„Nie ma medycznej marihuany, to jedno z największych łgarstw.” „To konopie indyjskie zawierają kannabinoidy, a nie marihuana.” M.in. takie bzdury wygadywał ostatnio prof. Jędrzejko, który był gościem popularnego podcastu. Jest to bardzo ciekawy przypadek, ponieważ prof. Jędrzejko od wielu lat jest przeciwnikiem dekryminalizacji marihuany, a mimo to kompletnie nie ma pojęcia czym ona jest i przez ostatnie lata nawet tego nie sprawdził. Ten człowiek myśli, że farmaceuci sprzedają lecznicze kannabinoidy, czyli nie ma podstawowej wiedzy, wręcz bredzi, a mimo to jest zapraszany do opiniotwórczych audycji i podcastów, w których wprowadza setki tysięcy ludzi w błąd. Od wielu lat wmawia też ludziom, że zaczyna się od zioła, a kończy na heroinie.

Prof. Jędrzejko: Nie ma medycznej marihuany, to konopie indyjskie zawierają kannabinoidy, a nie marihuana

Cyprian Majcher zaprosił do rozmowy prof. Mariusza Jędrzejko, który od wielu lat jest zdecydowanym przeciwnikiem marihuany i jej dekryminalizacji.

Jest to człowiek, który od lat powtarza twierdzenia, które zostały naukowo obalone i nikt już ich nie używa jako argumentów. Prawie nikt.

Jędrzejko straszy tym, że marihuana to wstęp do twardych narkotyków i heroiny i innymi mitami w czasów głębokiej prohibicji w konopnej w USA. To samo tyczy się braku motywacji u osób używających marihuany, jest to kolejne powtarzane przez Jędrzejko kłamstw, które zostało obalone m.in. przez naukowców z Cambridge, pisaliśmy o tym T U T A J

Prof.Jędrzejko: Nie ma medycznej marihuany

Teraz prof. Jędrzejko został zaproszony do podcastu Cypriana Majchera, który w pewnym momencie zapytał swojego rozmówce o medyczna marihuanę.

Stop, nie ma leczniczej marihuany. To jest jedno z wielkich łgarstw nakręcone milionowymi przekazami. Otóż lecznicze są kannabinoidy. Konopie indyjskie, bo nie marihuana, tylko konopie indyjskie, zawierają ich kilkadziesiąt i rzeczywiście kilka z nich ma znaczenie terapeutyczne

-powiedział prof. Jędrzejko w rozmowie z Cyprianem Majcherem

To zdanie jest tak głupie i nieprawdziwe, że nie wiem od czego zacząć, a przede wszystkim, skąd człowiek z tytułem profesorskim ma tak nieprawdziwe informacje i na dodatek mówi takie rzeczy publicznie, co jasno wskazuje, że nawet nie wie o czym się wypowiada, a o marihuanie nie przeczytał kompletnie nic, za to bardzo chętnie się na jej temat zabiera głos i zawsze jest to głos negatywny.

Ciekawe jaka będzie reakcja profesora, gdy kiedyś przypadkiem dowie się, że marihuana to ususzone kwiaty konopi indyjskich, a medyczna marihuana to kwiaty konopi indyjskich uprawiane w określony sposób, ale to nadal marihuana.

Mało tego, wyizolowane kannabinoidy wykazują o wiele słabsze działanie terapeutyczne niż marihuana, wbrew temu co bredzi Jędrzejko.

waporyzatory hero
-reklama-

Marihuana działa dzięki synergii kannabinoidów, terpenów oraz innych związków zawartych w konopiach i już jakiś czas temu udowodniono, że to właśnie efekt otoczenia (efekt entourage) czyli współgranie ze sobą wszystkich zawartych w roślinie związków – daje najlepsze efekty terapeutyczne.

A w aptekach nie sprzedają wyizolowanych kannabinoidów, skąd w ogóle taka informacja tego nie wiadomo. W aptekach sprzedają marihuanę wyprodukowaną w standardzie farmaceutycznym.

Ciekawe czy prof. Jędrzejko kiedyś, także publicznie, wycofa się z tych bredni i przeprosi, wypowiedź profesora o konopiach poniżej:

W sieci pojawiło się nowe, oparte o konopie oszustwo – „Cannabis Oil’ na zapalenie prostaty i problemy z libido. Reklamy tego przekrętu latają po Facebooku i kierują do strony zawierającej masę informacji, które od razu wydają się podejrzane. Są też rekomendacje nieistniejących lekarzy z nieistniejących placówek i kilka tanich chwytów marketingowych takich jak wyskakujące co chwila powiadomienie, że ktoś własnie kupił trzy opakowania produktu. Jest też sporo komentarzy „zadowolonych klientów” – to wszystko sprawia, że ktoś zdesperowany może się na to nabrać i jedynie stracić pieniądze. Oto więcej informacji.

