Świat Prawa i legalizacji marihuany

Czy to możliwe, że CBD będzie w USA dostępne tylko w formie leku, którym roczna kuracja kosztuje 32,500$? Niestety okazuje się, że jest taka szansa. Takie regulacje prawne może wprowadzić Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) na wniosek koncernu farmaceutycznego.


Odkąd odkryto prozdrowotne właściwości Cannabidiolu, konsumenci chętnie sięgają po suplementy takie jak olejki CBD. Jednak FDA może teraz stwierdzić, że CBD to lek, a nie suplement – lek, który będzie sprzedawany za 32 500 dolarów rocznie, jako Epidiolex.

Uprawnienia FDA

Zgodnie z prawem, FDA może w dowolnym momencie usunąć z rynku wszystkie suplementy CBD z własnej woli lub na wniosek firmy farmaceutycznej, która jako jedyna zarejestrowała Cannabidiol jako lek.

Wszystko z powodu przepisu, który pozwala FDA przekształcić naturalne suplementy w leki.
Działa to w ten sposób: jeśli firma bada i rejestruje substancję jako lek, przepisy FDA nadają firmie wyłączność na tę substancję – nawet jeśli jest ona obecnie sprzedawana jako np. suplement

Istnieją dwa wyjątki: jeśli suplement został „wprowadzony do obrotu jako suplement diety” przed 1994 r., lub jeśli firma wytwarzająca suplement, złożyła zawiadomienie o istnieniu „nowego suplementu” w FDA przed rozpoczęciem procedury dochodzeniowej w firmie.

Nie pierwszy raz

CBD nie będzie pierwszym suplementem, który zniknął za pośrednictwem tego mechanizmu. Pirydoksamina, ważna forma witaminy B6 została usunięta z rynku przez FDA w dokładnie taki sposób.
Oznacza to, że w dowolnym momencie GW Pharmaceuticals, producent leku CBD, może poprosić FDA o usunięcie z rynku tanich suplementów CBD, a jedyna opcja, jaką będą mieli konsumenci, to ich nowy lek, który kosztuje 32,500 USD rocznie.

To się jeszcze nie wydarzyło, możliwe jest, że GW po prostu czeka na rozwój rynku produktów CBD. Kiedy popyt osiągnie punkt krytyczny, GW może poprosić FDA o usunięcie wszystkich suplementów CBD i poczekać na gotówkę od konsumentów, którzy nie mają innego wyboru, jak zapłacić za lek 32,500 USD rocznie.

To zagrożenie dla taniego oleju CBD pokazuje, jak bardzo narażony na manipulacje jest ten system.

Ostatnia szansa

Senat zrobił krok w kierunku ochrony produktów CBD poprzez zalegalizowanie konopi przemysłowych na poziomie federalnym, ale samo to nie ułatwi dostępu konsumentom do tego ważnego leku.
ANH-USA opracowuje przepisy, które między innymi będą chronić olej CBD i inne naturalne substancje przed przekształceniem ich w leki, eliminując wyłączność na rynku, którą uzyskują firmy farmaceutyczne, gdy nowe badanie leków dotyczy składnika diety sprzedawanego obecnie na rynku jako suplement diety.
Zasady te powinny obowiązywać z mocą wsteczną w celu ochrony oleju CBD i innych substancji, które zostały już (lub prawdopodobnie zostaną) usunięte, zanim przepisy te staną się prawem.

Jutro odbędzie się pierwsze w historii publiczne przesłuchanie ws. produktów i żywności CBD przeprowadzone przez FDA. Przeczytasz o tym TUTAJ.

Kierownik berlińskiego Görlitzer Park wyznaczył dilerom specjalne strefy i oświadczył, że jeżeli mają handlować w parku – to właśnie tam. Strefy zostały wyznaczone różowymi liniami Jak informuje Berliner Zeitung, kierownik parku chce w ten sposób chronić przed uporczywymi dilerami osoby odwiedzające park.

