Świat Prawa i legalizacji marihuany

Jak wygląda prawo konopne na Malcie? Czy funkcjonują tam kluby konopne? Malta to kraj, który jako pierwszy w UE zalegalizował marihuanę na cele rekreacyjne. Jest w tej dziedzinie pionierem, jednak fakt ten nie sprawia, że rynek konopny w tym państwie rozwija się szybciej niż w innych, wręcz przeciwnie. Równie liberalne podejście do rynku konopi ma Hiszpania, Belgia czy Holandia. Tam jednak nie powstały ramy prawne dla działalności klubów konopnych. Rynek CBD na Malcie pozostaje w tyle w porównaniu do sąsiadów, przede wszystkim ze względu na niejasne przepisy. Jak wygląda kwestia legalizacji marihuany 2 lata po tym fakcie? Kto jest największym beneficjentem liberalizacji przepisów konopnych na Malcie.? Co z klubami konopnymi? Wszystkiego dowiesz się z artykułu.

Status prawny CBD na Malcie

Mimo legalizacji marihuany na Malcie, branża CBD pozostaje tam sektorem mocno penalizowanym przez władze. Kannabidiol nie jest całkowicie legalny na Malcie, głównie ze względu na ograniczenia nakładane przez UE.

Obecnie, aby kupić legalnie CBD trzeba mieć receptę do lekarza, którzy przepisuje takie preparaty w razie problemów zdrowotnych. Istnieje jednak złożona procedura uzyskania takiej recepty, a samo CBD kupowane w aptece jest o wiele droższe niż suplementy diety CBD.

Przepisy dotyczące produkcji i wprowadzania do obrotu CBD pozostają na Malcie bardzo niejasne. Przywóz swojego olejku CBD jest więc obarczony pewnym ryzykiem.

Władze kontrolują nie tylko konsumentów, ale też producentów CBD pod kątem zawartości THC w produkcie. Częstą praktyką są weryfikacje sprzedawców ze strony urzędników państwowych i towarzyszące temu rekwirowanie towaru i inne stresujące procedury. Kiedy dochodzi do przekroczeń ustawowego limitu THC, który na dzień dzisiejszy wynosi 0,2% – dochodzi nawet do aresztowań.

Chociaż CBD jest zazwyczaj sprzedawane jako składnik olejków, produktów spożywczych i kosmetycznych, składnik jest również dostępne w postaci kwiatów, wizualnie nie do odróżnienia od psychoaktywnych konopi. Malta pomimo wprowadzenia legalizacji konopi indyjskich dalej nie uregulowała rynku CBD i konopi włóknistych tak, by przepisy były przejrzyste i chroniły producentów oraz konsumentów.

Status prawny THC na Malcie

Malta już od jakiegoś czasu przejawiała w kwestii marihuany postawę dość liberalną. W 2015 roku rząd zdepenalizował posiadanie niewielkich ilość marihuany na własny użytek, znosząc kary za jej używanie.

Sześć lat później, w 2021 roku Malta jako pierwszy kraj UE legalizuje rekreacyjną marihuanę dając obywatelom możliwość uprawy lub nabycia ziela w ramach stowarzyszeń (które powstawał bardzo długo i w bólach, o tym za chwilę).

Mimo to THC nie jest w pełni legalną substancją – jej status prawny praktycznie się nie zmienił, zmieniły się natomiast limity dotyczące posiadania marihuany oraz kary. Tetrahydrocannabinol wciąż znajduje się na liście substancji kontrolowanych, można go posiadać w ograniczonym zakresie, co to oznacza?

Na przykład dorośli obywatele mogą uprawiać do 4 roślin konopi indyjskich w swoim domu i przechowywać w nim do 50 gramów suszu. Poza terenem zamieszkania wolno mieć ze sobą 7 gramów marihuany, jednak nie wolno jej konsumować w przestrzeni publicznej – ten czyn jest wykroczeniem zagrożonym grzywną w wysokości 235 EUR, natomiast jeśli w otoczeniu są nieletni, grzywna wzrasta do kwoty 500 EUR. Z kolei posiadanie więcej niż siedmiu gramów i mniej niż 28 gramów ma skutkować grzywną w wysokości 100 euro.

Maltański model legalizacji marihuany

Malta przyjęła niekomercyjny model legalizacji – to znaczy, że nie uruchomiono w tym państwie regulowanego przez państwo rynku produkcji, dystrybucji i sprzedaży konopi indyjskich.

Obywatele mogą korzystać z marihuany o ile są członkami zamkniętych klubów konopnych (konopne kluby społeczne) lub jeśli sami będą zaopatrywać się w surowiec konopny poprzez uprawę rośliny we własnym zakresie.

Z klubów korzystać mogą jedynie mieszkańcy lub rezydenci Malty.

Stowarzyszenia mogą liczyć maksymalnie 500 członków. Każdy obywatel Malty może się do takiej organizacji zapisać, otrzymując ilość marihuany do siedmiu gramów dziennie, pięćdziesięciu gramów miesięcznie oraz do 20 nasion miesięcznie.

W obecnym kształcie prawo nie pozwala członkom klubów palić konopi indyjskich na ich terenie. Dozwolona jest tylko i wyłącznie konsumpcja w zaciszu własnego domu.

Klub konopny, aby móc świadczyć swoje usługi musi otrzymać rządową licencję. Dopiero dwa lata po legalizacji, czyli w październiku 2023 roku Urząd ds. Odpowiedzialnego Używania Konopi (AOUK) na Malcie, przyznał dwie pierwsze licencje klubom konopnym.

Niestety od ogłoszenia nowych przepisów do faktycznego powstania klubów konopnych musiały minąć 2 lata.

Licencje nie są dożywotnie, AOUK przyznaje je na okres 1. roku i potem dokonuje weryfikacji, czy stowarzyszenie spełnia w dalszym ciągu wymogi. Mimo tego samo umożliwienie legalnej uprawy obywatelom przyniosło wiele korzyści. Dwie z największych maltańskich organizacji pozarządowych zajmujących się problematyką nadużywania substancji odnotowały znaczny spadek liczby wezwań o pomoc ze strony osób używających konopi indyjskich od czasów legalizacji marihuany na Malcie.

Prawo konopne na Malcie – Medyczna marihuana

Maltański parlament zalegalizował medyczną marihuanę w 2018 roku. Obywatele mogą legalnie leczyć się medyczną marihuaną o ile wyrazi na to zgodę lekarz prowadzący.