Uwaga oszustwo: „Cannabis Oil” na zapalenie prostaty i poprawę libido

Od jakiegoś czasu na Facebooku zaczęła mi się wyświetlać podejrzana reklama produktu o nazwie „Cannabis Oil”. Jednak ponieważ podejrzanych reklam widzę kilka dziennie – raczej w nie nie klikam. Ale ponieważ tym razem chodziło o konopie, postanowiłem to sprawdzić, oczywiście uprzednio sprawdzając link pod kątem wirusów, podejrzanych przekierowań etc. 

To, że jest to oszustwo można zauważyć natychmiast, wskazują na to znajdujące się na samej górze strony treści i dziwy adres strony, a wygląda to tak:

Cannabis Oil na zapalenie prostaty

Oczywiście pani Katarzyna Sokół nie istnieje, a w Polsce nie ma „głównego urologa kraju”, takich łatwych do zweryfikowania kłamstw jest na tej stronie sporo i o ile dla wielu już na pierwszy rzut oka coś tu nie gra, to dla wielu, zwłaszcza zdesperowanych, takie komunikaty dają przeświadczenie, że strona jest w pełni legitna.

Na stronie znajdziemy też kilka mocny zdań, które mają czytającego przestraszyć co ma z kolei pomóc w sprzedaży czegoś co mu pomoże i już nie musi się bać. Na stronie znajdziemy np informacje mówiące, że zapalenie prostaty, na które dedykowany jest omawiany produkt, jest śmiertelne i w każdym przypadku prowadzi do impotencji. To oczywiście są kłamstwa, które łatwo przecież zweryfikować.

Jeżeli natomiast ktoś w nie uwierzy, a część osób tak zrobi, to od razu dostaje remedium na zapalenie prostaty i zdecydowaną poprawę libido – Cannabis Oil!

Autorzy oszustwa uderzają też w mężczyzn mającymi problemy np z erekcją informując, że dzięki ich produktowi wszystkie problemy z potencją znikną jak ręką odjął.

waporyzatory hero
-reklama-

Na stronie oszustów czytamy:

„Ale teraz mężczyźni mają wyjątkową okazję, aby raz na zawsze pozbyć się tej dolegliwości i bez regularnych wizyt w klinice.

Rzecz w tym, że w 2025 roku pojawił się rewolucyjny środek, który szybko przywraca funkcję gruczołu krokowego, eliminuje stany zapalne, całkowicie usuwa nawet przewlekłe zapalenie gruczołu krokowego, a także znacznie zwiększa potencję i czas trwania stosunku płciowego. Nazwa tego produktu Cannabis Oil. To produkt w bardzo przystępnej cenie, choć w jego opracowaniu brali udział naukowcy z Niemiec i Francji.”

recepta na medyczną marihuanę online AnandaMed
-reklama-

Ale to jeszcze nic, na stronie postanowiono także wyjaśnić, czemu ten super cudowny produkt nie leży na półkach aptek czy innych sklepów, oto wyjaśnienie:

W tej chwili Cannabis Oil jest dostępny do zamówienia tylko na stronie internetowej projektu. Wielokrotnie próbowaliśmy wejść do sieci aptek, ale oni chcą ustalić maksymalnie możliwą cenę i sprzedawać go kilka razy drożej niż chcemy. Widzicie, Instytut Urologii, podobnie jak Fundacja medyczna, jest strukturą non-profit. Nie chcemy na tym zarobić. Chcemy tylko udostępnić ten środek dla całej populacji. Dlatego sprzedajemy go na straty, rekompensując różnicę ze względu na jego eksport. A główny cel sieci aptecznych – zarobić. Dlatego mamy radykalnie różne podejścia do cen.”

Panie, oni jeszcze dokładają do tego biznesu – chciałoby się rzec.

Dalej można przeczytać m.in., że:

„Ponadto, dzięki kombinacji unikalnych składników Cannabis Oil, istnieje wyraźny wielokrotny wzrost potencji i czasu trwania stosunku płciowego.Cannabis Oil dobry w tym, że rozwiązuje problem w kompleksie. Ma fenomenalny efekt na cały układ moczowo-płciowy mężczyzn. Mówiąc najprościej, po kursie stosowania męskie ciało zaczyna funkcjonować na poziomie 25latka. Dlatego polecam go absolutnie wszystkim mężczyznom. Nawet jeśli nie masz zapalenia gruczołu krokowego, środek skutecznie zapobiega i znacznie zwiększa potencję.”

