Kryminalne Zagadki Zielonego Świata

Policja z hrabstwa New Castle analizuje sprawę zatrzymania szesnastoletniego chłopaka za posiadanie konopi indyjskich. Do Internetu wyciekło wideo, na którym widać jak jeden policjanci brutalnie pobili szesnastolatka.

Kpr. Michel Eckerd, rzecznik departamentu, powiedział, że policjanci interweniowali na osiedle Carriage Run w piątek wieczorem w związku ze zgłoszeniem o popełnieniu przestępstwa na tle narkotykowym.

Kiedy policjanci dotarli na miejsce, zobaczyli 16-letniego chłopca, który pasował do opisu poszukiwanej osoby. Podchodząc bliżej poczuli charakterystyczny zapach marihuany, a gdy próbowali go złapać, doszło między nimi do szarpaniny – relacjonuje Eckerd

W sobotę wieczorem do policji z hrabstwa New Castle trafia nagranie, na którym ktoś zarejestrował całą sytuację. Film został opublikowany w mediach społecznościowych – powiedział Eckerd.

Teraz trwa wewnętrzne dochodzenie. Staramy się zawsze utrzymywać jak najwyższe standardy w przypadku wszelakich postępowań. Ta cała sytuacja jest wyjaśniania. – powiedział Michel Eckerd

Podczas aresztowania 16-latka, policja znalazła przy nim liczne torebki z marihuaną, wagę cyfrową, tabletki na receptę i ponad 1000 dolarów w gotówce. Nastolatek zidentyfikowany przez rodzinę jako Roger Darnell Brown został oskarżony o szereg przestępstw narkotykowych oraz naruszenie nietykalności cielesnej dwóch policjantów.

Jaiden Palmer, kolega pobitego 16-latka był świadkiem zdarzenia o piątej po południu w piątek wieczorem i sfilmował całe wydarzenie. To Coleen Palmer – matka chłopaka – podzieliła się tą wiadomością The News Journal w niedziele. Film możecie obejrzeć na facebooku Jaidena

„Mój syn dostał nowy rower i pojechał pochwalić się nim swojemu koledze Rogerowi” – tłumaczy Coleen Palmer

W momencie kiedy nadjechała policja, Roger siedział na swoim rowerze. Policjanci kazali mu zejść z roweru i oprzeć go o drzewo. W tym czasie policjanci wyszli z samochodu i powalili Rogera na ziemię. Funkcjonariusze krzyczeli do nagrywającej osoby, aby zaprzestała filmować i poszła do domu. W odpowiedzi usłyszeli, że znajduje się on na prywatnej posesji.

Wobec chłopca leżącego na ziemi, policjanci użyli kajdanek, co widać na wideo. Gdy matka Rogera wróciła do domu, jej syn już był transportowany przez karetkę pogotowia do szpitala.

Młody mieszkaniec Opoczna miał ogromnego pecha, kiedy zawrócił na widok policjantów kontrolujących jego kolegów zatrzymany w związku z posiadaniem suszu konopi. Teraz grożą mu 3 lata więzienia.

Funkcjonariusze z komendy policji w Opocznie podczas rutynowych czynności znaleźli przy 19-letnim mężczyźnie 6 gramów Marihuany. Zdarzenie miało miejsce w niewielkiej miejscowości Opoczno dnia 15 lutego o godzinie 18:30. Policjanci, patrolując przydzielony im teren, postanowili zatrzymać oraz skontrolować pojazd, w którym przebywało trzech mężczyzn.

Podczas kontroli oczom policjantów ukazał się młody mężczyzna, który podszedł do samochodu, jednak na widok policjantów szybko zawrócił. Policjanci nie zastanawiali się długo nad zatrzymaniem młodego mężczyzny.

Po przeszukaniu stało się jasne, dlaczego chłopak nie chciał mieć kontaktu z policją. Znaleziono przy nim 7 woreczków strunowych z suszem roślinnym. Po przeprowadzonych badaniach okazało się, że jest to łącznie 6(?) gramów marihuany. Posiadacz nielegalnego towaru został zatrzymany do wyjaśnienia. Postawiono mu zarzut posiadania środków odurzających. Grozi mu aż 3 lata więzienia.

33-latek chciał kupić marihuanę, ale trafił na nieodpowiednie osoby. O towar zapytał policjantów z wydziału do walki z przestępczością narkotykową, którzy prowadzi obserwacje operacyjne na jednym z osiedli.

Do niecodziennej sytuacji doszło w ubiegły wtorek, kiedy to na jednym z osiedli w Kluczborku funkcjonariusze zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej prowadzili operacyjne obserwacje, ponieważ według ich ustaleń może odbywać się tam handel narkotykami.

