Sąd w Kalifornii orzekł, że więźniowie mają prawo posiadać do 28 gramów marihuany. Jednak mimo, iż osadzeni mogą posiadać to konsumpcja może już stanowić problem.

28 gramów marihuany w celi

W ubiegłym tygodniu Sąd Apelacyjny w Sacramento uchylił wyroki skazujące pięciu więźniów u których znaleziono marihuanę. Swoją decyzję sąd uzasadnił tym, że skoro w stanie Kalifornia dozwolone jest posiadanie 28 gramów marihuany to przepis ten obejmuje także osoby osadzone.

Sąd wskazał jednak, że palenie lub jakiekolwiek spożywanie marihuany przez osadzonych pozostaje przestępstwem. Orzeczenie sądu mówi też, że władze zakładu karnego mają prawo prawo do zakazu posiadania, aby utrzymać porządek i bezpieczeństwo w więzieniach. Jednak ma się to odbywać na wewnętrznym regulaminie jednostki penitencjarnej, a nie na podstawie prawa stanowego.

Kodeks karny stanu Kalifornia mówi, że ​​wnoszenie kontrabandy na teren zakładu karnego jest przestępstwem. Jako kontrabanda traktowane są wszystkie produkty zabronione przez administracje jednostki w tym alkohol i substancje kontrolowane.

” Decyzja sądu nie jest jeszcze ostateczna, jednak chcemy jasno powiedzieć, że zażywanie narkotyków oraz ich sprzedaż w więzieniach stanowych pozostaje zabroniona”

– powiedziała Vicky Waters, rzeczniczka Departamentu Więziennictwa i Resocjalizacji w Kalifornii(C.D.C.R.).

„C.D.C.R. jest zaangażowany w zapewnienie bezpiecznego i odpowiedzialnego środowiska zarówno dla więźniów, jak i personelu, planujemy ocenić tę decyzję sądu z myślą o utrzymaniu zdrowia i bezpieczeństwa w naszych instytucjach.”

Prawo stanowe a regulamin jednostki penitencjarnej

Nawet jeżeli konopie są legalne w Kalifornii to w zakładach karnych nadal będą zabronione na podstawie regulaminu jednostki. Jednak osadzenie przyłapani na posiadaniu nie będą mieli za to sprawy karnej, a jedynie będą odpowiadali na podstawie regulaminu wewnętrznego. Czyli zakaz będzie obowiązywał nadal jednak jego podstawa będzie regulamin a nie kodeks karny, a co za tym idzie – nie będzie za posiadanie dodatkowych lat do odsiadki.

„Nie możesz palić na terenie obiektu, ponieważ możesz wywołać pożar w miejscu, gdzie wszyscy są uwięzieni w celach i nie mogą się wydostać”

– powiedział w sobotę Michael Kraut, kalifornijski obrońca i były prokurator.

„Więc nie chodzi o posiadanie marihuany i to nie jest kwestia tego, czy jest medyczna czy rekreacyjna. Problem polega na tym, że i tak nie możesz mieć ognia” – powiedział.

Grupa aktywistów konopnych z Kalifornii stwierdziła, że ​​nie uważa, by orzeczenie miało jakiekolwiek realne skutki.

„Jak dobrze wiadomo, wiele zachowań i działań może być zgodnych z prawem stanowym jednak niekoniecznie są dozwolone dla osadzonych.”

– powiedział Paul Armentano, zastępca dyrektora National Organization for Reform of Marihuana Laws,

Największe miasta Holandii nie są zainteresowane pilotażowym projektem w ramach którego, marihuana w tamtejszych Coffee Shop’ach pochodziłaby z legalnych, holenderskich upraw. Co jest powodem takich decyzji?

Największe miasta Holandii takie jak Amsterdam, Haga czy Eindhoven postanowił nie brać udziału w rządowym eksperymencie z regulowaną uprawą marihuany. Swoje decyzje argumentują różnie, głównym powodem są warunki przystąpienia do programu.

Chodzi o program rządowych upraw z których następnie, marihuana trafiałaby do Coffee Shop’ów. Pomimo, iż sprzedaż pewnych ilości marihuany jest w Holandii legalna, o tyle uprawa już nie, co powoduje szarą strefę. Pilotażowy program miał ją zlikwidować. Jednak zasady eksperymentu nie wszystkim się podobają.

