Stan Nowy Jork dekryminalizuje marihuanę, wczoraj Gubernator Andrew Cuomo podpisał ustawę, która znosi karanie więzieniem posiadanie do dwóch uncji suszu.

Tym samym Nowy Jork stał się 27. stanem gdzie można posiadać marihuanę na własny użytek i nie pójść za to siedzieć. W tym miesiącu taki sam krok podjęły Hawaje, także zdekryminalizowały posiadanie, ale mniejszych ilości.

Stan Nowy Jork dekryminalizuje marihuanę

Nowe ustawodawstwo znosi kary pozbawienia wolności za posiadanie do dwóch uncji suszu. Zmniejsza karę za posiadanie mniej niż uncji marihuany do grzywny w wysokości 50 $. Bez względu na historię kryminalną, za posiadanie do dwóch uncji grozi teraz kara w wysokości 200 $.

Nowa ustawa przewiduje także wymazanie wyroków wydanych za posiadanie marihuany.

Gubernator Nowego Jorku, Andrew Cuomo

Nagroda pocieszenia

Gubernator Nowego Jorku, Andrew Cuomo, chciał doprowadzić do całkowitej legalizacji marihuany rekreacyjnej, był to ważny punkt w jego planach na ten rok. Niestety nie osiągnięto w tej sprawie pełnego porozumienia. Zamiast pełnej legalizacji nastąpiła dekryminalizacja, co też z pewnością cieszy lokalnych konsumentów, którzy jednak nadal oczekują legalizacji obrotu.

Wielka Brytania powinna zalegalizować marihuanę ciągu 5 do 10 lat – oznajmiła międzypartyjna grupa brytyjskich posłów, która udała się w podróż edukacyjną do Kanady. Na własnych oczach przekonali się, że legalizacja marihuany do celów rekreacyjnych to dobre rozwiązanie.

Poseł i minister David Lammy wraz z konserwatystą Jonathanem Djanogly i liberalnym demokratą Sir Normanem Lambem zostali sfilmowani podczas podróży do Kanady, gdzie na własne oczy mieli zobaczyc jak wyglada legalizacja rekreacyjnej marihuany. Ujęcia z tego wyjazdu trafiły do filmu dokumentalnego realizowanego przez Radio 1 Newsbeat pt.: Legalising Cannabis: Canada’s Story – poinformowało BBC.

Kanada jest pierwszym krajem należącym do grupy G7, który zezwolił na rekreacyjne używanie marihuany oraz jej dystrybucję. Kilku przedstawicieli brytyjskiego parlamentu, udało się na konopny wyjazd edukacyjny. Mieli na własne oczy przekonać się, czym jest legalizacja konopi indyjskich i porównać oba systemy prawne.

Obecnie w Wielkiej Brytanii, konopie indyjskie są klasyfikowane jako narkotyki klasy B za których posiadanie można spędzić więzieniu do pięciu lat. Wyjątek stanowi marihuana do celów medycznych, którą brytyjscy lekarze mogą przepisywać od listopada 2018 r. Wcześniej tamtejszy rząd był temu pomysłowi przeciwny. Twierdzono, że tam gdzie marihuana została zalegalizowana do użytku medycznego, często dochodzi do nielegalnego wykorzystania rekreacyjnego.

Wielka Brytania powinna zalegalizować marihuanę

„Chcę, aby rynek został zalegalizowany, uregulowany i odebrany gangom przestępczym, a młodzi ludzie nie byli uznawani za przestępców i byli dobrze wykształceni”

– powiedział David Lammy, poseł z Tottenham po powrocie z wizyty w Toronto. Po czym dodał:

„Chcę widzieć towar o określonej mocy, oznakowany etykietami”

David Lammy, minister i poseł z ramienia ugrupowania Labour, popiera teraz legalizację, wbrew oficjalnemu stanowisku jego partii. Wystarczyło, że zobaczył jak to wygląda i że w rzeczywistości przynosi same korzyści.

Wielka Brytania powinna zalegalizować marihuanę
Posłowie Brytyjskiego Parlamentu w trakcie wizyty na jednej z plantacji marihuany w Kanadzie.

Jedną z partii, która oficjalnie popiera legalizację marihuany rekreacyjnej w Wielkiej Brytanii, jest Partia Liberalnych Demokratów. Za takie stanowisko partii w tej sprawie odpowiada Sir Norman Lamb, który także został zaproszony do Kanady.

