Świat Prawa i legalizacji marihuany

Działania posłanki Beaty Maciejewskiej w kwestii konopi to najlepszy przykład  tego, jak nie powinno sie uprawiać konopnej polityki, teraz przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany, postanowiła o tym przypomnieć. Na swoim koncie Instagram opublikowała szkodliwe i wręcz niebezpieczne treści wprost zachęcające do palenia zioła bo „jest zdrowe i dobre”, jak mówi sama posłanka, która nigdy w życiu zioła nie paliła ale postanowiła robić na nim politykę. Mało tego, po oburzeniu m.in. społeczności konopnej takim wpisem opublikowała kolejny, który tylko utrzymał nas w przekonaniu, iż ta osoba nigdy nie powinna się zajmować tym tematem, zobaczcie sami. 

Kolejne szkodliwe dla konopi działania posłanki Beaty Maciejewskiej

Gdy powstawał Parlamentarny Zespół ds. Legalizacji Marihuany, pojawiło się wiele skrajnie różnych opinii na temat samego zespołu, jego doradców oraz składu. Osobiście należałem do grona osób, które uważały, że nie należy tej inicjatywy przekreślać już na starcie i trzeba podjąć próby działania. Niestety bardzo szybko okazało się, że wszystkie obawy są jak najbardziej uzasadnione, a działania wspomnianego zespołu pod przewodnictwem Beaty Maciejewskiej jedynie zaszkodziły pacjentom odciągając uwagę od realnych problemów i działań mogących obniżyć cenę i poprawić dostępność suszu w aptekach.

O szkodliwości działań Posłanki Beaty Maciejewskie ws. konopi pisałem szerzej T U T A J.

Teraz, z okazji pięciu lat od wprowadzenia przepisów dopuszczających do sprzedaży medyczną marihuanę Posłanka Maciejewska znów pokazała, że jest ostatnia osobą, która powinna zajmować się konopiami oraz o nich mówić publikując taką oto grafikę:

działania posłanki Beaty Maciejewskiej

Pod postem pojawiło się bardzo dużo merytorycznych komentarzy mówiących, czemu i jak bardzo ta grafika jest szkodliwa. Niestety komentarze negatywne są w sporej części usunięte, dotyczy to także mojego komentarza mówiącego, że „ta grafika jest jak dotychczasowe działania Posłanki Maciejewskiej – głupia i szkodliwa”.

Pod postem pojawiło się bardzo dużo komentarzy krytycznych wobec takich treści. Są (lub w przypadku usuniętych – były) to komentarze przeważnie bardzo merytorycznie uzasadniające jak bardzo pani Poseł nie ma racji. Jedyne pozytywne komentarze pod wpisem pochodzą od Otwieramy Oczy oraz Wolnych Konopi, czyli kółka wzajemnej adoracji, które konopiom szkodzi poklepując się po plecach.

Terapeuci, użytkownicy, osoby uzależnione, działacze, pacjenci, aktywiści i inni podając bardzo konkretne argumenty wykazali jaką głupotę opublikowała Posłanka.

Jak na merytoryczne ale krytyczne komentarze odpowiedziała Posłanka? Zamiast nawiązać jakąkolwiek dyskusję postanowiła określić ich autorów jako „histeryzujących panów”, mimo, że większość komentarzy pochodziło od kobiet.

działania posłanki Beaty Maciejewskiej

Nie wiem nawet jak skomentować taką odpowiedź na komentarze np. osób, którym marihuana w życiu bardziej zaszkodziła niż pomogła. Tak, zioło to stosunkowo bezpieczna używka, nie wolno zapominać o tym, że są osoby, które od marihuany sie uzależniły, osobiście znam przypadki gdzie małoletni wynosili z domu przedmioty rodziców, aby mieć na zioło. Pani Maciejewska zapewne nie wie, że istnieje cos takiego jak „szkodliwe używanie marihuany” tj. nadużywanie i stawianie jej na pierwszym miejscu przed pasjami, przyjaciółmi czy innymi aktywnościami. Zastanawia mnie czy im oraz ich rodzinom pani Poseł tez by powiedziała, że „zioło jest zdrowe i dobre”.

Przekaz mówiący „pal zioło bo jest zdrowe i dobre” jest też ekstremalnie szkodliwą treścią dla małoletnich. Czemu 16. latek ma nie palić skoro „zioło jest zdrowe i dobre”? Świetny przekaz do młodzieży.

Warto też dodać, że mimo wszystko zioło jest w naszym kraju nadal nielegalne w każdej nawet najmniejszej ilości. Oczywiści po za marihuaną medyczną, jednak w tym przypadku mówimy o „waporyzacji suszu”, a nie „paleniu zioła” bo to określenie mocno rekreacyjne.

Z drugiej strony nie powinno nas to bardzo dziwić, w końcu mowa o osobie, która jako główny argument za legalizacją to od dawna hasło „jak będę chciała sobie zajadać to nikt mi nie może tego zabronić” chociaż marihuany nigdy nie paliła, a najpewniej nawet nigdy jej nie widziała.

Czechy zalegalizują marihuanę już w przyszłym roku! Takie informacje docierają do nas od naszych południowych sąsiadów i wszystko wskazuje na to, że nie zamierzają zbyt długo czekać ze zmiana prawa. Pierwszy projekt ustawy ma być gotowy w marcu 2023. Oto Więcej informacji.

Czechy zalegalizują marihuanę już w przyszłym roku!

Wiele osób nadal błędnie uważa, że marihuana, jej posiadanie oraz uprawa są w Republice Czeskiej legalne. Nic bardziej mylnego. Owszem, po rozpadzie Czechosłowacji nastąpiła tam depenalizacja uprawy kilku roślin oraz posiadania suszu na własny użytek jednak nadal są to czyny zagrożone grzywną czyli wykroczenia. Uprawa i posiadanie znacznych ilości konopi indyjskich nadal zagrożona jest więzieniem, to samo dotyczy handlu.

