Świat Prawa i legalizacji marihuany

Euro 2024: Niemiecka policja zachęca do palenia zioła zamiast picia alkoholu, co ma na celu poprawę bezpieczeństwa i zmniejszenie agresji w trakcie rozgrywek. Piłka nożna to jedna z nielicznych dyscyplin sportowych, która niesie ze sobą ryzyko wszelkiego rodzaju rozrób wśród kibiców przeciwnych drużyn. Nic zatem dziwnego, że władze i służby wolą promować uspakajającą marihuanę, zamiast powodującego agresję alkoholu. W kilku krajach akcja doprowadziła przy okazji do rozległej dyskusji na temat konopi indyjskich i ich legalizacji. Oto więcej informacji.

Euro 2024: Niemiecka policja zachęca do palenia zioła zamiast picia alkoholu

Mecze piłki nożnej niosą ze sobą ryzyko zamieszek wynikające z chęci bitki pomiędzy kibicami niektórych drużyn. Część meczy, które są obarczone wysokim ryzykiem rozróby, obłożone jest dodatkowymi regulacjami mającymi podwyższyć poziom bezpieczeństwa.

Jednym z takich spotkań był wczorajszy mecz Anglii z Serbią, który miał status „podwyższonego ryzyka” i odbywał się w Gelsenkirchen. Według niemieckich mediów na meczu miała zjawić się licząca około 500 osób grupa chuliganów z Bałkanów. Dlatego służby porządkowe zdecydowały o wprowadzeniu specjalnych środków bezpieczeństwa.

Z tego powodu m.in. sprzedawane podczas rozgrywki piwo, mogło mieć maksymalnie 2,8% alkoholu.

I tu pojawia się rzecznik niemieckiej policji, który kibicom rozczarowanym słabym piwem – poleca zapalenie przed meczem marihuany.

Niemiecka policja zachęcając kibiców do wyboru zioła zamiast alkoholu zaznacza, że kibic upalony, to kibic spokojny i wręcz zachęca do śmiałego palenia na ulicach

-„ Nie jest problemem dla kibiców palenie marihuany na ulicy. Jeśli widzimy grupę ludzi pijących alkohol i wyglądających nieco agresywnie oraz inną grupę palącą marihuanę, to oczywiście przyjrzymy się grupie pijącej alkohol. Picie alkoholu może sprawić, że ktoś będzie bardziej agresywny, a palenie marihuany sprawia, że ludzie będą wyluzowani. Skupimy się na fanach, którzy piją i mogą stać się agresywni, dlatego wprowadziliśmy środki ostrożności dotyczące alkoholu”

– wyjaśniał rzecznik policji w rozmowie z brytyjskim tabloidem.

Niestety, podczas samego meczu rozegranego na Veltins Arena, nie można w środku nic palić, można było natomiast kupić piwo o wspomnianej obniżonej zawartości alkoholu.

Postawa niemieckiej policji wywołała dyskusję, w której klasycznie wypowiadają się zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy takiej kampanii. Jak to niestety przeważnie bywa, głosy przeciwne powielają dawno już obalone stereotypy jak np. „teoria bramy”, wg której marihuana prowadzi do uzależnienia od ciężkich narkotyków. I gdyby wykluczyć komentarze oparte na mitach, zostaną same chwalące taki rozwój sytuacji w Niemczech.

Marihuana jest w Niemczech częściowo zalegalizowana od 1 kwietnia tego roku. Można posiadać do 25 gramów suszu w miejscach publicznych, 50 w domu oraz uprawiać do 3 roślin konopi indyjskich w domowym zaciszu. Powstały także Społeczne Kluby Konopne. Nadal zakazany jest handel. 

Postępujący światowy trend dekryminalizacji marihuany póki co nie dotyczy Polski. Niestety, od pojawienia się Ustawy o zapobieganiu narkomanii z 1985 roku, konopie indyjskie są uznawane w naszym kraju za prawnie zakazany narkotyk. Mimo zalegalizowania medycznej marihuany 2017 roku, THC jest w dalszym ciągu substancją zabronioną – nie wolno jej posiadać o uprawie konopi indyjskich na własny użytek nawet nie mówię gdyż ta, może zostać w Polsce uznana za zbrodnię. Okazuje się jednak, że ponad 70% Polaków chce dekryminalizacji marihuany. Czy władze się do tego ustosunkują?

Czym jest dekryminalizacja marihuany?

Na całym świecie kolejne kraje wprowadzają regulacje umożliwiające legalne korzystanie z konopi, czy to na użytek medyczny czy rekreacyjny. Legalizacja medycznej marihuany to zwykle pierwszy krok ustawodawców w kierunku liberalizacji prawa narkotykowego. Czasem jednak zdarza się, że w kraju dużo wcześniej wprowadzono już dekryminalizację posiadania niewielkich ilości marihuany, zwykle wykorzystywanej na własny użytek. Dekryminalizacja jest to zaprzestanie karania za posiadanie tych niewielkich ilości, czasem jest to 1, czasem 5, a czasem 15 gramów suszu konopi indyjskich.

Osoba posiadająca nieznaczną ilość ziela,  zatrzymana przez policję nie podlega wtedy pod kodeks karny – czyn jest traktowany jako wykroczenie i często obarczony jedynie grzywną lub upomnieniem funkcjonariusza. W każdym razie sprawa nie trafia do sądu i nie jest zakładana żadna kartoteka. Osoba, która nie posiada więcej niż dopuszczalny, ustawowy limit surowca na własny użytek, nie trafia też na komisariat i nie są podejmowane wobec niej żadne dodatkowe czynności, oprócz ewentualnej konfiskaty suszu. Przykładem krajów z takim podejściem do THC jest między innymi Estonia, Luksemburg czy Belgia. Wiele stanów USA, jak Kolorado czy California, przed prowadzeniem pełnej legalizacji najpierw, wiele lat wcześniej zrezygnowało z karania swoich obywateli za posiadanie i konsumpcję konopi.

Obecny status prawny konopi w Polsce i Europie

Na dzień dzisiejszy marihuana spożywana do celów rekreacyjnych pozostaje w Polsce nielegalna. Główna substancja psychoaktywna czyli tetrahydrokannabinol (THC), nadal znajduje się na liście substancji kontrolowanych (odurzających) w Ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii z 2005 roku. Zarówno posiadanie marihuany jak i uprawa konopi indyjskich, dystrybucja czy konsumpcja są w Polsce zabronione i grozi za to kara pozbawienia wolności do lat 3. Nawet jeśli są to nieznaczne ilości na własny użytek. Mało tego, w naszym kraju można dostać wyrok już za samo posiadanie akcesoriów do używania marihuany takich jak faja wodna (bongo).

