Świat Prawa i legalizacji marihuany

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał orzeczenie ws. importu oraz sprzedaży ekstraktów CBD. Mówi ono, że żadne z państw członkowskich nie może zakazać sprzedaży CBD w formie wyciągów z liści i kwiatów Cannabis Sativa L. Głównym argumentem przemawiającym za takim orzeczeniem jest brak właściwości psychoaktywnych kannabidiolu. Jest to finał sprawy francuskiej firmy Kanavape, której założyciele zostali we Francji skazani za sprzedaż vape-penów z liquidami CBD. TSUE orzekł, że działania francuskich władz były niesłuszne.

TSUE: Państwa członkowskie UE nie mogą zakazywać importu kannabidiolu

Cała sprawa zaczęła się od firmy Kanavape. Ten francuski startup produkujący peny z liquidami CBD  (konopne “e-papierosy”) z Marsylii, importował do Francji CBD, które produkowane, pozyskiwane i przetwarzane było w Czechach. Zgodnie z francuskim prawem CBD nie może zawierać THC oraz nie może być produkowane z… kwiatów, może być wytwarzane wyłącznie z nasion konopi i błonnika (we Francji prawnie dopuszczone do sprzedaży są tylko te formy konopi włóknistych). Testy francuskiego Ministerstwa Zdrowia wykazały, że produkty Kanavape nie zawierają THC i nie są psychoaktywne.

Założyciele i właściciele Kanavape, Sébastien Béguerie i Antonin Cohen-Adad zostali w sprawie skazani za zarzuty związane z narkotykami. Zarzuty dotyczyły m.in. wykorzystanie całej konopnej linii produkcyjnej do produkcji CBD. Panowie oczywiście ​​od wyroku się odwołali. Francuski sąd apelacyjny postanowił skierować sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. TSUE został poproszony o orzeczenie, czy można zakazać transportu kannabidiolu pomiędzy krajami członkowskimi w ramach unijnej polityki swobodnego przepływu towarów.

TSUE: zakaz sprzedaży CBD niezgodny z unijnymi przepisami o swobodnym przepływie towarów

W zeszłotygodniowym wyroku Trybunał orzekł, że prawo Unii, a w szczególności przepisy dotyczące swobodnego przepływu towarów, sprzeciwiają się uregulowaniu krajowemu (francuskiemu zakazowi CBD) rozpatrywanemu w postępowaniu przed sądem krajowym.

Trybunał Sprawiedliwości zaznaczył, że rozumie obawy francuskich władz, jednak uznał, że są one zbyt wielkie i niczym nie poparte.

„Trybunał orzekł, że prawo Unii, a w szczególności przepisy dotyczące swobodnego przepływu towarów, sprzeciwia się uregulowaniu krajowemu rozpatrywanemu w postępowaniu przed sądem krajowym. W pierwszej kolejności Trybunał wypowiedział się odnośnie do prawa mającego zastosowanie do omawianej sytuacji. W tym względzie wykluczył on rozporządzenia dotyczące wspólnej polityki rolnej (WPR).
W rzeczywistości bowiem owe akty prawne mają zastosowanie jedynie do „produktów rolnych” wymienionych w załączniku I do traktatów. Tymczasem CBD ekstrahowany z całej rośliny cannabis staiva nie może zostać uznany za produkt rolny, w odróżnieniu np. od konopi surowej. Nie
jest on zatem objęty zakresem zastosowania owych rozporządzeń.”

-czytamy w uzasadnieniu wyroku TSUE.

Do zakwalifikowania CBD jako substancji potencjalnie niebezpiecznej dla zdrowia, TSUE odniósł się następująco:

„Trybunał zauważył następnie, że przy definiowaniu pojęć „narkotyku” i „środka odurzającego” prawo Unii odsyła do dwóch konwencji Narodów Zjednoczonych: do konwencji o substancjach psychotropowych i do jednolitej konwencji o środkach odurzających. Otóż CBD nie został
wymieniony w pierwszej konwencji, i, o ile literalna wykładnia drugiej konwencji mogłaby prowadzić do zaklasyfikowania go jako środka odurzającego, jako wyciągu z konopi, o tyle taka wykładnia byłaby sprzeczna z ogólnym duchem tej konwencji oraz z jej celem ochrony „zdrowia fizycznego i psychicznego ludzkości”. Trybunał zauważył, że zgodnie z aktualnym stanem wiedzy naukowej, którą koniecznie należy uwzględnić, w odróżnieniu od tetrahydrokannabinolu (powszechnie nazywanego „THC”), inny kannabinoid z konopi, CBD rozpatrywany w postępowaniu przed sądem krajowym, nie wydaje się mieć skutków psychotropowych ani skutków szkodliwych dla zdrowia ludzkiego.”

