Świat Prawa i legalizacji marihuany

Wczoraj Klub Parlamentarny Centrum złożył projekt ustawy dekryminalizujący 15 gramów marihuany i 1 roślinę konopi indyjskich. O wszystkim poinformował podczas wczorajszej konferencji Ryszard Petru. Projekt złożony wczoraj jest kontynuacją i pewnego rodzaju domknięciem działań Parlamentarnego Zespołu ds. Depenalizacji Marihuany, któremu przewodniczył właśnie Petru. Jakie są teraz możliwe scenariusze i jaka jest szansa, że nowelizacja zostanie przyjęta w głosowaniu? Oto więcej informacji.

15 gramów marihuany i 1 roślina konopi indyjskich – Klub Parlamentarny Centrum złożył projekt ustawy

Marihuana z przytupem wróciła w tym tygodniu do Sejmu. w czwartek 26.03 zebrał się Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany założony przez Konfederację, który postanowił zająć się tematem polskich upraw medycznej marihuany. Relację z tego posiedzenia znajdziesz T U T A J.

Wczoraj natomiast przypomniał o sobie i swoich działaniach na rzecz depenalizacji marihuany Ryszard Petru, który poinformował o złożeniu projektu nowelizacji Ustawy o Przeciwdziałaniu Marihuany w ramach klubu parlamentarnego Centrum.

Centrum to Klub Parlamentarny utworzony przez posłów, którzy odeszli z Polski 2050 Szymona Hołowni. Wszyscy członkowie Centrum byli posłami Polski 2050 wybranymi z list Trzeciej Drogi. 

Ryszardowi Petru nie udało się niestety zebrać szerokiego poparcia dla nowelizacji ustawy w ramach prac Parlamentarnego Zespołu ds. Depenalizacji Marihuany, pisaliśmy o tym T U T A J.

Dlatego Petru, niejako finalnie domykając prace Zespołu, sam złożył projekt do laski marszałkowskiej.

Przedstawiamy dzisiaj ustawę, która mówi o tym, żeby nie karać za posiadanie małych ilości marihuany na własny użytek. Projekt powstał w wyniku prac parlamentarnego zespołu ds. depenalizacji marihuany, którego członkami byli przedstawiciele wszystkich partii władzy oraz Konfederacji. Ścigajmy prawdziwe przestępstwa, a nie ścigajmy ludzi, którzy są naprawdę niewinni. Mam nadzieję, że projekt uzyska ponadpartyjne poparcie, gdyż podobne rozwiązania funkcjonują w całej Europie

– mówił poseł Ryszard Petru.

Na profilu Facebook Centrum napisano natomiast:

W Polsce możesz dostać do 3 lat więzienia za kilka gramów marihuany.
Tak – tyle samo co za udział w bójce.
  • To nie jest sprawiedliwe
  • To nie poprawia bezpieczeństwa
Dlatego składamy projekt ustawy Klubu Parlamentarnego Centrum 
  • do 15 g na własny użytek – bez przestępstwa
  • jedna roślina – legalna w domu
To NIE jest legalizacja handlu.
To koniec karania ludzi za prywatne decyzje.
Mniej zakazów. Więcej rozsądku.

15 gramów marihuany i 1 roślina konopi indyjskich – projekt złożony, co dalej?

Jedną z opcji, której najbardziej obawia się każdy kto życzy sobie zmiany prawa, jest tzw. zamrożenie ustawy. Jest to sytuacja w której Marszałek Sejmu nie nadaje biegu wniesionemu projektowi odkładając go w czasie. 

Jednak na chwile obecną Marszałkiem Sejmu jest Włodzimierz Czarzasty z Lewicy, która także popiera postulaty depenalizacji marihuany. Logicznym zatem byłoby nadanie sprawie względnie szybkiego biegu i doprowadzenie do głosowania. Jeżeli natomiast tak się nie stanie – powód będzie czysto polityczny.

 

Nieoficjalnie dotarły do nas informacje, że z podobnym zamiarem nosiła się też Lewica chcąc złożyć własny, znacznie bardziej liberalny projekt ustawy. Dlatego środowisko konopne oraz miliony zwykłych obywateli korzystających z marihuany, liczą na poparcie nowelizacji przez Lewicę, zamiast politycznego focha bo ktoś złożył projekt wcześniej.

 
Niestety nie udało się aby złożyła projekt ani Lewica + Konfederacja, ani w jeszcze szerszym gronie w ramach zespołu parlamentarnego. Dziś projekt został złożony przez Ryszard Petru w ramach klubu Centrum.
I choć ma on znacznie mniejsze szanse, to mam nadzieję że nie zostanie zamrożony i zobaczymy pierwsze historyczne głosowanie nad propozycją zaprzestania karania za posiadanie niewielkich ilości zioła.
 
-skomentował wczoraj Przemysław Zawadzki, konopny działacz i aktywista

Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany założony przez Konfederację spotkał się dziś ws. medycznej marihuany. Wraz z zaproszonymi ekspertami z m.in z resortu zdrowia, państwowych instytutów czy GIF, poruszano tematy związane z medyczną marihuaną w kontekście produkcji suszu w Polsce, zamiast importowania go z innych państw. Niestety, spotkanie pokazało, że politycy oraz spora część ekspertów, ma spore braki w wiedzy na temat, o którym mówiono. Podczas spotkania, w którym mieliśmy okazje uczestniczyć, dowiedzieliśmy się też o planowanej zmianie ustawy tak, aby umożliwić produkcję medycznej marihuany prywatnym podmiotom zamiast jedynie państwowym instytutom. oto więcej informacji.

Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany założony przez Konfederację, spotkał się dziś ws. medycznej marihuany

Dzisiejszemu spotkaniu Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany, który powołała Konfederacja, przewodniczył Konrad Berkowicz. Na spotkanie zaproszony przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, Głównego Inspektora Farmaceutycznego (GIF) oraz kilku państwowych instytutów, które są na liście podmiotów mogących w naszym kraju prowadzić uprawę konopi indyjskich przeznaczonych na medyczną marihuanę.  

Spotkanie poświęcone było tematowi medycznej marihuany oraz możliwościach jej produkcji w Polsce przez polskie przedsiębiorstwa.

Było to jednak posiedzenie bardziej organizacyjne niż takie, na którym skupiano się na konkretnych problemach i możliwych rozwiązaniach. Na sam początek Maciej Pawłowski pokrótce opisał polski rynek medycznej marihuany oraz rynki niemiecki, brytyjski i czeski. Przedstawicielka GIF mówiła natomiast o tym co związane jest z ich zakresem działalności czyli m.in. o wydanych pozwoleniach na produkcje medycznej marihuany w Polsce.  

Niestety dzisiejsze spotkanie pokazało, że biorący w nim udział posłowie oraz część ekspertów, nie ma wiedzy na podstawowe kwestie związane z medyczną marihuaną. Biorący w spotkaniu poseł Przemysław Wipler uważa, że gram medycznej marihuany kosztuje obecnie średnio 65 zł, co jest oczywiście nieprawdą. Gram medycznego suszu kosztuje obecnie od 30 do ok. 55 zł w zależności od producenta i produktu, natomiast susze z krótkim terminem ważności, które po jego upływie oczywiście nadal zachowują swoje właściwości przez długi czas (więcej na temat terminów ważności MM przeczytasz T U T A J), potrafią kosztować nawet ok. 10 zł za gram.

W całej debacie o polskich uprawach kwestia ceny jest istotnym elementem dlatego należy przedstawiać stan faktyczny. 

Poseł Berkowicz także niestety się nie przygotował i był zaskoczony faktem, że jeden z instytutów jest już na bardzo zaawansowanym etapie i jest szansa, aby wprowadził w tym roku swoje produkty do aptek. 

Politycy oraz zaproszeni eksperci poruszyli też to, dlaczego do produkcji medycznej marihuany upoważniono jedynie państwowe instytuty, a pominięto prywatne podmioty, które jak zauważono, są nadal niezbędne do takiej produkcji i z którymi instytuty podejmują w tym zakresie współpracę. 

Uznano, że powodem takiego stanu rzeczy jest dbanie o dobro pacjenta ponieważ instytuty produkujące medyczny susz nie będą miały potrzeby zarabiania na tej produkcji co finalnie poskutkuje niskimi cenami w aptekach. Tylko, że tak wcale nie było, a cel upoważnienia do takiej produkcji jedynie jednostek państwowych miał zupełnie inne podłoże.

Co zatem było faktycznym powodem takich zapisów ustawy? Były to urojenia Zbigniewa Ziobry, który z uporem maniaka powtarzał, że jeżeli medyczne konopie będą uprawiane w Polsce przez prywatne podmioty to część tego co wyprodukują trafić może na czarny rynek, a niestety bez jego poparcia nowelizacja ustawy by nie przeszła, taki był wtedy klimat.

Było to podczas prac nad zmianą w ustawie, która umożliwić miała produkcje medycznej marihuany w Polsce, pracom tym przewodniczył Jarosław Sachajko wspierany przez grono ekspertów, do którego zaproszono także mnie oraz Macieja Pawłowskiego. Wtedy, aby odbić argumenty Ziobry, który straszył, że susz z medycznych upraw trafiać będzie na czarny rynek, poseł Sachajko zaproponował, aby tę produkcję prowadziły państwowe instytuty co miało być gwarancją bezpieczeństwa. Dobro pacjentów nie miało tu nic do rzeczy.

Podsumowując, przed politykami i doradcami Parlamentarnego Zespołu powołanego przez Konfederację jeszcze sporo pracy, dzisiejsze spotkanie było pierwszym i można powiedzieć organizacyjnym oraz zapoznawczym. Docelowo Zespół chce doprowadzić do nowelizacji Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii w taki sposób, aby umożliwić polskim podmiotom produkcję polskiej medycznej marihuany.

czy Zespół ds. Legalizacji Marihuany założony przez Konfederację doprowadzi do zmian? Będziemy informować na bieżąco o postępach prac.

Poznaliśmy wstępną odpowiedź prezydenta na petycje ws. dekryminalizacji marihuany w niewielkich ilościach posiadanych na własny użytek. Petycję w tej sprawie skierował do Karola Nawrockiego konopny działacz i aktywista Przemysła Zawadzki. Wiemy też ile osób poparło projekt wysyłając w tej sprawie maila do prezydenta. Oto więcej informacji.

Poznaliśmy wstępną odpowiedź prezydenta na petycje ws. dekryminalizacji marihuany w niewielkich ilościach

Petycja, o której mowa, została wysłana do prezydenta RP 15 grudnia ubiegłego roku. Po kilku miesiącach poznaliśmy wstępną odpowiedź kancelarii prezydenta.

W treści petycji czytamy m.in:

„Działając w interesie publicznym wnoszę o podjęcie inicjatywy ustawodawczej w przedmiocie zmiany ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz. U. 2005 Nr 179 poz. 1485 z późn. zm.) tak, aby osoby posiadające nieznaczne ilości marihuany nie były karane lub aby czyn ten był wykroczeniem, a nie jak obecnie przestępstwem zagrożonym karą 3 lat pozbawienia wolności.