Wyznaczone strefy dla dilerów

Kierownik parku, Cengiz Demirci, wyznaczył różową farbą miejsca, w których liczni dilerzy funkcjonujący w parku mają prowadzić swoją działalność. Sam proceder pozostaje oczywiście nielegalny, a zaproponowana regulacja sprzedaży, nie ma na celu sygnalizowania jakiegokolwiek przyzwolenia na handel substancjami zakazanymi. Taki środek ma na celu jedynie umożliwienie osobom nie zainteresowanym używkami, odwiedzenia parku wolnego od nękania przez osoby, które nimi handlują. A jest ich na terenie parku około setka.

W dzień pikniki, wieczorem narkotyki

Görlitzer Park jest jednym z ulubionych miejsc wypoczynku mieszkańców dzielnicy Kreuzberg. Rodziny urządzają pikniki, funkcjonuje tam małe zoo, jest sielska i rodzinna atmosfera. Ale park jest też w Berlinie znany z tego, że można tam łatwo różnego rodzaju używki, przeważnie marihuanę. Władze niejednokrotnie próbowały zakończyć ten proceder, jednak jak do tej pory bezskutecznie. Sposoby były różne. Swego czasu, park został uznany za strefę zerowej tolerancji dla konopi. Oznaczało, że ​​w przeciwieństwie do reszty Berlina, na terenie parku, nie wolno było posiadać do 15 gramów marihuany i uniknąć kary (taka ilość jest na własny użytek, a jej posiadanie zdepenalizowane). Na terenie parku karano nawet na niewielkie ilości. Jednak próba strefy zerowej tolerancji zakończyła się niepowodzeniem.

Kilka lat temu, burmistrz dzielnicy Friedrichshain-Kreuzberg, Monika Herrmann z partii Zieloni, zaproponowała zgoła odmienne rozwiązanie. Hermann chciała otworzyć na terenie Görlitzer Park co najmniej jeden punkt na wzór holenderskich coffeeshop’ów, w którym marihuana sprzedawana byłaby legalnie i pod kontrolą. Realizacja jej planów wymaga jednak zbyt dużych zmian w prawie, że nie doszła do skutku.

Nie wszyscy są za

Propozycja wyznaczania w parku dilerom strefy działania zamiast walka z nimi ma oczywiście swoich przeciwników. Oburzona jest berlińska policja, która uważa, że jest to działanie na rzecz zorganizowanej przestępczości, a z narkotykami trzeba walczyć. Niestety ta sama policja, od kilku dekad, nie jest w stanie sobie z tym zjawiskiem poradzić. Mimo wszelkich starań, handel zakazanymi substancjami kwitnie tam od dziesięcioleci.

Racjonalne podejście

Biorąc to wszystko pod uwagę, takie rozwiązanie wydaje się być bardzo racjonalne. Skoro handlu zabronionymi używkami nie da się zatrzymać, należy sprawić aby nie wpływał on negatywnie na osoby odwiedzające to miejsce oraz żeby osoby, które tego nie chcą, nie miały z nimi styczności. Na chwilę obecną, dilerzy zagadują każdego kto mija bramę parku, nie zawsze są mili. Nowy pomysł zakłada, że osoby odwiedzające park w celu dokonania zakupu, będą wiedziały gdzie należy się udać, natomiast osoby tym nie zainteresowane – nie będą niepokojone. Brzmi sensownie, czy się uda? Czas pokaże.

Starsza kobieta zatrzymana za olej CBD na punkcie kontrolnym w Disneyland w Orange County. Stosowanie oleju zalecone było przez lekarza.

69-letnia Hester Jordan Burkhalter z Północnej Karoliny została aresztowana po tym, jak w punkcie kontrolnym w Disney World w jej torebce znaleziono olejek CBD. Zdarzenie miało miejsce 15 kwietnia.

Starsza kobieta została zatrzymana pod zarzutem posiadania wyrobów haszyszowych mimo zapewnień, że stosowanie olejku było zalecone przez jej lekarza. Po 12 godzinach oraz uiszczenia 2000 USD grzywny została zwolniona. W późniejszym etapie zarzuty zostały odrzucone, ale tutaj rodzi się pytanie dlaczego posiadanie CBD, które sprzedawane jest w różnych formach na sklepowych półkach.