Jest to najgorszy możliwy scenariusz, bowiem posiadanie przysłowiowego jointa stawia nas już w świetle prawa karnego. czyniąc z użytkownika przestępcę.

Wyjątkiem jest stosowanie marihuany do celów medycznych, które w Polsce jest legalne od 2017 roku. Możliwość leczenia się medyczną marihuaną jest dostępna dla pacjentów po wydaniu specjalnej recepty od lekarza prowadzącego. Lek w postaci suszu lub wyciągów medycznych można kupić na receptę w polskich aptekach. Na ten moment mamy w Europie wiele krajów ze znacznie bardziej liberalnym podejściem prawnym do konopi indyjskich, należą do nich wymienione wcześniej Estonia, Luksembiurg i Berlgia, a także: Czechy, Szwajcaria, Holandia, Hiszpania oraz dwa kraje, które wprowadziły już pierwszą fazę legalizacji konopi indyjskich na cele rekreacyjne, czyli Malta oraz Niemcy. Jesteśmy jako Polska w tyle – zarówno, jeśli chodzi o swobody obywatelskie w tym zakresie jak i rozwijanie niezwykle dochodowego sektora konopi indyjskich.

Polacy chcą dekryminalizacji marihuany

Polski aktywista i przedsiębiorca konopny – Przemysław Zawadzki, zlecił przeprowadzenie badania opinii publicznej odnośnie dekryminalizacji marihuany. Zawadzki znany jest między innymi z akcji dostarczenia bukietu konopi indyjskich do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów czy protestowania pod Sądem Rejonowym w Warszawie poprzez zamknięcie się w klatce razem z sadzonką konopną. To z jego inicjatywy przeprowadzono badanie polskiej opinii publicznej zrealizowanej przez CBOS, które zostało sfinansowane przez konopną społeczność. Badanie miało za zadanie zweryfikować poparcie Polaków dla sprawy dekryminalizacji konopi indyjskich. Wyniki opublikowane w marcu 2024 roku pokazały, że 73,4% ankietowanych jest przeciwnych karaniu za posiadanie marihuany na własny użytek. Na pytanie: Czy uważa Pan/Pani, że posiadanie niewielkich ilości marihuany na własny użytek powinno być karane więzieniem?

27% (266 osób) odpowiedziało zdecydowanie nie

38% (376 osób) odpowiedziało raczej nie

11,4% (112 osób) odpowiedziało, że trudno powiedzieć

7 osób odmówiło odpowiedzi

15,5% (153 osoby) uważa, że raczej tak a 8,1% (80 osób), że zdecydowanie tak

Zmiany popierają różne grupy wiekowe – zarówno osoby młode jak i osoby 65+, mieszkańcy wsi oraz miast, osoby zarabiające poniżej i powyżej średniej krajowej, osoby o różnych poglądach politycznych, osoby z różnych grup zawodowych (rolnicy, biznesmani, prezesi, emeryci, renciści, studenci, robotnicy). Każda zbadana grupa społeczna popiera dekryminalizację marihuany na własny użytek. Grupy opowiadające się raczej za karaniem za posiadanie zioła to głównie osoby bezrobotne oraz z wykształceniem podstawowym.

W badaniu wzięło udział 2113 osób, nie jest to duża próba, nie mniej jednak wynik powyżej 70% poparcia dla dekryminalizacji nie pozostawia tutaj złudzeń. Prawdopodobnie Polacy zmienili swoje zdanie na temat konopi na przełomie ostatniej dekady, nie bez znaczenia są też działania innych krajów w tym zakresie.

Projekt dekryminalizacji marihuany posiadanej na własny użytek

1 kwietnia 2024 roku do Sejmu wpłynął projekt ustawy także powstały z inicjatywy Przemka Zawadzkiego, dekryminalizujący posiadanie 15 gramów marihuany na własny użytek a także możliwość uprawy 1 rośliny konopi indyjskich na osobę. Nie jest to pierwsza próba przepchnięcia u władz liberalizacji prawa narkotykowego, wiele jednak wskazuje na to, że obecna koalicja rządząca jest bardziej przychylna dekryminalizacji. Wcześniejsza grupa rządząca ewidentnie nie była skłonna pochylić się w stronę większych swobód dla obywateli i zaprzestania karania za korzystanie z używki w postaci mniej szkodliwej od alkoholu czy papierosów używki. Główną przeszkodą była wtedy frakcja ziobrystów, która za marihuanę najchętniej wyznaczyłaby karę 25 lat pozbawienia wolności, o czym kiedyś zresztą mówili.

Czytaj też: Wpływ marihuany na aktywność fizyczną – kolejne badania obalają mit „leniwego palacza”

Czy w rząd USA zalegalizuje marihuanę na poziomie federalnym jeszcze w tym roku?  Jest taka szansa. Po tym jak kolejne stany, między innymi Ohio, Minnesota oraz Delaware wprowadziły legalizację rekreacyjnego stosowania konopi dla dorosłych obywateli 54% amerykanów ma obecnie dostęp do legalnej marihuany. Dokładnie 10 stanów brakuje do rozpoczęcia specjalnej procedury w ramach V artykułu amerykańskiej konstytucji, w ramach której Kongres musiałby uznać prawo stanów większości i wprowadzić legalizację na poziomie federalnym. Czy w roku 2024 możliwe będzie wprowadzenie przez rząd USA legalizacji marihuany na wszystkie stany? Więcej informacji w dalszej części artykułu.

1/3 USA ma dostęp do legalnej marihuany

USA do kraj federalny składający się ze stanów posiadających częściową autonomię. Władza państwowa jest podzielona między rząd centralny, a władze poszczególnych stanów. Każdy stan USA, decyduje indywidualnie o polityce konopnej, szczególnie legalizacji marihuany, stąd tak duży rozstrzał w kwestiach legislacyjnych pomiędzy prawem federalnym, a stanowym. W ramach federacji istnieją stany, które mają pełną legalizację konopi, jak Kalifornia czy Kolorado, jak również takie jak Idaho, które wciąż ograniczają obywatelom dostęp nawet do medycznej marihuany (na szczęście takich jest dużo mniej).

Rok 2023 został zamknięty liczbą 24 stanów, które dają swoim mieszkańcom dostęp do legalnego rynku marihuany rekreacyjnej. To 1/3 wszystkich stanów oraz 54% obywateli USA. Istnieje jeszcze długa lista stanów, w których rekreacyjne spożywanie konopi indyjskich nie jest legalne – 14 z nich ma już zalegalizowane stosowanie medycznej marihuany, jak Alabama, Floryda, Luisiana czy Kentucky. Część z nich jest coraz bliżej przeforsowania legalizacji rekreacyjnego stosowania, należą do nich: Pensylwania, Karolina Północna, Georgia czy Floryda. Amerykańscy aktywiści konopni oraz branżowi eksperci spodziewa się wprowadzenia tych zmian jeszcze w 2024 roku.

