Świat Prawa i legalizacji marihuany

Od tego miesiąca, Kościół Anglikański może inwestować w medyczną marihuanę. Jak dotąd kościół trzymał się doktryny mówiącej, że konopny biznes należy traktować jako grzech. Jednak teraz ta doktryna uległa zmianie co ma związek z dopuszczeniem do użytku medycznej marihuany w Wielkiej Brytanii.

Lek, nie używka

Dotychczasowa doktryna traktowała biznes związany z marihuaną jako zasadniczo niechrześcijański. Jednak to się zmieniło w momencie gdy zezwolono na używanie konopi w celach medycznych. Od teraz medyczną marihuanę należy traktować w kategoriach leku, a nie używki rekreacyjnej.

-czytamy w oświadczeniu dr. Marka Pickeringa komisarza kościoła oraz dyrektora zarządzającego Christian Medical Fellowship.

Mimo, iż używanie marihuany w celach medycznych w Wielkiej Brytanii zostało zalegalizowane w listopadzie ubiegłego roku, nadal brakuje systemu prowadzenia konopnej terapii i opieki nad pacjentem. Wielka Brytania nie wydała jeszcze ani jednej recepty na medyczną marihuanę. Ale, jak podkreśla przedstawiciel kościoła w wywiadzie dla premier.org.uk, nie chodzi o zyski. Kościół tłumaczy, że inwestycja w branżę medycznej marihuany ma zapewnić lekarstwo na które wielu czeka, powinno się też zadbać o wysoką jakość medycznej marihuany.

Nieświadomość głowy kościoła?

Z drugiej strony, dr. Mark Pickering nie ma chyba do końca pojęcia czym jest marihuana. Uważa, że konopie używane rekreacyjnie to mieszanka prawdopodobnie ponad 100 różnych związków kannabinoidowych z których niektóre są bardzo szkodliwe.

Pickering niestety jak widać nie wie zbyt dużo o konopiach, a z jego wypowiedzi wynika, że nie wie też, iż marihuana medyczna i rekreacyjna to dokładnie to samo. Jedyne różnice występują pomiędzy marihuaną legalną i nielegalną. Ta druga może zawierać np. pestycydy, pleśń i jej zarodniki oraz inne szkodliwe substancje, których nie znajdziemy w przypadku legalnej i kontrolowanej produkcji – do celów medycznych jak i rekreacyjnych.

Kolejna inwestycja kościoła

Komisarze Kościoła Anglikańskiego zarządzają majątkiem o wartości 8,3 miliarda funtów. W swoim portfelu inwestycyjnym maja m.in. nieruchomości, gotówkę i udziały w różnych firmach, które spełniają kościelne kryteria „etyki i odpowiedzialności”. O ile komisarz kościoła zapewnia, że nie chodzi o zyski ale o ludzkie zdrowie i życie to trochę ciężko w to uwierzyć.

Francuscy eksperci z renomowanej Rady Analiz Ekonomicznych (CAE) doradzili rządowi, aby ten zalegalizował marihuanę. Zalecają także ustanowienie „publicznego monopolu na produkcję i dystrybucję” oraz sugerują ile powinien kosztować gram legalnej marihuany.

Kontrola jakości, przyzwoite ceny

Jak informuje aertzteblatt.de, rządowi eksperci doradzają legalizację marihuany oraz sugerują jak mogłoby to wyglądać. Zaproponowano, aby wszystko było kontrolowane przez niezależny organ regulujący rynek i zapewniający odpowiednią jakość legalnej marihuany. W ten sposób cena suszu może być utrzymywana na stabilnym poziomie, co ma uderzyć w czarny rynek. Eksperci zalecili sprzedaż jednego grama marihuany za dziewięć euro.

Prohibicja zawiodła, eksperci doradzają legalizację marihuany

Francuska Rada Analiz Ekonomicznych podlega bezpośrednio premierowi. Z założenia ma doradzać rządowi w podejmowaniu decyzji politycznych.