Teraz ma się to zmienić, a marihuana ma zostać w pełni zalegalizowana i traktowana jak tytoń czy alkohol.

We wrześniu tego roku, rząd w Pradze zlecił Jindrichowi Voborilowi ​​opracowanie projektu ustawy o legalizacji marihuany. Czeski Koordynator ds. Narkotyków ma przedstawić pierwszy projekt w marcu 2023 r.

Partią, która w Czechach od lat mówi po potrzebie legalizacji marihuany jest Czeska Partia Piratów (CPS), obecnie najmniejsza partia w koalicji.

„Pracujemy nad legalizacją! Będziecie mogli uprawiać do pięciu roślin, a także możliwa będzie sprzedaż licencyjna. Podatki przyniosą do budżetu miliardy koron i zmniejszą wydatki na represje. Bezpieczeństwo zostanie poprawione, bezsensowna kryminalizacja zostanie zniesiona, a czarny rynek mocno otrzyma mocny cios!”

– napisali Piraci Twitterze.

Jedyną partią koalicyjną, która nadal sceptycznie podchodzi do projektu, jest Unia Chrześcijańska (KDU-CSL).

Krajowy Koordynator ds. Narkotyków Jindřich Vobořil, który reprezentuje tę samą partią co obecny premier uważa, że legalizacja i  państwowa kontrola zmniejszą ryzyko uzależnień.

W swoim projekcie zaproponował, aby zarówno nad produkcją, jak i sprzedażą produktów konopnych nadzór pełniły agencje rządowe.

Licencjonowane firmy będą działać według ścisłych zasad dotyczących produkcji marihuany. Sprzedawcy musieliby ubiegać się o licencję państwową. Obecnie nadal nie jest jasne, czy konsumenci będą musieli się rejestrować. Będę dążył do tego, by jak najmniej marihuany było konsumowane poprzez konwencjonalne palenie, które jest najbardziej szkodliwe dla zdrowia

– powiedział Voboril.

Dodał też, że jest za tym, aby promować zdrowsze od palenia formy konsumpcji zioła takie jak waporyzacja czy konsumpcja w postaci np. ciastek.

Czechy zalegalizują marihuanę we współpracy z Niemcami?

„Praga koordynuje prace nad ustawą legalizacyjną z Berlinem, gdzie rząd również zajmuje się kwestią konopi”

– poinformował Voboril i dodał:

„Nasi koledzy z Niemiec chcą, aby konopie przeznaczone na rynek niemiecki były uprawiane i przetwarzane tylko w Niemczech. I my robimy to samo. Z drugiej strony uważam, że powinniśmy się wzajemnie zaopatrywać.”

Przypomnijmy, że Niemiecki rząd podał pierwsze założenia planowanej legalizacji. Pisaliśmy o tym T U T A J.

Czechy dążą do porozumienia o wzajemnym otwarciu rynku konopi co początkowo dawałoby korzyści obu krajom. Czechom bo rynek Niemiecki jest ogromny i zapewniłby zbyt Czeskim podmiotom. Niemcom bo Czesi początkowo wsparliby produkcję przeznaczona na tamtejszy rynek. Jednak w dłuższej perspektywie może to już nie być takie korzystne dla Czechów.

Na chwilę obecną nie ma żadnych informacji w kwestiach takich jak dozwolona ilość posiadanego suszu czy maksymalnej jednorazowej sprzedaży w przypadku licencjonowanych punktów. Z drugiej strony Czesi wspominają o traktowaniu marihuany jak alkoholu i tytoniu.

Źródło: DW.com

Legalizacja marihuany po niemiecku – rząd podał pierwsze szczegóły planowanych zmian w prawie dot. ziela. Działaczom z Niemieckiego Stowarzyszenia Konopi, a także wielu innym konopnym aktywistom nie podobają się m.in. zapisy ograniczające ilość suszu jaką będzie można posiadać. W tle pojawia się też kwestia przepisów UE, które według niektórych mogą stać na przeszkodzie zmianom prawnym w Niemczech. Oto więcej informacji. 

Legalizacja marihuany po niemiecku – rząd podał pierwsze szczegóły

Niemiecki minister zdrowia w rządzie kanclerza Olafa Scholza, Karl Lauterbach przedstawił swoje plany dotyczące legalizacji marihuany rekreacyjnej w Niemczech. Reprezentujący rządzących obecnie socjaldemokratów (SPD) Lauterbach mówił o konieczności zmian w kontekście tego, ilu niemieckich obywateli korzysta z marihuany. Minister przedstawił wyniki sondażu, z którego wynika, iż konopi indyjskich używa około 4 miliony Niemców. Dodał też, że to pokazuje z jak potężnym czarnym rynkiem mają do czynienia. 

Minister zdrowia powiedział, że konsumenci marihuany „wpadli w falę przestępczości” i wyznał, że jego celem jest lepsza ochrona młodzieży właśnie poprzez legalizację gdyż model oparty na zakazach zwyczajnie nie zadziałał.

Lauterbach zaznaczył też, że nie interesuje go model Niderlandzki, w którym mamy do czynienia z przymykaniem oka, a nie faktyczną legalizacją.

Najbardziej liberalna legalizacja marihuany w Europie

Minister Lauterbach chce wprowadzić przepisy pozwalające na nabywanie oraz posiadanie od do 30 gramów marihuany na własne potrzeby. Produkcja suszu ma odbywać się na terenie kraju, a obywatele będą mogli uprawiać maksymalnie 3 rośliny konopi indyjskich, to najważniejsze informacje dotyczące planowanych zmian.