Może to być dodanie w art. 62 ustępu 4 w brzmieniu: jeżeli przedmiotem czynu, o którym mowa w ust. 1 jest żywica konopi lub ziele konopi innych niż włókniste w ilości mniejszej niż 15 gramów, sprawca nie podlega karze.”

Teraz Zawadzki poinformował o otrzymaniu wstępnej odpowiedzi od kancelarii prezydenta.

„Zapoznaliśmy się z Pana opiniami i postulatami dotyczącymi podjęcia przez Prezydenta RP inicjatywy ustawodawczej zmierzającej do depenalizacji posiadania niewielkich ilości marihuany. Pragniemy wskazać, że prezentowane w korespondencji spostrzeżenia i sugestie dotyczące m.in. obowiązujących regulacji prawnych i rozwiązań systemowych – zgłaszane przez obywateli i różne środowiska – są w Kancelarii Prezydenta analizowane. Podkreślamy, że wizja sprawowania urzędu przez Pana Prezydenta Karola Nawrockiego opiera się na idei państwa bliskiego ludziom – takiego, które potrafi słuchać, rozumieć i odpowiednio reagować. Zapewniamy, że każda sprawa, każda opinia, każda uwaga kierowana do Kancelarii traktowana jest z należytą powagą. Wierzymy bowiem, że prawdziwa siła państwa wyraża się nie tylko w instytucjach, lecz także w uważnym słuchaniu ludzi.”

-czytamy w odpowiedzi

Czy zatem, skoro Karol Nawrocki wyznaje idee państwa bliskiego ludziom, możemy liczyć na to, że głowa państwa doprowadzi do tego, aby dziesiątki tysięcy Polaków nie było każdego roku nękanych przez służby za posiadanie niewielkich ilości ziela konopi indyjskich?

No właśnie niekoniecznie.

Okazuje się, że stare prohibicyjne dogmaty nie mające kompletnie nic wspólnego z rzeczywistością oraz już dawno obalone naukowo, w kancelarii prezydenta mają się świetnie. W odpowiedzi czytamy:

Odnosząc się do poruszonych przez Pana kwestii wymaga zaznaczenia, że zgodnie z ustawą z dnia 29 lipca 2005 roku o przeciwdziałaniu narkomanii konopie indyjskie są uznane za środek odurzający, którego używanie może prowadzić do narkomanii.

Straszne jest to, że nadal trzeba debatować na tematy, które już dawno zostały obalone naukowo, a których najwyższa władza nadal używa jako argumentów w debacie o legalizacji czy depenalizacji marihuany.

Dalej w odpowiedzi czytamy:

„Wprowadzenie postulowanych przez Pana rozwiązań mogłoby nastąpić jedynie na drodze legislacyjnej, co wymagałoby uzyskania poparcia większości parlamentarnej. Ponadto, przyjęte jest, że zmiana przepisów powinna być poprzedzona analizą i określeniem wszelkich skutków podjętych decyzji dlatego zwykle wymaga merytorycznego przygotowywania przez odpowiedni dla danej sprawy resort lub współpracy z nim w celu wypracowania stosownych rozwiązań. W zgłoszonej przez Pana sprawie będzie to przede wszystkim Ministerstwo Zdrowia (ul. Miodowa 15, 00-952 Warszawa) oraz Ministerstwo Sprawiedliwości (Al. Ujazdowskie 11, 00- 950 Warszawa). Zatem jeśli uzna Pan za stosowne w opisanej sprawie może się Pan także zwrócić bezpośrednio do ww. resortów.”

No i tutaj nie dowiadujemy się niczego nowego – jasne, że aby doprowadzić do zmiany prawnej trzeba to zrobić na drodze legislacyjnej. Przecież nikt nie chce, aby prezydent wprowadzał nowe regulacje ale żeby rozpoczął procedurę legislacyjną, skoro jest tak blisko ludzi.

Tak samo oczywistym jest przeprowadzenie analiz – tylko z tym może być problem ponieważ dla naszych polityków analiza to powtarzanie kłamstw o marihuanie jak np. to, że prowadzi ona do narkomanii. Bo gdyby wzięli pod uwagę prawdziwe analizy wiedzieliby, że legalizacja marihuany prowadzi do zmniejszenia ogólnej przestępczości czy znaczącego spadku używania marihuany przez młodzież – legalizacja czy nawet depenalizacja to realny pozytywny wpływa na jakość życia w naszym kraju. O wpływach do budżetu w przypadku legalizacji nie wspominając.

Jednak w rzetelną analizę w tej sprawie jakoś nie wierzę.

O odpowiedzi autor petycji napisał tak:

Co pisze Kancelaria Karola Nawrockiego?
Klasyka gatunku:
  • Strach: zioło to środek odurzający, który prowadzi do narkomanii.
  • Gra na zwłokę: potrzeba większości parlamentarnej (oczywistość) i analiz ministerstw.
  • Spychologia: niech Pan może też pisze do MZ i MS.
 
Jednocześnie Kancelaria podkreśla, że wizja prezydentury Nawrockiego to „państwo bliskie ludziom”, które potrafi słuchać, rozumieć i odpowiednio reagować.
 
Czy prezydent faktycznie w tej sprawie posłucha, zrozumie i odpowiednio zareaguje?
 