Obecny system konopnej prohibicji, który jest promowany we Francji od pięćdziesięciu lat jest porażką, twierdzą rządowi eksperci. Pomimo stosunkowo restrykcyjnych przepisów dot. marihuany, Francja jest jednym z największych konsumentów konopi w Unii Europejskiej.

Wpływy z tytułu podatku od sprzedawanej legalnie marihuany we Francji eksperci szacują szacują na 2,8 mld euro. Kolejnym plusem jest to, że „nowa” branża stworzy dziesiątki tysięcy miejsc pracy. Ponadto Francja mogłaby zaoszczędzić setki milionów euro, na zaprzestaniu ścigania i karania konsumentów czy handlarzy, co z resztą nie przynosi żadnych efektów.

.

Aż 26 holenderskich gmin zgłosiło się do eksperymentu z legalnymi uprawami marihuany. Niestety władze takich miast jak Amsterdam, Rotterdamu czy Hagi odrzuciły propozycję uczestnictwa w tym projekcie – jak uważają, takie warunki eksperymentu są nierealistyczne.

Jak donosi holenderska telewizja RTL Nieuws. Utrecht jest jedynym z czterech, największych, holenderskich miast, które zgłosiło się do eksperymentu z legalnymi uprawami konopi indyjskich jest Utrecht, jednak władze gminy wciąż domagają się zmiany części warunków. Chodzi o to, że głównym wymogiem jest, aby w eksperymencie brały udział wszystkie coffe shopy znajdujące się na terenie gminy.

Jakie gminy wezmą udział w eksperymencie?

Na tę chwilę nie opublikowano jeszcze oficjalnej listy gmin, które chcą wziąć udział w projekcie, jednak stacja RTL Nieuws podaje, że poza miastem Utrecht, do eksperymentu dołączą również takie miasta jak Tilburg czy Breda. Finalnie w projekcie weźmie udział około 10 gmin, które zostaną wybrane przez niezależny komitet.

„to wielka szkoda” (że takie miasta jak Amsterdam, Rotterdam czy Haga nie chcą brać udziału w eksperymencie – przyp. red.) ) . „Niemniej jednak, z 26 gminami, które są zainteresowane uczestnictwem, wciąż mamy duże pole do wyboru” – powiedział Paul Depla, Burmistrz Bredy

Projekt od samego początku budzi wiele kontrowersji.

Jaki jest cel eksperymentu?

Rząd Holenderski postanowił przeprowadzić eksperyment mający na celu uruchomienia legalnych, miejscowych upraw marihuany w celu eliminacji grup przestępczych, które do tej pory aktywnie działają w łańcuchu dostaw marihuany do lokalnych coffe shopów. Towar nie jest poddany żadnym kontrolom pod kątem zanieczyszczeń czy pestycydów.

Eksperymentowanie z nowymi regulacjami ma potrwać 4 lata. Później legalne uprawy i ich produkcja zostaną wstrzymane na okres 6 miesięcy w celu dokładnej analizy i oceny eksperymentu.

Holenderski rząd zdecydował się na przeprowadzenie eksperymentu z legalnymi uprawami marihuany w celu wyeliminowania kryminalnych gangów z łańcucha dostaw. Okres testowania nowych rozwiązań potrwa 4 lata. Po tym czasie produkcja zostanie zawieszona na 6 miesięcy, tak aby grupa ekspertów mogła właściwie ocenić efekty eksperymentu. Projekt od początku budził duże zastrzeżenia.

Jak podaje telewizja FOX 35 News, w amerykańskim stanie Nevada pracodawca nie będzie mógł odmówić zatrudnienia palaczom marihuany.

Jest to pierwsze takie prawo za oceanem, które ma wejść w życie od przyszłego roku. Zostało podpisane 5 czerwca przez Nevada Steve’a Sisolaka – demokratycznego gubernatora stanu Nevada.