Aby uzyskać status pacjenta niezbędna jest wizyta kwalifikacyjna u lekarza, który przepisuje receptę na medyczną marihuanę. Kwalifikacja do leczenia obejmuje tylko niektóre przewlekłe i wyniszczające schorzenia, takie jak przewlekły ból, stwardnienie rozsiane, epilepsja, neuropatie czy nowotwory.

Kiedy kwalifikacja lekarska zostaje uznana, pacjent otrzymuje kartę kontrolną pacjenta, którą zatwierdza Kurator Zdrowia Publicznego. Lek można nabyć w aptece z receptą i kartą pacjenta. Obecnie na użytek medyczny dostępnych jest 13 odmian suszu konopi indyjskich oraz 4 preparaty w formie ekstraktów na oleju MCT.

Leki produkowane są na terenie kraju, ale też istnieją preparaty sprowadzane przez licencjonowanych dystrybutorów zatwierdzonych przez organ Inspektoratu Zdrowia Publicznego na Malcie. W 2018 roku Malta zezwoliła na krajowe uprawy konopi indyjskich na użytek medyczny. W następstwie wprowadzenia ustawy o produkcji konopi indyjskich do celów leczniczych i badawczych (rozdział 578 prawa Malty) rząd maltański otworzył drzwi dla produkcji marihuany medycznej, umożliwiając podmiotom chcącym produkować surowiec ubieganie się o licencję.

Wnioski o licencjonowanie rozpatruje Maltański Urząd ds. Leków, który jest odpowiedzialny za weryfikację wniosków o produkcję, przywóz i hurtową dystrybucję produktów na bazie konopi indyjskich do celów leczniczych.

Nastroje społeczne na Malcie a prawo konopne

Środowiska konopnych aktywistów i działaczy na Malcie w dalszym ciągu wskazują na wiele niedociągnięć w procesie wdrażania legalizacji. W tej chwili działania konopnych organizacji koncentrują się wokół większej swobody korzystania z marihuany oraz sprawiedliwości społecznej, jeśli chodzi o przestępstwa związane z marihuaną.

Oczekuje się całkowitego wymazania historii przestępstw związanych z posiadaniem tej substancji. Nowe regulacje w kontekście marihuany mają też uregulować kwestię dzielenia się nadwyżkami suszu ze swojej domowej uprawy.

Obecnie nie wolno nawet podarować marihuany bliskiej osobie – według prawa jest to handel narkotykami.

Rząd maltański był także krytykowany za brak strategii dotyczącej implementacji podstawowych założeń legalizacji jak choćby działalności klubów konopnych, które przez 2 lata nie mogły funkcjonować, bo nie było do tego ram prawnych.

Prawo konopne na Malcie to niestety też mocny chaos, Dopiero niedawno, w piątek 27 stycznia 2024 roku maltański Urząd ds. Odpowiedzialnego Używania Konopi (ARUC) ogłosił nowe wytyczne mające na celu określenie charakteru rynku konopi indyjskich przeznaczonych dla dorosłych. W kontekście działalności klubów, zrezygnowano z limitów cenowych oraz limitów na ilość THC, wprowadzono za to, regulację cen, które nie mogą wynosić więcej niż cena na czarnym rynku. Działalność klubów dopiero się zaczyna, także pełne efekty legalizacji na Malcie będzie można obserwować w przeciągu najbliższych lat.

Spożycie marihuany przez młodzież spadło o 25% po jej zalegalizowaniu. W przeciągu ostatniej dekady w Stanach Zjednoczonych przeszła fala legalizacji zioła, które obecnie w zdecydowanej większości stanów jest dostępne w formie rekreacyjnej lub medycznej. Opublikowany kilka dni temu raport CDC pokazuje m.im. dane dotyczące spożycia ziela przez młodzież w latach 2013 – 2023. Kwestia spożycia marihuany przez młodzież od zawsze była ważnym tematem w debacie o jej legalizacji, a dane w zawarte w raporcie CDC jasno wskazują, że legalizacja niesie za sobą mniejsze spożycie wśród młodzieży. Oto więcej informacji.

Spożycie marihuany przez młodzież spadło o 25% po jej zalegalizowaniu

Rządowa agencja USA CDC – Centers for Disease Control and Prevention (centrum kontroli i zapobiegania chorobom opublikowała kilka dni temu raport dotyczący niepokojących zachowań wśród młodzieży – „Podsumowanie danych z badania zachowań ryzykownych wśród młodzieży oraz raport o trendach: 2013-2023„. W wielostronicowym raporcie znalazła się także część poświęcona trendom w używaniu marihuany przez młodzież w USA w latach 2013 -2023.

Okazuje się, że wraz z postępującą legalizacją marihuany w USA jej spożycie wśród młodzieży w wieku licealnym

Spożycie marihuany przez młodzież
Spożycie marihuany przez młodzież spadło o 25% po jej zalegalizowaniu

Grafika pokazuje trend w latach 2013 – 2023. Wśród młodych mężczyzn spożycie spadło o 21%, natomiast u młodych kobiet spadek ten wyniósł ok. 30%. Na wykresie widać też pewne trendy dwu- trzyletnie, Najmocniejsze spadki spożycia to okres kiedy legalizacja marihuany w USA rozhulała się na dobre. Natomiast ostatnie dwa lata to nieznaczny wzrost spożycia o 1% u obu płci.

Są to kolejne dane potwierdzające to, o czym od dawna powtarzają konopni aktywiści, a w ostatnich latach rządy krajów, które marihuanę legalizują – tylko legalizacja może pomóc ograniczyć spożycie marihuany przez młodzież do minimum.

W trakcie wielu debat na temat zmian prawa dot. marihuany, zwolennicy prohibicji bardzo często straszyli społeczeństwo wizją fali narkomani wśród młodzieży. Na szczęście wszelkie badania w taj kwestii, przeprowadzane na przestrzeni ostatnich lat, w krajach gdzie marihuana jest zalegalizowana dla osób powyżej 18 roku życia pokazują, że jest zupełnie odwrotnie.

Nielegalność „trawki” nie oznacza, że jest jest ona niedostępna dla młodzieży, wręcz przeciwnie. W naszym kraju licealista łatwiej kupi nielegalną marihuanę niż legalny alkohol. Nielegalność zioła podnosi natomiast jego prestiż wśród młodzieży ze względu na efekt „zakazanego owocu”, który smakuje lepiej właśnie dlatego, iż jest zakazany.