Konopie mają wiele zastosowań medycznych i ktoś postanowił zrobić z tego przekręt, który wygląda bardzo prymitywnie ale zapewne są osoby, które dadzą się na to nabrać i zostaną oszukane, a być może ucierpi na tym ich zdrowie – liczy się skala dotarcia, a ta przy pomocy płatnych reklam na FB jest duża. Udostępniając ten artykuł pomagasz nam dotrzeć z prawdziwymi informacjami do szerszego grona odbiorców.

Adres strony z oszustwem to: cpgtstream5.com/umur/ jednak zawsze sprawdzajcie adres czy jest bezpieczny pod kątem wirusów ponieważ nie wiadomo co si e tam może pojawić za jakiś czas.

Czytaj także:

Czy policja może zatrzymać za medyczną marihuanę?

Podczas gdy w Niemczech i Czechach można uprawiać i posiadać konopie indyjskie na własny użytek, w Polsce policja marnuje czas i zasoby na zatrzymywanie ludzi, którzy posiadają trochę konopnych liści. Policjanci z Oddziału Prewencji Policji w Kielcach podczas patrolu Sandomierza zatrzymali mężczyznę stojącego na przystanku autobusowym przy ul. Zawichojskiej. Na widok radiowozu 36-latek zaczął zachowywać się nerwowo, co wzbudziło podejrzenia funkcjonariuszy.

Zatrzymali go za liście ale odpowie jak za normalne zioło

Podczas legitymowania okazało się, że w plecaku mężczyzny znajduje się foliowy woreczek z 22 gramami zielonego suszu roślinnego. To nie był jednak koniec sprawy. Jeszcze tego samego dnia policjanci z Wydziału Kryminalnego przeszukali jego miejsce zamieszkania, gdzie zabezpieczyli kolejne 55 gramów podobnej substancji.

Łącznie funkcjonariusze zabezpieczyli blisko 88 gramów „środków odurzających”, wstępnie zidentyfikowanych jako marihuana. Mężczyzna usłyszał już zarzuty,  za posiadanie narkotyków grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności, a zatrzymali go za liście. 

W normalnym kraju takie sytuacje nie powinny nigdy mieć miejsca. Niestety w szeregach polskiej policji nadal pracuje wiele osób, którym zależy jedynie na własnych statystykach i zamiast „pomagać i służyć” – prześladują i nękają obywateli sprowadzając na nich poważne kłopoty tylko dlatego, żeby się wykazać, to jest patologia polskiego wymiaru sprawiedliwości, która w nie powinna mieć miejsca.

Czytaj też:

Dorośli mający dostęp do legalnej marihuany rzadziej sięgają po alkohol, wynika z badań

W 2022 Mata wraz ze znajomym zostali zatrzymani przez policję, która znalazła przy nich marihuanę w niewielkich ilościach. Raper został zatrzymany i postawiono mu zarzuty związane z posiadaniem substancji zabronionych. Kilka miesięcy później, gdy przygotowano akt oskarżenia, na platformie X, prokurator Wrzosek napisała: „Akt oskarżenia za nazwisko – bo takie ilości i sprawy się umarza. Tak teraz działa prokuratura”. Pomimo tego, iż oczywistym jest, że miała w tym przypadku rację co potwierdził sąd umarzając sprawę – oskarżono ją o działanie na szkodę wymiaru sprawiedliwości i ukarano. Oto więcej informacji. 

Prokurator skazana bo skrytykowała stawianie Macie zarzutów za 1,4 g. zioła – „Zarzuty za nazwisko, takie sprawy się umarza”

Prokurator Ewa Wrzosek została ukarana przez Sąd Dyscyplinarny, działający przy Prokuratorze Generalnym. Powodem ukarania były wpisy zamieszczone w 2022 roku na jej koncie w serwisie X (Twitter), które krytykowały działania prokuratury. O co dokładnie chodziło?

Gdy na początku stycznia 2022 r. za posiadanie marihuany zatrzymano Mate i jego znajomego, od razu pojawiły się komentarze, że prokuratura i sąd zrobią pokazówkę skazując rapera za posiadanie 1,4 grama zioła. I jak się potem okazało – były to słuszne obawy.

Prokuratura wystosowała przeciwko młodemu Matczakowi akt oskarżenia za wspomniane 1,4 grama marihuany. Tyle, że takie sprawy  są w Warszawie umarzane. Ale nie tym razem.