Burmistrz Eindhoven, John Jorritsma, w swoim oświadczeniu stwierdził, że kwestia ta została omówiona z radnymi i lokalnymi właścicielami Coffee Shop’ów, którzy są również niezbyt zadowoleni z założeń programu. Powiedział również, że spodziewa się, że wpływ netto procesu na przestępczość, uciążliwość i zdrowie publiczne będzie minimalny i postanowił; z programu nie korzystać. Gmina Maastricht zapowiadała to już od kilku miesięcy.

Eksperyment z regulowanymi uprawami ma na celu likwidację szarej strefy, która na chwile obecną zaopatruje wszystkie punkty w kraju. Na chwile obecną, do programu zapisały się Almere, Breda, Tilburg i Nijmegen. Natomiast władze Groningen nadal to rozważają pomimo sprzeciwu 12 konopnych kawiarni.

Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Przede wszystkim chodzi o wyznaczony termin trwania projektu – 4 lata. Właściciele kawiarni obawiają się, że po tym terminie zostaną zostawieni sami sobie i ponownie będą zmuszeni do zaopatrywania się na czarnym rynku. Kolejną przeszkodą jest to, że w projekcie muszą wziąć udział wszystkie kawiarnie w gminie. Burmistrz Amsterdamu, Femke Halsema w wywiadzie udzielonym „de Volkskrant” powiedział, że w Amsterdamie jest za dżo punktów aby je wszystkie kontrolować.

Ponadto kawiarnie uczestniczące w projekcie, nie będą mogły sprzedawać importowanego haszyszu. Jest to kolejna spora przeszkoda, gdyż haszysz to ok. 25% sprzedaży.

Rady mają czas do 11 czerwca na zapisanie się do udziału w programie.

Koroner parafii św. Jana Chrzciciela w LaPlace (Luizjana, USA) Christy Montegut, oznajmił w zeszłym miesiącu, że wyniki toksykologii wykonane u 39-letniej kobiety, która zmarła w lutym wskazują, iż przyczyną śmierci było THC. Jakie ma dowody na poparcie swojej tezy?

„Wyglądało na to, że za zgon odpowiada THC, ponieważ jej autopsja nie wykazała żadnych fizycznych chorób ani dolegliwości, które mogły być przyczyną śmierci. Toksykologia nie wykazała nic innego – żadnych innych narkotyków, żadnego alkoholu. Nie było niczego innego”.

– powiedział Montegut.

Innymi słowy – nie znaleźliśmy nic co mogło spowodować śmierć, zatem to na pewno marihuana.

Koroner z parafii Św. Jana, uważa, że być może jest to pierwsza śmierć odnotowana wyłącznie w wyniku działania THC. Jednak eksperci od narkotyków oraz badacze, którzy prowadzą na nimi badania są odmiennego zdania.

Keith Humphreys, były starszy doradca ds. Polityki w Białym Domu w Biurze Krajowej Polityki Kontroli Narkotyków, powiedział, że przy tak ogromnych ilościach marihuany jakie są spożywane w USA, trudno sobie wyobrazić, że byłby to jedyny taki przypadek.

„Wiemy z naprawdę dobrych danych z badań, że Amerykanie używają konopi indyjskich miliardy razy w roku. Nie miliony razy, ale miliardy razy w roku. Oznacza to, że jeśli ryzyko śmierci wyniosłoby jeden na milion, mielibyśmy kilka tysięcy zgonów z powodu przedawkowania konopi rocznie”.

– powiedział Humphreys

National Institute on Drug Abuse, który jest federalnym instytutem badawczym – mówi, że THC nigdy nie spowodowało śmierci u dorosłego człowieka.

Rzecznik Departamentu Zdrowia w Luizjanie, Robert Johannessen mówi, że jest raport koronera jest pierwszym raportem w historii w którym THC uznano za przyczynę śmierci człowieka.

Montegut powiedział, że THC znajdujące się w jej krwi, było najprawdopodobniej zwaporyzowane z silnie stężonego oleju THC. Raport toksykologiczny mówi, że kobieta miała 8,4 nanogramów THC na mililitr krwi. To nie jest dużo.

„Myślę, że ta kobieta wdychała waporyzowany olej THC przez co uzyskała duże stężenie w organizmie i to sprawiło, że ​​przestała oddychać, coś jak niewydolność oddechowa.”

-powiedział Montegut.