Ponieważ nasza legalna branża konopi indyjskich wciąż się rozwija, ważne jest zapewnienie, aby drzwi szans ekonomicznych pozostały otwarte dla wszystkich mieszkańców Nevady

– powiedział Steve Sisolak, gubernator Nevady

Prawo przewiduje, że pracodawca nie będzie mógł odmówić zatrudnienia kandydatów, u których w organizmie podczas badań wykryto by THC. Pozytywny wynik testu nie będzie mógł być podstawą do negatywnej decyzji o zatrudnieniu nowego pracownika, jednak nie dotyczy to oczywiście każdego z zawodów. Z nowych przepisów nie będą mogły korzystać osoby będące kandydatami na ratowników medycznych, policjantów czy też pracowników obsługujących pojazdy mechaniczne.

W Nevadzie będzie również możliwość ponownego wykonania badania przesiewowego, jeśli potencjalni pracownicy nie będą zgadzać się z wynikiem pierwszego badania, które zlecił pracodawca. Nevada jest pierwszym stanem, który przyjął takie regulacje prawne.

Również w tym roku Rada Miejska Nowego Jorku przyjęła projekt podobnej ustawy. Z kolei w stanie Maine, który zalegalizował spożycie marihuany rekreacyjnej, pracodawca nie może dyskryminować potencjalnego pracownika ze względu na to, że jest konsumentem marihuany.

Sąd w Kalifornii orzekł, że więźniowie mają prawo posiadać do 28 gramów marihuany. Jednak mimo, iż osadzeni mogą posiadać to konsumpcja może już stanowić problem.

28 gramów marihuany w celi

W ubiegłym tygodniu Sąd Apelacyjny w Sacramento uchylił wyroki skazujące pięciu więźniów u których znaleziono marihuanę. Swoją decyzję sąd uzasadnił tym, że skoro w stanie Kalifornia dozwolone jest posiadanie 28 gramów marihuany to przepis ten obejmuje także osoby osadzone.

Sąd wskazał jednak, że palenie lub jakiekolwiek spożywanie marihuany przez osadzonych pozostaje przestępstwem. Orzeczenie sądu mówi też, że władze zakładu karnego mają prawo prawo do zakazu posiadania, aby utrzymać porządek i bezpieczeństwo w więzieniach. Jednak ma się to odbywać na wewnętrznym regulaminie jednostki penitencjarnej, a nie na podstawie prawa stanowego.

Kodeks karny stanu Kalifornia mówi, że ​​wnoszenie kontrabandy na teren zakładu karnego jest przestępstwem. Jako kontrabanda traktowane są wszystkie produkty zabronione przez administracje jednostki w tym alkohol i substancje kontrolowane.

” Decyzja sądu nie jest jeszcze ostateczna, jednak chcemy jasno powiedzieć, że zażywanie narkotyków oraz ich sprzedaż w więzieniach stanowych pozostaje zabroniona”

– powiedziała Vicky Waters, rzeczniczka Departamentu Więziennictwa i Resocjalizacji w Kalifornii(C.D.C.R.).

„C.D.C.R. jest zaangażowany w zapewnienie bezpiecznego i odpowiedzialnego środowiska zarówno dla więźniów, jak i personelu, planujemy ocenić tę decyzję sądu z myślą o utrzymaniu zdrowia i bezpieczeństwa w naszych instytucjach.”

Prawo stanowe a regulamin jednostki penitencjarnej

Nawet jeżeli konopie są legalne w Kalifornii to w zakładach karnych nadal będą zabronione na podstawie regulaminu jednostki. Jednak osadzenie przyłapani na posiadaniu nie będą mieli za to sprawy karnej, a jedynie będą odpowiadali na podstawie regulaminu wewnętrznego. Czyli zakaz będzie obowiązywał nadal jednak jego podstawa będzie regulamin a nie kodeks karny, a co za tym idzie – nie będzie za posiadanie dodatkowych lat do odsiadki.