Chciał kupić marihuanę, trafił na kryminalnych

W pewnym momencie, w późnych godzinach wieczornych, do funkcjonariuszy pełniących służbę po cywilu podszedł mężczyzna, który wprost zapytał czy nie mają do sprzedania marihuany. Policjanci zaprosili „kolegę” do samochodu, gdzie zamiast trawki okazali mu swoje służbowe odznaki.

Dodatkowo mężczyzna został również przeszukany, co pozwoliło na ujawnienie przy nim woreczka z zawartością białego proszku. Po sprawdzeniu narkotesterem okazało się, że jest to amfetamina. 33-latek został zatrzymany, przedstawiono mu zarzuty posiadania środków odurzających. Grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Policjanci z wrocławskiego Wydziału Ruchu Drogowego pełniąc służbę w jednej z dzielnic miasta, zauważyli poruszający się ulicą Szybowcowej samochód osobowy, który posiadał widoczne uszkodzenia pojazdu. Po zatrzymaniu pojazdu do kontroli, okazało się, że dwaj młodzi mężczyźni jechali Jaguarem i palili marihuanę.

Po zatrzymaniu Jaguara do kontroli pojazdu, który posiadał uszkodzoną tylną lampę oraz zderzak okazało się, że nie posiada on aktualnych badań technicznych, ani aktualnej polisy OC. Podczas rozmowy z kierowcą, z wnętrza samochodu policjanci wyczuli charakterystyczną woń marihuany. Policjanci postanowili więc dokładniej skontrolować samochód.

20-letni kierowca zachowywał się bardzo nerwowo, a po zadaniu przez funkcjonariusza pytania, czy jest on pod wpływem środków odurzających, szybko przyznał się do tego, że palił wcześniej marihuanę. Podczas dokładniejszego przeszukania wnętrza samochodu, policjanci ujawnili również foliową koszulkę na dokumenty, w której znajdował się susz roślinny, którego badanie narkotesterem potwierdziło, że jest to marihuana. Do jej posiadania przyznał się 19-letni pasażer Jaguara.

Obaj mężczyźni zostali zatrzymani, pierwszy 20-letni kierowca za prowadzenie pojazdu bez aktualnej polisy OC oraz badań technicznych oraz pod wpływem środków odurzających. Zatrzymali również dowód rejestracyjny pojazdu za jego stan techniczny, oraz prawo jazdy kierującego, a także zawiadomili Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny o braku obowiązkowego ubezpieczenia. Również 19-letni pasażer został zatrzymany za posiadanie środków odurzających.

20-letni mieszkaniec Kłodzka, który w miniony weekend bawił się w jednym z lokali we Wrocławiu, w pewnym momencie wyszedł z lokalu i odpalił jointa. Niestety nie zdawał sobie sprawy, że tuż obok stoją funkcjonariusze policji po cywilnemu, okazało się, że posiadał więcej suszu.

Historia

Było około północy, kiedy mężczyzna stojący obok nieumundurowanych policjantów wyciągnął i zapalił jointa. Funkcjonariusze niestety wyczuli charakterystyczną woń marihuany i palacz został wylegitymowany.

20-latek tłumaczył policjantom, że skręconego jointa znalazł na chodniku. Gdy funkcjonariusze przystąpili do przeszukania, znaleźli jednak jeszcze nieco suszu. Był schowany w woreczku w kieszeni spodni. Policyjny tester wskazał, że znalezione środki to marihuana, a policjanci odwieźli 20-latka do policyjnego aresztu.

Morał

Takich sytuacji w Polsce są dziesiątki dziennie. Posiadanie marihuany niestety nadal jest u nas przestępstwem, a my nie namawiamy do łamania prawa. jeżeli jednak już chcecie zapalić i robicie to w miejscu publicznym – miejcie oczy dookoła głowy. Niestety faktem jest, że w pewnych miejscach, gdzie w ciepłe dni przebywa dużo młodzieży, zdarzają się marihuanowe łapanki. Takie nabijanie statystyk kosztem społeczeństwa – bo na pewno nie dbanie o jego bezpieczeństwo. We Wrocławiu, gdzie miała miejsce wspomniana historia, jednym z takich miejsc jest np. Wyspa Słodowa. Co ciekawe, władze miasta zezwalają w tym publicznym miejscu spożywać ciężkie narkotyki takie jak alkohol.