Jak na razie pojawiło się klasycznie straszenie narkomanią, zamiast merytorycznego odniesienia się do realnego problemu milionów Polaków. Z kolei zasłanianie się potrzebą uzyskania większości parlamentarnej i brakiem analiz ministerstw to czysta hipokryzja – prezydent wielokrotnie składał projekty ustaw, których nie tylko nie konsultował z ministerstwami, ale wręcz były one sprzeczne z linią rządu. Kiedy chce, to potrafi działać samodzielnie.
Jak sądzicie, też obsra zbroję jak Tusk czy starczy mu odwagi na bycie „blisko ludzi”?
-napisał na swoim profilu Przemysław Zawadzki

Maile do prezydenta z poparciem postulatów zawartych w petycji

Pod koniec stycznia przy okazji innych działań, stowarzyszenie Wolne Konopie zaapelowało o wyrażenie poparcia dla postulatów zawartych w petycji. Zaapelowali mówiąc „pokażmy, że są nas miliony”.

„W dniach 27–28 stycznia 2026 roku Kancelaria Prezydenta RP odnotowała 72 e–maile zawierające poparcie dla zgłoszonych w petycji postulatów.”

-czytamy na stronie rządowej.

Niestety, zamiast „pokażmy, że są nas miliony” wyszło, że jest nas 72 osoby. Wolne Konopie krzyknęły „mobilizacja” po czym o temacie kompletnie zapomniały, przez co wyszło jak wyszło.

W części niemieckich sklepów sieci Netto, w ofercie pojawiły się nasiona konopi indyjskich. Nasiona sprzedawane pod marką Gutmut Saatgut są dostępne jako artykuły promocyjne w dziale ogrodniczym – pomiędzy nasionami ziół i warzyw. Na chwilę obecną dostępne są m.in. odmiany „White Runtz” czy „L.A. Kushcake”. A czy wy skusilibyście się na nasiona z dyskontu? 

Niemcy: Netto wprowadza do oferty nasiona konopi indyjskich

Jak do tej pory, odkąd w Niemczech wprowadzono częściową legalizację marihuany, produkty związane bezpośrednio z ziołem to nadal temat mocno niszowy. To się jednak zaczyna zmieniać, a konopie indyjskie i rzeczy z nimi związane, co raz częściej wchodzą do codziennego życia jako kolejny produkt dostępny na rynku.

Dlatego do gry wkroczyła sieć dyskontów Netto i w części swoich sklepów wprowadziła nasiona konopi indyjskich, póki co testowo chcąc sprawdzić popyt na nowy produkt.

Dla sprzedawców detalicznych jest to swojego rodzaju próba generalna. Po raz pierwszy nasiona konopi są szeroko dostępne w tradycyjnych supermarketach. Sieć dyskontów nie oferuje gotowych produktów z konopi. Eliminuje to ryzyko prawne związane z takimi produktami.

Uważamy, że wprowadzenie ich do supermarketów to logiczny i spójny rozwój po wprowadzeniu ustawy o konopiach indyjskich. Nasiona konopi – podobnie jak inne produkty nasienne – powinny być dostępne w transparentnych, regulowanych kanałach sprzedaży detalicznej.

-mówi Florian Kröckel, współzałożyciel marki Gutmut. 

Pakiety kosztują 14,99 euro i każdy zawiera trzy nasiona . Oferowane są trzy odmiany: „LA Kush Cake”, „White Runtz” i „Sour Diesel”.

Odmiany zostały wybrane we współpracy z Netto Marken-Discount, aby przyciągnąć zarówno zainteresowanych początkujących, jak i doświadczonych ogrodników-amatorów

– poinformował Gutmut Saatgut w komunikacie prasowym.

nasiona konopi
Oferta nasion konopi indyjskich w niemieckim Netto

Eksperci postrzegają to jako kolejny krok w kierunku normalizacji legalnej uprawy domowej – obok klubów społecznościowych i stowarzyszeń, w ramach których można uprawiać konopie indyjskie na własne potrzeby. Sprzedawcy detaliczni, handlujący nasionami konopi indyjskich, muszą przestrzegać ograniczeń wiekowych i informować klientów o ograniczeniach dotyczących uprawy domowej. Jednak odpowiedzialność za legalność zakupów spoczywa na samych kupujących.

Póki co nasiona wprowadzono do oferty w ramach testowania popytu do 255 sklepów na terenie Berlina i północno-wschodnich Niemiec.

Czy niemiecki rząd cofnie częściową legalizację zioła, która w przyszłym miesiącu będzie miała druga rocznicę wprowadzenia w życie? Na chwilę obecną ciężko cokolwiek przewidzieć jednak jest to scenariusz jak najbardziej możliwy. Wynika to przede wszystkim z obecnej sytuacji w Bundestagu, w którym po wcześniejszych wyborach z 2025 decydujący głos ma prawicowe CDU/CSU – partia, która za wszelką cenę chce powrotu dawnych przepisów i jest w stanie zrobić wiele, aby do tego doszło, jej ministrowie zaczęli w ostatnim czasie publicznie mówić o swoich planach szybkiego cofnięcia reformy. Federalna Minister Zdrowia z CDU uruchomiła też procedurę mającą cofnąć zmiany. Oto więcej informacji.

Czy niemiecki rząd cofnie częściową legalizację zioła? Są takie plany

Federalna Minister Zdrowia Nina Warken zażądała niedawno cofnięcia CanG – ustawy częściowo legalizującej marihuanę rekreacyjną w Niemczech. Wystosowała w tej sprawie oficjalny wniosek do Bundestagu.