Podczas pobytu w Kanadzie chciał legalnie pobrać zakupić bogaty w THC olej z konopi, który miał pomóc mu zasnąć. Miał świadomość, że taki produkt jest nielegalny w Wielkiej Brytanii, a co za tym idzie nie można go tam kupić. Stał się tym samym jedynym brytyjskim posłem, który kiedykolwiek otwarcie przyjął produkt z konopi indyjskich, w tym przypadku olej RSO.

„Wziąłem ten olej wyłącznie dla poprawienia jakości snu i dla relaksu. Wezmę go jeszcze przed snem i przed moim lotem do domu”.

-powiedział Sir Lamb.

„Byłem bardzo zaniepokojony, ponieważ następnego dnia po przylocie przewodniczyłem komitetowi ds. Technologii i Nauki, a wracaliśmy nocą i pomyślałem, że jeśli wrócę bez snu, będzie to wyzwanie”.

Sir Lamb powiedział, że nie czuł się odurzony, a olejek konopny pomógł mu zasnąć:

„Spałem niesamowicie dobrze. Wziąłem krople i bardzo dobrze spałem w samolocie, właściwie to przespałem śniadanie”

Wielka Brytania powinna zalegalizować marihuanę
Sir Lamb w trakcie nabywania olejku RSO.

Wycieczka została zorganizowana przez brytyjską grupę Volte Face, która chce, aby Wielka Brytania zalegalizowała marihuanę.n Jest ona finansowana przez koncern MPX, który chce legalnie i odpowiedzialnie rozprowadzać marihuanę rekreacyjną w UK.

Wszyscy trzej parlamentarzyści, którzy wzięli w niej udział wierzą, że Wielka Brytania pójdzie w ślady Kanady i zalegalizuje konopie do użytku rekreacyjnego w następnej dekadzie.

Ale konserwatywny poseł Jonathan Djanogly, uważa, że ten proces nie nastąpi tak szybko

„Myślę, że musimy się jeszcze doedukować przed legalizacją marihuany rekreacyjnej, co nastąpi w pewnym momencie”

– powiedział Jonathan Djanogly i dodał:

„Myślę, że jesteśmy jakieś od 10 do 15 lat od stanu prawnego, który funkcjonuje obecnie w Kanadzie”.

Inni posłowie uznali, że powinno to nastąpić wcześniej, za jakieś 5 lat.

Jednak rząd powiedział w rozmowie z Newsbeat, że na chwilę obecną „nie ma zamiaru zmieniać prawa”, jeśli chodzi o legalizację.

Rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych powiedział:

„Legalizacja tych substancji nie wyeliminowałaby przestępstw powodowanych przez nielegalny handel, ani nie poradziłaby sobie ze szkodami związanymi z uzależnieniem od narkotyków i nieszczęściem, jakie mogą spowodować rodziny i społeczeństwo”.

Szkoda, że pan rzecznik nie pojechał na tę edukacyjną wycieczkę do świata legalnej marihuany. Może gdyby zobaczył, że to przynosi same korzyści zmienił by zdanie, tak jak zrobił to poseł i minister Lammy.

Taki wyjazd mógłby też dobrze zrobić naszym rządzącym.

Jamajka – właśnie tam postanowił zamieszkać Marian, obywatel Niemiec. 33-latek otworzył hostel przy plaży, która niestety była mocno zaśmiecona. Marianowi się to nie podobało i stwierdził, iż trzeba coś z tym zrobić. Postanowił obdarować jointem każdego, kto obdaruje go kubłem śmieci zebranych na pobliskiej plaży.

33-letniego Marian wpadł na ten pomysł po tym, gdy zwyczajnie się wkurzył na to ile śmieci zostawiają po sobie turyści, a głównie ogromne ilości plastiku. Nasz zezłoszczony bohater poszedł do siebie i z 56 gramów marihuany skręcił 56 jointów po czym oznajmił:

Obdarujcie mnie śmieciami z plaży, a ja Was obdaruje jointem za każde wiadro sprezentowanych mi odpadków

Dlaczego akurat tak? Cóż, w jego genialnym szaleństwie jest metoda. Marian zna lokalne prawo i wie, że zgodnie z nim 56 gramów to maksymalna ilość suszu, którą można posiadać bez konsekwencji prawnych. Nie wolno mu też marihuaną handlować ani wymieniać jej za inne towary – nawet jak są to śmieci. Dlatego właściciel hostelu Germaican zachęca aby wręczać mu śmieciowe prezenty, a on chcąc też dać jakiś prezent da gramowego jointa. Genialnie.
Po niespełna 30 minutach od postawienia znaku z informacją o prowadzonej na Jamajskiej Long Bay Beach akcji, pojawiła się pierwsza osoba ze śmieciowy prezentem.