Na jednej z plaż Gibraltaru morze pozostawiło 80 ciasno owiniętych paczek, okazało się, że zawierają 3 tony marihuany. Kontrabanda znalazła się w wodzie po tym, jak łódź przemytników wpadła w kłopoty ze względu na panujące warunki pogodowe.

Sytuacja miała miejsce w Zatoce Camp na Gibraltarze. Oprócz paczek z konopną zawartością, znaleziono, 12-sto metrową szybką łódź pontonową z dodatkowymi kanistrami paliwa i żywnością. Na łodzi były 2 osoby.

Funkcjonariusze natychmiast zamknęli teren, aby zapobiec grabieży. Detektywi uważają, że mężczyźni w łodzi należą do grupy, której członkowie używali dronów, aby uniknąć łodzi patrolowych i upewnić się, że wybrzeże jest czyste i mogą spokojnie wyładować kontrabandę.

Bliskość Hiszpanii do Maroka, jednego z największych producentów marihuany oraz bliskie związki z byłymi koloniami w Ameryce Łacińskiej, głównym regionem produkującym kokainę, sprawiły, że tamten rejon jest bardzo ważny dla międzynarodowych karteli narkotykowych.

Rzecznik gibraltarskiej policji powiedział:

„To jedna z największych konfiskat, jakie popełniliśmy w ostatnich latach”

Po czym dodał:

„Chociaż technicznie nie była to zaplanowana akcja, to spory przemyt wpadł w nasze ręce co nas bardzo cieszy. To była operacja multi-agencyjna do której przystąpiliśmy po otrzymaniu sygnału o niebezpieczeństwie z łodzi ekip ratowniczych”.

W Ożarowie Mazowieckim małżeństwo po kłótni wezwało policję, zapomnieli, że mają sporą uprawę marihuany. Na miejscu funkcjonariusze znaleźli 453 krzewy konopi indyjskich, oraz znaczne ilości suszu. Zatrzymano 3 osoby w tym zgłaszającą.

Zgłoszenie

Gdy dyżurny komendy dla Powiatu Warszawskiego Zachodniego otrzymał zgłoszenie o nieporozumieniu, do jakiego doszło między małżonkami, na miejsce wysłana została załoga patrolowo-interwencyjna z komisariatu w Ożarowie Mazowieckim. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce zgłoszenia i rozpoczęli interwencję, wyczuli woń marihuany. Jak się okazało, przed przyjazdem mundurowych palił ją mąż zgłaszającej. Przybyli na miejsce policjanci postanowili przeszukać mieszkanie. W różnych jego częściach ujawnili susz roślinny należący do mieszkańców.

Przeszukanie

Funkcjonariusze dotarli do dalszej części budynku, ale drzwi wejściowe były zamknięte. Mieszkańcy starali się wytłumaczyć, że drzwi nie da się otworzyć, jednak policjanci nie dali tym tłumaczeniom wiary i postanowili je otworzyć. Wezwano straż pożarną, która wyważyła okno. W tym momencie drzwi od środka otworzyły się i stanął w nich mężczyzna. Za jego plecami policjanci zobaczyli profesjonalną uprawę roślin konopi w różnej fazie wzrostu.

Zatrzymanie

Funkcjonariusze zatrzymali małżeństwo oraz, jak sie okazało, brata mężczyzny. Wszyscy usłyszeli zarzut uprawy 453 krzewów konopi innych niż włókniste oraz posiadania suszu roślinnego o znacznej wadze, który został zabezpieczony do dalszych badań. Sąd zastosował wobec zatrzymanych tymczasowy areszt na okres trzech miesięcy.

W zeszłym tygodniu w katowickim spodku po raz kolejny odbył się Śląski Rap Festiwal. Uczestników wydarzenia sprawdzało kilkudziesięciu katowickich policjantów, celników oraz funkcjonariuszy straży granicznej z psami wyspecjalizowanymi w szukaniu narkotyków. Nie była to pierwsza taka akcja, śląska policja co roku podejmuje takie działania twierdząc, że w ten sposób zwalcza przestępczość narkotykową na śląsku. 

Zatrzymane osoby miały przy sobie głównie marihuanę, funkcjonariusze znaleźli też amfetaminę. Kontrole były bardzo dokładne. Zaangażowane zostały różne służby oraz pojawiły się psy wyszkolone do szukania narkotyków. Policjanci z wydziału antynarkotykowego katowickiej komendy miejskiej oraz funkcjonariusze izby celnej i straży granicznej zatrzymali  25 osób, które posiadały łącznie blisko 60 gramów narkotyków. Zatrzymani trafili do policyjnego aresztu. Wszyscy usłyszeli już zarzuty. Teraz o ich dalszym losie zdecyduje prokurator i sąd. Na stronie śląskiej policji czytamy:

„Jak co roku, współpraca policjantów, celników oraz funkcjonariuszy straży granicznej przebiegała bardzo sprawnie. Takie wspólne działania są już stałym elementem walki z narkobiznesem w stolicy naszego regionu.”