W późniejszym etapie zarzuty zostały odrzucone, ale rodzi się pytanie, dlaczego olej CBD, który jest sprzedawany na półkach sklepowych w wielu formach, to nadal jego posiadanie na Florydzie jest nielegalne.

Szara strefa

Prawo Federalne z 2018 „Bill Farm” zalegalizowało uprawę konopi przemysłowych na poziomie federalnym SB1020 ustanawiając pierwszy program konopny na Florydzie. Projekt nie wszedł jeszcze w życie i dopóki nie zatwierdzi komisarz ds. rolnictwa, nie będzie można stworzyć państwowego programu, który pozwoli regulować konopie i CBD, aby produkty stały się w pełni legalne.

Należy zwrócić tutaj uwagę na fakt, że gdyby kobieta posiadała mniej niż 19 gramów suszu marihuany, byłoby to potraktowane jedynie jako wykroczenie. Inaczej jest w wypadku wyrobów haszyszowych jak olejki i koncentraty.

[vc_row][vc_column][vc_column_text]

Prezydent Meksyku nazwał trwająca obecnie prohibicję „niezrównoważoną” i zaproponował szeroką rozumianą politykę dekryminalizacji narkotyków, w tym oczywiście marihuany. Miało by to być częścią „Narodowego Planu Rozwoju” jego administracji, który został opublikowany w zeszłym tygodniu.

Prezydent Meksyku, Andrés Manuel López Obrador (AMLO) i członkowie jego administracji często i nie od dziś mówią o likwidacji kar kryminalnych za niektóre „przestępstwa” narkotykowe. Proponuje też przekierowywanie osób cierpiących na uzależnienie do programów leczenia. Dokładnie to zostało zaproponowane w nowym planie, który został przedłożony Kongresowi Narodowemu.

„W kwestii środków odurzających strategia prohibicji jest już nie do obrony, nie tylko ze względu na przemoc spowodowaną przez jej słabe wyniki w zakresie zdrowia publicznego. W większości krajów, w których została zastosowana, strategia ta nie przełożyła się na zmniejszenie konsumpcji”.


-słyszymy od prezydenckiej administracji, która dodaje:

„Co gorsza, model prohibicji nieuchronnie kryminalizuje konsumentów i zmniejsza ich szanse na reintegrację społeczną i rehabilitację. Wojna z narkotykami nasiliła problem zdrowia publicznego reprezentowany przez substancje obecnie zakazane, niebawem stanie się kryzysem bezpieczeństwa publicznego ”.

Dokument mówi, że nadszedł czas, aby „zrezygnować z twierdzenia”, że uzależnienie można zwalczać poprzez zakazy i zamiast tego należy „oferować leczenie detoksykacyjne” osobom uzależnionym „pod nadzorem medycznym”. Dokument wzywa też do przekazania pieniędzy, które są obecnie wykorzystywane do egzekwowania przepisów antynarkotykowych na wykorzystanie ich do finansowania programów leczenia.

„Jedyną realną możliwością obniżenia poziomu konsumpcji narkotyków jest zniesienie zakazu”

– stwierdza dokument.

Sugeruje również zapewnienie konsumentom możliwości „zakupu na receptę”, wskazując na pewną formę legalnej dystrybucji obecnie zakazanych leków.

Jednoznaczne poparcie dla nowego, liberalnego podejścia do polityki antynarkotykowej w zakresie redukcji szkód jest znaczące, a jeśli zostanie przełożone na prawodawstwo, odstawi Meksyk daleko od jego amerykańskiego sąsiada, który nadal karze więzieniem dużą liczbę ludzi za przestępstwa związane z narkotykami i opiera się programom takim jak bezpieczne miejsca konsumpcji.

