Świat Prawa i legalizacji marihuany

Irlandia: Komitet ds. narkotyków wzywa do legalizacji zioła i innych zabronionych substancji. Komisja została utworzona kilka miesięcy temu w celu udzielenia odpowiedzi na 36 zagadnień związanych z narkotykami, które przedstawiło Zgromadzenie Obywateli. Końcowy raport zawiera 59 zaleceń w tym zakończenie stygmatyzacji osób używających konopi oraz ich legalizację na zasadach non-profit. Poważna debata na ten tema trwa w Irlandii od początku roku. Oto więcej informacji.

Irlandia: Komitet ds. narkotyków wzywa do legalizacji zioła i innych zabronionych substancji.

Na początku bieżącego roku irlandzcy ustawodawcy rozpoczęli poważną debatę i rozważania w kwestii zaprzestania karania za marihuanę. Jednak politycy, zanim podejmą jakąkolwiek decyzję, postanowili zapytać, co na ten temat uważają przedstawiciele obywateli. Dlatego powołano Zgromadzenie Obywateli ds. Używania Narkotyków, które miało za zadanie  przegląd irlandzkich przepisów dotyczących narkotyków oraz wydać opinię co i w jaki sposób wg. nich należy zmienić.

Poseł Gino Kenny z partii People Before Profit stwierdził w tym okresie, iż prowadzona przez dekady polityka prohibicji „stygmatyzuje, marginalizuje i kryminalizuje nie tylko jednostki, ale także społeczności w całym kraju”.

Powiedział też, że jeśli rząd przyjmie rekomendację komisji obywatelskiej, „możemy zmienić kurs, możemy ratować ludzkie życia i uwolnić ludzi spod jurysdykcji wymiaru sprawiedliwości”.

Połączony Komitet ds. Narkotyków

Wtedy też irlandzki rząd postanowił odłożyć decyzję w tej kwestii o dziewięć miesięcy, bo tyle własnie czasu dostał Połączony Komitet ds. Narkotyków, aby wydać opinie na 36 zadanych zagadnień związanych z liberalizacją prawa.

Opublikowany we wtorek nowy raport jest wynikiem pracy Wspólnego Komitetu ds. Narkotyków Oireachtas, który został powołany w celu rozważenia kwestii legalizacji marihuany i innych kwestii polityki narkotykowej po opublikowaniu w styczniu raportu komisji obywatelskiej, w którym zalecono szeroką dekryminalizację narkotyków  i wdrożenie programów ograniczających szkody.

Ogólny wydźwięk przedstawionego raportu to całkowita zmiana podejścia do marihuany oraz innych używek.

Większość z 59 zaleceń specjalnego komitetu koncentruje się na zmianie podejścia do kwestii narkotyków z paradygmatu kary i stygmatyzacji na paradygmat zdrowia i redukcji szkód. To sedno pierwszych sześciu zaleceń przedstawionych w raporcie komitetu, który zawiera ustalenia, że ​​„stygmatyzacja używania narkotyków i zawstydzanie osób je stosujących są źródłem znacznej szkody” i że „celem polityki narkotykowej powinno być zmniejszenie szkód i wyeliminowanie stygmatyzacji”.

W tym celu, jak czytamy w raporcie „dekryminalizacja posiadania na własny użytek powinna dotyczyć w równym stopniu wszystkich nielegalnych narkotyków”. I chociaż „ludziom należy zaoferować wszelkie niezbędne wsparcie i zasoby zdrowotne, nikt nie powinien być kryminalizowany za nieskorzystanie z interwencji wspierającej”.

Jeśli chodzi o marihuanę, komisja wzywa urzędników ds. zdrowia oraz przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości do „przeprowadzenia szeregu badań nad tym, w jaki sposób regulowany rynek narkotyków mógłby funkcjonować w Irlandii, zaczynając od konopi indyjskich, oraz w jaki sposób Irlandia może uwzględnić i wdrożyć wnioski z innych jurysdykcji, które podjęły pozytywne kroki w tym zakresie”.

W raporcie wskazano także, że kraj powinien rozważyć reformy „ze szczególnym uwzględnieniem Hiszpanii, Malty czy Niemiec w zakresie rozwoju irlandzkiego rynku marihuany regulowanego non-profit”.

Pojawiło się także wezwanie do rozszerzenia krajowego programu marihuany medycznej, „aby zapewnić większej liczbie osób dotkniętych przewlekłymi chorobami dostęp do marihuany w sytuacjach, w których inne metody leczenia nie przyniosły ulgi w objawach”.

Oczywiście jest jeszcze wiele do przeanalizowania, ale biorąc pod uwagę pracę wykonaną przez Komitet i Zgromadzenie Obywateli, jasne jest, że panuje zgoda co do tego, że kryminalizacja i ściganie za używanie narkotyków na własny użytek to marnotrawstwo pieniędzy i jest bardzo szkodliwe dla każdego skazanego

– powiedział w oświadczeniu szef komitetu.

Dodał też, że: „nie ma żadnego usprawiedliwienia dla nowego rządu, który twierdzi, że kwestie dekryminalizacji narkotyków do użytku osobistego nie zostały należycie omówione. Zarówno Zgromadzenie Obywateli, jak i Wspólny Komitet ds. Używania Narkotyków Oireachtas przyjrzały się temu problemowi szczegółowo”.

Premier Irlandii Leo Varadkar powiedział ustawodawcom na początku tego roku, że zgadza się, że prohibicja nie działa , o czym świadczą okresy prohibicji w Irlandii, które doprowadziły do ​​powstania nielegalnego rynku „nieczystych” produktów alkoholowych.

„Moim zdaniem używanie i niewłaściwe używanie narkotyków przez jednostki powinno być postrzegane przede wszystkim jako problem zdrowia publicznego, a nie kwestia wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych. Z pewnością uważam, że zawstydzanie ludzi, obwinianie ich i kryminalizowanie nie jest skuteczną polityką”.

– powiedział wtedy Varadkar.