W generalnym rozrachunku tam gdzie marihuana jest nielegalna – spożywa ją znacznie większy odsetek młodzieży, a nawet dzieci. Dilerów jest od groma, a oni o dowód przeważnie nie pytają.

Tak jak wspomniałem, w ciągu ostatnich lat pojawia się sporo wyników badań mówiących, że legalizacja marihuany dla dorosłych, zmniejsza spożycie wśród młodzieży.

Pisaliśmy o tym m.in. w artykule – Urugwaj: Legalizacja marihuany nie spowodowała jej większego spożycia wśród młodzieży.

Inny przykład to Kanada, gdzie Spożycie marihuany przez młodzież spadło o połowę, odkąd ją zalegalizowano.

Z innych badań, o których pisaliśmy, wynika, iż legalizacja marihuany nie powoduje wzrostu „problematycznej” konsumpcji marihuany czy też wzrostu spożycia konopi przez młodzież.

 

Niemcy –  Cena medycznej marihuany spadła o 50%. Jest to jeden z pobocznych efektów wprowadzenia w życie ustawy CanG, na mocy której od 1. kwietnia tego roku na terenie Niemiec obowiązuje częściowa legalizacja zioła. Ustawa oprócz kwestii marihuany rekreacyjnej, wprowadziła nowe regulacje dla suszu o przeznaczeniu medycznym, który trafił na listę leków obłożonych znacznie mniejszymi restrykcjami. Oto więcej informacji.

Niemcy – Cena medycznej marihuany spadła o 50%

Firma Bloomwell Group GmbH opublikowała w kilka dni temu raport na temat prywatnego rynku marihuany medycznej w Niemczech . Spółka znajdująca się we Frankfurcie pełni funkcję scentralizowanej infrastruktury cyfrowej do dystrybucji, konsultacji i leczenia marihuaną medyczną.

Raport przedstawia analizę niemieckiego rynku medycznej marihuany przed raz po wejściu w życie CanG – ustawy częściowo legalizującej marihuanę w Niemczech.

Po wejściu w życie ustawy CanG w kwietniu, cena suszu medycznej marihuany początkowo nieznacznie wzrosła, co było najpewniej efektem jej przeklasyfikowania jako substancji nienarkotycznej. Jednak cena dość szybko się ustabilizował, a następnie zaczęła spadać w czerwcu.

Na chwilę obecną pacjenci płacą średnio połowę ceny za medyczną marihuanę w porównaniu z tym, co płacili na początku 2023 r.

Dzięki platformie Bloomwell, która jest zdecydowanie największą tego typu platformą w Europie, udało nam się zebrać i przeanalizować znaczną ilość danych na temat recept na medyczną marihuanę, preferencji pacjentów i rynku jako całości”

— poinformował Niklas Kouparanis, dyrektor generalny i współzałożyciel Bloomwell Group.

„Oprócz dostosowania się do pacjentów wrażliwych na cenę poprzez niższe i bardziej przystępne koszty recept, nasze ustalenia pokazują, że dzięki importom z ponad 20 krajów — większość z Kanady — mamy stałe dostawy marihuany, aby sprostać zwiększonemu popytowi, oraz ogromną różnorodność odmian kwiatów, aby sprostać preferencjom pacjentów i lekarzy. Jednak w miarę rozwoju naszego rynku będziemy musieli nadal zwiększać ilość importowanej marihuany, ponieważ prognozujemy, że Niemcy będą największym rynkiem medycznej marihuany na świecie”.

-pisze Kouparanis

Wnioski zawarte w raporcie opierają się na wewnętrznych danych Bloomwell Group oraz analizie dziesiątek tysięcy recept zrealizowanych za pośrednictwem platformy medycznej marihuany w okresie od stycznia 2023 r. do czerwca 2024 r. Oto najważniejsze z nich:

-Pacjenci otrzymują większą różnorodność odmian kwiatów konopi niż kiedykolwiek wcześniej. Tylko w czerwcu 2024 r. apteki wydały łącznie 237 różnych odmian kwiatów medycznej konopi za pośrednictwem cyfrowej platformy Bloomwell.

-Ponad 50% przepisanych kwiatów marihuany medycznej jest klasyfikowanych jako „niedrogie” lub „bardzo tanie”. Średnia cena za gram wynosi mniej niż 9 euro (9,73 USD). Aby to zobrazować, w USA średnia cena za gram kwiatów marihuany medycznej wynosi od 10 do 20 USD.

-Niektóre odmiany kwiatów konopi medycznych, których cena na początku 2023 r. wynosiła 10 euro za gram, obecnie można kupić za 5 euro za gram.

-Przepisywane kwiaty marihuany medycznej zawierają średnio nieco ponad 20% THC.

-Pacjenci i lekarze mają możliwość wyboru kwiatów konopi, które są albo napromieniowane (poddane obróbce w celu wyeliminowania potencjalnych zanieczyszczeń mikrobiologicznych), albo nienapromieniowane; preferencje wskazują, że niewielka większość pacjentów preferuje kwiaty nienapromieniowane. Od początku roku stosunek kwiatów napromieniowanych do nienapromieniowanych był raczej równy.

Raport stwierdza także, że niemiecka branża konopna jest dobrze przygotowana, zapewniając stałe dostawy marihuany, aby sprostać znacznemu wzrostowi liczby nowych pacjentów, który nastąpił po 1 kwietnia.

„To niezwykle obiecujące, że medyczna marihuana staje się coraz bardziej powszechna obok innych cenionych i niezawodnych leków na receptę, a teraz można ją przepisywać płynniej w przypadku takich powszechnych problemów, jak zaburzenia snu i migreny”

— powiedział współzałożyciel Bloomwell Group, dr Julian Wichmann, lekarz medycyny. „

Leczenie pewnych dolegliwości medyczną marihuaną, które zostało zatwierdzone w 2017 r. i okazało się pomocne w łagodzeniu objawów wynikających z powszechnych schorzeń, powodując niewiele lub nawet brak skutków ubocznych, nie powinno być stygmatyzowane. To doskonała wiadomość zarówno dla pacjentów, jak i lekarzy, że skuteczna terapia medyczną marihuana jest teraz szerzej dostępna po reklasyfikacji, aby pomóc osobom z różnymi powszechnymi schorzeniami, które dotykają miliony”.