70% obywateli USA popiera legalizację marihuany na poziomie federalnym

Obecnie na poziomie federalnym konopie indyjskie są klasyfikowane jako narkotyk z wykazu I. Jest to o tyle dziwna klasyfikacja, że dotyczy substancji kontrolowanych, w przypadku których stwierdzono wysoki potencjał nadużywania oraz brak zastosowania medycznego. Jak wiadomo jednak zdecydowana większość stanów zalegalizowała marihuaną do celów medycznych – to powoduje, że klasyfikacja marihuany jest aktualnie błędna.

Mimo to prawo federalne zabrania stosowania, posiadania i produkcji konopi indyjskich w celach medycznych, oczywiście o ile władze stanowe nie zdecydowały inaczej.

Mimo wszystko, obywatele USA są coraz bardziej przychylni konopiom. Doświadczenia stanów, które zalegalizowały marihuanę już jakiś czas temu pokazują, że za tym posunięciem idzie wiele profitów gospodarczych, prawnych a także zdrowotnych.

Amerykańska grupa ankietowo-doradcza Gallup, która regularnie bada opinię publiczną w USA, opublikowała niedawno swój najnowszy sondaż na temat legalizacji marihuany. Okazuje się, że 7 na 10 amerykanów popiera legalizację konopi indyjskich na potrzeby rekreacyjne.

Zaledwie 29% osób uważa, że konopie powinny zostać nielegalne. Nawet starsze osoby są coraz bardziej przychylne konopiom. Z sondażu wynika, że ​​sześćdziesiąt cztery procent respondentów w wieku 55 lat i więcej popiera legalizację. W 1969 roku, kiedy Gallup po raz pierwszy zbadał kwestię legalizacji, tylko 12 procent Amerykanów wyraziło poparcie dla legalizacji marihuany. Wsparcie przekroczyło 50% obywateli w 2013 r., po tym jak Kolorado i Waszyngton jako pierwsze stany zalegalizowały używanie marihuany przez dorosłych w 2012 r oku. Wtedy wielkość poparcia obywateli dla legalizacji skoczyła o 10 punktów procentowych do 58%. Potem w 2015 roku poparcie wyniosło 60%. Obecny wynik 70% poparcia dla legalizacji to najwyższy do tej pory wynik w historii USA. Wynik ten pokazuje, że obywatele widzą, że legalizacja marihuany przynosi zdecydowanie więcej korzyści niż szkód, którymi od lat straszy się społeczeństwo.

W obecnej sytuacji, co raz częściej pada pytanie, Czy w rząd USA zalegalizuje marihuanę na poziomie federalnym jeszcze w tym roku? Jest taka szansa. Jak już wspomniałam na początku, obecnie brakuje 10 stanów, aby uruchomić specjalną procedurę w ramach V artykułu amerykańskiej konstytucji, dzięki której Kongres musiałby uznać prawo stanów większości i wprowadzić legalizację na poziomie federalnym.

Już 3 grudnia o 9:00 odbędzie się debata „Przyszłość branży konopnej”, która poświęcona będzie przyszłości branży w kontekście regulacji prawnych na terenie naszego kraju. Będzie to wydarzenie online, podczas którego eksperci z branży, prawnicy oraz politycy będą dzielić się doświadczeniami i omawiać proponowane rozwiązania prawne. Oto więcej informacji.

„Przyszłość branży konopnej” – debata online już 3 grudnia

W świetle częstych kontroli branży konopnej przez służby państwowe takie jak: GIF, GIS, Izba celna czy Policja, konopni przedsiębiorcy doświadczają nie tylko niepotrzebnej biurokracji, ale też blokowania ich działalności, co wiąże się z realnymi stratami oraz odrzuca nowe podmioty branży konopi.

Wielu z nich dostaje nawet decyzje administracyjne nakazujące utylizację ich produktów, które rzekomo nie spełniają norm prawnych. Problem w tym, że ramy prawne dotyczące produkcji, przerabiania i wprowadzania do obrotu produktów konopnych nie są w Polsce klarowne.

Aktualizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii przewiduje możliwość uprawy konopi posiadających maksymalnie 0,3% THC. Jednakże stanowisko Głównego Inspektoratu Sanitarnego jak również Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego jest takie, że nawet śladowe ilości THC w produktach konopnych sprzedawanych w sklepach, są nielegalne. Chyba, że producent posiada zezwolenia z GIF.

Dodatkowo w świetle unijnych przepisów, suplementy diety w formie olejków CBD, które nie posiadają dokumentacji od Komisji Europejskiej są sprzedawane nielegalnie. Ten porządek prawny uniemożliwia prowadzenie rozwojowego biznesu konopnego i powinien jak najszybciej zostać zaktualizowany.

Te oraz wiele innych tematów będą poruszane podczas niedzielnej debaty „Przyszłość branży konopnej”, na którą serdecznie zapraszamy.

Przyszłość branży konopnejPodczas Forum „Przyszłość branży konopnej” przedsiębiorcy, producenci, przetwórcy, rolnicy, eksperci i użytkownicy konopi włóknistych spotykają się online, aby wspólnie ukierunkować przyszłość branży. Podczas wydarzenia będą odbywać się inspirujące wywiady i panele eksperckie z liderami branży a także przedstawicielami Sejmu.

To wszystko już w najbliższą niedzielę, 3 grudnia w godzinach 9:00-13:00. 

Omówione zostaną zagadnienia m.in.:

  • Aktualnego prawa suplementów diety w ujęciu produktów konopnych. 
  • Dostępności olejów CBD, CBG i innych na bazie konopi włóknistych.
  • Skutecznych rozwiązań zabezpieczających rolników, przetwórców oraz producentów.
  • Polityki cenowej oraz pozycjonowania produktów konopnych dostepnych bez recepty względem produktów dostepnych na receptę lekarską.
  • Regulacji rynku konopi pod kątem potrzeb konsumenckich.

Więcej informacji znajdziesz T U T A J

Przyszłość branży konopnej

Przyszłość branży konopnej

Wybory 2023 – Łukasz Rydzik, reprezentant środowiska konopnego kandydatem na posła. Jest to jedyna osoba startująca w tegorocznych wyborach parlamentarnych, która od kilku lat aktywnie angażuje się w sprawy bliskie naszej społeczności. Łukasz w sprawach konopnych działa na różnych polach od pomagania pacjentom mającym problemy prawne np. z tytułu uprawy roślin w celach medycznych po działania typowo sejmowe. Chwilę przed ciszą wyborczą 2023 przedstawiamy w kilku słowach jego postać. 

Wybory 2023 – Łukasz Rydzik, reprezentant środowiska konopnego kandydatem na posła

Łukasza Rydzika poznałem kilka lat temu przy okazji prac Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany, w którym początkowo byłem doradcą. Później wielokrotnie spotykaliśmy się przy okazji różnych wydarzeń konopnych.