Naukowcy i eksperci zgodnie stwierdzili, że to niemożliwe.

Chociaż nie ma oficjalnie określonego progu stężenia THC w organizmie, który uznano przez ekspertów za dawkę śmiertelną, na podstawie badań, Le Foll oszacował, że taka dawka musiałaby być przynajmniej od 100 do 1000 razy większa niż poziom THC stwierdzony w krwi kobiety z LaPlace. Inne badania mówią o liczbie 20 000 jointów, potrzebnych do uzyskania stężenia o śmiertelnej toksyczności.

Policjanci patrolujący ulice Wrocławia wyczuli od jednego z przechodniów zapach konopi indyjskich. Gdy go zatrzymali aby zweryfikować swoje podejrzenia znaleźli przy nim sprytnie ukryty susz. Mężczyzna oznajmił, że żywi się marihuaną i jest to jego jedyne źródło energii życiowej.

Żywi się marihuaną

We Wrocławiu w okolicach Dworca Świebodzkiego, policjanci odbywający poranny patrol, od przechodzącego mężczyzny wyczuli charakterystyczną woń marihuany. Mężczyzna został zatrzymany. W trakcie rozmowy 37-letni wrocławianin nie ukrywał, że otaczający go aromat to zapach marihuany. Policjantom ze Starego miasta tłumaczył, iż konopie to jego jedyne źródło energii, że marihuanę zjada i popija ją olejem.

Policjanci znaleźli przy nim jeszcze, jak to określono – 50 porcji marihuany. Mężczyzna ukrył susz w kubku termicznym w kształcie obiektywu fotograficznego. Mieszkaniec Wrocławia policjantom tłumaczył, że znaleziony susz to jego drugie śniadanie, które przygotował sobie wcześniej. Dodał, że gdyby nie prowadzone właśnie działania policjantów, byłby w trakcje posiłku.

Zwolennik niekonwencjonalnej diety trafił do aresztu. Za posiadanie marihuany grozi mu do 3 lat więzienia.

Minister Sprawiedliwości Wielkiego Księstwa Luksemburga, Félix Braz i minister zdrowia Etienne Schneider ogłosili plany rządu dotyczące legalizacji produkcji, sprzedaży i konsumpcji marihuany w celach rekreacyjnych – poinformował portal TalkingDrugs.org. Oto kilka założeń z nowej ustawy.

W ciągu ostatnich miesięcy, rząd Wielkiego Księstwa Luksemburga pieczołowicie zgłębiał koncepcje legalizacji marihuany w innych krajach, na przykład podczas podróży edukacyjno-badawczej do Kanady. Teraz władze Wielkiego Księstwa postanowiły ujawnić pewne szczegóły przyszłych regulacji prawnych.

Parlament wprowadzi początkowo przepisy przejściowe, stanie się to do jesieni tego roku. Natomiast całkowite wdrożenie nowych przepisów może potrwać do czterech lat.

Posiadanie i uprawa w Wielkim Księstwie

Zgodnie z planami Schneidera i Braza, konsumpcja i posiadanie do 30 gramów marihuany powinno być dozwolone dla osób pełnoletnich. Póki co nie wiadomo jak zostanie uregulowana kwestia uprawy na własne potrzeby. Nowe przepisy zakładają, że młodzież w wieku od 12 do 17 lat nie powinna być karana za posiadanie do pięciu gramów marihuany. Dla nieletnich zatrzymanych za posiadanie marihuany mają powstać programy pedagogiczne, które będą miały za zadanie edukować i ostrzegać przed zagrożeniami związanymi z używaniem marihuany w tak młodym wieku.

Handel

Legalny handel marihuaną będzie podlegać surowym przepisom, których szczegółów jeszcze nie podano. Rząd sugeruje, że powinna zostać wyznaczona górna granica zawartości THC w suszu bądź produktach z THC. Ma to zapobiec zagrożeniom dla psychiki konsumentów. Władze Wielkiego Księstwa chcą wprowadzić też regulację wedle której, marihuana będzie mogła być sprzedawana tylko i wyłącznie obywatelom Luksemburga. Powodem decyzji o ograniczeniu mają być zastrzeżenia władz Niemiec i Francji.