Niemieccy politycy swój plan nazywają „najbardziej liberalną legalizacją marihuany w Europie”, a także „najbardziej regulowanym rynkiem” w UE. Lauterbach twierdzi, że takie podejście może być wzorem do naśladowania dla innych europejskich państw.

Jednak wielu działaczy konopnych, ma spore obawy w dwóch podstawowych kwestiach. Po pierwsze ograniczenia takie jak np. 30 gramów na osobę są niedorzeczne, działacze podnoszą tutaj takie argumenty jak ten, że nikt nie wprowadza limitu posiadanego piwa do jednej skrzynki. Druga kwestia, z której wynika też i pierwsza to wspomniane przez rząd regulacje i dążenie do najbardziej regulowanego rynku EU. Efekty wprowadzania zbyt dużych regulacji widać już od dawna na przykładzie rynków USA, gdzie marihuaną zalegalizowano juz jakiś czas temu. Dane z tym miejsc pokazują bez cienia wątpliwości to, że im więcej rządy nakładają regulacji, tym czarny rynek ma sie lepiej.

Kwestia likwidacji czarnego rynku jest podawana jako priorytet planowanych zmian. Jednak powodzenie tej misji zależy właśnie od tego jakie rząd wprowadzi regulacje, co pokazują przykłady innych krajów na świecie, które marihuanę zalegalizowały.

Kolejna sprawa, która może być przeszkodą to prawo Unii Europejskiej.

Chodzi o przepisy unijne, które odnoszą się do używek, a przede wszystkim o układ z Schengen i decyzję ramową UE z roku 2004.

W dokumencie decyzja ramowa Rady 2004/757/WSiSW z dnia 25 października 2004 r. ustanawiająca minimalne przepisy określające znamiona przestępstw i kar w dziedzinie nielegalnego handlu narkotykami czytamy m.in.:
(„1) Nielegalny handel narkotykami stanowi zagrożenie dla zdrowia, bezpieczeństwa i jakości życia obywateli Unii Europejskiej oraz dla legalnej gospodarki, stabilności i bezpieczeństwa Państw Członkowskich.
(3) Konieczne jest przyjęcie minimalnych zasad określających znamiona przestępstw w dziedzinie nielegalnego handlu narkotykami i półproduktami, co umożliwi wspólne podejście na poziomie Unii do walki z nielegalnym obrotem.

(5) Kary przewidziane przez Państwa Członkowskie powinny być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające oraz obejmować kary pozbawienia wolności. Dla ustalenia wymiaru kary należy wziąć pod uwagę okoliczności faktyczne, takie jak ilość i rodzaj przemycanych narkotyków, oraz to, czy przestępstwo zostało popełnione w ramach organizacji przestępczej.

(6) Państwom Członkowskim winno się zezwolić na dopuszczenie możliwości złagodzenia kary, jeżeli przestępca przekazał właściwym władzom cenne informacje.”

Cały dokument znajduje się T U T A J.

Jednak ta kwestia pozostaje sporna ze względu na to, że przepisy dotyczą substancji nielegalnych, a po planowanej przez Niemcy zmianie konopie indyjskie zostaną z tej listy wykreślone.

Niemiecki minister finansów Christian Lindner (FDP) powiedział kilka tygodni temu, że marihuana co celów rekreacyjnych, może zostać zalegalizowana do końca 2023 roku. Lecz Burkhard Blienert, federalny komisarz ds. narkotyków i uzależnień, powiedział, że wątpliwe jest, aby nowe przepisy zaczęły obowiązywać przed rokiem 2024. 

Należy pamiętać, że wszystko co zostało do tej pory w tej kwestii powiedziane lub obiecane – może sie jeszcze diametralnie zmienić. Ostateczny projekt ustawy powstanie dopiero wtedy, gdy UE nie będzie miała zastrzeżeń prawnych do planowanej legalizacji. Na chwilę obecna sa to wstępne założenia.

 

Legalizacja marihuany w Niemczech – wyciekły wstępne plany nowych przepisów, oburzeni aktywiści mówią o prohibicji 2.0, a rząd zaprzecza doniesieniom. Propozycje, nad którymi rzekomo pracuje niemiecki rząd wyciekły do opinii publicznej i budzą wiele kontrowersji. Aktywiści oraz działacze konopni uważają, że proponowane zmiany to tak naprawdę nowa wersja zakazu, co raz częściej pojawia się określenie prohibicja 2.0. Obawy powodują przede wszystkim proponowane limity THC wynoszące 10 oraz 15% w zależności od wieku konsumenta. Obawy wywołują również proponowane ilości ziela, jakie będzie można posiadać. Niemieccy politycy uspakajają jednak, że nie mają takich planów. W czym więc rzecz? Oto więcej informacji.

Legalizacja marihuany w Niemczech – wyciekły wstępne plany nowych przepisów, oburzeni aktywiści mówią o prohibicji 2.0

Legalizacja marihuany w Niemczech nabiera rozpędu. Stosunkowo niedawno tamtejszy minister finansów zapowiedział, że nowe prawo zacznie obowiązywać jeszcze w 2023. Teraz do opinii publicznej podano informację, o planowanych zmianach i nowych przepisach.

Niestety propozycje zmian przedstawione przez ministra zdrowia Karla Lauterbacha (SPD) nie są zadowalające i tak na prawdę nie doprowadzą do zniknięcia czarnego rynku. 

Największe obawy niemieckiego ministra budzą limity THC, które miały by wynosić:

– 10% THC dla osób od 18 do 21 roku życia

– 15% THC dla osób powyżej 21 roku życia

Kolejnym niepokojącym zapisem nowej ustawy ma być limit posiadanie do 20. gramów suszu przez osobę dorosłą.