Łukasz jest młodym działaczem Lewicy, który regularnie pojawia się na różnych wydarzeniach konopnych jako gość ale także był inicjatorem kilku akcji np. w obronie pacjentów medycznej marihuany, którzy mieli problemy z tytułu posiadania lub uprawy roślin w celach medycznych.

W 2021 r. Łukasz Rydzik zainteresował ogólnopolskie media sprawą Pana Ryszarda, 69- latka z Jasła, któremu za uprawę konopi na własne potrzeby medyczne groziło 3-15 lat więzienia, a następnie przeprowadził w Krośnie pod Sądem Okręgowym oraz w Warszawie pod Ministerstwem Sprawiedliwości protesty w jego obronie.

Był także inicjatorem akcji #PacjentNiePrzestępca. Dzięki wszystkim tym zabiegom sprawa Pana Ryszarda została warunkowo umorzona.

Łukasz Rydzik jest także inicjatorem projektu 4krzaki, walczącego o możliwość upraw 4 krzaków konopi indyjskich na własne potrzeby pacjentów medycznych.

Łukaszowi trzeba także przyznać duże zaangażowanie oraz pracowitość w sprawach, w które się angażuje.

Widząc jak pracuje Łukasz, znając jego determinację i zaangażowanie uważam, że dla polskiej sprawy konopnej dobrze, aby Łukasz Rydzik został posłem na Sejm w następnej kadencji.

Jest to o tyle istotne, że potrzebny jest człowiek szczerze zaangażowany w kwestie konopne, gdyż może to nas przybliżyć do dołączenia Polski do światowego trendu legalizacji marihuany rekreacyjnej.

Ale Łukasz Rydzik działa także na polu konopi włóknistych i związanym z nimi przemysłem.

Łukasz Rydzik aktywnie działa w temacie rozwoju upraw konopi włóknisptych oraz wspiera przedsiębiorstwa działające w tej tematyce. Dodatkowo w kwietniu 2022 r. na Konwencji Rolniczej Lewicy zaprezentował pakiet rozwiązań mających na celu zwiększenie areału upraw konopi.

W ramach pakietu zaproponował m.in. stworzenie Funduszu Rozwoju Branży Konopnej w celu opracowania i wdrożenia nowych technologii wykorzystywania konopi w przetwórstwie, włókiennictwie czy budownictwie. Powołanie w Ministerstwie Rolnictwa Pełnomocnika ds. rozwoju branży konopnej Stworzenie programu dopłat do budowy biogazowni lub brykieciarek w celu maksymalnego wykorzystania potencjału energetycznego konopi. Ujednolicenie dopłat obszarowych do produkcji konopi (wprowadzenie jednolitej płatności obszarowej do prod. konopi).

Zwiększenie dopuszczalnego poziomu THC w konopiach, tak by dopuścić więcej odmian przemysłowych jest także celem Łukasza.

Z czystym sumieniem mogę polecić tego kandydata każdemu, komu zależy na polskiej sprawie konopnej.

Łukasz Rydzik
Okręg numer 22 – Przemyśl – Krosno (od Lubaczowa, przez Bieszczady aż po Jasło)
Lista wyborcza numer 3
Kandydat numer 1 na liście Lewicy

Konopie jako novel food to temat, o którym osoby dobrze orientujące się w temacie konopi słyszały zapewne nie raz. Co to takiego regulacje novel food i dlaczego dotyczą one konopi? Czy wszystkie produkty konopne w świetle przepisów unijnych stanowią nową żywność? Odpowiedź na te i inne pytania znajdziecie w dalszej części artykułu.

Czym jest novel food?

To określenie alternatywnych produktów żywnościowych, które dzięki specjalnej strategii Unii Europejskiej mogą być wprowadzane do obrotu po spełnieniu szeregu wymogów. Bo tradycyjną żywnością nie są. Przykładem novel food jest mączka ze świerszczy, o której niedawno było dość głośno, cukier z bakterii, mięso in vitro lub oleje z grzybów. W świetle unijnych przepisów nowa żywność (novel food) to produkty lub jej składniki, które nie miały zastosowania spożywczego na terenie UE przed rokiem 1997. Był to rok wprowadzenia w życie Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady Unii Europejskiej (WE) nr 258/97 z dnia 27 stycznia 1997 r. dotyczącego nowej żywności. Produkty, które podlegają temu rozporządzeniu definiowane są także jako żywność innowacyjna, wytworzona przy pomocy nowoczesnych technologii i procesów produkcyjnych, a także żywność, która jest lub była tradycyjnie spożywana poza UE. Co do zasady jest to żywność, dla której brak jest piśmiennych dowodów spożycia datowanych na okres przed 1997 roku, czyli wejściem w życie rozporządzenia. Czy zatem konopie są objęte regulacjami novel food? I tak i nie.

Dlaczego Unia Europejska kwalifikuje konopie jako novel food? Czy konopie to nowa żywność?

W świetle unijnych przepisów produkty żywnościowe, które nie posiadają historii spożywania przed 15 maja 1997 rokiem na terenie krajów dzisiejszej Unii Europejskiej, nie mogą być dopuszczone do obrotu w ramach normalnej procedury jak tradycyjna żywność. W końcu głównym zadaniem Ustawy o novel foods jest zapewnienie konsumentom bezpieczeństwa, bowiem produkty z tego katalogu albo mogą pochodzić z nieznanych źródeł albo mogą nie być przebadane pod kątem działania na organizm człowieka w długoterminowej perspektywie. Zatem konopie jako roślina uprawiana powszechnie na naszych ziemiach od setek lat, spożywana jako pokarm przez naszych praprzodków, nie powinna wpisywać się katalog nowej żywności. W teorii tak – jednak w praktyce nie jest to takie proste. W przypadku produktów z nasion konopi – istnieją liczne, piśmienne dowody na wykorzystanie ich w staropolskiej kuchni. Dlatego produkty takie jak: olej z nasion konopi czy białko konopne zostały wyłączone z listy novel food. W katalogu prowadzonym przez Komisję Europejską znajdziemy następujący zapis Niektóre produkty pochodzące z rośliny Cannabis sativa L. lub jej części, takie jak nasiona, olej z nasion, mąka z nasion konopi, odtłuszczone nasiona konopi, były w przeszłości spożywane w Unii Europejskiej i dlatego nie są nowością.W przypadku części rośliny bogatych w kannabinoidy (liście i kwiatostany) sprawa nie jest już taka prosta. Konopne ekstrakty i części bogate w kannabinoidy zostały sklasyfikowane jako nowa żywność zatem podlegają skomplikowanej procedurze novel food. Według Komisji Europejskiej jest to próba wypracowania odpowiedniej praktyki prawnej wobec konopi, która nadzorowałaby wprowadzanie do sprzedaży ryzykownych artykułów spożywczych. Stosunkowo niedawno, bo 2 czerwca 2023 r. uznano, iż liście konopi, a konkretnie liście wiatrakowe mają historię spożycia na terenie UE przed 1997 rokiem i dlatego zostają wyłączone z katalogu novel food.