„Trybunał przyznał, że Francja oczywiście nie ma obowiązku wykazywania, iż szkodliwość CBD jest identyczna jak szkodliwość niektórych środków odurzających. Niemniej jednak sąd krajowy powinien ocenić dostępne dane naukowe w celu upewnienia się, że podnoszone rzeczywiste ryzyko dla zdrowia publicznego nie okazuje się opierać na czysto hipotetycznych założeniach. W rzeczywistości bowiem zakaz sprzedaży CBD, który stanowi zresztą najbardziej restrykcyjną przeszkodę dla wymiany dotyczącej produktu wyprodukowanego i sprzedawanego zgodnie z prawem w innych państwach członkowskich, może zostać przyjęty jedynie wówczas, gdy owo ryzyko okazuje się dostatecznie wykazane.”

Całość orzeczenia TSUE znajdziesz T U T A J.

Pod koniec maja br. jeden z sędziów TSUE wydał w tej sprawie niewiążąca opinie, mówiącą, że państwa członkowskie UE nie mogą zakazywać importu kannabidiolu, przeczytasz o tym T U T A J.

Znamy wyniki referendum ws. legalizacji marihuany w Nowej Zelandii. 17 października przy okazji wyborów parlamentarnych, Nowozelandczycy mogli zaznaczyć pole „Popieram proponowaną ustawę o legalizacji i kontroli konopi indyjskich” lub lub pole „Nie popieram proponowanej ustawy o legalizacji i kontroli konopi indyjskich”. Oto jak zadecydowali.

Nowa Zelandia: Znamy wyniki referendum ws. legalizacji marihuany

Przy okazji tegorocznych wyborów parlamentarnych przeprowadzonych 17 października w Nowej Zelandii, zorganizowane zostało referendum, które dotyczyło legalizacji marihuany do celów rekreacyjnych. Obywatele głosowali za lub przeciw konkretnej, przedstawionej odpowiednio wcześniej, ustawie, która regulowałaby kwestie posiadania, uprawy oraz sprzedaży konopi indyjskich dorosłym obywatelom. „Popieram proponowaną ustawę o legalizacji i kontroli konopi indyjskich” lub lub pole „Nie popieram proponowanej ustawy o legalizacji i kontroli konopi indyjskich”.referendum ws. legalizacji marihuany Ustawa zaproponowana przez rząd dopuszcza m.in.:

Posiadanie: osoby od 20. roku życia mogą posiadać przy sobie do 14 gramów suszu konopi indyjskich. Ustawa zakłada, że 14 gramów suszonej marihuany można przeliczyć na:

  • – 70 gramów świeżej marihuany
  • – 14 nasion konopi
  • – 210 gramów produktów spożywczych zawierających THC (np. ciasteczka)
  • – 980 gramów liquidu
  • – 3,5 gramów koncentratu

Uprawa: każdy obywatel Nowej Zelandii od 20 roku życia może uprawiać 2 rośliny konopi indyjskich na własny użytek. Liczba roślin na gospodarstwo domowe nie może przekraczać 4 szt.

Handel: sprzedaż odbywać się będzie w licencjonowanych punktach, w których będzie można również spożyć zakupione produkty, coś na wzór Niderlandzkich “Coffee Shop’ów” Każdy obywatel od 20. roku życia będzie mógł nabyć jednorazowo do 14 gramów suszu.

Osoba poniżej 20. roku życia, która zostanie przyłapana na posiadaniu bądź uprawie będzie w pierwszej kolejności kierowana na terapię oraz podjęte zostaną wobec takiej osoby działania edukacyjne. Przy kolejnym ujawnieniu suszu u takiej osoby, musi się ona liczyć z grzywną.

Więcej szczegółów zawartych w proponowanej przez Nowozelandzki rząd znajdziesz w naszym artykule T U T A J.

Wyniki Nowozelandzkiego referendum konopnego

Niestety użytkownicy marihuany z Nowej Zelandii nie mają czego świętować, marihuana do celów rekreacyjnych nie zostanie tam póki co zalegalizowana. Większość obywateli opowiedziała się przeciwko legalizacji konopi indyjskich.

referendum ws. legalizacji marihuany
wyniki referendum ws. legalizacji marihuany w Nowej Zelandii

Jak zauważają lokalni obserwatorzy, do takiej sytuacji doprowadziły głosy oddane przez osoby powyżej 50. roku życia. Widać to w na poniższym wykresie z podziałem na wiek:

referendum ws. legalizacji marihuany
Głosy ZA legalizacją marihuany z podziałem na wiek

Wielu uważa, że zmiana możliwa będzie dopiero po wymianie pokoleniowej. Patrząc na wykres powyżej ciężko nie przyznać im racji.

Obserwatorzy uważają również, że sama kampania na rzecz legalizacji była naiwna i źle przygotowana. Pojawiają się głosy, że pytania czy też forma zadania pytania były prymitywne i wpłynęły na wynik. Starsi ludzie mieszkający w Nowej Zelandii ewidentnie się jeszcze marihuany boją i jest ona dla nich czymś złym. Paradoksalnie, to właśnie ci, którzy uważają ją za niebezpieczną powinni być za zmianami prawnymi i legalizacją, która ogranicza spożycie przede wszystkim wśród najmłodszych.