Oczywiście największe obawy powodują limity stężenia THC. Odmiany konopi indyjskich mają przeważnie stężenie powyżej 15%. Pozostaje też pytanie co z haszyszem oraz ekstraktami / koncentratami, które zawierają do ok. 80% THC. Co z odmianami powyżej 15%? Czy to wszystko nadal pozostanie na czarnym rynku i po za oficjalnym obiegiem? Trzeba pamiętać, że likwidacja czarnego rynku to jedno z głównych założeń planowanych zmian. Czy w proponowanej formie może sie to udać? Bardzo wątpliwe.

Nikt nie wprowadza limitu posiadanego piwa do jednej skrzynki

-komentuje Georg Wurth z niemieckiego stowarzyszenia konopi „Deutsche Hanf Verband

Carmen Wegge, reprezentująca biorącą udział w pracach nad nowymi przepisami partię SPD uspakaja jednak, iż politycy zdają sobie sprawę z tego, że limit posiadania do 20. gramów suszu nie jest praktyczny chociażby z tego powodu, że zbiory z jednej rośliny są znacznie większe, a rząd chce zezwolić na uprawę 2 krzewów konopi.

Ministerstwo zaprzecza doniesieniom medialnym

Niemieckie Ministerstwo Zdrowia po doniesieniach natychmiast zorganizowało konferencję prasową, na której zaprzeczono tym doniesieniom.

Nie ma ani uzgodnionego dokumentu dotyczącego kluczowych zagadnień nowych przepisów, ani nie ma takiego dokumentu, który w tej sprawie wydało ministerstwo zdrowia. Skoordynowany dokument dotyczący kluczowych zagadnień nie jest jeszcze gotowy.

– usłyszeliśmy na konferencji prasowej, która odbyła się w środę.

Co ciekawe, niemiecki rząd oznajmił, że omawiane w niemieckich mediach dokumenty to nie jest oficjalny projekt ustawy, który jakimś cudem wyciekł do opinii publicznej z urzędu. Nie, niemiecki rząd twierdzi, że wspomniane dokumenty zostały przypadkowo znalezione w… parku, na ławce. Dokładnie tak, niemieccy politycy zaprzeczają jakoby dokument był rządowy i twierdzą, że został znaleziony w parku. Co w parku miałby robić projekt ustawy? tego juz nie mówią.

Wiele wskazuje, że jest to sprawdzanie nastrojów społecznych w kwestii nowych przepisów lub też po prostu fake news.

Marsz Wyzwolenia Konopi był przez lata niesamowicie ważnym wydarzeniem dla polskiego środowiska konopnego oraz dla wszystkich miłośników tej rośliny, którzy chcieli wyrazić swoje niezadowolenie z tego jaki jest jej status prawny w naszym kraju i na świecie. Przez lata było to swojego rodzaju święto konopi. Niestety, od kilku lat znaczenie wydarzenia jest marginalne i właściwie żadne. Ostatnie lata to regularne niszczenie wydarzenia oraz jego idei przez kolejnych organizatorów. Niestety tegoroczny marsz wpisuje sie w ten trend będąc najsłabiej przygotowaną edycją w historii. Przy okazji główny organizator dopuścił się oszustwa rozsyłając potencjalnym sponsorom wydarzenia ofertę, która nie miała nic wspólnego z rzeczywistością ale czyniła wydarzenie znacznie bardziej interesującym dla potencjalnych sponsorów. Oto więcej informacji.

Marsz Wyzwolenia Konopi 2022 – organizacyjna klęska z przekrętami organizatora w tle

Za organizację tegorocznego marszu odpowiedzialny był Mateusz Zbojna z Otwieramy Oczy. Czemu akurat Mateusz? Najzwyczajniej nie było nikogo kto chciał by się podjąć tego zadania. Tzw. zarząd Wolnych Konopi od kilku lat nie ma chęci organizowania kolejnych edycji wydarzenia. Czemu? O tym nieco później.

Marsz Wyzwolenia Konopi 2022, którego głównym organizatorem był Mateusz Zbojna, zgromadził ok. 800 osób w trakcie przemarszu oraz ok. 2000 osób na głównym przystanku. Była to najniższa frekwencja od kilkunastu lat. Sytuacja ta wynika z tego, że Mateusz Zbojna najzwyczajniej w świecie nie ma pojęcia o organizowaniu demonstracji / manifestacji. Nie ma w tym oczywiście nic złego, nie każdy ma predyspozycje do bycia organizatorem. Przypomnijmy, że Mateusz niejednokrotnie organizował demonstracje w obronie pacjentów medycznej marihuany. Demonstracje, które były tak słabo zorganizowane, że pojawiali się jedynie ich organizatorzy. Mało tego, zdarzało się, że pacjenci, w których obronie organizowano wydarzenia, pisali do mnie (chociaż sie nigdy nie poznaliśmy) wiadomości, że te działania są tak zorganizowane, że mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Mateusz Zbojna me potężne ego i zero umiejętności organizatorskich, to sie nie mogło dobrze skończyć. Mateusz nie miał szans na ściągnięcie tłumów gdyż jest fatalnym organizatorem, co pokazał juz wielokrotnie. Marsz potrafi przyciągnąć tysiące ludzi, ale trzeba wiedzieć jak do nich dotrzeć, a także sprawić, aby wydarzenie było dla nich interesujące. Mateusz Zbojna niestety nie potrafi żadnej z tych rzeczy.

Dobra frekwencja wydarzenia zależy w sporej mierze od odpowiednio przeprowadzonej jego promocji. Słowo klucz w tym przypadku to ODPOWIEDNIO, gdyż różne wydarzenia wymagają różnego podejścia promocyjnego. Mateusz wraz ze swoją ekipą uznali, że plakatami na klej z mąki i wody oblepią… odnowione kamienice na warszawskim Nowym Mieście! Kolejnym „dobrym” pomysłem Mateusza było pisanie „sadzić, palić, zalegalizować” markerem po elementach miejskiej infrastruktury i chwalić sie tym na swoich mediach społecznościowych. Tak oto robi się promocję jeszcze do niedawna najważniejszego konopnego wydarzenia w kraju. Świetna promocja marszu i konopi jako takich.