-dodał dr Wichmann

Była posłanka Lewicy Beata Maciejewska grozi redakcji WeedNews.pl sądem, za pisanie prawdy temat jej szkodliwych dla konopi działań. O Beacie Maciejewskiej pisaliśmy na łamach portalu kilkukrotnie, zawsze w związku z jej działaniami ws. legalizacji konopi indyjskich i pracy jako przewodniczącej Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany. Niestety, były to materiały obnażające nie pomocne, a szkodliwe działania na rzecz konopi w celu budowania na tym polityki i politycznego marketingu. Wszystko co zostało napisane o Beacie Maciejewskiej to prawda i bardzo liczymy na pozew. Oto więcej informacji.

Była posłanka Lewicy Beata Maciejewska grozi redakcji WeedNews.pl sądem, za pisanie prawdy na jej temat

Beata Maciejewska, była posłanka Lewicy, była swego czasu jednym z pomysłodawców oraz przewodniczącą Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany.

Było to przedsięwzięcie, które na początku wspierałem także dołączając do grupy doradczej wspomnianego zespołu. Mimo tego, że już na pierwszym spotkaniu posłanka Maciejewska dobitnie pokazała jaki ma stosunek do zgromadzonych osób opuszczając spotkanie po kilku minutach – dawałem temu zespołowi szansę na powodzenie. Co ciekawe byłem jedną z niewielu osób, które z góry nie skazywały tego projektu na porażkę. O początkach przeczytasz T U T A J.

Niestety bardzo szybko okazało się, że posłance Maciejewskiej wcale nie zależy na tym, aby prawo dot. marihuany zmienić, lecz na tym, aby wyglądało, że Lewica coś w tej sprawie robi podczas gdy robiła wszystko, żeby ich projekt nie miał szans powodzenia. Nawet nie próbowano zdobyć najważniejszej sprawy dla tej kwestii – poparcia politycznego dla zmian.

Lewica udawała zdziwionych przed kamerami po tym jak ich propozycja zmiany ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii została odrzucona. Udawali zdziwienie dlatego, że oni z góry wiedzieli, że to jest tylko szopka, że ten projekt nie przejdzie gdyż nie poruszyli nawet tego tematu z kimkolwiek z rządu. Przeszedł natomiast bez problemu projekt posła Sachajko, który zwyczajnie załatwił mu polityczne poparcie.

Dlatego po dwóch latach od powołania zespołu, gdy jasne już było co kieruje działaniami Maciejewskiej, napisałem tekst Parlamentarna Wydmuszka ds. Legalizacji Marihuany gdzie dokładnie opisane są szkodliwe działania posłanki i robienie polityki na konopiach bez nawet próby wprowadzenia realnych zmian.

Beata Maciejewska swego czasu opublikowała swoim koncie Instagram szkodliwe i wręcz niebezpieczne treści wprost zachęcające do palenia zioła bo „jest zdrowe i dobre”, jak mówi sama posłanka, która nigdy w życiu zioła nie paliła ale postanowiła robić na nim politykę. Mało tego, po oburzeniu m.in. społeczności konopnej takim wpisem opublikowała kolejny, który tylko utrzymał nas w przekonaniu, iż ta osoba nigdy nie powinna się zajmować tym tematem, pisaliśmy o tym w artykule „Kolejne szkodliwe dla konopi działania posłanki Beaty Maciejewskiej„.

W zeszłym roku Beata Maciejewska postanowiła też odstawić niezła szopkę udając, że cokolwiek robi dla sprawy konopnej. Otóż była już posłanka Lewicy dopuściła się publicznego kłamstwa informując, że przeprowadziła audyt w poznańskim Instytucie Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich oraz, że otrzymała raport ze wspomnianego audytu. Który jak się okazało nigdy się nie odbył w prawidłowej formia, a rzekomy raport to tylko prywatna korespondencja posłanki z naukowcami i została nielegalnie opublikowana jako oficjalny raport. Pisaliśmy o tym w zeszłym roku jako dowód przedstawiają pismo od IWNiRZ podpisane przez wspomnianych naukowców, z którego jasno wynika, że Maciejewska zwyczajnie i perfidnie kłamała na ten temat. Przeczytasz o tym w artykule Beata Maciejewska znów szkodzi konopiom! Posłanka Lewicy kłamie publikując prywatną korespondencje jako oficjalny raport od IWNiRZ.

W związku z powyższymi publikacjami, byłą posłanka Lewicy zaczęła mnie obrażać, atakować oraz oskarżać o to, że szkodzę tym, którzy chcą coś zrobić dla konopi, nawet naukowcom – co zapewne jest odniesieniem do jej bezczelnych kłamstw związanych ze wspomnianym raportem, który okazał się nieprawdziwy. Oto co publicznie napisała Beata Maciejewska:

Beata Maciejewska grozi redakcji WeedNews.pl

Czego oczywiście nie zostawiłem bez reakcji:

Beata Maciejewska grozi redakcji WeedNews.pl

Beata Maciejewska nigdy w żaden sposób nie odniosła się merytorycznie do stawianych jej w artykułach zarzutów.

 

Niemcy zmienili klasyfikację medycznej marihuany, teraz jest regulowana jak ibuprofen. Uważa się to za wielką rewolucję, będącej pokłosiem wprowadzenia ustawy, która częściowo zalegalizowała w Niemczech marihuanę. Do tej pory lista chorób, na które przepisywany był medyczny susz, była bardzo krótka, a recepty nie mógł wystawić każdy lekarz. Dzięki uproszczeniu procedur liczba pacjentów korzystających z medycznych konopi, podwoiła się w kilka tygodni. Oto więcej informacji.

Niemcy zmienili klasyfikację medycznej marihuany

Do tej pory na terenie Niemiec medyczna marihuana była traktowana jako ostateczność i tylko niewielu lekarzy mogło ją przepisywać na bardzo ograniczoną listę przypadłości.

Wszystko zmieniło się 1. kwietnia  kiedy w Niemczech zaczęła obowiązywać ustawa CanG, która częściowo zalegalizowała marihuanę rekreacyjną, a dokładnie jej uprawę i posiadanie na własne potrzeby.

Od 1 kwietnia marihuana jest regulowana jak ibuprofen 600. Dlatego teraz może ją przepisać każdy  418 000 praktykujących lekarzy w Niemczech.