Rząd oraz sama premier Nowej Zelandii są za legalizacją, tym bardziej dziwi, że wynik referendum jest taki, a nie inny.

Jeśli chodzi o referendum to większość jest większością. Wynik nie przeważył szali, jeśli chodzi o to, co zrobimy jako rząd. Zobowiązaliśmy się uszanować zdanie obywateli, gdyby legalizację poparła większość, dokonalibyśmy postępowej zmiany w ustawodawstwie. Jednak ponieważ większość była przeciwna, nie zrobimy tego.

-powiedziała premier Nowej Zelandii, Jacinda Ardern.

Czytaj także: Sondaż CBOS: ponad 60% Polaków popiera dekryminalizację marihuany

 

Wczoraj w porannym programie TVP Info „Minęła 8” odbyła się 40-minutowa debata o marihuanie oraz o tym czy należy zmienić przepisy jej dotyczące. Udział w rozmowie wzięli: Beata Maciejewska (Lewica) Agnieszka Ścigaj (PSL / KUKIZ), Marta Golbik (PO-KO), Robert Gontarz (PiS)oraz Robert Anacki (Porozumienie). Czy już wkrótce możemy spodziewać się liberalizacji prawa dot. konopi? Oto jak przebiegała rozmowa i jakie zdanie na temat marihuany mają politycy.

Debata o marihuanie na antenie TVP Info

Wczoraj w programie „Minęła 8” na antenie TVP Info prowadzący rozmawiał z posłami na temat marihuany i prawa jej dotyczącego.

Do rozmowy zaproszono kilku polityków reprezentujących różne obozy polityczne. Oto jakie stanowiska w tej sprawie mają poszczególni posłowie.

Beata Maciejewska (Lewica)

Stanowisko posłanki Lewicy jest w tej sprawie znane. Pani Beata jest przewodniczącą parlamentarnego zespołu ds. legalizacji marihuany. W swoich wypowiedziach mówiła właśnie o zespole i tym jakie ma on cele. Pani Maciejewska wypunktowała kilka kwestii, które według niej są na chwilę obecną najistotniejsze i którymi zajmie się wkrótce zespół. Posłanka Lewicy proponuje „pakiet ustaw konopnych” obejmujący marihuanę rekreacyjną, medyczna oraz konopie włókniste.

Agnieszka Ścigaj (Kukiz ’15 / PSL)

Posłanka Ścigaj jest jedną z osób, które pracowały nad obowiązującą obecnie ustawą dopuszczającą stosowanie medyczna marihuaną. W wielu kwestiach zgadza się z posłanką Maciejewską. Zaznaczyła, że też dąży do narodowych upraw medycznej marihuany, aby poprawić jej dostępność oraz obniżyć cenę dla pacjenta – te dwa założenia znajdują się we wspomnianym „pakiecie ustaw konopnych”. Pani Ścigaj uważa, że obecne prawo bardziej szkodzi niż pomaga oraz proponuje swoja pomoc przy pracach zespołu. Zaznaczyła, iż obecna ustawa o medycznej marihuanie jest bardzo okrojoną w stosunku do tego co proponowali na początku.

Marta Golbik (PO-KO)

Posłanka Golbik na wstępie pochwaliła pracę Liroya na polu medycznej marihuany oraz wyraziła swoje poparcie dla tej metody leczenia. Uważa, że jest to jednak narkotyk mający negatywny wpływ na życie młodych ludzi. Czy jest za liberalizacją prawa w tej materii? Uważa, że ten temat wymaga wielu miesięcy debat i rozmów.

Robert Anacki (porozumienie)

Poseł Anacki na początku zaznaczył, że bardzo popiera medyczną marihuanę i zna jej pozytywny wpływ w przypadku neuroboreliozy, z którą się mierzył.  Popiera liberalizację prawa dot. konopi jednocześnie zaznaczając, że w przypadku legalizacji, czarny rynek powinien być znacznie bardziej penalizowany niż obecnie. W przypadku zmiany prawa postulowałby też mocną penalizację przestępstw popełnianych pod wpływem marihuany (np. jazda samochodem pod wpływem). Uważa, że to obecne prawo jest odpowiedzialne za popularność dopalaczy, ciężko się z tym nie zgodzić. Popiera edukację zamiast karania.