Jakie jest stanowisko Unii Europejskiej wobec CBD?

Kannabidiol (CBD) jako jeden ze związków najobficiej występujący w roślinie konopi, nie ma – według unijnych urzędników – historii wykorzystania na terenie Unii Europejskiej, jako środek spożywczy w znacznym stopniu. Oprócz tego proces produkcji olejków CBD obejmuje nowe, nieznane dawniej technologie. Efektem ekstrakcji CO2 czy alkoholowej jest ekstrakt mocno skoncentrowany jak pasta CBD o wysokim stężeniu procentowym. Nie mówiąc już o ekstraktach wysoko oczyszczonych, takich jak destylaty czy izolaty. Tak jak z pierwszym stwierdzeniem można by polemizować (konopne kwiatostany były powszechnie konsumowane od setek lat, łącznie z kannabidiolem) tak w przypadku nowoczesnych metod ekstrakcji i wysoko skoncentrowanych olejków już nie do końca. W związku z tym olejki i inne produkty zawierające CBD podlegają odrębnej procedurze wydawania zezwoleń ustanowionej rozporządzeniem w sprawie nowej żywności. Wprowadzenie ich na rynek wymaga dodatkowych procedur. Według rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2015/2283 z dnia 25 listopada 2015 r. w sprawie nowej żywności produkty należące do tej kategorii muszą spełnić dodatkowe wymogi, by móc zostać wprowadzonymi do sprzedaży. Aby uzyskać zezwolenie na sprzedaż CBD w Polsce konieczne jest wysłanie zgłoszenia do Głównego Inspektora Sanitarnego. Po dokonaniu takiego zgłoszenia do czasu jego rozpatrzenia można już legalnie wprowadzać produkt do sprzedaży. Głównym powodem tych ograniczeń jest konieczność zapewnienia ludziom dostępu do bezpiecznych, sprawdzonych produktów spożywczych. W roku 2020 Unia Europejska zatwierdziła CBD do stosowania w żywności, uznając go za środek pozbawiony działania odurzającego. Obecne stanowisko UE wobec CBD jest takie, że produkty zawierające kannabidiol to nowa żywność wymagająca zezwolenia, aby wprowadzić ją na rynek.

Źródła:

https://prawokonopne.pl/sprzedaz-olejkow-cbd-na-polskim-rynku/

https://www.agroindustry.pl/index.php/2022/01/11/ekspert-konopie-a-nowa-zywnosc/

https://www.gov.pl/web/gis/nowa-zywnosc–novel-food2

Legalizacja marihuany w Niemczech nie dla każdego? Jak się okazuje, niemiecka ustawa legalizująca ziela zawiera paragraf, który sprawia, iż dla pewnej grupy zawodowej nic się nie zmieni i nadal nie będzie im wolno korzystać z konopi indyjskich. O jaką grupę chodzi i skąd taka decyzja? Więcej informacji znajdziesz w artykule.

Legalizacja marihuany w Niemczech nie dla każdego?

Legalizacja marihuany w Niemczech staje się faktem, a tamtejszy rząd w zeszłym tygodniu przyjął projekt ustawy w tej sprawie. Więcej na ten temat przeczytasz w naszym artykule T U T A J .

Jednak jak się okazuje, niemiecka ustawa wyłącza pewną grupę zawodową spod nowych regulacji pozostawiając dla niej marihuanę nadal nielegalną, a dokładniej nielegalnym ma być jej używanie.

Chodzi o Bundeswehrę czyli niemiecką armię.

Wśród nowych przepisów legalizujących marihuanę znajdziemy też taki:

 § 3 – Legalne posiadanie konopi indyjskich

(1) Osoby, które ukończyły 18. rok życia, mogą posiadać do 25.  gramów marihuany do użytku osobistego. Posiadanie ponad 25 gramów konopi indyjskich
jest dozwolone wyłącznie na terenie stowarzyszenia hodowców, posiadającego zezwolenie zgodnie z § 11 ust. 1.

(2) Zakaz posiadania konopi indyjskich przez kobiety i mężczyzn służących w armii Bundeswehra ze względu na przepisy dotyczące ich działalności, pozostaje niezmieniony ustępem 1.

Oznacza to tyle, że ustęp 1. nie dotyczy osób służących w niemieckiej armii.

Ciekawe jest wytłumaczenie takiej decyzji.

Chodzi o rozporządzenie centralne Bundeswehry A-2160/6 w sekcji 1.29 (nadużywanie narkotyków), które zawiera wytyczne zabraniające zażywania narkotyków przez żołnierzy.

Jako powód podaje się fakt, że ostre zatrucie konopiami indyjskimi wyklucza żołnierza z jakichkolwiek działań.

Ale dlaczego żołnierzom zabrania się także używania ziela w czasie prywatnym?

„Nawet po ustąpieniu objawów zatrucia spowodowanych tylko jednorazowym zażyciem, nie można wykluczyć, że efekt odurzenia zaostrzy się ponownie po okresie wolnym od objawów (tzw. echo, retrospekcja), co uniemożliwia kontrolowanie wystąpienia stanu odurzenia, który zmniejsza lub eliminuje zdolność prowadzenia pojazdów i innych zdolności związanych z wydajnością u osoby zażywającej konopie indyjskie. (…) Dlatego zażywanie konopi indyjskich poza godzinami pracy – w przeciwieństwie do zatrucia alkoholem – jest właśnie takim naruszeniem obowiązków służbowych.”

Dokładnie tak, legendarny i mityczny tzw. FLASHBACK po marihuanie, jest oficjalnym powodem zakazu używania dla żołnierzy.

Tzw. flashback to potoczne określenie na ponowne zadziałanie substancji psychoaktywnej np kilka tygodni po zażyciu. I o ile w przypadku mocniej działających substancji jak LSD czy DMT takie raporty się zdarzały (przez nadużywanie) jednak twierdzenie, że substancje z konopi mogą doprowadzić do stanu odurzenia na wiele dni po zażyciu należy włożyć między bajki.

Owszem, metabolity kannabinoidów są w organizmie wykrywalne dość długo, jednak te metabolity już nie odurzają.

Nawet po zmianie prawa, niemiecki żołnierz będzie mógł się tylko napić Jägermeistera, a o blancie będzie mógł tylko pomarzyć.