Akt oskarżenia za nazwisko – bo takie ilości i sprawy się umarza. Tak teraz działa prokuratura

– brzmiał komentarz prok. Wrzosek odnośnie przesłanego do sądu aktu oskarżenia.

Prok. Wrzosek została za ten wpis skazana przez Sąd Dyscyplinarny. 

Czy Sąd Dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym uznał mnie wczoraj winną i ukarał za naruszenia dobrego imienia prokuratury Ziobry? Tak. Czy podzielił tym samym opinię prokuratury Święczkowskiego, która wniosła to oskarżenie? Tak. Czy wyszłam z posiedzenia Sądu Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym, gdy ten uzasadniał dlaczego to ja – a nie ówczesne kierownictwo prokuratury – uchybiłam godności prokuratora? Tak. Czy to koniec tej sprawy? Nie.

-poinformowała prokurator na swoich social mediach 

Tak jak zapowiedziała, Wrzosek odwołała się od tej decyzji do Sądu Najwyższego.

waporyzatory hero
-reklama-

Niestety w poniedziałek Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego w składzie pod przewodnictwem sędziego Wiesława Kozielewicza utrzymała w mocy karę wymierzoną przez sąd I instancji.

Jak mówiła podczas uzasadnienia sędzia sprawozdawca Barbara Skoczkowska, sprawa dotyczy przede wszystkim „ustalenia granicy wolności słowa” prokuratora w mediach społecznościowych.

To prawomocne orzeczenie Sądu Najwyższego pokazuje w jakim kraju żyjemy i nadal bliżej nam do reżimu niż demokracji. Bo jak inaczej skomentować ten wyrok skoro prok. Wrzosek miała rację i takie samo zdanie ma zdecydowana większość społeczeństwa? 

medycyna cbd
-reklama-

To ci przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, którzy zdecydowali się podpisać pod aktem oskarżenia Maty uchybiają godności prokuratora i sądu. 

Oczywiście my nie uważamy, że nie wolno i nie można korzystać z mediów społecznościowych, ale osobom prywatnym wolno więcej. Osobom publicznym, a taką osobą jest pani prokurator, nie mówiąc o tym, że jest urzędnikiem państwowym, pewnych granic nie wolno przekraczać

– tłumaczyła wczoraj sędzia Skoczkowska usprawiedliwiając gnębienie prokuratorów, którzy nie zgadzają się na reżimowe stosowanie prawa

Nasza dzielna policja pochwaliła się w sieci likwidacją plantacji marihuany – która była prowadzona zaledwie od kilku dni. Z informacji śmieją się w sieci od stron z memami po poważne portale informacyjne. Powodem drwin jest oczywiście zdjęcie zarekwirowanych roślin, które są w pierwszych dniach życia i mają zaledwie po kilka cm. Mimo wszystko dla właściciela sadzonek, najprawdopodobniej będzie on oskarżony w takim samym zakresie jak by miał gotowe do ścięcia krzewy i może mu nie być do śmiechu. Z czego to wynika? Oto więcej informacji.

Policja pochwaliła się likwidacją „plantacji” marihuany i cały kraj się śmieje, tylko nie ma z czego

„Policjanci z Komisariatu Policji w Dębnie, podczas wykonywania czynności służbowych ujawnili plantację marihuany oraz środki odurzające. Jeszcze tego samego dnia 30-latek odpowiedzialny za nielegalną uprawę i posiadanie znacznej ilości narkotyków został zatrzymany. Mężczyźnie grozi nawet do 10 lat pozbawienia wolności.” – czytamy w komunikacie policji

W internecie wszyscy zgodnie śmieją się z policyjnej akcji, jedni się śmieją, że „teraz mogą czuć się bezpiecznie”, podczas gdy inni oburzają się na marnowanie publicznych środków. A wszystko za sprawą zdjęcia, na którym pokazano zarekwirowane rośliny będące na etapie małych sadzonek o wysokości kilku centymetrów.

likwidacją plantacji marihuany

„W jednym z pomieszczeń ujawniono znaczne ilości środka odurzającego w postaci marihuany o wadze około 50 gram oraz całą instalację do uprawy marihuany. W związku z tą sprawą, funkcjonariusze zatrzymali 30-letniego mężczyznę mieszkańca gminy Dębno.” – informuje policja

Niestety zatrzymany usłyszy zarzut uprawy, a być może uprawy znacznej ilości. Wynika to z tego, że polskie prawo definiuje uprawę już od celowego wykiełkowania, a umieszczenie kiełka w podłożu jest zabiegiem ogrodniczym i tak to najpewniej zdefiniuje biegły.