Wniosek został zainicjowany przez Związek Kobiet prowadzony właśnie przez Ninę Warken. Federalna Minister Zdrowia mówi o  wstępnych ocenach CanG, które mają być „znaczącymi tendencjami” w negatywnym kontekście. Mówiąc innymi słowami – Werken twierdzi, że częściowa legalizacja doprowadziła jedynie do negatywnych zjawisk takich jak znaczący wzrost spożycia marihuany. Co tak na marginesie jest kłamstwem.
 
Jej stanowisko popiera także jej partia – CDU/CSU, która jest formacją prawicową.
 
Jest to frakcja, która od samego początku jest przeciwna CanG i jakiejkolwiek reformie prawa dotyczącego konopi. Przeciwne jest także ultraprawicowe AfD, które jest obecnie drugą siłą polityczną Niemiec.
 
Na chwilę obecną rozkład sił w Bundestagu wygląda następująco:
 
  • CDU/CSU – 208 mandatów (28,5%)
  • AfD – 152 mandaty (20.8%)
  • SPD – 120 mandaty (16,4%)
  • Zieloni – 85 mandatów (11,6%)
  • Die Linke 6 mandatów (8,8%)

Dwie pierwsze partie chcą cofnięcia legalizacji i to w trybie natychmiastowym.

Co prawda na chwile obecną koalicję rządzącą tworzą CDU/CSU oraz SPD – wynika to z tego, że żadna licząca się partia polityczna w Niemczech, nie chce być kojarzona z AfD, które jest uznawane za ugrupowanie ekstremistyczne – i to na tyle, że żadna inna partia nie uznaje możliwości współpracy koalicyjnej.

Jednak gdyby jutro w Bundestagu doszło do głosowania w sprawie przywrócenia dawnych przepisów – zarówno CDU jak i AfD głosowałyby za cofnięciem legalizacji marihuany nawet bez wcześniejszego ustalania wspólnego stanowiska. I wiele wskazuje, że taki scenariusz może się niebawem wydarzyć.

SPD traktuje CanG jako jeden ze swoich wielkich sukcesów, dlatego będzie bronić tego, co sami stworzyli. Czy jednak przedstawiciele SPD zaryzykują zerwaniem koalicji z CDU/CSU? W takim przypadku potrzebne byłyby kolejne przyspieszone wybory ponieważ nie będzie komu utworzyć większościowego rządu.
 
Koalicja, która rządziła przed wcześniejszymi wyborami z 2025 nie uzyskała by na chwilę obecną wymaganych 316 mandatów, które są potrzebne, aby utworzyć rząd koalicyjny. A ponieważ koalicja z AfD nie wchodzi w grę – potrzebne byłyby kolejne przyspieszone wybory.
 
CDU/CSU ani AfD raczej nie zrezygnują ze swoich planów cofnięcia legalizacji, raczej należy się spodziewać natężenia wysiłków prawicy w tej sprawie.
 
Na chwile obecną ciężko jest cokolwiek przewidzieć. Gdy tylko pojawią się nowe informacje – poinformujemy o tym na naszych łamach.

Węgry nie zmieniły klasyfikacji marihuany czym złamały prawo UE – orzekł niedawno Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Węgry złamały zasady UE, głosując przeciwko wspólnemu stanowisku wspólnoty w sprawie klasyfikacji marihuany podczas posiedzenia ONZ w 2020, orzekł najwyższy sąd Unii Europejskiej. Rząd premiera Viktora Orbána stosuje politykę „zerowej tolerancji” wobec nielegalnych używek, a podczas sesji Komisji Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków w 2020 r. zagłosował przeciwko usunięciu marihuany z listy obejmującej również śmiertelnie niebezpieczne opioidy, takie jak heroina. Węgry zareagowały na orzeczenie krytyką twierdząc, iż są to „działania na rzecz liberalizacji rynku narkotykowego”, które są „błędne i niebezpieczne” i oznajmiły, że nie zmienią swojego stanowiska. Oto więcej informacji.

TSUE: Węgry nie zmieniły klasyfikacji marihuany czym złamały prawo UE

Węgierski rząd Viktora Orbána od lat stosuje politykę „zerowej tolerancji” wobec narkotyków. Wyrazem ich stanowiska wobec marihuany było głosowanie podczas sesji Komisji Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków w 2020 r.

Przedstawiciele Węgier zagłosowali przeciwko usunięciu marihuany z listy obejmującej również śmiertelnie niebezpieczne opioidy, takie jak heroina, które jednocześnie nie mają zastosowania medycznego.

W związku ze stanowiskiem Węgier, organ wykonawczy UE, Komisja Europejska, wszczęła przeciwko postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego, argumentując, że kraj ten sprzeciwił się stanowisku bloku przyjętemu przez kwalifikowaną większość państw członkowskich.

Sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który wydał orzeczenie na korzyść Komisji Europejskiej, stwierdzając, że „Węgry nie dopełniły zobowiązań ciążących na nich na mocy prawa UE”.

TSUE uznał, że klasyfikacja narkotyków leży „w wyłącznej kompetencji Unii Europejskiej”.

Węgry, które nie mogą twierdzić, że to wspólne stanowisko jest niezgodne z prawem, naruszyły wyłączną kompetencję zewnętrzną Unii Europejskiej w tej dziedzinie i działały w sposób naruszający zasadę lojalnej współpracy

– stwierdził sąd z siedzibą w Luksemburgu 

Zgodnie z zasadą lojalnej współpracy państwa członkowskie mają obowiązek ułatwiać realizację zadań Unii Europejskiej i powstrzymać się od podejmowania wszelkich działań, które mogłyby zagrozić osiągnięciu wspólnych celów

– dodano.