Bo przecież po co zapłacić firmie zajmującej się plakatowaniem i promocją outdoor i zrobić to jak należy.

Pogoda

Wiele osób uważa, że tak słaba frekwencja była spowodowana pogodą. Po części zapewne tak. Jednak zdarzały się już marsze przy średniej pogodzie, na których obecne  były tysiące ludzi.

Mało tego, w latach gdy MWK odnosił największe frekwencyjne sukcesy – ludzie bali się na takich manifach pojawiać. Czemu? Bardzo często spotykałem się z obawą, że policja nagrywa uczestników marszu, aby potem ich namierzać. Co ciekawe, ok 10 lat temu takie obawy wcale nie były nie uzasadnione choć uważam je za lekką paranoje. Tak czy inaczej, mimo takiej, a nie innej otoczki marszu i regularnych licznych zatrzymań i bicia pałą – na miejscu stawiały się grube tysiące ludzi. Nawet jak zdarzała sie niska temperatura i kropiło.

Gdy w rozmowie z Andrzejem Dołeckim, prezesem stowarzyszenia Wolne Konopie zapytałem o to, co sądzi o organizacji tegorocznego Marszu usłyszałem, że „jak na osobę, która pierwszy raz w życiu coś organizowała nie było źle„.

Pierwsza myśl to oczywiście – jak można powierzyć tak ważne wydarzenie osobie, która nigdy w życiu nic nie organizowała? Druga myśl była natomiast taka, że przecież, jak już wspomniałem wcześniej, Mateusz Zbojna organizował kilka demonstracji w obronie pacjentów… na które nigdy nikt nie przychodził poza organizatorami.

I teraz nie wiadomo co jest gorsze – powierzenie tak ważnego wydarzenia jakim jest Marsz Wyzwolenia Konopi osobie, która nigdy w życiu nic nie organizowała, czy powierzenie go osobie, która próbowała już coś zorganizować wielokrotnie, lecz nigdy się to jej nie udawało.

Fakt organizacji Marszu w sobotę w godzinach niemal wieczornych oraz w dniu finału Ligii Mistrzów pokazują jakie pojęcie o organizowaniu czegokolwiek ma Zbojna i jego ekipa.

Oszustwa organizatorów

Niestety przy okazji organizacji Marszu doszło też do poważnego oszustwa. Polegało ono na tym, że po wysłaniu do potencjalnych sponsorów oferty sponsorskiej, główny organizator Mateusz Zbojna, wysłał drugą ofertę, już bardzo istotnie zmienioną. Zmianą było dopisanie do oferty punktu, który mówił, że na Marszu Wyzwolenia Konopi pojawi się Mata.

Dla wyjaśnienia – to czy Mata by sie na marszu pojawił czy nie, ma dla potencjalnych sponsorów kolosalne znaczenie, jest to mocny „game changer”. Wynika to oczywiście z tego, iż młody Matkczak ściąga grube tysiące ludzi w danym miejscu w ciągu godziny wystarczy, że puści post czy relacje z informacją gdzie sie pojawi i wiadomo, że będą tam spore tłumy.

Dla sponsorów liczy się frekwencja wydarzenia oraz to jakim odbije się ono echem. To na tej podstawie sponsor podejmuje decyzję czy wejść w finansowanie wydarzenia czy też nie. Ma to tez kluczowe znaczenie przy ustalaniu stawek.

Dodanie do oferty uczestnictwa Maty w Marszu, z automatu uczyniło ten punkt najważniejszym dla potencjalnych sponsorów i reklamodawców. Punkt ten sprawiał, że oferta była przynajmniej 300% bardziej interesująca dla potencjalnych sponsorów.

Punkt ten był jednak oszustwem z premedytacją ponieważ Mata nigdy nie był potwierdzonym gościem. Mało tego, ludzie, którzy brali udział w organizacji marszu (Otwieramy Oczy) twierdzą, że do obecności Maty nikt nie przywiązywał wagi. W artykule Wiktora Brzezińskiego z OO o zaistniałej sytuacji czytamy:

„Kolejnym przykładem jest Marsz Wyzwolenia Konopi. Jednym z pomysłów była obecność na nim Maty, chociaż nigdy za specjalnie nie przywiązywaliśmy się do tej koncepcji. Osobiście wielokrotnie mówiłem, że to zły pomysł. Uważałem, i nadal uważam, że jego poziom rozpoznawalności mógłby przyćmić to wydarzenie. W mediach dyskutowałoby się o evencie Maty, a nie o Marszu Wyzwolenia Konopi. Kilka dni wcześniej miał miejsce koncert na schodkach, w trakcie którego ludzie skakali do Wisły by być bliżej swojego idola. A mówimy tu o wieczornym, spontanicznym koncercie na łódce. Co, gdyby Mata zapowiedział swoją obecność na Marszu kilka dni wcześniej? Albo nawet spontanicznie tego samego dnia? Czy masa jego fanów nie sparaliżowałaby Marszu? Jakie by było wtedy podejście policji? Czy byłoby bezpiecznie w takim tłumie jechać autami? Oczywiście, Marsz na jego obecności też by się wypromował, byłoby o nim głośno. Nie mogę się jednak pozbyć wrażenia, że bilans zysków i strat byłby na minus. Inną sprawą jest jednak brak jakiegokolwiek wsparcia w social mediach. Poważna instytucja działająca w zakresie depenalizacji marihuany nie powinna ignorować jednego z najważniejszych wydarzeń w konopnym kalendarzu”

Czytamy w artykule, który bardziej przypomina pokrętne tłumaczenie się dzieciaków, niż poważne podejście do tematu, cały tekst znajdziesz T U T A J.