Zapewne to właśnie biegły będzie też się wypowiadać w kwestii tego, ile ziela można było uzyskać z takiej plantacji.

Niedawno Ministerstwo Sprawiedliwości w ramach odpowiedzi na dezyderat ws. depenalizacji m.in. uprawy jednej rośliny konopi indyjskich stwierdził, że szacunkowa ilość suszu uzyskanego z jednej rośliny to ok. 22 gramy. To akurat może oskarżonemu wyjść na dobre, ponieważ z jednej rośliny otrzymuje się znacząco więcej niż wspomniane 22 gramy.

W sytuacji gdy tak naprawdę z jednej  rośliny można uzyskać średnio 50 gramów suszu, jest to korzystne dla zatrzymanego ogrodnika.

Do tego dochodzi cały sprzęt wykorzystany do uprawy wskazujący, że zatrzymany wiedział co robi i się do tego dobrze przygotował.

likwidacją plantacji marihuany

W Polsce prawo nie rozgranicza do jakiego momentu można uprawiać konopie indyjskie, w niektórych krajach zabronione jest np. uprawianie roślin kwitnących, natomiast rośliny na etapie wegetacji nie są zabronione.

Wg. polskiego prawa uprawa rozpoczyna się w momencie wykiełkowania nasiona.

A planowane jest zaostrzenie tych przepisów, które w nowej formie mają zakazywać także przygotowywania się do uprawy czyli będzie można dostać wyrok jedynie za zakup sprzętu, który może posłużyć do uprawy konopi indyjskich.

19-latek zaproponował tajniakom marihuanę. Policjanci z Wydziału Wywiadowczego Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie otrzymali informacje, że w jednym z bloków może dochodzić do handlu nielegalnymi środkami. Funkcjonariusze po cywilnemu, którzy udali się pod wskazany adres nie spodziewali się zapewne jak bardzo zostanie im ułatwiona praca. -To wy? Usłyszeli policjanci gdy tylko weszli na klatkę schodową. Oto więcej informacji.

„To wy?” – 19-latek zaproponował tajniakom marihuanę myśląc, że to klienci

Po wejściu do klatki schodowej przybyli na miejsce funkcjonariusze natrafili na młodego mężczyznę. Nastolatek spojrzał na tajniaków i bez zawahania  zapytał funkcjonariusza „to wy?”, po czym sam przekazał mu woreczek z suszem.

Niestety dla niego, został natychmiast zatrzymany, a jego zachowanie i pytanie z pewnością przyczynią się do tego, że usłyszy zarzut wprowadzania do obrotu.

Podczas przeszukania jego mieszkania policjanci zabezpieczyli łącznie prawie 30 gramów substancji zabronionych, siedem telefonów oraz gotówkę w wysokości 1560 złotych. Wszystkie przedmioty trafiły do policyjnego magazynu dowodowego.

MZ: Powinniśmy chronić zdrowie publiczne i zdrowie osobiste przed szkodliwymi skutkami zażywania konopi włóknistych

Mężczyzna usłyszy zarzut posiadania znacznej ilości środków odurzających i został objęty policyjnym dozorem. Policja podkreśla, że każde zgłoszenie dotyczące narkotyków jest wnikliwie weryfikowane, aby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom i skutecznie przeciwdziałać przestępczości narkotykowej.

Źródło: KMP Szczecin

W niedawnej rozmowie Kubańczyka z Żurnalistą poruszony został m.in. temat relacji muzyka z ziołem. Kubańczyk o marihuanie mówi, że jest to używka, która ogłupia i robi dziury w mózgu. Muzyk przyznał, że zioło było dla niego formą ucieczki od problemów, o których nie myślał gdy był pod wpływem ziela. Co ciekawe, z rozmowy wychodzi na to, że Kubańczyk jest jednak świadomym konsumentem konopi. Oto więcej informacji.

Kubańczyk o marihuanie: Ogłupia i robi dziury w mózgu

W rozmowie z Żurnalistą Kubańczyk mówił o wielu sprawach związanych czy to z jego życiem czy zakończeniem związku z Ola Ciupą.

W pewnym momencie rozmowa weszła na tema używek, a przede wszystkim marihuany, z którą raper miał problematyczną relacje.

Artysta wyznał, że w przeszłości nadużywał marihuany.

Zauważyłem w pewnym momencie, że to mi niszczy bardzo dużą część mojego życia (…) Dużo zawaliłem przez to spraw.