Cały raport znajdziesz T U T A J

Czy turyści mogą w Niemczech legalnie palić zioło? Okazuje się, że nie. Niemiecka legalizacja konopi została obwarowana wieloma przepisami, które sprawiają, iż jest to tak na prawdę legalizacja wersja demo. Nowa ustawa posiada także pewien zapis, który teoretycznie uniemożliwia turystom legalne używanie czy posiadanie zioła o jego uprawie nie wspominając. Oto więcej informacji.

Czy turyści mogą w Niemczech legalnie palić zioło? Okazuje się, że nie.

Niemiecki rząd 1. kwietnia wprowadził w życie ustawę legalizującą w Niemczech posiadanie i uprawę konopi indyjskich na własne potrzeby.

Niestety nasi zachodni sąsiedzi liberalizując swoje prawo dot. marihuany – nałożyli też sporo ograniczeń.

Najbardziej zaskakujące są np. zapisy mówiące, że można uprawiać trzy krzaki konopi na osobę, ale jednocześnie można posiadać 25 gramów w przestrzeni publicznej oraz zaledwie 50 gramów w swoim domu. Jest to o tyle paradoksalne, że z trzech roślin można uzyskać wielokrotnie więcej suszu niż wspomniane 50 gramów.

Kolejna restrykcja mówi, że nie wolno nikomu udzielać suszu –  w praktyce oznacza to, że nie można skręcić jointa i wypalić go w trzy osoby, bo to już jest udzielanie. Dlatego zgodnie z prawem każdy powinien palić tylko swojego skręta i pamiętać, że częstowanie znajomych swoimi zbiorami jest nielegalne.

Legalne zioło w Niemczech nie dla turystów?

Teraz Sieć Europejskich Centrów Konsumenckich ( ECC-net ), ostrzega osoby podróżujące do Niemiec, które chciałyby skorzystać z nowego liberalnego prawa: Spożywanie marihuany pozostaje dla nich nielegalne.

Dokładnie tak, wbrew niektórym wprowadzającym w błąd nagłówkom, turyści w Niemczech nie mogą legalnie palić jointów ani spożywać marihuany w żaden inny sposób.

Wszystko przez jeden niepozorny zapis w nowej ustawie konopnej mówiący, że nowe przepisy dotyczą osób posiadających meldunek na terenie Niemiec od co najmniej sześciu miesięcy.

Taki zapis automatycznie sprawia, że turyści przebywający w Niemczech nie są objęci tymi samymi przepisami co osoby zameldowane na terenie Niemiec.

Niemieckie prawo nie różnicuje ze względu na obywatelstwo. Niemniej jednak nowe przepisy dotyczą osób, które są zameldowane na terytorium Niemiec przez co najmniej sześć miesięcy . Dlatego automatycznie wyklucza to okoliczności takie jak turystyka, rozpoczęcie studiów itp. z krótkim pobytem w kraju.

W związku z tym nie ma prawnie możliwości, aby takie osoby legalnie nabywały, posiadały lub spożywały marihuanę w Niemczech. Każda próba uzyskania marihuany pozostaje nielegalna. Wykroczenia mogą skutkować grzywnami lub karami więzienia.

Zespół prawny niemieckiego ECC ostatnio dokładnie przeanalizował nowe przepisy i potwierdził, że nowe teksty prawne nadal nie zezwalają na posiadanie, uprawianie i spożywanie marihuany przez osoby nie posiadające meldunku od co najmniej sześciu miesięcy.

Bawaria: Dentyści apelują o delegalizację zioła. Bawaria to niemiecki kraj związkowy, który jest ostoją przeciwników legalizacji konopi będący jednocześnie landem gdzie alkohol leje się strumieniami. Teraz tamtejsi dentyści apelują do swojego ministra zdrowia, aby ten wprowadził ponownie penalizację ziela konopi. Swoje działania argumentują mocną nadinterpretacją badania, które już samo w sobie nie jest rzetelne, a jego autorzy twierdzą, że dym z palonych konopi jest tak samo groźny lub nawet groźniejszy od dymu tytoniowego. Oto więcej informacji.

Bawaria: Dentyści apelują o delegalizację zioła.

Bawaria to niemiecki kraj związkowy, który od zawsze jest ultra przeciwnikiem jakiejkolwiek liberalizacji prawa dot. marihuany. Tamtejsi politycy od zawsze używają nieprawdziwych argumentów rodem z czasów głębokiej prohibicji w USA. A mieszkańcy wszystko chętnie łykają, niczym swój ukochany alkohol, który jest w Bawarii niesłychanie popularny – to własnie tam odbywa się co roku alkoholowy spęd – Octoberfest.

Teraz bawarscy dentyści podnieśli alarm, jakoby używanie konopi prowadziło do poważnych uszkodzeń przyzębia, a także pięciokrotnie zwiększało zachorowanie na raka szyi oraz głowy. Co mają potwierdzać badania

Niestety metodologia przedstawionych badań pozostawia wiele do życzenia. W skrócie, badanie objęło osoby, które podzielono na osoby używające oraz nieużywające marihuany. Okazało się, że grupa osób używających konopi indyjskich charakteryzuje się zwiększoną zachorowalnością na raka szyi i głowy oraz problemami jamy ustnej. Niestety, nie wzięto pod uwagę żadnych innych czynników takich jak używanie innych substancji, styl i tryb życia, jakość odżywiania i wiele innych czynników wpływających na nasze zdrowie.

Co ciekawe, autorzy badania w swoich konkluzjach napisali, iż „sugerują, że używanie konopi może mieć negatywny wpływ na zdrowie”. Niestety niemieccy dentyści z Bawarii przeczytali, że „palenie marihuany powoduje pięciokrotnie większe ryzyko raka szyi i głowy”

Badania, a raczej ich wyniki wyglądają na sienie anty konopnej propagandy. Niels Kokot, starszy autor badania po raz kolejny stwierdził, że dym z palonej marihuany jest znacznie bardziej szkodliwy niż dym tytoniowy – co jest kompletną bzdurą i dziwię się, że osoby szerzące takie poglądy nie są z nich rozliczane, ani z tego kto ich finansuje.