Robert Gontarz (PiS)

Niestety poglądy posła Gontarza są mocno zacofane. Popiera stosowanie marihuany w celach medycznych. Na argument, że na chwilę obecną każdy nastolatek nie ma najmniejszego problemu z kupnem marihuany odpowiedział, że nie ma to znaczenia, że dyskusja w formie „przecież dzisiaj każdy kto chce może kupić marihuanę, która jest przecież nielegalna” odpowiada, że to nie ma znaczenia. Według posła Gontarza tę kwestię należy rozpatrywać tylko w kategoriach dobra i zła. Marihuana jest zła więc nie wolno jej legalizować i tyle. To, że mimo grożących konsekwencji prawnych można ja nabyć bez najmniejszego problemu nie ma dla niego żadnego znaczenia. Przedstawiciel obozu rządzącego uważa, że marihuana to zło w czystej postaci. Oznajmił, że:

Każdy z nas zna kogoś w kogo przypadku tajemnicą poliszynela jest to, że używa marihuany. Takie osoby są wyprane z charyzmy i ambicji.

Poseł z PiS bredził o wysokim ryzyku uzależnienia. Na argument, że ogólnodostępny alkohol jest bardziej szkodliwy zaczął wychwalać kościół katolicki za jego „nieoceniona pomoc w walce z alkoholizmem”  Jednak jakoś nie jesteśmy zdziwieni, że przedstawiciel obozu władzy ma wiedzę i poglądy rodem ze średniowiecza.

Cała debata o marihuanie na antenie TVP Info znajduje się  T U T A J.

Parlamentarny zespół ds. legalizacji marihuany zbierze się w przyszłym tygodniu, aby rozpocząć pracę nad ustawą przewidującą depenalizację posiadania niewielkich ilości marihuany na własny użytek. Ponadto zespół planuje pracę w kwestii medycznej marihuany oraz konopi włóknistych. W efekcie prac zespołu wypracowany ma zostać „pakiet ustaw konopnych”. Poznaliśmy datę planowanego złożenia projektu w sejmie. 

Parlamentarny zespół ds. legalizacji marihuany

Zespół, któremu szefuje posłanka Beata Maciejewska z Lewicy, został powołany na początku tego roku. W ostatnim czasie pojawiło się sporo zarzutów, że zespół nie robi nic poza spotykaniem się. Fakt, powołany w lutym zespół nie wypracował póki co nic konkretnego. Jednak zdecydowanie wstrzymałbym się z ocenami, iż jest to jedynie wydmuszka pod publiczkę (wyborców).

Na opóźnienie rozpoczęcia konkretnej pracy zespołu wpływ miały przede wszystkim dwie sprawy. Pierwsza z nich to sytuacja spowodowana przez COVID-19, a druga to tegoroczne wybory prezydenckie. COVID spowodował, że wiele spraw zostało zawieszonych. Sytuacja wprowadziła wiele chaosu i zamieszania co poskutkowało m.in. brakiem konkretnych prac w ramach zespołu.

Wybory prezydenckie, które miały w tym roku niemałe perypetie, to druga przyczyna czasowego zawieszenia prac zespołu. Wynikało to z dużego zaangażowania posłanki Beaty Maciejewskiej w kampanie prezydencką Roberta Biedronia.

Nie brak dobrej woli polityków lub chęci pracy w ramach zespołu spowodowały czasowe zawieszenie lecz COVID oraz wybory prezydenckie.

Jednak zawieszenie prac zespołu jako takiego, nie oznacza wcale, że posłowie o temacie całkiem zapomnieli. W między czasie odbywały się konsultacje online, w których efekcie teraz zespół zajmie się konkretną pracą nad konkretnymi przepisami. Patrząc z perspektywy pierwszego spotkania zespołu, w którym miałem przyjemność uczestniczyć – to już całkiem sporo. Pierwszy cel zespołu czyli ustalenie strategii i planu działań, został osiągnięty.

Początkowo zespół miał się zajmować tylko kwestią marihuany do celów rekreacyjnych. Jednak po wysłuchaniu wielu głosów i opinii środowiska konopnego uznano, że należy zmienić także przepisy dotyczące konopi włóknistych oraz medycznej marihuany.

Teraz parlamentarny zespół ds. legalizacji marihuany zajmie się przygotowaniem „pakietu ustaw konopnych”, który objąć ma marihuanę rekreacyjną, medyczną oraz konopie włókniste.

Spotkamy się, aby porozmawiać o trzech projektach ustaw dotyczących zarówno marihuany leczniczej, konopi siewnych, a także marihuany stosowanej przez dorosłych do celów rekreacyjnych

– powiedziała przewodnicząca zespołu.

Aby ustalić jaka ilość suszu marihuany to „niewielka ilość na własny użytek”, szefowa zespołu poprosiła Biuro Analiz Sejmowych o przedstawienie przepisów obowiązujących w innych krajach europejskich, które dopuszczają posiadanie marihuany na własny użytek.

Planowana data złożenia pakietu ustaw konopnych w sejmie to 20 kwietnia (420) przyszłego roku. Wyznaczenie najważniejszego dnia w kulturze konopnej jako termin złożenia ustawy nie jest oczywiście przypadkowe.