-stwierdził.

Kubańczyk o marihuanie – Czy był uzależniony?

W trakcie rozmowy padło też pytanie, czy czuje, że był uzależniony od marihuany. 

Czy byłem uzależniony? No nie, miałem takie momenty, że spożywałem za dużo, ale czy można to nazwać ogromnym uzależnieniem?

-powiedział raper dodając, że potrafił przerwać używanie konopi z dnia na dzień i robił sporo takich przerw.

Po chwili dodał też, że jednak były okresy, gdy używał dużo. Ile to wg. Kubańczyka dużo?

Zdarzało się, że paliłem raz dziennie, dwa razy dziennie” – oznajmił i dodał jednocześnie, że w jego branży uzależnieniem jest raczej jak ktoś pali zioło od rana do nocy spożywając po kilkanaście gramów zioła dziennie.

konopny shot bomb dope
-reklama-

Co sprawiło, że przestał palić?

To, że nic nie robiłem, lenistwo, byłem zły na to, że wszyscy się rozwijają, a ja stoję w miejscu. 

-powiedział

Muzyk stwierdził też, że dla niego marihuana jest używką, która go ogłupia.

Palenie zaburzało mój tryb, zdaje się też, że wpływa to na pisanie tekstów bardzo, że takie robi dziury w głowie (…) trawa jest takim środkiem, który cie ogłupia.

-podsumował Kubańczyk.

Pomimo kilku stwierdzeń, które są subiektywnymi odczuciami Kubańczyka, ponieważ np. znam wielu raperów, którym zioło pomaga w pisaniu – z całej rozmowy wynika, że przestał używać konopi ponieważ widział, że mają one negatywny wpływ na jego życie i decyzje. Obecnie pali od czasu do czasu.

I to jest właśnie świadome używanie marihuany – jeżeli zawalasz kolejne tematy i obowiązki to znaczy, że należy ograniczyć używanie ziela. Tak jak to zrobił Kubańczyk. 

Jeżeli trawa jest dla ciebie na pierwszym miejscu, zawalasz codzienne obowiązki, a postanowienia schodzą na dalszy plan – to jest to nadużywanie marihuany.

Przypominamy też, że należy kategorycznie podkreślić, iż nie właściwe używanie marihuany może nieść za sobą negatywne konsekwencje. Szczególnie używanie szkodliwe czyli nadużywanie i stawianie konopi przed innymi aktywnościami i obowiązkami. Ważne, aby marihuana nie była jedyną przyjemnością w życiu. Relacje, pasje, aktywność fizyczna, obowiązki – to powinno zawsze stać przed ziołem. Nazywa się to ŚWIADOMYM UŻYWANIEM.

Bali: Holendrowi grozi kara śmierci za uprawę konopi indyjskich, którą ujawniły służby. Podejrzany 31-latek, opisany jedynie inicjałami NR, został aresztowany wraz ze swoją żoną, obywatelką Rosji, podczas policyjnego nalotu 1 października w zamieszkiwanej przez niego nieruchomości. Według szefa wydziału narkotykowego policji balijskiej, władze rozpoczęły nalot po otrzymaniu sygnału od lokalnych mieszkańców, ale nie tylko. Pokazano też nagranie uprawy, która wg służb była „bardzo profesjonalna”. Indonezja to kraj z jednymi z najsurowszych kar m.in. za marihuanę, zatrzymany Holender musi liczyć się nawet z karą śmierci. Jak zareagował na tę sytuację rząd Holandii? Oto więcej informacji.

Bali: Holendrowi grozi kara śmierci za uprawę konopi indyjskich

Podejrzany 31-latek mieszkając na Bali od ponad roku, zidentyfikowany jedynie inicjałami NR, został aresztowany wraz ze swoją żoną, podczas policyjnego nalotu 1 października w wynajmowanej nieruchomości przy ul. Bina Kusuma w Ubung Kaja (Denpasar).

Według szefa wydziału narkotykowego balijskiej policji, starszego komisarza Radianta, władze rozpoczęły nalot po otrzymaniu sygnału od lokalnych mieszkańców oraz kilku tygodniach obserwacji.

Otrzymaliśmy informacje od społeczności o podejrzeniu działalności narkotykowej w domu” – poinformował komisarz Radiant

Indonezja, gdzie leży popularna wyspa Bali, to terytorium z bardzo surowym prawem dot. m.in. konopi indyjskich, za których uprawę bądź handel grozić może nawet kara śmierci. 