Dym z palonych konopi jest nieporównywalnie mniej szkodliwy aniżeli dym tytoniowy. Przeprowadzono na ten temat wiele badań, które były wykonane rzetelnie. A do tego wystarczy spojrzeć na otaczającą nas rzeczywistość  – w samej tylko Polsce z powodu palenia tytoniu umiera kilkadziesiąt tysięcy ludzi, zabija także palenie bierne – kolejne tysiące istnień. Ale zanim palenie Cie zabije najpierw się ciężko pochorujesz, na własne życzenie.

W samych Niemczech też dziesiątki tysięcy obywateli żegna się z życiem każdego dnia zarówno dzięki tytoniowi jak i alkoholowi – jednak na ten temat bawarscy dentyści milczą i nie nawołują do delegalizacji którejś z tych substancji.

Zamiast tego, prezes BLZK (związek dentystów) dr Frank Wohl wezwał do jak najszybszego wycofania się z ustawy dotyczącej legalizacji konopi indyjskich:

” Niestety rząd konsekwentnie ignorował wszystkie ostrzeżenia ekspertów jeszcze przed wejściem ustawy w życie. Rząd federalny zaakceptował wszelkie zagrożenia dla zdrowia jamy ustnej, takie jak zwiększone ryzyko rozwoju zapalenia przyzębia.”

W komunikacie BLZK napisano też: – „Ponieważ najnowsze badania wykazały, że oprócz znanych już zagrożeń istnieje również podwyższone ryzyko zachorowania na nowotwory, towarzystwo ponawia swój pilny apel do federalnego ministra zdrowia Lauterbacha o jak najszybsze wycofanie ustawy dotyczącej konopi indyjskich.”

Według Kohla, legalna marihuana oznacza znaczne pogorszenie stanu jamy ustnej wśród obywateli, a rząd powinien ponownie penalizować marihuanę, aby naprawić swój błąd.

X to jedyna „bezpieczna” platforma do rozmów o konopiach – mówią jej przedstawiciele. Platforma ta, jeszcze gdy nazywała się Twitter, puszczała dyskretne oczko do branży konopnej, zezwalając na reklamowanie legalnych produktów konopnych. Co prawda z wieloma ograniczeniami, ale jednak. Teraz przedstawiciele X zakomunikowali, że ich platforma jako jedyna jest „bezpieczna przestrzenią do rozmów o marihuanie. oto więcej informacji.

X to jedyna „bezpieczna” platforma do rozmów o konopiach – mówią jej przedstawiciele.

Na początku zeszłego roku, kilka miesięcy po tym jak Elon Mus za kwotę 44 miliardów dolarów kupił platformę Twitter, pojawił się pierwszy komunikat mówiący, że będzie to jedyna platforma przyjazna dla branży konopi i marihuany.

Wprowadzono wtedy możliwość reklamowania legalnych biznesów związanych z marihuaną, jednak jak się szybko okazało – z potężnymi ograniczeniami dla takowych reklamodawców. Przeczytasz o tym T U T A J.

Wiele wskazuje, że owe „zezwolenie” na reklamy dla zielonej branży było jedynie próbą pozyskania jak największych środków z reklam gdyż Twitter po przejęciu przez Muska zaczął notować ogromne straty finansowe.

Teraz, podczas konferencji „BENZINGA CANNABIS CAPITAL CONFERENCE”, na której jednym z mówców była  Alexa Alianiello zajmująca się w 'X’ sprzedażą i partnerstwem w USA, zakomunikowano, że X jest jedyną platformą, która nie cenzuruje treści związanych z konopiami i marihuaną.

Alianiello, która w X pełni także funkcję szefowej działu związanego z marihuaną, oznajmiła, że jej firma jest pionierem w tej dziedzinie oraz oferuje możliwości budowania marki firmom, które nie mogą reklamować swoich produktów na żadnej innej dużej platformie.

Alianiello dodała też, że wizja X to „pomoc w rozwoju cywilizacji poprzez wymianę informacji i dialog„.

Jesteśmy bezpieczną przestrzenią do rozmów na temat konopi indyjskich

-oznajmiła przedstawicielka X.

Alexa powiedziała też, że „X chroni integralność przepływających informacji zapewniając jednocześnie swobodę ich wyrażania”

To własnie swoboda wypowiedzi ma sprawiać, że X jest jedyną z dużych platform społecznościowych, która umożliwia reklamowanie konopi indyjskich oraz na swobodne dyskusje na ich temat.

Marihuana: X kontra inne platformy

Faktem jest, że największa konkurencja X czyli należące do Meta Facebook i Instagram nie są platformami przyjaznymi dla konopi. Platformy Zuckerberga od lat skutecznie blokują oraz drastycznie obcinają zasięgi, uniemożliwiają wyszukiwanie stron i treści związanych z konopiami, nawet tymi w pełni legalnymi. Meta zabrania nawet promocji CBD.

W regulaminie Facebook’a czytamy, że:

Nie zezwalamy na reklamy promujące ani oferujące do sprzedaży następujących produktów:
  • Produkty zawierające THC (tetrahydrokannabinol) lub produkty z konopi indyjskich zawierające pokrewne składniki psychoaktywne.
  • Produkty zawierające CBD (kannabidiol) lub podobne produkty zawierające kannabinoidy, takie jak CBG (cannabigerol).

Więcej o organiczeniach Meta co do konopi przeczytasz T U T A J.

Wszystko to sprawia, że X może być jedyną szansą na skuteczną promocję treści oraz produktów związanych z marihuaną i konopiami.

Ale to nie jedyne treści dozwolone na X, a zabronione na innych platformach. Na platformie Muska bez problemu publikować można też treści pornograficzne, wulgarne czy patologiczne treści od tzw. pato-influencerów.

Również i my postanowiliśmy założyć konto na X gdzie od teraz będziemy publikować nasze treści, niektóre pojawią się tylko tam, dlatego zachęcamy do obserwowania naszego profilu, który znajdziesz T U T A J.