Jamajka

„Nie możemy sprzedawać lub wymieniać ganji na śmieci lub coś w tym rodzaju, po prostu nie mamy licencji i nie mamy na to pozwolenia.”

-mówi pomysłodawca akcji

„Byłem wściekły z powodu tych wszystkich śmieci wokół nas. W ostatnich miesiącach przeprowadzałem wiele badań na temat śmieci, zwłaszcza na temat tych plastikowych. Często widziałem zdjęcia, na których niektórzy oferowali np. darmową kawę za wiadro śmieci. Moja dziewczyna zażartowała pewnego razu, że a Jamajce powinniśmy zaoferować darmowe jointy”

Relacjonuje Marian, po czym dodaje:

„Jedną z najzabawniejszych rzeczy w tym wszystkim było to, że dwa wiadra, które kupiłem, były droższe niż wszystkie jointy, które skręciłem. Taka jest Jamajka”

Wszystkie zebrane śmieci są następnie zabierane przez lokalną firmę wywożącą śmieci na wysypiska.

Hawaje dekryminalizują posiadanie marihuany stając się tym samym 26. stanem USA, w którym marihuana jest legalna bądź też wolno posiadać pewne ilości bez obawy o konsekwencje prawne. Niestety ilość jaką można przy sobie posiadać beż konsekwencji prawnych nie jest zbyt pokaźna.

Niestety dla mieszkańców Hawajów nie będą oni mogli posiadać zbyt wiele suszu konopnego. Nowe prawo znosi możliwość postawienia zarzutów karnych za posiadanie marihuany ale tylko do trzech gramów. Została jedynie utrzymana kara grzywny w wysokości 130 dolarów. Kontrolujący Hawaje rząd Demokratów zatwierdził projekt ustawy i wysłał go w maju gubernatorowi Davidowi Ige. Ten go nie podpisał, ale nie zawetował, co poskutkowało tym, że od wtorku ustawa automatycznie weszła w życie. Nowe prawo zacznie obowiązywać 11 stycznia 2020 roku.

Hawaje dekryminalizują posiadanie marihuany – ale tylko niewielkich ilości

„Niestety, trzy gramy to najmniejsza ilość wśród wszystkich stanów, które zdekryminalizowały (lub zalegalizowały) posiadanie marihuany”

-zauważa w swoim oświadczeniu Marijuana Policy Project, grupa rzeczników. „Jednak usunięcie kar kryminalnych i ewentualnego więzienia za posiadanie niewielkiej ilości konopi jest ulepszeniem”.

Oczywiście dekryminalizacja posiadania znacznie różni się od legalizacji marihuany. W ramach dekryminalizacji posiadanie niewielkich ilości nie pociąga za sobą konsekwencji karnych, an jedynie np. grzywnę. Jednak posiadanie większych ilości, uprawa czy handel są już zagrożone wyrokami. W przypadku legalizacji kary za posiadanie marihuany są całkowicie znoszone oraz zezwala się na handel.

Zwolennicy legalizacji alarmują, że depenalizacja posiadania marihuany nadal utrzymuje zakaz jej sprzedaży, co w rzeczywistości oznacza, że ​​użytkownicy chcący nabyć susz, zmuszani są do nabywania go na czarnym rynku oraz finansowania w ten sposób grup przestępczych, które dzięki tym środkom mogą funkcjonować.

Czy zespół jelita drażliwego częściej występuję u palaczy marihuany? Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych i Kanady przeprowadzili analizę, która miałaby potwierdzać tę teorię.

Jak czytamy w serwisie termedia, na łamach European Journal of Gastroenterology & Hepatology pojawiło się kilka cennych informacji dotyczących zespołu jelita drażliwego (IBS). Mimo, iż schorzenie jest niegroźne, to bywa bardzo uciążliwe dla pacjentów, którzy muszą się z nim zmagać.

Czy zespół jelita drażliwego częściej występuję u palaczy marihuany?