W efekcie wprowadzonych zmian, w zaledwie 3 miesiące podwoiła się liczba pacjentów korzystających z medycznej marihuany, która niedawno wynosiła 100.000, a już dobiła do 200.000. Eksperci przewidują dalszy wzrost tej liczby.

Niklas Kouparanis, współzałożyciel i dyrektor generalny Bloomwell Group, holdingu medycznej marihuany z siedzibą we Frankfurcie, przewidział taki scenariusz już kilka miesięcy wcześniej.

Liczba pacjentów medycznej marihuany gwałtownie wzrośnie, ponieważ może być przepisywana jako regularny lek na receptę ” — powiedział Kouparanis.

Nasz 83-milionowy kraj, w którym obecnie jest od 200 000 do 300 000 pacjentów, będzie świadkiem wzrostu liczby pacjentów leczonych medyczną marihuaną od siedmiu do dziesięciu razy, sięgającej milionów pacjentów” – mówił Kouparanis.

Przeczytaj też: Legalizacja marihuany w Czechach mocno zwolniła, nie będzie konopnych klubów ani komercyjnego rynku

Legalizacja marihuany w Czechach mocno zwolniła, pomimo niedawnych deklaracji, nie powstaną kluby konopne ani komercyjny rynek marihuany rekreacyjnej. Na chwile obecną rządząca koalicja wypracowała kompromis, w skutek którego zalegalizowana zostanie jedynie domowa uprawa oraz posiadanie suszu na własne potrzeby. Wiele wskazuje na to, że obecne deklaracje zostaną utrzymane i wprowadzone w życie. Co to oznacza dla Czechów? ile roślin będzie można uprawiać oraz ile suszu posiadać  domu, a ile w przestrzeni publicznej? Oto więcej informacji.

Legalizacja marihuany w Czechach mocno zwolniła, nie powstaną kluby konopne ani komercyjny rynek

Jeszcze w zeszłym miesiącu Czeski rząd informował o tym, że ma realne plany pełnej legalizacji marihuany rekreacyjnej łącznie z utworzeniem legalnego rynku komercyjnego. Umożliwiająca to ustawa miała być częścią szerszego planu polegającemu na wzmocnieniu Czeskiej gospodarki. O planach pełnej legalizacji w Czechach pisaliśmy T U T A J.

Jednak już po kilku dniach pojawiła się informacja mówiąca, iż Czeski rząd jednak zrezygnował z utworzenia komercyjnego rynku konopi indyjskich. Przeczytasz o tym T U T A J.

W ostatnich dniach trwały rozmowy koalicyjne, mające na celu określenie ostatecznej wersji wprowadzanych zmian. Niestety najnowsze ustalenia dopuszczają jedynie uprawę na własny użytek, wykluczono uprawę w ramach konopnych klubów społecznych, które w Czechach póki co nie powstaną w ogóle.

Oczywiście dozwolone ma być także posiadanie suszu marihuany na własny użytek.

Nowe przepisy mają umożliwić uprawę do 3 roślin na jedną osobę oraz do posiadania przez nią do 600. gramów suszu w domu oraz do 30. w miejscach publicznych.

„Uzgodniliśmy pewien kompromis, wyliczyliśmy, że na jedną roślinę przypada około 200 gramów, co oznacza, że ​​w jednym mieszkaniu, jedna osoba może mieć 600 gramów suchej masy konopi indyjskich. Uzgodniliśmy, że może mieć 30 gramów przy sobie na ulicy”

-powiedziała Jana Michailidu, członek Rządowej Rady ds. Koordynacji Polityki Uzależnień i Komitetu Republikanów Piratów

„W ramach umowy koalicyjnej doszliśmy do wniosku, że wszystkie partie koalicyjne chcą umożliwić dorosłym obywatelom uprawę na własne potrzeby. Będzie to z pewnością propozycja rządowa, w ramach której dorośli obywatele będą mogli uprawiać trzy rośliny konopi indyjskich”

-dodała Michailidu

Na kluby konopne ponoć kategorycznie nie chciała się zgodzić koalicja KDU-CSL.

„Niestety przedstawiciele KDU-ČSL bardzo rygorystycznie żądają, aby dopuszczona została jedynie uprawa na własne potrzeby.”

– stwierdziła Michailidu

Czechy zdekryminalizowały marihuanę w 2010 r. i od tego czasu posiadanie nie więcej niż 15 g marihuany jest uważane za przestępstwo cywilne, a nie karne. Uprawa nie więcej niż 5 roślin również została zdekryminalizowana. Takie przestępstwa pociągają za sobą grzywnę w wysokości 15 000 CZK, ale w większości przypadków nakładane są niższe grzywny. Handel marihuaną jest nadal przestępstwem, za które grozi kara więzienia od 2 lat za drobny handel do 18 lat za poważny handel.

W związku z powyższym, planowane zmiany są w praktyce bardzo znikome. Najistotniejsza z nich to możliwość posiadania w domu do 600 gramów suszu konopi indyjskich bez ryzyka jakichkolwiek problemow karnych czy nawet mandatu.

Znikną e-recepty na medyczną marihuanę? – resort zdrowia zapowiada zmiany. Ministerstwo zapowiada koniec możliwości wystawiania recept na leki psychotropowe, opioidy i susz medycznych konopi w ramach e-konsultacji, a także zapowiada, że konieczne będą osobiste wizyty lekarskie. Jest to pokłosie niedawnego wyroku WSA. Planowana zmiana zakłada, że tylko niektórzy lekarze będą mogli wydawać recepty zdalnie, którzy? Oto więcej informacji.

Znikną e-recepty na medyczną marihuanę? – resort zdrowia zapowiada zmiany

„Receptomaty nie mogą wydawać recept na środki psychotropowe, opioidy i medyczną marihuanę bez zbadania pacjenta”

– orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny.

„Podejmujemy jeszcze bardziej intensywne działania wobec tych „receptomatów”, które wystawiają recepty na leki opioidowe, psychotropowe i marihuanę medyczną bez badania pacjenta lub wcześniejszego potwierdzenia leczenia w dokumentacji medycznej”

– napisał po ogłoszeniu wyroku Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Chmielowiec.

Rzecznik Praw Pacjenta uznał, że przepisywanie leków na receptę bez wcześniejszego zbadania pacjenta, jedynie na podstawie ankiety on-line, narusza zbiorowe prawo pacjentów do świadczeń zdrowotnych, o którym mowa w art. 8 ustawy o prawach pacjenta.