Minimalny wyrok w tej sytuacji to natomiast pięć lat pozbawienia wolności.

Holendrowi grozi kara śmierci za uprawę konopi indyjskich – co na to rząd Holandii?

Do sytuacji zdążył się już odnieść holenderski rząd.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Holandii potwierdziło, że udziela oskarżonemu i jego żonie pomocy konsularnej, ale bez obrony prawnej.

konopny shot bomb dope
-reklama-

Czy władze Holandii uznały, że ich obywatel doskonale sobie zdawał sprawę z możliwych konsekwencji ujawnienia jego uprawy? Tego nie wiemy na pewno, jednak brak wsparcia prawnego ze strony rządu holenderskiego może sugerować, że tak właśnie jest.

Poniżej przedstawiamy nagranie z zatrzymania, na którym widać, że „profesjonalna uprawa hydroponiczna”, którą prowadził Holender, to tak naprawdę dwa namioty. W jednym znajdowały się rośliny w stanie wegetacji oraz młode sadzonki, które potrzebują podobnych warunków. W drugim namiocie stało kilka roślin konopi, zapewne w początkowym stadium kwitnienie (wnioskowane po ich wyglądzie).

Do pewnych miejsc na ziemi lepiej się nie wybierać z konopiami, nawet tymi siewnymi. W grudniu 2024 r. informowaliśmy o Kanadyjczyku skazanym na dożywocie w Dubaju za posiadanie olejku CBD, przeczytasz o tym T U T A J

Stowarzyszenie Wolne Konopie milczy na temat oszustwa Liroya i Macieja Sagala, które swego czasu namiętnie promowali i do którego zachęcali swoich odbiorców. W czasie gdy Liroy namawiał ludzi, aby zainwestowali w jego „biznes”, na profilu Wolnych Konopi regularnie pojawiały się m.in. webinary zachęcające do inwestycji. Dziś, gdy wiadomo już, że było to oszustwo – Wolne Konopie nie wspomniały o tym ani jednym słowem. Wiceprezes WK, Jakub Gajewski, stwierdził publicznie, że nie będzie się do tego odnosić bo Liroy to jego przyjaciel. To, że ludzie potracili spore pieniądze za ich namową Gajewskiego nie interesuje. A co na to wszystko Andrzej Dołecki? Tymczasem powstała grupa, która wraz z prawnikiem planuje działania, do której dołączyć może każdy poszkodowany, który został oszukany przez przyjaciół Wolnych Konopi. Oto więcej informacji.

Dlaczego Wolne Konopie kryją oszustwo Liroya, które sami promowali? Bo Liroy to ich przyjaciel, jak twierdzą

Od publikacji naszego artykułu „Czy Liroy oszukał inwestorów? Gdzie zniknęło 3,5 miliona złotych ze zbiórki publicznej LiRoyal?” minęło blisko dwa miesiące.

W tym czasie temat został opisany na różnych portalach muzycznych, min na GlamRap.pl, ale także w dużych mediach głównego nurtu jak Onet czy Publikacja w papierowym wydaniu Newsweeka.

Do sytuacji odniósł się także Wigor Mor W.A., który został oszukany przez Liroya i Macieja Sagala na 50.000 zł. Przeczytasz o tym T U T A J.

Łącznie oszukanych zostało 700 osób, o czym przeczytacie w materiale z Wigorem.

Brak jest natomiast jakiegokolwiek stanowiska w tej sprawie ze strony stowarzyszenia Wolne Konopie.

I to jest sytuacja bulwersująca i jednocześnie doskonale obrazująca patologię, która w Wolnych Konopiach panuje od ponad dekady.

Wolne Konopie bardzo ochoczo promowały scam Liroya m.in. poprzez prowadzenie z nim na swoim profilu webinarów, w których Liroy opowiadał jak bardzo warto zainwestować w jego „biznes”. Webinary te, z ramienia WK prowadziła Natalia Janusz vel Ruda, która także ma na koncie sporo oszustw (ciężko w tym stowarzyszeniu znaleźć kogoś kto nie ma).

Po prostu oszuści promowali oszusta. A teraz nie czują się zobowiązani zabierać w tej sprawie głos.

Jakub Gajewski, wiceprezes Wolnych Konopi, został o przekręt LiRoyal zapytany przez Mopsa, który także zrobił na ten temat materiał, znajdziesz go T U T A J. 

Gajewski wprost powiedział, że nie będzie się na ten temat wypowiadać, że mu ciężko o tym mówić ponieważ… Liroy to jego przyjaciel. A w ogóle to na pewno Liroy został w to wszystko wmanipulowany i nie ma nic na sumieniu – twierdzi Gajewski.