Depenalizacja marihuany w Polsce  – Ministerstwo Zdrowia jest na TAK.  Kilka dni temu wzywała do takiego rozwiązania Naczelna Izba Lekarska, zmiany popiera wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak. Wydział resortu zdrowia ds. uzależnień popiera depenalizację posiadania i uprawy na własny użytek. Wielu od dawna wskazywało na to, że jeżeli PiS straci władzę po wyborach w 2023 roku to w związku z panującym obecnie światowym oraz europejskim trendem legalizacji konopi indyjskich – zawita ona także do Polski. Na przeszkodzie stoi jednak prezydent Duda, póki co. Oto więcej informacji.

Depenalizacja marihuany w Polsce – nadejdą zmiany?

Na całym świecie legalizacja marihuany do celów rekreacyjnych przebiega w bardzo zbliżony sposób. Najpierw na pierwszy ogień idzie marihuana medyczna i jej legalizacja.

I faktycznie jest to droga, która pokazuje, że tak tak bardzo demonizowana marihuana jednak nie jest taka zła jak się o niej mówiło w czasach prohibicji.

Co ciekawe Prawo i Sprawiedliwość legalizując medyczną marihuanę, zezwoliło na stosowanie jej w bardzo szerokim spektrum jednostek chorobowych, a receptę wystawić może każdy lekarz oprócz weterynarza. To sprawiło, że w naszym kraju nastała era legalnej marihuany – wystarczyło zdobyć receptę, i nadal wystarczy.

Teraz lekarze mają dość tego, że stali się elementem legalnej marihuany w naszym kraju. Naczelna Izba Lekarska wprost mówi, że nawet do 90% recept wystawianych jest dla użytkowników rekreacyjnych chcących legalnie korzystać z marihuany.

Dlatego NIL zaapelowała do rządzących mówiąc, aby zwyczajnie zalegalizowali marihuanę skoro i tak można ją nabywać legalnie w aptekach. Przeczytasz o tym T U T A J.

W związku z panującym obecne trendem legalizacji marihuany, gdy tylko nastąpiła zmiana rządu na taki, który na chwile obecną jest w stanie takie zmiany przeprowadzić, swoje propozycje zmian przedstawili działacze Wolnych Konopi, czyli proponowane 4 rośliny konopi indyjskich oraz 25 gramów suszu nie były by karane.

Swoją propozycję przedstawił także konopny aktywista Przemysław Zawadzki. Jego propozycja ustawy zakłada minimalne wręcz wartości czyli 1 roślina oraz 15 gramów. Jednak nawet gdyby udało się wprowadzić przepisy proponowane przez Przemka, byłby to niesamowity postęp.

Niesamowitym postępem jest to, że wydział resortu zdrowia ds. uzależnień popiera depenalizację posiadania i uprawy konopi indyjskich na własny użytek.

W zeszłym miesiącu przedstawiciele WK spotkali się także z wiceministrem rolnictwa Michałem Kołodziejczakiem, który zadeklarował, iż także popiera zmiany.

Projekt ustawy będzie jest też analizowany przez departament prawny w Komendzie Głównej Policji.

Trwa też oczekiwanie na opinie Ministerstwa Sprawiedliwości.

Na chwilę obecną jako największą czy też jedyną przeszkodę stojącą na drodze do liberalizacji prawa dot. marihuany wymienia się prezydenta Dudę, który by najpewniej zawetował ustawę legalizującą czy też depenalizującą uprawę i posiadanie ziela.

Jednak pamiętać należy, że wybory prezydenckie są już całkiem niebawem.

Medyczna marihuana w Ukrainie – od dziś można produkować oraz sprzedawać susz. Umożliwiające to przepisy zostały przyjęte przez ukraiński parlament w grudniu zeszłego roku, a dzisiaj weszły faktycznie w życie. Oprócz możliwości nabywania suszu przez pacjentów, ukraiński rząd umożliwił także wytwarzanie medycznego suszu na terenie swojego kraju. Przepisy w tej kwestii są znacznie lepsze niż np. w Polsce. W związku z trwającym konfliktem w Ukrainie wzrosła liczba potencjalnych pacjentów mogących skorzystać z właściwości medycznego suszu. Oto więcej informacji.

Medyczna marihuana w Ukrainie – od dziś można uprawiać oraz sprzedawać susz

Ustawa regulująca medyczne, naukowe i przemysłowe wykorzystanie konopi indyjskiej przegłosowana została w Radzie Najwyższej pod koniec ubiegłego roku. Nowe przepisy umożliwiające obrót oraz produkcję medycznej marihuany zostały przyjęte przez Ukraiński Parlament większością 248 głosów, przeciw wnioskowi było 16 deputowanych.

Dziś przepisy umożliwiające produkcję oraz dystrybucję i handel medyczną marihuaną w Ukrainie, weszły w życie.

Wzrost zainteresowania leczenia medyczną marihuaną wśród Ukraińców nastąpił wraz z pojawieniem się konfliktu za naszą wschodnią granicą.

Na chwile obecną szacuje się, iż 6 milionów obywateli Ukrainy może skorzystać zdrowotnie dzięki stosowaniu medycznej marihuany.

Krajowe Biuro WHO na Ukrainie i Ministerstwo Zdrowia Ukrainy szacują, że, od 10 do ponad 15 milionów Ukraińców potrzebować będzie profesjonalnej pomocy psychologicznej ze względu na PTSD (Lęk pourazowy) związany z trwającym konfliktem.

Dodatkowo na problemy natury psychicznej cierpią też pracownicy służby zdrowia. W analizie Mental health of helpline staff in Ukraine during the 2022 russian invasion przedstawiono, że w stanie na marzec 2022 roku 40% pracowników infolinii „Stop Panice”, którzy byli kluczowym źródłem wsparcia psychologicznego dla ludności w pierwszych miesiącach wojny, miało objawy depresji i lęku, na które może pomóc medyczna marihuana.

„Produkty lecznicze na bazie konopi indyjskich można uzyskać wyłącznie na podstawie recepty elektronicznej. Lekarz przepisze je pacjentowi na podstawie jego stanu, podobnie jak obecnie w przypadku morfiny

– napisał jeden z posłów głosujących za wprowadzeniem ustawy.

Produkcja medycznej marihuany w Ukrainie będzie znacznie łatwiejsza niż np. w Polsce.