Legalizacja marihuany w Niemczech staje się faktem, rząd przyjął projekt ustawy. Ustawa, którą teraz zajmie się Bundestag oraz Bundesrat legalizuje m.in. posiadanie oraz uprawę konopi indyjskich na własny użytek i ma szansę wejść w życie jeszcze w tym roku. Oto więcej informacji.

Legalizacja marihuany w Niemczech staje się faktem, rząd przyjął projekt ustawy

Tak jak informowaliśmy w zeszłym tygodniu, ustawa legalizująca posiadanie oraz uprawę konopi indyjskich na własny użytek, została wczoraj przyjęta przez niemiecki rząd w dniu wczorajszym.

Teraz ustawa trafi do Bundestagu oraz Bundesratu, czyli niższej izby parlamentu Niemiec, która składa się 69. członków reprezentujących 16 krajów związkowych Niemiec.

Niemiecki resort zdrowia uważa jednak, że zgoda nie musi być poparta zgodą parlamentów krajów związkowych. Przewiduje się, że zostanie w pełni zatwierdzona oraz wejdzie w życie jeszcze w tym roku tj. w ciągu najbliższych 4. miesięcy.

W dalszej perspektywie niemiecki rząd planuje pełną legalizację oraz komercjalizację obrotu konopiami indyjskimi dla dorosłych.

Na chwilę obecną, nowe prawo legalizuje:

-posiadanie do 25. gramów suszu

-uprawianie do 3. roślin konopi indyjskich na osobę

-powstanie klubów konopnych, które mogą zrzeszać do 500. członków na klub.

Oczywiście nowe przepisy przewidują także pewne ograniczenia, a najważniejsze z nich to:

-zakaz dzielenia się plonami z własnej uprawy z osobami trzecimi. Jedyny wyjątek to wspólne używanie.

-Młodzież do 21 roku życia może w konopnym stowarzyszeniu otrzymywać maksymalnie 30 gramów suszu miesięcznie przy jego ograniczonej zawartości THC wynoszącej maksymalnie 10 procent.

-Przekazywanie konopi indyjskich w stowarzyszeniach hodowców dozwolone jest wyłącznie w czystej postaci, tj. w postaci marihuany (suszone kwiaty i liście konopi w pobliżu kwiatu) oraz haszyszu (żywicy).

-Zakaz uprawy roślin na widoku tj. np. uprawa w ogrodzie będzie nadal zakazana, uprawa odbywać ma się w domu oraz być zabezpieczona przed dostępem osób trzecich.

-Zakaz reklamy dla konopnych klubów / stowarzyszeń.

Więcej informacji na temat legalizacji marihuany w Niemczech znajdziesz T U T A J.

Niemcy: Rząd w przyszłym tygodniu zajmie się ustawą legalizującą marihuanę, poinformował Karl Lauterbach w wywiadzie dla Rheinische Post. Niemiecki Minister Zdrowia wspomniał o wprowadzeniu niewielkich zmian względem wcześniejszych zapowiedzi tego, jakie przepisy zostaną ostatecznie wprowadzone. Wiadomo też, że niemiecka legalizacja rozpocznie się od akcji edukacyjnej mającej na celu zwrócenie uwagi na zagrożenia związane z niewłaściwym używaniem konopi. Oto więcej informacji.

Niemcy: Rząd w przyszłym tygodniu zajmie się ustawą legalizującą marihuanę

Niemiecka ustawa legalizująca marihuanę do użytku rekreacyjnego nie będzie póki co taka, jak życzył by sobie tego niemiecki rząd. Niestety, międzynarodowe traktaty i umowy uniemożliwiają niemieckiemu rządowi przeprowadzenie pełnej legalizacji i komercjalizacji obrotu marihuaną, przeczytasz o tym T U T A J.

Niedługo o tym, jak stało się to jasne, niemieckie władze zaproponowały rozwiązanie polegające na zalegalizowaniu uprawy kilku roślin na własne potrzeby oraz powstanie klubów konopnych (Cannabis Social Clubs), więcej na ten temat przeczytasz T U T A J.

Nie trzeba było długo czekać, a niemieccy politycy przedstawili ostateczne propozycje planowanych zmian, które póki co nie zakładają w pełni skomercjalizowanego modelu legalizacji. Jednak nasi zachodni sąsiedzi nie zamierzają się poddawać i po wprowadzeniu legalizacji uprawy i posiadania, zamierzają nadal podejmować działania zmierzające do pełnej legalizacji i komercjalizacji obrotu. O wszystkim tym, a także o ograniczeniach jakie planują wprowadzić Niemcy przeczytasz T U T A J.

Teraz, niemiecki Minister Zdrowia Karl Lauterbach, podczas rozmowy z Rheinische Post został zapytany o postępy prac związanych z legalizacją marihuany. Polityk SPD powiedział, że ustawa może być głosowana już w przyszłym tygodniu.

Spodziewam się, że zatwierdzenie ustawy o legalizacji marihuany odbędzie się w przyszłym tygodniu. Będą małe zmiany.

-powiedział Karl Lauterbach

Jednak zanim ustawa legalizująca marihuanę wejdzie w życie, rząd zamierza uruchomić kampanię społeczną mówiącą o możliwych zagrożeniach związanych z niewłaściwym używaniu konopi, zwłaszcza wśród młodzieży i młodych dorosłych, którzy nie ukończyli 25. roku życia – to do nich skierowana będzie kampania.

Marihuana jest szczególnie szkodliwa dla mózgu, który nadal się rozwija. Mózg rozwija się do 25 roku życia. Osoby, które spożywają w tym okresie, szkodzą sobie szczególnie

-powiedział Lauterbach dodając:

Moim celem jest zmniejszenie spożycia marihuany wśród młodzieży i uczynienie jej bezpieczniejszą dla tych, którzy chcą jej używać.

W ostatnich tygodniach pojawiły się też opinie, że pomimo znacznego ograniczenia planowanych zmian w tym rezygnacji z otwartej sprzedaży (póki co), niemiecki rząd nadal może mieć problemy prawne stojące na przeszkodzie liberalizacji prawa. Jednak wszystko wskazuje na to, że zmiany zostaną przeprowadzone. To, że jest to „utopijne myślenie ministra zdrowia” mówią jego polityczni przeciwnicy i ciężko oprzeć się wrażeniu, że robią to jedynie w celach politycznych.

Dyrektor IWNiRZ oraz wiceminister rolnictwa kłamią ws. produkcji medycznej marihuany, wprowadzając tym samym w błąd zarówno pacjentów jak i opinię publiczną i to w bardzo bezczelny sposób. Portal Interia.pl opublikował ostatnio tekst na ten temat, ciekawe i szokujące jest to, iż każda jedna wypowiedź dyrektora Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich (IWNiRZ) oraz wiceministra rolnictwa Janusza Kowalskiego to kłamstwa, które postanowiliśmy obnażyć. 