W ustnym uzasadnieniu WSA w całości potwierdził nasze stanowisko. Wyrok jest bardzo mocnym dowodem, że mamy rację, i daje nam podstawy do dalszych działań w stosunku do receptomatów

– mówił w rozmowie z  „DGP” Bartłomiej Chmielowiec.

Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że resort planuje całkowitą likwidację zdalnego wystawiania recept m.in. na medyczną marihuanę. Jeżeli planowane zmiany wejdą w życie, zdalnie receptę wystawić będzie mógł jedynie lekarz posiadający kontrakt z NFZ. Ma to na celu likwidację „klinik” zajmujących się wystawianiem recept na podstawie jedynie ankiety online. W takich klinikach mało który lekarz pracuje na kontrakcie z NFZ. W przeciwieństwie do lekarz rodzinnych oraz lekarzy specjalistów z kontraktami z NFZ.

Wszystko sprowadza się do zwiększenia kontroli nad pewnymi grupami leków takich jak opioidy, ma to jak najbardziej sens gdyż np. w USA kryzys opioidowy zaczął się właśnie od leków na receptę, które mają potężny stopień uzależniania. Niestety do tej grupy, leków niebezpiecznych wymagających specjalnego nadzoru, wrzucił także konopie indyjskie.

Mówi się, że medyczna marihuana została objęta większym nadzorem ze względu na spory wzrost jej spożycia, w roku 2023 sprzedano jej 4,6 tony co jest znacznym wzrostem do roku poprzedniego gdy sprzedano ok 1,5 tony suszu.

Jest to już kolejna próba zmiany przepisów dotyczących wystawiania recept na medyczną marihuanę, o takich działaniach resortu pisaliśmy w zeszłym roku T U T A J.

Na chwilę obecną nie wiadomo jak sprawa się potoczy i jakie konkretnie zmiany wprowadzi resort zdrowia, jak tylko pojawią się w tej sprawie nowe informacje – natychmiast je przekażemy.

Tajlandia: Marihuana pozostanie legalna. Pomimo wcześniejszych planów, aby zioło ponownie uznać za nielegalny narkotyk, a nawet podania daty wejścia, ostatecznie premier Srettha poinformował o rezygnacji z ponownej kryminalizacji konopi. Politycy uznali, że ziele pozostanie legalne przy jednoczesnym wprowadzeniu dodatkowych regulacji. Kwestia zmiany statusu marihuany budziła w ostatnich miesiącach wiele kontrowersji wśród wielu obywateli Tajlandii, jedne stowarzyszenia popierały planowane zmiany, a drugie chciały, aby nic się nie zmieniało – były demonstracje, dochodziło nawet do strajków głodowych. Oto więcej informacji.

Tajlandia: Marihuana pozostanie legalna, poinformował premier Srettha.

Informacje, jakoby marihuana rekreacyjna miała by ponownie trafić na listę zabronionych narkotyków, pojawiają się w mediach na całym świecie od blisko roku. Podchody do zmiany prawa rozpoczął nowy rząd Tajlandii ustanowiony właśnie w zeszłym roku.

Ale po kolei…

Marihuana w Tajlandii została zalegalizowana w roku 2022. Tajlandia wybrała dość unikalną w skali świata metodę zmiany prawa dot. konopi indyjskich, ich uprawy, przetwarzania oraz sprzedaży. A mianowicie Tajski rząd zwyczajnie usunął marihuanę z listy narkotyków, i tyle.

Od tego momentu konopie indyjskie nie były objęte jakimikolwiek przepisami, ich status prawny był taki jak np. bananów – każdy może uprawiać banany, każdy może jeść banany (nawet dzieci), każdy może postawić na ulicy stragan i sprzedawać banany. Dokładnie taki sam status miało zioło, przez brak przepisów zapanował pewien konopny chaos.

Dlatego zaczęły się pojawiać przepisy regulujące kwestie związane z marihuaną. Wprowadzono licencję na handel oraz produkcję. Wprowadzono zakaz sprzedaży nieletnim, a sklepy z ziołem nie mogą znajdować się w pobliżu szkół, przedszkoli, świątyń, etc.

Wtedy zmienił się w Tajlandii rząd. Nowy premier stosunkowo szybko zapowiedział, że legalizacja marihuany przeprowadzona była chaotycznie oraz ze szkodą dla społeczeństwa i należy ją ponownie zdelegalizować uznając za narkotyk.

Przez kolejne miesiące premier Tajlandii regularnie informował o dążeniu do ponownej kryminalizacji marihuany. Pomysł ten miał mieć początkowo poparcie wszystkich 11 partii koalicyjnych, które tworzą tamtejszy rząd. Jednak w jednym z pierwszych głosowań okazało się, iż proponowana zmiana nie uzyskała odpowiedniej liczby głosów.

Już wtedy wiele wskazywało na to, że politycy zaczynają traktować stanowisko premiera jako jego prywatną opinię w kwestii marihuany, którą nie trzeba się przejmować.

Kolejne doniesienia medialne tylko potwierdzały, że status marihuany w Tajlandii nie ulegnie zmianie. Dlatego nie potrafię zrozumieć mediów (konopnych jak i głównego nurtu), które na podstawie komunikatów Tajskiego rządu informowały, że ten chce zdelegalizować marihuanę.

Wiele nieporozumień wynikało z nieznajomości Tajskiej specyfiki oraz bardzo dla nie-azjatów trudnego języka tonalnego. Dlatego w komunikatach prasowych np. Reutersa czy CNN pojawiały się informacje w pierwszej części mówiące, że Tajlandia zdelegalizuje zioło, a w kolejnej, że producenci oraz sprzedawcy marihuany zostaną objęci dodatkowymi regulacjami – informacje się wzajemnie wykluczały.

Zaledwie kilka tygodni temu premier ponownie poinformował o mianie statusu prawnego marihuany i mocnych obostrzeń co do użytku rekreacyjnego. Zmiany miały wejść w życie od 1. stycznia przyszłego roku.

Informacje te spowodowały liczne protesty na Tajskich ulicach, grupa aktywistów rozpoczęła też głodówkę żądając od premiera pozostawienia obecnego statusu marihuany.

Tajlandia Marihuana pozostanie legalna
Pro-konopni aktywiści na ulicach Bangkoku w zeszłym miesiącu.