„Nie możesz palić na terenie obiektu, ponieważ możesz wywołać pożar w miejscu, gdzie wszyscy są uwięzieni w celach i nie mogą się wydostać”

– powiedział w sobotę Michael Kraut, kalifornijski obrońca i były prokurator.

„Więc nie chodzi o posiadanie marihuany i to nie jest kwestia tego, czy jest medyczna czy rekreacyjna. Problem polega na tym, że i tak nie możesz mieć ognia” – powiedział.

Grupa aktywistów konopnych z Kalifornii stwierdziła, że ​​nie uważa, by orzeczenie miało jakiekolwiek realne skutki.

„Jak dobrze wiadomo, wiele zachowań i działań może być zgodnych z prawem stanowym jednak niekoniecznie są dozwolone dla osadzonych.”

– powiedział Paul Armentano, zastępca dyrektora National Organization for Reform of Marihuana Laws,

Amerykańska Federacja Jeździecka (USEF) przyjrzała się zwierzęcym suplementom paszowym zawierającym CBD. USEF stwierdziło, iż kannabidiol należy zasadniczo uznać za środek dopingowy. Ogłoszono, że od września tego roku wykrycie CBD w krwi konia, traktowane będzie jako przestępstwo dopingowe. Jak władze federacji argumentują swoją decyzję i czy Kannabidiol zostanie w jeździectwie zabronione globalnie?

Zarówno naturalne, jak i syntetycznie wytwarzane CBD wpływają na wydajność konia przede wszystkim ze względu na jego działanie przeciwlękowe. Tego typu produkty i suplementy, jak również legalne środki terapeutyczne, wpływają na mentalność i zachowanie koni – informuje USEF.

Nie tylko USA

Niestety także Światowa Federacja Jeździecka (FEI) uznała wszystkie kannabinoidy za suplementy poprawiające wydajność i dlatego wymieniła CBD jako substancję dopingującą. Jednak jak do tej pory nie trafiła ona na listę substancji zabronionych, których obecność w organizmie będzie kontrolowana testami. Teraz to się zmieniło. Jedynie Niemiecka Federacja Jeździecka (FN) nie uwzględniła jeszcze kanabinoidów, a tym samym CBD nie jest tam na liście substancji zabronionych. Nie wiadomo jeszcze czy i jak niemieckie stowarzyszenie będzie sankcjonowało stosowanie suplementów z Kannabidiolem.

Kannabidiol zabroniony od września

Konie u których wykryte zostanie C B D podczas wydarzenia organizowanego przez USEF po wrześniu 2019 r., zostaną zdyskwalifikowane za doping. Obserwatorzy przewidują, że Światowa Organizacja Jeździecka FEI wkrótce przejmie tę praktykę, a Kannabidiol w zostanie w jeździectwie zabronione globalnie.

Pani Marta cierpi na algodystrofię nóg, jest to rzadka choroba powodującą bóle, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Próbowała już wielu różnych leków, ale nie były one w stanie jej pomóc. Ulgę od bólu przyniosła dopiero zastosowanie medycznej marihuany. Niestety, lek dostępny w Polsce wywołał u pani Marty alergię. Trzeba było go zamienić na marihuanę dostępną za granicą, na co Minister Zdrowia wydał zgodę. Ale na refundacje leczenie zgody już nie było. Właśnie zmienił to wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego. O takie rozstrzygnięcie wnosił również Rzecznik Praw Obywatelskich.

Pacjentka, po tym jak odmówiono jej refundacji medycznej marihuany sprowadzonej z zagranicy, złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Swoją skargę argumentowała tym, że odmowa refundacji leku przynoszącego jej ulgę podczas gdy inne metody zawodzą, należy traktować jak odebranie jej prawa do leczenia bólu. Jest to sprzeczne z prokonstytucyjną wykładnią ustawy refundacyjnej oraz z ustawą o prawach pacjenta, która przyznaje prawo do leczenia bólu. Pani Marta podkreślała skuteczność leku, jego bezpieczeństwo i to, że korzyści są warte ceny.