Te kilka zdań pokazuje, że ci ludzie nie powinni nic organizować. Jeżeli ktoś uważa, że Mata przyćmił by Marsz to serio nie ma najmniejszego pojęcia o czym mówi. Każdy portal pisałby o tym, że Mata wspierając Marsz ściągnął na niego tysiące ludzi, pisano by o tym co tam powiedział,  z drugiej strony mogliby przemówić już mądrzejsi niż Matczak i puścić w świat odpowiedni konopny przekaz. Organizatorzy wprost przyznali, że zbyt duża frekwencja spowodowana uczestnictwem Maty byłaby problemem, brak słów gdyż im większa frekwencja tym lepszy efekt wydarzenia.

marsz wyzwolenia konopi

marsz wyzwolenia konopiCo ciekawe organizatorzy bredzą w obawie przed tłumami na marszu (chociaż to o tłumy chodzi) nie widząc prawdziwego problemu, który mógł zaistnieć gdyby Mata na Marsz wpadł, a mianowicie wieku fanów Maty, jednak z drugiej strony można by to wykorzystać do ciekawej debaty społecznej – w końcu młodzi fani Maty bez problemu mogą zdobyć wszelkie zakazane prawnie substancje w tym zioło.

Tak czy inaczej dopisanie tak istotnego punktu do oferty, który okazał się nieprawdą jest poważnym oszustwem. Z rozmowy z Wiktorem Brzezińskim z Otwieramy Oczy dowiedziałem się, że o oszustwie „na Matę” wiedział także Jakub Gajewski z zarządu Wolnych Konopi. Tak przynajmniej twierdzą przedstawiciele Otwieramy Oczy.

marsz wyzwolenia konopiZarówno Otwieramy Oczy jak i Wolne Konopie nie widzą w niczym problemu. Wiktor Brzeziński wprost wyznał, że faktycznie został oszukany przez Mateusza Zbojnę ale jak sam twierdzi, „żyje się dalej” i oczywiście wszyscy udają, że nic sie nie stało. Ci ludzie twierdzą, że zawarcie nieprawdziwych informacji w ofercie nie jest według nich oszustwem. To jest jedna z największych patologii na naszym konopnym podwórku.

Niestety obecność Maty to nie jedyny punkt oferty, który mijał sie z prawdą, wystarczy popatrzeć jacy artyści mieli grać na marszu, a jacy faktycznie grali.

Marsz Wyzwolenia Konopi – co dalej?

Czy przyszłoroczny Marsz również będą organizowali Gajewski oraz Zbojna po dopuszczeniu się jawnego oszustwa w tym roku? Co z przyszłością wydarzenia? Zapytałem o to prezesa stowarzyszenie Wolne Konopie, Andrzeja Dołeckiego:

„Jedno to jak ja to widzę, względem tego jak chciałbym żeby inni to widzieli (Marsz – przyp. red.). Opisane sytuacje, ale także inne powody są teraz powodem do dyskusji co dalej, co dalej z Marszem i czy jest sens go kontynuować. A to się wpisuje w szerszą dyskusję co dalej z WK bo po ostatnich sytuacjach (nie tylko przy okazji Marszu – przyp. red.) jestem na takim etapie, że albo trzeba to gruntownie przebudować, albo organizację zamknąć.”

-powiedział Andrzej Dołecki i dodał:

„Chciałbym, aby jeszcze w tym roku odbyła się szeroka dyskusja na temat jak następny marsz robimy, z kim robimy, czy robimy i po co w ogóle robimy to wydarzenie.”

 

Wielka Brytania: Minister Spraw Wewnętrznych chce zaostrzenia kar za marihuanę, w sprawie wypowiedział sie premier. W ostatnich dniach serwisy informacyjne obiegła wiadomość, iż minister Suella Braverman jest przeciwnikiem dekryminalizacji konopi indyjskich oraz, że zapowiedziała zmianę klasyfikacji konopi na bardziej restrykcyjną, która zakłada nawet dożywocie za ich uprawę. Do doniesień odniósł się  brytyjski rząd. Oto więcej informacji.

Wielka Brytania: Minister Spraw Wewnętrznych chce zaostrzenia kar za marihuanę, w sprawie wypowiedział się premier.

Minister Spraw Wewnętrznych forsuje pomysł, aby zmienić klasyfikacje konopi indyjskich z narkotyku klasy B do klasy A gdzie znajdują się najniebezpieczniejsze substancje jak heroina.

Zmiana klasyfikacji powodowałaby, że maksymalna kara za posiadanie wzrosłaby z 5 do 7 lat pozbawienia wolności, natomiast maksymalna kara za produkcje i handel wzrosłaby z 14 lat do dożywotniego pozbawienia wolności!

Suella Braverman argumentuje swoje postulaty absurdalnymi obawami, iż konopie indyjskie to po pierwsze „brama” dla innych, tzw. cięższych używek, a także powodują różne schorzenia, w tym raka i psychozy.

The Times donosi, że Braverman jest ideologicznie przeciwna dekryminalizacji marihuany gdyż jej zdaniem wysyła to „kulturowy” sygnał, że używanie narkotyków jest akceptowalne. Osoba z bliskiego otoczenia pani minister powiedziało The Times, że  „Musimy straszyć ludzi”, i tylko o to w tym chodzi, a nie o realne zmiany.

Jednak z Downing Street 10 płyną informacje, że żadna zmiana klasyfikacji nie jest planowana.

 Nie ma planów zmiany przepisów dotyczących konopi.

-poinformował rzecznik premiera Wielkiej Brytanii.