Jednak administracja Meksyku zaznaczyła, że ​​omówi plany w „negocjowalny sposób” z rządem USA i ONZ, które utrzymuje w mocy traktaty, zabraniające państwom członkowskim wdrażania niektórych polityk reformy narkotykowej.

W interesie bezpieczeństwa publicznego Meksyk musi zakończyć wojnę z narkotykami i przyjąć strategię zapobiegania i leczenia w walce z uzależnieniem od narkotyków

-powiedział rząd.

Plan rozwoju stwierdza również, że ważne jest stworzenie „zrównoważonych alternatyw ekonomicznych” dla osób, których źródła utrzymania opierają się na obecnie nielegalnym rynku narkotyków. Czyli rozwiązanie problemu narkotyków jest bardzo kompleksowe.

Jak zauważył El Heraldo de Mexico, Krajowy Ruch Odnowy Lópeza Obradora kontroluje obie izby prawodawcy, a zatem nie można wykluczyć, że ustawodawcy mogą podjąć działania następcze, aby propozycje prezydenta stały się rzeczywistością w nadchodzącym roku.

W międzyczasie, chociaż marihuana najprawdopodobniej zostanie włączona do ekspansywnej propozycji dekryminalizacji narkotyków Lópeza Obradora, administracja również osobno opowiedziała się za legalizacją i regulacją konopi. Przed zostaniem ministrem spraw wewnętrznych, Olga Sanchez Cordero wprowadziła ustawodawstwo legalizacyjne jako senator, a jej projekt ustawy jest nadal rozpatrywany w Kongresie.

Po orzeczeniu Sądu Najwyższego Meksyku, który uznał zakaz posiadania i konsumpcji marihuany za użytek osobisty za niezgodny z konstytucją, rząd otrzymał październikowy termin na wprowadzenie odpowiednich zmian w ustawach federalnych.

Julio Ramón Menchaca Salazar, szef senackiej komisji sprawiedliwości, powiedział, że izba „skorzysta” z letniej sesji, by wspólnie uzyskać ostateczny projekt ustawy o legalizacji.

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Większość z moich znajomych, którzy są naprawdę dobrzy w kodowaniu – pali trawę. Jeśli zajmujesz się branżą IT to bardzo możliwe, że podobnie jest i z tobą, bądź też znasz takie osoby z pracy – powiedział były dyrektor FBI. Temat używania marihuany w FBI został poruszony po dość dwuznacznej wypowiedzi byłego dyrektora. Okazuje się, że obecne prawo stwarza zagrożenie ponieważ utrudnia zatrudnianie najlepszych  specjalistów – ci lubią sobie zapalić jointa.

Wyjaśnienia dyrektora James Comey’a

Po tym, gdy w jego słowach zaczęto doszukiwać się innego sensu, ówczesny dyrektor wyjaśnił, że żartował i jest całkowicie przeciwny, aby młodzi ludzie zażywali marihuanę. Przypomniał o tym, że konopie w stanie Alabama są odpowiednio uregulowane prawnie i nie można ich używać pracując w FBI, i to aż do 3 lat wstecz od dnia ubiegania się o pracę. Jego słowa miały dać wydźwięk, że uregulowania prawne pracy w FBI nie są wygodne dla specjalistów w branży IT.

„Muszę zatrudnić świetnych specjalistów, żeby mieć szansę rywalizować z cyberprzestępcami. Tylko niektóre z tych dzieciaków chcą palić trawkę nawet w drodze na rozmowę kwalifikacyjną”

– stwierdził James Comey, szef FBI

Żeby zrozumieć co Comey miał na myśli, musimy rzucić nieco światła na źródło problemu.