Kary

Ci, którzy będą łamać przepisy oraz handlujących marihuana nielegalnie, rząd szykuje większe sankcje niż przed legalizacją. Młodzież przyłapana na posiadaniu do 5 gramów nie będzie karana tylko edukowana – tak powinno być na całym świecie! Nie wiadomo jakie będą kary dla obcokrajowców zatrzymanych za posiadanie oraz co grozić będzie sprzedawcy, który turyście sprzeda marihuanę.

Rząd Luksemburga wkłada wiele wysiłku w legalizację marihuany i wygląda na to, że chcą zrobić to jak należy, o czym świadczą wspomniane wyjazdy do krajów gdzie konopie prawnie zalegalizowano. Włodarze Wielkiego Księstwa, chcą pozbyć się czarnego rynku, co jednak może okazać się trudne ze względu na ograniczenia takie jak górny pułap zawartości THC czy zakaz sprzedaży obcokrajowcom. Wielbiciele koncentratów i turyści mogą przyczynić się do utrzymania czarnego rynku.

W ubiegły piątek, Izba Reprezentantów Illinois, zatwierdziła ustawę legalizującą marihuanę rekreacyjną. Jest to jedenasty stan USA, który zalegalizuje posiadanie i sprzedaż marihuany dla dorosłych. Plan został już zatwierdzony przez Senat i rząd J.B. Pritzkera, który od miesięcy prowadził kampanię na rzecz reformy polityki dotyczącej konopi indyjskich. Jednym z głównych powodów liberalizacji prawa, są aspekty ekonomiczne.

Legalizacja dzięki ustawie, a nie referendum

Ustawa sprawia, że Illinois stał się pierwszym stanem legalizującym sprzedaż i posiadanie marihuany rekreacyjnej dorosłym na mocy aktu ustawodawczego. Co prawda ustawa z Vermont zalegalizowała posiadanie konopi w ubiegłym roku, ale ustawodawca nie pomyślał o uregulowaniu sprzedaży marihuany konsumentom. Natomiast posiadanie i sprzedaż marihuany w Dystrykcie Kolumbii i dziewięciu innych stanach zostały zatwierdzone w drodze inicjatyw wyborczych takich jak np. referenda.

Nowe regulacje

Zgodnie z nowym prawem stanu Illinois, osoby dorosłe w wieku co najmniej 21 lat będą mogły posiadać do 30 gramów suszu konopi, podczas gdy odwiedzający stan będą mogli posiadać do 15 gramów. Ustawa legalizuje również posiadanie marihuany w formie jadalnej i niewielkich ilości koncentratów. Ustawodawstwo ustanawia system regulacji i opodatkowania sprzedaży produktów z konopi dla dorosłych poprzez licencjonowane punkty dystrybucji.

Zmieniony za to został przepis umożliwiający dorosłym uprawę do pięciu roślin konopi indyjskich przez dorosłych. Teraz ma on obejmować tylko pacjentów, którzy marihuany używają w celach medycznych.

Ustawa zezwala również na wymazanie niektórych wyroków dotyczących narkotyków. Wyroki dotyczące ilości konopi do 30 gramów będą rozpoznane przez gubernatora, w ramach procedury ułaskawienia. Natomiast ci obywatele, którzy mają na swoim koncie wyroki za ilości od 30 do 500 gramów mogą zwrócić się do sądu o zwolnienie z wyroku skazującego.

Kwestie gospodarcze

W procesie legalizacji marihuany w Illinois, niemałe znaczenie miała sytuacja ekonomiczna stanu. Gdy na początku roku Jay Robert Pritzker objął urząd gubernatora zapowiedział, że legalizacja marihuany jest jednym ze sposobów poprawy sytuacji gospodarczej. Gotówka z podatków i licencji jest potrzebna, ponieważ Illinois zmaga się z chronicznymi niedoborami budżetowymi, około 7 miliardami dolarów niezapłaconych rachunków i państwowych funduszy emerytalnych (134 miliardy dolarów). Presja fiskalna spowodowała, że rating kredytowy stanu wzrósł do poziomu powyżej poziomu śmieciowego, co spowodowało, że stan Illinois było najgorzej ocenianym stanem w USA (pod kątem fiskalnym).

Konopie pochodzą z Tybetu i mają 28 milionów lat. Dowodzą tego wyniki badania opublikowane 14 maja 2019 r. w czasopiśmie Vegetation History and Archaeobotany, które opisało szczegóły pracy zespołu naukowców z University of Vermont. Badacze przedstawiają dowody na to, że roślina konopi ewoluowała 28 milionów lat temu na określonym obszarze Wyżyny Tybetańskiej.