Właściciele konopnych biznesów także wyrazili swoje niezadowolenie dając do zrozumienia, że w przypadku zmiany prawa będą żądali odszkodowań, mowa o ok 20.000 podmiotów sprzedających lub produkujących marihuanę.

Faktem jest też to, że marihuana przynosi pewne wpływy do budżetu Tajlandii, która jest obecnie w tracie kryzysu i stara się zrobić wszystko, aby ściągnąć do siebie jak najwięcej turystów. Dlatego m.in. po wielu latach zniesiona została alkoholowa prohibicja w ciągu dnia. W Tajlandii do tej pory oficjalnie był zakaz sprzedaży alkoholu w godzinach 14.00 – 17.00 oraz 00.00 – 11.00.

Kolejna sprawa to specyfika Tajlandii, gdzie bardzo dużą władzę realną mają osoby z wysoko postawionych rodzin (system kastowy), wojsko oraz policja – mówiąc najprościej – przedstawiciele tych grup chcą zarabiać na legalnej marihuanie.

Tajlandia – marihuana zostanie legalna, będzie nowa ustawa

Mimo, że premier Srettha zmienił zdanie i zgodził się uregulować kwestię używania marihuany za pomocą ustawy, to jednak ostatnie słowo należy do parlamentu, powiedział agencji Reuters Prommin Lertsuridej, sekretarz generalny premiera.

„To będzie kwestia prawa i debaty w parlamencie. Czy to narkotyk, czy nie, zależy od parlamentu.”

– poinformował Prommin.

Nie do końca wiadomo co ostatecznie wpłynęło na zmianę stanowiska obecnego premiera. Mówi się o politycznej decyzji, jednak omawianie politycznej sytuacji i zawirowań w Tajskim rządzie nie będziemy tu omawiać.

Jeżeli obie izby Tajskiego Parlamentu przyjmą nową ustawę, a ta najpewniej będzie, wejdzie ona w życie z początkiem przyszłego roku. Poinformujemy gdy tylko się to stanie.

A teraz zobacz Tajskie uprawy prowadzone przez Polaków, materiał wideo znajdziesz T U T A J.

Przeczytaj też: Czeski rząd zrezygnował z komercyjnego rynku marihuany

Czeski rząd zrezygnował z komercyjnego rynku marihuany, dozwolona jedynie uprawa na własne potrzeby. Od kilku dni w sieci pojawiają się informacje mówiące, że Czescy politycy chcą wprowadzić pełną legalizację zioła wraz z jego komercyjnym obrotem oraz uprawą na własne potrzeby. Faktycznie, był taki plan i wiele wskazywało na to, że może się udać. Niestety, część polityków uznała, że jest to jednak zmiana zbyt duża. Oto więcej informacji.

Czeski rząd zrezygnował z komercyjnego rynku marihuany, dozwolona jedynie uprawa na własne potrzeby.

Jeszcze wczoraj informowaliśmy o planowanej przez czeski rząd pełnej legalizacji marihuany wraz z utworzeniem rynku komercyjnego. Przeczytasz o tym T U T A J.

Niestety nie wszystkim partiom tworzącym rządową koalicję się ten pomysł spodobał.

„Koalicja jest bliska porozumienia co do konkretnego brzmienia ustawy, zmiana powinna uwzględniać legalizację uprawy na własne potrzeby”

– powiedziała Lucie Ješátková, rzeczniczka Biura Rządu, odnosząc się do obecnej sytuacji.

Propozycja utworzenia regulowanego rynku konopi indyjskich, którą przedstawił rządowi odchodzący Krajowy Koordynator ds. Narkotyków Jindřich Vobořil, spotkała się ze sprzeciwem głównie ze strony KDU-ČSL.

„Chcemy zalegalizować marihuanę, ale nie chcemy wypuścić dżina z butelki legalizując rynek konopi indyjskich i udostępnieniu ich ogółowi społeczeństwa. Myślę, że problemów, jakie mamy na scenie narkotykowej, jeśli chodzi o poziom uzależnienia, ale także alkoholowego, mamy tutaj całkiem sporo. Byłbym bardzo ostrożny w podejmowaniu tak ogromnych, rewolucyjnych kroków.”

– powiedział wicepremier i szef KDU-ČSL Marian Jurečka.

Zdaniem Vobořila, który naciska na rynek regulowany, opcja kompromisowa, nad którą obecnie dyskutują politycy, nie wystarczy do ochrony konsumentów i większej kontroli nad jakością i ilością konopi indyjskich na rynku.

„Mimo kontrowersji wokół ustawy, którą przedstawiłem rządowi, jest ona jedyną, która ma sens. Zawiera środki zapobiegawcze dotyczące dostępności dla nieletnich i jednocześnie środki przeciwko czarnemu rynkowi”

– ​​powiedział Byznys Vobořil, który mimo tego, że nie jest już Krajowym Koordynatorem ds. Narkotyków, nadal czynnie bierze udział w pracach nad zmiana prawa.

„Ważny jest także fakt, że z tego, co jest we wniosku, docelowo skorzysta cała Europa w ramach zmian w prawie europejskim. Zakładam, że stanie się to w ciągu dziesięciu lat. Nie widzę powodu, aby stać na końcu, skoro możemy być na początku tej zmiany. Róbmy to po swojemu i miejmy na to wpływ”

– dodał Vobořil.

Jednak zdaniem niektórych polityków to nie koniec batalii i w kolejnych rundach negocjacji nie można wykluczyć szansy na rozszerzenie propozycji tak, aby ostatecznie powstał w Czechach rynek regulowany.

„Dzięki legalnej dostępności konopi indyjskich w krajach, w których ten rynek już działa, możliwe było ograniczenie nielegalnego rynku lub nabywania konopi indyjskich przez nieletnich i inne grupy ryzyka. I wpłynęło miliardy do budżetów państw. Takie działanie byłoby nam potrzebne także w naszym kraju”

– dodał Minister Rozwoju Regionalnego.

Ostateczny projekt ustawy może zostać poddany procedurze komentowania już jesienią tego roku. Dyskusja w Izbie Deputowanych mogłaby odbyć się pod koniec tego lub na początku przyszłego roku.

Jaka będzie ostateczna forma czeskiej ustawy nadal tak na prawdę nie wiadomo.