O licencję na produkcję może starać się każdy przedsiębiorca, co w Polsce jest nie możliwe.

Jak wygląda prawo konopne na Malcie? Czy funkcjonują tam kluby konopne? Malta to kraj, który jako pierwszy w UE zalegalizował marihuanę na cele rekreacyjne. Jest w tej dziedzinie pionierem, jednak fakt ten nie sprawia, że rynek konopny w tym państwie rozwija się szybciej niż w innych, wręcz przeciwnie. Równie liberalne podejście do rynku konopi ma Hiszpania, Belgia czy Holandia. Tam jednak nie powstały ramy prawne dla działalności klubów konopnych. Rynek CBD na Malcie pozostaje w tyle w porównaniu do sąsiadów, przede wszystkim ze względu na niejasne przepisy. Jak wygląda kwestia legalizacji marihuany 2 lata po tym fakcie? Kto jest największym beneficjentem liberalizacji przepisów konopnych na Malcie.? Co z klubami konopnymi? Wszystkiego dowiesz się z artykułu.

Status prawny CBD na Malcie

Mimo legalizacji marihuany na Malcie, branża CBD pozostaje tam sektorem mocno penalizowanym przez władze. Kannabidiol nie jest całkowicie legalny na Malcie, głównie ze względu na ograniczenia nakładane przez UE.

Obecnie, aby kupić legalnie CBD trzeba mieć receptę do lekarza, którzy przepisuje takie preparaty w razie problemów zdrowotnych. Istnieje jednak złożona procedura uzyskania takiej recepty, a samo CBD kupowane w aptece jest o wiele droższe niż suplementy diety CBD.

Przepisy dotyczące produkcji i wprowadzania do obrotu CBD pozostają na Malcie bardzo niejasne. Przywóz swojego olejku CBD jest więc obarczony pewnym ryzykiem.

Władze kontrolują nie tylko konsumentów, ale też producentów CBD pod kątem zawartości THC w produkcie. Częstą praktyką są weryfikacje sprzedawców ze strony urzędników państwowych i towarzyszące temu rekwirowanie towaru i inne stresujące procedury. Kiedy dochodzi do przekroczeń ustawowego limitu THC, który na dzień dzisiejszy wynosi 0,2% – dochodzi nawet do aresztowań.

Chociaż CBD jest zazwyczaj sprzedawane jako składnik olejków, produktów spożywczych i kosmetycznych, składnik jest również dostępne w postaci kwiatów, wizualnie nie do odróżnienia od psychoaktywnych konopi. Malta pomimo wprowadzenia legalizacji konopi indyjskich dalej nie uregulowała rynku CBD i konopi włóknistych tak, by przepisy były przejrzyste i chroniły producentów oraz konsumentów.

Status prawny THC na Malcie

Malta już od jakiegoś czasu przejawiała w kwestii marihuany postawę dość liberalną. W 2015 roku rząd zdepenalizował posiadanie niewielkich ilość marihuany na własny użytek, znosząc kary za jej używanie.

Sześć lat później, w 2021 roku Malta jako pierwszy kraj UE legalizuje rekreacyjną marihuanę dając obywatelom możliwość uprawy lub nabycia ziela w ramach stowarzyszeń (które powstawał bardzo długo i w bólach, o tym za chwilę).

Mimo to THC nie jest w pełni legalną substancją – jej status prawny praktycznie się nie zmienił, zmieniły się natomiast limity dotyczące posiadania marihuany oraz kary. Tetrahydrocannabinol wciąż znajduje się na liście substancji kontrolowanych, można go posiadać w ograniczonym zakresie, co to oznacza?

Na przykład dorośli obywatele mogą uprawiać do 4 roślin konopi indyjskich w swoim domu i przechowywać w nim do 50 gramów suszu. Poza terenem zamieszkania wolno mieć ze sobą 7 gramów marihuany, jednak nie wolno jej konsumować w przestrzeni publicznej – ten czyn jest wykroczeniem zagrożonym grzywną w wysokości 235 EUR, natomiast jeśli w otoczeniu są nieletni, grzywna wzrasta do kwoty 500 EUR. Z kolei posiadanie więcej niż siedmiu gramów i mniej niż 28 gramów ma skutkować grzywną w wysokości 100 euro.

Maltański model legalizacji marihuany

Malta przyjęła niekomercyjny model legalizacji – to znaczy, że nie uruchomiono w tym państwie regulowanego przez państwo rynku produkcji, dystrybucji i sprzedaży konopi indyjskich.

Obywatele mogą korzystać z marihuany o ile są członkami zamkniętych klubów konopnych (konopne kluby społeczne) lub jeśli sami będą zaopatrywać się w surowiec konopny poprzez uprawę rośliny we własnym zakresie.

Z klubów korzystać mogą jedynie mieszkańcy lub rezydenci Malty.

Stowarzyszenia mogą liczyć maksymalnie 500 członków. Każdy obywatel Malty może się do takiej organizacji zapisać, otrzymując ilość marihuany do siedmiu gramów dziennie, pięćdziesięciu gramów miesięcznie oraz do 20 nasion miesięcznie.

W obecnym kształcie prawo nie pozwala członkom klubów palić konopi indyjskich na ich terenie. Dozwolona jest tylko i wyłącznie konsumpcja w zaciszu własnego domu.

Klub konopny, aby móc świadczyć swoje usługi musi otrzymać rządową licencję. Dopiero dwa lata po legalizacji, czyli w październiku 2023 roku Urząd ds. Odpowiedzialnego Używania Konopi (AOUK) na Malcie, przyznał dwie pierwsze licencje klubom konopnym.

Niestety od ogłoszenia nowych przepisów do faktycznego powstania klubów konopnych musiały minąć 2 lata.

Licencje nie są dożywotnie, AOUK przyznaje je na okres 1. roku i potem dokonuje weryfikacji, czy stowarzyszenie spełnia w dalszym ciągu wymogi. Mimo tego samo umożliwienie legalnej uprawy obywatelom przyniosło wiele korzyści. Dwie z największych maltańskich organizacji pozarządowych zajmujących się problematyką nadużywania substancji odnotowały znaczny spadek liczby wezwań o pomoc ze strony osób używających konopi indyjskich od czasów legalizacji marihuany na Malcie.