Parlamentarny zespół ds. legalizacji liczy na ten moment 14 posłów, są to: Beata Maciejewska, Paulina Matysiak, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, Monika Pawłowska, Małgorzata Prokop-Pączkowska, Andrzej Rozenek, Joanna Scheuring-Wielgus, Krzysztof Śmiszek, Adrian Zandberg i Marcelina Zawisza (wszyscy Lewica), Urszula Zielińska i Michał Jaros z Koalicji Obywatelskiej oraz Jakub Kulesza i Dobromir Sośnierz z Konfederacji.

Według najnowszego sondażu CBOS wykonanego na zlecenie stowarzyszenia Wolne Konopie, ponad 60 proc. Polaków popiera dekryminalizację marihuany. Podobny wynik dało badania opinii publicznej wykonane niedawno przez KANTAR. Niestety dużo gorzej wygląda kwestia legalizacji ziela i traktowania go jak tytoń czy alkohol, takie rozwiązanie popiera zaledwie 28 proc. ankietowanych. Oto więcej szczegółów.

Sondaż CBOS: ponad 60 proc. Polaków popiera dekryminalizację marihuany

Zleceniodawcą badania przeprowadzonego przez Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) było stowarzyszenie na rzecz racjonalnego i efektywnego wykorzystania konopi „Wolne Konopie”. Badanie ilościowe typu omnibus przeprowadzono w dniach 28 wrzesień – 8 październik 2020 r. na reprezentatywnej grupie 1133 dorosłych osób.

60,7 proc. ankietowanych przez CBOS opowiedziało się za zniesieniem kar za posiadanie marihuany na własny użytek. To wynik podobny do badania o tej samej tematyce przeprowadzonego niedawno przez KNTAR, w którym złagodzenie przepisów dot. konopi indyjskich poparło 65 proc. ankietowanych. Więcej na ten temat znajdziesz T U T A J. Grupa najbardziej przeciwna liberalizacji prawa to (jak się łatwo domyślić) emeryci oraz rolnicy. Oto szczegółowe wyniki badania:

popiera dekryminalizację marihuany

popiera dekryminalizację marihuany

popiera dekryminalizację marihuany

popiera dekryminalizację marihuany

popiera dekryminalizację marihuany

Jak widać, poparcie dla liberalizacji prawa dot. konopi w naszym społeczeństwie nie jest powiązane z przekonaniami politycznymi. Wyborcy od lewa do prawa tak samo popierają dekryminalizację posiadania marihuany na własny użytek.

Grupy, które są najbardziej przeciwne depenalizacji posiadania ziela na własne potrzeby to emeryci oraz rolnicy.

Grupa, która najliczniej popiera zmiany to studenci, tutaj zdziwienia nie ma. Co ciekawe, w grupie gospodyń domowych poparcie dla liberalizacji prawa wyraża 62 proc. W przypadku prezesów i kadry kierowniczej poparcie jest na poziomie 67 proc.

52 proc. wyborców obecnego premiera Mateusza Morawieckiego także opowiada się za zniesieniem kar za konopie. Wśród jego przeciwników jest to 67 proc.

Legalizacja produkcji i sprzedaży marihuany

Niestety gorzej wygląda kwestia legalizacji marihuany. Ankietowani zostali zapytani, czy popierają legalizację marihuany i traktowanie jej na takich samych zasadach jak tytoń czy alkohol. Tu ogólne poparcie wyniosło 28%.

O ile poparcie dla legalizacji produkcji sprzedaży wyraziło 55% osób w wieku 18-34 lata to wynik ten jest zdecydowanie odmienny w przypadku osób starszych, oczywiście im starsi respondenci – tym mniej licznie popierają zmiany.

Przy okazji wyborów prezydenckich w USA przeprowadzono stanowe referenda, w wyniku których cztery stany zalegalizowały marihuanę do celów rekreacyjnych. Do jedenastu stanów, w których rekreacyjna marihuana jest już legalna, dołączyły Arizona, Południowa Dakota, New Jersey oraz Montana. Missisipi oraz Południowa Dakota zalegalizowały marihuanę do celów medycznych, a Oregon zalegalizował w tym samym celu psylocybinę, a także zdekryminalizował wszystkie narkotyki. 

USA: Kolejne cztery stany zalegalizowały marihuanę do celów rekreacyjnych

Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, zanim poznali zwycięzcę tegorocznych wyborów prezydenckich dowiedzieli się, że zdecydowanym zwycięzcą w tym roku jest marihuana. Konopie indyjskie przeznaczone do użytku rekreacyjnego przez dorosłych obywateli zostały zalegalizowane w czterech kolejnych stanach. Wszystko za sprawą referendów przeprowadzonych przy okazji wyborów prezydenckich.

Oto jak procentowo wyglądało poparcie dla legalizacji w poszczególnych stanach:

  • Montana: 57% głosów ZA
  • Arizona: 60% głosów ZA
  • Południowa Dakota: 54% głosów ZA
  • New Jersey: 67% głosów ZA

Ponadto obywatele stanów Missisipi oraz Południowa Dakota opowiedzieli się za legalizacją konopi indyjskich do celów medycznych.