Dyrektor IWNiRZ oraz wiceminister rolnictwa kłamią ws. produkcji medycznej marihuany

Niedawno portal Interia.pl opublikował artykuł zatytułowany „Polskie władze wchodzą w medyczną marihuanę. Kowalski zapowiada miliony”. Można go znaleźć T U T A J

Z artykułu dowiadujemy się, że:

„Hodowlą medycznej marihuany w Polsce zainteresował się Paweł Szramka, szef partii Dobry Ruch. Polityk pytał w resorcie rolnictwa, na jakim etapie są obecne działania mające na celu wdrożenie upraw konopi medycznych w kraju, kiedy rozpoczniemy uprawy na szerszą skalę, ile surowca zostanie wyprodukowane w tym roku oraz jak dużo można zarobić na lekach wyprodukowanych przez Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu.”

To co odpowiedział cytowany przez Interię Janusz Kowalski wskazuje, że wiceminister, który zapowiada dziesiątki milionów zysków z produkcji medycznej marihuany – nie wie nawet czym ona jest, przez co wiceminister bredzi, że:

Uprawa konopi innych niż włókniste w celu wytwarzania surowca farmaceutycznego stanowi dopiero pierwszy etap spośród łańcucha działań niezbędnych do wytworzenia leku recepturowego” – tłumaczy Janusz Kowalski. „Plon z upraw konopi innych niż włókniste musi być bowiem przetworzony w substancję czynną, z której z kolei wytwarzany jest surowiec farmaceutyczny przeznaczony do sporządzania leku recepturowego

– mówi dla Interii polityk Suwerennej Polski.

Dokładnie tak, pan Janusz Kowalski kompletnie nie ma pojęcia o czym mówi wychodząc na kompletnego ignoranta, żeby nie powiedzieć głupca. NIE, plon z uprawy nie jest przetwarzany w substancję czynną, z której wytwarza się następnie surowiec do sporządzania leku. Plon z uprawy wystarczy w odpowiednich warunkach wysuszyć i mamy gotowy lek – medyczną marihuanę.

Wiceminister Janusz Kowalski zapowiada publicznie miliony zarobione na medycznej marihuanie nie wiedząc czym ona jest, ciekawy przypadek.

Dalej czytamy, że:

„Wiadomo też, że instytut uzyskał zezwolenie głównego inspektora farmaceutycznego i przygotował wnioski niezbędne do prowadzenia upraw”

Jest to jawne kłamstwo, za które jak mniemam odpowiada dyrektor IWNiRZ pan Rafał Spachacz.

Nie, instytut z poznania nie otrzymał zgody na uprawę / produkcję medycznej marihuany.

W marcu br. w Sejmie RP odbyła się podkomisja stała ds. biogospodarki i innowacyjności w rolnictwie, która była poświęcona produkcji medycznej marihuany min. przez IWNiRZ, i w której miałem okazję uczestniczyć. Podczas posiedzenia podkomisji, dyr. IWNiRZ pokazał prezentację, w której informował o postępach prac. Znalazła się tam informacja, że IWNiRZ wystąpił do Głównego Inspektora Farmaceutycznego o zgodę na uprawę medycznej marihuany. Niestety, było to kłamstwo pana dyrektora oraz wprowadzenie w błąd opinii publicznej oraz obecnych polityków.

Albowiem szybko okazało się, że instytut takiej zgody nie otrzymał, mało tego – nawet o nią nie występował.

Pisaliśmy o tym a artykule IWNiRZ otrzymał od GIF zgodę na przetwarzanie i dystrybucję medycznego suszu, ale nie na produkcję.

Pisaliśmy wtedy:

„Z treści zezwolenia wydanego dla IWNiRZ przez GIF wynika, że:
-Przede wszystkim, Póki co, IWNiRZ NIE BĘDZIE PRODUKOWAŁ / UPRAWIAŁ MEDYCZNEJ MARIHUANY, mimo składanych od blisko dwóch lat deklaracji.
-IWNiRZ będzie kupował susz medycznej marihuany na rynkach zagranicznych.
-Zakupiony po za granicami naszego kraju susz będzie następnie przez Instytut przetwarzany i w części dystrybuowany.
-W części ponieważ IWNiRZ ma zgodę na przetworzenie 20 kilogramów w skali roku, oraz na dystrybucję ale już jedynie 5 kilogramów w skali roku.”
Co ciekawe, dyrektor IWNiRZ, pan Rafał Spachacz, żądał usunięcia wspomnianego artykułu strasząc pozwem, grożenie sądem za opisywanie prawdy i stanu faktycznego, również jest niepokojące.
 Dalej w materiale Interii czytamy, że:

„- Zgodnie z planem biznesowym Instytut zakłada, że będzie zbywał wytworzony przez siebie surowiec za kwotę około 3,9 mln zł miesięcznie – przekazał Janusz Kowalski.”

Aby wiedzieć ile można zarobić na danej produkcji należy przede wszystkim mieć kosztorys uruchomienia i prowadzenia takiej produkcji, w tym przypadku produkcji medycznej marihuany.
Niestety, wszystko wskazuje, że takiego kosztorysu IWNiRZ nadal nie ma. O kosztorys planowanej produkcji pytałem dyrektora Spachacza w marcu tego roku, usłyszałem wtedy, że zostanie on udostępniony na zaplanowanej na 17 marca wspomnianej podkomisji. W rozmowie dyrektor Spachacz zobowiązał się także do opisania na jakim etapie jest IWNiRZ w zakresie tak podstawowych przygotowań do uruchomienia produkcji jak certyfikaty GACP, EU-GMP, etc. Ku mojemu zdziwieniu, po wielokrotnym ignorowaniu pytania podczas podkomisji, dyrektor w końcu odpowiedział, że wszelkie materiały, które obiecał pokazać podczas podkomisji, dostarczy mi oraz przewodniczącemu (Jarosław Sachajko) drogą mailową.
Obiecanych materiałów jednak pan dyrektor Rafał Spachacz nie wysłał, do dziś.
Dlatego pod koniec kwietnia wysłałem do dyrektora IWNiRZ maila z następującymi, bardzo prostymi pytaniami:
– na komisji sejmowej w zeszłym miesiącu mówił Pan, że wystąpiliście Państwo o zgodę na wytwarzanie surowca farmaceutycznego w postaci medycznej marihuany tymczasem zgoda dotyczy jedynie przetwarzania oraz dystrybucji. Skąd ta rozbieżność?

-czy mogę otrzymać obiecywany od tygodni, w tym publicznie na komisji, kosztorys produkcji medycznej marihuany przez IWNiRZ?

-w związku z otrzymaną zgodą na badania- skąd zamierzacie Państwo pozyskać susz, o którym mowa w zgodzie?