Konopie, a praca w FBI

Fakt, że rząd federalny ma problem ze skompletowaniem kadry specjalistów ds. bezpieczeństwa w cyberprzestrzeni, nie jest żadną tajemnicą. Głównym powodem, dla którego większość hakerów nie chce pracować dla rządu to fakt, że rynek pozwala im znaleźć bardziej pożądaną pracę niż praca dla rządu (co za niespodzianka…). Jest jeszcze jeden powód, dość powszechny i wydawałoby się, że oczywisty – polityka FBI w zakresie testów narkotykowych.
Z opisanym w Wall Street Journal artykule James Comey wyraził opinię, że jeśli rząd chce zapewnić sobie i obywatelom bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni, musi zmienić politykę stosowania konopi indyjskich. Jego zdaniem, żaden specjalista nie zrezygnuje z tego zwyczaju tylko i wyłącznie dla pracy jaką daje FBI (bo dlaczego?).
Comey przyznaje, że wielu świetnych ekspertów do walki z cyberprzestępczością chciałoby móc połączyć poranną kawę z popularnym jointem.

Skąd taka zmiana nastawienia?

Chęć do zmiany warunków zatrudnienia w FBI nie jest przypadkowa. Ten ruch jest potrzebny, gdyż Kongres nakazał zatrudnienie 2000 nowych osób do końca 2017 r. Większość z nich miała zajmować się przestępczością komputerową. Problem ze skompletowaniem kadry pojawił się między innymi dlatego, że większość ekspertów w tej dziedzinie nie pasuje do schematu FBI.

Obecne przepisy FBI stanowią, że nie można zatrudnić osoby, która paliła marihuanę w ciągu ostatnich trzech lat. Tutaj pojawia się ciekawa luka w prawie, gdyż mowa jest tylko o paleniu, zaś brak komentarzy na temat innych form konsumpcji konopi.
Na początku ubiegłego roku FBI potwierdziło, że rząd nie zapewnia odpowiedniego bezpieczeństwa internetowego, więc ogólnie rzecz biorąc, zmiany przepisów zatrudniania w FBI mają sens. Gregory Wilshusen, który jest dyrektorem informacji w General Accountability Office przyznał, że rząd nie zmienił praktyki zatrudniania od lat 40-50. XX wieku. Najwyraźniej nie zdają egzaminu w dzisiejszych czasach.

Rząd USA oraz FBI powinny wziąć pod uwagę fakt, że większość obywateli Stanów Zjednoczonych Ameryki aprobuje legalizacje konopi indyjskich. Mimo to marihuana nadal widnieje jako narkotyk z listy I.

Cypr zalegalizował medyczną marihuanę. Nowe zapisy prawne, Izba Reprezentantów przegłosowała w lutym tego roku. Nowelizacja ustawy o środkach odurzających i substancjach psychotropowych umożliwi uprawę, import, posiadanie i używanie marihuany w celach medycznych.

Pozwala to na przyjęcie specjalnych przepisów dotyczących importu nasion i marihuany na Cypr, a także wprowadzenie opłat licencyjnych i rozpoczęcie własnych upraw, informuje portal In-Cyprus

Uprawa

Za własnymi uprawami medycznej marihuany oddano 34 głosy, natomiast 18 członków Izby Reprezentantów było przeciw. Nowelizacja zezwala również na import oraz eksport marihuany medycznej, jak również na jej wykorzystanie do badań medycznych oraz do przygotowania galenowych (roślinnych) farmaceutyków.

Cypryjskie prawo, początkowo będzie licencjonować tylko trzech producentów. Taka sytuacja ma trwać przynajmniej przez pierwsze 15 lat i ma na celu przyciągnięcie stabilnych finansowo firm z doświadczeniem w uprawie marihuany.

Ta ograniczona liczba licencji ma stanowić zachętę dla firm, które zdecydują się zainwestować na Cyprze, ale także ułatwiać kontrole w celu zagwarantowania, że ​​marihuana nie trafi na nielegalny rynek lub zostanie nielegalnie wykorzystana.

Kto się kwalifikuje?

Medyczna marihuana będzie wydawana na receptę, pacjentom cierpiącym na chroniczny i uporczywy ból, który między innymi jest związany z rakiem, HIV, problemami z poruszaniem się, reumatyzmem, problemami z nerkami i jaskrą. Będzie on również dostępny dla osób cierpiących na zespół Tourette’a lub chorobę Chrona.