 

Prezydent Joe Biden ułaskawił wszystkich skazanych w USA za posiadanie marihuany na szczeblu federalnym! Taka wiadomość obiegła wczoraj wszystkie media w stanach zjednoczonych. Na mocy prawa federalnego USA, prezydent postanowił unieważnić wszystkie wyroki skazujące za posiadanie ziela, które zapadły od lat siedemdziesiątych, kiedy wprowadzono obowiązujące do niedawna w całych stanach przepisy. Prezydent Biden wezwał też gubernatorów, aby poszli w jego ślady w kwestii obywateli skazanych za posiadanie na podstawie przepisów stanowych, których liczba jest znacznie wyższa niż tych z wyrokami federalnymi. Oto więcej informacji.

Prezydent Joe Biden ułaskawił wszystkich skazanych w USA za posiadanie marihuany na szczeblu federalnym

Prezydent Joe Biden ułaskawił wczoraj tysiące osób skazanych za posiadanie marihuany na mocy prawa federalnego. Prezydent USA powiedział także, że jego administracja oceni, czy konopie indyjskie powinny być prawnie kwalifikowane w taki sam sposób, co substancje, takie jak heroina czy kokaina.

Biden w swojej wypowiedzi podkreślił, że marihuana jest obecnie legalna w wielu stanach ameryki, a mimo to dochodzi to niepotrzebnych wg. prezydenta sytuacji takich jak problemy osób z wyrokami ze znalezieniem pracy czy wynajmem mieszkania.

Jak powiedziałem wcześniej, nikt nie powinien siedzieć w więzieniu tylko za używanie lub posiadanie marihuany.

Dziś podejmuję kroki, aby zakończyć nasze nieskuteczne podejście.

-napisał wczoraj na swoim koncie Twitter prezydent Biden.

Ułaskawienia dotyczą tylko osób z zarzutem posiadania i obejmują jedynie skazania federalne. Zdecydowanie więcej osób skazanych zostało na mocy prawa stanowego.

Dlatego prezydent Biden wezwał gubernatorów, aby dokonali ułaskawień na poziomie stanowym, zapowiedział też umożliwiające to przepisy federalne, z którymi teoretycznie powinny się zgadzać przepisy stanowe.

Trwają zapisy na studia podyplomowe „Uprawa, przetwórstwo i zastosowanie konopi”. Są to pierwsze w Polsce studia w pełni poświęcone tym wspaniałym roślinom, a obecny nabór rozpoczyna kolejną edycję kierunku. Program studiów został rozszerzony o dodatkowe 200 godzin, pojawiły sie też nowe zagadnienia takie jak łączenie konopi ze światem krypto walut czy tokenizacja. Pierwszy zjazd odbędzie się w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Administracji w Lublinie, która jako pierwsza uruchomiła taki kierunek. Oto więcej informacji.

Uprawa, przetwórstwo i zastosowanie konopi – studia podyplomowe, trwająca rekrutacja oraz nowości na kierunku

Studia kierowane są do:

-osób zamierzających rozpocząć działalność w sferze upraw, przetwórstwa i zastosowań konopi,

-osób prowadzących działalność w sferze upraw, przetwórstwa konopi oraz zastosowań konopi, którzy chcą poszerzyć i usystematyzować znajomość zagadnień związanych z tematem studiów,

-osób zawodowo związanych z szeroko pojętą problematyką naturalnego leczenia i wykorzystujących konopie jako roślinę leczniczą,

-osób współpracujących z firmami prowadzącymi uprawę, przetwórstwo i zastosowanie konopi,

-dla farmaceutów i konsultantów konopnych,

-osób zainteresowanych tematyką konopi.

Tak pisaliśmy rok temu o pierwszym kierunku studiów nastawionym na konopie. Całość przeczytasz T U T A J.

Studenci zostaną wyposażeni w zestaw informacji i umiejętności niezbędnych dla profesjonalistów z zakresu prowadzenia i problematyki upraw, przetwórstwa i zastosowań zarówno do celów zdrowotnych jak i przemysłowych. Program studiów jest bardzo szeroki i obejmuje m.in. zagadnienia związane z uprawą polową oraz co raz popularniejszą uprawą w pod lampami w pomieszczeniach (indoor) oraz szeroki dział związany z leczniczymi i dietetycznymi właściwościami konopi. Wykłady pokazywać też będą konopie jako roślinę włóknistą, która wykorzystywana jest w przemyśle włókienniczym, budowlanym (budownictwo naturalne), ale również jako roślinę oleistą wykorzystywaną w przemyśle kosmetycznym czy paliwowym.

Uprawa, przetwórstwo i zastosowanie konopi – druga edycja studiów podyplomowych

Druga edycja studiów konopnych to program powiększony o ponad 200 godzin wykładów i zajęć praktycznych w terenie. Studia odbywają się w trybie hybrydowym i część wykładów odbywa sie online.
Na pierwszych zajęcia spotykamy się w Lublinie w WSPA, gdzie czekają na Was wykłady: botanika i biochemia konopi w tym bardzo ciekawy o terpenach i ich niesłychanie ważnej roli w konopiach.
Następne wykłady w pierwszym semestrze to „prawodawstwo oraz lecznicze zastosowanie konopi”, które odbywać się będą w trybie online.
W drugim semestrze poświęcimy najwięcej czasu zajęciom terenowym. Odwiedzimy pola konopne, Hale uprawowe, porozmawiamy z praktykami, przedsiębiorcami konopnymi, doświadczymy jak wygląda budownictwo konopne.
Nowością w tym roku będzie bardzo ciekawy w obecnych czasach przedmiot – blockchain, tokenizacja i automatyzacja procesów w rolnictwie konopnym.

 

Wejdź na wspa.pl i aplikuj już teraz!

Czy Australia zalegalizuje marihuanę jeszcze w tym roku? We wtorek, reprezentujący partię Zieloni, senator David Shoebridge poinformował, że jego ugrupowanie uzyskało analizy prawne, zgodnie z którymi możliwe jest usunięcie usunięcie przepisów uniemożliwiających legalizację marihuany na poziomie całego kraju. Oto więcej informacji.