-skoro nie macie Państwo zgody na produkcje to po co to wszystko? Takie badania nie są w żadnym stopniu potrzebne, aby rozpocząć produkcje medycznego suszu dla pacjentów.

-W związku z uprawą (produkcja/wytwarzaniem) medycznej marihuany przez instytut poprosiłbym o przesłanie kosztorysu, o wysłaniu którego mówił Pan na komisji.

Chciałbym tez zapytać na jakim etapie przygotowania do produkcji medycznej marihuany jest IWNiRZ?
-Czy podjęto już prace nad wdrożeniem systemów GAP / GACP dla upraw oraz EU GMP dla przetwórstwa? Czy mogę prosić o informację, którą obiecał pan przekazać podczas podkomisji w  sprawie certyfikacji?

W odpowiedzi otrzymałem wiadomość, że wszystkie informacje znajdę w protokole z posiedzenia komisji.
Dokładnie tak, podczas podkomisji pan dyrektor Rafał Spachacz nie przedstawił dokumentów, które przedstawić się zobowiązał oznajmiając, że wyśle je drogą mailową po komisji. Gdy wysłałem maila z prośbą o obiecane materiały – pan Spachacz odesłał mnie do protokołu z komisji. Jest to bardzo nieudolne mataczenie ze strony dyrektora IWNiRZ, takie zachowanie nie licuje z funkcją dyrektora poważnego państwowego instytutu.
Dalej w artykule Interii czytamy:
„Jeszcze w maju naukowcy z Instytutu Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich zapowiadali preparat, który ma powstać w kilkanaście miesięcy. – Chcemy uniezależnić się od dostaw zewnętrznych, zagranicznych, które są dla pacjentów niezwykle kosztowne. Nasze produkty mają z założenia być o wiele tańsze, a poza tym (…) Instytut słynie z jakości i standardy GMP i produkcyjne są na najwyższym poziomie
– w rozmowie z TVP 3 powiedział dr Rafał Spachacz, dyrektor placówki.”
Instytut nie posiada kosztorysu produkcji medycznej marihuany, nie posiada przystosowanego obiektu, sama certyfikacja obiektu to ok 2 lata, nie ma możliwości wyprodukowania medycznej marihuany w kilkanaście miesięcy jeżeli nie ma jeszcze nawet wniosków o odpowiednie certyfikacje jakości takiej produkcji, które są niezbędne do jej uruchomienia. Mówi się o niższej cenie nie znając kosztów produkcji – to wszystko kłamstwa.
Ale to jeszcze nic, dalej na stronie Interii czytamy:

„W rozmowie z Interią szef Instytutu Włókien Naturalnych i Zielarskich podkreśla, że w całej sprawie chodzi o wyhodowanie „surowca farmaceutycznego wytwarzanego z ziela oraz żywicy konopi innych niż włókniste krajowej odmiany, przeznaczonego do sporządzania leków recepturowych”. Wyhodowanie odmiany polskich konopi zajmie kilka miesięcy. Potem trzeba zaczekać na uprawę pierwszej partii. Czas niezbędny na rejestrację nowego preparatu to przynajmniej pół roku. 

– Tym samym wprowadzenie na rynek nowego surowca farmaceutycznego (…) wymaga około 12 miesięcy – przekazał nam dr Spachacz. Jak mówi nasz rozmówca, polski surowiec „w istotny sposób obniży ceny leków recepturowych” tworzonych także z innych surowców pochodzenia konopnego.”

Z pierwszego zdania dowiadujemy się, że tak jak wiceminister Janusz Kowalski tak i dyr. Rafał Spachacz nie wie nawet czym jest medyczna marihuana, ale nie to jest najgorsze. Bardziej martwi stwierdzenie, że wyhodowanie krajowej odmiany zajmie kilka miesięcy – co jest nieprawdą oraz dowodzi, że pan Rafał Spachacz zajmuje się czymś o czym kompletnie nie ma pojęcia. Wyhodowanie nowej odmiany, która będzie stabilna trwa ok. trzech lat, a nie kilka miesięcy, jest to podstawowa wiedza o tych roślinach.

W czym zatem rzecz? Dlaczego IWNiRZ mataczy ws. produkcji medycznej marihuany?

Klasycznie – gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze.

Dyrzektor IWNiRZ, zapytany przeze mnie kilka miesięcy temu, czemu wystąpili jedynie o zgodę na przetwarzanie suszu oraz sprowadzanie suszu z zagranicy natomiast nie wystąpili o zgodę na produkcję oznajmił mi, że tak trzeba zrobić, że nie można wystąpić o zgodę na produkcję bez przeprowadzenia wcześniej badań. Jest to oczywiście kolejnym kłamstwem pana dyrektora Spachacza, które w dodatku wmawia posłom m.in. Jarosławowi Sachajko.

Nie, aby uruchomić produkcję medycznej marihuany nie są potrzebne badania naukowe. Potrzebne są przepisy, które na to pozwalają (ustawa), następnie uprawniony podmiot (tu Instytuty rolnicze) przygotowuje obiekt, certyfikuje go na GACP oraz EU-GMP, występuje o zgodę na produkcję i uruchamia produkcję, tyle. Nie ma konieczności badań, nie ma konieczności wymyślania koła na nowo czyli tworzenia nowej polskiej odmiany – no chyba, że można na to wszystko zgarnąć niezłe dofinansowania. Tu nie chodzi o produkcje leku dla pacjentów tylko o prowadzenie badań i otrzymywanie na nie milionowych dotacji.

Powtórka z rozrywki

W lutym 2022 na łamach Weednews.pl opublikowany został artykuł zatytułowany „Narodowe uprawy medycznej marihuany to przekręt?”, który znajdziesz T U T A J.  

Wtedy to ówczesna pani dyrektor Małgorzata Łochyńska także ukrywała dokładnie te same informacje, które teraz ukrywa dyrektor Spachacz. Wtedy także straszono nas sądem za pisanie prawdy, tak jak teraz robi to obecny dyrektor.

Gdy mimo zapewnień pani Łochyńskiej po jakimś czasie okazało się, że mamy jednak rację, została zwolniona z funkcji dyrektora i na jej miejsce przyszedł pan Rafał Spachacz. Zmienił się dyrektor ale nic więcej, kłamstwa pozostały dokładnie te same tylko teraz są rozpowszechniane na potęgę w różnych mediach.

Mało tego, wspomniana zgoda otrzymana od GIF mówi o przetwarzaniu suszu, może to potwierdzać postawioną w wyżej wymienionym artykule tezę, że IWNiRZ może chcieć zakupić susz na rynku zagranicznym, a następnie jedynie go przepakować co w świetle przepisów określa się jako przetwarzanie / wytwarzanie, a następnie sprzedać z zyskiem.

—-

Przeczytaj też: Z czego wynika cena oraz dostępność medycznej marihuany

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.