Król Tajlandii, Maha Vajiralongkorn, podpisał w zeszłym tygodniu królewski dekret legalizujący używanie marihuany do celów medycznych. Umożliwia to lekarzom, pacjentom, rolnikom, przedsiębiorcom – wydawanie, posiadanie i uprawianie medycznej marihuany
. Jest też szansa na legalizacje marihuany w celach rekreacyjnych.

Tajlandia jest znana z jakości lokalnego zioła. Ten ruch wzbudził wiele nadziei. Tajlandzcy aktywiści pro-konopni liczą na to, że dekret królewski otwiera drogę do legalizacji używania i uprawy marihuany w celach rekreacyjnych.

Król Maha Vajiralongkorn podpisał dekret dwa miesiące po jednomyślnym zatwierdzeniu go przez parlament rządu wojskowego, co było drogą legislacyjną wymaganą przez konstytucję.

Pacjenci z receptami mogą teraz otrzymywać medyczną marihuanę ale dekret zalegalizował też Kratom, Mówi się o nim „wiecznie zielone drzewo”, którego liście mają korzyści zdrowotne i stymulujące. Rolnicy do uprawy będą potrzebowali pozwolenia od Wydziału Kontroli Narkotyków.

Rekreacyjne użycie obu roślin nadal nielegalne

Większość marihuany i kratomu do Tajlandii będzie początkowo sprowadzana z USA, Kanady, Izraela i innych krajów, które mają profesjonalne standardy zdrowotne dla produkcji leków na ich bazie.

„To jest teraz trochę jak Dziki Zachód”

-mówiła niedawno Kitty Chopaka z tajlandzkiej grupy aktywistów konopnych – Highland. Dodaje:

„To tak, jakby właśnie otworzyła się złota kopalnia, a ludzie starają się tylko zdobyć łopatę i się do niej dostać”.

Komercyjne uprawy marihuany i kratomu klasy medycznej muszą być prowadzone w ściśle kontrolowanych warunkach i obiektach, a to są koszty rzędu milionów dolarów.

Utrudnia to Tajlandii szybkie rozpoczęcie wytwarzania wystarczającej ilości marihuany, aby sprostać wymaganiom pacjentów.

„Każdy dorosły Taj może zarobić 13 000 $ rocznie uprawiając 6 krzaków marihuany, jeśli prawo zostanie poluzowane i zezwoli się na używanie rekreacyjne”

– powiedział Anutin Charnvirakul, ambitny polityk z partii Bum Jai Thai (BJT).

Rekreacyjna marihuana z czasem może stać się bardzo ważnym źródłem dochodów w kraju, który walczy z Indiami o tytuł największego na świecie eksportera ryżu, powiedział Anutin.

Kolejne kroki

Prognozy wielkich zysków przekonały premiera Prayuth Chan-ocha, który w przyszłym miesiącu czekają na wybory parlamentarne, do szybkich działań pro-legalizacyjnych. Ankiety pokazują, że temat legalizacji marihuany jest popularny wśród wyborców.

Partie pro-demokratyczne mają nadzieję na zdobycie wystarczającej liczby miejsc w Izbie, by stworzyć koalicję przeciwko swojemu głównemu politycznemu oponentowi, panu Prayuthowi. Partia Anutina może wiązać się koalicją z każdym, kto wygra, więc BJT może mieć możliwość uchwalenia swoich postulatów.

Niedawno pan Anutin wzniósł tablice z ilustracjami przedstawiającymi zielony liść konopi, informując wyborców o zobowiązaniu swojej partii do zalegalizowania marihuany zarówno medycznej, jak i rekreacyjnej.

Anutin powiedział, że polityczna propaganda Waszyngtonu w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych skłoniła Tajlandczyków do przekonania, że ​​marihuana jest szkodliwa i uzależniająca. Przyczyniło się do tego tysiące amerykańskich żołnierzy stacjonujących w bazach lotniczych w tym kraju, wspierając jednocześnie wojnę w Wietnamie. W rezultacie przewidywana kara za za marihuanę obejmowała długie kary więzienia.