Australia zalegalizuje marihuanę jeszcze w tym roku?

W Australii, która składa się z 16. stanów / jurysdykcji, legalnie zapalimy marihuanę tylko w jednym z nich. Australijskie Terytorium Stołeczne (ACT) jest jedyną jurysdykcją w Australii, która poluzowała przepisy dot. konopi indyjskich. Nowe prawo zniosło kary za posiadanie oraz uprawę na własne potrzeby. Na terenie ACT leży m.in. miasto Canberra, stolica Australii. Więcej na ten temat pisaliśmy T U T A J.

Do tej pory uważano, że przepisy takie nie mogą zostać wprowadzone odgórnie w całym kraju. Teraz się to zmieniło.

Możemy zalegalizować!

Z porady prawnej uzyskanej przez moje biuro wynika, że Zieloni mogą uchwalić ustawę o legalizacji konopi na poziomie kraju.
Wszystkie przepisy stanowe kryminalizujące ich legalne używanie, posiadanie i sprzedaż mogą zostać unieważnione. W tym roku moglibyśmy zalegalizować konopie indyjskie w całym kraju!

-poinformował na swoim Twitterze senator David Shoebridge

Senator dodał też, że „40% Australijczyków używało konopi indyjskich, ale to najbardziej bezbronni są przeciągani przez system sądownictwa karnego. W rzeczywistości, badanie gospodarstw domowych National Drug Strategy z 2019 r. wykazało, że 60% mieszkańców Sydney chce legalizacji marihuany.

W kolejnym wpisie czytamy, że „Jeśli jesteś dorosły i chcesz odpocząć przy marihuanie, powinieneś być w stanie to zrobić bez obawy o interwencję policji – bez martwienia się, czy możesz trafić do więzienia za palenie jointa z przyjaciółmi.”

David Shoebridge zapowiedział przedstawienie ustawy legalizującej marihuanę jeszcze w tym roku.

Jeżeli tak się stanie, będzie to pierwszy kontynent z legalną marihuaną.

Czy legalizacja marihuany w Niemczech będzie niezgodna z prawem unijnym? Przed takim problemem stanęli prawnicy niemieckiego Bundestagu. Chodzi głównie o decyzję ramową UE z 2004 r. oraz układ z Schengen. Jednak europejskie ramy i przepisy w tej materii są skonstruowane w taki sposób, że zostawiają spore pole do interpretacji. Oto więcej informacji.

Legalizacja marihuany w Niemczech będzie niezgodna z prawem unijnym?

Prawnicy Bundestagu, a także szef DHV – Deutsche Hanf Verband (niemieckie stowarzyszenie konopi) dostrzegają pewien problem.

Chodzi o przepisy unijne, które odnoszą się do używek, a przede wszystkim o układ z Schengen oraz decyzję ramową UE z roku 2004.

W dokumencie decyzja ramowa Rady 2004/757/WSiSW z dnia 25 października 2004 r. ustanawiająca minimalne przepisy określające znamiona przestępstw i kar w dziedzinie nielegalnego handlu narkotykami czytamy m.in.:
(„1) Nielegalny handel narkotykami stanowi zagrożenie dla zdrowia, bezpieczeństwa i jakości życia obywateli Unii Europejskiej oraz dla legalnej gospodarki, stabilności i bezpieczeństwa Państw Członkowskich.
(3) Konieczne jest przyjęcie minimalnych zasad określających znamiona przestępstw w dziedzinie nielegalnego handlu narkotykami i półproduktami, co umożliwi wspólne podejście na poziomie Unii do walki z nielegalnym obrotem.

(5) Kary przewidziane przez Państwa Członkowskie powinny być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające oraz obejmować kary pozbawienia wolności. Dla ustalenia wymiaru kary należy wziąć pod uwagę okoliczności faktyczne, takie jak ilość i rodzaj przemycanych narkotyków, oraz to, czy przestępstwo zostało popełnione w ramach organizacji przestępczej.

(6) Państwom Członkowskim winno się zezwolić na dopuszczenie możliwości złagodzenia kary, jeżeli przestępca przekazał właściwym władzom cenne informacje.”

Cały dokument znajduje się T U T A J.

Zdaniem ekspertów, w przypadku naruszeń Niemcy muszą spodziewać się „skutecznych, proporcjonalnych i odstraszających sankcji karnych”.

Jednak sprawa nie jest taka prosta i oczywista jak by sie mogło wydawać, a diabeł tkwi w szczegółach. Część prawników uważa, że Niemcy zmieniając swoje przepisy, nie złamią prawa unijnego gdyż to zabrania handlu i produkcji NIELEGALNYMI substancjami. Natomiast po zmianie prawa – będą one legalne więc prawo unijne nie będzie naruszane.

„W szczególności sformułowanie, że należy zapobiegać nielegalnemu handlowi, pozostawia pole do interpretacji. Regulowany, kontrolowany handel nie byłby nielegalny”

– mówi Georg Wurth, szef Deutsche Hanf Verband.

Niemiecki rząd zapowiedział, że ustawa legalizująca marihuanę zostanie przedłożona do prac w Bundestagu najpewniej na początku przyszłego roku. Do tej pory niemieccy politycy oraz działacze będą wypracowywali najlepszy możliwy model legalizacji. Celem współpracy polityków z wszelkiej maści organizacjami, także tymi, które legalizacji się sprzeciwiają, ma pomóc wypracować taki model nowego prawa, którego nie trzeba będzie w najbliższej przyszłości poprawiać, powiedział w rozmowie z WeedNews.pl Burkhard Blienert, niemiecki komisarz ds. narkotyków, z którym mieliśmy okazje porozmawiać kilka tygodni temu w Berlinie podczas ICBC Berlin 2022, gdzie legalizacja marihuany w Niemczech była wiodącym tematem.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.