Zespół badaczy pod kierunkiem Johna McPartlanda z University of Vermont wziął sobie za cel ustalenie najstarszych przodków dzisiejszych roślin konopi. W tym celu, przeanalizowali dane dotyczące rozmieszczenia roślin typu dzikiego, korzystając przy tym ze 155 badań szczątek roślinnych odkrytych w skamieniałościach. Owymi szczątkami był pyłek konopny.

Starając się ustalić nieznane na chwilę obecną pochodzenie współczesnych konopi, kluczowym okazało się ustalenie kiedy konopie oddzieliły się od chmielu, a raczej ich wspólnego przodka. Naukowcy odkryli, że roślina ta kwitła w suchych warunkach stepowych, w rejonie północno-wschodniego Płaskowyżu Tybetańskiego w pobliżu jeziora Qinghai około 28 milionów lat temu. Natomiast Najstarszy pyłek, który pasuje do wszystkich wytycznych i był zgodny z konopiami, pochodził sprzed 19,6 milionów lat. Pyłek został odkryty w Ningxia w Chinach, na granicy Płaskowyżu Tybetańskiego i Wyżyny Lessowej.

Migracja roślin

Z Płaskowyżu Tybetańskiego, jak założono, konopie dotarły do Europy około 6 milionów lat temu i rozprzestrzeniły się aż na wschodnie Chiny ok. 1,2 miliona lat temu.

W ciągu ostatnich kilku tysiącleci konopie migrowały na cały świat.

Syntetyczna marihuana – to mieszanina ziół, mających zastępować naturalną marihuanę. Susz do jej produkcji nasącza się chemicznymi dodatkami (syntetyczne kannabinoidy), które mogą mieć szereg efektów niepożądanych, takich jak drgawki czy psychoza.

Jest uważana za bardziej dużo bardziej niebezpieczną niż naturalna marihuana, którą w ogóle możemy określić mianem niebezpiecznej.

Badania w Holandii nad syntetyczną marihuaną

Trudno jednak było przewidzieć, w jaki sposób syntetyczna marihuana wpłynie na użytkowników, więc grupa naukowców z Holandii przetestowała działanie substancji na 17 zdrowych ochotnikach. Ich odkrycia zostały opublikowane 14 marca w czasopiśmie Cannabis and Cannabinoid Research.

Uczestnicy dwa razy przyszli do laboratorium, w odstępie siedmiu dni. Podczas jednej wizyty otrzymali syntetyczny kannabinoid o nazwie JWH-018 zmieszany z konopiami, a podczas kolejnej wizyty otrzymali placebo (w tym przypadku tylko konopie bez syntetycznej marihuany). Podczas każdej wizyty uczestnikom nie powiedziano, który związek otrzymują.

Pięciu uczestników otrzymało ustaloną dawkę syntetycznej marihuany, przy czym ilość oparta była na ich masie ciała, a pozostałe 12 otrzymało przypadkowe wielkości dawek.

Po tym, jak uczestnicy wdychali opary któregokolwiek ze związków, naukowcy monitorowali ich przez 12 godzin. W tym czasie naukowcy wzięli pod uwagę cechy ludzkie, przetestowali ich zdolności poznawcze i kazali uczestnikom okresowo informować, jak się czuli.

Wyniki pokazały, że syntetyczny kannabinoid zwiększał tempo akcji serca podczas pierwszej godziny palenia i znacznie upośledzał pamięć. Zaobserwowano jednak ogromne zróżnicowanie w sposobie zgłaszania odczuć, przy czym tylko około połowa uczestników zgłosiła uczucie „odlotu”. Istniała również duża różnica w ilości substancji, która trafiła do krwiobiegu badanych ludzi.

„Uważamy, że wynika to z naszego sposobu administrowania, który sam w sobie był wyzwaniem” – powiedział Eef Theunissen, badacz wiodący w dziedzinie neuropsychofarmakologii na Uniwersytecie w Maastricht, w Holandii.

Jak przebiegało badanie?