Komentatorzy w stanach mówią o konopnej rewolucji oraz o „punkcie zwrotnym dla polityki narkotykowej bez jakiejkolwiek reformy federalnej„.

Oregon poszedł o krok dalej, zalegalizowano tam psylocybinę (grzybki) do celów medycznych, a także zdekryminalizowano posiadanie narkotyków w ogóle. Od teraz każdy obywatel powyżej 21 roku życia może posiadać określona ilość kokainy czy LSD.

Ludzie zdają sobie sprawę, że nie chodzi tylko o to, by się naćpać.

– powiedział Avis Bulbulyan, dyrektor generalny SIVA Enterprises, firmy konsultingowej zajmującej się rozwojem i rozwiązaniami dla branży konopnej.

Czy faktycznie ten impuls jest zwiastunem legalizacji konopi indyjskich w Stanach Zjednoczonych na poziomie federalnym? To bardzo możliwe.

Zmiany prawne pod katem marihuany przybierają w USA co raz większe tempo. To tam rozpoczęła się niemal dekadę temu światowa prohibicja konopna i to tam rozpoczęła się obecna legalizacyjna rewolucja ogarniająca powoli cały świat. Jeszcze dekadę temu marihuana do celów rekreacyjnych była nielegalna we wszystkich stanach. Pierwsze zmiany w tej kwestii zaczęły się w roku 2012, dziś ponad 30% obywateli USA mieszka w miejscu gdzie  marihuana jest legalna (łącznie 15 stanów).

Włoskie Ministerstwo Zdrowia anulowało dekret klasyfikujący CBD jako narkotyk. Minister zdrowia, Roberto Speranza, w zeszły piątek wydał nowy dekret, który unieważnił poprzednią decyzję. Pierwszemu postanowieniu sprzeciwiały się liczne europejskie oraz włoskie stowarzyszenia konopne. Na podstawie osobnego rozporządzenia, Włoska Agencja Celna i Monopolowej zaprzestała informować sprzedawców, iż z początkiem listopada muszą zaprzestać sprzedaży m.in. olejków CBD. Sprawą konopną zajmie się teraz powołana w tym celu grupa.

O tym, że włoskie władze wydały dekret klasyfikujący CBD jako narkotyk informowaliśmy niedawno T U TA J.

Sam Dekret , który dodaje CBD do krajowej tabeli leków jako „kompozycja kannabidiolu (CBD) pozyskanego z konopi zażywanego doustnie” znajduje się T U T A J.

Na sytuacje natychmiast zareagowały zarówno włoskie jak i europejskie stowarzyszenia konopne. Federcanapa, Włoska Federacja Konopna oraz międzynarodowe stowarzyszenie EIHA oznajmiły w zeszłym tygodniu, że będą walczyć na drodze sądowej o anulowanie wydanego miesiąc temu dekretu.

30 Października włoski minister zdrowia, Roberto Speranza, wydał w tej sprawie kolejny dekret, który unieważnił poprzedni. Agencja Celna i Monopolowa została poinstruowana, aby zaprzestać informowania konopnych przedsiębiorców o zakazie sprzedaży m.in. olejków CBD od początku listopada.

Co dalej?

Włoskie władze poinformowały, że powołana zostanie specjalna grupa robocza, która „w systematyczny oraz wszechstronny sposób” zajmie się statusem CBD. W pracę zespołu zaangażować mają się m.in. Włoski Wyższy Instytut Zdrowia oraz Wyższa Rada Zdrowia, które mają ocenić „czy skutki działania substancji czynnej kannabidiol, są takie same niezależnie od procentowego stężenia substancji”

Cieszymy się ze zmiany kierunku obranego dziś przez Włochy i nie możemy się doczekać owocnej dyskusji, która powinna się wkrótce rozpocząć

– powiedziała Lorenza Romanese, dyrektor zarządzająca europejskiego stowarzyszenia EIHA.

Zarówno członkowie Federcanapa jak i EIHA zgadzają się, że środki lecznicze oparte o CBD w dużych dawkach, takie jak Epidiolex, powinny być regulowane jako produkty medyczne dostępne tylko na receptę. Jednocześnie podkreślają, że CBD zawarte w żywności czy suplementach, którego stężenie jest niższe, jest dozwolone na mocy włoskiego prawa dotyczącego konopi przemysłowych (dekret 242/2016), które obowiązuje od 2017 roku.

Poznaliśmy wstępne wyniki referendum ws. legalizacji marihuany w Nowej Zelandii, które odbyło się równolegle z wyborami parlamentarnymi 17 października. Niestety, po podliczeniu głosów na terenie kraju, miłośnicy konopi z Nowej Zelandii póki co nie mają czego świętować. Sytuacja może się zmienić po podliczeniu głosów oddanych przez obywateli przebywających poza granicami kraju.