Prawo konopne na Malcie – Medyczna marihuana

Maltański parlament zalegalizował medyczną marihuanę w 2018 roku. Obywatele mogą legalnie leczyć się medyczną marihuaną o ile wyrazi na to zgodę lekarz prowadzący.

Aby uzyskać status pacjenta niezbędna jest wizyta kwalifikacyjna u lekarza, który przepisuje receptę na medyczną marihuanę. Kwalifikacja do leczenia obejmuje tylko niektóre przewlekłe i wyniszczające schorzenia, takie jak przewlekły ból, stwardnienie rozsiane, epilepsja, neuropatie czy nowotwory.

Kiedy kwalifikacja lekarska zostaje uznana, pacjent otrzymuje kartę kontrolną pacjenta, którą zatwierdza Kurator Zdrowia Publicznego. Lek można nabyć w aptece z receptą i kartą pacjenta. Obecnie na użytek medyczny dostępnych jest 13 odmian suszu konopi indyjskich oraz 4 preparaty w formie ekstraktów na oleju MCT.

Leki produkowane są na terenie kraju, ale też istnieją preparaty sprowadzane przez licencjonowanych dystrybutorów zatwierdzonych przez organ Inspektoratu Zdrowia Publicznego na Malcie. W 2018 roku Malta zezwoliła na krajowe uprawy konopi indyjskich na użytek medyczny. W następstwie wprowadzenia ustawy o produkcji konopi indyjskich do celów leczniczych i badawczych (rozdział 578 prawa Malty) rząd maltański otworzył drzwi dla produkcji marihuany medycznej, umożliwiając podmiotom chcącym produkować surowiec ubieganie się o licencję.

Wnioski o licencjonowanie rozpatruje Maltański Urząd ds. Leków, który jest odpowiedzialny za weryfikację wniosków o produkcję, przywóz i hurtową dystrybucję produktów na bazie konopi indyjskich do celów leczniczych.

Nastroje społeczne na Malcie a prawo konopne

Środowiska konopnych aktywistów i działaczy na Malcie w dalszym ciągu wskazują na wiele niedociągnięć w procesie wdrażania legalizacji. W tej chwili działania konopnych organizacji koncentrują się wokół większej swobody korzystania z marihuany oraz sprawiedliwości społecznej, jeśli chodzi o przestępstwa związane z marihuaną.

Oczekuje się całkowitego wymazania historii przestępstw związanych z posiadaniem tej substancji. Nowe regulacje w kontekście marihuany mają też uregulować kwestię dzielenia się nadwyżkami suszu ze swojej domowej uprawy.

Obecnie nie wolno nawet podarować marihuany bliskiej osobie – według prawa jest to handel narkotykami.

Rząd maltański był także krytykowany za brak strategii dotyczącej implementacji podstawowych założeń legalizacji jak choćby działalności klubów konopnych, które przez 2 lata nie mogły funkcjonować, bo nie było do tego ram prawnych.

Prawo konopne na Malcie to niestety też mocny chaos, Dopiero niedawno, w piątek 27 stycznia 2024 roku maltański Urząd ds. Odpowiedzialnego Używania Konopi (ARUC) ogłosił nowe wytyczne mające na celu określenie charakteru rynku konopi indyjskich przeznaczonych dla dorosłych. W kontekście działalności klubów, zrezygnowano z limitów cenowych oraz limitów na ilość THC, wprowadzono za to, regulację cen, które nie mogą wynosić więcej niż cena na czarnym rynku. Działalność klubów dopiero się zaczyna, także pełne efekty legalizacji na Malcie będzie można obserwować w przeciągu najbliższych lat.

Spożycie marihuany przez młodzież spadło o 25% po jej zalegalizowaniu. W przeciągu ostatniej dekady w Stanach Zjednoczonych przeszła fala legalizacji zioła, które obecnie w zdecydowanej większości stanów jest dostępne w formie rekreacyjnej lub medycznej. Opublikowany kilka dni temu raport CDC pokazuje m.im. dane dotyczące spożycia ziela przez młodzież w latach 2013 – 2023. Kwestia spożycia marihuany przez młodzież od zawsze była ważnym tematem w debacie o jej legalizacji, a dane w zawarte w raporcie CDC jasno wskazują, że legalizacja niesie za sobą mniejsze spożycie wśród młodzieży. Oto więcej informacji.

Spożycie marihuany przez młodzież spadło o 25% po jej zalegalizowaniu

Rządowa agencja USA CDC – Centers for Disease Control and Prevention (centrum kontroli i zapobiegania chorobom opublikowała kilka dni temu raport dotyczący niepokojących zachowań wśród młodzieży – „Podsumowanie danych z badania zachowań ryzykownych wśród młodzieży oraz raport o trendach: 2013-2023„. W wielostronicowym raporcie znalazła się także część poświęcona trendom w używaniu marihuany przez młodzież w USA w latach 2013 -2023.

Okazuje się, że wraz z postępującą legalizacją marihuany w USA jej spożycie wśród młodzieży w wieku licealnym

Spożycie marihuany przez młodzież
Spożycie marihuany przez młodzież spadło o 25% po jej zalegalizowaniu

Grafika pokazuje trend w latach 2013 – 2023. Wśród młodych mężczyzn spożycie spadło o 21%, natomiast u młodych kobiet spadek ten wyniósł ok. 30%. Na wykresie widać też pewne trendy dwu- trzyletnie, Najmocniejsze spadki spożycia to okres kiedy legalizacja marihuany w USA rozhulała się na dobre. Natomiast ostatnie dwa lata to nieznaczny wzrost spożycia o 1% u obu płci.

Są to kolejne dane potwierdzające to, o czym od dawna powtarzają konopni aktywiści, a w ostatnich latach rządy krajów, które marihuanę legalizują – tylko legalizacja może pomóc ograniczyć spożycie marihuany przez młodzież do minimum.