Aby zarządzać przebiegiem badania, naukowcy stworzyli własną szklaną rurkę, która podgrzała substancję, a następnie uczestnicy wdychali powstałą parę przez dołączoną plastikową część.  Kiedy naukowcy przeanalizowali rurkę powietrzną po badaniu, odkryli, że pozostały w niej resztki. Ponadto część pary mogła uciec, więc niektórzy ludzie mogli wdychać mniej.

Jest to jednak zjawiskiem bardzo podobnym do „tego, co dzieje się w prawdziwym życiu”, powiedział Theunissen. „Ludzie wdychają marihuanę na różne sposoby, a ilość, którą wdychają, jest bardzo nieprzewidywalna”.

Ludzie, którzy zgłaszali uczucie „odlotu”, radzili sobie gorzej w testach mierzących czas reakcji niż ci, którzy mieli inne odczucia. (Ta pierwsza grupa również osiągnęła gorsze wyniki w tych testach w porównaniu z osobami, które przyjmowały placebo.) Ponadto, osoby, które zgłosiły uczucie „odlotu”, cechował wyższy poziom dezorientacji, amnezji i dysocjacji, oraz innych objawów, w porównaniu z osobami, które nie zgłaszały uczucia “odlotu”.

Druga część doświadczenia

Ostatnią częścią eksperymentu było podanie drugiej dawki leku. Była ona znacznie niższa niż dawka zgłoszona w przypadkach przedawkowania. Dzięki temu Theunissen i jej zespół doszli do wniosku, że poważne skutki uboczne, które często obserwuje się w przypadku przedawkowania, wynikają prawdopodobnie z wyższych dawek leków lub kombinacji różnych syntetycznych kannabinoidów.

JWH-018 jest „jednym ze starych” syntetycznych kannabinoidów i nie jest już tak popularny, powiedział Theunissen. JWH-018 został zastąpiony nowszymi, silniejszymi związkami, więc wyniki są prawdopodobnie „niedoszacowaniem tego, co dzieje się na ulicach” – dodał.

Problem z syntetycznymi kannabinoidami polega na tym, że jest ich tak wiele, powiedział Theunissen. Rzeczywiście, Live Science wcześniej informowało, że na rynku są tysiące syntetycznych kannabinoidów, a kolejne są stale syntetyzowane. Kiedy jeden konkretny związek staje się nielegalny, producenci nieco ulepszają strukturę, aby substancja nie była objęta przepisami lub nie mogła być wykryta w testach leków.

Chociaż wyniki nowego badania nie mogą być tak naprawdę przełożone na to, co dzieje się na ulicach, „musieliśmy gdzieś zacząć”, powiedział Theunissen.

Był to pierwszy eksperyment, w którym badano syntetyczne konopie w kontrolowanym otoczeniu, a Theunissen powiedziała, że ma nadzieję, że będzie to dobry punkt wyjścia do innych badań, takich jak te porównujące efekty syntetycznego leku z efektami doniczki.

To jednak nie wszystko.

Stosowanie marihuany o dużej mocy wiąże się z ryzykiem psychozy

Badania potwierdzają, że ludzie, którzy używają marihuany codziennie, mogą być narażeni na zwiększone ryzyko rozwoju psychozy, zwłaszcza jeśli stosują marihuanę o dużej mocy – wynika z nowego badania z Europy.

W badaniu przeanalizowano informacje od ponad 1200 osób bez psychozy mieszkających w 10 europejskich miastach i jednym mieście w Brazylii i porównano je z 900 osobami mieszkającymi w tych samych miastach, u których po raz pierwszy zdiagnozowano psychozę. Psychoza oznacza, że człowiek doświadcza utraty kontaktu z rzeczywistością.

Naukowcy odkryli, że osoby, które deklarowały codzienne stosowanie marihuany, były trzy razy bardziej narażone na diagnozę psychozy w porównaniu z osobami, które nigdy nie stosowały tego leku. Co więcej, osoby, które deklarowały codzienne przyjmowanie marihuany o dużej mocy, były pięć razy bardziej narażone na diagnozę psychozy w porównaniu z osobami, które nigdy jej nie stosowały.

Ponadto badanie jest pierwszym, które sugeruje, że wzorzec używania marihuany na danym obszarze może przyczyniać się do tempa postępu psychozy populacji. Na przykład w Amsterdamie, gdzie marihuana o dużej mocy jest powszechnie dostępna, osoby, które codziennie zażywały marihuanę o wysokiej mocy, były dziewięć razy bardziej narażone na rozwój psychozy w porównaniu z osobami, które nie używały marihuany.