Nabijanie statystyk

Takie działanie służb to zwyczajne nabijanie statystyk – w ten sposób już niejednokrotnie, anonimowo, wypowiadali się sami funkcjonariusze. Policjanci w swoich wypowiedziach stwierdzali, że najprostszym sposobem na takie podnoszenie statystyk, jest wybranie się na festiwal lub duży koncert reggae lub rap. W zeszłym roku media obiegła także informacja o tym, że komendant policji w Wałbrzychu wymaga od swoich podwładnych wykrycie przynajmniej jednego przestępstwa narkotykowego dziennie, a gdy takowego nie będzie, funkcjonariusz musiał się pisemnie wytłumaczyć dlaczego danego dnia nie zatrzymał nikogo za posiadanie narkotyków.

Traci policja, traci społeczeństwo

Jaki efekt przyniosła akcja katowickiej policji i innych zaangażowanych służb? Twierdzą oni, że jest to zwalczanie przestępczości narkotykowej. Tylko, że nie został zatrzymany żaden producent, nikomu nie postawiono zarzutów handlu – zostali zatrzymani jedynie użytkownicy, którzy mamy nadzieję, że na podstawie art. 62.a ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii (posiadanie niewielkiej ilości na własny użytek, niska szkodliwość społeczna) nie usłyszą zarzutów karnych.

Taka akcja policji to setki roboczogodzin funkcjonariuszy co generuje niemałe koszty, a funkcjonariusze zamiast dbać o bezpieczeństwo społeczeństwa marnują go na nękanie obywateli. Oczywiście nie wszystkim z nich to się podoba ale muszą wykonywać rozkazy.

Traci też sama policja, której wizerunek po takich akcjach raczej nie zyskuje. Ktoś kto nęka obywateli nie może liczyć na szacunek, a czasami i pomoc gdy wydarzy się coś faktycznie złego.

14-sto letni niewolnik zajmował się plantacją marihuany wartą milion złotych. Wszystko miało miejsce w angielskim mieście Hartlepool. Młodego chłopaka, który jak się okazało pochodzi z Wietnamu, zastano w przerobionym na plantacje mieszkaniu na które policja zrobiła nalot.

Młodzieniec, którego początkowo nie można było zidentyfikować, spał na prowizorycznym łóżku w dwukondygnacyjnym mieszkaniu nad pizzerią. W trakcie nalotu policji w mieszkaniu odkryto plantację konopi indyjskich. Zatrzymany okazał się młodym Wietnamczykiem, donosi Hartlepool Mail.

Niewolnik

Młodzieniec przyznał, że jest ofiarą handlu ludźmi. Powiedział, że jest niewolnikiem przetrzymywanym siłą i jeśli spróbuje opuścić mieszkanie gdzie znajdowała się uprawa stanie mu się krzywda, mówił w sądzie koronnym Teeside prokurator Christopher Wood. Nigel Soppitt, obrońca młodego Wietnamczyka, powiedział ławie przysięgłych, że trafił do Warwickshare, skąd furgonetką lub ciężarówką został wywieziony zanim został objęty pomocą socjalną.

Cała sytuacja miała miejsce w zeszłym roku. Policja znalazła w mieszkaniu trzy nieużywane telefony komórkowe. Prokurator Wood powiedział, że chłopiec podał swoją datę urodzenia i jest to 25 listopada 2003 roku. Nie posiadał on żadnych dokumentów. Kiedy nastolatek został zabrany na komendę policji w Hartlepool, jego adwokat odczytał oświadczenie, w którym podkreślił, że chłopak został przywieziony do Hartlepool wbrew swojej woli.

Chłopiec zeznał, że kazano mu opiekować się roślinami oraz kategorycznie zabroniono opuszczania mieszkania gdzie się one znajdowały. Wszystko to pod groźbą, iz zostaniu mu zrobiona krzywda przez człowieka, który go przywiózł. Wood dodał:

„Oskarżony twierdzi, że nie wiedział jakie rosliny uprawiał i nawet nie był świadomy co to jest marihuana”

O tym czy faktycznie ma tyle lat ile podaje oraz czy był on ofiarą handlu ludźmi lub współczesnego niewolnictwa zdecyduje teraz sąd. Home Office twierdzi, że było inaczej. Pan Wood powiedział:

„Korona twierdzi, że dbał o zdrowie roślin i zrobił to z własnej, nieprzymuszonej woli.”