Referendum ws. legalizacji marihuany w Nowej Zelandii

Przy okazji wyborów parlamentarnych, w Nowej Zelandii przeprowadzono dwa referenda. Jedno ws. eutanazji, a drugie ws. legalizacji marihuany do celów rekreacyjnych. W pierwszym z nich dot. eutanazji, obywatele opowiedzieli się ZA (65%).

Natomiast w przypadku konopi indyjskich, głosów ZA było zaledwie 47%., głos na NIE oddało 53% głosujących.

Są to dane po podliczeniu 83% głosów i są to głosy oddane na terenie kraju. Pozostałe 17%, czyli ok. pół miliona głosów, oddane zostało poza granicami kraju.

Na chwilę obecną przeważają głosy przeciwko legalizacji marihuany, jednak to się jeszcze może zmienić. Jeżeli głosy oddane przez obywateli przebywających za granicą w zdecydowanej większości będą wyrażały poparcie dla legalizacji konopi indyjskich to stanie się ona faktem w przyszłym roku. Jeżeli natomiast Nowozelandczycy przebywający na emigracji wykażą podobny trend jak w kraju, marihuana pozostanie nielegalna. W przeciwieństwie do eutanazji.

Referendum ws. legalizacji marihuany w Nowej Zelandii odbyło się przy okazji wyborów parlamentarnych, które zaplanowane były na wrzesień. Termin jednak zmieniono ze względu na COVID.

Przypomnijmy, że referendum dotyczyło konkretnej, przedstawionej wcześniej ustawy, która przewiduje m.in że:

Osoby od 20. roku życia mogą posiadać przy sobie do 14 gramów suszu konopi indyjskich. Ustawa zakłada, że 14 gramów suszonej marihuany można przeliczyć na:

  •  70 gramów świeżej marihuany
  •  14 nasion konopi
  •  210 gramów produktów spożywczych zawierających THC (np. ciasteczka)
  •  980 gramów liquidu
  •  3,5 gramów koncentratu.

Pełne wyniki referendum zostaną podane 6 listopada.

Więcej szczegółów na temat Nowozelandzkiej ustawy konopnej znajdziesz T U T A J

Parlament Europejski podniósł dopuszczalne stężenie THC w konopiach włóknistych uprawianych na terenie Unii Europejskiej do 0,3 proc. Dotychczasowa granica wynosiła 0,2 proc. Parlament Europejski przegłosował także przepisy umożliwiające odgórnie regulować rynek konopny w celu dbania o jakość produktów oraz procesów produkcji.

Parlament Europejski podnosi dopuszczalne stężenie THC w konopiach włóknistych do 0,3 proc.

Ograniczenie w uprawie konopi włóknistych w postaci dopuszczalnego stężenia THC na poziomie 0,2 proc. to na chwile obecną chyba największa bolączka zarówno dla konopnych rolników jak i przedsiębiorców.

W zamyśle rządzących, ograniczenie poziomu THC w konopiach włóknistych ma przeciwdziałać uprawie konopi indyjskich pod płaszczykiem konopi włóknistych. W 1984 poziom ten ustalono na 0,2 proc, a następnie obniżono go do 0,3, aby ostatecznie w 1999 r. obniżyć do 0,2 proc.

Tak niski próg powoduje liczne utrudnienia zarówno dla rolników jak i producentów konopnych. Główne problemu wynikające z taki niskich dopuszczanych stężeń to drastyczne ograniczenia co do wyboru uprawianej genetyki oraz widmo poważnych problemów prawnych w momencie przekroczenia przez rośliny dopuszczalnego stężenia THC.

Gdyby dopuszczalne stężenie zostało podniesione do 1. proc., dopiero wtedy rolnicy mogliby odetchnąć z ulgą. Mogliby uprawiać znacznie większy wachlarz odmian, które miałby by znacznie więcej CBD niż te w uprawiane obecnie. Wynika to z tego, że poziomy stężenia THC i CBD idą niejako w parze, gdy rośnie stężenie CBD – rośnie też THC.

Natomiast co do problemów z prawem wygląda to tak, że jeżeli zdarzy nam się na polu kontrola, a stężenie THC w pobranych próbkach wyniesie 0,21-022 proc – taka uprawa w świetle prawa może zostać uznana za plantacje konopi indyjskich, a jej właściciel trafić za kratki. Takie sytuacje w Polsce mają miejsce co raz częściej. Co raz częściej konopni rolnicy, zachęcani do uprawy konopi np. przez różne agencje gminne, są następnie zatrzymywani i na wiele miesięcy aresztowani. Podniesienie dopuszczalnego poziomu THC pozwoli zmniejszyć ilość takich sytuacji, jednak dopiero ustalenie progu na poziomie 1. proc. przyniesie prawdziwe zmiany na lepsze w tej materii.