Sądowa batalia

W 2017 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny roku skargę pacjentki oddalił, argumentując że tok rozumowania ministra był prawidłowy. Niespełnienie bowiem choć jednego z ustawowych kryteriów refundacji powinno automatycznie prowadzić decyzji odmownej. Sąd zaznaczył, iż nie ocenia słuszności i celowości, a jedynie kontroluje legalność decyzji.

Adwokat reprezentująca panią Martę wniosła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Argumentowała ją m.in. tym, że minister nie uwzględnił w swojej decyzji tego, co zostało napisane przez lekarza w sprawie zapotrzebowania na lek z zagranicy. Nie odniósł się więc do konkretnego przypadku.

Do sprawy postanowił włączyć się Rzecznik Praw Obywatelskich. Poparł przed NSA skargę kasacyjną, gdyż odmowa refundacji leku, zwłaszcza jedynego leku przynoszącego ulgę w bólu, powinna być szczególnie przekonująco i jasno uzasadniona.

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje

RPO stwierdził, interpretacja przepisów przez Ministra Zdrowia jest sprzeczna z podstawowymi wartościami konstytucyjnymi takimi jak: prawem do godności (art. 30 Konstytucji), ochrony zdrowia (art. 68 Konstytucji) oraz życia ludzkiego (art. 38 Konstytucji). Prawo do ochrony zdrowia jest nie tylko prawem, które nam daje państwo, ale wynika z przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka.

W wyroku z 17 lipca 2018 r. Naczelny Sad Administracyjny uchylił zaskarżony wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i kazal ponownie rozpatrzeć Ministerstwu Zdrowia. NSA zaznaczył, że organ zobowiązany jest ocenić wagę poszczególnych przesłanek w konkretnej, indywidualnej sprawie z rozważeniem interesu społecznego i słusznego interesu strony – co musi być odzwierciedlone w uzasadnieniu rozstrzygnięcia. NSA uznał, że w tej sprawie nie dokonano wszechstronnej oceny materiału dowodowego i nie wyjaśniono przyczyn pominięcia dowodów, wskazujących na zasadność wniosku o refundację.

W decyzji z 24 maja 2019 r. Minister Zdrowia uchylił poprzednio wydaną decyzję w całości oraz wydał zgodę na refundację leku. Minister stwierdził, iż w przypadku pani Marty zaistniały podstawy do wydania zgody na refundację leku z uwagi na spełnienie wszystkich kryteriów, o których mowa w art. 12 pkt 3-6, 8-11 ustawy o refundacji.

źródło: rp.pl



Minister Sprawiedliwości Wielkiego Księstwa Luksemburga, Félix Braz i minister zdrowia Etienne Schneider ogłosili plany rządu dotyczące legalizacji produkcji, sprzedaży i konsumpcji marihuany w celach rekreacyjnych – poinformował portal TalkingDrugs.org. Oto kilka założeń z nowej ustawy.

W ciągu ostatnich miesięcy, rząd Wielkiego Księstwa Luksemburga pieczołowicie zgłębiał koncepcje legalizacji marihuany w innych krajach, na przykład podczas podróży edukacyjno-badawczej do Kanady. Teraz władze Wielkiego Księstwa postanowiły ujawnić pewne szczegóły przyszłych regulacji prawnych.

Parlament wprowadzi początkowo przepisy przejściowe, stanie się to do jesieni tego roku. Natomiast całkowite wdrożenie nowych przepisów może potrwać do czterech lat.