Chłopiec (obecnie 15 lat) nie przyznaje się do produkcji marihuany. Proces przed sadem koronnym trwa.

Konopni niewolnicy

Konopne niewolnictwo to proceder, który niestety trwa od lat. Ponieważ rynek konopny nadal jest w większości miejsc na świecie nielegalny i ukryty w podziemiu, grupy przestępcze zajmujące się procederem pracy przymusowej znalazły na nim miejsce dla swojej działalności. Dochodzi do tak ekstremalnych sytuacji jak zamurowanie człowieka na plantacji i podawanie mu jedzenia specjalną windą jak to miało miejsce w 2012 roku w Czechach. To się dzieje także u Polsce. W zeszłym roku polskie służby zlikwidowały kilka plantacji gdzie niewolniczo pracowali Wietnamczycy (m.in.w Dobrzykowie, Popowie czy miejscowości Kijas). Zabezpieczono setki kilogramów suszu oraz tysiące roślin. Za takie przedsięwzięcia odpowiadają bardzo dobrze zorganizowane grupy przestępcze. Ludzie są zmuszani do niewolniczej pracy, rzadko zatrzymywani szefowie zarabiają miliony, traci na tym wszystkim Państwo – a politycy się przyglądają.

Jak donoszą Brytyjskie media, w Coventry – West Midlands w Wielkiej Brytanii policja śmiertelnie postrzeliła plantatora podczas szturmu na uprawę konopi indyjskich.

4 Stycznia 2018 uzbrojeni oficerowie West Midlands Police dokonali szturmu na jeden z domów w Burnaby Road, który został wytypowany w ramach „długotrwałego śledztwa” jako dom, w którym może znajdować się uprawa konopi indyjskich.

Jak relacjonuje jeden ze świadków zdarzenia, na miejscu zjawiło się kilka uzbrojonych samochodów policji, a policjanci kazali mieszkańcom pozostać w swoich domach. Kiedy uzbrojeniu funkcjonariusze weszli do domu, mieszkańcy okolicy usłyszeli kilka strzałów.

„Wynieśli jakąś osobę na noszach, włożyli go do ambulansu – sygnały świetlne na karetce migają przez kolejne pół godziny, kiedy próbowano go uratować”

– powiedział Karl Lolley, świadek zdarzenia

Finalnie, dwóch 26-mężyczn zostało aresztowanych w związku z podejrzeniem o zajmowanie się produkcją konopi indyjskich. 31-letni Sean Fitzgerald, został uznany za zmarłego na miejscu zdarzenia, prawdopodobnie przyczyną śmierci jest postrzał z broni palnej w plecy.

Obszar ten pozostaje zamknięty i prowadzone jest dochodzenie w sprawie Niezależnego Biura ds. Postępowania Policyjnego (IOPC). Jak stwierdziła Policja West Midlands, według Sue Southern – komendat policji w hrabstwie – była to „operacja prowadzona przez wywiad”, a sama strzelanina była „tragicznym incydentem, który zostanie dokładnie zbadany”.

„Kilka samochodów policyjnych wciąż było na miejscu jeszcze w sobotę, a kordon policji otaczał 50 okolicznych domów”

– zdradza reporter z Coventry  i Warwickshire, Keith Wedgebury w wywiadzie dla BBC

„Nasze dochodzenie jest na bardzo wczesnym etapie i będziemy ciężko pracować, aby ustalić, co się stało”

– powiedziała Amanda Rowe, dyrektor regionalny IOPC

Jak się również okazuje, Fitzgerald służył w wojsku i jak wspominają jego znajomi miał „złote serce”.

„Byłem załamany (…) Bez względu na to, jak miły jest ten facet, nikt nie zasługuje na to, by go zabić. (..) Ja osobiście znam go od około roku, ale czuję, że takim spoko gościem, czuje jakbym znał go całe życie”

– powiedział Ali, przyjaciel pana Fitzgeralda

Rodzina postrzelonego mężczyzny jest wspierana przez specjalnie wyszkolonego oficera z IOPC. Przyjaciele ofiary sugerują, że Fitzgerald został postrzelony z tyłu.

IOPC tłumaczy, że w oparciu o dowody, które do tej pory oceniali, w tym materiał filmowy z kamery umieszczonej na ciele policjanta – w przeciwieństwie do raportów – nic nie wskazuje na to, że mężczyzna został postrzelony w plecy.

Sprawa jest rozwojowa, policja West Midlands nie chce zdradzać mediom większych szczegółów całej sprawy.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.