W USA marihuana o dużej mocy jest dziś znacznie bardziej powszechna niż kilka dekad temu.

„Ponieważ status prawny konopi indyjskich zmienia się w wielu krajach i stanach, a biorąc pod uwagę właściwości lecznicze niektórych rodzajów konopi indyjskich, istotne znaczenie dla zdrowia publicznego ma również rozważenie potencjalnych negatywnych skutków związanych z codziennym zażywaniem konopi indyjskich, szczególnie odmiany o dużej mocy”- powiedziała w oświadczeniu dr Marta Di Forti z Instytutu Psychiatrii, Psychologii i Neurologii w King’s College London.

Mimo to ważne jest, aby pamiętać, że badanie wykazało tylko związek i nie może udowodnić, że używanie marihuany faktycznie powoduje psychozę.

Badanie zostało opublikowane wczoraj 19 marca w czasopiśmie The Lancet Psychiatry .

Marihuana i psychoza

Poprzednie badania sugerowały związek między intensywnym zażywaniem marihuany a zwiększonym ryzykiem psychozy. Jednak badania te nie były w stanie określić, w jaki sposób ten związek wpłynął na wskaźniki psychozy w populacji ogólnej.

W nowym badaniu naukowcy odkryli, że około 30 procent pacjentów z psychozą deklarowało codzienne zażywanie marihuany, w porównaniu z zaledwie 7 procentami kontrolowanych (osoby bez psychozy); a 37 procent pacjentów zadeklarowało przyjmowanie marihuany o dużej mocy w porównaniu z 19 procentami kontrolowanych.

Badanie wykazało również, że wskaźnik zażywania konopi indyjskich wśród osób kontrolowanych na danym obszarze był powiązany ze wskaźnikiem psychozy w tej lokalizacji. Większa liczba osób, które używały tego leku codziennie; i im więcej używano marihuany o dużej mocy, tym wyższy jest poziom psychozy.

Naukowcy szacują, że około jeden na pięć nowych przypadków (20 procent) psychozy w 11 miastach badania może być powiązany z codziennym używaniem marihuany; a jeden na 10 nowych przypadków psychozy (12 procent) może być związany ze stosowaniem marihuany o dużej mocy.

Przyszłe badania

Nowe badanie jest „zgodne z wieloma badaniami przeprowadzonymi w ciągu ostatnich kilku lat, pokazującymi związek między stosowaniem marihuany, a początkiem choroby psychotycznej” – powiedział dr David Roane, prezes psychiatrii w Lenox Hill Hospital w Nowym Jorku, który nie był zaangażowany w badanie. „Coraz bardziej oczywistym jest, że użycie marihuany jest czynnikiem ryzyka dla psychozy”, powiedział Roane w wywiadzie dla czasopisma Science.

Mimo to nowe badania nie mogą wykluczyć „odwrotnej przyczyny”, co oznacza, że osoby z psychozą częściej stosują marihuanę niż osoby bez stanu zdrowia psychicznego, twierdzi Suzanne Gage z Wydziału Nauk Psychologicznych Uniwersytetu w Liverpoolu, który napisał komentarz towarzyszący artykułowi. Chociaż w badaniu wzięły udział osoby, u których zdiagnozowano pierwszy epizod psychozy, mogą one odczuwać mniej poważne objawy przed postawieniem diagnozy, zauważyła Gage.

Przyszłe badania powinny mieć na celu identyfikację osób, których stosowanie marihuany może narażać na szczególnie wysokie ryzyko psychozy, powiedział Roane.

W międzyczasie Roane zaleca, aby ludzie byli świadomi powiązania naukowego między używaniem marihuany a psychozą. „Może to być jeden z najważniejszych powodów, aby rozważyć odłożenie stosowania marihuany syntetycznej czy tej o dużej mocy”.

Miniony weekend spędziliśmy w Krakowie na czwartej edycji targów konopnych Kanaba Fair. Całość wyszła genialnie – za co ukłony w stronę organizatorów. W mojej opinii, było to wydarzenie przełomowe dla polskiej kultury konopnej. Zadowoleni wystawcy z pewnością wrócą i przyciągną kolejnych. Obyło się bez przykrych incydentów jak np. nalot smutnych panów. Można było za to spróbować waporyzacji suszy CBD, przetestować konopne kosmetyki, poradzić się speców od growingu czy uzyskać pomoc w zakresie leczenia medyczną marihuaną. Na ponad 10.000 osób, które odwiedziły w tym roku Kanabę, czekało 50-ciu wystawców z całej Europy. Na takie wydarzenie odbywające się na naszej ziemi czekałem od lat.