Było już promowanie oszustów przez oszustów, to teraz jest krycie i bronienie oszusta przez oszusta. 

Wolne Konopie są po części odpowiedzialne, za straty finansowe osób, które w LiRoyal zainwestowały środki po tym, jak zobaczyli, że projekt ten promują WK, a teraz nawet nie chcą pomóc nagłośnić tematu pozwu zbiorowego, bo pozywani oszuści to ich przyjaciele. 

Dlatego w imieniu poszkodowanych, apelujemy do stowarzyszenia Wolne Konopie, aby zajęli w sprawie konkretne stanowisko i opublikowali je na swoich mediach. 

Na chwile obecną jedyne co, to usunęli swoje webinary, które promowały LiRoyal, na szczęście są zrzuty ekranu, które potwierdzają, że takowe miały miejsce.

Wolne Konopie kryją oszustwo Liroya

Dlaczego Wolne Konopie kryją oszustwo Liroya zapytałem też Andrzeja Dołeckiego, który jak twierdzi, też uważa, że powinni się na ten temat oficjalnie wypowiedzieć i zająć stanowisko jako stowarzyszenie. Niestety oprócz Dołeckiego nikt inny w WK tak najwyraźniej nie uważa i robione jest wszystko, aby temat ten był na kanałach WK blokowany.

Działania prawne podejmowane przez poszkodowanych wobec LiRoyal S.A.

Jakiś czas temu odbyło się spotkanie dla poszkodowanych przez spółkę LiRoyal, na którym obecni byli dziennikarze, prawnik oraz część poszkodowanych osób. 

Kolejnym krokiem będzie podjęcie działań prawnych zaangażowanego w sprawę adwokata, który poinstruuje poszkodowanych co muszą zrobić, aby mógł działać w ich imieniu (poszkodowani nie ponoszą kosztów).

Aby dołączyć do grupy należy się zgłosić na adres mailowy oszukani517@gmail.com, w odpowiedzi przyjdzie instrukcja oraz namiar na grupę poszkodowanych pod przewodnictwem prawnika.

W związku z opublikowanym przez nas materiałem „Czy Liroy oszukał inwestorów? Gdzie zniknęło 3,5 miliona złotych ze zbiórki publicznej LiRoyal?” otrzymaliśmy sporo wiadomości od osób, które zostały poszkodowane. Dlatego informujemy, że zostało zaplanowane spotkanie dla poszkodowanych przez LiRoyal S.A., na którym obecni będą prawnicy oraz media. Tematem przewodnim spotkania będzie pozew zbiorowy wobec wspomnianej spółki. Oto więcej informacji.

Spotkanie dla poszkodowanych przez LiRoyal S.A. ws. pozwu zbiorowego

Po artykule o nieprawidłowościach związanych z emisją akcji LiRoyal S.A. odezwało się sporo osób, które czują się oszukane. Wspomniany artykuł znajdziesz T U T A J.

Jedną z osób, która wprost  mówi, że Liroy oraz Maciej Sagal go oszukali jest znany raper – Wigor Mor W.A., z którym przeprowadziliśmy na ten temat rozmowę, którą znajdziesz T U T A J.

Po publikacji materiałów, poprzez media społecznościowe oraz redakcyjnego maila otrzymaliśmy niemało wiadomości od osób, które czują się oszukane.

Dlatego informujemy, że zaplanowano spotkanie dla osób poszkodowanych przez LiRoyal S.A., na którym omawiany będzie temat złożenia pozwu zbiorowego przeciwko spółce.

Oprócz prawników na spotkaniu pojawią się także przedstawiciele mediów.

Spotkanie odbędzie się  22.09.2025 w Warszawie o godz. 13.00  – adres spotkania zostanie podany mailowo zainteresowanym.

Pierwotnie spotkanie miało odbyć się 17.09 jednak na prośbę wielu osób zostało przesunięte na 22.09.

Jeżeli jesteś jedną z osób, które otrzymały już maila w sprawie spotkania – dziś otrzymasz wiadomość o zmianie daty.

WAŻNE

Jeżeli jesteś osobą poszkodowaną lub z innego powodu chcesz wziąć udział w spotkaniu, napisz w tej sprawie na: oszukani517@gmail.com, aby otrzymać wszelkie informacje w tym dokładny adres spotkania.

Do osób, które już do nas w tej sprawie pisały – wasze wiadomości zostały przekazane i dzisiaj otrzymacie maila z aktualnym terminem spotkania. 

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.