Aspekt ekonomiczny

„Mamy pięć rodzajów komercyjnych upraw: ryż, palmę [olej], gumę, tapioka i trzcinę cukrową”

– powiedział Anutin.

„Dlaczego nie dodamy jeszcze jednej pozycji do listy? Prognozy pokazują, że nowa pozycja [marihuana] przewyższy zyskami pierwszą piątkę razem wziętą”

Jego grupa robocza przeanalizowała „model kalifornijski” aby dowiedzieć się o legalizacji marihuany rekreacyjnej jak najwięcej.

„Legalna uprawa, sprzedaż i konsumpcja marihuany medycznej i rekreacyjnej powinna być uregulowana w sposób podobny do tytoniu kontrolowanego przez Tajlandzki Urząd Tytoniowy”

– powiedział Anutin.

Rolnicy tytoniowi muszą sprzedawać swoje żniwa do TAOT, który produkuje papierosy, prowadzi badania, określa jakość i współpracuje z rządem w celu zapobiegania nielegalnemu handlowi tytoniem.

„Partia pana Anutina wyraża swoje zaniepokojenie tym, że gdyby tylko medyczna [marihuana] została zatwierdzona w Tajlandii, cena leku będzie wysoka, ponieważ tylko kilka tajskich zakładów będzie w stanie go dostarczyć”

– powiedział pan Julpas.

W zeszłym tygodniu, Pierwsza Izba Sądu Najwyższego w Meksyku poinformowała, że wprowadza nowe zalecenia prawne dla wszystkich sędziów. Nowe wytyczne mówią aby nie karać za posiadanie marihuany w celach rekreacyjnych. Ta z kolei ma zostać zalegalizowana w ciągu trzech miesięcy gdyż obecny stan prawny jest niezgodny z konstytucją. Rezolucję opublikowano 22 lutego.

Po opublikowaniu orzeczenia w Tygodniku Sądowniczym wszyscy sędziowie federalni w meksyku są zobowiązani do niekarania obywateli tego kraju za posiadanie, transport i używanie marihuany. Nowe przepisy nie obejmują celów komercyjnych. Nie oznacza to, że przykładowo za uprawę nie stanie się przed sądem. Jednak sędzia musi kierować się nowymi wytycznymi, które znoszą penalizację posiadania i uprawy na własny użytek.

Orzecznictwo zostało ustanowione na podstawie pięciu skarg rozstrzygniętych przez pierwszą instancję w latach 2015-2018. Pięciokrotne, takie samo orzeczenie sądu w meksyku, jest precedensem dla sądów w całym kraju. Jedna ze spraw dotyczyła byłego senatora Armando Riosa Pitera, który w czerwcu 2018 roku otrzymał pozwolenie na legalną konsumpcję marihuany.

Dodatkowo sąd, wydał orzeczenie, które zmusza rząd meksyku, do legalizacji marihuany w ciągu trzech miesięcy! Po tym okresie, według orzecznictwa, obecne przepisy dot. marihuany muszą się zmienić gdyż są niekonstytucyjne.

Komisja ds. Narkotyków przy ONZ (CND) nie będzie głosować za zmianą klasyfikacji marihuany na najbliższym posiedzeniu Światowej Organizacji Zdrowia, które odbędzie się 7 marca w Wiedniu. Nie jest to pierwsze opóźnienie w tej kwestii i wielu spodziewało się, że tak może być.

Przypomnijmy w czym rzecz

W trakcie grudniowego posiedzenia, WHO zaleciło zmianę klasyfikacji marihuany i usunięcie jej z tabeli środków niebezpiecznych bez wartości medycznych. O dziwo, zamiast jeszcze w trakcie spotkania, poinformowano o tym pod koniec stycznia. Jest to o tyle istotne, że spotkanie państw członkowskich ONZ na którym miało dojść do głosowania zaplanowane jest na początek marca. Czyli czas na podjęcie decyzji został mocno skrócony.