W trakcie wielu debat na temat zmian prawa dot. marihuany, zwolennicy prohibicji bardzo często straszyli społeczeństwo wizją fali narkomani wśród młodzieży. Na szczęście wszelkie badania w taj kwestii, przeprowadzane na przestrzeni ostatnich lat, w krajach gdzie marihuana jest zalegalizowana dla osób powyżej 18 roku życia pokazują, że jest zupełnie odwrotnie.

Nielegalność „trawki” nie oznacza, że jest jest ona niedostępna dla młodzieży, wręcz przeciwnie. W naszym kraju licealista łatwiej kupi nielegalną marihuanę niż legalny alkohol. Nielegalność zioła podnosi natomiast jego prestiż wśród młodzieży ze względu na efekt „zakazanego owocu”, który smakuje lepiej właśnie dlatego, iż jest zakazany.

W generalnym rozrachunku tam gdzie marihuana jest nielegalna – spożywa ją znacznie większy odsetek młodzieży, a nawet dzieci. Dilerów jest od groma, a oni o dowód przeważnie nie pytają.

Tak jak wspomniałem, w ciągu ostatnich lat pojawia się sporo wyników badań mówiących, że legalizacja marihuany dla dorosłych, zmniejsza spożycie wśród młodzieży.

Pisaliśmy o tym m.in. w artykule – Urugwaj: Legalizacja marihuany nie spowodowała jej większego spożycia wśród młodzieży.

Inny przykład to Kanada, gdzie Spożycie marihuany przez młodzież spadło o połowę, odkąd ją zalegalizowano.

Z innych badań, o których pisaliśmy, wynika, iż legalizacja marihuany nie powoduje wzrostu „problematycznej” konsumpcji marihuany czy też wzrostu spożycia konopi przez młodzież.

 

Niemcy –  Cena medycznej marihuany spadła o 50%. Jest to jeden z pobocznych efektów wprowadzenia w życie ustawy CanG, na mocy której od 1. kwietnia tego roku na terenie Niemiec obowiązuje częściowa legalizacja zioła. Ustawa oprócz kwestii marihuany rekreacyjnej, wprowadziła nowe regulacje dla suszu o przeznaczeniu medycznym, który trafił na listę leków obłożonych znacznie mniejszymi restrykcjami. Oto więcej informacji.

Niemcy – Cena medycznej marihuany spadła o 50%

Firma Bloomwell Group GmbH opublikowała w kilka dni temu raport na temat prywatnego rynku marihuany medycznej w Niemczech . Spółka znajdująca się we Frankfurcie pełni funkcję scentralizowanej infrastruktury cyfrowej do dystrybucji, konsultacji i leczenia marihuaną medyczną.

Raport przedstawia analizę niemieckiego rynku medycznej marihuany przed raz po wejściu w życie CanG – ustawy częściowo legalizującej marihuanę w Niemczech.

Po wejściu w życie ustawy CanG w kwietniu, cena suszu medycznej marihuany początkowo nieznacznie wzrosła, co było najpewniej efektem jej przeklasyfikowania jako substancji nienarkotycznej. Jednak cena dość szybko się ustabilizował, a następnie zaczęła spadać w czerwcu.

Na chwilę obecną pacjenci płacą średnio połowę ceny za medyczną marihuanę w porównaniu z tym, co płacili na początku 2023 r.

Dzięki platformie Bloomwell, która jest zdecydowanie największą tego typu platformą w Europie, udało nam się zebrać i przeanalizować znaczną ilość danych na temat recept na medyczną marihuanę, preferencji pacjentów i rynku jako całości”

— poinformował Niklas Kouparanis, dyrektor generalny i współzałożyciel Bloomwell Group.

„Oprócz dostosowania się do pacjentów wrażliwych na cenę poprzez niższe i bardziej przystępne koszty recept, nasze ustalenia pokazują, że dzięki importom z ponad 20 krajów — większość z Kanady — mamy stałe dostawy marihuany, aby sprostać zwiększonemu popytowi, oraz ogromną różnorodność odmian kwiatów, aby sprostać preferencjom pacjentów i lekarzy. Jednak w miarę rozwoju naszego rynku będziemy musieli nadal zwiększać ilość importowanej marihuany, ponieważ prognozujemy, że Niemcy będą największym rynkiem medycznej marihuany na świecie”.

-pisze Kouparanis

Wnioski zawarte w raporcie opierają się na wewnętrznych danych Bloomwell Group oraz analizie dziesiątek tysięcy recept zrealizowanych za pośrednictwem platformy medycznej marihuany w okresie od stycznia 2023 r. do czerwca 2024 r. Oto najważniejsze z nich:

-Pacjenci otrzymują większą różnorodność odmian kwiatów konopi niż kiedykolwiek wcześniej. Tylko w czerwcu 2024 r. apteki wydały łącznie 237 różnych odmian kwiatów medycznej konopi za pośrednictwem cyfrowej platformy Bloomwell.

-Ponad 50% przepisanych kwiatów marihuany medycznej jest klasyfikowanych jako „niedrogie” lub „bardzo tanie”. Średnia cena za gram wynosi mniej niż 9 euro (9,73 USD). Aby to zobrazować, w USA średnia cena za gram kwiatów marihuany medycznej wynosi od 10 do 20 USD.

-Niektóre odmiany kwiatów konopi medycznych, których cena na początku 2023 r. wynosiła 10 euro za gram, obecnie można kupić za 5 euro za gram.

-Przepisywane kwiaty marihuany medycznej zawierają średnio nieco ponad 20% THC.

-Pacjenci i lekarze mają możliwość wyboru kwiatów konopi, które są albo napromieniowane (poddane obróbce w celu wyeliminowania potencjalnych zanieczyszczeń mikrobiologicznych), albo nienapromieniowane; preferencje wskazują, że niewielka większość pacjentów preferuje kwiaty nienapromieniowane. Od początku roku stosunek kwiatów napromieniowanych do nienapromieniowanych był raczej równy.

Raport stwierdza także, że niemiecka branża konopna jest dobrze przygotowana, zapewniając stałe dostawy marihuany, aby sprostać znacznemu wzrostowi liczby nowych pacjentów, który nastąpił po 1 kwietnia.