Według aktualnej wiedzy naukowców w powstaniu schorzenia bierze udział zaburzenie na osi mózgu i jelita, którego jednym z elementów jest system endokannabinoidowy – z tego właśnie względu naukowcy przeprowadzili analizę danych nieco ponad 4,5 miliona osób, które ukończyły pełnoletność, która miała ocenić wpływ palenia marihuany na ryzyko związane z powstaniem zespołu jelita drażliwego.

Analizy przeprowadzone przez uczonych wykazały, że regularne palenie marihuany skutkuje dwa razy większym ryzykiem wystąpienia zespołu jelita drażliwego. U mężczyzn zależność okazała się szczególnie silna w porównaniu do kobiet oraz osób pochodzenia latynoamerykańskiego i kaukaskiego w porównaniu do Afroamerykanów. Z analizy wynika, że mężczyznom w naszej szerokości geograficznej należy odradzać palenia marihuany.

Jak podaje telewizja FOX 35 News, w amerykańskim stanie Nevada pracodawca nie będzie mógł odmówić zatrudnienia palaczom marihuany.

Jest to pierwsze takie prawo za oceanem, które ma wejść w życie od przyszłego roku. Zostało podpisane 5 czerwca przez Nevada Steve’a Sisolaka – demokratycznego gubernatora stanu Nevada.

Ponieważ nasza legalna branża konopi indyjskich wciąż się rozwija, ważne jest zapewnienie, aby drzwi szans ekonomicznych pozostały otwarte dla wszystkich mieszkańców Nevady

– powiedział Steve Sisolak, gubernator Nevady

Prawo przewiduje, że pracodawca nie będzie mógł odmówić zatrudnienia kandydatów, u których w organizmie podczas badań wykryto by THC. Pozytywny wynik testu nie będzie mógł być podstawą do negatywnej decyzji o zatrudnieniu nowego pracownika, jednak nie dotyczy to oczywiście każdego z zawodów. Z nowych przepisów nie będą mogły korzystać osoby będące kandydatami na ratowników medycznych, policjantów czy też pracowników obsługujących pojazdy mechaniczne.

W Nevadzie będzie również możliwość ponownego wykonania badania przesiewowego, jeśli potencjalni pracownicy nie będą zgadzać się z wynikiem pierwszego badania, które zlecił pracodawca. Nevada jest pierwszym stanem, który przyjął takie regulacje prawne.

Również w tym roku Rada Miejska Nowego Jorku przyjęła projekt podobnej ustawy. Z kolei w stanie Maine, który zalegalizował spożycie marihuany rekreacyjnej, pracodawca nie może dyskryminować potencjalnego pracownika ze względu na to, że jest konsumentem marihuany.

Sąd w Kalifornii orzekł, że więźniowie mają prawo posiadać do 28 gramów marihuany. Jednak mimo, iż osadzeni mogą posiadać to konsumpcja może już stanowić problem.

28 gramów marihuany w celi

W ubiegłym tygodniu Sąd Apelacyjny w Sacramento uchylił wyroki skazujące pięciu więźniów u których znaleziono marihuanę. Swoją decyzję sąd uzasadnił tym, że skoro w stanie Kalifornia dozwolone jest posiadanie 28 gramów marihuany to przepis ten obejmuje także osoby osadzone.

Sąd wskazał jednak, że palenie lub jakiekolwiek spożywanie marihuany przez osadzonych pozostaje przestępstwem. Orzeczenie sądu mówi też, że władze zakładu karnego mają prawo prawo do zakazu posiadania, aby utrzymać porządek i bezpieczeństwo w więzieniach. Jednak ma się to odbywać na wewnętrznym regulaminie jednostki penitencjarnej, a nie na podstawie prawa stanowego.

Kodeks karny stanu Kalifornia mówi, że ​​wnoszenie kontrabandy na teren zakładu karnego jest przestępstwem. Jako kontrabanda traktowane są wszystkie produkty zabronione przez administracje jednostki w tym alkohol i substancje kontrolowane.

” Decyzja sądu nie jest jeszcze ostateczna, jednak chcemy jasno powiedzieć, że zażywanie narkotyków oraz ich sprzedaż w więzieniach stanowych pozostaje zabroniona”

– powiedziała Vicky Waters, rzeczniczka Departamentu Więziennictwa i Resocjalizacji w Kalifornii(C.D.C.R.).

„C.D.C.R. jest zaangażowany w zapewnienie bezpiecznego i odpowiedzialnego środowiska zarówno dla więźniów, jak i personelu, planujemy ocenić tę decyzję sądu z myślą o utrzymaniu zdrowia i bezpieczeństwa w naszych instytucjach.”