Na naszym fanpage’u na FB odbyła sie transmisja live z targów, znajdziesz ją TUTAJ.

Foto: Teone

Kierownik berlińskiego Görlitzer Park wyznaczył dilerom specjalne strefy i oświadczył, że jeżeli mają handlować w parku – to właśnie tam. Strefy zostały wyznaczone różowymi liniami Jak informuje Berliner Zeitung, kierownik parku chce w ten sposób chronić przed uporczywymi dilerami osoby odwiedzające park.

Wyznaczone strefy dla dilerów

Kierownik parku, Cengiz Demirci, wyznaczył różową farbą miejsca, w których liczni dilerzy funkcjonujący w parku mają prowadzić swoją działalność. Sam proceder pozostaje oczywiście nielegalny, a zaproponowana regulacja sprzedaży, nie ma na celu sygnalizowania jakiegokolwiek przyzwolenia na handel substancjami zakazanymi. Taki środek ma na celu jedynie umożliwienie osobom nie zainteresowanym używkami, odwiedzenia parku wolnego od nękania przez osoby, które nimi handlują. A jest ich na terenie parku około setka.

W dzień pikniki, wieczorem narkotyki

Görlitzer Park jest jednym z ulubionych miejsc wypoczynku mieszkańców dzielnicy Kreuzberg. Rodziny urządzają pikniki, funkcjonuje tam małe zoo, jest sielska i rodzinna atmosfera. Ale park jest też w Berlinie znany z tego, że można tam łatwo różnego rodzaju używki, przeważnie marihuanę. Władze niejednokrotnie próbowały zakończyć ten proceder, jednak jak do tej pory bezskutecznie. Sposoby były różne. Swego czasu, park został uznany za strefę zerowej tolerancji dla konopi. Oznaczało, że ​​w przeciwieństwie do reszty Berlina, na terenie parku, nie wolno było posiadać do 15 gramów marihuany i uniknąć kary (taka ilość jest na własny użytek, a jej posiadanie zdepenalizowane). Na terenie parku karano nawet na niewielkie ilości. Jednak próba strefy zerowej tolerancji zakończyła się niepowodzeniem.

Kilka lat temu, burmistrz dzielnicy Friedrichshain-Kreuzberg, Monika Herrmann z partii Zieloni, zaproponowała zgoła odmienne rozwiązanie. Hermann chciała otworzyć na terenie Görlitzer Park co najmniej jeden punkt na wzór holenderskich coffeeshop’ów, w którym marihuana sprzedawana byłaby legalnie i pod kontrolą. Realizacja jej planów wymaga jednak zbyt dużych zmian w prawie, że nie doszła do skutku.

Nie wszyscy są za

Propozycja wyznaczania w parku dilerom strefy działania zamiast walka z nimi ma oczywiście swoich przeciwników. Oburzona jest berlińska policja, która uważa, że jest to działanie na rzecz zorganizowanej przestępczości, a z narkotykami trzeba walczyć. Niestety ta sama policja, od kilku dekad, nie jest w stanie sobie z tym zjawiskiem poradzić. Mimo wszelkich starań, handel zakazanymi substancjami kwitnie tam od dziesięcioleci.

Racjonalne podejście

Biorąc to wszystko pod uwagę, takie rozwiązanie wydaje się być bardzo racjonalne. Skoro handlu zabronionymi używkami nie da się zatrzymać, należy sprawić aby nie wpływał on negatywnie na osoby odwiedzające to miejsce oraz żeby osoby, które tego nie chcą, nie miały z nimi styczności. Na chwilę obecną, dilerzy zagadują każdego kto mija bramę parku, nie zawsze są mili. Nowy pomysł zakłada, że osoby odwiedzające park w celu dokonania zakupu, będą wiedziały gdzie należy się udać, natomiast osoby tym nie zainteresowane – nie będą niepokojone. Brzmi sensownie, czy się uda? Czas pokaże.

Ostatnie artykuły

Weednews.pl - portal konopny | marihuana | konopie | medyczna marihuana
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.