Czechy zdekryminalizowały marihuanę w 2010 r. i od tego czasu posiadanie nie więcej niż 15 g marihuany jest uważane za przestępstwo cywilne, a nie karne. Uprawa nie więcej niż 5 roślin również została zdekryminalizowana. Takie przestępstwa pociągają za sobą grzywnę w wysokości 15 000 CZK, ale w większości przypadków nakładane są niższe grzywny. Handel marihuaną jest nadal przestępstwem, za które grozi kara więzienia od 2 lat za drobny handel do 18 lat za poważny handel.

Źródło: seznamzpravy.cz

Czechy planują legalizację konopi indyjskich oraz utworzenie komercyjnego rynku dla dorosłych – wynika z niedawno ujawnionych dokumentów. Republika Czeska ogłosiła swoje plany dotyczące legalizacji zioła zaraz po tym, gdy taka informacja wyszła od rządu niemieckiego. Jednak rząd Czech w przeciwieństwie do naszych zachodnich sąsiadów, tworzy bardziej sensowne przepisy jak np. górny limit posiadanego suszu dla osób uprawiających konopie na własne potrzeby ma wynieść 1,5 kg. Oto więcej informacji.

Czechy planują legalizację konopi indyjskich oraz utworzenie komercyjnego rynku dla dorosłych

Ostatni raz o sytuacji związanej z czeską deklaracją legalizacji marihuany rekreacyjnej pisaliśmy w kwietniu zeszłego roku T U T A J.

Informowaliśmy wtedy, że:

„Legalizacja marihuany w Czechach nabiera konkretnych kształtów. Czeski rząd poinformował, że nowe prawo zezwoli na zakup do 150. gramów ziela miesięcznie na osobę, a także na lokalną produkcję suszu. Każdy kto będzie chciał go nabywać będzie zobowiązany wpisać się do specjalnego rejestru, który ma m.in. umożliwić przestrzegania limitów. „

Pod koniec listopada 2023 r. zlecono natomiast przygotowanie ustawy określającej zasady legalizacji marihuany. Za projekt odpowiedzialny był Jindřich Vobořil, do niedawna Krajowy Koordynator ds. Narkotyków.

Propozycja ustawy została przedstawiona na początku tego roku, jej założenia jednak były daleki od tego, czego życzyli by sobie konopni aktywiści. Projekt nie został przyjęty zbyt entuzjastycznie gdyż nie uwzględniały utworzenia rynku komercyjnego.

Jednakże okazało się, że pierwsza propozycja ustawy była celowo okrojona, a zabieg miał na celu wywarcie presji na przeciwników liberalizacji prawa oraz pokazanie skali społecznego poparcia dla ustawy zakładającej regulowany rynek komercyjny dla dorosłych.

Dlatego Vobořil (już nie Krajowy Koordynator ds. Narkotyków ale nadal doradca w kwestii legalizacji marihuany) oraz czeski  rząd przygotowali drugi, rozszerzony projekt ustawy zawierający regulacje dla rynku komercyjnego oraz uprawy na własne potrzeby.

Czechy planują legalizację konopi indyjskich – założenia ustawy

Czescy politycy idą znacznie dalej niż ich niemieccy koledzy i już na wstępie projektu informują, iż bez regulowanego rynku marihuany, nie jest możliwe zwalczanie rynku nielegalnego.

„Z punktu widzenia Krajowego Koordynatora Polityki Narkotykowej ta propozycja jest niewystarczająca i uważam, że ustawa o zarządzaniu konopiami, która zawiera trzy filary: samodzielną uprawę, udzielanie i regulowany rynek konopi, jest skuteczna w minimalizowaniu nielegalnego rynku konopi”

– czytamy w dokumencie.

„Dlatego pozwalam sobie przedstawić przedstawicielom politycznym kompleksowy projekt ustawy o zarządzaniu konopiami, który rozszerza obecną propozycję o filar regulowanego rynku konopi. Czyniąc to, spełniam również oczekiwania niektórych partnerów koalicyjnych.”

Ustawa m.in. zakłada, że użytkownicy marihuany zostaną podzieleni na trzy grupy:

-osoby uprawiające konopie na własny użytek

-zarejestrowanych członków stowarzyszeń konopnych (na wzór niemiecki)

-użytkowników nabywających konopie w wyznaczonych do tego punktach (rynek komercyjny).

1,5 kg na własne potrzeby oraz śledzenie od nasiona do sprzedaży

Projekt ustawy zakłada, że wszystko ma być rejestrowane. W przypadku roślin ma powstać system śledzenia „od nasiona do sprzedaży”, a użytkownicy z wymieniowych wyżej trzech grup zobowiązani są do rejestracji w specjalnej bazie, która ma gwarantować anonimowość.

Aby uprawiać, zostać członkiem stowarzyszenia czy nabywać susz na rynku komercyjnym, osoba musi zarejestrować się w systemie i otrzymać kartę zawierającą unikalny identyfikator potwierdzający upoważnienie do uprawiania / używania zioła.

Każda osoba musi być pełnoletnia oraz, co ciekawe, będzie mogła należeć tylko do jednej z trzech wspomnianych grup.

Osoby uprawiające będą miały limit uprawowy wynoszący trzy metry kwadratowe uprawy. Każda osoba uprawiająca konopie indyjskie będzie mogła posiadać do 1,5 kg suszu w domu oraz do 30 gramów w miejscach publicznych.

Członkowie stowarzyszeń konopnych i klienci punktów sprzedaży, będą mogli również posiadać 30 gramów w miejscach publicznych lub do 180 gramów w swoich domach.

osoby nie zarejestrowane w żadnej grupie będą mogły posiadać do 10 gramów suszu, która jest zdefiniowana jako:  „sucha masa konopi indyjskich, ekstrakt z konopi indyjskich i nalewka lub inna forma przetworzonej rośliny konopi indyjskich, łącznie odpowiadająca nie więcej niż 10 gramom suchej masy konopi indyjskich zawierającej 10% substancji z grupy tetrahydrokanabinoli”.

DO tej pory uważano, że skoro Niemcy bały się wprowadzić u siebie pełną legalizację – Czesi nie zrobią tego tym bardziej.

Jednak najnowsze informacje w tej sprawie mówią coś zupełnie innego.

Oczywiście wiele może się jeszcze zmienić, jednak miejmy nadzieję, że Czesi faktycznie pójdą dalej niż Niemcy.

Źródło: businessofcannabis.com

 

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.