Prawo stanowe a regulamin jednostki penitencjarnej

Nawet jeżeli konopie są legalne w Kalifornii to w zakładach karnych nadal będą zabronione na podstawie regulaminu jednostki. Jednak osadzenie przyłapani na posiadaniu nie będą mieli za to sprawy karnej, a jedynie będą odpowiadali na podstawie regulaminu wewnętrznego. Czyli zakaz będzie obowiązywał nadal jednak jego podstawa będzie regulamin a nie kodeks karny, a co za tym idzie – nie będzie za posiadanie dodatkowych lat do odsiadki.

„Nie możesz palić na terenie obiektu, ponieważ możesz wywołać pożar w miejscu, gdzie wszyscy są uwięzieni w celach i nie mogą się wydostać”

– powiedział w sobotę Michael Kraut, kalifornijski obrońca i były prokurator.

„Więc nie chodzi o posiadanie marihuany i to nie jest kwestia tego, czy jest medyczna czy rekreacyjna. Problem polega na tym, że i tak nie możesz mieć ognia” – powiedział.

Grupa aktywistów konopnych z Kalifornii stwierdziła, że ​​nie uważa, by orzeczenie miało jakiekolwiek realne skutki.

„Jak dobrze wiadomo, wiele zachowań i działań może być zgodnych z prawem stanowym jednak niekoniecznie są dozwolone dla osadzonych.”

– powiedział Paul Armentano, zastępca dyrektora National Organization for Reform of Marihuana Laws,

Największe miasta Holandii nie są zainteresowane pilotażowym projektem w ramach którego, marihuana w tamtejszych Coffee Shop’ach pochodziłaby z legalnych, holenderskich upraw. Co jest powodem takich decyzji?

Największe miasta Holandii takie jak Amsterdam, Haga czy Eindhoven postanowił nie brać udziału w rządowym eksperymencie z regulowaną uprawą marihuany. Swoje decyzje argumentują różnie, głównym powodem są warunki przystąpienia do programu.

Chodzi o program rządowych upraw z których następnie, marihuana trafiałaby do Coffee Shop’ów. Pomimo, iż sprzedaż pewnych ilości marihuany jest w Holandii legalna, o tyle uprawa już nie, co powoduje szarą strefę. Pilotażowy program miał ją zlikwidować. Jednak zasady eksperymentu nie wszystkim się podobają.

Burmistrz Eindhoven, John Jorritsma, w swoim oświadczeniu stwierdził, że kwestia ta została omówiona z radnymi i lokalnymi właścicielami Coffee Shop’ów, którzy są również niezbyt zadowoleni z założeń programu. Powiedział również, że spodziewa się, że wpływ netto procesu na przestępczość, uciążliwość i zdrowie publiczne będzie minimalny i postanowił; z programu nie korzystać. Gmina Maastricht zapowiadała to już od kilku miesięcy.

Eksperyment z regulowanymi uprawami ma na celu likwidację szarej strefy, która na chwile obecną zaopatruje wszystkie punkty w kraju. Na chwile obecną, do programu zapisały się Almere, Breda, Tilburg i Nijmegen. Natomiast władze Groningen nadal to rozważają pomimo sprzeciwu 12 konopnych kawiarni.

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Przede wszystkim chodzi o wyznaczony termin trwania projektu – 4 lata. Właściciele kawiarni obawiają się, że po tym terminie zostaną zostawieni sami sobie i ponownie będą zmuszeni do zaopatrywania się na czarnym rynku. Kolejną przeszkodą jest to, że w projekcie muszą wziąć udział wszystkie kawiarnie w gminie. Burmistrz Amsterdamu, Femke Halsema w wywiadzie udzielonym „de Volkskrant” powiedział, że w Amsterdamie jest za dżo punktów aby je wszystkie kontrolować.

Ponadto kawiarnie uczestniczące w projekcie, nie będą mogły sprzedawać importowanego haszyszu. Jest to kolejna spora przeszkoda, gdyż haszysz to ok. 25% sprzedaży.

Rady mają czas do 11 czerwca na zapisanie się do udziału w programie.

Koroner parafii św. Jana Chrzciciela w LaPlace (Luizjana, USA) Christy Montegut, oznajmił w zeszłym miesiącu, że wyniki toksykologii wykonane u 39-letniej kobiety, która zmarła w lutym wskazują, iż przyczyną śmierci było THC. Jakie ma dowody na poparcie swojej tezy?