Posiadanie i uprawa w Wielkim Księstwie

Zgodnie z planami Schneidera i Braza, konsumpcja i posiadanie do 30 gramów marihuany powinno być dozwolone dla osób pełnoletnich. Póki co nie wiadomo jak zostanie uregulowana kwestia uprawy na własne potrzeby. Nowe przepisy zakładają, że młodzież w wieku od 12 do 17 lat nie powinna być karana za posiadanie do pięciu gramów marihuany. Dla nieletnich zatrzymanych za posiadanie marihuany mają powstać programy pedagogiczne, które będą miały za zadanie edukować i ostrzegać przed zagrożeniami związanymi z używaniem marihuany w tak młodym wieku.

Handel

Legalny handel marihuaną będzie podlegać surowym przepisom, których szczegółów jeszcze nie podano. Rząd sugeruje, że powinna zostać wyznaczona górna granica zawartości THC w suszu bądź produktach z THC. Ma to zapobiec zagrożeniom dla psychiki konsumentów. Władze Wielkiego Księstwa chcą wprowadzić też regulację wedle której, marihuana będzie mogła być sprzedawana tylko i wyłącznie obywatelom Luksemburga. Powodem decyzji o ograniczeniu mają być zastrzeżenia władz Niemiec i Francji.

Kary

Ci, którzy będą łamać przepisy oraz handlujących marihuana nielegalnie, rząd szykuje większe sankcje niż przed legalizacją. Młodzież przyłapana na posiadaniu do 5 gramów nie będzie karana tylko edukowana – tak powinno być na całym świecie! Nie wiadomo jakie będą kary dla obcokrajowców zatrzymanych za posiadanie oraz co grozić będzie sprzedawcy, który turyście sprzeda marihuanę.

Rząd Luksemburga wkłada wiele wysiłku w legalizację marihuany i wygląda na to, że chcą zrobić to jak należy, o czym świadczą wspomniane wyjazdy do krajów gdzie konopie prawnie zalegalizowano. Włodarze Wielkiego Księstwa, chcą pozbyć się czarnego rynku, co jednak może okazać się trudne ze względu na ograniczenia takie jak górny pułap zawartości THC czy zakaz sprzedaży obcokrajowcom. Wielbiciele koncentratów i turyści mogą przyczynić się do utrzymania czarnego rynku.

W ubiegły piątek, Izba Reprezentantów Illinois, zatwierdziła ustawę legalizującą marihuanę rekreacyjną. Jest to jedenasty stan USA, który zalegalizuje posiadanie i sprzedaż marihuany dla dorosłych. Plan został już zatwierdzony przez Senat i rząd J.B. Pritzkera, który od miesięcy prowadził kampanię na rzecz reformy polityki dotyczącej konopi indyjskich. Jednym z głównych powodów liberalizacji prawa, są aspekty ekonomiczne.

Legalizacja dzięki ustawie, a nie referendum

Ustawa sprawia, że Illinois stał się pierwszym stanem legalizującym sprzedaż i posiadanie marihuany rekreacyjnej dorosłym na mocy aktu ustawodawczego. Co prawda ustawa z Vermont zalegalizowała posiadanie konopi w ubiegłym roku, ale ustawodawca nie pomyślał o uregulowaniu sprzedaży marihuany konsumentom. Natomiast posiadanie i sprzedaż marihuany w Dystrykcie Kolumbii i dziewięciu innych stanach zostały zatwierdzone w drodze inicjatyw wyborczych takich jak np. referenda.

Nowe regulacje

Zgodnie z nowym prawem stanu Illinois, osoby dorosłe w wieku co najmniej 21 lat będą mogły posiadać do 30 gramów suszu konopi, podczas gdy odwiedzający stan będą mogli posiadać do 15 gramów. Ustawa legalizuje również posiadanie marihuany w formie jadalnej i niewielkich ilości koncentratów. Ustawodawstwo ustanawia system regulacji i opodatkowania sprzedaży produktów z konopi dla dorosłych poprzez licencjonowane punkty dystrybucji.