Węgry zareagowały na orzeczenie potępiając „działania na rzecz liberalizacji rynku narkotykowego” jako „błędne i niebezpieczne” i stwierdzając, że nie zmienią swojego stanowiska w tej sprawie.

Nie ulegniemy żadnym naciskom, które mogłyby kolidować z naszą krajową polityką antynarkotykową lub prowadzić kraj w kierunku liberalizacji przepisów narkotykowych

– oświadczył rząd w oświadczeniu przesłanym agencji AFP.

Nieznaczna ilość marihuany zostanie w końcu zdefiniowana? Wszystko na to wskazuje gdyż rozwiązanie to ma szerokie poparcie. Czy współpraca Ministerstwa Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego oraz Komendanta Głównego doprowadzi to tego, że w Polsce przestanie się nękać obywateli za posiadanie niewielkich ilości ziela na własny użytek bez zmiany ustawy? Co by to oznaczało w praktyce? Oto więcej informacji.

Nieznaczna ilość marihuany zostanie zdefiniowana, Prokurator Generalny oraz Komendant Główny popierają wprowadzenie tabeli wartości granicznych

W połowie stycznia br. informowaliśmy o spotkaniu przedstawicieli stowarzyszenia Wolne Konopie w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Wczoraj w Ministerstwie Sprawiedliwości odbyło się spotkanie z przedstawicielami Wolnych Konopi. W spotkaniu udział wzięli bliscy współpracownicy Ministra Sprawiedliwości Waldemara Żurka, którzy są sędziami, a obecnie pełnią funkcję dyrektorów departamentów w jego Resorcie. „Byli oni bardzo dobrze przygotowani do spotkania, zadawali merytoryczne pytania i pokazali, że są zainteresowani zmianami. W ich mniemaniu obecna Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomanii nie spełnia swoich podstawowych założeń i przynosi więcej strat niż pożytku” – przekazał nam Łukasz Rydzik, który brał w spotkaniu udział. 

-informowaliśmy w artykule, który w całości znajdziesz T U T A J.

Podczas wspomnianego spotkania, przedstawiciele resortu sprawiedliwości, którymi są sędziowie, wyrazili swoje poparcie dla wprowadzenia zmian. Sędziowie byli też bardzo dobrze przygotowani do spotkania i zdecydowanie dawali do zrozumienia, że wg. nich zmiana jest konieczna. Przed spotkaniem przygotowali m.in. wyliczenia mówiące na co można by przeznaczyć pieniądze zaoszczędzone na depenalizacji marihuany.

Nieznaczna ilość marihuany zostanie zdefiniowana?

Jednym z punktów rozmowy z przedstawicielami resortu był fakt nierównego traktowania obywateli przez prawo w różnych częściach kraju. Chodzi o to, że za tę samą ilość ziela np 3 gramy, we Wrocławiu sprawa zostanie umorzona, a w Sandomierzu oskarżony zostanie skazany. 

Wszystko to spowodowane jest nieprecyzyjnością przepisów, które każdy sąd może interpretować inaczej. Teraz może się to zmienić.

  • Minister Sprawiedliwości zwrócił się do Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości o zebranie danych dotyczących warunków niekaralności za posiadanie na własny użytek nieznacznej ilości środków odurzających w innych krajach.
  • Temat został wpisany do planu prac naukowo-badawczych IWS i powołano zespół do jego realizacji
  • Prokurator Krajowy zwrócił się do Komendanta Głównego Policji o opinię w przedmiocie wprowadzenia tabeli określającej wartości graniczne narkotyków, które mieściłyby się w pojęciu nieznacznej ilości na własny użytek
  • Komendant uznał za celowe powołanie zespołu eksperckiego
  • Prokurator Generalny zaakceptował działania mające na celu wypracowanie tabeli wartości granicznych

Ustalenie wartości granicznych – co by to oznaczało w praktyce?

Na chwilę obecną Ustawa o Przeciwdziałaniu Narkomanii przewiduje możliwość umorzenia przez prokuratora postępowania o ile sprawa dotyczy nieznacznej ilości na własny użytek. Tylko, że nie zdefiniowano ile to jest nieznaczna ilość i tak naprawdę każdy prokurator może ją inaczej definiować. W praktyce oznacza to, że za tę samą ilość w jednym mieście będzie umorzenie postępowania, a w innym ruszy proces karny, który zakończy się skazaniem. Oznacza to, że prawo nie traktuje wszystkich równo i przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości w końcu zwrócili na to uwagę i uznali, iż należy to zmienić wprowadzając wartości graniczne, które wyznaczą ile to jest niewielka ilość marihuany na własny użytek.

Gdy taka tabela wartości granicznych zostanie ustalona i wdrożona, a nieznaczna ilość ustalona na 10 gramów suszu, każdy zatrzymany posiadający maksymalnie te 10 gramów, zostanie automatycznie zwolniony i żadne postępowanie się nie rozpocznie. Susz zostanie niestety najprawdopodobniej zarekwirowany.

Gdyby tak się stało, byłby to duży krok ku normalności bez potrzeby zmiany ustawy.

O wszelkich postępach prac będziemy informować na bieżąco.

Pod koniec stycznia opublikowaliśmy artykuł „Wolne Konopie chcą się spotkać z prezydentem ws. depenalizacji marihuany”, w którym padło stwierdzenie, że Wolne Konopie nie zrobiły kompletnie nic ws. depenalizacji konopi indyjskich gdy był na to najlepszy czas, za to uaktywnili się dopiero teraz. Po uzyskaniu pewnych nieznanych do tej pory informacji uznaliśmy, że stwierdzenie to okazało się nieprawdziwe. Dlatego chcąc zachować rzetelność i w ramach odpowiedzialności za publikowane treści, postanowiliśmy je sprostować. Oto więcej informacji.