„Wyglądało na to, że za zgon odpowiada THC, ponieważ jej autopsja nie wykazała żadnych fizycznych chorób ani dolegliwości, które mogły być przyczyną śmierci. Toksykologia nie wykazała nic innego – żadnych innych narkotyków, żadnego alkoholu. Nie było niczego innego”.

– powiedział Montegut.

Innymi słowy – nie znaleźliśmy nic co mogło spowodować śmierć, zatem to na pewno marihuana.

Koroner z parafii Św. Jana, uważa, że być może jest to pierwsza śmierć odnotowana wyłącznie w wyniku działania THC. Jednak eksperci od narkotyków oraz badacze, którzy prowadzą na nimi badania są odmiennego zdania.

Keith Humphreys, były starszy doradca ds. Polityki w Białym Domu w Biurze Krajowej Polityki Kontroli Narkotyków, powiedział, że przy tak ogromnych ilościach marihuany jakie są spożywane w USA, trudno sobie wyobrazić, że byłby to jedyny taki przypadek.

„Wiemy z naprawdę dobrych danych z badań, że Amerykanie używają konopi indyjskich miliardy razy w roku. Nie miliony razy, ale miliardy razy w roku. Oznacza to, że jeśli ryzyko śmierci wyniosłoby jeden na milion, mielibyśmy kilka tysięcy zgonów z powodu przedawkowania konopi rocznie”.

– powiedział Humphreys

National Institute on Drug Abuse, który jest federalnym instytutem badawczym – mówi, że THC nigdy nie spowodowało śmierci u dorosłego człowieka.

Rzecznik Departamentu Zdrowia w Luizjanie, Robert Johannessen mówi, że jest raport koronera jest pierwszym raportem w historii w którym THC uznano za przyczynę śmierci człowieka.

Montegut powiedział, że THC znajdujące się w jej krwi, było najprawdopodobniej zwaporyzowane z silnie stężonego oleju THC. Raport toksykologiczny mówi, że kobieta miała 8,4 nanogramów THC na mililitr krwi. To nie jest dużo.

„Myślę, że ta kobieta wdychała waporyzowany olej THC przez co uzyskała duże stężenie w organizmie i to sprawiło, że ​​przestała oddychać, coś jak niewydolność oddechowa.”

-powiedział Montegut.

Naukowcy i eksperci zgodnie stwierdzili, że to niemożliwe.

Chociaż nie ma oficjalnie określonego progu stężenia THC w organizmie, który uznano przez ekspertów za dawkę śmiertelną, na podstawie badań, Le Foll oszacował, że taka dawka musiałaby być przynajmniej od 100 do 1000 razy większa niż poziom THC stwierdzony w krwi kobiety z LaPlace. Inne badania mówią o liczbie 20 000 jointów, potrzebnych do uzyskania stężenia o śmiertelnej toksyczności.

Policjanci patrolujący ulice Wrocławia wyczuli od jednego z przechodniów zapach konopi indyjskich. Gdy go zatrzymali aby zweryfikować swoje podejrzenia znaleźli przy nim sprytnie ukryty susz. Mężczyzna oznajmił, że żywi się marihuaną i jest to jego jedyne źródło energii życiowej.

Żywi się marihuaną

We Wrocławiu w okolicach Dworca Świebodzkiego, policjanci odbywający poranny patrol, od przechodzącego mężczyzny wyczuli charakterystyczną woń marihuany. Mężczyzna został zatrzymany. W trakcie rozmowy 37-letni wrocławianin nie ukrywał, że otaczający go aromat to zapach marihuany. Policjantom ze Starego miasta tłumaczył, iż konopie to jego jedyne źródło energii, że marihuanę zjada i popija ją olejem.

Policjanci znaleźli przy nim jeszcze, jak to określono – 50 porcji marihuany. Mężczyzna ukrył susz w kubku termicznym w kształcie obiektywu fotograficznego. Mieszkaniec Wrocławia policjantom tłumaczył, że znaleziony susz to jego drugie śniadanie, które przygotował sobie wcześniej. Dodał, że gdyby nie prowadzone właśnie działania policjantów, byłby w trakcje posiłku.

Zwolennik niekonwencjonalnej diety trafił do aresztu. Za posiadanie marihuany grozi mu do 3 lat więzienia.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.