Zmieniony za to został przepis umożliwiający dorosłym uprawę do pięciu roślin konopi indyjskich przez dorosłych. Teraz ma on obejmować tylko pacjentów, którzy marihuany używają w celach medycznych.

Ustawa zezwala również na wymazanie niektórych wyroków dotyczących narkotyków. Wyroki dotyczące ilości konopi do 30 gramów będą rozpoznane przez gubernatora, w ramach procedury ułaskawienia. Natomiast ci obywatele, którzy mają na swoim koncie wyroki za ilości od 30 do 500 gramów mogą zwrócić się do sądu o zwolnienie z wyroku skazującego.

Kwestie gospodarcze

W procesie legalizacji marihuany w Illinois, niemałe znaczenie miała sytuacja ekonomiczna stanu. Gdy na początku roku Jay Robert Pritzker objął urząd gubernatora zapowiedział, że legalizacja marihuany jest jednym ze sposobów poprawy sytuacji gospodarczej. Gotówka z podatków i licencji jest potrzebna, ponieważ Illinois zmaga się z chronicznymi niedoborami budżetowymi, około 7 miliardami dolarów niezapłaconych rachunków i państwowych funduszy emerytalnych (134 miliardy dolarów). Presja fiskalna spowodowała, że rating kredytowy stanu wzrósł do poziomu powyżej poziomu śmieciowego, co spowodowało, że stan Illinois było najgorzej ocenianym stanem w USA (pod kątem fiskalnym).

Jedna z największych na świecie platform zakupów online eBay, od jakiegoś czasu usuwa ze swojej platformy produkty zawierające CBD. Serwis ostatnio poinformował, że produkty CBD będą nadal zakazane na ich serwisie. Globalnie. W tym samym czasie, platforma obsługująca płatności online – Square pracuje nad ułatwieniem zakupów dla klientów z sektora konopnego w USA.

Odpowiadając na jedną z wiadomości na Twitterze, która dotyczyła tego, że olej CBD jest usuwany z serwisu, firma poinformowała, że:

„Sprzedaż produktów CBD jest w wielu krajach różnie unormowana prawnie. Są kraje, gdzie można legalnie kupować i sprzedawać CBD oraz zawierające je produkty oraz takie, gdzie jest to zabronione. Z tego powodu postanowiliśmy zabronić sprzedaży produktów na całym świecie”

– napisał przedstawiciel eBay.

Jedni utrudniają, inni ułatwiają

Porównajmy to stanowisko z informacją podaną niedawno przez firmę Square, która zajmuje się obsługą płatności online. W zeszłym tygodniu Square ogłosiło, że uruchomiło program pilotażowy mający na celu zapewnienie przedsiębiorstwom sprzedającym produkty konopne, dostępu do usług przetwarzania kart kredytowych. Na chwile obecną, niektóre firmy twierdzą, że nadal borykają się z problemami na tym polu, mimo legalności produktów CBD niemal na całym globie..

Oczywiście, jeżeli przejrzymy eBay, znajdziemy oferty sprzedaży produktów z kannabidiolem. Jednak oferujący je sprzedawcy naruszają politykę firmy.

Nie tylko eBay

Niestety eBay nie jest jedyna platforma, która zakazuje u siebie handlu produktami CBD. Taka sama politykę stosuje od jakiegoś czasu inny gigant jakim jest Amazon. Przedstawiciele tej platformy, jak do tej pory, pomimo wielu próśb od użytkowników, nie odnieśli się do swojego zakazu.

FDA w dniu dzisiejszym, organizuje publiczne przesłuchanie aby omówić alternatywne ścieżki regulacyjne, które mogą ostatecznie uregulować sprzedaż produktów CBD w USA. Niestety jest też możliwe, że FDA zdecyduje, iż wszystkie produkty CBD maja zniknąć z rynku o czym pisaliśmy wczoraj.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.