Parlament Europejski zagłosował również za umieszczeniem konopi na liście produktów, które mogą być regulowane za pomocą norm handlowych. Regulacje mają mieć na celu poprawę oraz dbanie o jakość warunków produkcji i wprowadzania produktów do obrotu, a także jakości produktów rolnych. Na wprowadzenie tych przepisów naciskało europejskie stowarzyszenie producentów konopnych EIHA, które uważa, że pomoże to europejskiemu sektorowi konopnemu „dogonić resztę świata”.

Przepisy regulujące branżę konopną miały by objąć szeroki wachlarz norm dotyczących takich kwestii jak definicje techniczne, oznakowanie, opakowanie, wykorzystywane w produkcji substancje oraz metody, rodzaj i miejsce upraw oraz inne aspekty związane z szeroko pojętym dbanie o jakość w trakcie całego procesu produkcji oraz sprzedaży.

Przegłosowane przez PE nowe regulacje są jednak martwe tak długo, aż nie przyjmą ich poszczególne państwa członkowskie.

Czytaj też: Resort Rolnictwa postuluje podniesienie dopuszczalnego stężenia THC w konopiach włóknistych do 1. proc.

Włochy uznały CBD za narkotyk! Konopni przedsiębiorcy otrzymali lub w najbliższych dniach otrzymają informację wzywającą do zaprzestania sprzedaży wszelkich produktów zawierających kannabidiol. Dotyczy to olejków i ekstraktów, nie wiadomo jeszcze jak potoczy się kwestia suszu. Jednocześnie na rynek włoski wchodzi Epidiolex, oficjalnie zarejestrowany lek w postaci syropu z CBD, którym roczna terapia np. w USA została wyceniona na 32.500$. Na naszych oczach dzieje się to o czym pisaliśmy niejednokrotnie – Big Pharma właśnie przejmuje europejski rynek CBD.  

Włochy uznały CBD za narkotyk

Według dekretu wydanego niedawno przez włoskie Ministerstwo Zdrowia, CBD zostało uznane za narkotyk oraz oficjalnie trafiło na krajową listę leków. Włoska Agencja Celna i Monopolistyczna wzywa przedsiębiorców konopnych  do zaprzestania handlu, a nawet przechowywania produktów konopnych zawierających CBD.

Dekret opublikowany we włoskim dzienniku urzędowym dodaje CBD do krajowej tabeli leków jako „kompozycja kannabidiolu (CBD) pozyskanego z konopi zażywanego doustnie.”

W praktyce chodzi o produkty wyekstrahowane z konopi czyli olejki i ekstrakty oraz produkty, które je w swoim składzie zawierają.

Rządowy dekret precyzuje, że wyekstrahowane z konopi CBD do stosowania doustnego od teraz trafia na listę leków i może być wytwarzane tylko za zezwoleniem AIFA (Włoskiej Agencji Leków). Dostępne obecnie olejki CBD do nieokreślonego użytku zostały uznane za nielegalne.

– powiedział w rozmowie z włoskim portalem Fanpage.it Giacomo Bulleri, prawnik, który na co dzień analizuje sektor konopny oraz członek zarządu Federcanapa, organizacji zajmującej się m.in. handlem produktami konopnymi.

Sytuacja wprowadza konsternację ponieważ według wydanego całkiem niedawno dekretu włoskiego Ministerstwa Rolnictwa, który ustanowił, iż pozyskiwane z konopi CBD jest formalnie produktem rolnym, a nie lekiem.

Nowy dekret wymienia produkty wyekstrahowane z konopi jednak nic nie mówi o samym suszu konopnym. Kwestia samego ziela nie została w dekrecie ujęta i tak na prawdę na chwile obecną nikt nie wie w jaki sposób zostanie potraktowany susz CBD. Jednak prognozy nie są optymistyczne.

Epidiolex wchodzi na włoski rynek

Wielu konopnych działaczy i komentatorów, w tym my, uważamy, że działania takie jak włoski dekret klasyfikujący CBD jako narkotyk to przygotowanie gruntu do wprowadzenia Epidiolexu, leku na bazie CBD, którego producent, firma GW Pharmaceuticals z siedzibą w Wielkiej Brytanii, właśnie zwróciła się o wydanie pozwolenia na rozpoczęcie sprzedaży swojego produktu na rynku włoskim.

GW powoli rozszerza swoją dystrybucję Epidiolexu w Europie, wprowadzając go również w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Hiszpanii i Francji.

Niestety, nasze przewidywania o przejęciu rynku CBD prze koncerny farmaceutyczne staja się faktem, a czarny scenariusz rozgrywa się na naszych oczach.

Poniżej znajdziesz więcej informacji na temat zapędów rządów do uznania CBD jako narkotyk oraz wprowadzania Epidiolexu – leku, który jest syropem z CBD:

Czy Komisja Europejska zakwalifikuje CBD jako narkotyk? jest taki pomysł!

USA: Czy CBD będzie dostępne tylko w formie leku za 32.500$ rocznie?

Nowy lek na bazie konopi, koszt rocznej terapii to 32,500$

Anglia: Epidyolex, lek na bazie konopi dostępny od stycznia

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.