyznę podejrzanego o posiadanie marihuany w ilości pozwalającej na uzyskanie ponad 900 handlowych porcji. Jak ustalili policjanci, zatrzymany zajmował się także jej uprawą. Za tego typu czyn grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Dzierżoniowscy policjanci przejęli ilość marihuany, z której w wyniku porcjowania można by było uzyskać ponad 900 handlowych porcji. W wyniku prowadzonych w tej sprawie działań funkcjonariusze zatrzymali także mężczyznę, który był w jej posiadaniu. Jak się okazało w trakcie przeprowadzanych przez policjantów ustaleń, 22 – letni mieszkaniec powiatu dzierżoniowskiego zajmował się również uprawą tego narkotyku. Środki odurzające zostały ujawnione w jego miejscu zamieszkania.

Sprawą zajmują się obecnie dzierżoniowscy funkcjonariusze pionu dochodzeniowo – śledczego. Policjanci sprawdzają, co zatrzymany zamierzał zrobić z taką ilością środków odurzających.

Przypomnijmy, że w świetle obowiązujących przepisów za posiadanie i uprawę narkotyków grozi kara do 3, a gdy przedmiotem przestępstwa jest ich znaczna ilość, nawet do 10 lat pozbawienia wolności. W przypadku, gdy okaże się, że osoba podejrzana handlowała narkotykami, może jej grozić kara do 10 lat pozbawienia wolności.

 

 

kom. Kamil Rynkiewicz
Źródło: KPP w Dzierżoniowie
podkom. Marcin Ząbek

Pełne ręce roboty musieli mieć smutni, mundurowi panowie, którzy zabezpieczali plantację marihuany, która prowadzona była w na jednej z wysepek znajdujących się na terenie Kołobrzeskiego ekoparku. Ukryte pod siatką maskującą donice, które prawdopodobnie służyły prosperującej w poprzednim sezonie outdoorowym uprawy.

Dzielny dziennikarz

Na plantację natrafił kołobrzeski dziennikarz, który podczas spaceru po Kołobrzeskim Ekoparku pośród trzcin na jednej z wysepek zauważył wystające, sporych rozmiarów donice, które poustawiane były na drewnianych paletach, które chroniły donice przed zamoczeniem ponieważ są to bardzo podmokłe tereny. Zwrócił również uwagę na to, że w donicach znajdują się uschnięte krzewy konopi indyjskich.

Dziennikarz o swoim znalezisku poinformował policję, która natychmiast zjawiła się na miejscu w celu zabezpieczenia pustych donic z ziemią i łodygami. Ponieważ dostęp do „plantacji” był mocno ograniczony i wiązał się z ryzykiem załamania lodu, do akcji dołączyli strażacy wyposażeni w sanie lodowe.

Policja zebrała wszystkie materiały dowodowe i aktualnie próbuję ustalić do kogo należała plantacja o czym od razu pisały lokalne media, które z pewnością są śledzone przez parkowego ogrodnika. Dobrze poinformowany o możliwości popadnięcia w problemy z pewnością dawno zapadł się pod ziemię.

Akcja „Sprzątanie Zielonego Świata”

Mamy ogromną nadzieję, że udało Ci się uniknąć odpowiedzialności karnej drogi ogrodniku. Jedynym plusem tej historii jest fakt, że nasze podatki poszły na koszta akcji oczyszczania naturalnego, dzikiego środowiska z plastikowych donic i innych śmieci pozostawionych przez plantatora.

Drodzy ogrodnicy, pamiętajcie by nie zostawiać po sobie śmieci w lasach, rezerwatach czy innych miejscach gdzie człowiek jest jedynie gościem, który ingeruje w świat dzikiej przyrody. Sprzątając po sobie okazujesz szacunek matce naturze, która nie raz wynagrodzi ci to w plonach.

Po udanym sezonie uprzątnij swoje śmieci i akcesoria, lub dobrze ukryj je jeśli zamierzasz użyć ich ponownie. Nie zacierając śladów swojej obecności, możesz sprowadzić na siebie jedynie kłopoty.

26-letniego, lidera przestępczej grupy, podejrzanego o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej i przemyt narkotyków zatrzymali policjanci z Wydziału Kryminalnego KWP zs. w Radomiu. Operacyjni zatrzymali także dwóch innych 26-latków, w tym narkotykowego kuriera. Postępowanie w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

 

Od pewnego czasu w zainteresowaniu policjantów z Wydziału Kryminalnego KWP zs. w Radomiu był 26-latek, którego policjanci podejrzewali o przemyty narkotyków z Holandii do Radomia. Operacyjni ustalili, że w minionym tygodniu może przewozić marihuanę na teren Radomia. Mężczyzna został zatrzymany na DK 7 w Młodocinie. W jego citroenie policjanci znaleźli ponad 3 kg marihuany o czarnorynkowej wartości 170 tys. zł. W toku przeszukań mieszkań policjanci znaleźli kolejne narkotyki – ponad 250 gramów marihuany. Do sprawy handlu narkotykami na terenie Radomia oraz województwa mazowieckiego zatrzymano kolejnych dwóch 26-latków.

W niedzielę Sąd Rejonowy w Radomiu zastosował wobec całej trójki tymczasowy areszt na okres 3 miesięcy. Mężczyźni są podejrzani o to, że działając w ramach zorganizowanej grupy przestępczej nabywali znaczne ilości środków odurzających na terenie państw Unii Europejskiej i przywozili je do Polski oraz o to, że posiadali środki odurzające. Mężczyznom grozi kara na czas nie krótszy od 3 lat i grzywna.

Postępowanie w tej sprawie prowadzi Wydział Dochodzenio-Śledczy KWP zs. w Radomiu pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

 

 

policja.pl

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.