„To niezwykle obiecujące, że medyczna marihuana staje się coraz bardziej powszechna obok innych cenionych i niezawodnych leków na receptę, a teraz można ją przepisywać płynniej w przypadku takich powszechnych problemów, jak zaburzenia snu i migreny”

— powiedział współzałożyciel Bloomwell Group, dr Julian Wichmann, lekarz medycyny. „

Leczenie pewnych dolegliwości medyczną marihuaną, które zostało zatwierdzone w 2017 r. i okazało się pomocne w łagodzeniu objawów wynikających z powszechnych schorzeń, powodując niewiele lub nawet brak skutków ubocznych, nie powinno być stygmatyzowane. To doskonała wiadomość zarówno dla pacjentów, jak i lekarzy, że skuteczna terapia medyczną marihuana jest teraz szerzej dostępna po reklasyfikacji, aby pomóc osobom z różnymi powszechnymi schorzeniami, które dotykają miliony”.

-dodał dr Wichmann

Była posłanka Lewicy Beata Maciejewska grozi redakcji WeedNews.pl sądem, za pisanie prawdy temat jej szkodliwych dla konopi działań. O Beacie Maciejewskiej pisaliśmy na łamach portalu kilkukrotnie, zawsze w związku z jej działaniami ws. legalizacji konopi indyjskich i pracy jako przewodniczącej Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany. Niestety, były to materiały obnażające nie pomocne, a szkodliwe działania na rzecz konopi w celu budowania na tym polityki i politycznego marketingu. Wszystko co zostało napisane o Beacie Maciejewskiej to prawda i bardzo liczymy na pozew. Oto więcej informacji.

Była posłanka Lewicy Beata Maciejewska grozi redakcji WeedNews.pl sądem, za pisanie prawdy na jej temat

Beata Maciejewska, była posłanka Lewicy, była swego czasu jednym z pomysłodawców oraz przewodniczącą Parlamentarnego Zespołu ds. Legalizacji Marihuany.

Było to przedsięwzięcie, które na początku wspierałem także dołączając do grupy doradczej wspomnianego zespołu. Mimo tego, że już na pierwszym spotkaniu posłanka Maciejewska dobitnie pokazała jaki ma stosunek do zgromadzonych osób opuszczając spotkanie po kilku minutach – dawałem temu zespołowi szansę na powodzenie. Co ciekawe byłem jedną z niewielu osób, które z góry nie skazywały tego projektu na porażkę. O początkach przeczytasz T U T A J.

Niestety bardzo szybko okazało się, że posłance Maciejewskiej wcale nie zależy na tym, aby prawo dot. marihuany zmienić, lecz na tym, aby wyglądało, że Lewica coś w tej sprawie robi podczas gdy robiła wszystko, żeby ich projekt nie miał szans powodzenia. Nawet nie próbowano zdobyć najważniejszej sprawy dla tej kwestii – poparcia politycznego dla zmian.

Lewica udawała zdziwionych przed kamerami po tym jak ich propozycja zmiany ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii została odrzucona. Udawali zdziwienie dlatego, że oni z góry wiedzieli, że to jest tylko szopka, że ten projekt nie przejdzie gdyż nie poruszyli nawet tego tematu z kimkolwiek z rządu. Przeszedł natomiast bez problemu projekt posła Sachajko, który zwyczajnie załatwił mu polityczne poparcie.

Dlatego po dwóch latach od powołania zespołu, gdy jasne już było co kieruje działaniami Maciejewskiej, napisałem tekst Parlamentarna Wydmuszka ds. Legalizacji Marihuany gdzie dokładnie opisane są szkodliwe działania posłanki i robienie polityki na konopiach bez nawet próby wprowadzenia realnych zmian.

Beata Maciejewska swego czasu opublikowała swoim koncie Instagram szkodliwe i wręcz niebezpieczne treści wprost zachęcające do palenia zioła bo „jest zdrowe i dobre”, jak mówi sama posłanka, która nigdy w życiu zioła nie paliła ale postanowiła robić na nim politykę. Mało tego, po oburzeniu m.in. społeczności konopnej takim wpisem opublikowała kolejny, który tylko utrzymał nas w przekonaniu, iż ta osoba nigdy nie powinna się zajmować tym tematem, pisaliśmy o tym w artykule „Kolejne szkodliwe dla konopi działania posłanki Beaty Maciejewskiej„.

W zeszłym roku Beata Maciejewska postanowiła też odstawić niezła szopkę udając, że cokolwiek robi dla sprawy konopnej. Otóż była już posłanka Lewicy dopuściła się publicznego kłamstwa informując, że przeprowadziła audyt w poznańskim Instytucie Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich oraz, że otrzymała raport ze wspomnianego audytu. Który jak się okazało nigdy się nie odbył w prawidłowej formia, a rzekomy raport to tylko prywatna korespondencja posłanki z naukowcami i została nielegalnie opublikowana jako oficjalny raport. Pisaliśmy o tym w zeszłym roku jako dowód przedstawiają pismo od IWNiRZ podpisane przez wspomnianych naukowców, z którego jasno wynika, że Maciejewska zwyczajnie i perfidnie kłamała na ten temat. Przeczytasz o tym w artykule Beata Maciejewska znów szkodzi konopiom! Posłanka Lewicy kłamie publikując prywatną korespondencje jako oficjalny raport od IWNiRZ.

W związku z powyższymi publikacjami, byłą posłanka Lewicy zaczęła mnie obrażać, atakować oraz oskarżać o to, że szkodzę tym, którzy chcą coś zrobić dla konopi, nawet naukowcom – co zapewne jest odniesieniem do jej bezczelnych kłamstw związanych ze wspomnianym raportem, który okazał się nieprawdziwy. Oto co publicznie napisała Beata Maciejewska:

Beata Maciejewska grozi redakcji WeedNews.pl

Czego oczywiście nie zostawiłem bez reakcji:

Beata Maciejewska grozi redakcji WeedNews.pl

Beata Maciejewska nigdy w żaden sposób nie odniosła się merytorycznie do stawianych jej w artykułach zarzutów.

 

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.