Sprostowanie do artykułu „Wolne Konopie chcą się spotkać z prezydentem ws. depenalizacji marihuany”

W artykule, o którym mowa, a który w całości znajdziesz T U T A J, zostało napisane:

przypomnijmy, że cały rok 2025 był rokiem, podczas którego do premiera skierowano dezyderat ws. depenalizacji posiadania i uprawy konopi indyjskich na własny użytek. Do zmiany prawa dążył także Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany, który po raz pierwszy w historii wywodził się z obozu rządzącego. 

I w tym potencjalnie najistotniejszym roku dla polskiej sprawy konopnej, Wolne Konopie zawiodły na całej linii, po raz kolejny. 

W wyniku tej bierności, Polska jest jedynym krajem na świecie, gdzie nie odbyła się żadna kampania popierająca zmiany, które były możliwe jak jeszcze nigdy dotąd. W każdym kraju gdzie politycy debatują nad depenalizacją marihuany odbywają się w tej sprawie kampanie społeczne z prawdiwego zdarzenia.

Jesteśmy też jedynym krajem, gdzie stowarzyszenie prokonopne nie robi w ogóle nic sensowego na rzecz zmian, a czasem nawet popiera chore pomysły rządu jak ten z zakazaniem suszu CBD do palenia. Trzon WK od lat skupia się na promocji swoich biznesów bardziej niż na jakichkolwiek sensownych działaniach mogących realnie coś zmienić. „

Po publikacji materiału odbyłem rozmowy, podczas których dowiedziałem się z zaufanego źródła, że przedstawiciele WK coś jednak zrobili.

Z uzyskanych informacji wynika, że Jakub Gajewski, wiceprezes Wolnych Konopi, poświęcił sporo czasu na przygotowanie bazy merytorycznej w postaci różnych dokumentów zawierających dane pokazujące jak szkodliwe jest obecne prawo względem konopi oraz jak duże korzyści mogą wyniknąć po zmianie złego prawa. Gajewski poświęcił także czas na dojazdy do Warszawy, aby te dokumenty przedłożyć m.in. Parlamentarnemu Zespołowi ds. Depenalizacji Marihuany.

Także stwierdzenie, że WK nie robiło zupełnie nic było krzywdzące i nieprawdziwe, co nie było celowe.

Natomiast podtrzymuję całą pozostałą treść wspomnianego artykułu 

Faktem jest, iż od lat jestem skonfliktowany ze stowarzyszeniem Wolne Konopie i mam wobec nich sporo żalu i zarzutów.

Jednak chcę, aby było jasne – to nie ma, nie miało i nie będzie miało znaczenia przy pisaniu artykułów informacyjnych na WeedNews.pl na tematy, które są związane z WK. 

Wolne Konopie chcą się spotkać z prezydentem ws. depenalizacji marihuany. Stowarzyszenie wysłało do Karola Nawrockiego pismo z prośbą o rozmowę na temat karania za posiadanie ziela na własny użytek. Petycje w tej sprawie jeszcze w grudniu skierował także Przemysław Zawadzki. Czy istnieje szansa, że obecny prezydent podjąłby jakiekolwiek działania na rzecz liberalizacji prawa w zakresie konopi? Jaka jest treść obu dokumentów oraz dlaczego Wolne Konopie nie robiły kompletnie nic podczas gdy była np. procedowana sprawa dezyderatu do premiera? 

Wolne Konopie chcą się spotkać z prezydentem ws. depenalizacji marihuany

W piśmie skierowanym do Karol Nawrockiego przez stowarzyszenie Wolne Konopie proszą o spotkanie z prezydentem w imieniu milionów użytkowników. W dokumencie czytamy m.in.:

Szanowny Panie Prezydencie,

   w imieniu Stowarzyszenia na rzecz racjonalnego i efektywnego wykorzystania konopi „Wolne Konopie” zwracamy się z uprzejmą prośbą o możliwość osobistego spotkania w celu omówienia problematyki karania obywateli za posiadanie niewielkich ilości marihuany przeznaczonych na własny użytek.

Jako organizacja społeczna reprezentująca ponad 2 miliony użytkowników marihuany, od lat prowadzimy działania na rzecz racjonalnej polityki konopnej, opartej na faktach i danych naukowych. Nasze działania koncentrują się na ochronie praw obywatelskich, edukacji oraz wskazywaniu rozwiązań, które realnie służą interesowi narodowemu, bezpieczeństwu społecznemu oraz zdrowiu publicznemu.

Dokument, który skierowano do prezydenta:

prezydentem ws. depenalizacji marihuany

Czy propozycja zostanie przyjęta przez głowę państwa przyjęta? A jeżeli tak to czy można liczyć na jakiekolwiek zmiany, które mogłyby z tego wyniknąć? Na chwilę obecna raczej nie ma na to szans ponieważ całkiem niedawno Karol Nawrocki się na ten temat wypowiedział, a jego słowa niestety nie napawają optymizmem. 

W trakcie kampanii prezydenckiej, czyli stosunkowo niedawno, wypowiadał się na ten temat tak:

-A zalegalizował by Pan marihuanę?

-Ja nie jestem za legalizacją narkotyków, nie jestem tego zwolennikiem, nie będę w tym uczestniczył. Natomiast mam podejście wolnościowe o czym mówiłem wielokrotnie w odniesieniu do różnych sektorów życia społecznego.