Dodatkowy czas

Sporo spośród 53 państw członkowskich CND poprosiło o dodatkowy czas na rozważenie zaleceń WHO. Wśród nich są np. Japonia, która użytkowników marihuany traktuje równie surowo co używających heroiny; Stany Zjednoczone – gdzie medyczna marihuana jest legalna w 34 stanach, a rekreacyjna w kilkunastu czy też Niemcy, gdzie marihuana medyczna jest dostępna w aptekach.

Zalecenia dotyczące zmiany klasyfikacji marihuany zostały przesłane państwom członkowskim pod koniec stycznia, a Sekretarzowi Generalnemu – szefowi Światowej Organizacji Zdrowia 24 stycznia, a nie zostały ogłoszone zgodnie z oczekiwaniami na grudniowej sesji. Gdyby zalecenia zostały ogłoszone w tym czasie, państwa członkowskie miałyby co najmniej trzy miesiące na rozważenie propozycji przed przewidywanym głosowaniem w trakcie marcowego posiedzenia. Jednak wielu uważa, że to nie miało większego wpływu, a marcowe posiedzenie by nic nie przyniosło i twierdzenie to popierają przykładem dronabinolu. CND miała wielokrotnie możliwość głosowania w sprawie zmiany kwalifikacji dronabinolu gdyż wniosek w tej sprawie od Światowej Organizacji Zdrowia wpłynął w 2012 r. Dronabinol jest niezastrzeżoną nazwą leku sprzedawanego pod nazwą handlową Marinol i Syndros. Kapsułki zawierają jeden ze związków psychoaktywnych występujących w konopiach indyjskich i są wymienione jako „nadużywalne” w Wykazie III amerykańskiej ustawy o substancjach kontrolowanych. Dronabinol jest przepisywany jako środek pobudzający apetyt, lek przeciw bezdechowi sennemu i lek przeciwwymiotny. Jest zatwierdzony przez FDA, jako bezpieczny i skuteczny, wyłącznie w przypadku anoreksji wywołanej przez HIV / AIDS oraz w wywołanych chemioterapią nudnościach i wymiotach.

Co dalej

Niestety prawda jest taka, że ​​CND w ogóle nie musi głosować, nigdy. Wchodzące w jej skład państwa członkowskie mogą w rzeczywistości stosować uniki i może to trwać latami, jak widać na w/w przykładzie.

A może czas najwyższy aby państwa członkowskie same zaczęły podejmować decyzję? Tak jak to zrobiły np. Kanada czy Urugwaj? Dla tych, którzy wyczekują zmian prawnych było by to lepsze rozwiązanie aniżeli bezczynne czekanie i pokładanie nadziei w ciągle odkładanym zbiorowym głosowaniu.

Oczywiście zmiana klasyfikacji marihuany jest bardzo potrzebna i wyczekujemy jej z niecierpliwością.

Katowiccy policjanci zatrzymali podejrzanego o kradzież. 39-letni mężczyzna, który ukradł z Lidla karmę dla psa, miał przy sobie marihuanę. W jego domu znaleziono jeszcze większe ilości środków odurzających.

Policjanci zostali wezwani do jednego z marketów na terenie Katowic przy ulicy Dudy-Gracza. Podejrzany 39-latek został zatrzymany po kradzieży karmy dla psów o wartości 28zł z jednego ze sklepów sieci Lidl. Za ten czyn został ukarany mandatem karnym. Podczas przeszukania ujawniono przy nim również ponad 6 gramów marihuany.

Funkcjonariusze ustalili też, że mężczyzna wynajmuje dom w województwie śląskim. Podczas przeszukania domu ujawniono ślady wskazujące na to, że mieściła się tam nielegalna plantacja konopi indyjskich. Znaleziono cały sprzęt służący do uprawy oraz ponad kilogram suszu marihuany, który był gotowy do dalszej dystrybucji.

39-latek usłyszał już postawione mu przez prokuratora zarzuty posiadania, i wytwarzania środków odurzających.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.