-mówił Karol Nawrocki w rozmowie z RMF FM, więcej na ten temat przeczytasz T U T A J

Dlaczego Wolne Konopie podjęły tego typu działania teraz, a nie gdy był na to odpowiedni czas?

Bo przypomnijmy, że cały rok 2025 był rokiem, podczas którego do premiera skierowano dezyderat ws. depenalizacji posiadania i uprawy konopi indyjskich na własny użytek. Do zmiany prawa dążył także Parlamentarny Zespół ds. Depenalizacji Marihuany, który po raz pierwszy w historii wywodził się z obozu rządzącego. 

I w tym potencjalnie najistotniejszym roku dla polskiej sprawy konopnej, Wolne Konopie zawiodły na całej linii, po raz kolejny. 

W wyniku tej bierności, Polska jest jedynym krajem na świecie, gdzie nie odbyła się żadna kampania popierająca zmiany, które były możliwe jak jeszcze nigdy dotąd. W każdym kraju gdzie politycy debatują nad depenalizacją marihuany odbywają się w tej sprawie kampanie społeczne z prawdiwego zdarzenia.

Jesteśmy też jedynym krajem, gdzie stowarzyszenie prokonopne nie robi w ogóle nic sensowego na rzecz zmian, a czasem nawet popiera chore pomysły rządu jak ten z zakazaniem suszu CBD do palenia. Trzon WK od lat skupia się na promocji swoich biznesów bardziej niż na jakichkolwiek sensownych działaniach mogących realnie coś zmienić. 

Inicjatywa Przemysława Zawadzkiego

Swoja inicjatywę wykazał też konopny działacz i aktywista Przemysław Zawadzki, który w grudniu wysłał do kancelarii prezydenta petycję ws. zmian prawnych dot. konopi. 

„Działając w interesie publicznym wnoszę o podjęcie inicjatywy ustawodawczej w przedmiocie zmiany ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii (Dz. U. 2005 Nr 179 poz. 1485 z późn. zm.) tak, aby osoby posiadające nieznaczne ilości marihuany nie były karane lub aby czyn ten był wykroczeniem, a nie jak obecnie przestępstwem zagrożonym karą 3 lat pozbawienia wolności.

Może to być dodanie w art. 62 ustępu 4 w brzmieniu: jeżeli przedmiotem czynu, o którym mowa w ust. 1 jest żywica konopi lub ziele konopi innych niż włókniste w ilości mniejszej niż 15 gramów, sprawca nie podlega karze.”

-czytamy w petycji, której całą treść wraz z uzasadnieniem znajdziesz T U T A J.

Rząd zrezygnował z planowanego zakazu sprzedaży suszu CBD do palenia i waporyzacji. O sprawie zrobiło się głośno rok temu gdy na sejmowej stronie pojawił się projekt o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz niektórych innych ustaw autorstwa Wojciecha Koniecznego, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Zdrowia. Projekt ten zawierał zmianę, która do tej pory wydawałaby się czymś zupełnie abstrakcyjnym, a mianowicie zakaz sprzedaży suszu CBD czy CBG do palenia i waporyzacji. Planowane zmiany przewidywały kary więzienia za handel suszem konopi siewnych do palenia lub waporyzacji. Jednak wygląda na to, że Ministerstwo Zdrowia się z tego pomysłu wycofało. Oto więcej informacji.

Rząd wycofał się z pomysłu zakazu sprzedaży suszu CBD do palenia i waporyzacji

Po raz pierwszy pisaliśmy na ten temat w styczniu tego roku, informując, że:

„Na sejmowej stronie pojawił się projekt ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii oraz niektórych innych ustaw autorstwa Wojciecha Koniecznego, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Zdrowia.

Projekt ten zawierał punkty mówiące o zakazie sprzedaży konopi siewnych z przeznaczeniem do palenia lub waporyzacji. Według planowanych zmian za handel np. suszem CBD można by trafić na rok do więzienia.”

Natomiast w październiku 2025 r. informowaliśmy, że propozycja zmiany Ustawy o Przeciwdziałaniu Narkomanii niebawem najpewniej trafi pod głosowanie ponieważ widniała po kolejnych aktualizacjach.

Jednak zapisy o zakazie sprzedaży suszu konopi siewnych do palenia nie pojawiły się już w kolejnej aktualizacji projektu zmian w Ustawie o Przeciwdziałaniu Marihuany datowanej na 8 stycznia 2026 r., a opublikowanej 21. stycznia 2026 r.

 

Oznacza to, że resort zdrowia chyba zrozumiał szkodliwość swojego pomysłu zmiany w U. o P. N.

Wiele wskazuje na to że mamy drobny sukces i udało się rządzącym wybić z głowy ten absurdalny pomysł, którego dość długo bronili.
Na etapie rozpatrywania projektu przez Stały Komitet Rady Ministrów z projektu zostały w ostatnich dniach usunięte przepisy regulujące uprawę i obrót konopiami włóknistymi, w tym absurdalny zakaz ich sprzedaży z przeznaczeniem do palenia lub waporyzacji.
-skomentował sytuacja na swoim FB Przemysław Zawadzki.
 
Pomysł Ministerstwa Zdrowia, aby wprowadzić zakaz sprzedaży suszu CBG i CBD do palenia i waporyzacji był mocno oderwany od rzeczywistości oraz sprzeczny z jakąkolwiek logiką, dlatego cieszy fakt, że się z niego wycofano. 
 
Aktualny projekt zmian w Ustawie o Przeciwdziałaniu Narkomanii znajdziesz  T U T A J

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.